Dodaj do ulubionych

kocham go, ale jest biedny!

    • maly_zlosliwiec Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 19:29
      Ponieważ kocham czytać wątki snobistyczne, to chcę zadać kilka pytań.
      Co się robi w bogatym, polskim domu. Jakich przyzwyczajeń nabywa się w rodzinie ?
      Dlaczego osoba zamożna ląduje w towarzystwie biedoty, dalej uważając się za zamożną ?
      A co się robi w biednym domu ?
      Które awansowało, a które spadło z drabiny społecznej ?
      • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 20:57
        maly_zlosliwiec napisała:

        > Ponieważ kocham czytać wątki snobistyczne, to chcę zadać kilka pytań.
        > Co się robi w bogatym, polskim domu. Jakich przyzwyczajeń nabywa się w rodzinie
        > ?
        > Dlaczego osoba zamożna ląduje w towarzystwie biedoty, dalej uważając się za zam
        > ożną ?
        > A co się robi w biednym domu ?
        > Które awansowało, a które spadło z drabiny społecznej ?

        i ja chętnie poznam odpowiedzi;-)
        • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 21:08
          ani razu nie napisałam, że należę do "elit". Wiadomo, w Polsce, nie bardzo można dzielić ludzi na klasy: elitę, średnią i biedotę, ale między mną a nim jest taka różnica, że ja, dzięki rodzicom, zawsze wszystko miałam (choć na skromnym poziomie), a on nic. nie zwiedzał europy, kiedy ja to robiłam, wątpię, czy w ogóle jeździł na wakacje, zresztą tu jest cały szereg rzeczy, które mogłabym wymienić, po prostu jest bardzo biedny i tyle
          • maly_zlosliwiec Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 21:52
            Jestem rozczarowana.
            Bo wydawało mi się, że jeśli ktoś coś już zobaczył, to ma zaspokojoną ciekawość.
            Dobra, moje trzy grosze.
            Rozumiem, że jeżeli dom się spali, rodzina wymrze, szlag trafi bank i wszystkie oszczędności - to od zera niczego sama nie zorganizujesz ?
            • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:04
              oczywiście, że zorganizuję, nigdzie nie napisałam, że zamierzam rzucić pracę, JA PRACUJĘ. Ale po co zakładać, że mam z nim zaczynać "od zera", właśnie to mnie martwi, to "zero" i ryzyko, że nie tylko nam się nie polepszy, albo będzie tak samo, ale może się wręcz pogorszyć (bo tak przynajmniej widzę po innych młodych ludziach) - to nie zachęca do związku, jak moje koleżanki są np w jeszcze gorszej sytuacji, np. jedna sama wynajmuje a jest z facetem, który mieszka z rodzicami i jest bezrobotny, albo inna, która ma dziecko i właśnie się rozwodzi, bo mąż jedyne, co był w stanie jej zapewnić to - jak ktoś tu napisał na forum -"dziadowanie"
              • alienka20 Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:18
                To kolezanka nie widziała, że się z minimalistą i mało ambitnym człowiekiem wiąże? Takie rzeczy naprawdę już przed ślubem wychodzą. Dziwne, że zaczęło jej po ślubie przeszkadzać, ale wcześniej dzielnie parła do ołtarza, wiedząc jakim jest człowiekiem. Serio, czasem ludzie zamożni tracą swój dobytek z dnia na dzień. Mnie do połowy lat 90. nic nie brakowało, bo rodzice pracowali i było ok. Potem się bardzo pogorszyło przez alkoholizm ojca i utratę pracy przez mamę. Moja koleżanka też taka paniusia wyposażona z domu klepała biedę z mężem, bo nie mogła przez 1,5 roku znaleźć pracy. Jakoś są ze sobą, ja ze swoim również, mimo czasowego dziadowania, gdy było naprawdę ciężko. I wiesz, co się dla nas liczyło w ubiegłe święta BN? Nie stół z 12 potrawami, nie prezenty, a to, że jesteśmy ze sobą i się wspieramy. Nie chrzań mi, że kochasz tego człowieka, bo zależy ci tylko na zabezpieczeniu swojego tyłka.
                • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:58
                  Chce wlasnie uniknac takiej sytuacji, jak pisalam wczesniej, ze bede nieszczesliwa bo Nie bedzie na jakas potrzebna rzecz kasy i skoncze, jak moja kolezanka - jej maz tez chcial dobrze, dwa lata nic z tego Nie Wychodzilo i skonczylo sie rozwodem.
          • alienka20 Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 21:59
            Kurczę, mojemu facetowi nigdy nie brakowało chleba z masłem, nawet szynkę miał, prywatny angielski, wakacje za granicą i co tam jeszcze i jakoś związał się ze mną, tą, która ani razu za granicą nie była, bo nie było jej stać. I razem przez pół roku klepaliśmy biedę, dopóki nie trafiła mu się okazja wyjazdu, Jak ty płytko myślisz, dziewczę, nie ogarniam.
            • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:10
              ja podałam niewyjeżdżanie jako przykład takiego skromnego życia, które on wiódł. Można przecież nie wyjeżdżać nigdzie, bo się nie ma ochoty np. Takich przykładów jest więcej, ale to nie jest tu istotne, bo nie obchodzi mnie, ile zarabia jego ojciec, tylko, że on sam, chociaż się stara jak może, to cały czas to jest za mało
              • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:14
                ciekawe jakie on ma podejście-a jak takie same?To po co tu się wypruwasz?
                Ty też słabo sie starasz jak widać;-p
              • alienka20 Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:21
                No ja wiodłam podobne. Uwierz. Nie tylko kasa się w życiu liczy. I dobrze, że się stara, bo kiedyś mu to wyjdzie na dobre. A takie puste laski, co go odrzucają, bo na wakacje w Paryżewie nie było go stać, będą tylko wzdychać z żalu, gdy mu się w końcu powiedzie, czego mu z całego serca życzę.
                • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:36
                  Ja go Nie skreslam totalnie, Nie obchodzi mnie, gdzie byl, to, ze Nie wyjezdzal podalam jako przyklad jak skromnie zyl. Widze, jak ciezko pracuje i plakac mi sie chce, ze nikt tego Nie docenia, ze normalny facet Nie moze myslec o przyszlosci
                  • maly_zlosliwiec Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:53
                    Zdradzę Ci sekret.
                    Może kilka osób przeczyta.
                    Rewolucja puka do drzwi. Nic nie będzie takie, jakie było.
                    Bezrobocie i ceny szaleją. Stabilizacja i tzw "normalne" życie będzie dostępne dla niewielu.
                    Fikcja, którą znamy z tv, coraz bardziej staje się nierealna.
                    Ile razy w miesiącu stać Cię na drogi obiad ?
                    Nie pytam o restauracje. Tylko o przyzwoity obiad z np. wołowiną dla czteroosobowej rodziny.
                    Ile razy w roku kupujesz buty ?
                    Pomyśl. Ile ludzi dookołą Ciebie stać na mieszkanie, nie na dom.
                    Zsumuj i napisz.
                    • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 23:02
                      Ja to wiem i dlatego chce byc z kims Tak silnym, ze to prz3trwa
                      • raohszana Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 23:03
                        Czyli standard - ktoś Ci ma dać, zapewnić. Bo to on ma, a nie Ty, bo Ty nie i już, bo to facet ma wszystko dać. Bo tak.
                        • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 23:16
                          Jezeli on chce zebym gotowala mu obiadki, witala pieknym usmiechem na niezmeczonej twarzy i zaspokajala swoim cialem Po aerobiku i cwierkala jak wrobel (tak jest do tej pory z wyjatkiem obiadkow) to potrzebna jest mi jego wieksza niz moja "zaradnosc zyciowa"
                          • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 23:22
                            a Ty chciałabyś leżeć i pachnieć?
                            • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 23:30
                              Nie, ja sama duzo pracuje i Nie zamierzam z tego rezygnowac, ale Nie chce byc z nim na rowni.
                              • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 23:34
                                duuużo Ci brakuje-nie bój się nie będziesz;-p
      • ann.aoj Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 15:37
        Dajcie jej spokój. Większość z Was zapewne nie ma pojęcia o jej życiu, a oceniacie wszyscy równo bez znajomości chociażby podstawowych faktów. To, że napisała o 5% swojego życia daje prawo oceny, bo już wszystko wiecie?

        Ja jestem z zamożnego domu. Bez srania kasą, ale mieszkaliśmy w dużym domu, rodzice mieli od dawna dwa samochody, jak byłam młodsza to jeździłam na zagraniczne kolonie, stać ich, żeby mnie utrzymać na dziennych studiach. Jak się wyniosłam do Warszawy poznałam smak życia, zwłaszcza na III-V roku, gdy już zaczęłam się utrzymywać sama. Nie mamy mieszkania w Warszawie, musiałam wynajmować pokój za 700zł + jedzenie, rachunki, karta miejska, wyjścia na miasto +/- 1500zł na życie na na prawdę bardzo oszczędnym jak na Warszawę poziomie.

        Teraz dwa typy mężczyzn, z którymi byłam zanim poznałam męża:

        1. Pracował na umowie zleceniu, również wynajmował pokój, nie przeszkadzał mu kompletnie taki układ, bo przecież dopiero skończył studia, a podczas studiów to on jeszcze młody był i nie myślał o przyszłości. Na swojej umowie zleceniu, na której został również po studiach kokosów nie zarabiał. Po opłaceniu wszystkiego i utrzymaniu samochodu zostawało mu 200-300zł do pierwszego - co za to zrobić, jak korzystać z życia? Jak z takim panem wspólnie się dorabiać, jak wziąć wspólny kredyt na wspólne mieszkanie, w którym trzeba zapewnić warunki życia wspólnym dzieciom, jeśli jemu nie przeszkadza sposób życia i nie chce się starać o inny rodzaj zatrudnienia, bo na to jeszcze przyjdzie czas, "jeszcze się dorobimy" - KIEDY?! Kocham podróżować, ale nie mogłam mojej pasji realizować z nim, bo nawet studenckie wyjazdy maksymalnie po kosztach, na które ciułałam cały rok - one go przerastały finansowo, a ode mnie brać nie chciał, jak nie ma na to ze swoich pieniędzy to jeździć nie będzie - jego podejście. Nawet jak podsuwane mu przez znajomych były dorywcze prace to "eee tam, po pracy jest zmęczony" było jego odpowiedzią.


        2. Miałam też faceta gorzej wykształconego od byłego, ale który był błyskotliwy i pewny siebie. Potrafił się przebić, dostał dobrą pracę, umiał negocjować warunki i nie zgadzał się na śmieciowe zlecenia, w tym momencie już 2 rok spłaca swoje własne mieszkanie. Nie odkładał takich decyzji o urządzaniu się "na potem", wszystko było tu i teraz. Nie szastał forsą, poza tym wcale nie zarabiał -naście tysięcy, swoją przeciętną warszawską wypłatę potrafił tak zagospodarować, że uzbierał spory wkład własny na mieszkanie podczas studiów i wynajmowania kawalerki, bo ciułał też po nocach zlecenia jakieś na kilka frontów.

        Chodzi o to, żeby facet miał jaja. Żeby był przebojowy i żeby umiał wypłynąć w czasach kryzysu. Żeby mu się chciało, żeby czuł odpowiedzialność za rodzinę, żeby chciał być samcem alfa czującym odpowiedzialność za swoje stado. Czasy są ciężkie, musi się obydwojgu chcieć. A jak patrzysz na gościa, któremu wisi to się odechciewa.
        • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 17:51
          dzięki za budującego posta. powiedzmy, że Twój pan nr 2 otworzył mi oczy na pewne kwestie :)
        • leniwy_pierog Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 17:56
          Ale jest jeszcze typ 3.
          Jest mi źle, nie pasuje mi moja umowa zlecenie, moje małe zarobki, ale nic z tym nie zrobię, będę czekać aż inni zrobią za mnie. To mniej więcej postawa autorki wątku. Ja w niej nie widzę materiału na wspólne dorabianie się.
        • maly_zlosliwiec Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 20:15
          To, na co było stać naszych rodziców, odchodzi w niebyt.
          Panna ma oczekiwania na miarę wybitnie zaradnego, męża stanu.
          Dom, kilkoro dzieci i żona siedząca w domu, to są wydatki na multimilionera.
          Bo milioner nie podoła. Optyka się wszystkim zmienia, jak mają sami na siebie zarabiać.

          I kolejny post, po którym nabywam innej wiedzy o zamożności.
    • moonogamistka Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 20:19
      Wezme go, bo zaden inny, sie nie nawinal.
      Rewela... i szal cial...
      • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 20:39
        akurat "nawineło sie" wielu, ale żaden niezależnie od zarobków/zamożności z domu, nie był tak fajny i mi bliski jak ten
        • alienka20 Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 20:56
          Widzę, że w ogóle nie przeczytałaś tego, co było w linku ;/
        • simply_z Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 21:26
          skoro jestes z tak dobrego domu to dlaczego wyladowalas na jednym wozku ze swoim adoratorem i razem klepiecie biedę?
          jak widać pieniadze i majętnosc rodzicow nie na wiele się zdają skoro jesteś w czarnej pupie.
          Dlatego nie powinnas sie raczej obawiac o los dziecka ,poniewaz jak widac nawet zamoznosc rodzicow nie gwarantuje niczego.
          :)
          • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 21:37
            trudno, żebym zastanawiając się nad przyszłością i założeniu WŁASNEJ rodziny liczyła cały czas na rodziców, którzy też mają swoje lata, poza tym uzależnienie finansowe od rodziców to także ich wtrącanie, a to nigdy nie wychodzi na dobre
            • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 21:41
              a uzależnienie finansowe od faceta , to jak to się nazywa?
              • facettt no prostytucja malzenska... 03.06.12, 22:22
                kseniainc napisała:
                > a uzależnienie finansowe od faceta , to jak to się nazywa?

                no prostytucja malzenska...
                ale ja to wole uzaleznienie finansowe od kobiety, bo z natury lenivy jezdem...
                • kseniainc Re: no prostytucja malzenska... 03.06.12, 22:28
                  a przed zaobrączkowaniem? Hmm
                  ja tam honorna-utrzymanką nie mogłabym być;-p
                  • facettt Re: no prostytucja malzenska... 03.06.12, 22:36
                    to dobrze sie sklada...
                    gotowac umiem.
                    od biedy i mieszkanie posprzatam (horror)
                    i dziecmi potrafie sie zajmowac...

                    tylko robic (zawodowo) mi sie nie chce.
                    - piszesz sie?
                    • kseniainc Re: no prostytucja malzenska... 03.06.12, 23:06
                      nie używam drzewka-do mnie pisałeś facett?
                      gotuję i ja nieźle-podobno.
                      sorzątanie to nie moja domena, ale zdarza się;-p
                      dzieci/cko mam prawie dorosłe-zajmuję się sobą doskonale;-p
                      zawodowo-nie chce się, ale bywam mocno zajęta;-p
                      możemy jeszcze popisać;-p
                      • facettt Re: no prostytucja malzenska... 03.06.12, 23:48
                        kseniainc napisała:
                        możemy jeszcze popisać;-p

                        no moglibysmy ale...
                        punkty styczne odpadaja...
                        dzieci
                        pieniadze.
                        gotowanie...
                        no tylko seks jeszcze zostaje :)

                        Buenas Noches.
                        • kseniainc Re: no prostytucja malzenska... 03.06.12, 23:54
                          ludzki człowiek ze mnie-też lubię;-)
    • moonogamistka Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 21:34
      Warto, jesli facet zaradny, operatywny.
      Typ glebokie emocje- do odstrzalu;_)
    • headvig Re: kocham go, ale jest biedny! 03.06.12, 22:41
      No fakt bo w wieku 26 lat to każdy już powinien mieć dom i auto i conajmniej 2 razy w roku na malediwy latać. Zostaw go, bo to faktycznie nieudacznik jest...
      • josef_to_ja Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:52
        Świetny post
    • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 10:21
      nie uzywaj slow, ktorych znaczenia nie rozumiesz. Nie kochasz go tylko pasowalby Ci do planow, nooo, jak by mial wiecej kasy :D :D
    • kora3 Nie bedzie potepiania "materializmu":) 04.06.12, 10:35
      Zacznę od najważniejszego: możesz być spokojna - kolegi nie kochasz na bank. Masz na niego ochote i tyle.

      A wnosze nie tylko z tego, że zastanawiasz się na wstepie jak mogłoby wyglaąc wasze materialne połozenie.

      Z tego co doczytałam (w 1 poscie, nie studiowałąm całęgo watku) jesteś chyba po jakimś zawodzie miłosnym i mówiac brutalnie - kolega się po prostu trafił.
      Brakowało Ci czułosci, poczucia bycia atrakcyjną itd., a on zdeklarowany jako zakochany to dawał, czy daje. Poza tym jak wspomniałaś uwazasz, ze czas na stabilizację, dziecko itd. a on jest pod reką, chetny do realizowania tych planów z Tobą.

      Moim zdaniem powinnaś sobie odpuścić goscia ze względu na to, ze dla Ciebie tak naprawde jest "Zapchajdziurą", która sie trafiłą w uczuciowej i zwiazkowej pustce. Wspólne zycie, dzieci to nie kawa, ani seks - to b. powazna decyzja. U Ciebie już na wstepie po tym co p[iszesz wprost i tym co piszesz miedzy wierszami:) widać, ze to nie ten.
      • boskie_cappucino Re: Nie bedzie potepiania "materializmu":) 04.06.12, 11:51
        zawód miłosny tutaj nie ma nic do rzeczy. po tej pierwszej "miłości" próbowałam związać sie kilkakrotnie z facetami (o różnych zasobach materialnych - żeby nie było), nawet na siłę i odpuszczałam... Własnie do tego kolegi czuję coś wyjątkowego, może to rzeczywiście nie jest jeszcze miłość, jednak z mojej strony jest wszystko na najlepszej drodze, ale muszę dać mu szansę, czego na razie nie potrafię zrobić.



        • kora3 No dobra 04.06.12, 13:08
          skoro tak mówisz ...:) Moim zdaniem to tylko chemia, pociąg, ale moze się mylę ...

          Przejdźmy do konkretnego zapytania: ile lat ma kolega i dlaczego zakładasz, ze musi on biednym pozostać?
          Rozumiem ,ze o jego statusie mateialnym wiesz poniekad z racji wspólnej pracy. Ale czy masz wiedze i przekonanie, ze on nie jest w stanie znaleźć sobie innej, lepiej płatnej pracy? Jest mało ambitny? Ma za małe kwalifikacje?
          • boskie_cappucino Re: No dobra 04.06.12, 13:27
            jest ambitny, ma kwalifikacje, ale po prostu nie ma pracy w naszym zawodzie w ogole. Wiem bo sama też szukam i to od dawna, więc coraz mniej liczę na to, że coś znajdę. A jeżeli chodzi o niego, to pracuje z 16 godzin dziennie, czego rezultaty są wymierne, wiem, że też szuka

            A tutaj przychodzi właśnie jeszcze ta kwestia, że chciałoby się oprócz tej harówy być z kimś/ być dla kogoś atrakcyjnym, czas ucieka...

            Do takiego sobie bycia z nim, w sensie wspolnego mieszkania, wychodzenia, wyjazdów, to by nam na bank starczyło, ale w momencie pojawienia się myśli o powiększeniu rodziny było by bardzo źle, szczególnie, że nie chcę być matką, która z zapracowania zaniedba dziecko
            • kora3 Re: No dobra 04.06.12, 13:30
              No, ale wszak zawsze mozna zmienić zawód, nie?
              • boskie_cappucino Re: No dobra 04.06.12, 13:56
                zmienić zawód? owszem można, z tym że to zwykle wiąże się z zaczynaniem w danej dziedzinie od zera, nie zostaje sie na dzień dobry szefem działu, o ile się orientuję?!
                • kora3 Re: No dobra 04.06.12, 14:05
                  a wiesz, róznie to bywa :) moj facet np. z hobby zrobił sobie zawód i został na dzień dobry dyrektorem, a potem zmienił firmę na z zupełnie innej bajki jesli chodzi o hierarchię i na dzień dobry został szefem strategicznego wydziału:) Da sie, tylko trzeba mieć pomysł i umieć nie tylko jedną rzecz.
                  Wydaje mi sie ze jesteś z gatunku piętrzycieli trudności. Pewnie, są rzeczy nie do przeskoczenia, ale zwykle jak słyszę "nie da się" to potem się okazuje ze dać się da, ale checi, odwagi itd. brak.
                  • boskie_cappucino Re: No dobra 05.06.12, 00:09
                    Tak naprawdę, to wiedziałam, ze nie znajdę odpowiedzi na forum, chciałam tylko to z siebie wyrzucić. Ciszę się, że w twoim przypadku tak się wszystko ułożyło. A jeżeli chodzi o mnie, to jestem zdecydowanym piętrzycielem trudności, ale robię to na wszelki wypadek, bo widzę ostatnio, że na 10 lekkomyślnych ludzi 1 się udaje, a potem tych 9 chodzi sfrustrowanych, wyładowuje się na czym tylko może, wszystkim zazdrości i zionie jadem.

                    A dzisiaj miałam kolejny dzień z kolegą z pracy i czytałam ten artykuł z forum o polityce prorodzinnej, co po raz kolejny mnie utwierdziło w bolesnym przekonaniu, że on się dla mnie nie nadaje.
                    • kora3 Re: No dobra 05.06.12, 00:14
                      no wiesz. "w moim przypadku" to było tak, że poznałąm mojego faceta, jak juz zmienił prace na te ostatnią - droge zawodowa znam z opowiadań (jest wszelako prawdziwa na pewno)
    • fajnajozia Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 10:53
      kocham go, ale jest biedny!Czy warto w takim razie wiązać się z nim?

      Ach, ta wielka miłość! Pewnie gdyby był nieuleczalnie chory i bardzo bogaty, z tej wielkiej miłości byś go dobiła, żeby biedak nie cierpiał.
      • stat7 Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 11:55
        No dobra, a ile uwazasz, ze on ma zarabiac zebys mogla z nim byc?
        A ile zarabiacie teraz?
    • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 11:50
      "co ty mozesz wiedziec o kochaniu? jak czlowiek nie moze spac, nie moze jesc, nie moze NIC!!!!"
    • mocno.zdziwiona Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 12:23
      A ja uważam, że autorka wątku ma rację. Gdzie kończą się pieniądze tam i miłość oknem ucieka. Jeśli nie będzie Was na nic stać i wiesz, że to będzie Cię uwierać to po prostu odetnij się od tego romansu. Ja też spotykałam się jakiś czas z panem , którego aspiracje życiowe kończyły się na pracy w szkole i mieszkaniu kątem u teściów. Nazwijcie mnie materialistką, bo nią jestem, ale chcę czegoś więcej od życia. Czym innym jest chwilowy dołek a czym innym brak aspiracji i nadziei na zmianę.
      • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 12:34
        dzięki za dobre słowo :) Problem w tym, że on ma olbrzymie aspiracje, które mi się podobają, ale co innego aspiracje, a co innego twarde reguły rynku pracy. Po jego kierunku studiów praca w zawodzie, w ogole praca, to i tak cud. To już nie te czasy co kiedys, człowiek kończyl studia, szedł do pracy w zawodzie, a potem awans awans, zamiana mieszkania na dom ...

        A ja nawet nie myślę o tym żeby mi postawił dom, tylko żebyśmy mieli ze 2 pokoje i nie chcę rezygnować z tych przyjemności co do tej pory, a wiadomo, że z wiekiem, kobieta chce więcej o siebie dbać, zmieniają się priorytety
        • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 12:38
          on ma zapewnić lokum przyzwoite, zarobki byś żyła na poziomie, a Ty co oferujesz?
        • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:05
          no spoko, rozumiemy Twe racjonalne argumenty, tylko qrcze po co mieszasz do tego milosc...?
        • sumire Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:17
          no to jeśli kobieta chce więcej o siebie dbać, niech kobieta na to dbanie zarobi.
          ktoś zapytał, co oferujesz w zamian. też jestem ciekawa.
          • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:28
            nie wiem, jak Wy, ale ja uważam, że to facet zdobywa, on podjął decyzję o tym, że chce się ze mną związać
            • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:33
              a związać automatycznie oznacza utrzymywać?Hmm
              Dla mnie byłabyś jak wrzód na tyłku-z takim podejsciem.
            • sumire Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:36
              i twoim zdaniem to oznacza, że tylko facet ma się starać, a my od siebie nic dawać nie musimy?

              notabene - czasy wież i białych koni już minęły. czekanie, aż nas rycerz zdobędzie, całkiem często prowadzi do odkrycia, że rycerza po drodze uprowadziła bardziej przedsiębiorcza i zdeterminowana kobieta.
      • leniwy_pierog Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:45
        Ale przecież jak jedna osoba umie dobrze zarobić to dlaczego problemem ma być, że druga zarabia mniej? Przy czym nie mówię o zawodowych bezrobotnych, ale np. o kimś pracującym w szkole.
        • josef_to_ja Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 13:54
          Podoba mi się to określenie - "zawodowy bezrobotny"
    • mirtillo25 Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 14:01
      Teraz każdego młodego człowieka stać na (co najwyżej!) kawalerkę. Ty się ciesz, że on ma umowę o pracę. To już jest, Moja Droga, luksus :)

      Dziwne masz wymagania. Sama pewnie niewiele masz, a żądasz od faceta apartamentowca. Z mężem zarabiamy oboje dosyć godziwą sumę, a nadal nas nie stać na kupno mieszkania w dużym mieście.
      Jak chcesz mieć kogoś z domem, to szukaj wśród starych pryków albo rozwodników. A nie! Przepraszam! Faceci zostają z niczym po rozwodzie, hehe :D :D

      • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 14:08
        dla cappucino tylko jeleń;-p
      • fuks0 Re: kocham go, ale jest biedny! 04.06.12, 17:55
        > Teraz każdego młodego człowieka stać na (co najwyżej!) kawalerkę.

        Nie przesadzajmy. Chyba, że chodzi Ci o kupno mieszkania za gotówkę... ale wtedy rzadko którego stać i na kawalerkę.
      • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 00:19
        ale on ani ja nie jesteśmy "każdy" pracujemy, bądź co bądź, w miejscu uznawanym za prestiżowe, gdzie dużo osób by się dało pokroić żeby pracować, nawet nie wiem, co mogłoby przebić naszą obecną firmę... Jednak otoczka sukcesu nie idzie w parze z zarobkami totalnie. I może starczyć spokojnie na 2 ludzi w powiedzmy 4o-metrowej kawalerce, wyklucza natomiast powiększenie rodziny, w standardzie życia innym niż "dziadowanie". A "dziadowanie" to jest stan, którego nie wytrzymam i w życiu nie wydałabym dziecka na świat, żeby sobie "dziadowało".
        • ina_nova Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 10:04
          No to masz odpowiedź na swoje pytanie. Tego pana olej, myślę, że nawet nie zdaje sobie sprawy jakie szczęście go spotka. No chyba, że Ty znajdziesz lepiej płatne zajęcie, o ile wchodzi w grę takie rozwiązanie.
          • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 17:52
            no spotyka go szczęście bo nie będzie musiał mnie oglądać, ani, nie daj Boże, kupić sukienki!
            • leniwy_pierog Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:02
              Ale w każdym centrum handlowym jest mnóstwo panów, którzy ci chętnie kupią sukienkę, w czym problem?
              • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:04
                leniwy_pierog, chyba zauważyłeś, że ignoruję Twoje posty? tracisz czas
                • leniwy_pierog Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:06
                  A jednak nie:P
              • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:10
                wyjdz za mnie :D
                • leniwy_pierog Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:12
                  A co mi kupisz?:)
                  W zależności od odpowiedzi umieszczę cię na odpowiednim miejscu na liście rezerwowej.
                  • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:32
                    codziennie rano swieze bulki (w Almie)
                    • leniwy_pierog Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:34
                      Obawiam się, że po bułkach z Almy mój przyzwyczajony do dziadowania żołądek dostałby ciężkiego rozstroju. Ale jedzenie - cenna rzecz. Wpisuję Cię na drugie miejsce.
            • ina_nova Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 19:47
              To, między innymi, miałam na myśli.
    • zobtenmann Dobre rady... 04.06.12, 16:41
      ...zawsze w cenie. Zwlaszcza te o prymacie uczuc nad "piniedzmi". A juz najciekawiej jest, gdy o nieistotnosci spraw materialnych wypowiadaja sie osoby, ktore gdzie indziej "chwala sie", ze nie zupelnie wiedza jak mozna przezyc majac mniej niz 3000 netto/mc na czlonka rodziny.
      • kseniainc Re: Dobre rady... 04.06.12, 16:48
        wolałabym biedniej, ale szcześliwiej;-p
      • maly_zlosliwiec Re: Dobre rady... 04.06.12, 18:26
        Tyle, że gwiazdy z taaakimi wymaganiami, muszą też mieć "cokolwiek" wartościowego.
        Nawet mityczni milionerzy/milionerki szukają partnerów, z którymi przy boku nie spalą się ze wstydu w towarzystwie.
        A ja dalej nie wiem, do jakich luksusów przyzwyczaja polska rodzina.
        Tour de Europe z konserwami i słoikami ?
        Nie rozumiem wyższości średniaka nad biedakiem, bo tak naprawdę jej nie ma.
        A jak Pani ma oszczędności, to się bierze pod skrzydła uzdolnionego biedaka, daje możliwości
        i patrzy na rozwój. Działa albo nie. No i czemu sama nie robi miażdżącej kariery ?
      • leniwy_pierog Re: Dobre rady... 05.06.12, 18:01
        Ja akurat zdecydowanie wyznaję prymat uczuć nad pieniędzmi i nigdy nie oczekiwałam, ze mi facet ma zapewniać status materialny. A przeżyć to ja potrafię za 1500 na dwie osoby i też może być dobrze, jak trzeba. Pieniądze raz są a raz nie ma, warto się do tego przyzwyczaić.
    • olewka100procent Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 17:57
      facet musi być zaradny, oczekujesz od młodego chłopaka nie wiadomo jakiego bogactwa ? to szukaj jakiegoś synalka bogacza . A ,,normalny,, człowiek do swojego bogactwa musi dojść , a to wymaga czasu . Współczuje mu, że akurat w tobie sie zakochał bo pusta jesteś . W mojej rodzinie jest przypadek chłopaka , jak miał 26 lat to był biedny jak mysz kościelna, mieli dwójkę dzieci ale znalazł sobie wartościową kobietę, teraz po 20 latach ich majątek wart jest około miliona .. aha i studiów nie skończył ale to na inny temat :)
      • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:03
        Ja nie będę się niczego dorabiać, bo chcę być w domu z dziećmi przez kilka lat - dlatego "zwalam" obowiązek zarabiania na faceta, co tak bardzo was wszystkich bulwersuje
        • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:14

          ale nas nie bulwersuje Twoja wizja zwiazku - kazdy ma swoj sposob na zycie.
          Tylko, jak mozesz pisac, ze k o c h a s z tego faceta.
          Szokujace, co ludzie potrafia wpakowac w slowo "kocham". Ty kochasz siebie. I chcesz miec dobrze. I ubolewasz nad tym,ze nie mozesz miec akurat jego, bo za malo zarabia, jest niezaradny, whatever. No i o.k., tylko nie pisz,ze go kochasz. Hormony Ci na niego pracuja ;)
          • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:20
            jeżeli zamierzasz analizować słowo "kochać" to to jeszcze nie jest faktycznie to, ale jestem na najlepszej do tego drodze i w takim punkcie, że mogę się jeszcze wycofać albo zabrnąć w coś, co przysporzy mi kłopotów, smutków i niezadowolenia
            • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:30
              i nie bedzie, bo on podwyzki nie dostanie, wszak sama napisalas, eheheheheheh
        • sumire Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:24
          a może by zbastować trochę? związku nie zaczyna się od siedzenia z dziećmi w domu. jakieś ekspresowe tempo ci się marzy...
          • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:26
            nie ekspresowe, tylko nie ma sensu w to wchodzić, jeżeli sytuacja materialna nie będzie mu pozwalała na to, co już wymieniałam wcześniej
            • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:33
              jak mawiala pewna pani "faceta trzeba miec konkretnego" he he
              • leniwy_pierog Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:35
                A najlepiej jak jest z zawodu dyrektorem.
                • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 19:38
                  ale wtenczas zachodzi obawa, izby grzmocil hostessy. po hotelach.
            • sumire Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 18:49
              a skąd wiesz, że ta sytuacja za lat parę nie będzie mu pozwalała na to, co wymieniałaś wcześniej?...
              • boskie_cappucino Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 23:58
                tego nie wiem, ale zakładanie, że za kilka lat będzie mu się lepiej powodzić ma sens wprost proporcjonalny do zakładania, że będzie na bezrobociu
        • kseniainc Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 20:19
          boskie_cappucino napisała:

          > Ja nie będę się niczego dorabiać, bo chcę być w domu z dziećmi przez kilka lat
          > - dlatego "zwalam" obowiązek zarabiania na faceta, co tak bardzo was wszystkich
          > bulwersuje

          leniwa laska z Ciebie i bez ambicji , bez honoru stety. Mądry facet będzie Cię omijał jak papierek(by nie powiedzieć "ładniej")
    • komisario Re: kocham go, ale jest biedny! 05.06.12, 19:36

      www.youtube.com/watch?v=qMxX-QOV9tI&ob=av2e
    • bana-nka Re: kocham go, ale jest biedny! 07.06.12, 15:35
      Wiesz czasem moze sie odmienic , ludzie dorabiaja sie latami...

      Ale z drugiej strony to Cie troche rozumiem bo ja sama nie lubie biedy i zycia w niej. Zawsze mialam dobrobyt. Jak sobie uzmyslowie, ze maz moglby przynosic co mies 1200zl to mi skora cierpnie...

      Ja bym na to nie poszla na Twoim miejscu.
      • maly_zlosliwiec Re: kocham go, ale jest biedny! 07.06.12, 15:48
        Nikt jej na nic nie namawia.
        Dla mnie osobiście, wartościowy człowiek jest bezcenny.
        Kasa jest, znika równie szybko jak się pojawiła. Mam w rodzinie historie szybkiej utraty całego dorobku życia. Łącznie z defraudacją dużych pieniędzy z banku, przez bankiera.

        Dlatego każdy powinien szukać "swojego" odpowiednika. Ten Pan nie jest dla tej Pani.
    • misiunia26 Re: kocham go, ale jest biedny! 09.06.12, 12:59
      Proste - jeśli coś do niego czujesz to spróbuj, może wszystko się ułoży, a może zanim dojdzie do dzieci to wszystko się posypie... Może pobędziecie razem i okaże się, że nic z tego nie będzie?

      Dziś kiedy decyzję o dziecku podejmuje się świadomie, to że będziesz z nim nie oznacza, że zaraz będą dzieci, z którymi będziesz siedzieć w domu...

      Ktoś tu już napisał - zwolnij, nie od tego zaczyna się związek. Zostaw sobie te rozważania na czas kiedy Ci się oświadczy, bo może wcale do tego nie dojdzie ;-)
    • boskie_cappucino zbliżająca się konkluzja: naprawdę kochający/dobry 10.06.12, 01:23
      Umieściłam tego posta na "kobiecie", ale mi moderator przeniósł do "wyżalni", więc zamieszczam tutaj, choc wątek przydługi się zrobił...

      Powiedzcie, co Wy na to?

      Ostatnio nie wytrzymałam i poinformowałam go - żeby nie przyznać się do swoich uczuć, ale dać mu do zrozumienia, że mnie pociąga - o tym, jaka jestem napalona. I przyjął to w tak żałosny sposób, wcale się nie ucieszył, wręcz posmutniał i wiem, że ta reakcja była celowa i przemyślana od A do Z, bo w oczach widziałam ogień. To mnie tak rozczuliło, że on nigdy, przenigdy nie pozwoliłby żebym poczuła się jak dziwka (zaciągając go do łózka na pewno miałabym moment takiego myślenia), że ledwo się powstrzymałam od wyszczególnienia mu listy 100 powodów, dla których uważam, że jest CUDOWNY.

      Drugą rzeczą, którą oprócz tego pokazał i mnie ujął to inteligencja. Sytuacja była taka, że wymyślił jedną rzecz, na którą żadna z osób, ani z zespołu, ani nawet z szefostwa nie wpadła. Został pochwalony, i nie łaził potem po wszystkich i nie opowiadał o swoich zasługach (jak to debile z pracy mają w zwyczaju), tylko po prostu spojrzał mi w oczy - spojrzeniem mówiąc: "nie obchodzą mnie cudze pochwały, tylko jedno twoje dobre słowo, zobacz, może nie jestem taki głupi, zrobię dla ciebie wszystko" i wziął swoją torbę i wyszedł.

      I po prostu z tego wszystkiego pomyślałam sobie, jakim on jest skarbem, że nic, po prostu nic, nie mogę mu zarzucić i że on jest typem takiego milczącego bohatera, WOW...

      Pomyślałam więc, że zapytam, czy nie poszedłby ze mną na spacer
      tylko najpierw muszę iść do fryzjera :)
      • kseniainc Re: zbliżająca się konkluzja: naprawdę kochający/ 10.06.12, 11:33
        pokaż nowy gryz;-)
      • komisario Re: zbliżająca się konkluzja: naprawdę kochający/ 13.06.12, 15:46
        bierz, go niemadra! ;)
        i zacznijcie grac w lotto
      • highly.sceptical Re: zbliżająca się konkluzja: naprawdę kochający/ 13.06.12, 16:16
        > Ostatnio nie wytrzymałam i poinformowałam go - żeby nie przyznać się do swoich
        > uczuć, ale dać mu do zrozumienia, że mnie pociąga - o tym, jaka jestem napalona.

        > ledwo się powstrzymałam od wyszczególnienia mu listy 100 powodów, dla
        > których uważam, że jest CUDOWNY.

        > I po prostu z tego wszystkiego pomyślałam sobie, jakim on jest skarbem, że nic,
        > po prostu nic, nie mogę mu zarzucić i że on jest typem takiego milczącego
        > bohatera, WOW...

        > Pomyślałam więc, że zapytam, czy nie poszedłby ze mną na spacer
        > tylko najpierw muszę iść do fryzjera :)

        > Powiedzcie, co Wy na to?

        Ja na przykład tęsknie za czasami, gdy pensjonarki pisywały raczej w pamiętnikach niż na forach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka