Dodaj do ulubionych

Matki-kwoki-wózkow.

05.09.12, 14:58

Niby hiszpański inkwizytor notuję w pamięci ich grzechy i grzeszki. Ich winy najzupełniej oczywiste. Te nigdy niedomknięte furtki. Dzieciaki puszczone samopas, gdziekolwiek, a najlepiej na mój trawnik. To ich durne puszenie się świeżym macierzyństwem, które uczyniło z nich - przynajmniej we własnym mniemaniu - królowe balu. Patrzę więc, jak to idą i gdaczą, jak stroją fochy, uważając się za Bóg wie co. Jak pytlują nieprzytomnie, gdy tymczasem ich potomstwo obrzuca się piachem albo wyrywa sobie nawzajem włosy. Jak rozkoszują się własnym klekotem i wrzaskiem swych pociech. Jak turkoczą ohydnymi plastikowymi "jeździkami" - jak je powabnie nazywają - w które wyposażyły dzieci. Dzieci najwyraźniej potrzebne im do tego, aby coś znaczyć. Byś Kimś. Domagać się urojonych praw i zawieszenia społecznych reguł. Nie chodzi o młode matki. Te są najzupełniej w porządku. Chodzi o wózkowe - wojowniczy, dziki i ekspansywny segment polskiego macierzyństwa

Hahahaha :D

www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12424754,_Wozkowe___Wojowniczy__dziki_i_ekspansywny_segment.html
No, wreszcie się dowiedziałem jaki element naszego społeczeństwa jest najbardziej ekspansywny, agresywny i opresyjny względem mężczyzn. I wszelkie zasady społeczne łamie.
To młode matki!!

U pana profesora wyczuwam poważny symptom "niedopchnięcia" :) Bardzo powazny.
Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:21
      A ja - zazdrości o macicę. Wszak pan profesor, jak agresywny by nie był, rodzić nie może.

      Ja to myślałam, że agresywni są kibole, ale się okazało, że to Prawdziwi Patrioci. Jak zwykle w Polsce - główną i jedyną winną jest kobieta.

      (Nie żebym uwielbiała matki wpatrzone słodko i zachęcająco w ryczącego na cały autobus kilkulatka i uciszające go niechętnie dopiero po wyraźnej interwencji).
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:27

        > A ja - zazdrości o macicę. Wszak pan profesor, jak agresywny by nie był, rodzić
        > nie może.

        Ja myślę że on już wielu rzeczy nie może :D
        • maitresse.d.un.francais Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:34
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          >
          > > A ja - zazdrości o macicę. Wszak pan profesor, jak agresywny by nie był,
          > rodzić
          > > nie może.
          >
          > Ja myślę że on już wielu rzeczy nie może :D

          Graf, nie bądź świnia, dobrze?

          I nie psuj mi puenty. :-P
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:39

            > Graf, nie bądź świnia, dobrze?

            A czy ja coś mówiłem? Nie mogę odpowiadać za to co komu do głowy przyszło :)


            > I nie psuj mi puenty. :-P

            dobzie :)
    • kitek_maly Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:25

      > To młode matki!!

      Nie chodzi o młode matki. Te są najzupełniej w porządku

      Chodzi o TE młode matki. ;)
    • maitresse.d.un.francais "Wojowniczy, dziki i ekspansywny" 05.09.12, 15:29

      No żesz Amazonki kurde. Bo osobnicy z bejzbolami to wielbiciele sportu są. :-PPP
    • mr.man Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:33
      profesor filozofii PAN. Utrzymywany za pieniądze pana, pani, nasze wspólne. jezu.
      • maitresse.d.un.francais Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 15:36
        Równie dobrze mógłby zabrać głos fizyk jądrowy.

        Że niby "pan profesur wypowiedział się"? W tej kwestii wypowiadać się może socjolog albo kulturoznawca. I też nie używając negatywnie nacechowanych określeń i nie piętnując.
        • mr.man Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 15:48
          Zazwyczaj fizycy jądrowi, wiem bo niedoszły teść był, mało mówią, a jak już mówią, to zazwyczaj szpilki w ich argumentację nie wbijesz, tak jest zwarta.
          Ja bym nie odbierał głosu filozofom, tylko oczekiwał od nich podobnej precyzji wypowiedzi którą znamy dzięki fizykom jądrowym. A ten pan, który gdzieś przeczytał coś u pana na pe, zaobserwował procesy mentalne wózkowych z balkonu, to chyba postanowił popełnić zawodowe sepuku. Żenada taka, że macki opadają na glebę ze świstem.
          • maitresse.d.un.francais Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 15:54
            mr.man napisał:

            > Zazwyczaj fizycy jądrowi, wiem bo niedoszły teść był, mało mówią, a jak już mów
            > ią, to zazwyczaj szpilki w ich argumentację nie wbijesz, tak jest zwarta.
            > Ja bym nie odbierał głosu filozofom

            Jako takim to ja też nie, ale czy Twój niedoszły teść wypowiadał się w mediach na temat matek z dziećmi? Nie. Wypowiadał się prywatnie.

            Chodziło mi raczej o to, że dla wielu ludzi różnica między filozofem a fizykiem jest taka, że "druga nazwa krótsza".
            • mr.man Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 16:04
              Szkoda tylko, że na koniec pani doktor puściły nerwy, bo przez większość programu trzymała go za jajca, a na koniec zaczęła się frustrować, wzdychać, oburzać się i zacytowała jakieś niepewne statystyki, które nota bene i tak wcale nie wyjaśniały fenomenu wyjazdów młodych Polek. No ale cieżko jej się dziwić, że straciła kontrolę.
              • stokrotka_a Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 16:28
                mr.man napisał:

                > Szkoda tylko, że na koniec pani doktor puściły nerwy, bo przez większość progra
                > mu trzymała go za jajca, a na koniec zaczęła się frustrować, wzdychać, oburzać
                > się i zacytowała jakieś niepewne statystyki, które nota bene i tak wcale nie wy
                > jaśniały fenomenu wyjazdów młodych Polek. No ale cieżko jej się dziwić, że stra
                > ciła kontrolę.

                To co mówił i pisał pan profesor w tej kwestii również nie wyjaśnia fenomenu wyjazdów młodych Polek. To tylko jego prywatna opinia oparta jak mi się wydaje na osobistej frustracji pana profesora.
                • mr.man Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 16:35
                  to co mówił pan profesor to się kupy nie trzymało pod żadnym względem. Choć wspominając o emigracji młodych kobiet pozwolił wreszcie zrozumieć, gdzie go boli.
          • stokrotka_a Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 16:34
            mr.man napisał:

            > Zazwyczaj fizycy jądrowi, wiem bo niedoszły teść był, mało mówią, a jak już mów
            > ią, to zazwyczaj szpilki w ich argumentację nie wbijesz, tak jest zwarta.

            I na podstawie jednego przykładu twojego niedoszłego teścia wyciągasz wnioski uogólniające?
            • mr.man Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 16:45
              nie. jeszcze na podstawie Teorii wielkiego podrywu ;).
              • stokrotka_a Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 16:56
                mr.man napisał:

                > nie. jeszcze na podstawie Teorii wielkiego podrywu ;).

                A na podstawie teorii wielkiego nieuctwa nie? ;-)
                • mr.man Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 17:00
                  nie, bo w rozmowie potocznej nie obowiązują zasady formalnego wnioskowania statystycznego, tak więc twoja napinka to strzał z armaty do komara.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 17:03
                    mr.man napisał:

                    > nie, bo w rozmowie potocznej nie obowiązują zasady formalnego wnioskowania stat
                    > ystycznego, tak więc twoja napinka

                    Szanowny mój rozmówco, nie mieszaj proszę dobrej polszczyzny z nowotworami językowymi typu "napinka".
                    • mr.man Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 17:09
                      Szanowna moja rozmówczyni, z całym szacunkiem zwracam pani uwagę, że moje metody ekspresji są moją prywatną sprawą i pani wolnemu wyborowi pozostawiam wyłącznie kwestię kontynuacji bądź nie dalszej wymiany. Z ukłonami, mr.man.
                      • maitresse.d.un.francais Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 17:10
                        mr.man napisał:

                        > Szanowna moja rozmówczyni, z całym szacunkiem zwracam pani uwagę, że moje metod
                        > y ekspresji są moją prywatną sprawą

                        Nie są, szanowny panie!

                        Społeczeństwo czyta i wnioski wyciąga! Nie jest pan samotną wyspą!
                  • stokrotka_a Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 17:04
                    To prawda, w rozmowie potocznej można mówić, co się chce bez oglądania się na rozsądek i czepiać można się podobnie. ;-)
                    • mr.man Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 17:23
                      nieprawda. Istnieje jeszcze coś takiego jak stereotypy. Stereotypowanie ma oczywiście wiele brzydkich form, ale ma też sporo pozytywnych, o których tak często zapominamy. Mając w pamięci fakt, że Francuzi lubią kolarstwo, nie zaryzykujemy wiele zagajając do napotkanego przypadkowo żabojada (kolejny stereotyp, tym bardziej mniej pozytywny, choć wciąż w normie) rozmowę ostatniego Tour de France. Chociaż statystyka nakazywałaby nam ograniczyć się z propozycją rozpoczęcia takiego tematu do odsetka popualcji rzeczywiście deklarującej zainteresowanie sportem i wyliczenie prawdopodobieństwa tego, że z przedstawicielem tejże grupy mamy do czynienia, to w życiu zadawalamy się stereotypem i rozmowę zaczynamy z każdym napotkanym Francuzem. Podobnie tutaj. Skoro znany mi przypadek potwierdza powszechnie znany stereotyp człowieka o umyśle ścisłym, zadawalam się jego powieleniem w potocznej rozmowie. Tylko tyle.
                      • stokrotka_a Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 17:27
                        mr.man napisał:

                        >Skoro znany mi przypadek potwierdza
                        > powszechnie znany stereotyp człowieka o umyśle ścisłym, zadawalam się jego pow
                        > ieleniem w potocznej rozmowie. Tylko tyle.

                        Jesteś w stanie wykazać, że istnieje coś takiego jak "powszechnie znany stereotyp człowieka o umyśle ścisłym" i że jest on zgodny z tym, co napisałeś?

                        A poza tym to dorabiasz ideologię do bardzo prostej rzeczy. ;-)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Filozofii? To czemu on głos zabiera? 05.09.12, 15:49

          > Że niby "pan profesur wypowiedział się"? W tej kwestii wypowiadać się może socj
          > olog albo kulturoznawca. I też nie używając negatywnie nacechowanych określeń i
          > nie piętnując.

          Nie zgodzę się. Filozofia była niegdyś podstawą wszelkich nauk w związku z czym filozof ma prawo wypowiadać się na każdy temat - naturalnie na miarę swojej wiedzy i kompetencji.
      • koham.mihnika.copyright nie ma co sie za szczeki targac, jak mawial 05.09.12, 15:39
        klasyk z motorowki.
        Zjawisko istnieje, nie tylko w Polsce/GB, Szwecji.
        Pytanie, jak bardzo powszechne?
        Wasze kontrargumenty biore na klate :)
        • maitresse.d.un.francais ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 15:45
          1. zjawisko istnieje i jest, owszem, wielce upierdliwe. I będzie miało konsekwencje społeczne


          2. ale dziwnym zbiegiem okoliczności istnieje w Polszcze mnóstwo upierdliwych zjawisk, których powodem są MĘŻCZYŹNI, a panu profesurowi akurat matki leżą na wątrobie


          3. i jest to PRYWATNE zdanie pana profesora, gdyż jako filozof nie jest on uprawniony do wyrażania w takiej kwestii zawodowego, a nie na to płacą podatnicy, żeby różne rozżarte mizoginiczne macza nieodróżniające filozofa od fizyka podpierały swoje poglądy "panem profesurem"

          4. jest to też element szczucia ludzi wzajem na siebie: mają się oburzyć ciężko pracujący obywatele, głównie mężczyźni, którzy rodzić nie mogą - a szczucie grup obywateli na siebie to bardzo zła rzecz, niszczy społeczeństwo

          4. Dlatego, jeśli temat podejmie socjolog/kulturoznawca, i uczyni to bez mizoginicznych wtrętów, chętnie podyskutuję.
          • koham.mihnika.copyright Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 16:15
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > 1. zjawisko istnieje i jest, owszem, wielce upierdliwe. I będzie miało konsekwe
            > ncje społeczne

            zatem warto temat walkowac
            >
            >
            > 2. ale dziwnym zbiegiem okoliczności istnieje w Polszcze mnóstwo upierdliwych z
            > jawisk, których powodem są MĘŻCZYŹNI, a panu profesurowi akurat matki leżą na w
            > ątrobie

            zapewne ma wiecej na watrobie, ale tym razem przelecial sie po NIEKTORYCH paniach z dziecmi
            >
            >
            > 3. i jest to PRYWATNE zdanie pana profesora, gdyż jako filozof nie jest on upra
            > wniony do wyrażania w takiej kwestii zawodowego, a nie na to płacą podatnicy, ż
            > eby różne rozżarte mizoginiczne macza nieodróżniające filozofa od fizyka podpie
            > rały swoje poglądy "panem profesurem"

            kocham takie argumenty, filozof nie jest uprawniony... a jakaz to komisja zenska zadekretowala? Kazdy z nas ma prawo wypowiadania sie na dowolne tematy. Skad ta pogarda dla filozofa? Czy prywatne zdanie jest gorsze/lepsze od oficjalnego? Proponuje kostki lodu.
            ad 4 - podobne szczucie odbywa sie w Australii, gdzie mlode "matki" zrobily sobie z dzieci zrodlo utrzymania. I jest to powszechnie krytykowane, bez oskarazania o kizi-mizigonozm
            Skoro postepowanie onych "matek" jest spolecznie szkodliwe, to chyba dobrze, ze sie z tym walczy? Tu chodzi o niezasluzone korzystanie z przywilejow, odbieracych kase na potrzeby np. rencistow.

            >
            > 4. jest to też element szczucia ludzi wzajem na siebie: mają się oburzyć ciężko
            > pracujący obywatele, głównie mężczyźni, którzy rodzić nie mogą - a szczucie gr
            > up obywateli na siebie to bardzo zła rzecz, niszczy społeczeństwo
            >
            > 4. Dlatego, jeśli temat podejmie socjolog/kulturoznawca, i uczyni to bez mizogi
            > nicznych wtrętów, chętnie podyskutuję.

            Ja mam dosyc marne zdanie o socjologach, ale pewnie jestem uprzedzony albo i przepojony tym, no mizo....
            Skoro masz poczucie misji oraz jestes gramotna, to walnij list epistole, wyprowadz profesora z bledu. Konstruktywnie pokaz, jak problem ograniczyc lub zlikwidowac. Jak sie facet zawstydzi, to moze cos na facetow leniuchow napisze???
            • stokrotka_a Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 16:33
              koham.mihnika.copyright napisał:

              > Skoro postepowanie onych "matek" jest spolecznie szkodliwe, to chyba dobrze, ze
              > sie z tym walczy? Tu chodzi o niezasluzone korzystanie z przywilejow, odbierac
              > ych kase na potrzeby np. rencistow.

              Pan profesor powinien walczyć z przyczynami swoich frustracji, bo wpływają one zdecydowanie negatywnie na jego możliwości intelektualne i formę wypowiedzi.
        • mr.man Re: nie ma co sie za szczeki targac, jak mawial 05.09.12, 16:27
          > Zjawisko istnieje, nie tylko w Polsce/GB, Szwecji.

          Zestawienie tych trzech państw w jednym zdaniu traktującym o roszczeniowości jest ponurym żartem. Zdajesz sobie sprawę z rozziewu między tym co oferuje matkom państwo w poszczególnych wymienionych przez siebie państwach?
          • koham.mihnika.copyright Re: nie ma co sie za szczeki targac, jak mawial 06.09.12, 02:43
            > Zestawienie tych trzech państw w jednym zdaniu traktującym o roszczeniowości je
            > st ponurym żartem. Zdajesz sobie sprawę z rozziewu między tym co oferuje matkom
            > państwo w poszczególnych wymienionych przez siebie państwach?

            co ma piernik do wiatraka?
            patologie spoleczne sa wszedzie, bez wzgledu na poziom zycia. NAWET w bogatych spoleczenstwach. Takie rozdawnictwo demoralizuje ludzi, a system predzej czy pozniej upada.
            To jest dokladnie tak, jak z emigrantami ekonomicznymi, udajacymi uciekinierow politycznych.
            Ja rozumiem, ze problemem profesora byl fakt wyjazdu z Polski i ustawiania sie zyciowo poprzez plodzenie dzieci i inkasowaniu zapomog. U nas ten system rozni sie jedynie tym, ze miejscowe nie musza wyjezdzac. Patologia ta sama.
            W Polsce panuje obecnie siermiezny kapitalizm pomieszany z socjalna papka. Zacznijcie glosowac glowa, nie dupa. Przestancie chodzic na Krakowskie, pogonce caly obecny Sejm, ten kraj wymaga kompletnej zmiany.
            • stokrotka_a Re: nie ma co sie za szczeki targac, jak mawial 06.09.12, 10:07
              koham.mihnika.copyright napisał:

              > W Polsce panuje obecnie siermiezny kapitalizm pomieszany z socjalna papka. Zacz
              > nijcie glosowac glowa, nie dupa. Przestancie chodzic na Krakowskie, pogonce cal
              > y obecny Sejm, ten kraj wymaga kompletnej zmiany.

              Mógłbyś wyjaśnić, do kogo konkretnie zwracasz się z tymi apelami?

              Sądzisz, że pogonienie obecnego Sejmu i wybranie nowego to panaceum na wszelkie problemy? Wystarczy nagle zagłosować głową a nie dupą (cokolwiek to znaczy) i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zacznie się poprawiać i naprawiać? Jak wyobrażasz sobie tę kompletną zmianę?

              Kraj to przede wszystkim ludzie. Podpowied,z jak ich kompletnie zmienić na lepsze.
              • koham.mihnika.copyright truizm nr 1 - naprawe Rzeczpospolitej nalezy 06.09.12, 11:57
                zaczac od siebie
                truizm nr 2 - nie od razu Krakow zbudowano
                uwaga nr 3 - nie apeluje, rzucam pomysl
                truizm nr 4 - glosowanie dupa to jest glosowanie na kogos, kto obiecuje gruszki na wierzbie, na przyklad prezes PiS
                gdy zaczniecie dzisiaj, to za 50 lat bedzie lepiej. Polska jest bogatym krajem, z surowcami i rolnictwem. Teoretycznie, to najlepiej byloby zaczac jak Niemcy w 1948. Zrownac z ziemia i zaczac od nowa. Nie sadze, aby zbyt wielu Polakow sie zgodzilo. Ale ja nie jestem politykiem, tylko inteligencja technicza jeszcze pracujaca. Ja swoje problemy potrafie rozwiazac.
                Polska to skorumpowany kraj, polacy nie chca/nie potrafia uczciwie zyc. Nigdzie nie jest idealnie, ale roznica miedzy Klechistanem i Nowa Zelandia czy Australia jest olbrzymia.
                Na poczatek bym wypowiedzial konkordat i ustawil do pionu kler, prawdziwie rozdzielil panstwo od kosciola. To by dalo troche miliardow na poczatek. Jesli nie chcemy/nie potrafimy stworzyc spojnego i rozsadnego prawa, to moze przetlumaczyc niemieckie?
                Jakies 50-70% administracji na bruk. Uwolnic przedsiebiorcow od sztywnego kaftana, jednoczesnie zapewniajac ochrone pracownikow.....
                Potrzebne sa ogromne zmiany systemowe, ktorych analiza wymaga roku, dwoch.
                Zamknac Polske na klodke i zrobic remanent :)
                Ten kraj ma potencjal, ma sporo fajnych ludzi. Jakas drobna rewolucja by sie przydala, jakas grupa uczciwych ludzi.
                Pomarzyc.
                • stokrotka_a Re: truizm nr 1 - naprawe Rzeczpospolitej nalezy 06.09.12, 14:27
                  koham.mihnika.copyright napisał:

                  > uwaga nr 3 - nie apeluje, rzucam pomysl

                  To nie jest pomysł, ponieważ nie przedstawiasz metod zrealizowania naprawy Rzeczypospolitej. Ty tylko paelujesz.

                  > truizm nr 4 - glosowanie dupa to jest glosowanie na kogos, kto obiecuje gruszki
                  > na wierzbie, na przyklad prezes PiS

                  Zawsze znjadzie się duża grupa takich, którzy głosują na obiecujących więcej. Znajdź sposób zmiany mentalności wyborców i ich wyedukowania tak, aby odróżniali ziarno od plew i głosowali na właściwych polityków.

                  > Teoretycznie, to najlepiej byloby zaczac jak Niemcy w 1948. Zrownac z ziemia i zaczac od
                  > nowa.

                  Wbrew pozorom, Niemcy wcale nie zaczynały od nowa w 1948, bo pomimo fizycznego zrujnowania kraju, pozostali ludzie z wiedzą, umiejętnościami i protestanckim etosem pracy. Miliony tych, którzy pracowali w Niemczech Hitlera i służyli reżimowi, wcale nie rozpoczęły wszystkiego na nowo tylko kontynuowały dzieło poprzednich poprzednich pokoleń i swoje własne sprzed roku 1948.

                  > Na poczatek bym wypowiedzial konkordat i ustawil do pionu kler, prawdziwie rozd
                  > zielil panstwo od kosciola. To by dalo troche miliardow na poczatek.

                  Pomysł ciekawy, ale nierealny.

                  > Ten kraj ma potencjal, ma sporo fajnych ludzi. Jakas drobna rewolucja by sie pr
                  > zydala, jakas grupa uczciwych ludzi.

                  Nie ma czegoś takiego jak drobna rewolucja.

                  > Pomarzyc.

                  Fantasta z ciebie. :-)
                  • koham.mihnika.copyright ponad 2000 late temu byl facet co mial swiat 06.09.12, 16:27
                    zbawic. mial koneksje. i nic. padl.
                    wymagasz zebym w 200 slowach uzdrowil Klechistan i znalazl sposob na nawrocenie na poganstwo 38 milionowy narod?
                    Sienieda.
                    Ale kazda kropla drazy skale. Lansam, langsam aber sicher.
                    Widzisz, najwieksze wynalazki robia ci, ktorzy nie wiedza, ze to niemozliwe.
                    Mam slodka nadzieje, ze stanie sie cud. A jak nie, to sa dwie wersje (trzecia sie ukrywa) - optymistyczna - wykupia nas Niemcy; pesymistyczna - przyjda Ruskie.
                    • stokrotka_a Re: ponad 2000 late temu byl facet co mial swiat 06.09.12, 16:55
                      koham.mihnika.copyright napisał:

                      > Sienieda.
                      > Ale kazda kropla drazy skale. Lansam, langsam aber sicher.

                      To prawda, ale tymi kroplami muszą być działania, na początku w naszych własnych "ogódkach", a nie puste apele.

                      > Mam slodka nadzieje, ze stanie sie cud. A jak nie, to sa dwie wersje (trzecia s
                      > ie ukrywa) - optymistyczna - wykupia nas Niemcy; pesymistyczna - przyjda Ruskie.

                      Cud się nie stanie. Tylko ciężka codzienna praca może dać pozytywne efekty. Rewolucje nie uzdrowią naszego kraju.
                      • koham.mihnika.copyright Re: ponad 2000 late temu byl facet co mial swiat 06.09.12, 17:08
                        przeciez sam mowilem - naprawe Rzeczpospolitej...
                        ja, rekoma mojej zony, urodzilem i wychowalem dzieci na porzadnych ludzi. ;)
                        Opowiesci o wozkowych matkach sa dla mnie czysta fikcja, u nas tego nie bylo. Zona wlozyla wiele serca, wiele pracy, osiagnela wszystko, co rodzic sobie by zyczyl.
                        Nikt, nigdy nie zwrocil mi uwagi, ze moje dzieci zle sie zachowuja. Wrecz przeciwnie, gdy je odbieralem po sleep-over party, inni rodzice je chwalili i zapraszali na wiecej.
                        Moja corka tylko raz (4 lata) urzadzila cyrk w centrum handlowym. My zostawilismy ja nie zwracaja uwagi na fochy/placze. gdy sie zorientowala, ze nie tedy droga, dobiegla do nas juz bez wrzasku. I nigdy wiecej tego nie powtorzyla.
                        Ale w domu byl rezim (ja) i milosc (zona).
                        Moje dzieci byly wychowane w rygorze i milosci. Dosc powiedziec, ze ukoczyly szkoly z nagrodami. Jedna z przyczyn sukcesu byl wyjazd z Nadwislanskiego Kraju.
                        • stokrotka_a Re: ponad 2000 late temu byl facet co mial swiat 06.09.12, 17:15
                          koham.mihnika.copyright napisał:

                          > przeciez sam mowilem - naprawe Rzeczpospolitej...

                          Niestety, ty do naprawy Rzeczypospolitej się nie przyczyniłeś i już się nie przyczynisz.

                          > ja, rekoma mojej zony, urodzilem i wychowalem dzieci na porzadnych ludzi. ;)
                          > Opowiesci o wozkowych matkach sa dla mnie czysta fikcja, u nas tego nie bylo. Z
                          > ona wlozyla wiele serca, wiele pracy, osiagnela wszystko, co rodzic sobie by zy
                          > czyl.
                          > Nikt, nigdy nie zwrocil mi uwagi, ze moje dzieci zle sie zachowuja. Wrecz przec
                          > iwnie, gdy je odbieralem po sleep-over party, inni rodzice je chwalili i zapras
                          > zali na wiecej.
                          > Moja corka tylko raz (4 lata) urzadzila cyrk w centrum handlowym. My zostawilis
                          > my ja nie zwracaja uwagi na fochy/placze. gdy sie zorientowala, ze nie tedy dro
                          > ga, dobiegla do nas juz bez wrzasku. I nigdy wiecej tego nie powtorzyla.
                          > Ale w domu byl rezim (ja) i milosc (zona).
                          > Moje dzieci byly wychowane w rygorze i milosci. Dosc powiedziec, ze ukoczyly sz
                          > koly z nagrodami. Jedna z przyczyn sukcesu byl wyjazd z Nadwislanskiego Kraju.

                          Gratuluję udanych dzieci, sukcesów wychowawczych i innych. Nie wiem, czy wiesz, że również w RP miliony ludzi osiągają podobne sukcesy bez wyjeżdżania na antypody.
                          • koham.mihnika.copyright ludowa ojczyzna pozbawila mnie srodkow do zycia 07.09.12, 01:24
                            teraz jestem im wdzieczny, inaczej bym nie wyjechal.
                            Teraz mialbym jeszcze wiecj powodow do emigracji, niz wtedy.
                            Ja juz za komuny staralem sie cos poprawic. Teraz na pytanie zadane zonie, cxzy chcialaby na stare lata wrocic? Zaleca posiedzenie w cieniu.
                            Byc moze teraz w Polsce sa dobrze wychowane dzieci. Z mojej mlodosci szkolnej nie przypominam sobie zakladania kubla na glowe nauczyciela lub bluzgania.
                            Z tymi milionami to raczej przesadzilas o jakie trzy rzedy wielkosci. W kazdym razie, taka jest moja obserwacja z po bytu w Polsce. A lektura niniejszego forum tez nie jest optymistyczna.
                            • stokrotka_a Re: ludowa ojczyzna pozbawila mnie srodkow do zyc 07.09.12, 08:33
                              koham.mihnika.copyright napisał:

                              > Byc moze teraz w Polsce sa dobrze wychowane dzieci. Z mojej mlodosci szkolnej n
                              > ie przypominam sobie zakladania kubla na glowe nauczyciela lub bluzgania.

                              Wiesz, w młodości to zawsze było lepiej i młodzież kiedyś była lepsza. Już od czasów starożytnych ludzie narzekają, że co pokolenie to młodzież gorsza. Powinniśmy już dawno sięgnąć dna, a jeszcze tego nie dokonaliśmy. Dziwne, prawda?

                              > Z tymi milionami to raczej przesadzilas o jakie trzy rzedy wielkosci. W kazdym
                              > razie, taka jest moja obserwacja z po bytu w Polsce. A lektura niniejszego foru
                              > m tez nie jest optymistyczna.

                              Nie przesadziłam, tylko nie ograniczam zjawiska posiadania udanych dzieci do kryteriów, które ty ograniczyłeś do sklasyfikowania swoich dzieci jako udanych.
                              • koham.mihnika.copyright Re: ludowa ojczyzna pozbawila mnie srodkow do zyc 07.09.12, 11:01
                                moze ja chodzilem do lepszych szkol? Ani w podstawowce, ani liceum nie bylo takiego zdziczenia, jakie czasem widuje w wiadomosciach Polsatu czy czytam w GW.
                                Z pewnoscia zachowywalismy sie grzeczniej, nie bylo bluzgow ani przemocy.
                                Jak bylo na Pradze, Targowku czy innych miastach? Nie wiem.
                                Zakladasz, ze zachowanie sie mlodziezy jest funkcja liniowa ze stalym wzrostem/spadkiem. Moim zdaniem przez wiele stuleci bylo to plateu, dopiero ostatnie 40 lat to wyrazna zmiana. Prawdopodobnie pochodna lewackich pomyslow spolecznych.
                                Jak myslisz, co powoduje, ze rodzice placa kupe kasy za szkoly prywatne? Nie tylko w Polsce, w Australii tez. Moj syn bedac w szkole sredniej zostal zdyscyplinowany razem z kolegami za ulozenie listy atrakcyjnosci uczennic sasiedniej szkoly zenskiej. Jakas pominieta poskarzyla sie pryncypalowi.
                                Problemy z dyscyplina istnieja w szkolach na obszarach socjalnie uposledzonych. Podobnie jak w Polsce, rodzice sa duza czescia problemu.
                                • stokrotka_a Re: ludowa ojczyzna pozbawila mnie srodkow do zyc 07.09.12, 11:10
                                  koham.mihnika.copyright napisał:

                                  > moze ja chodzilem do lepszych szkol? Ani w podstawowce, ani liceum nie bylo t
                                  > akiego zdziczenia, jakie czasem widuje w wiadomosciach Polsatu czy czytam w GW.
                                  > Z pewnoscia zachowywalismy sie grzeczniej, nie bylo bluzgow ani przemocy.
                                  > Jak bylo na Pradze, Targowku czy innych miastach? Nie wiem.

                                  No właśniem nie wiesz. A do ilu szkół chodziłeś w swoim życiu? Na jakiej podstawie wyciągasz wnioski uogólniające? Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w twoich czasach to wiedziałeś o tym, co się działo w twojej szkole i może co nieco o sąsiednich, ale nie miałeś bladego pojęcia o tysiącach innych szkół. Teraz, wystarczy że ktoś puści bąka w Pcimiu Dolnym a w internecie, prasie i telewizji są już z tego relacje.

                                  > Zakladasz, ze zachowanie sie mlodziezy jest funkcja liniowa ze stalym wzrostem/
                                  > spadkiem.

                                  Nie zakładam, tylko zauważam, że każde kolejne pokolenie twierdzi, że pokolenie młodsze jest gorsze. Gdyby to była prawda, to już byśmy nie istnieli.

                                  > Moim zdaniem przez wiele stuleci bylo to plateu, dopiero ostatnie 40
                                  > lat to wyrazna zmiana. Prawdopodobnie pochodna lewackich pomyslow spolecznych.
                                  > Jak myslisz, co powoduje, ze rodzice placa kupe kasy za szkoly prywatne? Nie ty
                                  > lko w Polsce, w Australii tez.

                                  Nie masz szczegółowych danych o poprzednich stuleciach i tysiącleciach, więc nie możesz porównywać tego, co znasz z własnego doświadczenia i obserwacji współczesnego życia.
                                  • koham.mihnika.copyright Re: ludowa ojczyzna pozbawila mnie srodkow do zyc 07.09.12, 11:27
                                    chodzilem do dwoch - podstawowej i liceum w Srodmiesciu Warszawy. Mialem kolegow i kolezanki rozsianych po liceach w Srodmiesciu, Mokotowie i nie jest mi znany przypadek fizycznej agresjii badz ublizania nauczycielowi. Nie sadze, aby te szkoly byly wyjatkowe.
                                    Byli uczniowe, ktorzy sprawiali klopoty w szkole podstawowej. Byly dla nich specjalne szkoly, np. na ulicy Zagornej. Mysle, ze klopoty mogly byc w Wolominie czy Zabkach, nie w Pcimiu. Prowincja raczej nie chuliganila.
                                    Za moich czasow, nawet kibice Legii byli spokojniejsi :) Ja spokojnie chodzilem po Srodmiesciu nocami i nikt mnie nie pobil, nikt mnie nie zaczepial. Paru zuli z okolicy znalo mnie z widzenia i nie czepiali sie. Nie pamietam przypadku pobicia kogos w autobusie, nie bylo gangow.
                                    Ja nie twierdze, ze mlode pokolenia sa gorsze, mowie, ze zachowuja sie gorzej. W zdecydowanie wiekszej ilosci, niz bylo to za moich mlodzienczych czasow.
                                    Znam dzieci swoich kolegow, wszystkie z dyplomami. I wielokrotnie powtarzalem, ze przyszlosc Polski juz teraz powinna byc decydowana przez mlodych, nie przez moje pokolenie.

                                    Brak dowodow, jest dowodem na tak. [cytat za klasykiem z PiS].
                                    Zatem twierdze, ze dawniej nie bylo takiego zdziczenia obyczajow, jakie obserwujemy w obecnych szkolach. jesli masz dane dokumentujace moja ignorancje, chetnie przeczytam.
                                    • stokrotka_a Re: ludowa ojczyzna pozbawila mnie srodkow do zyc 07.09.12, 11:41
                                      koham.mihnika.copyright napisał:

                                      > chodzilem do dwoch - podstawowej i liceum w Srodmiesciu Warszawy. Mialem kolego
                                      > w i kolezanki rozsianych po liceach w Srodmiesciu, Mokotowie i nie jest mi znan
                                      > y przypadek fizycznej agresjii badz ublizania nauczycielowi. Nie sadze, aby te
                                      > szkoly byly wyjatkowe.

                                      Za mało znasz szkół, żeby uogólniać. Ja chodziłam do takich szkół, w których spotkałam się z agresją fizyczną i słowną wobec nauczycieli. I nie były to wcale szkoły dla marginesu.

                                      > Byli uczniowe, ktorzy sprawiali klopoty w szkole podstawowej. Byly dla nich spe
                                      > cjalne szkoly, np. na ulicy Zagornej. Mysle, ze klopoty mogly byc w Wolominie c
                                      > zy Zabkach, nie w Pcimiu. Prowincja raczej nie chuliganila.

                                      A co ty wiesz o prowincji? :-) Wybacz, ale uogólniasz bezpodstawnie.

                                      > Za moich czasow, nawet kibice Legii byli spokojniejsi :) Ja spokojnie chodzile
                                      > m po Srodmiesciu nocami i nikt mnie nie pobil, nikt mnie nie zaczepial. Paru zu
                                      > li z okolicy znalo mnie z widzenia i nie czepiali sie. Nie pamietam przypadku p
                                      > obicia kogos w autobusie, nie bylo gangow.

                                      Wyobraź sobie, że ja nawet obecnie chodzę nocą sama po róznych miejscach w Warszawie i nie tylko i przez kilkadziesiąt lat mojego życie nikt mnie w tych miejscach nie zaczepił, nie pobił i nie okradł - ani kiedyś ani dzisiaj. Ale to niczego nie dowodzi.

                                      Ale różnica rzeczywiście była. A wiesz dlaczego? Bo milicja miała ogromne uprawnienia. Gdy zobaczyli na ulicy grupę wyrostków późną porą, to wciągali ich do nyski i robili im wykład pałką be zpytania o winę. Gdy na dyskotece pobili się chłopcy, to milicja przyjeżdżała i lała wszystkich równo bez dochodzenie i bez sądu. To co dzieje się tera zjest ceną wolności, mój drogi.

                                      > Ja nie twierdze, ze mlode pokolenia sa gorsze, mowie, ze zachowuja sie gorzej.
                                      > W zdecydowanie wiekszej ilosci, niz bylo to za moich mlodzienczych czasow.

                                      Masz prawo tak twierdzić, ale gorszość to rzecz względna. Powtórzę, za twoich młodzieńczych czasów nie miałeś internetu i wszędobylskich mediów. No i wtedy byłeś młody, a ludzie już tak mają, że czas zniekształca sposób postrzegania przeszłości. ;-)

                                      > Brak dowodow, jest dowodem na tak. [cytat za klasykiem z PiS].
                                      > Zatem twierdze, ze dawniej nie bylo takiego zdziczenia obyczajow, jakie obserwu
                                      > jemy w obecnych szkolach. jesli masz dane dokumentujace moja ignorancje, chetni
                                      > e przeczytam.

                                      Możesz jedynie stwierdzić, że brak dowodów i to wszystko. Wnioski wyciągasz zbyt bez dowodów. Ani ja ci niczego w tej kwestii nie udowodnię, ani ty mi.
            • mr.man Re: nie ma co sie za szczeki targac, jak mawial 06.09.12, 15:35
              > co ma piernik do wiatraka?

              to że w Polsce nie można się ustawić na dziecko, więc albo nie wiesz o czym piszesz, albo piszesz o swoich doświadczeniach z Australii, a nie o sytuacji w Polsce.
              • koham.mihnika.copyright zdaje sie, ze tematem lekcji byly wyjazdy matek-Po 06.09.12, 16:31
                lek do krajow, gdzie sie da?
                Moje doswiadczenie australijskie ograniczalo sie do placenia podatkow, zeby niektore panie mogly zyc wygodnie produkujac bobaski. Sam ograniczylem sie do ilosci, ktora bylem w stanie wykarmic, wyksztalcic.
                • mr.man Re: zdaje sie, ze tematem lekcji byly wyjazdy mat 07.09.12, 12:25
                  mnie się zdawało, że tematem były wózkowe w Polsce, tudzież polskich praw i wyborów dotyczyło twoje urbi et orbi. Choć przyznam, że skończyłem je czytać w połowie, więc może coś przegapiłem.
    • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:38
      biedny. matka go pewnie za kłaki trzymała w dzieciństwie i nie mógł grzmocić łopatką żadnego dzieciaka z piaskownicy, teraz odrabia straty.
    • nie.strzelac.towarzysze Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:40
      > Dzieciaki puszczone samopas

      Nie znoszę formy dzieciaki.

      > U pana profesora wyczuwam poważny symptom "niedopchnięcia" :) Bardzo powazny.

      A bo ci profesorowie to... różni się między nimi trafiają.
      • maitresse.d.un.francais Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:47
        nie.strzelac.towarzysze napisał:

        > > Dzieciaki puszczone samopas
        >
        > Nie znoszę formy dzieciaki.

        To ona nie jest medialnie obowiązkowa? :-PPP pod wpływem WOŚP
        • nie.strzelac.towarzysze Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:59
          > To ona nie jest medialnie obowiązkowa?

          Przypuszczam. Wiele jest zresztą tego rodzaju obowiązujących form narzuconych przez media.
    • twojabogini Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 15:58
      A mnie co innego w tej wypowiedzi razi:

      "To ich durne puszenie się świeżym macierzyństwem, które uczyniło z nich - przynajmniej we własnym mniemaniu - królowe balu. "
      i jeszcze:
      "Dzieci najwyraźniej potrzebne im do tego, aby coś znaczyć. Byś Kimś."

      No taki Pan profesor to jest ktoś nawet bez wózka, nawet go w gazecie drukują. Takie poczucie wyższości graniczy z manią.

      A co do "urojonych praw", to już pani psycholog Milska-Wrzosińska się parę razy popisała. Jakież to do k. nędzy urojone prawa mają kobity, spacerujące po osiedlu z wózkami? to raczej jakieś projekcje patrzącego.


      • mr.man Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:09
        Jakież to do k. nędzy urojone prawa mają kobity, spacerujące po osie
        > dlu z wózkami?

        pewnie te same, które pozwalają im nie bacząc na nadchodzący armagedon wyjeżdżać do Anglii i Szwecji.
    • headvig Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:00
      może artykuł uogólnia, ale znam 2 kobiety, które wyjechały do JU-KEJ by żyć z benefitów na dzieci, początkowo do pracy, ale potem stwierdziły, że pracować się nie opłaca, tylko rodzić dzieci.
      • mr.man Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:10
        A ja znam dwie co wyjechały by pracować. hmm.
    • kadfael Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:03
      Panu profesorowi w dzieciństwie chyba po głowie przejechało kółko od wózka. I teraz się ujawniają efekty tego.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:10
      Zastanawiam sie czymu pan profesor zapomniał wspomnieć że jak już do UKej wyjadą to te Polki się z murzynami puszczają. Idealnie by to do reszty pasowało.
      • simply_z Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:18
        ciekawie sie watki zbiegaja..w zeszlym tygodniu ukazal sie artyklu o kobietach w ciazy wyludzajacych L4 .Zastanawiam sie do czego to zmierza...zblizajace sie wybory czy cos?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:27
          Co ciekawe felieton pojawił się w wysokich obcacach extra, czyli w dodatku kobiecym.
          Najprawdopodobniej celowo, aby ferment zrobić - wiecej czytających, więcej komentujących, więcej reklam, kobiety kupują dostęp do agorowego "piano".

          Nie trzeba szukać złej woli tam gdzie motywem są pieniądze
          • simply_z Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 16:36
            no tak piano..
            a i ostatnio czesto sa na tapecie studenci i absolwenci bez pracy:)
          • policjawkrainieczarow Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 04:49
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > Co ciekawe felieton pojawił się w wysokich obcacach extra, czyli w dodatku kobi
            > ecym.
            > Najprawdopodobniej celowo, aby ferment zrobić - wiecej czytających, więcej kome
            > ntujących, więcej reklam, kobiety kupują dostęp do agorowego "piano".

            tez mam takie wrazenie
        • wersja_robocza Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 18:13
          Podobnie zastanawiał się inny forumowicz
          forum.gazeta.pl/forum/w,212,138485058,138492025,Re_I_jak_tu_zatrudniac_kobiety_w_wieku_prokreacy.html
          Może to przygrywka przed większymi cięciami na cele społeczne. Najłatwiej odebrać najsłabszym. Przecież kobiety nie będą wybijać szyb w KPRM ani palic opon. Zresztą cały czas uważa się, ze pieniądze bardziej potrzebne są mężczyźnie, bo to on ma utrzymać kobietę, dzieci dom. Kobieta zawsze może zdać się na ojca dzieci. A jeśli on się do tego nie poczuwa, znaczy ze ona była w ciemię bita, bo z nieodpowiednim zaszła.
          • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:18
            Niestety masz rację. Kobiety nie umieją i nie chcą walczyć o swoje prawa, z reszta wiele z nich podziela podejście, o którym piszesz w drugiej części swojej wypowiedzi. Gdyby nie to, że będąc kobietą sama tracę, chociaż postępuję inaczej, to miałabym to wszystko w d..., bo mało rzeczy mnie wkurza równie, co kobiety same spychające się do szuflady z napisem "druga kategoria".
    • mr.man Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 16:57
      tutaj zgodzę, się z kolegą, ale z jednym zastrzeżeniem. Jeżeli ktoś wypowiada się jako filozof, a tym bardziej profesor filozofii, to powinna obowiązywać go metodologia reprezentowanej nauki. Słowem do tez i wniosków powienien dochodzić z poszanowaniem reguł, jakie narzuca mu jego dziedzina. Jeśli więc jest kantystą, niech stosuje metodę transcendentalną, jeśli fenomenologiem, niech ogląda świat i zjawiska przez pryzmat jej technik redukcji, etc. Jeżeli postanowi zaś popieprzyć sobie jak baba w maglu, to niech pisze jako Pipsztusiewicz, a nie prof. filozofii PAN.
      • maitresse.d.un.francais Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 17:00
        mr.man napisał:

        > tutaj zgodzę, się z kolegą, ale z jednym zastrzeżeniem. Jeżeli ktoś wypowiada s
        > ię jako filozof, a tym bardziej profesor filozofii, to powinna obowiązywać go m
        > etodologia reprezentowanej nauki. Słowem do tez i wniosków powienien dochodzić
        > z poszanowaniem reguł, jakie narzuca mu jego dziedzina. Jeśli więc jest kantyst
        > ą, niech stosuje metodę transcendentalną, jeśli fenomenologiem, niech ogląda św
        > iat i zjawiska przez pryzmat jej technik redukcji, etc.

        Nie polemizuję z przedmówcą, gdyż nie znam przedmiotu. ;-)


        Jeżeli postanowi zaś po
        > pieprzyć sobie jak baba w maglu, to niech pisze jako Pipsztusiewicz, a nie prof
        > . filozofii PAN.

        Ergo też zgadzasz się ze mną, bo wypowiedź profesora jest elementem szerszego zjawiska, które polega na tym, że pewien pan, profesurem CZEGOŚ będący, idzie do mediów i p...y tam w mediach jak baba w maglu, PODPIERAJĄC się swym tytułem proferorskim.

        I to jest szkodliwe.
        • mr.man Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 17:06
          a, to peace siostro. nie doczytałem.
          • maitresse.d.un.francais Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 17:06
            mr.man napisał:

            > a, to peace siostro. nie doczytałem.

            Może nie wypowiedziałam się wyrażająco jasno.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 17:24
        > Jeżeli postanowi zaś po
        > pieprzyć sobie jak baba w maglu, to niech pisze jako Pipsztusiewicz, a nie prof
        > . filozofii PAN.

        Ależ oczywiście że może pieprzyć jako profesor PAN. Pokazuje tym samym jakiej rangi jest profesorem.
        • maitresse.d.un.francais Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 17:26

          >
          > Ależ oczywiście że może pieprzyć jako profesor PAN. Pokazuje tym samym jakiej r
          > angi jest profesorem.

          A otóż jest to szkodliwe społecznie. Potem się jeden dresiarz z drugim będzie podpierać jego maglarską opinią jako "naukową".
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ależ wielbicielu miHnika 05.09.12, 17:28

            > A otóż jest to szkodliwe społecznie. Potem się jeden dresiarz z drugim będzie p
            > odpierać jego maglarską opinią jako "naukową".

            Zgadza się - zresztą na tym często polega robienie propagandy. Na znalezieniu kogoś z odpowiednimi poglądami który będzie robił za autorytet.
    • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:02
      Przecież facet po prostu wypowiedział się na temat świętokrowia matek Polek. Nie wiem, skąd zbiorowe oburzenie w tym wątku. Że śmiał takie świętości jak matki i dzieci zaatakować? Przecież on nie mówi o wszystkich matkach, tylko o takich pokroju andaluzyjskiej Suellen, z której większość się nabijała w jej wątku.
      • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:29
        serio?

        >Jak turkoczą ohydnymi plastikowymi "jeździkami"

        to nie jest żadna krytyka, tylko demonstracja obrzydzenia i dorabianie teorii na podstawie wycinka z życia. aha, widziałem, jak baby gadały, a dzieci sypały na siebie piachem, więc one są złymi matkami. a jak ja widzę, że pan pieroli akurat bzdury w tej dyskusji, to znaczy, że powinni mu odebrać profesurę.
        bla bla bla.
        • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:34
          Ja tam widzę opis pewnego zjawiska. Może niezbyt subtelny, ale trafny. Zrozumcie, że facet nie mówi o wszystkich matkach i nie twierdzi, że kobiety są be z racji swojej płci.
          • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:37
            >Zrozumcie, że facet

            ja rozumiem, ale zapytam jeszcze siksę, czy też rozumie;)

            co się tyczy wielkich wymagań i bycia gwiazdą, to najlepiej to widać, jak trzeba się przejść z wózeczkiem po mieście i ponosić wózeczek po schodach, bo jakoś nikt zjeżdżalni ani windy nie wymyślił.
            tak że ten. do gwiazd to im daleko.
            • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:45
              Ależ ja wiem, że takie podejście niektórych matek wynika z buntu, bo nie ma ułatwień (chociażby dla wózków, jak piszesz), pomocy (żłobki na przykład), a czasy już też nie takie, że wszyscy z zachwytem reagują na dzieci. Widocznie terroryzowanie dzieciakiem i domaganie się wielbienia za samo bycie matką, jakoś pomaga na niesprzyjającą rzeczywistość i leczy kompleksy.
              • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:51
                >Widocznie terroryzowanie dzieciakiem i domaganie się wielbienia za samo bycie matką, jakoś pomaga na niesprzyjającą rzeczywistość i leczy kompleksy.

                a gdzie się z tym można spotkać? trzeba chyba przesiadywać non-stop w ogródkach jordanowskich, parkach i bawialniach dla kilkulatków, żeby jakąś sensowną próbę uzyskać? no i rozumiem, że te matki i ich straszne dzieci zabierają wtedy panu profesorowi tlen, słońce albo cień w zależności od aktualnego nastroju.
                japier. jak bardzo trzeba ludzi nienawidzić i być przewrażliwionym, żeby o "ohydnych" jeździkach pisać?
                • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 20:00
                  Oczywiście, większość matek nie wyobraża sobie, że ich słodkie bobo, a konkretnie jego zachowanie, może komuś przeszkadzać. I o takich właśnie mówi Mikołejko. A gdzie można się z tym spotkać? Wystarczy wyjść z domu lub porozmawiać z ludźmi, którzy maja dzieci, szczególnie z matkami. Ja też kiedyś myślałam, że osławione opowieści o kupkach, to przesada i urban legend.
                  • policjawkrainieczarow Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 20:27
                    Ja też kiedyś myślałam, że osław
                    > ione opowieści o kupkach, to przesada i urban legend.

                    ale co, one do tego Mikołejki z tymi opowieściami o kupkach startuja, czy jak?
                    czy tez on podsłuchuje nie swoje rozmowy i rzęzi z oburzenia? a gdyby te rozmowy dotyczyły meczu futbolowego, to byłoby bardziej entelektualnie?
                    • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:19
                      Może startują, może nie, poza tym powtórzę - facet diagnozuje zjawisko. Czy jeśli mnie samochód nie potrącił, to nie mogę powiedzieć nic o źle jeżdżących kierowcach?
                      Chyba naprawdę trafił w czuły punkt i śmiał obrazić świętość, skoro jest takie oburzenie. O matkach i dzieciach dobrze, albo wcale.
                      • policjawkrainieczarow Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:51
                        sid-l napisała:

                        > Może startują, może nie, poza tym powtórzę - facet diagnozuje zjawisko. Czy jeś
                        > li mnie samochód nie potrącił, to nie mogę powiedzieć nic o źle jeżdżących kier
                        > owcach?

                        jeżeli potrącił cię jeden, a ty na tej podstawie zdiagnozujesz wszystkich (albo, w zależności od tego, czy potrącił cie gruby, łłysy czy garbaty, zdiagnozujesz wszystkich grubych, łysych czy garbatych), to - no, karalne to nie jest, ale jest to bardzo głupie i zapewne będzie ci to wypomniane, zwłaszcza, jesli o tych łysych się wypowiesz jako profesor.

                        > Chyba naprawdę trafił w czuły punkt i śmiał obrazić świętość, skoro jest takie
                        > oburzenie. O matkach i dzieciach dobrze, albo wcale.

                        nie, napisał po prostu stek bzdur rozwydrzonego dziada. Słuchaj, ja święcie wierze, że są matki denerwujące. Tak, jak sa denerwujący akwizytorzy, kierowcy, sprzedawcy, nastolatki, księża i kogo se tam nei wymyślisz. Tylko, że ten pan nie podał ŻADNEGO sensownego argumentu na potwierdzenie swojej tezy, tylko rzucił ogólnikowymi bluzgami.

                        > Chyba naprawdę trafił w czuły punkt i śmiał obrazić świętość, skoro jest takie
                        > oburzenie. O matkach i dzieciach dobrze, albo wcale.
                      • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 09:02
                        sid-l napisała:

                        > Chyba naprawdę trafił w czuły punkt i śmiał obrazić świętość, skoro jest takie
                        > oburzenie. O matkach i dzieciach dobrze, albo wcale.

                        Nie chodzi tu o to, czy profesor w coś trafił czy nie, tylko o kompromitującą go formę wypowiedzi.
                        • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 09:13
                          dokładnie, jak raz się zgodzę. wrzucił do wora wszystkie "wózkowe" i jeszcze napisał, że kobiety albo płodzą, albo dupy dają za możliwość urządzenia się w życiu.

                          jakoś chyba zapomniał, że SAME nie płodzą i najwyraźniej dawanie dupy komuś jeszcze odpowiada oprócz nich samych.

                          o ile to nie jest marna prowokacja, to wpisał się w stereotyp zgreda, któremu wszystko przeszkadza. i niech sobie ogląda dzień świra na dobranoc.
                  • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 20:35
                    toteż mówię, że gościu jest przewrażliwiony i to solidnie.
                    ja tam mam dzieci i w życiu o kupkach nie gadałam, a jakby ktoś gadał, to bym się wyłączyła, bo mnie to w ogóle nie interesuje. kupkami to się lekarz może interesować i to tylko ten, do którego się udam z dzieckiem, gdy zachoruje.

                    facet jest aspołecznym typem po prostu: akurat mu się wymarzyły matki jako obiekt ataku, jutro ludzie z psami a pojutrze rozwydrzona młodzież. niech się wyprowadzi na bezludną wyspę, proponuję, to nikt mu nie będzie wadził.
                    • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:22
                      Ja proponuję odrobinę dobrej woli z każdej strony (również ze strony matek z dziećmi, psiarzy i rozwydrzonej młodzieży - btw. ciekawe na ile rozwydrzone będą dzieciaki wychowywane według obecnej mody na pępek świata), to nikt nie będzie musiał nigdzie się wyprowadzać.
                      • policjawkrainieczarow Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:46
                        sid-l napisała:

                        > Ja proponuję odrobinę dobrej woli z każdej strony

                        Jak ma wyglądac odrobina matczynej dobrej woli w zderzeniu z zarzutem, że dziecko jedzie w "ohydnym jeździku"?
                      • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:53
                        a od pana profesora dobrej woli nie wymagasz? bo chyba jemu przede wszystkim zabrakło.
                        heh, może niech podskoczy podpitym karkom dewastującym miasto, to pogadamy o sile krytyki.
              • policjawkrainieczarow Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 20:04
                . Widocznie terrory
                > zowanie dzieciakiem i domaganie się wielbienia za samo bycie matką, jakoś pomag
                > a na niesprzyjającą rzeczywistość i leczy kompleksy.

                Ale na czym polega to terroryzowanie dzieciakiem? Na wyprowadzeniu go na plac zabaw? Na nieczytaniu podczas spaceru z wózkiem? Na uzywaniu jeździka? Na "gdakaniu" (WTF?)? Coś mi się widzi, że terroryzują przez sam fakt, że ośmielają się istnieć, bo ja się nie dopatrzyłam żadnej winy w wywodach profesorka.
                • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:17
                  No i właśnie o to chodzi - dziecko NIE MOŻE przeszkadzać. No nie może. Bo nie.
                  • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:21
                    ależ może i często przeszkadza. tyle że czepianie się przeszkadzania w piaskownicy jest idiotyzmem. no i niestety - wszyscy byliśmy dziećmi i przeszkadzaliśmy. taka jest brutalna prawda;) - równie dobrze można się oburzać na to, że ptaki ćwierkają i spać nie można. piór-nonsens po prostu.
                    • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:24
                      Spoko, ale rodzic jest od tego, żeby zminimalizować, lub chociaż starać się minimalizować, uciążliwość dziecka dla otoczenia. A nie dla każdego rodzica jest to takie oczywiste.
                      Mam dwie koleżanki nauczycielki i jak się nasłucham o tym, w jaki sposób rodzice (głównie matki) reagują na uwagi zgłaszane im odnośnie zachowania ich dzieci, to aż się wierzyć nie chce.
                      • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 22:10
                        nieno, jasne. bo dziecko to takie radyjko i jak się zaczyna wydzierać to przykręcasz gałkę i już jest cicho. dorośli się awanturują czasem, drą za przeproszeniem ryje - a to są ludzie ze świadomością, że przeszkadzają innym - i też im nie przetłumaczysz, a akurat płaczący dzieciak, którego spotkasz raz na ruski miesiąc pewnie, bo jak sama nie masz dzieci, to rzadko widujesz, miałby Ci szalenie przeszkadzać. i jeszcze wymagasz cudów. uwierz, że normalny rodzic, gdyby miał taką moc, to by dziecko uspokoił, ale nie zawsze to działa. a trzymanie dziecka z dala od ludzi i cywilizacji aż do uzyskania jakiej takiej ogłady jest stosunkowo mało popularne.

                        no to jest takie, wiesz, szukanie na siłę, do czego by się tu przypie...ć. aha, mamusie, to jedziemy z tym koksem.
                        • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 07:18
                          Że się powtórzę:
                          Spoko, ale rodzic jest od tego, żeby zminimalizować, lub chociaż starać się minimalizować uciążliwość dziecka dla otoczenia. A nie dla każdego rodzica jest to takie oczywiste.

                          Oczekiwanie, że ludzie będą wychowywać dzieci, a nie tylko je posiadać, to wymaganie cudów? No to nie mam pytań.
                          • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 09:04
                            >Spoko, ale rodzic jest od tego, żeby zminimalizować, lub chociaż starać się minimalizować uciążliwość dziecka dla otoczenia. A nie dla każdego rodzica jest to takie oczywiste.

                            gdzie? na placu zabaw? to tak, jakbyś poszła do klubu i domagała się ściszenia muzyki. po prostu stamtąd wyjdź. dzieci to nie jest jakaś plaga i da się spokojnie omijać.

                            i może od razu podaj przepis na zmniejszenie "uciążliwości" jeździka dla dziecka. aaaa wiem, zamknąć w domu i nie wypuszczać.

                            > Oczekiwanie, że ludzie będą wychowywać dzieci, a nie tylko je posiadać, to wyma
                            > ganie cudów?
                            sądząc po naszym forumowym gronie, zdecydowana większość została JEDNAK wychowana. a na buraki nic nie poradzisz.

                            jeszcze raz powtarzam, że wyciąganie wniosków na podstawie obserwacji zachowań matek i dzieci na placu zabaw jest czystym idiotyzmem i brakiem wyobraźni. raz że w ogóle nie wiadomo, czy to matki z tymi dziećmi wychodzą, a nie opiekunki. dwa - całkiem możliwe, że jest to jedyna chwila wytchnienia dla obojga w całodziennym kieracie. jak będziesz miała dziecko, to zrozumiesz, że nie da się non stop "wychowywać" przez 24 godziny na dobę. to jest jak nauczanie/nauka - nie robisz tego przez cały czas, bo byś wykitowała nerwowo. i uwierz, że dzieci muszą się wyszaleć, do tego służą place zabaw. sypnięcie na kogoś piachem nie jest żadną tragedią. dzieci to robią w ramach eksperymentów, dodatkowo mają kiepską koordynację i nie przewidują swoich zachowań tak jak dorośli. złóż to sobie do kupy i przypomnij sobie, jak to było, jak byłaś dzieckiem - bo ilekroć pojawia się wątek o dzieciństwie na tym forum, to wszyscy są dziwnym trafem największymi rozrabiakami we wsi, a jak o matkach, to się oburzają, jak tak można wychowywać dzieci.

                            no to jest po prostu śmieszne.
                  • policjawkrainieczarow Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:43
                    sid-l napisała:

                    > No i właśnie o to chodzi - dziecko NIE MOŻE przeszkadzać. No nie może. Bo nie.

                    ale co, one się z tymi dziećmi profesorowi na wykłady pakują i gdaczą, czy co?
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:45

                      > ale co, one się z tymi dziećmi profesorowi na wykłady pakują i gdaczą, czy co?

                      No na przykład idzie sobie ulicą, a tu obok plac zabaw dla dzieci. I te dzieci się bawią. I to przeszkadza. I jeszcze te matki to z wózkiem chodnikiem idą - za dużo miejsca zajmują.
                      I jeszcze takie co piersią karmią - paskudztwo...
                      Pan profesor żyje w ciągłym zagrożeniu.
                      • mr.man Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 22:30
                        aż się prosi o cytat filmowy:

                        www.youtube.com/watch?v=aEtIsKGdMmM
                        • maitresse.d.un.francais Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 22:47
                          mr.man napisał:

                          > aż się prosi o cytat filmowy:
                          >
                          > www.youtube.com/watch?v=aEtIsKGdMmM

                          Kolega ma na myśli kompulsje, niechęć do ludzi czy też utożsamia jedno z drugim?

                          Bo wbrew temu filmowi te problemy zazwyczaj nie występują razem.
              • maitresse.d.un.francais Ale nie otoczeniu! 05.09.12, 21:38
                Widocznie terroryzowanie dzieciakiem i domaganie się wielbienia za samo bycie matką, jakoś pomaga na niesprzyjającą rzeczywistość i leczy kompleksy.

                Które żyje w tej samej rzeczywistości.
            • koham.mihnika.copyright per aspera ad astra 06.09.12, 02:50
              > nikt zjeżdżalni ani windy nie wymyślił.
              > tak że ten. do gwiazd to im daleko.
            • koham.mihnika.copyright per aspera ad astra 06.09.12, 03:05
              > nikt zjeżdżalni ani windy nie wymyślił.
              > tak że ten. do gwiazd to im daleko.

              za pierwszym razem cos sie spiardoolilo.
          • policjawkrainieczarow Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 19:55
            sid-l napisała:

            > Ja tam widzę opis pewnego zjawiska. Może niezbyt subtelny, ale trafny.

            Ja tam widze głupiego buca. Nie, nei da się za bałdzo czytać książki, kiedy jednocześnie się ma na oku rozbiegane dziecko.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 20:28

            sid-l napisała:

            > Ja tam widzę opis pewnego zjawiska. Może niezbyt subtelny, ale trafny.

            Nawet jeśli niektóre matki zbytnio przeżywają macierzyństwo (bo tak należałoby to nazwać), to na pewno nie zasługują na tyle agresji i pogardy.
            Jeśli już im coś matkom wytykać to z humorem, bo jest to chyba jedna z ostatnich grup społecznych która jest AGRESYWNA.
            • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 21:20
              Gratuluję tolerancji i życzliwości dla ludzi. Jeśli rozumiesz agresje jako lanie się po mordach, to masz rację.
          • koham.mihnika.copyright przy piaskownicy trudno o glos rozsadku 06.09.12, 02:48
            podzielam poglad - opis zjawiska, ktore jest spolecznie niekorzystne. A filozof, jak artysta, ma prawo uzywac roznych form przekazu.
            Moze niektore panie czuja sie czescia tematu?
            • sid-l Re: przy piaskownicy trudno o glos rozsadku 06.09.12, 07:20
              > Moze niektore panie czuja sie czescia tematu?

              Najwyraźniej.:) Chyba nie ma co kopać się z koniem.
    • fuks0 Re: Matki-kwoki-wózkow. 05.09.12, 23:14
      Śmieszą mnie nieco wypowiedzi, że na "takie" tematy mogą/powinni się wypowiadać jedynie socjolog/owie :D Jest to kwestia pewnych obserwacji, obserwować może każdy: socjolog, filozof, informatyk, fizyk, mechanik czy księgowa. Obserwacje nie - socjologów jak najbardziej mogą być trafne (bardziej trafne także) niż te dokonane przez socjologów, co najwyżej podczas ich opisu zostanie użyte mniej "fachowe" słownictwo. I tyle.

      Co poniektórzy są przewrażliwieni/nie zrozumieli -głównego - przesłania tego felietonu. Chodziło zdaje się głównie o kobiety, które z racji tego, że są/będą matkami oczekują/wymagają specjalnego traktowania od innych. Za naturalne biorą branie bez powodu zwolnienia lekarskiego jak się tylko dowiedzą, że są w ciąży (mimo braku przeciwwskazań odnośnie pracy podczas ciąży), oczekują tego że będą utrzymywane przez państwo, zostanie zapewnione im mieszkanie itd. itp. Czy też nawet zrobiły sobie z rodzenia (i wychowywania) dzieci źródło utrzymania - zdaje się dosyć popularne w UK (oczywiście nie tylko w wykonaniu Polek).

      • ursyda Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:52
        Też mi się tak wydaje. Sama znam takie wózkowe, które naprawdę działają mi na nerwy, szczególnie jak się ustawią po dwie lub nawet trzy (w zależności od wielkości chodnika) i trzeba je mijać trawnikiem po psich kupach a na słowo "przepraszam" reagują dąsem. Albo jak sobie ucinają pogawędkę na ścieżkach rowerowych, że nie wspomnę o wszystkich mamusiach, które mają pierwszeństwo wyboru terminu urlopu BO ONA MA DZIECI więc osoby bezdzietne są wstawiane na dyżury na święta czy inne atrakcyjne dni wolne. I żeby nie było, sama mam dziecko. Jak było małe to pilnowałam by nie biegało pod nogami kelnerki w restauracji, na chodniku trzymałam się prawej i nie wykorzystywałam tego faktu przy wyborze terminu urlopu. O ścieżce rowerowej nie wspominając.
        • jowita771 Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:06
          Ja też staram się nie zajmować z wózkiem za dużo miejsca, nie tarasuję przejścia, nie trzymam wózka na klatce schodowej, nie łażę po ścieżce rowerowej, starsze dziecko też tego nauczyłam, termin urlopu wybieram jako trzecia na cztery osoby, bo robimy to według stażu. Czasami proszę koleżanki o zamianę i ma to związek z dziećmi, ale one mnie tez proszą i ja też się zamieniam, tyle, że u nich to nie ma związku z dziećmi. Z drugiej strony chciałabym móc wjechać wózkiem tam, gdzie potrzebuję, nie musieć jeździć po ulicy omijając zaparkowane samochody, bo ktoś nie potrafi parkować. Z tym ostatnim radzę sobie, jak umiem, tzn dzwonię pod 986, bo mnie wkurza bezmyślność. Ja sobie poradzę, ale ktoś wózkiem inwalidzkim ma zjeżdżać z krawężnika i potem podjeżdżać, bo idiocie się nie chciało zaparkować kawałek dalej? Może jestem ta roszczeniowa w związku w tym, ale trudno.
    • gobi05 Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 00:46
      Bardzo proszę, przeczytajcie uważnie dwa początkowe zdania z podlinkowanego artykułu:
      >>Polska jest jedynym krajem Europy, w którym występuje nieproporcjonalny wyjazd kobiet w wieku rozrodczym, co grozi katastrofą ludnościową. Znaczna część tych kobiet wyjeżdża do Szwecji lub Anglii, żeby się urządzić przy pomocy dziecka.<<

      W zdaniu pierwszym mamy zarzut do kobiet w wieku rozrodczym, że niepatriotycznie wyjeżdżają. W drugim mamy zarzut, że robią to z niskich pobudek. (Warto przemyśleć: czy rzeczywiście niskich??)

      Bo wiecie, pan profesor to wszystko robi z wysokich pobudek, nawet pensję pobiera ku chwale Ojczyzny. Zapewne dlatego go boli, że to na obczyźnie te kobiety mogą wreszcie urodzić upragnione dzieci bez obawy, że po wyjściu z porodówki musiałyby zamieszkać pod mostem.

      Co ciekawe jednak, jego obserwacje zostały poczynione w Polsce, zatem swoją niechęć do emigrantek przelewa na matki miejscowe.
    • wez_sie od mlodych matek i tak zawsze beda gorsze 06.09.12, 10:15
      od mlodych matek i tak zawsze beda gorsze stare baby z siatami panoszace sie wszedzie gdzie sie da (a szczegolnie na sciezkach rowerowych).
      mlode matki tez uwazaja sie za niewiadomo co. moze ida tym tokiem rozumowania, ze skoro mogly d..mac spoleczenstwo przez 6-8 miesiecy zwolnienia (zagrozona ciaza) to teraz tez mozna im wiecej od zwyklego obywatela.
    • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 13:09
      A ja się z Mikołejko zgadzam całym sercem.
      Zgadzam się wówczas, gdy wózkowa matka ma zupełnie gdzieś, że jej dziecko ubłoconymi butami brudzi siedzenie w autobusie i mnie przy okazji. Zgadzam się wówczas, gdy wózkowa matka na moją prośbę o powstrzymanie dziecka reaguje oburzeniem i z wyżyn swego majestatu informuje mnie, że "to jest dziecko, nudzi się!". I wówczas ja się zgadzam z Mikołejko, bo jej znudzone dziecko to nie moja broszka, ale moje spodnie i ich wolność od błota z bucików znudzonego dziecka to sprawa nasza wspólna. Tj. moja i wózkowej mamy.

      Zgadzam się także w sklepie, gdy widzę wózkowe dziecko przy półce z napojami w szkle, zawzięcie próbujące wyciągnąć sobie jeden. Bałagan, który przy tym powstanie, to naprawdę nic, ale przecież może sobie na swój mały łepek zrzucić resztę. Więc łapię małego za rękę i odciągam od półki, by następnie w ramach podziękowań za mą szybką reakcję usłyszeć "Co mi się do dzieciaka przy....alasz". Od mamusi, która objawiła się zza rogu, z telefonem przy uchu.

      Zgadzam się w restauracji, gdy wózkowe dziecię pragnie koniecznie sprawdzić paluszkami, jaką temperaturę ma moje danie, a mamusia wdzięcznie się śmieje przy stoliku obok, niepomna zabiegów dziecięcia. Ja rozumiem, że dzieci są urocze, ale wolę swoje dania bez urozmaiceń. I nie mam do dziecka pretensji, tylko do mamy, która mnie zresztą wyśmiała.

      Zgadzam się w pracy, gdy wózkowa mama-pracownica uważa za oczywiste, że ona może wyjść wcześniej bo w przedszkolu odbywa się przedstawienie. I my również uważalibyśmy za oczywiste, że wcześniej wyjdzie, gdyby zechciała poinformować o tym swoje zastępstwo, czyli nas, wcześniej. Ale wózkowa mama ma to wdrukowane od porodu - teraz k...a ja! Więc ona wychodzi nic nie mówiąc, a nasze plany są zdecydowanie drugorzędne.

      Zgadza, się z Mikołejko także wtedy, gdy dzieci tych matek uznały, że chcą natychmiast mieć lodowisko, a mamusie z namaszczeniem rozlewały wodę na parkingu przy bloku, by pociechy miały. Na pytanie, czemu tutaj - przecież niebezpieczne, przecież samochody, przecież ludzie mogą się połamać i wreszcie, przecież obok jest trawnik, gdzie można to zrobić - wózkowe matki z oburzeniem poinformowały, że dzieci przecież muszą mieć proste lodowisko, a na trawie będzie krzywo.


      I jeśli o takich matkach pisze Mikołejko, to ja się z nim zgadzam.
      • gobi05 Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:22
        > A ja się z Mikołejko zgadzam całym sercem.
        > Zgadzam się wówczas, gdy wózkowa matka ma zupełnie gdzieś, że (...)

        Wymieniasz kilka konkretnych przykładów, ale jak dla mnie to za mało na opis problemu społecznego. To tylko kilka zdarzeń, które zapamiętałaś w ciągu ostatnich X miesięcy.

        Nieodpowiednie zachowania w życiu społecznym zdarzają się. Sa przestępstwa, są chamskie zachowania, roszczeniowe postawy, bezinteresowne złośliwości... Widac je wszędzie: wśród kierowców, rowerzystów, pieszych, klientów sklepów, urzędników, służb porządkowych, dzieci szkolnych itd.
        Dlaczego profesor filozofii postanowił napiętnować akurat młode matki? Czy urodzenie dziecko ma gwarantować wzrost postaw prospołecznych? Czy złodziejka po urodzeniu przestaje kraść, a pirat drogowy przestaje piratować?

        Czego on się domaga od rzeczywistości??
        Albo inaczej: w jakim celu jego wypowiedź została tak nagłośniona?
        • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:40
          Wymieniam kilka przykładów, ponieważ nie jestem społeczeństwem, a jego fragmentem, jednostką. Ale jako jednostka mam możliwość obserwacji tylko danego mi wycinka społeczeństwa. Dla przeciwwagi mogę dodać, że spotykam również młode matki, które nie wykazują takiej postawy, jak "wózkowe". Niestety, takich przykładów mogę wymienić dużo więcej. Jaka ilość wystarczy, by stały się opisem problemu społecznego?

          Dlaczego profesor napiętnował akurat matki? Nie wiem, jakie pobudki kierowały tym człowiekiem. Ja natomiast uważam, że ponieważ to matki mają największy wpływ na kształtowanie nowego pokolenia, piętnować należy postawy, które prowadzą do wejścia w życie pokolenia rozwydrzonych, roszczeniowych dorosłych. A tacy dorośli wyrosną pod wpływem wychowania zafundowanego przez "wózkowe" matki.
      • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:28
        szpilka_du napisała:

        > I jeśli o takich matkach pisze Mikołejko, to ja się z nim zgadzam.

        A z formą wypowiedzi profesora, godną sfrustrowanego mizogina, też się zgadzasz?
        • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:42
          Nie zauważyłam w tej wypowiedzi nienawiści do kobiet. Zauważyłam sfrustrowanie postawą niektórych matek, które sama podzielam (matką jednocześnie będąc).
          • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:53
            szpilka_du napisała:

            > Nie zauważyłam w tej wypowiedzi nienawiści do kobiet. Zauważyłam sfrustrowanie
            > postawą niektórych matek, które sama podzielam (matką jednocześnie będąc).

            Nie zauważyłaś? I pogardliwego języka też nie zauważyłaś? A przypisywanie kobietom wyjeżdżający, z kraju niskich pobudek też nie zauważyłaś? I nie zauważyłaś, że przypisywanie to nie oparte było na żadnych badaniach tylko na widzimisię profesora?
            • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 15:17
              Nie dotyczy mnie najwyraźniej opacznie rozumiana kobieca solidarność, która każe bezkrytycznie przyjmować wszelkie działania opisanej przez Mikołejko grupy matek tylko w imię powinowactwa płciowego.
              Mogę nie zgadzać się z formą, którą zaprezentował. Ale mogę też mieć podobne odczucia i na soczyste wypowiedzi, którymi potrafią uraczyć wózkowe matki też miewam czasem ochotę odpowiedzieć w takim tonie. Prawo do wypowiedzi emocjonalnej, być może dla niektórych niegrzecznej przysługuje nie tylko im.
              • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 15:29
                Możes zmieć odczucia i reagować emocjonalnie "na gorąco", ale pan profesor nie wypowiadał się na gorąco tylko napisał felieton. Miał czas na przemyślenie swoich słów i wyrażenie swoich myśli w sposób pokazujący, że chce on w sposób rzeczowy zająć się jakimś problemem społecznym. Natomiast pan profesor zachował się jak rozkapryszony bachor, któremu nie dano gwiazdki z nieba. Ta wypowiedź świadczy zdecydowanie na niekorzyść pana profesora i nie przyczynia się do rozwiązania problemu tylko powoduje zaostrzanie antagonizmów społecznych.
                • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 15:58
                  Za każdym razem, gdy miały miejsce wspomniane sytuacje reagowałam ze spokojem. Tylko jeden raz spotkałam się z równie spokojnym i wyważonym przyjęciem ze strony matki, której zwróciłam uwagę. I za każdym razem miałam ochotę odgryźć się tym samym językiem "wózkowej", bo czułam się śmiesznie z całym swoim wychowaniem i przeświadczeniem, że przed niektórymi zachowaniami powinien nas powstrzymywać szacunek dla innego człowieka.
                  Otóż "wózkowe matki" (i tylko o nich tu mówię, nie o ogóle matek) nie znają pojęcia szacunku, który należy się komuś bez przyczyny, bez powodu. Poruszają się w granicach języka, którego ramy wyznacza "moja sprawa", "moje prawo", "moja ochota". I zwyczajnie mnie i moje dziwaczne podejście do życia społecznego jako "naszej sprawy, naszego prawa, naszej ochoty i naszych swobód" wyśmiewały.
                  Próba akademickiego, czy nawet zwyczajnie grzecznego dyskursu z kimś, kto od początku rozmowy stawia się wyżej jest skazana na porażkę. I być może to jest powodem, dla którego profesor zamiast po raz kolejny użyć wyrażenia "Szanowna Pani, Pani dziecko od kilku minut kopie mnie w nogę w kolejce. Proszę je uspokoić. " (na co usłyszeć można na przykład "od...dol się od dzieciaka, nudzi mu się, durna baba, wszystko jej przeszkadza, itd.") w końcu rzuca hasła bez ogródek.

                  Rozmawiamy o felietonie, a nie rozprawie naukowej.
                  • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:07
                    >na co usłyszeć można na przykład "od...dol się od dzieciaka, nudzi mu się, durna baba

                    i serio wierzysz, że to z powodu wózka albo z racji poczucia wyższości z powodu urodzenia dziecka? przecież jakbyś zwróciła uwagę pijanemu, że leje na mur, taką samą odpowiedź byś dostała. taki styl odpowiedzi nie jest charakterystyczny dla kobiet z wózkami i jeździkami, tylko dla patologii i typów aspołecznych.

                    adresatem tych wywodów powinny być środowiska patologiczne, a nie akurat matki z wózkami. bo patologiczne matki z wózkami niczym się nie różnią od patologicznych kobiet bez wózków, a te niczym się nie różnią od wandala lejącego na mur zabytkowej kamienicy.

                    i oburzanie się na ten tekst nie jest żadnym przejawem źle rozumianej solidarności, tylko zwykłym wytknięciem byków w rozumowaniu.
                    • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:20
                      Tak, wierzę że to z powodu nieuzasadnionego poczucia wyższości z powodu dziecka. Zresztą, nie muszę wierzyć - mogę po prostu posłuchać "argumentów" matki. Ona ma dziecko, więc jest zwolniona z bycia uprzejmą. Dziecko jest zwolnione z cywilizowanego zachowania, bo jest dzieckiem, a matka - bo jest matką.
                      I oczywiście, masz rację - gdy w ten sam sposób zwracam się do pijanego, dostaję ten sam komunikat zwrotny. Różnica jednak jest oczywista - obok matki, która rzuca we mnie obelgami stoi dziecko, które dostaje prostą informację zwrotną - tak można się zachowywać. I z dziecka wózkowej matki wyrasta dorosły człowiek nauczony, że reguły współżycia społecznego go nie dotyczą, czego konsekwencją jest coraz bardziej agresywna, pełna złości, tupetu i chamstwa młodzież. Która następnie ma dzieci, wychowuje je według tego samego modelu i koło się zamyka.
                      • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:38
                        > modelu i koło się zamyka.

                        nie, nic się nie zamyka. zawsze tak było, jest i będzie. że dzieci są na pewnym etapie trudne do opanowania i dajmy na to wrzeszczą w sklepie, nie dając się spacyfikować, młodzież ma tupecik, a dorośli bywają chamscy. do tego dochodzą środowiska - jakoś nie udaje się wyplenić "chamów" i patologii od wieków.
                        jedyne co się zmienia, to Twoja perspektywa, bo już nie jesteś na etapie młodzieńczego rozwydrzenia, tylko na etapie: za moooooooich czasów, panie, takie rzeczy były niesłychane. no niestety, jest to swego rodzaju objaw oderwania od rzeczywistości i będzie postępowało. w ostatnim etapie będzie Ci przeszkadzać absolutnie wszystko i wszyscy.

                        i to TEŻ już było.
                        • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:51
                          ;)
                          Ach, zestarzałam się i teraz zaczynam tetryczeć? Miałam nadzieję, że to mnie złapie po czterdziestce, albo po pięćdziesiątce. Za młoda jestem na ten argument.

                          Społeczeństwo chamieje i jest to obserwacja rzeczywistości, a nie objaw starzenia się. Dowodem na to mogą być na to chociażby doniesienia o traktowaniu nauczycieli przez uczniów i rodziców tych uczniów. Dowody na to masz na ulicy. A wózkowe matki nie są pewnie zjawiskiem nowym. Nie przeszkadzają mi dzieci - dzieci są takie, jak opisujesz. Ale ich zachowanie jest w dużej mierze konsekwencją tego, że wózkowe matki dają im przyzwolenie.


                          • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:08
                            szpilka_du napisała:

                            > Społeczeństwo chamieje i jest to obserwacja rzeczywistości, a nie objaw starzen
                            > ia się.

                            Społeczeńśtwo chamieje od zarania ludzkości. Już starożytni Grecy i Rzymianie to zauważyli. Ciekawe jest to, że skoro ten proces cały czas postępuje, to tysiące lat temu ludzkośc musiała być na niewyobrażlnie wysokim poziomie kultury osobistej i społecznej. :-)

                            A zetarzeć się mentalnie można nawet w wieku lat 20. :-)
                          • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:37
                            >Za młoda jestem na ten argument.
                            no to, niestetyż, może być smutny fakt, albo udowodnij że społeczeństwo jest bardziej chamskie niż 50 lat temu, kiedy to nawet na świecie Cię nie było:)
                            będziesz z tym dowodem miała spory kłopot:)

                            > Dowodem na to mogą być na to chociażby doniesienia o traktowaniu nauczy
                            > cieli przez uczniów i rodziców tych uczniów
                            nieee, to jest dowód na to, że media wszystko roznoszą lepiej niż pół wieku temu.

                            Ale ich zachowanie jest w dużej mierze konsekwencją te
                            > go, że wózkowe matki dają im przyzwolenie.
                            hmm, tak się od dłuższego czasu zastanawiam, o czym my mówimy. wózkowe matki, wózkowe dzieci - czyli góra 3-, 4-latki i to maks. w lekkich stosunkowo spacerówkach. serio sądzisz, że dzieci w tym wieku załapują, czym jedna pani z drugą panią się przerzuca? często pamięć do tego wieku nie sięga, a co dopiero nabywanie nawyków. oczywiście, że z chamskich matek wyrosną chamskie dzieci ale jest też spora szansa, że chamy będą piętnowane na każdym kroku i nikt się z nimi nie będzie zadawał, więc tyle z tego, co w swoim chamskim środowisku ugrają. jeśli chodziło o odkrycie tego, to naprawdę eureka na miarę profesury. ale przypisanie chamstwa do jeżdżenia z wózkiem po ulicy jest przegięciem.

                            wątpię, by pan profesor prowadził kiedyś wózek z dzieckiem, bo gdyby tak było, szybko by zrozumiał, że nie jest to przeważnie żadne puszenie się i celowe zawalanie innym drogi, tylko zwyczajnie uciążliwa wycieczka. noalecusz. nie pamięta wół jak cielęciem był.
                            • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 20:24
                              W zamierzchłych czasach mojej edukacji w szkole podstawowej żadnemu uczniowi nie przyszłoby do głowy włożyć na głowę nauczyciela kosz na śmieci. A jeśli dochodziło do wybryków (bo nie twierdzę, że trzydzieści lat temu byliśmy święci) to inny był stosunek pozostałych uczniów do takiego zdarzenia. Dzisiaj obowiązuje zasada poklasku, nieukrywana wręcz zasada, że kto się nie śmieje, ten frajer. Polecam rozmowy z nauczycielami, zwłaszcza tymi starszymi.
                              W tychże prehistorycznych czasach obowiązywał też wzajemny szacunek między rodzicami a nauczycielami. Sytuacje, w których rozhisteryzowana matka oburza się na nauczyciela, że jej dziecko chodzi na wagary były niewyobrażalne.

                              Trzyletnie dziecko ma na tyle rozwinięte zdolności poznawcze, że potrafi powtórzyć krótki wierszyk. Noworodek zapamiętuje głos matki. Szerzej o procesach zapamiętywania pisze na przykład Maria Jagodzińska w "Psychologii pamięci". Polecam, zanim zagłębisz się w mało wiarygodną tezę "pamięć nie sięga".
                              • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 21:04
                                gdzie Ty żyłaś? co z tego, że się koszy nie wkładało na głowę i nie nagrywało tego komórkami. pluło się na klamki np. i robiło inne nieprzyjemne rzeczy.

                                > Sytuacje, w których rozhisteryzowana matka oburza się na
                                > nauczyciela, że jej dziecko chodzi na wagary były niewyobrażalne.
                                nieno jasne, legendy są zawsze takie fascynujące, szkoda że nieprawdziwe. byli chuligani, byli pedofile, były gwałty i były przestępstwa, młodzież chlała, paliła, bywała na gigancie i robiła to, co zwykle robi młodzież.

                                Sytuacje, w których rozhisteryzowana matka oburza się na
                                > nauczyciela, że jej dziecko chodzi na wagary były niewyobrażalne.
                                a ile tych rozhisteryzowanych matek masz na zebraniu, żeby z tego robić jakąś normę? bo ja na żadnym jeszcze nie widziałam ani pretensji, ani chamstwa.

                                >że potrafi powtórzyć krótki wierszyk.
                                co to ma do rzeczy? +pewnie tak, większość powtórzy. szkoda tylko, że wiele lat później trzeba mu o tym przypominać zdjęciami i opowieściami rodzinnymi, bo sam przeważnie nie jest w stanie tego sięgnąć pamięcią. jest to fakt. dzięki za podpowiedź lektury. generalnie wystarczy mi moje doświadczenie i doświadczenie moich dzieci. ja nie jestem w stanie stwierdzić, czy z okresu wczesnodziecięcego pamiętam coś, bo zapamiętałam, czy dlatego, że wiele razy mi o tym opowiadano lub oglądałam to na zdjęciach. pomijam już taki drobny fakt, że tak małe dzieci przeważnie nie są zainteresowane rozmowami dorosłych, w których używa się na ogół innego języka, niż gdy się mówi do trzyletnich dzieci. więc wybiorą rzucanie w siebie piachem, a nie jakąś tam awanturkę na wysokości metra sześćdziesiąt i powyżej.
                              • koham.mihnika.copyright Re: Matki-kwoki-wózkow. 07.09.12, 01:31
                                Milo mi poczytac twoje zrownowazone posty. Jako jeszcze bardziej starszy pan ;) moge potwierdzic, za naszych czasow uczniowie nie obrazali nauczycieli. Rodzice karnie wysluchiwali uwag wychowawcy w czasie wywiadowek. Nie bylo mobbingu wsrod uczniow, a najwiekszym przestepstwem bylo palenie w szkolnym kiblu.
                                Moze dlatego, ze w klasach nie wisialy krzyze i swiete obrazki?
                                • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 07.09.12, 09:51
                                  koham.mihnika.copyright napisał:

                                  > Milo mi poczytac twoje zrownowazone posty. Jako jeszcze bardziej starszy pan ;)
                                  > moge potwierdzic, za naszych czasow uczniowie nie obrazali nauczycieli. Rodzic
                                  > e karnie wysluchiwali uwag wychowawcy w czasie wywiadowek. Nie bylo mobbingu ws
                                  > rod uczniow, a najwiekszym przestepstwem bylo palenie w szkolnym kiblu.
                                  > Moze dlatego, ze w klasach nie wisialy krzyze i swiete obrazki?

                                  "Za naszych czasów" zawsze było lepiej. Doskonale wpisujesz się w to, co powtarzają kolejne pokolenia od tysiącleci. :-)
                                  • koham.mihnika.copyright nie przeszkadza mi twoj sarkazm, ale lepiej 07.09.12, 11:10
                                    byloby, gdybys udowodnila mi, ze za moich czasow nie bylo lepiej.
                                    Z pewnoscia dyscyplina w szkolach byla wyzsza. Najwiekszym grzechem bylo nalezenie do "bananowej mlodziezy". Ale tu chodzilo raczej o rodzicow, niz dzieci. I co ciekawe, pewien BARDZO znany pan z koneksjami powtarzal rok w szkole sredniej. Nie bylo zmiluj sie.
                                    • stokrotka_a Re: nie przeszkadza mi twoj sarkazm, ale lepiej 07.09.12, 11:11
                                      koham.mihnika.copyright napisał:

                                      > byloby, gdybys udowodnila mi, ze za moich czasow nie bylo lepiej.
                                      > Z pewnoscia dyscyplina w szkolach byla wyzsza. Najwiekszym grzechem bylo naleze
                                      > nie do "bananowej mlodziezy". Ale tu chodzilo raczej o rodzicow, niz dzieci. I
                                      > co ciekawe, pewien BARDZO znany pan z koneksjami powtarzal rok w szkole srednie
                                      > j. Nie bylo zmiluj sie.

                                      Nie mogę ci tego udowodnić, tak jak i ty nie możesz mi udowodnić, że teraz jest gorzej. To co opisujesz powyżej nie jest żadnym dowodem.
                                      • koham.mihnika.copyright czy potrafisz mi wskazac chociaz jeden 07.09.12, 11:39
                                        pamietnik, ksiazke wspomnieniowa, w ktorej autor/ka by opisywal grubianskie zachowanie uczniow? Jesli nie ma danych, to moze nie bylo powodow, aby je gromadzic?
                                        To co opisywalem, pokazuje, ze szkola cieszyla sie znacznie wiekszym prestizem za moich czasow, niz teraz. Miedzy innymi za sprawa nauczycieli, ale takze wiekszych wymagan spolecznych. Pewne zachowania nie byly tolerowane. Uczniowie mogli nie przykladac sie do nauki, ale nie przeszkadzali w lekcji. Uczen chodzacy po klasie lub przeszkadzajacy bylby odeslany do dryrektora szkoly, mialby ocene z zachowania obnizona, z mozliwoscia relegacji.
                                        teraz wielu uczniow terroryzuje nauczycieli lub swoich kolegow,a paru innych nagrywa to na ajfonie i puszcza w jutjuba.
                                        Nie bylismy swieci, ale tez nie rozsylalismy obrazkow ze swoimi genitaliami do kazdego z osobna.
                                        Za moich czasow, w moich szkolach, chuliganstwo praktycznie nie istnialo. I dziewczyny nie zachowywaly sie jak mlode suki (charakter).
                                        • stokrotka_a Re: czy potrafisz mi wskazac chociaz jeden 07.09.12, 11:55
                                          koham.mihnika.copyright napisał:

                                          > pamietnik, ksiazke wspomnieniowa, w ktorej autor/ka by opisywal grubianskie zac
                                          > howanie uczniow? Jesli nie ma danych, to moze nie bylo powodow, aby je gromadzic?

                                          A czy możesz jakieś współczesne dzieła literackie, które dokumentują te rzeczy? Teraz takie sprawy są nagłaśniane na bieżąco w prasie, telewizji i internecie. Wtedy media działaly inaczej i nie donosiły o każdym incydencie.

                                          > To co opisywalem, pokazuje, ze szkola cieszyla sie znacznie wiekszym prestizem
                                          > za moich czasow, niz teraz. Miedzy innymi za sprawa nauczycieli, ale takze wiek
                                          > szych wymagan spolecznych. Pewne zachowania nie byly tolerowane. Uczniowie mogl
                                          > i nie przykladac sie do nauki, ale nie przeszkadzali w lekcji. Uczen chodzacy p
                                          > o klasie lub przeszkadzajacy bylby odeslany do dryrektora szkoly, mialby ocene
                                          > z zachowania obnizona, z mozliwoscia relegacji.
                                          > teraz wielu uczniow terroryzuje nauczycieli lub swoich kolegow,a paru innych na
                                          > grywa to na ajfonie i puszcza w jutjuba.

                                          No ale o co ci chodzi? O to żeby świat zatrzymał się w miejscu? Zeby było tak jak "za twoich czasów"? Nie jest jednak tak źle, jak widzą to ci, którzy "za ich czasów" mieli lepiej. ;-)

                                          > Nie bylismy swieci, ale tez nie rozsylalismy obrazkow ze swoimi genitaliami do
                                          > kazdego z osobna.

                                          Bo nie mieliście czym. ;-)

                                          > Za moich czasow, w moich szkolach, chuliganstwo praktycznie nie istnialo. I dzi
                                          > ewczyny nie zachowywaly sie jak mlode suki (charakter).

                                          Wiem, wiem, za twoich czasów. ;-) Dałbyś sobie już spokój z tą śpiewką. ;-) Jesteś na tyle dorosły i jescze chyba nie tak bardzo stetryczały, żeby stać cię było na bardziej porównania przeszłości z teraźniejszością. ;-)
                                        • six_a Re: czy potrafisz mi wskazac chociaz jeden 07.09.12, 12:38
                                          >I dziewczyny nie zachowywaly sie jak mlode suki (charakter).
                                          taaa. a ferdydurke czytałem? heh, staaaaaaaara szkoła, a lachony w typie czirliderek też były. i ordynusy łamiące szkolne zasady były i wszechobecny seks też był. nawet wtedy, gdy wszyscy chodzili pozapinani pod szyję.
                        • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:05
                          six_a napisała:

                          > nie, nic się nie zamyka. zawsze tak było, jest i będzie. że dzieci są na pewnym
                          > etapie trudne do opanowania i dajmy na to wrzeszczą w sklepie, nie dając się s
                          > pacyfikować, młodzież ma tupecik, a dorośli bywają chamscy. do tego dochodzą śr
                          > odowiska - jakoś nie udaje się wyplenić "chamów" i patologii od wieków.
                          > jedyne co się zmienia, to Twoja perspektywa, bo już nie jesteś na etapie młodzi
                          > eńczego rozwydrzenia, tylko na etapie: za moooooooich czasów, panie, takie rzec
                          > zy były niesłychane. no niestety, jest to swego rodzaju objaw oderwania od rzec
                          > zywistości i będzie postępowało. w ostatnim etapie będzie Ci przeszkadzać absol
                          > utnie wszystko i wszyscy.
                          >
                          > i to TEŻ już było.

                          Podpisuję się pod tym. :-) Każde pokolenie po osiągnięciu pewnego etapu życia zaczyna te opowiastki, o tym jak to lepiej było za naszych czasów i że młodzież kiedyś była lepsza, a teraz to wszystko schodzi na psy. :-)
                  • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:13
                    Nie wiem, czy zauważyłaś, że profesor nie napisał felietonu relacjonującego w sposób reporterski jakieś sytuacje, których był uczestnikiem, tylko poruszył pewien problem społeczny. Brak szacunku, który jest udziałem jakichś tam "wózkowych matek" nie jest usprawiedliwieniem braku szacunku ze strony profesora. Słownictwo i forma wypowiedzi tychże matek nie jest usprawiedliwieniem dla słownictwa i formy wypowiedzi profesora. A pan profesor jako człowiek inteligentny i weedukowany powinien z rozmysłem dobierać slowa a nie zniżać się do chodnikowego poziomu. Wypowiedź profesora jest dyskwalifikująca dla niego samego, ponieważ pokazując istnienie pewnego problemu "matek wózkowych" nie dostrzega, że swoją wypowiedzią daje dowód istnienia innego problemu, którego on sam jest częścią. Niech więc profesor zacznie naprawianie świata od siebie.
                    • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:28
                      Masz rację. Trudno z tym polemizować. Być może tabloidyzacja prasy (i kultury języka), która miała ambicje być opiniotwórczą na to wpłynęła. Nie sposób przecież nie zauważyć, że wyważony głos ginie dzisiaj w tłumie krzykaczy. Nie staram się usprawiedliwiać języka i tonu profesora, ale stoję po jego stronie wobec problemu, o którym napisał w tym niefortunnie sformułowanym felietonie.
                      • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:00
                        Problem niekulturalnych a nawet patologicznych zachowań istenieje nie tylko wśród matek. Używanie kontrowersyjnego języka w celu bycia zauważonym nie rozwiąże problemu. Pan profesor powinien to wiedzieć, chyba że po prostu chciał upublicznić swoją frustrację w niewybredny i nieprzemyślany sposób.

                        Zarzucam profesorowi nie tylko niewłaściwą formą, ale równiez podawanie "faktów" bez dowodów - jak ten o wyjazdach młodych Polek do innych krajów w celu nadużywania pomocy socjalnej.
              • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 15:47
                >uraczyć wózkowe matki
                każda matka była wózkową matką w pewnym momencie swojego życia i gwarantuję, że jako taka, zawadzałaś jakiemuś przewrażliwionemu profesorkowi, nawet jakbyś miała oczy dookoła głowy, niosła w ręce encyklopedię i wszystkich przepraszała za ten swój wózek.

                heh, na tym polega problem z tą rozmową, że pod pretekstem wózkowych wali się po całości. i celowo używa się epitetów rodem ze świata zwierzęcego. no jeszcze tylko o sukach zabrakło.
                • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:08
                  Bycie matką, nawet w trudnym dla matek kraju Słowian nie zwolniło mnie od kultury osobistej. Bycie matką nie sprawiło, że słowo przepraszam zostało zastąpione w moim słowniku przez rozmaite wuglaryzmy. Bycie matką nie zwolniło mnie od odpowiedzialności za wychowanie dziecka także poprzez moją własną postawę. Kiedy na początku mojego macierzyństwa wyskoczyłam z naturalnym chyba dla pierworódki roszczeniowym "należy mi się, bo urodziłam!", moja babka, położna powiedziała mi wprost, że "niczego szczególnego nie osiągnęłam - wszystkie kobiety w tym pokoju też to zrobiły". Te kobiety traktowały macierzyństwo jako coś naturalnego. I ja momentalnie zrozumiałam tamtą lekcję. Ale wózkowe matki o których rozmawiamy takiej lekcji nie przeszły.

                  Mikołajko wali w te matki, które moim zdaniem na to zasługują, językiem, który na pewno rozumieją, często go używając.
                  • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:18
                    szpilka_du napisała:

                    > Mikołajko wali w te matki, które moim zdaniem na to zasługują, językiem, który
                    > na pewno rozumieją, często go używając.

                    Pan Mikołajko powinien przede wszystkim walnąć się w swoją głowę i zauważyć, że zniżanie się do poziomu patologii językowej krytykowanych ludzi nie rozwiąże żadnego problemu. A jeśli tak uważa, to niech uda się do jakiejś mafijnej dziupli i niech tam spróbuje naprawiać świat za pomocą rynsztokowego słownictwa.
                    • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:23
                      Nie wiem, czy zadaniem tego felietonu była próba naprawienia problemu. Ja go odczytałam raczej jako gorzką, napisaną mocnymi słowami obserwację i wyrażenie niechęci, którą podzielam.
                      • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:02
                        szpilka_du napisała:

                        > Nie wiem, czy zadaniem tego felietonu była próba naprawienia problemu. Ja go od
                        > czytałam raczej jako gorzką, napisaną mocnymi słowami obserwację i wyrażenie ni
                        > echęci, którą podzielam.

                        Jeśli celem profesora było tylko upublicznienie jego własnej frustracji, to pan profesor pwoinien być świadom, że krytykując młode matki, sam zniżył się do poziomu niewychowanego bachora.
                        • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 20:10
                          Pytlowanie Cię oburza? Królowe balu? Czy "wózkowe - wojowniczy, dziki i ekspansywny segment polskiego macierzyństwa"? Klekot jeździka? Wspomniana bezczelność? Ideologia okołomaciczna?
                          Mnie oburza. Jako zachowanie, nie jako język, którym się posłużył Mikołajko.
                          • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 07.09.12, 08:42
                            szpilka_du napisała:

                            > Pytlowanie Cię oburza? Królowe balu? Czy "wózkowe - wojowniczy, dziki i ekspans
                            > ywny segment polskiego macierzyństwa"? Klekot jeździka? Wspomniana bezczelność?
                            > Ideologia okołomaciczna?
                            > Mnie oburza. Jako zachowanie, nie jako język, którym się posłużył Mikołajko.


                            Wypowiedź pana profesora jest żenująca. Oczywiście, oburzają mnie szkodliwe społecznie zachowania, ale pan profesor krytykując niepodobające się mu zachowania, sam pokazał brak wychowania i zachował się jak burak.
                  • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:27
                    > Bycie matką nie sprawiło, że słowo przepraszam zostało zastąpione w moim słowniku przez rozmaite wuglaryzmy

                    noi widzisz, zaczynasz już wierzyć w bzdury. jeśli ktoś jest kulturalny, TO MU SIĘ NIC NIE ZMIENIA, obojętne czy urodził dziecko, czy też nabył jaguara czy żebrze na ulicy. nie jesteś jakimś wyjątkiem. stąd wniosek chyba prosty, że profesor jest z kulturą na bakier, prawda? a zagrywki retoryczne w rodzaju "tralalala" to chyba podpatrzył od tych dzieci w piaskownicy. jeszcze niech na nosie zagra, albo powie zyg, zyg marchewka. swoimi wywodami zjeżdża do poziomu, na którym nie ma żadnego dyskursu, a są tylko obelgi.
                    i taki głównie cel mają te wywody.

                    etam, w ogóle szkoda klawiatury strzępić.
                    • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:38
                      Nie zrozumiałam, do czego się odnosisz w pierwszym zdaniu.
                      Ale dalej: nie zgadzam się, że "jeśli ktoś jest kulturalny, to mu się nic nie zmienia." Sama dałam przykład z własnego życia. Staram się żyć nie szkodząc innym i w zgodzie z zasadami dobrego wychowania, a po urodzeniu pierwszego dziecka byłam bliska tej postawy "należy mi się" i o tym pisałam. Otrzeźwiło mnie zachowanie i kilka słów prawdy od mojej babki i mojej matki, które trzeźwo stąpały po ziemi i uświadomiły mi, że wydarzyła się naturalna rzecz, której dokonały miliony kobiet przede mną i świat nie staje się nagle moim prywatnym folwarkiem. A naprawdę zachowywałam się, jakbym zjadła wszystkie rozumy i jakby z powodu mojego niesamowitego wyczynu świat miał nagle mi składać hołdy.
                      Profesora nie znam na tyle, by świadczyć o jego braku kultury. Ale czasem i najbardziej wyrozumiałym i kulturalnym ludziom "się uleje". A pismo to podchwyci, bo przecież na tym zarabia. A może po prostu chciał i miał możliwość raz, publicznie podgrzać atmosferę i użył w tym celu określonego języka? Nie wiem. Ale czytałam inne jego teksty i nie dał mi nigdy powodu, by wierzyć w jego mizoginię czy niski poziom.
                      • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:46
                        no nie wiem, ja się na tym nie znam. jak byłam mała to mówiłam dzień dobry, przepraszam i dziękuję. i jakoś mi się podstawy kultury nie ulatniały wraz z nabywaniem kolejnych dzieci.

                        > Profesora nie znam na tyle, by świadczyć o jego braku kultury.
                        no popatrz, co za koincydencja niesłychana: słyszysz, co mówi w wywiadzie i jak najbardziej MOŻESZ się wypowiedzieć na temat jego kultury i obelżywych porównań ludzi do dziczy i zwierząt. jest to znacznie bardziej uprawniona ocena niż jego ocena matek wózkowych na podstawie wyrywkowej sytuacji z terkoczącym jeździkiem czy niedomknięciem furtki.
                        • szpilka_du Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:55
                          "i jakoś mi się podstawy kultury nie ulatniały wraz z nabywaniem kolejnych dzieci."
                          A niektórym ulatują wraz z porodem.

                          Nie uznaję felietonu profesora za obelżywy. Uznałam go za ostry. W największej mierze dlatego, że nie opisuje mnie jako matki. Ale spotkałam się z takimi matkami i uważam, że zasługują na ten ton, chociaż sama go nie używam.

                          • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:18
                            szpilka_du napisała:

                            > Nie uznaję felietonu profesora za obelżywy. Uznałam go za ostry. W największej
                            > mierze dlatego, że nie opisuje mnie jako matki. Ale spotkałam się z takimi matk
                            > ami i uważam, że zasługują na ten ton, chociaż sama go nie używam.

                            Gdyby profesor miał trochę szacunku dla tych "wózkowych matek" jako bliźnich, to nie psiałby o nich w takiej formie. Sam zniżył się do ich poziomu i pokazał braki w wychowaniu. Pewnie jego matka była wózkowa, więc profesor jest usprawiedliwiony.
                    • best.yjka Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:55
                      Czekam kiedy język pokarze.
                      • koham.mihnika.copyright Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:57
                        poka-co?
                  • best.yjka Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:16
                    Gdyby w jego wypowiedź wkleić kilka wulgaryzmów, to wyszedł by z tego bełkot menela żebrzącego na tanie wino i obszczywającego murki dookoła.

                    Niestety Pan Profesor jest wykładowcą, skoro ma tytuł, to ma zagwarantowane dożywotnie zatrudnienie na uniwerku. Niestety niektórzy nieszczęśliwy studiują na tej uczelni. Muszą słuchać jego bredni, robić z tego notatki i jeszcze zdać egzamin. Niestety nic się nie zmieniło na uczelniach. Stary dowcip wiecznie żywy. "Do kiedy profesor jest profesorem? Do czasu kiedy potrafi się utrzymać kredę i mocz." Może gadać brednie, przychodzić pijany lub zasypać na wykładzie. Nie da się go usunąć ze stanowiska, bo jest świętą nietykalną krową!

                    I się chłopina zapomniał, że nie do studentów mówi tylko w mediach.

                    • fuks0 Re: Matki-kwoki-wózkow. 07.09.12, 11:49
                      Widzisz, ja miałem okazję być parę razy na prowadzonych przez niego wykładach i nieszczęśliwy z tego powodu nie jestem.

                      Widzę natomiast, że niektórych to strasznie dotknęło (powodów mogę się jedynie domyślać...). Zarzucasz mu z jednej strony brak klasy (?), z drugiej strony sama właśniej jej brak zaprezentowałaś.
              • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:47
                To nie tyle solidarność jajników, co solidarność macic. Niestety, niektore kobiety nie potrafią się zdobyć na samokrytykę, Mikołejko ma rację - powiedz złe słowo na matki, a zostaniesz zakrzyczany. To prawie jak tzw. obraza uczuć religijnych.:D Na szczęście, jak widzę po necie, jest sporo normalnych osób, które dostrzegają problem.
                • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 18:06
                  Gdyby profesor powiedział to złe słowo w sposób godny profesora, a nie na poziomie ludzi, których krytykuje, to wszystko byłoby ok. Formą wypowiedzi profesor skompromitował siebie samego.
                • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 18:07
                  tak, to prawda, a najwięcej problemów z dziećmi mają niedzieciaci z amnezją, którzy nie pamiętają, jak za młodu uprzykrzali życie sąsiadom i reszcie świata. może matkę warto spytać, jak się wydzierałem/łam w sklepie? gwarantuję, że każdy ma taki albo podobny incydent za sobą. i jakoś ani nie nie ma ochoty uważać swoich rodziców za (wówczas) niewydolnych wychowawczo, ani siebie za patologię. bo to kompletnie nie ma znaczenia, jeśli jest jednostkowym zdarzeniem czy zdarzeniami, a nie zaburzeniem w rozwoju.
                  • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 18:10
                    Sixa, Ty naprawdę nie rozumiesz o co chodzi, czy tylko udajesz? Że większość nie ogarnia, to się nie dziwię, ale uważałam Cię za kumatą babkę.
                    • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 18:26
                      > Że większość nie ogarnia, to się nie dziwię, ale uważałam Cię za kumatą babkę.
                      nie używaj takich argumentów. co to ma niby być?

                      ostatni raz: jeśli chce się punktować patologię, należy adresować patologię, a nie matki, wózkowe i inne fiksacyjne obserwacje rodem z dnia świra.

                      jeśli ktoś wybiera taką formę, to jest dla mnie dodą pieprzącą o najaranych autorach biblii. identyczny sposób zabierania się do krytyki czegokolwiek od dupy strony.
                      • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 18:33
                        A jeśli chce się punktować robotników gwiżdżących na kobiety i rzucających obleśne teksty, to trzeba uniżenie zaznaczyć, że chamy są nie tylko wśród robotników, a tak w ogóle to Zdzisiek gwizdał, a Kazio nie? Czy może można punktować patologie jako obszerne zjawisko, ale konkretnych zachowań konkretnych grup nie? Oczywiście zwłaszcza wtedy, jeśli te grupy to matki.;)

                        Wiele tu tekstów padło - o formie wypowiedzi, o patologii ogólnie, o Mikołejku osobiście, o chamstwie, o trudnościach, jakie maja matki, o tym, że gdzie ojcowie, o tym że dzieci to tylko dzieci, źle się zachowują i cojazrobie, itp. A tak naprawdę chodzi o to, że ktoś śmiał skrytykować matki. Zabawne, że wiele z wypowiadających osób nie widzi, że swoimi wypowiedziami tylko potwierdzają słowa Mikołejki.
                        • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 19:18
                          widzisz, nie rozumiesz nadal, że jeśli chcesz adresować robotników gwiżdżących, to o tych właśnie piszesz, a nie o wszystkich kaziach czy wiesiach tego świata, bo jeden z nich nazywał się kazio albo wiesio. to jest naprawdę proste.

                          patologia jest zawsze marginesem społeczeństwa i nie ma co tego dramatyzować ani tragizować. jakby się chciał dobrać do dupy patologii, to byłoby o becikowym, byłoby o lekarzach wystawiających te l-4 tak ochoczo, byłoby o braku sensownej alternatywy po macierzyńskim, gdzie matka ląduje często na bruku, bo jej miejsce pracy zlikwidowano - to są przyczyny patologicznych zjawisk, a nie że ktoś idzie z wózkiem i plotkuje, a dzieciak rzuca piachem, jakby to było coś niezwykłego i karalnego.


                          >A tak naprawdę chodzi o to, że ktoś śmiał skrytykować matki. Zabawne, że wiele z wypowiadających osób nie widzi, że swoimi wypowiedziami tylko potwierdzają słowa Mikołejki.

                          nie ogarniam tego, przecież zwolennicy tego bełkotu twierdzą, że on nie ma na myśli wszysktich kobiet, tylko niektóre, to jakim cudem chodzi o to, że ktoś śmiał skrytykować matki. to jednak matki krytykuje po całości chyba? sama to przyznałaś właśnie.
                          nareszcie i dzięki.

                          >Zabawne, że wiele z wypowiadających osób nie widzi, ż
                          jak dla mnie to brakuje Ci wyobraźni. zobaczymy, jak będziesz przyznawać rację mikołejce, wędrując kiedyś z wózkiem po mieście i czując na sobie te wszystkie pogardliwe spojrzenia wrzucające Cię do wora wyłudzających zwolnienia i niewydolnych kwok, które tylko gdakać potrafią i wyciągać rękę po państwową jałmużnę.
                          gudlak.
                          • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 19:35
                            Ciągle nie rozumiesz/udajesz, że nie rozumiesz. Do tego automatycznie zakładasz, że kiedyś będę "wędrowała z wózkiem po mieście". Chyba nie potrafię pomóc.
                            • six_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 19:39
                              dobratam, nudki. ważne, że Ty rozumiesz.
    • aroden Czy Profesora nie stac na PLOT ? 06.09.12, 14:17
      Gdyby mnie dzieciary wchodzily na "MOJ" trawnik
      - to przeciez w te pedy postawilbym PLOT, zasadzil ZYWOPLOT i ani widu, ani slychu.
      • best.yjka Re: Czy Profesora nie stac na PLOT ? 06.09.12, 15:10
        Ale on filozofem jest. Jest od gadania o dupie Maryni, ale nie od działania. Ponarzekać TAK, ruszyć dupsko i coś zrobić NIE.
        • aroden masz racje 06.09.12, 15:34
          best.yjka napisała:
          Po narzekać TAK, ruszyć dupsko i coś zrobić NIE.

          Masz racje.
          Moj szwagier to nie narzekal, za to tak lubil ruszac dupskiem, ze mial czworo dzieciarow z trzema babami.
          I mialby pewnie i z czwarta (bo mlody gosc byl, 49 lat), gdyby nie to ze nie zmiescil sie
          na pewnym zakrecie - jadac 190 km/h.
          • best.yjka Re: masz racje 06.09.12, 16:19
            Nie o taki "ru...ie" mi chodziło ;)



            • aroden Re: masz racje 06.09.12, 16:58
              best.yjka napisała:
              Nie o taki "ru...ie" mi chodziło ;)

              Jasne.
              Jednak kazdy patrzy na fany problem od tej strony - ktora mu najbardziej pasuje.
              • best.yjka Re: masz racje 06.09.12, 17:30
                Admin ma najbrudniejsze myśli. Bo TO słowo zostało ocenzurowane ;)
                • aroden Re: masz racje 06.09.12, 17:33
                  best.yjka napisała:
                  > Admin ma najbrudniejsze myśli. Bo TO słowo zostało ocenzurowane ;)


                  Musze Cie rozczarowac.. Admin to ma czysta dusze jak Aniol.

                  te brudna robote - to robi automat.
      • six_a Re: Czy Profesora nie stac na PLOT ? 06.09.12, 16:30
        to jest akurat proste: ani to "jego" trawnik, ani "jego" furtka.
        • aroden Re: Czy Profesora nie stac na PLOT ? 06.09.12, 17:22
          six_a napisała:
          to jest akurat proste: ani to "jego" trawnik, ani "jego" furtka.

          Oswiecilas mnie.
          To co z niego za profesor, ze on w bloku mieszka i pewnie do tego na parterze ?
          Moze on niepelnosprawny ?
          • six_a Re: Czy Profesora nie stac na PLOT ? 06.09.12, 17:24
            > Moze on niepelnosprawny ?

            chodzo słuchy, że nadzwyczajny:)
            • triss_merigold6 Re: Czy Profesora nie stac na PLOT ? 06.09.12, 17:41
              Ot ubogi nieudacznik z PAN. PAN słynie z tego, że fatalnie płaci, pewnie teraz im obcięli podstawę z 2 tysięcy na 1600 zł i się profesor sfrustrował.:/ Dobrzy specjaliści w jego wieku i z wykształceniem na jego poziomie mieszkają w domach na dużych posesjach. I nikt niepowołany im trawników nie depcze.
              • sid-l Re: Czy Profesora nie stac na PLOT ? 06.09.12, 17:42
                A zastanawiałam się, kogo tu brakowało do kompletu i voila - desant z ematki w najbardziej ematkowym wydaniu. :D
                • aroden To jest nic 06.09.12, 17:46
                  sid-l napisała:
                  - desant z ematki w najbardziej ematkowym wydaniu. :D

                  To jeszcze nic.
                  na moim foro to musze z desantem rosyjskim ciagle walczyc.
                  to jest dopiero poruta:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,50,138708308,138708308,Pierwszy_wywiad_Prezydenta_Rosji_po_wyborach_.html
                  • sid-l Re: To jest nic 06.09.12, 17:52
                    Ja wątpię, czy "to jeszcze nic" w porównaniu z desantem ematkowym - już z pająkami łatwiej się zaprzyjaźnić. ;)
                    • aroden aporo´s 06.09.12, 17:55
                      sid-l napisała:
                      > Ja wątpię, czy "to jeszcze nic" w porównaniu z desantem ematkowym - już z pająk
                      > ami łatwiej się zaprzyjaźnić. ;)


                      Bo widze, ze trafilem na znawce tematu.
                      mam we wlasnej piwnicy znajomego pajaka.
                      Siedzi tam w rogu juz dwa lata.
                      Piwnica bez okien, szczelne drzwi.

                      Co ten skurczybyk tam je ? - bo zywnosci nie ma tam zadnej.


                      • sid-l Re: aporo´s 06.09.12, 17:57
                        Myślę, że jakieś robactwo może tam łazić i jest chwytane w calu pożarcia. Ewentualnie pająk wypuszcza się na łowy kiedy nie patrzysz.:)
                      • koham.mihnika.copyright to jest egzystencjalne pytanie (podwojnie) 07.09.12, 02:40
                        co on je? ;)
                    • koham.mihnika.copyright kocham to !!! :D 07.09.12, 02:38
                      już z pająkami łatwiej się zaprzyjaźnić. ;)
    • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:39
      Ciekawa jestem, dlaczego pan profesor w ferworze walki z rozwydrzonymi matkami zapomniał o ojcach. Dlaczego nie zwrócił uwagi na to, że ich praktycznie całkowicie brak za wózkami z małymi dziećmi? To dla niego pewnie żaden problem.
      • ursyda Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 14:58
        Mógłby jeszcze poruszyć problem głodu na świecie, nie?
        • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 15:31
          Mógłby, tylko że pan prfofesor wypowiadał się o okropnych młodych matkach i ich dzieciach, o zachowaniach i wychowaniu. Zupełnie stracił z pola widzenia ojców, którzy są częścią obrazka i za wychowanie również odpowiadają.
          • ursyda Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 16:55
            Bo akurat pisał/mówił o matkach, odnoszę się do fragmentu ze startera. Jakby pisał o ojcach to byście pytały: a gdzie matki. A jak o jednych i drugich to pretensje byłby o nieporuszenie tematu głębiej (genezy).
            Daj spokój kobieto. Jeśli poczułaś się wywołana do tablicy to już naprawdę nie moja wina.
            • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:12
              ursyda napisała:

              > Bo akurat pisał/mówił o matkach, odnoszę się do fragmentu ze startera. Jakby pi
              > sał o ojcach to byście pytały: a gdzie matki. A jak o jednych i drugich to pret
              > ensje byłby o nieporuszenie tematu głębiej (genezy).

              A co, pan profesor ma prawo pisać, co mu ślina na palce przyniesie, a ja nie mam prawa zapytać, dlaczego nie dostrzegł on w poruszonym problemie roli niewózkowych ojców?

              > Daj spokój kobieto. Jeśli poczułaś się wywołana do tablicy to już naprawdę nie
              > moja wina.

              Kobieto, skomentowałaś mój post, więc odpowiedziałam. A w kwestii pana profesora też mam prawo się wypowiadać choć "wózkową matką" nie jestem i nigdy nie byłam. Daj więc sobie spokój z takimi personalnymi wycieczkami. :-)
              • ursyda Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:25
                Tam niżej ktoś już wyjaśnił.
                "Personalne wycieczki" - częste sformułowanie na forum i zawsze w konkretnych przypadkach. No cóż.
                • stokrotka_a Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:32
                  ursyda napisała:

                  > "Personalne wycieczki" - częste sformułowanie na forum i zawsze w konkretnych p
                  > rzypadkach. No cóż.

                  No cóż, masz rację, może nie zawsze ale bardzo często różne opinie są komentowane w ten sposób, który sama zatosowałaś - skoro się ktoś wypowiada, to znaczy, że czuje się wywołany i coś jest na rzeczy. Bardzo to wnikliwe, prawda? ;-)
      • aroden Nie zapomnial o ojcach, co imputujesz ? 06.09.12, 17:18
        stokrotka_a napisała:
        > Ciekawa jestem, dlaczego pan profesor w ferworze walki z rozwydrzonymi matkami
        > zapomniał o ojcach.

        Nie zapomnial.
        Doskonale wie, ze porzadni ojcowie - to biora nadgodziny, by matki z rozwydrzonymi dzieciarmi mogly sie dalej rozwydrzac - i caly dzien ich nie ma w domu.

        A nieporzadni to wlasnie w lozku trzezwieja, lub tez sa wlasnie u kochanek
        - wiec tez kontaktu zdzieciarami nie maja.

        Uwazam, ze profesor wie, co pisze.
        Nie wie tylko - po co to pisze.
        • stokrotka_a Re: Nie zapomnial o ojcach, co imputujesz ? 06.09.12, 17:29
          Tak, porządni ojcowie zawsze znajdą jakąś wymówkę, by wymigać się od zajmowania się dziećmi, a nieporządni wymówek nie potrzebują. ;-)
          • aroden A wracajac do Profesora 06.09.12, 17:37
            To Jedno jest pewne: - Czegos mu nie staje.

            - jak nie spokoju, to czego innego.
            • triss_merigold6 Istniej proste wyjaśnienie fiksacji profesora 06.09.12, 17:44
              Istnieje proste wyjaśnienie agresywnej fiksacji profesora - otóż jego tatuś się upłynnił, gdy Mikołejko był dzieciątkiem, a mamusia założyła nową rodzinę i oddała przyszłego profesora dziadkom. Mamy więc porzucone niekochane dziecko, które przeniosło urazy zbiorczo na matki.
              Korzystajmy z wujka googla.
              • koham.mihnika.copyright to teraz w maglu siedzicie na necie? 07.09.12, 02:49

    • sid-l Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 17:36
      Ten wątek to istna komedia, chyba pójdę po chipsy.:)
    • light_in_august Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 19:30
      Brawa dla pana profesora ode mnie - wreszcie ktos wyartykułował to, co wiele osób czuje, a nikt nie ma odwagi powiedzieć na głos. I do tego bardzo wdzięcznie to zrobił :)
    • astrofan Re: Matki-kwoki-wózkow. 06.09.12, 21:12
      ad meritum (tekst) się nie wypowiem bo nie chce mi się czytać (tzw. dyscypliny społeczne nie są nauką typu science)

      ale dajcie sobie spokój z tym profesorem, gość chciał zaistnieć wykorzystuje wasze intelektualne kompleksy i słabość umysłową, a wy się tak jaracie tym profesorem,

      a wśród tytułowany jest tyle samo durniów co wszędzie :)
    • six_a Re: podsumujmy to 07.09.12, 16:46
      keep calm and filozofuj
      • sid-l Re: podsumujmy to 07.09.12, 19:13
        To jest trafniejsze ;)

        https://bi.gazeta.pl/im/da/d7/bd/z12441562O.jpg
        • six_a Re: nie przejmuj się 07.09.12, 19:33
          rób ommmmmmmmmmmmmm
          gdy tylko zobaczysz, że ohydny jeździk
          nie domknął furtki
          znowu, i znowu i znowu

          unikniesz w ten sposób smutnego losu profesora uwiązanego żywcem do piaskownicy i pozostawionego tam na pastwę.
          • sid-l Re: nie przejmuj się 07.09.12, 19:40
            Masz gorszy dzień drugi dzień z rzędu? Współczuję.:(
            • six_a Re: nie przejmuj się 07.09.12, 19:44
              skąd, mam doskonały. re-we-la-cyj-ny nawet.
              nie spinaj się tak. bo pękniesz.
              • sid-l Re: nie przejmuj się 07.09.12, 19:49
                No właśnie widzę, a wmawianie mnie twojej napinki chyba nie pomoże.:)
                Może idź na Publicystykę bronić towarzyszek niedoli, tam jest większy ruch. Ciao.
                • six_a Re: nie przejmuj się 07.09.12, 19:51
                  nie będę się z tobą przerzucać, bo to nudne jest.
                  pośmialiście się z wózkowych, to nauczcie się śmiać z siebie, polecam.
                  • sid-l Re: nie przejmuj się 07.09.12, 19:54
                    Tyle wpisów, a ty ciągle nic nie kumasz.
                    Ale jak chcesz, to odpisz na tego posta, bo widzę, że jeśli masz ostatnie słowo, to wydaje ci się, że masz racje.
                    • six_a Re: nie przejmuj się 07.09.12, 20:09
                      > Tyle wpisów, a ty ciągle nic nie kumasz.
                      no i takimi wpisami się kompromitujesz właśnie. co ja poradzę.
                      nie chodzi o manie racji. racja jak dupa. ty masz swoją, ja swoją. chodzi o prowadzenie dyskusji, a ty już dawno nie dyskutujesz, tylko wmawiasz innym złą wolę, niezrozumienie, niekumatość, w ostateczności złe dni. przy okazji stawiasz się na pozycji jedynej rozumiejącej profesora. no też tak można. ale rozumiesz chyba, że cienko to wygląda.

                      poległaś już przy argumencie, że nie krytykuje wszystkich, ale jednak krytykuje, bo chodzi przecież o to, że śmiał skrytykować matki i od tamtej jako dyskutantka leżysz.
                      sorej
                      może następnym razem się uda.
                      • sid-l Re: nie przejmuj się 07.09.12, 21:13
                        Przyganiał kocioł garnkowi, a inaczej - mistrzyni merytorycznych wpisów się znalazła. Po pierwsze, na szczęście nie ja jedna rozumiem profesora - to dopiero byłaby tragedia, gdybym była jedyna. A pisze o niekumaniu, bo tak jest, ty i kilka innych osób wyskakujecie z jakimiś żalami i pretensjami z d..., nie odnosząc się w ogóle do tego, o czym mowa. A mowa o tym, że wśród matek zdarzają się chamki mające gdzieś innych ludzi, za to uważające swoje dziecko za pępek świata i uprzykrzające za pomocą dziecka życie innym. I że (do tej pory) nikt im złego słowa nie powie, bo to matki, świętość przenajświętsza - chamski facet na ulicy spotka się z powszechnym potępieniem, chamska matka nie. Z resztą oburzenie m.in. w tym wątku potwierdza tezy Mikołejki - zamiast przyjąć do wiadomości, że facet mówi o NIEKTÓRYCH matkach, panie poczuły się urażone. Identyfikujecie się z chamkami, wasz problem, ja tu nic nie poradzę i nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać. Aha, to że nie tylko wśród matek jest chamstwo, to nie jest argument przeciwko, bo zgodnie z taką filozofią o niczym nie da się dyskutować.
                        • six_a Re: nie przejmuj się 07.09.12, 22:16
                          >Identyfikujecie się z chamkami, wasz problem, ja tu nic nie poradzę
                          nie. twój idol nie rozumie, że nie ma żadnego durnego podziału na matki i wózkowe, bo każda matka kiedyś była wózkowa i prawdopodobnie nie domknęła jakiejś tam durnej furtki w zasięgu jego wzroku. a te oczywiste "przewiny" wózkowych są żywcem zaczerpnięte z dnia świra. stąd mam jeszcze cień nadziei, że to była tylko durna prowokacja.


                          >osób wyskakujecie z jakimiś żalami i pretensjami z d
                          ooo, poważnie? a konkretnie to jakie to żale moje dajmy na to masz na myśli? żale to ja widzę w tym tekście i w dyskusji w radiu. żale na to, że ktoś swoją dupą rozporządza, decyduje w jakim kraju mu będzie lepiej i jeszcze śmie turkotać jeździkiem.

                          >Z resztą oburzenie m.in. w tym wątku potwierdza tezy Mikołejki -
                          niczego nie potwierdza. chyba że po raz kolejny za swoim idolem chcesz insynuować, że większość matek to chamki. gość będzie memem najbliższego miesiąca. pogratulować sukcesu.

                          btw. żartobliwe podsumowanie wątku nawet nie było do ciebie skierowane - odpowiadałam na post główny, a jednak poczułaś się w obowiązku wznowić dyskusję. więc nie czepiaj się łaskawie, że ci odpowiadam.
                • kitek_maly Re: nie przejmuj się 07.09.12, 19:59
                  sid-l napisała:

                  > No właśnie widzę, a wmawianie mnie twojej napinki chyba nie pomoże.:)
                  > Może idź na Publicystykę bronić towarzyszek niedoli, tam jest większy ruch. Cia
                  > o.


                  A ja to mam najgorzej, bo przeleciałam pobieżnie wasz posty i zgadzam się i z jedną i drugą. :D
    • sabrilla Paranoja 08.09.12, 21:54
      Pojechał chłop taką nienawiścią, że aż strach się bać.
      Dlatego też kiedyś radziłam tutaj na forum pani w ciąży, żeby korzystała z tego, że traktują ją jak niepełnosprawną. Bo w momencie porodu życzliwość się skończy. I czegokolwiek by nie zrobiła już zawsze będzie źle. Będzie spokojnie patrzeć jak dzieci się obsypują piaskiem-źle. Nie będzie spokojnie patrzeć też źle, bo dzieci nie będą się uczyć działania w grupie też źle. Wypuści na trawnik źle, nie wypuści też źle bo nie uczy czegoś tam. Wepchnie się gdzieś z wózkiem źle, nie wepchnie też źle bo sierota i nie umie sobie radzić, itp, itd. Gada z koleżankami źle, nie gada też źle. Dziecko jest pępkiem świata źle, nie jest też źle bo to zła matka jest. Uczy się/studiuje/pracuje źle bo co to za matka. Nie uczy się/nie studiuje/nie pracuje źle bo nie rozwija się i nie jest ciekawa świata.
      Zaiste w tym kraju decyzja o potomstwie staje się naprawdę aktem wielkiej odwagi. Paranoja.
      A jesli są (i są) panie, które zachowują się chamsko to dlatego, ze brak im wychowania a nie dlatego że są matkami.
      Howgh!
      • triss_merigold6 Re: Paranoja 08.09.12, 22:13
        Oczywiście.
        Pracuje - źle, bo porzuca małe dziecko zostawiając z opiekunką/babcią/w żłobku. Nie pracuje - fatalnie, jest pasożytem na podatniku/mężu. Zapisuje na zajęcia dodatkowe - źle, powinna sama dziecku organizować czas, a nie karmić swoje ambicje. Nie zapisuje - też źle, nie inwestuje w jego przyszłość.
        Jak nie stanie d.. z tyłu.
        O rolę i miejsce ojca ów zapuszczony staruszek nie pyta, nie komentuje? Och, nic dziwnego, w tym kraju dzieci mają tylko kobiety.
        • sabrilla Re: Paranoja 08.09.12, 22:36
          Ojciec, jaki ojciec? Dzieci mają wyłącznie kobiety, facet się straszliwie poświęca dostarczając uświęconego plemnika :-) A potem pląta mu się jakaś tępa baba z jakimś dzieckiem. Straszne!
          Bez obrazy dla normalnych ojców.
    • fuks0 Re: Matki-kwoki-wózkow. 09.09.12, 13:35
      Dla podtrzymania dyskusji (i wylewania żółci) : www.tokfm.pl/Tokfm/10,110944,12448343,Prof__Zbigniew_Mikolejko_w_rozmowie_z_Aleksandra_Szyllo_.html

      :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka