Gość: załamana
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.09.04, 20:08
Nigdy nie sądziłam, że będę pisać na forum o czymś tak intymnym, ale mam taką
potrzebę. Jedyna przyjaciółka, która wie o sprawie, już powiedziała, co na
ten temat myśli, ja wciąż nic nie wiem..
Jestem w szczęśliwym związku od ok. 2,5 roku. Kocham mojego mężczyznę tak,
jak nie kochałam nigdy wcześniej. Właśnie, wcześniej.. Wcześniej, przez
jakieś 2 lata byłam bez pamięci zakochana w facecie, nazwijmy go X, którego
w zasadzie znałam głównie z imprez, studenckich klubów, koncertów, itp. Po
prostu chodziliśmy w te same miejsca, poznaliśmy się. Tak naprawde nic nigdy
między nami nie było. Zdarzyło nam się czasami całować, ale to w zasadzie nic
nie znaczyło. Studenckie czasy, żadne z nas nie miało zobowiązań, nie było w
tym nic złego. Poza tym, że ja oczywiście cierpiałam, bo liczyłam na więcej..
Cóż, po jakimś czasie mi przeszło, poznałam mojego chłopaka. Byłam i jestem
bardzo szczęśliwa.
On wyjechał na ok. 2 tygodnie za granicę. Ja poszłam z przyjaciółką do
naszego starego studenckiego klubu, lubię tam wpaść do czasu do czasu,
również z moim facetem. Był X. Znowu tańczyliśmy, ale żadne granice nie
zostały przekroczone. On też jest w związku, ok. 3 lat. To było 2 tyg. temu.
W zeszłym tyg. byłyśmy tam znowu, z mojej inicjatywy. Nie wiem do końca jak,
ale chciałam się na nim zemścić za te lata cierpień. Tzn. uwieść go, a potem,
zanim do czegokolwiek dojdzie, odejść. Był. Wyraźnie na mnie czekał. Po
imprezie poszliśmy na ostatnie piwo, a potem do mnie, też na piwo, taki byl
plan. Wylądowaliśmy w łóżku. Miałam pewną świadomość tego, co robię, nigdy
nie jestem tak pijana. To jest najgorsze. On też. Zwłaszcza, że miał ze sobą
prezerwatywę. Po co??
Cóż, czuję się podle. Mój idiotyczny plan zemsty obrócił się przeciw mnie.
Nie wiem, dlaczego to się stało. Kocham mojego partnera. X kocha swoją
dziewczynę. Wiem, bo następnego dnia sms’owo postanowiliśmy potraktować to
jak straszny błąd, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Wiec po cholere ta
prezerwatywa, jakby byl przygotwany na to, co sie stanie.
A ja nie wiem, co ze sobą zrobić. To było najgorsze co zrobiłam w życiu. A co
z moim facetem? Zawsze byliśmy ze sobą w 100% szczerzy, nie wyobrażałam
sobie, że może być inaczej. A teraz? Ja nie mogę mu nic powiedzieć. On by mi
nie wybaczyl, pojęcie zdrady nie istnieje w jego świecie. W moim też nie
istniało, do soboty.. A jeśli go stracę, to nie mam po co żyć. Co robic?