Dodaj do ulubionych

Chwyty psychologiczne

09.09.04, 18:31
Moonika kazala :-) sobie wmawiac, ze czekolada to okropienstwo. No, trudne to
jest... Tworcy reklam sa sprytni - wciskaja nam na sile potrzebe jedzenia
niezdrowych rzeczy kodujac nam w podswiadomosci, ze bedziemy szczesliwsi,
ladniejsi, bedziemy mieli wieksze mieszkania, fajniejsze wakacje i
grzeczniejszego psa, a zeby to osiagnac musimy tylko sie napchac chipsami.
Musimy sie wiec w swojej psychice przestawic bardzo stanowczo i jest to
mozliwe. Przychodzi mi do glowy przyklad - kontrowersyjny, ale nie zwracajcie
uwagi na plaszczyzne swiatopogladowa, chodzi mi tylko o zasade - aborcji.
Kiedys mowilo sie "plod" i "zabieg" - wiec sie to wpisalo w swiadomosc ludzka
jako zabieg : fryzjer, kosmetyczka, aborcja, manicure (oczywiscie bardzo
upraszczam). Potem, w ciagu naprawde krotkiego czasu nastapilo kompletne
przewartosciowanie : nie plod tylko dzieciatko, nie zabieg tylko morderstwo.
Ja osobiscie mowiac "plod" mam wrazenie, ze jakas obelge wypowiadam - takie
mam blokady pozakladane. Podobna zasada moze dzialac na kazdej plaszczyznie.
Wystarczy skrocic tok rozumowania : niekontrolowane jedzenie slodyczy moze
doprowadzic do zachorowania na cukrzyce insulinozalezna. Cukrzyca moze
prowadzic nawet do utraty wzroku. I co nam sie ukazuje na koncu? Ano
wstrzasajace haslo "chcesz oslepnac? Przez jedna czekolade???". Otwieram
przetarg nieograniczony na wstrzasajace hasla, majace odstraszyc od
niezdrowych i tuczacych produktow :-)
Obserwuj wątek
    • nikanik Re: Chwyty psychologiczne 10.09.04, 08:45
      E_wok nobel ci się należy!
      Ja mam problem tej natury, że nie jestem w stanie przekonać innych do
      SZKODLIWOŚCI słodyczy - chodzi mi o kształtowanie pozytywnych nawyków u dzieci.
      Ja słodyczy prawie nie kupuję (sobie też już nie a przedtem to ukradkiem i nie
      znosiłam do domu-taka torba byłam) do domu. Powód i historia: 2 lata po fakcie
      zostania prze mnie Dumną Mamunią przez przypadek wykryto u mnie cukrzycę II
      st. - pociążowa jak stwierddzili. Już nie biorę leków ale 2 razy dziennie kłuję
      się w paluchy żeby sprawdzić czy jest ok. Moje dziecko raz w roku jeździ do
      kliniki na badania pod kontem zagrożenia tą straszną podstępną chorobą - na
      dzień dzisiajszy jest ok. Uczymy ją z mężem jedzenia warzyw, owoców, mięska,
      soczków warzywnych naturalnych domowych - rzeczy wskazanych dla zdrowego trynu
      życia. Z resztą 3 lata temu radykalnie zmieniła siękuchnia w naszym domu - ale
      ja miałam niezłego stracha jeżeli chodzi o wizję insuliny za parę lat i inszych
      komplikacji opisanych przez E-wok. A teraz sedno - jak przekonać starych
      niereformowalnych ludzi żeby nie przynosili do domu dla dzicka słodyczy?!!! To
      takie proste:" masz batona (umiesz se już sama otworzyć) a jabłko pomarańcza
      marchewke papryke - dzieci tych rzeczy nie lubią. OTÓŻ LUBIĄ!!!! KWESTIA
      PRZYZWYCZAJENA DZIECIAKÓW! WCINAJĄ PAPRYKĘ, KAPUSTĘ KISZONĄ, MARCHEWKI MŁODE -
      tylko to nam, dorosłym musi się chieć obsłużyć delikwenta bo obranie marchewki
      jest dużo bardziej czasochłonne niż walnięcie batonem o stół.....
      Przepraszam, że troch ę nie na temat.
      Pozdrawiam i życzę udanych wizualizacji ;-)
      Nika
      • moonika_l Re: Chwyty psychologiczne 10.09.04, 09:27
        Ja też mam taki problem - kiedys mój syn był uczulony na różne rzeczy, m.in. na
        chleb. A moja własna matka po kryjomu go nim karmiła - no bo jak dziecko ma zyc
        bez chleba...???!!! Ale pewnego dnia dziecko zostało pod jej opieką i kiedy
        odbierałam - syn po prostu leciał przez ręce, wymiotował i jeszcze jakieś inne
        problemy miał - pytam - CO MU DAŁAŚ DO JEDZENIA??!! yyyy... no nic takiego....
        dzicko wypytałam czy jadł to, to, to i to? No i chlebek jadł i czekoladkę. No i
        tak ją opieprzyłam, że teraz jak zamierza mu coś kupic, to dzwoni i pyta. Na
        szczęście dziecko może jesc już niemal wszystko :) Chleb tez, ale do dzis za
        nim nie przepada, chyba ze taki swiezutki - to je go na sucho.
        Ale to znowu nie na temat.
        Co do przekonania wszystkich ciotek itp. to ja nie mam zdrowia.
        M.
    • julsza Chwyt, nie haslo 15.09.04, 12:41
      Pare miesiecy temu w "T.S." jakas pani psycholog od odchudzania mowila, ze
      radykalna metoda jest wyobrazanie sobie, ze ciastka itp. to okropne robaki. No
      bo kto wezmie do ust jakiegos wijacego sie robala - bleeee. Ale ostrzegala, ze
      to moze byc niebezpieczne, ze moze byc potem trudno zmienic to myslenie
    • pom Re: Chwyty psychologiczne 15.09.04, 13:23
      Czekolada to nic innego jak zamrozona, sprasowana kupa psia, taka jak te, ktore
      widac na trawnikach.
      Jak bedziesz przechodzic kolo takiego gowienka pomysl, ze to czekolada.
      • moonika_l Re: Chwyty psychologiczne 15.09.04, 21:37
        buhahahaha, to dobre, ja to sobie od razu wyobraziłam!!!! Fuj!
        A o robakach nie działa... byłam kiedyś na "odchudzającej hipnozie" i tez sobie
        tak jedzenie wyobrazalam, ale jakos nie podzialalo na mnie. Ech...
        ale, ale.. z czekoladą poszło mi ławto bo jej nie lubie.
        A w ogóle to mi głupio bo nie wpadłam na zadne "obrzydzający" pomysł.
        M.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka