IP: 157.25.121.* 25.03.02, 11:22
Miałbym małą prośbę. Piszę większą pracę o tatuażach. Chciałbym znać kilka
opinii na temat tatuaży. Co myślą ludzie starsi, młodsi. A najlepiej jeśli ktoś
ma tatuaż, żeby mi powiedział jak taki wzór na ciele potraktowała rodzina,
środowisko. Jakieś historie związane z tatuażem. Z góry dzięki.
Obserwuj wątek
    • bukowski27 czytalem kiedys o gosciu 25.03.02, 11:27
      pijanym jakims ktory poszedl do tatuazowni i zazyczyl sobie wytatuowanie na
      czole napisu: TAXI. wykonania uslugi odmowiono.
      • Gość: Angelos Re: czytalem kiedys o gosciu IP: 157.25.121.* 25.03.02, 11:33
        bukowski27 napisał(a):

        > pijanym jakims ktory poszedl do tatuazowni i zazyczyl sobie wytatuowanie na
        > czole napisu: TAXI. wykonania uslugi odmowiono.


        To normalne. Żaden poważny tatuator niewydzierga nic na twarzy.
    • Gość: Angelos Re: Tatuaż? IP: 157.25.121.* 25.03.02, 11:28
      Chodzi mi też o to; po co, dlaczego chcielibyście się wytatuować, albo dlaczego
      to zrobiliście.
    • pletwa3 Re: Tatuaż? 25.03.02, 11:34
      Moja 17-letnia córka marzy o tatuażu od 2 lat(ostatnio jej trochę przeszło).
      Nie zgodziłam się, nie dlatego, żebym uważała to za coś niedopuszczalnego, ale
      wolę żeby miała czas to dobrze przemyśleć. Tatuaż zostaje na całe życie, nie
      warto decydować się na niego pod wpływem impulsu, chwilowej mody. Powiedziałam
      jej, że kiedy będzie miała 18 lat i nie będzie potrzebować mojej zgody i odłoży
      sobie na ten cel - niech zrobi ( o ile dalej będzie chciała). A myślę, że jej
      przejdzie - tak jak kolczyk w pępku. Marudziła, marudziła - zgodziłam się, w
      końcu zawsze można go wyjąć. I faktycznie, po pół roku przestała go nosić.
      Natomiast moim rodzicom wprost w głowie się nie mieści, aby wnuczka miała
      tatuaż - dla nich ma to jednoznacznie "kryminalny" wydżwięk. Wiem też od córki,
      że rodzice jej koleżanki, która zrobiła sobie tatuaż po kryjomu, wyzwali ją od
      k...(ma tatuaż na dekolcie).
      • Gość: Angelos Re: Tatuaż? IP: 157.25.121.* 25.03.02, 11:43
        pletwa3 napisał(a):

        > Moja 17-letnia córka marzy o tatuażu od 2 lat(ostatnio jej trochę przeszło).
        > Nie zgodziłam się, nie dlatego, żebym uważała to za coś niedopuszczalnego, ale
        > wolę żeby miała czas to dobrze przemyśleć. Tatuaż zostaje na całe życie, nie
        > warto decydować się na niego pod wpływem impulsu, chwilowej mody. Powiedziałam
        > jej, że kiedy będzie miała 18 lat i nie będzie potrzebować mojej zgody i odłoży
        >
        > sobie na ten cel - niech zrobi ( o ile dalej będzie chciała). A myślę, że jej
        > przejdzie - tak jak kolczyk w pępku. Marudziła, marudziła - zgodziłam się, w
        > końcu zawsze można go wyjąć. I faktycznie, po pół roku przestała go nosić.
        > Natomiast moim rodzicom wprost w głowie się nie mieści, aby wnuczka miała
        > tatuaż - dla nich ma to jednoznacznie "kryminalny" wydżwięk. Wiem też od córki,
        >
        > że rodzice jej koleżanki, która zrobiła sobie tatuaż po kryjomu, wyzwali ją od
        > k...(ma tatuaż na dekolcie).



        Wielkie dzięki. Ja sam ma dwa tatuaże i moja babcia marudziła, mojej matce ugieły
        się nogi, ale normalnie to potraktowali.
    • agick Re: Tatuaż... 25.03.02, 11:52
      od zawsze podobały mi się tatuaże.. nie ma na myśli tych więziennych wersji
      dziarganych atramentem - choć wiele z nich ma swoje znaczenie dla posiadacza..

      mam 28 lat i jeden tatuaż - więcej nie zrobię.. zrobiłam go 2 lata temu. w
      pełni świadomie, nie pod wpływem mody tylko z własnej chęci... chciałam go mieć
      dla samej siebie.. tatuaż mam zrobiony na kości krzyżowej. przedstawia chiński
      znak szczęścia z pólcieniami.. jest dwukolorowy - białe wypełnienia (które
      teraz są koloru kremowego) w połączeniu z ciemnymi elementami..
      mój tatuaż jest ładny, nie wulagrny... nie wystaje w nieodpowiedznich sytacjach
      (pracuję w centrali banku więc na ramieniu nie mogłabym mieć), jest mój.

      początkowo moja mam była załamana... ale teraz uznaje, że był to szczęśliwy
      zbieg okoliczności - w zeszłym roku miałąm operację kręgosłupa... właśnie w
      rejonie kości krzyżowej.. neurochirug musiał przeciąć go na pół (ma około 12 cm
      długości).. właściwie myślałam, że został zniszczony.. nie miałam jednak
      wyjścia, operację musiałam mieć zrobioną więc postawiłam na nim krzyżyk.. jakie
      było moje zdziwienie, gdy po zdjęciu szwów okazało się, że lekarz zszył go
      niemal z jubilerską precyzją.. cała blizna po operacji chowa się właśnie w nim -
      ponad wystają dwa lub trzy szwy, których prawie nie widać..

      nigdy nie spotkałam się z naganą za mój tatuaż - jedynie mama początkowo była
      bardzo zła...
      a poza tym - fajnie wystaje spod bikini na plaży....

      uwielbiam tatuaże - we wszystkim jednak trzeba mieć umiar...
      • Gość: Angelos Re: Tatuaż... IP: 157.25.121.* 25.03.02, 11:54
        agick napisał(a):

        > od zawsze podobały mi się tatuaże.. nie ma na myśli tych więziennych wersji
        > dziarganych atramentem - choć wiele z nich ma swoje znaczenie dla posiadacza..
        >
        > mam 28 lat i jeden tatuaż - więcej nie zrobię.. zrobiłam go 2 lata temu. w
        > pełni świadomie, nie pod wpływem mody tylko z własnej chęci... chciałam go mieć
        >
        > dla samej siebie.. tatuaż mam zrobiony na kości krzyżowej. przedstawia chiński
        > znak szczęścia z pólcieniami.. jest dwukolorowy - białe wypełnienia (które
        > teraz są koloru kremowego) w połączeniu z ciemnymi elementami..
        > mój tatuaż jest ładny, nie wulagrny... nie wystaje w nieodpowiedznich sytacjach
        >
        > (pracuję w centrali banku więc na ramieniu nie mogłabym mieć), jest mój.
        >
        > początkowo moja mam była załamana... ale teraz uznaje, że był to szczęśliwy
        > zbieg okoliczności - w zeszłym roku miałąm operację kręgosłupa... właśnie w
        > rejonie kości krzyżowej.. neurochirug musiał przeciąć go na pół (ma około 12 cm
        >
        > długości).. właściwie myślałam, że został zniszczony.. nie miałam jednak
        > wyjścia, operację musiałam mieć zrobioną więc postawiłam na nim krzyżyk.. jakie
        >
        > było moje zdziwienie, gdy po zdjęciu szwów okazało się, że lekarz zszył go
        > niemal z jubilerską precyzją.. cała blizna po operacji chowa się właśnie w nim
        > -
        > ponad wystają dwa lub trzy szwy, których prawie nie widać..
        >
        > nigdy nie spotkałam się z naganą za mój tatuaż - jedynie mama początkowo była
        > bardzo zła...
        > a poza tym - fajnie wystaje spod bikini na plaży....
        >
        > uwielbiam tatuaże - we wszystkim jednak trzeba mieć umiar...


        Wielkie dzięki. Ale to człowieka pochłania jak narkotyk.
        • agick Re: Tatuaż... 25.03.02, 12:11

          > Wielkie dzięki. Ale to człowieka pochłania jak narkotyk.

          To prawda... czasem miałam myśli a może jednak coś jeszcze... a może
          coś "dorysować".. ale nie zrobiłam tego..


      • agniecha27 Re: Tatuaż... 25.03.02, 13:32
        Czy taki na kręgosłupie boli?
        Pozdrowionka
    • dalla Re: Tatuaż? 25.03.02, 12:16
      Chcialabym sobie zrobic tatuaz, nie wiem, moze na lopatce, albo na kosci
      krzyzowej, tak, zeby tylko czasami bylo go widac, ale jakos sie caly czas waham.

      Mam 2 pytania: ile czasu sie goi? Czy bardzo blednie i po jakim czasie?
      • Gość: Angelos Re: Tatuaż? IP: 157.25.121.* 25.03.02, 12:27
        dalla napisał(a):

        > Chcialabym sobie zrobic tatuaz, nie wiem, moze na lopatce, albo na kosci
        > krzyzowej, tak, zeby tylko czasami bylo go widac, ale jakos sie caly czas waham
        > .
        >
        > Mam 2 pytania: ile czasu sie goi? Czy bardzo blednie i po jakim czasie?

        Zależy jak duży będzie ten tatuaż. Duży goi się tak naprawdę z miesiąc. Mały z
        dwa tygodnie. Dużo wody upłynie zanim zblednie.
        pzdr

      • agick Re: Tatuaż? 25.03.02, 12:34
        dalla napisał(a):

        > Chcialabym sobie zrobic tatuaz, nie wiem, moze na lopatce, albo na kosci
        > krzyzowej, tak, zeby tylko czasami bylo go widac, ale jakos sie caly czas waham
        > .
        >
        > Mam 2 pytania: ile czasu sie goi? Czy bardzo blednie i po jakim czasie?


        z własnego doświadczenia - na kości krzyżowej goił się około 4 tygodni..
        samorowałam go taką specjlną maścią... przez 3 tygodnie raczej nie można go
        moczyć.. ani zdejmować strupka - sam musi odpaść...
        nie blednie tak szybko - nie często to miejsce opalasz..
        tylko jest jedno ale... na kości boli... bardziej niż na ramieniu.. wszystkie
        miejsca blisko kości są bolesne... a kość krzyżowa jest jednym z najbardziej
        bolesnych miejsc - stwierdziłam to siedząc na krzesełku... boli baaaardzo...
        ale za to jaki fajny efekt..
        robiłam go na dereniowej u sebastiana - jesli chcesz miec tatuaz a nie pieczątkę
        z katalogo, to polecam... wzór powstał na moich plecach...
        • Gość: Angelos Re: Tatuaż? IP: 157.25.121.* 25.03.02, 12:44
          agick napisał(a):

          > dalla napisał(a):
          >
          > > Chcialabym sobie zrobic tatuaz, nie wiem, moze na lopatce, albo na kosci
          > > krzyzowej, tak, zeby tylko czasami bylo go widac, ale jakos sie caly czas
          > waham
          > > .
          > >
          > > Mam 2 pytania: ile czasu sie goi? Czy bardzo blednie i po jakim czasie?
          >
          >
          > z własnego doświadczenia - na kości krzyżowej goił się około 4 tygodni..
          > samorowałam go taką specjlną maścią... przez 3 tygodnie raczej nie można go
          > moczyć.. ani zdejmować strupka - sam musi odpaść...
          > nie blednie tak szybko - nie często to miejsce opalasz..
          > tylko jest jedno ale... na kości boli... bardziej niż na ramieniu.. wszystkie
          > miejsca blisko kości są bolesne... a kość krzyżowa jest jednym z najbardziej
          > bolesnych miejsc - stwierdziłam to siedząc na krzesełku... boli baaaardzo...
          > ale za to jaki fajny efekt..
          > robiłam go na dereniowej u sebastiana - jesli chcesz miec tatuaz a nie pieczątk
          > ę
          > z katalogo, to polecam... wzór powstał na moich plecach...


          Ja też na dereniowej... co za zbieg okoliczności. Raz u gościa w okularach, raz u
          tego drugiego. Nigdy nie pamiętam imion. Maść się nazywa Alantan.
          • agick Re: Tatuaż? 25.03.02, 13:14
            > Ja też na dereniowej... co za zbieg okoliczności.

            no proszę - świat mały jak torba...

            Raz u gościa w okularach, raz
            > u
            > tego drugiego. Nigdy nie pamiętam imion. Maść się nazywa Alantan.

            ja wiem, że to był sebastian junior.. ma opinię profesjonalisty - no i ma własne
            projekty...bardzo jest urażony jak ktoś chce z katalogu.. twierdzi, że to
            pieczątka a nie indywidualny znak...
            zakręcony ale fajny gość...
            gdzie masz tatuaże..?

            • Gość: Angelos Re: Tatuaż? IP: 157.25.121.* 25.03.02, 13:23
              agick napisał(a):

              > > Ja też na dereniowej... co za zbieg okoliczności.
              >
              > no proszę - świat mały jak torba...
              >
              > Raz u gościa w okularach, raz
              > > u
              > > tego drugiego. Nigdy nie pamiętam imion. Maść się nazywa Alantan.
              >
              > ja wiem, że to był sebastian junior.. ma opinię profesjonalisty - no i ma własn
              > e
              > projekty...bardzo jest urażony jak ktoś chce z katalogu.. twierdzi, że to
              > pieczątka a nie indywidualny znak...
              > zakręcony ale fajny gość...
              > gdzie masz tatuaże..?
              >


              Jeden na całym przedramieniu, a drugi na drugiej ręce powyżej dłoni. Ten drugi
              tatuaż chcę wtopić w jakiś większy wzór. Dlatego przyjaciółka mojej przyjaciółki,
              która ponoć ma zdolności plastyczne zaplanuje jakiś wzór, który będzie jakby
              kontynuacją tego znaku, który mam.
              • agick Re: Tatuaż? 25.03.02, 13:47
                wybaczysz mi ciekawość..?
                ile masz lat - bo takie tatuaże są odważne...
                pytam przez ciekawość...
                • Gość: Angelos Re: Tatuaż? IP: 157.25.121.* 25.03.02, 13:52
                  agick napisał(a):

                  > wybaczysz mi ciekawość..?
                  > ile masz lat - bo takie tatuaże są odważne...
                  > pytam przez ciekawość...

                  Mam 24 latka. A czy są odważne? Hmm. Nie wiem.


                  • agick Re: Tatuaż? 25.03.02, 13:57
                    Gość portalu: Angelos napisał(a):

                    > agick napisał(a):
                    >
                    > > wybaczysz mi ciekawość..?
                    > > ile masz lat - bo takie tatuaże są odważne...
                    > > pytam przez ciekawość...
                    >
                    > Mam 24 latka. A czy są odważne? Hmm. Nie wiem.
                    >

                    są, są... co prawda ja uwielbiam tatuaże - są dla mnie sztuką...
                    no cóż - powodzenia zatem..
              • Gość: Angel Re: Tatuaż? IP: 212.244.106.* 25.03.02, 14:02
                Mój tatuaz jest tylko mój - zaprojektowany specjalnie dla mnie( a kartka z
                rysunkiem zniszczona...),jakby zgodnie z moimi wskazówkami.Czarny , białe
                cienie,nie jakaś tam kolorowa pieczątka. Długo nie mogłam się zdecydować ale
                mam go już prawie dwa lata i ...myślę o następnym, a nie wierzyłam że to wciąga.
                Zawsze byłam postrzegana jako słodkie niewiniątko i baaardzo chciałam to
                zmienić - udało się , moze nie do konca ale zawsze. Dlatego tak bardzo lubię
                sytuacje kidy moge się nim pochwalić, kiedy znajomi pytają,czy bolało, czy mogą
                dotknąc ,dziwią se że wzór ,,nie jest wypukły" .
        • agniecha27 To teraz już wiem, że boli... 25.03.02, 14:00
          ... i dziękuję bardzo...
          Pozdrowionka
    • Gość: jarvi Re: Tatuaż? IP: *.chello.pl 25.03.02, 14:01
      Jesli chcesz pewnej ciekawej i troche odmiennej historii o tatuazach, napisz do
      mnie na jarvi@poczta.onet.pl. Zbyt intymne na forum. Pozdr.
    • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 25.03.02, 15:33
      na piersi ? Oczywiscie z wyczuciem i nie za duzy. Mowa o facecie. Ja biore taka
      mozliwosc pod uwage.
      • Gość: Angelos Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 157.25.121.* 25.03.02, 15:42
        Gość portalu: ccc napisał(a):

        > na piersi ? Oczywiscie z wyczuciem i nie za duzy. Mowa o facecie. Ja biore taka
        >
        > mozliwosc pod uwage.


        Jak nie masz włosów na klacie, to możesz.
        • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 25.03.02, 15:50
          Nie ma. A ciekawe co na to panie . Moze agick cos powie ?
          • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 12:38
            Gość portalu: ccc napisał(a):

            > Nie ma. A ciekawe co na to panie . Moze agick cos powie ?

            oj... dopiero tu zajżałam a o mnie mowa...
            super, tylko żeby nie był kolorowy i tandetny...
            wiesz o co mi chodzi...?


            • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 26.03.02, 14:22
              Czyli np taki czarny nie za duzy napis a.g.i.c.k. moze byc ?? ;)
              • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 14:29
                Gość portalu: ccc napisał(a):

                > Czyli np taki czarny nie za duzy napis a.g.i.c.k. moze byc ?? ;)

                ???? czym sobie zasłużyłam na takie wyróżnienie...???


                • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 26.03.02, 14:33
                  Tym Twoim tatuazem na kosci krzyzowej. Dla mnie to strzal w 10 ! Uczta dla
                  meskich oczu :)
                  • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 26.03.02, 15:06
                    No tak. Obrazila sie. Ma pewnie teraz przed oczami jakiegos (tu kazda kobieta
                    wyobraza sobie meski anty-ideal)...no wlasnie. Ale to byl komplement !! :)
                    Sama mowilas ze fajnie wyglada spod bikini !
                    • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:07
                      Gość portalu: ccc napisał(a):

                      > No tak. Obrazila sie. Ma pewnie teraz przed oczami jakiegos (tu kazda kobieta
                      > wyobraza sobie meski anty-ideal)...no wlasnie. Ale to byl komplement !! :)
                      > Sama mowilas ze fajnie wyglada spod bikini !

                      nie obraziłam się - za taki miły komplement..??
                      wpadłam w szpony pracy przymusowej...:))

                  • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:07
                    Gość portalu: ccc napisał(a):

                    > Tym Twoim tatuazem na kosci krzyzowej. Dla mnie to strzal w 10 ! Uczta dla
                    > meskich oczu :)


                    hmm... ktoś już to kiedyś powiedział....:))
                    • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 26.03.02, 15:14
                      U faceta tez niezle tam wyglada tak mysle. A Ty ?
                      • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:17
                        Gość portalu: ccc napisał(a):

                        > U faceta tez niezle tam wyglada tak mysle. A Ty ?

                        szczerze..? nie..
                        u faceta moim skromnym zdaniem fajnie wygląda na bicepsie, na klatce piersiowej,
                        na łopatce, na łydce (z tyłu oczywiście)...
                        krzyż jest chyba bardziej kobiecy - taki wystający koniuszek tatuażu z bikini
                        albo z biodrówek.....

                        • Gość: Angelos Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 157.25.121.* 26.03.02, 15:21
                          Wybaczcie, że się wtrącam, ale na pośladkach i lekko powyżej tylko
                          homoseksualiści sobie robią tatuaże. Chodzi o mężczyzn. Można o tym przeczytać
                          na paru stronach w internecie, nawet w encyklopedii Onetu.
                          • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:26
                            Gość portalu: Angelos napisał(a):

                            > Wybaczcie, że się wtrącam, ale na pośladkach i lekko powyżej tylko
                            > homoseksualiści sobie robią tatuaże. Chodzi o mężczyzn. Można o tym przeczytać
                            > na paru stronach w internecie, nawet w encyklopedii Onetu.

                            ha... czyli moja intuicja mnie nie zawiodła... jakoś mi tak nie pasowało u faceta
                            na krzyżowej....:))

                            • Gość: Angelos Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 157.25.121.* 26.03.02, 15:30
                              agick napisał(a):

                              > Gość portalu: Angelos napisał(a):
                              >
                              > > Wybaczcie, że się wtrącam, ale na pośladkach i lekko powyżej tylko
                              > > homoseksualiści sobie robią tatuaże. Chodzi o mężczyzn. Można o tym przecz
                              > ytać
                              > > na paru stronach w internecie, nawet w encyklopedii Onetu.
                              >
                              > ha... czyli moja intuicja mnie nie zawiodła... jakoś mi tak nie pasowało u face
                              > ta
                              > na krzyżowej....:))
                              >


                              Nie zawiodła.

                        • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 26.03.02, 15:26
                          No to mam pelny przeglad sytuacji i juz sie nie moge doczekac kiedy dolacze do
                          klubu. Bo ja chce juz !!
                          • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:33
                            Gość portalu: ccc napisał(a):

                            > No to mam pelny przeglad sytuacji i juz sie nie moge doczekac kiedy dolacze do
                            > klubu. Bo ja chce juz !!


                            ALE Z UMIAREM...!!!
                            mój kumpel zrobi sobie tatuaż... przyszedł do mnie (i mojej przyjaciółki) i
                            chciał się pochwalić, jakiego ma pięknego smoka na klatce piersiowej....
                            wiecie jak ten smok wyglądał..? jak pokemon pika czu...
                            kolorowe coś...
                            • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 26.03.02, 15:36
                              Oczywiscie z wyczuciem i nie kolorowy. Zadne smoki i inne potworki. No i nie za
                              duzy. Mniejsze i schowane zawsze bardziej intryguje :)
                              • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:37
                                Gość portalu: ccc napisał(a):

                                > Oczywiscie z wyczuciem i nie kolorowy. Zadne smoki i inne potworki. No i nie za
                                >
                                > duzy. Mniejsze i schowane zawsze bardziej intryguje :)


                                coś jak podwiązki u kobiety....
                                nie do końca wszystko pokazane...

                                • Gość: ccc Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 198.208.26.* 26.03.02, 15:43
                                  No wlasnie;) Byle prawdziwe a nie wytatuowane.
                            • Gość: Angelos Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 157.25.121.* 26.03.02, 15:36
                              Jak pika czu? A nie jak bulbozaur?
                              • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:38
                                Gość portalu: Angelos napisał(a):

                                > Jak pika czu? A nie jak bulbozaur?

                                ano właśnie jak pokemon pika czu - ten z rumieńcami...
                                no co ja na to poradzę... poniosła go fantazja..

                                • Gość: Angelos Re: Tatuaż. A moze by tak... IP: 157.25.121.* 26.03.02, 15:41
                                  Jak to było. Stałyście we dwie, on podszedł i rozerwał na piersi koszulę NICZYM
                                  REYTAN I PADŁ NA ZIEMIĘ?
                                  • agick Re: Tatuaż. A moze by tak... 26.03.02, 15:43
                                    Gość portalu: Angelos napisał(a):

                                    > Jak to było. Stałyście we dwie, on podszedł i rozerwał na piersi koszulę NICZYM
                                    >
                                    > REYTAN I PADŁ NA ZIEMIĘ?

                                    mniej więcej - bez padania na ziemię... koszulę rozpiął i pokazał...
                                    stałyśmy we dwie oniemiałe...
                                    takiego miał pięknego pokemona na klacie....

    • Gość: mmm Re: Tatuaż? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 18:30
      Mnie zawsze korciło, żeby sobie coś ładnego zafundować, ale póki co, nie
      zdecydowałam się na tatuaż. Co jakiś czas mnie nachodzi,więc może kiedyś ...
      W zasadzie powstrzymał mnie fakt, że nie wiedziałam, które miejsce wybrać, bo:
      najbardziej podobają mi się na łopatce (standardzik, ale wdzięczny), ale
      pomyslałam, że czasem nosi się jakieś kiecki bez rękawów na imprezach i nie
      zawsze dobrze, żeby go było widać. To samo z paroma innymi miejscami,np. ramię.
      I myślałam jeszcze o okolicach pępka, ale gdyby mi się kiedyś przytrafił
      dzidziuś, może się brzydko rozejść.

      Ale za to mam makijaż permanentny na brwiach - bardzo polecam dziewczynom,
      których tak jak mnie natura nie obdarzyła w tym miejscu ;)

      Pozdrawiam wszystkie właścicielki tatuaży.
      • Gość: black Re: Tatuaż? IP: *.gazeta.pl 25.03.02, 18:48
        Wśród mioch znajomych ( muzycy, malarze) jest sporo ludzi mających tatuaże więc
        wysłuchałem sporo historyjek o tym po co sobie go zrobili - zwykle standard -
        to jak rozdział w życiu , pamiątka po ważnym wydażeniu, zdjęcie na skórze ,
        rodzaj biżuterii ...zwykle podawali takie powody dla mnie mocno naciagane i
        jakby już gdzieś słyszane - prawda dla mne jest oczywista - to moda i coś co
        ich odróżnia - jak kiedyś ( 20 lat temu) kolczyk w nosie , czerwone włosy,
        itp...
        Ja nie zrobię sobie nigdy - może to kwestia charakteru - nie uzewnętrzniam
        swoich facynacji - kocham muzykę ale nie noszę koszulek z zespołami - od 20 lat
        ubieram się w podobnym stylu, nie zauważam mód, moja fryzura niezmienna od lat
        była ekstrawagancją ale to było dawno.
      • zazah Re: Tatuaż? 25.03.02, 18:50
        Ja zawsze chcialam ale jakos sie nie odwazylam, a teraz qrcze jak piszecie ze
        to boli to...umarl w butach.
        U mnie w pracy jedna panienka ma na ramieniu i wyglada extra
        • yak-ona Re: Tatuaż? 25.03.02, 19:31
          ja mam tatoo w miejscu gdzie koncza sie plecy z zaczyna sie pupa- jest to
          tribal!
          o tatoo zaczelam myslec w wieku 14 lat- to byl wiek buntu,ogolonych nad uszami
          wlosow, wielkich glanow, glosnej muzyki i tak jakos sie to ciagnelo przez pare
          lat !
          w Polsce jednak jakos nie za bardzo byly okolicznosci- a zla opinia zakladu
          tatoo albo kolezanki mowiace "zwariowalas"

          Poza tym nie ukrywam , ze powazna przeszkoda byla opinia mojej mamy i taty i
          reszty rodziny na ten temat!
          Dwa lata temu przy okazji wyjazdu do USA zastrzepilam sie na zoltaczke typu b i
          wszystkie inne swinstwa,rzucilam w cholere dotychczasowe zycie,mezczyzn zycia i
          wyjechala w sina dal!
          W stanach spotkalam dziewczyne , ktora ma 5 tatuazy i jakos ta mysl zaczela mi
          w glowie sie kolowac!
          znalazlam wzor, zadzownilam i na mikolaja zrobilam sobie prezent!
          jest to tatoo tylko dla mnie (no widac go bylo ostatnio troche na plazy), nie
          wiem co mysla o nim moi mezczyzni w Polsce - bo o nim nie wiedza jeszcze, tak
          jak moi rodzice i przyjaciele!
          Ale w koncu jest to moje cielo i mam prawo robic z nim co chce!

          koles,ktory robil mi mojego tribala, byl boski!: )))
    • Gość: robol Re: Tatuaż? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 19:40
      tatuaze? fajna sprawa! Z ciekawszych - znalem kolesia
      co wydziargal sobie na czole wielki napis - 220V ..
      Polecam - wygladalo to zabojczo i idywidualnie - nie
      jakas tam pieczatka z katalogu.. :)

      zamiast tatuazy mozna sprobowac skaryfikacji - troche
      bolesna ale zwykle tatuaze mozna usunac a taki wypukly
      wzorek np. na twarzy ma dozywotnia gwarancje:)

      a jesli juz naprawde nie stac was na nic oryginalnego
      to robcie to przynajmniej metoda - "na wikinga" -
      czyli: "od konca paznokci az do szyji" (oczywiscie
      chodzi o paznokcie u nog :)))
    • Gość: perotin Kompleksy? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 10:42
      Tak jak z farbowaniem wlosow - co najmniej podejrzane. Tak czy inaczej, jest to
      proba poszukiwania JAKICHS "atrybutow" POZA SOBA. Jak komus ie brakuje
      oryginalnosci i indywidualizmu w sobie, to najzwyczajniej nie ma potrzeby. NIE
      TWIERDZE, ZE TO REGULA!!!

      Mnie akurat estetycznie mniej lub bardziej to odrzuca.
      • Gość: BSE Re: Kompleksy? IP: 164.143.244.* 26.03.02, 10:51
        Zgadzam sie z Toba! Tatuaze sa dla osob, ktore chca sobie lub innym cos
        udowodnic. Ze niby jestem taka/taki sexy/oryginalny. Fuj! Nie ma nic gorszego
        niz oszpecenie sie na cale zycie! Ja tam lubie swoja skore i jej wyglad. Wlasna
        uroda mi wystarcza i nie musze sobie zadnych znaczkow ani dziecinnych obrazkow
        rysowac na ciele. Paskudztwo!!!
        • Gość: Angelos Re: Kompleksy? IP: 157.25.121.* 26.03.02, 12:34
          Gość portalu: BSE napisał(a):

          > Zgadzam sie z Toba! Tatuaze sa dla osob, ktore chca sobie lub innym cos
          > udowodnic. Ze niby jestem taka/taki sexy/oryginalny. Fuj! Nie ma nic gorszego
          > niz oszpecenie sie na cale zycie! Ja tam lubie swoja skore i jej wyglad. Wlasna
          >
          > uroda mi wystarcza i nie musze sobie zadnych znaczkow ani dziecinnych obrazkow
          > rysowac na ciele. Paskudztwo!!!


          Kompleksy? Z pewnością coś w tym jest. Ale też jest to chęć wyrażenia siły niczym
          stawianie kołnierzyka przez piłkarzy. Wyrażanie siły jest bardzo przyjemne.
          Szczególnie dla faceta. Kiedy stoi się w metrze i patrzy jak starsze pokolenie
          wytyka palcami, a młodsze zastanawia się nad wzorem, człowiek czuje się
          silniejszy, nie ginie wśród tłumu.
        • agick Re: Kompleksy? 26.03.02, 12:42
          Gość portalu: BSE napisał(a):

          > Zgadzam sie z Toba! Tatuaze sa dla osob, ktore chca sobie lub innym cos
          > udowodnic. Ze niby jestem taka/taki sexy/oryginalny. Fuj! Nie ma nic gorszego
          > niz oszpecenie sie na cale zycie! Ja tam lubie swoja skore i jej wyglad. Wlasna
          >
          > uroda mi wystarcza i nie musze sobie zadnych znaczkow ani dziecinnych obrazkow
          > rysowac na ciele. Paskudztwo!!!


          a ja nie sądze żebym miała kompleksy...
          tatuaż mi się podoba (nie każdy, co już pisałam) i ciesze się, że go mam...

          słuchajcie - to jest jak znak w anonimowej masie ludzi... każdy chce być a nie
          przemknąć..

          • ydorius Re: Kompleksy? 26.03.02, 12:55

            Ale to właśnie jest definicja kompleksów...

            .y.
            • Gość: Angelos Re: Kompleksy? IP: 157.25.121.* 26.03.02, 13:04
              ydorius napisał(a):

              >
              > Ale to właśnie jest definicja kompleksów...
              >
              > .y.


              A czy ja mówiłem, że to nie kompleksy. Chociaż czy Cantona miał kompleksy. Bardzo
              w to wątpie, mimo tatuaży i noszonego na sztorc kołnierzyka. Chciał zaznaczyć, że
              nie jest ze swoim środowiskiem związany.
            • agick Re: Kompleksy? 26.03.02, 13:05
              ydorius napisał(a):

              >
              > Ale to właśnie jest definicja kompleksów...

              ygrek, nie zgodzę się z Tobą...
              chęć posiadania tatuażu nie jest kompleksem - to chęć bycia człowiekiem z
              tatuażem..
              ze względów estetycznych
              dla własnej przyjmności
              dla posiadania
              dla bycia innym
              ale to nie jest kompleks...
              • ydorius Re: Kompleksy? 26.03.02, 13:16

                Agicku droga.
                Wyróżnianie się wyglądem jest najłatwiejszą i najbardziej oportunistyczną
                formą wyrażania siebie. Choć sam łażę po mieście w płaszczu i kapeluszu (i się
                tym samym wyróżniam), to robię to dla siebie, nie innych. Czasem chodzę w
                podartych spodniach, czasem w dziwnych tiszertach, ale nie przejmuję się, gdy
                robię "wieś".
                Napisałaś: "to jest jak znak w anonimowej masie ludzi... każdy chce być a nie
                przemknąć...". Polecam autobiografię Feynmanna. Któregoś razu jego żona była
                chora i leżała w szpitalu. Przyszedł do niej, a ona zaproponowała, by przed
                szpitalem zrobili, tak dla siebie, grilla. On zapytał, co na to inni. I
                usłyszał odpowiedź: "a co ciebie obchodzi, co na to inni?".

                I myślę sobie, że brak kompleksów jest wtedy, gdy możesz odpowiedzieć: "nic".

                .y.

                P.S. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z własnego idealizmu. Być może nie ma na
                ziemi człowieka bardziej uzależnionego od opinii innych niż ja sam. Mam
                nadzieję jednak, że parę takich jednostek można by znaleźć.
                • Gość: Angelos Re: Kompleksy? IP: 157.25.121.* 26.03.02, 13:27
                  ydorius napisał(a):

                  >
                  > Agicku droga.
                  > Wyróżnianie się wyglądem jest najłatwiejszą i najbardziej oportunistyczną
                  > formą wyrażania siebie. Choć sam łażę po mieście w płaszczu i kapeluszu (i się
                  > tym samym wyróżniam), to robię to dla siebie, nie innych. Czasem chodzę w
                  > podartych spodniach, czasem w dziwnych tiszertach, ale nie przejmuję się, gdy
                  > robię "wieś".
                  > Napisałaś: "to jest jak znak w anonimowej masie ludzi... każdy chce być a nie
                  > przemknąć...". Polecam autobiografię Feynmanna. Któregoś razu jego żona była
                  > chora i leżała w szpitalu. Przyszedł do niej, a ona zaproponowała, by przed
                  > szpitalem zrobili, tak dla siebie, grilla. On zapytał, co na to inni. I
                  > usłyszał odpowiedź: "a co ciebie obchodzi, co na to inni?".
                  >
                  > I myślę sobie, że brak kompleksów jest wtedy, gdy możesz odpowiedzieć: "nic".
                  >
                  > .y.
                  >
                  > P.S. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z własnego idealizmu. Być może nie ma na
                  > ziemi człowieka bardziej uzależnionego od opinii innych niż ja sam. Mam
                  > nadzieję jednak, że parę takich jednostek można by znaleźć.



                  Jak mnie widzą inni jest tylko konsekwencją tego co robię dla siebie. Czy
                  myślisz, że wytatułowałem się dla innych? Widziałem o wiele więcej krzywych
                  spojrzeń niż uśmiechów na widok mojego znaku, a czy mnie to rusza. Wczoraj na
                  wykładzie u 60 letniej babki nosiłem postawiony kołnierzyk w koszuli i mimo że
                  patrzyła na mnie jak na debila miałem to gdzieś. Przynajmniej się do mnie nie
                  odzywała :)
                • agick Re: Kompleksy? 26.03.02, 13:34
                  ydorius napisał(a):

                  >
                  > Agicku droga.
                  > Wyróżnianie się wyglądem jest najłatwiejszą i najbardziej oportunistyczną
                  > formą wyrażania siebie. Choć sam łażę po mieście w płaszczu i kapeluszu (i się
                  > tym samym wyróżniam), to robię to dla siebie, nie innych.

                  ja posiadam swój tatuaż też dla siebie... co napisałam wcześniej - jest mój..
                  nie chodzę w w ciuchach, które mnie wyróżniają bo wiem, ile sama jestem warta i
                  nie potrzebuję podkreślać siebie w tak ewidentny sposób..


                  Czasem chodzę w
                  > podartych spodniach, czasem w dziwnych tiszertach, ale nie przejmuję się, gdy
                  > robię "wieś".
                  > Napisałaś: "to jest jak znak w anonimowej masie ludzi... każdy chce być a nie
                  > przemknąć...".
                  ale to nie jest kompleks ygreku.. bo jeśli tak, to czy wszelka sztuka, obrazy,
                  wiersze, jakakolwiek inna forma ekspresji artystycznej, jest kompleksem..? nie
                  jest. Jest pozostawieniem po sobie śladu - tu byłem, żyłem..
                  Nie wyrażam siebie za pomocą przekazu artystycznego, nie śpiewam piosenek, nie
                  noszę podartych tiszertów..
                  mam tatuaż, który jest nie widoczny praktycznie dla nikogo.. ale JA wiem, że on
                  tam jest.. to jest jak Twój kapelusz, czy Twoja "wieś"... nie potzrbuję go
                  wystawiać na przetarg innych ludzi - mam go dla siebie i ta świadomość jest mi
                  wystarczająca.. mam go bo chciałam, bo podobają mi się tatuaże a nie dlatego, że
                  mam kompleks...

                  Polecam autobiografię Feynmanna. Któregoś razu jego żona była
                  > chora i leżała w szpitalu. Przyszedł do niej, a ona zaproponowała, by przed
                  > szpitalem zrobili, tak dla siebie, grilla. On zapytał, co na to inni. I
                  > usłyszał odpowiedź: "a co ciebie obchodzi, co na to inni?".
                  >
                  > I myślę sobie, że brak kompleksów jest wtedy, gdy możesz odpowiedzieć: "nic".

                  bardzo często odpowiadzam "nic"... tylko, że trzeba sobie zadać pytanie jakiej
                  kwestii to "nic" dotyczy...
                  nie mieszkamy na pustyni... tak więc "nic" może być nie tylko znakiem braku
                  kompleksów ale też kompleksem samym w sobie...
                  nie sądzisz..?

                  >
                  > .y.
                  >
                  > P.S. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z własnego idealizmu. Być może nie ma na
                  > ziemi człowieka bardziej uzależnionego od opinii innych niż ja sam. Mam
                  > nadzieję jednak, że parę takich jednostek można by znaleźć.

                  • ydorius Re: Kompleksy? 26.03.02, 13:39
                    agick napisał(a):

                    > bardzo często odpowiadzam "nic"... tylko, że trzeba sobie zadać pytanie jakiej
                    > kwestii to "nic" dotyczy...
                    > nie mieszkamy na pustyni... tak więc "nic" może być nie tylko znakiem braku
                    > kompleksów ale też kompleksem samym w sobie...
                    > nie sądzisz..?

                    i chyba to mnie przekonało do Twej argumentacji. :-)))
                    Precz z kompleksami. Niech żyją ludzie wewnątrzsterowni, pozbawieni
                    resentymentów i wolni. Współwzniesiesz toast? :-))

                    .y.

                    P.S. Angelosie, znam Cię zbyt dobrze, byś musiał mi to tłumaczyć...

                    • Gość: Angelos Re: Kompleksy? IP: 157.25.121.* 26.03.02, 13:47
                      ydorius napisał(a):

                      > agick napisał(a):
                      >
                      > > bardzo często odpowiadzam "nic"... tylko, że trzeba sobie zadać pytanie ja
                      > kiej
                      > > kwestii to "nic" dotyczy...
                      > > nie mieszkamy na pustyni... tak więc "nic" może być nie tylko znakiem brak
                      > u
                      > > kompleksów ale też kompleksem samym w sobie...
                      > > nie sądzisz..?
                      >
                      > i chyba to mnie przekonało do Twej argumentacji. :-)))
                      > Precz z kompleksami. Niech żyją ludzie wewnątrzsterowni, pozbawieni
                      > resentymentów i wolni. Współwzniesiesz toast? :-))
                      >
                      > .y.
                      >
                      > P.S. Angelosie, znam Cię zbyt dobrze, byś musiał mi to tłumaczyć...
                      >



                      Ciekaw jestem jak dobrze mnie znasz. Bardzo, bardzo ciekaw.
                      • ydorius Re: Kompleksy? 26.03.02, 13:51

                        Lepiej chyba niż myślisz.
                        Ale to nie temat na forum.

                        .y.
                      • agick Re: Kompleksy? 26.03.02, 13:54
                        Gość portalu: Angelos napisał(a):

                        > ydorius napisał(a):
                        >
                        > > agick napisał(a):
                        > >
                        > > > bardzo często odpowiadzam "nic"... tylko, że trzeba sobie zadać pytan
                        > ie ja
                        > > kiej
                        > > > kwestii to "nic" dotyczy...
                        > > > nie mieszkamy na pustyni... tak więc "nic" może być nie tylko znakiem
                        > brak
                        > > u
                        > > > kompleksów ale też kompleksem samym w sobie...
                        > > > nie sądzisz..?
                        > >
                        > > i chyba to mnie przekonało do Twej argumentacji. :-)))
                        > > Precz z kompleksami. Niech żyją ludzie wewnątrzsterowni, pozbawieni
                        > > resentymentów i wolni. Współwzniesiesz toast? :-))

                        bardzo chętnie.....
                • Gość: Saskia Re: Kompleksy? IP: *.w.club-internet.fr 26.03.02, 18:32
                  zrobilam tatuaz dla siebie, nie dlam innych. wcale go nie pokazuje, jest na
                  brzuchu i praktycznie nikt go nie widzi jak nie mam na to ochoty. mowicie, ze
                  mam kompleksy, bo zrobilam tatuaz? bardzo ciekawe rozumowanie, ale bardzo
                  nieprawdziwe w wypadku wiekszosci osob. troche tolerancji, kochani. jak sie
                  komus nie podoba, to niech nie robi, jak sie komus podoba, to robi. nie
                  oceniajcie i nie szufladkujcie ludzi na tych z tatuazem i bez, bo do niczego
                  nie dojdziecia takim rozumowaniem. przypisujecie rozne cechy ludziom
                  wytatuowanym, a tak na prawde nic o nich nie wiecie. poza tym, ze maja tatuaz.
    • Gość: Saskia Re: Tatuaż? IP: *.w.club-internet.fr 26.03.02, 18:19
      zrobilam sobie tatuaz na brzuchu, mam go juz 3 lata. Jak chcesz sobie zrobic,
      to zapytaj, czy uzywaja za kazdym razem nowych igiel (AIDS), dowiedz sie, czy
      zaklas jest dobry. Lepiej zaplacic wiecej i miec staranne wykonanie, bo to
      przeciez na cale zycie. Tatuaz zwykle jest calkiem zagojony po 2 tyg, na
      poczatku musisz przemywac wada, delikatnie, i smarowac wazelina. Zadnych innych
      kosmetykow!
      Otoczenie? Wszystkim sie podobalo. Miejsce jest dosyc dyskretne, wiec nie kazdy
      moze zauwazyc.
      • yak-ona Re: Tatuaż? 26.03.02, 19:41
        ja tez zrobilam tatuaz tylko i wylacznie dla siebie i nie kierowalam sie
        niczyim zdaniem!
        nie jest to zadna manifestacja ani pokazanie jaka to jestem super,
        niepowtarzalna!

        a poza tym uwazam , ze nie kzdego stac na taki wyczyn!
        • Gość: Trotula Re: Tatuaż? IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 14:45
          Od dwóch lat pracuję w studiu tatuażu, sama mam kilka.
          Pierwszy zrobiłam sobie w wieku 16 lat, nie było to może do końca przemyślane,
          bo wykonanie pozostawia wiele do życzenia, ale nigdy nie myślałam o usunięciu
          go. Przypomina mi moją wczesną młodość, pewne szaleństwa :-)
          Drugi - smutny elf/demon na ramieniu - po prostu "przyszedł" do mnie.
          Siedziałam sobie i projektowałam komuś innemu, i nagle pomyślałam "Będzie
          mój!". Mam jeszcze gryfy na plecach, Snoopy'ego na palcu u stopy i smoczka na
          nadgarstku. Każdy z nich jest częścią mojego ciała, wrosły w nie tak bardzo, że
          czasami zapominam, że je mam.
          Ludzie różnie reagują na tatuaże, zwłaszcza te większe u kobiet, i
          w "niekobiecych" miejscach, typu dłonie, ramiona, nogi. Czasem na plaży ktoś
          się obejrzy, zagada, jednak częściej sympatycznie.
          Nigdy nie żałowałam tego, że się wytatuowałam - czasami mi to przeszkadza,
          kiedy sytuacja wymaga eleganckiego ubioru, na uczelni.
          Moi rodzice nie byli zachwyceni, widząc co mam na ciele, ale nic nie mogli na
          to poradzić - postawiłam ich przed faktem dokonanym. Nadal nie lubią patrzeć na
          moje tatuaże, więc ich nie drażnię dodatkowo, i w domu zakładam bluzy z długim
          rękawem. Dziadkowie, kiedy zostali poinformowani przez mamę, powiedzieli, że
          niech sobie mam, co chcę, ale żeby im tego nie pokazywać.
          Nie wiem, czy tatuaże wynikają z kompleksów - czasem z potrzeb estetycznych, z
          chęci udekorowania swojego ciała, z potrzeby wpasowania się w subkulturę...Tyle
          jest powodów ilu ludzi. Pracując w studiu tatuażu spotykam różnych ludzi -
          głównie młodych, chociaż przychodzą i ludzie po 40-tce. Dziewczyny rzadko
          decydują się na odważne wzory, na zakrycie całych pleców, chociaż zdarzają się
          i takie. Kobiety chcą zrobić niespodziankę mężowi, nastolatki to
          głównie "młodzież alternatywna",chcąca podkreślić swoją oryginalność, młodzi
          chłopcy, wybierając wielkie, drapieżne wzory chcą zamanifestować swoją męskość.
          Poza tym sam akt tatuowania, wybierania wzoru, wyzwala dużo emocji i
          adrenaliny, może dlatego więcej chętnych na tatuowanie jest wśród młodzieży.
          Ja nie myślę o tym, jak będzie wyglądało moje ciało za 30 lat - kiedy się
          zestarzeję, to z tatuażami czy bez, nie będzie to już apetyczne ciało - zresztą
          wtedy nie będzie mnie już to obchodzić.
          • Gość: Angelos Re: Trotula BŁAGAM!!!! IP: 157.25.121.* 27.03.02, 14:51
            Podaj mi swojego maila, żebym mógł Ci wysłąć już parę pytań profesjonalnych.


            • Gość: Trotula Re: Trotula BŁAGAM!!!! IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 15:04
              Proszę bardzo :-)

              trotula@interia.pl
              • Gość: Angelos Re: Trotula BŁAGAM!!!! IP: 157.25.121.* 27.03.02, 15:09
                Gość portalu: Trotula napisał(a):

                > Proszę bardzo :-)
                >
                > trotula@interia.pl


                Wielkie, wielkie dzięki. Pomyślę nad pytaniami i w najbliższych dniach Ci je
                wyślę. Na razię bedzie to do pracy, ale mam nadzieję że teks o kulturze tatuażu w
                Polsce sprzedam jakiemuś tygodnikowi.
                pzdr
    • Gość: spacja Re: Tatuaż? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 15:31
      Mam 28 lat, jestem zona i matka. Mam tatuaz od prawie 2 lat. Nie zaluje, ze go
      zrobilam, bo decyzja o jego zrobieniu byla powaznie przemyslana. Jest nieduzy,
      na ramieniu i gdybym chciala, to bardzo latwo moglabym go ukrywac (ale nie
      chce, bo mi sie podoba!). Rodzina zareagowala spokojnie, dla nich to nic
      wielkiego, szczegolnie ze nie jest to "zwyczajny" tatuaz: chcesz wiedziec
      wiecej to zapraszam na strone www.dawca.pl
    • Gość: Tatuazka Re: Tatuaż? IP: *.dsl.mindspring.com 10.04.02, 01:12
      Sama nie potrafie odpowiedziec na pytanie dlaczego ludzie robia tatuaze. Ja
      nie kwalifikuje sie chyba do rzdnych grup. Np. Nastolatki chca zamanefistowac
      swoja oryginalnosc(coz mam 24 lata wiec?)kobiety robia to raczej w ukryciu i w
      miejscach w ktorych ich nie widac(moje widac). Mam 4(poki co) i nie byly tez
      szczegolnie przemyslane(pomimo tego nie zaluje). Uwielbiam je wrecz sa czescia
      mnie i lubie je pokazywac. Zwlaczcza ze sa bardzo ciekawe i oryginalne. Jeden
      przyznam ze byl totalnie nieprzemyslany(to ten ostatni) troche wina za duzo
      (coz byc moze). Uwazam ze rzeczy robione pod wplywem impulsu tez sa wazne.
      Czasami warto dac sobie odpoczac od wszelkich norm narzucanym nam przez swiat.
      impuls np: tatuaz mnie kreci i to wcale nie znaczy ze bylo nie przemyslane. To
      co uwazam ze byloby za duzo wiem ze nie zrobilabym tego. Ale jesli ja mam
      ochote na tatuaz teraz i za pol godZiny znajde sie w salonie czy to tragedia?
      Pierwszy byl bardzo przemyslany i nie cieszyl mnie tak bardzo jak te ktore mam
      z impulsu. Trzeba zyc chwila i ja nie zaluje niczego!!!
      Zycze wiele fajnych wzorow tym ktorzy to lubia i sobie na przyszlosc a ludziom
      wiecej tolerancji chodz mnie to nie obchodzi?(wazne ze ja lubie inni nie musza)
    • alfalfa Re: Tatuaż? 10.04.02, 15:00
      Nie chciałbym mieć tatuażu, nie podoba mi się ten zwyczaj (moda?). Odbieram to
      jako próbę bycia "oryginalnym" i "zauważonym" co samo w sobie jest bez sensu
      (po co?). Nie chcę żeby na mnie ktoś zwracał uwagę, lubię anonimowość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka