kulawa_wodzirejka
12.08.11, 17:29
Pisze, poniewaz potrzebuje pomyslow jak pojsc na kompromis :P otoz moja siostra uczy sie grac na saksofonie, wczesniej nie wiedzialam, ze to taki glosny instrument :) i zaczelo sie - juz sasiadka puka wsciekla, ze ona jest w ciazy, siedzi w domu 24h na dobe i nie ma zamiaru tego sluchac. Ja ją rozumiem - tez by mnie to pewnie denerwowalo, a moze nawet wkurzalo, jakby ktos mi trabil pietro nizej czy wyzej, ale - wiolka cwiczy w dzien, nie w nocy i to nie calymi dniami, a powiedzmy od 30 min do godziny, moze i kilka razy dziennie (ze dwa), ale nie dudni caly dzien. Poza tym stara sie to robic jak ma wolne w tygodniu, ludzie wtedy sa pracy - no oprocz tej w ciazy co siedzi stale na tylku. Rozumiem kobiete ale zirytowalo mnie to, ze zapowiedziala na zapas ze jak sie jej dziecko urodzi to tez sobie grania nie bedzie zyczyc - teraz dziecka jeszcze nie ma a juz szaleje - niektore kobiety mysla chyba, ze jak sa w ciazy to sa jak swiete krowy. Dodam, ze my znosilismy jej baaardzo dlugi i glosny remont mieszkania, faceci wiercili nawet w niedziele tak glosno, ze czlowiek nie slyszal wlasnych mysli ia nikt tam nie szedl sie klocic.