paco_lopez
07.12.11, 18:55
ameryki nie odkryłem, ale wygląda na to, że wigilia i jej urządzanie to sprawa kobieca. byłem dzisiaj na zebraniu w szkole i podniesiona została kwestia wigilii dla dzieci, a mnie z tyłu głowy głos mówi, że ja to pierniczę. jak zwykle co roku pojewię się tam gdzie mam się pojawić. zjem , to co tylko mi bedzie jakoś tam smakować. jak dzieciaki dostana prezenty, to sprzątne papiery, odczekam i wróce do domu zadowolony, że juz po wszystkim. dlaczego kobiety ciągle się nakręcają na ten dzień. ja rozumiem, że jest przesilenie, oś matki ziemi zmienia położenie i atomy to czują, a nam się wydaje że coś tam musimy. nawet moja nihilistyczna teściówka zaczyna jakies nerwowe ruchu wykonywać, a potem jest mega zmęczona. po diabła ?się pytam