Dodaj do ulubionych

Nienawidzę moich rodziców

21.11.13, 22:59
Przed chwilą zadzwoniłam do matki tylko po to, by powiedzieć jej, że nie zadzwoniłam w jej imieniny nie dlatego, że o nich zapomniałam, tylko dlatego, że w głębi serca nie życzę jej niczego dobrego i że byłby to akt obrzydliwej hipokryzji z mojej strony.

Masakra, rozwala mnie to uczucie. Autentycznie, czuję nienawiść do ludzi, którzy dali mi życie.
Wątpię, żeby ten konflikt dało się rozwiązać - moi rodzice nie przyjmują absolutnie żadnej krytyki, uważają się wręcz za chodzące ideały.


P.S.
Krytyku, nie wyjeżdżaj mi tylko z kompleksami Edypa i Elektry i innymi bzdurami.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:03
      niestety, jak urodzisz dziecko, będzie jeszcze gorzej i dopiero po kilku latach jakoś pogodzisz się z faktem, że twoi rodzice byli jacy i byli i lepszych już mieć nie będziesz. Ani innych.
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:05
        Mając takich popierdzielonych starych i wzorce wyniesione z domu naprawdę poważnie zastanawiam się, czy w ogóle planować dziecko.
        • simply_z Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:09
          rodziny się nie wybiera ,pomysl ,ze zawsze mogli pić i bić ..
          (chyba,że to wchodzi w grę).
          • allatatevi1 Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:12
            No właśnie - ale np. w Indiach nawet jakby pili i bili to mogliby jej wybrać męża a ona musiałaby się podporządkować (w niektórych regionach i kastach przynajmniej).
            Tak więc mogło być gorzej.
        • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:22
          <<<<<<Mając takich popierdzielonych starych i wzorce wyniesione z domu naprawdę poważnie zastanawiam się, czy w ogóle planować dziecko. >>>>>>>>>>>>

          W jednej rodzinie zdarza sie ze jest ksiądz i bandyta.Czy ty nie umiesz życ swoim życiem i być dobrym człowiekiem.Dziecko rodzisz i wychowujesz dla siebie.Nie rozumiem,dlatego ze relacje z rodzicami sa bee to nie będzie dzieci,liczyłaś na darmowa nianię?
          • miau.weglowy Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:53
            blad: dziecko wychowujesz dla niego samego. i dla swiata.
            poza tym jak nie rozumiesz problemu, to sie nie wymadrzaj. taka mala rada. swietsza niz swiety sie znalazla...
            • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:59
              Prosze mi nie zwracać uwagi.Dziecko rodzi sie dla siebie nie dla mamusi i tatusia.Bo gdyby dla swiata to mozna je zostawic moze da rade sie samo wychowac.
              Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo ze o kasę.
              • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:23
                Coooo? jaką kasę?
                weź Ty kobieto, zamilcz i nie wróż z fusów, bo kiepsko Ci to idzie.

                Nie, nie liczę na "darmową nianię" jak to ujęłaś. Boję się tylko powielania błędów moich rodziców w odniesieniu do własnego potomstwa. EOT.
                • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:26
                  A ty jedno i to samo,nienawidzisz tylko oficjalnie nie opowiedziałaś się za co tak konkretnie i szukasz popleczników ktorzy będą wspólczuwąc a sami nie widza za co.
                  Nieprawda jest ze jak matka bije dziecko to ono będzie bić swoje.wez ogarnij się.
                  • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:46
                    sama się ogarnij :D
                    • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:57
                      Zaczynam ci wspólczuwać,ziejesz nienawiścia do wszystkich.Kto nie z toba to przeciwko tobie.
                      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:02
                        Mylisz się. Jedynymi obiektami mojej "nienawiści" są rodzice. A i nienawiść jest zbyt dużym słowem, którego wczoraj użyłam w dużych nerwach i emocjach. To raczej rozdzierająca rozpacz, żal i wściekłość, że pomimo masy sygnałów z zewnątrz, nie tylko z mojej strony, do nic nic nie dociera. Albo prawda jest zbyt gorzka, żeby umieli to przyjąć i przyznać się do tego.
                        Nie wiesz przez co przeszłam, znasz tylko wycinek mojej historii, której nie zamierzam tutaj analizować, więc wykaż trochę dystansu i szacunku, Pani Wróżko.
                      • kino.mockba Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 07:59
                        luiz.a89 napisał(a):

                        > Zaczynam ci wspólczuwać

                        Co?
          • wpieniona Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:57
            Następna zeje..bista
          • spokojnawoda Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:45
            Dziecko rodzisz i wychowujesz dla siebie
            Co za bledne przekonanie!!!!!!
        • sl.13 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:18
          Słusznie.
      • allatatevi1 Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:11
        Dlaczego jak urodzi dziecko to będzie gorzej?
        • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:17
          zapraszam na forum życie rodzinne wątek matki o przemocy w rodzinie, post bodaje danaidy. Nie sądzę, byś zrozumiała, jeśli jeszcze nie masz dzieci, ale może się mylę.
          • allatatevi1 Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:18
            Przeczytam, choćby z ciekawości.
        • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:16
          Bo dopiero mając własne dziecko, uświadamiasz sobie, jak bardzo jestes przesiąknięta schematami wyniesionymi z domu i jak często przyłapujesz się na tym, że powielasz błędy rodziców, które oni popełniali w relacji z własnymi dziećmi.
          • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:26
            jesli nie jestes zaskorupiala w pogladach, jesli jestes otwarta na argumenty, widzisz przyczyny i skutki, jesli jestes gotowa sie uczyc, odrzucic stare nawyki - to powinno byc OK.
            Musisz byc przygotowana na zmiane postepowania, jesli zauwazysz swoje bledy. Jedni robia to szybko, inni zdaja sobie z tego sprawe na lozu smierci.
            • banksia Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:57
              dokladnie. szkoda czasu rozgrzebywac, lepiej projektowac do przodu, uczac sie non stop.
              i czasem swietnie wiedziec czego n i e robic.

              a tak swoja droga jak to jest mozliwe zeby z powodu jednego pieruna nie moc przez 3 godziny do domu z roboty wrocic... w piateczek...
              • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 00:58
                > a tak swoja droga jak to jest mozliwe zeby z powodu jednego pieruna nie moc prz
                > ez 3 godziny do domu z roboty wrocic... w piateczek...


                droga byla dluga i karczmista.....
    • zeberdee28 Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:14
      Nienawiść jest piekielnym kotłem w którym będziesz się smażyć za życia. Nie każdy ma tak grubą skórę że będzie mógł to wytrzymać.
    • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:17
      <<<<<Przed chwilą zadzwoniłam do matki tylko po to, by powiedzieć jej, że nie zadzwoniłam w jej imieniny nie dlatego, że o nich zapomniałam, tylko dlatego, że w głębi serca nie życzę jej niczego dobrego i że byłby to akt obrzydliwej hipokryzji z mojej strony. >>>>>>>>>>>>>


      Dziewczyno,ty chyba sama nie wiesz co mówisz.Ja najgorszemu wrogowi gdym go miała
      przez moment nie zyczyłabym nic co mogłoby urazic, a tymbardziej rodziców,jacy by nie byli.
      Myślisz że zawojujesz świat?nie wiadomo komu z brzegu.
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:26
        Nadinterpretujesz.
        Nie życzę swojej matce niczego złego. Co nie oznacza, że w obecnej sytuacji byłabym w stanie szczerze życzyć jej "wszystkiego najlepszego". Nie stać mnie na taką hipokryzję.
        • kalllka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:15
          Z opisu twojej postawy wobec rodziców wynika ze bardzo daleko ci do równowagi; bardzo życzeniowo myślisz i roszczeniowo postepujesz. tak wobec bliskich jak otoczenia. Myśle ze używasz eufemizmow jednoznacznie kategoryzujacych rodziców - en masse, zaś popularyzujac wybrane przez sie prywatne szczegóły dokonujesz aktu przemocy na własnej rodzinie. Taki akt rewanżu za własna niezgulowatosc. Poza tym, skupiając uwagę innych na "socjopatycznych"rodzicach pozycjonujesz sie w gronie dzieci normalnych
          Dla mnie- cwana sztuczka.



          • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:59
            Ale że co? Jakiego aktu przemocy? Co masz na myśli? Jaka życzeniowość, jaka roszczeniowość? Przecież piszę zupełnie o czymś innym - NIC materialnie od nich nie wymagam, jedynie postępowania fair i odwagi, by umieli przyznać się do błędów. Nawet nie wiesz, jak moje rodzeństwo było przez nich gnojone - mnie się dostawało najmniej jako najmłodszej, ale byłam wielokrotnie świadkiem przemocy psychicznej i fizycznej z ich srony w stosunku do rodzeństwa. Nie potrafię im tego wybaczyć.
            • kalllka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:56
              Dokonujesz aktu przemocy, zemsty na rodzicach szkalując ich publicznie; upuszczasz długo gromadzone emocje. A , ze nie umiesz ich flirtować- brak ci umiejętności wiec wolisz wylac je tutaj niż "narazić sie " w domu.
              I choć rozumiem dlaczego tak zle ci sie dzieje to nie mogę tego zaakceptować. Po prostu dlatego, ze potrzebujesz jasnego jednoznacznego przekazu:złe emocje - nie są respektowane.
              • six_a Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 21:40
                >brak ci umiejętności wiec wolisz wylac je tutaj niż "narazić sie " w domu.

                a ty skąd wiesz, co się dzieje u kogoś w domu? akurat doskonale widać, że emocje się wylewają uszami w każdej sytuacji, nie tylko na forum. po co tworzyć teorie.

                >to nie mogę tego zaakceptować.
                należałoby przestać czytać, i to nie tylko forum. a najlepiej zamknąć oczy. są różne złe emocje. tego typu "złe" akurat nikomu krzywdy nie robią. więc nie przesadzaj z dowalaniem komuś, że nie powinien czuć złości, bo to jest be, albo jakaś kalllka sobie nie życzy czytać.
              • caryca.cyrylica Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 00:11
                Co za bzdury. Właśnie nie pozwalanie sobie na złe emocje jest mega destrukcyjne. Można sobie tym niezłą krzywdę zrobić.
              • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 00:26
                > zasz długo gromadzone emocje. A , ze nie umiesz ich flirtować- brak ci umiejęt

                O wypraszam sobie, flirtowanie wychodzi mi całkiem nieźle!
                :D
      • mm969696 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:47
        ale gadasz głupoty. Rodzic to człowiek jak każdy inny, można tez go nienawidzić, jeśli na to zasługuje.
    • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:18
      > Przed chwilą zadzwoniłam do matki tylko po to, by powiedzieć jej, że nie zadzwo
      > niłam w jej imieniny nie dlatego, że o nich zapomniałam, tylko dlatego, że w gł
      > ębi serca nie życzę jej niczego dobrego

      uch, z grubej rury.
      ale jaki był cel mówienia jej tego?
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:33
        stephanie.plum napisała:

        > ale jaki był cel mówienia jej tego?

        Od siostry dowiedziałam się, że ona myśli, że zapomniałam. Znasz uczucie, kiedy sygnalizujesz, ba! - mówisz wprost komuś, że jest problem, jest duży problem, a ta osoba udaje, że nie rozumie i zachowuje się tak jakby problem nie istniał? Bo właśnie z tych pobudek zadzwoniłam - chciałam jej dać do zrozumienia, że to, że nie dzwonię, nawet w jej imieniny, nie oznacza, że nie pamiętam, tylko, że jest między nami konflikt, czuje się skrzywdzona jej i taty postępowaniem.
        • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:50
          kurczę, czytam to i myślę, że mam rodziców idealnych.

          ale chyba nie, może tylko mało konfliktowych.

          jednak, o ile wasz konflikt nie dotyczy jakiejś konkretnej, bierzącej sprawy, którą można wziąć pod lupę i wyjaśnić, ale bardziej o "całokształt", to nie wiem, czy w ten sposób coś poprawisz.

          moim zdaniem eskalacja emocji prowadzi raczej do polaryzacji postaw niż do pojednania (przepraszam za to zdanie!!!).

          ja mam takie doświadczenie, że gdy człowiek się ze sobą pozmaga sam, pewne rzeczy przemyśli, dojrzeje, pożyje, to i na "krzywdy" doznane od rodziców patrzy inaczej - spokojniej.
          a ten spokój jest nie do przecenienia.
          bo może jestem cyniczna, ale uważam, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie; ludzie po prostu nie są w stanie wszystkiego sobie wyjaśnić, wszystkiego zrozumieć, za wszystko zadośćuczynić.
          a wygrany w sumie zawsze jest ten, kto nadal widzi dobro.
          • kochanic.a.francuza Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 12:23
            "bo może jestem cyniczna, ale uważam, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie; ludzie po prostu nie są w stanie wszystkiego sobie wyjaśnić, wszystkiego zrozumieć, za wszystko zadośćuczynić.
            a wygrany w sumie zawsze jest ten, kto nadal widzi dobro. "

            Mysle tak samo z tym, ze nie uwazam takiego myslenia za cynizm. Raczej za przyjmowanie do wiadomosci zlozonosci problemow. Swiat i ludzie taki jest i trzaba sie z tym pogodzic i postepowac optymalnie.
    • nie.mam.20 zatem usamodzielnij sie, zaloz rodzine 21.11.13, 23:24
      co Ci da odskocznie. Staraj sie myslec o rodzicach jak najmniej, nie dzwon z wyrzutami, deklaracjami.
      Masz do nich zal, ale czy z pewnoscia ich nienawidzisz? Czy moze wolasz o pomoc, moze chcesz ich zapewniej, ze dla nich cos znaczysz?
      Majac wlasne dziecko, zadbasz, zeby nie mialo takiej sytuacji, w jakiej Ty sie znajdujesz.
      Wygasic uczuc Ci sie nie uda, ale mozesz ograniczyc ich czar i moc nad Toba.
      Przenies swoje uczucia na jakiegos normalnego faceta, moze byc z broda, klakami na grzbiecie, byle byl Ci przyjacielem. Znajdz sobie kogos, do kogo bedziesz miec zaufanie, na kim moglabys polegac.
      Nie bedzie latwo, prawdziwe idealy nie istnieja, a te zblizone moga o tym nie wiedziec.
      Ucieklas nam na 9 dni (po bezsennej nocy). Masz usprawiedliwienie w dzienniczku ? :)
      • magadanskaya Re: zatem usamodzielnij sie, zaloz rodzine 21.11.13, 23:28
        dziękuję Ci za ten wpis
    • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:24
      To przykre, że żyjesz nienawiścią. Jest taki banał: nienawiść to zażywanie trucizny w nadziei, że ona zaszkodzi komu innemu. Coś w tym jest.
      Aha, dlaczego piszesz o tym na forum? Nie masz nikogo bliskiego, żeby o tym pogadać? Tutaj niestety mogą się zdarzyć jakieś niesympatyczne wpisy.
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:30
        Mam, właśnie wypłakałam się siostrze w słuchawkę.
        Ale to był taki impuls, uważam, że większość ludzi na forum potrafi w takich sytuacjach chłodno i racjonalnie ocenić sytuację.
        A że pojawią się nieprzyjemne wpisy?
        Cóż, każdy czasem potrzebuje trzepnięcia.
        • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:45
          No cóż, pozostaje mi zgodzić się z tym, że dobrze w takim przypadku mieć faceta ale takiego, na którym gdy się oprzesz, podtrzyma Cię, a nie złamaną trzcinę, która wbije Ci się w dłoń (gdzieś mi się plątała po głowie taka metafora). W takim stanie nerwów niestety latwo rzucić się na byle co i dowalić sobie kłopotów.

          Druga sprawa - musisz się zmierzyć z tym, na ile Ty w jakiś sposób dziedziczysz ich cechy charakteru i to zaakceptować, a następnie odpuścić. Nie wiem dlaczego dokładnie ich nienawidzisz ale pamiętaj, że jesteś ich częścią. Nienawidząc ich, nienawidzisz po części samej siebie. A tak się nie da żyć.
    • system.tzw.edukacji Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:37
      > Przed chwilą zadzwoniłam do matki tylko po to, by powiedzieć jej, że nie zadzwoniłam
      > w jej imieniny nie dlatego, że o nich zapomniałam, tylko dlatego, że w głębi
      > serca nie życzę jej niczego dobrego i że byłby to akt obrzydliwej hipokryzji
      > z mojej strony.

      > Masakra, rozwala mnie to uczucie. Autentycznie, czuję nienawiść do ludzi, którzy
      > dali mi życie.

      > Krytyku, nie wyjeżdżaj mi tylko z kompleksami Edypa i Elektry i innymi bzdurami

      Nie mam zamiaru. Jedyne, co w kwestii tzw. psychoterapii przychodzi mi teraz na myśl, to że ta podła szajka żeruje na ludziach takich jak Ty: nieszczęśliwych, znerwicowanych. Wg mnie to niemoralne.

      A co do Ciebie, to nie wiem, o co masz pretensje do rodziców, natomiast nawet jeśli są to poważne sprawy, to z rozpamiętywania i karmienia się nienawiścią nic dobrego nie wynika. Owszem, psychoterapeuci wymyślili sobie koncepcję „przepracowywania problemów”, ponieważ to niezła żyła złota, na Twoim miejscu jednak bym odpuścił. Nie masz obowiązku utrzymywania kontaktów z rodzicami, jeśli sobie tego nie życzysz, i tyle. Co chcesz właściwie osiągnąć tego rodzaju telefonami?
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:41
        Ja mam inne zdanie na temat psychoterapii i szczerze mówiąc zastanawiam się nad jej podjęciem. Chociażby właśnie po to, żeby uwolnić się od wpływu starych na moje życie.

        A ten telefon, jak już pisałam, miał na celu wyprowadzenie matki z błędu - ona bagatelizuje problemy, uważa, że jest idealna i ignoruje wszystkie negatywne sygnały z mojej i rodzeństwa strony. Tak też pomyślała, kiedy nie zadzwoniłam w jej imieniny - że zapomniałam. A ja kuśwa nie zapomniałam, tylko ma ogromny żal i chcę, żeby to do niej dotarło.
        • miau.weglowy Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:57
          wbrew temu, co tu ci pisza niektorzy idealni, ze jacy by nie byli, to PRZECIEZ rodzice, ja uwazam,ze masz prawo szczerze powiedziec, co cie boli. a oni albo przemysla, albo nie. ty z czasem, z uplywem lat, bedziesz w koncu zdolna zaakceptowac ich ograniczenia i bledy. ale na to wszystko potrzeba czasu. duzo.
          wiem z doswiadczenia.
        • system.tzw.edukacji Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:15
          > Ja mam inne zdanie na temat psychoterapii i szczerze mówiąc zastanawiam się nad
          > jej podjęciem. Chociażby właśnie po to, żeby uwolnić się od wpływu starych na
          > moje życie.

          Jeśli jesteś osobą dorosłą i niezależną finansowo, to wpływ rodziców będzie dokładnie taki, jaki chcesz. A jeśli nie, to psychoterapia tak czy siak Ci nie pomoże. Strata pieniędzy.

          > A ten telefon, jak już pisałam, miał na celu wyprowadzenie matki z błędu - ona
          > bagatelizuje problemy, uważa, że jest idealna i ignoruje wszystkie negatywne
          > sygnały z mojej i rodzeństwa strony.

          Zacznijmy od tego, że jeśli nadmiernie Ci zależy na tym, co ktoś myśli, to przypuszczalnie winę za to ponoszą kłopoty własne w rodzaju niskiej samooceny czy czegoś takiego.

          Generalnie: dobre samopoczucie zapewnia aktywność życiowa, podejmowanie wyzwań oraz poczucie kontroli nad własnym życiem, podczas gdy kładąc się na kozetce u tzw. psychoterapeuty (nawiasem mówiąc, bycie nieszczęśliwym i zagubionym to nie jest choroba, tylko naturalna część życia, etap, i w ogóle nie wymaga terapii; terapii wymagają fobie, ciężkie nerwice itp.) – robisz coś dokładnie odwrotnego: użalasz się nad sobą, tracisz kontrolę nad własnym życiem, bo „terapeuta” Ci wmawia, że za wszystko odpowiadają tzw. toksycznie rodzice, dzieciństwo i tak dalej. Stajesz się stopniowo uzależnioną ofiarą, bezkrytycznie przyjmującą bełkotliwe „mądrości” swojego mentora psychoterapeuty.
          • nie.mam.20 nie ma sensu wynajdywac kola 22.11.13, 00:22
            terapeuta, psycholog powinni uzmyslowic przyczyny (te ukryte), skutki oraz wskazac metode/sposob zachowania/nerzedzie zby ten stan naprawic. Poza tym, jako osoba stojaca z boku ma lepsza ocene, niz osoba zainteresowana.
            Nie znajac calosci konfliktu, nie jestesmy w stanie pomoc. Psycholog po uslyszeniu historii i zadaniu pytan, ma wieksza szanse na sukces, anizeli amator z pogladami ustalonymi raz na zawsze.
            • system.tzw.edukacji Re: nie ma sensu wynajdywac kola 22.11.13, 00:30
              > terapeuta, psycholog powinni uzmyslowic przyczyny (te ukryte)

              Tylko żeby nie przedobrzył, bo tak się niestety składa, że psychoterapeutom zdarzało się zaszczepiać swoim pacjentom fałszywe wspomnienia, na przykład dotyczące gwałtów czy wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie.

              To jest właśnie główny problem psychoterapii: „ukryte przyczyny”, wyłuskiwane przez mędrców z pomocą wiedzy tajemnej. „Ukryte przyczyny problemów” to jest największy bodaj bullshit w całej tej religii, jaką jest psychoterapia.
              • nie.mam.20 Re: nie ma sensu wynajdywac kola 22.11.13, 00:48
                przyklad zlych terapeutow/psychologow nie powinien nam zaslaniac osiagniec tych uczciwych i profesjonalnych.
                Nie znam przypadku zaszczpienia (falszywego) gwaltu etc. Znam przypadki "otwarcia sie" ofiary po wielu latch duszenia w sobie.
                Niepotrzebny sarkazm, psychologia nie jest nauka tajemna, nie posluguje sie "narzedziami". Poza wyjatkiem pewnego mocarstwa zamieszkalego przez dziwna odmiane homo sapiens, a wlasciwie homo quasisapiens. Ci genetycznie wymagaja dojenia z kasy przez cwanszych, co podnosi ich estyme.
                Pozostanmy w kregu najblizszym.
                • system.tzw.edukacji Re: nie ma sensu wynajdywac kola 22.11.13, 00:59
                  > Nie znam przypadku zaszczpienia (falszywego) gwaltu etc. Znam przypadki "otwarcia sie"
                  > ofiary po wielu latch duszenia w sobie.

                  Rozumiem, że, mówiąc językiem psychoANALizy, mass na myśli tłumienie; ja mam na myśli coś, co określa się w ichniejszej nomenklaturze mianem „wyparcia” – o ile wiem, wyparcie traum jest teoretycznie możliwe, pytanie jednak, na jakiej zasadzie dochodzą do tychże wypartych traum psychoterapeuci, jakimi metodami.

                  Ale tego się dowiedzieć nie sposób, niestety. Za trudne, wymaga lat studiów.

                  Po mistrzowsku nazwał nienazwane Kurt Vonnegut, swego czasu mój ulubiony pisarz: „(…) uczony, który nie potrafi wyjaśnić tego, nad czym pracuje, ośmioletniemu dziecku, jest szarlatanem”. Nic dodać, nic ująć!
                  • nie.mam.20 kolejne uproszczenie, Vonnegut mial marne 22.11.13, 01:08
                    pojecie o naukach scislych, pomimo studiowania chemii.
                    Mialem wyklady ze swiatowej slawy profesorem, ktorego wykladow nie kumalem. Nauczylem sie na pamiec. To nie znaczy, ze byl szarlatanem, to moje mozliwosci intelektualne nie dorownywaly jego.
                    Ja jestem specjalista z innej czesci tej samej branzy.
                    I powiem ci tyle, ze nie kazdy naukowiec ma zdolnosci pedagogiczne, nie kazdy jest dobrym populazytorem. Mnie najlepiej rozmawia sie z ludzmi na tym samym poziomie wiedzy.
                    Chyba, ze wystarczajaca odpowiedzia na pytanie - skad sie biora dzieci? udzielamy odpowiedzi, z zaniedbania lub w przeciagu.
          • wiarusik Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:27
            biznes musi się kręcić. w kapitaliźmie nie ma mowy o tym czy coś ma sens czy nie. tu się liczy pieniążek z rączki do rączki, pieniążek który pracuje, pieniążek karocą obrotu. sprzedasz kit-co z tego? teraz masz zasoby by kupić najwęższe stringi dla kochanki, fashion prosto z paryżewa (inny cwaniak sprzedał cwaniakowi kit, że majciątka te tkają himalajskie pająki w pełni książyca, a naprawdę robi to bangladyjczyk z aids i malarią).
            • system.tzw.edukacji Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:35
              > biznes musi się kręcić. w kapitaliźmie nie ma mowy o tym czy coś ma sens czy
              > nie. tu się liczy pieniążek z rączki do rączki

              Wolny rynek podlega rozmaitym ograniczeniom. Ograniczenia te różnią się jakościowo i ilościowo w zależności od państwa, jednak w cywilizowanym świecie usługi medyczne i farmaceutyczne są regulowane, m.in. poprzez nałożenie obowiązku dowodzenia skuteczności. Skoro psychoterapeuci uparli się, żeby określać swoje gusła mianem terapii, niech podlegają takim samym regułom, co doktorzy i producenci farmaceutyków.
              • wiarusik Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:41
                proponujesz rewolucyjne zmiany w kraju szarlatanów, wyrwigroszy, prostytutek i złodziei. jesteś don kichot, ekscentryk, naiwniak i świr. dzwonię do tworek-niech cię wyśledzą, ubiorą w kaftan i poddadzą elektrowstrząsom.
                • system.tzw.edukacji Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:48
                  > proponujesz rewolucyjne zmiany w kraju szarlatanów, wyrwigroszy, prostytutek i
                  > złodziei.

                  Jestem realistą, więc żądam niemożliwego, parafrazując słowa pewnego zbrodniarza komunistycznego, będącego dziś ikoną tzw. popkultury – czyli popchamstwa.

                  > jesteś don kichot, ekscentryk, naiwniak i świr

                  To sądzono także o ikonie popkultury tow. Leninie w przededniu bolszewickiego coup d'état, znanego dzisiaj pod nazwą Rewolucji Październikowej, a w pewnym kręgach wręcz Wielkiej Socjalistycznej…
                  • wiarusik Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:58
                    zbrodniarzami o niemoralnym prowadzeniu się, byli też ci panowie widoczni na naszych pieniążkach. wszystko jest względne, po co od razu tak pejoratywnie?
                    poza tym możesz być co najwyżej kroplą drążącą kamień. już tak sobie nie dodawaj tym leninem;)
                • nie.mam.20 ulubiona lektura krytyka jest pewien czeski 22.11.13, 00:57
                  pisarz, zatem ordynuje lewatywe oraz zawijanie w mokre przescieradlo.
              • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 00:54
                w jaki sposob medycy/doktorzy udowodniaja swoja skutecznosc?
                Leki na depresje (lekka i srednia) maja skutecznosc porownywalna z placebo, niemniej jednak sa stosowane. Leki miewaja dzialania uboczne, co nie przeszkadza w ich stosowaniu.
                Dopoki psycholog domaga sie zaplaty w ramach przyzwoitosci, to niech sie rynek sam reguluje. Psychiatrzy maja swoj kodeks i nie wolno im na przyklad pbykac pacjentek w czasie terapiii, ani po jej zakonczeniu. Wyjatkiem sa ksieza oraz pewien mieszkaniec Malopolski (Zakopane).
                Masz pryncypialne, ale bledne pojecie o terapiach i osobach zajmujacymi sie tym.
                • wiarusik Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 01:02
                  to trochę nie tego płacić i dawać (_._)
                  pewnie w tym sensie jest to niemoralne. co innego dawać i otrzymywać za to zapłatę.
                  --
                  • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 01:11
                    biorac pieniadze, jest profesjonalista. Pukajac po godzinach, jest fajnym facetem, ktorym mozna na forum sie pochwalic ;-{)
                • system.tzw.edukacji Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 01:10
                  > w jaki sposob medycy/doktorzy udowodniaja swoja skutecznosc?

                  Cóż, z tym rzeczywiście jest problem, nie oszukujmy się. Medycyna ma solidne podstawy teoretyczne, jednak praktyka bywa niestety różna, nie mogę udawać, że jest inaczej. :/ Jednak o ile w przypadku medycyny można mówić o błędach czynnika ludzkiego, o tyle psychoterapia od początku do końca jest oparta na fałszywych czy przynajmniej niedowiedzionych koncepcjach. Medycyna to nauka empiryczna.
                  • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 01:18
                    psychologia/psychiatria sa takze naukami empirycznymi. Medycyna najpierw byla empiryczna, potem doszedl element nauki scislej i stosowanej opartych na badaniach.
                    W artylule przeslanym mi przez magadanksa wyniki sa pozyskane i opracowane w sposob przyjety w nauce. Moj syn zajmuje sie naukami medycznymi i jego wyniki sa opracowywane statystycznie, chociaz opieraja sie na arkuszach ankietowych.
                    Dales sie nabrac na - lyzka dziegciu w beczce miodu - bullsheet jest obecny takze w naukach scislych. Poczytaj o wyczynach naukawcow w sprawie smolenskiej.
        • majaa Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 13:43
          magadanskaya napisała:

          A ja kuśwa nie zapomniałam, tylko ma ogromny żal
          > i chcę, żeby to do niej dotarło.

          To może trzeba było właśnie to powiedzieć, a nie że niczego dobrego jej nie życzysz...
          Informując wyłącznie o swojej złości, niczego nikomu nie wyjaśnisz, tylko nakręcasz sama siebie i eskalujesz problem.
        • poezja1983 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:56
          > Ja mam inne zdanie na temat psychoterapii i szczerze mówiąc zastanawiam się nad
          > jej podjęciem. Chociażby właśnie po to, żeby uwolnić się od wpływu starych na
          > moje życie.
          >
          wiesz ja przed podjęcie psychoterapii nie miałam o niej żadnego zdania. ale tonący chwyta się brzytwy. moje życie osobiste zabrnęło tak daleko w bagno,że nie umiałam sobie sama poradzić. miałam toksyczna matkę. z opisu to nawet podobną do Twojej. ojciec przygaszony i wycofany. w moim odczuciu najlepiej taką terapię przejść przed założeniem "rodziny", znalezieniem faceta. owszem bardzo ważne jest Twoje życie osobiste. ale poranieni ludzie,wychowani w toksycznych domach mają tak wiele wzorców zachowań już utrwalonych,że często sami siebie krzywdzą. wiem jedno.mi terapia pomogła.pozbyć się żalu do rodziców,utrzymywać z nimi kontakt mimo ich toksyczności, tworzyć własną szczęśliwą rodzinę.

          powodzenia
    • piataziuta Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:39
      Mówisz tak dlatego, że twoi rodzice mają na ciebie wpływ, a ty jestes wobec tego bezsilna.
      W momencie kiedy zbudujesz swoją autonomię (nie tylko finansową, ale też emocjonalną), mniej lub bardziej odpuścisz im.
      :)
      Życzę tego jak najszybciej. :)

      Oni są już starzy, mam nadzieję że nie za starzy, żeby zauważyć, że nie jesteś jeszcze w pełni ukształtowana (i że ci wolno czuć złość i pretensję, w miejscu akceptacji i zgody - typowej dla dzieci po 30stce)
    • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:43
      Przykro, że tak czujesz, bo na pewno mocno zatruwa Ci to życie...
      Trudno cokolwiek doradzić, nie wiedząc, o co dokładnie chodzi. O przemoc psychiczną i/lub fizyczną czy też o jakieś zatargi/różnice zdań. Tak czy inaczej, źle robisz, że ciągle w to wchodzisz na nowo - po co dzwonić i mówić komukolwiek takie rzeczy? Czujesz się przez to lepiej? Nie sądzę... Rozdrapujesz tylko własne rany. Już lepiej mieć bardzo ograniczony kontakt niż sobie szarpać nerwy ciągle od nowa.
      Rodziców nie wybieramy - różne tragiczne sytuacje się zdarzają w dzieciństwie z winy rodziców i nic na to nie poradzimy. Trzeba to zaakceptować jako część przeszłości, bo nikt i nic nie cofnie czasu, ale też jako już zamknięty rozdział...
      • piataziuta Re: Nienawidzę moich rodziców 21.11.13, 23:51
        Takie rzeczy robi się w poczuciu wielkiej krzywdy.
        Poczucie krzywdy ma się, gdy ktoś na kim ci zależy bardzo cię zawodzi.
        Grunt to sprawić, by osoba która krzywdzi, nie miała zbyt wielkiego na nas wpływu=nie działała na nasze emocje.
        Proste.
        • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 09:58
          Wiem. Za mało wiem o autorce i jej sytuacji, ale wiem, że dorosły człowiek nie powinien mieć już tak wielkiego poczucia krzywdy z powodu nieszczęśliwego dzieciństwa. Jeśli ma, to wymaga sporej pracy nad sobą.
          • piataziuta Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 21:47
            Zdefiniuj dorosłego.
            Bo 20letni "dorosły", moim zdaniem, jednak może mieć poczucie krzywdy. :)
    • nie.mam.20 uważają się wręcz za chodzące ideały. 22.11.13, 00:04
      z elementami dulszczyzny?
      • magadanskaya Re: uważają się wręcz za chodzące ideały. 22.11.13, 00:10
        Och, egzakli.
        Oni są w porządku, wszyscy inni dookoła to samo zło. No, a nawet jeśli są jakieś problemy, to należy zamiatać je pod dywan, a już na pewno nie ujawniać tych problemów przed obcymi.
        • nie.mam.20 zaczynam czuc :-{) /nt 22.11.13, 00:11

        • kseniainc Re: uważają się wręcz za chodzące ideały. 22.11.13, 11:47
          Dobrze ,ze rodzeństwo Cię wspiera. Niektórzy nie mają ni siostry,ni brata a rodziców niekonfliktowych,ale nie interesujących się losami dziecka wcale,poza tym czy nie jest głodne,a czy szczęsliwe?Po co,ma przecież rodziców.Potrzebujesz aprobaty rodziców najwyraźniej,chciałąbyś się od nich odseparować,ale chyba pomagają Ci finansowo i tylko finansowo,dla niektórych aż.
          • magadanskaya Re: uważają się wręcz za chodzące ideały. 22.11.13, 14:48
            No fakt, rodzeństwo jest ok. Poza jedną siostrą, która trzyma sztamę z rodzicami. aaale to już dłuższa historia.
            Co do finansów - od początku studiów muszę liczyć na siebie.
            • kseniainc Re: uważają się wręcz za chodzące ideały. 22.11.13, 14:51
              Nadal będą się uważać za ideały,a Ty nie masz odwagi im powiedzieć ze odczuwasz inaczej.Byłaś w domu manipulowana,że tak się obawiasz wyrazić swoje zdanie?
              • magadanskaya Re: uważają się wręcz za chodzące ideały. 22.11.13, 16:28
                Ależ ja się właśnie nie obawiam. Jako jedyna z rodzeństwa potrafię mówić im w twarz, co o nich myślę. Dlatego jestem najgorszym dzieckiem :)
            • kseniainc Re: uważają się wręcz za chodzące ideały. 22.11.13, 15:07
              Skoro radzisz sobie finansowo,to jaki mają wpływ rodzice?Mieszkasz z nimi?Nie, to o co kaman?
    • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 01:48
      Na tym świecie i w tym kraju również, każdy, dosłownie każdy, może mieć dziecko i być prawomocnym rodzicem. Tzn otrzymać na własność ubezwłasnowolnionego człowieka i dostać nad nim władzę absolutną. Oczywiście przy braku jakiejkolwiek kontroli nad tym procederem, absolutne róbta co chceta. Bo kontrola to fikcja, podobnie jak i odbieranie komuś dzieci, to są ekstremalnie rzadkie przypadki.

      W związku z tym dzieci mają osoby chore psychicznie i upośledzone umysłowo. Tak, upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, nie powoduje automatycznego ubezwłasnowolnienia i odebrania praw rodzicielskich. Nawet dowodu się nie odbiera i prawo do głosu daje. Taka osoba, która de facto jest 11-latkiem w skórze dorosłego, zachowującym się jak 11-latek, nie tylko może mieć dziecko, ma też realny wpływ na wybór rządzących tym krajem. A jak się 11-latki zachowują, wystarczy przejść się pod dowolną podstawówkę i zerknąć na te chordy agresywnych, wyzywających się i skaczących sobie do oczu o byle co, dzieciaków. Co więcej, nawet upośledzenie umysłowe w stopniu znacznym, czyli 8-latek w ciele dorosłego, z całym spektrum zachowań typowych dla 8-latka, również nie jest powodem, żeby komuś odmawiać praw rodzicielskich i wyborczych. Identycznie jest z zaburzeniami psychicznymi, one też nie przekreślają niczyich szans na rodzicielstwo i bycie wyborcą.
      Przypominam, że niepełnosprawność intelektualna dotyka niemal 3% populacji, z czego 85% to niepełnosprawność w stopniu lekkim, która nie uniemożliwia samodzielnego życia. Co oznacza, że wśród społeczeństwa mamy niemal 3% 11-latków w ciele dorosłych ludzi. Tylko pogratulować. Niemal 7% populacji to osoby ociężałe umysłowo, czyli de facto gimnazjaliści w ciałach dorosłych, oni to nawet żadnego orzeczenia nie mają, formalnie są normalni. Czyli sumując to wszystko to co 10 człowiek cierpi na jakąś formę upośledzenia, która nie ma bata, żeby nie wpływała na funkcjonowanie tej osoby w społeczeństwie i skutecznie powoduje, że ktoś taki na rodzica się nie nadaje. Nikomu by do głowy nie przyszło, żeby dziecku w wieku podstawówkowym czy nawet gimnazjalnym dać niczym nie ograniczone prawa rodzicielskie. A im się daje, bo mają dorosłe ciała.
      Choroby psychiczne jakie by nie były, łącznie z zaburzeniami osobowości, atakują każda średnio 1% populacji. Czyli do tej menażerii 10% uczniaków w ciałach dorosłych jeszcze trzeba dodać jakiś odsetek chorych psychicznie.

      I do czego zmierzam. Czy aby na pewno warto zatracać się w nienawiści do kogoś, kto najprawdopodobniej jest chory, tylko system nie potrafi bądź nie chce go wyłapać i zrobić z nim porządku? Ja rozumiem, że ekstremalnie trudno jest przyznać, choćby przed samym sobą, że miało się niepełnosprawnych rodziców, bo wciąż upośledzenie umysłowe i choroba psychiczna to ciężki wstyd i wszyscy wolą takim osobom przypisywać wredny charakter i złośliwość, niż spojrzeć prawdzie w oczy. Ale może jednak trzeba tej prawdzie spojrzeć, zerknąć do jakiegoś podręcznika i poczytać sobie o objawach różnych przypadłości. Wtedy najczęściej sprawa staje się jasna.
      Nie mówię, żeby takiemu komuś wybaczyć, czy zacząć go niańczyć, ale wtedy spokojnie można zamknąć pewien rozdział, uświadomić sobie że z tych ludzi nigdy nie będzie żadnego pożytku, że się już nie zmienią, że nigdy nie zrozumieją, że źle postępowali i spokojnie można zerwać z nimi kontakt i nie zadręczać się więcej jakąś nienawiścią.
      • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 10:44
        przerażająco prawdziwe.

        ale, Berta, wyobrażasz sobie SYSTEM, który badałby wszystkich, wydawał pozwolenia na robienie dzieci, a potem drobiazgowo kontrolował jakość rodzicielskiej opieki?
        i żeby, w dodatku, system ten był słuszny i sprawiedliwy? toż musiałby być bogiem wszechmogącym i wszechwiedzącym, w dodatku bardziej bezpośrednim i rychliwszym niż ten, w którego niektórzy wierzą.

        chyba, żeby dzieci w góle nie wychowywały się w rodzinach, tylko w placówkach, pod okiem profesjonalistów.
        ale, zdaje się, choć w założeniach stuprocentowo bezpieczny i korzystny dla dzieci, ten sposób się niespecjalnie sprawdza w praktyce.

        na koniec - dlaczego najbardziej przeraża cię "ociężałość umysłowa" rodziców?
        wszak psychopaci, sadyści stosujący szantaże emocjonalne itp. często są bardzo inteligentni.
        • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 11:03
          Ociężałość umysłowa rodziców mnie przeraża z powodu statystyk. Przecież to prawie 7% rodziców takich jest. To ekstremalnie dużo. A jak do tego jeszcze dołożysz tych z większą niepełnosprawnością, to wyjdzie, że w każdej klasie jest średnio 3 uczniów mających co najmniej jednego niepełnosprawnego intelektualnie rodzica. Psychopatów szczęśliwie jest tylko 1%, aczkolwiek faktycznie te dane dotyczą jedynie zdiagnozowanych, czyli najbardziej niebezpiecznych przypadków, tych lżejszych nikt nie kataloguje. Podobnie jest z lżejszymi przypadkami zaburzeń psychicznych. Z całą pewnością chorych na daną przypadłość jest więcej niż 1%.

          Poza tym weź poprawkę na to, że niepełnosprawność intelektualna to nie tylko gorsze przyswajanie wiedzy i problem ze skończeniem studiów czy zdaniem matury. Jakby to tylko o to chodziło, to pół biedy, nie każdy musi być omnibusem i geniuszem. Mniej lotny rodzic też może świetnie się w swojej roli sprawdzić. To chodzi o całokształt zachowań. Ambitniejsi i pracowitsi, potrafią zadać sobie trud i jednak szkoły pokończyć i tak pracować na sobą, żeby i w testach wszelakich dobrze wypadać. Natomiast nie przeskoczą tego, że mają umysł i psychikę dziecka. Jak się zachowują dzieci i młodsza młodzież, to chyba nie trzeba opisywać. A zachowuje się, bo tak mózg funkcjonuje na tym etapie rozwoju. I jak się ktoś zatrzyma na tym etapie, to jest katastrofa dla rodziny, dla jego ewentualnego partnera, dla dzieci. Pytanie co lepsze, rodzic upośledzony czy psychopata, to jak rozważania czy lepsza dżuma czy cholera.
          • minasz Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 13:59
            No i znów przemadrzała berta neguje wspólczesna nauke:)

            Po pierwsze berta czy wiesz co to jest ewolucja i jak do niej dochodzi?
            ewolucja u ludzi polega na zamrozeniu pewnych cech i wydłuzenia okresu dziecinstwa czy hamowaniu tempa rozwoju danej cechy- łatwym kosztem uzyskuje sie duze zmiany ewolucyjne

            kolejna rzecz- jezeli chodzi o inteligencje i choroby psychiczne- im wyzsza inteligencja tym wieksza szansa na jakas chorobe psychiczna(jest to niejako ze soba powiazane) tym sie tłumaczy np ze wiecej facetów jest w psychiatrykach dlatego ze wiecej jest facetów wybitnych i imbecyli - u kobiet mniej wybitnych i imbecyli za to wiecej usrednionych bez odchyłów
            poprostu inny rozkład cos za cos
            • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:43
              Chyba wyraźnie napisałam, że nie chodzi o samą inteligencję tylko o całokształt. Obecnie nikt już nie diagnozuje niepełnosprawności intelektualnej opierając się jedynie na testach na inteligencję. Takie osoby z FAS potrafią całkiem nieźle na tych testach wypadać, co nie zmienia faktu, że zatrzymały się w rozwoju umysłowym na etapie 10-latków i jako takie trzeba je traktować. Mają orzeczenie o niepełnosprawności.
        • kalllka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 12:01
          Wiesz Stefanku,
          ( bóg wszechmogący)autorytarny system już był. Myśle, ze dokładnie wiesz, o którym to mowa.

          Na marginesie |
          W czasie cywilizacyjnych przemian ,wielu wygodnickich wykorzystuje łatwość użycia środków ( przekazu) by zmielić w "autoryzowany"(mean autorski) program. Wychodzi wtedy tak samo jak ze staromodnym sprzętem AGD niewłaściwie podłączonym do ma-(gd)-sy.



          • mariuszg2 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 12:07
            kalllka napisała:

            > Na marginesie |
            > W czasie cywilizacyjnych przemian ,wielu wygodnickich wykorzystuje łatwość uż
            > ycia środków ( przekazu) by zmielić w "autoryzowany"(mean autorski) program. W
            > ychodzi wtedy tak samo jak ze staromodnym sprzętem AGD niewłaściwie podłączon
            > ym do ma-(gd)-sy.

            Coś w tym jest.... choć masa ma -(gd) -y jest zupełnie do zaakceptowania....
            • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 12:17
              czy mozemy uscislic? masa czy uziemienie? troche sie pogubilem w tych szaradach.
              a moze podwojnie izolowane?
              • kalllka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:36
                A widzisz niemietku,
                W angielskim uziemienie jest oddzielnie.
                wraz z massa, w każdym kontakcie czy tam pluginie - jes po polsku.
                Zatem, angielski ma adapter filtrujący, a na polski translansuje płyta główna czyli gramofon wiec wychodzi.... (?)
                - Prassowanie.

                Napisz to wszystko po angielsku. Wtedy zobaczysz gdzie i kiedy wylizie izolacja.

                • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 01:15
                  na skol'ko panimaju miedicinu to jeden bolec jest - live, drugi - neutral, ten najgrubszy to earth.
                  kazdy polaczony jest do osobnego przewodu. Earth jest wymagana w power point, natomiast urzadzenie moze miec polaczenie live i ground, bez earth. W takim przypadku stosuje sie podwojna izolacje, co pokazuje kwadrat w kwadracie na plytce znamionowej. Odpowiednio - plugs moga miec dwa lub trzy bolce - i w Europie, i UK i Australii, chociaz kazdy wyglada inaczej.
                  Lingwistko Ty nasza, kreatywna, mowisz do scislego do przesady. AS3000 jest wolne od kalamburow :-{)
                  Bedac przy patefonie, pograjmy sobie Lucke, co o siebie nie dbala, naduzywala i byla zeszla przedwczesnie.
                  "Naprawde, jaka jestes, nie wie nikt......"
              • mariuszg2 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:00
                nie słuchałeś uważnie zapowiedzi sixspikerki na centralnym mocno wjeczorową pora....siła jest najwazniejsza....plus masa może nie dojść do uziemienia ....raczej odlotu
                • kalllka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:10
                  Maniu, moge ci zaręczc ze komunikaty z dworca
                  sa nieautoryzowane.
                  Ergo,jedziesz złe przetłumaczona szóstka na własna odpowiedzialność.

                  Z moich obserwacji wynika ,,ze nie akceptujesz fizycznych ( językowych) niemożliwości : zjedzenia ciasteczka i <miecia>ciasteczka.
                  • mariuszg2 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:51
                    wg mnie za dużo pracujesz a Twoje obserwacje prowadzą od Maniu do Miecia... a ja nie czujem się Miecia ciocia wieja...a ciasteczko ma za dużo galaratki co się trzęsie i rozprasza mój apetyt na kęs smakowity ...przez to oszczędzam szóstkę... choć dwójek wciąż brak...
                    • kalllka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:12
                      Maniek, nie znasz egzegezy mojej pracowitości...
                      Gdybys bez tych wszystkich mlaw, czekoladek i hansow mnie czytał, pamietalbys, ze to własna macierz przekształciła rodzinny must - w have to.
                      Każdy z nas potrafi być dobrym, lepszym gdy sie przestaje bać przeszłości.
              • kalllka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:44
                Czyś już zauważył jak kładą izolacje? Spacja i opornikami -
                Spacja jest połączona z datownikiem na drzewku ten z abecadlem (opornikami) . Tak ułożony schemat gwarantuje, ze "znudzony" szukaniem właściwych odpowiedzi( faworytow w windowsie) zaniechasz albo dasz sie ponieść... Falandze.
                No to tyle na dziś - Zdzichu:)
                • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 01:26
                  no, mam klopoty, czasem mi sie wydaje, ze nie jest dobrze poukladane :(
                  ale mam filterek zeby szybciej trafic w miejsce o porzadanym potencjale :)
                  • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 01:29
                    zdaje sie, ze w tej orgii slowotworczej porzadek mi sie z pozadaniem pomylil.
                    Sama widzisz, jaki niepokoj wprowadzasz sama swoja daleka obecnoscia.
            • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:50
              > Coś w tym jest.... choć masa ma -(gd) -y jest zupełnie do zaakceptowania....

              No to poprawiłeś mi nastrój ;))
      • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 11:32
        Bertha, pokazujesz tylko jakiś mikrowycinek problemu. Ociężałość umysłowa, po pierwsze, dotyczy - jak sama napisałaś - bardzo niewielkiej części populacji, po drugie, nie do końca determinuje to, jakim ktoś jest rodzicem. Ludzie ociężali często są bardzo poczciwi. Może życiowo niezaradni, nieporadni - co na pewno ma wpływ na dzieci - ale poczciwi. Niewidomi, głuchoniemi, kalecy też są nieporadni, czym obarczają swoje dzieci, które z czasem często robią za opiekunów - czy oni też powinni mieć zakaz rozmnażania się?
        O wiele większym problemem jest przemoc fizyczna i psychiczna, znęcanie się albo niby to w imię dobra dziecka, albo zwyczajnie sadystyczne. A nie sądzę, żeby stosowanie przemocy było związane z poziomem intelektualnym człowieka.
        • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 11:40
          nie ma socjalizacji bez przemocy. Nie da się wychować człowieka bez ustawienia go w hierarchii społeczenej, a tego z kolei nie da sie zrobić bez przemocy choćby i psychicznej. Kiedy dziecko ma cię słuchać, siłą rzeczy stosujesz przemoc, bo narzucasz dziecku swoją wolę. NIe musisz go wyzywać, nie musisz go bić.
          • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 11:57
            Żartujesz chyba? :) Wprowadzenie zakazów, obowiązków, egzekwowanie posłuszeństwa itp. nazywasz przemocą? Okej, to kwestia użycia słowa, zresztą zależy, jak kto te zakazy wprowadza czy egzekwuje - można przekonywaniem, można perswazją, można krzykiem, można biciem ("można" w cudzysłowie). Ale chyba odróżniasz tę, jak nazywasz, przemoc od robienia krzywdy z premedytacją, znęcania się, poniżania, wykorzystywania seksualnego iid.?
            • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 12:08
              Idąc dalej tokiem rozumowania poprzedniej pani jeśli mam ochotę zabić albo ukraść a ktoś mi zabrania i grozi za to karą to stosuje przemoc? :)
              • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:09
                To nie mój tok rozumowania, to tok rozumowania mateczek nieumiejących wychować i psycholożek. Tu na gazecie jedna pindziunia psycholożka mamusia jednego małego dziecka mądrzyła się niesłychanie właśnie skarżąc się na socjalizację, na to, że społeczeństwo WYMUSZA bycie zsocjalizowanym. Oczywiście w komentarzach przeważały opinie tak samo nawiedzonych jak ona.
              • zwariuje.od.tych.glupot Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:55
                To nie jest jej tok rozumowania. Problemy z logika.
        • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:35
          Ociężałość umysłowa to intelekt nieco poniżej normy to o czym mówisz, to głęboka niepełnosprawność umysłowa. Ktoś kto się zatrzymał na poziomie umysłowym przedszkolaka bądź jeszcze wcześniej jak najbardziej może być poczciwy, bo jego mózg zatrzymał się w rozwoju, zanim osiągnął poziom bycia niepoczciwym i agresywnym. Do tego nikt po kimś takim nie spodziewa się za wiele, więc takie osoby nie są prowokowane do agresji. W przypadku niepełnosprawności intelektualnej, zaburzenia osobowości czy inne problemy psychiczne zazwyczaj są wtórną przypadłością i występują prawie wyłącznie u zbyt późno zdiagnozowanych. Wcześniej takie osoby traktowane są jak zdrowe i otoczenie ma wobec oczekiwania jak wobec zdrowych. Każdy by stał się nerwowy, lękliwy i agresywny jakby wymagano od niego niemożliwego i jeszcze potępiano i różną przemoc stosowano za każdym razem jak coś zawali. A zawala bez przerwy.

          Natomiast to co ja mówię, to zatrzymanie się w rozwoju na etapie nauczania początkowego, w bardziej skrajnych przypadkach, bądź na etapie 10-12latka w mniej skrajnych i na etapie gimnazjum co jest najczęstsze. To nie jest jedynie nieporadność życiowa, tylko całe spektrum zachowań charakterystycznych dla danej grupy wiekowej. I w tym spektrum zachowań mieści się przemoc, bo dzieci i młodsza młodzież są bardzo przemocowe wobec siebie nawzajem i otoczenia. Są nietolerancyjne, niecierpliwe, mają średnią zdolność do empatii i wchodzenia w kompromisy, brania odpowiedzialności za siebie, za innych. Za to mają bardzo dużą skłonność do rywalizacji, brania wszystkiego na serio, popadania w konflikty, odbierania każdego sprzeciwu czy odmiennego zdania jako zamachu na własną godność, co natychmiast generuje potrzebę odwetu. Z jakiegoś powodu matka natura tak to wymyśliła, że akurat te cechy zwiększają szansę na przeżycie ludzi w tej grupie wiekowej. Dzisiaj nie ma to znaczenia, ale w kamieniu łupanym, z całą pewnością miało.
          Wystarczy sobie przypomnieć siebie i swoich kolegów z tego okresu. Jak te dzieciaki potrafią się lać i wyzywać o byle co. O byle co strzelać fochy, obrażać się, w pyskówki wdawać, jakieś odwetowe działania podejmować z byle powodu, albo mocno urojonego powodu zakrawającego na manię prześladowczą. Z tego się wyrasta, nie da się kogoś nauczyć, żeby tak nie czynił. I pewna grupa osób nie wyrasta. I jak dostanie w swoje łapy dziecko, to zaczyna się w stosunku do niego zachowywać nie jak rodzic, tylko jak starszy brat lub siostra. Musi dochodzić w tym układzie do wszelkiej formy przemocy, bo pomiędzy rodzeństwem też dochodzi. Tylko w tym układzie nie mamy rodzica, który zainterweniuje jak zrobi się naprawę gorąco i jeszcze mamy ekstremalną przewagę fizyczną jednego nad drugim.

          Jak się słucha bądź czyta opowieści o dysfunkcyjnych rodzinach, to naprawdę można mieć w pewnym momencie wątpliwości, czy ktoś opisuje swoje relacje z rodzicem, czy jednak nie z 11-letnim bratem, 8-letnią siostrą, czy 14-letnim bratem i siostrą, pod których opieką go czasem starzy zostawiali. Normalny człowiek nie jest przemocowy wobec dzieci. Jest rozsądny, zrównoważony emocjonalnie, ma pewną mądrość życiową, wiedzę, nie daje się ponieść emocjom, sprowokować, nie odbiera wszystkiego jako personalnego ataku na siebie, nie dąży do odwetu i zemsty, nie żyje pyskówkami i scysjami. Nie ma hopla, że wszystko musi być jak on chce a inaczej to zemsta i próba wymuszenia na otoczeniu stosowania się do jego widzimisię, nie uważa się za zawsze mającego rację. Normalny człowiek jest też w stanie sprostać swoim rodzicielskim obowiązkom, więc też nie jest przez dzieci poddawany presji czynienia niemożliwego. Jak ktoś ma problem z zarabianiem pieniędzy, organizacją pracy, wywiązywaniem się ze zobowiązań, czy nawet z codziennymi obowiązkami domowymi, to bata nie ma, żeby nie popadł w konflikt z rodziną. Dziecko nie będzie wyrozumiałe, ono musi pewne dobra i usługi otrzymać i będzie się tego upierdliwie domagać. Co wywoła wcześniej czy później agresję takiego niepełnosprawnego rodzica.
          Nie mówiąc o tym, że dziecko zachowuje się jak dziecko, czyli w sposób wyżej opisany. I jak to jego zachowanie skrzyżuje się z identycznym zachowaniem rodzica, to trudno, żeby do przemocy i patologii nie dochodziło.
          • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:53
            No dobrze, trudno nie zgodzić się z tym, co piszesz. Ale będę obstawać przy tym, że procent rodziców, będących emocjonalnie na poziomie rozwoju kilkuletniego dziecka, jest jednak niewielki w porównaniu z liczbą rodziców "dorosłych", którzy zwyczajnie są przemocowcami. Tych "kilkulatków" nie znam wcale, za to mogę przypomnieć sobie z własnego życia/obserwacji co najmniej kilkanaście patologicznych rodzin, w których rodzice lub rodzic "kilkulatkami" nie byli...
            • kseniainc Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:56
              mało to patologii z ynteligenckich rodzinach,dzieci by sprostać wiecznie niezadowolonym rodzicom różne rzeczy robią,boją się wrócić do domu gdy dostaną 3 zamiast 5.
              • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:30
                o, dokładnie tak miałam.
                opierd**l jak czwórki przynosiłam.
                • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:34
                  Może właśnie dzieki temu ze dostawałąs ochrzan- to studiujesz.
                  Sa tacy ktorzy podstawowki nie ukonczyli bo rodzice mieli głeboko
                  gdziesz ich edukację.
                  • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:00
                    Przemoc to przemoc, bez względu na jej pretekst. Jest pula rodziców, którzy nie mają jaj, więc muszą się kamuflować ze swoimi chorymi skłonnościami. To sobie szybko odnajdują akceptowalne społecznie preteksty do przemocy. Oceny są jedną z nich.

                    Tak naprawdę to nie mają one nic wspólnego z tym co w głowie a już na pewno nie z tym co zostanie na lata w tej głowie. Szykowanie się do sprawdzianów to zwykła robota głupiego. Kogo to obchodzi co kto w wieku 10lat miał ze sprawdzianu z geografii czy polskiego. Zwłaszcza, że cokolwiek miał to nijak to się ma do jego aktualnej wiedzy. I dzieci sobie z tego doskonale zdają sprawę i większość nie zawraca sobie głowy tym jakie ma oceny. A te co sobie zawracają, to najczęściej dlatego, że lubią się popisywać, błyszczeć i być na świeczniku, albo naprawdę mają genialną pamięć i ta nauka wchodzi im sama do głowy bez żadnego wysiłku. Jest i garstka co ma stukniętych rodziców i nie umie się im przeciwstawić.
                  • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:22
                    Och tak. Bo do ukończenia podstawówki bardzo potrzeba pomocy rodziców. Zlituj się.
                    • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:26
                      No niestety,o dziecko w podstawówce tez trzeba dbać.Nie wystarczy go rano obudzić do szkoły.Dziecko musi miec dom,jedzenie,pieniadze na ksiazki i zdrowy moralnie dom.Tam gdzie rodzice chleja,dzieci wagaruja i czesto maja problem i z nauka i jej ukonczeniem.
                      • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 20:12
                        > Tam gdzie rodzice chleja,dzieci wagaruja i czesto maja problem i z nauka i jej ukonczeniem.

                        Tam gdzie rodzice chleją, tam dzieci najczęściej FAS mają. Nie sądzisz chyba, że pani menelowa zachowa 9 miesięczną abstynencję tylko dlatego, że w ciążę zaszła. Zwłaszcza, że dość często w nią zachodzi. Jak sobie wyobrażasz ukończenie normalnej szkoły przez upośledzonego ucznia. Jak sobie wyobrażasz, to że ktoś kto jest najgorszym uczniem w klasie, najprostsze rzeczy mu do głowy nie wchodzą, ma problemy komunikacyjne z nauczycielami i rówieśnikami, jest przez nich traktowany w najlepszym wypadku pobłażliwie, będzie lubił szkołę i chętnie do niej chodził. Oczywiste, że będzie wagarował, że przyjaźnić się może tylko z sobie podobnymi, bo spośród społeczności uczniów zdrowych został już dawno wykluczony. A reszta to tylko konsekwencja, skoro nie ma żadnych zainteresowań ani uzdolnień, bo jego mózg żadnych nie ogarnia, to zostaje mu tylko powtórzenie schematu rodziców, czyli oddanie się nałogowi, drobnym kradzieżom, bójkom.

                        Jedynym ratunkiem dla takich osób i społeczeństwa, które będzie jego ofiarą, jest wczesne zdiagnozowanie i umieszczenie go w ośrodku opiekuńczym, gdzie skończy szkołę specjalną z programem dostosowanym do swoich możliwości, może nawet nauczy się prostego zawodu, będzie przebywał wśród podobnych do siebie, więc nie będzie ani gorszy ani wykluczony. Nie będzie miał dostępu do alkoholu i rozrywek dorosłego pełnosprawnego świata, będzie miał zorganizowane zajęcia na miarę swoich możliwości i wątłych zainteresowań. I w razie konieczności dostanie odpowiednie leki, bo zarówno psycholog jak i psychiatra są na miejscu i znają problem.
                        W tym przypadku resocjalizacja przez tresurę, wychowanie i umieszczenie w niemenelskiej rodzinie wśród zdrowych rówieśników z sąsiedztwa i szkoły, jest w 100% nieskuteczne.
                        • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 20:47
                          Nie rozumiem,po co ten wywód???.Mnie akurat nie musisz niczego tłumaczyć.Wiem więcej niż tobie się wydaje.Tłumacz tym którzy maja roszczenia,moze będa zainteresowani.JA NIE!
                          • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:41
                            wydaje mi się, że zbyt emocjonalnie podchodzisz do treści forum
                • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:36
                  no dobrze, ale stać cię było na piątki, czy czwórki to był maks, które mogłaś była osiągnąć?
                  Ja jestem niezadowolona, kiedy moja córka przynosi z testu z muzyki 3 zamiast 1 lub 2, bo jej tłumaczenie typu: a bo ja nie mam talentu muzycznego mnie nie przekonuje, kiedy test był np. o charakterystyce intrumentów dętych drewnianych.
                  Moja córka też nie rozumie, po co jej jedynki, a ja jej powiedziałam: bo cię na to stać. Nie wymagam od niej, by śpiewała wysoko, gdyż widzę, że faktycznie nie ma głosu i nie wyciągnie wysokich tonów. Tak samo nie wymagam od córki jedynek ze sztuki, bo wiem, że talentu nie ma Ale komu wiele dano, od tego wiele wymagać będą.
                  • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:54
                    Ja ze wszystkiego musiałam miec piątki, za czwórkę, która najwybitniejszym może się przytrafić, matka potrafiła zrobić mi awanturę albo wcale się do mnie nie odzywać. Naprawdę uważasz, że to normalne i takie w porządku? Warunkowa miłość - było miło, dopóki spełniałam ich oczekiwania i ambicje. Nawet instrumentu na którym chcę grać, nie mogłam sobie wybrać.
                    • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:56
                      Po prostu była maskotką do spełniania ich oczekiwań, miało być tak jak sobie wymyślili. Wymyślili, że będę grać na flecie, to skończyłam ten pieprzony flet, chociaż chciałam wybrac zupełnie inny instrument.
                      To NIE jest normalne, nikt mi tego nie wmówi.
                      • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 23:03
                        Nie, to nie było normalne i ja z zaciśniętymi zębami obecnie toleruję jazdę konną córki, choć boję się, że jak spadnie, to może zostać kaleką.
                        Nie mówię ci, byś nie nienawidziła rodziców, bo masz prawo do tego, co czujesz. Tylko że to, co przeżywasz, to właśnie jest dorastanie i nie ma co tupać nogą, że twoi starzy są, jacy są. Nie będą już inni i nigdy cię nie przeproszą za to, jacy byli do ciebie w dzieciństwie. Odziedziczyłaś po nich dobre rzeczy i złe rzeczy i jesteś, jaka jesteś. To, że nie jesteś hipokrytką również zawdzięczasz im.
                        Przeżywasz szok, bo nadeszła pora zabicia starych bogów. Nie bój się zerwania kontaktów z rodzicami, w końcu jesteś dorosła i samodzielna.
                        Gorzej będzie, jak założysz rodzinę i każdy dzień będzie konfrontacją z tym, co przeżyłaś i walką o bycie inną niż twoi rodzice. I wtedy dopiero zrozumiesz, że to jest właśnie dojrzewanie. Nie pocieszę cię, każdy musi przejść przez to sam, ale jestem pewna, że dasz radę.
                      • neojeriomina Re: Nienawidzę moich rodziców 17.12.13, 17:09
                        magadanskaya napisała:

                        > Po prostu była maskotką do spełniania ich oczekiwań, miało być tak jak sobie w
                        > ymyślili. Wymyślili, że będę grać na flecie, to skończyłam ten pieprzony flet,
                        > chociaż chciałam wybrac zupełnie inny instrument.

                        Ach, to teraz już rozumiem pewne rzeczy, frustrację, także te ataki na mnie.
                        Nawiasem mówiąc, takich rodziców to ja pełno obserwuję w pracy. Biedne dzieci. Biedna magadanskaya. I ja to piszę ze szczerym współczuciem, bez ironii.


                  • kochanic.a.francuza Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 13:41
                    A Ty aplpepe jakie mialas oceny z muzyki? I tak w ogole. Zauwazylam, ze, szczegolnie ludzie na emigracji strasznie sie tym przejmuja. Nie bierz tego do siebie. Po prostu taka zaleznosc widze: im ambitniejszy emigrant tym lepsza szkola i wspanialsze oceny musi miec potomek. Jak bobrych ocen nie ma to jest oas. A jak pogadasz z takim rodzicem jaki byl sam jako dziecko to sie okazuje, ze wlasnie taki sam jak dziecko: kiepskie oceny, leniuch itp. Oczywiscie wsrod nieemigrantow tez sa tacy rodzice. Wysilek dzieci ma zamalowac ich "niedorobienie", wyimaginowane wlasciwie.
                    • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 10:32
                      U mnie to nie ma nic wspólnego z emigracją, a ja miałam z muzyki najlepsze oceny, zresztą ze wszystkiego miałam najlepsze oceny, bo byłam w stanie je mieć, no i miałam głos. Córka niestety nie ma.
                    • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 21:52
                      masz sporo racji, na szczescie moje dzieci nie nasladowaly ojca. Tyle, ze ja konczylem studia za komuny. Wtedy nie mialo duzego znaczenia, czy masz 3 czy 5, praca byla obowiazkowa i byla. Nawet do PANu brali po egzaminie, wiec nie nalezalo sie zbytnio przejmowac ocenami. Z perspektywy lat moge stwierdzic, ze dziobaki na studiach wcale nie zrobily lepszej kariery niz ci balujacy. Na obczyznie jest inaczej, musisz polegac wylacznie na sobie. Poza tym, tutaj nie ma egzaminow wstepnych, biora na podstawie wynikow maturalnych. Sama szkola rozni sie od mojego liceum. Dlatego jedynym moim wymaganiem bylo, by mialy dobre oceny. I wyszlo.
                      Dostaly wszystko, co pozwoli im zyc bez mojej pomocy. Teraz sie realizuja wedle wlasnych pomyslow, ale maja fach w reku i glowie.
                      Ale nie tylko Polacy, moj chinski podwladny placi prawie 30000 dolarow rocznie za edukacje corki. System korepetycji dla Azjatow to olbrzymi przemysl.
                      Nie ma tego zlego, co by bokiem nie wyszlo.. Na szczescie moja kariera naukowa w Polsce byla krotka, potem przyszedl czas na rzeczy praktyczne. A na obczyznie wrocilem do aparatow, ale juz inaczej.
                      Zaluje, ze nie nauczylem sie grac na zadnym instrumencie. Czy wiesz, ze material Kodachrome wymyslilo dwoch skrzypkow - Mannes i Godowsky. Przypadkiem mieli stosowne wyksztalcenie scisle :D
                      • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 23:23
                        Weź poprawkę na anglosaski system nauczania. Raz, poziom taki sobie, przynajmniej jeśli chodzi o zakres materiału do przyswojenia, dwa nie ma egzaminów wstępnych, trzy nie ma też bata ze strony gospodarki, żeby się uczyć. Spokojnie można i bez szkół wieść spokojne i wygodne życie, to po co się uczyć. No i cztery, same szkoły są nieco normalniejsze niż polskie, więc zdobycie dobrej oceny nie wymaga jakiegoś karkołomnego wysiłku, zakuwania całą noc i jeszcze bycia w dobrych relacjach z nauczycielami. W związku z tym ktoś kto nie ma tych dobrych ocen, jest albo bardzo niezdolny albo najzwyczajniej w świecie się meneli i ma wszystko w dupie. No to po co go pchać dalej, inwestować w niego, niech sobie znajdzie jakieś proste zajęcie i spokojnie żyje.
                        Nie wiem jak w Australii, ale w USA to jeszcze równie ważne jak oceny, są sukcesy w zajęciach pozalekcyjnych. Tam każdy ambitny uczeń coś trenuje, coś ćwiczy, gdzieś się udziela. I to tak, żeby odnosić wymierne sukcesy. Bo same oceny, to z tego co mi wiadomo, to tylko 1/3 tego co wchodzi w skład tego na co patrzy komisja rekrutacyjna szkoły, do której będzie się chciał dostać. Podobnie z pracodawcami, też bardziej niż oceny, interesuje ich czego kandydat dokonał w życiu, samo zakuwanie jak ten matoł, to niewiele warte jest. Każdy głupi potrafi.

                        Poza tym myk polega na tym, żeby dać młodzieży zajęcie i wypełnić jej czas od rana do wieczora. Bo inaczej będzie się szwendać po ulicach i rozrabiać razem z lokalnym chuligaństwem.
                        To tak jak opowiadała matka Jagudina, czołowego łyżwiarza rosyjskiego. On został na trening wysłany, bo regularny menel i bandzior się z niego robił. W domu telewizje mógł oglądać, tylko jak przyniósł kartkę od trenera, że wykonał odpowiednią ilość skoków z odpowiednią ilością obrotów. Jak to jego matka wyjaśniła, chodziło o to, żeby się zmęczył i nie miał siły na nic innego tylko na gapienie się w tv. Bo jakby tych skoków nie wykonał, to i tak by telewizji nie oglądał, tylko polazł na podwórko popijać i rozrabiać z miejscowymi chuliganami. Ani matka ani babka, nie byłyby w stanie go powstrzymać. Ojca nie miał. A sukcesy w łyżwiarstwie, które bardzo szybko u niego się pojawiły, motywowały go do tego, żeby nie walnąć tymi treningami. Każdy lubi być w czymś lepszy od innych i podziwiany.
                        I dobry system edukacji powinien być ukierunkowany głównie na to, żeby pomóc takim młodym ludziom odnaleźć pasję albo zajęcie, w którym byliby w stanie jakiś sukces odnieść.

                        I to o czym mówisz to nie tyle chodzi o to, że ktoś miał dobre oceny i w wyniku tego osiągnął coś w życiu, tylko o to, że dzięki temu, że miał czas wypełniony, nie popadał w menelstwo, nie stoczył się, nie wszedł w złe towarzystwo, więc coś w życiu osiągnął.
                • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 01:31
                  a czemu nie mialas wyzszej oceny?
            • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:31
              Ja nie tylko pisałam o niepełnosprawnych intelektualnie, to mi jedynie nasunęło się jako pierwsza myśl, więc ją rozbudowałam. Wspomniałam też, że do tej grupy należy doliczyć osoby z zaburzeniami psychicznymi, łącznie z tymi które mają zaburzenia osobowości. Biorąc pod uwagę te wszystkie statystyki, to podejrzewam, że takich osób jest drugie tyle, co niepełnosprawnych umysłowo. Bardzo często jedno z drugim jest powiązane, bo stres i presja środowiska wywierana na tych niepełnosprawnych, zwłaszcza tych niepełnosprawnych lekko, których można postrzegać jak zdrowych, wywołuje u nich agresję i inne zaburzenia osobowości. Każdy by zwariował jakby tak cały świat nagle się na niego uwziął i zaczął gnębić z tego powodu, że jest jaki jest i nie da rady się zmienić.

              Normalny, pełnosprawny człowiek nie jest przemocowy ani agresywny w stosunku do własnego potomstwa. Wszystkie zwierzęta tak mają, tak to matka natura wymyśliła. Inaczej by te młode nie przetrwały. Ta cała przemoc to jakiś efekt zaburzeń postrzegania jest np postrzegania dziecka jak młodszego rodzeństwa albo dorosłego rywala.
              Ja rozumiem, że i dziecko może się trafić jakieś zaburzone i spowodować, że rodzic wyjdzie z siebie i stanie obok. Ale znowu dojrzała osoba, zauważy, że coś jest nie tak, że tu pomocy specjalisty potrzeba a nie przemocy.
    • horpyna4 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 08:49
      Ty rozpaczliwie szukasz zrozumienia u rodziców i akceptacji przez nich, dlatego zadzwoniłaś. Zależy Ci, żeby uznali swój błąd.

      Odpuść sobie. Niektórzy ludzie aż do śmierci są przekonani o własnej nieomylności, zwłaszcza w stosunku do potomstwa. Nic im nie pomoże, najlepiej odciąć pępowinę ostatecznie i zakończyć kontakty. I popracować nad tym, żeby uwolnić się od nienawiści - bo ona szkodzi tylko temu, kto nienawidzi. I to bardzo szkodzi - prowadzi do różnych schorzeń somatycznych, choćby choroby nadciśnieniowej.

      Możesz spróbować wyjaśnić rodzicom swój punkt widzenia, chociaż oni prawdopodobnie tego nie zrozumieją. Ale nie przez telefon, tylko podczas osobistej wizyty u rodziców. I wtedy poinformujesz ich, że skoro nie rozumieją, to dalsze kontakty nie mają sensu.

      Zacznij żyć własnym życiem i staraj się, żeby nie powielić tego, co sama miałaś w domu. Jeżeli człowiek dojdzie do tego, że naprawdę nie musi mieć we wszystkim racji i że jest mu z tym dobrze, to staje się wyluzowany i sympatyczny. Powinnaś to przepracować, jeżeli chcesz sama mieć dzieci.

      Nie wiem, jak dalej potoczą się Twoje losy i Twoich rodziców. Być może będą żyli długo, zdemencieją, a Ty będziesz opiekować się nimi, zaciskając zęby. A oni będą opowiadać wszystkim, że to oni Cię tak dobrze wychowali i dlatego się nimi tak opiekujesz...
    • mariuszg2 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 12:04
      klasyczny konflikt pokoleń...nienawiść to ludzkie uczucie rzut beretem od miłości...
      ja bym się tak nie rozczulał....
      poza tym imieniny to wyprawiają Ci liberałowi i komuchy ;)
    • brak.polskich.liter Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 12:09
      Twoj zal i poczucie krzywdy sa splecione z proba zasluzenia sobie na akceptacje i uwage rodzicow. Jestes uwiklana emocjonalnie i stad te skrajne reakcje i emocje - od nienawisci po zebranie o zrozumienie. A i jedno, i drugie to sa dwie strony tego samego medalu.
      Zdajesz sobie z tego sprawe, prawda?
      Rada - przezyj swoja zlosc, wysap ja, oplacz to, ze mialas dziecinstwo, jakie mialas, ze czegos tam nie dostalas i to, ze rodzice sa, jacy sa (nie wnikajac w szczegoly). Dziecinstwo se ne vrati, jak czegos nie dostalas wtedy, to nie dostaniesz i teraz, chocbys sie skichala, a rodzice najprawdopodobniej sie nie zmienia.

      Popracuj nad zbudowaniem autonomii, inaczej bedziesz sie skupiac na rodzicach, pielegnowac swoje poczucie krzywdy i strawisz na tym kawal zycia. Szkoda czasu.
    • maly.jasio No to na Magadan ! 22.11.13, 12:10
      - tylko wytlumacz nam dokladniej, bysmy wiedzieli kogo:
      ich - czy Ciebie.
      www.trekearth.com/gallery/Asia/Russia/Far_East/Magadan/Magadan/photo1077377.htm
      • luiz.a89 Re: No to na Magadan ! 22.11.13, 13:13
        Wychowujac dzieci niestety niektorzy a właściwie większość młodego pokolenia musi wychowywać się na nakazach i zakazach.
        Wychowywanie bezstresowe prowadzi często do katastrofy.Dawanie dziecku obowiązków,zakazów nie jest przemocą.Niektórych trzeba trzymać krótko a innych nie,oni sami potrafia kontrolowac swoje zachowania i nigdy nie ma z nimi problemu.Tym którym sie nakazuje,zabrania i daje obowiazki często czują się pokrzywdzeni i pózniej żalą sie na trudne dzieciństwo i pamiętają rygor do grobowej deski matce i ojcu
    • minasz Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 13:44
      piardu piardu piardu piardu piardu i piardu:)
      smieszy mnie dawanie rad jak tak naprawde Magda nie napisała dlaczego jest ten konlikt
      a tu pojawia sie tona adeptów psychologii z radami zrob to zrob śmo
      i dawanie jej głupich rad typu załóz rodzine- ktore moga ja wpedzic w jeszcze wieksze bagno
      czego np ja jestem przykładem:)

      napisz co ci takiego zrobili dlaczego ich nienawidzisz
      czy jest to zwiazany w jakis spoób z tym ze byłas z duzo starszym partnerem?
      moze dzieki temu wskazemy Ci jakas droge jakies błedy etc
      ps
      jakbym ja taki watek napisął to forumowiczów mnie zaatakowała:) cóż przywilej młodej dziewczyny hehe
      • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:06
        Cóż, dojrzewanie bywa bolesne, a jej się tak nie zaatakowało, bo ona nie ma jeszcze dziecka, za które byłaby odpowiedzialna.
        • minasz Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:09
          jak czesto bijesz swoje dzieci albo jaka przemoc psychiczna stosujesz wobec nich? i czy sprawia ci to przyjemnosc?
          • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:16
            jak czesto bijesz swoje dzieci albo jaka przemoc psychiczna stosujesz wobec nich? i czy sprawia ci to przyjemnosc?


            Dzieci się nie bije,można egzekwować w inny sposób by dziecko wiedziało co mu wolno,czego nie może.W żadnej zdrowej rodzinie nikomu nie sprawia przyjemnosc dawania kar dziecku bądz ograniczania swobód.Ale niestety są tacy którzy bez kary sie nie wychowają i z karą też.
          • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:25
            Z przemocy psychicznej stosuję najczęściej tę: jeśli nie zrobisz tego, co ci kazałam (zwykle mowa o sprzątaniu pokoju dziecięcego), koniec z końmi, a do młodszej: masz zrobić, bo jak nie, nie będzie telewizji. Zaraz po tym jest: nie smakuje ci, ok, ale jeśli nie zjesz dziesięciu łyżek tej zupy, nie dostaniesz ciasta/ ciastka/innych słodyczy.
            Jeszcze jest taka: Paula, ja staram się być dobrą matką, ale ty staraj się być dobrą córką, bo wcale nie muszę robić wszystkiego dla ciebie, wystarczy, że ci zapewnię wikt i opierunek. Zastanów się, czy tego chcesz. Młodszej tłumaczę, chyba, że np. jej się coś nie podoba i trzaska drzwiami i rzuca przedmiotami, i do tego rozdzierająco się drze, wtedy stosuję przemoc fizyczną i wywalam ją na wycieraczkę przed mieszkaniem ze słowami: teraz powrzeszczysz sąsiadom, niech posłuchają, bo ja tego słuchać nie muszę. Ta przemoc zdarza się rzadko, bo córka zrozumiała, że wyrażenie niezadowolenia to jedno, a darcie się piętnaście minut i demolowanie pokoju, bo tak, to drugie. Poza tym córka wreszcie się cywilizuje i wie coraz częściej, że jak nie otworzy buzi i nie powie, o co chodzi, to otoczenie nie będzie zgadywać jej myśli.
            Fakt, to wychowanie to moja wina, bo zawsze żyłyśmy w symbiozie i zgadywałam jej myśli z oczu, ale to se ne vrati, bo poszła między ludzi i na całe szczęście w Niemczech jest kultura asertywności i werbalnego wyrażania życzeń.
            • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 15:57
              Jeszcze się tobą nie zainteresował urząd do spraw nieletnich? Bo to już jest przemoc podchodząca pod paragrafy. Sama masz problemy z emocjami, nie potrafisz znieść, że ktoś ma inne zdanie, że nie słucha twoich rozkazów i zrobisz wszystko, żeby twoje było na wierzchu. Dziecko doprowadziłaś do nerwicy. Zdrowe psychicznie nie rzuca rzeczami ani nie drze się przez 15min, tak robi dziecko maltretowane w akcie skrajnej rozpaczy i desperacji. Dla którego własna matka zamiast być wsparciem i oparciem jest potworem. I z powodu łyżki zupy albo niepoukładanych w kostkę rzeczy, zrobić własnemu dziecku taką krzywdę, to trzeba mieć poważny problem. Owszem, jeszcze ich nie bijesz, ale jakby ci się trafiło takie co by ci w twarz napluło tą zupą albo powiedziało, żebyś sobie w dupę te konie wsadziła a ona i tak nie posprząta pokoju, to kto wie czy do rękoczynów by nie doszło.

              Przecież nigdy z nimi nie będziesz mieć dobrych relacji. Albo się pozabijacie, albo zerwą z tobą kontakty, albo jakiś cud się zdarzy i okażą się mądrzejsze i nastąpi odwrócenie ról w rodzinie, czyli to one zaczną być tymi mądrzejszymi rodzicami machającymi ręką na twoje hople i widzimisie. Na zasadzie czasem dla świętego spokoju pójdą ci na rękę, czasem same machną ręką i powiedzą a huc se ta huc stara wariatko. Prawdopodobieństwo, że będą cię szanować i traktować jak równoprawnego człowieka, jest zbyt małe, żeby w ogóle brać je po uwagę.
              • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:04
                berta-death myślę ze co ci sie w głowie naprawde pomieszało.Sądzisz ze dziecku wolno wszystko nawet napluć na mate a ona ma sie cieszyć.Uważam że ta kobieta spełnia warunki matki.Dokąd były prawdziwe kary nie było przepełnionych zakładów karnych.Teraz brakuje tam miejsc bo nie ma kto wychowywac tego badziewia ktore w tramwaju,na ulicy,w klubach etc zachowuje sie jak swołocz,zero kultury i i chamstwo.Nie wspomne o terminologii jakiej używają wobec starszych.
                • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:13
                  Jakoś dziecko musi się bronić przed przemocą. Nie może dać z siebie zrobić zaszczutego popychadła. To nie jest tak, że rodzic ma władzę absolutną, może sobie robić co chce i wymuszać na dzieciach dowolnymi metodami, żeby stosowały się do jego widzimisię, jakie by ono nie było. Skoro odpowiednie instytucje nie reagują, to trzeba sobie radzić samemu.
                  Co do zakładów karnych, to obawiam się, że dawniej kryminalistów było znacznie więcej. Statystycznie to takich prawdziwych kryminalistów, dopuszczających się najgorszych przestępstw jest garstka, dawniej to większa szansa była na zostanie zabitym.
                  • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:24
                    Dawno się tak nie uśmiałam:) .Powiedz że żartujesz,powiedz ze bywasz tylko na forach i nie czytasz inf.na temat przestępstw,róznych,w tym kryminalnych i młodocianych.
                    Posłuchaj,nie wiem czy masz dzieci??? bo ja mam wiedzę w tym temacie.Wymaganie od dzieci by posprzatały po sobie jest chyba czymś normalnym.Te matki co nie wymagaja to same sa flejami i pewnie jest im obojętny porzadek ,poza tym nawet bałaganu nie widzą i dobrze siew w nim czują.Nie nazywaj tego przemocą.Dziecko pójdzie w swój świat i będzie powielało to czego nauczyło się w domu najlepiej by powielało to dobre.
                    Ogladasz te młode męzatki co to publicznie pokazują swoj brud i nieład domowy w perfekcyjnej Pani Domu?
                    Gdyby były czegos nauczone,Rozenkowa nie miałaby pracy a tak uczy flei porządku.To niestety wynosi sie z domu co Ty oczywiscie nazwałaś przemocą.
                    • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:40
                      Wymaganie sprzątania pokoju jest przemocą. W ogóle sprzątanie to dość poniżająca czynność, zwłaszcza wykonywane na rozkaz. I zwłaszcza jak ktoś potem wzorem pani domu chodzi z białą rękawiczką i to kontroluje. We wszystkich więzieniach i obozach koncentracyjnych, sprzątanie jest formą poniżania i represjonowania więźniów. Koty też się w wojsku koci każąc im sprzątać. A, że istnieje taka norma społeczna nakazująca utrzymywanie porządku, to pod tym pretekstem, dochodzi do mnóstwa nadużyć. I odwrotnie jak ktoś chce się zbuntować, to pierwsze co robi, to odmawia sprzątania. Też jest to pewnego rodzaju symbolika. Najgorszych rzeczy robić nie będę, a już na pewno nie na rozkaz i wg cudzego wzorca czystości.

                      Mądry człowiek wie, że pedanteria i bałaganiarstwo są genetycznie uwarunkowane. Albo ktoś lubi porządek i sprzątanie albo nie. I nie ma bata, żeby z flejtucha zrobić pedanta, nawet jak się go będzie do tego zmuszało, to pójdzie na swoje i będzie żył po swojemu. Odwrotnie jest tak samo. Do tego dopiero od pewnego wieku obszar mózgu odpowiadający za tego typu rzeczy, jest aktywny. Wcześniej dziecko jest jak zwierzę, trudno wymagać od niego sprzątania, skoro ono nie ma poczucia, że jest jakaś różnica pomiędzy posprzątanym a nie. Pies też nie skuma dlaczego ma nie rozrzucać zabawek. Jak rodzicowi zależy, to powinien sam to zrobić.
                      • miau.weglowy rotfl/nt 22.11.13, 16:51

                      • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:54
                        B
                        Z
                        D
                        U
                        R
                        Y........:):):):
                        Jak się mały Kazio niczego nie nauczy to duży Kazio nie będzie umiał.
                        To dlaczego baby tak najezdzaja na swoje teściowe skoro wg.Twojej teorii o pedanterii facet ma prawo jednak rozrzucać skarpety po mieszkaniu,nie umieć prasować,gotować,myć naczyń.
                        Przeciez dobra mamcia nie nadużywała przemocy a nauka o sprzataniu mogłabyć dla synka poniżającym zajęciem. Jak żonie zależy na czystości i porządku to niech robi to sama:)
                        MASZ coś do dodania w tym temacie???
                        • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:07
                          Nie wiem czemu najeżdżają. Niektórzy naprawdę wierzą w zależność zmuszania kogoś do sprzątania od tego, że jest on potem pedantem a inne dlatego, że nie lubią teściowych i przypisują im zło całego świata.

                          Poza tym porządek w małżeństwie to bardziej skomplikowana sprawa. Nie tylko chodzi o to kto jest pedantem a kto nie jest, również o to kto jest frajerem i da się zapędzić do roboty a kto będzie z tego korzystał, jak i o to kto jest decydentem w tej sprawie.
                          W relacjach małżeńskich też mamy często rywalizację i przemoc, zamiast współpracy i wzajemnego szacunku i wspierania się. Jak ktoś koniecznie chce rządzić i palcem pokazywać co i gdzie ma robić a potem inspekcji dokonywać, to największy pedant się zbuntuje i ostentacyjnie te brudne skarpety na środku stołu jadalnianego położy.
                          • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:17
                            Z rodzonej matki tez dzieci potrafia zrobic frajera.Udaja zajetych nauką,zajęciami poza lekcyjnymi i śmieja sie że sie udało bo stara uwierzyła.
                            Dorosłe dzieci tez robia z rodziców frajerów podrzucając im swoje latorośle bo przeciez babcia darmowa niania to zawsze lepsza od płatnej opiekunki.Kasa zostaje na przyjemnosci a stara matka jak juz nie będzie niczego mogła to przytułku.
                            Prawda jest taka,że w tym całym bałaganie to tylko pieniądz decyduje o miłosci do blizniego.Kocha sie nie za to ze jesteś tylko za to czy masz co dać.

                            • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:28
                              Z tymi pieniędzmi to jest chore jednak. Co innego relacje z obcymi ludźmi a co innego z rodziną. Obcy to jak równoprawny rywal do tych samych dóbr i osobników płci przeciwnej, trzeba mu czasem tyłek skopać i pokazać gdzie jego miejsce. W trosce o własne przetrwanie. Natomiast rodzina jest jednak po to, żeby się trzymać razem przeciwko reszcie świata. I jak tam dochodzi do jakiegoś zaburzenia postrzegania jej członków, którzy zaczynają się traktować jak małpy żyjące we wspólnym małpim gaju, to jest to już patologia a nie rodzina. A potem to jest sztafeta pokoleń, jak kuba bogu, tak bóg kubie.
                      • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:02
                        taaak, uczenie własnego dziecka, że powinno sprzątać, to zachowanie godne kapo.
                        bo kto ma bałaganiarstwo w genach, tego tłamsić nie należy.

                        spoko, bardzo wiele mamuś wzięło to sobie do serca i zgodnie z tymi zaleceniami traktuje synków.
                        z zupełnym spokojem, że pewnego dnia obowiązki sprzątania przejmą żony tychże, a oni, niestłamszeni, doleżą sobie spokojnie do starości, nie splamiwszy się wzięciem do łapy odkurzacza czy mopa.

                        bo jakoś tak dziwnie bywa, że "skłonność do porządku w genach" częściej przejawiają kobiety.

                        a może one nie są ociężałe umysłowo o i wiedzą, że w syfie na dłuższą metę żyć jest po prostu trudno?
                        • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:23
                          Nieprawda, że skłonność do porządku mają tylko kobiety. To jakiś obrzydliwy mit i stereotyp. Faceci rzadziej skarżą się na forach i innych spędach, na swoje niechlujne żony. Poza tym jest pewna różnica pomiędzy niechlujstwem a brakiem pedanterii. Takie cudo jak pokazują w perfekcyjnej pani domu, to zdrowy nie zrobi. Pomijam, że program reżyserowany, nie pokazuje prawdziwych ludzi i prawdziwych mieszkań. Ktoś kto tak żyje, po prostu jest chory i żadne represje nie pomogą. Kogoś z FAS nie da się nauczyć utrzymywania porządku, podobnie sprzątać nie będzie po sobie alkoholik w ciągu alkoholowym, chory na depresję, czy pewne postacie schizofrenii. Podobnie jest z chorą potrzebą pedanterii, to są już zaburzenia obsesyjno kompulsyjne, nie zamiłowanie do porządku. To się leczy.

                          Natomiast jeśli chodzi o artystyczny nieład, to czy on jest mniejszy czy większy, to nie ma przecież większego znaczenia. Ma dzieciak swój pokój to niech go ma ze wszystkimi tego konsekwencjami. Skoro lubi mieć stertę książek i zeszytów na biurku i mieć problem ze znalezieniem wśród nich potrzebnych notatek, to jego problem. Skoro lubi się potykać o zabawki i ryzykować, że którąś w końcu zniszczy, też jego problem. Co najwyżej można mu zwrócić uwagę na to, że inny sposób zarządzania przestrzenią byłby dla niego korzystniejszy, pokój stałby się łatwiejszy w obsłudze, ale zmuszanie kogoś do stosowania się do własnej wizji świata jest chore. A takie rzeczy jak cotygodniowe odkurzanie to spokojnie można wplątać we wspólne rodzinne zajęcia. Jak się che jednak udowodnić, że w ładzie wygodniej, to trzeba dać przykład, nie przemoc.
                          Bo jeśli chodzi o syf typu ogryzki za łóżkiem, spleśniały chleb w szafie z ciuchami i zużyte podlaski na parapecie, to się do lekarza idzie a nie przemoc stosuje, bo to choroba jest, nie nienauczenie porządku. Człowiek jednak ma wrodzoną obrzydliwość i unikanie doprowadzania do epidemii.
                          • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:27
                            Bo jeśli chodzi o syf typu ogryzki za łóżkiem, spleśniały chleb w szafie z ciuchami i zużyte podlaski na parapecie, to się do lekarza idzie a nie przemoc stosuje, bo to choroba jest, nie nienauczenie porządku. Człowiek jednak ma wrodzoną obrzydliwość i unikanie doprowadzania do epidemii. .............................>>>>>>>>>>>>>>

                            No idz z tym do lekarza,to jak wyjdziesz to sam lekarz powie do pielęgniarki ze mamusia ma nierowno pod beretem.
                            Powiedz,jesteś matką????masz dzieci???czy tylko teoryzujesz.
                            • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:31
                              Rozrzucanie ogryzków i zużytych podpasek nie jest normalne. Tego nie zrobi nikt, nawet jak nigdy w życiu nie widział kosza na śmieci i wychował się wśród małp albo wilków. Jak ktoś się zachowuje w ten sposób i doprowadza swoje mieszkanie do stanu jaki pokazują w serii "how clean is your house" to on się do leczenia nadaje, nie do resocjalizacji.
                              • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:37
                                Powiedz,jesteś matką????masz dzieci???czy tylko teoryzujesz.
                                Odpowiadasz na to co ci pasuje
                                • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:52
                                  Tak myślałam:)
                                  W praktyce droga Pani wychowanie młodego człoweka wygląda inaczej.Pani "naumiała"sie teorii i próbuje ćwiczyć tych którzy wychowanie dzieci maja często już za sobą.
                                  • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:05
                                    Tak, tak, bo mamusie mają wyłączność na wiedzę w zakresie wychowania dzieci. Mogą być bezmyślne albo przemocowe, mogą popełniać błąd za błędem, ale to nic, bo mają dzieci, a to równoznaczne z posiadaniem wszechwiedzy. Phi.
                                    • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:09
                                      ciekawe, że kiedy facet żyjący w celibacie chce mówić o małżeństwie, zaraz pada argument, że co on może wiedzieć, skoro nie ma żony.

                                      w kwestii posiadania dzieci raguła ta nie ma jednak zastosowania.
                                      nagle okazuje się, że coś takiego, jak d o ś w i a d c z e n i e jest grubo przereklamowane,
                                      a mamusie to najczęściej idiotki, które powinny słuchać mądrych bezdzietnych.

                                      relatywizm, relatywizm.
                                      • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:13
                                        Dlaczego mają nie być idiotkami. Naprawdę urodzenie dziecka nie czyni nikogo ekspertem od macierzyństwa. Nawet urodzenie dużej ilości dzieci. Wtedy to by wszystkie rumuńskie cyganki za ekspertki od wychowania robiły.
                                      • sl.13 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:35
                                        No ale dlaczego urodzenie i nawet zajmowanie się dzieckiem ma być gwarancją, że człowiek wie, jak wychować dziecko dobrze? Jak świadczą przykłady z życia (z dwóch stron, zarówno patologii, jak i bezkrytycznych rodziców hodujących małe potworki) nie są taka gwarancją i nie czynią kompetencji.
                                      • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:55

                                        > a mamusie to najczęściej idiotki, które powinny słuchać mądrych bezdzietnych.

                                        Aż tak to nie ;) Zwyczajnie uważam, że każdy ma prawo mieć poglądy na dany temat, nie musi czegoś doświadczać empirycznie, żeby mieć swoje zdanie albo wiedzę. I zupełnie nie zgadzam się z tezą, że jak ktoś od 5 lat karmi, dba, zarywa noce i podaje nurofen dla dzieci, to automatycznie posiadł jakąś niezwykłą wiedzę na temat wychowania - wychowuje tak, jak mu podpowiada instynkt, superniania, babcia albo poradniki. Może praktyczną wiedzę ma większą, to tak, ale niekoniecznie jakąś inną.

                                        Zresztą cały wątek jest o tym, jak kiepscy potrafią być rodzice, co samo w sobie świadczy o tym, że nie wystarczy zrobić sobie dziecko i je "odhodować" do pewnego wieku, żeby mieć superpatent na dobre wychowanie.
                                        • nudzimisie_strasznie Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:08
                                          Ale ktoś, kto ma dzieci, ma jednak pojęcie o tym, jak one się zachowują. Berta, dzieci nie mając i jak mniemam nie mając też specjalnie dużo kontaktu z dziećmi innych ludzi, tworzy jakiś obraz - zestaw zachowań normalnych, typowych i patologicznych, genetycznie wadliwych. I tworzy to na podstawie własnych fantazji podsyconych lekturami. I ja się nie dziwię, że ktoś, kto ma dzieci dostaje piany jak to czyta. Przecież teraz większość forumowych mam, chcą stosować się do Bercinych zaleceń, powinna się zgłosić z dziećmi do szpitala psychiatrycznego, bo ich latorośle jednak te ogryzki po jabłkach trzymają pod łóżkami.

                                          P.S. Nie mam dzieci :)
                                          • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:41
                                            Ile tych dzieci musi mieć, żeby mieć to pojęcie?
                                            Poza tym poza niemowlakiem to nikt nie rzuca ogryzków a już na pewno nikogo nie trzeba tego przemocą oduczać.

                                            I tutaj wracamy do mojego pierwszego postu w tym wątku. Jest przeogromny strach przed stygmatyzacją z powodu upośledzenia umysłowego czy chorób psychicznych. Tak wielki, że wszyscy wolą zaklinać rzeczywistość, udawać, że wszystko jest ok, przypisywać pewne rzeczy złemu wychowaniu, krnąbrnemu charakterowi, czy wreszcie szeroko pojętym normom rozwojowym.
                                            A statystyki są nieubłagane, pokazują czarno na białym, że jednak liczba osób zaburzonych jest przeogromna. I te osoby znajdują się wśród nas. A ktoś kto jest zaburzony, ale otoczenie za wszelką cenę chce w nim widzieć normalnego i za jeszcze większą cenę chce z niego zrobić normalnego, jest niemalże skazany na bycie ofiarą przemocy. Bo szybko okazuje się, że wszystkie normalne działania pedagogiczne na niego nie działają. A jak nie działają, to się zaczyna wchodzić w coraz bardziej drastyczne środki, bo przecież on jest normalny, zdrowy, tylko wredny i złośliwy. I wchodzi się w błędne koło, przemoc która de facto jest maltretowaniem i sprowadza się do szykanowania kulawego, że kuleje, powoduje wtórne zaburzenia psychiczne, co generuje kolejne problemy z zachowaniem i jeszcze większą przemoc, niechęć i agresję wobec tej osoby.

                                            Druga kategoria patologicznych rodzin, to ta, gdzie dzieci są zaburzone a rodzice nie potrafią się z tym pogodzić. Bo jak jedni i drudzy są zaburzeni, to najczęściej stają się bohaterami kronik kryminalnych.
                                            • nudzimisie_strasznie Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 20:57
                                              Akurat niemowlaki ogryzkow pod lozkiem nie trzymaja. Z przyczyn raczej oczywistych. Ale niewazne.
                                              Cale dziecinstwo i nastoletniosc stosunek do pozadu mialam nonszalancki. Nie tylko ogryzki zostawialam gdzie popadnie ale i niedojedzone kanapki. Jak juz zaczelam palic, to pod lozkiem trzymalam sloik z woda i kiepami. Jest nawet gorzej, nie lubilam myc zebow i niepilnowana w zyciu bym wieczorem sama z siebie tego nie zrobila.
                                              No to dawaj, co mi jest? Uposledzenie umyslowe, zaburzenia osobowosci czy Twoj ulubiony fas?Diagnoza musi uwzgledniac cudowny zanik objawow w doroslosci.
                                              • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 21:33
                                                Chyba sama najlepiej wiesz dlaczego tak robiłaś i dlaczego już tak nie robisz. Generalnie człowiek to nie tabula rasa, tylko całkiem nieźle wypełniona informacjami maszyna. Działa głównie wg algorytmu, ukształtowanego wiekami ewolucji.
                                                Życie w syfie to prosta droga do epidemii i wyginięcia gatunku. Te hominidy, które nie miały naturalnego wstrętu do paskudztw i naturalnej potrzeby do sprzątania wokół siebie, najzwyczajniej w świecie wyginęły. Stąd większość ludzkości jednak dba o porządek. Nie mniej jednak gdzieś na skrajach krzywej gaussa są po jednej stronie syfiarze a po drugiej pedanci. Nie mniej jednak naprawdę istnieją choroby, które objawiają się właśnie tym, że człowiek przestaje dbać o porządek.
                                                • nudzimisie_strasznie Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 21:59
                                                  Tak, wiem, rodzice upokazajac mnie zmuszaniem do wyrzucania ogryzkow, ba! teroryzujac psychicznie nakazujac wynosic kubel ze smieciami do smietnika + caly inny arsenal tortur, w koncu mnie nauczyli sprzatac.
                                                  • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:12
                                                    Pytałam co powodowało, że nie widziałaś potrzeby sprzątania, że nie przeszkadzały ci te ogryzki. To jednak śmierdzieć zaczyna. Muchy koło tego latają. Jak na wysypisku. I co jest, że teraz ci przeszkadza. Co to ma wspólnego z tresurą, to że ktoś przemocą cię zmuszał do sprzątania miało rację bytu w danym miejscu i czasie, teraz nikt cię nie zmusza. Jakbyś wciąż nie odczuwała potrzeby, to byś nie sprzątała. Tak jak pewnie nie polerowałabyś codziennie mebli i nie układała durnostojek kolorami czy od największej do najmniejszej, nawet jakby jakiś świr latami do tego cię zmuszał. Bardziej wygląda na to, że wydoroślałaś, odpowiednie obszary mózgu ci dojrzały i pewne rzeczy zaczęły cię drażnić. A do rodziców to jakimś syndromem sztokholmskim pałasz chyba.
                                                  • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:25
                                                    A do rodziców to jakimś syndromem sztokholmskim pałasz chyba.

                                                    Czy ty naprawde nie przesadzasz z tymi porównaniami. Nie ma nic innego ,od nienawiści po skutek psychologiczny.
                                                    Nie ,ta dziewczyna nie dojrzała a została nauczona ze dom się jednak sprzata a zęby myje przed spaniem.Okazuje sie ze jednych trzeba zmusić a inni maja to coś w sobie od dzieciństwa ze brud im przeszkadza.
                                                    A nie jest przypadkiem to przemoc jesli dziewoja 18-tenia nie sprzata po sobie i robi to dla swiętego spokoju matka by nie śmierdziało w jej pokoju a tym samym w całym domu..Kochać się lubi ale do roboty dwie lewe.Jesli to przemoc to kto wobec kogo stosuje.Matka córkę czy na odwrót?
                                                  • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 23:00
                                                    Ciebie to chyba kręci przemoc. Jakieś sado maso czy co? Domyślam się, że sama byłaś ofiarą przemocy a teraz jesteś jej sprawcą.
                                                    Bo jeszcze takiego cuda nie było, żeby kogoś dało się przemocą wychować. Można go krótkoterminowo zmusić do robienia czegoś czego nie chce, ale nie da się sprawić, żeby po ustaniu czynnika opresyjnego dana osoba nadal postępowała w określony sposób. Jak to jest dziecko, to jedyne czego go w ten sposób można nauczyć, to że przemoc jest ok. Że to jedynie słuszny sposób załatwiania sprawy. Zwłaszcza jak się ma do czynienia ze słabszym. Wszakże niepisanym prawem silniejszego jest wymuszanie na słabszym, żeby ten uskuteczniał widzimisię silniejszego. Bo silniejszy zawsze ma rację. Czyli nie ma co liczyć na to, że ktoś taki zareaguje na krzyki zza ściany, że pomoże jakiejś ofierze, że w ogóle zainteresuje się losem słabszych. A jak sam zdobędzie nad kimś władzę, to będzie sobie na tym kimś używał. Będzie panią z okienka rzucającą kłody pod nogi interesantom, będzie pielęgniarką odmawiającą podania pacjentom środków przeciwbólowych i basenu, będzie położną wyzywającą rodzące, będzie szefem mobbingującym pracowników, będzie policjantem łamiącym nogi przesłuchiwanym, będzie sanitariuszem w psychiatryku maltretującym chorych, będzie opiekunem znęcającym się nad starymi chorymi i niepełnosprawnymi, będzie mężem gwałcącym żonę. Wszystko w imię porządku i tego, że to on rządzi, on ustala zasady i on wie co jest dla kogo dobre, a jak ktoś mu podskoczy, to dowie się co to przemoc.
                                                  • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 23:33
                                                    Kobieto,co ty tak o tej przemocy ciągle nadajesz.O czym ty mowisz?
                                                    Wiesz,ty tyle wiesz io prawdziwym życiu co nic.Chyba ze sama pochodzisz z patologicznej rodziny ,masz wiedzę i znasz te zachowania:):) Ja niestety NIE i dlatego to słowo jest mi obce.
                                          • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 20:47
                                            No dobrze, ale ja akurat nie pisze konkretnie o Bercie, nie bronię jej i jej opinii, tylko prawa bezdzietnych do wypowiadania się w temacie dzieci. Można nie miec dzieci, ale być psychologiem dziecięcym, pediatrą, nauczycielem albo zwyczajnie przebywac często w towarzystwie rodzin z dziećmi i mieć spore pojęcie o ich np.zachowaniu. Dzieci są wszędzie, trudno ich zachowań nie widzieć, trudno się odseparowac od tematu, więc dlaczego nie można się wypowiadać? Zresztą każde dziecko jest inne i rodzic może i ma wiedzę, ale tylko na temat swojego dziecka. Ja od roku uczestniczę w wychowaniu kilkulatka i powiem szczerze, że moja wiedza na temat dzieci ogólnie jakoś dramatycznie się nie poszerzyła - no bo co tu wiedzieć? Że to konkretne dziecko jest grzeczne, że boi się spać ciemnościach, że ściemnia, chcąc uniknąć odrabiania lekcji, że jak ma katar, to najlepiej reaguje na ten a nie inny lek, że woli jeść rękami niż widelcem i trzeba mu przypominać o tym widelcu, że lepiej na nie działa pochwała niż kara itp, itd. Wiem, jak trzeba z nim postępować, żeby do czegoś zachęcić, a jak, żeby zniechęcić. To jest wiedza o konkretnym dziecku i taką sama wiedzę posiadają rodzice o swoich dzieciach, _a nie o dzieciach i wychowaniu generalnie_.
                                            • nudzimisie_strasznie Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 10:45
                                              Tak się wczoraj rozpaliłam rozmową z Bertą, że nie tylko nawaliłam ortografów, ale jeszcze nie zauważyłam Twojej odpowiedzi :)

                                              Ja z kolei nie bronię omnipotencji rodziców. Odnosiłam się do tej konkretnej - powyższej wymiany zdań. Ale generalnie uważam, że dawanie rodzicom dobrych rad przez bezdzietnych jest trochę słabe (wyłączam tu profesjonalistów). Bo tak ogólnie o dzieciach, to można sobie pogdybać, czemu nie?
                                              I żeby nie było, obracam się głównie w środowisku dzieciatych i mam mnóstwo teorii na temat wychowania dzieci i bardzo muszę się gryźć w język, żeby ich znajomym mamusiom nie prezentować (nie zawsze skutecznie). Wystarcza jeden dzień z dzieckiem, żebym z oazy spokoju i zrozumienia, zmieniała się w niecierpliwą i kategoryczną ciocię :) Także teorie teoriami, życie życiem.
                                              • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 13:44
                                                A dobra rada w stylu nie bij dziecka też jest zła?

                                                Poza tym trochę teorii i parę praktycznych wskazówek, powinien mieć każdy, kto kiedykolwiek może zetknąć się z dzieckiem a już na pewno ktoś kto planuje dziecko. Jak ktoś się decyduje na psa albo jakieś inne zwierzę w domu to oczywistą oczywistością jest, że wcześniej doszkala się właśnie w teorii dotyczącej pielęgnacji danego zwierza, warunków jakie trzeba mu stworzyć i całej reszty. I najczęściej nikt nie poprzestaje na brukowcowych informacjach ani plotkach, tylko sięga do sprawdzonych źródeł. W przypadku dzieci oczywiście jest inaczej. Tutaj uważa się, że każdy może, każdy się nadaje i zwykłe porady typu jedna pani drugiej pani, wystarczą. Niby racja, zwierzętom też nikt nie mówi jak mają opiekować się swoimi młodymi i dają radę. Choć takie naczelne to już się muszą nauczyć tego i owego.

                                                A w przypadku dzieci to szczególnie warto liznąć jakiejś dobrej teorii. Bo dzieci akurat zachowują się wg dość prostego algorytmu i ekstremalnie łatwo nimi manipulować. Trzeba tylko nauczyć się paru tanich sztuczek, do tego trochę własnej inwencji i polotu dodać i naprawdę będą tańczyć jak im się zagra. Kompletnie bez żadnej przemocy, wszyscy będą zadowoleni i będą się dobrze bawić. Oczywiście trzeba też wiedzieć czego od dziecka z danej grupy wiekowej można oczekiwać, co jest w zasięgu jego możliwości, do tego trzeba jeszcze dołożyć poprawkę na indywidualne cechy, czyli znów inteligencja i inwencja twórcza się przyda. Trzeba też dać sobie na wstrzymanie i pozwolić dziecku rozwijać się i usamodzielniać, nie można z niego robić ubezwłasnowolnionej marionetki, choćby przez manipulacyjne sztuczki. Nawet te zostawia się na ekstremalne przypadki jak trzeba interweniować, np w jakiejś niebezpiecznej sytuacji.
                                                Tylko trzeba chcieć i umieć. A jak rodzic jest upośledzony albo ma zaburzenia psychiczne, to nie ma bata, żeby to pojął. Dla niego przemoc jest zbyt fajna, żeby szukać innych możliwości, dla niego przemoc jest jedyną rzeczą jakiej jest w stanie się nauczyć, bo jednak korzystanie ze sztuczek wymaga odpowiedniego poziomu IQ.
                                              • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 16:54
                                                Ja w ogóle nie udzielam żadnych rad matkom. Nie moja sprawa, jak ktoś dziecko wychowuje, choć nie raz widzę, że rada kogoś patrzącego z boku by się im przydała. Osoby postronne często widzą sprawy obiektywnie, nie mają zmąconego uczuciami obrazu, nie mają klapek na oczach jak rodzice, którzy czasem mają problem przed samym nosem, a widzieć go po prostu nie chcą, bo tak im wygodniej... bo zauważenie problemu byłoby wg nich przyznaniem się do błędu, a przecież żaden rodzic nie popełnia błędów, szkoda, że tylko w swoim mniemaniu.
                                  • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:23
                                    Najpierw samemu trzeba być wychowanym, żeby zabierać się za wychowanie innych. A w praktyce to tak wygląda, że emocje zawsze biorą górę. Jak ktoś ma autorytarną osobowość, to będzie tyranem, jak ktoś jest luzak to będzie bezstresowym rodzicem. Jak jest menel i ma wszystko i wszystkich w dupie, to po prostu będzie dzieciaki lał z każdego nadarzającego się powodu i nie będzie do tego dorabiał filozofii. Albo puści je wolno, żeby sobie po wsi latały, nie zwracając na nie uwagi i też nie będzie do tego dorabiał filozofii. Natomiast jak ma obsesję co ludzie powiedzą i lubi robić dobre wrażenie, to dorobi o swojego zachowania, kierowanego niczym więcej tylko zwierzęcymi emocjami, filozofię. Do tego z pomocą przyjdą mu wszelkiej maści książki o tematyce wychowania, bo z tymi teoriami pedagogicznymi jest dokładnie jak z religiami i filozofiami. Istny supermarket, do którego się wchodzi i do koszyka ładuje, co tam człowiekowi w danym momencie pasuje. I jeden będzie peany głosił na temat dyscypliny i tego, że on nie chce ale musi a ten drugi będzie głosił peany na temat samodzielności, też nie dlatego, że chce, ale że musi.
                                    W życiu nie uwierzę, że ktoś świadomie dzieci wychowuje, mając na to jakiś odgórny plan. Całe szczęście dzieci mają jeszcze geny, więc rodzice, choćby bardzo chcieli, to za wiele nie napsują. Matka natura i to przewidziała.
                                    • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:38
                                      Z uporem nie chcesz odpowiedziec na moje pytanie.Jestes matką???
                                      bo mam ci coś do powiedzenia
                                      • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:07
                                        Z uporem nie odpowiem na to pytanie. Nawet na to, czy mam coś wspólnego z nieswoimi dziećmi. Bo to naprawdę nie ma znaczenia. Co z tego, że ktoś ma jakieś dziecko, skoro nie ma innego. Każde jest inne, każde ma inny temperament, inną osobowość, inaczej reaguje na różne sytuacje. Jakich porad może udzielać matka flegmatyka matce choleryka? Albo ktoś ma jedno dziecko a nie ma dwójki, albo ma dwójkę, ale nie ma trójki, czwórki czy więcej. Albo ma wiele dzieci a nie ma jednego i nie ma doświadczeń z jedynakiem w domu. Abo ma dzieci w zbliżonym wieku a nie ma w różnym. Albo ma dziewczynkę a nie ma chłopca. Albo ma zdolne a nie ma niezdolnego.

                                        Do tego weź poprawkę na temperament rodzica. Co cholerykowi po poradach flegmatyka.
                                        • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:21
                                          Ma to znaczenie i to bardzo duże.Inaczej oceniasz różne sytuacje będac bezdzietną,nawet jesli wykonujesz prace z dziećmi.Inaczej, gdy ty jestes matką i jestes odpowiedzialna za nich i ich przyszłość .Ty i twoj dom jest wizytówka twoich dzieci, oni są oceniani poprzez rodziców w szkole,na ulicy a czasem nawet w pracy.Nigdy nie słyszałaś kiedy nauczyciel mowi do ucznia cyt."wychowanie wynosi się z domu,tak cię wychowała matka". Może lepiej skończyć te jałową rozmowę bo prawda jest jak pupa, każdy ma swoją.Trzeba troche pobyć rodzicem by znać życie,prawienie morałów na sucho ,bez praktyki, jest śmieszne.Pozdrawiam
                                          • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 19:51
                                            Nauczyciele to różni ludzie, też nie wszyscy normalni. Gadają przeróżne rzeczy, bardzo często powtarzają oklepane komunały. Można dulszczyznę odstawiać i trząść się całe życie w obawie co ludzie powiedzą, ale to taka mentalność chłopa pańszczyźnianego, który musiał się opłotkami przemykać, żeby ktoś na niego donosu ekonomowi nie złożył.
                                            Rodzice też są różni, mają różną mentalność. Zdecydowanie nie wszyscy nadają się do swojej roli. A teorię wypada mieć, zanim się dziecko urodzi, bo trudno eksperymentować na własnym dziecku. A porady innych matek to sobie wsadzić można, bo nigdy nie wiadomo z kim się ma do czynienia. Czasy mamy takie, że nie ma już wielopokoleniowych i wielodzietnych rodzin żyjących w sąsiedztwie rodzin podobnych, gdzie zanim panna za mąż wyszła, to wybawiła tyle dzieci, że własne jej niczym nie zaskoczą. Nawet zdrowe od chorego na pierwszy rzut oka odróżni.
                          • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:40
                            berta-death napisała:

                            > Nieprawda, że skłonność do porządku mają tylko kobiety. To jakiś obrzydliwy mit
                            > i stereotyp.

                            Owszem, to jest stereotyp. ale za szybko czytasz, ja nie napisałam, że tylko kobiety.

                            Faceci rzadziej skarżą się na forach i innych spędach, na swoje n
                            > iechlujne żony.

                            no właśnie. to może o czymś świadczyć, co nie?

                            Poza tym jest pewna różnica pomiędzy niechlujstwem a brakiem pe
                            > danterii. Takie cudo jak pokazują w perfekcyjnej pani domu, to zdrowy nie zrobi
                            > . Pomijam, że program reżyserowany, nie pokazuje prawdziwych ludzi i prawdziwyc
                            > h mieszkań.
                            Nie wiem, nie interesuje mnie to, nie oglądam telewizji.

                            > Bo jeśli chodzi o syf typu ogryzki za łóżkiem, spleśniały chleb w szafie z ciuc
                            > hami i zużyte podlaski na parapecie, to się do lekarza idzie a nie przemoc stos
                            > uje, bo to choroba jest, nie nienauczenie porządku.

                            Ja przed zastosowaniem psychotropów spróbowałabym jednak, czy nie można wpłynąć w prostszy sposób na motywację dziecięcia.

                            Człowiek jednak ma wrodzoną
                            > obrzydliwość i unikanie doprowadzania do epidemii.

                            tak, jak również skłonność do minimalizowania wysiłku. jeśli będzie mógł, poleży do góry brzuchem, a przerażona wizją odebrania praw rodzicielskich za przemoc matka będzie pokornie sprzątać jego syf.
                            który, nawiasem mówiąc, rzadko ogranicza się li i jedynie do zamkniętego, prywatnego pokoju.
                            dziecko nienauczone podstaw zaprowadzania ładu wokół siebie beztrosko zostawia pandemonium w kuchni, łazience, przedpokoju.

                            wiem, bo sama taka jestem :~)
                            • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 18:08
                              Z tym utrzymywaniem jako takiego ładu wokół siebie to naprawdę jest genetyka wmieszana. Pedant odczuwa dyskomfort jak tylko widzi coś przekrzywione, niesymetryczne, nie w kolejności, jakiś pyłek zobaczy, itp. I to taki dyskomfort, że nie spocznie dopóki tego nie poprawi. Rzuci wszystko, bo go to będzie drażnić. Taki się urodził, nie dlatego, że ktoś go tego nauczył. To jest rodzaj natręctwa, jak obsesyjne liczenie, mycie rąk, itp.
                              Natomiast zdrowy człowiek taki sam dyskomfort odczuwa jak widzi syf i chlew jak w tych programach telewizyjnych. Nie uwierzę, że byłabyś w stanie mieszkać wśród śmierdzących zużytych podpasek, much kłębiących się wokół zgniłego żarcia, brudnych ciuchów wszędzie porozrzucanych, itp. Zachowałabyś się jak ten pedant widzący książkę, która się przewróciła na półce. Nie zasnęłabyś w takim pokoju, zanim byś tego obrzydlistwa nie wywaliła. Taką cię matka natura stworzyła, bo jakbyś się urodziła w paleolicie albo wcześniej, to nikt by ci nie powiedział, że tak się nie powinno żyć. Jakbyś nie miała wrodzonej obrzydliwości do przebywania wśród takich rzeczy, to byś umarła na jakąś chorobę.

                              Natomiast jeśli chodzi o pedantyzm, to pewnie tylko jakaś patologiczna przemoc byłaby w stanie cię zmusić do tego, żebyś bibeloty na półce układała od największego do najmniejszego, książki pod linijkę i jeszcze codziennie z tego wszystkiego kurze ścierała. I jakby tylko przymus padł, to tyle byś się tym zajmowała. Pewnie by sobie stało zakurzone w dowolnej konfiguracji. Bo nie masz uwarunkowanej biologicznie potrzeby pedantycznego utrzymywania przestrzeni. Mało, że cię to nie drażni, to jeszcze w sposób naturalny nie układasz wszystkiego po kolor, tylko jak leci i nawet nie zauważasz jak ten lekki nieład sam się robi.
                              I analogicznie ktoś kto jest syfiarz z natury, ma tak samo z utrzymaniem jako takiego porządku. Tobie odruchowo i niemal nieświadomie, te podpaski i ogryzki same do kosza trafiają a jemu nie. Ciebie syf drażni jego nie. On nie rozumie czego ludzie od niego chcą, tak samo jak ty nie rozumiesz czego pedant od ciebie chce. Dla niego każdy niesyfiarz jest szaleńcem, tak jak dla ciebie każdy pedant.

                              I do czego zmierzam, zarówno syfiarstwo jak i pedantyzm, to są dwie skrajności, które rzadko się zdarzają. Natomiast jak ktoś toczy boje o to czy w pokoju jest mniejszy czy większy nieład, to jest to klasyczna walka o dominację w stadzie a nie chęć nauczenia kogoś porządku, bo ten porządek zapewne jest, tylko nie pedantyczny. A z syfiarzem, który i tak ekstremalnie rzadko się zdarza, i tak się nic nie da zrobić. Pedant próbujący narzucić innym swoje hople też normalny nie jest. Tu wracamy do mojego pierwszego postu w tym wątku, czyli przykładu osoby zaburzonej tyranizującej rodzinę.
                      • sl.13 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:42
                        > Wymaganie sprzątania pokoju jest przemocą.

                        Czad.:D
                      • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:43
                        > Wymaganie sprzątania pokoju jest przemocą. W ogóle sprzątanie to dość poniżając
                        > a czynność, zwłaszcza wykonywane na rozkaz.

                        Berta, chyba Cię trochę poniosło ;')
                        W cywilizowanym społeczeństwie sprzątanie, utrzymanie porządku w domu, w miejscach pracy, na ulicach jest czymś normalny, to jest społecznie uwarunkowane. Całe nasze współczesne życie, współczesny cywilizowany świat jest oparty na nakazach i zakazach, na uprawnieniach i obowiązkach.
                        Dzieci uczy się robić pewne rzeczy i nie robić innych - to jest wychowanie, to jest właśnie ta cała socjalizacja, przystosowanie do życia w takich warunkach, jakie obecnie mamy. Może skłonność do plucia ludziom w twarz na ulicy też jest wg Ciebie uwarunkowana genetycznie, ale niestety (a raczej stety!) nie jest to społecznie akceptowane. Podobnie jedzenie rękami, a nie sztućcami, niezamykanie drzwi do toalety, niemówienie "proszę, dziękuję, przepraszam" i tak daaalej w nieskończoność. Tego rodzice muszą dzieci uczyć, taka jest ich rola. W dorosłym życiu te dzieci mogą się zachowywać jak sobie chcą: żyć w chlewie, pluć na ulicy, jeść łapami, ale dopóki są dziećmi, to rodziców rolą jest interweniowanie. Gdyby nie było, to żylibyśmy nadal jak jaskiniowcy.
                      • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 01:46
                        Berta, dam zonie do przeczytania, a jak nie przestanie, to ja zadenuncjuje.
                        Komu przeszkadzaja moje papiery na podlodze, polkach, na biurku. Wszystko mozna znalezc, z czasem...
              • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:14
                berta, nie zawiodłam się na tobie. Wiesz, co jest najlepsze? Że wszyscy wokół są zachwyceni moim wychowaniem dzieci. Sami piep.r.zeni niemieccy i polscy faszyści wokół, a wszyscy się rozpływają nad KOMPETENCJAMI SPOŁECZNYMI moich dzieci. Bo moje dzieci są ucywilizowane. Młodsza mniej, ale powoli wychodzi na prostą.
                • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:19
                  A pamiętasz artykuł Szczygła "śliczny i posłuszny", tam też wszyscy się zachwycali efektami pedagogicznymi pani uczycielki. Do czasu aż dzieciaka znaleźli martwego. Kompetencje społeczne to nie bycie marionetką, co to nawet łajno zje z talerza jak mu ktoś stojący wyżej w hierarchii rozkaże, to przede wszystkim bycie samodzielną, niezależną osobą, która nie da sobie w kaszę dmuchać, nawet własnej matce.
                  • miau.weglowy Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:36
                    berta-death napisała:

                    przede wszystkim byci
                    > e samodzielną, niezależną osobą, która nie da sobie w kaszę dmuchać, nawet włas
                    > nej matce.

                    rozwin te swiatla mysl
                  • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:42
                    no i właśnie ani jedna ani druga nie dają sobie w kaszę dmuchać. Uczę je cierpliwości, wiary we własne siły i samoobrony psychicznej, czyli jak się zachować, kiedy ktoś cię chce zgnoić psychicznie, bo inni mogą być podli, ale uczę je też, że nie są pępkiem świata, że inni też są ważni.
                    I co do artykułu, o ile pamiętam, to dziecko zostało ZAKATOWANE. Postawiłaś znak równości między mną, która doszła do wniosku, że dziecko ma prawo wyrażać negatywne uczucia, a ja mam prawo się tym nie stresować, a kobietą, którą pewnie w młodości "zdrowo" lano i która nie umiała inaczej.
                    • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:48
                      Pewnie, że postawiłam, bo obie macie autorytarną osobowość ze skłonnościami do przemocy. Tylko jedna do psychicznej a druga do fizycznej. Obie nie znosicie sprzeciwu i obie przy pomocy całej masy symboli musicie na każdym kroku udowadniać zależnym od siebie, że są śmieciami. I obie nie spoczniecie, do póki nie będzie po waszemu. Tamta na stare lata jak już nie mogła nikogo katować, to sobie chory regulamin wymyśliła i od czasu do czasu łaskawie komuś odpuszczała stosowanie się do niego. W przypływie łaski pańskiej nawet nieukowi dobrą ocenę wystawiła i korepetycji darmowych udzielała. Dobra pani, nawet nikt nie przypuszczał jaką tajemnicę kryła.
                      • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:11
                        Że co?
                        Lubię bertrado, ale jesteś tak skrzywiona psychicznie, że dobrze, że nie masz dzieci, pewnie byłabyś jak filmowa matka Januszka.
                        Nie mam skłonności do przemocy psychicznej, prędzej do fizycznej, ale za każdym razem reflektuję swoje zachowanie i nie myślę, że dupa nie szklanka. Możliwe, choć jakoś nie wydaje mi się prawdopodobne, że twoi rodzice traktowali cię jak śmiecia i teraz w każdym rodzicu, który siłą rzeczy MUSI rządzić dzieckiem, skoro jest za nie odpowiedzialny, widzisz ludzi pomiatających innymi. Próbujesz walczyć z układem społecznym, a tymczasem on zawsze zapewniał przetrwanie w populacji. Miałaś kiedyś np. kotkę? Moi rodzice mieli. Jak się okociła, obserwowali młode i ją. Jak się młode za bardzo rozbestwiały i np. zrobiły krzywdę matce, ta walnęła je łapą. Jak miały się uczyć czystości, to wstawiała je do kuwety i trzymała łapą tak długo, aż się załatwiły. Pewnie ta kotka była chora psychicznie, co? Nie, to była odpowiedzialna matka socjalizująca swoje rozkoszne dzieci.
                        Aha, żeby nie było niedomówień, ja nie trzymałam córek godzinami na nocniku przytrzymując ręką.
              • miau.weglowy ale mnie ubawilas :D 22.11.13, 16:22
                berta-death napisała:

                Zdrowe psychic
                > znie nie rzuca rzeczami ani nie drze się przez 15min, tak robi dziecko maltret
                > owane w akcie skrajnej rozpaczy i desperacji.
                • alpepe Re: ale mnie ubawilas :D 22.11.13, 16:24
                  ergo, berta zdiagnozowała mi młodszą jako chorą psychicznie. Psychiatra in koguto z niej.
                • berta-death Re: ale mnie ubawilas :D 22.11.13, 16:43
                  Może zacznij się uczyć, to zrozumiesz co napisałam, przestanie cię to bawić. Chyba, że należysz do tych 10% populacji niezdolnej przyswoić innej niż brukowcowa wiedzy. Bo tylko tam piszą, że wyjące dziecko wniebogłosy jest normą. Żeby czytelniczki były zadowolone, że nie są patologią tylko dobrymi matkami. Inaczej by focha strzeliły i nie kupowały tych periodyków.
                  • miau.weglowy Re: ale mnie ubawilas :D 22.11.13, 16:47
                    moze wylecz swoje traumy z dziecinstwa i nie przenos swoich zlych doswiadczen na wszystkie inne dzieci i rodzicow
      • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:10
        Znalazł sie specjalista psycholog!!!.No własnie niech najpierw napisze
        w czym problem a pozniej mozna dawac rady.
        Ja wiem ze dzieci maja pretensje do rodzicow ale ze można matki nienawidzieć to juz sprawa poważna.
        • kseniainc Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:12
          myślę że poważne jest nazewnictwo.Są emocje,nawet negartywne jest uczucie.Najgorsza jest obojetnosć;-p
        • miau.weglowy to co 22.11.13, 14:17
          jak ty uznasz,ze ona moze nienawidziec kogos, to ok, ale jka ona tak czuje, to juz podajesz w watpliwosc, czy ma prawo? LOL
          samo bycie matka jeszcze do zadnych przywilejow cie nie uprawnia, nie ludz sie. jak spierniczysz wychowywanie to za sam fakt urodzenia nie powinnas sie spodziewac peanow na swoja czesc.
          • kseniainc Re: to co 22.11.13, 14:33
            o własnie.Istnieje przekonanie,że matka to zawsze matka jaka by nie była trzeba szanować,a dziecku się szacunek nie należy?Wielu rodziców pomiata dziećmi traktując jak własność, nakazy,zakazy w mało przyjemnej formie,nawet nie używając przemocy przecież.Na autorytet trzeba zasłużyć;-)
            • alpepe Re: to co 22.11.13, 14:35
              a ilu takich rodziców znasz osobiście, co?
            • luiz.a89 Re: to co 22.11.13, 14:46
              Zakazy i nakazy w odczuciu dziecka nigdy nie maja przyjemnej formy,chocby była ta forma najprzyjemniejsza.
              Dorosłym spróbuj zabronic czegoś tez będą się buntować i wieszac psy na zabraniajacym.Tak to natura ludzka.
              • berta-death Re: to co 22.11.13, 16:05
                Dlaczego nie mają mieć przyjemnej formy? Dziecko w sposób naturalny widzi w rodzicu przewodnika i mędrca, do którego zwraca się z problemami. Do pewnego wieku to jak dogmat traktuje wszystko co ten rodzic powiedział. Potem zaczyna się dopytywać, dlaczego, po co.
                Problemy zaczynają się jak rodzic nie spełnia się jako rodzic, nie można na niego liczyć w trudnych sytuacjach, jest nieobecny ciałem albo duchem jak się go potrzebuje, ale od czasu do czasu sobie przypomina, że ma dzieci i zaczyna je wychowywać, oczywiście przez rozstawianie po kątach, bo to jest fajne. No i wtedy jest naturalny bunt, bo z jakiej racji ktoś ma słuchać obcej osoby.
                Podobnie jak to wcale nie są zakazy i nakazy mające sens, tylko zwykłe widzimisie zaburzonej osoby, podyktowane albo tym, że ma zaburzenia obsesyjno kompulsyjne, fobie, osobowość autorytarną, potrzebę gnębienia innych i ciągłego udowadniania sobie na co może sobie pozwolić, bądź jest upośledzony i zachowuje się jak 9-latek, który do pełni szczęścia potrzebuje ciągłej konfrontacji.
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:34
        Nie ma sensu tutaj tego wszystkiego opisywać. Jest masa rzeczy, o które mam do rodziców żal. Jednak ostatni (najpoważniejszy jak dotąd) konflikt powstał po tym, jak rodzice sprzedali dom (przeprowadzają się na wieś, z tego co wiem, ukończyli już budowę nowego domu) i robili z tego wielką tajemnicę przede mną i rodzeństwem, cobyśmy nie rzucili się na ich pieniążki. Nie wiem, skąd ten pomysł, bo nigdy nic od nich nie dostałam tak naprawdę i dawno już wyzbyłam się oczekiwań. Nie chodzi o pieniądze tylko o sposób, w jaki mnie i rodzeństwo traktują. Zawsze byli beztroscy i żyli jak niebieskie ptaki, starsze rodzeństwo latami pracowało za darmo, żeby spłacać ich długi. Żadne z nas nie upomniało się o "swoje", dlatego tak boli ich postawa. Widocznie mierzą innych, nawet własne dzieci, swoją miarą.
        • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:51
          Dlaczego Twoje rodzeństwo spłacało długi rodziców? Co to było - pożyczka, darowizna? Jeśli tak, to teraz jak najbardziej mają prawo domagać się zwrotu tej kasy.
          Nie wnikam w inne przyczyny Twojej nienawiści, o których nie chcesaz pisać, ale - wybacz - to, że nie powiedzieli o sprzedaży domu to jest słaby powód. Ja wiem, że to może boleć, bo kasa rodziców to prawie jak własna (niestety prawie robi różnicę), ale nawet nie wypada o takie rzeczy mieć tak wielkich pretensji.
          • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:01
            Serio, serio? Kiedy ja Ci tłumaczę, że tu nie chodzi o kasę (przynajmniej z mojej strony), ale tak poważne wydarzenie jak sprzedaż domu, w którym mieszkała rodzina przez 30 lat, w tym moich 20, naprawdę nie jest czymś, o czym powinna wiedzieć cała rodzina? Słuchaj, zupełnie byłoby co innego, gdyby oni powiedzieli to uroczyście jakoś, nie wiem, zaprosili mnie i rodzeństwo na kawę i oznajmili, że mają takie, a takie plany - nic bym do nich nie miała. Problem jest natomiast wtedy, kiedy o sprzedaży domu dowiadujesz się od obcych ludzi, a rodzice zagadnięci o ten temat owszem, potwierdzają tę informację, z zastrzeżeniem, że "jakby co, to pieniądze są już na lokacie i ich nie ruszą". No kuźwa, poczułam się jak złodziej, mimo że przez myśl mi nie przeszło, by o cokolwiek ich prosić.
            A co do rodzeństwa - ja nie wiem, jaka tam dokładnie sytuacja była, bo byłam mała. Ojciec miał kilka biznesów, ale przez chlanie wódy wszystko stracił. Przez baaaaardzo długi czas to mój brat utrzymywał rodzinę i jeszcze wiele lat po kryzysie wysyłał regularnie starym kasę. Więc ktoś tu najwidoczniej bardzo boi się, że dzieci upomną się o pomoc z ich strony, skoro role sie odwróciły i im dobrze się powodzi. Nie piszę o sobie, bo ja nie chcę z ich pieniędzmi nic wspólnego - prezent/jakakolwiek pomoc od moich rodziców wiąże się z wpędzeniem biorcy w jak największe poczucie winy, byłam tego świadkiem nie raz.
            • light_in_august Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 17:19
              Jeśli relacje macie takie słabe (z czyjej winy? nie wiem, nie wnikam, to pewnie skomplikowana i długa historia), Ty rodziców nienawidzisz (nie od czasu sytuacji z domem, tylko od dawna, jak mniemam), to dlaczego zaskoczyło Cię, że nie podzielili się taką informacją? To tylko efekt czegoś, co się nawarstwia od lat, z jednej lub obu stron.
              A rodzeństwu powinnaś doradzić wejście na drogę prawną, serio.
        • minasz Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 21:39
          dziwne to co napisałas- w zasadzie takie zachowanie nie powinno cechowac niebieskie ptaki tylko endodynamików- wyglada na to ze w ogole nie znasz swoich rodziców- ich charaktery bardzo sie zmieniły od czqsu niebieskich ptaków
    • zwariuje.od.tych.glupot Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 14:53
      > Przed chwilą zadzwoniłam do matki tylko po to, by powiedzieć jej, że nie zadzwo
      > niłam w jej imieniny nie dlatego, że o nich zapomniałam, tylko dlatego, że w gł
      > ębi serca nie życzę jej niczego dobrego i że byłby to akt obrzydliwej hipokryzj
      > i z mojej strony.

      Niedojrzala jeszcze jestes. Nie potrafisz radzic sobie z emocjami, szafujesz slowami typu "nienawisc" (Twojej "milosci" tez bym sie obawiala). Jednym slowem, zachowujesz sie, jak zbuntowana nastolatka.
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 16:35
        Nie przeczę.
        Ale kur**a mać, trudno być dojrzałym będąc dzieckiem mentalnych "dzieci".
    • mm969696 jezu ilu psychologów się tu znalazło 22.11.13, 16:59
      haha, dawno tu nie czytałam tylu bzdur. I ten pseudo psychologiczny bełkot " chcesz w ten sposób zasłużyć na ich uwagę, poczuć że im na tobie zależy" itp. Kuxwa, ona po prostu nienawidzi swoich starych bo sa rąbnięci i chciała tym telefonem dowalić matce. Proste. Co wy tak analizujecie.
      • nie.mam.20 Re: jezu ilu psychologów się tu znalazło 23.11.13, 02:18
        moim zdaniem Ona potrzebuje milosci, zrozumienia i normalbego traktowania. Takiego, jakiego spodziewamy sie od normalnych, cywilizowanych osob, o rodzinie nie wspominajac.
        Zastanawiam sie, na xuj jej rodzicom byly potrzebne dzieci?
        Nie ma wiekszego qrestwa niz krzywdzic dzieci, zwlaszcza te male , kilkuletnie.
        Dla takiego dziecka to jest zyciowa tragedia, kto tego nie doswiadczyl, ten nie zrozumie.
    • lenka.magdalenka Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 20:57
      straszne jest to co piszesz ;/
      dlaczego ich nienawidzisz ? co na to wpłynęło ?


      -
    • samuela_vimes Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:16
      hmm, mam taką przyjaciółkę.
      Z rozbitej rodziny, nie mogla liczyć ani na ojca ani ma matkę. Przez długi, długi okres czasu zarzekała się, że nie założy rodziny, bo jest skrzywiona przez dzieciństwo, że nie chce mieć dzieci etc. I faktycznie w młodości miała dużo partnerów, wszystkie związki kończyła gdy robiło się zbyt poważnie, zdradzała swoich facetów, nie chciała się angażować. Raz się zakochała i nie wyszło, tym bardziej stwierdziła, że to przez rodziców 'moim zdaniem wszystkie niepowodzenia życiowe tym tłumaczyła, ale usprawiedliwiam ją'. W końcu na pocieszenie po złamanym sercu poznała kolesia, ich początki były trudne...ale dogadali się, zakochali. Są z sobą kupę lat w bardzo udanym związku. Lada moment dziewczyna będzie rodzić i jest z tego powodu najszczęśliwsza na świecie. Dalej nie chce znać swoich rodziców i nie utrzymuje z nimi kontaktu, ale zauważyłam jak bardzo zmieniła się przez obecnego partnera na korzyść.
      Autorko, zmierzam do tego, że chęć założenia rodziny w 90% zależy od partnera na jakiego trafimy, a nie od dzieciństwa. Tak samo podejście do dziecka. Jestem pewna, że moja przyjaciółka będzie dobrą mamą, bo ma przy swoim boku kochającego faceta, który ją wspiera.
      Na jej przykładzie wychodzę z założenia, że prawdziwa miłość czyni cuda. :-)
      • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:39
        Dzięki, Samuelo za słowa otuchy.

        Rozmawiałam dziś z rodzicami przez telefon. Było ciężko, zwłaszcza z ojcem, z którym nie rozmawiałam od trzech miesięcy. Pojawiło się światełko w tunelu. Zaproponowali, żebym przyjechała i żebyśmy w gronie rodzinnym spokojnie porozmawiali. Boję się tej rozmowy jak cholera. To znaczy może nie boję, ale wiem, że to będzie cholernie stresujące. Ale to zawsze jakieś światełko w tunelu. Wiele jest do wyjaśnienia, dużo "zadr" aktualnych i tych z przeszłości. Ale jest mi lżej z myślą, że w rodzinie nareszcie zapanują względne spokój i zgoda...
        Ojciec powiedział nawet, że mnie kocha. Ha. Strasznie sztucznie to zabrzmiało, ale doceniam i to. W ramach podtrzymywania kontaktu poprosił, żebym przyjechała i nauczyła go obsługiwac tablet. Cóż, biorę to za dobrą monetę, jako nieporadny wyraz inicjatywy w nawiązaniu jakiejkolwiek relacji. Może głupia byłam oczekując od 70-letniego ojca, który nigdy nie był wylewny, że nagle zacznie okazywać uczucia.

        Dziękuję wszystkim za udzielenie się w wątku, pomogliście mi przetrwać najgorszy moment :(
        • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:50
          Po co ty w ogóle chcesz się z nimi zadawać. Włazisz im do dupska bez wazeliny i dziwisz się, że cię nie szanują. Oni niczego nie zrozumieją, oni uważają, że są debeściarskimi rodzicami, lepszych pod słońcem nie ma, przemoc jest cool, że to jedyny sposób żeby gnoja wytresować, który jest z natury wredny i zły, że powinnaś im być wdzięczna za przemoc, bo na pewno tylko dzięki niej się nie stoczyłaś. Chłop jest pewny, że jedziesz ich przeprosić i błagać wybaczenie i oczywiście peany dziękczynne głosić za to, że cię dobrze wychowali. Poczytaj sobie posty osób kultywujących przemoc w swoich rodzinach, wobec własnych dzieci. To są niereformowalne psychole, którym nie da się do rozumu przemówić. Być może jakby sami trafili do jakiegoś guamtanamo i na własnej skórze się przekonali jak to jest być poniżaną ofiarą przemocy, to coś by do tych łbów im dotarło. Chociaż zapewne nadal by twierdzili, ze potępiają przemoc wobec niewinnych dorosłych jakimi sami są, a w żadnym wypadku wobec dzieci.

          Jesteś dorosła, nie możesz na nich liczyć w żadnej materii, ani finansowej ani żadnej innej, po co oni ci są do szczęścia potrzebni. Zmień nazwisko, wyprowadź się w inne miejsce i zacznij nowe życie. Zapomnij, że w ogóle miałaś jakichś rodziców.
          • samuela_vimes Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:56
            popieram bertę, ta moja przyjaciółka gdy całkowicie zerwała kontakt z matką, bo z ojcem nie miała już wcześniej, znormalniała. Dosłownie.
            • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 23:20
              eee...
              ale może to jednak nie do końca taki sam przypadek?
              • samuela_vimes Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 14:19
                no jak nie? Nie rozumiem po co marnować czas i energię na utrzymywanie kontaktu z kimś kto ma do ciebie za grosz szacunku i traktuje cie jak głupka? Bo takie właśnie wnioski wyciągnęłam z postu autorki.
          • luiz.a89 Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 22:57

            magadanskaya

            Fajne rady dostajesz i to na dodatek od kogos kogo nie znasz i nawet nie wiesz co soba na co dzień prezentuje.Ten tekst powalił mnie..Nie wierzę by mogła to napisać osoba która dobrze Ci życzy.POWODZENIA
          • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 23:27
            Berta, piszesz z doświadczenia?

            bo za dużo tu emocji, żeby to mogła być po prostu "życzliwa porada".

            twoi rodzice tak cię urządzili?
            • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 22.11.13, 23:52
              Po prostu nie pojmuję pewnych zachowań. Ani nie pojmuję kobiet, które z mężami tyranami siedzą i dają się bić, gwałcić i poniewierać, ani nie pojmuję dorosłych dzieci patologicznych rodziców, którzy uparcie przy nich tkwią. Jeszcze bym zrozumiała jakby to o jakiegoś bogatego męża czy bogatych rodziców chodziło, wtedy może się opłaci być w dobrych stosunkach nawet z psychopatą. Choć o prostytucję to zahacza. Natomiast trzymać się jakiegoś dziada, od którego nie jest się zależnym ani finansowo ani żadnych innych korzyści ze znajomości z nim mieć się nie będzie, to mi się już w pale nie mieści.
              Logika podpowiada, że od przemocowców, którzy człowiekowi krwi napsuli, których się nienawidzi, to się ucieka jak najdalej przy pierwszej nadarzającej się okazji. Jako dziecko jest się ubezwłasnowolnionym i pozbawionym możliwości manewru, ale żeby w dorosłym życiu tkwić przy psycholach i jeszcze zabiegać o ich względy, to mi się w pale nie mieści.
              • alpepe Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 00:24
                bertha, ile ty miałaś lat, jak cię adoptowano, 6? Zgadłam?
                • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 13:56
                  6dni, w tamtych czasach nie było takiego cuda jak ośrodki preadopcyjne, noworodki trafiały od razu do rodzin adopcyjnych.
                  • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 15:55
                    ale fajnie.
              • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 02:29
                logika wskazuje, ze jestes samotna osoba. Bardzo samotna i zgorzkniala.
                • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 13:48
                  Co ma piernik do wiatraka. Mówimy o patologii a nie o wyimaginowanej potrzebie bycia singlem. Jak ktoś ci robi krzywdę, to uciekasz od niego, jak tylko masz taką możliwość. To jest bardzo prosty mechanizm, nie tylko relacji z ludźmi dotyczący. Ogólnie, chęć ucieczki z miejsca zagrożenia jest normalnym posunięciem. Potrzeba ratowania własnego tyłka za wszelką cenę, jest dość pierwotną potrzebą biologiczną.
                  • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 13:58
                    owszem, ale można popaść w skrajność -
                    potrzeba ciągłej ucieczki przed wyimaginowanym zagrożeniem jest chyba równie niszcząca, co brak odruchów obronnych.

                    zastanów się, czy ci to aby nie grozi, i do diabła, nie staraj się wpędzić w to innych.
                    • samuela_vimes Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 14:21
                      hmm stefka, ale jakie wyimaginowane? Przykłady o których pisze berta wcale nie są wyimaginowane.
                      Hmm czemu wielu z was ciągle uważa, że trzeba się poświęcać? I imię czego?
                      • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 16:02
                        wądkodawczyni pisze również, że jest pewna, iż gdyby zachorowała, zaopiekowaliby się nią.

                        gdyby dotąd spotkało ją od tych ludzi samo zło, nie miałaby do tej pewności podstaw.

                        Berta wiele sobie imaginuje względem rodziców wądkodawczyni, albowiem, o ile wiem, ich nie zna, a jednak jednoznacznie radzi zerwanie więzi. Ja bym się nie odważyła.

                        A czy trzeba się poświęcać - to już zupełnie inna kwestia. Której nie poruszam, więc i na Twoje pytanie nie odpowiem.
                        • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 16:47
                          Ciężka choroba to inna bajka. Ludzie mają w sobie jakiś instynkt zwierzęcy nakazujący im dbanie o swoich chorych i rannych współplemieńców. W kryzysowych sytuacjach to i na obcych można liczyć.
                          Natomiast nie jestem pewna czy to taka sielanka bycie chorym uzależnionym od kogoś, kto już się pokazał od ciemnej strony, w sytuacji zajmowania się uzależnionymi od siebie. Nie wiem czy w tej sytuacji nie lepiej zająć się zarabianiem pieniędzy żeby w razie czego zatrudnić sobie pielęgniarkę czy zafundować pobyt w jakimś porządnym ośrodku.
                    • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 14:26
                      Dlaczego ciągła ucieczka i dlaczego przed wyimaginowanym wrogiem? Z tego co wątkodawczyni pisze, to sielanki nie było, więc po co tam tkwić nadal? Dla jakiś chorych zasad, że rodzina to jaka by nie była, to trzeba się z nią trzymać?
                      • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 16:10
                        wiesz, co?
                        I rest my case.

                        człowiek dla którego fakt, że "nie było sielanki" jest dostateczną przesłanką, żeby zerwać więzi z rodzicami (zerwać, nie wprowadzić więcej dystansu czy nawet czasową separację),
                        popada, moim zdaniem, w przesadę. innych ludzi przesadnie się boi.
                        • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 16:40
                          "Nie było sielanki" to taka konstrukcja językowa tylko. Z opisu wynika, że to zwykła dysfunkcyjna rodzina, niszcząca swoje dzieci. Nikt bez powodu nie nienawidzi rodziców. Zwłaszcza, że to nie tylko wątkodawczyni dotyczy, ale reszty jej rodzeństwa również. A jak tak, to po co się męczyć, w nieskończoność rozdrapywać stare rany, liczyć utopijnie, że rodzice się zmienili, coś zrozumieli, że teraz będą idealni. Trzeba się pogodzić z tym, że jest jak jest, przeszłości się nie zmieni a teraźniejszość z tymi ludźmi również będzie horrorem, bo tych ludzi też się nie zmieni. Są jacy są. I niech sobie żyją sami z tym, że są jacy są.

                          Nawet jak jest jakiś cień nadziei, że ktoś się zmieni, to sam musi tego chcieć. A oni nie chcą, bo po co. Nic nie robią, niczego w swoim życiu nie zmieniają i nadal dobrze się im wiedzie, nadal dzieci im nadskakują, może jakieś się popluje ale i tak wraca i zabiega o względy. W tej sytuacji trzeba jak z alkoholikiem, który sam na własnej skórze musi odczuć uciążliwość swojego nałogu. To on musi zacząć mieć problem z relacjami z bliskimi a nie bliscy z nim. I nierzadko dopiero jak wszyscy się o niego odsuną, bo już mają dość krzywd jakie im wyrządza, coś do niego dociera. Albo zostaje sam jak palec, albo zacznie nad sobą pracować, żeby jednak kogoś bliskiego obok siebie mieć. I jest to drugi powód, dla którego wątkodawczyni razem ze swoim rodzeństwem, powinni zerwać kontakty z rodzicami. Oni na własnej skórze muszą odczuć co to jest brak dzieci i dopiero wtedy jest szansa, że jakieś wnioski z tego wyciągną i może się zreflektują i coś zmienią. Wcześniej to ja nie widzę takich możliwości.
                          Tylko, że to naprawdę trzeba drastycznie zrobić, czyli nie niedzwonić na imieniny, bo to im zwisa. Trzeba powiedzieć wprost, od dzisiaj nie macie córki i nie macie co na nią liczyć, bez względu na to co się stanie. Czy zachorujecie, czy umrzecie, czy traficie do szpitala, do więzienia, czy gdziekolwiek i cokolwiek się stanie. Nie zadbaliście o to, żeby mieć przychylność własnych dzieci, to teraz MOPS będzie o was dbał. Zmieniam adres, nazwisko, numer telefonu. I tego się trzymać, cokolwiek by się nie stało. I postawić jasny warunek, jak będą chcieli odnowić kontakty, to najpierw mają się poddać terapii, zrozumieć swój błąd, przeprosić za wyrządzone krzywdy i może dostaną warunkową szansę na udowodnienie, że się zmienili.
                          • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 16:56
                            najgorsze jest to,
                            że nie można odmówić Ci logiki.

                            ja chyba po prostu w ogóle nie potrafię sobie czegoś takiego wyobrazić, bo miałam w życiu za dobrze.
                          • kseniainc Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 11:49
                            Tylko, że to naprawdę trzeba drastycznie zrobić, czyli nie niedzwonić na imieniny, bo to im zwisa. Trzeba powiedzieć wprost, od dzisiaj nie macie córki i nie macie co na nią liczyć, bez względu na to co się stanie. Czy zachorujecie, czy umrzecie, czy traficie do szpitala, do więzienia, czy gdziekolwiek i cokolwiek się stanie. Nie zadbaliście o to, żeby mieć przychylność własnych dzieci, to teraz MOPS będzie o was dbał. Zmieniam adres, nazwisko, numer telefonu. I tego się trzymać, cokolwiek by się nie stało. I postawić jasny warunek, jak będą chcieli odnowić kontakty, to najpierw mają się poddać terapii, zrozumieć swój błąd, przeprosić za wyrządzone krzywdy i może dostaną warunkową szansę na udowodnienie, że się zmienili.


                            Berta,litości.Co Twoim zdaniem musieliby Ci rodziece za krzywde dzieciom robic by sie tak do nich zachować,tak bezdusznie skreślić z życia?Przeraziłam się tym wycinkiem Tw.wypowiedzi.
                            • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 12:42
                              Berta i Ksenia,
                              Z tego, co ja wyczytałam w tym wątku, to rodzice magadanskaya nie zasłużyli na aż takie drastyczne potraktowanie, jak zmiana nazwiska, deklaracja braku wsparcia w przypadku choroby itp. nieszczęść. Ona sama przyznaje, że mieli inną wizję na jej życie (wybór instrumentu, oceny itd.) i nie byli widocznie w stanie pozwolić jej na realizację własnej. A poza tym nie uzgadniali z dziećmi sprzedaży domu - ale tu już moim zdaniem przesada, mieli prawo go sprzedać. Mnie by nie przyszło do glowy mieć pretensji do moich o coś takiego.
                              Ja tu widzę dwie rzeczy - z jednej strony rodziców, którzy faktycznie nie liczyli się ze zdaniem swojego dziecka (ale też trochę trudno się dziwić, skoro mieli to dziecko późno - mocna różnica pokoleń:)), z drugiej skrzywdzone, niedojrzałe, zalatujące niedorosłą nastolatką dziecko, które sie naczytało publikacji w stylu "toksyczni rodzice" i innych psychopierdół, wydanych tylko po to, żeby ich autorzy mogli zarobić kupę kasy, i mu (temu dziecku) się pewnie wszystko tam zgadza.
                              Nie ma doskonałych rodziców. Kto zresztą miałby to ocenić - tzw. błędy wychowawcze to też jedna wielka ściema. Pomijam ewidentne patologie - maltretowanie, wykorzystywanie seksualne. Tego tu nie było.
                              Waszych wywodów nt. przemocy (rozumianej jako namawianie do sprzątania pokoju) to już nawet nie skomentuję. Śmiech na sali.
                              Moim zdaniem powinna im powiedzieć o swoich żalach, ale nie w awanturze. Spokojnie. Zadzwonienie do matki z informacją, że się nie zadzwoniło do niej na imieniny SPECJALNIE - dziecinada. Prawdziwie zranić można tylko faktyczną, nieudawaną obojętnością. A nie demonstrowaniem nienawiści (jeśli już chciała faktycznie jakoś odegrać się, zranić rodziców).

                              BTW, trudno ocenić prawdziwie tę sytuację - mamy TYLKO informacje od magadanskaya, jak to faktycznie wygląda. Nikt nie dopuszcza tutaj na forum możliwości, że jest skrajnie nieobiektywna? :)
                              • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 13:12
                                Z większością tego, co napisałaś zgadzam się, owszem. Obiektywizm? Przecież każda wypowiedź na forum, na jakikolwiek temat jest obarczona subiektywizmem. Wiesz, jasne, że mogłabym stworzyć równoległy wątek pt. "Za co uwielbiam moich rodziców" i myślę, że parę rzeczy tam by się znalazło. Ale:
                                1) założyłam ten wątek w silnych emocjach, co obiektywizmowi nie sprzyja
                                2) problemem są ciemne strony rodziców, a nie jasne, więc to na nich się skupiłam

                                I jeszcze w jednym nie masz racji - NIGDY nie stawiałam się w roli ofiary swoich rodziców. Studiując psychologię i poznając dogłębnie destrukcyjne mechanizmy w relacjach rodzinnych naprawdę bardzo trudno jest uniknąć ostrzegania ich we własnej rodzinie, ale nie pozwolę sobie zarzucać braku dystansu do "psychopierdół", jak to nazwałaś. Ja nawet mam spory problem, żeby określić się jako DDA, mimo że mój tato miał problem z alkoholem. Uważam, że rodzice mają niewiarygodny wpływ na rozwój dziecka, ale to do dorosłego dziecka należy, co z tym zrobi.
                                No, to tylko takie sprostowanie. A "Toksycznych rodziców" czytałam, ale zupełnie mi tam nic do moich nie pasowało :P no, prawie nic :)
                                • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 13:24
                                  To dobrze.
                                  Ps. nie każdy problem z alkoholem jest alkoholizmem, nie każde dziecko alkoholika ma od razu syndrom DDA :)
                                • nie.mam.20 mam dla Ciebie propozycje noworoczna ;) 24.11.13, 21:58
                                  wyrzuc te sygnaturke, zamien na cos pozytywnego.
                                  • magadanskaya Re: mam dla Ciebie propozycje noworoczna ;) 24.11.13, 22:41
                                    Hihi, sygnaturka dotyczyła tego filmiku, ale mi się nie wkleił ;(
                                    www.liveleak.com/view?i=ccb_1376922275
                                    Zaraz zmienię :))
                                    • nie.mam.20 ladne :D /nt 24.11.13, 23:34

                              • berta-death Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 16:51
                                Przemoc to przemoc. To, że ktoś uważa, że to przesada twierdzić, że wymaganie sprzątania pokoju nie można traktować jako przemocy, znaczy tylko, że mało wie o jej mechanizmach. To jest przemoc w białych rękawiczkach. Bo są różne metody do tego, żeby kogoś przekonać o własnych racji, ale jak ktoś nie znosząc sprzeciwu od razu z jakimiś szantażami i wymyślnymi karami wychodzi, to jest to przemoc pod pretekstem wymagania jakiejś rzeczy, która mieści się w szeroko pojętych normach społecznych. Tak jak z tym regulaminem pracowni chemicznej Renaty K. Niby nic, niby ok, niby miała prawo wymagać porządku, zwłaszcza podczas pracy z chemikaliami, ale sama forma tego wymogu już świadczyła, że pani uczycielka jest mocno zaburzona a regulamin jest zakamuflowaną formą przemocy wobec uczniów. I to przemocy zorientowanej na ich gnojenie, pokazywanie kto tu rządzi i gdzie ich miejsce. Czyli przemocy, której jedynym celem jest podniesienie ego pani uczycielki i sprawienie, że poczuje się przez chwilę jak samiec alfa, który może sobie pozwolić na poniewieranie innymi. Przemocy niemającej nic wspólnego z dobrem uczniów.

                                To dlatego przemoc psychiczną tak trudno udowodnić, bo ona potrafi być ekstremalnie dobrze zakamuflowana. Tak dobrze, że wszyscy przemocowca mają za idealnego rodzica, męża/żonę, szefa czy nauczyciela a doprowadzonych do skraju wytrzymałości psychicznej podopiecznych, traktują jak rozwydrzonych bachorów, którym z dobrobytu się w dupach poprzewracało i jeszcze jakieś urojenia mają i pewnie się książek naczytali. I przez to ta przemoc jest tak bardzo destrukcyjna, bo trwa latami, ofiara nie ma znikąd pomocy, nikt jej nie wierzy i jeszcze traktują ją jak paranoika.

                                I jeżeli ktoś nienawidzi swoich rodziców, ma do nich skrajnie negatywny emocjonalnie stosunek, to coś jest na rzeczy. Nawet jak nie potrafi tego racjonalnie wyjaśnić i podać konkretnych zrozumiałych dla społeczeństwa, przykładów.
                                Już nawet bardzo małe dziecko potrafi odróżnić tzw błędy wychowawcze od znęcania się nad nim. To, że rodzic na coś zbyt emocjonalnie zareagował, albo czegoś nie pozwolił, ale cały czas jest to potraktowane troską o to dziecko, nie zostawi żadnych śladów w psychice. Co najwyżej stwierdzi, że rodzice są upierdliwi i męczący, czasem nawet irytujący. Natomiast jak podtekstem tej przemocy jest zwykła chęć upodlenia tego dziecka, czyli sytuacja gdzie rodzic nie darzy tego dziecka żadnymi uczuciami, tylko widzi w nim osobnika o najniższej pozycji w stadzie którego trzeba gnoić na każdym kroku, bo takie zasady panują w małpim gaju, to zawsze to wzbudzi bunt, nienawiść, chęć odwetu a w konsekwencji odbije się trwale na psychice. Dzieci mają szósty zmysł i naprawdę dostrzegają te wszystkie niuanse, których nie dostrzeże postronny obserwator. Dziecko doskonale wie czy jest kochane czy nie, jakie są intencje rodzica, czy rodzic to rodzic czy tylko małpa walcząca o swoją pozycję w stadzie.
                                A jak rodzic to małpa, to dziecko to sierota, którą wcześniej czy później dopadną wszystkie przypadłości związane z chorobą sierocą i zaburzeniami więzi. Będzie jak dzieci z sierocińców.
                                • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 17:11
                                  Berta,
                                  Powiem krótko - obyś nigdy nie została matką.
                  • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 07:51
                    uciekaj albo walcz, powiada adrenalina
          • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 00:04
            Wiesz, Berta, doceniam Twoje wypowiedzi. Natomiast znam osobę, która zrobiła tak jak piszesz - zerwała wszelkie kontakty z rodziną, mieszka zagranicą z mężem, dobrze im się powodzi. I wiesz co? Nie jest szczęśliwa. Mimo odcięcia się od starych, temat traumatycznego dzieciństwa i dorastania ciazy na niej jak klątwa.
            Ja tak nie potrafię, nie chcę wyrzekać się rodziny.
            Jeśli oni nie będą potrafili się zmienić, to ja spróbuję nauczyć się mieć to w dupie. Bo nikt z reguły nie jest do końca zły i myślę, że gdybym np. poważnie się rozchorowała, to na 100 % staraliby się mnie wesprzeć.
        • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 02:26
          smialo powiedz im otwartym tekstem, jak bardzo cierpialas/cierpisz z ich powodu, jak bardzo brakuje ci normalnej rodziny. natomiast, ja nie bylbym skory do przesadnego naprawiania historii, tego sie nie da odkrecic. Powiedz, ze sama bedziesz decydowac o swoim zyciu, ze niczego juz od nich nie oczekujesz, poza paroma wizytami rocznie. Jesli tatko ma 70, to juz niedlugo jego czas (trunkowy). Teraz nagle moze sie okazac, ze dzieci by sie przydaly, zwlaszcza gdy trzeba kolo domu na wsi popracowac.
          Znajdz se chlopa! Mowie Ci, warto. Ale nie na zasadzie zatkajdziury, od razu szukaj okazu pierwszej klasy, nie wchodz w byle jakie uklady.
          Ile Ci zostalo do ukonczenia szkolki? Czy juz po wszystkim? Idziesz dalej w tym samym kierunku?
          • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 12:42
            chłopa warto - zgadzam się.
            ale. jest jedno ale.
            nie na zasadzie zapchajdziury, jak piszesz.
            więcej nawet. w sytuacji, gdy jest się obolałym, zranionym i w ogóle, kiedy człowiek żyje myślą, jak bardzo skrzywdzili go rodzice, kiedy się miota od nienawiści do chęci żeby się okazało, że nie jest jednak aż tak źle -
            to cóż, rada, żeby szukać chłopa, jest ryzykowna. zwłaszcza, jeśli "baba" jest tak młodziutka i wrażliwa.
            bo wielka istnieje szansa, że najbardziej atrakcyjny będzie się jej w tej chwili wydawał osobnik, który mógłby zastąpić jej ojca.
            a na dłuższą metę nie jest to dobre związkotwórcze kryterium.
          • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 15:08
            Szkoły zostało mi jeszcze trochę...Dopiero III rok zaczęłam. Ale spokojnie, finansowo jestem można by rzec niezależna, przynajmniej na razie.

            Co do chłopa... Boże, to tak skomplikowane. Chyba Stefa ma rację, że na razie powinnam się wstrzymać ze wchodzeniem w związki, bo w tak kryzysowej sytuacji, w jakiej jestem, byłabym skłonna otworzyć się i zaufać każdemu, kto okazałby choć odrobinę ciepła i zaangażowania. A to nie jest dobry pomysł. Ja generalnie wierzę w ludzi, czasem zbyt mocno, ale nie mogę sobie pozwolić teraz na źródło kolejnych ewentualnych zranień.

            Cholernie trudny czas przede mną nie chodzi tylko o rodziców, także o niepodomykane sprawy z Rzeźnikiem, ale jakoś dam radę, prędzej czy później wyjdę na prostą. Mimo że teraz jest ciężko i trudno o optymizm.
            dzie_rze

            nie ufaj nikomu :(
            • stephanie.plum Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 16:21
              dasz radę.

              jesteś silna, nie dasz się wodzić za nos ani panu Rz., ani rodzicom.

              trzymaj się Jednej Szlachetnej Rzeczy.
              i śpiewaj - w twoim głosie tę twoją siłę słychać. Uwolnij ją!

              kibicuję Ci mentalnie.
              :~)
              • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 23.11.13, 17:10
                Moja Ty Czarodziejko :)
            • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 07:45
              bedac w wieku 22 lat sierota i "wdowa" to x..wa sprawa.
              Ucz sie, badz otwarta na ludzi. Jesli nie ufasz, to przynajmniej tego nie okazuj.
              Nigdy nie wiesz, kiedy ten wspanialy sie pojawi na horyzoncie. Nie pal mostow, nie warto.
              Spiesz sie powoli, jak mowia, spoznisz sie na czas.
              Latwo radzic, ale sprobuj zminimalizowac wplyw rodzicow i swoje zaangazowania. Zrob im na zlosc i uloz sobie zycie. ;-{)
              Skoro Cie nie zabilo, to Cie wzmocnilo. Buduj na tym, co w Tobie silne.
              Ile czasu potrzebujesz na podomykanie sprawy z Rz? Nie da sie wczesniej?
              Out of sight, out of mind.
              Oprocz dobrej cioci Stefy, sa tu niesmiali kawalerowie, smieszni panowie z zyciowym garbem, nie bvedziesz sie nudzic.
              Wpadaj czesciej.
              • magadanskaya Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 13:00
                Weź, bo się zaraz zakocham :D
                No właśnie nie wiem, kiedy z Rzeźnikiem się to wszystko definitywnie pozamyka. Wiesz, ja go nadal cholernie kocham, ale staram się być twarda, bo wiem, że ten związek nie miał przyszłości, prędzej czy później mocno bym żałowała. A nie chcę już wegetować, tylko zacząć żyć, mieć jakiś cel, a nie żyć tylko z dnia na dzień.
                Ale odczuwam sporą ulgę po rozmowie z rodzicami, przynajmniej w jednej sferze życia zaczyna się prostować.
                • nie.mam.20 Re: Nienawidzę moich rodziców 24.11.13, 14:02
                  rozum, dziewczyno, rozum. Tam Twoje zbawienie.
                  Pana odetnij, chocbys sie miala skichac z nieszczescia.
                  To tylko kilka miesiecy, potem juz latwiej.
    • banksia nie wiem w sumie, o co takie wielkie halo 22.11.13, 23:52
      w tym temacie. przeciez to chyba zrozumiale ze ktos, kogo rodzice nie kochali bezwarunkowo a jednynie "za wyniki", nie odpowie bezwarunkowa miloscia. ktos, kto dodatkowo zdal sobie sprawe ile mu to spapralo w zyciu (pogiete emocje, problemy z tworzeniem zdrowych relacji itd) bedzie nawet czul silna niechec do ludzi bezposrednio odpowiedzialnych za stan rzeczy.

      mowie to jako osoba nie posiadajaca silnych zwiazkow z rodzicami (z kazdym z innych powodow). roznica jest taka ze o ile matke staram sie zrozumiec (nie, zrozumiec to zle slowo - raczej tlumacze sobie ze byla kompletnie nieprzygotowana do roli) i mam szacunek da jej ciezkiej pracy, o tyle do ojca nie mam uczuc ani szacunku bo na nie po prostu nie zasluguje.

      widujemy sie rzadko, nie tesknie za nimi. kiedy bylam mlodsza tez bylo we mnie duzo nienawisci. potem jednak zrozumialam ze to trujace uczucie na ktore szkoda czasu i energii - lepiej zajac sie swoim zyciem i uswiadomiwszy sobie kuku jakie zrobila nam wlasna rodzina, starac sie nie powtarzac schematu ze swoimi partnerami i przyszlymi dziecmi.

      i jeszcze jedno - dla mnie rodzina to wlasnie ta, ktora sie wybiera. partner, dziecko, bliscy przyjaciele. niekoniecznie ludzie, z ktorymi dzielimy wspolne DNA i calkiem czesto, niewiele wiecej.
    • chienne_mechante_1 przegryź pępowinę n/t 24.11.13, 11:10
      • luiz.a89 Re: przegryź pępowinę n/t 24.11.13, 12:36
        Tylko, że to naprawdę trzeba drastycznie zrobić, czyli nie niedzwonić na imieniny, bo to im zwisa. Trzeba powiedzieć wprost, od dzisiaj nie macie córki i nie macie co na nią liczyć, bez względu na to co się stanie. Czy zachorujecie, czy umrzecie, czy traficie do szpitala, do więzienia, czy gdziekolwiek i cokolwiek się stanie. Nie zadbaliście o to, żeby mieć przychylność własnych dzieci, to teraz MOPS będzie o was dbał. Zmieniam adres, nazwisko, numer telefonu. I tego się trzymać, cokolwiek by się nie stało. I postawić jasny warunek, jak będą chcieli odnowić kontakty, to najpierw mają się poddać terapii, zrozumieć swój błąd, przeprosić za wyrządzone krzywdy i może dostaną warunkową szansę na udowodnienie, że się zmienili. <<<<<<<<<<


        Można dostać szoku jak sie coś takiego przeczyta!!!!!!
        • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: przegryź pępowinę n/t 24.11.13, 13:26
          No, niezłe pomysły miewa to forum.
          • nie.mam.20 Re: przegryź pępowinę n/t 24.11.13, 14:05
            instynkt samozachowawczy, prosz pani.
            Powinna postepowac tak, aby SAMEJ jak najmniej cierpiec.
            Ma jeszcze cale, dlugie zycie przed soba do wypelnienia.
            • chienne_mechante_1 Re: przegryź pępowinę n/t 24.11.13, 14:11
              To jedyny sposób. Skuteczność potwierdzona.
        • chienne_mechante_1 Re: przegryź pępowinę n/t 24.11.13, 14:15
          Myślę, ze można sobie darować te deklaracje. Po prostu olać. Sama by się zdziwiła, jak mało to boli. Najbardziej bolesne są złudzenia, ze komuś na nas zależy.

          Mam jednak wrażenie, że autorka wątku ma nierealistyczne oczekiwania wobec rodziców. I zamiast to zmienić, chce zmienić matkę i ojca w kogoś kim nie są i nigdy nie będą.
          Nie rozumiem jaki był cel telefonu do matki PO imieninach.
          • luiz.a89 Re: przegryź pępowinę n/t 24.11.13, 14:27
            Jak to po co?wyraznie widać,po to by jej dowalić za cos czego nie zrobiła albo zrobiła czegoś za dużo:)
            Autorka wątku nie jest złym człowiekiem,zrobiła to w emocjach i jest jej z tym żle .Widać że cierpi dziewczyna.Szkoda tylko ze szuka tutaj rad.Niech idzie za głosem serca.Rady obcych nie pomogą,z reguły szkodzą i nikt nie czuje się winny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka