Dodaj do ulubionych

Moja żona chce odejść....

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 13:46
Już miesiąc temu moja żona (jesteśmy małżeństwem od 9 lat, a znamy się 11
lat) powiedziała mi, ze mnie nie kocha i chce ,żebym się wyprowadził z
domu ,dała mi czas do końca września....(zegar tyka nieustannie). Mamy
wspólny dom , w którym obecnie mieszkamy, zbudowaliśmy w ciągu ostatnich 3
lat, mieszkamy tam od 1.5 roku. Ja ją kocham, ale odnoszę wrażenie, ze jej
decyzja jest jednoznaczna i nieodwołalna ..tak ona też twierdzi. Mówi, że
wysyłała wiele sygnałów, a a ja ich nie dostrzegałem (tak naprawdę
dostrzegałem, ale chyba po męsku bagatelizowałem i odsuwałem na potem). Mamy
synka 3.5 rocznego , bardzo go kochamy. Jak jemu to powiedzieć? Co zrobić,
żeby dała mi jeszcze jedną szansę? Czy w ogóle kobiety tak zdesperowane i
zdecydowane dają kolejne szanse? W ciągu ostatnich m-cy chyba odsunęliśmy się
od siebie. .Ja nie szukałem przygód. .ostatnio 3 dni temu dowiedziałem się,
że jej internetowa znajomość, o której wiedziałem, że jest na stopie
przyjacielskiej od 2.5 roku, przeistoczyła się w coś poważniejszego (od 3 m-
cy). On ma żonę, z którą chce się rozwieść ..i 2 dzieci- 3,5 letnie i
tygodniowe..
Moja żona twierdzi, że rozwiniecie się tej znajomości jest skutkiem a nie
przyczyna tego co się dzieje z nami..
Co robić? Czy jak jej nie zależy, jakiekolwiek terapia rodzinna czy mediacja
ma sens?? Jak to powiedzieć dziecku? Jak to dalej ułożyć?? mam czekać czy
działać??
NAJGORSZA JEST BEZSILNOŚĆ!!! ja nie mam żadnych kart w ręku..
Obserwuj wątek
    • hehe.he Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 13:54
      nie będę dawał złotych rad, bo ich nie ma i nikt tak naprawde ci tu ich nie
      udzieli. Przezylem to samo, od jakiegos czasu jestem sam ale w naszym przypadku
      bylo latwiej bo nie mielismy dzieci.
      Pisze tylko po to by dodac ci otuchy i zyczyc aby w twoim przypadku skonczylo
      sie to lepiej niz w moim
      trzymaj sie dzielnie
      • Gość: Aska Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:05
        zostawila Cie? zdradziles? dlaczwego wlasciwie zostawia sie fajnych facetow?
        • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:13
          Nie zdradziłem..jesli przez zdradę rozumieć seks..
          Czy jestem fajny??;-) Nie mnie to oceniać:)..ale dziekuję
          Ona chce odejść, bo "cały w tym ambaras,zeby dwoje chciało na raz"..a my jakoś
          sie rozmijaliśmy w naszych potrzebach i chęciach dbania o zwiazek..
          Poza tym moja żona jest bardzo wymagająca ( w sumie to dobrze) i się z tym nie
          kryje..
          czas pokaże, zobaczymy , kto ma rację:)
          • Gość: aska wlasciwie to hehea pytalam :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:17
            sluchaj jak dla mnie jestes mlody i masz szanse poszalec sa dobre strony
            odejscia zmechaconej kobiety :) jest tyle fajnych dziewczyn ktore Cie docenia
            dzieciaka jej zostaw... zobaczymy kto ja za zone zechce :)
            • 1975a2 AŚKA PLECIESZ 27.09.04, 14:02
              jak to ma zostawić dzieciaka jej !!! co ty pleciesz jak go teraz zaniedba to
              potem tego nie nadrobi Przede
              wszystkim powinien walczyć o dziecko chuj z żonką!
    • tralalumpek Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 13:55
      ciekawe podejscie ma twoja zona do zycia...
      znajomosc jej z nowym facetem trwa 2,5 roku a on ma tygodniowe
      dziecko....milosc rozwinela sie kiedy jego zona byla w 6 miesiacu ciazy
      no komentarz

      jako kobieta nie potrafie zrozumiec, sorry ale twoja zona ma u mnie zero
      szacunku
      • alpepe Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 14:25
        sądząc po podejściu, to żona Krzysztofa to pospolita Schlampe, tylko dzieci
        strasznie szkoda.
      • Gość: ola Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 16:00
        Jacy ludzie sa nie odpowiedzialni
    • triss_merigold6 Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 13:57
      A jakież to sygnały bagatelizowałeś?
      • reniatoja Re: Moja żona chce odejść.... 27.09.04, 12:24
        triss_merigold6 napisała:

        > A jakież to sygnały bagatelizowałeś?

        I jak to się bagatelizuje po męsku?
    • ruda_szczurka Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 14:09
      Gość portalu: Krzysztof napisał(a):

      > Już miesiąc temu moja żona (jesteśmy małżeństwem od 9 lat, a znamy się 11
      > lat) powiedziała mi, ze mnie nie kocha i chce ,żebym się wyprowadził z
      > domu ,dała mi czas do końca września....(zegar tyka nieustannie). Mamy
      > wspólny dom , w którym obecnie mieszkamy, zbudowaliśmy w ciągu ostatnich 3
      > lat, mieszkamy tam od 1.5 roku. Ja ją kocham, ale odnoszę wrażenie, ze jej
      > decyzja jest jednoznaczna i nieodwołalna ..tak ona też twierdzi.

      Tez mi się tak wydaje. Słowa "nie kocham cie" w stosunku do kogoś z kim się
      spędziło tyle lat ciężko przechodzą przez gardło i zazwyczaj oznaczają koniec.



      Mówi, że
      > wysyłała wiele sygnałów, a a ja ich nie dostrzegałem (tak naprawdę
      > dostrzegałem, ale chyba po męsku bagatelizowałem i odsuwałem na potem).

      Jakie sygnały...? I tak z ciekawości: dlaczego typowo męskie jest odsuwanie
      problemu, bagatelizowanie go...? Nie kwestionuje tego zdania tylko sama sie z
      tym spotykałam i do dziś nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje i co facetowi
      wtedy siedzi w głowie.

      Mamy
      > synka 3.5 rocznego , bardzo go kochamy. Jak jemu to powiedzieć? Co zrobić,
      > żeby dała mi jeszcze jedną szansę? Czy w ogóle kobiety tak zdesperowane i
      > zdecydowane dają kolejne szanse? W ciągu ostatnich m-cy chyba odsunęliśmy się
      > od siebie. .Ja nie szukałem przygód. .ostatnio 3 dni temu dowiedziałem się,
      > że jej internetowa znajomość, o której wiedziałem, że jest na stopie
      > przyjacielskiej od 2.5 roku, przeistoczyła się w coś poważniejszego (od 3 m-
      > cy). On ma żonę, z którą chce się rozwieść ..i 2 dzieci- 3,5 letnie i
      > tygodniowe..
      > Moja żona twierdzi, że rozwiniecie się tej znajomości jest skutkiem a nie
      > przyczyna tego co się dzieje z nami..
      > Co robić? Czy jak jej nie zależy, jakiekolwiek terapia rodzinna czy mediacja
      > ma sens?? Jak to powiedzieć dziecku? Jak to dalej ułożyć?? mam czekać czy
      > działać??
      > NAJGORSZA JEST BEZSILNOŚĆ!!! ja nie mam żadnych kart w ręku..


      Jesli ma kogoś w zanadrzu to Twoje szanse na odratowanie związku wydają mi sie
      mizerne ;(
    • olga03 A dlaczego to ty masz się wyprowadzić?? 26.09.04, 14:15
      Nie bardzo rozumiem, dlaczego to ty masz się wyprowadzić? Czy w twoim postępowaniu nie było czegoś niewybaczalnego (zdrada, przemoc itp.)? jeśli nie, to zawsze jest jakaś nadzieja.
      Zwłaszcza jeżeli spróbujesz spojrzeć na Was z boku, bez emocji (wiem że to trudne) i zrozumieć postępowanie swoje i swojej żony.
      Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj....
    • Gość: anja Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.widzew.net / *.widzew.net 26.09.04, 14:19
      Mysle że powinieneś działać, sam będziesz wiedzial co robić, co mówić. JeZeli jednak nie uda Ci sie uratować małżeństwa nie będziesz mógł sobie nic zarzucić, będziesz mial poczucie że zrobiłeś to co mogłeś i zonie to też uswiadom, ona jest powodem rozbicia waszej rodziny, nieodwracalnych przeżyc dziecka, cierpienia Waszego i tamtej rodziny. Co innego romans - mozna wybaczyć - ale trwałe rozbicie swojej i innej rodziny to niewybaczalna głupota.
      Bądź silny. A.
      • 1975a2 Re: Moja żona chce odejść.... 27.09.04, 14:05
        WYBACZ ALE MUSZE TO POWIEDZIEĆ DLACZEGO OBARCZASZza całą wine tą kobiete on też
        świety nie jest juz ja w to nie wierze napewno narozrabiał a teraz szuka
        poparcia oooo tak to, on jest dobry ona jest zła !
    • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 14:34
      dzieki wszystkim za listy:)
      Z dodatkowych szczegółów to dom, z którego mam sie wyprowadzić jest własnościa
      teściowej...liczyłem sie, ze przyjdzie taki dzień, kiedy nie bedę miał nic do
      powiedzenia..
      co do moich błędów młodości, na poczatku naszego małżeństwa była z mojej strony
      przemoc, potem starałem sie to wyeliminować..zona , jesli mnie
      przesladowała..to raczej psychicznie- ciagle była niezadowolona..może my po
      prostu nie pasujemy do siebie??? Zdrady z mojej strony nie było...
      • Gość: a444 Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:16
        Jesli chcesz to wlacz.Ale nie daj się upodlić,wmówić sobie,ze jesteś "be" i
        wszystko jest z Twojej winy.Gwarantuję Ci,że gdyby Tój rywal puścił teraz Twoją
        żonę kantem,to wróciłaby do Ciebie jak zbity pies /suczka/.
      • triss_merigold6 Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 15:19
        Dom nie jest Twój więc jasne, że Ty go opuszczasz.
        Ona była niezadowolona bo ją tłukłeś. Potem został jej uraz. Zdziwiony?
        Chciałabym poznać wersję drugiej strony.
    • Gość: gosik Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:04
      Wniosek: w Waszej sytuacji nie ma idealnego rozwiązania.
      Moze czas coś zmieni. Moze ktoś napisał już jakiś scenariusz. Nikt tego nie
      wie...
    • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:25
      Wiem ,że dom nie jest mój, chociaz z założenia poczynionego przez teściów miał
      być nasz, choć w zamysle miał byc oficjalnie zapisany na moja żonę..
      Ja poczułem sie przez te półtora roku troche gospodarzem, wiec..troche żałuję,
      ale przecież nie żałuje scian i mebli.bo to nie najważniejsze
      Co do stwierdzenia, że ją "tłukłem"..to nie jestem zdziwiony obecna reakcją
      mojej żony..zawsze bardzo załowałem, zdarzyło sie to kilka razy w ciągu 9 lat(o
      te kilka za dużo niestety), zawsze bardzo żałowałem(choc to nie wystarczy) i
      jak napisałem wcześniej było to kilka lat temu...
      • triss_merigold6 Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 15:32
        Nawet gdyby był oficjalnie zapisany na Twoją żonę to nie masz praw własności.
        Dobra nabyte przed ślubem, pochodzące ze spadku, darowizn i dochody z tytułu
        praw autorskich nie są wspólne. I całe szczęście...
        • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:35
          Wiem...moja żona jest prawnikiem
          byłem tego swiadomy..ale kwestia materialna nie ma znaczenia...chyba , ze
          jeszcze nie wiem, co mnie czeka i moja żona zacznie sie jeszcze odgrywac na tym
          polu...
          A na pewno prawda , jak zawsze , leży posrodku, jesli chodzi o nasz związek...
    • Gość: zorek Twoja zona jest Full of Shit! IP: *.dyn.optonline.net 26.09.04, 16:03
      Internetowa znajomosc rozwalila ci malzenstwo, kropka. A ze jest inna osoba w
      jej zyciu to niestety zapomnij o zmianie sytulacji. Gdybys nie mial dziecka
      poradzil bym ci wywalic ja z domu zamiast sluchac jej rozkazow ze to ty musisz
      sie wyprowadzic. Dziecka jednak na ulice nie wywalisz. Pamietaj jednka ze dom
      do niej nie nalezy i takie cos jak tykajacy zegar nie istnieje. Musisz naprawde
      sie zastanowic jak z tego wybrnac finansowo. Mi sie wydaje ze jak sie
      wyprowadzisz ten drugi sie wprowadzi i bedzie sie cieszyl ladnym domkiem ktory
      ty wybudowales. A co z toba??? Wiem ze trudno ci jest teraz myslec o sprawach
      finansowych ale musisz to zrobic i nie daj sie wpychac do pochopnych decyzji.
      Moze wyjsciem jest sprzedanie domu, podzielenie sie kasa. Zaproponuj jej to i
      zobaczysz jaki bedzie lament. Ona juz luzko nowemu facetowi w tym domu szykuje.
      Wcale nie musisz sie wyprowadzac kiedy ona sobie tego zyczy.
      Powodzenia
      • triss_merigold6 Re: Twoja zona jest Full of Shit! 26.09.04, 16:07
        Czytaj ze zrozumieniem człowieku. Dom nie należy do autora tylko do rodziny
        jego żony. Pan Krzysztof nie ma tu nic do gadania czy mu się to podoba czy nie.
        • Gość: Zorek Czytaj ze zrozumieniem???? Chyba zartujesz! IP: *.dyn.optonline.net 26.09.04, 16:18

          Napisal w pierwszym poscie::

          Mamy wspólny dom , w którym obecnie mieszkamy, zbudowaliśmy w ciągu ostatnich 3
          lat, mieszkamy tam od 1.5 roku.

          Co z tego zrozumiales. Wybacz ze nie chce mi sie czytac wszystkich postow.
          • triss_merigold6 Re: Czytaj ze zrozumieniem???? Chyba zartujesz! 26.09.04, 16:26
            Przeczytaj wyjaśnienia Krzysztofa. Dom nie jest wspólny, jemu się tylko tak
            wydawało albo w pierwszym poście przedstawił się w lepszym świetle.
            • Gość: Zorek Ty Czytaj ze zrozumieniem. IP: *.dyn.optonline.net 26.09.04, 20:38
              Odpisalem krzyskowi na konkretyny posyt. Tak??

              Ty odpisalas czytaj uwaznie.

              Ja zwrocilem ci uwage ze czytam bardzo uwaznie i ze przeczytalem tylko jedne
              post na ktory odpowiedzialem cytujac go jakop dowod ze czytam uwaznie. Wyraznie
              napisalem ze reszty postow nie czytalem i dlatego nie mozesz zarzucic
              nieuwaznego czytania.

              A ty mi odpowiadasz ze on w innych postach napisal cos innego.

              Kultura i YNTELIYGENCJOM ty nie Grzeszysz.


    • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 16:10
      Z tym "Full of Shit" to na pewno za mocno powiedziane...ja nic nie poradzę, że
      nadal cos do niej czuję...z tym szykowaniem łóżka dla innego, to chyba nie tak
      szybko..moja żona jest raczej ostroszna i zapobiegawcza..bo on musi sie
      rozwieść i zostawić 2 dzieci..też mu łatwo nie pójdzie..(chociaż własciwie w
      łózku to nie przeszkadza...przynajmniej w romansie i zdradzie, w końcu nadal
      jesteśmy małżeństwem..to sie chyba nazywa zdrada: moja żona twierdzi że to
      nie "romans" ale "coś poważniejszego"- ja nie bardzo widze różnice).
      Jakos nie moge przestać jej bronić..łapię się na tym ale jakoś nie potrafię..
      W końcu nie wiem co we mnie przeważy poczucie winy czy krzywdy..bo jak na razie
      mam OBA i nie wiem co lepsze
      A wy wiecie??
      • Gość: Alka Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.09.04, 16:49
        Czy ty przez 2.5 roku wiedziales o jej internetowej znajomosci? Sam przyznajesz
        ze nie byles zbyt dobrym mezem. Jakim byles ojcem? Czy zajmowales sie synem jak
        byl maly? Czy zmieniales mu pieluchy? Jaki jest twoj wklad finansowy w waszym
        budzecie domowym? Dwie rozpadaja sie rodziny z malymi dziecmi, po prostu
        okropnosc.Wiesz ja moglabym jeszcze ja zrozumiec, ze sie boi twojej agresji
        wobec niej, ale czy musi koniecznie zastepowac jednego faceta drugim, no i w
        dodatku ojcem takich malych dzieci.Czy zona zlozyla juz papiery rozwodowe?
        • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:02
          Wiedziałem o tej znajomości, bo mi o niej powiedziała juz kiedyś, przez 2 lata
          ta znajomośc nie była (podobno) kontynuowana, a jeśli tak to otrzymywał
          jakieś "głupotki"(rysuneczki, wierszyki itp), ja też je dostawałem na
          zasadzie"prześlij dalej". Znajomośc ,jak się ostatnio dowiedziałem,
          kontynuowana jest od poczatku lipca 2004, wtedy żonie załozyli ponownie net w
          pracy...i sie zaczęło. On na to czekał, jej czegoś we mnie brakowało...(a
          jeszcze w czerwcu jak twierdzi, chciała, zebysmy mieli drugie dziecko...bylismy
          razem tylko we dwójke na urlopie..i próbowaliśmy...)
          Meżem byłem raz lepszym, raz gorszym, jak sądzę..
          A ojcem jestem dobrym- bardzo kocham mojego syna. Pieluchy mu zmieniałem, nie
          bałem sie go dotykać, czytam mu czesto , wyjeżdżaliśmy(czas przeszły) całą
          rodziną, chodzimy na spacery, bawimy się...Moja zona NIGDY nie twierdziła, ze
          jestem złym ojcem.
          Co do kwestii finansowej, to mozna powiedzieć, że moja żona jest niezależna
          finansowo, zarabia oficjalnie wiecej ode mnie, chociaz ja zarabiałem czasami
          wiecej lub mniej, ale może moje dochody były mniej pewne.
          Papierów rozwodowych jeszcze nie złożyła, ale ma zamiar to zrobić wkrótce...
      • mati-mati20 Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 17:55
        Krzysztof dam tobie moja rade. To jest naprawde trudne ale tak musi być niema
        jednej winy a ty musisz patrzec tylko na siebie ona i tak będzie robic z ciebie
        barana.teraz napewno uczucia nic nie znacza tylko cie beda męczyc.Ja to
        przezyłem to wiem.
    • Gość: Asik Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 26.09.04, 17:29
      Jak Ci może kazać tak po prostu wyprowadzić się z Waszego wspólnego domu.
      Jeśli ona miała coś do Ciebie to powinna o tym Ci powiedzieć, a nie dawać Ci
      jakieś sygnały. Jest śmieszna. Nie może wymagać, że ich nie zrozumiałeś.
      Spróbuj z nią pogadać. Powiedz jej, że ją kochasz i nie chcesz rozchodzić się.
      Macie dziecko i niech też pomyśli o nim. To jej coś w głowie powywracało się.
      Jeśli sobie znalazła kogoś innego, to jest jej problem. Mogła normalnie
      rozmawiać z Tobą o tym czego jej brak. A, nie stawiać Cię przed faktem
      dokonanym.
      Spróbuj z nią rozmawiać. Nie można po tylu latach, tak po prostu kazać komuś
      wyprowadzić się.
      • triss_merigold6 Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 17:34
        Owszem można. Patrz posty na samodzielnej mamie. Ile kobiet zostało
        postawionych przed faktem dokonanym i zmuszonych do opuszczenia faktycznie
        wspólnego mieszkania/domu z dzieckiem?

        Swojego pierwszego męża wywaliłam z domu bez specjalnych wyrzutów sumienia
        kiedy kolejna próba ratowania związku i dogadania się nie pomogła. Trudno żebym
        się z gościem dzieliła własnym mieszkaniem kupionym przed ślubem.
      • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:42
        Mówiła, ale ja byłem albo zbyt zajęty,albo zbyt niespostrzegawczy by to
        usłyszeć i własciwie zinterpretować... teraz odnosze wrażenie, ze poczuła sie
        pewnie w zwiazku ze swoja pozycja zawodową(kierownicze stanowisko, samochód
        służbowy, kom. etc), ja nie spełniłem jej oczekiwań, co do roli meza, a teraz
        pojawił sie ON(nomen omen - ma na imię jak nasz syn), który ma te cechy lub
        wydaje jej się, że on je ma.. Jak sama mówi.."jeszcze na razie nie zrobił nic
        takiego ,co by jej nie pasowało" tzn,. że ona go sprawdza i sie asekuruje..
        A co do naszego dziecka, to przez ostatnie 3 lata głównie zajmowała sie nim
        babcia(moja teściowa), teraz poszedł do przedszkola... ważne jest też duże
        wsparcie i wpływ na nasz związek jej dominujacej matki i całej rodziny(jej
        rodzina jest znacznie liczniejsza niz moja), zarówno na budowę domu, wychowanie
        wnuka i na moja żonę. Co prawda teraz tesciowa mówi, że sie nie wtrąca..(wie o
        wszystkim , o czym wiem ja, chyba nic wiecej)a co wcześniej cały czas robiła?,
        jak doskonale wszystkim manipulowała...?A co do rozmowy, to od ostatniego
        miesiąca nic nie robie tylko próbuje rozmawiać z żoną...ale rozmawiam "ze
        scianą"- słysze, że decyzja jest ostateczna i już!!!
    • Gość: ania Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:50
      jak ktoś chce odejść to uczyni to, z całą pewnością i nie ma sensu jej
      zatrzymywać
      • Gość: inezja Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:53
        ale to dziwne z tym jej przyjacielem.Niby ontez odchodzi a dziecko dopiero co
        zrobil innej:)cos tu nie gra:)
        • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:01
          Czy on odejdzie ,to wie tylko on , może wie jego żona(podobno ,i nie jest to
          dziwne ,ona go kocha i chce ratować tamto małżeństwo, w końcu dopiero co po raz
          drugi zostali rodzicami..)
          To, co ja wiem na temat tamtego związku jest wypadkową tego, co powie mi moja
          żona(a ona mówić raczej na ten temat nie zamierza), a to co wie moja zona
          zalezy tylko od tego co tamten jej powie.. Więc o prawde tu trudno.
          Ja myslę ,że dla mojej żony tamta znajomość jest rodzajem fascynacji czymś
          czego może nie dane jej było dostać ode mnie, ONA twierdzi, że raczej chce się
          ode mnie uwolnić, a ON jest tylko skutkiem tego,ze nam się nie ułozyło

          Na ile kobiety są przewrotne?? Na ile to jest prawda, a na ile wymówka?
          • inezja21 Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 18:07
            jeżeli rzeczywiście nie zadbałeś o jej potrzeby i spychałeś to na plan dalszy
            taka sytuacja MOGŁA ale NIE MUSIAŁA się wytworzyć.Nie możesz być całkowicie
            winny temu.
            Gdyby mój mąż załóżmy zaczął mnie zaniedbywać,szybko bym to dostrzegła i
            powiedziałabym mu o tym,dopilnowałabym też,żeby sytuacja taki przybrała
            obrót,żeby nie było więcej takiego zaniedbywania.
            Wydaje mi się (co prawda nie mam jeszcze doświadczenia) że o związek trzeba
            dbać,rozmawiać,odświeżać miłość,bo ona bez pożywki umiera.Nie będzie możepo
            latach ogniście płonąć jak na pierwszych randkach - nie ma się co łudzić,ale
            wygasnąć nie powinna.
            A tu sytuacja trudniejsza o tyle,że jest dziecko,niczemu nie winne.I ono
            ucierpi najbardziej.

            Jesli to jeszcze możliwe,walcz o żonę:)
    • Gość: Maciek Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:03
      znjadz mlodsza i ladniejsza lalunie nie rozepchana po porodzie i zyj cieszac
      sie wolnoscia synka odwiedzaj a niech robi na niegio inny frajer
    • beadah Re: Moja żona chce odejść.... 26.09.04, 18:18
      Popros ja o wyprowadzke (powod-zdrada) i zatrzymaj dziecko sobie. Postaraj sie
      zgromadzic dowody jej zdrady i niemoralnego postepowania- to bedziesz
      potrzebowal w sadzie przy walce o prawa rodzicielskie.
      I badz twardy.
      • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:37
        ten numer raczej nie przejdzie, ..poza tym ze wzgledu na syna, ja nie chce
        wojny..szkoda mi dziecka... na takie postawienie sprawy przeze mnie, zaczyna
        sie bardzo zdecydowana reakcja na NIE, niestety obiektywizmu mojej zonie zawsze
        brakowało...
        poza tym do rozwodu potrzeba stałego rozkładu pożycia, a do tego wystarczy jak
        jedna strona(czytaj - moja żona powie, ze mnie nie kocha i nie chce dalej tego
        kontynuować)
        • Gość: margo Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.icpnet.pl 26.09.04, 18:57
          Powodem, dla którego chcesz zostać z żoną jest dziecko. Twierdzisz że ją
          kochasz co oznacza że chcesz by była szczęśliwa.Na pewno pragniesz też
          szczęścia dla siebie /uświadom to sobie, nie bądź aż tak zewnątrzsterowny/.
          Masz rację że wojna jest zbędna. Z żoną nie układało się Wam nigdy /sorry
          przemoc na początku związku??? co jest więc jego fundamentem??? seks? -
          wątpię... pewnie tzw. siła rozpędu i przyzwyczajenia. A od życia mamy prawo
          wzszyscy chcieć czegoś więcej/.
          Jest wiele sposobów jak z klasą wybrnąć z takiej sytuacji. Dziecko jest małe,
          szybko przywyknie. Nie brnijcie z żoną w wojnę, oboje kochacie syna, opiekujcie
          się nim jaknajlepiej umiecie, stwórzcie mu zamiast jednego - dwa ciepłe domy.
          To może nie jest optymalna sytuacja ale chore relacje między wami na pewno
          odbiją się na dziecku, kiedy zostaniecie razem.
          Nie róbcie mu tego.
          Rozstania się zdarzają /często/, ludzie żyją dalej w zgodzie z sobą i z
          poczuciem własnej godności.
          Dasz Krzysztof radę, uwolnij siebie i twoją żonę z CHOREGO związku.
          Sorry że tak chaotycznie ale trochę się spieszę...:)
          • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 19:07
            dziekuje Margo..
            To nie bedzie łatwe..
            Ale może i masz rację...może kiedyś docenię te decyzję mojej zony..co bedzie z
            nami to zalezy tylko od nas samych...
            Na razie wydaje mi się ,że jestem"pod wozem" i jest mi bardzo trudno..jakiś
            dziwny lęk odczuwam..lęk i niepewność..nie od dziś wiadomo,ze "romantycy sa
            najgorsi...".
            Czas pokaże, co było dla wszystkich najlepsze.
            Musze tylko nauczyć sie na nowo śmiać i cieszyć, co od m-ca w ogóle mi sie nie
            udaje....
    • Gość: Lolitaslover trafiles na niezle scierwo..... IP: *.250.102.61.Dial1.Weehawken1.Level3.net 26.09.04, 19:10
      takie jest zycie chlopie niestety zostales z reka w nocniku
      • Gość: Krzysztof Re: trafiles na niezle scierwo..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 20:11
        Nie mów tak o mojej zonie.
        Cokolwiek by sie nie stało, ona nie zasłużyła na takie okreslenie!!!
        Cz y z reka w nocniku, to sie okaże.. życie pisze różne scenariusze...
    • Gość: Natalie Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 22:39
      Krzysztofie...
      Jesli kobieta tak postanowiła, ze ma dośc Waszego związku..to prawdopodobnie
      długo sie nad tym zastanawiała i decyzja jest raczej nieodwołalna..ale..może
      postaraj się z nia porozmawiać.
      Rozwód jest bardzo traumatyczny dla wszystkich- dla was i dla dziecka
      Poproś, moze jeszcze poczeka z pozwem, moze dacie sobie jeszcze szansę. Czas
      powoduje, ze inaczej patrzymy na wiele spraw. Trzymam za Was kciuki
    • Gość: domyslisz sie Re: Moja żona chce odejść.... IP: 198.155.189.* 27.09.04, 11:44
      Krzysiek. Ja dlugo nie chcialam zabierac glosu w dyskusji, ale juz nie
      wytrzymam. Daj Kasi spokój. Wiesz, że to jej sie należy. Nie wybielaj swojego
      postepowania. Lubie Was, zawsze starałam się być bezstronna, ale nie sądzę,
      żebym nadal mogła, wobec tego co wiem. Krzyś, Kasia Cie kryła przez cały czas,
      mając nadzieję, że się zmienisz. Miałeś tysiąc szans. Mogła od Ciebie odejść
      już dawno, wiesz przecież, że zawsze dała by sobie radę. Ona czekała. Przez
      tyle lat nie szanowałeś jej, co widać było w Twoim postępowaniu. Ja też byłam
      nie raz tego świadkiem i nie raz mówiłam Ci - nie rób tak. Nie strasz jej
      teraz. Bądź mężczyzną i weź odpowiedzialność za siebie. Mój ojcec raz podniósł
      rękę na Matke i usłyszał - "i to będzie pierwszy i ostatni raz kiedy to
      zrobisz. Więcej nie będziesz miał szansy." Rękę opuścił. Ja to pamiętam i
      zawsze będę to widzieć. Poza tym, po kilku latach nienerwowo tłukł mnie, zwykle
      po twarzy. I tłukł by dalej, tyle, że go zabrakło. A ja pamiętam teraz
      najczęściej te złe rzeczy. Chcesz bić swojego synka i skrzywić mu psychikę? A
      tak będzie, chyba że zaliczysz jakąś poważną psychoterapię. Choć to nie zawsze
      działa. Krzyś. Daj jej spokój. To nie chodzi o obecnego mężczyznę, który mimo
      przedziwnej swojej sytuacji ją wspiera i jej pomaga. TO CHODZI O CIEBIE. TY
      JESTES PRZYCZYNA. I wiesz o tym. Nie ciągnij tego - najlepsza rada to rozejść
      się na dwa DOBRE domy. Masz szanse sam doświadczyć jeszcze czegoś wartościowego
      i dobrego. Ale razem już Wam nie wyjdzie. Za poźno. I nie strasz Kasi. Zadzwoń,
      jak chcesz pogadać. Wiesz kim jestem.
      • Gość: sixa Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 13:55
        noo, tego nie czytałam. To takie buty?
    • Gość: annak Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.its.waw.pl 27.09.04, 11:47
      moze warto postawić na jedna kartę? zostawić ja samą na jkaiś czas, niech sobie
      radzi.... zobaczy, że życie nie jest takie różowe jak się jeej teraz wydaje.
      znam wiele talich przypadków, że kobiety, bo takim doświadczeniu często wracały
      i to one prosiły o szanse. jesli to nie pomoże to nic nie pomoże. kobiety
      uwielbiają być proszone ale szanuje tylko facetów, którzy mają swoje zasady i
      nie dają sobie wejsć na głowę.
    • Gość: obierzyna jesli kobieta zdecyduje sie na rozwod to zazwyczaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 12:20
      jest to nieodwolalne. decyzja moze w niej dojrzewac dlugo, ale w momencie,
      kiedy juz sie zdecyduje nie ma odwolania.
    • Gość: sixa Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 13:45
      Już to widzę, jak się facet z trójką dzieci (a szczególnie z tygodniowym) chce
      rozwieść. Jakieś bajeczki dla głodnych dzieci jej wciska. Że też ona w to
      wierzy?
      A w ogóle co to znaczy, że masz się wyprowadzić? Jak ona ma innego, to niech
      sama idzie!
      Bezczelność nie zna granic!
    • kryzolia Re: Moja żona chce odejść.... 27.09.04, 14:02
      Skoro nie macie rozwodu, nie powinienes sie wyprowadzać. Po to chyba żeby
      później mówiło się że wyprowadziłeś się i zostawiłeś żonę z dzieckiem, byłby
      argumemnt w czasie sprawy rozwodowej. Bądź jak najdłużej sie da z dzieckiem.
      Jeszcze może byc różnie. Tamten facet nie szybko dostanie rozwód o ile coś
      takiego zamierza.
      Tu nie wszystko jest takie jasne jakby się mogło wydawac.
    • Gość: Krzysztof Re: Moja żona chce odejść....KONIEC TEMATU IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.04, 15:41
      Chciałbym podziękować wszystkim, którzy napisali...
      Prawda jest pośrodku, każdy ma swoje racje
      TYM SAMYM JAK ZACZĄŁEM TEMAT TO JA TEŻ CHCIAŁBYM GO ZAKOŃCZYĆ
      Jeszcze raz dziękuję
      K
    • Gość: ktoś Re: Moja żona chce odejść.... IP: *.visp.energis.pl 27.09.04, 15:51
      A ja się tak zastanawiam, czy facet który publicznie pierze swoje brudy jest
      tak naprawdę mężczyzną?
      Czy facet który podnosi rękę na swoją kobietę zasługuje na jakikolwiek szacunek
      i uwagę? Skoro nie szanuje kogoś innego to czemu ma sam zasługiwać na szacunek?
      Szczerze mówiąc to co tu zrobił jest żenujące. Tak "martwi" się o własną żonę i
      nie pozwala tu publicznie złego słowa o Niej powiedzieć, że sprawił Jej
      nieziemską niespodziankę upubliczniając ich sprawy. Panie Krzysztofie, to co
      Pan zrobił jest upokarzające, chyba najbardziej dla Pana samego. Czego Pan
      oczekiwał po takim forum? Przykro mi to powiedzieć, ale nie zasługuje Pan na
      miano prawdziwego mężczyzny. Jest Pan nim biologicznie. Brakuje Panu szacunku
      dla własnej kobiety, troski o Nią i dbałości o intymny świat kobiety, o którym
      nie ma Pan najmniejszego pojęcia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka