Dodaj do ulubionych

Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębienia

03.10.11, 22:37
Witam wszystkich
Długo nosiłam się z zamiarem opublikowania mojej historii, bo są to sprawy bardzo prywatne, ale miarka się przebrała i chcę aby więcej osób dowiedziało się o istnieniu tego przestępstwa i chce prosić o pomysły na rozwiazanie tej zawikłanej sytuacji.
Zacznę od tego że mieszkam na pewnym osiedlu w mieśie Kraków (zauważyłamże na forum Kraków było o nim coś wspomniane...) - nazywa się Podwawelskie.
Od zeszłego roku zostałam postawiona przed bardzo trudną i uciążliwą dla mnie sytuacją, która zdezorganizowała mi codzienne życie i trudno mi się z tej idiotycznej systuacji wydostać przez znieczulicę ludzi, jakiej doświadczyłam.
Od początku zeszłego roku jestem non stop nękana przez okolicznych mieszkańców głównie młodzież - bo ich to najbardziej bawi. Podejrzewam, że uwziął się na mnie jakiś psychopata i nie chce dać mi spokoju. Jest on prowodyrem całej intrygi wymierzonej przeciwko mnie.
Wciągnął w całą zabawę całą rzeszę swoich kolegów, łącznie z osiedlowymi patalogicznymi osobnikami, którym się bardzo podoba nękanie jednej osoby, nie mogącej sobie z nimi dać rady.
Objawia się to wszystko poprzez wieczne wyśmiewanie, plotkowanie, wymyślanie jakichś bzdur na mój temat, ponadto wyciąganie jakichś prywatnych spraw, o których wiem np tylko ja, wszystko co dzieje się u mnie w domu jest na językach ludzi - początkowo nie wiedziałam skąd się to wszystko wzięło, ale po jakimś czasie okazało się, że mieszka nade mną jakiś psychopata który - nie wiem w jaki sposób- non stop mnie inwigiluje, i to w dodatku za przyzwoleniem mieszkańców.. Albo oni o niczym nie mają pojęcia - bo sprawca tak dobrze ich zmanipulował, albo ich to wszystko nie obchodzi, albo sami biorą w tym swój udział...
Od zeszłego roku nie mogę spokojnie żyć w swoim miejscu zamieszkania. Non stop "obserwacja", której mam już świadomość - a sprawca w dalszym ciągu czuje się bezkarny, mimo że próbowała już zgłaszać ten problem policji...
Nie mam tutaj spokoju, gdyż jestem wiecznie prześladowana przez okolicznych osiedlowych "dowcipnisiów", którzy chyba nie mają nic innego do roboty jak naigrywać się czyimś kosztem.
Osoba, która znajduje się w mieszkaniu nade mną ma dostęp do jakichś technik inwigilacyjnych o których ja nie mam pojęcia - zastanawiające jest to, że u siebie w mieszkaniu nie zauważyłam żadnych tzw. "ukrytych kamer", a osobnik ten urzęduje w mieszkaniu nad moim. Ciekawa jestem w jaki sposób mógłby ktoś po sąsiedzku w ten sposób "zaglądnać" do czyjegoś mieszkania i uzyskać obraz tego co dana osoba w nim robi? Bo podsłuchu da się wyjaśnić, ale to już nie bardzo. Chyba że ja o czymś nie wiem.
Skąd wiem, że ten typek mnie inwigiluje?
Ano odkąd zaczęły się pewne dziwne zdarzenia, wskazujące na niekontrolowany "wyciek" informacji z mojego życia, także na bieżąco - co zostało najprawdopodobniej gdzieś dalej rozpowszechnione (najpierw pewnie pośród samych zainteresowanych złośliwców, którym zależy z jakiegoś powodu aby mnie zniszczyć), a później potoczyło się to już tylko dalej, "efekt łańcuchowy"... - całe osiedle zaczęło o mnie plotkować, szyderczo mnie wyśmiewano (nadal Co poniektórzy mają radochę z mojego cierpienia, część ludzi się uspokoiła - ale problem się nie skończył, gdyż jest po cichutku wszystko tuszowane..), opowiadano sobie jakieś "ciekawostki" z mojego życia, ciągle wzbudałam dziwne "zainteresowanie" i jakąś ekscytację –
w negatywnym sensie (zawsze byłam anonimową, nie rzucająca się w oczy osobą - i sama dbam o swoją prywatność, nie mam żadnych kont w Internecie - a przynajmniej ja ich nie zakładałam, już prędzej ktoś mógł mi ukaść tożsamość, czyli podać się za mnie i wypisywać jakieś głupoty na mój temat oraz upubliczniać jakieś elementy mojego życia, mój wizerunek itd - co spowodowało lawinę dziwnych plotek i pomówień...)
Byłam także świadkiem ciągłych nocnych schadzek jakichś grupek gnojków, których rozmowy usłyszałam i którzy wyraźnie mieli zamiar "dopiec" jak się okazało mnie. Na początku nie sądziłam, że to o mnie chodzi, ale ciągle czymś się ekscytowali, coś sobie pokazywali na telefonach, odtwarzali jakieś nagrania, jakieś fotki itd. - i komentowali to na głos, wyśmiewając przy tym jakąś właśnie dziewczynę. Jak sięokazało później to o mnie chodziło.
Ktoś nagrał mnie (i prawdobodobnie nadal to robi bez mojej wiedzy, choś ja już się tego domyśliłam) w jakichś sytuacjach, które wzbudzają jakąś ekscytację szczególnie wśród młodzieży a u starszych szok - i rozppowszechniono to tak, że gdziekolwiek bym się nie ruszyła po mieście, zawsze znalazł się ktoś kto mnie jakimś trafem rozpoznawał i wskazywał palcem do osoby obok, coś w stylu: "patrz... to ta .... idzie", "to ona!", "to ta czarna?" "to ta laska..." itd. - tak jakby mnie kojarzono skądś - najpewniej z Internetu. Wielokrotnie słyszałam ludzi mówiących o jakichś nagraniach, ale nie skojarzyła tego ze sobą początkowo.
Jednak wielokrotne zdarzenia i reakcje ludzi z którymi na każdym kroku się spotykałam i spotykam wskazywały na to, że cośkrąży w Internecie na mój temat, tyle ża ja o niczym nie wiem. Nawet pytając znajomych, nie dowiedziałam się od nich niczego. Tyle, że nie są to bliscy znajomi i nie koniecznie mogli być ze mną szczerzy.
Pytałam także kilku sąsiadów co się dzieje, ale oni utzrymywali że "nic nie wiedzą", tylko że poźniej byłam świadkiem jak rozmawiali na korytarzu albo pod blokiem, że ja wiem o całej sytuacji (tyle, że "nie ma dowodów", więc są pewni że ja tego nigdzie nie zgłoszę i nie uzyskam pomocy).
Wielce podejrzanie zachowują się sąsiedzi na piętrze, na którym urzęduje również intruz, który mnie inwigiluje. (Sam intruz znajdue się w mieszkaniu, kóre oficjalnie rzekomo jest zamieszkałe przez starszych ludzi, ale ja zauważyłam co innego, tylko wszyscy próbują mi zamydlić oczy..) Sąsiedztwo z tego piętra (nade mną) najpewniej ukrywa tego czubka, dając mu jakieś alibi. Byłam świadkiem pewnej ich rozmowy na korytarzu (słyszałam jak rozmawiali) gdy wróciłam od jednej z sąsiadek - jak rozmawiali o tym, że wiem o tym co się dzieje i żeby na mnie uważać bo cokolwiek się na mój temat mówi może zostać nagrane przeze mnie (tak, próbowałam nagrać w końcu wszystko co słyszałam na osiedlu - aby mieć dowód na to co się dzieje), umawiali się co do dalszych działań, co mówić innym aby cała sytuacja nie wyszła na jaw i abym nadal była bezkarnie gnębiona.
Doszło do tego, że moi znajomi poodwracali się ode mnie, a rodzina mi nie wierzy (jestem z tym sama i sama muszę sobie jakoś z tą sytuacja poradzić, kombinuję jak mogę - już zgłaszałam na policji co się dzieje, nawet wykorzystując fakt że znałam kogoś z tej formacji kiedyś - tyle że ta osoba chyba nie jest mi przychylna... ale nie zaszkodziło spróbować; zgłosiłam to też w odpowiednim dla swojego miejsca zamieszkania kmisariacie - rok temu, ale nic "nie dało się" z tym zrobić...)
Sama świadków nie mam jak zebrać, bo tak na prawdę nie wiem kto jest po mojej stronie i kto o czymś więcej wie. Wiem tylko to, że osoba która działa przeciwko mnie, włącznie z jego pomocnikami (podejrzewam, że są to młode osobniki, może nawet w moim wieku - tzw."studenckim") bardzo dobrze ukartowali wszystko tak, aby poodwracać wszystkich do których mogłabym się zwrócić o pomoc ode mnie, a cała reszta mogła zostac tak zmanipulowana aby wierzono sprawcy.
Z tego co wiem, to wszystko kwalifikuje się spod nękanie. Tyle że swoje źródło ma w bezprawnej inwigilacji (nie wiem jakie tutaj kto ma mozliwości, ale wiem że zainteresowania "detektywistyczne" są powszechne, a może sprawca miał odpowiednie "znajomości", dzięki którym mógł właśnie uzyskać mozliwość takiego szpiegowania cudzego życia nie ponosząc za to konsekwencji (zapewne do czasu!)
Ja nie zamierzam się poddawać, choć wiele już nerwów mnie to wszystko kosztowało i nadal tkwię w tej sytuacji, gyż na razie nie mam możliwości się stąd wynieść w jakieś normalniejsze i bezpieczniejsze dla mnie miejsce.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 22:42
      rozważałaś wyjazd za granicę? To rozważ, to, albo psychiatra.
      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 09:37
        Wyjazd tak. Ale póki co nie ma na to szans. A za psychiatrę dziękuję ale nie skorzystam.
      • magnusg Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 15.11.13, 16:40
        Od razu wyjazd za granice.Ty alpepe to masz jakis uraz do Polski naprawde.Wszystkim emigracje zyczysz.
    • daenerys_targaryen Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 22:52
      Ale możesz jakoś tak bardziej konkretnie napisać? Bo przeczytałam cały ten długaśny tekst i nic się z niego w sumie nie dowiedziałam. Są jakieś Twoje zdjęcia? Zrobione w intymnych sytuacjach? Skoro są dostępne w internecie, to przecież Ty też powinnaś je znaleźć.
      Bo na razie to wszystko co napisałaś wskazuje raczej na gigantyczną paranoję i Twoje totalne oderwanie od rzeczywistości.
      Chcę Ci wierzyć, ale chciałabym mieć jakieś dowody na poparcie tego, co piszesz. Pewnie tego samego chce Twoja rodzina. By mogli Ci uwierzyć.
      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 09:55
        Postaw się w sytuacji osoby, która nagle zostaje postawiona w sytuacji, w której grupa osób wymyśla sobie przeciwko niej intrygę, aby ją właśnie tak udręczyć i osłabić, by nie miała możliwości aby jej uwierzono.

        Ja żyłam sobie spokojnie aż do momentu, w którym zaczęto ze mnie kpić z jakiegoś nieznanego mi powodu i to się tak powoli rozkręcało od wiosny zeszłego roku, przez wiele miesięcy.

        Przez tyle czasu mam tyle własnych spostrzeżeń z punktu widzenia właśnie tej poszkodowanej osoby, że mogłabym napisać sporą pracę na ten temat...

        Ale to nie jest zabawne.

        Wyobraź sobie że jesteś non sto przez wiele miesięcy "na celowniku" jakichś złośliwych idtiotów, ktozy znaleźli sobie rozrywkę w dręczeniu swojego kozła ofiarnego...

        Na szczęście nie jestem na tyle słaba, aby się z tego powodu załamać, chociaż swoje przecierpiałam, ale stwierdziłam że to przetrwam i będę walczyć na drodze sądowej.

        Nie potrafię krócej napisać własnych przeżyć. Kiepska jestem z "humanistyki", staram się to logicznie uporządkować, bo przez cały czas robiłam notatki - prowadziłam taki jakby dziennik zdarzeń przez te wiele miesięcy i pozbierałam sporo na temat tego co się działo i dzieje nadal..

        To jest jak na razie jedyny sposób.

        Nie mam pojęcia, gdzie szukać jakichkolwiek zdjęć czy filmów które ktoś mógł zrobić lub spreparować, ale po przeanalizowaniu całej sytuacji tak to właśnie wygląda.

        Po nitce do kłębka doszłam do źródła problemów - czyli najbliższego sąsiedztwa. Bo początkowo zdawało mi się, że są to głupoty wymyślane tylko przez jakichś złośliwych kolegow z dawnych lub teraźniejszych lat (z dawnymi nie utrzymuję kontaktu, wręcz zerwałam relacje kiedyś i poszłam dalej przed siebie...))

        Może ktoś aż tak bardzo chciał się wtrącić w moje życie, że posunął się właśnie do inwigilacji (mało to popularna jest teraz detektywistyka???)

        Nie wiem jakie kto ma możliwości, ale nie wiem wszystkiego o ludziach wokół...
        Nigdy nie wiadomo kto będzie na tyle porąbany, aby zacząć właśnie prześladować swoją ofiarę... na różne sposoby

        To jest trudne do pozbierania, musiałabym te wszystkie swoje notatki pozbierać dla jakiegoś dobrego prawnika lub detektywa, żeby mi to pomogli uporządkować i wyciągnąć z tego najistotniejsze informacje, które faktycznie mogą się przydać.

        Powiem szczerze, że wszystko mi się wydaje ważne, ale nie jestem detektywem który na pewno lepiej odnajduje się w takich sprawach i mógłby podjąć lepszą taktykę.

        Ja się właśnie tak "miotam" jak widać, bo jestem z tym problemem sama i jeszcze dodatkowo muszę skupić się na innych sprawach, przede wszystkim aby nie zawalić studiów.

        Nawet wyjechałam w tym roku na 4 miesiące do dalszej rodziny, ale nie zdąrzyłam się wyrobić ze swoją pracą dyplomową właśnie przez to, że ciągle "rozkminiałam" jak się zabrać do rozwiązania tej uciążliweej dla mnie sprawy.

        Wiele osób chciałoby mi wmówić chorobę psychiczną. Ja rozumiem te osoby, z ich punktu widzenia tak to może wyglądać, ale to przez brak dokładnych informacji, tym bardziej że aby zrozumieć to wszystko potrzeba się wczuć w sytuację pokrzywdzonej osoby.

        Nigdy nie chciałam z siebie robić jakiejkolwiek ofiary potrzebującej pomocy, bo zawsze twardo stąpałam po ziemi, ale tym razem sytuacja mnie po prostu przerosła, a ktoś to wiedząc skrzętnie to wykorzystuje na swoją korzyść...
        • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.10.11, 00:23
          Mhm. To wygląda na zespół paranoidalny. Psychiatra, serio. Nie mówię tego, by ci dokuczyć. I tak zrobisz, co będziesz chciała.
        • koham.mihnika.copyright moim zdaniem Polacy z osiedla w Krakowie sa zbyt 06.12.11, 11:08
          glupi i zbyt leniwi, zeby zajmowac sie calymi dniami twoja osoba oraz twoim zbytkowaniem.
          W ostatecznosci mozesz obic od srodka mieszkanie blacha, to utworzy klatke Faradaya oraz zasloni obietkywy kamer wwierconych w sufit. Jesli planujesz barabara, to nastaw glosno radio maryja i porozumiewaj sie piszac na kartce papieru, ktora pozniej spalisz. Bron Boze nie wyrzucaj do kibla, bo pewnie pod mieszkaniem jest sitko.
          Na wszelki wypadek, oprocz spisywania kroniki, zapros pare osob od czasu do czasu, zeby mogly cos zaobserwowac, a potem ustalcie, co sie dzialo?
          Albo przylacz sie do nich i uprzykrzajcie zycie komus innemu.
      • beata84 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 05.09.25, 20:00
        No i tu właśnie zaczyna sie problem ze tego nie mozna wyjaśnić konkretnie...Po prostu działania tej grupy prześladowców są tak zaplanowane ze samej ofierze zajmuje wiele czasu nim sobie uświadomi co właściwie sie wokół niej dzieje...Działa to na zasadzie zrobienia z ofiary,osoby totalnie nie wiarygodnej,paranoicznej. Taka grupa doskonale wie co robi,wszystko jest idealnie zorganizowane,sama ofiarą zostaje odseparowana,sama...Bez pomocy ,jej życie przypomina Big bradera...
        • chocolate_dog123 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 05.09.25, 22:54
          Może jak PiS dojdzie za 2 lata do władzy to zrobisz z tym prawny porządek.. hmm.
        • chocolate_dog123 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.09.25, 02:55
          Dziecko polityka czy bogatego przedsiębiorcy i będzie okup? No bo jak inaczej takie spierd.olenie umysłowe wytłumaczyć. Służby, milicja dawna hmm, ZOMO, UB, SB hmm? Strzelanie z ucha za hajs o której ktoś na WC siedzi. Będzie ciekawie.
    • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:00
      Po mojemu, musisz wyniuchać gdzie w necie są twoje zdjęcia czy filmy. Robisz ich kopię u siebie na komputerze i dopiero z tym jest sens iść na policję. O ile gnojki niewiele się orientowali w tuszowaniu śladów, wyśledzenie ich będzie łatwe i szybkie.

      Na marginesie, masz w domu neta przez wifi ? Jeśli tak, to zabezpieczyłaś dostęp do rutera hasłem a połączenie zaszyfrowałaś WPA2 ? Bo w tym bardzo prawdopodobne że kryje się odpowiedź na pytanie gdzie jest wyciek.
      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:03
        gyubal_wahazar napisał:

        > Na marginesie, masz w domu neta przez wifi ? Jeśli tak, to zabezpieczyłaś dostę
        > p do rutera hasłem a połączenie zaszyfrowałaś WPA2 ? Bo w tym bardzo prawdopodo
        > bne że kryje się odpowiedź na pytanie gdzie jest wyciek.
        *
        Erm... ale oni ją ponoć nagrywają i ktoś w mieszkaniu, gdzie niby kto inny mieszka...
        • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:09
          Autorka sama dobrze nie wie co wyniuchali, ale w ciemno obstawiam, że wbili jej się na kompa, bo kupienie niezłej szpiegowskiej miniaturowej kamery to wydatek rzędu tysiaka, a wygląda na to, że działają non-profitowo
          • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:14
            Autorka więcej sobie dopowiada niż wie, że cokolwiek zrobili. Zważ, że jak na razie to samo "szeptanie po kątach", a nie realne działania tych ludzi widać i ona nic konkretnego nie wie.
            • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:23
              Dokładnie tak, ale jeśli się okaże, że ma niezabezpieczony ruter wifi, to można ew molestera pościgać
              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:27
                Spoko, na razie mamy opis rozpadu (schizo) umysłu (frenia).
                Wkrótce przyjdzie tak zwane olśnienie i umysł poskłada wszystkie kawałki ponownie w jeden spójny świat. Trochę inny od poprzedniego. Przykładowo owo prześladowanie okaże się być testowaniem odporności na stres kandydatki na agentkę ABW. Przydzielone zadanie zostanie i będą składane raporty do skrzynki na listy tajnego budynku ABW. Który w tym świecie będzie czyjąś prywatną posesją.

                Kto nie oglądał Pięknego umysłu niech sobie obejrzy.
              • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:36
                gyubal_wahazar napisał:

                > Dokładnie tak, ale jeśli się okaże, że ma niezabezpieczony ruter wifi, to można
                > ew molestera pościgać
                *
                Ale jakiego molestera? Bo na razie to nic się nie dzieje prócz... domysłów pani.
                • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:44
                  Z uporem maniaka próbuję wykrzesać z tego jakieś ziarno trzymającej się kupy intrygi. Haruję jak wół, więc użali się Raoś nad mą dolą trochę, miast zadawać dociekliwe pytania ;)
                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:48
                    gyubal_wahazar napisał:

                    > Z uporem maniaka próbuję wykrzesać z tego jakieś ziarno trzymającej się kupy in
                    > trygi. Haruję jak wół, więc użali się Raoś nad mą dolą trochę, miast zadawać do
                    > ciekliwe pytania ;)
                    *
                    O masz, następny wół do ukochania ;)
                    No dobrze, załóżmy, że jakieś ziarenko sensu jest w tej historyji i trza je duchową opieką otoczyć!
                    A jakbyście, Wielebny, nie mieli co robić - to módlcie się za mnie, żeby mi w środę co zaakceptowali :)
                    • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:54
                      A co tam Ci, moje dziecko mają w środę akceptować ? Jak figle na rurce albo gorzej, to szeptem i powoooooli, bym niczego nie pokręcił potem w nowennie za Ciebie
                      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:57
                        gyubal_wahazar napisał:

                        > A co tam Ci, moje dziecko mają w środę akceptować ? Jak figle na rurce albo gor
                        > zej, to szeptem i powoooooli, bym niczego nie pokręcił potem w nowennie za Cieb
                        > ie
                        *
                        Wielebny, no co wyście?! Ja przecie ino nauce oddanam! Figle na rurce albo co gorzej - gdzieżby tam ja!
                        • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:01
                          Nie oddana a zaprzedana. A to niezdrowo moje dziecko, nie zdrowo. A jakiej bogobojnej nauce chociaż czy o tym antychryście Darwinie <alpage Satanas> Mów zaraz bo nie wiem na której stronie książeczkę otwierać

                          PS Ale że nie z rurką to trochę szkoda, bo już mam drobną wprawę w egzorcyzmach
                          • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:06
                            gyubal_wahazar napisał:

                            > Nie oddana a zaprzedana. A to niezdrowo moje dziecko, nie zdrowo. A jakiej bogo
                            > bojnej nauce chociaż czy o tym antychryście Darwinie <alpage Satanas> M
                            > ów zaraz bo nie wiem na której stronie książeczkę otwierać
                            *
                            Wielebny, toż ja na samej przenajświętszej uczelni studiuję nauki ważne! Ksiądz-rektor nas regularnie kle... błogosławi!

                            > PS Ale że nie z rurką to trochę szkoda, bo już mam drobną wprawę w egzorcyzmach
                            *
                            To może, jak już mię zaakceptują za pomocą boską i Wielebnego modlitwy sprawą, to ja tak spróbuję, żeby się dać wyegzorcyzmować i jeszcze oczyścić z gerzchów wszelkich?
                            • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:25
                              > Wielebny, toż ja na samej przenajświętszej uczelni studiuję nauki ważne!

                              Aaa to chyba że tak. To trzeba tak było od razu

                              > Ksiądz-rektor nas regularnie kle... błogosławi!

                              Mietek ? Morda jedna, nic się nie zmienił, żadnej w diecezji nie przepuścił. Nawet moją Marcinową chciał wyobracać, dasz wiarę ?

                              > To może, jak już mię zaakceptują za pomocą boską i Wielebnego modlitwy sprawą,
                              > to ja tak spróbuję, żeby się dać wyegzorcyzmować i jeszcze oczyścić z gerzchów wszelkich?

                              Ooo, widzę że nauki w las nie idą. Musowo, moje dziecko, musowo ! :):)
                              • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:31
                                gyubal_wahazar napisał:

                                > Aaa to chyba że tak. To trzeba tak było od razu
                                *
                                Wstydałam majestatu!

                                > Mietek ? Morda jedna, nic się nie zmienił, żadnej w diecezji nie przepuścił. Na
                                > wet moją Marcinową chciał wyobracać, dasz wiarę ?
                                *
                                Ponoć nawet... nawet panie z dziekanatu on, no wie Wielebny!

                                > Ooo, widzę że nauki w las nie idą. Musowo, moje dziecko, musowo ! :):)
                                *
                                Trzeba dbać o czystość, nie to co te, tfu! liberałki! ;)
            • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 10:18
              A jak ci się wydaje skoro jestem ofiarą tego całego incydentu, to jak mam być "doskonale poinformowana" ?

              Myślisz, że sprawcy posunęli by się tak daleko, gdybym mogła szybko sprawę załatwić?

              To dość popularne dopowiadanie komuś właśnie w ten sposób poszkodowanemu, że sobie "dopowiada", ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że to właśnie spostrzeżenia ofiary przestępstwa są bardzo ważne?
              • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:15
                Zaraz, ale Ty nie przedstawiasz ŻADNYCH konkretów.
        • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 10:33
          Oficjalnie mieszkają tam tylko starsi ludzie.

          Ale ja wiem, że tam urzęduje jeszcze ktoś inny i jest to raczej młoda osoba, co łatwo poznać po sposobie jej poruszania się.

          Cały czas od paru miesięcy "obserwuję" właśnie aktywność tego osobnika, wszystko słychać, gdyż mieszkam w bloku, a szczególnie dobrze słychać co robi osoba powyżej.

          Sąsiedzi z pietra wyżej jakoś się dogadali między sobą, żeby nic nie mówić i tak to się kręci.

          Ja jednak słyszałam ich rozmowy na mój temat i to, że się umawiali co do całej sytuacji - abym nie znalazła żadnych dowodów na to co się tam dzieje.

          Od zeszłego roku - był w mojej klatce blokowej spory ruch - łaził ktoś właśnie po mieszkaniach i omawiał coś z ludźmi. I nie mówię tutaj o jakichś sezonowych sprawdzeniach liczników czy podzielników ciepła na kaloryferach itp.

          Na ostatnim piętrze (w mieszkaniu obok tego tuż nade mną) mieszka pewien młody osobnik, który sobie tutaj swoich koleżków sprowadza co jakiś czas. Ja nie wnikam co robią, bo mnie to nie obchodzi.

          Ale dość często podczas tych ich schadzek miałam okazję przysłuchać się o czym gadają i co ich tak ekscytuje.

          Oczywiście nie twierdzę , że to akurat od nich, ale przy otwartym oknie łatwo sprawdzić skąd dobiegają hałasy. Przez nasze cienkie ściany również.

          Jednak same hałasy to mały pikuś. Bo to jest normalne w bloku, że się słyszy sąsiadów, jak się głośniej zachowują.

          Ja, mając u siebie ciszę, w momentach dnia, w których dobrze można było usłyszeć co się dzieje piętro wyzej - właśnie przysłuchałam się uważniej co się dzieje. Akurat przez dłuższy czas byłam w mieszkaniu (gdyż nie pracuję) to mimowolnie byłam i jestem "uczestnikiem" tego ci się dookoła działo i dzieje.

          Zapewniam Cię, wystarczy dobry zmysł obserwacji i można dojść do wielu ciekawych spostrzeżeń.

          Jak byś się czuł(a), gdybyś nagle odkrył, że ktoś z ciebie nagle zaczął robić pośmiewisko i ty doskonale o tym wiesz, ale nie możesz nic zrobić?

          Bo...albo ci nikt nie zechce uwierzyć, albo cię wyśmieje, odwróci się - bo uwierzy w to co nakombinował sprawca na twój temat i wszyscy, na których liczyłeś dali się nabrać na te manipulacje?
          • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 10:40

            >Jak byś się czuł(a), gdybyś nagle odkrył, że ktoś z ciebie nagle zaczął robić pośmiewisko i ty doskonale o tym wiesz, ale nie możesz nic zrobić?
            >Bo...albo ci nikt nie zechce uwierzyć, albo cię wyśmieje, odwróci się - bo uwierzy w to co nakombinował sprawca na twój temat i wszyscy, na których liczyłeś dali się nabrać na te manipulacje?

            normalny człowiek miałby to w dupie albo w ogóle nie zauważał, dopóki nie miałby konkretu w ręce - obraźliwego listu, uszkodzonego mienia itepe.
            żeby stalking w ogóle odniósł sukces, musi uderzać w ofiarę. nie robić wrażenie, tylko bezpośrednio trafić w nią, tak żeby wiedziała, że jest nękana.
            więc pytam, na czym to nękanie polega?
          • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:17
            Słuchaj, jakby Ci to... ja naprawdę rozumiem. Nawet bardzo. Tak, dokładnie to samo słyszy i widzi ktoś bliski. Poszukaj pomocy. Póki jeszcze nie jest za późno.
          • koham.mihnika.copyright juz mi to wycieto w innym watku 06.12.11, 11:13
            Risperdal.
            Objawy z podrecznika.
      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 10:14
        Nie ma pojęcia o stronach na których tego szukać.

        Myślisz, że jak ktoś zabiera się za taką "akcję" to robi to w nieprzemyślany sposób.

        Ja przetrzepała pół internetu i nie mogę tego znaleźć.

        Ale biorę pod uwagę fakt, że przecież skoro jestem szpiegowana to w tym momencie ruch z i do komputera też mogę mieć "przechwytywany" i mogę nie mieć dostępu np. do tego, do czego chciałabym - czyli idąc tym tokiem myślenia, sprawca mógłby sobie przecież dowolnie manipulować tym gdzie się w Internecie dostanę.

        Miałam problemy z siecią - ale technik przysłany przez providera stwierdził, że to zwykłe zakłócenia spowodowane przez kablówkę..

        Tak się składa że akurat interesuję się nieco tą tematyką i mimo, że jeszcze wszystkiego nie wiem na temat bezpieczeństwa sieci i sposobów na rozpoznanie włamów to się w tym temacie rozwijam...

        Ale jak wiadomo nie da się przewidzieć wszystkiego, bo nie istnieje tzw. "absolutne bezpieczeństwo", prawda.

        Z komputera mógł być wyciek, ale to nie jest wszystko. Bo zdjęcia to jedno, albo inne dane, ale problem w tym, że ktoś mnie na bieżąco "monitoruje" we własnym mieszkaniu.

        Zorientowałam się dopiero po jakimś czasie i wiem że to brzmi jak jakieś sci-fi...

        Ale ta cała banda która się świetnie bawi moim kosztem właśnie z tego powodu ma niezłą radochę.

        Ja staram się wytłumaczyć ludziom o co chodzi i na co zwrócić uwagę, ale akcja jest skrojona tak, abym właśnie miała utrudniony dostęp do jakichkolwiek dowodów - przecież właśnie o to chodzi takim sprawcom.

        To by było za proste jakbym szybko dotarła do dowodów. A potrafiłabym pewnie i może tu jest problem.

        Skoro ktoś mógł wiedzieć jaka jestem, co potrafię i z czym dałabym sobie radę - musiał by zorganizować to tak, bym jednak nie dała rady?

        Wyobraź sobie kogoś kto jest w miarę rozgarnięty, ja się interesuję tego typu sprawami i pierwsza stanęła bym w obronie właśnie tak poszkodowanego człowieka, bo zdaję sobie sprawę do czego jest zdolna dzisiejsza młodzież i studenci. Szczególnie, że mamy spore możliwości techniczne na to aby komuś dotkliwie dokuczyć.

        Właśnie z tego powodu wprowadzono (wreszcie) zapis do KK o stalkingu. Chociaż moja sytuacja jedynie częściowo do tego art pasuje, bo tu głównie chodzi o bezprawne uzyskiwanie informacji - także przez posługiwanie się innymi urządzeniami - nie tylko podsłuch komputerowy..

        Konsultowałam się nawet z pewnym elektronikiem - bo bardzo mnie interesuje jakie są możliwości "podglądu" komuś do mieszkania zza ściany (a właścwie z piętra wyżej) - jedną z możliwości jest podobno sprytne przewiercenie się i bardzo mała kamerka, którą za cholere ciężko znaleźć - ja nie mam takich środków żeby tego umiejętnie szukać, a ten spryciarz i tak może wszystko pochować na czas "inspekcji" - nawet gdybym zaprosiła do siebie szanowną policję.
        • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 10:26
          >Ja staram się wytłumaczyć ludziom o co chodzi i na co zwrócić uwagę, ale akcja jest skrojona tak, abym właśnie miała utrudniony dostęp do jakichkolwiek dowodów - przecież właśnie o to chodzi takim sprawcom.

          przecież możesz skorzystać z innego komputera na litość. jakby coś o tobie było w sieci - numer komórki, adres, zdjęcia czy cokolwiek innego, to już byś o tym wiedziała, bo ktoś życzliwy z tego osiedla by ci doniósł z radością - nie ma mowy, żeby tyle ludzi nabrało wody w usta i w ogóle zabawiało się w ten sposób.

          i żadnych konkretnych przejawów tego nękania nie podajesz - żadnych głuchych telefonów, żadnych dowcipów - ŻADNEGO KONKRETU. oprócz niejasnego wrażenia, że wszyscy się na ciebie gapią i pokazują palcami.

          no niestety, ale wygląda, jak wygląda.
          • vandikia Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:10
            opisy wskazują na klasyczny przykład manii prześladowczej .moim zdaniem.
            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:20
              vandikia napisała:

              > opisy wskazują na klasyczny przykład manii prześladowczej .moim zdaniem.
              *
              Albo schizofrenia, niestety. Ona niemalże słowo w słowo powtarza to, co ktoś bliski na to chory.
        • koham.mihnika.copyright Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.12.11, 11:20
          "jedną z możliwości jest podobno sprytne przewiercenie się i bardzo mała kamerka, którą za cholere ciężko znaleźć"

          zatem oswietl sufit silnyi lampami, takie kamery maja bardzo ograniczony zakres oswietlenia, gdzie pracuja zadowalajaco, automatyczna kompensacja uniemozliwi widzenie innych przedmiotow/osob.
          Aby kamera mogla byc zainstalowana, musi byc wykonany otwor na wylot, co musi byc widoczne. Kup w sklepie hardwareowym lokator rur, kabli, pretow etc.
          Takie cuda moga instalowac ABW, ale nie banda wyrostkow.
      • brak.slow Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 15:55
        Na marginesie, masz w domu neta przez wifi ? Jeśli tak, to zabezpieczyłaś dostę
        > p do rutera hasłem a połączenie zaszyfrowałaś WPA2 ? Bo w tym bardzo prawdopodo
        > bne że kryje się odpowiedź na pytanie gdzie jest wyciek.


        mialam o to samo zapytać.
    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:02
      Ja się nie dziwię, że Ci nie wierzą. I ton i zestaw informacji jakie podajesz to jakby słuchać osoby ze schizofrenią.
      Wyprowadź się i udaj do psychiatry - innej opcji nie ma.
      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:04
        Małpa. Właśnie miałem powiedzieć, że tutaj mamy wzorzec schizofrenicznej reakcji to nie, musiała mnie ubiec.
        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:08
          niezmiennick napisał:

          > Małpa. Właśnie miałem powiedzieć, że tutaj mamy wzorzec schizofrenicznej reakcj
          > i to nie, musiała mnie ubiec.
          *
          Bawół! Przyznaj, że ma boskość pozwala mi na reakcje jeszcze przed Twoimi!
          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:21
            Bo skoś trochę trawy dla swego bawoła ukochanego, co?
            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:35
              I tak po nocy będzie konsumował? No dopsz, czego to się dla ukochanych bawołów nie robi!
              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:50
                Czego się nie robi?
                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:53
                  niezmiennick napisał:

                  > Czego się nie robi?
                  *
                  Afery na całe osiedle, tak na ten przykład.
                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:57
                    Nie trzeba, już dawno wszystkim powiedziałem, że nocami sąsiad mi ściąga spermę z jajowodów.
                    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:58
                      niezmiennick napisał:

                      > Nie trzeba, już dawno wszystkim powiedziałem, że nocami sąsiad mi ściąga spermę
                      > z jajowodów.
                      *
                      Ale to uważaj, bo pewno się dogadał z masonami i niedługo matką zostaniesz za przyczyną hitlerowców!
                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:02
                        Nie, to Imperator mu kazał abym nie spłodził midi-chlorianowego Mistrza.
                        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:07
                          niezmiennick napisał:

                          > Nie, to Imperator mu kazał abym nie spłodził midi-chlorianowego Mistrza.
                          *
                          Jakiś zacofany ten Imperatur, przecież ja już żyjem!
                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:09
                            Mój by był 10000 razy silniejszy, no ale niestety.
                            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:12
                              niezmiennick napisał:

                              > Mój by był 10000 razy silniejszy, no ale niestety.
                              *
                              Silniejszy-nie silniejszy - jakby go całe osiedle napadło to by było to samo co w tym wątkie, o. I nie pusz się tak, bo ześlę karę boską!
                              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:14
                                A nie fikaj maleńka bo w moim urojeniu nie ma miejsca na byty nadprzyrodzone :)
                                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:17
                                  niezmiennick napisał:

                                  > A nie fikaj maleńka bo w moim urojeniu nie ma miejsca na byty nadprzyrodzone :)
                                  *
                                  Zapiszemy inne tabletki i się znajdzie :D
                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:19
                                    Jakie inne? NA zewnątrz to dla pozoru białe, pomarańczowe, brązowe... a w środku zawsze ten sam biały proszek. Placebo.
                                    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:24
                                      niezmiennick napisał:

                                      > Jakie inne? NA zewnątrz to dla pozoru białe, pomarańczowe, brązowe... a w środk
                                      *
                                      A nie robią Ci prania mózgu falami z kosmosu? Słabe masz te urojenia!
                                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:26
                                        A chcesz się licytować kto dłużej w zakładach przebywał?
                                        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:28
                                          niezmiennick napisał:

                                          > A chcesz się licytować kto dłużej w zakładach przebywał?
                                          *
                                          Nie muszę - ja mieszkam w jakimś domu wariatów.
                                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:30
                                            Ale nie na oddziale zamkniętym.
                                            O, ktoś pamięta taką kapelę?
                                            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:33
                                              niezmiennick napisał:

                                              > Ale nie na oddziale zamkniętym.
                                              *
                                              Ale Ci nawet elektrowstrząsów nie robią! Na pewno tam tylko cieciujesz!

                                              > O, ktoś pamięta taką kapelę?
                                              *
                                              Ja.
                                              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:36
                                                Ta, kupki z prysznica sprzątam.

                                                Pamiętasz?
                                                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:41
                                                  niezmiennick napisał:

                                                  > Ta, kupki z prysznica sprzątam.
                                                  *
                                                  A więc to Ty!

                                                  > Pamiętasz?
                                                  *
                                                  Jeszcze pamiętam. Ale po porannym obchodzie mogę zapomnieć.
                                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:49
                                                    Żadna praca nie hańbi. Podobno.

                                                    Najdalej na 2 śniadanie sobie przypomnisz. Zawsze to dają w radiowęźle wtedy.
                                                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:57
                                                    niezmiennick napisał:

                                                    > Żadna praca nie hańbi. Podobno.
                                                    *
                                                    Ale każda męczy.

                                                    > Najdalej na 2 śniadanie sobie przypomnisz. Zawsze to dają w radiowęźle wtedy.
                                                    *
                                                    No, a jak się dorwali do radiowęzła kosmici?
                                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:00
                                                    Dorwali? Sto lat temu chyba.
                                                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:03
                                                    niezmiennick napisał:

                                                    > Dorwali? Sto lat temu chyba.
                                                    *
                                                    Wtedy to byli ruskie!
                                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:07
                                                    Ruskie są z Plutona.
                                                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:10
                                                    niezmiennick napisał:

                                                    > Ruskie są z Plutona.
                                                    *
                                                    I handlują uranem!
                                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:16
                                                    Urrrraaaaaa!!!!n
                    • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:58
                      żeby choć sąsiadka ;)
                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:03
                        Ale przez ścianę?!
                        • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:06
                          a sprawdzałeś czy jakiejś ruchomej cegły nie ma?
                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:08
                            Oj fakt, może jej spaść na głowę i będzie na mnie.
                            • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:10
                              nie, wypycha ją i przez dziurkę Cię okrada ;)
                              • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:14
                                lacido napisała:

                                > nie, wypycha ją i przez dziurkę Cię okrada ;)
                                *
                                Matkoborskojeżokolczasto, gdzie ona mu tą cegłę wpycha?!
                                • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:15
                                  no sobie do mieszkania żeby dziurkę w ścianie zrobić ;)
                                • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:16
                                  Wszystkojedno i tak mieszkanie z pustaków.
                                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:17
                                    niezmiennick napisał:

                                    > Wszystkojedno i tak mieszkanie z pustaków.
                                    *
                                    A jak sąsiadka to też pustak?
                                    • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:20
                                      Pustułka chyba.
                                      • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:22
                                        e to nieco drapieżna może być ;)
                                        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:23
                                          lacido napisała:

                                          > e to nieco drapieżna może być ;)
                                          *
                                          Od razu widać, że to harpia!
                                          • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:23
                                            dobrze że nie gryf :D
                                            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:24
                                              lacido napisała:

                                              > dobrze że nie gryf :D
                                              *
                                              Albo hipogryf!
                                              • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:25
                                                a ki diabeł/ ;)
                                                • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:27
                                                  Sąsiad. Zwyczajny motorniczy. Za dnia. Przykrywka taka.
                                                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:28
                                                  A o.
                                      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:23
                                        niezmiennick napisał:

                                        > Pustułka chyba.
                                        *
                                        U-huhu!
                                        • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:27
                                          A dziękuję, dziękuję.
                                  • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:18
                                    no to łatwiej o dziurkę ;)
                                    • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:21
                                      Ale rano nigdy nie ma śladów naruszenia tynku. I teraz widzisz jacy Pni są podstępni i potężni.
                                      • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:22
                                        to mozę przez balkon zaraza włazi? ;)
                                        • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:28
                                          Gupia?! Dawno zamurowałem okna wszelkie.
                                          • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:29
                                            za Antygonę robisz? ;)
                                            • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:31
                                              Nie, za złotówki.
                              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:15
                                Jak sąsiadka to chyba że przez dziurkę.
                                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:16
                                  niezmiennick napisał:

                                  > Jak sąsiadka to chyba że przez dziurkę.
                                  *
                                  Chyba nie chciałbyś żeby ona wpychała Ci cegłę przez dziurkę w jajowód, nie?
                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:17
                                    No nie, z tego potomstwa też by nie było.
                                    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:21
                                      niezmiennick napisał:

                                      > No nie, z tego potomstwa też by nie było.
                                      *
                                      Nie strasz mnie - cały czas o potomstwie! Wścieku macicy dostajesz, bawole!
                                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:28
                                        Wolisz porozmawiać o przedtomstwie?
                                        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:34
                                          niezmiennick napisał:

                                          > Wolisz porozmawiać o przedtomstwie?
                                          *
                                          A może o śróddzidziu?
                                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:36
                                            E, przecież to już zostało dokładnie omówione.
                                            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:42
                                              niezmiennick napisał:

                                              > E, przecież to już zostało dokładnie omówione.
                                              *
                                              Sądzę, że -tomstwo jeszcze dokładniej. I praktycznie.
                                              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:49
                                                No to kuźwa nie wiem, może o dupie Mariana?
                                                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:57
                                                  niezmiennick napisał:

                                                  > No to kuźwa nie wiem, może o dupie Mariana?
                                                  *
                                                  A co ja Ci się będę w związek wpierniczać!
                                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:02
                                                    O dupie Mariana, bo zdrowa jest.
                                                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:03
                                                    niezmiennick napisał:

                                                    > O dupie Mariana, bo zdrowa jest.
                                                    *
                                                    I nie ma urojeń?
                                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:08
                                                    Zdrowa dupa jest. A urojenie ma - że Marian jest lepszy ode mnie.
                                                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:11
                                                    niezmiennick napisał:

                                                    > Zdrowa dupa jest. A urojenie ma - że Marian jest lepszy ode mnie.
                                                    *
                                                    A jezd?!
                                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 01:17
                                                    O to się obraziłem śmniertelnie teraz!
                    • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:03
                      Dałeś ognia, Niezmienniku, hehehe :)
                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:04
                        Prawie, Gyubal.
                        Jajowody są z listu jakiegoś młodzieńca do poradnika w gazecie.
                        A ta ściągana sperma to przykład z jakiegoś podręcznika schizofrenii.
      • devilyn Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:52
        Amen.

        Dobrze, że nie dodała, że głosy słyszy jak moja koleżanka z pracy...
        • koham.mihnika.copyright slyszy, slyszy 06.12.11, 11:28
          zaloze sie, ze wychodzi przed dom, sprawdzic czy jeszcze stoja i ja szpieguja.
      • koham.mihnika.copyright osoba chora na schizofrenie tego nie widzi 06.12.11, 11:24
        zatem nie widzi potrzeby pojscia do lekarza ani do brania lekarstw.
        1% populacji cierpi na schizofrenie, 1% na bipolar, dalej idzie depresja i pare innych chorob.
    • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolecznego nękania - c.d 03.10.11, 23:10
      c.d

      Ze wszystkim muszę sobie radzić sama, bo od nikogo nie mogę jak dotad uzyskać pomocy.

      Rodzinę też mam taką, która raczej mi nie pomoże. Trochę są zacofani i w dodatku brak w nich jakiegokolwiek dla mnie zrozumienia.

      Jestem jedynaczką, więc już się przyzwyczaiłam, że ze wszystkim muszę sobie zawsze radzić sama, a wokół tylko się ode mnie wymaga.

      Przez to przez długi czas byłam bardzo zestresowaną osobą, mało kontaktową i trzymającą ludzi na dystans. Wychowanie w takiej rodzince długo się odbijało na mojej osobowości. Co prawda uporałam się z tym po części, bo zawsze uważałam że nie należy sie niczym przejmować tylko z optymizmem patrzeć przed siebie - i tak robię. Mimo, że zdarzają sie wielkie doły na mojej drodze, ja się zawsze staram szybko pozbierać po upadku i iść dalej, nie przejmując się niczym.

      Jednak jak własna rodzina cię nawet nie wesprze to już człowiek traci jakiekolwiek zaufanie do ludzi. Obcych jestem w stanie zrozumieć, bo nie mają obowiązku mnie uwielbiać i mi pomagać, ale rodzina to co innego. Sama mam jedynie powierzchowne znajomości i właśnie dlatego nie mam się do kogo zwrócić o pomoc bo wszyscy mają mnie gdzieś. Mimo, że zawsze starałam się być dla innych życzliwa, to ciągle dostawałam od inncyh po dupie. I jak tu zaufać komukolwiek?

      I teraz ta sytuacja, żeby cokolwiek wskórać w ewentualnej sprawie sądowej czy nawet dopiero w prokuraturze - musiałabym wynająć jakiegoś dobrego prawnika, a najlepiej na samym początku dobrego detektywa, który wyjaśniłby wszystko to co dla mnie jeszcze jest niejasne w całej tej porąbanej sytuacji.
      Nie stać mnie, bo ciągle nie mam pracy a moja rodzina, nawet gdyby chciała mnie wspomóc - to nie jest zamożna. Mamy problemy finansowe i tak już bez tego wszystkiego. Jesteśmy w sumie na utrzymaniu jednej osoby (mama), a ojciec ma swoje problemy zdrowotne na które przeznacza swoją rentę...

      Ja do tego próbuję resztkami sił skoncentrować się na dokończeniu swojej pracy dyplomowej, którą powinnam była już skończyć w marcu tego roku - i w dodatku ciągle muszę walczyć z wyrzutami sumienia, że ciągle przesiaduję na utrzymaniu rodziny zamiast już dawno temu się się wyprowadzić na swoje - co dawno bym już chętnie zrobiła gdyby nie inne problemy...

      Musiałam prosić o specjalny termin przedłużenia złożenia pracy dyplomowej swoją dziekan, który już niedługo minie a i tak za dużo czasu spędzić musiałam na cholernym dociekaniu kto tak bardzo chce mi zniszczyć życie i z jakich durnych pobudek?

      Podejrzewam, że jakiejś bandzie idiotów bardzo zawadzam i po prostu chcą mnie "wyeliminować", pozbawiając normalnego życia. Bo ktokolwiek później mnie spotka będzie na mnie patrzył przez pryzmat tych głupot, które na mój temat ktoś tyle stworzył, rozpowszechnił i nakłonił do uciążliwego nękania mnie resztę. Taka fajna wspaniała "gra" w psuciu komuś reputacji dla zabawy.

      Nie wiem, czy to "dobrzy" koledzy z uczelni, którzy mogli mnie znienawidzić za bycie "zbyt ambitną" (studiuję informatykę...) czy jakiś inny zawistny czubek, któremu nie spasowałam, a może jakiś zawiedziony dupek, który myślał, że ma u mnie jakieś szanse (tyle że ja o tym nic nie wiem) - a to że zwykle trzymam dystans do ludzi, których dobrze nie poznam, go sprowokowało do tych jego działań.

      Na "celowniku" mógłby też byc mój eks z czsów liceum ale raczej mi to tutaj nie pasuje.

      Zresztą ku swojemu zaskoczeniu spotkałam kiedyś paru takich z mojej uczelni pod blokiem (niby skąd się tu wzięli, jak przecież tu nie mieszkali - wcześniej ich tu w ogóle nie widziałam).

      Na uczelni, na której studiuję było grono takich mniej ambitnych kolesi, cwaniaczków, którzy umieli tylko korzystać na czyjeś pracy i sami nic nigdy nie wnosili pożytecznego, tylko umieli cały czas przeszkadzać na zajęciach i mieć "wieeelkie wymagania" (nie napiszę która to uczelnia dla dobra tejże uczelni - nie chcę im psuć opinii, gdyż bardzo mile wspominam wszystkim pracowników, włącznie z prowadzącymi zajęcia i nie zależy mi na psuciu im reputacji)....

      Najprawdopodobniej na osiedle, na którym mieszkam sprowadziło się skądś trochę takich patologicznych kolesi - nie znam ich osobiście zapewne..., bo nigdy się nie pokazali twarzą twarz - zawsze te tchórze czują się odważne, jak nikt ich nie widzi, najlepiej im się wrzeszczy z balkonów i okien w swoich mieszkaniach - tak się właśnie chowają, a dobrze wiedzą że o nich właśnie piszę). W zeszłym roku zauważyłam właśnie "napływ" wszelkiego rodzaju młodych gnojków, przyjeżdżających sobie tutaj skądś i zabawiających się z obecnymi tutaj już "dowcipnisiami" moim kosztem.
      • gyubal_wahazar Re: Apel o pomoc ofierze spolecznego nękania - c. 03.10.11, 23:20
        Fajne jest to co piszesz, ale do ew rozwiązania nie wnosi nic. Masz w domu wifi czy nie ?
        • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolecznego nękania - c. 04.10.11, 10:40
          mam ale od jakiegoś czasu dopiero to nie tu jest problem niestety - zresztą nie korzystam z wifi ze swojego komputera, na którym miałabym jakieś "wrażliwe dane"

          pilnuję swojej prywatności, więc ciężko byłoby się od tak po prostu dobrać do informacji na mój temat

          nie jestem głupia i wiem, czym grozi pozostawianie na źle zabezpieczonym komputerze różnych danych, które mogłyby być później wykorzystane w jakimś przestępstwie

      • maitresse.d.un.francais Re: Apel o pomoc ofierze spolecznego nękania - c. 03.10.11, 23:21
        Zresztą ku swojemu zaskoczeniu spotkałam kiedyś paru takich z mojej uczelni pod blokiem \

        Uhm, i oni napuścili na ciebie całą dzielnicę...
        • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolecznego nękania - c. 04.10.11, 11:35
          Nie wiem co tu robili i po co się przypałętali, ale wyraźnie rozbawieni byli na mojej uczelni z mojego powodu, a tutaj spotkałam ich przypadkiem - i to ich dziwne zachowanie - szłam z kimś jeszcze a mijając ich próbowali się ukryć chowając głowy w kaptur i spuszczając wzrok. Ja ich jednak rozpoznałam. Nie podejrzewam ich o nic, zauważyłam tylko sam fakt znajdowania się w tym miejscu w pewnych okolicznościach.

          Jak wiadomo, każdy szczegół może się kiedyś przydać.
    • moonogamistka Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:12
      yyy...poczatek mnie wciagnal, reszte jednak klade na karb schizy. Napisz do tefalenu, oni kochaja takie sensacje, a jeszcze Ci zaplaca.
    • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:16
      sylwester zapowiada się na biało.
    • berta-death Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:20
      Wyprowadź się w inne miejsce. I jak się okaże, że nowi sąsiedzi w nowym miejscu też cię inwigilują i też przeciwko tobie spiskują, to idź do lekarza. Jak w nowym miejscu wszystko będzie ok, to dopiero wtedy zacznij myśleć o zawiadamianiu policji, wynajmowaniu prywatnych detektywów w celu rozgryzienia zagadki, itp.

      Zastanów się, że to trochę mało prawdopodobne, żeby tyle osób nie miało nic lepszego do roboty tylko całymi dniami kombinować jak ci dokuczyć. I jeszcze, że im się to nie znudziło mimo, że trwa tak długo. Jakbyś jeszcze jakąś celebrytką była, to może, ale nawet celebryci to nie pępki świata, żeby się nimi tyle osób aż tak bardzo interesowało.
      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:03
        Tak też o ty myslałam, żeby się wynieść jak najszybciej.

        Ale zauważ, skoro sprawca "znalazł" mnie tu gdzie mieszkam i utrudnia mi życie to nie mam pewności co do tego czy w innym miejscu będę bezpieczna?

        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

        W ogóle to piszę właśnie ze swojego mieszkania i cały czas sprawca wie co piszę.

        Nie napisałam, że doskonale jego aktywność przeanalizowałam w tym jego mieszkaniu.

        Znajduje się centralnie w mieszkaniu nad moim.
        Jak uświadomiłam sobie związek "dziwnych" zachowań ludzi wobec mnie, z wyciekiem prywatnych danych, ano właśnie z podejrzaną aktywnością tego osobnika piętro nade mną.

        Ja pamiętam jak było, gdy faktycznie tylko ci starsi ludzie tam mieszkali.

        Cisza była. Czasem było słychać jakieś pochrząkiwanie tego starszego człowieka i tyle.

        Teraz znajduje się tam jakiś osobnik, który bardzo szybko się przemieszcza po całym mieszkaniu - tj. szybkim krokiem.
        ciągle coś przestawia i przesuwa. I to nie jest żaden remont.

        Ten czubek przechodzi "za mną" do każdego z pomieszczeń u siebie, znajdujących się nad tymi do których ja przechodzę. I tak jest zawsze. Ciągle coś odkręca, przykręca i przestawia. Zawsze jak ja się gdzieś ruszę to za chwilkę ten osobnik piętro wyżej idzie w to samo miejsce i przekłada coś non-stop z miejsca poprzedniego w to, które znajduje się bliżej mnie (u niego w mieszkaniu).

        Wielokrotnie robiłam "prowokacje", żeby stwierdzić czy mi się wydaje czy dobiega to skądinąd czy własnie piętro wyżej słychać tego osobnika co robi.
        No i po wielu takich analizach mogę stwierdzić, że człowiek który mieszka nade mną używa czegoś widocznie, co musi za każdym razem przenosić w inne miejsce, tak żeby za mną "nadążyć" - to było komiczne z początku, ale faktycznie tak jest. Zwracałam uwagę na to w jakich okolicznościach tego durnia słychać i właśnie za każdym razem jak ja się przenosiłam w inne miejsce w mieszkaniu, to on lazł "za mną" u siebie w mieszkaniu i co ze sobą przenosił.

        Nawet sobie nie wyobrażasz jakie to jest wqrzające.

        Mnie zastanawia jedno: jaki są techniczne, elektroniczne, fizyczne możliwości na to, aby móc w jakiś sposób inwigilować człowieka z mieszkania poniżej. To jak to się odbywa i co może "uzyskać" ten intruz - tego dokładnie nie wiem. Ale wiem jedno: ciągłe odkręcanie, przykręcanie czegość, stukanie po rurach, przestawianie jakichś rzeczy non-stop i przesuwanie czegoś - zawsze w jakiś sposób związane z tym który ja obiorę kierunek w swoim mieszkaniu mówi za siebie.

        Wszystko to obserwuję ze słuchu, próbowałam to nagrać, ale nie dysponuję zbyt dobrym urządzeniem nagrywającym, a zwykły dyktafon z tel. kom. nie poradzi sobie w tej sytuacji. Musiałby ktoś założyć dyskretnie pluskwę temu czubkowi i tyle.

        Sytuacja jednak wygląda tak, że cokolwiek bym nie zrobiła, to żyję "na minie" w jakimś chorym "big brotherze" i ciężko zrobić cokolwiek, aby ten czubek piętro wyżej tego nie "zaobserwował".

        Jeśli żyjesz w mieszkaniu, które jest stale w jakiś sposób "monitorowane" to jak tu cokolwiek zrobić "bez wiedzy" napastnika?

        Do tego ma jeszcze swoich kolesi, którzy mu pomagają - to po prostu jestem w cholernej pułapce i co?

        Sama ta sytuacja jest dla mnie cholernie irracjonalna i długo nie dawałam temu wiary, bo to jest nienormalne co ten palant robi.

        Dokładając do tego zmanipulowanie całego otoczenia wokół mnie - to po prostu marne są szanse że ot tak sprawę załatwię.

        Nawet gdybym chciała to zgłosić do prokuratury - to prędzej by mnie na badania psychiatryczne wysłali i wiem o tym.

        Wiem też o tym, że w ten sposób "zamyka się usta" osobie poszkodowanej.

        Przestępstwo w "białych rękawiczkach".

        Zależy mi jednak na tym aby to poszło w eter i aby ludzi zobaczyli mój punkt widzenia.

        Bo mam wrażenie, że otoczenie mylnie moją osobę odbiera i każdy gada coś na mój temat nie znając mnie dobrze i wierząc temu co zostało na mój temat zmanipulowane..
        • alpepe Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:16
          to, co piszesz, świadczy niestety o chorobie psychicznej. Jak zaczniesz zauważać, że sąsiad ci coś wpuszcza do mieszkania, byś się zatruła, to wtedy będzie pewność.
          Skoro uważasz, że jesteś normalna, idź do psychiatry, niech cię zbada. Mając papier na normalność, bez trudu znajdziesz sprzymierezńców.
          • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:32
            Dobre sobie. Znam ten ton, tak więc dziękuję ale nie skorzystam.

            Jakby mi sąsiad próbował jak to twierdzisz, coś "wpuszczać" do mieszkania to by przy okazji potruł innych domowników.
            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:35
              zdesperowana_86 napisała:

              > Dobre sobie. Znam ten ton, tak więc dziękuję ale nie skorzystam.
              *
              A czemu aż tak bardzo wzbraniasz się przed pójściem do psychiatry?
              • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:39
                A czemu aż tak bardzo chcesz mnie do niego zaciągnąć?

                Rozmawiałam z psychologiem iz psychiatrą (który w ogóle nie słuchał tego co do niego mówię i po czym stwierdził to samo, co próbujesz mi wmówić - i myślisz, że ja mam w to wierzyć?)

                Znam przypadki fałszowania opinii psychiatrów, więc daruj sobie.
                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:41
                  zdesperowana_86 napisała:

                  > Rozmawiałam z psychologiem iz psychiatrą (który w ogóle nie słuchał tego co do
                  > niego mówię i po czym stwierdził to samo, co próbujesz mi wmówić - i myślisz, ż
                  > e ja mam w to wierzyć?)
                  >
                  > Znam przypadki fałszowania opinii psychiatrów, więc daruj sobie.
                  *
                  To wyjaśnia wszystko.
                  • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:45
                    To właśnie nic nie wyjaśnia.
                    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:45
                      Wyjaśnia wszystko. Przykro mi.
                      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:46
                        Daruj sobie.

                        Widzę że chciałbyś aby tak się to skończyło.
                        Niestety. Tak nie będzie.
                        Dziękuję.
                        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:55
                          Nie, nie chciałbyś. Ale taka jest prawda. Ale to się jeszcze da naprawić.
                • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:44
                  który w ogóle nie słuchał co do niego mówię i przysypiał w trakcie więc... - to samo świadczy za siebie - uraczył mnie standardowym tekstem, jaki psychiatrzy mają w zanadrzu na "takie przypadki" - i tyle

                  ---

                  A owszem, poszła właśnie po to porozmawiać, bo nie mam ze sobą żadnego problemu i poszłam pogadać jak z człowiekiem, tyle że zostałam potraktowana "na odwal się" i z propozycją "nie do odrzucenia" - po tym jak w ogóle nie zainteresował się tym co mówie i wyglądał na wyraźnie znudzonego

                  dobrze, że istnieje Internet bo bez niego nie było by wiadomo jak pięknie można sprytnie normalnego człowieka "zdiagnozować" jako psychicznie chorego

                  wiem o tym, bo w porę się doinformowałam
                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:45
                    Tak, tak, oczywiście. Naprawdę mi przykro, bo wiem, co robi ta choroba z człowiekiem.
                    • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:50
                      Jak rozumiem, raohszana, wszystkim potrafisz wmówić chorobę psychiczną?

                      No niestety, ale ja wiem jak ten świat wygląda i wiele takich "specjalistów" nie wykonuje swojej roboty tak jak powinno. Wręcz przeciwni, nigdy nie powinni mieć mozliwości decydowania o czyimś "zdrowiu" i "chorobie".

                      Znam Twoje wpisy na tym forum, więc nie wciągniesz mnie w dyskusję, w której pokonasz mnie swoim "doświadczeniem".
                      EOT
                      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:56
                        Próbujesz mnie nieudolnie obrazić tylko dlatego, że nie przychylam się do Twojej wizji świata?
                        Ja rozumiem, że widzisz świat inaczej. Ale doszukiwanie się spisku tam, gdzie go wcale nie ma to nie jest dobre dla Ciebie. Szkodzisz sobie sama, a po co to?
                • daenerys_targaryen Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:46
                  Dziewczyno, jesteś chora po prostu.
                  Czy psychiatra nie dał Ci żadnych leków? Może byś je jednak brała? Czy nikt z rodziny nie widzi, co się z Tobą dzieje? Pozwól sobie pomóc.
                  • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:51
                    Po czym wnosisz?

                    Po tym, że wspomniałam o takowej rozmowie z tym pseudo-specjalistą?

                    A czytałeś o przypadkach wtrącania zdrowych ludzi do psychiatryka?

                    To poczytaj.
                    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:54
                      zdesperowana_86 napisała:

                      > A czytałeś o przypadkach wtrącania zdrowych ludzi do psychiatryka?
                      *
                      Ale Ty nie przejawiasz zachowań zdrowego człowieka, tylko objawy zaburzeń.
                    • daenerys_targaryen Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:57
                      To idź do drugiego psychiatry. I do trzeciego. No przecież wszyscy chyba nie tkwią w tym gigantycznym spisku?!
                      Niech Ci dadzą na piśmie, że jesteś zdrowa.
                      A jeżeli ten drugi jak i trzeci stwierdzą u Ciebie urojenia, to chyba czas będzie przyznać, że coś jest na rzeczy?
                      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:01
                        Czy wy usilnie chcecie człowieka "zdiagnozować" jako chorego psychicznie?
                        Tu nie o to chodzi. Ale widzę, że cokolwiek bym nie napisała - zawsze dostanę tą samą odpowiedź.

                        No cóż, może gdybym się lepiej wysławiała to nie uznano by mnie za osobę "z urojeniami".


                        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:05
                          zdesperowana_86 napisała:

                          > Czy wy usilnie chcecie człowieka "zdiagnozować" jako chorego psychicznie?
                          *
                          Nie. Naprawdę nie.

                          > Tu nie o to chodzi. Ale widzę, że cokolwiek bym nie napisała - zawsze dostanę t
                          > ą samą odpowiedź.
                          *
                          Nie.

                          > No cóż, może gdybym się lepiej wysławiała to nie uznano by mnie za osobę "z uro
                          > jeniami".
                          *
                          Też nie. Kwestia nie jak piszesz, ale co piszesz. Powiedz, czy masz cokolwiek na poparcie Twojej tezy - czy ktokolwiek prócz Ciebie, może przyjaciółka, znajoma, ktokolwiek - widział ich zachowanie? Czy masz jakikolwiek dowód na to, że coś zostało umieszczone w internecie?
                          Bo na razie to wszystkich, łącznie ze mną, oskarżasz o rozmyślne działanie przeciw Tobie i chęć gnębienia Cię.
                        • kokoryczko Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.10.11, 09:11
                          Proszę, uprzejmie, bez żadnej ironii i wywyższania się - pójdź do drugiego specjalisty i do trzeciego. Co na tym stracisz? Jeśli uważasz, że w Tobie nie tkwi problem, to udowodnij to.
                          Obruszając się i idąc w zaparte jeszcze bardziej się pogrążasz w swoim domniemanym szaleństwie. Zrób coś, bo życie sobie zmarnujesz, 25 lat dopiero...
                          To co opisujesz, brzmi tak nieprawdopodobnie, że trudno nie pomyśleć (najłagodniej), że jesteś zbyt przewrażliwiona. Nie uważam Cię za wariatkę, ale potrzebujesz pomocy.
            • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:37
              nocusz, ponieważ podałaś dość dokładne namiary na siebie w necie, to pewnie w końcu znajdzie się ktoś naprawdę życzliwy, kto te epistoły wydrukuje, wręczy twojej rodzinie, a rodzina cię zaprowadzi, gdzie trzeba.

              o to chodziło? no, to się udało.
              • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:45
                A tobie o co chodzi?
                • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:04
                  z grubsza chodzi o to, że albo rodzina cię zapakuje do psychiatryka albo ściągniesz sobie na łeb kłopoty, dlategóż mianowicie, że podajesz szczegóły, które pozwalają bardzo łatwo cię namierzyć.
                  • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:10
                    Namierzona to ja już jestem więc mi to zwisa.

                    Tak na prawdę chodzi o to, aby było jasne dla otoczenia, które się mną tak "usilnie" interesuje, że ja o tym będę mówić głośno i nie zamierzam dać się bezkarnie oczerniać.
                    • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:23
                      dam se siana, bo to nie ma sensu.
                      nie ma również sensu, żebyś zakładała takie wątki, bo raz, że prezentujesz się w nich jak regularna wariatka, dwa: gdyby kiedyś nawet udało ci się zainteresować policję swoim przypadkiem, to raz dwa dojdą, że własny adres + inne ciekawe szczegóły ze swego życia opublikowałaś sama.
                      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:25
                        Nie przestraszysz mnie, bo nie jestem tchórzem. W przeciweiństwie do osób, które się świetnie kamuflują.

                        A z policją to sama sobie porozmawiam. Już to zrobiłam, ale pewnie zrobię jeszcze raz.
                  • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:11
                    Poza tym to nie mnie się powinno "zapakować", a idtiotę który popełnia przestępstwo cudzym kosztem.
                    • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:24
                      jasne, powinno się zapakować całe osiedle i wszystkich w tym wątku. bardzo racjonalne podejście.
                      tak trzymać.
                      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:27
                        Nie, powinno się zapakować właściwego sprawcę. Nie winię innych ludzi za to, że dali się nabrać na zmanipulowane informacje.
                        • kitek_maly Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.10.11, 10:40
                          > Nie, powinno się zapakować właściwego sprawcę. Nie winię innych ludzi za to, że
                          > dali się nabrać na zmanipulowane informacje.

                          Ale co to są za informacje?
                          Bo przez cały wątek nie podałaś żadnych konkretów.
        • brms Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:39
          W ogóle to piszę właśnie ze swojego mieszkania i cały czas sprawca wie co piszę.

          Ja nawet zaczęłam podejrzewać, że to pisze sprawca. Ale może posuwam się zbyt daleko...
          • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:58
            Bo wiem w jakiej sytuacji jestem. Też, gdybyś miał świadomość inwigilacji własnej osoby, próbowałbyś tak kombinować aby jak najbardziej przechytrzyć napastnika.

            Ja się tutaj "otworzyłam" właśnie po to aby zrozumiano dokładnie sytuację.

            To, że nie opisuję tego wszystkiego chronologicznie i nie podaję więcej szczegółów może powodować właśnie taki misz-masz, ale na logiczne pozbieranie wszystkiego potrzeba trochę czasu. Fragmenty tego co mnie spotkało, niekompletne Wam przedstawiłam. Może trochę za bardzo to wymieszałam - ale to z powodu potrzeby szybkiego naświetlenia problemu.

            No cóż, więcej informacji zostawiam dla odpowiednich osób.



            Nie po to aby kolejne osoby miały z czego się naigrywać.

            Liczę jednak na to, że znajdą się też rozsądne osoby, chociaż to tylko forum.
        • wladca_pierscienii Re: sąsiad z Wspólnoty Mieszkaniowej 13.11.13, 23:09
          zdesperowana_86 napisała:

          > W ogóle to piszę właśnie ze swojego mieszkania i cały czas sprawca wie co piszę
          > .

          jak na mój gust,
          to jesteś ofiarą plotek, że jesteś bardzo "puszczalską" dziewczyną...

          moim zdaniem, trudno w takiej sytuacji o namierzenie jednego/głównego
          "sprawcy"/"winnego"/"wodza"




          >
          > Mnie zastanawia jedno: jaki są techniczne, elektroniczne, fizyczne możliwości n
          > a to, aby móc w jakiś sposób inwigilować człowieka z mieszkania poniżej. To jak
          > to się odbywa i co może "uzyskać" ten intruz - tego dokładnie nie wiem.

          jak ty słyszysz kogoś bez "techniki"
          to ten ktoś może słyszeć ciebie bez "techniki"

          połóż sobie dywany w mieszkaniu, wykładzinę podłogową
          puszczaj głośno telewizję, radio, muzykę

          jak masz duże mieszkanie, wynajmij pokój dwóm studentkom - będą generować dodatkowy hałas...
    • ursyda Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:20
      Inni mają gorzej
      • mifredo Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 22:58
        Zdesperowana _86,
        nie przeczytałam całej dyskusji na forum ale twoje posty tak.
        Masz psychozę lub lepiej to brzmi: uległaś psychozie.
        Martwi mnie to, że dalej ją rozkręcasz, wprowadzasz swoją logikę,
        a to tylko miraż, fatamorgana, złudzenie.
        Brak w tym nękaniu konkretów.To jedynie twoja zaburzona wyobraźnia.
        Zastopuj to, wróć do świata rzeczywistego, bo może się to źle skończyć.
        Proponuje odpoczynek, oderwanie się od tych chorych prześladowczych myśli.
        Czy masz kogoś, jakąś zaufana osobę,
        do której możesz się zwierzyć?
        W tej chwili ona tobie bardzo potrzebna. Psychiatra również byłby wskazany.
        pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza
        • mifredo Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 23:09
          zdezesperowana86,
          Na szczęście masz zachowaną świadomość,
          dlatego m.in.o tym piszesz.
          Z zachowaną swiadomością łatwo jest z tego wyjść,
          czego bardzo Ci życzę.
    • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:29
      no dobra, raz mogę podejść do tematu poważnie:
      to co takiego szokującego starszych wyprawiasz w tej chałupie?
      • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:15
        Nic. Żyję normalnie.

        Zastanówmy się nad tym co takiego ekscytującego jest w czyimś życiu?

        Ja qrde niem wiem. Wiem tylko tyle, że na siłe psychopata próbuje ze mnie jakąś cholerną "gwiazdę" zrobić - i takie też na swój temat komentarze słyszałam, nie wiedzieć czemu.

        Nigdy się nie rzucałam w oczy, zawsze zajmowałam się swoimi sprawami i nie interesowałam się tym co się dookoła mnie dzieje, aż do tego czasu kiedy się musiała tym zainteresować, bo po prostu celowo mnie wciągnięto w to wszystko stawiając mnie przed faktem dokonanym.

        A ja z wrodzoną dociekliwością, zaczęłam tę zagadkę rozwiązywać.

        Żyjesz sobie człowieku spokojnie aż tu nagle wali ci się wszystko na łeb - to jak inaczej podejść do tematu.

        Zaczynasz dociekać co się dzieje i co takiego "interesującego" inni sobie znaleźli do komentowania ???

        Odkrywasz po jakimś czasie że te przypuszczenia o plotkach na swój temat to nie jest coś co ci się "wydawało", a fakt i to na szeroką skalę.

        Jedyne co do głowy przychodzi to właśnie to, że jakiś złośliwiec celowo dobrał ci się do życia i próbuje cię wpędzić w jakąś paranoję, skłócając cię pośrednio z własną rodziną - bo awantury z powodu nie zrozumienia oczywiście to codzienność.

        Jedynie zdrowy rozsądek mnie trzyma jakoś w ryzach, bo ktoś bardziej "wybuchowy" mógłby inaczej sprawę załatwić, a już było trochę takich tragedii spowodowanych bezmyślnością sprawców. Właściwie to nie ma co oczekiwać od sprawców "empatii", bo im o to właśnie chodzi żeby zniszczyć i zdeptać człowieka.

        Tyle że ja właśnie jestem z tych osób, które mają swój "charakterek" i bez walki się nie poddają.
        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:21
          zdesperowana_86 napisała:

          > Ja qrde niem wiem. Wiem tylko tyle, że na siłe psychopata próbuje ze mnie jakąś
          > cholerną "gwiazdę" zrobić - i takie też na swój temat komentarze słyszałam, ni
          > e wiedzieć czemu.
          *
          Skąd to wiesz, skoro na razie to wszystko tylko Twoje wrażenia i żadnych konkretów?
          • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:36
            Będąc na moim miejscu też byś takie miał "wrażenia".

            Człowiek w końcu umie obserwować co się dookoła niego dzieje, czyż nie?
            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:39
              zdesperowana_86 napisała:

              > Będąc na moim miejscu też byś takie miał "wrażenia".
              *
              Zdziwiłabyś się.

              > Człowiek w końcu umie obserwować co się dookoła niego dzieje, czyż nie?
              *
              Jakby Ci to... ja mam to serdecznie gdzieś co sobie szepczą sumsiadki czy kto się chichra jak przechodzę. Mam trochę większych problemów niż głupi ludzie i ich zachowania. A już na pewno nie bawię się w żadne śledztwa, no proszę Cię.

              Powiedz, czemu tak bardzo nie chcesz iść do specjalisty, sprawdzić się, tak po prostu?
              • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:08
                Słuchaj, na prawdę mam w głębokim poważaniu co się gada na mój temat. Ale gdy ktoś bardzo usilnie stara się mi dokuczyć, naruszając moje podstawowe prawo do życia w spokoju, starając się bym jednak zwróciła uwagę na to wszystko, co wymyślił, to ciężko ciągle udawać, że nic nie widzę i nic nie słyszę.

                Tak właśnie cały czas robię. Olewam to. Nie jestem sobą, która pozwoli się stłamsić. Ale chcę aby sprawcę znaleziono i ukarano. Dlatego sama zaczęłam rozmyślać jak mu się dobrać do skóry za pomocą aparatu prawa.
                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:12
                  zdesperowana_86 napisała:

                  > Słuchaj, na prawdę mam w głębokim poważaniu co się gada na mój temat. Ale gdy k
                  > toś bardzo usilnie stara się mi dokuczyć, naruszając moje podstawowe prawo do ż
                  > ycia w spokoju, starając się bym jednak zwróciła uwagę na to wszystko, co wymyś
                  > lił, to ciężko ciągle udawać, że nic nie widzę i nic nie słyszę.
                  *
                  Okej, ale co oni robią prócz tego, że sobie tam szepczą czy się głupio uśmiechają? Co wymyślili i na co masz zwrócić uwagę? Czy np. coś rozklejają albo wypisują głupoty markerem na klatce? Coś takiego materialnego, prócz kretyńskiego ich zachowania?

                  > Tak właśnie cały czas robię. Olewam to. Nie jestem sobą, która pozwoli się stła
                  > msić. Ale chcę aby sprawcę znaleziono i ukarano. Dlatego sama zaczęłam rozmyśla
                  > ć jak mu się dobrać do skóry za pomocą aparatu prawa.
                  *
                  To aparat prawa się musi dobrać, a nie Ty - bo Twoje dochodzenie jest niewiele warte z punktu widzenia prawnego, nie ukrywajmy.
                  Tyle, że nadal nie wiemy - sprawcę czego? Na policji trzeba podać jakiś konkret.
                  Jeśli sądzisz, że wrzucili coś do netu - poszukaj tego z kawiarenki internetowej i zrób screeny oraz zapisz adresy. Jeśli dostajesz obraźliwe wiadomości - zapisuj. Im bardziej konkretne rzeczy - tym lepiej. Bo same wrażenia nie wystarczą.
                  • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:30
                    Widzisz, jakbym była tak szkolona i miała jakiegoś dobrego doradce to bym sobie już dawno poradziła i wiedziałabym jak tego wszystkiego szukać.

                    Na świecie są miliardy różnych serwerów, a ja nie znam wszystkich stron www. Poza tym nigdy nie interesowały mnie jakieś głupawe filmiki czy fotomontaże czy inne bzdety.

                    A jeżeli coś jest przede mną skrzętnie ukrywane to sobie mogę szukać wiatru w polu...
                    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:36
                      zdesperowana_86 napisała:

                      > Widzisz, jakbym była tak szkolona i miała jakiegoś dobrego doradce to bym sobie
                      > już dawno poradziła i wiedziałabym jak tego wszystkiego szukać.
                      *
                      Informatyk powinien pomóc, skoro sądzisz, że korzystają z Twojego łącza.

                      > Na świecie są miliardy różnych serwerów, a ja nie znam wszystkich stron www. Po
                      > za tym nigdy nie interesowały mnie jakieś głupawe filmiki czy fotomontaże czy i
                      > nne bzdety.
                      *
                      Ale wyszukiwarki to sprytne bydlęta, zwłaszcza jak się zna ip - a ip sprawcy można poznać, jeśli faktycznie podpina się pod Twoją sieć.

                      > A jeżeli coś jest przede mną skrzętnie ukrywane to sobie mogę szukać wiatru w p
                      > olu...
                      *
                      Musieliby być hakerami z Pentagonu co najmniej. Zakładasz, że są aż tak inteligentni, przebiegli i przeszkoleni?
                      No i chcesz coś zrobić czy nie? Zacznij od informatyka i blokady sieci, on sprawdzi czy ktoś korzysta z Twojego łącza.
                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:55
                        Się okaże, że nie korzysta i wtedy co? Albo informatyk w spisku albo spisek tak dobry, że schowany przed okiem informatyka.
                        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:56
                          niezmiennick napisał:

                          > Się okaże, że nie korzysta i wtedy co? Albo informatyk w spisku albo spisek tak
                          > dobry, że schowany przed okiem informatyka.
                          *
                          No, na wszystko ma gotową odpowiedź, nie?
                          • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:59
                            Nie zabronisz mi się bronić.
                            • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:02
                              Ona nie ani ja. Ale uważaj, jak zaczniesz wyrywać prześladowcom nieistniejące dowody z kieszeni, niebiescy sami zawiozą do szpitala.
                              Po za tym, to tylko takie trollowanie przecież. Nikt Ci nie zabroni, bo admini mają inne problemy na głowie.
                              • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:04
                                A po co - od zbierania dowodów jest policja nie ja.

                                Ja mogę zgłosić problem i mam prawo do tego.

                                Nie muszę być alfą i omegą aby wygrać sprawę. Zresztą gdybym na własną rękę działała to sama mogłabym złamać prawo, a nie mam zamiaru.
                                • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:08
                                  Albowiemż nie jesteś osobą chorą tylko trollem :)
                            • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:02
                              I to bronić przed nieprawdziwymi zarzutami.

                              Wiem, że ludzie mają różne sposoby na "udowodnienie" swojej racji. Ja np. nie znoszę manipulowania faktami. I chcę aby prawda wyszła na jaw. Jakkolwiek by się nie starano zamydlić oczu postronnym ludziom.

                              Jestem zbyt szczera?
                              • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:03
                                Przytocz przykład tego, co robią, ale konkretny - ciągle o to pytam, a Ty tylko o spisku i ukrywaniu.
                                • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:08
                                  Konkrety zostawiam służbom.
                                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:09
                                    To po co przyszłaś na forum, tak właściwie?
                                    • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:11
                                      Po aby podyskutować. A od czego jest forum?
                                      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:13
                                        Ale o czym tu dyskutować, skoro Ty nie chcesz dyskutować bo wszyscy Ci coś wmawiają, manipulują albo cholera wie co jeszcze.
                                        • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:14
                                          No, twoją opinię doskonale poznałam. Wolałabym jednak podyskutować z kimś innym.
                            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:03
                              zdesperowana_86 napisała:

                              > Nie zabronisz mi się bronić.
                              *
                              Ale Ty się nie bronisz. Ty się pogrążasz.
                              • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:07
                                Aby rozwiązać problem to się o nim dyskutuje.

                                Aby przedstawić swoje stanowisko, swoje prawdziwe stanowisko - po to są właśnie argumenty.

                                Owszem, bronię się przed wmawianiem mi nieprawdy.

                                To się nazywa obrona przed manipulacją.
                                • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:10
                                  Wiesz co... ja naprawdę nie rozumiem czego Ty chcesz od nas. Odpowiedzi masz w sumie jednoznaczne od całego grona.
                                  • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:11
                                    Poczekam na inne.
                                  • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:13
                                    Poza tym, jaką mam pewność, że to grono nie jest tą samą osobą, zmieniającą nicki - jak to często bywa na forum? Ale nie ważne. Im więcej się osób wpiszę, tym lepiej poznam skalę tego niezwykle interesującego zjawiska :-)
                                    • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:15
                                      Czyli... całe forum to jedna osoba, które dyskutuje sama ze sobą?
                                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:41
                                        No ja już się przyznałem, że jestem czyimś nickiem; ale nie pamiętam czyim.
                                    • kitek_maly Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.10.11, 10:48
                                      > Poza tym, jaką mam pewność, że to grono nie jest tą samą osobą, zmieniającą nic
                                      > ki

                                      Ty byś się doskonale dogadała z Jarosławem. :)
                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:00
                            No, ta choroba tak ma.
        • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:26
          jeżeli żyjesz normalnie, to co niby ma ekscytować tych prześladowców?

          nieno po prostu te całe opisy szurania w mieszkaniu na górze łącznie z tym, że osiedle się uwzięło i nawet z rodziną chce cię skłócić powinny cię wysłać prostą drogą do lekarza, o ile faktycznie jeszcze zdarza ci się kierować rozsądkiem.
          • alpepe Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:51
            ja miałam sąsiadkę, która była córką papieża lub papieżem. Ją z kolei prześladował papież i ufo.
          • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:02
            Słuchaj, nie przeszkadzałoby mi to po prostu, gdybym się stąd wyniosła.
            Gdyby to były jakieś urojenia, to miałabym je wszędzie, prawda?
            • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:06
              no, jak na razie, to masz je wszędzie gdzie się ruszysz: w mieszkaniu, na ulicy, na uczelni.
              • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:23
                Nie wszędzie i nie wszystko. Jak by ci to jaśniej wyłożyć.

                Zaczęło się od plotek i wytykania palcami na osiedlu. Stwierdziłam: zwisa mi to. Co sie będę jakimiś idiotami przejmować. Jednakże nie skończyło się na osiedlu, na uczelni także zaczęto się ze mnie wyśmiewać a do tej pory był spokój, później jeszcze zaczęto mnie "rozpoznawać" na ulicy. Obcy zupełnie ludzie.

                Komentowano sprawy związane ze mną i moim życiem, tak jakby ktoś doskonale poinformowany rozpowszechnił "wykradzione" na mój temat informacje i robił z tego zabawę.

                Nie chcę wiedzieć co się roi w głowie takiego psychopaty, bo napawa mnie to obrzydzeniem.
                Różni są dewianci, ale tego to się nie spodziewałam.

                Wiadomo przecież, że skoro ktoś cię ma zamiar i może inwigilować (nie wiem z jakich chorych pobudek) to będzie to robił w każdej sytuacji, będzie jak twój cień, będzie cię prześladował jak rasowy stalker - aż zajdzie ryzyko, że to sama ofiara popadnie w jakąś paranoję.

                Na prawdę daleko mi od pochopnego wyciągania wniosków.
                Długo całą sytuację analizowałam, zanim komukolwiek zaczęłam opowiadać o swojej sytuacji.
                To nie jest proste przekonać ludzi, aby ci uwierzono.

                Tak jest przecież ze wszystkim.

                A ja mam już tak, że straszna ze mnie naiwniara i optymistka wierząca w sprawiedliwość.
                No i właśnie tacy jak ja zawsze muszą dostać od życia po dupie.

                A to, że mieszkaniec piętro wyżej mógłby mieć coś wspólnego ze wszystkim - to zauważyłam dopiero po jakimś czasie.

                Wszystko opisałam w bardzo dużym skrócie, więc się nie dziwię, że tak to brzmi jakbym sobie "dopowiedziała".

                ------------------------------------

                • jael53 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:45
                  1. Nie ma urządzeń, pozwalających bez rozwiercenia ściany/stropu podglądać. Te zaś, które zainstalować można, są stacjonarne. Ergo - "sprawca" nie ,usiałby z nimi latać po całym mieszkaniu.
                  2. Tylko geniusz socjo- i psychotechnik mógłby efektywnie ukierunkować zainteresowanie grupy rozproszonej (taki charakter mają zwykle grupy sąsiedzkie z nowszych osiedli) przeciwko jednej (zwłaszcza niewyróżniającej się) osobie. Nawet dobry psychomanipulator, próbując działać w grupie rozproszonej (co dopiero synchronicznie w kilku grupach...), wzbudziłby głównie (o ile nie wyłącznie) nieufność i coraz głębsze podejrzenia co do własnej równowagi psychicznej.
                • koham.mihnika.copyright powiedz konkretnie, kto i co wie o tobie? 06.12.11, 11:59
                  jak to jest, ze rodzina nie pomaga jedynaczce? Tata chory, ale z mama mozesz porozmawiac.
                  Czy oni tez nie maja pojecia, ze inni ci dokuczaja?
                  Czy jest jakas grupa ludzi, na ktorych ci zalezy, ale oni cie unikaja, uciekaja przed toba?
              • neda_01 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 05.10.11, 14:11
                na forum też....
                poza tym desperatka podbno studiuje informatykę i jest dobra a nie umie filmiku na swój temat znaleść w sieci??
                jeżeli to nie jest głupim trollowaniem to naprawdę straszne co w tej głowie się roi

                jak pomóc komuś kto tej pomocy nie chce?
            • koham.mihnika.copyright a jak jestes na uczelni, to niczego nie zauwazylas 06.12.11, 11:56
              koledzy sie nie smieja po katach? Czy wsiadajac do tramwaju nie masz wrazenia, ze wlasnie o tobie rozmawiali? Nie maja takich ukrytych usmieszkow?
    • zdesperowana_86 Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 03.10.11, 23:30
      to nie jest żaden scenariusz na horror czy jakieś moje wymysły...


      Piszę to po baardzo długim czasie odkąd cała sytuacja zaczęła się rozkręcać.

      Chciałam zawrzeć jak najwięcej istotnych informacji, ale faktycznie powstał z tego jeden wielki misz-masz. Jeśli jednak znajdzie się ktoś kto będzie w stanie dotrzeć do jakichś ludzi, którzy mogą wiedzieć o jakiejś ostatnio bardzo głośnej "akcji" na temat pewnej dziewczyny mieszkającej na os. Podwawelskim to byłabym wdzięczna za informacje.

      Potrzebuję jakichś świadków. A ze stukaniem w głowe już się spotkałam. Wiem, jak to wszystko brzmi ale radzę się zastanowić czy takimi komentarzami aby na pewno nie krzydzicie jeszcze dodatkowo poszkodowanej osoby>..

      Nikt z Was nie słyszał o stalkingu - wreszcie ten zapis wszedł do KK, ale co z tego jak właśnie mamy taką znieczulicę... i pierwsze co to cię do psychiatry chcą wysłać.

      Nie wiem czy wiecie, ale do psychiatry wysyła się również tzw. "niewygodne" jednostki, którym trzeba zamknąć usta, aby sprawcy nie ukarano i aby zatuszować pewne sprawy...

      To jak się czują ofiary takich przestępstw nie każdy jest sobie w stanie wyobrazić.

      A do paranoi to właśnie można próbować człowieka celowo doprowadzić, jak komuś zależy.

      I tak nie zamierzam tego zostawić, bo wszystko zniosę, ale nie poddam się.
      Wiem, że takie sprawy często kończą się tragedią, ja nie zamierzam popełniać żadnego samobójstwa, bo jeszcze bym tylko ucieszyła tych gnojków.
      • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 03.10.11, 23:33
        Ale jakie masz dowody na to, prócz własnych wrażeń, że w ogóle coś się dzieje?
      • maitresse.d.un.francais Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 03.10.11, 23:34
        Jeśli jednak znajdzie się ktoś kto będzie w stanie
        > dotrzeć do jakichś ludzi, którzy mogą wiedzieć o jakiejś ostatnio bardzo głośne
        > j "akcji" na temat pewnej dziewczyny mieszkającej na os. Podwawelskim to byłaby
        > m wdzięczna za informacje.

        Jakichś ludzi, którzy mogą coś wiedzieć? Jakiej akcji mianowicie? Kto chodzi do psychiatry, to wiemy lepiej od ciebie. Np. osoby cierpiące na bezsenność na tle nerwowym. Nerwicowe.
      • poecia1 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 03.10.11, 23:42
        A nie lepiej w tym momencie skupić się na skończeniu studiów, znalezieniu pracy i jak najszybszej wyprowadzce z tego miejsca? Teraz całą swoją energie ładujesz w rozwiązanie zagadki, której wcale może nie być.
        Szukałaś w ogóle jakiś informacji na swój temat w ineternecie, jakiś zdjęc, filmów, fałszywych profili? Kojarzysz co ewentualnie mogli by nagrać? Poza tym nawet jeżeli coś by mieli to wcześniej czy później by się znudzili. Jakoś nie wierzę, że pół osiedla przez ponad rok podniecałaby sie jakimś nagraniem. I co ten ewentualny prześladowca latałby po wszystkich starszych paniach i im nagranie na komórze pokazywał?
        Ewentualnie co możesz zrobić to zakupić wykrywacz podsłuchów na allegro.
        • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 11:29
          Tak, koncentruję się teraz na tym aby się stąd wynieść. Bo nie idzie żyć w takim psychopatycznym środowisku.

          Celowo się wyniosłam na jakiś czas do dalszej rodziny, ale musiałam wrócić z powrotem do tego chorego miejsca.

          Na razie się stąd nie wyrwę, więc muszę to znosić.

          Zastanawia mnie jedno, jak wielka znieczulica tutaj panuje. Fajnie jest tak szargać komuś opinię czy jak?

          Nikomu nie podpadłam (albo o czymś nie wiem), z sąsiadami nigdy nie byłam skłócona, jedyna możliwość jest taka że to raczej sprawca "za mną" się tutaj przypałętał zburzył mój spokój. Bo cały czas aż do początku roku 2010 - żyłam w spokoju.

          A teraz mi ten spokój zburzono, odebrano mi godność, pozbawiono prywatności i jak mam się niby czuć? Podchodzę do tego jednak tak, że wszystko przetrwam a na końcu odpłacę pięknym za nadobne, bo po prostu ot tak niszczyć człowieka nie można. Może nawet mogłabym się zająć podobnymi przypadkami i pomagać osobom w takiej sytuacji, bo wiem jak się czuje ktoś taki komu się nie wierzy. A hołotka ma radochę z tego powodu.

          Ofiara "nic nie może zrobić", "nie ma dowodów" - przynajmniej taka mają nadzieję sprawcy, że nigdy ich nie zdobędzie i że nigdy nie znajdzie jakichś świadków (bo z pewnością są jacyś) i że nigdy tego nie załatwi raz na zawsze.

          Nie życzę nikomu życia w takiej patologii. To jest jak fundowanie komuś "psychiatryka" w jego własnym domu. Wpieprzenie się w cudze życie z buciorami i robienie sobie zabawy z tego jak ofiara próbuje sobie z tym poradzić. Bezczelność i szyderstwo prosto w oczy.

          Komu tak bardzo zależy na zniszczeniu człowieka - to już zostawiam odpowiednim służbom, bo ja nie mam czasu i możliwości "bawić się" w detektywa.

          Chcę uświadomić społeczeństwu, że tu jest spory problem.

          Taki konflikt: grupa przeciwko jednostce. Tyle, że wszystko odbywa się nie na tyle jawnie, aby ofiara mogła od razu pociągnąć do odpowiedzialności tego, który jej zaszkodził.
          • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 11:35
            To nie jest kwestia znieczulicy.
            Ale nie masz nic, prócz swoich wrażeń. NIC, zupełnie, kompletnie, całkowicie NIC na poparcie swojej tezy.
            W dodatku całe te dochodzenia, prowokacja, że niby ktoś inny miszka a Ty po krokach poznajesz, że Cię inwigilują... Moja droga - zacznij od psychiatry, naprawdę. Stwierdzi, żeś normalna i nie przejawiasz urojeń - masz podkładkę dla rodziny i znajomków.
            Jak wychodzisz z domu - słuchawki na uszy i nos w książkę, nie interesuje Cię nic dookoła.
            I, słuchaj, grupa jak grupa - ale Ty całe osiedle włączasz w spisek.
            • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:04
              Niestety, ale w inny sposób załatwię tą sprawę.

              Tobie już dziękuję. Powiedziałeś co wiedziałeś.
              • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:06
                zdesperowana_86 napisała:

                > Niestety, ale w inny sposób załatwię tą sprawę.
                *
                Obyś tylko przypadkiem sobie nie zaszkodziła, bo to o to idzie, a nie o spiski czy wmawianie Ci czegoś.
                • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:35
                  Wiem, że sobie mogę zaszkodzić - co idealnie widać po tutejszych wpisach. Wiele osób od razu chciałoby mi wmówić chorobę psychiczną. Ja to rozumiem. Ale z drugiej strony tak też można próbować "uciszać" ofiarę przestępstwa.

                  Albo da sobie spokój, albo zapakujemy ją do psychiatryka...?
                  • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:38
                    zdesperowana_86 napisała:

                    > Wiem, że sobie mogę zaszkodzić - co idealnie widać po tutejszych wpisach. Wiele
                    > osób od razu chciałoby mi wmówić chorobę psychiczną. Ja to rozumiem. Ale z dru
                    > giej strony tak też można próbować "uciszać" ofiarę przestępstwa.
                    *
                    Ale my nie jesteśmy w spisku, kobito.
                    Nie chodzi o wmawianie - chodzi o to, że jak pójdziesz do trzech psychiatrów i dostaniesz opinię, że wszystko z Tobą ok - to masz podkładkę i dla policji i dla rodziny i dla ogółu - że nie wymyślasz, że nie dopowiadasz sobie.

                    > Albo da sobie spokój, albo zapakujemy ją do psychiatryka...?
                    *
                    Nie, to nie tak. Naprawdę. Ale reagujesz bardzo agresywnie na propozycję sprawdzenia się. To automatycznie kieruje podejrzenia na Ciebie.
                    • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:42
                      Ale ja nie powiedziałam, że ktokolwiek z Was tutaj jest w spisku.
                      Nie wkładaj w moje usta słów, których nie wypowiedziałam łaskawie.
                      • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:56
                        zdesperowana_86 napisała:

                        > Ale ja nie powiedziałam, że ktokolwiek z Was tutaj jest w spisku.
                        > Nie wkładaj w moje usta słów, których nie wypowiedziałam łaskawie.
                        *
                        Owszem, napisałaś, że ja Ci chcę coś wmówić i chcę, żebyś skoczyła w psychiatryku - wmawiasz mi jakieś intencje spiskowe.
                        • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:59
                          To w jakim celu powielasz ten sam tekst.

                          Ilość to nie jakość.

                          Widać, że próbujesz zwrócić usilnie uwagę użytkowników forum akurat na swoją "rację".
                          Wolno ci, ale nie tędy droga...
                          • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 13:05
                            zdesperowana_86 napisała:

                            > To w jakim celu powielasz ten sam tekst.
                            >
                            > Ilość to nie jakość.
                            *
                            Żeby trafiło.

                            > Widać, że próbujesz zwrócić usilnie uwagę użytkowników forum akurat na swoją "r
                            > ację".
                            > Wolno ci, ale nie tędy droga...
                            *
                            Ale... o co Ci chodzi, bo zupełnie nie rozumiem?
                            Racjonalne argumenty zupełnie do Ciebie nie trafiają, na konkretne pytanie nie odpowiadasz - dlaczego? O co Ci tak naprawdę chodzi?
                            • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 13:10
                              Sądzisz, że jak będziesz pisać w kółko to samo to ktoś wreszcie przyzna ci rację?

                              To jest właśnie mechanizm "wmawiania" na siłę czegoś człowiekowi.
                              • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 13:12
                                Nie no, ja sobie daruję. Ty się chcesz tylko ponakręcać.
                        • vivaviva Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 09.10.11, 11:04
                          Przeczytałam jakieś 70 % postów. zdecydowałam sie napisac co mysle bo jestem całkowicie przerazona.
                          Jest kilka opcji:
                          1) zdesperowana jest rzeczywiscie trollem i chciała zrobic zamieszanie na forum. Jesli tak uważam ze jest niezła socjopatką bo mechanizmy które opisuje są tak klasyczne że nie mając wyjształcenia kierunkowego widać ze podpadają pod obserwację psychologiczną. Bałabym sie kontaktu z taką osobą. Jeśli jest zdrowa na umyśle to pytanie skąd zna takie zachowanie i co nią kieruje że wylewa swoje przemyslenia na forum podszywając się pod osobę chorą.
                          Czy z tego nicka były pisane jakieś inne posty w innych watkach?


                          2) zdesperowana naprawdę żyje w swoim świecie rodem z filmów z Bondem. JEśli tak to powinien się nią zająć psychiatra i objąć leczeniem farmakologicznym. Przeczytałam jej wpisy i nie znalazłam ANI JEDNEGO KONKRETU, ani jednego, po prostu bełkot. Chodzenie po mieszkaniu sasiada z urzadzeniem które ja sledzi według mnie nie podchodzi pod konkret, bo to jest nieweryfikowalne...

                          osoba zdrowa psychicznie napisałaby: sasiad podrzucił mi kartke ze jestem "gópią krowa", albo sasiadka z pietra wyzej czychała az wystawię glowe przez okno i wylała mi pomyje na parapet albo znalazlam kupę na wycieraczce 7 dni z rzedu. wtedy bym wiedziala ze rzeczywiscie sa podstawy twierdzic ze ktos ja dreczy.

                          3) jest to studentka psychologi , która pisze prace mgr ile naiwnych uzytkownikow forum da sie nabrac na wyimaginowany problem i odkryje w sobie ukrytego psychologa - psychiatrę dajac tzw dobre rady.

                          Jesli jest to naprawde chora osoba to dziwie sie ze jej rodzina i znajomi jesli takich ma nie zajma sie nią.
                          podejrzewam ze swoimi obsesjami katuję rowniez swoich znajomych.

                          jest tez opcja ze rozmawiala ze "zmowionymi" sasiadami ze wywachała ich spisek przeciwko niej i sie rozniosło na osiedlu ze to wariatka i teraz naprawde sie z niej smieja i wytykaja palcami. pewnie tez przestali wypuszczac dzieci na dwor bo "ta psychopatka moze im cos zrobić". to do mnie przemawia najbardziej.... niestety.

                          idz kobieto do lekarza i popros o antydepresanty jakies. jak po tygodniu objawy nie ustana no to sama juz nie wiem.

                          mialam kolezanke z podobnymi objawami, nawet pisalam na jakims forum w kategoriach humorystycznych o tym co ona sobie ubzdurała ale teraz widze ze to ie było sieszne, przynajmniej dla niej, mea culpa - tu jest lekarz potrzebny
                  • maitresse.d.un.francais do psychiatryka nikogo się nie "pakuje" 04.10.11, 16:48
                    zdesperowana_86 napisała:

                    > Wiem, że sobie mogę zaszkodzić - co idealnie widać po tutejszych wpisach. Wiele
                    > osób od razu chciałoby mi wmówić chorobę psychiczną. Ja to rozumiem. Ale z dru
                    > giej strony tak też można próbować "uciszać" ofiarę przestępstwa.
                    >
                    > Albo da sobie spokój, albo zapakujemy ją do psychiatryka...?

                    a psychiatra to taki pan/pani, który siedzi w eleganckim gabinecie WIELE KILOMETRÓW OD NAJBLIŻSZEGO PSYCHIATRYKA. I nie gryzie. Tylko na przykład przepisuje leki antydepresyjne.
            • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:40
              Jakbym wiedziała kogo DOKŁADNIE ścigać to sprawa byłaby załatwiona.
              Ale każda przydatna informacja, spostrzeżenie się przecież liczy. Wszystkie okoliczności. Dlatego zbieram każdą informację. Dlatego obserwuję. Przydałby się tylko ktoś kto miałby faktyczne możliwości i uprawnienia do tego, aby z lepszą taktyką na takiego delikwenta się zaczaił.

              Spryciarz wie, że głupia nie jestem i nieco się orientuję w takich sprawach...

              A powiedzmy sobie szczerze, wobec faktu inwigilacji danej osoby, tak osoba jest jakby "w potrzasku" i cokolwiek zrobi to sprawca może to obrócić przeciwko niej.

              No trudno. Poczekam. Zobaczę.
              • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:41
                Dlatego też ta dyskusja.

                Zależy mi na konstruktywnych rozwiązaniach. Nie na odsyłaniu do psychiatry i "zamiatania" problemu pod dywan.
                • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 12:57
                  zdesperowana_86 napisała:

                  > Zależy mi na konstruktywnych rozwiązaniach. Nie na odsyłaniu do psychiatry i "z
                  > amiatania" problemu pod dywan.
                  *
                  Ależ odesłanie do psychiatry ma na celu udowodnienie, że nie jesteś wariatką. Dlaczego sądzisz, że każdy psychiatra powie, żeś wariatka?
                  Konstruktywne rozwiązania zbywasz "a oni się za dobrze kamuflują" i "a wszyscy ukrywają". Dlaczego?
                  • zdesperowana_86 Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 13:16
                    Bo znam ten sposób postępowania. "Na wariata" :-)
                    • raohszana Re: Dzięki za odpowiedzi ale nie o to chodziło 04.10.11, 13:18
                      zdesperowana_86 napisała:

                      > Bo znam ten sposób postępowania. "Na wariata" :-)
                      *
                      No, ale na litość - przecież w mieście jest parę setek specjalistów.
                      I jaki to jest sposób "na wariata"?
    • wez_sie Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:39
      mojego wujka żydzi chcieli zagazowac, ale posiedzial z pol roku w tworkach i mu dali spokój.
      zrób tak samo.
    • six_a Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:58
      o, jest was więcej:

      forum.gazeta.pl/forum/w,61,128618292,128618446,_c_d_tutaj_.html
      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 03.10.11, 23:59
        Dziwnie podobny styl pisania.
        • koham.mihnika.copyright ta sama jednostka chorobowa 06.12.11, 12:04
          szkoda, ze nie mozna wezwac lekarza przez internet. Albo zrobi krzywde sobie, albo komus.
          • robert86549432 Re: ta sama jednostka chorobowa 06.12.11, 16:56
            Mam dwa pytanka:
            1.A ile procent populacji to psychopaci ?
            2.Jaka to jednostka chorobowa, że nie można przemyśleć co ma się do przekazania, i zapycha się forum masą postów. Nie potrafisz się skoncentrować dłużej niż 5 minut - może to ADHD ?
            Pozdrawiam.
    • anaisanais96 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 00:07
      Wydaje mi się że masz syndrom ofiary. NIe wiem czy to się tak fachowo nazywa, ale tak mi się wydaje. Takie osoby mają zaniżone poczucie własnej wartości i dlatego łatwo stają sie ofiarą jakiejś grupy. DO tego nawet jeśli to dokuczanie ze strony otoczenia nie jest wcale takie straszne to osboa, do której są te "ataki " skierowane odbiera to jakby wszyscy sprzysięgli się przeciw niej, trochę to wyolbrzymia, i wszędzie widzi ludzi kórzy chcieliby jej dowalić.
    • qw994 Kolejny troll 04.10.11, 05:53
      Do śmietnika
    • bruthal Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 07:33
      Tutaj ci pomogą
    • grzeszna_marta Re: A ja Ci wierzę 04.10.11, 10:08
      bo w dzisiejszych czas wcale nie jest tak trudno zrobić głupi fotomontaż i puścić to w net
      jakiś, podły DUPEK który dostał pewnie od Ciebie po nosie albo pewnie nie dostał tego czego chciał próbuje się odgrywać . Znam podobną sprawę :( dziewczyna o mało nie wpadła w poważną depresje łącznie z próbami samobójczymi :(( ale po pewnym czasie odpuściła i żyje swoim życiem a znajomi , rodzina prawie wszyscy odwrócili się od niej . Nie dasz rady udowodnić niczego jeśli nie masz na to dowodów , nikt Ci nie uwierzy . Zauważ ,ze mamy takie społeczeństwo , które wierzy ogółowi pojedyncze jednostki nie mają szans na pomoc i zrozumienie :/ Straszne szczerze współczuję
    • grzeszna_marta Re:Powiem Ci jedno 04.10.11, 10:21
      przypatrz się nawet pośród tz. pseudo znajomych z którymi masz sporadyczny kontakt albo byłym jeśli , ktoś z Twojego otoczenia unika Cię , dziwnie zachowuje się w Twojej obecności to na bank ta osoba może mieć z tym coś wspólnego .To na pewno ona
      • jael53 Re:Powiem Ci jedno 04.10.11, 11:45
        Niestety, nie wierzę; co nie znaczy, że nie wierzę w istnienie stalkingu. Ale rzeczywiste ofiary stalkingu całkiem nie tylko całkiem dobrze potrafią uchwycić, kto jest nękaczem; mają mnóstwo konkretnych faktów, wskazujących na nękanie. Mają też często dowody materialne (smsy, maile, filmy; także zniszczone rzeczy, rozmaite "prezenty", etc.).

        Z bardzo długich wynurzeń Zdesperowanej nie wyłania się ani jeden konkret; poza tym, że nie ukończyła studiów w terminie.
        • raohszana Re:Powiem Ci jedno 04.10.11, 11:46
          jael53 napisała:

          > Z bardzo długich wynurzeń Zdesperowanej nie wyłania się ani jeden konkret; poza
          > tym, że nie ukończyła studiów w terminie.
          *
          Wyłania się już. Odpowiedziała mi na pytanie o lekarza i, cóż, to potwierdziło wszystko.
          • zdesperowana_86 Re:Powiem Ci jedno 04.10.11, 12:33
            Podejrzewam że ta sprawa to precedens.

            No cóż, nie z takimi przeszkodami życiowymi sobie dawałam radę.
            • raohszana Re:Powiem Ci jedno 04.10.11, 12:39
              zdesperowana_86 napisała:

              > Podejrzewam że ta sprawa to precedens.
              *
              Nie.

              > No cóż, nie z takimi przeszkodami życiowymi sobie dawałam radę.
              *
              Powodzenia zatem.
    • takajatysia Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 10:41
      Ale co Ci szkodzi iść do psychiatry? Nie musisz nikogo o tym powiadamiać...

      Nie wiem czy to do Ciebie trafi, ale większość bliźnich (np. sąsiadów na osiedlu) zupełnie nie obchodzi co robisz, jaka jesteś. Wątpię, żeby komukolwiek (a już na pewno grupie ludzi) chciało się podglądać Cię, mówić o Tobie, śledzić i szykanować. Bądźże racjonalna, czy Tobie by się chciało przeciwko jakiejś osobie knuć, gdzieś chodzić, pokazywać, podglądać? Podejrzewam że nie - i innym tez nie, ludzie mają swoje życie i nie interesują ich inni.

      Możesz iść do psychiatry, może problem istnieje tylko w Twojej głowie. Schizofrenię można leczyć. A jeśli jej nie masz to myślę, że lekarz może Ci pomóc udowodnić policji, że to stalking a nie Twoja wyobraźnia.
      • grzeszna_marta Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 15:03
        takajatysia napisała:

        > Ale co Ci szkodzi iść do psychiatry? Nie musisz nikogo o tym powiadamiać...
        >
        > Nie wiem czy to do Ciebie trafi, ale większość bliźnich (np. sąsiadów na osiedl
        > u) zupełnie nie obchodzi co robisz, jaka jesteś. Wątpię, żeby komukolwiek (a ju
        > ż na pewno grupie ludzi) chciało się podglądać Cię, mówić o Tobie, śledzić i sz
        > ykanować. Bądźże racjonalna, czy Tobie by się chciało przeciwko jakiejś osobie
        > knuć, gdzieś chodzić, pokazywać, podglądać? Podejrzewam że nie - i innym tez ni
        > e, ludzie mają swoje życie i nie interesują ich inni.
        >
        swojego czasu była jakaś tak gra debili którzy szantażowali mężatki , rbili zdjecia a potem wysyłali do meżów myślisz ,że to tez było wyssane z palca
    • mmagi Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 11:06
      nie mozesz tego skrócic:/???
    • raohszana Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 11:44
      "A czemu aż tak bardzo chcesz mnie do niego zaciągnąć?

      Rozmawiałam z psychologiem iz psychiatrą (który w ogóle nie słuchał tego co do niego mówię i po czym stwierdził to samo, co próbujesz mi wmówić - i myślisz, że ja mam w to wierzyć?)

      Znam przypadki fałszowania opinii psychiatrów, więc daruj sobie. "
      *
      To jej odpowiedź na pytanie o wizytę u psychiatry. Smutne, ale prawdziwe i jednoznaczne. U coraz młodszych się ujawniają zaburzenia :/
      • jael53 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 11:51
        To rzeczywiście wygląda już bardzo jednoznacznie. Razem z tymi bardzo splątanymi wypowiedziami.
        • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 11:53
          Niestety. I to uparte odsuwanie od siebie prawdy. Szkoda dziewczyny.
          • zdesperowana_86 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:50
            Szkoda, że tak łatwo niektórym wmówić fałsz.

            Szkoda, że istnieje tylu manipulatorów, którzy każdą informację odkręcą w taki sposób, aby świadczyła przeciwko osobie, która ją wypowiedziała.
            • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:59
              zdesperowana_86 napisała:

              > Szkoda, że tak łatwo niektórym wmówić fałsz.
              *
              Dlatego, że nie chcesz udowodnić prawdy i reagujesz agresywnie.

              > Szkoda, że istnieje tylu manipulatorów, którzy każdą informację odkręcą w taki
              > sposób, aby świadczyła przeciwko osobie, która ją wypowiedziała.
              *
              Szkoda też, że wolisz tkwić w tym niż realnie zadziałać.
              • zdesperowana_86 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:18
                Jak do tej pory to ty agresywnie próbujesz mi wmówić, że ze mną jest coś nie tak. No cóż: słowo przeciwko słowu.
                • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:22
                  Widzisz, skoro wszystko z Tobą tak - to dlaczego nie potwierdzić tego?
      • alpepe Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 11:54
        typowe, w sytuacjach kryzysowych coś takiego się ujawnia. Moja mama miała takiego kolegę na studiach. Jak miał pisać magisterkę, to zwariował. Poszedł do szpitala, podleczono go, świetnie napisał i zdał, został na uczelni, jak miał oddać pracę doktorską, znów wylądował w psychiatryku. Podleczyli go, wypuścili i został panem doktorem. Jak było potem, nie wiem.
        • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 11:57
          Ona się upiera, że wszystko dobrze. Teraz i ja już jej wmawiam i chcę, żeby wylądowała w psychiatryku.
          Myślisz, że to przez zawalone studia?
          • jael53 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:03
            To też może być, bo jest, jak napisała Alpepe - kryzysy życiowe mogą nie tyle spowodować, ile wyzwolić epizod chorobowy.
            Dobrze, gdy człowiek, którego to dotknie, mimo wszystko (np. narastająca pewność istnienia wszechogarniającego spisku) zdobędzie się na pójście po fachową pomoc.
            Niestety, często bywa i tak, że ta pomoc przychodzi wbrew woli zainteresowanego - gdy już tak narozrabia, że otoczenie nie ma wyjścia.
            • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:08
              jael53 napisała:

              > To też może być, bo jest, jak napisała Alpepe - kryzysy życiowe mogą nie tyle s
              > powodować, ile wyzwolić epizod chorobowy.
              *
              Tak mi się właśnie wydaje, że to możliwe.

              > Dobrze, gdy człowiek, którego to dotknie, mimo wszystko (np. narastająca pewnoś
              > ć istnienia wszechogarniającego spisku) zdobędzie się na pójście po fachową pom
              > oc.
              *
              Prawda? Ole jednym z objawów jest właśnie przekonanie o tym, że to osoba z urojeniami ma rację, a nie ktokolwiek inny. Zauważ, że rodzina i znajomi mają podobne podejście do naszego, a ona trwa przy swoim.

              > Niestety, często bywa i tak, że ta pomoc przychodzi wbrew woli zainteresowanego
              > - gdy już tak narozrabia, że otoczenie nie ma wyjścia.
              *
              I wtedy kończy się mniej przyjemnie niż na łagodnej terapii farmakologicznej.
          • alpepe Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:04
            tak. Syn koleżanki mojej mamy, też jedynak, jak autorka, wychuchany i wydmuchany, na piątym roku nie potrafił sobie poradzić z pracą inżynierską. Też schizofrenia. Uciekł do lasu, szukano go przez tydzień, całe historie. Kiedy go odnaleziono, od razu trafił do psychiatryka. Dobrze dobrano mu leki i skończył studia. Cały czas bierze leki, ale i tak, z tego, co pamiętam, ma rentę "na głowę". Trochę pracuje, ale po tamtym przeciążeniu ślad pozostał.
            • jael53 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:15
              Są jednak historie całkiem inne - gdy przebyte epizody nie upośledziły możliwości życiowych. Znam dwie osoby takie, jak kolega Twojej mamy - obaj panowie skutecznie zapracowali na dobrą branżową markę; ale też obaj byli przez kilkadziesiąt lat bardzo zdyscyplinowani i żywo zainteresowani tym, aby w razie uchwycenie jakiegoś tropu, ze mogą być zagrożeni kolejnym epizodem, natychmiast szukać pomocy. I tak się sami pilnowali; choć było znacznie trudniej - bo bie tylko inna atmosfera wokół ludzi zaburzonych, ale i trochę gorsze medykamenty.

              To jest nadal postawa bardzo rzadka - częściej pacjent trochę podleczony dochodzi do wniosku, że już niczego więcej mu nie trzeba; i wraca np. do starych narowów - a po niedługim czasie znowu są jazdy, z włączaniem policji, straży, pisaniem do specsłużb...
              • alpepe Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:26
                dlatego ja w odpowiedzi dałam autorce alternatywę. Wyjazd za granicę sprawiłby, że te resztki rozsądku, do których tu wszyscy się odwołujemy, mogłyby zadziałać i poszłaby się leczyć.
                Czytałam, że tacy chorzy odczuwają przede wszystkim nieufność i rozpacz, że nikt ich nie rozumie. Dokładnie tak, jak wątkodawczyni.
                W przypadku syna koleżanki mojej mamy, to ta matka była skrajnie nadopiekuńcza. Rozstała się z mężem alkoholikiem i syn był jej światem. Ile mogła, tyle go chroniła, ale już pracy nie potrafiła za niego napisać.
            • zdesperowana_86 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:57
              O widzę, że jest więcej "mędrców" stawiających psychoanalizę przez internet.

              Na prawdę nie robi to na mnie wrażenia.

              Ja za to znam historie ludzi, pod którymi celowo kopano dołki, aby właśnie ich osłabić w "najważniejszym" momencie. Ciekawe....
              • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:01
                Słuchaj, czy Ty w ogóle czytasz co się do Ciebie pisze?

                Sytuacja wygląda tak: same wrażenia. Ciągle ŻADNYCH konkretów. Nie chcesz niczego sprawdzić za pomocą metod pewnych - bo się nie da albo bo zafałszowane będzie - chcesz opierać się tylko na swoich domysłach i sposobach w stylu "bo ja po kroku poznam wiek osoby" - w jakim Ciebie to stawia świetle, a? Na jakiej podstawie ma Ci ktokolwiek uwierzyć?
          • zdesperowana_86 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:54
            Słuchaj, jakbyś się nie starał to nie zmanipulujesz faktów.

            To jest bardzo łatwe i dość popularne przypinać komuś łatkę wariata/wariatki, ale nie tędy droga...

            Z moimi studiami wszystko było w porządku do czasu, aż się komuś zachciało mnie "trochę" powyprowadzać z rónowagi.

            Powiedz, tak bardzo ci zależy, aby mi nie uwierzono, że dodajesz wszędzie swoje trzy grosze o tym samym, powtarzając w kółko ten sam tekst, na który już ci odpowiedziałam?
            • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:01
              zdesperowana_86 napisała:

              > Powiedz, tak bardzo ci zależy, aby mi nie uwierzono, że dodajesz wszędzie swoje
              > trzy grosze o tym samym, powtarzając w kółko ten sam tekst, na który już ci od
              > powiedziałam?
              *
              A dlaczego miałoby mi na tym zależeć, skoro jesteś zupełnie obcą mi osobą?
          • gaissa Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:15
            raohszana napisał:

            > Ona się upiera, że wszystko dobrze. Teraz i ja już jej wmawiam i chcę, żeby wyl
            > ądowała w psychiatryku.
            > Myślisz, że to przez zawalone studia?
            >
            A nie mieszkasz czasem na osiedlu Podwawelskim? To by wszystko tłumaczyło :P
            • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:16
              gaissa napisała:

              > A nie mieszkasz czasem na osiedlu Podwawelskim? To by wszystko tłumaczyło :P
              *
              Mieszak. W siedmiu blokach i trzynastu mieszkaniach nawet. Nie widać? :D
              • gaissa Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:17
                raohszana napisał:

                > gaissa napisała:
                >
                > > A nie mieszkasz czasem na osiedlu Podwawelskim? To by wszystko tłumaczyło
                > :P
                > *
                > Mieszak. W siedmiu blokach i trzynastu mieszkaniach nawet. Nie widać? :D
                >

                Nie, bo się ukrywasz :) Ale słychać, bo szurasz biednej autorce nad głową, szur szur.
          • maitresse.d.un.francais Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 16:52
            raohszana napisał:

            > Ona się upiera, że wszystko dobrze. Teraz i ja już jej wmawiam i chcę, żeby wyl
            > ądowała w psychiatryku.
            > Myślisz, że to przez zawalone studia?
            >
            Rao, zejdź z kobity. Nie ma siły. Rozmawiałam kiedyś w realu z jedną panią, która też miała dużo własnych wrażeń. Też się nie dała przekonać do lekarza. Takim osobom należy podawać leki w tajemnicy, a jak im się poprawi - wyjaśnić sprawę. Dlatego osoby mieszkające same mają przerąbane.
            • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 20:46
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > Rao, zejdź z kobity. Nie ma siły. Rozmawiałam kiedyś w realu z jedną panią, któ
              > ra też miała dużo własnych wrażeń. Też się nie dała przekonać do lekarza. Takim
              > osobom należy podawać leki w tajemnicy, a jak im się poprawi - wyjaśnić sprawę
              > . Dlatego osoby mieszkające same mają przerąbane.
              *
              Ano odpuszczone już. Nie ma siły.
              O, leki w tajemnicy - ale to trudno, dopóki nie ma karty u psychiatry to nie da on leków :/
              • maitresse.d.un.francais Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 21:52

                > O, leki w tajemnicy - ale to trudno, dopóki nie ma karty u psychiatry to nie da
                > on leków :/
                >
                Wizyta domowa.

                Nb. u nas atmosfera wokół osób z zaburzeniami jest taka, że popatrzono dziwnie... na mnie, bo rozmawiałam z tą panią. Znaczy uważali, że to się przenosi wirusowo, czy co?
                • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 21:58
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > Wizyta domowa.
                  *
                  O, widzisz, to mię na myśl nie przyszło!

                  > Nb. u nas atmosfera wokół osób z zaburzeniami jest taka, że popatrzono dziwnie.
                  > .. na mnie, bo rozmawiałam z tą panią. Znaczy uważali, że to się przenosi wirus
                  > owo, czy co?
                  *
                  No nie? Poza tym nie rozumiem w ogóle podejścia do osób z zaburzeniami - jakby to od razu były najcięższe przypadki z nieuleczalnymi zmianami. Przecież to nie dość, że niezaraźliwe, to jeszcze wiele przypadków da się stosunkowo łagodną terapią farmakologiczną poratować.
      • zdesperowana_86 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:46
        Bardzo łatwo jest manipulować fragmentami zdań wyrwanych z kontekstu.

        Ale dzięki, przynajmniej nauczę się dzięki wam jak to się odbywa w praktyce.

        Przyda mi się przeszkolenie z technik manipulacji.

        W końcu nie o sprawiedliwość chodzi na tym świecie, prawda?
        Tylko o to kto dysponuje lepszymi "argumentami" i jest bardziej przekonujący?
        • jael53 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 12:55
          Źle trafiłaś. Mam za sobą sprawę o nękanie. Z czasów niby niedawnych, ale jednak takich, że te sprawy jeszcze nie były zbyt częste. I mam całkiem inne doświadczenia - właśnie takie, że o ile nękanie zdarza się naprawdę, to dowodów jest aż nadto. Ba, trafiają się nawet świadkowie, chociaż przy dowodach materialnych niezbędni nie są. I nie umywa się rąk od takich spraw. Nie imaginuję sobie, że byłam kimś strasznie wyjątkowym i coś wyjątkowego dla mnie zrobiono - zostałam potraktowana profesjonalnie.
          • zdesperowana_86 Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:30
            Ok, ale sprawy o to samo przestępstwo lub przestępstwa powiązane nie muszą zawsze mieć tego samego podłoża.

            Możliwe, że ja jeszcze paru faktów nie znam. Bo z pewnością gdzieś jest tzw. "podwójne dno" całej sprawy.

            I nie nakręcam się, a zwyczajnie dyskutuję.
            Zależy mi na wyjaśnieniu sprawy.
            Tyle, że ta irracjonalna sytuacja nie pozwala na pochopne podejmowanie kroków, dlatego zdecydowałam między innymi "rzucić" tematem na publiczne forum, aby właśnie zasięgnąć opinii i przy okazji poznam się na ludziach... :-)

            Czyż nie lepiej sprawdzić jak się mogą zachować ludzie wobec takiej informacji?
            Nie jest moim celem trollowanie czy inne formy spamowania na forum.

            Podjęłam dyskusję, bo temat mnie interesuje, w końcu zależałoby mi na rozwikłaniu problemu.

            Jeszcze raz powtarzam: nie twierdzę, że to "całe osiedle" się na mnie uwzięło, a raczej jedna osoba, prowodyr, który swoim postępowaniem spowodował całą lawinę negatywnych dla mnie skutków, m.in. takich, jak zafundowane mi "wrażenia". Co to za problem porozpowiadać parę głupot, rozpowszechnić coś - a reszta która to "podchwyci" przekazuje to dalej i tak się to właśnie samo rozkręca. I nie wiadomo kogo w tym momencie ściagać.

            No chyba, że właśnie, tak jak ja to próbuję zrobić - zrobi się analizę sytuacji krok po kroku - i spróbuje się dotrzeć do głównego sprawcy całego zamieszania.
            • kitek_maly Re: Pani ma naprawdę problem... 06.10.11, 09:44
              spowodował całą lawin
              > ę negatywnych dla mnie skutków, m.in. takich, jak zafundowane mi "wrażenia"

              Wrażenia są takie, że coś słyszysz i coś widzisz - ale tylko Ty, inni nie. Sądzisz, że rodzina pozostałaby bierna, gdyby faktycznie pół osiedla się zmawiało przeciwko Tobie?
        • raohszana Re: Pani ma naprawdę problem... 04.10.11, 13:02
          Tyle, że tu nikt niczym nie manipuluje - podajesz takie, a nie inne informacje i masz pretensję bo widzimy świat inaczej niż Ty.
    • a_nonima Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:19
      Wg mnie to schizofrenia.
      • grzeszna_marta Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:38
        a_nonima napisała:

        > Wg mnie to schizofrenia.

        tak a dlaczego nie bierzesz pod uwagę tego ,ze ktoś chce i bardzo mu zależny aby ta dziewczyna wpadła w taki stan schizofreniczny , depresyjny

        to tez jest do rozważenia ... niestety :/
        • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:40
          grzeszna_marta napisała:


          > tak a dlaczego nie bierzesz pod uwagę tego ,ze ktoś chce i bardzo mu zależn
          > y aby ta dziewczyna wpadła w taki stan schizofreniczny , depresyjny
          >
          > to tez jest do rozważenia ... niestety :/
          *
          Jeśli się zbada i wszystko ok - to przecież od razu będzie wiadomo, że faktycznie coś się dzieje jednak w okolicy, prawda?
          • grzeszna_marta Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 15:00
            raohszana napisał:

            >Jeśli się zbada i wszystko ok - to przecież od razu będzie wiadomo, że faktyczn
            > ie coś się dzieje jednak w okolicy, prawda?

            wiesz na czym polega schizofremia ? miałeś z tym do czynienia z takimi osobami ? jeśli nie to nie wiesz dokładnie co i jak dzieje się w umyśle chorej osoby do niej naprawdę trudno dotrzeć a sama schizofremia jest dość trudna do zdiagnozowania .

            Fakt autorka psotu pisze dośc haotycznie strasznie niestylistycznie wręcz czasami daną sytuację przedstawia w sposób ironiczny i irracjonalny (moze nałykała sie leków uspokajajacych ?) ale zastanówmy się czy taka sytuacja teoretycznie nie miałaby racji bytu (?) Skoro ktoś ją dobrze zna , skoro ktoś chciał od niej czegoś a nie otrzymał ( czytaj nie przespała się z jakimś dupkiem ) to czy w ramach odwetu nie mógłby puscić w eter krzywdzacej dla niej opini ?
            Mógłby kwestia tego jakie jest prawdopodobienstwo tego ,ze się odważy w sumie facet nie ma nic do stracenia to są tylko przypuszczenia ale ja bym sie nad tym głębiej zastanowiła i to całkiem na spokojnie .
            Moim zdaniem autorka powinna może porozmawiać z dobrym psychologiem jak już a nie z psychiatrą bo ten drugi od razu zacznie ją szpikować lekami a nie o to przeciez chodzi to ostateczność (leki)
            • sid-sid Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 16:32
              Błagam, schizofreNia.
            • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:48
              grzeszna_marta napisała:

              > wiesz na czym polega schizofremia ? miałeś z tym do czynienia z takimi oso
              > bami ? jeśli nie to nie wiesz dokładnie co i jak dzieje się w umyśle c
              > horej osoby do niej naprawdę trudno dotrzeć a sama schizofremia jest dość
              > trudna do zdiagnozowania .
              *
              Schizofernia, nie -fremia. Tak, wiem na czym. Tak, mam do czynienia z takimi osobami.

              > Fakt autorka psotu pisze dośc haotycznie strasznie niestylistycznie wręcz c
              > zasami daną sytuację przedstawia w sposób ironiczny i irracjonalny (moze
              > nałykała sie leków uspokajajacych ?) ale zastanówmy się czy taka sytuacja te
              > oretycznie nie miałaby racji bytu (?) Skoro ktoś ją dobrze zna , skoro kt
              > oś chciał od niej czegoś a nie otrzymał ( czytaj nie przespała się z jakim
              > ś dupkiem ) to czy w ramach odwetu nie mógłby puscić w eter krzywdzac
              > ej dla niej opini ?
              > Mógłby kwestia tego jakie jest prawdopodobienstwo tego ,ze się odważy w su
              > mie facet nie ma nic do stracenia to są tylko przypuszczenia ale ja bym sie
              > nad tym głębiej zastanowiła i to całkiem na spokojnie .
              > Moim zdaniem autorka powinna może porozmawiać z dobrym psychologiem jak już
              > a nie z psychiatrą bo ten drugi od razu zacznie ją szpikować lekami a
              > nie o to przeciez chodzi to ostateczność (leki)
              *
              Ale ona nie pisze o jednej osobie. Tutaj idzie o całą rzeszę osób.
        • takajatysia Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:47
          A komu ma zależeć?? Nawet jakby się znalazł taki psychol, to musiałby jeszcze namówić do intrygi pół osiedla. A 99,9 % ludzi pukałoby się w czoło podczas namawiania.

          Ja nawet wierzę, że autorkę mogą wytykać palcami lub patrzeć na nią dziwnie te (pewnie nieliczne) osoby, które zdają sobie sprawę, że nie jest zdrowa na umyśle. A że chodziła po sąsiadach wypytywać o inwigilację i rozprawiać o spisku, to nie dziwota, że teraz patrzą na nią dziwnie. A dzieciaki o sobie mogą z niej jaja nawet robić. Nie dlatego, że coś knują tylko dlatego, że z wariatów się śmieją.
          • vivaviva Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 09.10.11, 11:37
            takajatysia napisała:

            >
            > Ja nawet wierzę, że autorkę mogą wytykać palcami lub patrzeć na nią dziwnie te
            > (pewnie nieliczne) osoby, które zdają sobie sprawę, że nie jest zdrowa na umyśl
            > e. A że chodziła po sąsiadach wypytywać o inwigilację i rozprawiać o spisku, to
            > nie dziwota, że teraz patrzą na nią dziwnie. A dzieciaki o sobie mogą z niej j
            > aja nawet robić. Nie dlatego, że coś knują tylko dlatego, że z wariatów się śmi
            > eją.


            dokladnie to samo napisalam chwile wczesniej. jak opowiedziala komus z osiedla o swojej mani przesladowczej to poszło w swiat i ja teraz wytykaja. pewnie tez strasza nia dzieci, ze jak beda niegrzeczne to pani z II pietra po nie przyjdzie. [mam nadzieje ze nie mieszka na II p bo pomysli ze to ja przestawiam meble ;P ]
        • a_nonima Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:00
          Miałam kontkatk z osobą chora na schizofrenię. Wiem, co piszę.
          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:03
            Myślisz? Za spokojnie, za składnie, za normalnie po prostu. Ktoś się naczytał podręcznika i trolluje.
            • jael53 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:08
              Zwróć uwagę, ze Zdesperowana: a) starannie omija wszelkie w miarę konkretne wypowiedzi; b) "nakręca się" - coraz częściej ogranicza się do powtarzania słów kluczowych i powielania skryptów wypowiedzi; c) nadzwyczajnie plącze swoje wypowiedzi - to jest zapis specyficznej "gonitwy myśli", gdzie struktura logiczna z postu na post jest coraz bardziej rozmyta.
              • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:11
                Słuchajcie, a może ten wątek skasować? Bo jeśli osoba chora - to jej to szkodzi, a jak troll - to jakoś chamsko się nabija z chorych.
                • jael53 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:15
                  To dobra myśl; zwłaszcza że już się zaczyna dosyć ostra jazda - z zatrudnianiem mianowicie służb do szeroko zakrojonych poszukiwań. Basta.
                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:17
                    jael53 napisała:

                    > To dobra myśl; zwłaszcza że już się zaczyna dosyć ostra jazda - z zatrudnianiem
                    > mianowicie służb do szeroko zakrojonych poszukiwań. Basta.
                    *
                    Lepiej - przed chwilą stwierdziła, że my tu wszyscy to jedna i ta sama osoba. Coraz ostrzej. Czas pisać do wersji.
                    • jael53 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:19
                      A, też już trafiłam. Za to - uwaga - do mnie Zdesperowana nie ma nic, chociaż się przyznałam, że mam za sobą sprawę o nękanie. Prawdziwą.
                      Powodzenia.
                      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:23
                        Napisawszy.
                        Bo z nią nie gadasz. A ja się, przyznaję, nieco wkręciwszy, ze względu chyba na podobny przypadek w rodzinie.
                    • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:23
                      To pisz. Nie ma to jak robić trollowi przysługę.

                      (Prześladowanie na Forum Kobieta!)
                • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:22
                  Jak sobie szkodzi? Anonimowo pisze. Wygadać się może. Fakt, nie pomoże to w niczym ale i nie zaszkodzi.
                  (ps - Chyba nie kontrolują jej komputera bo jakoś tu nie przyszli :)

                  Wątek zaś robi nawet dobrą robotę - pokazuje jak płynna może być granica między zdrowymi a chorymi.

                  I skoro systematyzujemy - ja tak pojechałem o schizofrenii, w odniesieniu do innego wątku.
                  Ale oczywiście bez sensu. Nic nie wiemy o omamach wzrokowych czy słuchowych ani innych kryteriach chorobowych. Widzimy wyłącznie paranoję.
                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:24
                    Whatever. Są pewne granice, nawet na forum.
                    • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:27
                      Bo się wkręciłaś ze względu?...
                      Mnie tam bardziej irytowała kampania "stop wariatom drogowym".
                      • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:29
                        niezmiennick napisał:

                        > Bo się wkręciłaś ze względu?...
                        *
                        Bo są granice. Taka jest moja. Wystarczy?

                        > Mnie tam bardziej irytowała kampania "stop wariatom drogowym".
                        *
                        To nie kwestia irytacji, ale zniesmaczenia.
                        • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:30
                          Ach, czyli istnieją granice ale ich przebieg ustalam ja.
                          Tja... :)
                          • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:32
                            niezmiennick napisał:

                            > Ach, czyli istnieją granice ale ich przebieg ustalam ja.
                            > Tja... :)
                            *
                            Moich - na pewno. Dlaczego ktoś miałby ustalać przebieg moich granic?
                            A to, że nie podoba mi się nabijanie z osób chorych w taki sposób - to też ktoś inny winien mi powiedzieć kiedy może mi się nie podobać?
                            • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:35
                              Ależ oczywista oczywistość. Tylko napisałaś, że istnieją na forum granice. To by wskazywało na jakieś ogólne zasady :)
                              • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:36
                                niezmiennick napisał:

                                > Ależ oczywista oczywistość. Tylko napisałaś, że istnieją na forum granice. To b
                                > y wskazywało na jakieś ogólne zasady :)
                                *
                                Nie wypowiadam się za ogól. Dla mnie istnieją pewne granice. Nawet na forum.
                                A co zrobi forumowa moderacja - to już jej sprawa.
                                • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:38
                                  No to źle zrozumiałem.
                • kitek_maly Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.10.11, 09:48
                  > Słuchajcie, a może ten wątek skasować? Bo jeśli osoba chora - to jej to szkodzi
                  > , a jak troll - to jakoś chamsko się nabija z chorych.

                  Ale przecież już ponoć konto zostało skasowane.
                  Jak skasują wątek to pomyśli, że szajka dotarła już tutaj.
                  • raohszana Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.10.11, 10:43
                    kitek_maly napisała:

                    > Ale przecież już ponoć konto zostało skasowane.
                    *
                    Jak nic to oni. Ale nieważne, że ludzie jej mówią o zabezpieczaniu sieci - nic nie robi, konto skasowali. Chyba jednak troll.

                    > Jak skasują wątek to pomyśli, że szajka dotarła już tutaj.
                    *
                    Kitek, po pierwsze - to Ty jesteś mną - bo całe forum to jedna osoba, odpowiadająca sama sobie [ pani zna to forum i wie ] i chcemy ją zamknąć w psychiatryku wszyscy [ ale to i tak jedna osoba ] ;) Więc już szajka na forumie jest.
                    • jael53 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 06.10.11, 10:59
                      Jako tymczasowe wcielenie Rao zadziwiłam się jeszcze raz. Ponoć ta historia trwa już ponad rok. A Autorka przez ten czas ani razu nie podjęła akcji typu stuk-puk do sasiedzkich drzwi i bardzo pana przepraszam, ale czy zechciałby pan mieszkać nieco ciszej? Tak zwyczajnie, jak się robi, gdy sąsiedzi czynią jaki uporczywy hałas. Oczywiście, nie musi to być akcja skuteczna - ale przynajmniej następuje "rozpoznanie w warunkach bojowych", z kim się ma (nie)przyjemność.

                      Gdy lat temu ponad dziesięć zaczęłam dostawać dziwną pocztę - tradycyjną i elektroniczną, gdy na stronę domową zaczął się sypać spam, gdy kilkakrotnie przyszło zapytanie od admina pewnego zawodowego forum, czy w dniach xxx podejmowałam próby logowania się (a potem poinformował, że ponieważ było kilkadziesiąt prób nieudanego logowania, zablokował konto)... nie zrobiło mi się miło, ale to były fakty. Były po nich ślady. Obcy ludzie (admin) informowali, że coś niefajnego się dzieje. I z tym można było działać.

                      Tu się "wszystko ze wszystkim wiąże" - całkiem możliwe wybryki znudzonej osiedlowej żuwniażerii (blokersi występują w przyrodzie, owszem) z zachowaniem sąsiada, a jedno i drugie z sytuacją na uczelni.
              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:14
                Zauważ, że zawartość merytoryczna wypowiedzi jest dla trolla istotna tylko jeśli podgrzewa atmosferę. Stąd zwykła niedbałość o spójny obraz.

                Osoba nie jest splątana - doskonale wie komu na jaki post odpowiada. W odpowiedzi nie przeskakuje między myślami.
                • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:22
                  Kolejny psychoanalityk forumowy? :-)
                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:24
                    Pogromca trolli :)
              • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:21
                Pomijam odpowiedzi, z którymi albo się zgadzam albo nie mam nic do dodania. Jasne?
                Ideą forum jest dyskusja. Moim zamiarem było przedstawienie jak sprawa wygląda z punktu widzenia takiej właśnie osoby, która znalazła się w opisanej sytuacji.

                Koryguję jedynie błędne stwierdzenia, które sprawiają że mój przekaz zostaje błędnie odczytany.
                • hd_vision Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 15:13
                  Jesli poddasz sie leczeniu te osob znikna.
                  Znajdziesz sie w innej rzeczwistosci.
                  To ze tyle osob odpowiada na Twoje posty nie znaczy ze jestes w realnej rzeczywistosci i to sie dzieje naprawde.
                  Stanowisz dla nich - tych z netu bezplatna rozrywke.

                  W szpitslu spotykalam takie osoby jak ty. Leczenie dziala. Sproboj. Nie boli.
            • kadfael Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:21
              > Myślisz? Za spokojnie, za składnie, za normalnie po prostu. Ktoś się naczytał p
              > odręcznika i trolluje
              Oj nie - ja też miałam do czynienia z osobami chorymi na schizofrenię. Do pewnego momentu ich wypowiedzi były bardzo logiczne, zwarte i "niepodejrzane".
              Ale własnie ta nieokreśloność przesladowań, niechęc do psychiatry były podobne...
              Jęśli dziewczyna nie ma kogoś bliskiego, kto ją przekona do leczenia, to xle się to skończy - np. epizodem, kiedy zabiorą ja prosto z ulicy na leczenie. Jesli w nim wytrwa jest duża szansa, że to będzie pojedynczy epizod - jeśli nie to tak będzie w kółko macieju :( Pakudnośc tej choroby polega m.in. na tym, że człowiek nie chce w nią uwierzyć, nie chce się leczyć, a ponieważ inni widzą, co się dzieje i próbują działać - izoluje się od nich.
              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:29
                Przecież tu już całe osiedle i nawet na uczelnie chodzą za nią, ba, całe miasto ją rozpoznaje.
                • zdesperowana_86 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:32
                  Tak, może i śmiesznie to brzmi. Ale trochę za bardzo upraszczasz i dlatego wychodzi z tego taka właśnie "anegdotka".
                • kadfael Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:32
                  Ale to są wrogowie. Przyjaciól brak.
                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:37
                    To jest stan, w którym powinniśmy widzieć zaszczute, zalęknione zwierzę (po prostu spróbuj sobie wyobrazić jak byś sama się czuła wobec jakiegoś rzeczywistego stalkingu, nie mówiąc o wykonaniu go przez pół osiedla), a nie swobodną dyskusję na wielu podwątkach.
                    Dlatego też nie widzę tu osoby chorej a trolla.
                    • kadfael Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:49
                      Ale ja miałam do czynienia z osobami chorymi - i one się właśnie tak zachowują.
                      Pewnie to jest wbrew jakiejkolwiek zdrowej logice, ale właśnie zdrowej. Nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić logiki osoby chorej. Ale jest własnie tak - opowiada Tobie tonem konwersacji jak u cioci na imieninach coraz bardziej nieprawdopodobne historie. I początkowo to ma jeszcze ręce i nogi, ale po chwili orientujesz się, że to po prostu coraz wieksza fantazja. Tylko, że nie ma to nic wspólnego z fantazjowaniem czy kłamaniem - to osoba w to święcie wierzy.
                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:54
                        Powiedz mi, miałaś tam do czynienia z osobą która świecie wierzy, w to iż jest inwigilowana przez psychopatę, której tajemnice wyciągają, którą rozpoznają na mieście, która już tego nie może znieść i prosi o wsparcie a następnie zupełnie spokojnie dyskutuje o tym co kto jej odpowiada? Bo jakoś logika to nie wiem jak działa, ale emocje to chyba powinny być spójne?
                        • jael53 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 16:47
                          O to chodzi, że nie. "Spójność" emocji bywa taka, jaką się zgrabnie po niemiecku Hassliebe nazywa.

                          Dawno temu, w pewnym małym miasteczku miejscowy komisariat miał dopust istny z człekiem, który raz po raz ich nawiedzał z nader prawdopodobnymi historiami. Miał być celem napadu rabunkowego; szajka go śledziła i namierzała, ponieważ woził cenny sprzęt optyczny. Rzeczywiście, zdarzało się, że woził (sprawdzono) - absolutnie nieprzepisowo, ponieważ tego sprzętu nie wolno było brać do domu.
                          Wszelako clou tych opowieści tkwiło w tym, że ci szajkowicze wpółpracują z całą rodziną, połową firmy i potrafią niewykrywalne podsłuchy mistrzowsko instalować. Im dłużej ci nieszczęśnicy z komisariatu drążyli, tym osobliwsze szczegóły poznawali... gdy stanęło na tym, że być może te podsłuchy złoczyńcy mają od cywilizacji, jakiej my nie znamy, wreszcie zaskoczyli.
                        • focus35 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 16:51

                          "Bo jakoś logika to nie wiem jak działa, ale emocje to chyba powinny być spójne? "

                          na tym właśnie polega choroba - Ty probujesz ją zanalizowac i pojąć stosując normalne czy zdrowe (nieostre pojęcia oczywiście ale muszę użyć) kryteria - w przypadku choroby owe kryteria szlak trafia - jest dokładnie tak jak napisała poprzedniczka - osoby u których zdiagnozowano schizofrenię mówią w sposób jasny i na pierwszy rzut ucha logiczny i zwarty kompletnie porypane historie - i nie muszą przy tym wcale być zdenerwowane czy nieopanowane (a w zasadzie powinny!) - wrażenie jest... niepokojąco dziwne

                          nie twierdzę, że założycielka jest chora, nie jestem specjalistą ale miałam styczność z osobą zdiagnozowaną - jak przeczytałam dwa (dokładnie tylko dwa wpisy załozycielki wątku) pomyśłałam, że ma jakiś kłopot z odbiorem rzeczywistości albo z kontaktem z rzeczywistością (tą, która nie jest wytworem jej umysłu)
                          umysł to potężny przeciwnik, dlatego dzielnie się, jak pisze, "broni":(
                        • kadfael Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 16:52
                          Dokładnie tak było.
                          A jeszcze inna - z racji swojego zawodu mam stycznośc z bardzo wieloma ludźmi - wydałaby Ci sie kompletnie normalna tylko w pewnym momencie powiedziała, że nie może na mnie patrzeć, bo "mnie też wysledzą", bo jej wszczepili kamery do oczu i sledzą nie tylko ją, ale też tych, z którymi rozmawia. Po czym jakby nigdy nic kontynuowała swoją opowieść.
                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:24
                            Ok, ulegam pod naporem opinii. Ja miałem owszem kontakt ale z osobami w ostrym stanie, stąd może moje niewłaściwe patrzenie.
    • brms Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:26
      Chyba znalazłam dla Ciebie radę, inną niż wszystkie.

      Przestań zwracać na to "nękanie" uwagę, ok? Zajmij się czyś innym (studiami, pracą...) i nie myśl o tamtym. Najlepsze są najprostsze sposoby.
      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 12:58
        Tylko, że nie działają. Bez leków.
        • brms Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:06
          Ale autorka wątku nie wierzy, że bez leków mogą nie działać. Jak spróbuje i okaże się, że nie może... Autorko wątku, czy możesz przestać zwracać uwagę na "nękanie" bez wizyty u lekarza? Jeśli możesz, zrób to. Jeśli nie możesz - sama widzisz, że masz problem?
          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:34
            Bardzo przewrotny plan. Niestety, w jaki sposób osoba taka miała by dojść do wniosku, że wzięcie leków rozwiąże jej problem, którym jest spisek mieszkańców osiedla?
            • brms Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:44
              Korzystając z moich rad, w kolejności:
              1. przestać zwracać uwagę, ignorować (w końcu, czy to takie przykre, że na Ciebie patrzą? gdyby była wyjątkowo urodziwa lub miała lepszy samochód, też by się wciąż oglądali i komentowali. Autorko, co cię to obchodzi?)
              2. jeśli ma problem z ignorowaniem, to znaczy, że brak jej siły wewnątrz i musi ich szukać na zewnątrz, na przykład na wizycie u psychologa.
              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 13:50
                Eee, chyba nie czytałaś, na czym polega problem. Na pewno nie na czymś porównywalnym do oglądania się za nowym porsche :)
                • brms Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 14:01
                  Hm, widać, że nie masz nowego porsche!
                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 14:02
                    :)
                    • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 14:28
                      wiedziałam, że Cię tu zastanę ;)
                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 15:06
                        Wiedziałem, że ktoś mnie śledzi...
                        • brms Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 15:28
                          Jakby coś tak szurało, prawda?
                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:25
                            I szepcze. W szafie.
                        • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:28
                          o cholera ujawniłam się ;)
                          • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:32
                            Nie bój nic. Są głosy, żeby skasować wątek.
                            • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:38
                              ufff bo jeszcze trochę i się przyznam do tej kradzieży ;)
                              • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:41
                                To już wiemy. O tamtym też wiemy, ale jak się przyznasz będzie mniejszy wyrok.
                                • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:41
                                  nic nie wiesz, nigdy nie zostawiam śladów ;)
                                  • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:48
                                    Głosy mi wszystko powiedziały.
                                    • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 20:51
                                      brzmi poważnie, arki nie kazały CI budować czasem? ;)
                                      • niezmiennick Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 21:11
                                        Nie zmieniaj tematu.
                                        • lacido Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 22:00
                                          przecież w dobrym kierunku rozmowa zmierza ;)
            • kada24 Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 07.10.11, 22:12
              do wszystkich żartownisiów i wujków "dobra rada" - proponuję przeczytać poniższy wpis i chwilę refleksji nad tym co piszecie

              forum-krakow.pl/gangsterka-na-os-podwawelskim-w-krakowie-apel-t1534.html
              Tekst linka
              • kadfael Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 10.10.11, 13:09
                No i co? Przecież ta osoba to jest nasza założycielka wątku :(- pod tym samym nickiem załozyła wątek na krakowskim forum gazety
    • kosc_ksiezyca Re: Apel o pomoc ofierze spolcznego nękania gnębi 04.10.11, 14:41
      Chyba schizofrenia, nie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka