Dodaj do ulubionych

co tu robić?

05.07.12, 23:14
Dwa miesiące temu poznałam faceta.
40 lat, samotny, ma 5-letniego syna, który mieszka z jego byłą partnerką na drugim końcu Polski.

Romans kwitł, widywaliśmy się bardzo czesto, zaliczyliśmy mnóstwo romantycznych randek, kolacji, spacerów, wycieczek rowerowych, po prostu sielanka. No i seks też petarda - on nocował u mnie praktycznie co drugą noc.
Mamy wspólne hobby, więc znaleźliśmy ze sobą wspólny język, robiliśmy już plany, żeby na wakacje razem wyjechać.
Zauroczyłam się chyba trochę...
Ale on chyba też. Wiele razy mówił mi, że nie przypuszczał, że taka młoda dziewczyna będzie się chciała z nim umówić (mam 29 lat), że jestem "zbyt fajna dla niego", że nie wierzy, że zwróciłam na niego uwagę..., że jestem dla niego kimś ważnym... wiem wiem, banały i pierdoły, ale wydawały się szczere.

Tydzień temu powiedział mi, że przyjeżdża do niego syn na wakacje (na tydzień). Okazało się, że przyjeżdża z mamą. Dzień przed ich przyjazdem zaliczyliśmy kolejną bardzo romantyczną kolację, rano bardzo fajne śniadanie... i on pojechał na lotnisko odebrać gości.
Zapytałam się go jeszcze na odchodne czy wyrwie się do mnie choć na chwilę podczas pobytu syna, powiedział, że oczywiście. Pewnie nie na noc, ale przyjedzie.
Od tamtej pory minął tydzień.
Cisza.

Wysłałam mu sms przedwczoraj, że tęsknię.
Odpisał, że on też, ale muszę jeszcze trochę poczekać.

Proszę o trzeźwą ocenę sytuacji. Czy mam prawo być wściekła? Czy histeryzuję?
Kuźwa, ani telefonu, ani nic... a ja co wieczór zastanawiam się, czy może to właśnie dziś przyjedzie?
Już dziś stwierdziłam, że nie ma to sensu, że go rzucę w cholerę za ten numer.
Ale może zbyt pochopnie postępuję? Może to normalne, że jak dziecko przyjeżdża, to zapomina się o całym świecie? Dodam, że on regularnie syna widuje minimum raz w m-cu, więc nie jest to jakieś spotkanie po długim rozstaniu.
A jeszcze chodzi mi po głowie, że on się może zszedł z tą swoją ex i planują właśnie razem wspólnie jej powrót do jego domu ;-)

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jakąś zołzą zazdrosną o dziecko, rozumiem, że w takiej sytuacji schodzę na nieco dalszy plan, dlatego też nie dzwonię, nie zawracam mu głowy, ale czy to tak powinno wyglądać?

Z tego wszystkiego wzięłam urlop i wyjeżdżam ze znajomymi w góry na kilka dni.

Ja pie...... mam doła.
Obserwuj wątek
    • highly.sceptical Re: co tu robić? 05.07.12, 23:29
      > co tu robić?

      To kluczowe pytanie towarzysz Lenin zadał już w roku 1902.
    • six_a Re: co tu robić? 05.07.12, 23:32
      >nie zawracam mu głowy, ale czy to tak powinno wyglądać?

      a jak Twoim zdaniem mają wyglądać tygodniowe wakacje z pięciolatkiem? ma się na noc wymykać do Ciebie, a kolejny dzień chodzić nieprzytomny?

      > Z tego wszystkiego wzięłam urlop i wyjeżdżam ze znajomymi w góry na kilka dni.
      zacznij się pakować, zawsze to jakieś zajęcie pożyteczne:)
    • kbjsht Re: co tu robić? 05.07.12, 23:37
      może samotny pan, wcale nie jest taki samotny tylko żonkę ma?
      • highly.sceptical Re: co tu robić? 05.07.12, 23:44
        > może samotny pan, wcale nie jest taki samotny tylko żonkę ma?

        Oj tam, zaraz żonę. Ledwie partnerkę, zresztą od dawna już byłą. Wypadek zechciał, że przechodząc z tragarzami (i wspólnym synem) zobaczyła ona palące się światło, więc postanowiła wpaść w odwiedziny, i tyle. Cała historia.
        • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 00:02
          "Okazało się, że przyjeżdża z mamą."

          nie dość, że smarkacz nie podróżuje sam, 5 lat to pszesz kawał chłopa, zara ślub pewnie. to jeszcze wymaga opieki przez caaaaaaaaaaaaaaaały tydzień.
          naprawdę można się wnerwić.
          • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 08:20
            > "Okazało się, że przyjeżdża z mamą."
            >
            > nie dość, że smarkacz nie podróżuje sam, 5 lat to pszesz kawał chłopa, zara ślub
            > pewnie. to jeszcze wymaga opieki przez caaaaaaaaaaaaaaaały tydzień

            To ironizowanie oznacza, jak rozumiem, że wg Ciebie owa mama jedynie 5-latka dostarczyła, a następnie oddaliła się jak niepyszna. Otóż moim zdaniem jest to dość odważne założenie, niewynikające bynajmniej z postu wyjściowego.

            Niech może jednak wypowie się w tej kwestii autorka... ale zaraz! coś dawno jej nie widziałem w tym wątku, gdzie ona właściwie się podziała? czyżby już wyruszyła w góry ze znajomymi?
            • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 08:49
              nie. ja bym nie wysłała 5-letniego dziecka na drugi koniec polski samego ani go tam nie zostawiła na tydzień, szczególnie jeśli tryb widywania się z ojcem jest raz na miesiąc.

              poza tym byłabym tam gościem. a z gośćmi się nie sypia. przeważnie.

              nieno come on, z dzieciakiem się widuje raz na miesiąc, a z matką, z którą się rozstał, romansuje? byłoby to dość komiczne i mało prawdopodobne.

              już prędzej uwierzę, że pan ma panie w każdym zakątku polski, niż że akurat z tą eksią kombinuje. ale może ja się nie znam. to przepraszam.
              • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 09:09
                > szczególnie jeśli tryb widywania się z ojcem jest raz na miesiąc.

                Co swoją drogą oznacza chyba, że mają jakieś sprawdzone procedury przekazywania sobie owego 5-latka. Chociaż czekaj... autorka wspominała zdaje się coś o tym, że kochaś pojechał ich odebrać z lotniska. To co? Ona (ta matka) raz w miesiącu dostarcza tego drobnego obywatela samolotem, żeby się spotkał z tatusiem? Ha! ha! Szczególne!

                Ech te rozwody...

                > nieno come on, z dzieciakiem się widuje raz na miesiąc, a z matką, z którą się
                > rozstał, romansuje? byłoby to dość komiczne i mało prawdopodobne.

                A jaką metodą szacowałaś prawdopodobieństwo? Bo wg moich obserwacji tzw. seks z eks to dość rozpleniona instytucja.

                > już prędzej uwierzę, że pan ma panie w każdym zakątku polski, niż że akurat z
                > tą eksią kombinuje.

                Jedno nie wyklucza drugiego. Ooo, i to jeszcze jak! ;)
                • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 09:18
                  > mają jakieś sprawdzone procedury przekazywania
                  pewnie on jeździ przy okazji pracy. pampodróżnik;)

                  > A jaką metodą szacowałaś prawdopodobieństwo? Bo wg moich obserwacji tzw. seks z
                  > eks to dość rozpleniona instytucja.

                  taką mianowicie, że przez 2 miesiące namiętnego romansu podejrzenie żadnej innej baby nie istniało.
                  a tu przyjeżdża dzieciak z matką i megadrama od razu z rzucaniem w tle. a przecież grzecznie uprzedził, że tydzień ma z głowy.

                  >Ooo, i to jeszcze jak! ;)
                  nie wnerwiaj pani jeszcze bardziej:)
                  • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 09:32
                    > taką mianowicie, że przez 2 miesiące namiętnego romansu podejrzenie żadnej innej
                    > baby nie istniało.

                    40-letni koń nie umiałby (hipotetycznie) Twoim zdaniem skutecznie zbałamucić niespełna 30-letniej "chyba trochę zauroczonej" w sobie kobiety?

                    > nie wnerwiaj pani jeszcze bardziej:)

                    Jej się chyba już nie da, bo pojechała, jak się zdaje, w góry na wypoczynek ze znajomymi, chcąc zapewne uniknąć dalszych podłamań nerwowych.
                    • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 09:49
                      nosz właśnie zbałamucił i to jak - nie wierz w te bajki o "chyba się zauroczyłam", przecież widzisz, jakie emocje targają, gorzej niż w najgorszym serialu.
                      bo smsa nie napisał i nie stoi nocom pod oknem jak każdy normalny romeło.


                      > Jej się chyba już nie da, bo pojechała, jak się zdaje
                      chyba jeszcze nie pojechała, ale jak się będzie podminowywać, to tym znajomym należy współczuć towarzystwa.
                      • paco_lopez Re: co tu robić? 06.07.12, 11:30
                        no i jeszcze ten seks petarda. weź tu se wygumuj z głowy seks petarde w wieku lat dwudziestudziewięciu. dzisiaj z resztą 29, to jakby 20 tak z 20 lat temu.
            • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 09:31
              mama przyjechała z synem i została. Dodatkowo babcia, ciocia, wnuczka cioci.

              Jego ex z tego co wiem dość dobry kontakt ma z nim. On gdy odwiedza dziecko u niej, też zostaje tam zazwyczaj na kilka dni.
              • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 09:34
                > bang_bang30 napisał(a):

                O, jest i nasza zguba. :) Ty nie miałaś być w górach przypadkiem?

                > mama przyjechała z synem i została

                Ha! Wiedziałem.

                > Jego ex z tego co wiem dość dobry kontakt ma z nim. On gdy odwiedza dziecko u
                > niej, też zostaje tam zazwyczaj na kilka dni.

                No i jak tam, Six_a? Jak Ci się to podoba?
                • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 09:46
                  highly.sceptical napisał:

                  > > bang_bang30 napisał(a):
                  >
                  > O, jest i nasza zguba. :) Ty nie miałaś być w górach przypadkiem?

                  ... no jadę jadę ;-) w weekend wyjeżdżam.
                • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 09:53
                  >No i jak tam, Six_a? Jak Ci się to podoba?

                  misie podoba. przy pięciolatku jest to normalne. jakby dzieciak miał 16, to prosz pisać reklamacje albo pozwy:)
                  • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 10:30
                    > misie podoba. przy pięciolatku jest to normalne. jakby dzieciak miał 16, to prosz
                    > pisać reklamacje albo pozwy:)

                    Tak, pewnie masz rację... Chociaż mnie by było głupio w takim układzie.
                    • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 10:45
                      no toteż nie ma obowiązku łączenia się w pary z dzieciatymi i rozwodnikami.
                      mogła znaleźć juska np., stuprocentowego kawalera bez zobowiązań o bardzo przyjemnym zawodzie prawiczym. ideał.
                      • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 11:04
                        > no toteż nie ma obowiązku łączenia się w pary z dzieciatymi i rozwodnikami.

                        No niby tak, ale z drugiej strony cóż, serce nie sługa, prawda to? – nigdy nie wiadomo, w kim się człowiek zadurzy.

                        > mogła znaleźć juska np., stuprocentowego kawalera bez zobowiązań o bardzo
                        > przyjemnym zawodzie prawiczym. ideał.

                        To Józek jest prawnikiem!? No tak, teraz już wiem, czemu swego czasu bronił tej profesji jak lwica młodych! Od początku czułem, że z tym chłopakiem jest coś nie tak!

                        PS Wspominałem już może, że nienawidzę prawników?
                        • swiete.jeze Re: co tu robić? 06.07.12, 11:07
                          > To Józek jest prawnikiem!?


                          Ehhh, do szkoły żeś nie chodził, czytać się nie naumiałeś.
                          • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 11:21
                            > Ehhh, do szkoły żeś nie chodził, czytać się nie naumiałeś.

                            A to ów "zawód prawiczy" to nie była literówka? Nie zrozumiałem jakiegoś żartu?

                            > Ehhh, do szkoły żeś nie chodził, czytać się nie naumiałeś.

                            A skąd u Was pomysł, obywatelko użytkowniczko, żem nie chodził do szkoły? Właśnie tak się niestety składa, że chodziłem, w tym rzecz. Bóg mi świadkiem, że chciałbym móc cofnąć czas i nie pójść do szkoły (byłbym obecnie zdrowszy psychicznie, a już na pewno nerwowo), ale nie mam takich mocy.
                        • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 11:14
                          highly.sceptical napisał:

                          > To Józek jest prawnikiem!? No tak, teraz już wiem, czemu swego czasu bronił tej
                          > profesji jak lwica młodych! Od początku czułem, że z tym chłopakiem jest coś n
                          > ie tak!
                          *
                          Ni.

                          > PS Wspominałem już może, że nienawidzę prawników?
                          *
                          Też Cię kocham!
                          • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 11:23
                            > > PS Wspominałem już może, że nienawidzę prawników?
                            > *
                            > Też Cię kocham!

                            O cholera, ale wtopa, przecież Raoś jest po prawie. :> Nie no, nie bierz tego do siebie, ja do prawniczek nic nie mam, nienawidzę tylko prawników.
                            • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 11:28
                              highly.sceptical napisał:

                              > O cholera, ale wtopa, przecież Raoś jest po prawie. :> Nie no, nie bierz te
                              > go do siebie, ja do prawniczek nic nie mam, nienawidzę tylko prawników.
                              *
                              No dobrze, ze względu na wieloletnią znajomość przyjmę tłumaczenie i nie pozwę Cię :P
                              • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 11:37
                                > No dobrze, ze względu na wieloletnią znajomość przyjmę tłumaczenie i nie pozwę Cię :P

                                Miło z Twojej strony. :) Bo ja, trzeba Ci wiedzieć, nie chcę mieć nic wspólnego z tzw. wymiarem "sprawiedliwości". Nawet gdy piję w plenerze (co jest nielegalne), robię to z dużą znajomością rzeczy – tak, żeby psiarnia oraz wstrętna straż miejska się nie połapała, ponieważ nie mam najmniejszego zamiaru wchodzić z nimi w jakiekolwiek interakcje!

                                Ja już dość dostałem po dupie od systemu edukacyjnego, żeby jeszcze mieć zdarzenia z jakiś innym, np. sądowniczym. Byłbym jak ów tragiczny bohater Józef K.!
                                • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 11:48
                                  A w ogóle jest jakiś system, z którym chciałbyś mieć do czynienia? :)
                                  • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 11:59
                                    > A w ogóle jest jakiś system, z którym chciałbyś mieć do czynienia? :)

                                    Tak, dziesiętny – najchętniej w w euro albo dolcach. Ha! ha! :D A poważnie mówiąc, to wygląda na to, że nie. Nawet systemu operacyjne mnie wku...ają – nie ma idealnego OS-a, każdy ma jakieś wady.
                                    • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 12:02
                                      Wieczny malkontent :D
                                      • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 12:12
                                        > Wieczny malkontent :D

                                        O, wypraszam sobie! Ja jestem tylko sceptykiem. :)
                                        • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 12:27
                                          Tylko albo aż! ;)
                                          • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 13:35
                                            > Tylko albo aż! ;)

                                            A widziałaś na internetach niejakiego uzdrowiciela Dawida, praktykującego uzdrowienie anielskie (w środy promocja, uzdrawia za jednym zamachem całe rodziny)? :) Są sytuacje, w których to rzeczywiście jest "aż".
                                            • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 13:45
                                              Nie, podlinkuj!
                                              • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 13:53
                                                > Nie, podlinkuj!

                                                Proszszszsz:

                                                • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 13:57
                                                  Oż chmurwa... Wyższy poziom oszołomstwa.
                        • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 11:20
                          > To Józek jest prawnikiem!
                          przeczytaj to jeszcze raz:)
                          • highly.sceptical Re: co tu robić? 06.07.12, 11:26
                            > przeczytaj to jeszcze raz:)

                            Tak, tak, już załapałem żart z tym "zawodem prawiczym", sorewicz za zamieszanie. :) Ale że Ci się od samego rana chce grać słowami, Six_a. :P
                      • paco_lopez Re: co tu robić? 06.07.12, 11:32
                        ale juzek seks petarde osiągnąlby dopiero po jakimś czasie, a tu przychodzi gotowa seks petarda i się okazuje, że ma koligacje. uciąć fiuta.
              • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 09:42
                > mama przyjechała z synem i została. Dodatkowo babcia, ciocia, wnuczka cioci.
                poważnie? i dziwisz się, że przy takim najeździe facet nie wie gdzie jego głowa i telefon? ;)

                naprawdę, wyluzuj trochę. jeśli przedtem nie miałaś żadnych dziwnych jazd, to nie ma co teraz szukać na siłę.
                • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 09:52
                  sixa, on mieszka 15 minut ode mnie. ale pal licho to, jak nie ma czasu to niech nie przyjeżdża.
                  Ale telefon chyba umie obsługiwać? W przeciągu ostatnich 2 m-cy nie miał z tym większych problemów. Smsy też umie pisać.


                  A może on postanowił mnie rzucić tylko zapomniał mi o tym powiedzieć? ;-) jestem zła, ale zaczyna mnie ta cała sytuacja już śmieszyć...

                  Piszesz mi, żebym odpuściła i nie dramatyzowała.
                  Ale ja nie umiem tego zaakceprować. Jeśli ktoś jest w stanie zapomnieć o mnie na cały tydzień, to chyba nie chcę być z kimś takim.
                  • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 10:07
                    >Jeśli ktoś jest w stanie zapomnieć o mnie na cały tydzień, to chyba nie chcę być z kimś takim.

                    a umiesz obsługiwać telefon? zadzwoń i mu to powiedz.
                    • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 10:16
                      six_a napisała:

                      > >Jeśli ktoś jest w stanie zapomnieć o mnie na cały tydzień, to chyba nie ch
                      > cę być z kimś takim.
                      >
                      > a umiesz obsługiwać telefon? zadzwoń i mu to powiedz.

                      Co Ty. Nie będzie chciał rozmawiać, bo eks się zdenerwuje i będzie musiał ją uspokajać przez kolejny tydzień.
                      • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 10:30
                        takie tam robienie z igły widły. i wielka ujma na honorze, bo to jego kolej dzwonienia.
                  • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 10:14
                    bang_bang30 napisał(a):

                    > Piszesz mi, żebym odpuściła i nie dramatyzowała.
                    > Ale ja nie umiem tego zaakceprować. Jeśli ktoś jest w stanie zapomnieć o mnie n
                    > a cały tydzień, to chyba nie chcę być z kimś takim.

                    Bang, ty musisz przyjąć jakieś akceptowalne granice, które oboje będziecie respektować. W tym momencie czujesz się zlekceważona i niepewna. Poczekaj na jego powrót i oczekuj wyjaśnień. Bo może znajdzie jakieś. A jeśli nie, to nie musisz się godzić na takie traktowanie.
                    • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 10:29
                      > Bang, ty musisz przyjąć jakieś akceptowalne granice, które oboje będziecie resp
                      > ektować. W tym momencie czujesz się zlekceważona i niepewna. Poczekaj na jego p
                      > owrót i oczekuj wyjaśnień.

                      Wyjasnien? Granice nalezy ustalic wspolnie, podczas normalnej (a nie pelnej wyrzutow) rozmowy.

                      Dlaczego od razu zakladamy, ze to on robi cos zle? Robi inaczej, nie tak, jak by to odpowiadalo autorce, to wszystko.
                      • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 10:34
                        Całkiem możliwe, ale wychodzi na to, że to ich pierwsza taka rozłąka (w ciągu 2 miesięcy związku :cool:), a biorąc pod uwagę wcześniejsze zapewnienia pana, dziewczyna czuje się zdezorientowana. I wcale nie namawiam do oskarżeń. Do wyjaśnienia sytuacji. Moze facet pełen nieświadomości.
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co tu robić? 06.07.12, 11:33
                          > Do wyjaśnienia sytuacji. Moze facet pełen nieświadomości.

                          Dokładnie. Bo chłopy to tempe som.
                          Uznał że jak powiedział ze on tęskni to znaczy że tęskni i jak tylko była z dzieckiem wyjedzie to on zaraz do panny pobiegnie jakby nic się nie stało.
                          A że akurat w domu była siedzi i rodzina dalsza (matka/teściowa?) to nie będzie sobie życia komplikował dodatkowo do młodej dzwoniąc czy się wręcz urywając. Po co ma wyrzutów potem wysłuchiwać czy się tłumaczyć? On tydzień wytrzyma, więc pewnie założył że młoda też :)

                          Oczywiście jest też wersja nieszczęśliwa.
                          Czyli on jak najbardziej z żoną żyje, tyle że pracuje tutaj, na drugim końcu polski, i tylko puszcza się z młodym i które uda mu się poderwać w wolnym czasie.
                          Za tą wersją przemawia fakt że zwaliła się do niego cała żeńska linia rodziny, albo dwie rodziny, bo tego nie uściślono. Takich rzeczy raczej nie robi się w przypadku faktycznego rozejscia się partnerów.
                          • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 12:08
                            > Za tą wersją przemawia fakt że zwaliła się do niego cała żeńska linia rodziny,
                            > albo dwie rodziny, bo tego nie uściślono. Takich rzeczy raczej nie robi się w p
                            > rzypadku faktycznego rozejscia się partnerów.

                            Rzeczywiscie dziwne. Z drugiej strony, cholera wie, ludzie miewaja rozne uklady.
                          • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 13:26
                            Rodzina z jego strony, czyli jego mama + jej siostra z wnuczką.
                            no i jego eks + syn.
                            Aha, jeszcze współlokatorka, której pokój wynajmuje ;-)

                            pracuje i mieszka w moim mieście. jeździ do dziecka raz w miesiącu na kilka dni.
                            • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 13:32
                              Przy takim zestawie rodzinnym, który trzeba ugościć, chce pogadać, z którym chce się wyjść - to może nie być czasu się w dupę podrapać.
                        • paco_lopez Re: co tu robić? 06.07.12, 11:39
                          koniec końców chłop ma dobrze. synek i mama przyjeźdżają na tydzień, wyjeżdżają , on kupuje kwiaty, czekoladki, sprawdza repertuar kin i leptnich koncertów, robi seks petardę ( ale się zafiksowałem) i przeminęło z wiatrem. potem autorka do mu ultimatum i albo będzie łosiem albo się wycofa i powtórzy seks petardę z inną potencjalną forumowiczką.
                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co tu robić? 06.07.12, 11:43
                            > potem autorka
                            > do mu ultimatum i albo będzie łosiem albo się wycofa i powtórzy seks petardę z
                            > inną potencjalną forumowiczką.,

                            Chyba że pan uzna że warto właśnie tylko z autorką...
                          • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 11:43
                            W umiejętności wykorzystywania czyjejś ufności i uczuć faceci są nie do pobicia.;)
                            • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 11:45
                              Wyszło uogólnienie aż miło.:>
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co tu robić? 06.07.12, 10:25
                bang_bang30 napisał(a):

                > mama przyjechała z synem i została. Dodatkowo babcia, ciocia, wnuczka cioci.
                >
                > Jego ex z tego co wiem dość dobry kontakt ma z nim. On gdy odwiedza dziecko u n
                > iej, też zostaje tam zazwyczaj na kilka dni.

                Mam wśród znajomych kilku starszych kumpli którzy sobie kobiety na nowsze wymienili.
                Trochę poobserwowałem i mogę powiedzieć że masz ciężką sytuację.
                Bo z jednej strony masz dziecko, które jest elementem stałym i nic z tym nie zrobisz, zawsze będzie DUŻO energii i emocji faceta pochłaniało.

                Ale z drugiej masz też byłą żonę/partnerkę.
                Potrzebujesz, jak zgaduję, zapewnienia że jesteś dla tego mężczyzny ważna, ba, potrzebujesz zapewnienia że jesteś kobietą numer 1 w jego życiu. A osiągnięcie tego nie jest takie proste.
                Kategorycznie odradzałbym robienie scen, bo podejrzewam że miał ich pod dostatkiem z poprzednią babą. :)
              • grassant Re: co tu robić? 06.07.12, 10:25
                rozmawiałaś z nią?
                • grassant Re: co tu robić? 06.07.12, 10:27
                  powinnien Was poznać ze sobą. przecież na Ciebie spadnie w którymś momencie opieka nad dzieckiem. powinna miec do Ciebie zaufanie.
                  • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 13:19
                    nie, nie poznał, nie widzę takiej potrzeby.
                    nie zamierzam wychodzić za niego za mąż ani dzielić opieki nad dzieckiem.

                    • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 13:31
                      no i fajowo, to pogódź się z tym, że opiekę będzie sprawował on i matka dziecka.
                      a Ty w tym czasie se organizuj wyjazdy, jak masz takimi schizami lecieć przez resztę tej znajomości.
                    • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 13:33
                      Czyli luźny związek, a Ty histerię odwalasz.
    • varia1 Re: co tu robić? 06.07.12, 00:08
      jak to co robić?
      myśleć o sobie, nie o nim !

      jeśli postanowił się "zejść" z podobno byłą, to i tak nic na to nie poradzisz, więc ja osobiście będąc w takiej sytuacji skoncentrowałabym się na tym wyjeździe z przyjaciółmi, a nawet go nieco przedłużyła... jeśli pan jednak postanowi się odezwać, to najwyżej powiesz mu, że też tęsknisz, ale teraz to ty jesteś daleko i on musi poczekać ...

      ale wiesz co ja sobie myślę? że ta partnerka to nie jest "była" tylko to taki typ faceta że gdzie strona, tam żona... naprawdę, jeśli się nie jest parą, to pięciolatka można na tydzień wysłać z ojcem samego... i również, że nie ma takiej sytuacji, nawet jak ktoś jest bardzo zajęty, zeby nie znaleźć czasu na 1 minutową rozmowę z kimś, kto jeszcze parę dni temu wywoływał silne pozytywne emocje

      przepraszam jeśli jestem boleśnie szczera i mam nadzieję że się mylę, a twój książę z bajki nie okaże się podróbką
    • swiete.jeze Re: co tu robić? 06.07.12, 01:10
      > Kuźwa, ani telefonu, ani nic...

      A ty jesteś
      > "zbyt fajna dla niego"
      żeby zadzwonić?

      > Dodam, że on regularnie syna widuje minimum r
      > az w m-cu, więc nie jest to jakieś spotkanie po długim rozstaniu.

      Raz w miesiącu? Co tak często?
      • marguy Re: co tu robić? 06.07.12, 01:17
        Widywanie sie z wlasnym dzieckiem raz w miesiacu to nie jest az tak bardzo czesto.

        Jesli masz troche oleju w glowie to daj sobie na wstrzymanie i nie wyciagaj pochopnych wnioskow. Facet jest w nowej sytuacji i jeszcze nie nauczyl sie jej pogodzic ze stara.
        Potrzebuje czasu.

        Jesli nie masz oleju w glowie to sluchaj forumowych sufrazystek, postaw faceta pod mur i rozstrzelaj. Oczywiscie bez uprzedniej rozmowy i jakiegokolwiek wyjasnienia. W koncu wiesz lepiej, bo wyobraznia i zranione ego tobie to podpowiedzialy.
        • kora3 Marguy nie przesadzaj plizz 06.07.12, 01:41
          czesto się z Tobą zgadzam, zwykle trzeźwo oceniasz sytuację, ale teraz ...

          Owszem - spotkanie z dzieckiem raz na miesiąc - to nieczesto. Pewnie gra tu rolę odległość
          Owszem - nic specjalnie dziwnego, ze 5-latek przyjechał z matką, to za małe dziecko by samo podrózować. Ze matka z nim zostaje na ten czas w domu ojca - kwestia dogadania się miedzy eksami.

          Owszem - faza znajomosci miedzy wątkodawczynią a panem nie wydaje się taka, by mogł oczekiwać, ze pozna ją z dzieckiem (i eksą), choć wcale nie byłoby to jakieś straszne (gdyby chciała).

          Ale milczenie i ledwie3 smys na jej smys to przesada. I dośc podejrzane. Wiadomo, ze gośc nie powinien np. znikać z domu mając gosci , ale zadzwonić to raczej da się. Tym bardziej, ze np. w godzinach wieczornych 5-latek to raczej spi na ogół. Skoro pani eks, to eks bez podtekstów to nic złego by się nie stało, gdyby ja na chwilę przeprosił i zadzwonił. Dziecko jest b. wazne - bez dwóch zdań, ale gdyby gośc zadzwonił podczas jego pobytu krzywda by mu się nie stała.

          Wg mnie autorka watku dobrze robi wyjeżdzając ze znajomymi. wg mnie nie powinna już pisac do pana tego, a jak on się odezwie nie odebrać, tylko odpisać po paru godzinach, ze jest poza miastem, ze znajomymi. Mozesz to uwazać za radę sufrazystki :) Ale moim zdaniem to ona potrzebuje czsu i przemysleń, by oswoić się z sutuacją :) a powaznie: wg mnie nie powinna uczyć faceta, ze jego sprawy przesłaniają wszystko i ona się na wszystko godzi. Np na to, ze jak przyjeżdza dziecko z eks to ona nie istnieje. Pchać się do kontaktów z dzieckiem nie ma potrzeby (podkreslam, zeby nie było:)), ale zero kontaktu ze strony goscia to dziwna sprawa
          • bang_bang30 Re: Marguy nie przesadzaj plizz 06.07.12, 09:58
            i tak chyba właśnie zrobię...
        • swiete.jeze Re: co tu robić? 06.07.12, 09:20
          marguy napisała:

          > Widywanie sie z wlasnym dzieckiem raz w miesiacu to nie jest az tak bardzo czes
          > to.
          >

          Chyba muszę muszę pisać w tagach [IRONIA] ... [/IRONIA] :]
    • headvig Re: co tu robić? 06.07.12, 06:36
      Jest miedzy wami znacząca różnica. On jest dojrzały a ty prawdopodobnie nie. Rzuć go.
      • triismegistos Re: co tu robić? 06.07.12, 08:06
        A z jakiej racji tak uważasz? Co jest niby niedojrzałego w jej zachowaniu? To, ze daje mi w spokoju widzieć się z synem? Czy to, że niepokoi ją brak kontaktu ze strony faceta? Uważasz, że inne zachowanie byłoby dojrzalsze?
        • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 09:23
          >Co jest niby niedojrzałego w jej zachowaniu?
          to: "Już dziś stwierdziłam, że nie ma to sensu, że go rzucę w cholerę za ten numer."
          • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 09:43
            bo targa mną na przemian rozpacz, złość i żal.
            bo chciałabym go 'ukarać'???
            poza tym jestem dość impulsywna...
            • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 09:44
              ahaś.
            • headvig Re: co tu robić? 06.07.12, 14:43
              bang_bang30 napisał(a):

              > bo chciałabym go 'ukarać'???

              - to jest właśnie bardzo dziecinne i niedojrzałe. sielanka kiedyś minie, facet zrobi coś nie tak i co, znowu będziesz go karać?

              > poza tym jestem dość impulsywna...

              no to hold your horses young lady, cierpliwość popłaca, a często cierpliwość = dojrzałość
          • headvig Re: co tu robić? 06.07.12, 14:40
            sixa - wyjełaś mi to z ust. facet widzi sie z dzieckiem raz na ruski rok, dlaczego ma je zostawiać i lecieć do kochanki?
            po drugie, zwykła ludzka gościnność - jak masz gości w domu to się nimi zajmujesz a nie zostawiasz ich na pastwę losu, bo kochanka domaga się spotkania, tym bardziej takich gości, jak 5-letni syn.
    • chersona Re: co tu robić? 06.07.12, 08:20
      rzucać za ten numer to chyba zbyt pochopne, ale że pytany, facet potwierdza, że odwiedzi Cię przez czas pobytu syna u siebie a potem milczy, to by mnie rozwścieczyło. w dobie komórek, internetu skontaktowanie się z drugą osobą zajmuje moment. jeśli nie kryje się ze znajomością z Tobą, to taki moment wygospodarować spokojnie się da. ja daję radę mejlnąć czy zaesemesować do znajomych mimo opieki nad 3 miesięczną córką. on ma 5 latka, który już samodzielnie trzyma głowę, siada, chodzi i nie wymaga stałej asysty.
      w każdym razie nie nakręcaj się niepotrzebnie. w życiu jest mnóstwo momentów, kiedy nas cholera bierze, grunt, to umieć wtedy przenieść priorytety na coś innego. zwłaszcza, że facet, to gatunek niereformowalny.
      • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 10:21
        > jeśli nie kryje się ze znajomością z Tobą, to taki moment wygospodarować
        > spokojnie się da.

        A moze wlasnie "kryje sie" z ta znajomoscia, w sensie - nie ma ochoty mieszac eks i polowy rodziny w swoje zycie prywatne. Z watkodawczynia romansuje dopiero od 2 miesiecy, ma prawo nie chciec tego rozglaszac.

        > ja daję radę mejlnąć czy zaesemesować do znajomych mimo opie
        > ki nad 3 miesięczną córką. on ma 5 latka, który już samodzielnie trzyma głowę,
        > siada, chodzi i nie wymaga stałej asysty.

        Ja, ja, ja. No i co z tego, ze Ty dajesz rade? To z Toba jest autorka watku?

        > w każdym razie nie nakręcaj się niepotrzebnie. w życiu jest mnóstwo momentów, k
        > iedy nas cholera bierze, grunt, to umieć wtedy przenieść priorytety na coś inne
        > go. zwłaszcza, że facet, to gatunek niereformowalny.

        Tu sie zgodze.
    • lady-z-gaga Re: co tu robić? 06.07.12, 08:54
      Dwa miesiące namiętnego romansu a potem brak czasu na rozmowę telefoniczną, przez tydzień?
      Pogódź się z tym, że to koniec piesni, może byłas naprawdę "zbyt fajna" dla niego ;)


    • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 09:48
      Nie pisze, nie dzwoni, nie interesuje się,... Wpadł pod pociąg albo... mu się nie chce.
      • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 10:25
        A w ogóle to może on nie wie, ze jest z tobą w poważnej relacji. Znaczy ty jesteś nakręcona jak chiński bąk, a on to sobie traktuje lajtowo.
        • mojemieszkanie24 Re: co tu robić? 06.07.12, 10:35
          no niestety nie wygląda to dobrze... Ktoś tu dobrze powiedział, że to typ faceta ktory ma żonę i kochankę. Niestety wychodzi, ze gra na dwa fronty... Przykro mi. Daj sobie spokoj z pajacem
    • grassant [...] 06.07.12, 10:22
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • abrigado Re: co tu robić? 06.07.12, 10:40
      dół zrozumiały

      mozliwe ,ze trafiłas na całkiem w porzadku goscia, który czujwe sie odpowiedzialny- za syna. gdybym spędzal wakacje z 5 lwetnim synem ,który nic nie wie o moim zwiazku z inna kobietą nie narażałbym go na traumę spotkania z inną kobieta i nie zmuszałbym go do układania sobie tego faktu w głowie.

      Mam prawie 7- latka i wiem, ze zgotowałbym mu niezły zgryz gdybym dzielił czas między niego a kobiete,w ktorą jestem wkręcony.

      Pewnie tez unikałbym jakichkolwiek kontaktów w tym tygodniu zeby się nie rozpraszac.
      jedyna rzecz to ,że mogł wczesniej nie skladac deklaracji ,ze się urwie

      A pomysł wyjazdu w góry super- najgorzej bić sie z myślami w samotności.
      • znowu.to.samo Re: co tu robić? 06.07.12, 11:01
        Spisz dziada na straty....taka akcja po 2 mieś znajomości jest dyskwalifikująca. I niech cię ręka Boska broni pisać kolejne smsy!!!!
    • mirtillo25 Re: co tu robić? 06.07.12, 11:27
      Daj sobie z spokój z tatuśkiem. To najgorszy układ w jaki można się w pakować., czyli próba złożenia jednej rodziny z dwóch rodzin. Jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, gdzie nowa d*pa i była żona świetnie się dogadują i nie wychodzi z tego bagno. Chyba że ona go zostawiła dla innego. To być może będzie nieco lepiej. On już jest "doświadczony", a Ty zawsze będziesz głupią i naiwną młódką.
      Jeśli nie jesteś zdesperowana ani nie masz zaniżonej samooceny, to daj sobie z pokój z dzieciatym facetem. Jesteś młoda - załóż własną rodzinę, a nie pchasz się do cudzej.
      • paco_lopez Re: co tu robić? 06.07.12, 11:54
        ee tam , ja znam taki układ, że facet ma dzieci z trzema kobietami i sobie te dzieci mieszają i wyjeżdżają w róznych konfiguracjach na wakacje itp. jest tylko jedno ale - mianowicie chłop jest bogaty jak cholera - z jedną mieszka w jednym domu, drugiej zostawił inny dom, a trzeciej kupił miszakanie. sam ma korty tenisowe i jeszcze kilka innych cudów na kiju.
    • lonely.stoner Re: co tu robić? 06.07.12, 11:30
      2 miesiace ognistego romansu, a tu nagle przyjezdza 'byla' zona z dzieckiem i facet nie ma czasu przez caly tydzien zadzwonic? juz nie mowie zeby razem gdzies na lunch wyskoczyc... cos tu smierdzi i to strasznie. Zaloze sie ze po tym tygodniu jak tylko oboje (zona i syn) wroca za gory i lasy to facet w try miga wpadnie z kwiatami, i szybko wymysli jaki to on biedny, telefon wpadl mu do kibla, nie mogl zadzwonic bo musial syna piersia karmic 24h na dobe albo cos w tym klimace. A Ty, jak bedziesz glupia to w to uwierzysz, bedzie fajnie przez kolejne 2 miesiace dopoki znowu zona i syn zza gor i lasow nie przybeda w odwiedziny.
    • a_nonima Re: co tu robić? 06.07.12, 12:12
      Jak już kilka osób zauważyło - jeżeli pan gorąco romansuje 2 miesiące, snuje plany wakacyjne, a na czas wizyty eks i dziecka nagle zapomina o tobie to jest coś nie tak. Mógł zadzwonić codziennie żeby zamienić kilka słów.
      Minął tydzień, goście wyjechali, a pan nadal się nie odzywa??
      Jedź na weekend, odpocznij, zrelaksuj się choć pewnie łatwo nie będzie.
      Jak się pan zreflektuje raczej nie okazuj entuzjazmu.
      • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 13:23
        nie wiem czy już goście pojechali ;-) mieli być tydzień więc teoretycznie do jutra. ALe kto to wie.
        • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 13:30
          heh, czyli ten tydzień nawet nie minął?
          istotniesz, zakochani czasu nie liczom. a szkoda:)
    • martucha90 Re: co tu robić? 06.07.12, 12:14
      To normalne, że zajmuje się synem. Ja rozumiem, że się zakochałaś, ale tydzień chyba możesz wytrzymać bez niego. Nie masz co robić czy jak? :) Rób mnóstwo różnych rzeczy, tak jak przed poznaniem tego faceta. Wyjazd to dobry pomysł. Ale to nie ma być wyjazd "przeciw" niemu, tylko normalny.
    • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 12:32
      A ja bym poczekała spokojnie..
      Faceci sa najczęściej jednowątkowi... a tu całe zamieszanie na głowie razem z ciotkami i babkami..
      Może i pomysli przed zaśnięciem, że powinien był zadzwonić.. ale zaraz potem zasypia.
      • znowu.to.samo Re: co tu robić? 06.07.12, 12:57
        sosna, eeeee no prosze cie, przez cały tydzień tak miał???????
        i ty to piszesz???

        do autorki:
        A tak w ogóle to po co ci stary dziad ze zobowiązaniami, który nie umie traktowac kobiet???
        znajdż, sobie młodszego fajniejszego bez garba w postaci byłych i dzieci
      • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 13:06
        > Faceci sa najczęściej jednowątkowi...

        Jednowatkowi, fajne. :)

        Kiedys Monoogamistka trafnie zauwazyla, ze dla mezczyzn czas plynie inaczej. Kobiecie, istocie o 230 przemysleniach na minute (ktore czesto pociagaja za soba 8 roznych nastrojow dziennie) jeden dzien wydaje sie straaasznie dlugi. Jednowatkowy mezczyzna ma w tym samym czasie moze z 3-4 mysli i 1-2 nastroje. ;)

        Dlatego dla niektorych kobiet jeden dzien bez kontaktu z misiem, to prawie jak calutki tydzien. One w ciagu jednego dnia zdaza juz pomyslec o tym jak strasznie kochaja, pozniej ze jednak kochaja srednio, ze w sumie to jest do du.py, ze trzeba cos zmienic, ze nie trzeba nic zmieniac, ze sa szczesliwe, a wlasciwie to nie sa...
        • abrigado Re: co tu robić? 06.07.12, 13:16
          > Kiedys Monoogamistka trafnie zauwazyla, ze dla mezczyzn czas plynie inaczej. Ko
          > biecie, istocie o 230 przemysleniach na minute (ktore czesto pociagaja za soba
          > 8 roznych nastrojow dziennie) jeden dzien wydaje sie straaasznie dlugi. Jednowa
          > tkowy mezczyzna ma w tym samym czasie moze z 3-4 mysli i 1-2 nastroje. ;)


          większej bzdury nie słyszałem :P

          kobiety mogam ieć taka ilość emocji i irracjonalnych decyzji ale nie oprzemyśleń

          przemyślenie jako słowo pochodzące od czasownika "myslenie" - zakłada funkcjonowanie mózgu oparte choćby ramowo na logicznym mysleniu, sekwencjonowaniu zdarzeń pod wzgledem proporcjonalności, adekwatności i zwiazków przyczynowych, a także konsekwencji

          w przypadku kobiet czegoś takiego nie stwierdzono ;P
          dlatego wystepują takie "nieprzemyśalne" wzajemnie sprzeczne stwierdzenia- jak to, że kontakt z synem raz na miesiac to często a brak kontaktu przez tydzień z pania to długotrwała rozłąka

          w przemyśleniach na sekundę faceci są zdecydowanie biją kobiety na głowę
          • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 13:28
            O matkoicorko, ale glowne przeslanie mojej wypowiedzi zalapales, czy nie za bardzo? :)

          • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 13:34
            >kobiety mogam ieć taka ilość emocji i irracjonalnych decyzji ale nie oprzemyśleń
            idź się schłodzić może.
        • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 13:31
          > Dlatego dla niektorych kobiet jeden dzien bez kontaktu z misiem, to prawie jak
          > calutki tydzien. One w ciagu jednego dnia zdaza juz pomyslec o tym jak straszni
          > e kochaja, pozniej ze jednak kochaja srednio, ze w sumie to jest do du.py, ze t
          > rzeba cos zmienic, ze nie trzeba nic zmieniac, ze sa szczesliwe, a wlasciwie to
          > nie sa...

          no i trzeba go rzucić w cholerę :-)))

          www.youtube.com/watch?v=3XjUFYxSxDk&feature=fvwrel
    • abrigado Re: co tu robić? 06.07.12, 12:50
      ja p...le...ale babsztyl z tej autorki!

      jak on 5 -letniego syna widuje raz w miesiącu to "nie jest to długa rozłaka", ale ona - dorosła baba nie moze tygodnia wytrzymać bo to jak rozumiem jest długa rozląka
      mentalnośc kalego obnażona...
      • lonely.stoner Re: co tu robić? 06.07.12, 12:58
        ta, ja to jednak ta sytuacje rozumiem- i widze doskonale powod zeby sie wkurzyc. Dziwne sie wydaje ze facet w dobie telefoni komorkowej po prostu nie mial w ciagu calego tygodnia,( ktory ma 10 tys 080 minut) znalezc 5 minut czasu zeby zadzwonic i powiedziec- 'kotek, nie martw sie, mam urwanie glowy z dzieciakiem, ale tesknie, spotkamy sie w sobote :*' ???? jak tylko Ty tego nie widzisz to chyba mieszkasz pod jakims glazem na pustyni- chociaz zaraz- to niemozliwe, masz przeciez internet.
        • a_nonima Re: co tu robić? 06.07.12, 13:02
          masz rację lonely!!!
        • swiete.jeze Re: co tu robić? 06.07.12, 13:05
          A czy szanowna autorka znalazła chwilę, żeby zadzwonić? No też nie bardzo.
          • mojemieszkanie24 Re: co tu robić? 06.07.12, 13:07
            no przecież dzowniła...
            • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 13:11
              no zadzwoniła dopiero, jak się nabuzowała myślą, że on ją zdradza i chciała go rzucić za ten "numer".
              • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 13:15
                nie dzwoniłam, już tydzień nie mamy kontaktu, nie licząc wymiany smsów, o której już pisałam.
                • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 13:20
                  dobra, niech będzie.
                  korona z głowy nie spadła, mam nadzieję?
          • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 13:14
            nie dzwoniłam, bo wiedziałam, że ma gości, nie chciałam przeszkadzać.
            umówiliśmy się jak się widzieliśmy ostatni raz, że to on do mnie zadzwoni i / albo przyjedzie.
            Nie zadzwonił ani razu. Nie napisał SMS.
            Nie wytrzymałam i napisałam SMS, że tęsknie, a on mi odpisał, że mam jeszcze poczekać.
            I cisza znów.

            I co, Twoim zdaniem powinnam do niego zadzwonić?
            Wydaje mi się, że dostałam jasny komunikat: "Poczekaj jeszcze trochę" = nie dzwoń, daj mi spokój, nie mam czasu.
            Czy źle myślę?
            • swiete.jeze Re: co tu robić? 06.07.12, 13:18
              > I co, Twoim zdaniem powinnam do niego zadzwonić?

              Nie, obgryzaj paznokcie z nerwów i zakładaj kolejne wątki, na pewno szybciej się wszystko wyjaśni.
            • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 13:19
              >nie chciałam przeszkadzać.
              a powiedział Ci, że będziesz przeszkadzać? przedtem też mu przeszkadzałaś telefonami? co to za myślenie jest w ogóle jakieś z kosmosu? co mu za różnica czy zadzwoni kolega, ciocia basia czy Ty?

              no chyba że nękasz go telefonami od rana do wieczora, to rozumiem. to ON jest zajęty teraz, a nie Ty. jak słowo daję. no, czy to tak trudno zrozumieć. czy może chodzi o to, że facet, zawsze facet powinien dzwonić? bo inaczej na pewno mu nie zależy.
              bosz.
            • maly.jasio a nic - to nie uaska ? 06.07.12, 13:22

              > Wydaje mi się, że dostałam jasny komunikat: "Poczekaj jeszcze trochę" = nie dzw
              > oń, daj mi spokój, nie mam czasu.
              > Czy źle myślę?

              Dobrze myslisz, Drogie Dziewcze.
              a pali sie gdzie ?
          • grassant Re: co tu robić? 06.07.12, 18:09
            gdzieś napisała, że on nie odbiera.
        • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 13:09
          przecież jej to napisał. i najwyraźniej miał urwanie głowy, skoro wcześniej nie pisał/dzwoni (aż cały tydzień).
          ona też może pisać czy dzwonić, zakazu nie było zdaje się.
        • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 13:20
          Zdajesz sobie sprawe, ze ludzie moga myslec inaczej niz ty?

          Ktos tam wyzej wspomnial o codziennych telefonach (Anonima?). Co za bzdura. Co to jakas ogolnie przyjeta zasada jest, ze jak nie dzwonisz codziennie, to ci nie zalezy? Takie rzeczy ustala sie w praniu, szanujac potrzeby obu stron. Zamiast sie wkurzac, powinna z nim porozmawiac, a nie stroic fochy tylko dlatego, ze ktos rozumuje inaczej niz ona. Inaczej - lapiesz? Nie lepiej, nie gorzej, po prostu inaczej.
          • a_nonima Re: co tu robić? 06.07.12, 13:27
            Bzdurą jest, że ona chce kontaktu do którego zdążyła się przyzwyczaić?? I problemem jest zadzwonić żeby porozmawiać ze swoją kobietą? Ja nie widzę w tym żadnego problemu.
            Moje życie to ciągłe urwanie dupy, ale jak mi zależy zawsze znajdę choćby chwilę.
            Inną sprawą jest fakt, że facet nie musi myśleć i czuć jak autorka. Może powinna mu o tym powiedzieć.
            • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 13:38
              > Bzdurą jest, że ona chce kontaktu do którego zdążyła się przyzwyczaić??

              Nie, bzdura jest rozpatrywanie sytuacji niecodziennej w kategoriach sytuacji codziennej.

              > Ja nie widzę w tym żadne
              > go problemu.
              > Moje życie to ciągłe urwanie dupy, ale jak mi zależy zawsze znajdę choćby chwilę.

              Dziekuje za informacje. Tylko co to ma do rzeczy? Przeciez nikt nie twierdzi, ze to jest absolutnie niewykonalne.

              > Inną sprawą jest fakt, że facet nie musi myśleć i czuć jak autorka. Może powinn
              > a mu o tym powiedzieć.

              Nie inna sprawa, a glowna sprawa.
          • lady-z-gaga Re: co tu robić? 06.07.12, 14:19
            princessjobaggy napisała:
            >
            > Ktos tam wyzej wspomnial o codziennych telefonach (Anonima?). Co za bzdura. Co
            > to jakas ogolnie przyjeta zasada jest, ze jak nie dzwonisz codziennie, to ci ni
            > e zalezy? Takie rzeczy ustala sie w praniu, szanujac potrzeby obu stron. Zamias
            > t sie wkurzac, powinna z nim porozmawiac, a nie stroic fochy tylko dlatego, ze
            > ktos rozumuje inaczej niz ona. Inaczej - lapiesz? Nie lepiej, nie gorzej, po pr
            > ostu inaczej.

            Póki co, nie wiemy, kto jest zwolennikiem codziennych telefonow. A raczej, kto był, zanim pojawiła się rodzinka w tle.
            Skąd wiesz, czy to autorka nalegała na ciągłe spotkania, telefony i wspólne noce?
            I o to w tym wszystkim chodzi, że zawsze facet rozdaje karty. Jak ma czas i nastroj, to się nie odkleja tygodniami albo miesiącami, jak mu się odwidzi, jest przerwa techniczna dowolnej długości.
            I zawsze dziewczyna winna, że jej taka hustawka nastrojów nie odpowiada. Bo przeciez powinna być wyrozumiała i czekac cierpliwie na ochłapy z pańskiego stołu.
            • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 14:26
              >I o to w tym wszystkim chodzi, że zawsze facet rozdaje karty. Jak ma czas i nastroj, to się nie odkleja tygodniami albo miesiącami, jak mu się odwidzi, jest przerwa techniczna dowolnej długości.
              I zawsze dziewczyna winna, że jej taka hustawka nastrojów nie odpowiada. Bo przeciez powinna być wyrozumiała i czekac cierpliwie na ochłapy z pańskiego stołu.

              jak się czeka wiecznie na ruch faceta, to tak jest. ale trochę sama się w tej pozycji ustawia, nie uważasz? bo skądś wytrzasnęła, że nie będzie mu przeszkadzać i się narzucać i że to on powinien ją odwiedzać/dzwonić/smsować itp. kolejna księżniczka na szklanej górze.
              • lady-z-gaga Re: co tu robić? 06.07.12, 14:38
                > jak się czeka wiecznie na ruch faceta, to tak jest. ale trochę sama się w tej p
                > ozycji ustawia, nie uważasz? bo skądś wytrzasnęła, że nie będzie mu przeszkadza
                > ć i się narzucać i że to on powinien ją odwiedzać/dzwonić/smsować itp.

                Może i tak było, może takie własnie mieli ustalenia? Nie wiem, ale najbardziej wkurzają mnie głosy tłumaczące, że facet "nie ma głowy" do kontaktow, bo zajęty czymś innym.Zgodnie z popularna teorią, że męski mózg skłąda się z jednej szufladki, w której nie może być bałaganu, tylko jedna sprawa. Jednak co jest zabawne w kabarecie, niekoniecznie musi bawić w zyciu.
                Łączenie ról to norma w życiu i kobiet, i mężczyzn. Przeciętny facet bywa i partnerem (mężem, kochankiem, co kto woli), ojcem, pracownikiem, synem swoich rodziców i doskonale sobie radzi z tym, że jego mózg atakowany jest przez wiele bodźców :) Opieka nad dziecmi nie pozbawia go potrzeb seksualnych, wizyta rodziny nie sprawia, że zaniedbuje pracę albo zapomni mecz obejrzeć:) Jakoś sobie radzi. A kto sobie nie radzi, ten najczęsciej nie nadaje się na stałego partnera, bo i po 5 latach będzie taki sam, jak po 2 miesiącach, czyli co z oczu, to z serca.
                • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 14:51
                  >Przeciętny facet bywa i partnerem (mężem, kochankiem, co kto woli), ojcem, pracownikiem, synem swoich rodziców i doskonale sobie radzi z tym, że jego mózg atakowany jest przez wiele bodźców :) Opieka nad dziecmi nie pozbawia go potrzeb seksualnych, wizyta rodziny
                  nie sprawia, że zaniedbuje pracę albo zapomni mecz obejrzeć:)

                  serio? no nie byłabym taką optymistką, i to nie tylko w odniesieniu do mężczyzn.
                  to wszystko może być jednak prawdą, ale tylko wtedy gdy odnosi do normalnego życia. zjazd rodziny w takiej ilości to pewnie nie jest dla niego normalność i codzienność. już o tym ktoś zresztą wspominał i miał rację.

                  > Zgodnie z popularna teorią, że męski mózg skłąda się z jednej szuf
                  > ladki, w której nie może być bałaganu, tylko jedna sprawa. Jednak co jest zabaw
                  > ne w kabarecie, niekoniecznie musi bawić w zyciu
                  no i po co jakiś kabaret wyciągać, za mało stereotypowych osądów w wątku?

                  facet ją uprzedził, że przez tydzień będzie miał wizytę. obiecał, że wpadnie, ale nie wpadł, bo widocznie życie go przerosło w tym momencie. na pieprzenie o wywinięciu numeru i snucie banialuków o tym, że na pewno wraca do żony trochę za wcześnie. ta znajomość ma 2 miesiące. jeśli laska tygodnia nie jest w stanie wytrzymać bez faceta, ani nie umie w tym czasie podtrzymywać znajomości w inny sposób, to nic z tego nie będzie, obawiam się poza wiecznymi pretensjami, że misio nie dość dużo czasu jej poświęca.
                  trzeba było wybrać wolnego.
                  • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 15:12
                    > trzeba było wybrać wolnego.

                    Oraz bez hobby, rodziny, znajomych i najlepiej pracy. Na wszelki wypal. Zeby zminimalizowac ryzyko wystapienia niecodziennych sytuacji.
            • princessjobaggy Re: co tu robić? 06.07.12, 15:05
              > I o to w tym wszystkim chodzi, że zawsze facet rozdaje karty. Jak ma czas i nas
              > troj, to się nie odkleja tygodniami albo miesiącami, jak mu się odwidzi, jest p
              > rzerwa techniczna dowolnej długości.
              > I zawsze dziewczyna winna, że jej taka hustawka nastrojów nie odpowiada. Bo prz
              > eciez powinna być wyrozumiała i czekac cierpliwie na ochłapy z pańskiego stołu.

              Nie musi tu byc nikogo kto, jak to okreslasz, rozdaje karty. Ona ma takie samo prawo do przerw technicznych, przyklejania sie i odklejania zgodnie z wlasnymi potrzebami.

              Noo, niestety tak to juz jest, ze wieksze meki przezywa ten, kto bardziej sie na drugiej osobie uwiesi. Moze warto pomyslec o czyms dla siebie, zamiast wiecznie CZEKAC.

              A hustawke nastrojow to autorka funduje sobie sama.
            • bang_bang30 Re: co tu robić? 06.07.12, 17:33
              kurczę, podopowiadaliście sobie baaardzo dużo ;-)

              z racji tego, że widywaliśmy się ostatnio BARDZO CZĘSTO, to przez telefon prawie nie rozmawialiśmy. Ot tyle, żeby ustalić godzinę spotkania zazwyczaj. Zatem nie bombardowałam go słodkimi słowkami non-stop.
              I ja na nikim nie wiszę, ale czy to coś nienormalnego tęsknić za kimś jak cholera?

              Kolejna godzina bez znaku życia.

              Idę dziś na imprezę a z rana jadę na ten urlop... krótki, ale z dobrą ekipą ;-)
              A na urlopie nie będę odbierać telefonów.

              Dzięki wszystkim za rady, widzę, że odpowiedź na moje pytanie nie była oczywista, bo dostałam skrajne różne rady i opinie. Ja nadal przychylam się do tej, że mam prawo być wkur*iona i rozczarowana.

              Jak się sprawy potoczą dalej, napiszę wkrótce jeśli jeszcze będziecie to chwili czytać.
    • edik70 Re: co tu robić? 06.07.12, 13:38
      Nie chcę Cie dołować,ale on nie traktuje Cię serio.
      Byłam w takim ,,niby związku''. Facet po rozwodzie, miał nie małe,ale dorosłe dzieci.Podczas ich wizyt nie pisał,nie dzwonił-no bo dzieci.Krótkie smsy dostawałam dopiero koło północy,jak spały.No i oczywiście on zerwał,bo nie był pewien.
      Moim zdaniem powinnaś dać sobie z nim spokój,ale to tylko moja opinia z mojego doświadczenia.
      • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 13:42
        Dla normalnego człowieka, jego dzieci zawsze będą na pierwszym planie i najważniejsze...
        Czy to dla kobiety czy dla faceta... potem dłuuugo, dłuugo nic i dopiero żona/partnerka etc.

        • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 13:46
          Jakaś paranoiczna wizja.
          • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 13:50
            Ale że gdzie ta paranoja? że w temacie "ważności" dzieci???
            • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 13:52
              sosna_mloda napisała:

              > Ale że gdzie ta paranoja? że w temacie "ważności" dzieci???
              *
              Tak. Dzieci są ważne inaczej niż partnerzy, ale to niezbyt normalne żeby były o wiele ważniejsze niż ich rodzice.
              • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 14:04
                Masz rację.. inaczej ważne..
                Co, moim zdaniem, nie zmienia faktu, że ważniejsze..
                Żeby nie było- moje zdanie i tylko moje - a Ty masz dzieci?
                Może zamiast "duuuuuużo wazniejsze " napiszszę "ważniejsze".. bedzie lepiej?
                • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 14:23
                  Nie ważniejsze czy mniej ważne. Inaczej ważne. A jak coś jest ważne inaczej to nie może być mniej lub bardziej ważne - inne płaszczyzny.
                  • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 14:36
                    >A jak coś jest ważne inaczej to
                    > nie może być mniej lub bardziej ważne - inne płaszczyzny.

                    Może.... ponieważ życie niejednokrotnie wymaga priorytetyzacji.. np. decyzji czy poświęcisz swój czas, mysli i zaangażowanie dziecku (zwłaszcza jesli kontakty sa jakoś ograniczone) czy nieustatnie myslisz o samopoczuciu kobiety, którą sie uprzedziło o mających nastapić przerwach w telefonach i sms'ach.
                    Wziąwszy pod uwagę istniejącą (moim zdaniem) "jednowątkowość" męskiego umysłu.. dla mnie sprawa jest prosta i nie ma co paniokowac i się wygłupiac tylko trzeba poczekać.
                    • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 14:44
                      A to to w ogóle insza inszość trochę jest. Tutaj nawet nie wchodzi kwestia priorytetowości dzieci czy nie-dzieci - ale zwyczajnego zajęcia i umówienia się z rodziną wcześniej.
                      Natomiast pan faktycznie nie powinien obiecywać skoro wiedział, że na głowie będzie miał masę ludu.
                    • maly.jasio To new-polish ? 06.07.12, 14:59
                      sosna_mloda napisała:
                      > Może.... ponieważ życie niejednokrotnie wymaga priorytetyzacji..

                      bo o proletaryzacji to kiedys slyszelem, ale o priorytetyzacji to jeszcze nie...
        • znowu.to.samo Re: co tu robić? 06.07.12, 13:49
          Absolutnie już do niego nie dzwoń, bo to tylko pogorszy sytuację....upewniasz go tym samym że ma cie w garści.
          Gdy facetowi zależy na kobiecie, zrobi wszystko żeby sie skontaktować....








          Czy to nasze dziecię tak kwili, czy bachor sąsiada drze mordę???
        • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 13:50
          sosna_mloda napisała:

          > Dla normalnego człowieka, jego dzieci zawsze będą na pierwszym planie i najważn
          > iejsze...
          > Czy to dla kobiety czy dla faceta... potem dłuuugo, dłuugo nic i dopiero żona/p
          > artnerka etc.

          A potem pogratulować rozwodu?
          Tak ku pamięci normy bywają różne.


          • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 13:57
            > A potem pogratulować rozwodu?
            > Tak ku pamięci normy bywają różne.

            A i owszem.. normy bywaja różne. Ale mówię na podstawie własnych obserwacji świata zewnetrzenego.. A jeśli ktoś się nie zgadza (ktoś kto ma dzieci, bo ten kto ich nie ma, to nie wie), to ups... przepraszam bardzo... ale dziiiiiiwię się.
            • raohszana Re: co tu robić? 06.07.12, 13:59
              To takie dziwne, że ludzie są inni niż Ty?
            • wersja_robocza Re: co tu robić? 06.07.12, 14:03
              Jak już ktoś zauważył dzieci i partner to insza ważność. Natomiast nie wiem, czy jest ktoś, kto chciałby mieć świadomość, że jest mało ważny dla drugiej osoby. I temu akurat się nie dziwię.
              • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 14:05
                Bycie "mniej ważnym" od dzieci .. nie oznacza "bycia nieważnym"..
                Oznacza tylko bycie "nienajwazniejszym".
                • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 14:33
                  najważniejszy jest buk i ojczyzna, jako sosna powinnaś to kumać mniej więcej.
                  • sosna_mloda Re: co tu robić? 06.07.12, 15:12
                    a honor cóś zeżarło :-)
                    • six_a Re: co tu robić? 06.07.12, 15:18
                      korniki chyba:)
        • a_nonima Re: co tu robić? 06.07.12, 13:51
          Ale bzdura!!!
        • facettt dobre... :) 06.07.12, 13:54
          sosna_mloda napisała:
          > Czy to dla kobiety czy dla faceta... potem dłuuugo, dłuugo nic i dopiero żona/p
          > artnerka etc.


          Przenosisz wizje Twojej mamusi na mezczyzn ?

          PS. Tatus bardzo sie klocil z mamusia ?


          • sosna_mloda Re: dobre... :) 06.07.12, 13:59
            hehe.. :-)
            • lonely.stoner Re: dobre... :) 06.07.12, 14:35
              w tej karkolomnej wyliczance waznosci jeszcze by wypadalo gdzies wepchnac miedzy dzieci a partnera wlasnych rodzicow- chyba ze ci ostatni akurat szybko kopna w kalendarz i mozna miec przynajmniej ten problem w hierarchi waznosci z glowy hehehe :D
              • wersja_robocza Re: dobre... :) 06.07.12, 14:40
                Lonely, teraz to już mamy prawdziwa piramidę. Najważniejsi rodzice. Nawet w Dekalogu stoi jak wół. O dzieciach nic nie ma.:cool: Zatem rodzice, dzieci, długo nikt, żona/mąż.:>
                • raohszana Re: dobre... :) 06.07.12, 14:45
                  Zaraz, a te wersy o opuszczaniu rodziców i małżeństwie to co? :P
                  • wersja_robocza Re: dobre... :) 06.07.12, 14:47
                    Które, bo chyba skleroza nie pozwala mi pamiętać.:P
                    • raohszana Re: dobre... :) 06.07.12, 14:54
                      Mt.19
                      "I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem."
                      • wersja_robocza Re: dobre... :) 06.07.12, 15:00
                        To daj jeszcze coś o dzieciach, żeby usankcjonować słowa młodej brzózki.:>
                        • raohszana Re: dobre... :) 06.07.12, 15:08
                          Ni ma chiba. A przynajmniej ja nie wiem gdzie może być. Jest o rodzicach i małżonkach, a o dzieciach, że dzieci do Hesuska i do królestwa.
                          • wersja_robocza Re: dobre... :) 06.07.12, 15:12
                            No i jak nie ma, to zaraz znalazł się ktoś, kto wymyślił, ze dzieci są najważniejsze. Oczywiście dla tych normalnych. Reszta może się czuć nienormalnie.;)
                            • sosna_mloda Re: dobre... :) 06.07.12, 15:14
                              > No i jak nie ma, to zaraz znalazł się ktoś, kto wymyślił, ze dzieci są najważni
                              > ejsze. Oczywiście dla tych normalnych. Reszta może się czuć nienormalnie.;)

                              Reszta pewnie nie ma dzieci :-)
                              • wersja_robocza Re: dobre... :) 06.07.12, 15:17
                                No tym można wytłumaczyć wszystko.;)
                                • sosna_mloda Re: dobre... :) 06.07.12, 15:30
                                  Rozmowa na temat miłości do dzieci (czy tez ich ważności) z kimś kto ich nie ma, to jak rozmowa ze ślepym o kolorach , albo z facetem o ciąży.
                                  I nie mówie kto jest lepszy czy gorszy, żeby nie było.. zwyczajnie się nie zrozumiemy.

                                  Może niech mnie ktoś utemperuje i wyprowadzi z błędu.. niech się odezwie rodzic, dla którego jest ktoś ważniejszy niż jego dziecko.
                                  Jeśli tak jest rzeczywiście to przepraszam bardzo wszystkich urażonych.

                                  • wersja_robocza Re: dobre... :) 06.07.12, 15:36
                                    A jak ci ktoś powie,rodzic nawet, ze miłość do dziecka i męża czy zony to inny rodzaj miłości, trudny w ogóle do porównania i do ustawienia w jakiejś hierarchii ważności to co? Uznasz, że to też normalne czy że nadal nienormalne?;)
                                    • sosna_mloda Re: dobre... :) 06.07.12, 15:46
                                      Zgodzę się, że trudne to do porównania, ale nie uwirzę, że nie można ustawić herarhii..
                                      Często zwyczajnie nie ma takiej potrzeby.. potrzeba sie pojawia gdy trzeba wybierać.
                                      :-)
                                      • raohszana Re: dobre... :) 06.07.12, 15:47
                                        A jak raz ważniejsze dziecko, a raz małżonek/ka, to co nam z tego wynika?
                                  • raohszana Re: dobre... :) 06.07.12, 15:39
                                    No, a jak jest to co wtedy?
                                    • sosna_mloda Re: dobre... :) 06.07.12, 15:47
                                      To wtedy zapytam co byś zrobiła gdybyś musiala wybierać...
                                      • raohszana Re: dobre... :) 06.07.12, 15:49
                                        Przedstaw sytuację w jakiej trzeba wybierać to Ci powiem.
                                  • facettt tom wyrodny ojciec ? ;) 06.07.12, 16:31
                                    sosna_mloda napisała:
                                    > Rozmowa na temat miłości do dzieci (czy tez ich ważności) z kimś kto ich nie ma
                                    > , to jak rozmowa ze ślepym o kolorach , albo z facetem o ciąży.
                                    > I nie mówie kto jest lepszy czy gorszy, żeby nie było.. zwyczajnie się nie zroz
                                    > umiemy.

                                    Rozumiem zatem, ze skoro oswiadczam, ze zona jest mi wazniejsza, niz moje (realnie sobie egzystujace) dzieci - to jestem wyrodnym ojcem, albo cynikiem, zimno kalkulujacym,
                                    ze z tych darmozjadow zadnego pozytku nie ma i nie bedzie ?
                • maly.jasio Ten Maslow to wiedzial, co mowi: 06.07.12, 15:02
                  www.zarzyccy.pl/p_piramida-potrzeb-maslowa.html
    • akle2 Re: co tu robić? 06.07.12, 19:14
      Rozumiem Cię świetnie, ale dla mnie sytuacja jest prosta:
      1) Jeśli jesteście oficjalną parą z planami na przyszłość, również w tym sensie, że nie wstydzi się Ciebie w towarzystwie i przedstawia Ciebie jako swoją dziewczynę - to masz prawo mieć pretensję. Nie o dziecko, ale o to, ze milczy, że nie mówi wszystkiego, że spędza czas z jego matką, chociaż sam wystarczająco by się małym zaopiekował.
      2) Jeśli jesteś przewidziana tylko jako kochanka, to kochankom się nic nie tłumaczy, bo nie ma takiego obowiązku. Zatem słusznie robisz, że się zajmiesz czymś innym, żeby za dużo nie myśleć.
      Pytanie: czy ktokolwiek z jego znajomych widział was już razem? Nie masz odczucia, że on Cię "ukrywa"? Przyznaję, że sytuacja niewesoła. Polecam wyłączyć tel. na jakieś 2 tyg. A co, niech też się zastanawia, gdzie jesteś :)
      • lonely.stoner Re: co tu robić? 06.07.12, 20:16
        Polecam wyłączyć tel.
        > na jakieś 2 tyg. A co, niech też się zastanawia, gdzie jesteś :)

        to jakas dziecinada bedzie, robienie sobie na zlosc, gierki, itd... na fajny zwiazek to sie nie zapowiada. Najlepiej to sobie od razu wszystko wyjasnic, z tym ze ja podejrzewam ze wyjasnienia moga byc dosc metne.
        • akle2 Re: co tu robić? 06.07.12, 22:53
          Lonely, odrobinka zazdrości jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;)
    • light_in_august Re: co tu robić? 06.07.12, 20:18
      Możesz zluzować z oczekiwaniami wobec pana i potraktować to jako znajomość bez zobowiązań, dla czystej przyjemności. Ale jeśli traktujesz tę relację przyszłościowo i jesteś emocjonalnie zaangażowana, to takie zachowanie pana trudno uznać za sympatyczne i rokujące... Sorry, ale można oczekiwać od faceta, zwłaszcza w fazie zauroczenia, że znajdzie chwilę na napisanie miłego smsa, jeśli nie znajduje, to najwyraxniej coś innego go absorbuje (i to raczej nie dziecko, bo nawet przy dziecku można wziąć komórkę do ręki i życzyć dziewczynie dobrego dnia na przykład). Ja bym spokojnie poobserwowała, bez robienia scen. Ale wg mnie facet jest śliski (choćby sądząc po popychaniu bzdetów w stylu "jesteś dla mnie za fajna").
    • bang_bang30 ciąg dalszy. 10.07.12, 17:46
      piszę do Was z urlopu jeszcze ;-)

      w piątek wieczorem, gdy byłam na imprezie, dostałam od Niego sms. Jakby nigdy nic zaproponował mi przejażdżkę w sobotę.
      powstrzymałam się przed rezygnacją z urlopu i natychmiastowym potwierdzeniu terminu (ha ha) i ze stoickim spokojem odpisałam, że wyjeżdżam i mnie nie będzie.
      Odpisał, że tęskni i żebym odezwała się jak wrócę.
      I znowu cisza ;-) ha ha

      A najśmieszniejsze jest to, że zgubiłam telefon, mam od wczoraj nowy, ale moja lista kontaktów została stracona ;-) Nie znam jego maila, on nie ma fejsbuka, więc nie mam żadnej możliwości skontaktowania się z Nim...

      A im więcej czasu mija tym mniej o Nim myślę.
      • sosna_mloda Re: ciąg dalszy. 11.07.12, 13:01
        > A im więcej czasu mija tym mniej o Nim myślę.

        Czyli wcale Ci na nim nie zależy... i łoco taka afera była??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka