Sfrustrowane panie domu

03.08.09, 10:21
Przeczytałam ten artykuł i ... przeraziłam się ... to jest o MNIE! A
raczejo tym, że MNIE już nie ma, cały czas wypełniając tylko kolejne
role:przez 9 godzin - pracownika, potem - matki, kucharki,
sprzątaczki, praczki, magla, kochanki itp.
Nikt już nie zauważa że kiedyś byłam autonomiczną jednostką!! Ja
płaczę gotując kolejny obiad, kupując tą cholerną ćwiarkę kurczaka,
czekając az mąż wreszcie wróci z pracy, bo bedę mogła zająć się...
gotowaniem (mamy dwójkę małych dzieci).
Gdzie znaleźć wyjście, czy ono w ogóle istnieje. Nie uchylam się ani
od odpowiedzialności ani od obowiązków, ale muszę jakoś to
wypośrodkować i nie potrafię!! Czy ja już ma coś z psychiką???
Pomóżcie! czy ktoś jeszcze ma podobne przemyślenia??
    • emis80 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 10:50
      a u mnie po staraniach o wyczekane dziecko przyszła ciąża okropnie
      męcząca a potem nerwowy poród, nie wiem może inne dziewczyny (ciagle
      tak myśle) przyjmuja dziecko jakos normalnie, pogodnie, spokojnie, u
      mnie był ciagły stres, mała urodizła się słaba i miałam problemy z
      karmieniem piersią i ciągły brak pokarmu i ciągłe łzy, boże jak ja
      nie nawidziłam karmić piersią (ale pod wpływem matki poprostu
      musiałam bo jak to ze ja nie pzrecież moja siostra tak),
      nienawidziłam siebie, za to że jestem złą matka że nie kocham
      swojego dziecka i naprawdę nie kochałam a bardzo chciałam ją kochać,
      czułąm że zycie mi ucieka że juz do końca życia nei wyplączę się z
      tego "macierzyństwa" że stane sie niewolnikiem mojego dziecka a ja
      sienie nadaje ja chcę być wolna i móc robic to co każdy, a nie to
      czego oczekuje ode mnie moje dziecko, nie mogłam na nią patzreć niby
      odpoczywałam i wyrywałam sie na godzinke z mężem na spacer ale n
      atym spacerze wyłam jak pies bo wiedziałam ze za kilka minut muszę
      tam wrócić muszę znów siedzieć w domu, i zajmowac sie kimś kto w
      ogóle się ze mną nie komunikuje i nie chce zrobić tego co ja chcę i
      kto robi mi na złość, BOŻĘ jak ja cierpiałam , jak ukrywałam to w
      sobie przed rodziną bo było mi wstyd się przyznać do tego co czuję,
      myślałam że zwarjuje, ...........
      a teraz moja córka ma prawie półtora roku i jest wspaniała, czy
      poradziłam sobie z depresją? sama? cały czas się zastanawiam
      właśnie czy sobie poradziłam, nie odczuwam już złości na moje
      dziecko, wiem że je kocham, nadal nie lubie karmić piersią i marzę o
      tym żeby przestać ale narazie nie mam serca małej odstawić,
      najgorzej oceniam relację z mężem, jestem nerwowa, czepialska, i
      przykra - może pzrenisołam tylko negatywne emocje może nadal jestem
      na "granicy"
      .....chciałbym żeby ktoś mi pomógł, nie chcę starcic męża, nie chcę
      myśleć o naszym związku źle, nadal go kocham, staram się z tego
      wyjść sama, nie umiem sobie pomóc już więcej .........niestety w
      moim miasteczku nie ma psychologa do którego mogłabym pójść
      co ja mam zrobic? jak sobei poradzić?
      • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:07
        Ten artykul i te wpisy na forum nalezaloby pokazac wszystkim ojcom, ktorzy
        uchylaja sie od opieki nad wlasnymi dziecmi, twierdzac, ze matka 'rozumie', o co
        chodzi noworodkowi. Otoz matka nie rozumie, ale poniewaz ciagle sie dzieckiem
        opiekuje, to po jakims czasie sie tego nauczy. Jesli ojciec nie opiekuje sie
        dzieckiem, to nie nauczy sie, o co dziecku chodzi, proste. Przy okazji
        zaoszczedzi duzo czasu, ktorego nie bedzie musial spedzac na zmienianiu pieluch itp.
        • jimmyjazz To nie tradycyjna rodzina ale właśnie nowoczesna 09.08.09, 18:21
          Wakacje i jak widac wicej praktykantow w agorze.

          W tradycyjnej rodzinie to maz pracuje a kobieta siedzi zajmuje sie
          dziecmi.

          To zdobycze nowoczesnego swiata tj socjalizmu i feminizmu (w
          zasadzie to samo) umozliwyly kobietom prace na 2 etaty.

          No ale najposciej palnac cos o tradycyjnej rodzinie, katolikach i
          wierye
          • bratprezydenta Medycyna naturalna 09.08.09, 19:55
            Nasi przodkowie znali antidotum na ten stan, naturalne metody
            masażu, przychodził mąż do domu, żona sflustrowana, nieposprzątane,
            obiad niegotowy, wykonywał ręczny masaż dogłębny, a problemy
            psychiczne znikały jak ręka odjął
            • jaro_ss To raczej ona robiła "obóz" dzieciom i mężowi 10.08.09, 07:07
              Kobiety potrafią być straszne, i najczęściej same sobie są winne, bo nie mają
              tak naprawdę zinternalizowanych wartości, tylko kupę śmieci od matki, gazet i
              koleżanek,a same są po prostu rozkapryszone.
              • zuzur Rozkapryszone, bez wyobraźni, niepoukładane. 10.08.09, 08:21
                Ile ja się namęczyłem, żeby nie było tego ciągłego gotowania,
                sprzątania, latania ze ścierką, robienia zakupów, rozwiązywania
                niepotrzebnych problemów, pozorowaniem domowej pracy zagłuszania
                urojonych wyrzutów sumienia. Kolegom i sąsiadom udało to się tak
                sobie. To chyba jest natura. Myślą sercem zamiast mózgiem, nic na to
                nie można poradzić. Można się tylko inaczej zorganizować, jak ta
                kobieta od kotletów na tydzień. Wtedy starcza czasu na wszystko: na
                dzieci, na zarabianie pieniędzy, nawet na budowę i wyposażanie
                trzeciego domu.
                • rennee12 Re: Rozkapryszone, bez wyobraźni, niepoukładane. 06.09.09, 20:35
                  o, widzę że jak zwykle logiczni mężczyźni pospieszyli kobietom na pomoc.
                  pokazując im że model tradycyjny najlepszy jest i basta. z jakichże to powodów
                  mężczyźni tak rozpaczliwie unikają obowiązków domowych i opieki nad własnymi
                  dziećmi? bo to takie "niemęskie" i "sercowe"?
            • kiddo5 Re: Medycyna naturalna 12.08.09, 23:16
              Co to znaczy 'sflustrowane'?
      • artifex Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 14:53
        Spokojnie!
        To co przeżywasz jest _zupełnie normalne_! każda kobieta po porodzie przeżywa
        taką depresję, takie rozterki... Jest to jakoś psychologicznie uwarunkowane.
        Kłopoty są u każdego inne ale "dół psychiczny" u każdej taki sam ;)

        A odnośnie kochania dziecka. Kochać to znaczy właśnie - chcieć kochać i nie dać
        się nastrojom.
        • dexterek011 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 10:52
          > Software is like sex, it is better when it is free...

          Za darmo, to można co najwyżej w mordę dostać.
          • fizykoterapeuta Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 16:06
            już nie - dzięki nowoczesnym i wyzwolonym kobietom można dostać d.upy właściwie
            za darmo - nie to co kiedyś, że trzeba się było nastarać
      • panijedna1 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:42
        nie czulam tak, ale wiem, ze za dlugo karmilam (1 rok) i sie tzm
        wykonczylam. radze odstawic dziecko od piersi. takze nastroj sie
        zmieni na lepszy, hormony. po prostu przetrzymac placz, dac butelke.
        jesli dzicko ma juz 1,5 roku, to na prawde wystarczy tego karmienia
        wg mnie. pozdrawiam.
      • olga85 Re: Sfrustrowane panie domu 11.08.09, 15:11
        nie potrzebujesz psychologa.
        potrzebujecie odpoczynku i samotnosci- tylko wasza trojka 24 godziny na dobe.
        tylko musicie dac sobie na luz i nie wsciekac sie o pierdoly.
    • kashmira_v Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 11:04
      moge powiedziec dokladnie to samo ...
      najchetniej ucieklabym gdzies daleko, tak, zeby nikt mnie nie znalazl ...
      zastanawiam sie co byloby potem
      bo w koncu musialabym isc do pracy, zarabiac pieniadze i jakos zyc ...

      z drugiej stronu artykul ten dodal mi otuchy, ze nie jestem sama, bo zaczelam
      juz myslec, ze ze mna cos nie tak
      • wymiatator1 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 15:13
        Ależ z wami jest coś nie tak! Na tym właśnie polega bycie sfrustrowaną babą.
      • cliffo Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 19:17
        Moja Droga,
        mam to samo niby super mąż cudowny ja awansowałam a czesto dopada
        mnie myśl wyjść i nie wrócić długo za długo jak na odpowiedzialna
        matkę dwójki nota bene cudownych dzieci
      • makab-reska Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 19:45
        jak to dobrze że ukazał się ten artykuł...ile razy miałam też takie mysli:
        odejść , uciec, zostawić, będzie lepiej beze mnie....I tak samo mam ataki
        niepohamowanej i niczym niewytłumaczalnej złości...Ciągle się obwiniam, ze
        niszczę swoje dziecko, że ją krzywdzę, że jestem złą matką, bo inne radzą sobie
        lepiej ode mnie, bo inne matki nie krzyczą, chce im się bawić razem z dzieckiem,
        mają czas na wszystko, są zadbane, zorganizowane i zadowolone z życia....A ja
        tak beznadziejna...Jak dobrze było przeczytać te słowa, historie...i chociaż
        troszeczkę pocieszyć się, że nie jestem taka najgorsza i beznadziejna...Kocham
        moje dziecko, ale czasem.....I mam w nosie komentarze beznadziejnych złośliwców,
        maluczkich i ziejących nienawiścią "klikaczy"!
    • erreth Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 11:17
      Niby wszystko ok. Duże mieszkanie, dobrze zarabiający i kochający
      mąż. Ładne, zdrowe i mądre dzieci (córeczka 3 latka i synek 4
      latka). A mimo tego - wszechograniajaca samotnośc w tym całym
      kieracie.
      Poukładane życie - jak z obrazka to nie wszystko.
      Dobrze wiedzieć, że ktoś myśli podobnie jak ja, bo myslałam że to
      już początki szaleństwa.
      Dziękuję Wam Dziewczyny.
      • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:09
        Jak to bylo? Kobiece powolanie? Tu widac, jak 'szczesliwe' sa kobiety idace za
        powolaniem kobiecym, ktore jest niczym innym jak iluzja szczesliwosci. To ladnie
        wyglada na zdjeciach, ale zyjac tak mozna sie zanudzic na smierc, doslownie.
        • s3tonline Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 15:43
          Właśnie!!

          blablablabla, zamieszkajmy razem, yap, yap, yap
          blablablabla, ożeń się ze mną, yap, yap, yap
          blablablabla, zróbmy sobie dziecko, yap, yap, yap

          a jak facet już się pogodzi z małżeństwem do śmierci, kredytem na 30 lat,
          obowiązkami i wydatkami związanymi z dziećmi na 20-30 lat, to te nagle "nie
          pasuje mi, depresja, sresja" bo miało tylko się uśmiechać i ładnie wyglądać w
          wózku w niedzielę na spacerku a tu straszne dziwne że płacze, choruje, poświęcać
          uwagę trzeba 24/7 i jeszcze potrafi ci wykrzyczeć że cię nienawidzi.

          I jeszcze "ten głupi facet" że nie rozumie jak to trudno, jak on wszystko to
          wiedział i od razu nie chciał. Chciałaś babo to masz...
          • lucusia3 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:46
            s3tonline - Twój świat to jakiś horror. Żenisz się i masz dzieci, bo ktoś Cię
            namawiał?! A potem, jako że się poświęciłeś, to resztę masz w głębokim
            poważaniu, bo przeciez mówiłeś, że to nie najlepiej wyjdzie. Jaka kretynka
            wyszła za Ciebie? Tak z łaski jej się zgodziłeś?
            A nie jest tak, że pasowało się ożenić, bo inni się żenili i było trochę
            nieswojo tak zostać. Głupia się nawinęła, chciała, więc łaskawie się dałeś
            przekonać, ale resztę zwaliłeś na nią, wszak sama chciała? Ja bym to nazwała
            patologicznym egocentryzmem i niedojrzałością.
            • erroid Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:33
              bo ja wiem, moze za malo seksu :P ja tam nie mam zadnej recepty na udany zwiazek
              - trzeba poprostu miec szczescie jak w totka zeby wszystko szlo jak po masle...
              kobiety potrafia byc tak samo irytujace jak faceci - wystarczy zle sie dobrac i
              katastrofa murowana :] dajcie sobie wszyscy kilka lat przed slubem :]
              zamieszkajce wczesniej razem i bron boze z ta wstrzemiezliwoscia... to nie
              zdrowe i lepiej sprawdzic sie przed umowem kupna :P...
            • s3tonline Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:51
              Tak, z łaski, gdyby kobiety nie namawiały facetów na ślub i dziecko oni sami w
              ogóle nie naciskali by na to, pomijając margines takich co chcą łapać na dziecko
              kobiety, (największe chamstwo, prawda panie?). Nie wierzysz że tak jest poczytaj
              tysiące postów w stylu "dlaczego on nie chce ślubu/dziecka/zamieszkać razem",
              gdzie same przyznajecie to o czym piszę.

              A skoro taki jest układ siły że to wy prosicie to warunki może ustalać tylko
              facet. Nie wy. Bo jeżeli wy prosicie i w dodatku chcecie jeszcze wymagać przy
              tym to to jest dopiero skrajny egocentryzm i niedojrzałość.
              • focus35 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 14:50

                jakie proszenie i jakie stawianie warunkow? mowa jest o ludziach,
                ktorzy sie kochaja, chca byc ze soba i chca miec dzieci - wspolne
                dzieci a nie matki albo ojca - jak facet nie chce zyc z dana kobieta
                i miec z nia dzieci a "ulega jej naciskom" i plodzi z nia dzieci
                mimo szczerej niecheci do posiadania potomstwa to potem sie musi
                mscic stawiajac warunki??? co za chora wizja... tacy faceci niech
                zyja zgodnie ze swoimi potrzebami ale tez niech nie wypowiadaja sie
                o sprawach zycia rodzinnego, bo o tym nie maja zielonego pojecia


                s3tonline napisał:


                >
                > A skoro taki jest układ siły że to wy prosicie to warunki może
                ustalać tylko
                > facet. Nie wy. Bo jeżeli wy prosicie i w dodatku chcecie jeszcze
                wymagać przy
                > tym to to jest dopiero skrajny egocentryzm i niedojrzałość.
                • s3tonline Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 22:27
                  Sorki czytać ze zrozumieniem potrafisz?. Właśnie jedna strona nie chce mieć (jw
                  wyjaśnienie), a twoje marzenia i wyobrażenia jak to razem, och, ach, możesz
                  sobie w bajki włożyć a nie wmawiać innym, ok?. Jakie mszczenie, to się nazywa
                  "konsekwencje swoich wyborów". Bo oczywiście tylko kobiety powinny mieć głos i
                  mówić jak ma być? :). Marzyć że tak będzie zawsze możecie :).
                  • focus35 Re: Sfrustrowane panie domu 13.08.09, 23:47
                    komentuje artykul - twoich tekstow o kobietach proszacych, zeby
                    facet z nimi sie ozenil i proszacych o wspolne mieszkanie oraz
                    mezczyznach nie chcacych ale ulegajacych a potem zapieprzajacych na
                    babke i dziecko, z ktorymi nigdy faktycznie nie pragneli byc itd.
                    faktycznie sa dla mnie niezrozumiale...
                    w twoim swiecie oczywiscie i jedna i druga strona moga sobie
                    zrzedzic na swoj los ale nadal nie widze powodow, zeby facet, ktory
                    nie wie czego sie podejmuje czyli ulega jakims proszeniom, mial
                    potem stawiac jakiekolwiek warunki - to chyba twoje pobozne
                    zyczenie... zgodnie z logika taki "nieasertywny" facet do konca
                    zycia niech ponosi konsekwencje swoich wyborow, jak napisales;)

                    s3tonline napisał:

                    > Sorki czytać ze zrozumieniem potrafisz?. Właśnie jedna strona nie
                    chce mieć (jw
                    > wyjaśnienie), a twoje marzenia i wyobrażenia jak to razem, och,
                    ach, możesz
                    > sobie w bajki włożyć a nie wmawiać innym, ok?. Jakie mszczenie, to
                    się nazywa
                    > "konsekwencje swoich wyborów". Bo oczywiście tylko kobiety powinny
                    mieć głos i
                    > mówić jak ma być? :). Marzyć że tak będzie zawsze możecie :).
          • aljala Re: Sfrustrowane panie domu 04.09.09, 13:23
            Wow!Inteligentnie...nie.
      • sojkaj2 Re: Sfrustrowane panie domu 11.08.09, 11:02
        a kto powiedział, że obiadek ma być codziennie, co? Kto powiedział,
        że codziennie trzeba się z dzieckiem bawić? Że nie wystarczy co dwa
        dni? Kto powiedział, że czasem nie można mieć wszystkiego w d... i
        wyskoczyć samej na zakupy, na klachy do koleżanki, na weekend bez
        dzieciaków? Przeraża mnie nie to, że babki obłozone nadmiarem
        obowiązków mają depresję, ale to, że nie potrafią sobie odpuścić,
        wrzucić na luz, skończyć karmić piersią, skoro je to męczy, mężowi
        powiedzieć, że obiadku dziś nie będzie, jak jest głodny, to niech
        sobie ugotuje, jak ma brudne skarpetki, to niech sobie upierze, albo
        kupi nowe i nie marudzi. Mamusi i koleżankom też powiedzieć, że to
        nie ich sprawa i cześć. To bardzo dobrze działa na psychę.
        • erroid Re: Sfrustrowane panie domu 11.08.09, 13:44
          no bo trzeba umiec rozmawiac i mowic co kogo boli a nie zaciskac zeby i brnac w
          niewiadomo co...
    • niunia175 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 11:41
      Szkoda mi was dziewczyny, ale przepraszam, ze musze to napisac- jestescie sobie same winne. nikt nie zmusza was do karmienia piersia(poltorej roku? biedne dziecko), rezygnowania z zycia, z siebie-w imie dzieci. ja mysle, ze dzieci sa wytlumaczeniem dla faktu, ze bez wiekszych oporow jestesmy w stanie zrezygnowac z nas samych zrzucajac wine na kogos kto za to nic nie moze. Kto zabrania wam bycia soba, wychodzenia z przyjaciolmi, realizowania sie w pracy? Tylko wy same.A dzieci sa wymowka. Ja sama myslalam, ze nie podolam, bedac w ciazy zazyczylam sobie cesarskiego ciecia, zeby nie bolalo, nie karmilam piersia, bo ten widok kojarzy mi sie z krowami. wrocilam do pracy po 2 miesiacach - i jestem szczesliwa, bo kocham swoje dziecko ponad wszystko, nie uzywam go jako wymowki i nie obarczam wina, ze nie potrafie powiedziec 'nie' jesli ktokolwiek z bliskich czy przyjaciol udziela mi dobrych rad.

      • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 12:41
        A kto powiedział, ze ja nie miałam cesraskiego cięcia na życzenie?
        Miałam. Kto powiedział, że nie wiem czego chcę?
        Wiem, i to jest problem. Jestem wykształcona, znam swoją wartość, i
        to jest problem. Bo myślę.
        Zdaję sobie sprawę z mocy pewnych decyzji, więc próbuję
        wszystko "wziąść na klatę" sama... Nie oczekując, że ktokolwiek mi
        podziękuje ( a już na pewno nie malutkie dzieci). Tylko w chwili
        słabości ( a każdy takie ma)nie potrafię znaleść nikogo, kto by
        zrozumiał, że nawet JA mam czasami dosyć, chce odpocząć itp. Ja też
        wróciłam do pracy po 3 miesiącach (w obu przypadkach)i tez kocham
        swe dzieci ponad wszystko. Ale nie sugruj mi, że używam dzieci jako
        wymówki, nie sugeruj, ze robię z siebie cierpiętnicę, że chcę
        kokietować żalem. Masz jedno dziecko, wychodzisz z przyjaciółmi,
        realizujez się zawdodowa - cieszę się Twoim zadowoleniem. Tylko, za
        jakiś czas, dojdziesz do wniosku, dojdziesz do wniosku, że nie da
        sie wszystkiego robić na raz, że coś zaniedbujesz (pracę, dom, albo
        samą siebie) i wtedy poczujesz to co ja czuję dzisiaj - nie zycze Ci
        tego.
      • listek_a Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 13:42
        dobry masz nick: niunia i wszystko jasne.
        walnij sie w czółko a później oceniaj innych.
      • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 21:25
        szkoda mi ciebie, niunia. nic z tego nie zrozumiałaś. przykro mi. nie należysz do klubu kobiet, które zrezygnowały na rzecz dziecka z części siebie. o czym ty piszesz? nie zostałaś z dzieckiem w domu? kto je za ciebie wychowywał? nie karmiłaś? nie masz pojęcia o poświęceniu. mama na niby. że je kochasz? nie wątpię. nie zdążyłaś sie tym wszystkim zmęczyć, bo ktos za ciebie odwalił kawał dobrej roboty. masz prawo sie wypowiedzieć, ale nie sądzę, byś miała prawo do żałowania tych spośród nas, które na pewien czas wysiadły z tramwaju "to ja i moje życie".
        • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:00
          Gdyby niunia byla ojcem i zostala z dzieckiem na 2 miesiace w domu, to peany na
          jej czy raczej jego czesc bys pisala. Ty jestes jedna z tych kobiet, ktore
          zawsze sciagaja inne kobiety na dno, ktorym przeszkadza, ze inne kobiety sa
          szczesliwe. Czy to zle, ze niuni ktos pomagal w opiece nad dzieckiem?
          • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 08:37
            nie, to nie jest źle. nie pisałabym peanów na cześc obojetnie kogo, kto zostałby w domu z dzieckiem tylko na 2 miesiące. nie wiesz, jaka jestem kobietą i nie ściągam nikogo na dno.stwierdzam fakt. nikt, kto nie zostanie z dzieckiem długo, nie karmi i sam sie zajmuje dzieckiem, nie ma porównywalnej sytuacji do tego, co przezył niunia. to dwie rózne planety.
        • pinup Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 10:31
          > nie masz pojęcia o poświęceniu.

          i wszystko jasne.
          kobieta musi sie poswiecic, bo jezeli ma troche odwagi myslec o SOBIE
          (o zgrozo!) i swoim komforcie to jest "mama na niby". nie nalezy do
          klubu sfrustrowanych matek, ktore przerosla rola w jaka sie same
          wpedzily i moze liczyc na innych, a to sprawia, ze ktos za nia
          "odwalil kawal dobrej roboty"? litosci! zycie nie polega na
          poswiecaniu sie i urabianiu po pachy. dobra organizacja wlasnego
          zycia i umiejetnosc korzystania z pomocy innych to wartosci godne
          pochwaly a nie POSWIECENIE, ktore prowadzi do (przepraszam za dosadne
          okreslenie) padania na pysk i w konsekwencji konfliktow w rodzinie.
          • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 15:13
            a co rozumiesz przez dobrą organizację?zaprogramujesz dziecko na spanie, wykonywanie twoich poleceń czy jak? samo się wszystkiego nauczy? albo ty to zrobisz albo ktos za ciebie. nie ma innej opcji, jak poświęcenie czasu. inaczej tego nie zrobisz. ja mysle o sobie i swoim komforcie, ale pomimo chęci nie mam tego jak pogodzić.a "mama na niby" to nie taka, która mysli o sobie, ale taka, która ktorej nie ma.
            • pinup Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 11:25
              dobra organizacja to zaangazowanie partnera. dziecko jest wspolne i
              to nie jedynie twoj problem jezeli nie masz jak pogodzic obowiazkow.
              w tym, ze ktos ci pomoze nie ma nic zlego, ale samo twoje
              sformuowanie "albo ty to zrobisz, albo ktos za ciebie" implikuje juz
              co innego. nie moze tak byc, ze jedna osoba jest obciazona ponad
              sily. zawsze jest jakies rozwiazanie, ale bedac skrajnie zmeczonym
              nie zawsze mozna je dostrzec. dlatego nie mozna dopuszczac do takiej
              sytuacji i wspolna opieka nad dzieckiem powinna byc regula, a nie
              ostatecznoscia, kiedy kobieta krzyczy o pomoc.
              • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 13:15
                masz rację. czasami są jednak takie sytuacje, że facet nie może się rozdwoić.nie miej mi za złe ostrych słów.tak było w moim przypadku. on pracuje w innej miejscowosci, dojezdza, jest późno, a pomocy od mamy , ew. teściowej nie mam. dlatego fiksowałam w pierwszym miesiącach. :(
              • yoweetah Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 13:32
                poza tym, myślę, że ten artukuł porusza wiele różnych problemów dotyczących macierzyństwa dziś. to taki czubek góry lodowej; pojawiają sie kwestie małżeńskie, wychowania facetów (nadal patriarchat), walka ze stereotypami, ze dla kobiet to wszystko jest cudne, itp. jak sobie przypomnę, że w jedym poście o karmieniu napisano, że przy tym się czyta ksiązki i pije kawę, pusty smiech mnie ogarnia.
                nie mam siły o tym myśleć.dzieki za dyskusję.
                • katmoso Re: Sfrustrowane panie domu 05.09.09, 16:31
                  hmm, moja przyjaciólka przeczytała mnostwo książek w pierwszych
                  miesiącach życia swojego dziecka, właśnie głównie karmiąc.
                • jutine Re: Sfrustrowane panie domu 26.06.10, 13:30
                  Ja czytałam. Córka długo potrafiła wisieć mi na cycku. Syn już taki ssacz nie był.
      • jus1981 Stereotyp 04.08.09, 09:50
        Hej Niunka! Musze przyznac, ze jestes odwazna kobita. U nas chyba jednak nadal
        pabuje przekonanie, ze kobieta, ktora nie poswieci sie dla dziecka na 100%, nie
        jest dobra matka. Tylko, ze ja nie rozumiem, dlaczego calosc obowiazkow ma byc
        zrzucana na kobiete, skoro dziecko jest jakby nie patrzec WSPOLNE. Kobieta
        pelniaca role robota wielofunkcyjnego to w Polsce norma, a facet, ktory cos
        zrobi przy dziecku, to chyba rarytas.
        • antion Re: Stereotyp 06.08.09, 01:39
          Tak, owszem, dziecko jest wspolne, ale godzina mojej pracy zawodowej
          kosztuje 8zl, a mojego męża 50. Widzisz róznicę?
          • jus1981 Kontekst 06.08.09, 14:38
            W Twoim konkretnym przypadku owszem, ale w ogolnym kontekscie to nie
            chodzi jedynie o kase.
            • williamadama Re: Kontekst 08.08.09, 11:57
              > (...) nie chodzi jedynie o kase.

              Nie? To powiedz proszę, o co(?)
              • krawiec6661 Re: Kontekst 09.08.09, 19:46
                Relaks, przygody, hobby, relacje z rodziną, przyjaźń... Takie tam :) Panuje
                fałszywy pogląd, ze do tego wszystkiego potrzebne są pieniądze i to dużo. Dla
                mnie życie jest jak gra RPG, można sobie wybrać dowolnego questa w każdej
                chwili, tyle że większość wybiera te, które mają związek z pomnażaniem dóbr
                majątkowych, rozbudową domu, zapewnianiu bliskim bytu... Z czasem ludzie coraz
                bardziej wkręcają się w tą grę i potem pojawiają się różne frustracje związane
                ze stale rosnącymi potrzebami, z przemęczeniem i brakiem realizacji innych niż
                "finansowe" potrzeb.
                • jus1981 Dokladnie... 10.08.09, 09:16
                  to mialam na mysli. Jasne, ze w sytuacji, gdy kobieta ma gorsze wyksztalcenie i
                  zadnych realnych szans na konkretne dolozenie sie do budzetu domowego (za 8
                  zl/h), a maz ma dobra posade (za 50 zl/h), odpowiedz nasuwa sie sama. Ale takie
                  zalozenie nie obejmuje calosciowego problemu.
          • jednorazowy3 Re: Stereotyp 09.08.09, 19:01
            trzeba sie bylo uczyc
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 09:22
        niunia175 napisała:

        > bedac w ciazy zazyczylam sobie cesarskiego ciecia, zeby nie bolalo

        Z ciekawości: A nie bolało? Myślałam, że jak taka rana przez powłoki brzuszne
        się goi, to musi dopiero cholernie boleć...
        • triss_merigold6 Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 18:18
          Zapewne autorce zależało na uniknięciu bólu spowodowanego
          wielogodzinnym porodem na żywca i cięciem krocza również na żywca.
          Zdaje się, że nawet w tym kraju cc wykonuje się ze znieczuleniem.
          ZZO natomiast - nawet odpłatnie - w wielu szpitalach nie jest
          dostępne.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 19:05
            Ja się nie znam, ale ilugodzinny jest ból potem, przez następne dni? Na chłopski
            rozum, nacięcie krocza goi się szybciej i mniej boleśnie, niż rozcięcie powłok
            brzusznych razem z macicą?
            • wieczna-gosia Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 20:31
              niektorym kobietom latwiej zaakceptowac bol po cesarce niz niewiadoma podczas
              porodu naturalnego. Latwiej nastawic sie psychicznie na konkretna date,
              goidzinke operacji i kilka dni konsekwencji (a w zasadzie pierwsza dobe, bo
              pozniej to juz z gorki) niz na niewiadoma bedzie bolec/ nie bedzie, natna/ nie
              natna, 5 godzin/ 15 godzin bolu, poprosic o ZZO/ nie poprosic, dadza/ nie dadza
              itd.
              • twojabogini Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 09:44
                wieczna-gosia napisała:

                > niektorym kobietom latwiej zaakceptowac bol po cesarce niz
                >niewiadoma podczas porodu naturalnego.

                I tak będzie jeszcze bardzo długo, jeśli porody będą "naturalne". W
                szkołach rodzenia uczy się kobiety oddychania, które owszem moze być
                pomocne, ale płucami kobieta nie rodzi. O tym co dzieje się w
                trakcie porodu "na dole" informuje kilka plansz i ogólnikowe
                informacje o rozwarciu. Do tego te wszystkie stare baby straszące
                młode kobiety okropnymi porodami...
                Ciało kobiety wie jak urodzić, ale jak tu słuchać swojego instynku
                wsród kabli, zmieniających się lekarzy, leżąc na plecach i
                zpodłączonym aparatem KTG?
            • triss_merigold6 Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 22:18
              Faktycznie, nie znasz się.
              Rana po cc (o ile nie ma żadnej infekcji) boli krócej niż nacięte
              krocze, zwłaszcza bardzo głęboko nacięte i dyskomfort jest mniejszy.
              Poza tym termin i przebieg cc na żądanie (znaczy za łapówkę lub w
              prywatnym szpitalu) jest przewidywalny a przebieg psn
              nieprzewidywalny.
              • wieczna-gosia Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 22:48
                no no tris czekaj ty tez jeszcze nie wiesz jak boli rana po cesarce :)
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 10:07
                  wieczna-gosia napisała:

                  > no no tris czekaj ty tez jeszcze nie wiesz jak boli rana po cesarce :)

                  Czyli jednak bardziej boli?
                  Bo już nic nie rozumiem. Sprzeczne opinie do mnie docierają.
                  • triss_merigold6 Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 10:34
                    Najprościej zajrzeć do wątków na forum "ciąża i poród" w których
                    wypowiadają się kobiety, które zaliczyły zarówno psn na żywca jak i
                    cc.
                    Ja miałam psn z zzo więc to inna bajka.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 16:44
                      forum.gazeta.pl/forum/w,585,42406903,,Gojenie_rany_po_cc_.html?v=2
                      forum.gazeta.pl/forum/w,585,42406903,,Gojenie_rany_po_cc_.html?v=2
                      forum.gazeta.pl/forum/w,585,20333278,,cc_wady.html?v=2
                      No rewelacyjnie to to nie brzmi.
              • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 15:42
                > Rana po cc (o ile nie ma żadnej infekcji) boli krócej niż nacięte
                > krocze, zwłaszcza bardzo głęboko nacięte i dyskomfort jest mniejszy.

                ??? No to ja też się nie znam, choć dwójkę dzieci urodziłam :) Mnie samo
                nacięcie nie bolało nic. Na zakładanie szwów dają znieczulenie, troszkę
                szczypało, dało sie wytrzymać. A sądząc po moich odczuciach i dziewczyny
                po cesarce, która leżała ze mną na sali - dyskomfort o wiele mniejszy ja
                miałam. Siadałam na dmuchanym kółku, ale poza tym od razu normalnie
                funkcjonowałam. Ona dopiero po dwóch dobach. Nie ryzykowałabym też
                stwierdzenia, że blizna po cesarce goi sie szybciej i lepiej niz po
                nacięciu krocza.
            • twojabogini Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 09:37
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Ja się nie znam, ale ilugodzinny jest ból potem, przez następne
              dni? Na chłopski rozum, nacięcie krocza goi się szybciej i mniej
              boleśnie, niż rozcięcie powłok brzusznych razem z macicą?

              Nacięcie krocza nie jest konieczne, są specjalne masaże i techniki
              przygotowania do porodu. Po naturalnym porodzie większość kobiet
              dochodzi do siebie bardzo szybko, po cesarce sprawa wygląda inaczej.
              Ja natomiast zawsze zastanawiam się jak wygląda życie seksualne
              kobiet po cesarce? Czy przecięcie macicy nie wpływa na jej zdolność
              kurczenia/rozkurczania się i co za tym idzie, zdolność kobiety do
              przeżywania orgazmów lub na ich intensywność?
              • bene_gesserit Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 11:08
                twojabogini napisała:

                > Nacięcie krocza nie jest konieczne, są specjalne masaże i
                techniki
                > przygotowania do porodu.

                Aha, a to nie wiedzialam. Moze dlatego, ze w
                Polsce aż w 62
                proc. przypadków nacięcie krocza wykonywane jest bez zgody, a nawet
                wbrew woli kobiety (...). Statystyki wskazują, że wbrew zaleceniom
                WHO, zabieg ten przeprowadza się aż u 80 proc. rodzących kobiet, a
                w przypadku pierworódek - nawet u 100 proc. W podręczniku, z
                którego uczą sie przyszłe położne, nacięcie krocza traktowane jest
                jako zakończenie porodu fizjologicznego.
              • dorcia_70 Re: Sfrustrowane panie domu 07.09.09, 14:03
                > Ja natomiast zawsze zastanawiam się jak wygląda życie seksualne
                > kobiet po cesarce? Czy przecięcie macicy nie wpływa na jej
                zdolność
                > kurczenia/rozkurczania się i co za tym idzie, zdolność kobiety do
                > przeżywania orgazmów lub na ich intensywność?

                Uśmiałam się jak norka :D
                Życie seksualne prima sort, wierz mi - cesarka nic tutaj nie
                zmieniła i nie znam / nie słyszałam o przypadku, że miałaby
                jakikolwiek negatywny wpływ na pożycie seksualne, w tym orgazmy.
                Natomiast po sn owszem i to stosunkowo często.
                To tak na marginesie.
          • to_nie_my_toniemy Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:10
            Tak gwoli ścisłosci, cesarskie cięcie nie jest zbyt mądrym
            posunięciem:
            wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Cesarskie-ciecie-zmienia-DNA-dziecka,wid,11265456,wiadomosc.html?ticaid=18891
      • mary81 Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 01:20
        "(...) nikt nie zmusza was do karmienia piersia(poltorej roku? biedne dziecko) (...) nie karmilam piersia, bo ten widok kojarzy mi sie z krowami. wrocilam do pracy po 2 miesiacach"

        wychowuję 1,5 roczne dziecko, nie pracuję, karmiłam piersią 13 miesięcy (planowałam jeszcze z 3 miesiące, ale choroba przyspieszyła wszystko) i myślę, że niunia głupstwa plecie!

        jeżeli karmione jest ok. 18-miesięczne dziecko, to w tej całej sytuacji najmniej biedne jest dziecko! że co? że przytulić się musi, że ma mamę przez te kilka czy kilkanaście minut blisko i tylko dla siebie (no chyba że ktoś karmi tak przy okazji przeglądu prasy, ale wydaje mi się, że z tak dużym dzieckiem to już nie przejdzie), że pije coś, co lubi? no kurcze nie mogę tu nijak znaleźć tego biednego 1,5-rocznego dziecka. Matka może być już zmęczona, ale dziecko biedne?! no chyba że mnie ktoś uświadomi...

        aha! nikt nie powinien zmuszać matki do karmienia piersią, są dziś dostępne całkiem dobre zamienniki :) ale uważam też, że matce karmiącej piersią należy się duży szacunek a nie głupie komentarze. również matce karmiącej gdzieś poza domem- czasem to konieczność i zwykle robi się to możliwie dyskretnie i tego też ja oczekiwałam od otoczenia, że uda że nie zauważa, kiedy kilka razy nie udało mi się znaleźć odpowiedniego miejsca...

        a poza krowami też "kilka innych" ssaków karmi młode mlekiem, czemu akurat krowy się niuni skojarzyły...? z lwicami trzeba było skojarzyć! :)
      • jolunia01 Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 09:57
        niunia175 napisała:

        > Szkoda mi was dziewczyny, ale przepraszam, ze musze to napisac-
        > jestescie sobie same winne.

        Przykro mi, ze musze to napisać, ale odnoszę wrażenie, że jesteś
        niespełnioną idiotką.

        > nikt nie zmusza was do karmienia piersia(poltorej roku? biedne
        dziecko), rezygnowania z zycia, z siebie-w imie dzieci.

        Może półtora roku to troche długo, ale co jest złego w karmieniu
        piersia? I gdzie tu rezygnacja?

        > ja mysle, ze dzieci sa wytlumaczeniem dla faktu, ze bez wiekszych
        > oporow jestesmy w stanie zrezygnowac z nas samych zrzucajac wine
        > na kogos kto za to nic nie moze.

        Urodź sobie dziecko, a póżniej pisz, bo w twoje macierzyństwo nie
        wierzę.

        > Kto zabrania wam bycia soba, wychodzenia z przyjaciolmi,
        > realizowania sie w pracy? Tylko wy same.A dzieci sa wymowka.

        Taaa, wyjdź sobie, tylko co z dzieckiem zrobić?

        > Ja sama myslalam, ze nie podolam, bedac w ciazy zazyczylam
        > sobie cesarskiego ciecia, zeby nie bolalo, nie karmilam piersia,
        > bo ten widok kojarzy mi sie z krowami.

        Lecz się, oślico, skoro tylko tyle potrafisz wyprodukować w swoim
        móżdżku.

        > wrocilam do pracy po 2 miesiacach -

        Podaj adres pracodawcy, zaraz tam będzie kontrola PIP. Co zrobiłaś z
        pozostałą częścią urlopu macierzyńskiego?


        > i jestem szczesliw a, bo kocham swoje dziecko ponad wszystko, nie
        > uzywam go jako wymowki i nie obarczam wina, ze nie potrafie
        > powiedziec 'nie' jesli ktokolwiek z bliskich czy przyjaciol
        > udziela mi dobrych rad.

        A o co ci chodzi? Bo trudno dostrzec związek między "nie" i dobrymi
        radami.
        • wymiatator1 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 15:17
          Kolejne sfrystrowane babsko nie mogące pogodzić się z cudzym sukcesem.
      • fizykoterapeuta Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 16:15
        > nie karmilam piersia, bo ten widok k
        > ojarzy mi sie z krowami

        widząc takie teksty kojarzy mi się tylko jedno - że to ty jesteś samolubną krową
      • mar1114 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 23:24
        Naprawde szkoda mi ciebie jeśli karmienie piersią kojarzy ci sie z krowami...
        Własnie po to natura odarzyła cię w twoj biust by karmić dzieci, po nic innego...
        Resztę twoich wypowiedzi pozostawię bez komentarza...
      • brak.slow Re: Sfrustrowane panie domu 11.08.09, 12:15
        dziewczyno... rok to jest nic. zobacz jakie tutaj siedzą wariatki:
        forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html
    • innga Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 12:28
      Moj sposob na radzenie sobie z calym wahlarzem kobiecosci to
      zdesperowanakuradomowa.blox.pl/html Jest w tym troche mnie i troche
      kobiet innych, ich historii Pozdrawiam
      • lesvos rewelacyjne zdjęcia 03.08.09, 21:36
        a jutro poczytam :)
      • williamadama Re: Sfrustrowane panie domu 08.08.09, 12:15
        Dno i żenada ten blog. OMIJAĆ Z DALEKA
    • tuwpisznazwe Żeby nikt ode mnie niczego nie chciał 03.08.09, 13:26
      Żeby nikt ode mnie niczego nie chciał, żeby się można było wreszcie wyspać,
      żeby można było się spokojnie położyć spać beż ciągłego tłumaczenia: "Nie
      kochanie, naprawde nie mam sił, jestem zmęczona". Mnie od depresji poporodowej
      uratował żlobek. I wszystkim mamom to doradzam, jezeli tylko możecie, żlobek
      czy opiekunka, ktoś kto się zajmie dzieckiem, gdzieś poza domem. Te kilka
      godzin W CISZY, bez ciągłego napiecia na bacznosc bo dziecko znowu czegos
      chce. Te kilka godzin tylko dla Ciebie, sprawia cuda, jak najlepszy balsam
      kojący duszę.
      • erreth Re: Żeby nikt ode mnie niczego nie chciał 03.08.09, 13:47
        Królowo!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • gudrunn Re: Żeby nikt ode mnie niczego nie chciał 08.08.09, 23:29
        Racja, ja zapisałam brzdąca kochaniuńkiego do żłobka i odżyłam. :)) Teraz nie krzyczę na pituszka z byle powodu, mam cierpliwość i czas, bo jak pacholę jest w żłobku to sprzątnę, ugotuję szybki obiad (jednodaniowy) i happy hour :)) Polecam żłobek, ale trzeba wybrać dobry :)
    • aw34 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 14:31
      Albo coś z wami nie tak i potrzebujecie porady specjalisty, albo
      jesteście egoistkami zapatrzonymi w siebie i tylko liczy sie ja i
      moje potrzeby. A że tak sie nie da i trzeba cos w swoim
      dotychczasowym życiu zmienić, z czegoś zrezygnować dla drugiego
      człowieka to juz dramat i rozpacz. Ja urodziłam dwoje chorych
      dzieci. Ich zdrowie zależało od naszej pracy . Wymagają diety więc
      całe ich juz prawie dorosłe życie kręciło się wokół kuchni. Wyjazd
      na wakacje nie zwalniał od zakupów, pieczenia chleba i gotowania.
      Nie mogły iść na cały dzien do przedszkola. Fakt parę lat byłam z
      nimi w domu. Na pomoc meza za bardzo nie mogłam liczyc bo ktoś
      musiał zarabiać zwłaszcza, ze ich dieta jest bardzo kosztowna i
      sporo rzeczy trzeba było sprowadzac z zagranicy. Po paru latach
      poszłam do pracy. Nie załamałam sie ze nie moge w pełni realizować
      siebie, że po pracy lece do domu gotowac obiad, robić zakupy. Nie
      pozwoliłam sobie na frustrację, pozwoliłam sobie na rezygnacje z
      mniej istotnych spraw, jestem dumna z moich dzieci które wchodzą w
      dorosłe, normalne zycie dzięki mnie.Znajomi twierdza, że działam na
      nich uspakajająco swoja pogoda ducha, uśmiechem. Co by mi dało
      załamywanie rak i ciągły szloch nad złamanym zyciem. Ono jest jakie
      jest, pogodziłam się z tym i znalazłam sporo radosci w tym jakie
      jest. Trzeba sobie poustawiac priorytety, powiedzieć sobie co jest
      ważne. Kazdy rozsądny człowiek wie, że mając maleńkie dziecko w domu
      nie wyjdzie w kazdej chwili na spacer, nie spotka sie zawsze z
      przyjaciółmi życie kręci się przez jakis czas wokół malucha. Jeśli
      wiesz, ze twoje życie, twoje rozrywki, twoje przyjemności są dla
      ciebie najwazniejsze to nie zakładaj rodziny bo skrzywdzisz siebie,
      meża i dziecko.
      • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 14:49
        To nie tak jak myślisz. Byc może potrzebuje porady specjalisty - nie
        wiem, wciąż szukam odpowiedzi.
        Nie chodzi tylko o egoizm, to próba wyrwania odrobiny siebie, bo
        cały pozostały czas jest dla innych (mi pozostaje 3-4 godzin snu,
        przerywanego wołaniem dzieci).
        Jednak dobrze jest wiedzieć, ze ktoś mając taką sytauację jak Ty -
        wciąż się uśmiecha. Pozdrawiam.
        P.S. Zachodząc w obie ciąże wiedziałam z czym to się wiąże. To były
        świadome decyzje.
      • bemm1 Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 15:00
        Niestety, ja rowniez po troszku identyfikuje sie z bohaterkami z
        artykułu. Ale nie po to tu w zasadzie jestem, zeby wylac swoje zale
        i moje bolączki. Chcialabym powiedziec, ze nazywajac sfrustowane
        panie domu egoistkami jest nie fair. Pamietajmy, ze kazdy z nas jest
        inny, inaczej uklada mu sie zycie. Nie kazda moze jest tak silna
        psychicznie, nie kazda moze tak rozsadna, nie kazda moze mogla sobie
        pozwolic na zlobek czy opiekunke bo to by moc wrocic jak
        najszybciej do pracy. Nie kazda z nas ma mozliwosc zostawienia
        dzieciatka z kimkolwiek, nie kazdej mąz zrozumie ja i wesprze kiedy
        potrzeba. Ludzie wypalają sie zawodowo, dlaczego sfrustowana pania
        domu tak nie nazwac. Wypalone. Dlaczego ma byc cos ze mna nie tak?
        Jedna kobieta spelni sie w domu z dziecmi, inna w pracy, w
        konkretnym zawodzie. I stad tez wlasnie nasze problemy , wciaz
        jestemy zbyt malo empatyczni, wrazliwi i nie chcemy zrozumiec innego
        czlowieka, przez to ci niezrozumieni tkwia w tej frustracji. Mysle,
        ze tutaj bardziej na miejscu sa slowa otuchy, wsparcia, zachęty do
        dzialania, a nie obrazanie. No bo przeciez jak mam pojsc do
        specjalisty, pomyslec o sobie?? Ja egoistka? A dzieci z kim
        zostawie, a kto wogole zaplaci mi za tego specjaliste???
        Z drugiej strony nie przygnebiajmy sie jeszcze bardziej. Moze
        najwyzszy czas znalezc wyjscie z takiej sytuacji. Moze sobie jakos
        wspolnie pomozemy? Moze napiszecie jak sobie radzicie z "placzem na
        udkiem z kurczaka czy zupa"?
      • attracdance Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 17:33
        Mam poczucie, że zrobiły nam się tutaj dwa obozy: tych, które czują
        i tych które radzą.
        A gdyby tak połączyć obydwie te jakości?
        Jasne przecież jest, że trzeba zrewidować priorytety, że trzeba
        przekierować wysiłek, energię itp.
        Tylko osiągalne jest to dopiero wtedy, kiedy masz taki układ
        odniesienia, w którym w ogóle znajduje się przestrzeń na taką część
        kobiety, która nie należy do nikogo poza nią samą.
        To kwestia bardzo wielu różnych składowych: wychowania, środowiska,
        wzorców, przekonań, relacji z ojcem dzieci, znajomości siebie samej.
        Bardzo jestem ciekawa struktury osobowościowej tych z nas, które
        tutaj wściekają się na te, które jakoś odnajdują się w artykule,
        jest im to bliskie. Ile w nich rzeczywistego uporządkowania
        priorytetów, a ile utożsamiania się z kobietą sukcesu w tym
        szerszym, nowocześniejszym rozumieniu, zakładającym współgranie
        róznych ról społecznych, w których kobiety się mogą odnaleźć.
        Przepraszam - nie mam czasu na dokładniejsze wyłuszczeenie co mam na
        myśli.
        Może jednym zdaniem - jesteśmy różne. Każda z nas w innym miejscu
        swojego życia ma bardziej grząskie tereny.
        Moim zdaniem ten artykuł jest o takich z nas (o mnie też), które do
        higieny psychicznej bardziej potrzebują funkcjonowania bez
        kontekstów, bez gotowych ról, którym jednak potrzeba więcej
        wolności, niż są w sobie w stanie zapewnić.
        • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 02:04
          Ja tu widze raczej jedne, ktore radza sobie z zacisnietymi zebami i lzami w
          oczach, oraz drugie, ktore pozwolily sobie na uczucia i ktore maja dosyc
          ciaglego zapieprzania bez slowa dziekuje (w dodatku obrywa im sie na rynku
          pracy, bo przeciez kaprys mialy, zeby dziecko urodzic). Cokolwiek kobieta zrobi,
          zawsze jest zle. W tym widze problem, a nie w karierze czy jej braku. Czlowiek
          nie jest w stanie harowac 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu. A dziecko wymaga
          wlasnie czegos takiego. Rozwiazanie widze w zaangazowaniu ojcow w opieke nad ich
          dziecmi.
          • s3tonline Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 19:46
            A jak nas do tego zmusisz/zachęcisz, bo chyba nie sądzisz że z własnej woli damy
            sobie wepchać na głowę dodatkowe obowiązki bez otrzymania czegoś w zamian?.
            • agniecha75 hola hola!!!!!! 09.08.09, 22:08
              A dziecko zrobilo sie za przeprszeniem samo? Czy ty nie chciales tez tego
              dziecka, w celu udowodnienia/pokazania ze tez mozesz byc ojcem? A czy dziecko to
              zabawka tylko kobiety a dowod dumy dla tatusia (kiedy pokazuje zdjecie np) ?????
              Samo sie????

              Chodzi o to, meski szowinisto, ze skoro chcesz byc tatusiem, to powinienes
              zaakceptac fakt, ze dziecko "samo sie" nie urzadzi, nakarmi, w domu "samo sie
              nie wypierze, posprzata, ugotuje itd....

              W zamian wlasie otrzymasz potomka, Twoja krew itd....


              s3tonline napisał:

              > A jak nas do tego zmusisz/zachęcisz, bo chyba nie sądzisz że z własnej woli dam
              > y
              > sobie wepchać na głowę dodatkowe obowiązki bez otrzymania czegoś w zamian?.
              • s3tonline Re: hola hola!!!!!! 10.08.09, 13:02
                Ale to wszystko się ma i bez pomagania, więc i tak mi nie odpowiedziałyście
                dlaczego, bo "powinienem" wg. was?. To nie żaden argument za, to wasze "chciejstwo".

                Znowu z jakiegoś powodu uważacie że ustalacie reguły i możecie nam rozkazywać
                czy chociażby wmawiać co mamy myśleć, gdy to my więcej zarabiamy i to my robimy
                wam łaskę zgadzając się na spełnianie waszych marzeń o rodzinie.
                • fb_e Re: hola hola!!!!!! 10.08.09, 16:26
                  1. Bez zaangażowania w opiekę nad dzieckiem można mieć zdjęcia do pokazywania,
                  ale kontaktu z potomkiem to raczej nie bardzo.
                  2. Co to znaczt "my więcej zarabiamy" ? Gdy kobieta wraca do pracy po dziecku, a
                  nie idzie na wychowawcze, to może zarabiać tak samo (a przynajmniej tak powinno być)
                  3. Na całe szczęście niektóre samce też chcą mieć dzieci, a nie łaskawie się
                  godzą zapłodnić samicę. Np. mój partner chciał mieć dziecko wcześniej niż ja
                  (jest ode mnie 3 lata starszy), a planujemy dopiero teraz, gdy ja nabrałam ochoty.
                  4. Skoro chcesz mieć dziecko w wersji fix to proponuje zapłodnić, a następnie
                  płacić alimenty. Wtedy płacisz i nie jest od ciebie wymagane, a zdjęcia i tak są ;)
                  • s3tonline Re: hola hola!!!!!! 10.08.09, 22:19
                    1. Nieprawda, co innego spędzanie czasu np. na zabawie, a co innego zajmowanie
                    się obowiązkami. A właśnie wam o to chodzi żeby te obowiązki na faceta zwalić.
                    2. FAKT. I widzę jeszcze życzeniowe myślenie twoje.
                    3. A różni tacy co chcą łapać kobiety na dziecko istnieją. Zwykle są ludźmi dla
                    których to jedyna szansa żeby być z kobietą, albo damscy bokserzy. Ale życzę wam
                    wszystkiego najlepszego, nie mój cyrk nie moje małpy.
                    4. A po co w ogóle mieć dzieci w takim wypadku?. A jak się zdarzą to i kobieta
                    może wszystko robić, chciała to ma, nie podoba się to się żegnamy, skuteczność
                    ściągania alimentów myślę że znasz.
                    • jutine Re: hola hola!!!!!! 26.06.10, 13:38
                      Mhm... Pokretna logika Twoja jest. Mówisz, ze baba chce dziecko to je ma. A Ty? Nie wiesz co się dzieje jak się małego w jej dziurke wsadza?
                • malila Re: hola hola!!!!!! 11.08.09, 16:14
                  s3tonline napisał:

                  > Ale to wszystko się ma i bez pomagania, więc i tak mi nie odpowiedziałyście
                  > dlaczego, bo "powinienem" wg. was?

                  Dlatego, że w przeciwnym wypadku utniemy ci jajca;)
                • rennee12 Re: hola hola!!!!!! 06.09.09, 20:55
                  s3tonline napisał:

                  > Ale to wszystko się ma i bez pomagania, więc i tak mi nie odpowiedziałyście
                  > dlaczego, bo "powinienem" wg. was?. To nie żaden argument za, to wasze "chciejs
                  > two".
                  >


                  > Znowu z jakiegoś powodu uważacie że ustalacie reguły i możecie nam rozkazywać
                  > czy chociażby wmawiać co mamy myśleć, gdy to my więcej zarabiamy i to my robimy
                  > wam łaskę zgadzając się na spełnianie waszych marzeń o rodzinie.


                  ho ho! widzę tutaj głębokie zakompleksienie męskiego szowinisty! "jak nas
                  zmusicie", "przecież i tak mamy wszystko za darmo" "wasze chciejstwo i mrzonki o
                  rodzinie". Prosimy o więcej podobnych bredni, ubaw po pachy
      • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 17:16
        Jeśli
        > wiesz, ze twoje życie, twoje rozrywki, twoje przyjemności są dla
        > ciebie najwazniejsze to nie zakładaj rodziny bo skrzywdzisz siebie,
        > meża i dziecko.

        Zachodząc w ciążę, mało kto zdaje sobie sprawę, jak właśnie zmienia mu sie
        życie. Dzieciaci znajomi nic nie mówią, albo niewiele, bo i tak nikt nie
        uwierzy albo nie zrozumie :) Albo nie chcą wyjść właśnie na mięczaków czy
        egoistów. Dla każdego zanim przyjdzie czas na opiekę nad kimś innym,
        kompletnie zależnym,
        najważniejsze sa jego rozrywki; moim zdaniem to normalne i nie jest to
        jeszcze powód do niezakładania rodziny.. Po prostu, nikt nie wie, co go
        czeka, więc jest szok i bunt. A wystarczy się pogodzic, dać sobie 2-3 lata
        luzu od spraw wszelkich, w tym oszałamiajacej kariery i kontaktów
        towarzyskich, bycia super na każdym polu, i skupić się na cudzie, jakim
        jest dziecko. I nie obwiniac sie o niezrobiony obiad, brud w zlewie, brak
        codziennych spacerków i niepoprasowane ciuchy. Gonić do roboty męża,
        korzystać z wszelkiej pomocy i uświadomić sobie, że etap kupek, spacerków
        i zupek mija bardzo szybko, potem jest fajny człowiek pod ręką.
        Mnie to łatwiej przyszło przy drugim dziecku, bo już WIEDZIAŁAM.
        A ty musisz byc aniołem, bez ironii to piszę. Pzdr.
      • to_nie_my_toniemy Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:30
        Wielki szacunek dla Ciebie.
        Istnienie takich kobiet jak Ty-spełniających się całkowicie w
        macierzyństwie (jak i wielu spośród moich znajomych) nie wyklucza
        istnienia kobiet, które łączą macierzyństwo z pracą zawodową. Choć
        powinnam napisać PRÓBUJĄ, gdyż ze wszystkich stron atakowane są za
        niepoświęcanie swoim cudownym jak najbardziej maluchom 100% swojego
        czasu. Te spojrzenia koleżanek z placu zabaw, gdy dowiadują się,że
        wyjeżdżam służbowo czasem i na 2 tygodnie, te litościwe
        westchnienia, że niestety (w ich mniemaniu) tatuś będzie musiał się
        opiekować małą w tym czasie, że taka rozłąka z MAMĄ zniszczy
        totalnie psychikę dziecka!
        To przeświadczenie, że mama i tylko mama. A tata to zły?
        Szanuję i rozumiem kobiety, które sa Mamami na pełnym etacie,
        dlaczego więc jest takie niezrozumienie dla postawy takiej jak moja?
        Już mnie nie bolą twierdzenia, że nie jestem dobrą mamą, bo pracuję
        i mam czas na swoje pasje ale nadal z uporem maniaczki czytuję o tym
        problemie i mam nadzieję, że to już niedługo się zmieni!
    • symeonstylita Marny i nudny tekst 03.08.09, 15:32
      Niestety,poziom gazety i jej dodatków się strasznie obniżył
      • bene_gesserit Re: Marny i nudny tekst 03.08.09, 17:02
        Pocieszmy sie, ze poziom twoich postow sie podniosl. Merytoryczne,
        rzeczowe i pelne argumentow.
        • y.y :D 10.08.09, 13:45
          owned:))) jak piszą młodzi komputerowcy
    • aw34 Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 16:02
      Nikogo nie obrażałam ,nie było to moim zamiarem. Jeśli czujesz, że
      zycie ci sie wali, nie dajesz rady, "płaczesz nad zupa". To nie jest
      to normalny sposób radzenia sobie z życiem. Obawiam się, że domowe
      sposoby nic tu nie pomoga. Jeśli ktos czuje, że sam sobie nie
      poradzi to musi szukać specjalisty a nie znajdywać kolejne powody
      dla których pójśc do takiego nie może. Nie umiem wskazać ci takowego
      bo nigdy go nie potzrebowałam. Wiem, że moja koleżanka w depresji
      znalazła specjalistę w swojej przychodni. Fakt, płatnego bo na
      bezpłatną trzeba było długo czekać. Ale mozna. Mozna poprosić
      znajomą, sąsiadkę o chwilową opieke nad dzieckiem bo musisz iśc do
      lekarza. Przecież chodzisz czasem do lekarza i ktoś zajmuje się
      wtedy twoimi dziecmi. Jeśli będziesz nadal pielęgnowac swoją
      frustrację a może juz depresje to się to źle skończy.
      a co do egoizmu niestety obserwuję pokolenie rodziców 25 - 30 i
      widzę jak zostali wychowani. Ksiązątka, którym wszystko sie należy,
      dziecko jest ciągłą przeszkodą w czymś więc podrzuca się rodzicom,
      szuka całodobowych przedszkoli, zrzuca cała odpowiedzialność na
      szkołę. Szok i wstrząs ze trzeba sprawdzić dziecku lekcje, coś mu
      przeczytać, ograniczyć swoje zajęcia dla dziecka. Nie twierdzę, że
      takie właśnie jesteście ale wiele takich ojców i matek dostrzegam.
      • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 17:30
        Jestem ze starszego, mniej rozpieszczonego pokolenia, nie mam depresji, nie
        uważam się za wyjątkową egoistkę. Mimo to narasta we mnie frustracja, że nie
        mogę raz do roku przez tydzień zostać zupełnie sama w domu i pożyć we własnym
        rytmie. Sama wychowałam troje dzieci, godząc się bez żalu na wszystkie związane
        z tym ograniczenia, teraz są już duże, często same gdzieś wyjeżdżają, a ja nie
        mogę odpocząć po kilkunastu latach ciężkiej pracy, bo mam w domu ponad 80-letnią
        mamę, która nigdzie nie wyjedzie. I jest to pierwsza sytuacja od ponad 18 lat, z
        jaką sobie emocjonalnie nie radzę, a żaden specjalista mi nie pomoże, bo nie
        weźmie mamy na tydzień do siebie, żebym mogła wyluzować i naładować akumulatory.
        • rapunzel1 Re:do echtom - samotność 04.08.09, 10:32
          Hej, ja też marzę o samotności we własnym domu. Ale potrzebuję przynajmniej 2
          godzin na tydzień. Niestety mąż zajmie się dziećmi, gdy wychodzę, o ile
          uwzględnię jego harmonogram, natomiast żeby zabrał gdzieś dzieci muszę walczyć.
          A kiedy jestem koszmarnie zmęczona brak mi siły na walkę

          W dodatku na horyzoncie też majaczą starzejący się rodzice
        • trybling Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 23:02
          a może skoro dzieci są już duże(chociaż to jeszcze zależy, jak duże), to zamiast
          je gdzieś wysyłać, zostaw je w domu a sama wyjedź? przecież mogą ci trochę
          pomóc. przez tydzień sobie nie poradzą?
          • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 08:53
            Wyjeżdżam sporadycznie na parę dni, ale marzę o tym, żeby czasem
            pomieszkać u siebie na swoich warunkach. Wyjazdy dzieci to za mało,
            bo mama nie wyjedzie. A ja chciałabym choć na kilka dni w roku
            zapomnieć, że muszę z nią mieszkać.
        • three-gun-max Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 15:13
          A ta 80-letnia mama to przypadkiem się tobą nie zajmowała kiedy sama nie mogłaś? To może oddaj ją do domu starców niech się dowie jaką super córke wychowała.
          • williamadama Re: Sfrustrowane panie domu 08.08.09, 12:38
            > A ta 80-letnia mama to przypadkiem się tobą nie zajmowała kiedy sama nie mogłaś
            > ? To może oddaj ją do domu starców niech się dowie jaką super córke wychowała.


            He, he, he. Dokładnie tak jak mówisz. Albo niech zdobędzie uprawnienia opiekunki i każe swojej starej płacić za opiekę 24h na dobę. Przynajmniej coś zarobi.
            • niedzwiedziczka Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 10:23
              Dokładnie widać, że powyższe posty napisali mężczyźni. Ciekawa jestem, czy
              równie cenne "rady" dawaliby, gdyby musieli przez kilka lat zajmować się chorą
              osobą. Nawet, jeśli to byłaby ich własna mama.
              • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 18:29
                Dziękuję, Niedźwiedziczko, za zrozumienie. Na posty głupich, okrutnych i pozbawionych empatii ludzi nie będę odpowiadać.
                • kawiarka.ekspresowa Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 12:53
                  Bardzo rozumiem, co czujesz. Nie ja jestem w takiej sytuacji, ale moja Mama,
                  która na codzień zajmuje się swoją 94-letnią teściową, a moją Babcią.
                  Od około 5 lat moja Mama nie spędziła poza domem ANI JEDNEJ NOCY. Nie może
                  pojechać na działkę, ani do znajomych, bo musi nakarmić Babcię, potem ją
                  przewinąć (tak, tak przewinąć).
                  Pomagamy jej jak możemy, ale pewnych rzeczy nie jestem w stanie już przy Babci
                  zrobić.
                  Osoby, które tak jak Ty i moja Mama przyjmują na siebie takie obowiązki i
                  wyzwania, to w moim pojęciu prawdziwi cisi bohaterowie.

                  Kto tego nie przeżył - nie zrozumie.
                  • gulcia77 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:00
                    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja miałam 17 lat, kiedy przyszło mi
                    opiekować się moją prababcią chorą na Alzheimera.
                    To był naprawdę dramat. Teraz, 15 lat później przyszło mi na to
                    samo. Zaczyna się choroba mojej babci. Już się boję. Naprawdę, kto
                    tego nie przeżył, to tego nie zrozumie.
                  • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:06
                    Mama nie wymaga (jeszcze?) karmienia i przewijania, natomiast bardzo
                    obciąża mnie psychicznie, stale domagając się mojego czasu,
                    zainteresowania itp. Dlatego marzę o kilku dniach w roku, kiedy będę
                    mogła swobodnie pomieszkać we własnym domu i nikt nie będzie niczego
                    ode mnie chciał. Autorzy paru wrednych postów wyżej jakoś przeoczyli
                    szczegół, że mówię o krótkotrwałym odpoczynku raz na jakiś czas, a
                    nie o wywinięciu się od obowiązku opieki nad matką.
                    • kawiarka.ekspresowa Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:17
                      Ech, nie chcę rysować tutaj czarnego obrazu, ale mam jeszcze i druga Babcię,
                      która co prawda mieszka sama, ale codziennie jest u Mamy w domu, albo mama jest
                      u niej. I ona też potrafi być męcząca, wymaga coraz większej opieki, bo traci
                      powoli wzrok, a do tego potrafi byc po prostu męcząca. I tak się Matka buja
                      między jedną a drugą....

                      Tak jak pisałam, staramy się z siostrą odciążać Mamę ile sie da, ale da się
                      nieststy tylko w pewnym stopniu. O oddaniu Babć do domów starców w ogóle nie ma
                      mowy, ale łatwego zadania Mama nie ma, oj nie ma. Za to wg mnie ma pełne prawo
                      do frustracji.

                    • gulcia77 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 13:18
                      Najgorsze jest to, ze jeśli sama sobie nie zapewnisz odpoczynku i
                      odstrresowania to po prostu nie wytrzymasz. I może przyjść depresja,
                      zaburzenia psychiczne etc.
                      Mnie dopadła depresja i bulimia. Naprawdę ten, kto nie zna problemu
                      może sobie tylko pozłorzeczyć. Dbaj dziewczyno o siebie i nie
                      słuchaj innych. Potrzebujesz odpoczynku, a Twojej mamie nic się nie
                      stanie, jeśli pobędzie kilka dni np z pielęgniarką środowiskową.
                      Sprawdź swoje prawa i je egzekwuj.
                      Chyba, ze tak jak ja chcesz walczyc przez całe lata z bulimią i
                      depresją. Bo też wszyscy mi wmawiali, ze to obowiązek na śmierć i
                      życie, bez prawa do urlopu.
                    • wen_yinlu Re: Sfrustrowane panie domu 31.08.09, 01:03
                      I tu naprawdę podziwiam moją teściową, która powiedziała, że jeśli coś jej
                      odbije/zachoruje ciężko, mamy załatwić jej opiekę i sami nie niszczyć sobie
                      życia (jej słowa) z jej powodu. Zrobiłabym dokładnie tak samo - chcę by moja
                      córka żyła sobie spokojnie z nowymi wyzwaniami i problemami, gdy ja sobie będę
                      popuszczać w pieluchę w domu niespokojnej starości. W życiu nie oczekiwałabym od
                      własnego dziecka takich wyrzeczeń, zwłaszcza, że nie uważam, żebym specjalnie
                      poświęcała się dotychczas (ma 4 latka) i na 100% nie oczekuję niczego w zamian...
          • myszka00 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:31
            mieszkam w kanadzie na szczescie,ja moge dac moja mame co 6 miesiecy
            na 2 tygodnie do domu starcow zupelnie za darmo,zebym mogla pojechac
            gdzies albo tylko odpoczac w domu,w polsce potrzeba jest wielka dla
            osob starszych,mama dodatkowo chodzi do tzw. pszedszkola dla starych
            i niedoleznych ludzi 3 razy w tygodniu za symboliczna
            oplata,przyjezdzaja po nia rano i odwioza wieczorem na wozku
            inwalidzkim,to jest ogromna pomoc nie wyobrazam sobie miec starych
            rodzicow potrzebujacych opieki 24 godzin na dobe bez pomocy,mam
            kuzynke w polsce z mama w domu i biedna ona ta kuzynka,tylko ktos kto
          • morekac Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 09:58
            To może pracuj bez urlopu i odpoczynku - jeden rok, drugi, trzeci.
            Tak po 16 godzin na dobę. Wtedy będziesz mógł się wypowiadać...
      • bemm1 Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 22:04
        Moze nie koniecznie ksiazątka, pamietajmy ze teraz sa inne czasy, jest
        duzo wygodniej i to wszystkim, nie tylko akurat pokoleniu 25-30. Inny
        styl, tempo zycia i niestety pojawiaja sie tez nowe problemy. Moze
        rzeczywiscie stajemy sie mniej odpowiedzialni i waleczni, bo juz o
        wiele nie musimy walczyc, tak jak musieli nasi rodzice. Pozdrawiam i dziękuję aw34.
      • an_ni Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 22:46
        ehh i znowu wywyzszanie sie, pokpiwanie z innych kobiet "bo ja
        mialam ciezej"
        wlasciwie tego mozna byloby sie spodziewac...
        to bardzo typowe ze w obliczu choroby dzieci mialas tak wiele sily,
        ale nie stawiaj siebie w lepszej pozycji.
        nie mow nikomu o pielegnacji frustracji, bo to ze kobiety mowia o
        tym glosno nie znaczy ze sie uzalaja, nie znaczy ze sa durnymi
        ksiezniczkami!!!
        ty mowisz glosno o tym jak sobie poradzilas czyli co moge powiedziec
        ze sie przechwalasz ? albo ze jestes wredna baba kopiaca lezacego?

        bo to nie o to chodzi ze musisz poswiecic swoj wolny czas, ze musisz
        byc odpowiedzialna za dziecko, ze musisz przestac byc egoistka (bo
        tak naprawde wystarczy podzielic sie tym czasem i zainteresowaniem
        dla dziecka, dla siebie, dla meza i zachowac zdrowy egoizm).
        chodzi o to ze bezwzglednie TEGO i wiele wiecej wymagaja od Ciebie
        najblizsi: maz, matka, ciotka, kolezanka, ale tez lekarz,
        pielegniarka, polozna, sprzedawczyni w sklepie, sasiadka oraz media
        niewiadomo juz co gorsze
        zostawic dziecko, zaniedbac, opedzac sie jedna reka pozostawiajac
        dzieciaka na caly dzien w przedszkolu czy dac sie wtloczyc w ten
        kierat nie zostawiajac sobie prawa do egoizmu, do bezsilnosci,
        wscieklosci, znudzenia i depresji
        mimo ze ja mam pomoc, nie jestem sama i mam tylko 1 dziecko rozumiem
        w pelni kobiety w stanie frustracji, osaczone domem, dziecmi,
        obowiazkami, praca zawodowa i nie moge zniesc ze inna kobieta takimi
        porownaniami odmawia innym kobietom (moze slabszym ale moze
        wrazliwszym a moze ambitniejszym a moze i bardziej egoistycznym - i
        co z tego??) prawa do ich wlasnej frustracji, bezsilnosci i w koncu
        depresji - to sie nazywa babska zawisc!
    • lesvos Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 16:07
      a ja się boję, że to może być artykuł o mnie jeśli zdecyduję się na założenie
      rodziny. czuję presję ze strony rodziny, dla której posiadanie męża i dziecka to
      najwyższy stopień stabilizacji. mam prawie 30 lat i nie odczuwam najmniejszej
      potrzeby wychodzenia za mąż a tym bardziej rodzenia dziecka. nie czuję się
      gotowa na taką odpowiedzialność i na tak dużą zmianę codzienności.
      • williamadama Re: Sfrustrowane panie domu 08.08.09, 12:42
        Spoko, jesteś jeszcze taka młoda, całe życie przed Tobą. I masz rację, nie ma
        się co śpieszyć. Tak poważnej decyzji jak założenie rodziny nie należy
        podejmować w tak młodym wieku.
      • joanelle Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 16:11
        > a ja się boję, że to może być artykuł o mnie jeśli zdecyduję się na założenie
        > rodziny. czuję presję ze strony rodziny, dla której posiadanie męża i dziecka t
        > o
        > najwyższy stopień stabilizacji. mam prawie 30 lat i nie odczuwam najmniejszej
        > potrzeby wychodzenia za mąż a tym bardziej rodzenia dziecka. nie czuję się
        > gotowa na taką odpowiedzialność i na tak dużą zmianę codzienności.

        To nie wychodź i nie rodź. I nie daj sobie wmówić, że jak już urodzisz, to Ci
        się zmieni. Prędzej będziesz miała uczucie, że dałaś się wrobić, i wszyscy
        zaangażowani w sytuację będą cierpieć. Takie rzeczy należy robić dlatego, że
        samemu się chce, ponieważ to TY ponosisz konsekwencje swoich wyborów, a nie inni.
    • mareknaw Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 19:08
      Najpierw marzyie, żeby być matkami, potem macie tego dość. A może
      należało zająć się życiem a nie macierzyństwem?
      • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 22:19
        Nie mamy dość - po prostu czasami jesteśmy przemęczone.
      • rikol Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 23:05
        Moze gdybyscie pomogli, to wasze zony nie mialyby dosc. Nikt nie da rady harowac
        24 godziny na dobe. Depresja oraz rozmaite zaburzenia psychiczne sa m.in efektem
        bezsennosci i przemeczenia, przy jednoczesnym braku wypoczynku. 20-25% kobiet
        cierpi na depresje poporodowa; to bardzo duzo.
      • attracdance Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 17:36
        hehehe, logicznie z Twojego postu wynika, że macierzyństwo to nie
        życie.
        To dość symptomatyczne dla tej dyskusji
      • chicarica Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 12:53
        Widzisz, Maruś, bo to właśnie JEST życie. Macierzyństwo jest jego częścią. A
        pomyśl jeszcze, z czym spotykają się kobiety, które nie chcą wyjść za mąż i mieć
        dzieci? Z nienawiścią otoczenia, z uznawaniem je za nienormalne, bo nie chcą się
        wpierniczyć w ten sam kierat, co ich matki, babki, siostry, koleżanki.
      • akle2 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:56
        A może ojcostwo albo życie?
      • fb_e Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 16:37
        Jesteś całkiem, zupełnie, absolutnie pewien, że zawsze, ZAWSZE, 24/7 kochasz
        swoją pracę?
        Ja swoją uwielbiam, ale w poniedziałek ok. 15, gdy żar leje się z nieba, a ja
        tkwię w samym środku betonowej dżungli, uwielbiam ją zdecydowanie mniej ;)
        A pracuje się w końcu raptem 40h w tygodniu, czy tam nawet z rzadka 50, a przy
        dziecku pracuje się praktycznie cały czas, więc nawet jeśli to była 100%
        świadoma decyzje i daje wiele satysfakcji, to moga się zdarzyć chwile słabości.
        Tak sądzę, ja jestem jeszcze "przed", ale mam zamiar dawać sobie do nich prawo,
        a nie udawać idealną!
    • yoweetah Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 21:38
      a ja dziękuję za ten artykuł. mieszkam na prowincji,gdzie jest nieco trudniej, mentalnie, niż w dużym mieście. to, co naprawdę myślę, chowam głęboko.
      macierzyństwo, to prawdziwe, to temat tabu.cukierkowe z portali i książek -rządzi, wzbudzając tym większe frustracje kobiet, o których mowa w artykule. skonczyły sie czasy,kiedy kobiety myślały o firankach, obiedzie i praniu. niektórzy tego nie rozumieją. bycie matka to piękna sprawa, ale trudny do wypełnienia obowiazek dla kobiet myślących. jeśli chce sie być w 100% matką, trzeba zrezygnować z 75% siebie, a nie małej części.brakuje czasu na książki, rozmowy, pracę - na niezaniedbywanie w sobie strony intelektualnej.ale ten artykuł dotyczy kobiet, które zostały z tym wszystkim same - a nie tych, które korzystaja z pomocy niań i babć od pierwszych miesięcy i nie tych, które oglądaja seriale.
      dziękuję za te słowa, bo pozwoliły mi odetchnąć.
      • the_vicious_one Re: Sfrustrowane panie domu 03.08.09, 22:00
        Nie jestem jeszcze matką, ale podejrzewam, że zupełnie nowa rola w życiu może u
        mnie wywoływać podobne stany. Jestem osobą ze skłonnością do popadania w
        depresję, więc "każdy powód jest dobry". A tak poważnie, to każdy z nas
        potrzebuje chwili dla siebie. Na razie mam tylko psa, mniej wymagające
        stworzonko niż dziecko. A i tak czasem mam go dość, kiedy wracam zmęczona do
        domu a on chce się przytulać, zamiast dać mi się spokojnie położyć.
        • artgosia do Autorki 04.08.09, 08:07
          [Witajcie w klubie..]

          ja mam 47 lat, 4 dzieci, w tym 3 dorosłych-ale mieszkających ze mną.
          Duuużo mogłabym pani opowiedzieć na swój temat..o depresji, o frustracji, o
          przygnębiającym braku jaki czuję gdy codziennie rano, przed pracą, gotuję zupę i
          ew szykuje mieso , gotuje buraczki na II danie...
          Jak od kilkunastu lat chce to wszystko rzucić, bo wiem ze im bez mnie bedzie
          lepiej, bo wiem, ze jesli zostanę (a zostanę) to zamęczę siebie i całe
          otoczenie.
          Psyche przeszło w Soma, już się leczę, bynajmniej nie na depresję..
          itd, itp...lecę - robić śniadanie, wstawić zupę... :'(
          • erreth Re: do Autorki 04.08.09, 08:46
            Czyli jeśli nie zaczniemy walczyć o odzyskanie chociaż kawałeczka
            własnej tozsamości - nie ma co liczyć, że cos się samo ułoży??
            Będę wciąż pikować w dół, a potem walnę w ziemię i już się nie
            podniosę...
            Pozdrawiam i podziwiam.
            • echtom Re: do Autorki 04.08.09, 11:31
              Tak, kobieta musi mieć jakiś skrawek własnego życia, jakąś pracę,
              pasję, którą mogłaby realizować nawet kosztem większego wysiłku czy
              odpuszczenia sobie mniej ważnych obowiązków. Przynajmniej tyle mi
              się udało i traktuję to jako inwestycję w ciekawą, twórczą starość.
              Bo najgorsze, co można zrobić rodzinie i sobie, to do końca życia
              egzekwować należności za lata "poświęcenia".
              • rikol Re: do Autorki 05.08.09, 02:08
                O tak, 'poswiecenie' jest najgorsze. Z jednej strony taka matka jest
                nieszczesliwa, bo okazuje sie, ze nikt tego poswiecenia nie ceni. Z drugiej
                strony dzieci maja dosyc gderania - bo w koncu nikt jej do macierzynstwa i tych
                poswiecen nie zmuszal.
                • twojabogini Re: do Autorki 10.08.09, 10:40
                  Kiedy byłam nastolatką w dyskusji z moją mamą padł argument "ale ja
                  się dla ciebie poświęciłam". Obiecałam sobie, że ja nigdy nie
                  poświęcę się dla swoich dzieci. Jako matka dziesięciolatka mogę
                  powiedzieć, że jak dotąd udało mi się: gdy byłam zmęczona, to
                  odpoczywałam, nie chciałam robić zupy - nie robiłam.
                  Zdarza mi się być zmęczoną, nie tyle samym wychowaniem dziecka, co
                  wszystkim po trochu i jak zauważyłam - wtedy faktycznie łapię
                  nerwówkę. I chcę zwiać. Tyle, że wtedy właśnie wiem, że czas się
                  zrelaksować, odpocząć, podrzucić komus syna i tyle. Przynajmniej mój
                  syn jest normalny i nie spędza czasu w towarzystwie rozkrzyczanej
                  baby. Myślę, że to rekompensuje mu fakt, że mama czasem robi sobie
                  urlop.
          • ahhna Re: do Autorki 07.08.09, 22:13
            > ja mam 47 lat, 4 dzieci, w tym 3 dorosłych-ale mieszkających ze mną.
            > codziennie rano, przed pracą, gotuję zupę

            Depresję i resztę ma pani na własne życzenie. Przepraszam bardzo, ale
            gotować zupki trójce DOROSŁYCH DZIECI, i to codziennie, przed pracą, to
            jakis masochizm. Ja nie gotuje zupek nawet niemowlakowi. Są słoiczki.
            Prócz niemowlaka mam 13- letnią córę i nie widzę nic niestosownego w tym,
            żeby to ona wstawiła ziemniaki czy zrobiła surówkę. Zupy rzadko jadamy i
            nie mam z tego powodu najmniejszego poczucia winy. Męża też mam, a jakże, i
            albo włączy się w robienie obiadu lub inne prace domowe, albo zje bułkę z
            serem. Żyje w dobrym zdrowiu i kwasów żadnych z tego powodu nie robi. To
            właśnie presja funkcjonowania matek-masochistek wpędza mlode kobiety w
            depresję, a młodych facetów deprawuje. Mamusia mu wszak zupkę co rano
            gotowała, to co, żonka ma nie gotować?
            • ahhna Re: do Autorki 07.08.09, 22:56
              Jeszcze tylko dodam, że mój mąż wywodzi się z domu, w którym matka
              pracowała na 3 etaty (rano w szkole, potem w sklepie, wieczorem
              księgowość) i nie tylko co rano gotowała obiad, ale też nastawiała pranie
              i wycierała na mokro dywany w całym domu. Po czym biegła do szkoły. Pan
              tatuś zaś.., to moze przemilczę.
              I ja mężowi w bardzo prostych, żeby nie powiedzieć: brutalnych słowach
              wyjaśniłam, już w pierwszym tygodniu, że tak nasze małżeńswto nie będzie
              wyglądać. Nie było łatwo, ale nie odpuściłam. I w tej właśnie chwili to on
              usypia marudzącego półroczniaka, a ja sobie siedzę na forum.
              • williamadama Re: do Autorki 08.08.09, 12:51
                Super, naprwdę super. Tylko dlaczego o tym piszesz? Dlaczego uznałaś, że
                kogokolwiek zainteresuje Twoja opinia? Uważasz się za osobę, która ma coś
                wartościowego do powiedzenia innym? Pytam zupełnie serio.
                • taka-sobie-mysz Re: do Autorki 08.08.09, 23:58
                  na przykład mnie zainteresowała ta opinia. i to bardzo. I przypuszcam, że nie
                  tylko mnie. Glos rozsądku w tej dyskusji.
                  • krawiec6661 Re: do Autorki 09.08.09, 19:56
                    mnie też zainteresowała.
                    • wen_yinlu Re: do Autorki 31.08.09, 01:21
                      Mnie również.
                      Ustawiłam sobie wszystko jak na razie na tyle, że kurczak kojarzy mi się tylko z
                      jedzeniem, a nie płaczem. Jeśli ktoś od was czegoś oczekuje/wymaga nie zróbcie
                      tego parę razy. Ustawcie od razu teściowe i inne kobiety które włażą z butami
                      gdzie nikt ich nie oczekuje.

                      Jezu, to nie jest trudne. Może prostsze dla osób, które robiły tak od dziecka -
                      nie kładźcie uszu po sobie, nie tępcie innych kobiet przede wszystkim - jeśli
                      już same nie potraficie, nie róbcie krzywdy swoim córkom pieprzeniem o
                      zaniedbywaniu męża i poświęcaniu się dzieciom. Nie nudźcie ich o wnuki, nie
                      krytykujcie nie wysprzątanej kuchni. Mojej mamie, gdy jej takie rzeczy się na
                      usta cisnęły, powiedziałam ze śmiechem, że ja tu rządzę i nic jej do tego.

                      Macie jedno życie, może jedyne, Boga może nie być :), a dzieci kto wie, odlecą i
                      przyślą na święta tylko kartkę. Żyjcie.
                • oldbay Dlaczego myślisz, że nikogo to nie zainteresuje? 09.08.09, 18:26
                  Na przykład mnie zainteresował powyższy komentarz.
                  Nie jestem jeszcze ani mężatką ani matką i bardzo chetnie czytam
                  opinie i historie innych kobiet. Kiedyś w przyszłości, jeśli założę
                  rodzinę to nie chcę wpaść w błędne koło pragnienia bycia najlepszą
                  idealną matką i żoną.
                  Wydaje mi się, że kobiety muszą sobie po prostu czasem odpuscić i
                  wrzucić na luz. Nic się nie stanie ani dzieciom ani mężowi, jeśli
                  zamiast upieczonego w domu schabu ze śliwkami zjedzą odgrzewanego
                  kotleta albo bułkę z serem, albo jeśli dywan nie bedzie codziennie
                  wytarty na mokro. Poza tym od męzów należy wymagać czynnego
                  uczesnictwa w domowych obowiązkach i nie dać za nic w świecie
                  wywołać u siebie poczucia winy.
                  -
                  oldbay
                  • fb_e Re: Dlaczego myślisz, że nikogo to nie zainteresu 10.08.09, 16:42
                    a w ogóle to jak się wyciera dywan na mokro? Kurczę ja na szczęście usunęłam z
                    domu wszystkie dywany, ale tak w ogóle, to myślałam, że je się odkurza :/
                    ps. Nigdy nie będę idealną panią domu, co za ulga :D
                    • ahhna Re: Dlaczego myślisz, że nikogo to nie zainteresu 11.08.09, 00:29
                      No szmatę bierzesz mokrą i trzesz. Płuczesz i znów trzesz :) Ale nie
                      pytaj, po co :)
                • ahhna Re: do Autorki 09.08.09, 19:48
                  Dlaczego uznałaś, że
                  > kogokolwiek zainteresuje Twoja opinia? Uważasz się za osobę, która ma coś
                  > wartościowego do powiedzenia innym?

                  Tak, właśnie za taką osobę sie uznałam w temacie godzenia pracy z
                  obowiązkami domowymi, jako że jestem pracującą matką dwójki dzieci, raczej
                  niesfrustrowaną, choć mam oczywiście momenty zwątpienia. I może jakiejś
                  kobiecie przyda się to, co mam do powiedzenia w tej sprawie.
                  Natomiast nie mam pojęcia, czemu ma służyć twoja wypowiedź.
                  • born.again.atheist Re: do Autorki 09.08.09, 20:04
                    ahhna napisała:

                    > Natomiast nie mam pojęcia, czemu ma służyć twoja wypowiedź.

                    Ha, a to takie proste. To facet broniacy swoich uswieconych wielowiekowa
                    tradycja przywilejow. Kobiety takie jak ty stanowia zbytnie zagrozenie i nalezy
                    je zdyskredytowac (nie masz nic interesujacego do powiedzenia wiec siedz cicho).
                    Przez ciebie bedzie musial nauczyc sie biedaczek jak obslugiwac mikrofalowke.
                    • krawiec6661 Re: do Autorki 09.08.09, 21:27
                      Właśnie :) A tak BTW: ponoć mężczyźni są jednak lepszymi kucharzami, więc widać
                      są jakoś predysponowani przez naturę do takich zajęć :-D Dlaczego więc to faceci
                      nie gotują kobietom obiadu? :)
                      • born.again.atheist Re: do Autorki 09.08.09, 21:45
                        Jest roznica miedzy mezczyzna a mazgajem, niedorajda maminsynkiem.

                        krawiec6661 napisał:

                        > Właśnie :) A tak BTW: ponoć mężczyźni są jednak lepszymi kucharzami, więc widać
                        > są jakoś predysponowani przez naturę do takich zajęć :-D Dlaczego więc to facec
                        > i
                        > nie gotują kobietom obiadu? :)
                      • bene_gesserit Re: do Autorki 10.08.09, 11:13
                        krawiec6661 napisał:

                        > Właśnie :) A tak BTW: ponoć mężczyźni są jednak lepszymi
                        kucharzami,

                        To humbug, w ktory lubi wierzyc wiekszosc facetow - zwlaszcza tych,
                        ktorzy z osiagniec kuchennych maja na koncie spalona jajecznice i
                        zweglone tosty.

                        więc widać
                        > są jakoś predysponowani przez naturę do takich zajęć :-D Dlaczego
                        więc to facec
                        > i
                        > nie gotują kobietom obiadu? :)

                        Moze dlatego, ze wystarczy im falszywa swiadomosc, ze i tak sa w
                        tym lepsi, wiec nikomu nie musza nic udowadniac? Bo przeciez
                        szacunek i milosc wyraza sie kwiatkiem raz do roku, na imieniny.
                        • abccbaabccba Re: do Autorki 10.08.09, 12:54
                          Oczywiście że najlepsi kucharze to mężczyźni! Kobiety mają lepszy węch
                          i smak, lepiej gotują. Ale to nie wystarcza aby być np. mistrzem kuchni
                          w dobrym hotelu. Zgadnij dlaczego...
                          • bene_gesserit Re: do Autorki 10.08.09, 21:39

                            Nie musze zgadywac, bo znam przemysl restauracyjny od podszewki :)

                            Zeby byc szefem, nalezy moc pracowac na nocki, w dodatku swiatek,
                            piatek i niedziela. Malo ktora kobieta obciazona rodzina moze sobie
                            na to pozwolic, bo w Polsce kobieta musi pracowac (realia
                            ekonomiczne sa takie, ze przecietna rodzina z jednej pensji sie nie
                            utrzyma), ale na takim stanowisku, ktore pozwoli jej odebrac dzieci
                            z przedszkola, oprac, ugotowac i posprzatac. Szefowanie kuchni
                            zostaje wiec dla a)kobiet mlodych, jeszcze bez rodziny b)
                            bezdzietnych c)takich z odchowanymi dzieciakami. Mezczyzni nie
                            przechodza takiej selekcji.

                            Noale poniewaz zyjemy w epoce dynamicznych zmian, jedna z lepszych
                            warszawskich szefowych kuchni jest Wieslawa Szczep (ekskluzywna
                            warszawska restauracja KOM), kucharzem-odkryciem roku zostala Anna
                            Martynowska z 'Oregano', a nazwiska takie jak Agnieszka Kreglicka,
                            Magdalena Gessler czy Marta Gessler mają rangę marki, tak samo jak
                            Bozena Sikon z 'Sobieskiego'. Wszystkie te kobiety godnie
                            kontynuuja sciezke Marii Monatowej, Marii Disslowej i Lucyny
                            Cwierciakiewiczowej.

                            Oczywiscie, trend jest ogolnoswiatowy. Zgadnij
                            dlaczego...
                            • czarnuszka Re: do Autorki 06.09.09, 12:47
                              bene_gesserit napisała:
                              >
                              Nie musze zgadywac, bo znam przemysl restauracyjny od podszewki :)
                              Zeby byc szefem, nalezy moc pracowac na nocki, w dodatku swiatek,
                              piatek i niedziela. Malo ktora kobieta obciazona rodzina moze sobie
                              na to pozwolic, bo w Polsce kobieta musi pracowac (realia
                              ekonomiczne sa takie, ze przecietna rodzina z jednej pensji sie nie
                              utrzyma), ale na takim stanowisku, ktore pozwoli jej odebrac dzieci
                              z przedszkola, oprac, ugotowac i posprzatac. Szefowanie kuchni> zostaje wiec dla
                              a)kobiet mlodych, jeszcze bez rodziny b)
                              bezdzietnych c)takich z odchowanymi dzieciakami. Mezczyzni nie
                              przechodza takiej selekcji.
                              >

                              Dlatego zapewne to kobieta świetnie się nadaje do pracy na 12-godzinne w
                              szpitalu, jako pielęgniarka. Czy ktoś ją pyta, czy może/chce pracować w nocy?
                              Czy spędzanie całego dnia wśród chorych, bez chwili wytchnienia, jest akurat
                              dobre dla kobiety, obciążonej rodziną? A wynoszenie tony zarazków i przynoszenie
                              ich do domu? Czy praca w piątek, świątek i w niedzielę z punktu widzenia rodziny
                              jest taka dla kobiety dobra?

                              Wychodzi na to, że to jest akurat, podobnie jak szefowanie kuchni, świetna
                              fucha dla faceta. Tyle, że mało płatna. Więc faceci omijają ją szerokim łukiem.
                    • ahhna Re: do Autorki 09.08.09, 23:41
                      > Ha, a to takie proste. To facet broniacy swoich uswieconych wielowiekowa
                      > tradycja przywilejow. Kobiety takie jak ty stanowia zbytnie zagrozenie i
                      nalez
                      > y
                      > je zdyskredytowac

                      Że też na to nie wpadłam :)
                    • bashah Re: do Autorki 10.08.09, 07:25
                      A to wszystko przez mamusie sprzed 30 lat. To one wszystko robiły za
                      swoich synusiów, zbierały ich brudne skarpety z podłogi, ścieliły
                      ło,żeczka, myły wanne, karmiły wręcz. To nie ma się co dziwic, że
                      teraz jako mężowie się tak zachowują dla nich to normalne, bo tak
                      byli wychowani, nic nie musieli...
                      • bene_gesserit Re: do Autorki 10.08.09, 11:15
                        bashah napisała:

                        > A to wszystko przez mamusie sprzed 30 lat. To one wszystko robiły
                        za
                        > swoich synusiów, zbierały ich brudne skarpety z podłogi, ścieliły
                        > ło,żeczka, myły wanne, karmiły wręcz. To nie ma się co dziwic, że
                        > teraz jako mężowie się tak zachowują dla nich to normalne, bo tak
                        > byli wychowani, nic nie musieli...

                        A to wszystko przez tatusiow sprzed 30 lat. To one mlaskali z
                        zadowolenia, kiedy ich zony robiły za nich i swoich synusiów,
                        zbierały ich brudne skarpety z podłogi, ścieliły łożeczka, myły
                        wanne, karmiły wręcz. To nie ma się co dziwic, że tak wychowane
                        przez obydwojga potomstwo tak sie zachowuje, bo taki mieli wzorzec
                        mezczyzny...
                      • yoweetah Re: do Autorki 12.08.09, 16:58
                        świeta racja! matka mojego męża powiedziała: "dlaczego ty narzekasz? kiedy dzieci były małe, prasowałam pieluchy, nie było kaszek błyskawicznych, miałam zawsze posprzatane, ugotowany obiad, wszystko poprasowane i zrobione zakupy." supermenka.nie dodała tylko, ze po 3 miesiącach mamusie oddawały nas do złobka, skąd odierały dzieci około 16, i spedzały z nami czynnie 3,4 godziny. potem lulu. nie dodała tez, że praktycznie wszystkiego nauczył żłobek.:)
                        • jutine Re: do Autorki 26.06.10, 13:48
                          A moja teściowa w trzecim miesiącu mojego małżeństwa awanturę mi zrobiła, że jej synuś musi mi w niedzielę śniadania robić, że mi w domu pomaga (sprząta, gotuje) a ja siedzię przed telewizorem i nic nie robię. Nieważne było, ze też pracowałam... :D
                • agniecha75 bardzo rozsadna i interesujaca wypowiedz 09.08.09, 22:18
                • jus1981 Re: do Autorki 10.08.09, 09:19
                  Mnie to bardzo zainteresowalo. Nareszcie ktos z jasna strategia dzialania i
                  konsekwencja. Jesli Ty tego nie umiesz, to nie wyzywaj sie na tych Paniach,
                  ktore to umieja.
                • fizykoterapeuta Re: do Autorki 10.08.09, 16:31
                  oczywiście, że zainteresował, egocentryczko
            • krawiec6661 Re: do Autorki 09.08.09, 19:54
              Dobrze mówisz. Przyłączam się do apelu: upraszczajcie sobie życie jak się da i
              nie bójcie się czasem wrzucić na luz. Jak czasem porównuję ile pracy w dom i
              rodzinę wkładają kobiety a ile faceci, to zgroza. Facet może sobie spokojnie po
              pracy walnąć się na wyro i oglądać TV z piwem w łapie a kobieta nawet po dniu
              harowania dalej krząta się, sprząta, pierze itd. To jest chore! Z czego to
              wynika, czyżby kobiety były w jakiś magiczny sposób predysponowane do ciągłego
              zapierd... ?

              Jak mąż czy konkubent będzie marudził i oczekiwał wyręczania go we wszystkim, to
              zaproście go tutaj na forum i niech sobie poczyta co niektórzy myślą. Czasy się
              nieco zmieniły i trzeba walczyć z głupimi stereotypami.
              • abccbaabccba Re: do Autorki 10.08.09, 13:05
                Kup pralkę. Kup jakiś full-wypas elektroniczny odkurzacz i potem powiedz że to tak technicznie zajebiste urządzenie iż jako kobieta nie potrafisz tego nawet uruchomić... z wiadomym docelowym skutkiem.

                Kupuj wino zamiast piwa - wino, świece, dobra kolacja (przy okazji, niech zrobi to ciamciaczek, jeżeli jesteś prawdziwą kobietą a nie wyrobem kobietopodobnym to motywacja się znajdzie).

                Telewizora się pozbądź - razem chodźcie czasem na jakiś mecz.

                Jeżeli to nie postukuje - oddaj ciamciaczka do serwisu lub wymień na sprawny egzemplarz. I nie zanudzaj swoimi oczekiwaniami - jeżeli kupujesz trabanta, to chcesz aby prowadził się jak ferrari? Widziały gały co brały.

                A co do ciągłego zapie...nia itd. itp. - tak, kobiety zostały tak skonsturowane że dają radę - większość facetów wymiękłoby już po paru dniach. Podobnie jak ty nie dałabyś rady bez przerwy być agresywna i chamska - a większości facetów przychodzi to bez trudu.
            • ledzeppelin3 Re: do Autorki 10.08.09, 16:01
              Ahhna, i to jest sedno sprawy.
              Można żyć tak, żeby być szczęśliwą, i nawet najbliższe otoczenie to zniesie,
              byle je od początku przyzwyczaić ;)
              I potem to najbliższe otoczenie jest zadowolone, bo nie ma obok siebie
              matki-żony zdesperowanej frustratki
              BURACZKI TRZEĆ przed pracą???? I co jeszcze?
              Potem nie chciałoby mi się pracować i gadać z dzieciakami i seksić z małżem i
              byłabym wściekła i wszyscy byliby niezadowoleni
              • wen_yinlu Re: do Autorki 31.08.09, 01:26
                Dokładnie tak, od samego początku. Aż wszyscy to przełkną :) To również moja
                strategia.
            • jutine Re: do Autorki 26.06.10, 13:43
              Brawo!
      • jus1981 Wsparcie 04.08.09, 10:00
        Choc nie mam jeszcze wlasnej rodziny, doskonale Cie rozumiem i wysylam wirtualne
        wsparcie.
    • amambilis Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 09:50
      No właśnie - to jak to jest: kobiety mają depresje, nie radzą sobie z tyloma
      obowiązkami, czy są rozpuszczonymi egoistkami, dla których problemem jest
      poświęcenie trochę czasu dla dziecka?

      W moim przypadku najgorsze jest myślenie: bo to ja i tylko ja mysle o tym, co
      trzeba kupić, co trzeba załatwić, co zarezerwować na wakacje itd.
      Mam nianię do dziecka i męża, który pomoże - więc może przesadzam? Może jestem
      zwykłą rozpieszczoną panienką, która przesadnie reaguje, jak wejdzie bosą nogą
      na klocek?
      • claratrueba Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 10:43
        Macierzyństwo to po prostu ciężka robota i tyle. Depresja poporodowa to
        medycznie stwierdzony fakt i nie ma nic wspólnego z rozpieszczeniem a czysto
        somatycznymi problemami (hormony+neuroprzekaźniki). Leczy się prozakiem.
        Zmęczenie, niedospanie, stres bo dziecko płacze a przecież nie powie dlaczego-
        nie trzeba nadepnąć na klocek by mieć ochotę wrzeszczeć i wyć. Trzeba przetrwać.
        Trzeba pana męża poprosić o pomoc: zakupy, sprzątanie, zajęcie sie dzieckiem.
        Żeby odpocząć, móc wyjść z domu. Jesli sie nie da, to nie jest problem
        macierzyństwa tylko małżeństwa. Daje się, ale trzeba spróbować. Nie "a kupiłeś?"
        (dlaczego nagle miałoby pana olśnić, że trzeba skoro wcześniej nie trzeba było?)
        tylko jasno i prosto powiedzieć jakiej pomocy oczekujemy. Znaleźć nianie
        chociazby na kilka godzin w tygodniu, podrzucić dziadkom, koleżance na godzinkę
        i iść na spacer, zakupy. Nadal nie będzie lekko ale trochę lżej. Zamiast
        uprawiac męczeństwo umiec powiedzieć "nie mam siły, zrób obiad albo zadzwoń po
        pizzę". Albo zadzwonić. Bo dziecku nie poświęca sie "trochę czasu" tylko bardzo
        dużo, stres, strach- nie zna go kto nie ma dzieci. To wszystko męczy fizycznie,
        wykańcza psychicznie. Do czasu- dzieci rosną.
    • pinup "kowalem swego losu jestes sam" 04.08.09, 10:16
      niesmiertelne haslo, ktore wpoila mi moja matka i ktorej za to przy
      kazdej okazji dziekuje.
      brak myslenia i wyobrazni doprowadzil te panie do takiego stanu. nie
      trzeba byc einsteinem, zeby zdawac sobie sprawe z tego jak monotonne
      i uslugowe z definicji jest zycie gospodyn domowych. wystarczy miec
      otwarte oczy i popatrzec na babcie, matke, sasiadki, wczesniej
      zamezne przyjaciolki. skad przekonanie, ze u mnie bedzie inaczej?
      KAZDA gospodyni domowa wczesniej czy pozniej popada we frustracje. no
      chyba ze obowiazkami domowymi usprawiedliwia swoj brak ambicji i
      ucieczke od zycia zawodowego.
      zachodzenie w kolejne ciaze wydaje mi sie malo logiczne przy checi
      robienia doktoratu. podobnie jak poddawanie sie koscielnym wzorcom,
      ktore robia kobietom pranie mozgu i nie maja nic wspolnego z realnym
      zyciem. kazdy ponosi konsekwencje wlasnych wyborow, a zwolnienie sie
      z myslenia i poddanie biegowi wydarzen, albo decyzjom podejmowanym
      innych tez jest jakims wyborem. idealni ludzie i idealne rodziny to
      fikcja literacka i telewizyjna. wystaczy sie rozejrzec dookola.
      • meg303 A może trochę zdrowego egoizmu? 04.08.09, 11:18
        Każda z nas, czy prawie każda została wychowana do usługiwania innym. Dzieciom,
        mężowi,rodzicom, kolegom z pracy.. Zupełnie zapominamy o tym, aby zadbać o
        siebie. Nie ma dziś obiadu, bo mama jest zmęczona, zróbcie sobie kanapki, niech
        maż zajmie sie płaczącym dzieckiem, bo ja idę z koleżanką do kina. Wiem, ze taka
        postawa spotyka się z potępieniem, bo przecież kobieta powinna..itp.
        Kobieta tez człowiek.
        Jeśli nie zadbamy o siebie, nigdy bez frustracji nie będziemy umiały dbać o innych.
        • jus1981 Wlasnie 04.08.09, 11:57
          Zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci. Ale to wlasnie jest nasze
          spoleczenstwo, ktore potepia matke, gdy ona chce zrobic cos tylko dla siebie.
          Nie mam absolutnie na mysli wypadkow krancowych. U nas niestety odmawia sie
          kobietom z chwila urodzenia dziecka prawa do ICH WLASNYCH potrzeb, chwili
          wolnego, wyjscia gdzies dla rozrywki itp.
          • ahhna Re: Wlasnie 07.08.09, 23:55
            > Zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci. Ale to wlasnie jest nasze
            > spoleczenstwo, ktore potepia matke, gdy ona chce zrobic cos tylko dla
            siebie.
            > Nie mam absolutnie na mysli wypadkow krancowych. U nas niestety odmawia
            sie
            > kobietom z chwila urodzenia dziecka prawa do ICH WLASNYCH potrzeb, chwili
            > wolnego, wyjscia gdzies dla rozrywki itp.

            Ja tam dwudaniowych obiadków nie mam zamiaru robić, tym bardziej wędlin
            piec. I mnie tam społeczeństwo ani nie potępia za to, ani niczego nie
            odmawia. Bo to ja do gara muszę coś swoim dzieciom włożyć, a nie ono, to
            społeczeństwo. I dopóki dzieci są względnie zadbane i normalnie
            funkcjonują społecznie, to niech się odstosunkuje ode mnie owo
            społeczeństwo. Społeczeństwo swietnie sobie zdaje z tego sprawę i żadnych
            słów krytyki nie słyszę. A jak się społeczeństwu coś kiedyś wyrwało
            (teściowie, rodzice np), to usłyszało, że moje małżeństwo to moja sprawa.
            A jak nie moja, to poproszę o domek z ogródkiem i pomoc w wychowaniu
            dzieci.

            Z całego społeczenstwa należy skupić się jedynie na własnym mężu. Albo
            wybrać normalnego, albo dostosować do życia w rodzinie. Wtedy ciężar
            opieki nad dziećmi rozłoży sie na dwie osoby, a i dzieci przyswoją jakże
            rzadką a bezcenną wiedzę, że Bozia dała rączki i mózgi obu płciom, takoż
            obie uprać sobie gacie czy gwóźdź wbić potrafią, jesli zechcą, i powinny.
            Można też męża zmienić na bardziej kumatego, albo też zostać singlem
            (dzięki Ci Boże za pojęcie "singiel" - kiedyś go nie było i pozostawało
            żyć z piętnem "starej panny"). Dróg ucieczki przed frustracją jest całkiem
            sporo. Naprawdę można to załapać przed urodzeniem trzeciego dziecka.
            • agniecha75 Re: Wlasnie 100% !!! 09.08.09, 22:50
              Ja tylko dodam, ze na razie wciaz jestem singlem. Dwie szowinistyczne meskie
              postacie powiedzialy mi, ze "z takim podejsciem Aga, to ty sobie meza nie
              znajdziesz..." Takie podejscie to oswiadczenie, ze skoro ja mam pracowac i moj
              pracuje to niech on zapomni o tym, ze ja mu bede koszule prasowac, bo przeciez
              ma dwie rece, a jak nie potrafi, to go naucze. I takie jest wlasnie podejscie
              rozpieszczonych, wychuchanych przez poswiecajace sie matki wielu mlodych mezczyzn.

              Zmienilam mojej mamie priorytety, ktora ongis prasowala reczniki, koszule,
              koszulki, bielizne i krochmalila posciel !!! A tato robil studia inzynierskie.
              Wytlumaczylam jej, ze naprawde nic nam nie bedzie jak przespimy sie pod posciela
              bawalniana z kory np, a tato nie bedzie sie zle czul w niewyprasowej
              podkoszulce. Obiady sama z czasem zaczela gotowac jednodaniowe. I zyjemy i mamy
              sie dobrze!

              Wychowalam juz brata mlodszego, odmawiajac mu wyprasowania mu koszulki kiedy
              mial okolo 15 lat. Powiedzial ze nie umie, wiec go nauczylam. Moja przyszla
              bratowa powinna byc mi wdzieczna :-) Brat gotuje, pierze, prasuje swoje rzeczy,
              czasem taty koszule, czasem mamy spodnice, odkurza, myje okna.
              Wyszlam na ta co nic nie robi - nie mieszkam z nimi od 10 lat.

              Masz tak, jak sobie ulozysz pokojowo lub walka. i tyle!

              Jesli kiedykolwiek bede miala parnera i dziecko - zakladam opiekunke albo
              zlobek. I to jest moj warunek. Nie odmowie sobie czasu na obejrzenie filmu,
              wyjscie na spacer lub po prostu rozmowy z przyjaciolka przez telefon. Jestem
              egoistka? Pewnie tak, ale zdrowa!
              A jesli mam byc niewolnica swojego meza, tylko dlatego, ze racja stanu nakazuje
              wyjsc za maz - to ja chyba dziekuje...
              • ahhna Re: Wlasnie 100% !!! 09.08.09, 23:03
                Dwie szowinistyczne meskie
                > postacie powiedzialy mi, ze "z takim podejsciem Aga, to ty sobie meza nie
                > znajdziesz..."

                Spoko, mnie mój ojciec też straszył, że chłopa sobie nie znajdę. A to
                ojciec jest po dwóch rozwodach dziś. I mnie mój chłop znalazl, a nie ja
                jego :) Więc jeśli nie znajdziesz, to tylko szowinistycznej świni. Bo
                normalnych facetów jest paru, nawet tu na tym forum.

                Gratuluję samoświadomości i życzę Ci fajnego życia, z mężem czy bez :)
              • abccbaabccba Re: Wlasnie 100% !!! 10.08.09, 12:47
                Po pierwsze, zgadzam się - prasowanie koszul - kobiety nigdy dobrze
                tego nie zrobią. :)

                Po drugie - biologia. Urodzisz dziecko i zadziała instynkt - będziesz
                miała duże problemy aby nie myśleć 24/7 o dzidzi nawet obsługując xero
                czy z czego tam będziesz robić doktorat.
                • jus1981 Jasne... 10.08.09, 16:22
                  instynkt rodzicielski owszem, ale mam nadzieje, ze wraz z urodzeniem dziecka nie
                  wylaczy mi sie instynkt samozachowawczy (w szerokim tego pojecia znaczeniu).
              • szara1982 Re: Wlasnie 100% !!! 10.08.09, 14:45
                Moja koleżanka ma brata, któremu, jak miał 14 lat, trzeba było robić kanapki na śniadanie i kolacje, bo biedaczek inaczej chodziłby głodny.
      • rikol Re: "kowalem swego losu jestes sam" 05.08.09, 02:11
        Czy to oznacza, ze kobietom robiacym kariere nie wolno miec dzieci? Zauwaz, ze
        mezczyznom robiacym kariere to zona zajmuje sie dziecmi oraz domem. Czemu maz
        nie przejmie obowiazkow kury domowej w takim razie? Nie chce pomoc zonie?
        • pinup Re: "kowalem swego losu jestes sam" 05.08.09, 11:00
          a to juz kwestia umowy miedzy mezem a zona. problem w tym, ze kobiety
          zaraz po 20tce maja takie parcie na staly zwiazek/malzenstwo, ze nie
          daja sobie czasu na poznanie siebie i swoich potrzeb. nie zadaja
          sobie rowniez trudu zeby skonfrontowac z partnerem oczekiwania i
          wyobrazenia o przyszlosci. opieraja zwiazki na domyslach i
          zalozeniach. wiem co mowie, bo sama jestem zszokowana tym, jak
          nieporownywalnie wiecej wiem o mezczyznach teraz, w porownaniu z tym,
          co wiedzialam 10 lat temu. to NAPRAWDE inny gatunek czlowieka i mowie
          to bez zadnego wartosciowania. faceta trzeba "sobie wychowac" jasno
          komunikujac czego sie oczekuje i konsekwentnie to egzekwujac.
          twierdze, ze kazdy jest kowalem swego losu, bo to jak wyglada zwiazek
          zalezy tylko od ludzi, ktorzy w nim sa. tam, gdzie nie ma dialogu, do
          glosu dochodza utarte wzorce i to przeciez jest logiczne. skad facet
          ma wiedziec, ze potrzebujesz pomocy jezeli mu tego nie powiesz? dla
          mezczyzn wzorem domowego ogniska jest dom rodzinny, w ktorym matka
          najczesciej niczego nie wymagala i to jest ich wyobrazenie zycia z
          kobieta pod jednym dachem. poza tym nie oszukujmy sie - wiele o
          mezczyznie mozna powiedziec obserwujac jego zachowanie ZANIM
          rozpocznie sie wspolne zycie. wlosy staja mi deba, kiedy widze jakie
          zachowania toleruja kobiety ze strachu przed samotnoscia. jakie by
          tego nie byly powody, to kobiety i tylko one dokonuja wyboru tego,
          jak bedzie wygladalo ich zycie. to moje zycie i ja jestem w nim
          najwazniejsza, a inni (mezczyzni, sasiadki, spoleczenstwo) niech
          zajma sie swoim.
          • attracdance Re: "kowalem swego losu jestes sam" 05.08.09, 18:40
            tak, absolutnie się z Tobą zgadzam.
            A jeszcze jednym sprawdzonym przeze mnie (i inne znane mi kobiety)
            sposobem na większą radość i satysfakcję z macierzyństwa, zwłaszcza
            tego wczesnego, jest znalezienie sobie fajnych osób w podobnej
            sytuacji.
            Ważny jest dobór takich mam (może z czasem i ojców?), które nie są
            zainteresowane licytacją na to, której lepiej się wiedzie itp.
            (znacie ten rodzaj gadek w piaskownicy? ;) ), tylko takich jak my -
            umiejących się przyznać, że mają dość, że bywa do niczego i że
            czasami ma się ochotę własne ukochane dzieci wywalić za okno ;)
            To przynosi ulgę no i to nieocenione poczucie wspólnoty, a nie bycia
            dziwolągiem.
            Do tego trzeba pewnej odwagi, ale moim zdaniem warto.
      • linke1 Re: "kowalem swego losu jestes sam" 09.08.09, 21:31
        pinup napisała:

        > niesmiertelne haslo, ktore wpoila mi moja matka i ktorej za to
        przy
        > kazdej okazji dziekuje.
        ------------------------------
        Każdy jest kowalem własnego losu, każdy jest odpowiedzialny za
        siebie.
        W rzeczywistości nikt nie jest zdany, tylko na siebie i nikt nie
        jest wyłącznym "kowalem swego losu".
        Na każdym kroku spotykamy ludzi, którzy nas chronią i uczą.
        W pojedynkę nikt nigdy niczego wielkiego nie dokonał.
    • three-gun-max Happy end wg. wyborczej 04.08.09, 11:46
      Baba olała dzieci i poświęciła się "arcyciekawej" pracy zawodowej. No po prostu cud miód i malina.
      • rikol Re: Happy end wg. wyborczej 05.08.09, 02:13
        Za PRL-u kobiety pracowaly i jakos krzywda sie dzieciom nie dziala. Poza tym
        gospodynie domowe wcale tak duzo czasu dzieciom nie poswiecaja, raczej zajmuja
        sie domowymi obowiazkami; na edukacje dziecka zostaje niewiele czasu.
        • echo1111 Re: Happy end wg. wyborczej 05.08.09, 12:10
          Za PRLu były inne miejsca pracy i inne godziny. Przeciętna kobieta
          bez wyższego wykształcenia mogła bez trudu podjąć pracę w biurze do
          godz 14 i po pracy miała jeszcze dużo czasu dla dzieci. Teraz
          przeciętna kobieta z wyższym wykształceniem ma najczęściej do wyboru
          pracę w hipermarkecie (do godz 22) lub akwizycja czy coś w tym stylu
          i wraca do domu wieczorem. Do tego należy dodać wydajność pracy
          wtedy a teraz.
      • bene_gesserit Re: Happy end wg. wyborczej 05.08.09, 02:30
        Och, misiu - cud miod i malina bylyby, gdyby to malzonek poswiecil
        sie arcyciekawym pracom domowym i dogladaniu dzieci oraz zony.
        • three-gun-max Re: Happy end wg. wyborczej 05.08.09, 13:09
          Małżonek z reguły zasuwa od rana do nocy, żeby było za co te dzieci nakarmić i żeby żona mogła siedzieć w domu, wychowywać je i skrażyć się na swój los wyborczej
          • bene_gesserit Re: Happy end wg. wyborczej 05.08.09, 16:55

            Sa malzonkowie, ktorzy zaznali blogosci prac domowych i nieznosnie
            lekkiego ciezaru wychowywania dzieci, podczas kiedy ich zony
            zasuwaly od rana do nocy w biurach i wlasnych firmach. Kazdy z nich
            spiewal inaczej po takim doswiadczeniu. Mozliwe, ze i dla ciebie
            jest nadzieja, ale najpierw musialbys wiedziec, o czym piszesz.
            • triss_merigold6 Re: Happy end wg. wyborczej 05.08.09, 17:55
              Pozwolisz, że się podpiszę? Pozostawienie pana sam na sam z
              niemowlęciem czy nieco starszym dzieckiem na cały dzień w domu
              znakomicie zmienia panu perspektywę.
            • three-gun-max Re: Happy end wg. wyborczej 07.08.09, 15:07
              Ty tutaj mówisz nie o facetach tylko o wyrobach facetopodobnych. Prawda jednak nie przejmuje się poprawnością polityczną i niestety w 99% przypadków jest tak, że kobieta "pracuje" (podaje kawę w biurze i zarządza xerokopiarką) a facet pracuje i to on zarabia na życie.
              Zresztą Ty jako feministka pewnie brzydzisz się facetami i "stawiasz na karierę". A dziecko to pewnie dopiero jak "się zrealizujesz" czyli gdzieś tak koło 50. Adoptowane albo z próbówki rzecz jasna ;-)
              • bene_gesserit Re: Happy end wg. wyborczej 07.08.09, 15:28
                Co my tu mamy?

                Mamy Tajemna Teorie Prawdziwego Faceta - ktorego prawdziwosc
                uzalezniona jest od zarobkow. Zarabia wiecej, niz jego kobieta -
                jest prawdziwy. Osobliwe, ale widac mozna i tak.

                Mamy niezgodne z danymi statystycznymi twierdzenia. Nierownosc
                zarobkow mezczyzn i kobiet jest w Polsce faktem, ale twoje 99%
                nijak sie ma - na szczescie - do realu.

                Mamy Ludowa Teorie Feminizmu, wg ktorej feministki brzydza sie
                facetami
                . Naogladal sie misiu Seksmisji i twierdzi :)

                Nie mamy tu natomiast nic, z czym daloby sie dyskutowac:
                argumentow, odwolania do faktow i obiektywizujacych danych albo
                chociaz logiki i zdrowego rozsadku. Smutek serce sciska. Eot.
                • three-gun-max Re: Happy end wg. wyborczej 08.09.09, 12:35
                  Niestety inna teoria niż "ludowa" występuje jedynie w podręcznikach ;-)) Można sobie wmawiać, że to jakiś "ruch społeczny", że to teoria naukowa, że stoi za tym coś głębszego. Prawda niestety jest inna i sprowadza się do dwóch słów: "Nienawidzę facetów" ;-D
          • umasumak Re: Happy end wg. wyborczej 05.08.09, 18:34
            Literki były za małe?
            Nie zauważyłeś, że każda z tych kobiet oprócz "siedzenia" w domu pracowała zawodowo?
            • three-gun-max Re: Happy end wg. wyborczej 07.08.09, 15:00
              Hehe tylko to zwykle tak wygląda, że kobieta "pracuje" (czyt: przerzuca jakieś papiery, podaje kawę szefowi albo wykonuje równie ambitny zawód) a mąż zarabia pieniądze ;-))
              • ahhna Re: Happy end wg. wyborczej 08.08.09, 00:07
                a mąż zarabia
                > pieniądze ;-))

                Tak, oczywiście, np jako doradca finansowy, wciskając klientom "dogodne"
                strukturyzowane polisy albo "atrakcyjne" fundusze. Albo jako bankowiec,
                albo inzynier od zafajdanego-nikomu-niepotrzebnego-produktu, który trzeba
                rozpropagować, zareklamować i wdrożyć. Są jeszcze panowie-politycy. Ci to
                naprawdę pracują, że ho!.
                Kryzys mamy przez tych pracusiów zafajdanych.
                No, ja przepraszam normalnych panów, ale mnie zdenerwował trochę tatusiek,
                choc nie powinien :)
                • noida Re: Happy end wg. wyborczej 09.08.09, 19:37
                  Mnie też zdenerwował, chociaż nie powinien. Ciekawe, kto w takim razie pracuje
                  na przykład w wydawnictwach, gdzie 80% pracowników to kobiety, a jakoś się
                  książki i czasopisma wydają. Pewnie te 20% mężczyzn wszystko robi, a te kobiety
                  dostają pieniądze za siedzenie na tyłkach (no ewentualnie służąc za rodzaj
                  haremu - na każdego faceta 4 kobiety do obsługi)... W sumie może to nawet nieźle
                  wymyślone ;)

                  • abccbaabccba Re: Happy end wg. wyborczej 10.08.09, 13:10
                    I w kopalniach!
      • alfalfa Re: Happy end wg. wyborczej 10.08.09, 14:04
        Oj, na forum też z tekstów wychodzi wiara w hasło "praca czyni
        wolnym". W co którymś poście czytam "po 3 miesiącach wróciłam do
        pracy...".
        A.
    • annubis74 Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 12:13
      to też o mnie...
      zwłaszcza przez pierwsze miesiące po urodzeniu dziecka
      wszyscy coś robili, byli zaabsorbowani czymś ważnym ciekawym
      interesującym
      a ja siedziałam w domu i zajmowałam się niczym czyli domem i
      dzieckiem
      w dodatku to "nic" było absorbujące, męczące
      jedyną atrakcją były przechadzki do sklepu, z którego tez wracałam
      sfrustrowana, ze to ja ciagle biegam i coś załatwiam, że kiedy mąż
      wraca z pracy to chciałabym mieć choć pół godziny dla siebie
      teraz też czasem płaczę nad gotowaniem zupy
    • cartahena Nie mozna miec wszystkiego 04.08.09, 13:37
      A ja to widze ze strony osoby bezdzietnej. Otoz, uwazam, ze nie
      mozna miec wszystkiego. Przez pare lat, poki dzieci sa male i w
      zwiazku z tym trzeba bardzo duzo wysilku wlozyc w opieke nad nimi,
      nie mozna rownoczesnie wykonywac satysfakcjonujacej pracy (najlepiej
      dobrze platnej), miec roznorakich rozrywek i zyc tak, jak to bylo
      przed slubem jako singiel. Nie da sie zaspokoic wszystkich tych
      potrzeb, bo doba ma tylko 24 godziny. Te kobiety, ktore mysla, ze
      moga zyc tzw. "pelnia zycia" placa frustracja i przemeczeniem.
      Cos za cos. Za pare lat ich sytuacja zyciowa sie zmieni, a poki co,
      nalezy korzystac z pomocy innych ludzi i inteligentnie organizowac
      sobie zycie, zeby za bardzo sie nie przeciazac. Na tym polega
      inteligencja emocjonalna.
      • dkrot Re: Nie mozna miec wszystkiego 09.08.09, 21:02
        To gratuluję inteligencji emocjonalnej, z takim podejściem do życia
        to na pewno nie można mieć wszystkiego:) Ale wszystko przed Tobą,
        powodzenia:)))
    • jaaga1975 Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 14:55
      Mam wrażenie, że same sobie podnosimy poprzeczkę. Kiedyś
      rozmawiałam o tym z mężem, żaliłam się ( a raczej krzyczałam), że
      muszę - to i to i tamto a nie mam już siły. Zapytał tylko kto mi
      powiedział, że muszę. Nie wiem do tej pory, szczególnie że z domu
      wyniosłam obrazek jednodaniowych obiadów dopyczanych kanapkami i
      mamę siedzącą przy stole z książką... A jednak stereotypy gdzieś tak
      głęboko wchodzą w głowę, że trudno się od nich uwolnić. Mąż zajmuje
      się dziećmi w tym samym stopniu co ja, mamy swoje schematy- on rano
      szykuje i zawozi dzieci do przedszkola i szkoły a wieczorem kąpie i
      czyta im książeczki- ja gotuję- bo lubię, on zmywa- bo lubi,ze
      sprzątaniem - jak kto ma czas. Ale czasem wpadam w stan, w którym
      uważam, że jest nie dość czysto, dzieci nie dość zadbane( także
      intelektualnie- co chyba jest moją największą bolączką), ja wyglądam
      beznadziejnie, obiad nie taki, a wtedy tylko płakać- szczególnie, że
      zostały jeszcze tylko 3 godziny na sen.Po prostu chyba trzeba
      przyjąć, ze w życiu czasem jest tak, a czasem inaczej . I tyle.
      • aw34 Re: Sfrustrowane panie domu 04.08.09, 15:48
        Właśnie tak, tak całe życie w małżeństwie czyli 26 lat staram sie
        życ. I nauczyłam się jednego (czego nie jestem w stanie nauczyć
        mojej mamy) - olać gadanie innych. Żyję tak aby mnie i moim
        najbliższym było jak najlepiej w miarę moich mozliwości, wymagam od
        męża - szybko pojęłam, ze sam się nie domysli ale poproszony wykona
        wszystko jak trzeba (no może zupy nie ugotuje ,próbował na wakacjach
        na które pojechał sam z córkami ale one poprosiły zeby dał sobie
        spokój). I nic mnie nie obchodzi, że w czyjejs wizji powinnam to czy
        tamto.Powinnam mieć bardziej ambitną pracę - a może to dla mnie nie
        jest takie wazne (bardzo lubię swoją pracę), powinnam mieć
        wybłyszczone mieszkanie - to nie muzeum, powinnam mieć lepsze meble -
        te mi wystarczą, powinnam przed świetami dzień i noc sprzątać -
        wystarczy ogólny porządek okna umyjemy jak będzie na to
        czas ,powinnam, powinnam, powinnam. To moi rodzice, media, kościół-
        gdyby się tym wszystkim przejmować to faktycznie można oszaleć.
        Jesteśmy szczęsliwi i to wystarcza i tak jak napisałam puszczam mimo
        uszu wszystkie powinnam (no może większość).Wiem, że obowiazki mogą
        przytłaczać, mnie też prześladuje wizja niedołęzności mojej mamy ale
        lata przeżyte z różnymi kłopotami każą mi myśleć pozytywnie, damy
        radę.
        I doprawdy do zawiści którą mi ktoś zarzucił jest mi bardzo
        daleko.Czasem myślę, że bardzo mi pomaga pozytywne nastawienie, nie
        pielęgnuję uraz, smieję się ile się da, nie dopuszczam do myślenia
        typu jestem do niczego, nie umiem się zorganizować, pogodziłam sie
        ze swoim życiem. Wiem że nie wszyscy tak potrafią dlatego szukajcie
        pomocy u specjalistów i jak ktoś juz napisał mówcie bliskim co was
        boli i czego od nich oczekujecie.
        • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 10:16
          To bardzo dobry tok myślenia. Muszę się "przeprogramować". Pewnie na
          początku będzie trudno, ale to niewielka cena za szczęście w domu...
          Ja mam dopiero 5 letni staż małżeństwa, więc jescze trochę czasu mi
          zostało na akceptację pewnych stanów rzeczy - żeby nie zwariować.
          Pozdrawiam.
        • aszlan Re:aw34 05.08.09, 10:50
          Miło się czyta takie posty, ja też żyję podobnie jak Ty, tj. olewam to co wg
          innych powinnam(a zebrałoby się tego sporo)ważne jest że mi, dziecku i mężowi
          jest dobrze tak jak jest.
        • jerzymoneta Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 23:26
          jestem facetem i mogę jedynie podpisać się pod tym co napisała ta Pani i tak też
          sobie wyobrażam partnerkę mojego życia. Niesty to kobiety mają największe parcie
          na szkło. od samego początku - poprzez szybkie małżeństwo, szybko dzieci,
          później "ustawienie się", ciągłe podnoszenie standardu życia. Życie nie składa
          się li tylko z prania, gotowania, mycia, robienia zakupów i mysleniu o nowej
          szafie. Wszystkie panie, które piszą, że faceta trzeba "przerobić" -piszą
          bzdury. Ten kierat niestety ma dwie strony - także męską - i także meżczyźni
          mimo, że o tym dużo rzadziej piszą czy mówią popadają w frustrację czy depresję,
          kiedy okazuje się że ich życie ogranicza się np do wiecznego "zapie...nia" na
          nowy samochód, nowe meble, nowy wyjazd wakacyjny, kiedy wracają do domu po pracy
          i zastają gderającą żonę, co wylewa na niego pomyję wychodząc z założenia, że
          ona to wszystko ma na głowie, a on sie mało stara. Codzienność niestety dopada
          nas wszystkich. Ważne żeby się porozumiewać, komunikować. Tak jak napisała Pani
          powyżej - nie ma parcia na szkło, nie ma muszę. Nie liczy się wcale najbardziej
          na świecie super - posprzątane i odpicowane mieszkanko. Jesli kobieta traktuję
          cię jak partnera a nie jak maszynkę do "zap...ania" to jest ok. Pamiętajcie o
          tym drogie Panie.


          aw34 napisała:

          > Właśnie tak, tak całe życie w małżeństwie czyli 26 lat staram sie
          > życ. I nauczyłam się jednego (czego nie jestem w stanie nauczyć
          > mojej mamy) - olać gadanie innych. Żyję tak aby mnie i moim
          > najbliższym było jak najlepiej w miarę moich mozliwości, wymagam od
          > męża - szybko pojęłam, ze sam się nie domysli ale poproszony wykona
          > wszystko jak trzeba (no może zupy nie ugotuje ,próbował na wakacjach
          > na które pojechał sam z córkami ale one poprosiły zeby dał sobie
          > spokój). I nic mnie nie obchodzi, że w czyjejs wizji powinnam to czy
          > tamto.Powinnam mieć bardziej ambitną pracę - a może to dla mnie nie
          > jest takie wazne (bardzo lubię swoją pracę), powinnam mieć
          > wybłyszczone mieszkanie - to nie muzeum, powinnam mieć lepsze meble -
          > te mi wystarczą, powinnam przed świetami dzień i noc sprzątać -
          > wystarczy ogólny porządek okna umyjemy jak będzie na to
          > czas ,powinnam, powinnam, powinnam. To moi rodzice, media, kościół-
          > gdyby się tym wszystkim przejmować to faktycznie można oszaleć.
          > Jesteśmy szczęsliwi i to wystarcza i tak jak napisałam puszczam mimo
          > uszu wszystkie powinnam (no może większość).Wiem, że obowiazki mogą
          > przytłaczać, mnie też prześladuje wizja niedołęzności mojej mamy ale
          > lata przeżyte z różnymi kłopotami każą mi myśleć pozytywnie, damy
          > radę.
          > I doprawdy do zawiści którą mi ktoś zarzucił jest mi bardzo
          > daleko.Czasem myślę, że bardzo mi pomaga pozytywne nastawienie, nie
          > pielęgnuję uraz, smieję się ile się da, nie dopuszczam do myślenia
          > typu jestem do niczego, nie umiem się zorganizować, pogodziłam sie
          > ze swoim życiem. Wiem że nie wszyscy tak potrafią dlatego szukajcie
          > pomocy u specjalistów i jak ktoś juz napisał mówcie bliskim co was
          > boli i czego od nich oczekujecie.
    • bkt Dziękuję za ten artykuł 04.08.09, 17:15
      To o mnie.
      Ja też tak żyłam - też robię po 60-80 km dziennie, też mam czasem
      dosyć.

      Wydaje mi się że mówimy o dwóch rzeczach - jedno to zmęczenie i
      frustracja a drugie depresja - prawdziwa - spowodowana tym
      zmęczeniem. Przeszłam depresję poporodową. Pracowałam i wychowywałam
      dzieci, budowaliśmy dom. Do tego mąż stracił pracę więc po powrocie
      o 17 z etatu doginałam do 24 nad tłumaczeniami. Weekendy, wszystkie
      dni w tygodniu. Użeranie się z budowlańcami i mężem. Opędzanie się
      od dzieci. Byłam tak zmęczona że ledwie na oczy widziałam. Nie
      zauważyłam z tego wszystkiego że z moim dzieckiem jest coś nie
      tak ... Jakaś doktórka powiedziała że źle wychowuję bo za mało
      konsekwentna jestem i za mało czasu poświęcam. Jak miał 4 lata
      zaczęłam chodzić po specjalistach i okazało się że młody ma
      autyzm ... Pięknie. Codzienna jazda do roboty przez godzinę czy
      półtorej, którą głównie przepłakiwałam i klęłam bo już o 7 rano
      miałam wszystkiego dosyć. Urywałam się z roboty żeby jeździć na
      terapie i do lekarzy. Potem z powrotem. Delegacje, szkolenia. W
      sumie fajnie było wyjechać z tego kieratu, kupić flaszkę wina i
      wypić pół flaszki wina w pokoju hotelowym - znieczulając się przez
      łzy.
      Ochłonęłam jakiś czas później. Dwa lata urlopu żeby młodego ratować -
      ćwiczenia, rehabilitacja, terapie. Po przedszkolu aikido, basen i
      rzeźba. Trzeba wozić rzecz jasna. Jest zdrowy można powiedzieć. Tyle
      że ja po tych dwóch latach już miałam objawy prawdziwej deprechy -
      snułam się jak cień, beczałam bez powodu, nic mi się nie chciało.
      Wrzeszczałam na dzieci jak kobieta w tym artykule. Też tak reaguję.
      Jakbym o sobie czytała ...
      Nie mówiąc o tym że libido spadło do zera - to też jeden z objawów.

      Na szczęście dostałam propozycję lepszej roboty - na tyle dobrej że
      stać mnie na panie do sprzątania i panią zmotoryzowaną opiekunkę.

      Jest dużo lepiej. Młody zdrowy, córka dobrze się uczy. Ja już nie
      popłakuję. Boję się tylko że jak znowu coś się schrzani to nie
      wytrzymam i znowu to wróci.

      Jeszcze raz dziękuję za ten artykuł, trzeba o tym mówić.
    • anna.berezowska Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 10:44
      Nie dziwię się, pracy w domu jest mnóstwo i nie znam nikogo kto daje radę w
      pojedynkę. No chyba,że w ustawionym świecie reklam, gdzie zawsze sama
      gospodyni domowa, kobieta jest super piękna i nigdy nie zapracowana.
      • margherita_22 Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 14:03
        KOBIETY!!!!
        ALE DO KOGO MACIE PRETENSJE? NIKT ZA WAS TEGO NIE ZMIENI....
        Ten artykuł w ogóle nie jest o mnie. Nie rozumiem że gdzieś funkcjonują głupi
        ludzie, którzy dają się omamiać reklamom i robić z siebie idiotów. Nie chcesz
        gotować ? nie gotuj, kto Ci każe..., a jeśli facet każe zmień faceta na
        innego...A dzieci idealnie wychować się nie da...
        Wzruszył i wkurzył mnie wasz los, sama jestem kobietą, jednakże żyjącą
        ŚWIADOMIE...
        I przede wszystkim zapamiętajcie Moje Kochane : to, że będziecie się bardziej
        starać da innych, nie znaczy, że będziecie bardziej kochane i akceptowane przez
        tych dla których coś robicie
        Jeśli nie robicie tego z sercem w ogóle tego nie róbcie, życie macie tylko
        jedno...
    • 1salem1 Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 15:41
      Pomyślałam dokładnie to samo. Że to o mnie!
      Zaczęło się jeszcze przed porodem.Kiedy nie mogłam znieść bólu,
      samotnosci, pomimo bycia otoczoną przez ludzi. Nagle lekarz
      ginekolog był skupiony tylko i wyłacznie na moim brzuchu. Podobnie
      położna, podbnie rodzina.Jakiekolwiek sygnały z mojej strony, ze coś
      mnie boli, ze nie wiem co się dzieje w tym i w tym momencie zbywano
      zniecierpliwieniem. Przestałąm isnieć. Było tylko dziecko i masa
      problemów innej natury. Potem przeprowadzka do Wielkiej Brytanii.
      I ... nie pamiętam co sie działo po pierwszym miesiacu. Nie umiem
      wyciagnać z pamięci dni, wszystko było tak przeraźliwie smutne,
      lepkie aż od przygnębienia. A dziecko wymaga opieki. A mąż pracuje,
      więc zostawałam z nią sama. SAMA. Najchetniej leżałbym i nie ruszała
      nawet palcem. A tu trzeba się opiekować. Wkurzało mnie to.
      Strasznie. I był kzryk. O byle co. Na byle kogo. Czy to córka, czy
      maż. Wrzask, który niósł się po całej dzielnicy, któego mi było
      wstyd. Potem dni euforii i spida, że nie wiedziałam co robić.
      Mięlśmy najczęściej pucowane okna w okolicy. A potem znowu dół,
      płacz. Przeniesienie się do innego pokoju ze spaniem. Ponizanie
      siebie, autoagresja. W koncu nawet mąż nie wytrzymał. Ten sam, który
      w przerwie na lunch przybiegałdo domu, żeby ugotować, bo widział, ze
      nie daję rady. Ten który sprzątał, przytulał, który wysłuchiwał
      wciaż tych samych pretensji bez zniecierpliwienia. Ten, któremu
      zazdrosciłam kontaktu z córka, bo mnie ona się juz tylko bała. Pytał
      czego chcę, mówił, ze zrobi wszytko. "Chcesz rozwodu i powrotu do
      Polski? Ok. Chcesz zostawić mi małą, nie będę cię winił, chcesz ją
      zabrać, ok, pomogę.Cokolwiek!Co tylko chcesz!Tylko powiedz!" Nie,
      nie było u nas problemu podziału obowiazków. Mąż pomagał we
      wszytkim, wspierał, w doktoracie na brytyjskiej uczelni też. I mimo
      wszytko, że udana rodzina, że piekne dziecko, że doktorat, ze
      pieniądze ok, czułam się jak szmata. Bezwartosciowa, która nie daje
      sobie rady z niczym. Myłąm te cholerne okna i wyłam. Potem kuchenkę,
      potem wannę i płąkałam. W koncu poszłam do lekarza. "Czy moza pani
      zrobić coś z moim nastrojem". Zaczęły się testy, konsultacje.
      Terapia, dwie niezależne specjalistki. Opinia, że dam raczej radę
      bez leków, chyba ze bardzo chcę. Nie chciałam. Znów terapia. Rozmowy.
      Dziś cieszę się tym, co mam. A w każdym razie staram. A każdy dzień
      z wahaniem nastroju traktuję podejrzliwie. Wiem, ze nie mogę sobie
      pobłażać, bo w moim wypadku pozwolenie na smutek, taki długotrwały,
      moze sie źle skonczyć. Stawiam czoła, bo wiem, że nie mogę odpuścić.
      I wiem też, że sama nie dałabym rady. Gdybym zdecydowała sie
      wcześniej na terapię, byłoby pewno jeszcze łatwiej. A córka? Fajnie
      nam razem. Nie boi się mnie. Ufa. Kocha i przytula. A ja? Ja też :)
      Czasem mamy dzień szaleństw, czasem, jak dziś ogląda ukochaną
      kreskówkę, gdy ja "robię nic". Już nie krzyczę :)
      • wrzesien2007 Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 03:07

        takie 3 pytania cisna mi sie do glowy:

        1. dziewczyny, a gdybyscie mialy swoja macierzynska droge zaczac raz
        jeszcze z tymi doswiadczeniami ktore macie teraz, to jak myslicie co
        moglybyscie zrobic zeby takiej frustracji uniknac? i czy wogole
        waszym zdaniem jest to do unikniecia lub zlagodzenia "objawow"
        mozliwe?

        2. czy myslicie/czujecie/jak wynika z Waszych obserwacji
      • kicia031 Myslalam, ze odpowiedz jest znana 10.09.09, 13:03
        nawet jesli nie znala jej pani Friedan.

        Czlowiek jest istota spoleczna, nieprzystosowana do zycia w rodzinie
        nuklearnej. przez miliony lat rozne australopiteki, neandertalczycy
        i homoerektusy zyly w malych grupach rodzinnych, gdzie kobiety
        wspolnie zajmowaly sie dziecmi, zbieractwem i przygotowaniem
        posilkow, z pomoca mezczyzn, ktorzy nie chodzili codziennie na 10-
        godzinne polowania. samotna odpowiedzilanosc za funkcjonowanie
        calego domu, nawet jesli polaczona z okazja do bycia wsrod ludzi
        dzieki pracy zawodowej, jest trudna do udzwigniecia dla jednej
        osoby. nawet podaganie o tym, co zrobic na obiad, jak zorganizowac
        to, czy tamto, przynosi spora ulge.

        Antydepresanty tez pomagaja...
    • ferero Re: Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 16:08
      bardzo ciekawy artykuł, a dlaczego 80 km dojeżdzała, a nie np.30 i na dodatek na
      rowerze? nic to , może szanowny autor dostarczy nam odpowiedzi w kolejnym
      odcinku cyklu ;-)))
    • iza650 Sfrustrowane panie domu 05.08.09, 18:17
      Dziecka spodziewamy się za ponad miesiąc. I tez jestem pełna obaw.
      Że wszystko będę chciała zrobić najlepiej. Że zapomnę o sobie, że
      będę chciała być 100% mamą 100% pracownikiem 100 % zoną i 100%
      gospodynią domową. I niby od wielu lat nie mam problemu z mówieniem
      czego chcę, z mówieniem słowa "nie" i "wcale nie muszę". Tylko w
      sytuacji, kiedy nawet moja własna dyrektorka mówi mi " zobaczy Pani,
      macierzyństwo dla kobiety to najwazniejsza i najwspanialsza rzecz w
      życiu, kobieta dopiero wtedy się spełnia", kiedy naokoło się
      słyszy , że kobieta bez dziecka nie jest prawdziwą kobietą ( ja
      bardzo chciałam mieć dziecko, ale takie teksty mnie dobijają) boję
      się, że mówienie jasno i wyraźnie o swoich potrzebach przypłacę inną
      frustracją - spowodowaną walką o "mój kawałek podłogi"i
      udowadnianiem ,że przez to wcale nie jestem złą mamą.Wiem, że wiele
      się już w naszym kraju zmieniło, ale do tego, żeby pozwolić kobietom
      mówić głośno i wyraźnie o swoich potrzebach bez upominania
      i "przywoływania do porządku" minie jeszcze parę lat... dlatego
      błagam nas, nie wychowujmy swoich dzieci stereotypowo! Może nasze
      córki będą miały łatwiej.
      • wrzesien2007 Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 03:09
        takie 3 pytania cisna mi sie do glowy:

        1. dziewczyny, a gdybyscie mialy swoja macierzynska droge zaczac raz
        jeszcze z tymi doswiadczeniami ktore macie teraz, to jak myslicie co
        moglybyscie zrobic zeby takiej frustracji uniknac? i czy wogole
        waszym zdaniem jest to do unikniecia lub zlagodzenia "objawow"
        mozliwe?

        2. czy myslicie/czujecie/jak wynika z Waszych obserwacji
        • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 23:12
          Moim zdaniem:
          1. Frustracja była, oczywiście. Przy pierwszym dziecku. Przy drugim dałam
          sobie słowo, że dam se na luz przez dwa lata. Z wyglądem, z karierą i
          resztą. Obiadki jakiekolwiek, rok w domu i rok na pół etatu. Potem żłobek.
          Starsza córka samoobsługowa. Potrafi załozyc sobie pocztę w internecie i
          zgrać zdjęcia na komputer, poradzi sobie i z nieskomplikowanym obiadem.
          Albo obiady w szkole. Zero prasowania albo pani do prasowania. Drobne
          przyjemności dla siebie. Wyjście z domu dla siebie i ze sobą samą co
          najmniej raz w tygodniu na 5 godzin (centrum handlowe, kino, spacer,
          kosmetyczka, kafejkla w Empiku, cokolwiek, byle bez żadnego ciśnienia i
          udowadniania sobie i innym, że się robi "coś fajnego dla siebie"). Mąż juz
          dorósł do zaangażowania dawno temu (troche pracy mnie to kosztowało, teraz
          to procentuje).

          2. Jedne i drugie sfrustrowane koszmarnie. Jedne tym, że nie dają rady
          fizycznie plus wyrzuty sumienia, że dziecko zaniedbane, drugie monotonią i
          tym, że nie zarabiaja i jakby co są na łasce męża. Nie wiem, któpra
          frustracja większa. Ale wole pracować z powodu posiadania własnych
          pieniędzy.

          3. Jedne i drugie sfrustrowane koszmarnie. Jedne, że nie maja własnego
          życia, drugie, że cos w tym zyciu tracą plus presja społeczna.

          Wyjście jest jedno: słuchać siebie i tylko siebie. Resztę mieć gdzieś.
    • pan_zdzislaw Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 07:40
      hejka dziewczyny!

      a na nagrobkach niektóre z was to co chciałyby mieć napisane:

      "Tu spoczywa wspaniały pracownik, wybitna kadrowa/księgowa/doktor/mgr/ pani
      Iksińska" czy:

      "Tu spoczywa nasza ukochana Mama, Babcia, Żona..."

      ??
      • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 08:49
        Ja bym chciała jedno i drugie :) Na nagrobku się nie zmieści, może w
        nekrologach ;)
      • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 09:11
        Ja planuje kremację, chyba na urnie wszystko sie nie zmieści..
        Tak jak zresztą w życiu.
        Bardzo śmieszne.
        pan_zdzislaw napisał:

        > hejka dziewczyny!
        >
        > a na nagrobkach niektóre z was to co chciałyby mieć napisane:
        >
        > "Tu spoczywa wspaniały pracownik, wybitna
        kadrowa/księgowa/doktor/mgr/ pani
        > Iksińska" czy:
        >
        > "Tu spoczywa nasza ukochana Mama, Babcia, Żona..."
        >
        > ??
      • bene_gesserit Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 11:10
        W moim miescie na starych nagrobkach nader czesto jest napisane:
        tu spoczywa doktorowa Henrykowa Iksinska, pani taka-to-a-
        taka
        . I na tym konczy sie sie pamiec o tej kobiecie i lista jej
        osiagniec.

        Zreszta - na nagrobku to se mozna wykuc, co kto chce, wystarczy
        zadbac o to za zycia. A w zyciu chodzi o to, zeby je przezyc, a nie
        przecierpiec. Pociagniesz, zdzisiu, dwa etaty, z ktorych jeden
        obejmuje tez soboty i niedziele oraz wakacje, to bedziesz spiewal
        inaczej.
        • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 06.08.09, 12:00
          Z ust mi to wyjęłaś.
          Dzięki.
          • xxxtabxxx Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 10:36
            WIFE (Washing, Ironing, Fucking, Etc.)
      • panixx Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 18:02
        Wg mnie nie da sie pogodzic wszytkiego, nie mozna byc jednoczesnie
        idealna matka i pracownica, zona, kochanka....
        To nasze otoczenie wywiera presje i zmusza nas do trudnych wyborow i
        samoocen. '' X wziela urlop wychowawczy? - dala sobie luzu, nie chce
        jej sie pracowac....''
        '' wrocila do pracy zaledwie x miesiecy po porodzie? co za matka!!!''

        Ja mam 1,5 roczne dziecko, poczatki macierzynstwa byly straszne
        (meka z karmieniem piersia, bo tak trzeba...). Potem powrot do pracy
        i wyrzuty sumienia, ze porzucilam roczne dziecko w zlobku.
        Teraz pol roku pozniej juz inaczej na to patrze - lubie pracowac,
        nie moge siedziec w domu z dzieckiem, bo bym go/siebie
        znienawidzila, dziecko uwielbia zlobek i jest mu tam dobrze!!!!!
        (a nastepne dziecko od pierwszych dni zycia bede karmial butelka)
      • mal_art Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 20:31
        A Ty co byś sobie na nagrobku wypisał, że tak nas wypytujesz?
        Czy wspaniała księgowa/kadrowa/pracownica nie może być cudowną Żoną, Mamą i Babcią?
      • wen_yinlu Re: Sfrustrowane panie domu 31.08.09, 17:45
        Nie na nagrobku, ale na mini-urnie po kremacji chcę mieć zdjęcie siebie z
        dawnych lat w stroju trzmiela, wywalającej język na wierzch. Żadnych
        ukochanych... jakie to może mieć znaczenie. Chciałabym, żeby ktokolwiek spojrzy
        na tą urnę uśmiechnął się albo popukał w czoło, albo rzucił "ciekawe jakie
        kwiatki lubiła zapylać".
Pełna wersja