atakajedna86
06.11.12, 21:07
MAM 26 lat. W swoim zyciu byłam w jednym rocznym nieudanym związku w wieku 24 lat, potem troche randkowałam lecz nigdy nie było to to coś, dodam, ze wszytskich panów poznałam przez net. Było tam paru oszołomów, paru miłych osob, z jednym coś wiecej sie szykowało ale nie wyszło i dobrze, bo wartości zyciowe mielismy skrajnie rózne. Ze swojej rocznej wielkiej miłości dodam jednostronnej długo sie leczyłam, na pozór trzymałam sie dobrze, ale tesknota jednak trzymała długo.
Tak sobie trwam 2 lata sama i tak sie przyzwyczaiłam, ze zastnawiam sie czy jeszcze uda mi się stworzyc normalny związek skoro przez tyle lat nie udało mi się, mam sporo znajomych ale to od blisko 20 lat to samo towarzystwo można powiedziec grona osob zebranych przez lata kiedy to oświecałam się w szkole.
W liceum byłam dzikusem i uciekałam przed facetami jakos sie bałam wstydziłam czy nie wiem jak to nazwac, pozniej na studiach byłam brzydkim kaczatkiem, który na 4 roku zmienił sie w nienajgorsza dziewczyne, wtedy pojawił się ów chłopak. No i poczatek piekny, potem sie okazało ze on niedokonca sie wyleczył z poprzedniego zwiazku, troche zwichrowało mu sie w głowie, nota bene do dzis jest sam, ja za to zakochana jak wariatka osaczałam go swoja miłoscia, pragnełam czułości miłości spotkan, przutulaków i innych...on sie blokował ja walczyłam jednym słowem porazka. Nie załuje tego zwiakzu bo wiele sie nauczyłam, naprawde dużo;).
Myśle, ze jestem dośc bystra dziewczyna, z dobrym charakterem, mam swoje odchyły jak kazdy ale jakos dziwne ze przez tyle lat nie poznałam nikogo do zwiazku. Już się zastanawiam czy mam jakis zryty charakter, ale patrze i słucham ludzi i myśle, ze nie ze jestem całkiem normalna. Wyglad: myśle ze nie ejst najgorzej: jestem wysoka, dość zgrabna, z twarzy przecietna, choc byli tacy co mówili ze sliczna, ładna itd:P Nie umiem wyrywać facetów, odbijać, nie mam tej pewności siebie, pewnie to mój bład albo zwyczajny pech w miłości. Dodam jeszcze ze nie mam parcia, nie szukam na siłe, bo juz mi to bokiem wyszło, umiem zorganizowac sobie wolny czas, choc nieukrywam ze brakuje mi meskiego ciałka, przytulenia i całuska w czółko;)
Na szcescie mam sporo kolezanek singielek, i sporo zameznych i nie przeszkadza nam to we wspolnych wyjazdach i spedzaniu razem wolnego czasu
Watek zgubiłam jak zwykle:))
To tyle sa tu podobni wykolejeńcy?