Dodaj do ulubionych

zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłością...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 20:08
Nigdy nie sądziłam, że będę pisać na forum o czymś tak intymnym, ale mam taką
potrzebę. Jedyna przyjaciółka, która wie o sprawie, już powiedziała, co na
ten temat myśli, ja wciąż nic nie wiem..

Jestem w szczęśliwym związku od ok. 2,5 roku. Kocham mojego mężczyznę tak,
jak nie kochałam nigdy wcześniej. Właśnie, wcześniej.. Wcześniej, przez
jakieś 2 lata byłam bez pamięci zakochana w facecie, nazwijmy go X, którego
w zasadzie znałam głównie z imprez, studenckich klubów, koncertów, itp. Po
prostu chodziliśmy w te same miejsca, poznaliśmy się. Tak naprawde nic nigdy
między nami nie było. Zdarzyło nam się czasami całować, ale to w zasadzie nic
nie znaczyło. Studenckie czasy, żadne z nas nie miało zobowiązań, nie było w
tym nic złego. Poza tym, że ja oczywiście cierpiałam, bo liczyłam na więcej..
Cóż, po jakimś czasie mi przeszło, poznałam mojego chłopaka. Byłam i jestem
bardzo szczęśliwa.

On wyjechał na ok. 2 tygodnie za granicę. Ja poszłam z przyjaciółką do
naszego starego studenckiego klubu, lubię tam wpaść do czasu do czasu,
również z moim facetem. Był X. Znowu tańczyliśmy, ale żadne granice nie
zostały przekroczone. On też jest w związku, ok. 3 lat. To było 2 tyg. temu.
W zeszłym tyg. byłyśmy tam znowu, z mojej inicjatywy. Nie wiem do końca jak,
ale chciałam się na nim zemścić za te lata cierpień. Tzn. uwieść go, a potem,
zanim do czegokolwiek dojdzie, odejść. Był. Wyraźnie na mnie czekał. Po
imprezie poszliśmy na ostatnie piwo, a potem do mnie, też na piwo, taki byl
plan. Wylądowaliśmy w łóżku. Miałam pewną świadomość tego, co robię, nigdy
nie jestem tak pijana. To jest najgorsze. On też. Zwłaszcza, że miał ze sobą
prezerwatywę. Po co??

Cóż, czuję się podle. Mój idiotyczny plan zemsty obrócił się przeciw mnie.
Nie wiem, dlaczego to się stało. Kocham mojego partnera. X kocha swoją
dziewczynę. Wiem, bo następnego dnia sms’owo postanowiliśmy potraktować to
jak straszny błąd, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Wiec po cholere ta
prezerwatywa, jakby byl przygotwany na to, co sie stanie.

A ja nie wiem, co ze sobą zrobić. To było najgorsze co zrobiłam w życiu. A co
z moim facetem? Zawsze byliśmy ze sobą w 100% szczerzy, nie wyobrażałam
sobie, że może być inaczej. A teraz? Ja nie mogę mu nic powiedzieć. On by mi
nie wybaczyl, pojęcie zdrady nie istnieje w jego świecie. W moim też nie
istniało, do soboty.. A jeśli go stracę, to nie mam po co żyć. Co robic?
Obserwuj wątek
    • Gość: no to Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.arcor-ip.net 13.09.04, 20:19
      jezeli jest taka sytuacja miedzy wami 100% sczerosci i on tego ci nie wybaczy
      to nigdy ale to przenigdy mu tego nie mow i nie daj po sobie znac ze cos jest
      nie tak.kazdemu moze sie zdazyc.z drugiej strony zastanawiam sie dlaczego to
      zrobilas skoro tak kochasz swego obecnego faceta i jestes taka sczesliwa
      kobieta?
      • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 20:27
        Dzięki za odpowiedź. Dlaczego to zrobiłam? To jest właśnie pytanie, z któym nie
        mogę sobia poradzić od tej feralnej soboty.. Nie wiem. Najłatwiej byłoby
        zrzucić winę na zbyt dużą ilość piwa, ale to byłoby zbyt łatwe. Ja wiedziałam,
        co robię. On też. I teraz tak. On podobno kocha na zabój swoją dziewczynę, ja
        na pewno kocham mojego faceta. Dlaczego zdarzają się takie sytuacje? Nie wiem,
        tak sobie pomyślałam, że wtedy kiedy byłam w nim zakochana, chciałam czegoś
        więcej. Ale jaki sens ma to po 3 latach, kiedy ja go już nie kocham, kocham
        tylko mojego chłopaka.. Ale on, znaczy X, też nie wie. A on chyba nawet miał na
        to nadzieję, no bo ta prezerwatywa.. Od 2 dni jestem jak w transie, mój chłopak
        wraca w weekend, nie mam odwagi spojrzeć mu w oczy
        • Gość: hmm.. Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.arcor-ip.net 13.09.04, 20:36
          no nie wiem.ciezka sprawa.wydaje mi sie ze oboje jakos do tego dazyliscie.moze
          podswiadomie chcialas sie dowiedziec jak by to bylo gdybys byla z X.i to
          peklo.zobacz.przy pierwszej nadarzajacej sie sytuacji(tak mi sie wydaje) z
          twojej inicjatywy poszlyscie z kolezanka do baru gdzie on mogl byc(nie musi tak
          byc no ale poszlyscie).potem drugi raz.ciagnelo cie do niego jak cholera.wiem
          jak to jest bo tez mam troche kolezanek z dawnych czasow i sa mezate i
          roznie.ale jak by tak sie nadarzyla okazja, to tez sam nie wiem jak by to bylo.
        • mala_mee Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 20:36
          Bez urazy, Ty też chyba trochę miałaś na to nadzieję - po co w innym wypadku
          chciałabyś iśc do tego klubu??? Ale z drugiej strony w pełni Cię rozumiem.
          Takie zauroczenia (no bo teraz już w X nie jesteś zakochana) są czasem bardzo
          niebezpieczne. jeżeli zależy Ci na związku - musisz to zachować dla siebie.
          Bedzie to bardzo trudne bo nawet najmniejsza zmiana w Twoim zachowaniu może być
          zauważona. A wtey lawina pytań gotowa... Trzymaj się, nie daj po sobie nic
          poznać!!! Powodzenia!!!
          • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 20:45
            Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za Wasze posty. Spodziewałam się nazwania mnie
            dziwką, itp, cóż to byłoby w pewnym sensie uzasadnione, bo tak się teraz czuję.
            Ale ja nie jestem jakąś naiwną małolatą, dla której takie akcje są normalne.
            Mam prawie 26 lat, uważam się za osobę odpowiedzialną. I dlatego nie jestem w
            stanie pojąć swojego zachowania. I zachowania X też nie. Może i chciałam
            zobaczyć, jaka to byłoby z nim. Ale dla mnie w życiu liczy się milion innych
            rzeczy niż seks, chociaż oczywiście też jest ważny. Dlatego mam takiego doła,
            zachowałam się w sposób, o jaki nigdy bym siebie nie podejrzewała.
            • mala_mee Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 20:52
              Wiesz, to, że źle zrobiłaś to jedno. Ale do dziwki to chyba Ci jeszcze trochę
              brakuje. Troszkę się otzrąśnij z tego doła. Chociaż... to może trochę potrwać...
              • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 20:59
                A wiecie co jeszcze mnie strasznie gnębi? Że gdyby dziewczyna X się
                dowiedziała, to ja byłabym przyczyną jej niewtąpliwie strasznego bólu.
                Spotkałam ją chyba raz w życiu, ale z pewnością jest wartościową kobietą. A ja
                nie mam prawa niszczyć niczyjego życia. Chociaż tutaj, myślę, wina była równa
                po obu stronach. Dlatego postanowiliśmy nigdy słowem o tym nie wspomnieć naszym
                drugim połówkom. Tylko że to nie będzie łatwe, przynajmniej dla mnie.
                Inne pytanie, które mnie nurtuje. Po co facet będący w szczęśliwym związku
                przynosi ze sobą gumkę do klubu, wiedząc, że może tam spotkać dawną..hm..
                znajomą, z którą coś tam go kiedyś łączyło? Ja przynajmniej tego nie
                planowałam, chociaż marne to pocieszenie
                • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:03
                  Sorki, nawet nie zauważyłam, że na mój post odpowiedział też facet. Dzięki. W
                  zasadzie bardzo mnie to ciekawi, jak to jest z męskiego punktu widzenia.
                  Dlaczego on tak postąpił. Sam twierdzi, że nie ma pojęcia.
                  • Gość: facet Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: 212.191.68.* 14.09.04, 12:26
                    Jak to jest z męskiego punktu widzenia? Niestety my samcy bardzo często
                    podchodzimy do tej spawy według zasady Kalego, znasz? "Kali ukraść - dobrze,
                    Kalemu ukraść - źle". Niestety przecietny (to znaczy przeciętny w znaczeniu
                    statystycznym) facet zdradzając kobietę nie ma szczególnych wyrzutów, ale jeśli
                    jego zdradzą ... hmm możecie być biedne.

                    Jesteśmy niestety samcami, którzy chcą "zapłodnić" jak najwięcej samic ...

                    Sorki
                • mala_mee Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 21:11
                  OK, mówisz, że tego nie planowałaś - proszę zatam, powiedz mi po co tam
                  poszłaś???
                  • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:26
                  • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:31
                    za wcześnie mi się wysłało. Dlaczego? Napisałam w 1. poście. Miałam ochotę
                    trochę się z nim podrażnić, nie wiem, zemścić się, ale nigdy nie myślałam o
                    przespaniu się z nim. raczej wyobrażałam to sobie tak, że zaczniemy tańczyć,
                    tak jak tydzień wcześniej, i on będzie próbował mnie pocałować, tak jak
                    kiedyś. Mogłam się tego spodziewać po jego zachowaniu tydzień wcześniej. I
                    wtedy ja miałam się wycofać i tak go zostawić. I to jest najgorsze, że nie
                    byłam w stanie przewidzieć swojej własnej reakcji na późniejsze zdarzenia. W
                    momencie kiedy wyraził chęć pójścia do mnie na to nieszczęsne piwo, powinnam
                    była powiedzieć nie. Albo w najgorszym wypadku wyprosic go po tym piwie..
                    • mala_mee Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 21:41
                      Racja, napisałaś. Niestety czasem trudno przewidzeć właśne reakcje... Teraz
                      jednak, mam nadzieję, bedziesz bardziej uważna i 10 razy pomyslisz zanim
                      pójdziesz gdzieś. Nie piszę tego złośliwie!!! Mogę Ci jeszcze tylko jedno
                      poradzić Pewnie sama o tym dobrze wiesz, ale... Postaraj się nie zwierzać już z
                      tego problemu nikomu znajomemu. Nawet przyjaciółka może gdzieś, kiedyś przez
                      przypadek coś komuś powiedzieć... I nawet nie się nie zorientujesz kiedy to
                      dotrze do Twojego chłopaka... Musisz być ostrożna.
                      • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:46
                        Mala_mee, dzięki. Nawet nie wiesz, jak w takim stanie ducha człowiekowi
                        potrzebna jest każda próba zrozumienia. Wybaczyć to ja sama sobie nawet nie
                        mogę, ale staram się po prostu zrozumieć. A co mówienia komukolwiek. Dlatego
                        napisałam na forum, potrzebne było mi spojrzenie kogoś spoza tego całego
                        układu. Przyjaciółka na pewno się nie wygada, nikt inny się nie dowie. Marne to
                        pocieszenie, ale zawsze. Dzięki i pozdrawiam.
                        • mala_mee Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 21:55
                          Jeżeli chodzi o jakiś przeciek nie wiadmo skąd - znam to z doświadczenia (na
                          szczęście nie swojego). Czasami można zarobić nożem w plecy od osoby której byś
                          o to nigdy nie posądziła. Nie twierdzę, ze tak musi być w Twoim przypadku. Oby
                          nie!!! Taka będę przemądrzała i napiszę - postaraj się o tym nie myśleć zbyt
                          dużo. A teraz muszę już się pożegnać. Trzymaj się!!!
                          • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:59
                            Dzięki! Dobranoc.
                            • Gość: FY Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.aster.pl 13.09.04, 22:19
                              Skoro to zrobilas to nie kochasz naprawde.
                              Nie jestem idealista, ale niestety, w pewnych sprawach cos jest czarne a cos
                              biale. Jesli "kochasz" swojego faceta okaz mu szacunek i powiedz prawde. I
                              pozwol mu podjac decyzje. Ty jedna podjelas. Graj fair.
                              Nie sluchaj rad typu: zachowaj to dla siebie. Badz szczera. Zastanow sie na czym
                              chcesz budowac zwiazek. I czy kiedykolwiek zapomnisz to, co sie stalo. I czy
                              chcalabys byc ze swoim facetem wciaz gdyby to on zrobil cos takiego.
                              Badz uczciwa wobec siebie.
                              • Gość: guska Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.dsl.milwwi.ameritech.net 21.09.04, 05:59
                                no tak...ja nawet we snie(a zdszaly sie takie) mimo ze cos strasznie kusi nie
                                potrafilabym zdradzic mojego przyjaciela.Zawsze mysle jak ja bym sie czula
                                gdyby to mnie tak potraktowano...nie wybaczylabym...hm...na pewno zalamanej
                                bedzie b.ciezko sama nie wiem czy potrafilabym zyc tak spokojnie jakby nigdy
                                nic ale znam osobke ktora mieszkajac ze swoim facetem regularnie go zdradzala i
                                to nie z jednym! brrr.. zyje spokojnie i bawi sie dobrze...no coz...ja mam
                                tylko nadzieje ze znajdzieszw sobie rozwiazanie...jesli mialabys zyc w
                                zaklamani i strachu ze moze sie wydac to lepiej przeznaj sie moze wybaczy...ja
                                tzrymam kciuki
            • Gość: margie Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 14.09.04, 10:22
              Faceta nigdy nie zrozumiesz i nawet sie nie staraj. Dlaczego to zrobilas? coz,
              sama napisalas, chcoalss sie zemscic, ale zemsta takimi srodkami czesto sie
              obraca pzreciwko nam- nie sposob sie czasami kontrolowac, do tego alkohol,
              taniec, to pobudza zmysly.... No coz, trudno, stalo sie, postaraj sie o tym nie
              myslec, to juz nic nie zmieni, masz nauczke- nie igrac z uczuciami, nawet
              wlasnymi!!!! Faceowi swojemu nic nie mow, postaraj sie wymazac to z pamieci.
              Rozstrzasanie dlaczego nic nie da, bo nie dojdziesz, ot, czasami ludzie reaguja
              spontanicznie i wiek tu nie ma nic do znaczenia - jestem od ciebie o 20 lat
              starsza a spontaniczne reakcje, kore same mnie potem zadziwiaja zdarzaja mi sie
              co krok:))
            • Gość: BOGUŚ Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 15:19
              nie czytałem wszystkich odpowiedzi na twój list, ale z początkowych listych
              przewija się jeden nurt, mianowicie: nic nie mówić, ukrywać wszystko, itd,
              tylko jak długo i jakie będzie wtedy twoje samopoczucie. obojętnie co się
              stanie nic już nie będzie takie jak przed tym feralnym wydarzeniem, a poza tym
              pójście do łóżka to nie jest takie hop siup (moze rzeczywiscie tego chciałaś, a
              może należy zastanowić sie nad twoimi uczuciami do obecnego chłopaka). poza tym
              facet który nie przyjmuje zdrady, hmmmm, jest w tym coś takeigo fałszywego,
              chce zebys mnie dobrze zrozumiała, ja uważam że jeśli to jest prawdziwe uczucie
              to w końcu by ci wybaczył, albo nie. A jeśli mu o tym nie powiesz to wasze
              uczucie i tak nie będzie juz prawdziwe. Moze ty z biegiem czasu zaczniesz
              podejrzewać go o coś (bo jeśli ty potrafiłaś coś ukryć to dlaczego on nie
              mógłby zrobić czegoś podobnego) Wiesz ja sam nie wiem czy bym powiedział, moze
              gdy miałem 23 lata to bym nie powiedział, ale teraz jestem starszy i chyba bym
              powiedział. POZDRAWIAM. ZYCZE POWODZENIA
        • Gość: zo Nic dobrego nie wyniknie, jeśli się przyznasz. IP: *.przybyslowice.sdi.tpnet.pl 19.09.04, 18:10
          Ja też znalazłam się kiedyś w identycznej sytuacji, identycznej pod każdym
          względem. Minęło już kilka lat. Do dzisiaj mi z tym ciężko, ale gdybym się
          przyznała, byłaby katastrofa dla dwóch osób. Zniszczony zostałby nasz trwały
          związek. Wiem jedno. Nigdy już nie powtórzę tego błędu, a sta
          ram się go jak mogę zrekompensować mojemu mężowi.
          • Gość: mieta Re: Nic dobrego nie wyniknie, jeśli się przyznasz IP: *.abcdata.pl 24.09.04, 11:29
            ja tez mialam kiedys BARDZo podobna sytuacje. i sie przyznalam. do tej pory
            uwazam, ze to bylo bardzo glupie posuniecie. choc najlatwiejsze.
      • Gość: eszi Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.ktm.net.pl 14.09.04, 11:45
        Zdradziłaś pierwszy raz, zdradzisz i następny..a miał prezerwatywe bo może
        czekal na Ciebie, a może na jakąś inną, a może zawsze nosi na wszelki wypadek ,
        może to poprostu zwykły .......(pip).....nie myślałaś o tym, ą może faktycznie
        czekal na Ciebie bo wiedział, że dasz się wykorzystać.....
        tyle - szkoda mi Twojego faceta..
      • Gość: antychryst Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.04, 23:13
        widze ze tu same prostytutki siedzą
    • Gość: rayback Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 13.09.04, 22:18
      Nie popieram tego co zrobilas,zeby byla jasnosc.Ale rozumiem i
      wspolczuje.Odcierpisz za to,bo jestes inteligentna i czuje ze faktycznie
      kochasz,a z postu juz bije jakas niemoc i rozpacz.

      Moja rada : zachowaj to TYLKO dla siebie.
    • Gość: ania Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 22:22
      Tak to bywa, że wychowani przez określony światopogląd, nie spodziewamy się, do
      czego jesteśmy zdolni. Powinnam to napisać w cudzysłowiu, bo tak naprawdę to
      człowiek nigdy nie będzie wiedział jak się zachowa w kontrowersyjnej sytuacji,
      dopóki nie przerobi tego na własnej skórze. Nie potępiam Cię, wyrzuty sumienia,
      które masz (i pewnie jeszcze będziesz miała dość długo)są dostateczną pokutą
      dla Ciebie. Ale pokutą się nie dzielimy! Musisz przeżyć to sama, we własnym
      sumieniu. Gdybyś pokusiła się o wyznanie tego swojemu mężczyźnie - to tak
      jakbyś na niego zrzuciła ten ciężar. Jakoś nie widzę tu jego winy więc niby
      dlaczego skazywać go na takie cierpienie? Jesteś dorosła i jesteś w stanie
      udźwignąć to sama. Niestety, zawsze będziesz to nosiła sama.
      Może ktoś mnie tu zakrzyczy, ale słyszałam już różne historie o zdradach, można
      by wysnuć wniosek, że już nikt nikomu nie dochowuje wierności. To zależy tylko
      od nas. Mężowie i żony, którzy przeżyli dziesiąt lat w miłości i zgodzie
      trzymali takie sekrety w tajemnicy przed współmałżonkiem.
      Nie potępiam Cię ale i nie rozgrzeszam, rachunek sumienia musisz zrobić sama ze
      sobą. Życzę Ci jednak siły i wytrwałości żebyś potrafiła zachować się godnie i
      poradziła sobie w życiu.
      Jesteśmy ludźmi i mamy prawo popełniać błędy, ale należy znosić ich
      konsekwencje z taką odwagą, z jaką były popełniane.
      Pozdrawiam
      • Gość: FY Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.aster.pl 13.09.04, 22:29
        Alez Wy sobie latwo wyjasniacie...
        Tak, czlowiek ma prawo popelniac bledy i ma tez prawo ponosic konsekwencje.
        A jej facet autorki postu ma prawo wiedziec jaka jest/bywa jego dziewczyna.

        > Mężowie i żony, którzy przeżyli dziesiąt lat w miłości i zgodzie
        > trzymali takie sekrety w tajemnicy przed współmałżonkiem.

        To nie jest ani milosc ani zgoda. To jest nieswiadomosc, klamstwo i nielojalnosc.
        • Gość: ania Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:09
          To nie jest "łatwe wyjaśnianie". To jest dramat - i oby pozostał nim tylko dla
          jednej osoby.
          Coś bardzo łatwo przychodzą Ci jednoznaczne oceny: kłamstwo, nielojalność. A
          przyszło Ci do głowy, co wyniknie z takiego "radosnego" wyznania? A może po
          prostu wylazła z Ciebie frustracja? Jak to? To ona go zdradziła i ma jej ujść
          na sucho?! A spalić wiedźmę na stosie! A przedtem utopić! Będzie się dłużej
          paliła, hehehe. Coś Ty taki odwetowiec? Mama Cię nie kochała? A o przebaczaniu
          słyszałeś? I kim jesteś, żeby ją piętnować?!
          Zapachniało mizoginem...
          A "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". I z tymi słowami, których użyłeś
          nie ma wiele wspólnego. Już więcej z szacunkiem dla uczuć drugiej osoby. I TYM
          właśnie różnimy się od zwierząt. Między innymi.
          Człowiek zawsze robi to, na co ma ochotę, czy się to komuś podoba, czy nie.
          Może co najwyżej zdecydować czy tak zrobi czy zrezygnuje. Ocena moralna tego
          faktu to już zupełnie inna historia.
          • Gość: mic Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: 81.210.97.* 14.09.04, 12:55
            Nigdy nie bylem w takiej sytuacji ale zawsze wydawalo mi sie ze wolalbym
            wiedziec. Teraz nie jestem juz tego taki pewien. Czapki z głów!
          • Gość: Krzysiek Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.et.put.poznan.pl 07.10.04, 21:37
            Zdrada i ukrywanie zdrady to jest oszustwo. I w tym przypadku nie ma co mówić o
            rozmywaniu granic między białym i czarnym. Nie ma to niczego wspólnego z
            niechęcią do kobiet koleżanko Aniu. To jest niechęć do brzydoty i małości.
            Jeśli ktoś ma odwagę zdradzić to musi mieć odwagę cywilną się do tego przyzanć
            osobie zdradzonej, aby ta mogła sama zdecydować co dalej począć ze swoim
            życiem. O przebaczeniu słyszałem, ale aby przebaczyć trzeba najpierw się
            dowiedzieć o przewinie. A życie w takim kłamstwie jest nędzne. I nieprawda że
            czego oczy nie widziały tego sercu nie żal. Gorsze jest to co się podejrzewa
            nie mogąc docieć prawdy. A od zwierząt różnimy się tym że możemy wziąć
            odpowiedzialność za swoje czyny. A do tego potrzebne jest przyznanie się.
        • Gość: urtuell Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 17:32
          FY - racja, bracie. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Ten, kto szczerze kocha,
          nie będzie oszukiwał swojej drugiej drugiej połowy...
      • dr.jekyll Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 23:24
        Gość portalu: ania napisał(a):
        > wyrzuty sumienia, które masz (i pewnie jeszcze będziesz miała dość długo)
        > są dostateczną pokutą dla Ciebie.
        Innymi słowy, po prostu rozgrzesz się sama. Samoobsługowo. Twój facet zaś -
        niech żyje w nieświadomości. W fałszywym świecie wspólnych marzeń, ideałów,
        wierności i innych pieduł, które mu przed oczami rozciągniesz. Będzie Twoim
        Plastusiem w piórniczku... Zawsze chciałaś mieć coś takiego, prawda?

        mr.hyde
        • Gość: Dziewczyna Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 15.09.04, 23:01
          Podoba mi sie co piszesz... tylko moze zbyt cynicznie. Moze tak bardziej
          szczerze sprobujesz? Co?
      • Gość: kika Uważasz, ze kłamstwo jest lepsze? Współczuję ! IP: *.datascan.pl 14.09.04, 13:44
    • Gość: s Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.it / 62.233.189.* 13.09.04, 22:42
      Przede wszystkim nie pozwól by się dowiedział.Świadomość da mu tylko ból.
      Nie jest winny twojego błędu więc go nie rań i nie każ mu ponosić konsekwencji
      swojego czynu.
    • milkasexxx Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 22:46
      zgadzam się z osobami, które twierdzą, iz powinnas zachować to dla siebie.
      tak naprawdę tzw. ,,szczerość" jest w tym wypadku niczym innym jak zrzucaniem odpowiedzialności na drugą stronę. to zwykłe tchórzostwo. skoro sama nawarzyłaś tego piwa, to sama owinnaś go wypić. ty podjęłaś decyzję i ty musisz ponieść jej konsekwencję. gdybys powiedziala chłopakowi, zrzuciłabyś na niego ciężar podjęcia decyzji : ,,co dalej", a zatem uchyliłabyś się od konsekwencji swego czynu.
      • Gość: FY Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.aster.pl 13.09.04, 23:03
        I Wy tez oczywiscie nie chcielibyscie wiedziec jakie "bledy" popelniaja Wasi
        partnerzy? Wolicie zyc w nieswiadomosci? Taka iluzja Wam odpowiada?
        A uczciwosc, szczerosc, zaufanie? Czy cos takiego w ogole dla was istnieje?
        Na czym budujecie swoje zwiazki?
    • borsuczyca Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 13.09.04, 23:09
      ja wolałabym wiedzieć i świadomie wybaczyć, ale są ludzie, którzy wolą nie
      wiedzieć, to trzeba wyczuć, Ty napewno najlepiej znasz swojego faceta i wiesz
      do której kategorii on się zalicza:)
    • Gość: OLINA MAM CI DUŻO DO OPOWIEDZENIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:10
      MAM CI DUŻO DO OPOWIEDZENIA-JEŚLI MASZ OCHOTĘ POSŁUCHAĆ TO NAPISZ olinab@wp.pl
      Spotkało mnie to samo-nawet tyle samo czasu jesteśmy ze swoim chłopakiem...nie
      wiem czemu tak się stało...napisz..opowiem ci.
      • Gość: załamana Re: MAM CI DUŻO DO OPOWIEDZENIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:50
        Hm, co do postu FY. Piszesz, że jeśli zdradziłam, to nie kocham naprawdę. Otóz
        kocham. Może nie jesteś sobie tego w stanie wyobrazić, ale kocham tak, że
        oddałabym za niego wszystko, co mam. A powiedzenie prawdy? Też zawsze byłam za
        takim rozwiązaniem. Ale co ja mam mu powiedzieć, skoro sama nie wiem, dlaczego
        tak się stało?? Czy nie jest najważniejsze, że tego żałuję, że gdybym mogła
        cofnąć czas, oddałabym za to wszystko, co mam? Masz rację, to jest kłamstwo i
        nielojalność. I to jest najgorsze. Ale czy nie ma żadnego znaczenia, że ja tego
        żałuję, że nie próbuję się usprawiedliwiać? Zachowałam się karygodnie i wiem o
        tym. To, że on się dowie, niczego nie zmieni. To jest coś, z czym ja będę
        musiała żyć do końca życia, co będzie gnębić moje sumienie, nie widzę powodu,
        żeby jego tym obarczać. To jest człowiek, który jeśli kocha, to na myśl mu
        nawet nie przyjdzie zdrada. A ja nie mogę go stracić. ta przygoda nie jest tego
        warta. Cholera, to zawsze był mój problem - czasami jakieś bliżej nieokreślone
        emocje biorą górę nad rozsądkiem. I ja nie wiem dlaczego.
        • hal9000 Re: MAM CI DUŻO DO OPOWIEDZENIA 14.09.04, 01:01
          Gość portalu: załamana napisał(a):

          > To jest człowiek, który jeśli kocha, to na myśl mu
          > nawet nie przyjdzie zdrada.

          On też jest tylko człowiekiem. A zdrada, jak to już teraz sama wiesz, może się
          zdarzyć i bez planowania...

          Wybacz sobie i trzymaj język za zębami!!!
        • zdzichu-nr1 Re: 14.09.04, 01:06
          Załamana, nie słuchaj FY, bo to tak jakby stojąc nad przepaścią ktoś szeptał ci
          do ucha "no skacz, skacz, dalej, śmiało...".

          "Uwielbiam" głosicieli dobrej nowiny pod nazwą PEŁNA SZCZEROŚĆ. To bardzo
          wygodnie zrzucic z siebie problemy tudzież odpowiedzialność na innych. "Ja mu
          szczerze powiedziałam, a teraz niech on się martwi i podejmie stosowną
          decyzję". Wygodne...

          Ja uważam tak. To był jednorazowy wyskok, szczerze go żałujesz i nie ma sensu
          powiększać tej rany. Było, minęło i tyle.
        • Gość: Samolubny Gen Re: MAM CI DUŻO DO OPOWIEDZENIA IP: 195.85.227.* 15.09.04, 16:28
          Powiem tak: twój facet jest dobry do wychowania twoich dzieci ale nie dość
          dobry na biologicznego ojca twoich dzieci. To twoje geny tak tobą manipulują
          abyś chciała być z jednym facetem a dzieci mieć z innym. Niestety takie są
          prawa natury. Wg mnie powinnaś się przyznać i dać wybór facetowi. Ja, gdybym
          się dowiedział że żona mnie zdradziła na pewno bym się rozwiódł. Nigdy nie będę
          wychowywał nieswoich dzieci (tak mi podpowiadają dla odmiany moje geny)

          Pozdrawiam
        • Gość: DZIEWCZYNA Re: MAM CI DUŻO DO OPOWIEDZENIA IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 15.09.04, 22:59
          Czesc Zalamana, pierwszy raz odzywam sie na forum. Do tego stopnia jest mi
          bliskie co napisalas; nie zdradzilam mojego ukochanego, ale bylam bliska
          sytuacji, ktora bardzo przypomina Twoja. Po prostu odmowilam "tego piwa u
          siebie w domu". Wyobraz sobie ze mimo tego, ze do niczego nie doszlo, przez
          wiele miesiecy czulam sie podle, nie wiedzialam co sie ze mna dzieje skoro
          jestem w stanie dopuscic do takiej sytuacji. Nie wiem dlaczego niektore emocje
          biora gore. Oskarzalam siebie o proznosc, ciekawosc tak przeciez
          egoistyczna.Ale obawiam sie, ze o co innego w tym chodzi. Nie mam zamiaru Ci
          doradzac. Nie lubie rad, pouczania. Nikt nie ma prawa Cie osadzac mowiac "skoro
          to zrobilas to nie kochasz swojego chlopaka".Jasne jest, ze nie rozumie co sie
          dzieje. To wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane. Tak jak i Ty jestem
          zwolenniczka szczerosci w budowaniu zwiazku. Trzymaj sie mocno. To bardzo wazny
          sprawdzian dla Twojego zwiazku z ukochanym.
    • Gość: fafik Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.sympatico.ca 14.09.04, 03:57
      jest jeszcze jedno lekarstwo na kaca, klin klinem, jak sie puscisz nastepne 50
      razy to ten pierwszy raz przestanie miec jakiekolwiek znaczenie.
      kazda sie puszcza dlaczego ty masz byc inna a ile przy tym radosci,
      przyjemnosci i swiezej adrealiny
      • Gość: zybi Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: 195.205.149.* 14.09.04, 07:32
        To problem który nie bedzie rozwiązany do końca.Kochasz? Naprawdę?To powiedz
        prawdę>Jeżeli kocha on ,to moze zrozumie twoja słabośc i przyczyne tego co sie
        stało(a przeciez przyczyna jest niewytłumaczalna nawet dla ciebie).w/g
        powiedzenia,,,CZy mozna wierzyc komuś na słowo?absolutnie nie.jeżeli sobie
        samemu mozna nie wierzyc,,To kiedys na pewno wyjdzie na jaw on sie dowie ,i
        wtedy bedzie miał żal że był przez wiele lat okłamywany.Twoja przyjaciółka
        wie ,i to jest najwiekszy twój błąd.A skąd wiesz czy ona nie ma teraz kaca
        moralnego że jest w to wciagnięta przez ciebie,czy jej to nie gnębi że zna
        twoja najwiekszą tajemnice.I nie mów że to najbardziej zaufana przyjaciółka-nie
        ma takich -zapamietaj. To wyjdzie napewno -po latach ale wyjdzie.Jeżeli facio
        cie zna dobrze i jest tobą zainteresowany to wyczuje róznice twoich zachowań-
        widac że to przeżywasz.Powtarzam najwiekszy błąd -że masz wspólniczkę twojej
        tajemnicy.Twój wybór od kogo sie dowie.A swoją droga niezbadana jest osobowośc
        kobiety.
        • Gość: M@ Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 07:52
          Twoja postawa zasługuje na najostrzejsze słowa, szukasz usprawiedliwienia dla
          swojej postawy, a to ty popełniłaś błąd, i to wielki. Przez swoją głupotę bo
          tak to trzeba nazwać możesz i pewnie stracisz to na czym zależy Ci najbardziej,
          na własne życzenie.
          Bez znaczenia jak to nazwiesz przygoda, alkohol, sentyment, nie będziesz mogła
          już żyć normalnie, jak ktoś napisał wyżej za jakiś czas to na pewno wyjdzie a
          jak nie to wyrzuty sumienia zrobią swoje.
          M@
          • Gość: DZIEWCZYNA Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 15.09.04, 23:08
            A kim Ty jestes zeby w ten sposob osadzac? W takim razie kamien w lape i
            rzucaj !!!
    • Gość: nebbia Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 08:41
      Zapomnij o tym i nic nie mów. Jeśli powiesz o zdradzie, będize Ci łatwiej, ale
      za to jemu będize znacznie ciężej. Postaraj się mu to w jakiś sposób
      wynagrodzić - zrób coś specjalnie dla niego, co będize wymagało od CIebie
      wysiłku, może w ten sposób będize Ci łątwiej?
      • Gość: M@ Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 08:43
        wynagrodzić??? to chyba jakiś żart.............
      • listek_a Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 08:48
        w łóżku ma mu to wynagrodzić???? kobieto!!!!!!!!!!!!!!!!Tegoo co zrobila nie da
        sie zmienic.To juz sie stalo!!!
        • Gość: nebbia Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 07:51
          dlaczego od razu w łóżku? Jeśli nie powie o zdradzie, to będize musiała sama
          żyć z jej świadomością. Może będzie jej łatwiej zapomnieć,że popełnila błąd,
          jak zrobi coś dobrego.
    • listek_a Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 08:44
      Jak sie zdradza to znaczy, że na pewno nie jest to prawdziwa milosc. Nie
      nadajesz sie na powazny zwiazek.
      • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 08:52
        Wiesz, ja też tak myślałam. Że jak kochasz, to zdrada jest niemożliwa. Ale
        niestety, życie jest czasami bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje. Ja ni
        eszukam dla siebie usprawiedliwienia, gdyby tak było, mogłabym wmówić sobie, że
        to wina np. alkoholu. Ale ja tak nie chcę. Chciałabym zrozumieć naprawdę,
        dlaczego tak się stało.
        Wiem, że cięzko będzie mi z tym żyć. Ale po co ranić jeszcze jego, mówiąc mu
        prawdę? Bardzo zależy mi na tym związku, na tym człowieku.
        • listek_a Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 08:59
          Zyczę Ci powodzenia. Trudno bedzie Ci z tym zyc, wspolczuje. Nie mozna Cie
          przeciez potepiac, bo kazdy popelnia bledy, a Ty za swoj placisz i to slono.
      • Gość: M@ Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 08:56
        listek_a ma rację. wiele z was nie zastanawia się nad tym co tak naprawdę się
        stało, jakie słowa otuchy, wytłumaczenia? Matactwo wielkiego kalibru,
        koleżanka, wynagrodzić........
        nie ma wytłumaczenia...
        M@
        • Gość: M@ Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 09:00
          Chciałabym zrozumieć naprawdę,
          dlaczego tak się stało.
          Wiem, że cięzko będzie mi z tym żyć. Ale po co ranić jeszcze jego, mówiąc mu
          prawdę? Bardzo zależy mi na tym związku, na tym człowieku.
          Po co ranić??? Otwórz oczy dziewczyno ty go już zraniłaś!!!!
          Zrozumieć??? Co chcesz zrozumieć??? Swoją głupotę i nieodpowiedzialność????
          Zależy Ci??? Trzeba było o tym wcześniej pomyśleć za nim.........
          M@
        • listek_a Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 09:02
          A Ty M@ uznajesz zdradę, potrafilbys wybaczyc??Ja zmusilabym sie do zycia z
          kims, kto mnie zdradzil tylko gdyby byl moim mezem i mialabym z nim dziecko ale
          zaufac juz bym nie umiala.
        • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 09:02
          Czy nie sądzisz, że każdy człowiek może czasami popełnić błąd? I czy jeden błąd
          może przekreślić całe dotychczasowe życie? Przecież jeśli człowiek całe życie
          stara się postępować właściwie, kierować się dobrem, a raz zdarzy mu się
          zachować jak.. sama nie wiem.. podle, to chyba nie oznacza to automatycznie, że
          taki człowiek jest zły? Zwłaszcza, że nie macie nawet pojęcia jaka straszna
          kara czeka po takim wyskoku. Te wyrzuty sumienia są nie do zniesienia.
          • Gość: mila Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.icpnet.pl 14.09.04, 09:29
            Widzę, że rozumiesz swoją winą, ale usprawiadliwianie się w taki sposób, że
            jest sie tylko słabym człowiekiem, który może popełniac błędy jest cokolwiek
            nie na poziomie...
            Nie masz prawa mu o tym mówić i zrzucać na niego ciężaru wiedzy o twojej
            niewierności. Z takimi sprawami trzeba sobie radzić samemu. Wyrzuty sumienia są
            nie do zniesienia, owszem i jeśli jesteś wartościowym człowiekiem, nigdy się
            ich nie pozbędziesz. Za takie grzechy najcięższe razy zbiera się nawet nie od
            ludzi, ale od własnego sumienia. Nauczysz się z tym żyć, tylko czasem będzie ci
            się chciało płakać nad własną głupotą. Pocieszające jest jednak to, że takie
            winy zmieniają człowieka do tego stopnia, że jak już je do końca zrozumie,
            staje sie lepszy, nigdy więcej takich rzeczy nie robi. Felix culpa:)
            Pozdrawiam i życzę duzo siły.
    • default Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 09:16
      Tak sobie czytam te wypowiedzi i śmiać mi się chce, jak niektórzy robią z tego
      jakąś wielką tragedię. Cóż takiego się stało, głupi jednorazowy wyskok,
      zapomnieć szybko i nie dorabiać do tego jakichś teorii.
      Ci co piszą, że jak się kocha prawdziwie to nigdy się nie zdradzi są chyba
      jeszcze bardzo młodzi i naiwni.
      Szczerze powiedziawszy nie rozumiem, czemu Załamana jest tak bardzo załamana.
      Jej chłopak nie wie i raczej się nie dowie, ona go kocha, a tego gościa ma w
      nosie - więc o co chodzi? Naprawdę, dla mnie ta cała histeria to
      "z igły widły".
      • Gość: M@ Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 09:26
        Hm... dobre pytanie czy uznaję zdradę, odpowiedź nie. Dlaczego już tłumacze po
        takim przeżyciu już nic nie jest tak samo, czy można kochać jeszcze tak jak się
        kochało? Już nie, i dobrze o tym wiecie.
        Oczywiście nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy ale ty załamana masz to
        na własne życzenie. Nikt Tobie nie mówi że jesteś zła, ponosisz konsekwencje
        teraz sama ale pamiętaj że nie jesteś sama bo masz faceta któremu przyprawiłaś
        rogi!!!!
        default
        twoja wypowiedź jest z igły widły jest nie na miejscu, uszanuj to że ludzie są
        różni i mogą przeżywać życiowe tragedie na swój sposbób.
        M@
        • default Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 09:59
          Gość portalu: M@ napisał(a):

          >. Dlaczego już tłumacze po
          > takim przeżyciu już nic nie jest tak samo, czy można kochać jeszcze tak jak
          się kochało? Już nie, i dobrze o tym wiecie.

          Eee tam, przesadzasz. To był przecież jednorazowy wyskok, a nie jakiś
          długofalowy związek, ciągnięty równolegle. Co niby takie nieważne bzyknięcie( w
          dodatku po pijaku) może zmienić w prawdziwej miłości, którą się do kogoś czuje?
          >

          > default
          > twoja wypowiedź jest z igły widły jest nie na miejscu, uszanuj to że ludzie
          są różni i mogą przeżywać życiowe tragedie na swój sposbób.

          Ja w tym nie widzę tragedii, jeśli już to dla tego zdradzonego chłopaka, ale on
          na szczęście o tym nie wie. Natomiast Załamana sama zdecydowała się na seks z
          tym facetem, a teraz rozdziera szaty. Ja rozumiem, że czuje niesmak, ale to
          jeszcze nie tragedia. Zatrzeć szybko w pamięci, nie wracać, nie roztrząsać.
    • Gość: nietaktowna Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 09:39
      Bardzo Cię przepraszam ale uważam że jesteś DURNĄ CIPĄ...kochasz swojego
      meżczyznę ale pokusiło cię żeby spróbować owoc zakazany ?to ile ty masz lat
      5,10,15??Dorosłe kobiety tak nie postepują ...jeżelin twój meżczyzna cię rzuci
      to w pełni go rozumiem ...jesteśmy ludzmi a nie zwierzętami i potrafimy
      przwidywać konsekwencje swoich czynów i panować nad popędem...no cóż ale ciebie
      wszystko tłumaczy ... przecież to jego wina bo miał prezerwatywę...
      • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 09:59
        Wiesz, jeśli chcesz mnie obrażać, to może chociaż rób to w nieco bardziej
        kulturalny sposób. Wina jest i jego, i moja, to jest chyba oczywiste. Tyle że
        on chyba na to właśnie liczył, dlatego wspomniałam o prezerwatywie, nie po to,
        żeby zwalić całą winę na niego.
        • Gość: kikcia Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 12:15
          Nie ...dla mnie zachowania rego typu to postępowanie "durnych cip"...Ty wcale
          nie kochasz swojego meżczyzny ..nie jestes chyba warat miłości...lepiej pobądz
          sama i spróbuj zrozumiec czego oczekujesz od zycia...Mam przyjaciołke która
          postapiła tak jak ty ...dlaczego: z głupoty żyła ulotnymi wizjami bez pokrycia
          tzn. "kochała "faceta ktory generalnie miał ja w d...ale przespał sie z nia tak
          dla"zabawy" a ona obiecywała sobie wiecej...i nie zauwazała miłości wspaniałego
          człowieka.Też jej powiedziałam:"Durną cipą jestes" podziałało...nie obrazaj sie
          ale nie zyj wizją czegoś co nie istnieje i dawno przebrzmialo...
          • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 12:30
            Ale ja nie zyje jakas dawna wizja, jak napisalas. Ja nie kocham tego goscia,
            nie marze o tym, zeby byc z nim. Wiem, ze trudno w to niektorym uwierzyc, ale
            naprawde kocham mojego chlopaka. Gdybym nie kochala, to nie mialabym takich
            wyrzutow sumienia.
      • Gość: DZIEWCZYNA Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 15.09.04, 23:15
        rzeczywiscie duzy brak taktu.
    • jsolt ty puszczalska jesteś 14.09.04, 10:04
      teksty typu: nie wiem jak to się stało, i co ja mam zrobić, są dobre dla 15-
      latków... a'propos, ciekawe ile masz lat.
      Nie wyobrażam sobie, jak kobieta kochająca swojego mężczyznę, z którym jest jej
      dobrze, nie przechodzą żadnego kryzysu itp., może iść z kimś innym do łóżka,
      niezależnie od tego jak bardzo jest pijana - to jest CHORE!
      Podziwiam zresztą twój tok myślenia - zemścić się chciałaś za cierpienia, tak?
      A co ten X ci zrobił poza tym, że nie chciał z tobą być? Złote góry obiecał i
      zniknął? Nie wydaje mi się.
      Albo ten post to jest podpucha, albo naprawdę ciężko ci myślenie idzie.
      • Gość: załamana Re: ty puszczalska jesteś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 10:10
        jeśli nie rozumiesz mojego problemu, to się nie wypowiadaj. Ile mam lat
        napisałam już wcześniej. Może wypadałoby przeczytać zanim zabierze się głos.
        Bynajmniej nie miałam zamiaru się mścić idąc z X do łóżka, to nie było
        zaplanowane.
        • jsolt Re: ty puszczalska jesteś 14.09.04, 10:43
          Gość portalu: załamana napisał(a):

          > jeśli nie rozumiesz mojego problemu, to się nie wypowiadaj. Ile mam lat
          > napisałam już wcześniej. Może wypadałoby przeczytać zanim zabierze się głos.
          > Bynajmniej nie miałam zamiaru się mścić idąc z X do łóżka, to nie było
          > zaplanowane.

          aha, czyli jeśli zaplanowane, to można, tak?
          sama najpierw czytaj co napisałaś: "Nie wiem do końca jak,
          ale chciałam się na nim zemścić za te lata cierpień. Tzn. uwieść go, a potem,
          zanim do czegokolwiek dojdzie, odejść.". Rozumiem z tego, że chciałaś
          go 'Uwieść' (czyli zwykle oznacza to zaciągnąć kogoś do łóżka) i odejść zanim
          np. rozpocznie się jakakolwiek znajomość, ewentualnie przed kolejnym
          bzykankiem.

          nie, nie rozumiem twojego problemu w takim sensie w jakim ty go rozumiesz,
          dlatego się wypowiadam, po to jest forum. Robisz z siebie ofiarę, chcesz żeby
          ci współczuć???
          W oryginalnym poście zdaje się nie podajesz wieku, może nie doczytałam. Nie
          czytam raczej wszystkich odpowiedzi zanim się wypowiem.

          Wiesz co, żal dupę ściska, czytając takie rzeczy nie dziwię się, że niektórzy
          faceci mają o kobietach taką opinię jakie mają.
      • Gość: DZIEWCZYNA Re: ty puszczalska jesteś IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 15.09.04, 23:19
        W odpowiedzi dla jsolt:
        poczytaj sobie poczatkowe teksty zalamanej, bo widac ze przeoczylas pare
        waznych szczegolow i teraz splycasz. Rece opadaja.
    • Gość: magda Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.szczecin.mm.pl 14.09.04, 10:23
      Nie mów mu prawdy, wmów sobie ze taka sytuacja wogóle nie miała miejsca albo
      wybież się do psychoterapeuty to też powinno pomóc , chociaż trochę .Powodzenia
      • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 10:29
        Dzięki za wszystkie posty, niektóre podniosły mnie troszeczkę na duchu. A tym,
        którzy nazywają mnie puszczalską, itp życzę, żeby nigdy nie byli w sytuacji, w
        której zachowają się w sposób nieprzewidywalny dla samych siebie. Pozdrawiam
        • Gość: ziuta tworkowska Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: 212.69.68.* 14.09.04, 11:01
          Gość portalu: załamana napisał(a):

          > Dzięki za wszystkie posty, niektóre podniosły mnie troszeczkę na duchu. A
          tym,
          > którzy nazywają mnie puszczalską, itp życzę, żeby nigdy nie byli w sytuacji,
          w
          > której zachowają się w sposób nieprzewidywalny dla samych siebie. Pozdrawiam


          zajrzyj kochana do nas, my naprawdę podniesiemy cie na duchu (dupie -
          opowiednie podkreślić)- czekamy - Tworki
        • jsolt nieprzewidywalny ?!?!?!? 14.09.04, 11:13
          Ja nie wiem jak można 'nieprzewidywalnie' dać komuś dupy kochając kogoś innego,
          milion innych rzeczy robiłam w życiu 'nieprzewidywalnie' ale takiej nie.
          Pogódź się z tym, puszczalska jesteś i tyle.
      • Gość: miśka I co dalej? IP: *.datascan.pl 14.09.04, 13:49
        Jak mozna okłamywać bliską osobę ?
        Wiecie co, niedobrze mi się robi jak czytam wasze "rady". Albo jesteście grupą
        nieczułych kretynów którzy w zyciu kierują się jednym - zadowolic własne
        pragnienia, albo uważacie inncyh za bandę z niedorozwojem.
    • Gość: antek_ jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 11:03
      bo tylko kts taki potrafi zdradzac
      • Gość: załamana Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 11:40
        Jakie to musi być łatwe i przyjemne żyć w przekonaniu, że nigdy nie zrobi się
        czegoś głupiego. Tak, wiem, wy jesteście święci i tacy pozostaniecie. Amen.
        • jsolt Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne 14.09.04, 11:55
          zrozum wreszcie kobieto, że nie chodzi o świętość tylko o poczucie
          przyzwoitości. Tak, wyobraź sobie, że będąc w związku NIGDY nie puściłam się na
          boku. Kiedy nie byłam w związku robiłam różne rzeczy, i do świętej cecylii mi
          daleko. Nie wiem co mnie jeszcze czeka w życiu, popełniałam mnóstwo błędów, ale
          do tej pory udawało mi się ze wszystkich dziwnych sytuacji wychodzić z twarzą
          (a było już kilka trzęsień ziemi w moim życiu), a przynajmniej w taki sposób że
          wciąż mogłam tej drugiej osobie spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć: jestem w
          porządku. I sama siebie za to cenię bardzo, i dlatego traktuję bez szacunku
          takie osoby jak ty. Sorry.
          • Gość: nietaktowna vel ki Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 12:19
            Jsolt please.....nie tłumacz jej to przecież głupia puszczalska ktora jak sie
            napije to sie rzuca do łózek meżczyznom zeby zadac im cierpienie...bravo nie
            musza chodzic do prostytutek maja "załamaną"....uhhhhhahhhhhh
            • jsolt Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne 14.09.04, 12:29
              Gość portalu: nietaktowna vel ki napisał(a):

              > Jsolt please.....nie tłumacz jej to przecież głupia puszczalska ktora jak sie
              > napije to sie rzuca do łózek meżczyznom zeby zadac im cierpienie...bravo nie
              > musza chodzic do prostytutek maja "załamaną"....uhhhhhahhhhhh

              taaa, masz rację. Najbardziej mnie rozkłada jak z tego się robi straszną
              ideologię: co mam robić, czyja to wina, chyba moja, przecież to nie tak miało
              być, nie planowałam, strasznie boli, ja tak kocham, czemu to zrobiłam...
              ogólnie srały muchy będzie wiosna. Śmieszy mnie to strasznie, poziom gimnazjum.
              Najlepsze jest to, że ten X na pewno poczuł się strasznie zraniony hehe :))))))
              • Gość: miśka Zgadzam się IP: *.datascan.pl 14.09.04, 13:46
              • Gość: nietaktowna vel ki Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 14:33
                napewno:" był strasznie zraniony... i cierpiał aż do wykorzystania nastepnej
                prezzyrwatywy" Też mnie stasznie denerwuje u niektórych kobiet<mam takich kilka
                znajomych> dorabianie do kurestwa ideologii...dajcie spokój jak chcecie sie
                puszczac to przynajmniej nie róbcie z siebie cierpętnic...
            • Gość: michal Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne IP: 81.210.97.* 14.09.04, 14:32
              niecierpie ludzi którzy postrzegają świat w systemie binarnym. O albo 1 ,
              czarne lub białe. "Załamana" postąpiłaś tragicznie, nie potrafie ocenić czy
              powinnaś mu o tym powiedzieć ale jestem daleki od reakcji "ukamieniowania".
              Kiedyś przez pół roku mieszkałem w Dubaju. Choć to kraj arabski to zagłębie
              prostytucji. Poznałem tam dziewczyny (nie sypiałem z nimi )które pochodzą z
              Nigerii i dla nich jedyną szansą na jutro jest prostytucja. Wiele z nich jest o
              wiele lepszymi ludzmi niż te "pożądne" dziewczyny.
              • jsolt Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne 14.09.04, 14:45
                Gość portalu: michal napisał(a):

                > niecierpie ludzi którzy postrzegają świat w systemie binarnym. O albo 1 ,
                > czarne lub białe.

                niestety, jeśli chodzi o głupotę i nie szanowanie się kobiet temat jest stary
                jak świat, i tu może być tylko 'czarne' albo 'białe'.


                "Załamana" postąpiłaś tragicznie, nie potrafie ocenić czy
                > powinnaś mu o tym powiedzieć ale jestem daleki od reakcji "ukamieniowania".
                > Kiedyś przez pół roku mieszkałem w Dubaju. Choć to kraj arabski to zagłębie
                > prostytucji. Poznałem tam dziewczyny (nie sypiałem z nimi )które pochodzą z
                > Nigerii i dla nich jedyną szansą na jutro jest prostytucja. Wiele z nich jest
                o wiele lepszymi ludzmi niż te "pożądne" dziewczyny.

                Tak, jestem porządna, szczególnie gdy wiem, że czeka na mnie ktoś kto mi ufa.
                Kiedy nie miałam żadnych zobowiązań robiłam różne rzeczy, mało święte. A teraz
                nie robię, nie chodzę po krzakach, jestem wierna jak pies, kocham do
                szaleństwa, i w tym chorym, wyzwolonym i gówno wartym świecie czuję się czasem
                nieżyciowo ale szanuję samą siebie i mnie również szanują.

                P.S. to rzeczywiście jest świetne porównanie - prostytutek z Nigerii z tą
                rozpieszczoną panienką.
          • Gość: OLINA JESTEM W TRAKCIE ODPISYWANIA NA MAILA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 12:20
            JESTEM W TRAKCIE ODPISYWANIA NA MAILA,WIEC CZEKAJ CIERPLIWIE.JEST DŁUGI AJA
            CHORA JAK NA RAZIE.NIE PRZEJMUJ SIĘ INNYMI-MOŻE MÓJ LIST POMOŻE CI ZROZUMIEĆ
            TWÓJ CZYN...POZDRAWIAM
        • wetkisss Re: 14.09.04, 12:19
          Słuchaj, tez mojego faceta nie ma. Dokladnie od miesiaca. Pojachal za granice
          do pracy. Wiele pokus czeka tylko na spełnienie i aby nie stwarzac im dobrego
          gruntu nie wybieram sie w miejsca gdzie moglabym spotkac pewne osoby, tu mam na
          mysli rowniez mojego bylego. Kiedys przeczytalam wypowiedz pewnego psychologa
          na temat zdrady, zadano pytanie czy mówic tej drugiej osobie czy nie. Odpowiedź
          brzmiala nastepujaco: jezeli zdradziles powiedz o tym swemu partnerowi.
          Zachowanie tej inforamcji dla siebie byloby czystym egoizmem. To partner
          powinien miec prawo wyboru czy chce byc jeszcze z Toba czy juz nie. Ja to
          popieram. Przyznam ze raz mi sie zdazyl maly skok w bok, wypad na piwo z innym,
          pocalunki ale do niczego wiecej nie doszlo. Na drugi dzien czekala mnie powazna
          rozmowa z moim chlopakiem. Powiedzialam wszystko. Byl wstrzasniety ale mnie
          przytulil i powiedzial ze to tez jego wina bo mnie zaniedbywal.Czasami jescze
          do tego wracamy.Ma zal do mnie i ja do siebie tez. Ale dalam mu prawo wyboru.
          Pozdrawiam. Pomysl tez nad taka mozliwoscia.
        • Gość: nietaktowna vel ki Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 12:28
          to nie tak kicia....my nie jestesmy pewni ze nigdy nie zrobimy pewnych
          rzeczy ...ale rzecz w tym że nalezy miec w tym zwariowanym XXI wieku pewne
          zasady<jak nie wiesz co oznacza to słówko to sobie sprawdz> i to własnie te
          zasady i zdolnosc logicznego pojmowania róznią mnie na przykład od
          puszczalskich takich jak ty...a zasady te nie dotycza jedynie seksu ale wielu
          spraw...to co przekroczyłaś już pewien "krąg"...co będzie nastepne??zaczniesz
          kraść bo" przecież to bylo w zasięgu reki i nikt nie zauważył ze to wziełam..."
          to takie samo wytłumaczenie jak: "bo on miał prezerwatywy" Dobra jestes...
          • zdzichu-nr1 Re: 14.09.04, 13:47
            Same czyściochy moralne się tu zleciały i nuże odprawiać egzorcyzmy! Prawie jak
            w Podwórkowym Kółku Różańcowym Tv Trwam. Takie zdarzenie to jeszcze nie koniec
            świata... Myślę, że to młody wiek piszących skłania ich do takich radykalnych
            ocen, z wiekiem nabiera się dystansu...
            • jsolt Re: 14.09.04, 14:13
              wybacz, skarbie, ale ja już nie jestem pierwszej młodości, i matka teresa też
              ze mnie żadna - wręcz przeciwnie, z wiekiem zaczęłam zdawać sobie sprawę co
              jest w życiu ważne i tego się trzymam. Teksty typu "kocham go ale z innym
              poszłam do łóżka" są na poziomie pustych jak bęben nastoletnich bywalczyń
              dyskotek.
              • zdzichu-nr1 Re: 14.09.04, 14:26
                jsolt napisała

                > Teksty typu "kocham go ale z innym poszłam do łóżka" są na poziomie pustych
                > jak bęben nastoletnich bywalczyń dyskotek.

                To prawda, ale nie można też z powodu jednorazowego wyskoku popadać w histerię.

                > z wiekiem zaczęłam zdawać sobie sprawę co
                > jest w życiu ważne i tego się trzymam.

                A ja przeżyłem absolutnie wierną, absolutnie piękną, absolutnie zakochaną
                dziewicę. Rozdziewiczyłem ją i ładnych parę lat byliśmy razem. W łózku była
                absolutną kłodą i drewnem. No i co? Z dwojga złego wolę panienkę z
                temperamentem, która czasem przyprawi mi rogi
                • jsolt Re: 14.09.04, 14:37
                  a mój misiek woli mnie, panienkę z temperamentem, która mu rogów nie przyprawi
                  bo jest jej z nim dobrze i nie myśli o głupotach, typu jak zemścić się na X.
        • Gość: DZIEWCZYNA Re: jestes wywłoką i to jest absolutnie pewne IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 15.09.04, 23:34
          DO ZALAMANEJ: to niezwykle: najwieksze krytykantki, powiedzmy "swiete", nie
          czytaja dokladnie, jestem przekonana, ze nawet nie sprobowaly Cie zrozumiec.
          zamknely Cie tak latwo w szufladzie; Jak im latwo to przyszlo. Straszne.
    • Gość: obierzyna jak to - co zrobisz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 13:49
      zakochasz sie znow, bo z opisu wynika, ze wyjatkowo łatwo ci to przychodzi. ty
      i ten poprzedni powinniscie znowu do siebie wrocic , bo jestescie oboje siebie
      warci. naprawde, przemysl to, bo jesli ty i on zrobiliscie to samo swoim
      partnerom, tzn. jestescie do siebie podobni i powinniscie byc razem.
      • jsolt Re: jak to - co zrobisz? 14.09.04, 14:16
        widzisz, wynika z tego, że ten X wcale nie chce z naszą bohaterką być, zresztą
        poznał ją od odpowiedniej strony i po co ma się z nią codziennie męczyć skoro
        może raz na tydzień iść do klubu i pociupciać :))))) Twoja teoria prawidłowa,
        ale nic z tego nie będzie.
    • Gość: kika To jest żałosne IP: *.datascan.pl 14.09.04, 14:02
      Sczerze mówiąc nie rozumiem Ciebie. Czego Ty oczekujesz od nas?
      Że powiemy: kochana nie mart się wiele z nas tak postępuje albo nie mart się to
      się nie wyda! To jest żałosne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Jestem trochę starsza od Ciebie i chyba bardziej doświadczona. NIe miałam nigdy
      takich problemów jak TY, ponieważ wychodzę z założenia ,że jeżeli mam ochotę na
      coś więcej z inna osobą niż mój partner to znaczy, że czas zmienić partnera.
      Podstawą udanego związku jest zaufanie, przyjaźń, porozumienie i szczerość. Tego
      w twoim chyba nie ma.
      Jestem osobą tolerancyjną ( i to bardzo) ale wychodzę z założenia że nikt nie
      ma prawa swoim postępowaniem ranić inne osoby. Ty to robisz. Twoje skrupuły dla
      mnie są śmieszne i dziecinne i tak naprawdę świadczą o tym że jesteś bardzo
      niedojrzała. W żaden sposób nie można wytłumaczyć Twojego postępowania ponieważ
      cokolwiek powiesz zabrzmi banalnie.
      Piszę to ponieważ byłam świadkiem takich przygód i uwierz mi nie zakończyło się
      to dobrze.
      • Gość: kasia Re: To jest żałosne IP: *.chello.pl 14.09.04, 15:02
        ! Uwazam że nie poszła byś do łóżka z innym gdybyś naprawde mocno swojego faceta
        kochała. Przyznaj mu sie jak liczy się dla was szczerość bo zniszcza Cie wyrzuty
        sumienia.Ja miałam okazje zdradzic swojego faceta z mężczyzną który mnie tak
        pociągał fizycznie ze az nie wyrabiałam nigdy mi sie tak nie zdażyło A JEDNAK
        NIE ZDRADZIŁAM BO PO CO ZMARNOWAĆ CAŁE ŻYCIE PRZEZ PARE MINUT!!!
        • Gość: załamana Re: To jest żałosne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 15:15
          Tak, ja jestem k*a, a X jest luzak, bo wykorzystal naiwna, jakos jego malo kto
          krytykuje. A oboje jestesmy winni. Poza tym, co wiekszosci tu piszacych
          moralizatorow jakos umknelo, ze ani mnie, ani jemu to sie wczesniej nie
          zdarzylo. Wiec moze lekka przesada jest nazywac wywloka, kogos kto raz postapil
          haniebnie i bardzo tego zaluje. A po co tu pisalam? Teraz to juz sama nie wiem,
          po prostu musialam to z siebie wyrzucic. I wysluchac bezstronnych argumentow za
          i przeciw powiedzeniu o tym mojemu chlopakowi. Po tym zdarzeniu czuje sie
          podle, ale nie uwazam sie za dziwke. Coz, ale wy wrzucacie do jednego worka
          dziewczyny, ktore puszczaja sie na prawo i lewo, zdradzaja swoich facetow
          regularnie, i moj przypadek. Czy naprawde swiat jest dla was tak malo
          skomplikowany? Zaluje, bardzo zaluje, i nic wiecej nie moge zrobic.
          • Gość: kika Żałość aż ściska... IP: *.datascan.pl 14.09.04, 15:51
            Nie jesteś gówniarą i dobrze wiedziałaś do robisz. Nie ma usprawiedliwienia.
            Natomiast chcę ci przypomnieć że życie płata często figle a świat jest mały a
            ludzi uczynnych nie brakuje na tym świecie. Wniosek jest prosty albo ktoś Cię
            podkabluje albo jakiś znajomy twojego chłopaka powie mu np. że był na tym forum
            i jakaś dziewczyna opisała tutaj swój prolem. On skojarzy fakty- co nie jest
            trudne jesli jest chociaż odrobinę inteligentny i ...
            ps
            "Czy naprawde swiat jest dla was tak malo
            > skomplikowany? " tak,świat nie jest dla skomplikowany jeśli kogoś bardzo
            kocham i chcę szczęścia tej osoby. Na przyszłość proponuję mysleć przed zamiast
            po no i urzywać do tego celu właściwej części ciała...
            • Gość: ??? Re: Żałość aż ściska... IP: *.sympatico.ca 14.09.04, 16:13
              urzywac kurzwa ot co
    • Gość: fafik Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.sympatico.ca 14.09.04, 15:14
      moja babcia mowila "pies nie wezmie jak suka nie da"
      i to jest absolutna prawda, mial gumke czy nie jest bez znaczenia to tylko
      twoja wina a nie 50/50.
      zrozum to
      • Gość: mm Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.chello.pl 18.09.04, 16:20
        Takie teksty sa zalosne, zal mi cie
    • 2xl Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 16:11
      Nie nazwę cię kurwą ani szmatą. Po prostu nie mam dla ciebie szacunku. Powiedz
      to sobie szczerze: masz 26 lat i jesteś nieodpowiedzialna. Przecież mogłaś
      czymś zarazić swojego faceta, albo mieć dziecko z panem X.
      Moja dziewczyna mnie zdradziła i przyznała się. Zostawiłem ją ale mam do niej
      szacunek bo była szczera. Ty będziesz kłamać całe życie???
      • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 16:19
        Jesli chodzi o dziecko i choroby, to to odpada. Ja biore pigulki, no i byla na
        nieszczesna prezerwatywa. Chociaz oczywiscie, nigdy nie ma 100% gwarancji.
        Nie chce klamac. Ale jesli chce go zatrzymac, to chyba musze. Nie wiem, nie
        potrafie powiedziec, czy by mi wybaczyl. Masz racje, byc moze jak na te 26 lat
        to powinnam byc bardziej odpowiedzialna. Nawet na pewno, w tej konkretnej
        sytuacji.
        • Gość: druga strona Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 16:47
          Nie wiem na jakiej podstawie niektórzy udzielają ci rad.Nie próbuję Cię
          obwiniać bo sama na szczęście wiesz co zrobiłaś i opisując to wszystko widać,że
          cierpisz.Z mojej strony-wolałem wiedzieć i spróbować wybaczyć.Uwież,że
          można.Człowiek cierpi,ale cierpienie będzie gorsze jak dowie się jeszcze o
          zakłamaniu.Przeżyłem to.Żal mi Ciebie,ale to piwo sama naważyłaś.Daj swojemu
          facetowi możliwość wyboru.Nie mogę odpowiedzieć za niego,ale o ile wasz związek
          ma mieć sens on powinien wiedzieć.Pozdrawiam.Trzymam kciuki.
        • 2xl Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 17:17
          Gość portalu: załamana napisał(a):


          > Nie chce klamac. Ale jesli chce go zatrzymac, to chyba musze. Nie wiem, nie
          > potrafie powiedziec, czy by mi wybaczyl.



          Nie twierdzę, że powinnaś mu powiedzieć lub nie. Jeśli chcesz go zatrzymać to
          musisz wziąć pod uwagę parę spraw:

          POWIESZ:
          1. Wybaczy, zapomni – jesteście razem. (wariant najlepszy z możliwych).
          2. Dzisiaj wybaczy, za rok wróci do tego i będzie wypominał lub będzie się czół
          usprawiedliwiony zdradzając ciebie. – jesteście razem, tylko po co???
          3. Wybaczy i nie będzie wypominał ale będzie miał zadrę w sercu – jesteście
          razem, ale z dystansem i bez zaufania.
          4. Zostawi cie.

          NIE POWIESZ
          5. Kłamstwo goni kłamstwo i kłamstwem pogania – jesteście razem a raczej on
          jest z tobą.
          6. Kiedyś się dowie – ?wielki znak zapytania?
          7. Nigdy się nie dowie – jesteście razem.
          8....

          Nawet mi ciebie szkoda bo się gryziesz. We mnie pozostało sporo bólu po
          zdradzie.
          A tobie radzę zwrócić uwagę na punkt nr 5.
          • Gość: druga strona Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 17:24
            Pwiem tak.Że coś jest nie tak ,da się to wyczuć od razu.Dla tego nie wiem czy
            próba ukrycia tego ma jakiś sens.Albo sam się zorientuje,albo mu to kiedyś w
            złości wyrzucisz.
            • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 17:30
              A czy Ty od razu wiedziałeś? Tzn. zanim Ci powiedziała? O ile oczywiście nie
              powiedziała od razu. A gdyby tego nie zrobiła, myślisz, że na 100% sam byś się
              domyślił?
              • Gość: druga strona Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 17:48
                A czy Ty od razu wiedziałeś? Tzn. zanim Ci powiedziała? O ile oczywiście nie
                powiedziała od razu. A gdyby tego nie zrobiła, myślisz, że na 100% sam byś się
                domyślił?


                Wiedziałem,że jest coś nie tak.Reszta to był przypadek.Nie wiem jak twój
                mężczyzna ale ja wiem,że żałował bym bardziej ,gdybym dopuścił do rozpadu
                naszego związku.Stało się,jest to okropne,k...sko się czasem człowiek z tym
                czuje,ale wiem ze było warto spróbować wybaczyć.Nie wiem tylko jak na to
                spojrzy twój facet.Nie mogę Ci dać gwarancji,że będzie dobrze.Życzę Wam
                wszystkiego najlepszego.
                ps.rada dla wszystkich:pomyślcie czasem przed
          • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 17:28
            Wiesz, powiedzieć,że się gryzę to za mało.. Dzięki za rady. Właśnie o to
            chodzi, wszystkie scenariusze z Powiesz są możliwe. A ja chyba nie potrafiłabym
            być z nim, gdyby nie stało się tak, jak w p.1. Mimo iż nadal bym kochała. A p.
            5... A czy nie zdarza się tak, że taka historia staje się nauczką na całe
            życie, że to, co ja teraz czuję pozwala mi mieć nadzieję, że to się nigdy
            więcej nie zdarzy i że nie będzie kolejnych kłamstw? Oczywiście, nikt mi nie da
            na to gwarancji.
            • Gość: druga strona Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 17:32
              "A czy nie zdarza się tak, że taka historia staje się nauczką na całe
              > życie, że to, co ja teraz czuję pozwala mi mieć nadzieję, że to się nigdy
              > więcej nie zdarzy i że nie będzie kolejnych kłamstw? "
              Nie wiem czy pomogę,ale spróbuj przeczytać:
              kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,53302,2166708.html
              • Gość: załamana Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 17:45
                Dzięki, przeczytałam. Ale jakoś nie wierzę w taki podział, oczywiście w dużym
                uproszczeniu, że jak zdrada ma miejsce w małżeństwie, to może mieć zbawienne
                wręcz skutki, a jak 'tylko' w związku, to lepiej, żeby ten związek został
                zakończony.. Poza tym obawiam się, że większość partnerów może mieć problem z
                uznaniem tezy pana Wiśniewskiego, jakoby to oboje partnerzy byli winni tego, że
                doszło do zdrady. Aczkolwiek na pewno bywa ona przejawem kryzysu w relacjach
                między partnerami.
                • Gość: keiko Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 20:10
                  Nie róbmy z siebie świętych i odpowiedzialnych. Nikt nie wie jak zachowałby się
                  w konkretnej sytuacji. Wiele gorszących się Pań w zetknięciu z dawną miłością
                  zachowałoby się na pewno tak samo.
                  Załamana - ja rozumiem dlaczego to zrobiłaś. Wydaje mi się, że wiele kobiet
                  było w podobnej sytuacji.Stał się -trudno, teraz lepiej myśl jak przejść nad
                  tym do porządku dziennego :-))
                  Wydaje mi się, że ujawienie prawdy nikomu nie przyniesie pożytku.Facet niby
                  powie, że rozumie i może nawet wybaczy, ale gdzieś głęboko zawsze będzie w nim
                  zadra.
                  Kiedyś rozmawiałam o podobnej sytuacji z moim chlopakie i powiedział mi, że on
                  nie chciałby wiedzieć.
                  Pomyśl,że przy okazji możesz zniszczyć związek X.
                  • Gość: druga strona Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 20:48
                    do keiko
                    rozmowa rozmową,a rzeczywistośc to co innego.Też nie wiem jak zachował bym się
                    w różnych sytuacjach,nie jestem święty.Wyrażam swoje zdanie.Zaufanie polega też
                    na tym,że człowiek potrafi się przyznać do błędów.A związek bez tego..?
                    Decyzja należy do Załamanej i to ona ją podejmie .Jak mówiłem ja to ja.Inne
                    osoby -mogą być inne decyzje.
            • Gość: antychryst Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.04, 23:15
              widze ze tu same prostytutki siedzą...
            • Gość: antychryst Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.04, 23:18
              dziwki, kurwy, a chuj wam w dupe, widze ze w Polsce to co druga dziwka dupe
              sprzeda i chuj, "byle tylko niechwal sie nikomu" dziwki, kurwy
        • Gość: tete Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: w3cache.* / *.2-0.pl 17.09.04, 17:02
          No dobra wykasuj historię z Internet Explolera, SMS-y, idź na jaką komedię czy
          maraton filmowy. Daj babci pod kościołem (broń Boże jakimś tam organizacjom).
          Ukarz się sama w jakiś bo inaczej świat Cię ukarze. 26 lat to jeszcze głupi
          wiek i czasem robi się coś czego się nie robi juz nigdy potem. To nie znaczy,
          że trzeba chodzić jak jakiś pokurcz, 7 nieszczęść. Odetnij się stanowczo od
          tego X-a i znajdź jakiś sposób an wyluzowanie się się. Bo jak chłopak wróci i
          Cię zobaczy to się domyśli. A lepiej nie wymyślac jakiś historyjek
          • 2xl Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 17.09.04, 17:31
            Gość portalu: tete napisał(a):

            26 lat to jeszcze głupi
            > wiek i czasem robi się coś czego się nie robi juz nigdy potem.

            To twoim zdaniem ile trzeba mieć lat by być odpowiedzialnym??? 36 lat to
            jeszcze głupi wiek czy już nie??? Odpowiesz mi?
            • Gość: tete Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: w3cache.* / *.2-0.pl 08.10.04, 10:19
              Nie ma reguły. Generalnie po 30-tce - odwrotnie niż hipisi.
    • triss_merigold6 Oj dzieci, dzieci... 14.09.04, 20:38
      Przynajmniej połowa żywcem do nieba się nadaje. Popieram zdanie Zdzicha i
      Default (nie pierwszy raz zresztą).
      Wyskok był głupi, żałujesz, milcz i zapomnij. Stało się i trudno.
      Po diabła "uszczęśliwiać" drugą osobę taką informacją i czekać pokornie na
      reakcję?
      Jestem przeciwna takiej absolutnej szczerości, która przynosi więcej szkody niż
      pożytku.
      Jeśli ktoś sądzi, że banalne pójście do łóżka czyli tzw. skok w bok zawsze
      wiąże się z brakiem miłości w związku to cóż... gratuluję naiwności i
      nieznajomości życia.
      Nie mów. Liczenie na wybaczenie w tak delikatnej kwestii jak kobieca zdrada
      fizyczna jest nieco utopijne. Za wysoka cena za jednorazowy poryw zmysłów.

      Uprzedzając pytanie czy chciałabym wiedzieć, że mój facet miał jednorazową
      akcję seksualną: nie, nie chciałabym. Jeśli już zdarzyłoby mu się bzyknąć damę
      na delegacji, podczas mojej nieobecności czy w innych okolicznościach niech
      zachowa wiedzę i wyrzuty sumienia dla siebie.
      • Gość: martucha Re: Oj dzieci, dzieci... IP: *.proxy.aol.com 14.09.04, 20:49
        zgadzam sie z toba triss.
        ja rowniez nie chcialabym wiedziec ze w moim zwiazku cos takiego sie pojawilo.
        taka prawda zmusilaby mnie do zajecia stanowiska bardzo dla mnie niewygodnego.
        mysle ze to nie zdrada jest tutaj problemem ale upokorzenie osoby kochanej.
        mowiac o zdradzie zrzucamy z siebie odpowiedzialnosc za swoj czyn na zasadzie:
        zrobilam/em co do mnie nalezalo, powiedzialam/em prawde a teraz pileczka po
        twojej stronie ..........
        kazda zdrada jest dla tej 2-giej strony nieprzyjemnym i ponizajacym przezyciem.
        mowienie o tym niepotrzebnie rani.
        • triss_merigold6 Re: Oj dzieci, dzieci... 14.09.04, 20:54
          Dla mnie zdrada fizyczna nie ma jakiegoś ogromnego znaczenia. Przykre to ale
          jeszcze nie powód żeby wszystko opowiadać i burzyć dobry związek. Zdrada
          emocjonalna bolałaby jak cholera, podobnie jak dłuższy romans czy układ
          równoległy i to byłby powód do rozstania lub separacji.
          W przypadku załamanej serio radzę milczeć. Nic strasznego się nie stało.
          Bzyknęła się z kolegą, żałuje, kontynuować tego nie będzie, nauczkę na
          przyszłość ma więc po co ciągnąć wątek.
    • minty Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 20:41
      Czasem wydaje się, ze plan ulozony w glowie jest doskonaly. Rzeczywistosc
      weryfikuje i mowi jasno i wyraznie nic nie jest doskonale. Mialas doskonaly
      plan a teraz masz powazny problem. Wg mnie zachowaj to co zrobilas dla siebie.
      nigdy przenigdy mu o tym nie mow !!! niech to zostanie w Twojej glowie, z
      czasem to c zrobilas gdzies sie zapadnie i juz nie bedzie bolalo. powodzenia.
      • Gość: nina Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: 62.233.189.* 14.09.04, 20:59
        jakbym - prawie czytała siebie..Nie czytałam całego wywodu postów, bo jestem
        zmęczona, przeczytałam tylko post autorki. Też jestem w związku - mężatka i
        ngdy nie zapomniałam o mężzyźnie, którego poznałam z 8 lat temu. On jest także
        związny. Czasem się spotykamy, w szerszym gronie. To trudno opisać, serce po
        prostu się wyrywa...ale rozum czuwa. On też jest mi bardzo przychylny - tak to
        ujmijmy. Ale nie ma przyszłości. Czasem myśle, iż szkoda, iż - pewnie - do
        końca życia nie posmakuje tej fascynacji....jakże olbrzymiej. Też bym się
        męczyła jak Ty teraz. I tez radzę, abyś nie mówiła partnerowi. Zakmnij to na
        kluczyk w jednej z "szufladek" w mózgu, a kluczyk wyrzuć. Niestety, coś za coś..
    • cherry.coke Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 21:39
      Powim ci tak:
      Gdyby moj facet zdradzil mnie raz, na jedna noc, z glupoty i potem szczerze tego
      zalowal, mial wyrzuty sumienia - wolalabym nie wiedziec. Raz moglabym wybaczyc i
      dac mu szanse.
      Gdyby zdradzil mnie drugi raz albo mial romans, wolalabym wiedziec - bo wtedy
      nie bylabym juz z nim razem. Drugiej szansy ludziom nie daje, a jesli woli kogos
      innego to prosze bardzo, ale beze mnie.
      Na twoim miejscu zachowalabym to w tajemnicy, ale tylko i wylacznie ten jeden
      raz. Daj sobie szanse na "odpokutowanie psychiczne" i nie drecz jego.
    • Gość: goya Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:30
      zdradziłam mojego faceta po 5 miesiącach bycia razem. nigdy mu o tym nie
      powiedziałam. jesteśmy ze sobą już kilka lat. do tej pory nie mogę sobie
      wybaczyć tego, co zrobiłam i wciąż się boję, że on się dowie. żyję w kłamstwie
      i pokutuję chorobliwą zazdrością. nie ufam mu. boję się, że on może mi zrobić
      to samo, choć jest niezwykle przyzwoitym człowiekiem. boję się też, że jeśli
      to zrobi, to mi o tym powie...
      nie mów mu. jeśli wiesz, że tego więcej nie zrobisz, to nie mów.
      • 2xl Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc 14.09.04, 22:49
        Gość portalu: goya napisał(a):

        > zdradziłam mojego faceta po 5 miesiącach bycia razem. nigdy mu o tym nie
        > powiedziałam. jesteśmy ze sobą już kilka lat. do tej pory nie mogę sobie
        > wybaczyć tego, co zrobiłam i wciąż się boję, że on się dowie. żyję w
        kłamstwie
        > i pokutuję chorobliwą zazdrością. nie ufam mu. boję się, że on może mi zrobić
        > to samo,


        NIe to że jestem złośliwy... no dobra jestem

        NIE POWIESZ
        5. Kłamstwo goni kłamstwo i kłamstwem pogania – jesteście razem a raczej on
        jest z tobą.

        • Gość: goya Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 00:24
          to nie tak. każdy ma jakieś doświadczenia z którymi wchodzi w nowy związek.
          gdybym była teraz z kimś innym, to też byłabym nieufna i zazdrosna, bo moja
          zdrada uświadomiła mi, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i każdy popełnia
          błędy.
          • Gość: krysia Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.icpnet.pl 15.09.04, 09:49
            Goya doskonale Cię rozumiem, tylko że moje winy są znacznie cięższe od Twoich.
            Będąc z moim pierwszym facetem, miłością mojego życia, poznałam innego. Nie
            zakochałam sie ale pomyślałam że spróbuję jak to jest mieć dwóch. Nie
            zdradziłam tego pierwszego fizycznie z tym drugim, ale okłamywałam go przez
            kilka miesięcy. Dopiero kiedy zerwałam z tym pierwszym, zaczęłam na poważnie
            być z drugim. Po kilku miesiącach z nim zerwałam i spotkałam mojego pierwszego.
            Pojawił się jednak trzeci i znowu byłam jednocześnie z dwoma.
            Pewnego razu obudziłam sie w jego łóżku i zaczęłam zastanawiać się pierwszy raz
            w zyciu nad sobą. Doszłam do wniosku, ze sprawy są czarno - białe i że jest
            tylko jedno określenie jakim można mnie nazwać. Postanowiłam się zmienić.
            Zerwałam z trzecim i jeszcze raz zakochałam sie w tym pierwszym. Nie
            powiedziałam mu o niczym, o tych moich zdradach. Podzieliłam swoje życie na
            dwie częsci, przed i po przebudzeniu. Moje wina mnie zmieniła, teraz jestem
            zupełnie inną osobą, dorosłam. Ale nie sądzę zeby te moje głupoty tłumaczył mój
            młody wiek wtedy (19 lat).
            Teraz jestem wzorową żoną. Nigdy więcej o zdradzie nie pomyślę. Tamten okres w
            moim życiu zamknęłam na zawsze w swoim umyśle. Tylko czasami jak mi się
            wszystko przypomina, płacze ze wstydu i żalu. Tego już nie zmienię, ale mogę
            sprawić że reszta mojego życia z moim mężczyzną będzie dobra.
            • 2xl Jak to jest z tymi związkami? 15.09.04, 11:02

              > Teraz jestem wzorową żoną. Nigdy więcej o zdradzie nie pomyślę. Tamten okres
              w
              > moim życiu zamknęłam na zawsze w swoim umyśle. Tylko czasami jak mi się
              > wszystko przypomina, płacze ze wstydu i żalu. Tego już nie zmienię, ale mogę
              > sprawić że reszta mojego życia z moim mężczyzną będzie dobra.

              Czytając wasze posty dochodzę do wniosku, że wierność w związku nie ma żadnego
              znaczenia. Nie jest ważne czy zdradziła kobieta czy facet. Może nie mam jeszcze
              tylu doświadczeń w poważnych związkach (mam 25 lat), nie rozumiem tego. Po
              lekturze wątków na tym forum wiem tylko tyle, że można budować to „coś”, co
              jest oparte na wzajemnych podejrzeniach, zdradzie i kłamstwach. A związek
              partnerski na zasadach przysięgi małżeńskiej to tylko utopia.
              Może ja jestem jakiś dziwny? Chyba będę musiał się zmienić, bo tak nie
              wytrzymam z żadną kobietą.
              Myślicie, że po zdradzie jesteście dobrymi partnerami – mylicie się. Jesteście
              niewolnikami swojego poczucia winy lub boicie się zostać sami. Czy to ma
              jakikolwiek sens? Chcecie być ze sobą dla seksu, dzieci, pieniędzy czy by mieć
              do kogo się przytulić w zimowe wieczory? Bo ja myślałem, że związek to jest
              pewna całość. Wytłumaczycie mi to?
              • Gość: załamana Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 11:12
                Chcemy być razem nie dla seksu, pieniędzy, zabicia samotności, bo to wszystko
                można mieć bez bycia w związku. Chcemy, a przynajmniej ja chcę z nim być, bo go
                kocham. Tak, mimo tego co zrobiłam, kocham go. I podjęłam już decyzję, całą noc
                nie mogłam znowu spać, miałam dużo czasu na myślenie. Nie powiem mu. Mimo iż
                jest to sprzeczne z tym, co myślę na temat szczerości i zaufania w związku.
                Niestety, w tym przypadku zaryzykowałabym za dużo, a poza tym znam go i wiem,
                że bolałoby go to jak cholera, nawet jeśli by mnie nie zostawił. Zrobiłam rzecz
                straszną i jedyne co mogę teraz zrobić, to cierpieć w milczeniu i postarać się
                zapomnieć. I wyciągnąć z tego nauczkę na przyszłość.
                • Gość: Kerry Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 11:37
                  Nie powiesz mu bo boisz się , ze się skonczy Wasza milosc...czyli bierzesz pod
                  uwagę tylko siebie...to co dla Ciebie jest wazne i dobre...
                  Milo spedzilas czas z panem x a teraz chcesz dalej milo zyc z panem Y...

                  Ja jestem tą "zdradzoną", nie jednorazowym skokiem w bok a romansem
                  kilkumiesiecznym, opartym na emocjach a nie łóżku.
                  Nie wiem czy byłoby mi łatwiej gdyby to była jednorazowa sprawa..pewnie tak...a
                  zdrada emocjonalna jest koszmarem, z którego nie mogę się otrząsnąc...
                  Mąż mi nie powiedzial, sama znalazlam dowody...
                  Odpowiadajać na pytanie czy mowić czy nie, powiem, żeby mowic.
                  Wolę wiedziec chociaz to boli jak cholera, ale lojalnosc, uczciwosc do czegos
                  zobowiazuje. Nie mozna przejsc doporządku dziennego nad tym co się stało.
                  Gdybym sie nie dowiedziala i maz nic by mi nie mowil to moze nasz zwiazek
                  wygladal by teraz inaczej (lepiej) ale chyba mam prawo do prawdy..tym bardziej,
                  ze cos takiego jak zaufanie nie istnieje juz dla mnie...po prostu udowodnił mi
                  cos oczywistego, ze zaufac nie mozna niestety nikomu.
                  • zdzichu-nr1 Re: Jak to jest z tymi związkami? 15.09.04, 12:20
                    Bosze, wymiękam jak czytam kolejne wpisy ludzi, którzy na własne życzenie robią
                    z siebie torpedę, która zaraz rozpierdoli siebie i innych.

                    Tacy jesteście szczerzy niesłychanie?

                    No to luuuu, dalej walić prawdę między oczy partnerowi (partnerce):
                    - kochanie, twój cellulitis mnie drażni
                    - znowu utyłaś
                    - od pewnego czasu nie mam z toba orgazmu
                    - podoba mi się bardzo nasza sąsiadka (sąsiad)
                    - po twoim pobycie w łazience chce mi się wymiotować
                    - twoja matka jest głupią kretynką
                    - kotlet który mi zrobiłaś smakował jak podeszew
                    - koleżanka z pracy zaproponowała mi sex party
                    - wracając z Krakowa zaliczyłem orala z tirówką
                    - pamiętasz sylwestra i Aśkę? Bzyknąłem ją po pijaku jak tańczyłaś z Markiem
                    - itp.itd.

                    Mam nadzieję, że po szczerym wywaleniu z siebie wszystkiego co zalega Wam na
                    wątrobie, Wasz związek -odarty z brudnych sekretów- zmieni się w krystalicznie
                    czystą sielankę.

                    Do dzieła!!!!!
                    • Gość: załamana Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 12:55
                      Miałam już nie pisać, ale dzięki Zdzichu, fajny post;)
                    • Gość: Marek Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.04, 13:20
                      Zdzisiu, mamy coś na sumieniu???

                      PS
                      Jak Ty bzykałeś Aśkę my nie tańczyliśmy. :)
                    • triss_merigold6 Yees! 15.09.04, 16:46
                      Dodałabym jeszcze:
                      - kochanie, to mój kolega z roku kiedyś zrobiłam mu laskę
                      - tak, znam tego gościa, spałam z nim kiedy wyjechałeś służbowo, no wtedy
                      wiesz..
                      - łysiejesz tak paskudnie jak twój ojciec
                      - wyglądasz z brzuchem jak mleczna krowa
                      - twoja wierząca matka jest starą dewotką
                      - chodziłem kiedyś do tej agencji co się tak reklamuje
                      - jesteś nieudacznym kretynem, Tomek na tym samym stanowisku zarabia więcej

                      I tak dalej... dawajcie świętoszki ze szczerością absolutną a ja będę kibicować
                      kolejnym wątkom pt. "Powiedziałem/am jej/jemu i zostałem/am porzucony"
                      albo "Odszedł bo byłam szczera".
                • Gość: M@ Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 11:47
                  Nie powiem mu. Mimo iż
                  > jest to sprzeczne z tym, co myślę na temat szczerości i zaufania w związku.
                  Naprawdę brak słów!!!!!!

                  > Niestety, w tym przypadku zaryzykowałabym za dużo,
                  zimna kalkulacja............................
                  a poza tym znam go i wiem,
                  > że bolałoby go to jak cholera,
                  to po co to zrobiłaś????
                  nawet jeśli by mnie nie zostawił. Zrobiłam rzecz
                  >straszną i jedyne co mogę teraz zrobić, to cierpieć w milczeniu i postarać się
                  > zapomnieć. I wyciągnąć z tego nauczkę na przyszłość.
                  po raz kolejny napiszę na własne życzenie!!

                  Ja jednak jestem zwolennikiem powiedzenia mu o tym co się stało, powinnaś wziąć
                  jednak odpowiedzialność i zmierzyć się z jego uczuciami.
                  Wyrachowanie, zimna kalkulacja, brak szczerości czyżby tak wyglądał obraz
                  Kobiety w dzisiejszych czasach???
                  M@
                  • Gość: nebbia Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 08:49
                    Oczywiście, najłatwiej jest powiedzieć, czekać na wybaczenie i w ten sposób
                    oczyścić sumienie. Niech ktoś inny zastanowi się nad problemem i podejmie
                    decyzję.
                • 2xl Re: Jak to jest z tymi związkami? 15.09.04, 14:14
                  W takim razie życzę powodzenia i tego byś nigdy w przyszłości nie musiała
                  takiego bólu doświadczyć.
                  • Gość: M@ Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 14:21
                    > W takim razie życzę powodzenia i tego byś nigdy w przyszłości nie musiała
                    > takiego bólu doświadczyć.
                    do kogo to pytanie?
                    M@
                    • 2xl Re: Jak to jest z tymi związkami? 15.09.04, 14:28
                      Gość portalu: M@ napisał(a):

                      > > W takim razie życzę powodzenia i tego byś nigdy w przyszłości nie musiała
                      >
                      > > takiego bólu doświadczyć.
                      > do kogo to pytanie?
                      > M@

                      Życzę powodzenia załamanej. Podjęła decyzję, że nie powie. Jakoś tak dziwnie
                      wkleiło się pod Twoim postem.
                      • Gość: M@ Re: Jak to jest z tymi związkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 14:32
                        oki, ale i tak uważam że powinna jednak powiedzieć.
                        M@
    • Gość: facio Re: zdradziłam faceta mojego życia z dawną miłośc IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.04, 13:35
      Posłuchaj głosu faceta, który dowiedział sie o zdradzie swojej żony.
      Jest tylko jedna różnica, że my jesteśmy razem już kilkanaście lat, a stało się
      to niedawno.
      To co zrobiłaś jest wysoce naganne, ale był to wyskok, kótry skończył się
      szybciej niż zaczął. Być może to taka podświadoma próba zobaczenia jak to jest
      z kimś innym niz mąż, krótkie emocje.Teraz już wiesz. Nie potrafię ocenić, czy
      ktoś kto dokonuje takich rzeczy, świadom swojego błędu, nie popełni go znów.
      Czy wyjdzie to na jaw, jak sądzą niektórzy? Nie sądzę.Ludzie wolą trzymać język
      za zębami, chyba że komuś bardzo się "przysłużysz".
      U mnie, przykładowo, do odkrycia doszedłem sam, ale już parę dni przed tym,
      ktoś (prawdopodobnie odrzucany kochanek) zaczął pisać anonimy- najpierw do
      miejsca pracy żony, o czym zresztą wtedy nie wiedziałem.Za chwilę, sam już
      złapałem "ptaszka".Długo potajemnie ciągniony związek nie ma szans, wg mnie, na
      zachowanie w tajemnicy. Kochankowie robia się mniej ostrożni, zaczynają sie
      kwasy no i wreszcie ktoś jeszcze chce, a drugi już nie i katastrofa gotowa.
      Nie zyczę Ci czegoś takiego i mam nadzieję że i Twoja historia czegoś Cię
      nauczyła.Wydaje mi się że taki związek jest trudny do naprawy. Brak zaufania i
      żal wobec partnera może się wyciszyć ale nie zniknie.
      Teraz Twoje pytanie powiedzieć, czy nie. Częściowo Ci odpowiedziałem.
      U mojej połowicy znajomość, tak na prawdę do dziś nie wiem na jakiej stopie,
      tzn ona wydusiła to z siebie, ale czy to prawda- nie wiem, trwała kilka
      miesięcy i miała b. burzliwy przebieg.Koleżanki znające sprawę namawiały ją aby
      mnie o tym powiedziała, bo i sprawy zaczynały przybierać zły obrót jeśli chodzi
      o szantaże tamtego.Nie zrobiła tego, no i wolała to sama jakoś wygasić, co
      doprowadziło do katastrofy.Nie ja jestem stroną zdradzającą, więc nie mnie
      oceniać czy to dla Ciebie rzeczywiście taki szok. O wiele gorzej znalezć się w
      roli zdradzonego.Ja osobiście wolałbym wszysto wiedzieć, a nie tak jak teraz
      zastanawiać się, czy rzeczywiście to był tylko wyskok i spotykanie się z kimś
      jako przyjacielem, czy coś innego.Tak więc jeśli powiesz swojemu partnerowi, on
      Ci uwierzy, bo dla zranionej dumy męskiej nic okrutniejszego nie potrafisz
      wymyśleć. To szczere wyznanie będzie miało dwie strony.
      1.Nie będziesz żyła w kłamstwie, a on przekona się, że jesteś osobą, która
      ulega słabościom, ale mówi prawdę.
      2.Być może on nie wytrzyma tego ciężaru i jeśli nawet nie odejdzie od razu, bo
      b. Cię kocha i świat mu się zawali w jednej chwili, to będzie choćby
      podświadomie myślał o tym co się wydarzyło Wasze życie stanie się przynajmniej
      na pewien czas piekłem.Ale może się mylę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka