27.08.11, 10:07
dzis postanowilam na dobre rozstac sie z moim facetem, od 2 lat walkujemy ten sam problem- brak wspolnego czasu kosztem jego pracy, nie najlepszej wcale, i dzis mi powiedzial: rob co uwazasz bedzie dla ciebie najlepsze. Szkoda ze nie mial odwagi powiedziec tego 2 lata temu.

uwazam ze najlepsze bedzie dac sobie z nim spokoj...
poza tym nie mam pracy od paru tygodni i nie wiem jak sobie poradze jesli sie wyprowadze, i bede szukac wlasnego lokum (najpredzej pewnie pokoju)... jesus...
Obserwuj wątek
    • niezmiennick Re: rozstanie 27.08.11, 10:09
      Ale problem, niech zrezygnuje z pracy i będziecie mieli mnóstwo wspólnego czasu.
      • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 10:12
        on nie chce zmienic pracy, chociaz od 2 lat niby jakos mnie zwodzil ze cos sie zmieni, ale widze ze jest co raz gorzej. No i doszlam do wniosku ze nas wlasciwie nic juz nie laczy poza wspolnym mieszkaniem.
    • krzysio.meczywor Re: rozstanie 27.08.11, 10:11
      swietnie, mam to zatrzymac jako sekret czy moge opowiedziec bratu?
      • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 10:41
        opowiedz bratu bez wchodzenia w szczegóły. niech się uczy na błędach innych zakochanych.
    • six_a Re: rozstanie 27.08.11, 10:13
      nowłaśnie, bo bezczynność zawsze prowadzi do rewolucji tudzież anarchii
      :)
    • qw994 Re: rozstanie 27.08.11, 10:14
      > Szkoda ze nie mial odwagi powiedziec tego 2 lata temu

      2 lata temu pewnie problem nie był aż tak nabrzmiały.
    • cafem Re: rozstanie 27.08.11, 10:28
      Głowa do góry, dasz sobie radę.

      I chyba dobrze, że się rozstaliście, bo musiało coś chyba mocno nie grać; raczej nie chodziło tylko o jego nadmiar pracy?

      Byłam w podobnej sytuacji do Twojej. Bez pracy i musząc się od faceta wyprowadzić.
      Więc z doświadczenia prawię: da się znaleźć nową pracę, da się znaleźć nowe mieszkanie, a nawet da się urządzić sto razy lepiej niż było przedtem:)
      • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 10:44
        własnie. moze Antonio ma niepracującego kolegę?
        • cafem Re: rozstanie 27.08.11, 10:47
          > własnie. moze Antonio ma niepracującego kolegę?

          Nie ma. Wszyscy pracują po 50 godzin w tygodniu i jeszcze często nocne dyżury odbębniają:)
          • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 10:51
            to różnicie się z LS :) przede wszystkim tym ze Ty pracujesz :))
            • cafem Re: rozstanie 27.08.11, 10:59
              I jeszcze tym, że ja nie potrzebuję faceta do spędzania multum czasu razem. Jak nam się uda wyrwać cały jeden dzień z weekendu i może dwa wieczory w tygodniu na wspinaczkę/bieganie/knajpkę to jest dobrze:)
              Poza tym mieszkamy razem, więc kolacje, noce i poranna kawa zawsze wspólne, więc po co więcej?
              :)
              • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 11:12
                więc po co więcej?

                też tak uważam. więcej i można się szybko nasycić :)
      • 3artka Re: rozstanie 27.08.11, 15:04
        Amen. Zgadzam się w 100%.
    • margie Re: rozstanie 27.08.11, 10:33
      mysle, ze brak wspolnego czasu to wierzcholek gory lodowej.
      Skoro podjelas decyzje, to ja zrealizuj. Powodzenia:)

      PS. Z tego co kojarze, nie mieszkasz w Polsce? To prace zaraz zjadziesz, jakakolwiek, pokoj tez:) Bedzie tylko lepiej:)
    • samuela_vimes Re: rozstanie 27.08.11, 10:33
      Jak człowiek musi, to sobie poradzi.
    • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 10:39
      drobiazg - idziesz do odzysku. a już martwiłem się, ze z forum. aktywność na forum lepsza, jak praca.
    • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 10:40
      te rozstania to chyba jakaś plaga :/
      • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 10:41
        współczuję, trzymaj się, dasz radę
      • stephanie.plum Re: rozstanie 27.08.11, 11:18
        ale TY nie...?
        • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 11:33
          :/
          • stephanie.plum Re: rozstanie 27.08.11, 11:57
            ojej.
            smutno.
            szkoda.
            :~(
          • six_a Re: rozstanie 27.08.11, 11:58
            co? czyli z wesela nici?
            nomasz, a liczyłam na zaproszenie.
            • stephanie.plum Re: rozstanie 27.08.11, 12:03
              ja tam nie liczyłam,
              ale wbrew temu, co głosił ogólny trynd forumowy,
              związek Jana H. jawił mi się jako bardzo romantyczny i bardzo poważny.
              dlatego tym bardziej :~(
              • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 12:10
                stephanie.plum napisała:

                > związek Jana H. jawił mi się jako bardzo romantyczny i bardzo poważny.

                niestety do tanga trzeba dwojga
              • six_a Re: rozstanie 27.08.11, 12:13
                tia, no do romantyzmu to trzeba najpierw romantyka znaleźć.
                mnie się wydawał ino przeidealizowany i jednostronny.
                i co? mogę normalnie zacząć przepowiadać przyszłość.
                • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 12:17
                  six_a napisała:

                  > mnie się wydawał ino przeidealizowany i jednostronny.

                  pewnie masz rację
                  • six_a Re: rozstanie 27.08.11, 12:20
                    ojtam, pan młody, pan se da radę, panie jasiu.

                    tak naprawdę chodziło o niezgodność marek, wiesz audi i reno. to nie mogło się udać.
            • qw994 Re: rozstanie 27.08.11, 12:09
              No popatrz, ja też. A tu dupa :)
          • sid-sid Re: rozstanie 28.08.11, 13:15
            Widocznie dziewczynie otworzyły się oczy.
    • wersja_robocza Re: rozstanie 27.08.11, 11:11
      Skoro się wypaliło to rozstanie powinno przebiec łatwiej niż jakieś nagłe, burzliwe. Tak?
      • cafem Re: rozstanie 27.08.11, 11:18
        > Skoro się wypaliło to rozstanie powinno przebiec łatwiej niż jakieś nagłe, burz
        > liwe. Tak?

        To nie problem w uczuciach.
        Problem jest w finansach, braku pracy i wyprowadzce. Wynajęcie choćby pokoju w UK wiąże się z dużym depozytem i opłatą z góry za przynajmniej miesiąc, na zwrot poprzedniego depozytu trzeba poczekać, znaleźć nowe miejsce nie jest łatwo i generalnie w UK masakryczny kryzys jest.
        Nie dziwię się lonely.stoner, że się martwi. Mnie kumpelki dup.ę uratowały - wprowadziłam się na krótko do nich, bez depozytu i opłat z góry. Za granicą nie ma się rodziny i tysiąca ludzi, którzy wspomogą lub pod dach wezmą. A znajomości są krótkie i nie zawsze była okazja się przekonać, na ile mocne.
        • wersja_robocza Re: rozstanie 27.08.11, 11:20
          Nie no, to rozumiem. Chodziło mi tylko o koszty emocjonalne. Że teraz powinno być łatwiej niż w przypadku gwałtownego zerwania.
          • cafem Re: rozstanie 27.08.11, 11:24
            > Chodziło mi tylko o koszty emocjonalne. Że teraz powinno
            > być łatwiej niż w przypadku gwałtownego zerwania.

            Stres mieszkaniowo-finansowy jest chyba gorszy. Ja przez miesiąc chodziłam po ścianach z nerwów, aż mnie lekarz środki nasenne zaaplikował, bo nie przespałam jednej nocy nawet w połowie. Facet w obliczu tego mało mnie już obchodził, chciałam się po prostu wyprowadzić i nie musieć go już oglądać.
            • wersja_robocza Re: rozstanie 27.08.11, 11:27
              No to teraz nie wiem. Nie umiem ocenić co gorsze.:P
            • kiira_korpi Re: rozstanie 27.08.11, 13:17

              > Stres mieszkaniowo-finansowy jest chyba gorszy. Ja przez miesiąc chodziłam po ś
              > cianach z nerwów, aż mnie lekarz środki nasenne zaaplikował, bo nie przespałam
              > jednej nocy nawet w połowie. Facet w obliczu tego mało mnie już obchodził, chci
              > ałam się po prostu wyprowadzić i nie musieć go już oglądać.


              Dla mnie chyba też w takiej sytuacji stres mieszkaniowo-finansowy byłby gorszy. Ale człowiek nawet sam nie wie, ile ma w sobie siły. Jak przychodzi co do czego, to ze wszystkim da radę, bo musi.
              I tego życzymy Lonely.
              • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 16:53
                Ale człowiek nawet sam nie wie, ile ma w sobie siły. Jak przychodzi co do czego, to ze wszystkim da radę, bo musi.

                Musi??? patrz przypadek Andrzeja Leppera.
        • piesbaskervillow Re: rozstanie 27.08.11, 12:00
          cafem napisała:

          > Wynajęcie choćby pokoju w
          > UK wiąże się z dużym depozytem i opłatą z góry za przynajmniej miesiąc, na zwro
          > t poprzedniego depozytu trzeba poczekać, znaleźć nowe miejsce nie jest łatwo i
          > generalnie w UK masakryczny kryzys jest.

          W niektórych miastach UK było łatwiej. W nocy sklepy otwarte, wchodzisz, bierzesz co chcesz, nic nie płacisz. Ogniska, ciepło, widno. Klawo było. Ale to co piekne szybko sie kończy.
    • wicehrabia.julian Re: rozstanie 27.08.11, 11:21
      lonely.stoner napisała:

      > poza tym nie mam pracy od paru tygodni i nie wiem jak sobie poradze jesli sie w
      > yprowadze, i bede szukac wlasnego lokum (najpredzej pewnie pokoju)... jesus...

      do tej pory cię utrzymywał? gryziesz rękę, która cię karmi
      • cafem Re: rozstanie 27.08.11, 11:25
        > do tej pory cię utrzymywał? gryziesz rękę, która cię karmi

        Mieszkasz wciąż z rodzicami, że nie rozumiesz z czym wyprowadzka się wiąże?
        • wicehrabia.julian Re: rozstanie 27.08.11, 11:39
          cafem napisała:

          > > do tej pory cię utrzymywał? gryziesz rękę, która cię karmi
          >
          > Mieszkasz wciąż z rodzicami, że nie rozumiesz z czym wyprowadzka się wiąże?

          jaja sobie robisz? panna rozstaje się z goście z powodu tego, że on dużo pracuje i nie ma dla niej czasu - sama pracy nie ma i będzie musiała się wyprowadzić

          nie widzisz tu niczego bezsensownego?
          • qw994 Re: rozstanie 27.08.11, 11:53
            Jasne, byłoby lepiej gdyby tkwiła w wypalonym związku tylko po to, żeby korzystać z jego pieniędzy. Ciekawam, jak wówczas byś ją nazwał.
      • wersja_robocza Re: rozstanie 27.08.11, 11:26
        Przecież się rozstaje.
        Poza tym będąc w związku wspiera się drugą osobę i pomaga nawet jeśli ta osoba ma kłopoty albo choruje, prawda? Nie mówię o miganiu się od pracy, bo to nie przypadek lonely.
        • wicehrabia.julian Re: rozstanie 27.08.11, 11:40
          wersja_robocza napisała:

          > Poza tym będąc w związku wspiera się drugą osobę i pomaga nawet jeśli ta osoba
          > ma kłopoty albo choruje, prawda?

          i jakie wsparcie otrzymał facet? kopa w dupę, bo go nie ma w domu gdzie siedzi bezrobotna panna, to już szczyt
          • wersja_robocza Re: rozstanie 27.08.11, 11:41
            Tutaj się wypaliło. Stąd rozstanie.
            • wicehrabia.julian Re: rozstanie 27.08.11, 11:47
              wersja_robocza napisała:

              > Tutaj się wypaliło.

              no tak, jak rzuca facet to jest świnią bez uczuć, jak kobieta, to piszecie, że się "wypaliło"

              autorki wcale mi nie żal, bo zamiast podziękować koleżce, że ją utrzymuje jeszcze fochy stroi
              • six_a Re: rozstanie 27.08.11, 11:55
                a skąd się bierze u Ciebie pewność, że ją utrzymuje?
                może żyje ze swoich oszczędności.

                ale nieeeeeee, bo założenie jest od razu takie, że gość ją utrzymuje, a oszczędności na pewno nie ma, bo na co babsko może w ogóle zarobić? na waciki pewnie.
              • qw994 Re: rozstanie 27.08.11, 11:56
                Załamka. Czyli uważasz, że strona, która dysponuje pieniędzmi, jest panem bogiem w związku i należy jej się z tego tytułu dozgonna wdzięczność? Tak nawiasem mówiąc, chyba ominęło cię to, że autorka od paru tygodniu jest bez pracy. Nie od paru lat.
              • wersja_robocza Re: rozstanie 27.08.11, 12:01
                Mistrzu nadinterpretacji, znajdź potwierdzenie swoich słów w postach autorki to podyskutujemy dalej.
          • mumia_ramzesa Re: rozstanie 27.08.11, 13:46
            > i jakie wsparcie otrzymał facet? kopa w dupę, bo go nie ma w domu gdzie siedzi
            > bezrobotna panna, to już szczyt

            Przepraszam, ale kto tu potrzebowal wsparcia? Ta "bezrobotna panna" nie moze znalezc pracy. Miales wsrod znajomych bezrobotnych (z przymusu, nie z wyboru)?
    • kombinerki.pinocheta Re: rozstanie 27.08.11, 12:34
      Uuuu.

      Naszym forumowym idealom rozpadaja sie zwiazki. Jak nastepna bedzie Cafem to znak, ze koniec swiata sie zbliza.

      Nie przejmujcie sie dziefczyny. Teraz mozecie puszczac sie w obieg do woli, od siusiaka do siusiaka. Na tym przeciez zycie polega. :)
      • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 12:40
        kombinerki.pinocheta napisał:

        > Teraz mozecie puszczac sie w obieg do woli, od
        > siusiaka do siusiaka.

        myślę, że twój siusiak i tak zostanie pominięty w tym obiegu
        • kombinerki.pinocheta Re: rozstanie 27.08.11, 12:54
          Moj siusiak poczul sie obrazony, ze w ogole bierze sie go pod uwage w tak prostackiej i niezdrowej konkurencji.
    • kiira_korpi Re: rozstanie 27.08.11, 13:11
      Przykro mi Lonely, bo posypało Ci się wszystko naraz. Masz kogoś, jakąś koleżankę, która by Cię przygarnęła na pewien czas? Albo chociaż trochę oszczędności?
      Pracą się nie martw, na pewno coś znajdziesz. Trzymaj się ciepło i głowa do góry. Z każdej złej rzeczy wychodzi zwykle coś dobrego.
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstanie 27.08.11, 13:14
      No tak bywa. On nie miał odwagi powiedzieć ale Ty też nie miałaś odwagi/albo czegoś tam innego, żeby szybciej tę sprawę załatwić. Czasem nie ma się odwagi wcale nie dlatego, że jest się wyrachowanym gnojem, tylko po prostu się jej nie ma.
      No ale każde doświadczenie czegoś uczy więc następnym razem będzie lepiej:) Trzymaj się dzielnie!
    • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 14:59
      Wiecie co najgorsze jest to ze nadal bardzo go kocham, i on mnie chyba tez, ale ja wiem ze to nie ma sensu, i to nie chodzi o to jak Cafem pisala ze ja mam potrzebe siedziec z chlopem non stop - on ma taka prace ze robi rozne zmiany, w ciagu dnia czesto idzie na rano, wraca pozno w nocy (np. ok 1-2 nad ranem), tak samo w weekendy, ja pracowalam w banku to malam prace 9-17, wiec nawet rano nie bylo czasu na wspolna kawe... no jak raz na jakis czas udalo nam sie cos zrobic razem to bylo swieto. Nie wspomne juz o naszym zyciu towarzyskim, ktorego nie ma po prostu..

      Z ta wyprowadzka sobie jakos poradze, przeraza mnie ze bede sie musiala pewnie do kogos obcego wprowadzic.
      Mam calkiem sporo oszczednosci i o finanse jako takie (przynajmniej narazie sie nie martwie), i jak tu ktos sugerowal moj facet mnie ani nie utrzymywal ani mi nie musial pomagac, no i poza tym jesli ja zrezygnuje z mieszkania to i on sie bedzie musial przeprowadzic bo nie bedzie go stac samego na utrzymanie tego flatu.
      O prace juz gorzej sie boje, z poprzedniej sama sie zwolnilam z mysla ze szybko cos znajde, no ale nie chce pracowac byle gdzie wiec nie wiem jak to bedzie??
      • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 15:07
        poza tym nie mam serca nalegac zeby zmienil prace, ktora w gruncie rzeczy lubi. Lepiej moze zeby sie realizowal beze mnie. Jest mi tak smutno ze siedze i rycze juz drugi dzien... nie potrafie takiego stresu jakos normalnie przezyc, zaczelam znowu palic, nic nie moge jesc... moze robie najglupsza rzecz w zyciu ale nie potrafie dluzej tkwic w takiej relacji.
        Z tej sytuacji nie ma po prostu dobrego wyjscia.
        • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 15:12

          i tylko jego praca jest problemem? nie ma innych powodów Twoich smutków?
          • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 15:27
            jan_hus_na_stosie napisał:

            >
            > i tylko jego praca jest problemem? nie ma innych powodów Twoich smutków?
            >
            >

            to jest glowny powod, moze to ciezko sobie wyobrazic, ale czasem jest tak ze w ogole sie nie widujemy przez tydzien, nie mamy wspolnych znajomych, oddalamy sie od siebie, ostatnim razem zrobilismy wspolnie cos 6 tyg temu. Mam dosc tego ze siedze sama w domu, wracam ciagle do pustego mieszkania... Rozmawialam z nim o tym wczesniej, i mialo sie zmienic a jest co raz gorzej.
            • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 15:32
              lonely.stoner napisała:

              > Mam dosc tego z
              > e siedze sama w domu, wracam ciagle do pustego mieszkania... Rozmawialam z nim
              > o tym wczesniej, i mialo sie zmienic a jest co raz gorzej.

              skąd ja to znam :/
              • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 15:35
                związek jest po to aby ludzie byli razem, spędzali ze sobą czas, jeśli ktoś ma ważniejsze priorytety niż bycie ze swoim ukochanym/ukochaną to powinien być singlem i dupy nie zawracać normalnym ludziom
      • bcde Re: rozstanie 28.08.11, 02:17
        > Wiecie co najgorsze jest to ze nadal bardzo go kocham, i on mnie chyba tez, ale
        > ja wiem ze to nie ma sensu,

        Nie pisz bzdur, ty go nie kochasz, ani on ciebie. Amor omnia vincit. A tutaj nie ma żadnej wielkiej przeszkody. Nie ma sensu, bo go nie kochasz. Albo nie wiesz co to miłość.
    • xolaptop Re: rozstanie 27.08.11, 15:05
      Wygląda na to, że ten pan nie chce Ciebie utrzymywać i dlatego powiedział to, co powiedział.
      • xolaptop Re: rozstanie 27.08.11, 15:07
        Ale nie przejmuj się, zawsze możesz mu zadedykować www.youtube.com/watch?v=Q7JHBUaqSrE , żeby zapamiętał, co traci, o ile traci, tego nie wiem.
      • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 15:23
        xolaptop napisał:

        > Wygląda na to, że ten pan nie chce Ciebie utrzymywać i dlatego powiedział to, c
        > o powiedział.

        nikt mnie nie utrzymywal, sama sie utrzymuje, juz pisalam ze mam dosc spore oszczednosci. Przestancie z tym wiejskim podejsciem, ze zawsze to facet ma babe utrzymywac. Nie w tym problem, nie chce mi sie juz zreszta odpisywac na komentarze jakis polmozgow.
        Tylko bede gadac z tymi co maja troche oleju w glowie :)
        • xolaptop Re: rozstanie 27.08.11, 16:09
          To, że teraz się sama utrzymujesz, nie znaczy, że facet może nie chcieć Cię utrzymywać, ale kończę wypowiedź, żeby Cię nie obrazić.
    • riki_i Re: rozstanie 27.08.11, 15:50
      lonely.stoner napisała:

      > poza tym nie mam pracy od paru tygodni i nie wiem jak sobie poradze jesli sie w
      > yprowadze, i bede szukac wlasnego lokum (najpredzej pewnie pokoju)...

      może czas zakończyć pewien nieudany etap w życiu i wrócić do kraju?
      • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 16:00
        riki_i napisał:

        > lonely.stoner napisała:
        >
        > > poza tym nie mam pracy od paru tygodni i nie wiem jak sobie poradze jesli
        > sie w
        > > yprowadze, i bede szukac wlasnego lokum (najpredzej pewnie pokoju)...
        >
        > może czas zakończyć pewien nieudany etap w życiu i wrócić do kraju?

        a w kraju niby ma byc lepiej?? wydaje mi sie ze tu jednak jest o wiele latwiej.


        Jesus, musze chyba cos wyjasnic - bo jak widze nadal wiele osob osadza to co napisalam stereotypowo- w sensie- nie mam pracy to pewnie facet mnie utrzymuje i nie moge sobie poradzic.
        Nie mam pracy bo sie sama zwolnilam z poprzedniej, z mysla ze znajde cos lepszego, no i nie moge znalezc nic lepszego niestety a byle czego brac nie chce. Pewnie jak skoncza mi sie oszczednosci to moze zmienie zdanie.
        Co do mieszkania- nie stac mnie na samodzielne wynajecie mieszkania, takie realia, w Polsce pewnie tez by nie bylo, i pewnie nie byloby lepiej, tylko gorzej.

        Nie wiem, moze to jest niewlasciwe forum do zakladania tego watku, bo jak widze polowa ludzi mysli schematami rodem z polskiej wsi.
        • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 16:02
          jak długo jesteś bez pracy?
        • riki_i Re: rozstanie 27.08.11, 16:09
          No nie wiem, skoro masz oszczędności i nic Cię nie trzyma, to może w ogóle gdzieś odfrunąć?
          • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 16:12
            riki_i napisał:

            > No nie wiem, skoro masz oszczędności i nic Cię nie trzyma, to może w ogóle gdzi
            > eś odfrunąć?

            może to, że ma ich za mało?
            • riki_i Re: rozstanie 27.08.11, 16:18
              w Gambii przeżyje :)
              • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 16:51
                albo w Czechach, jak tu jedna forumowiczka, mieszkała jakiś czas na wsi w Czechach, aby przyoszczędzić. :) brambory nie są drogie.
        • wartosc.energetyczna Re: rozstanie 27.08.11, 16:33
          lonely.stoner napisała:

          > Jesus, musze chyba cos wyjasnic - bo jak widze nadal wiele osob osadza to co na
          > pisalam stereotypowo- w sensie- nie mam pracy to pewnie facet mnie utrzymuje i
          > nie moge sobie poradzic.
          > Nie mam pracy bo sie sama zwolnilam z poprzedniej, z mysla ze znajde cos lepsze
          > go, no i nie moge znalezc nic lepszego niestety a byle czego brac nie chce. Pew
          > nie jak skoncza mi sie oszczednosci to moze zmienie zdanie.
          > Co do mieszkania- nie stac mnie na samodzielne wynajecie mieszkania, takie real
          > ia, w Polsce pewnie tez by nie bylo, i pewnie nie byloby lepiej, tylko gorzej.
          >
          > Nie wiem, moze to jest niewlasciwe forum do zakladania tego watku, bo jak widze
          > polowa ludzi mysli schematami rodem z polskiej wsi.
          >

          moherem go, moherem!
        • grassant Re: rozstanie 27.08.11, 16:48
          Pewnie jak skoncza mi sie oszczednosci to moze zmienie zdanie.

          jak skończą Ci się oszczędności to będzie za późno może :)
    • josef_to_ja Mimo wszystko współczucie. Powodzenia życzę. 27.08.11, 16:31
      Na pewno ciężka sytuacja, ale co nas nie zabije to wzmocni. Pracę możesz znaleźć lepszą, w nieudanym związku nie ma co się kisić. Trzymaj się

      P.S. Nie powinienem Ci tego pisać i być dla Ciebie miłym, bo wiele razy pisałaś o mojej osobie niepochlebne, nieprzyjemne komentarze i nabijałaś się ze mnie
      • lonely.stoner Re: Mimo wszystko współczucie. Powodzenia życzę. 27.08.11, 17:35
        jozek wreszcie cos pieknego i madrego napisales, dziekuje :)
        • josef_to_ja Re: Mimo wszystko współczucie. Powodzenia życzę. 27.08.11, 17:37
          Wielce mądrego to tam nic nie było, proste i szczere słowa. Szkoda, że Ty dla mnie wcześniej nie byłaś zbyt miła jak miałem problemy ze sobą
          • josef_to_ja Re: Mimo wszystko współczucie. Powodzenia życzę. 27.08.11, 17:39
            Tak czy inaczej może teraz znajdziesz lepszą pracę i poznasz prawdziwą miłość swojego życia. Powodzenia życzę :)
    • raohszana Re: rozstanie 27.08.11, 16:35
      Jakaś plaga tych rozstaniów ostatnio.
      Niech no się która ładnie zakocha i nowy związek stworzy, a nie tylko rozstania i rozstania!

      A poważniej - a może, zwyczajnie, szwankuje wam komunikacja, co?
      • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 17:32
        no chyba z komunikacja tez mamy problem...
        • raohszana Re: rozstanie 27.08.11, 18:36
          lonely.stoner napisała:

          > no chyba z komunikacja tez mamy problem...
          *
          Yo może od tego zacząć? Bo jak na razie największym problemem zdaje się być nie jego praca, a to, że w ogóle nie bardzo wiecie o co wam chodzi w tej relacji :)
        • margie Re: rozstanie 27.08.11, 22:08
          lonely, szczerze mowiac, nie bardzo wiem, gdzie jest problem,. Moze dlatego z elat mam pewnie ze 2 razy wiecej niz ty ( co najmniej) i dla mnie brak wspolnego spedzania razem czasu jest problemem z du.py za przeproszeniem.

          Rozumiem, ze dla mlodych, zakochanych, bycie razem jak najwiecej czasu jest kluczowe, ale nie to jest podstawa do udanego, szczesliwego zwiazku. naprawde czujesz sie nieszczesliwa, bo za malo czasu ci poswieca?

          Wg mnie nie wiecie czego chcecie, nie macie priorytetow i nie potraficie sie porozumiec. Chyba nie umiem poradzic. Moi znajomi skorzytsali z terapii, pomoglo.....
          • malamelania Re: rozstanie 27.08.11, 23:18
            > Rozumiem, ze dla mlodych, zakochanych, bycie razem jak najwiecej czasu jest klu
            > czowe, ale nie to jest podstawa do udanego, szczesliwego zwiazku.

            Skoro bycie razem nie jest podstawą, to może powiedz - co jest ?
            W opisywanej sytuacji nie ma problemu "jak najwięcej czasu" spędzanego razem, ale jakiegokolwiek czasu.
            • margie Re: rozstanie 28.08.11, 14:16
              zgubilas dwa slowa: jak najwiecej czasu- a sa one kluczowe dla mojej opinii.
      • alienka20 Re: rozstanie 28.08.11, 02:13
        Nie kracz :(. Ja mialam przedwczoraj niezla scysje ze swoim :(. Jestem w stanie focha....
        • raohszana Re: rozstanie 28.08.11, 02:16
          alienka20 napisała:

          > Nie kracz :(. Ja mialam przedwczoraj niezla scysje ze swoim :(. Jestem w stanie
          > focha....
          *
          W łeb dziada i niech robi jak trzeba! ;)
          • alienka20 Re: rozstanie 28.08.11, 14:10
            Ja już nie wyrabiam i chyba podejmę drastyczne środki :(.
            • raohszana Re: rozstanie 28.08.11, 14:12
              alienka20 napisała:

              > Ja już nie wyrabiam i chyba podejmę drastyczne środki :(.
              *
              Co tam się zadziało? Priv please, jeśli masz ochotę pogadać :)
    • moonogamistka Re: rozstanie 27.08.11, 17:31
      Szczerze?
      2 lata to zaden czas dla zwiazku, nic nie wiecie o sobie jeszcze, jesli do tego partner smarkacz.
      Ustal sie w pozycjach, znajdz miejsce, zawod, pewnosc siebie i wtedy fikaj.
      Ale to IMHO.
      • lonely.stoner Re: rozstanie 27.08.11, 17:34
        moonogamistka napisała:

        > Szczerze?
        > 2 lata to zaden czas dla zwiazku, nic nie wiecie o sobie jeszcze, jesli do teg
        > o partner smarkacz.
        > Ustal sie w pozycjach, znajdz miejsce, zawod, pewnosc siebie i wtedy fikaj.
        > Ale to IMHO.

        to chyba moj najpowazniejszy zwiazek jest jak do tej pory i mozna powiedziec nawet najdluzszy (mierzac go ramami czasowymi)


        nie wiem co robic mam, wole byc single niz nieszczesliwa z kims.
        • moonogamistka Re: rozstanie 27.08.11, 17:40
          Slusznie.
          Nie szanujesz siebie- nie szanuje Cie nikt.
          Bycie samemu swiednie porzadkuje wlasna pozycje. Nie wiem, dlczego ludzie tak tego sie obawiaja.
          Badz soba, egoistka, egocentryczka- i dopiero pozwol siebie zdobywac:-)
          Wyjdz z pozycji, ze jestes najlepsza-masz mnostwo do podarowania- ale i oczekujesz.
          Wtedy stworzysz zwiazek na zdrowych zasadach:)
          Daje=biore.
          • moonogamistka Re: rozstanie 27.08.11, 17:44
            q.. swieTnie..
    • gr.eenka Re: rozstanie 27.08.11, 18:45
      no i w ten uroczy sposób facet pozbył się balastu :)
      sprytne
      • moonogamistka Re: rozstanie 27.08.11, 18:49
        Chcesz byc balastem?
        Zycie jest proste, to ludzie komplikuja.
    • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 20:13
      ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
      www.youtube.com/watch?v=oG6pEolAKm8&feature=related
    • palya Re: rozstanie 27.08.11, 21:50
      Cholernie Cie rozumiem.
      I mimo, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, jedną z najgorszych form samotności jest samotność w związku.
      Gdy jesteś wolny i samotny - możesz szukać kogoś. Gdy jesteś w związku - nie możesz szukać, bo to nielojalne, bo to już praktycznie zdrada.
      Niektórym trudno jest zrozumieć, jak nieszczęśliwa jest kobieta zaniedbywana czasowo przez mężczyznę (w drugą stronę pewnie działa podobnie), która jest mniej ważna niz praca, która tęskni i nie ma się do kogo przytulić.
      Ja też kiedyś nie mogłam pojąć dlaczego kobiety są tak nieszczęśliwe, gdy faceci pracują. Myślałam, że to szczyt marzeń - mieć czas wyłącznie dla siebie. Tak myślałam dopuki nie znalazłam się w takiej sytuacji.
      Lon, przykro mi to pisać, ale cokolwiek zrobisz, wybierzesz źle. Jeśli zostaniesz i on nic nie zmieni - źle. Jeśli odejdziesz, a nadal go kochasz - źle. Jedyne dobre wyjście to dogadanie się i zmiana tego, co Cię boli. Polecam bardzo czasochłonne zajęcie lub hobby, powinno pomóc na chwilę.
    • soulshunter Re: rozstanie 27.08.11, 22:41
      jesus ci nie pomoze. Takich jak ty on ma setki milionow do zaopatrzenia. Na dzien dzisiejszy zerwij numerek i stan w kolejce.
      • audronea Re: rozstanie 27.08.11, 23:03
        Rozstałam się godzinę temu. Nie umiem sobie znaleźć miejsca :(
        • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 23:05
          następna :/

          trzeba był nie zrywać zbyt pochopnie...
          • audronea Re: rozstanie 27.08.11, 23:13
            Bardzo, bardzo chciałam z nim być. Nie udało się. Czekałam na zmiany pół roku. Szkoda życia na "protezę" związku...
            Skończyły się żarty... Zaczęły się schody...
            • jan_hus_na_stosie Re: rozstanie 27.08.11, 23:24
              pół roku, hm.... to chyba jakaś magiczna liczba, ja tyle też czekałem i się nie doczekałem
            • raohszana Re: rozstanie 27.08.11, 23:37
              No i?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka