Dodaj do ulubionych

Sfrustrowane panie domu

03.08.09, 10:21
Przeczytałam ten artykuł i ... przeraziłam się ... to jest o MNIE! A
raczejo tym, że MNIE już nie ma, cały czas wypełniając tylko kolejne
role:przez 9 godzin - pracownika, potem - matki, kucharki,
sprzątaczki, praczki, magla, kochanki itp.
Nikt już nie zauważa że kiedyś byłam autonomiczną jednostką!! Ja
płaczę gotując kolejny obiad, kupując tą cholerną ćwiarkę kurczaka,
czekając az mąż wreszcie wróci z pracy, bo bedę mogła zająć się...
gotowaniem (mamy dwójkę małych dzieci).
Gdzie znaleźć wyjście, czy ono w ogóle istnieje. Nie uchylam się ani
od odpowiedzialności ani od obowiązków, ale muszę jakoś to
wypośrodkować i nie potrafię!! Czy ja już ma coś z psychiką???
Pomóżcie! czy ktoś jeszcze ma podobne przemyślenia??
Obserwuj wątek
    • emis80 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 10:50
      a u mnie po staraniach o wyczekane dziecko przyszła ciąża okropnie
      męcząca a potem nerwowy poród, nie wiem może inne dziewczyny (ciagle
      tak myśle) przyjmuja dziecko jakos normalnie, pogodnie, spokojnie, u
      mnie był ciagły stres, mała urodizła się słaba i miałam problemy z
      karmieniem piersią i ciągły brak pokarmu i ciągłe łzy, boże jak ja
      nie nawidziłam karmić piersią (ale pod wpływem matki poprostu
      musiałam bo jak to ze ja nie pzrecież moja siostra tak),
      nienawidziłam siebie, za to że jestem złą matka że nie kocham
      swojego dziecka i naprawdę nie kochałam a bardzo chciałam ją kochać,
      czułąm że zycie mi ucieka że juz do końca życia nei wyplączę się z
      tego "macierzyństwa" że stane sie niewolnikiem mojego dziecka a ja
      sienie nadaje ja chcę być wolna i móc robic to co każdy, a nie to
      czego oczekuje ode mnie moje dziecko, nie mogłam na nią patzreć niby
      odpoczywałam i wyrywałam sie na godzinke z mężem na spacer ale n
      atym spacerze wyłam jak pies bo wiedziałam ze za kilka minut muszę
      tam wrócić muszę znów siedzieć w domu, i zajmowac sie kimś kto w
      ogóle się ze mną nie komunikuje i nie chce zrobić tego co ja chcę i
      kto robi mi na złość, BOŻĘ jak ja cierpiałam , jak ukrywałam to w
      sobie przed rodziną bo było mi wstyd się przyznać do tego co czuję,
      myślałam że zwarjuje, ...........
      a teraz moja córka ma prawie półtora roku i jest wspaniała, czy
      poradziłam sobie z depresją? sama? cały czas się zastanawiam
      właśnie czy sobie poradziłam, nie odczuwam już złości na moje
      dziecko, wiem że je kocham, nadal nie lubie karmić piersią i marzę o
      tym żeby przestać ale narazie nie mam serca małej odstawić,
      najgorzej oceniam relację z mężem, jestem nerwowa, czepialska, i
      przykra - może pzrenisołam tylko negatywne emocje może nadal jestem
      na "granicy"
      .....chciałbym żeby ktoś mi pomógł, nie chcę starcic męża, nie chcę
      myśleć o naszym związku źle, nadal go kocham, staram się z tego
      wyjść sama, nie umiem sobie pomóc już więcej .........niestety w
      moim miasteczku nie ma psychologa do którego mogłabym pójść
      co ja mam zrobic? jak sobei poradzić?
      • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:07
        Ten artykul i te wpisy na forum nalezaloby pokazac wszystkim ojcom, ktorzy
        uchylaja sie od opieki nad wlasnymi dziecmi, twierdzac, ze matka 'rozumie', o co
        chodzi noworodkowi. Otoz matka nie rozumie, ale poniewaz ciagle sie dzieckiem
        opiekuje, to po jakims czasie sie tego nauczy. Jesli ojciec nie opiekuje sie
        dzieckiem, to nie nauczy sie, o co dziecku chodzi, proste. Przy okazji
        zaoszczedzi duzo czasu, ktorego nie bedzie musial spedzac na zmienianiu pieluch itp.
        • jimmyjazz To nie tradycyjna rodzina ale właśnie nowoczesna 09.08.09, 18:21
          Wakacje i jak widac wicej praktykantow w agorze.

          W tradycyjnej rodzinie to maz pracuje a kobieta siedzi zajmuje sie
          dziecmi.

          To zdobycze nowoczesnego swiata tj socjalizmu i feminizmu (w
          zasadzie to samo) umozliwyly kobietom prace na 2 etaty.

          No ale najposciej palnac cos o tradycyjnej rodzinie, katolikach i
          wierye
          • bratprezydenta Medycyna naturalna 09.08.09, 19:55
            Nasi przodkowie znali antidotum na ten stan, naturalne metody
            masażu, przychodził mąż do domu, żona sflustrowana, nieposprzątane,
            obiad niegotowy, wykonywał ręczny masaż dogłębny, a problemy
            psychiczne znikały jak ręka odjął
              • zuzur Rozkapryszone, bez wyobraźni, niepoukładane. 10.08.09, 08:21
                Ile ja się namęczyłem, żeby nie było tego ciągłego gotowania,
                sprzątania, latania ze ścierką, robienia zakupów, rozwiązywania
                niepotrzebnych problemów, pozorowaniem domowej pracy zagłuszania
                urojonych wyrzutów sumienia. Kolegom i sąsiadom udało to się tak
                sobie. To chyba jest natura. Myślą sercem zamiast mózgiem, nic na to
                nie można poradzić. Można się tylko inaczej zorganizować, jak ta
                kobieta od kotletów na tydzień. Wtedy starcza czasu na wszystko: na
                dzieci, na zarabianie pieniędzy, nawet na budowę i wyposażanie
                trzeciego domu.
                • rennee12 Re: Rozkapryszone, bez wyobraźni, niepoukładane. 06.09.09, 20:35
                  o, widzę że jak zwykle logiczni mężczyźni pospieszyli kobietom na pomoc.
                  pokazując im że model tradycyjny najlepszy jest i basta. z jakichże to powodów
                  mężczyźni tak rozpaczliwie unikają obowiązków domowych i opieki nad własnymi
                  dziećmi? bo to takie "niemęskie" i "sercowe"?
      • artifex Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 14:53
        Spokojnie!
        To co przeżywasz jest _zupełnie normalne_! każda kobieta po porodzie przeżywa
        taką depresję, takie rozterki... Jest to jakoś psychologicznie uwarunkowane.
        Kłopoty są u każdego inne ale "dół psychiczny" u każdej taki sam ;)

        A odnośnie kochania dziecka. Kochać to znaczy właśnie - chcieć kochać i nie dać
        się nastrojom.
      • panijedna1 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:42
        nie czulam tak, ale wiem, ze za dlugo karmilam (1 rok) i sie tzm
        wykonczylam. radze odstawic dziecko od piersi. takze nastroj sie
        zmieni na lepszy, hormony. po prostu przetrzymac placz, dac butelke.
        jesli dzicko ma juz 1,5 roku, to na prawde wystarczy tego karmienia
        wg mnie. pozdrawiam.
    • kashmira_v Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 11:04
      moge powiedziec dokladnie to samo ...
      najchetniej ucieklabym gdzies daleko, tak, zeby nikt mnie nie znalazl ...
      zastanawiam sie co byloby potem
      bo w koncu musialabym isc do pracy, zarabiac pieniadze i jakos zyc ...

      z drugiej stronu artykul ten dodal mi otuchy, ze nie jestem sama, bo zaczelam
      juz myslec, ze ze mna cos nie tak
      • cliffo Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 19:17
        Moja Droga,
        mam to samo niby super mąż cudowny ja awansowałam a czesto dopada
        mnie myśl wyjść i nie wrócić długo za długo jak na odpowiedzialna
        matkę dwójki nota bene cudownych dzieci
      • makab-reska Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 19:45
        jak to dobrze że ukazał się ten artykuł...ile razy miałam też takie mysli:
        odejść , uciec, zostawić, będzie lepiej beze mnie....I tak samo mam ataki
        niepohamowanej i niczym niewytłumaczalnej złości...Ciągle się obwiniam, ze
        niszczę swoje dziecko, że ją krzywdzę, że jestem złą matką, bo inne radzą sobie
        lepiej ode mnie, bo inne matki nie krzyczą, chce im się bawić razem z dzieckiem,
        mają czas na wszystko, są zadbane, zorganizowane i zadowolone z życia....A ja
        tak beznadziejna...Jak dobrze było przeczytać te słowa, historie...i chociaż
        troszeczkę pocieszyć się, że nie jestem taka najgorsza i beznadziejna...Kocham
        moje dziecko, ale czasem.....I mam w nosie komentarze beznadziejnych złośliwców,
        maluczkich i ziejących nienawiścią "klikaczy"!
    • erreth Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 11:17
      Niby wszystko ok. Duże mieszkanie, dobrze zarabiający i kochający
      mąż. Ładne, zdrowe i mądre dzieci (córeczka 3 latka i synek 4
      latka). A mimo tego - wszechograniajaca samotnośc w tym całym
      kieracie.
      Poukładane życie - jak z obrazka to nie wszystko.
      Dobrze wiedzieć, że ktoś myśli podobnie jak ja, bo myslałam że to
      już początki szaleństwa.
      Dziękuję Wam Dziewczyny.
      • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:09
        Jak to bylo? Kobiece powolanie? Tu widac, jak 'szczesliwe' sa kobiety idace za
        powolaniem kobiecym, ktore jest niczym innym jak iluzja szczesliwosci. To ladnie
        wyglada na zdjeciach, ale zyjac tak mozna sie zanudzic na smierc, doslownie.
        • s3tonline Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 15:43
          Właśnie!!

          blablablabla, zamieszkajmy razem, yap, yap, yap
          blablablabla, ożeń się ze mną, yap, yap, yap
          blablablabla, zróbmy sobie dziecko, yap, yap, yap

          a jak facet już się pogodzi z małżeństwem do śmierci, kredytem na 30 lat,
          obowiązkami i wydatkami związanymi z dziećmi na 20-30 lat, to te nagle "nie
          pasuje mi, depresja, sresja" bo miało tylko się uśmiechać i ładnie wyglądać w
          wózku w niedzielę na spacerku a tu straszne dziwne że płacze, choruje, poświęcać
          uwagę trzeba 24/7 i jeszcze potrafi ci wykrzyczeć że cię nienawidzi.

          I jeszcze "ten głupi facet" że nie rozumie jak to trudno, jak on wszystko to
          wiedział i od razu nie chciał. Chciałaś babo to masz...
          • lucusia3 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:46
            s3tonline - Twój świat to jakiś horror. Żenisz się i masz dzieci, bo ktoś Cię
            namawiał?! A potem, jako że się poświęciłeś, to resztę masz w głębokim
            poważaniu, bo przeciez mówiłeś, że to nie najlepiej wyjdzie. Jaka kretynka
            wyszła za Ciebie? Tak z łaski jej się zgodziłeś?
            A nie jest tak, że pasowało się ożenić, bo inni się żenili i było trochę
            nieswojo tak zostać. Głupia się nawinęła, chciała, więc łaskawie się dałeś
            przekonać, ale resztę zwaliłeś na nią, wszak sama chciała? Ja bym to nazwała
            patologicznym egocentryzmem i niedojrzałością.
            • erroid Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:33
              bo ja wiem, moze za malo seksu :P ja tam nie mam zadnej recepty na udany zwiazek
              - trzeba poprostu miec szczescie jak w totka zeby wszystko szlo jak po masle...
              kobiety potrafia byc tak samo irytujace jak faceci - wystarczy zle sie dobrac i
              katastrofa murowana :] dajcie sobie wszyscy kilka lat przed slubem :]
              zamieszkajce wczesniej razem i bron boze z ta wstrzemiezliwoscia... to nie
              zdrowe i lepiej sprawdzic sie przed umowem kupna :P...
            • s3tonline Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:51
              Tak, z łaski, gdyby kobiety nie namawiały facetów na ślub i dziecko oni sami w
              ogóle nie naciskali by na to, pomijając margines takich co chcą łapać na dziecko
              kobiety, (największe chamstwo, prawda panie?). Nie wierzysz że tak jest poczytaj
              tysiące postów w stylu "dlaczego on nie chce ślubu/dziecka/zamieszkać razem",
              gdzie same przyznajecie to o czym piszę.

              A skoro taki jest układ siły że to wy prosicie to warunki może ustalać tylko
              facet. Nie wy. Bo jeżeli wy prosicie i w dodatku chcecie jeszcze wymagać przy
              tym to to jest dopiero skrajny egocentryzm i niedojrzałość.
              • focus35 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 14:50

                jakie proszenie i jakie stawianie warunkow? mowa jest o ludziach,
                ktorzy sie kochaja, chca byc ze soba i chca miec dzieci - wspolne
                dzieci a nie matki albo ojca - jak facet nie chce zyc z dana kobieta
                i miec z nia dzieci a "ulega jej naciskom" i plodzi z nia dzieci
                mimo szczerej niecheci do posiadania potomstwa to potem sie musi
                mscic stawiajac warunki??? co za chora wizja... tacy faceci niech
                zyja zgodnie ze swoimi potrzebami ale tez niech nie wypowiadaja sie
                o sprawach zycia rodzinnego, bo o tym nie maja zielonego pojecia


                s3tonline napisał:


                >
                > A skoro taki jest układ siły że to wy prosicie to warunki może
                ustalać tylko
                > facet. Nie wy. Bo jeżeli wy prosicie i w dodatku chcecie jeszcze
                wymagać przy
                > tym to to jest dopiero skrajny egocentryzm i niedojrzałość.
                • s3tonline Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 22:27
                  Sorki czytać ze zrozumieniem potrafisz?. Właśnie jedna strona nie chce mieć (jw
                  wyjaśnienie), a twoje marzenia i wyobrażenia jak to razem, och, ach, możesz
                  sobie w bajki włożyć a nie wmawiać innym, ok?. Jakie mszczenie, to się nazywa
                  "konsekwencje swoich wyborów". Bo oczywiście tylko kobiety powinny mieć głos i
                  mówić jak ma być? :). Marzyć że tak będzie zawsze możecie :).
                  • focus35 Re: Sfrustrowane panie domu 13.08.09, 23:47
                    komentuje artykul - twoich tekstow o kobietach proszacych, zeby
                    facet z nimi sie ozenil i proszacych o wspolne mieszkanie oraz
                    mezczyznach nie chcacych ale ulegajacych a potem zapieprzajacych na
                    babke i dziecko, z ktorymi nigdy faktycznie nie pragneli byc itd.
                    faktycznie sa dla mnie niezrozumiale...
                    w twoim swiecie oczywiscie i jedna i druga strona moga sobie
                    zrzedzic na swoj los ale nadal nie widze powodow, zeby facet, ktory
                    nie wie czego sie podejmuje czyli ulega jakims proszeniom, mial
                    potem stawiac jakiekolwiek warunki - to chyba twoje pobozne
                    zyczenie... zgodnie z logika taki "nieasertywny" facet do konca
                    zycia niech ponosi konsekwencje swoich wyborow, jak napisales;)

                    s3tonline napisał:

                    > Sorki czytać ze zrozumieniem potrafisz?. Właśnie jedna strona nie
                    chce mieć (jw
                    > wyjaśnienie), a twoje marzenia i wyobrażenia jak to razem, och,
                    ach, możesz
                    > sobie w bajki włożyć a nie wmawiać innym, ok?. Jakie mszczenie, to
                    się nazywa
                    > "konsekwencje swoich wyborów". Bo oczywiście tylko kobiety powinny
                    mieć głos i
                    > mówić jak ma być? :). Marzyć że tak będzie zawsze możecie :).
      • sojkaj2 Re: Sfrustrowane panie domu 11.08.09, 11:02
        a kto powiedział, że obiadek ma być codziennie, co? Kto powiedział,
        że codziennie trzeba się z dzieckiem bawić? Że nie wystarczy co dwa
        dni? Kto powiedział, że czasem nie można mieć wszystkiego w d... i
        wyskoczyć samej na zakupy, na klachy do koleżanki, na weekend bez
        dzieciaków? Przeraża mnie nie to, że babki obłozone nadmiarem
        obowiązków mają depresję, ale to, że nie potrafią sobie odpuścić,
        wrzucić na luz, skończyć karmić piersią, skoro je to męczy, mężowi
        powiedzieć, że obiadku dziś nie będzie, jak jest głodny, to niech
        sobie ugotuje, jak ma brudne skarpetki, to niech sobie upierze, albo
        kupi nowe i nie marudzi. Mamusi i koleżankom też powiedzieć, że to
        nie ich sprawa i cześć. To bardzo dobrze działa na psychę.
    • niunia175 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 11:41
      Szkoda mi was dziewczyny, ale przepraszam, ze musze to napisac- jestescie sobie same winne. nikt nie zmusza was do karmienia piersia(poltorej roku? biedne dziecko), rezygnowania z zycia, z siebie-w imie dzieci. ja mysle, ze dzieci sa wytlumaczeniem dla faktu, ze bez wiekszych oporow jestesmy w stanie zrezygnowac z nas samych zrzucajac wine na kogos kto za to nic nie moze. Kto zabrania wam bycia soba, wychodzenia z przyjaciolmi, realizowania sie w pracy? Tylko wy same.A dzieci sa wymowka. Ja sama myslalam, ze nie podolam, bedac w ciazy zazyczylam sobie cesarskiego ciecia, zeby nie bolalo, nie karmilam piersia, bo ten widok kojarzy mi sie z krowami. wrocilam do pracy po 2 miesiacach - i jestem szczesliwa, bo kocham swoje dziecko ponad wszystko, nie uzywam go jako wymowki i nie obarczam wina, ze nie potrafie powiedziec 'nie' jesli ktokolwiek z bliskich czy przyjaciol udziela mi dobrych rad.

      • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 12:41
        A kto powiedział, ze ja nie miałam cesraskiego cięcia na życzenie?
        Miałam. Kto powiedział, że nie wiem czego chcę?
        Wiem, i to jest problem. Jestem wykształcona, znam swoją wartość, i
        to jest problem. Bo myślę.
        Zdaję sobie sprawę z mocy pewnych decyzji, więc próbuję
        wszystko "wziąść na klatę" sama... Nie oczekując, że ktokolwiek mi
        podziękuje ( a już na pewno nie malutkie dzieci). Tylko w chwili
        słabości ( a każdy takie ma)nie potrafię znaleść nikogo, kto by
        zrozumiał, że nawet JA mam czasami dosyć, chce odpocząć itp. Ja też
        wróciłam do pracy po 3 miesiącach (w obu przypadkach)i tez kocham
        swe dzieci ponad wszystko. Ale nie sugruj mi, że używam dzieci jako
        wymówki, nie sugeruj, ze robię z siebie cierpiętnicę, że chcę
        kokietować żalem. Masz jedno dziecko, wychodzisz z przyjaciółmi,
        realizujez się zawdodowa - cieszę się Twoim zadowoleniem. Tylko, za
        jakiś czas, dojdziesz do wniosku, dojdziesz do wniosku, że nie da
        sie wszystkiego robić na raz, że coś zaniedbujesz (pracę, dom, albo
        samą siebie) i wtedy poczujesz to co ja czuję dzisiaj - nie zycze Ci
        tego.
      • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 21:25
        szkoda mi ciebie, niunia. nic z tego nie zrozumiałaś. przykro mi. nie należysz do klubu kobiet, które zrezygnowały na rzecz dziecka z części siebie. o czym ty piszesz? nie zostałaś z dzieckiem w domu? kto je za ciebie wychowywał? nie karmiłaś? nie masz pojęcia o poświęceniu. mama na niby. że je kochasz? nie wątpię. nie zdążyłaś sie tym wszystkim zmęczyć, bo ktos za ciebie odwalił kawał dobrej roboty. masz prawo sie wypowiedzieć, ale nie sądzę, byś miała prawo do żałowania tych spośród nas, które na pewien czas wysiadły z tramwaju "to ja i moje życie".
        • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:00
          Gdyby niunia byla ojcem i zostala z dzieckiem na 2 miesiace w domu, to peany na
          jej czy raczej jego czesc bys pisala. Ty jestes jedna z tych kobiet, ktore
          zawsze sciagaja inne kobiety na dno, ktorym przeszkadza, ze inne kobiety sa
          szczesliwe. Czy to zle, ze niuni ktos pomagal w opiece nad dzieckiem?
          • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 08:37
            nie, to nie jest źle. nie pisałabym peanów na cześc obojetnie kogo, kto zostałby w domu z dzieckiem tylko na 2 miesiące. nie wiesz, jaka jestem kobietą i nie ściągam nikogo na dno.stwierdzam fakt. nikt, kto nie zostanie z dzieckiem długo, nie karmi i sam sie zajmuje dzieckiem, nie ma porównywalnej sytuacji do tego, co przezył niunia. to dwie rózne planety.
        • pinup Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 10:31
          > nie masz pojęcia o poświęceniu.

          i wszystko jasne.
          kobieta musi sie poswiecic, bo jezeli ma troche odwagi myslec o SOBIE
          (o zgrozo!) i swoim komforcie to jest "mama na niby". nie nalezy do
          klubu sfrustrowanych matek, ktore przerosla rola w jaka sie same
          wpedzily i moze liczyc na innych, a to sprawia, ze ktos za nia
          "odwalil kawal dobrej roboty"? litosci! zycie nie polega na
          poswiecaniu sie i urabianiu po pachy. dobra organizacja wlasnego
          zycia i umiejetnosc korzystania z pomocy innych to wartosci godne
          pochwaly a nie POSWIECENIE, ktore prowadzi do (przepraszam za dosadne
          okreslenie) padania na pysk i w konsekwencji konfliktow w rodzinie.
          • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 15:13
            a co rozumiesz przez dobrą organizację?zaprogramujesz dziecko na spanie, wykonywanie twoich poleceń czy jak? samo się wszystkiego nauczy? albo ty to zrobisz albo ktos za ciebie. nie ma innej opcji, jak poświęcenie czasu. inaczej tego nie zrobisz. ja mysle o sobie i swoim komforcie, ale pomimo chęci nie mam tego jak pogodzić.a "mama na niby" to nie taka, która mysli o sobie, ale taka, która ktorej nie ma.
            • pinup Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 11:25
              dobra organizacja to zaangazowanie partnera. dziecko jest wspolne i
              to nie jedynie twoj problem jezeli nie masz jak pogodzic obowiazkow.
              w tym, ze ktos ci pomoze nie ma nic zlego, ale samo twoje
              sformuowanie "albo ty to zrobisz, albo ktos za ciebie" implikuje juz
              co innego. nie moze tak byc, ze jedna osoba jest obciazona ponad
              sily. zawsze jest jakies rozwiazanie, ale bedac skrajnie zmeczonym
              nie zawsze mozna je dostrzec. dlatego nie mozna dopuszczac do takiej
              sytuacji i wspolna opieka nad dzieckiem powinna byc regula, a nie
              ostatecznoscia, kiedy kobieta krzyczy o pomoc.
              • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 13:15
                masz rację. czasami są jednak takie sytuacje, że facet nie może się rozdwoić.nie miej mi za złe ostrych słów.tak było w moim przypadku. on pracuje w innej miejscowosci, dojezdza, jest późno, a pomocy od mamy , ew. teściowej nie mam. dlatego fiksowałam w pierwszym miesiącach. :(
              • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 13:32
                poza tym, myślę, że ten artukuł porusza wiele różnych problemów dotyczących macierzyństwa dziś. to taki czubek góry lodowej; pojawiają sie kwestie małżeńskie, wychowania facetów (nadal patriarchat), walka ze stereotypami, ze dla kobiet to wszystko jest cudne, itp. jak sobie przypomnę, że w jedym poście o karmieniu napisano, że przy tym się czyta ksiązki i pije kawę, pusty smiech mnie ogarnia.
                nie mam siły o tym myśleć.dzieki za dyskusję.
      • jus1981 Stereotyp 04.08.09, 09:50
        Hej Niunka! Musze przyznac, ze jestes odwazna kobita. U nas chyba jednak nadal
        pabuje przekonanie, ze kobieta, ktora nie poswieci sie dla dziecka na 100%, nie
        jest dobra matka. Tylko, ze ja nie rozumiem, dlaczego calosc obowiazkow ma byc
        zrzucana na kobiete, skoro dziecko jest jakby nie patrzec WSPOLNE. Kobieta
        pelniaca role robota wielofunkcyjnego to w Polsce norma, a facet, ktory cos
        zrobi przy dziecku, to chyba rarytas.
              • krawiec6661 Re: Kontekst 09.08.09, 19:46
                Relaks, przygody, hobby, relacje z rodziną, przyjaźń... Takie tam :) Panuje
                fałszywy pogląd, ze do tego wszystkiego potrzebne są pieniądze i to dużo. Dla
                mnie życie jest jak gra RPG, można sobie wybrać dowolnego questa w każdej
                chwili, tyle że większość wybiera te, które mają związek z pomnażaniem dóbr
                majątkowych, rozbudową domu, zapewnianiu bliskim bytu... Z czasem ludzie coraz
                bardziej wkręcają się w tą grę i potem pojawiają się różne frustracje związane
                ze stale rosnącymi potrzebami, z przemęczeniem i brakiem realizacji innych niż
                "finansowe" potrzeb.
                • jus1981 Dokladnie... 10.08.09, 09:16
                  to mialam na mysli. Jasne, ze w sytuacji, gdy kobieta ma gorsze wyksztalcenie i
                  zadnych realnych szans na konkretne dolozenie sie do budzetu domowego (za 8
                  zl/h), a maz ma dobra posade (za 50 zl/h), odpowiedz nasuwa sie sama. Ale takie
                  zalozenie nie obejmuje calosciowego problemu.
        • triss_merigold6 Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 18:18
          Zapewne autorce zależało na uniknięciu bólu spowodowanego
          wielogodzinnym porodem na żywca i cięciem krocza również na żywca.
          Zdaje się, że nawet w tym kraju cc wykonuje się ze znieczuleniem.
          ZZO natomiast - nawet odpłatnie - w wielu szpitalach nie jest
          dostępne.
            • wieczna-gosia Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 20:31
              niektorym kobietom latwiej zaakceptowac bol po cesarce niz niewiadoma podczas
              porodu naturalnego. Latwiej nastawic sie psychicznie na konkretna date,
              goidzinke operacji i kilka dni konsekwencji (a w zasadzie pierwsza dobe, bo
              pozniej to juz z gorki) niz na niewiadoma bedzie bolec/ nie bedzie, natna/ nie
              natna, 5 godzin/ 15 godzin bolu, poprosic o ZZO/ nie poprosic, dadza/ nie dadza
              itd.
              • twojabogini Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 09:44
                wieczna-gosia napisała:

                > niektorym kobietom latwiej zaakceptowac bol po cesarce niz
                >niewiadoma podczas porodu naturalnego.

                I tak będzie jeszcze bardzo długo, jeśli porody będą "naturalne". W
                szkołach rodzenia uczy się kobiety oddychania, które owszem moze być
                pomocne, ale płucami kobieta nie rodzi. O tym co dzieje się w
                trakcie porodu "na dole" informuje kilka plansz i ogólnikowe
                informacje o rozwarciu. Do tego te wszystkie stare baby straszące
                młode kobiety okropnymi porodami...
                Ciało kobiety wie jak urodzić, ale jak tu słuchać swojego instynku
                wsród kabli, zmieniających się lekarzy, leżąc na plecach i
                zpodłączonym aparatem KTG?
            • triss_merigold6 Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 22:18
              Faktycznie, nie znasz się.
              Rana po cc (o ile nie ma żadnej infekcji) boli krócej niż nacięte
              krocze, zwłaszcza bardzo głęboko nacięte i dyskomfort jest mniejszy.
              Poza tym termin i przebieg cc na żądanie (znaczy za łapówkę lub w
              prywatnym szpitalu) jest przewidywalny a przebieg psn
              nieprzewidywalny.
              • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 15:42
                > Rana po cc (o ile nie ma żadnej infekcji) boli krócej niż nacięte
                > krocze, zwłaszcza bardzo głęboko nacięte i dyskomfort jest mniejszy.

                ??? No to ja też się nie znam, choć dwójkę dzieci urodziłam :) Mnie samo
                nacięcie nie bolało nic. Na zakładanie szwów dają znieczulenie, troszkę
                szczypało, dało sie wytrzymać. A sądząc po moich odczuciach i dziewczyny
                po cesarce, która leżała ze mną na sali - dyskomfort o wiele mniejszy ja
                miałam. Siadałam na dmuchanym kółku, ale poza tym od razu normalnie
                funkcjonowałam. Ona dopiero po dwóch dobach. Nie ryzykowałabym też
                stwierdzenia, że blizna po cesarce goi sie szybciej i lepiej niz po
                nacięciu krocza.
            • twojabogini Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 09:37
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Ja się nie znam, ale ilugodzinny jest ból potem, przez następne
              dni? Na chłopski rozum, nacięcie krocza goi się szybciej i mniej
              boleśnie, niż rozcięcie powłok brzusznych razem z macicą?

              Nacięcie krocza nie jest konieczne, są specjalne masaże i techniki
              przygotowania do porodu. Po naturalnym porodzie większość kobiet
              dochodzi do siebie bardzo szybko, po cesarce sprawa wygląda inaczej.
              Ja natomiast zawsze zastanawiam się jak wygląda życie seksualne
              kobiet po cesarce? Czy przecięcie macicy nie wpływa na jej zdolność
              kurczenia/rozkurczania się i co za tym idzie, zdolność kobiety do
              przeżywania orgazmów lub na ich intensywność?
              • bene_gesserit Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 11:08
                twojabogini napisała:

                > Nacięcie krocza nie jest konieczne, są specjalne masaże i
                techniki
                > przygotowania do porodu.

                Aha, a to nie wiedzialam. Moze dlatego, ze w
                Polsce aż w 62
                proc. przypadków nacięcie krocza wykonywane jest bez zgody, a nawet
                wbrew woli kobiety (...). Statystyki wskazują, że wbrew zaleceniom
                WHO, zabieg ten przeprowadza się aż u 80 proc. rodzących kobiet, a
                w przypadku pierworódek - nawet u 100 proc. W podręczniku, z
                którego uczą sie przyszłe położne, nacięcie krocza traktowane jest
                jako zakończenie porodu fizjologicznego.
              • dorcia_70 Re: Sfrustrowane panie domu 07.09.09, 14:03
                > Ja natomiast zawsze zastanawiam się jak wygląda życie seksualne
                > kobiet po cesarce? Czy przecięcie macicy nie wpływa na jej
                zdolność
                > kurczenia/rozkurczania się i co za tym idzie, zdolność kobiety do
                > przeżywania orgazmów lub na ich intensywność?

                Uśmiałam się jak norka :D
                Życie seksualne prima sort, wierz mi - cesarka nic tutaj nie
                zmieniła i nie znam / nie słyszałam o przypadku, że miałaby
                jakikolwiek negatywny wpływ na pożycie seksualne, w tym orgazmy.
                Natomiast po sn owszem i to stosunkowo często.
                To tak na marginesie.
      • mary81 Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 01:20
        "(...) nikt nie zmusza was do karmienia piersia(poltorej roku? biedne dziecko) (...) nie karmilam piersia, bo ten widok kojarzy mi sie z krowami. wrocilam do pracy po 2 miesiacach"

        wychowuję 1,5 roczne dziecko, nie pracuję, karmiłam piersią 13 miesięcy (planowałam jeszcze z 3 miesiące, ale choroba przyspieszyła wszystko) i myślę, że niunia głupstwa plecie!

        jeżeli karmione jest ok. 18-miesięczne dziecko, to w tej całej sytuacji najmniej biedne jest dziecko! że co? że przytulić się musi, że ma mamę przez te kilka czy kilkanaście minut blisko i tylko dla siebie (no chyba że ktoś karmi tak przy okazji przeglądu prasy, ale wydaje mi się, że z tak dużym dzieckiem to już nie przejdzie), że pije coś, co lubi? no kurcze nie mogę tu nijak znaleźć tego biednego 1,5-rocznego dziecka. Matka może być już zmęczona, ale dziecko biedne?! no chyba że mnie ktoś uświadomi...

        aha! nikt nie powinien zmuszać matki do karmienia piersią, są dziś dostępne całkiem dobre zamienniki :) ale uważam też, że matce karmiącej piersią należy się duży szacunek a nie głupie komentarze. również matce karmiącej gdzieś poza domem- czasem to konieczność i zwykle robi się to możliwie dyskretnie i tego też ja oczekiwałam od otoczenia, że uda że nie zauważa, kiedy kilka razy nie udało mi się znaleźć odpowiedniego miejsca...

        a poza krowami też "kilka innych" ssaków karmi młode mlekiem, czemu akurat krowy się niuni skojarzyły...? z lwicami trzeba było skojarzyć! :)
      • jolunia01 Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 09:57
        niunia175 napisała:

        > Szkoda mi was dziewczyny, ale przepraszam, ze musze to napisac-
        > jestescie sobie same winne.

        Przykro mi, ze musze to napisać, ale odnoszę wrażenie, że jesteś
        niespełnioną idiotką.

        > nikt nie zmusza was do karmienia piersia(poltorej roku? biedne
        dziecko), rezygnowania z zycia, z siebie-w imie dzieci.

        Może półtora roku to troche długo, ale co jest złego w karmieniu
        piersia? I gdzie tu rezygnacja?

        > ja mysle, ze dzieci sa wytlumaczeniem dla faktu, ze bez wiekszych
        > oporow jestesmy w stanie zrezygnowac z nas samych zrzucajac wine
        > na kogos kto za to nic nie moze.

        Urodź sobie dziecko, a póżniej pisz, bo w twoje macierzyństwo nie
        wierzę.

        > Kto zabrania wam bycia soba, wychodzenia z przyjaciolmi,
        > realizowania sie w pracy? Tylko wy same.A dzieci sa wymowka.

        Taaa, wyjdź sobie, tylko co z dzieckiem zrobić?

        > Ja sama myslalam, ze nie podolam, bedac w ciazy zazyczylam
        > sobie cesarskiego ciecia, zeby nie bolalo, nie karmilam piersia,
        > bo ten widok kojarzy mi sie z krowami.

        Lecz się, oślico, skoro tylko tyle potrafisz wyprodukować w swoim
        móżdżku.

        > wrocilam do pracy po 2 miesiacach -

        Podaj adres pracodawcy, zaraz tam będzie kontrola PIP. Co zrobiłaś z
        pozostałą częścią urlopu macierzyńskiego?


        > i jestem szczesliw a, bo kocham swoje dziecko ponad wszystko, nie
        > uzywam go jako wymowki i nie obarczam wina, ze nie potrafie
        > powiedziec 'nie' jesli ktokolwiek z bliskich czy przyjaciol
        > udziela mi dobrych rad.

        A o co ci chodzi? Bo trudno dostrzec związek między "nie" i dobrymi
        radami.
      • mar1114 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 23:24
        Naprawde szkoda mi ciebie jeśli karmienie piersią kojarzy ci sie z krowami...
        Własnie po to natura odarzyła cię w twoj biust by karmić dzieci, po nic innego...
        Resztę twoich wypowiedzi pozostawię bez komentarza...
    • innga Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 12:28
      Moj sposob na radzenie sobie z calym wahlarzem kobiecosci to
      zdesperowanakuradomowa.blox.pl/html Jest w tym troche mnie i troche
      kobiet innych, ich historii Pozdrawiam
    • tuwpisznazwe Żeby nikt ode mnie niczego nie chciał 03.08.09, 13:26
      Żeby nikt ode mnie niczego nie chciał, żeby się można było wreszcie wyspać,
      żeby można było się spokojnie położyć spać beż ciągłego tłumaczenia: "Nie
      kochanie, naprawde nie mam sił, jestem zmęczona". Mnie od depresji poporodowej
      uratował żlobek. I wszystkim mamom to doradzam, jezeli tylko możecie, żlobek
      czy opiekunka, ktoś kto się zajmie dzieckiem, gdzieś poza domem. Te kilka
      godzin W CISZY, bez ciągłego napiecia na bacznosc bo dziecko znowu czegos
      chce. Te kilka godzin tylko dla Ciebie, sprawia cuda, jak najlepszy balsam
      kojący duszę.
    • aw34 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 14:31
      Albo coś z wami nie tak i potrzebujecie porady specjalisty, albo
      jesteście egoistkami zapatrzonymi w siebie i tylko liczy sie ja i
      moje potrzeby. A że tak sie nie da i trzeba cos w swoim
      dotychczasowym życiu zmienić, z czegoś zrezygnować dla drugiego
      człowieka to juz dramat i rozpacz. Ja urodziłam dwoje chorych
      dzieci. Ich zdrowie zależało od naszej pracy . Wymagają diety więc
      całe ich juz prawie dorosłe życie kręciło się wokół kuchni. Wyjazd
      na wakacje nie zwalniał od zakupów, pieczenia chleba i gotowania.
      Nie mogły iść na cały dzien do przedszkola. Fakt parę lat byłam z
      nimi w domu. Na pomoc meza za bardzo nie mogłam liczyc bo ktoś
      musiał zarabiać zwłaszcza, ze ich dieta jest bardzo kosztowna i
      sporo rzeczy trzeba było sprowadzac z zagranicy. Po paru latach
      poszłam do pracy. Nie załamałam sie ze nie moge w pełni realizować
      siebie, że po pracy lece do domu gotowac obiad, robić zakupy. Nie
      pozwoliłam sobie na frustrację, pozwoliłam sobie na rezygnacje z
      mniej istotnych spraw, jestem dumna z moich dzieci które wchodzą w
      dorosłe, normalne zycie dzięki mnie.Znajomi twierdza, że działam na
      nich uspakajająco swoja pogoda ducha, uśmiechem. Co by mi dało
      załamywanie rak i ciągły szloch nad złamanym zyciem. Ono jest jakie
      jest, pogodziłam się z tym i znalazłam sporo radosci w tym jakie
      jest. Trzeba sobie poustawiac priorytety, powiedzieć sobie co jest
      ważne. Kazdy rozsądny człowiek wie, że mając maleńkie dziecko w domu
      nie wyjdzie w kazdej chwili na spacer, nie spotka sie zawsze z
      przyjaciółmi życie kręci się przez jakis czas wokół malucha. Jeśli
      wiesz, ze twoje życie, twoje rozrywki, twoje przyjemności są dla
      ciebie najwazniejsze to nie zakładaj rodziny bo skrzywdzisz siebie,
      meża i dziecko.
      • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 14:49
        To nie tak jak myślisz. Byc może potrzebuje porady specjalisty - nie
        wiem, wciąż szukam odpowiedzi.
        Nie chodzi tylko o egoizm, to próba wyrwania odrobiny siebie, bo
        cały pozostały czas jest dla innych (mi pozostaje 3-4 godzin snu,
        przerywanego wołaniem dzieci).
        Jednak dobrze jest wiedzieć, ze ktoś mając taką sytauację jak Ty -
        wciąż się uśmiecha. Pozdrawiam.
        P.S. Zachodząc w obie ciąże wiedziałam z czym to się wiąże. To były
        świadome decyzje.
      • bemm1 Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 15:00
        Niestety, ja rowniez po troszku identyfikuje sie z bohaterkami z
        artykułu. Ale nie po to tu w zasadzie jestem, zeby wylac swoje zale
        i moje bolączki. Chcialabym powiedziec, ze nazywajac sfrustowane
        panie domu egoistkami jest nie fair. Pamietajmy, ze kazdy z nas jest
        inny, inaczej uklada mu sie zycie. Nie kazda moze jest tak silna
        psychicznie, nie kazda moze tak rozsadna, nie kazda moze mogla sobie
        pozwolic na zlobek czy opiekunke bo to by moc wrocic jak
        najszybciej do pracy. Nie kazda z nas ma mozliwosc zostawienia
        dzieciatka z kimkolwiek, nie kazdej mąz zrozumie ja i wesprze kiedy
        potrzeba. Ludzie wypalają sie zawodowo, dlaczego sfrustowana pania
        domu tak nie nazwac. Wypalone. Dlaczego ma byc cos ze mna nie tak?
        Jedna kobieta spelni sie w domu z dziecmi, inna w pracy, w
        konkretnym zawodzie. I stad tez wlasnie nasze problemy , wciaz
        jestemy zbyt malo empatyczni, wrazliwi i nie chcemy zrozumiec innego
        czlowieka, przez to ci niezrozumieni tkwia w tej frustracji. Mysle,
        ze tutaj bardziej na miejscu sa slowa otuchy, wsparcia, zachęty do
        dzialania, a nie obrazanie. No bo przeciez jak mam pojsc do
        specjalisty, pomyslec o sobie?? Ja egoistka? A dzieci z kim
        zostawie, a kto wogole zaplaci mi za tego specjaliste???
        Z drugiej strony nie przygnebiajmy sie jeszcze bardziej. Moze
        najwyzszy czas znalezc wyjscie z takiej sytuacji. Moze sobie jakos
        wspolnie pomozemy? Moze napiszecie jak sobie radzicie z "placzem na
        udkiem z kurczaka czy zupa"?
      • attracdance Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 17:33
        Mam poczucie, że zrobiły nam się tutaj dwa obozy: tych, które czują
        i tych które radzą.
        A gdyby tak połączyć obydwie te jakości?
        Jasne przecież jest, że trzeba zrewidować priorytety, że trzeba
        przekierować wysiłek, energię itp.
        Tylko osiągalne jest to dopiero wtedy, kiedy masz taki układ
        odniesienia, w którym w ogóle znajduje się przestrzeń na taką część
        kobiety, która nie należy do nikogo poza nią samą.
        To kwestia bardzo wielu różnych składowych: wychowania, środowiska,
        wzorców, przekonań, relacji z ojcem dzieci, znajomości siebie samej.
        Bardzo jestem ciekawa struktury osobowościowej tych z nas, które
        tutaj wściekają się na te, które jakoś odnajdują się w artykule,
        jest im to bliskie. Ile w nich rzeczywistego uporządkowania
        priorytetów, a ile utożsamiania się z kobietą sukcesu w tym
        szerszym, nowocześniejszym rozumieniu, zakładającym współgranie
        róznych ról społecznych, w których kobiety się mogą odnaleźć.
        Przepraszam - nie mam czasu na dokładniejsze wyłuszczeenie co mam na
        myśli.
        Może jednym zdaniem - jesteśmy różne. Każda z nas w innym miejscu
        swojego życia ma bardziej grząskie tereny.
        Moim zdaniem ten artykuł jest o takich z nas (o mnie też), które do
        higieny psychicznej bardziej potrzebują funkcjonowania bez
        kontekstów, bez gotowych ról, którym jednak potrzeba więcej
        wolności, niż są w sobie w stanie zapewnić.
        • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 02:04
          Ja tu widze raczej jedne, ktore radza sobie z zacisnietymi zebami i lzami w
          oczach, oraz drugie, ktore pozwolily sobie na uczucia i ktore maja dosyc
          ciaglego zapieprzania bez slowa dziekuje (w dodatku obrywa im sie na rynku
          pracy, bo przeciez kaprys mialy, zeby dziecko urodzic). Cokolwiek kobieta zrobi,
          zawsze jest zle. W tym widze problem, a nie w karierze czy jej braku. Czlowiek
          nie jest w stanie harowac 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu. A dziecko wymaga
          wlasnie czegos takiego. Rozwiazanie widze w zaangazowaniu ojcow w opieke nad ich
          dziecmi.
            • agniecha75 hola hola!!!!!! 09.08.09, 22:08
              A dziecko zrobilo sie za przeprszeniem samo? Czy ty nie chciales tez tego
              dziecka, w celu udowodnienia/pokazania ze tez mozesz byc ojcem? A czy dziecko to
              zabawka tylko kobiety a dowod dumy dla tatusia (kiedy pokazuje zdjecie np) ?????
              Samo sie????

              Chodzi o to, meski szowinisto, ze skoro chcesz byc tatusiem, to powinienes
              zaakceptac fakt, ze dziecko "samo sie" nie urzadzi, nakarmi, w domu "samo sie
              nie wypierze, posprzata, ugotuje itd....

              W zamian wlasie otrzymasz potomka, Twoja krew itd....


              s3tonline napisał:

              > A jak nas do tego zmusisz/zachęcisz, bo chyba nie sądzisz że z własnej woli dam
              > y
              > sobie wepchać na głowę dodatkowe obowiązki bez otrzymania czegoś w zamian?.
              • s3tonline Re: hola hola!!!!!! 10.08.09, 13:02
                Ale to wszystko się ma i bez pomagania, więc i tak mi nie odpowiedziałyście
                dlaczego, bo "powinienem" wg. was?. To nie żaden argument za, to wasze "chciejstwo".

                Znowu z jakiegoś powodu uważacie że ustalacie reguły i możecie nam rozkazywać
                czy chociażby wmawiać co mamy myśleć, gdy to my więcej zarabiamy i to my robimy
                wam łaskę zgadzając się na spełnianie waszych marzeń o rodzinie.
                • fb_e Re: hola hola!!!!!! 10.08.09, 16:26
                  1. Bez zaangażowania w opiekę nad dzieckiem można mieć zdjęcia do pokazywania,
                  ale kontaktu z potomkiem to raczej nie bardzo.
                  2. Co to znaczt "my więcej zarabiamy" ? Gdy kobieta wraca do pracy po dziecku, a
                  nie idzie na wychowawcze, to może zarabiać tak samo (a przynajmniej tak powinno być)
                  3. Na całe szczęście niektóre samce też chcą mieć dzieci, a nie łaskawie się
                  godzą zapłodnić samicę. Np. mój partner chciał mieć dziecko wcześniej niż ja
                  (jest ode mnie 3 lata starszy), a planujemy dopiero teraz, gdy ja nabrałam ochoty.
                  4. Skoro chcesz mieć dziecko w wersji fix to proponuje zapłodnić, a następnie
                  płacić alimenty. Wtedy płacisz i nie jest od ciebie wymagane, a zdjęcia i tak są ;)
                  • s3tonline Re: hola hola!!!!!! 10.08.09, 22:19
                    1. Nieprawda, co innego spędzanie czasu np. na zabawie, a co innego zajmowanie
                    się obowiązkami. A właśnie wam o to chodzi żeby te obowiązki na faceta zwalić.
                    2. FAKT. I widzę jeszcze życzeniowe myślenie twoje.
                    3. A różni tacy co chcą łapać kobiety na dziecko istnieją. Zwykle są ludźmi dla
                    których to jedyna szansa żeby być z kobietą, albo damscy bokserzy. Ale życzę wam
                    wszystkiego najlepszego, nie mój cyrk nie moje małpy.
                    4. A po co w ogóle mieć dzieci w takim wypadku?. A jak się zdarzą to i kobieta
                    może wszystko robić, chciała to ma, nie podoba się to się żegnamy, skuteczność
                    ściągania alimentów myślę że znasz.
                • malila Re: hola hola!!!!!! 11.08.09, 16:14
                  s3tonline napisał:

                  > Ale to wszystko się ma i bez pomagania, więc i tak mi nie odpowiedziałyście
                  > dlaczego, bo "powinienem" wg. was?

                  Dlatego, że w przeciwnym wypadku utniemy ci jajca;)
                • rennee12 Re: hola hola!!!!!! 06.09.09, 20:55
                  s3tonline napisał:

                  > Ale to wszystko się ma i bez pomagania, więc i tak mi nie odpowiedziałyście
                  > dlaczego, bo "powinienem" wg. was?. To nie żaden argument za, to wasze "chciejs
                  > two".
                  >


                  > Znowu z jakiegoś powodu uważacie że ustalacie reguły i możecie nam rozkazywać
                  > czy chociażby wmawiać co mamy myśleć, gdy to my więcej zarabiamy i to my robimy
                  > wam łaskę zgadzając się na spełnianie waszych marzeń o rodzinie.


                  ho ho! widzę tutaj głębokie zakompleksienie męskiego szowinisty! "jak nas
                  zmusicie", "przecież i tak mamy wszystko za darmo" "wasze chciejstwo i mrzonki o
                  rodzinie". Prosimy o więcej podobnych bredni, ubaw po pachy
      • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 17:16
        Jeśli
        > wiesz, ze twoje życie, twoje rozrywki, twoje przyjemności są dla
        > ciebie najwazniejsze to nie zakładaj rodziny bo skrzywdzisz siebie,
        > meża i dziecko.

        Zachodząc w ciążę, mało kto zdaje sobie sprawę, jak właśnie zmienia mu sie
        życie. Dzieciaci znajomi nic nie mówią, albo niewiele, bo i tak nikt nie
        uwierzy albo nie zrozumie :) Albo nie chcą wyjść właśnie na mięczaków czy
        egoistów. Dla każdego zanim przyjdzie czas na opiekę nad kimś innym,
        kompletnie zależnym,
        najważniejsze sa jego rozrywki; moim zdaniem to normalne i nie jest to
        jeszcze powód do niezakładania rodziny.. Po prostu, nikt nie wie, co go
        czeka, więc jest szok i bunt. A wystarczy się pogodzic, dać sobie 2-3 lata
        luzu od spraw wszelkich, w tym oszałamiajacej kariery i kontaktów
        towarzyskich, bycia super na każdym polu, i skupić się na cudzie, jakim
        jest dziecko. I nie obwiniac sie o niezrobiony obiad, brud w zlewie, brak
        codziennych spacerków i niepoprasowane ciuchy. Gonić do roboty męża,
        korzystać z wszelkiej pomocy i uświadomić sobie, że etap kupek, spacerków
        i zupek mija bardzo szybko, potem jest fajny człowiek pod ręką.
        Mnie to łatwiej przyszło przy drugim dziecku, bo już WIEDZIAŁAM.
        A ty musisz byc aniołem, bez ironii to piszę. Pzdr.
      • to_nie_my_toniemy Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:30
        Wielki szacunek dla Ciebie.
        Istnienie takich kobiet jak Ty-spełniających się całkowicie w
        macierzyństwie (jak i wielu spośród moich znajomych) nie wyklucza
        istnienia kobiet, które łączą macierzyństwo z pracą zawodową. Choć
        powinnam napisać PRÓBUJĄ, gdyż ze wszystkich stron atakowane są za
        niepoświęcanie swoim cudownym jak najbardziej maluchom 100% swojego
        czasu. Te spojrzenia koleżanek z placu zabaw, gdy dowiadują się,że
        wyjeżdżam służbowo czasem i na 2 tygodnie, te litościwe
        westchnienia, że niestety (w ich mniemaniu) tatuś będzie musiał się
        opiekować małą w tym czasie, że taka rozłąka z MAMĄ zniszczy
        totalnie psychikę dziecka!
        To przeświadczenie, że mama i tylko mama. A tata to zły?
        Szanuję i rozumiem kobiety, które sa Mamami na pełnym etacie,
        dlaczego więc jest takie niezrozumienie dla postawy takiej jak moja?
        Już mnie nie bolą twierdzenia, że nie jestem dobrą mamą, bo pracuję
        i mam czas na swoje pasje ale nadal z uporem maniaczki czytuję o tym
        problemie i mam nadzieję, że to już niedługo się zmieni!
    • aw34 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 16:02
      Nikogo nie obrażałam ,nie było to moim zamiarem. Jeśli czujesz, że
      zycie ci sie wali, nie dajesz rady, "płaczesz nad zupa". To nie jest
      to normalny sposób radzenia sobie z życiem. Obawiam się, że domowe
      sposoby nic tu nie pomoga. Jeśli ktos czuje, że sam sobie nie
      poradzi to musi szukać specjalisty a nie znajdywać kolejne powody
      dla których pójśc do takiego nie może. Nie umiem wskazać ci takowego
      bo nigdy go nie potzrebowałam. Wiem, że moja koleżanka w depresji
      znalazła specjalistę w swojej przychodni. Fakt, płatnego bo na
      bezpłatną trzeba było długo czekać. Ale mozna. Mozna poprosić
      znajomą, sąsiadkę o chwilową opieke nad dzieckiem bo musisz iśc do
      lekarza. Przecież chodzisz czasem do lekarza i ktoś zajmuje się
      wtedy twoimi dziecmi. Jeśli będziesz nadal pielęgnowac swoją
      frustrację a może juz depresje to się to źle skończy.
      a co do egoizmu niestety obserwuję pokolenie rodziców 25 - 30 i
      widzę jak zostali wychowani. Ksiązątka, którym wszystko sie należy,
      dziecko jest ciągłą przeszkodą w czymś więc podrzuca się rodzicom,
      szuka całodobowych przedszkoli, zrzuca cała odpowiedzialność na
      szkołę. Szok i wstrząs ze trzeba sprawdzić dziecku lekcje, coś mu
      przeczytać, ograniczyć swoje zajęcia dla dziecka. Nie twierdzę, że
      takie właśnie jesteście ale wiele takich ojców i matek dostrzegam.
      • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 17:30
        Jestem ze starszego, mniej rozpieszczonego pokolenia, nie mam depresji, nie
        uważam się za wyjątkową egoistkę. Mimo to narasta we mnie frustracja, że nie
        mogę raz do roku przez tydzień zostać zupełnie sama w domu i pożyć we własnym
        rytmie. Sama wychowałam troje dzieci, godząc się bez żalu na wszystkie związane
        z tym ograniczenia, teraz są już duże, często same gdzieś wyjeżdżają, a ja nie
        mogę odpocząć po kilkunastu latach ciężkiej pracy, bo mam w domu ponad 80-letnią
        mamę, która nigdzie nie wyjedzie. I jest to pierwsza sytuacja od ponad 18 lat, z
        jaką sobie emocjonalnie nie radzę, a żaden specjalista mi nie pomoże, bo nie
        weźmie mamy na tydzień do siebie, żebym mogła wyluzować i naładować akumulatory.
        • rapunzel1 Re:do echtom - samotność 04.08.09, 10:32
          Hej, ja też marzę o samotności we własnym domu. Ale potrzebuję przynajmniej 2
          godzin na tydzień. Niestety mąż zajmie się dziećmi, gdy wychodzę, o ile
          uwzględnię jego harmonogram, natomiast żeby zabrał gdzieś dzieci muszę walczyć.
          A kiedy jestem koszmarnie zmęczona brak mi siły na walkę

          W dodatku na horyzoncie też majaczą starzejący się rodzice
        • trybling Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 23:02
          a może skoro dzieci są już duże(chociaż to jeszcze zależy, jak duże), to zamiast
          je gdzieś wysyłać, zostaw je w domu a sama wyjedź? przecież mogą ci trochę
          pomóc. przez tydzień sobie nie poradzą?
          • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 08:53
            Wyjeżdżam sporadycznie na parę dni, ale marzę o tym, żeby czasem
            pomieszkać u siebie na swoich warunkach. Wyjazdy dzieci to za mało,
            bo mama nie wyjedzie. A ja chciałabym choć na kilka dni w roku
            zapomnieć, że muszę z nią mieszkać.
          • williamadama Re: Sfrustrowane panie domu 08.08.09, 12:38
            > A ta 80-letnia mama to przypadkiem się tobą nie zajmowała kiedy sama nie mogłaś
            > ? To może oddaj ją do domu starców niech się dowie jaką super córke wychowała.


            He, he, he. Dokładnie tak jak mówisz. Albo niech zdobędzie uprawnienia opiekunki i każe swojej starej płacić za opiekę 24h na dobę. Przynajmniej coś zarobi.
                • kawiarka.ekspresowa Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 12:53
                  Bardzo rozumiem, co czujesz. Nie ja jestem w takiej sytuacji, ale moja Mama,
                  która na codzień zajmuje się swoją 94-letnią teściową, a moją Babcią.
                  Od około 5 lat moja Mama nie spędziła poza domem ANI JEDNEJ NOCY. Nie może
                  pojechać na działkę, ani do znajomych, bo musi nakarmić Babcię, potem ją
                  przewinąć (tak, tak przewinąć).
                  Pomagamy jej jak możemy, ale pewnych rzeczy nie jestem w stanie już przy Babci
                  zrobić.
                  Osoby, które tak jak Ty i moja Mama przyjmują na siebie takie obowiązki i
                  wyzwania, to w moim pojęciu prawdziwi cisi bohaterowie.

                  Kto tego nie przeżył - nie zrozumie.
                  • gulcia77 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:00
                    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja miałam 17 lat, kiedy przyszło mi
                    opiekować się moją prababcią chorą na Alzheimera.
                    To był naprawdę dramat. Teraz, 15 lat później przyszło mi na to
                    samo. Zaczyna się choroba mojej babci. Już się boję. Naprawdę, kto
                    tego nie przeżył, to tego nie zrozumie.
                  • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:06
                    Mama nie wymaga (jeszcze?) karmienia i przewijania, natomiast bardzo
                    obciąża mnie psychicznie, stale domagając się mojego czasu,
                    zainteresowania itp. Dlatego marzę o kilku dniach w roku, kiedy będę
                    mogła swobodnie pomieszkać we własnym domu i nikt nie będzie niczego
                    ode mnie chciał. Autorzy paru wrednych postów wyżej jakoś przeoczyli
                    szczegół, że mówię o krótkotrwałym odpoczynku raz na jakiś czas, a
                    nie o wywinięciu się od obowiązku opieki nad matką.
                    • kawiarka.ekspresowa Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:17
                      Ech, nie chcę rysować tutaj czarnego obrazu, ale mam jeszcze i druga Babcię,
                      która co prawda mieszka sama, ale codziennie jest u Mamy w domu, albo mama jest
                      u niej. I ona też potrafi być męcząca, wymaga coraz większej opieki, bo traci
                      powoli wzrok, a do tego potrafi byc po prostu męcząca. I tak się Matka buja
                      między jedną a drugą....

                      Tak jak pisałam, staramy się z siostrą odciążać Mamę ile sie da, ale da się
                      nieststy tylko w pewnym stopniu. O oddaniu Babć do domów starców w ogóle nie ma
                      mowy, ale łatwego zadania Mama nie ma, oj nie ma. Za to wg mnie ma pełne prawo
                      do frustracji.

                    • gulcia77 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:18
                      Najgorsze jest to, ze jeśli sama sobie nie zapewnisz odpoczynku i
                      odstrresowania to po prostu nie wytrzymasz. I może przyjść depresja,
                      zaburzenia psychiczne etc.
                      Mnie dopadła depresja i bulimia. Naprawdę ten, kto nie zna problemu
                      może sobie tylko pozłorzeczyć. Dbaj dziewczyno o siebie i nie
                      słuchaj innych. Potrzebujesz odpoczynku, a Twojej mamie nic się nie
                      stanie, jeśli pobędzie kilka dni np z pielęgniarką środowiskową.
                      Sprawdź swoje prawa i je egzekwuj.
                      Chyba, ze tak jak ja chcesz walczyc przez całe lata z bulimią i
                      depresją. Bo też wszyscy mi wmawiali, ze to obowiązek na śmierć i
                      życie, bez prawa do urlopu.
                    • wen_yinlu Re: Sfrustrowane panie domu 31.08.09, 01:03
                      I tu naprawdę podziwiam moją teściową, która powiedziała, że jeśli coś jej
                      odbije/zachoruje ciężko, mamy załatwić jej opiekę i sami nie niszczyć sobie
                      życia (jej słowa) z jej powodu. Zrobiłabym dokładnie tak samo - chcę by moja
                      córka żyła sobie spokojnie z nowymi wyzwaniami i problemami, gdy ja sobie będę
                      popuszczać w pieluchę w domu niespokojnej starości. W życiu nie oczekiwałabym od
                      własnego dziecka takich wyrzeczeń, zwłaszcza, że nie uważam, żebym specjalnie
                      poświęcała się dotychczas (ma 4 latka) i na 100% nie oczekuję niczego w zamian...
          • myszka00 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:31
            mieszkam w kanadzie na szczescie,ja moge dac moja mame co 6 miesiecy
            na 2 tygodnie do domu starcow zupelnie za darmo,zebym mogla pojechac
            gdzies albo tylko odpoczac w domu,w polsce potrzeba jest wielka dla
            osob starszych,mama dodatkowo chodzi do tzw. pszedszkola dla starych
            i niedoleznych ludzi 3 razy w tygodniu za symboliczna
            oplata,przyjezdzaja po nia rano i odwioza wieczorem na wozku
            inwalidzkim,to jest ogromna pomoc nie wyobrazam sobie miec starych
            rodzicow potrzebujacych opieki 24 godzin na dobe bez pomocy,mam
            kuzynke w polsce z mama w domu i biedna ona ta kuzynka,tylko ktos kto
      • bemm1 Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 22:04
        Moze nie koniecznie ksiazątka, pamietajmy ze teraz sa inne czasy, jest
        duzo wygodniej i to wszystkim, nie tylko akurat pokoleniu 25-30. Inny
        styl, tempo zycia i niestety pojawiaja sie tez nowe problemy. Moze
        rzeczywiscie stajemy sie mniej odpowiedzialni i waleczni, bo juz o
        wiele nie musimy walczyc, tak jak musieli nasi rodzice. Pozdrawiam i dziękuję aw34.
      • an_ni Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 22:46
        ehh i znowu wywyzszanie sie, pokpiwanie z innych kobiet "bo ja
        mialam ciezej"
        wlasciwie tego mozna byloby sie spodziewac...
        to bardzo typowe ze w obliczu choroby dzieci mialas tak wiele sily,
        ale nie stawiaj siebie w lepszej pozycji.
        nie mow nikomu o pielegnacji frustracji, bo to ze kobiety mowia o
        tym glosno nie znaczy ze sie uzalaja, nie znaczy ze sa durnymi
        ksiezniczkami!!!
        ty mowisz glosno o tym jak sobie poradzilas czyli co moge powiedziec
        ze sie przechwalasz ? albo ze jestes wredna baba kopiaca lezacego?

        bo to nie o to chodzi ze musisz poswiecic swoj wolny czas, ze musisz
        byc odpowiedzialna za dziecko, ze musisz przestac byc egoistka (bo
        tak naprawde wystarczy podzielic sie tym czasem i zainteresowaniem
        dla dziecka, dla siebie, dla meza i zachowac zdrowy egoizm).
        chodzi o to ze bezwzglednie TEGO i wiele wiecej wymagaja od Ciebie
        najblizsi: maz, matka, ciotka, kolezanka, ale tez lekarz,
        pielegniarka, polozna, sprzedawczyni w sklepie, sasiadka oraz media
        niewiadomo juz co gorsze
        zostawic dziecko, zaniedbac, opedzac sie jedna reka pozostawiajac
        dzieciaka na caly dzien w przedszkolu czy dac sie wtloczyc w ten
        kierat nie zostawiajac sobie prawa do egoizmu, do bezsilnosci,
        wscieklosci, znudzenia i depresji
        mimo ze ja mam pomoc, nie jestem sama i mam tylko 1 dziecko rozumiem
        w pelni kobiety w stanie frustracji, osaczone domem, dziecmi,
        obowiazkami, praca zawodowa i nie moge zniesc ze inna kobieta takimi
        porownaniami odmawia innym kobietom (moze slabszym ale moze
        wrazliwszym a moze ambitniejszym a moze i bardziej egoistycznym - i
        co z tego??) prawa do ich wlasnej frustracji, bezsilnosci i w koncu
        depresji - to sie nazywa babska zawisc!
    • lesvos Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 16:07
      a ja się boję, że to może być artykuł o mnie jeśli zdecyduję się na założenie
      rodziny. czuję presję ze strony rodziny, dla której posiadanie męża i dziecka to
      najwyższy stopień stabilizacji. mam prawie 30 lat i nie odczuwam najmniejszej
      potrzeby wychodzenia za mąż a tym bardziej rodzenia dziecka. nie czuję się
      gotowa na taką odpowiedzialność i na tak dużą zmianę codzienności.
      • joanelle Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:11
        > a ja się boję, że to może być artykuł o mnie jeśli zdecyduję się na założenie
        > rodziny. czuję presję ze strony rodziny, dla której posiadanie męża i dziecka t
        > o
        > najwyższy stopień stabilizacji. mam prawie 30 lat i nie odczuwam najmniejszej
        > potrzeby wychodzenia za mąż a tym bardziej rodzenia dziecka. nie czuję się
        > gotowa na taką odpowiedzialność i na tak dużą zmianę codzienności.

        To nie wychodź i nie rodź. I nie daj sobie wmówić, że jak już urodzisz, to Ci
        się zmieni. Prędzej będziesz miała uczucie, że dałaś się wrobić, i wszyscy
        zaangażowani w sytuację będą cierpieć. Takie rzeczy należy robić dlatego, że
        samemu się chce, ponieważ to TY ponosisz konsekwencje swoich wyborów, a nie inni.
      • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:05
        Moze gdybyscie pomogli, to wasze zony nie mialyby dosc. Nikt nie da rady harowac
        24 godziny na dobe. Depresja oraz rozmaite zaburzenia psychiczne sa m.in efektem
        bezsennosci i przemeczenia, przy jednoczesnym braku wypoczynku. 20-25% kobiet
        cierpi na depresje poporodowa; to bardzo duzo.
      • chicarica Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 12:53
        Widzisz, Maruś, bo to właśnie JEST życie. Macierzyństwo jest jego częścią. A
        pomyśl jeszcze, z czym spotykają się kobiety, które nie chcą wyjść za mąż i mieć
        dzieci? Z nienawiścią otoczenia, z uznawaniem je za nienormalne, bo nie chcą się
        wpierniczyć w ten sam kierat, co ich matki, babki, siostry, koleżanki.
      • fb_e Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 16:37
        Jesteś całkiem, zupełnie, absolutnie pewien, że zawsze, ZAWSZE, 24/7 kochasz
        swoją pracę?
        Ja swoją uwielbiam, ale w poniedziałek ok. 15, gdy żar leje się z nieba, a ja
        tkwię w samym środku betonowej dżungli, uwielbiam ją zdecydowanie mniej ;)
        A pracuje się w końcu raptem 40h w tygodniu, czy tam nawet z rzadka 50, a przy
        dziecku pracuje się praktycznie cały czas, więc nawet jeśli to była 100%
        świadoma decyzje i daje wiele satysfakcji, to moga się zdarzyć chwile słabości.
        Tak sądzę, ja jestem jeszcze "przed", ale mam zamiar dawać sobie do nich prawo,
        a nie udawać idealną!
    • yoweetah Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 21:38
      a ja dziękuję za ten artykuł. mieszkam na prowincji,gdzie jest nieco trudniej, mentalnie, niż w dużym mieście. to, co naprawdę myślę, chowam głęboko.
      macierzyństwo, to prawdziwe, to temat tabu.cukierkowe z portali i książek -rządzi, wzbudzając tym większe frustracje kobiet, o których mowa w artykule. skonczyły sie czasy,kiedy kobiety myślały o firankach, obiedzie i praniu. niektórzy tego nie rozumieją. bycie matka to piękna sprawa, ale trudny do wypełnienia obowiazek dla kobiet myślących. jeśli chce sie być w 100% matką, trzeba zrezygnować z 75% siebie, a nie małej części.brakuje czasu na książki, rozmowy, pracę - na niezaniedbywanie w sobie strony intelektualnej.ale ten artykuł dotyczy kobiet, które zostały z tym wszystkim same - a nie tych, które korzystaja z pomocy niań i babć od pierwszych miesięcy i nie tych, które oglądaja seriale.
      dziękuję za te słowa, bo pozwoliły mi odetchnąć.
      • the_vicious_one Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 22:00
        Nie jestem jeszcze matką, ale podejrzewam, że zupełnie nowa rola w życiu może u
        mnie wywoływać podobne stany. Jestem osobą ze skłonnością do popadania w
        depresję, więc "każdy powód jest dobry". A tak poważnie, to każdy z nas
        potrzebuje chwili dla siebie. Na razie mam tylko psa, mniej wymagające
        stworzonko niż dziecko. A i tak czasem mam go dość, kiedy wracam zmęczona do
        domu a on chce się przytulać, zamiast dać mi się spokojnie położyć.
        • artgosia do Autorki 04.08.09, 08:07
          [Witajcie w klubie..]

          ja mam 47 lat, 4 dzieci, w tym 3 dorosłych-ale mieszkających ze mną.
          Duuużo mogłabym pani opowiedzieć na swój temat..o depresji, o frustracji, o
          przygnębiającym braku jaki czuję gdy codziennie rano, przed pracą, gotuję zupę i
          ew szykuje mieso , gotuje buraczki na II danie...
          Jak od kilkunastu lat chce to wszystko rzucić, bo wiem ze im bez mnie bedzie
          lepiej, bo wiem, ze jesli zostanę (a zostanę) to zamęczę siebie i całe
          otoczenie.
          Psyche przeszło w Soma, już się leczę, bynajmniej nie na depresję..
          itd, itp...lecę - robić śniadanie, wstawić zupę... :'(
          • erreth Re: do Autorki 04.08.09, 08:46
            Czyli jeśli nie zaczniemy walczyć o odzyskanie chociaż kawałeczka
            własnej tozsamości - nie ma co liczyć, że cos się samo ułoży??
            Będę wciąż pikować w dół, a potem walnę w ziemię i już się nie
            podniosę...
            Pozdrawiam i podziwiam.
            • echtom Re: do Autorki 04.08.09, 11:31
              Tak, kobieta musi mieć jakiś skrawek własnego życia, jakąś pracę,
              pasję, którą mogłaby realizować nawet kosztem większego wysiłku czy
              odpuszczenia sobie mniej ważnych obowiązków. Przynajmniej tyle mi
              się udało i traktuję to jako inwestycję w ciekawą, twórczą starość.
              Bo najgorsze, co można zrobić rodzinie i sobie, to do końca życia
              egzekwować należności za lata "poświęcenia".
              • rikol Re: do Autorki 05.08.09, 02:08
                O tak, 'poswiecenie' jest najgorsze. Z jednej strony taka matka jest
                nieszczesliwa, bo okazuje sie, ze nikt tego poswiecenia nie ceni. Z drugiej
                strony dzieci maja dosyc gderania - bo w koncu nikt jej do macierzynstwa i tych
                poswiecen nie zmuszal.
                • twojabogini Re: do Autorki 10.08.09, 10:40
                  Kiedy byłam nastolatką w dyskusji z moją mamą padł argument "ale ja
                  się dla ciebie poświęciłam". Obiecałam sobie, że ja nigdy nie
                  poświęcę się dla swoich dzieci. Jako matka dziesięciolatka mogę
                  powiedzieć, że jak dotąd udało mi się: gdy byłam zmęczona, to
                  odpoczywałam, nie chciałam robić zupy - nie robiłam.
                  Zdarza mi się być zmęczoną, nie tyle samym wychowaniem dziecka, co
                  wszystkim po trochu i jak zauważyłam - wtedy faktycznie łapię
                  nerwówkę. I chcę zwiać. Tyle, że wtedy właśnie wiem, że czas się
                  zrelaksować, odpocząć, podrzucić komus syna i tyle. Przynajmniej mój
                  syn jest normalny i nie spędza czasu w towarzystwie rozkrzyczanej
                  baby. Myślę, że to rekompensuje mu fakt, że mama czasem robi sobie
                  urlop.
          • ahhna Re: do Autorki 07.08.09, 22:13
            > ja mam 47 lat, 4 dzieci, w tym 3 dorosłych-ale mieszkających ze mną.
            > codziennie rano, przed pracą, gotuję zupę

            Depresję i resztę ma pani na własne życzenie. Przepraszam bardzo, ale
            gotować zupki trójce DOROSŁYCH DZIECI, i to codziennie, przed pracą, to
            jakis masochizm. Ja nie gotuje zupek nawet niemowlakowi. Są słoiczki.
            Prócz niemowlaka mam 13- letnią córę i nie widzę nic niestosownego w tym,
            żeby to ona wstawiła ziemniaki czy zrobiła surówkę. Zupy rzadko jadamy i
            nie mam z tego powodu najmniejszego poczucia winy. Męża też mam, a jakże, i
            albo włączy się w robienie obiadu lub inne prace domowe, albo zje bułkę z
            serem. Żyje w dobrym zdrowiu i kwasów żadnych z tego powodu nie robi. To
            właśnie presja funkcjonowania matek-masochistek wpędza mlode kobiety w
            depresję, a młodych facetów deprawuje. Mamusia mu wszak zupkę co rano
            gotowała, to co, żonka ma nie gotować?
            • ahhna Re: do Autorki 07.08.09, 22:56
              Jeszcze tylko dodam, że mój mąż wywodzi się z domu, w którym matka
              pracowała na 3 etaty (rano w szkole, potem w sklepie, wieczorem
              księgowość) i nie tylko co rano gotowała obiad, ale też nastawiała pranie
              i wycierała na mokro dywany w całym domu. Po czym biegła do szkoły. Pan
              tatuś zaś.., to moze przemilczę.
              I ja mężowi w bardzo prostych, żeby nie powiedzieć: brutalnych słowach
              wyjaśniłam, już w pierwszym tygodniu, że tak nasze małżeńswto nie będzie
              wyglądać. Nie było łatwo, ale nie odpuściłam. I w tej właśnie chwili to on
              usypia marudzącego półroczniaka, a ja sobie siedzę na forum.
              • williamadama Re: do Autorki 08.08.09, 12:51
                Super, naprwdę super. Tylko dlaczego o tym piszesz? Dlaczego uznałaś, że
                kogokolwiek zainteresuje Twoja opinia? Uważasz się za osobę, która ma coś
                wartościowego do powiedzenia innym? Pytam zupełnie serio.
                    • wen_yinlu Re: do Autorki 31.08.09, 01:21
                      Mnie również.
                      Ustawiłam sobie wszystko jak na razie na tyle, że kurczak kojarzy mi się tylko z
                      jedzeniem, a nie płaczem. Jeśli ktoś od was czegoś oczekuje/wymaga nie zróbcie
                      tego parę razy. Ustawcie od razu teściowe i inne kobiety które włażą z butami
                      gdzie nikt ich nie oczekuje.

                      Jezu, to nie jest trudne. Może prostsze dla osób, które robiły tak od dziecka -
                      nie kładźcie uszu po sobie, nie tępcie innych kobiet przede wszystkim - jeśli
                      już same nie potraficie, nie róbcie krzywdy swoim córkom pieprzeniem o
                      zaniedbywaniu męża i poświęcaniu się dzieciom. Nie nudźcie ich o wnuki, nie
                      krytykujcie nie wysprzątanej kuchni. Mojej mamie, gdy jej takie rzeczy się na
                      usta cisnęły, powiedziałam ze śmiechem, że ja tu rządzę i nic jej do tego.

                      Macie jedno życie, może jedyne, Boga może nie być :), a dzieci kto wie, odlecą i
                      przyślą na święta tylko kartkę. Żyjcie.
                • oldbay Dlaczego myślisz, że nikogo to nie zainteresuje? 09.08.09, 18:26
                  Na przykład mnie zainteresował powyższy komentarz.
                  Nie jestem jeszcze ani mężatką ani matką i bardzo chetnie czytam
                  opinie i historie innych kobiet. Kiedyś w przyszłości, jeśli założę
                  rodzinę to nie chcę wpaść w błędne koło pragnienia bycia najlepszą
                  idealną matką i żoną.
                  Wydaje mi się, że kobiety muszą sobie po prostu czasem odpuscić i
                  wrzucić na luz. Nic się nie stanie ani dzieciom ani mężowi, jeśli
                  zamiast upieczonego w domu schabu ze śliwkami zjedzą odgrzewanego
                  kotleta albo bułkę z serem, albo jeśli dywan nie bedzie codziennie
                  wytarty na mokro. Poza tym od męzów należy wymagać czynnego
                  uczesnictwa w domowych obowiązkach i nie dać za nic w świecie
                  wywołać u siebie poczucia winy.
                  -
                  oldbay
                • ahhna Re: do Autorki 09.08.09, 19:48
                  Dlaczego uznałaś, że
                  > kogokolwiek zainteresuje Twoja opinia? Uważasz się za osobę, która ma coś
                  > wartościowego do powiedzenia innym?

                  Tak, właśnie za taką osobę sie uznałam w temacie godzenia pracy z
                  obowiązkami domowymi, jako że jestem pracującą matką dwójki dzieci, raczej
                  niesfrustrowaną, choć mam oczywiście momenty zwątpienia. I może jakiejś
                  kobiecie przyda się to, co mam do powiedzenia w tej sprawie.
                  Natomiast nie mam pojęcia, czemu ma służyć twoja wypowiedź.
                  • born.again.atheist Re: do Autorki 09.08.09, 20:04
                    ahhna napisała:

                    > Natomiast nie mam pojęcia, czemu ma służyć twoja wypowiedź.

                    Ha, a to takie proste. To facet broniacy swoich uswieconych wielowiekowa
                    tradycja przywilejow. Kobiety takie jak ty stanowia zbytnie zagrozenie i nalezy
                    je zdyskredytowac (nie masz nic interesujacego do powiedzenia wiec siedz cicho).
                    Przez ciebie bedzie musial nauczyc sie biedaczek jak obslugiwac mikrofalowke.
                    • krawiec6661 Re: do Autorki 09.08.09, 21:27
                      Właśnie :) A tak BTW: ponoć mężczyźni są jednak lepszymi kucharzami, więc widać
                      są jakoś predysponowani przez naturę do takich zajęć :-D Dlaczego więc to faceci
                      nie gotują kobietom obiadu? :)
                      • born.again.atheist Re: do Autorki 09.08.09, 21:45
                        Jest roznica miedzy mezczyzna a mazgajem, niedorajda maminsynkiem.

                        krawiec6661 napisał:

                        > Właśnie :) A tak BTW: ponoć mężczyźni są jednak lepszymi kucharzami, więc widać
                        > są jakoś predysponowani przez naturę do takich zajęć :-D Dlaczego więc to facec
                        > i
                        > nie gotują kobietom obiadu? :)