Dodaj do ulubionych

biję męża

05.10.11, 21:19
Witam,

zacznę od początku, podzielę się z Wami, moja przykrą , skrywaną tajemnicą..;( Otóż zdarza mi się w kłótni uderzyć męża. Niby wszystko na co dzień między nami ok, może trochę za mało rozmawiamy, ale gdy się kłócimy nie potrafię zapanować nad swoimi emocjami. Przytoczę przykład. Wczoraj znów dowiedziałam się, że zrobił ogromny dług w pracy, temat pieniędzy działa na mnie jak płachta na byka...strasznie się na niego wkurzyłam, on mnie olał, tak jakby nic sie nie stało, choć ten schemat powtarza się co miesiąc. Muszę wręcz ukrywać przed nim pieniądze :( Nie w tym rzecz jednak...jak mnie ignorował to zaczęłam wrzeszczeć, on się wtedy zazwyczaj nie odzywa, mówiąc niekulturalnie oblewając mnie ciepłym moczem z góry na dół. Wpadłam w szał zwyzywałam go, on dalej nic, więc uderzyłam go w plecy, a potem w głowę, ręką. To na niego działa. Zaczął mną szarpać, wtedy uderzyłam go w twarz. 1 raz mi oddał, popłynęły łzy...Jest mi tak ciężko, bo ja go kocham, naprawdę, nie wiem jak bym mogła żyć bez niego. Nie mamy dzieci nie wiem czy ich pragnę...boję się, bo wiem że problem chyba jest głownie we mnie. Nie wiem co mam zrobić...czy po tylu kłótniach, po których dostaję histerii, tak, że wiję się po podłodze w amoku...może być jeszcze z nami dobrze. Zaznaczę, że wyniosłam z domu rodzinnego bagaż bardzo złych dośiadczeń...Poradźcie :(((
Obserwuj wątek
    • eat.clitoristwood Kilka butelek 05.10.11, 21:26
      taniego wina na pewno stworzyłoby ciepłą, rodzinną atmosferę. A prospekty staników z Tesco dodałyby romantyczno-erotycznego powiewu.
      • best.yjka Re: Kilka butelek 05.10.11, 21:44
        bastard
        • eat.clitoristwood Re: Kilka butelek 05.10.11, 21:51
          best.yjka napisała:
          > bastard

          Sądzisz, żem z nieprawego łoża, podrzutek może nawet?
          Szczerze mówiąc byłoby mi to kompletnie obojętne. :)
          • best.yjka Re: Kilka butelek 06.10.11, 06:51
            Nie to. Nie masz za grosz współczucia dla trolla ;)
    • green-chmurka Re: biję męża 05.10.11, 21:27
      bidny chlop.
    • berta-death Re: biję męża 05.10.11, 21:27
      Może na jakąś terapię pójdziecie, gdzie was nauczą ze sobą rozmawiać.
    • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 21:32
      Czy mąż jest wysoki, czy niski? I jeszcze Twój wzrost jest potrzebny.
    • samuela_vimes Re: biję męża 05.10.11, 21:34
      Patologia.
      • raohszana Re: biję męża 05.10.11, 21:36
        samuela_vimes napisała:

        > Patologia.
        *
        Ona nie jest żadnym patologiem! copirajts by Dyszamen
        • samuela_vimes Re: biję męża 06.10.11, 16:40
          Łopatologiem?
    • raohszana Re: biję męża 05.10.11, 21:35
      W jakim celu ciągniecie ten związek? Żeby się na sobie wyżywać?
      Może jakaś terapia i nauka radzenia sobie z agresją (Ty) i niekontrolowanym przepuszczaniem pieniędzy (mąż) i nauka dialogu?
      • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 21:37
        Jak jest durny, to mały wp.ierdol mu tylko pomoże. Długów nie bedzie robił.
        • raohszana Re: biję męża 05.10.11, 21:44
          Widać nie dostał porządnie, bo nadal je robi!
      • haselle Re: biję męża 05.10.11, 21:38
        łączy nas mnóstwo zobowiązań. Uwierz, że to nie patologia, bo na 1 rzut oka mamy naprawdę dobre życie. Proszę nie oceniajcie mnie, proszę tylko o radę.
        • raohszana Re: biję męża 05.10.11, 21:45
          haselle napisała:

          > łączy nas mnóstwo zobowiązań.
          *
          Finansowych?

          >Uwierz, że to nie patologia, bo na 1 rzut oka mam
          > y naprawdę dobre życie.
          *
          Pozory.

          > Proszę nie oceniajcie mnie, proszę tylko o radę.
          *
          Toż radzę - nauka dialogu i radzenia sobie z problemami. Od tego trzeba zacząć, bo bez porozumienia to się w końcu coś stanie.
        • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 21:46
          Nie przejmuj się. Po prostu masz taką ekspresję uczuć.
    • happy_time Re: biję męża 05.10.11, 21:39
      Normalna to ty nie jesteś.
    • czadroman eee... 05.10.11, 21:47
      myślałem że jakaś sado fendom historia, trzask pejczóf i łancuhy, podnieciłem się, całkiem niepotrzebnie
      • green-chmurka Re: eee... 05.10.11, 21:48
        jak sie chlopa nie bije to mu watroba gnije.
    • six_a Re: biję męża 05.10.11, 21:53
      >więc uderzyłam go w plecy, a potem w głowę, ręką. To na niego działa. Zaczął mną szarpać, wtedy uderzyłam go w twarz. 1 raz mi oddał, popłynęły łzy...

      nowa definicja działania.
      • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 21:58
        Polecam opowiadanie Moravii pt. Pasek.
      • eat.clitoristwood Re: biję męża 05.10.11, 22:00
        six_a napisała:
        > nowa definicja działania.

        W Trójmieście wychodził kiedyś "Wieczór Wybrzeża", w którym stałe miejsce miały tzw. "kryminałki" - relacje z rozpraw sądowych często w sprawach o pobicia, z różnym skutkiem, podczas libacji i innych wydarzeń rodzinnych i towarzyskich. "Celina D. zadała konkubentowi Józefowi G. cios tasakiem w brzuch, na co poszkodowany odpowiedział wydłubaniem jej oka pogrzebaczem...."
        • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 22:04
          eat.clitoristwood napisał:
          > W Trójmieście

          Tusk też z Gdańska.
          • eat.clitoristwood Re: biję męża 05.10.11, 22:07
            dlug.opis napisał:
            > Tusk też z Gdańska.

            Też zdawał relacje z rozpraw sądowych?
            • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 22:16
              Też się awanturuje. Pewnie ma to po dziadku.
              • eat.clitoristwood Re: biję męża 05.10.11, 22:27
                dlug.opis napisał:
                > Też się awanturuje. Pewnie ma to po dziadku.

                A po babci rozsmakowanie w macy z krwi polskich niemowląt.
        • six_a Re: biję męża 05.10.11, 22:19
          widocznie nie to strono tasaka, co potrzeba.

          o celinie i ziutku
          • eat.clitoristwood Re: biję męża 05.10.11, 22:24
            six_a napisała:
            > o celinie i ziu
            > tku


            To jest poezja kreminalna.
            Miłość od pierwszego usłyszenia.
            • six_a Re: biję męża 06.10.11, 10:35
              i ładne obrazki są, ze staropolski;)
    • princessjobaggy Re: biję męża 05.10.11, 22:04
      Tak mi sie przypomnialo, znam jedynie z opowiesci ojca. Moja babcia cale zycie swojemu mezowi robila awantury, unosila sie, rzucala wyzwiskami. Dziadek, totalny introwertyk, dlugo znosil to wszystko w spokoju. Az pewnego dnia miarka sie przebrala i babka w furii rzucila sie na niego z lapami. Pierwszy i jedyny raz moj dziadek, na co dzien oaza spokoju, stracil cierpliwosc i jej po prostu oddal (chwala mu za to, bo to akurat kawal jedzy jest ;)). Od tamtej pory nigdy nie odwazyla sie tego powtorzyc.

      Czekasz na porzadne lutniecie, ktore cie powaznie ostudzi?

      Rozumiem, ze macie problemy, ale bijac meza nie rozwiazesz ich. Strona spokojna i opanowana zawsze ma w takich sytuacjach przewage. Opanuj sie i zacznijcie normalnie rozmawiac.
      • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 22:06
        Jestem innego zdania. Muszą kupić rękawice bokserskie i takie osłony na zęby i jajka.
      • babie_lato1 Re: biję męża 05.10.11, 22:15
        Jeśli go kochasz, to go szanuj. Im częściej to się będzie działo (rękoczyny), tym mniej go będziesz szanować, tym mniejszy będzie wydawał się w Twoich oczach. Wrzuć na luz. Kiedy wpadasz w złość przywal w kanapę albo rzuć talerzem o ścianę, wydrzyj się, ale trochę nad sobą panuj, nie przekraczaj granicy przemocy. Jeśli czujesz, że zaraz mu przywalisz, wyjdź z domu, idź na spacer, pobiegaj. Natychmiast. Traktuj żebraka jak księcia, a nim się stanie.
    • poly_gamer Re: biję męża 05.10.11, 22:15
      Sytuację mamy następującą.

      ON:
      > Przytoczę przykład. Wczoraj znów dowiedziałam się, że zro
      > bił ogromny dług w pracy, temat pieniędzy działa na mnie jak płachta na byka...
      > Muszę wręcz ukrywać przed nim pieniądze :(

      ONA:
      > Nie wiem co mam zrobić...czy po tylu kłótniach, po których dostaję histerii,
      > tak, że wiję się po podłodze w amoku...może być jeszcze z nami dobrze.

      Kilka postów niżej ona pisze:
      > Uwierz, że to nie patologia, bo na 1 rzut oka mamy naprawdę dobre życie.
      > Proszę nie oceniajcie mnie, proszę tylko o radę.

      Jakiej sensownej rady można tu udzielić?
      No jakiej?!

      On rujnuje rodzinę.
      Ona wpada w amok.
      Ona twierdzi, że to nie żadna patologia,
      tylko naprawdę dobre życie
      i prosi o radę, co ma z tym dobrym życiem zrobić!
      No ręce opadają wzdłuż organizmu...

      Dziewczyno!
      Poradnia małżeńska, zanim ktoś kogoś zabije.
      Albo natychmiastowy rozwód.
      • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 22:18
        Tylko nie poradnia!
        Sami sobie świetnie radzą.
        • poly_gamer Re: biję męża 05.10.11, 22:32
          > Tylko nie poradnia!
          > Sami sobie świetnie radzą.

          No właściwie tak - pełna harmonia. :D
          • dlug.opis Re: biję męża 05.10.11, 22:36
            Byle dzieci nie narobili. Bo byłyby bite jak nic.
            • poly_gamer Re: biję męża 05.10.11, 22:55
              > Byle dzieci nie narobili. Bo byłyby bite jak nic.

              Ależ narobią.
              Ten typ tak ma.
              • raohszana Re: biję męża 05.10.11, 23:01
                Jak im potem takie dziecko przyłoży to będzie ciekawie.
                • niezmiennick Re: biję męża 05.10.11, 23:07
                  Gdzie bilety sprzedają?
                  • berta-death Re: biję męża 05.10.11, 23:28
                    Może ktoś udostępni za darmo miejsce przy oknie. Ciotka mi opowiadała, że jak była piękna i młoda to mieszkała w sąsiedztwie takiego ekspresyjnego małżeństwa. Też oczywiście żadna patologia, dentysta i prawniczka. I jak się prali to często doniczki a raz nawet krzesło oknem wyleciało. I sąsiedzi, którzy nie mieszkali na przeciwko tych ludzi, schodzili się do tych, którzy mieszkali i sobie oglądali spektakl.
                • poly_gamer Re: biję męża 05.10.11, 23:15
                  > Jak im potem takie dziecko przyłoży to będzie ciekawie.

                  To będzie kino moralnego niepokoju.
            • maly.jasio Re: biję męża 06.10.11, 13:19
              lug.opis napisał:

              > Byle dzieci nie narobili. Bo byłyby bite jak nic.


              spokojnie. dojdzie i do tego.
      • raohszana Re: biję męża 05.10.11, 22:24
        Ty tu herezji nie opowiadaj, bo jak tylko wrócisz do domu to już ja Ci... no!
    • paco_lopez Re: biję męża 05.10.11, 22:22
      praktyczne porady zawężały by sie do stosowania aktywności ruchowej i chłodzenia organizmu w zimnych ośrodkach. tobie pewnie tylko w głowie pieniądze i imieniny.
    • charles_chaplin Re: biję męża 05.10.11, 23:09
      Znałam parę, gdzie kobieta była tak wybuchowa, jak Ty, może wręcz bardziej. Facet prawdopodobnie nie wytrzymywał, bo czasem jej przylał. Przychodziła wtedy do pracy w okularach. Oboje zresztą pracowali w jednej korporacji - menadżerowie, więc żaden margines. Ot, taka temperatura związku. Są ze sobą wiele lat, więc chyba lubią emocje.
      Opisuję może zbyt ekstremalny przypadek, bo jej kiedyś też taksówkarz przylał, po tym jak ona jemu:-)

      Ale jeśli uważasz, że u Ciebie rękoczyny nie służą podgrzewaniu emocji w związku, to chyba powinnaś się udać do psychologa i porozmawiać o tym...
      • poly_gamer Re: biję męża 05.10.11, 23:17
        > Ale jeśli uważasz, że u Ciebie rękoczyny nie służą podgrzewaniu emocji w związk
        > u, to chyba powinnaś się udać do psychologa i porozmawiać o tym...

        I to może być niezły temat na początek ... :)
        • charles_chaplin Re: biję męża 05.10.11, 23:43
          W sumie to teraz siedzę i się zastanawiam jakby to było przylać facetowi.
          Podobno w życiu należy spróbować wszystkiego;-)
          • moonogamistka Re: biję męża 06.10.11, 16:05
            Ja przylalam po pysku pare razy na cale dotychczasowe zycie;-) Chyba tez podchodze pod patologie;-))
    • mama_myszkina Re: biję męża 05.10.11, 23:21
      Polecam terapię zanim będziecie mieli Niebieską Kartę.

      Jeśli mąż nie chce, idź sama. Byłam w związku z takim człowiekiem, też milczący, nieobecny i też przepuszczał kasę. Wiem, jak to może boleć i nakręcać, ale trzeba się kontrolować.

      Idź na terapię i naucz się radzić sobie z gniewem. Kiedy Ty rozpoczniesz terapię, poczujesz zmianę, może się to udzielić mężowi i poprawi Wasze relacje.

      Jeśli nie, to trudno, ale warto spróbować.
    • nutka07 Re: biję męża 05.10.11, 23:38
      No coz jego zachowanie wyprowadza Cie z rownowagi i wcale Ci sie nie dziwie, ale nie mozesz go bic. Pomysl o sobie, nie o nim. Nic Ci to nie da takie upodlenie samej siebie.

      Moze rozdzielnosc majatkowa?
      Poinformujesz go o tym i olej go calkowicie.
      On nie chce z Toba rozmawiac, to palant. Wykonczy Cie psychicznie, zobacz jak juz sie zachowujesz.
      Musisz byc ponad to.
      Ja proponuje porade u psychologa, oczyscisz troche emocje i rozdzielnosc majatkowa od teraz.
      • a.g.g.a Re: biję męża 06.10.11, 01:34
        mama myszkina ma rację
        Konieczna jest terapia dla ciebie.Jesteś agresywna i nie radzisz sobie z tym i gwarantuję,że sama sobie nie poradzisz.
        Świetnie cię rozumiem,bo sama nieraz przywaliłam mężowi...Niby dobra z nas rodzina,ludzie wykształceni,dobrze zarabiający..a tu mąż uzależiony od alkoholu i bijąca żona..Mamy niebieską kartę..paradoksalnie to mąż "oskarżany "jest o przemocv,mimo że nie ukrywałam własnej utraty panowania nad sobą..
        Biłam z bezsilności,ty tez bijesz z bezsilności.I nie będzie lepiej.
        Pędem do dobrego terapeuty,jeszcze nie wszystko stracone,ale trzeba zacząć działać JUŻ TERAZ,Powodzenia
    • takajatysia Re: biję męża 06.10.11, 09:04
      O!
      Pamiętaj, że zawsze możesz się powstrzymać. Tylko najlepiej, jeśli ktoś olewa Cię ciepłym moczem podziękować za współpracę - ja np. podziękowałam. Gdy próbowałam rozmawiać zazwyczaj się nie odzywał albo wychodził w pół mojego słowa.
      Jak zaczęłam się budzić z pianą na twarzy, pianę miałam po południu a on nic (lub uciekał do łazienki) to stwierdziłam, że pora się wypisać. Było bardzo blisko z mojej strony do rękoczynów, też wyniosłam z domu bagaż złych doświadczeń (i bardzo złych), dopiero potem uczyłam się powściągać emocje.

      Ale wiem jak to jest gdy z totalnej bezsilności ma się ochotę zamordować tę obojętną osobę, doskonale olewającą próby konstruktywnej rozmowy, robienie wymówek, płacze, gniewy i wszelkie potrzeby drugiej strony. Również kochałam jak porąbana (owszem, za bardzo), jak postanowiłam, że odejdę czułam jakbym sobie odcinała rękę (i wyłam do księżyca;). Wiedziałam jednak, że jeśli tak dalej pójdzie to albo skończę w psychiatryku (poważnie się tego obawiałam) albo którejś nocy zadźgam go nożem w szalonej wściekłości i nienawiści i resztę życia spędzę w więzieniu. Było bardzo niezdrowo.

      Obecnego wybrałam m.in. ze względu na jego wrażliwość (na mnie, nie na siebie). Każdą moją głupią schizę (i rzeczywiste problemy) chce mu się omawiać - i chwała mu za to. I ma silne poczucie obowiązku, jeśli czuje że coś powinien, to to robi. Nigdy jeszcze nie udało mu się mnie doprowadzić do realnej złości (a co dopiero wścieklizny), właśnie dzięki temu, że chce mu się rozmawiać.

      Niczego nie doradzam, ale może warto się zastanowić czy taki związek ma sens.


    • minasz Re: biję męża 06.10.11, 09:40
      az task mu zalezy na twojej szparze???????
      • zuzi.1 Re: biję męża 16.11.11, 12:07
        minasz=dureń po takim komentarzu...
    • odmieniona44 Re: biję męża 06.10.11, 10:23
      > zacznę od początku, podzielę się z Wami, moja przykrą , skrywaną tajemnicą..;(
      > Otóż zdarza mi się w kłótni uderzyć męża. Niby wszystko na co dzień między nami
      > ok, może trochę za mało rozmawiamy, ale gdy się kłócimy nie potrafię zapanować
      > nad swoimi emocjami. Przytoczę przykład. Wczoraj znów dowiedziałam się, że zro
      > bił ogromny dług w pracy, temat pieniędzy działa na mnie jak płachta na byka...
      > strasznie się na niego wkurzyłam, on mnie olał, tak jakby nic sie nie stało, ch
      > oć ten schemat powtarza się co miesiąc. Muszę wręcz ukrywać przed nim pieniądz
      > e :( Nie w tym rzecz jednak...jak mnie ignorował to zaczęłam wrzeszczeć, on się
      > wtedy zazwyczaj nie odzywa, mówiąc niekulturalnie oblewając mnie ciepłym mocze
      > m z góry na dół. Wpadłam w szał zwyzywałam go, on dalej nic, więc uderzyłam go
      > w plecy, a potem w głowę, ręką. To na niego działa. Zaczął mną szarpać, wtedy u
      > derzyłam go w twarz. 1 raz mi oddał, popłynęły łzy...Jest mi tak ciężko, bo ja
      > go kocham, naprawdę, nie wiem jak bym mogła żyć bez niego. Nie mamy dzieci nie
      > wiem czy ich pragnę...boję się, bo wiem że problem chyba jest głownie we mnie.
      > Nie wiem co mam zrobić...czy po tylu kłótniach, po których dostaję histerii, ta
      > k, że wiję się po podłodze w amoku...może być jeszcze z nami dobrze. Zaznaczę,
      > że wyniosłam z domu rodzinnego bagaż bardzo złych dośiadczeń...Poradźcie :(((


      Radzę. Terapia już natychmiast. Nikt nie ma prawa naruszać nietykalności innej istoty. Nikt!
    • czarnysmaczek Re: biję męża 06.10.11, 12:37
      jak nie macie dzieci to po co sie męczyć ?
      smakizdrowia.blogspot.com/
    • tharna Re: biję męża 06.10.11, 13:12
      Polecam wybrać się do specjalisty. Jeśli nie zaczniecie panować nad sobą w końcu ktoś sięgnie po nóż.
      Sama kiedyś miałam problem, źle radziłam sobie z obojętnością ze strony męża w różnych sytuacjach i wiem że to może wyprowadzić drugą osobę z równowagi, nad tym trzeba nauczyć się panować!
    • nowa_nudziara Re: biję męża 06.10.11, 13:52
      Kobieto,jak problem jest w Tobie,przecież to Twój mąż robi w pracy długi,a swoją drogą ciekawe na co pożycza te pieniądze,pytałaś go?Rzeczywiście musisz zacząć z nim rozmawiać i to najlepiej od razu.Musisz się dowiedzieć dlaczego to robi?,czy ma jakieś problemy,kłopoty w pracy? Bez rozmowy raczej się nie obejdzie i to poważnej.A to że puszczają Ci czasem nerwy,to nic dziwnego,tylko,że skoro on Ci potrafił oddać,to potem może być jeszcze gorzej.Panuj nad sytuacją,nie daj ponosić się emocjom,bo nerwami i złością raczej nic nie wskórasz.Tylko spokojną rozmową więcej zdziałasz,nerwami raczej zaszkodzisz Wam obojgu.Powodzenia i trzymaj się.Działaj z głową.Do usłyszenia.Trzymam kciuki.
    • brak.slow konkrety.. 06.10.11, 14:04
      wiesz co... to, że go walnęłaś pominę, wyobrażam sobie do jakiej furii Cię doprowadza gdy do niego mówisz o ważnych dla was sprawach, o problemach, które stawrza, a on się zwyczajnie odwraca i wychodzi. To cham, a nie partner do życia. Do tego nieodpowiedzialny.
      Mogłabyś dokładniej opisać problem. Na co pożycza pieniądze, dlaczego ciągle ich brakuje?
      Nie powinnaś decydować się na dziecko z tym panem/.
      Przemyśl te wielkie uczucia.
      • brak.slow Re: konkrety.. 06.10.11, 14:05
        rozważałaś rozdzielność majątkową?
    • alfalfa Re: biję męża 06.10.11, 15:01
      haselle napisała:

      Jest mi tak ciężko, bo ja
      > go kocham, naprawdę, ...

      ahahaha, jak go kochasz to kup mu kask a sobie bejzbola. Wasz związek uzyska nową jakość. Paujecie do siebie jak pięść do nosa...
      A.
    • lutyk Re: biję męża 16.11.11, 11:53
      To, że bicie jest karalne, to pewnie wiesz. Mąz raczej na policje z tym hnie pojdzie, ale jesli kiedys w jego towarzystwie pojawi sie inna pani, moze nie miec dylematów, która z Was wybrac.
      A bic ni ewolno nikogo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka