Dodaj do ulubionych

Korepetycje

31.05.04, 19:59
W innym watku Triss napisala:

***
Wiesz, czasem jest to autentyczna przyjemność.:) Widzieć różnicę przed i po.
Ewidentnych, leniwych i co najgorsze - pewnych siebie - matołków spławiam
ponieważ jak zaznaczyłam - szkoda mojego czasu. Nawet za dobre pieniądze nie
będę uczyć głąba tylko dlatego, że rodzice ubzdurali sobie, że pójdzie na
studia.
***

Poniewaz tamten watek w wiekszosci jest pyskowka to pozwalam sobie zalozyc
nowy o tym, jak to jest cudze dzieci uczyc.

Udzielalam kiedys korepetycji z francuskiego. Przyszedl do mnie tatus z
grzecznym chlopczykiem: wloski ulizane, spodenki w kancik, okularki jak dzis
u Harry'ego Pottera. Slowem aniolek. Uzgodnilam z ojcem szczegoly (cena,
zakres materialu, czestotliwosc lekcji).

Za dwa dni przyszedl moj uczen: z wlosami postawionymi na cukier, w glanach,
spodniach moro z wycwiekowanym paskiem. Z miejsca wypalil: "no dobra, to ja
proponuje uklad lepszy od tego z moim starym: bierzesz polowe kasy i
puszczasz mnie wolno". Mysllam, ze o malo z krzesla nie spadne. Ale wzielam
gleboki oddech i powiedzialam "Dobra, ale nie od dzis, przerobimy tylko
czaswoniki trzeciej grupy". Koles byl tak do tylu z francuskim, ze nie
wiedzial, ze III grupa to najobrzydliwsze co jest we francuskim na jego
poziomie nauczania. I tak przerabialismy to do konca roku...

Po rozdaniu swiadectw przyszedl do mnie z paczkami i pokazal na swiadectwie
czworke z francuskiego. W tamtych czasach byla skala ocen 2-5:)
Obserwuj wątek
    • owca Re: Korepetycje 31.05.04, 20:43

      nie mam zacięcia pedagogicznego
      irytuje mnie lamerstwo i schematyczność w dochodzeniu do informacji przez
      większość uczniów
      dlatego nie sądzę abym kiedykolwiek miała okazję przekonać się na własnej
      skórze, że warto poświęcić swój czas i uwagę na to by niemalże na tacy podać
      wszystko to, do czego sama przez lata dochodziłam
      ale wierzę, że są chwile przyjemne w tej pracy
      w każdej są :-)

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • j_u Re: Korepetycje 01.06.04, 08:27
      Chyba mnie czeka paranie sie tym niedlugo, i jestem z lekka przerazona.
      Raz tylko dotad zdarzylo mi sie prowadzic korepetycje, trafila mi sie niezla
      fucha, bo mialam przygotowac 2 dziewczyny do angielskiej matury, czyli cykl
      zajec o Tudorach prowadzonych po angielsku. Jedna nie umiala nic i moje gadanie
      nic jej nie dalo, druga przyszla juz niemal doskonale pezygotowana i to byla
      tylko powtorka i systematyzacja. Nie czerpalam z tego zbyt wiele przyjemnosci.
    • capa_negra Re: Korepetycje 01.06.04, 09:10
      Ja sie do udzielania korepetycji wcale nie nadaję.
      Brak mi cierpliwości - poprostu szlag mnie trafia jak mówię coś kolejny raz , a
      delikwent dalej nic.
      Zdarzyło mi sie w zyciu "po koleżeńsku" udzielac koprepetycji z matematyki i
      chemii - koszmar - nigdy więcej
      • Gość: Ida Korepetycje to genialna rzecz IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 01.06.04, 09:20
        Przede wszystkim dlatego,że ma się bliski kontakt z dzieckiem.Ja zaprzyjażniłam
        się ze wszystkimi swoimi uczniami i ich rodzicami.Do dziś utrzymujemy ciepłe
        kontakty.Bardzo mile to wspominam.Czułam się przez tę przyjażń podwójnie
        odpowiedzialna za ich losy.A teraz robię im korekty prac magisterskich....;)))))
        Aha,dodam jeszcze jedno-jedna z moich uczennic za korepetycje płaciła
        rękodziełami tzn.robiła dla mnie grafiki,rzeżby w glinie itp.Teraz studiuje na
        ASP.A ja mam w domu naprawdę fajne gadżety...Pozdrawiam i lecę do pracy.Ida
    • Gość: .... Re: Korepetycje IP: 80.51.242.* 01.06.04, 12:17
      Ja mam lata całe doswiadczeń. Są rózne przypadki: zmiana szkoły na taka o
      wiekszych wymaganiach, zmiana klasy na matematyczną, ambicje zeby na maturze
      lepiej wypasc. I druga strona medalu: mamusia z babcia płaca za cały ciag
      lekcji, z góry za cały maj, a pannica nie przychodzi, albo pojawia sie z
      konkretnym problemem:"zeby jej odrobic zadanie domowe". A braki jak stad do
      Wisły, nie wiadomo od czego zacząć.

      Moja znajoma daje prywatne lekcje i jak ktos się nie uczy, to wywala. Po prostu
      twierdzi, ze nie stac jej na to, zeby ktos po miescie rozpowiadał, ze chodził
      cztery lata do Xiinskiej na lekcje i nic go nie naucyzła. Ale ona daje korki z
      anglika,nie skarzy sie na brak chetnych. Ja niestety musze brac co sie trafi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka