krytyk-systemu-edukacji
01.06.13, 11:30
Posłuchajcie. Wczoraj wieczorem spacerowałem trochę ulicami i natknąłem się na taką oto scenkę: obywatel z obywatelką szli sobie za rączki jak gołąbki, gdy nagle on ją wciągnął w oficynę, przycisnął do bramy i zaczął całować jak szalony: usta, szyja, twarz… dobierał się nawet i do innych atrakcji (próbował), po czym oboje odeszli pijani sobą, śmiejąc się jak głupi do sera.
I takie to sytuacje zdarzają się w moim mieście coraz częściej! Niedługo człowiek będzie musiał czerwienić się jak burak na każdym kroku. Czy powinno się takich obywateli przywoływać do porządku? Bo według mnie tak, tylko jakoś nigdy nie mam odwagi. :(
PS A w parkach co się dzieje! Ludzie, wszystko ma swoje granice…