ivaq
28.07.04, 15:07
Chciałabym opowiedzieć wam historie zycia. Spotykam się z Wackiem i jestem
happy. Ale kiedys umówilismy się na Rynku pod Aadsiem. On już czekał na mnie.
Jak go zobaczyłam pobiegłam w jego strone na szpilkach i chciaam przeskozyć
te łańcuchy wokół Adasia. Nie udało się zachaczyłam szpilką(butem) o łańcuch
wylądowałam na ziemi i wybiłam sobie dwie jedynki i jedna dwójkę. Krew się
polała. On mnie podniósł chcial przytulic ja się przestraszyłam krwi zrobilam
unik a on niechcący uderzył mnie w szczęke głową, czym spowodował wybiecie
pozostałej dwójki i jednej trójki. Stracilam przytomnośc i obsunełam się na
ziemie waląc głową o pomnik. Niestety był to tak niefortunny upadek, że
trafiłam okiem na na ostry kant posagu-starciłam oko. Przyjechala karetka
(znam to z opowiadań Wacka) zabrali mnie do szpitala. Ale jak pech to pech
ambulans miał wypadek i wkechalismy w słup osieteleniowy (była ulewa) spadłam
z noszy i złamamłam nos w 3 miejscach. Wacek był już na wpól przytomny z
powodu mojego cierpienia. Przyjechała druga karetka i bez przeszkód tym razem
zabrała mnie do szpitala. Na stole operacyjnym w szpitalu wszczepili mi
szklane oko (nie powiem jest fajne) ale podczas operacji urwala się lampa
znad stołu uderzajac hirurga w głowe. On się osunął na ziemie wbijając mi
przy tym skalpel w krtań. Od tej pory nie mówię. Mam szkalne oko, 5
sztucznych zebów i kichawe jak pomieszanie ogórka z ziemniakiem. Oto cala
moja historia. P.S. Wacek mnie rzucił, powiedzial ze nie będzie się zadawała
z womancopem. No cóz trzeba być twardą!-czyz nie panie koleżanki. Pozdrawiam