Dodaj do ulubionych

język angielski

21.11.08, 10:33
czy naprawde w kazdej firmie, w ktorej od przyszlych
asystentek/sekretarek/recepcjonistek wymaga sie w ofercie pracy znajomosci
angielskiego, ten jezyk jest jej az tak niezbedny? czy to tylko pic na wode,
pisza zeby pisac? jakie macie doswiadczenia? czy nie lepiej by bylo czasem
zatrudnic kogos ze slabsza znajomoscia jezyka, za to z wiekszym doswiadczeniem
"w branzy"?
Obserwuj wątek
    • lady.godiva Re: język angielski 21.11.08, 11:00
      Akurat obecnie nie wykorzystuję języka angielskiego i w ogłoszeniu też nie był
      wymagany, ale mam wrażenie, że to wyjątek, bo wymaga się znajomości języka nawet
      wówczas kiedy faktycznie nie jest on w przyszłej pracy wykorzystywany.
      • margot452 Re: język angielski 21.11.08, 13:03
        Wymaga się, i owszem. I, co moim zdaniem, dość zabawne - nie chodzi
        o tę faktyczna znajomość tylko o to, co masz napisane w papierach.
        Podam przykład dotyczący mnie samej: w CV wpisuję znajomość
        języka "dobry" - bo uważam, ze skoro tłumaczę na co dzień urzędową
        korespondencję, to jednak ten poziom trzymam.
        Nie wpiszę natomiast "biegle" bo "biegle" czy "płynnie" to dla mnie
        znajomość języka obcego w takim samym stopniu jak ojczystego - a do
        takiego poziomu nieco mi jednak brakuje ;) I zauwazyłam,ze
        potencjalni pracodawcy nie sprawdzają nawet jaka ta znajomość języka
        jest rzeczywiście, bazują tylko na tym co napisane w CV - czyli
        równie dobrze mogą ztrudnić jakąś "dziunię", która w CV sobie
        wpisała język: "biegle" a w rzeczywistości ledwo co potrafi się
        porozumieć... i nie mówcie mi tylko, że potencjalni pracodawcy aż
        tak wierzą w prawdomównosć kandydatek, bo śmiech pusty mnie ogarnia.
        • missundaztood Re: język angielski 21.11.08, 13:47
          No nie do końca tak jest, na każdej rozmowie, na której byłam,
          znajomość angielskiego była sprawdzana podczas rozmowy, a często też
          dodatkowo pisemnie.
          Może jest tak jak piszesz w firmach, w których faktycznie w ogóle
          się nie używa języka, a wymagają tego w ogłoszeniu, wtedy im
          wystarczy, że ktoś sobie w CV wpisze "biegle".
          Myślę, że dużo firm zawyża wymaganą znajomość języka, dlatego też
          czasem warto troszkę zawyżyć swoją. Margot452, powinnaś
          napisać "bardzo dobry" nie "dobry". Co do "biegłego" mam takie samo
          zdanie jak Ty.
          Pozdrawiam
          • margot452 Re: język angielski 21.11.08, 14:10
            missundaztood napisała:

            Myślę, że dużo firm zawyża wymaganą znajomość języka, dlatego też
            > czasem warto troszkę zawyżyć swoją. Margot452, powinnaś
            > napisać "bardzo dobry" nie "dobry". Co do "biegłego" mam takie
            samo zdanie jak Ty. Pozdrawiam

            Osobiście jak do tej pory nie zdarzyło mi sie, aby tę znajomość
            sprawdzano już na rozmowie - i nieco mnie to nawet dziwi. W takim
            razie w następnej wysyłanej porcji aplikacji znajdzie sie
            określenie "bardzo dobry". A co mi tam, i tak wyjdzie "w praniu" jak
            jest w rzeczywistości :)
            • marybell Re: język angielski 21.11.08, 14:48
              Ja na każdej rozmowie miałam sprawdzaną znajomość języka angielskiego, jeśli
              chodzi o francuski, to raczej ludzie wierza mi na słowo, bo mało który rekruter
              zna ten język:)
    • vickydt Re: język angielski 23.11.08, 11:09
      ja mialam po prostu rozmowy po angielsku. I potwierdzam slowa kolezanki :
      znajomosc jezyka obcego na poziomie bieglym to nie to samo, co mowienie w
      "mother tongue". I przy umiejetnosci tlumaczenia umow, poslugiwaniu sie jezykiem
      prawniczym nie pisalam "znajomosc dobra", bo tak pisza dziunie, ktore mowia "he
      have". Nie zanizajcie swoich umiejetnosci dziewczyny!

      Przegladajac oferty widze za to czesto, ze poszukiwane sa osoby z jez. niemickim
      badz francuskim. Wiec w czym problem? Ale dla mnie osoba z wyzszym
      wyksztalceniem nie znajaca w stopniu komunikatywnym (nie "az" bieglym) jednego
      jez. obcego to szczyt obciachu.
      • annajustyna Re: język angielski 24.11.08, 10:50
        Zgodze sie w 100%! W Niemczech jest okreslenie "verhandlungssicher" (czyli na
        poziomie pertraktacji i pisania umow) i jest to poziom wyzszy niz "fließend",
        czyli biegly. Ale wciaz nie jest to Muttersprache. Pamietam, ze pare miesiecy
        temu bralam udzial w interview. Byla dziewczyna z PL, ktora wpisala sobie
        wlasnie, ze zna niemiecki na poziomie jezyka ojczystego. I ok: wymowa bez
        zarzutu, akcent minimalny, ale slownictwo, ktorym operowala...Zdecydowanie nie
        na poziomie pertraktacji. W koncu wzielismy Slowaczke, ktora robi bledy
        (minimalne), ma akcent, ale za to slownictwo, ho, ho, ho!
        • mysz.orek Re: język angielski 24.11.08, 12:32
          mam angielski na poziomie uppre-intermediate i pisze , że jest
          bardzo dobry.
          pracuje w dużej firmie, używam angielskiego, ale nikt na rozmowie go
          nie sprawdzał, pewnie jeśli nawet byc cos ściemniła to bym sobie nie
          dała rady i po 3 miechach by się ze mną pożegnano.
            • mysz.orek Re: język angielski 24.11.08, 14:28
              1. ja raczej myslałam w języku biznesowym, bo FCE to spokojnie z
              takim poziomem a nawet nizszym można zdać.
              No i dlaczego nie pisać , że jest bardzo dobry skoro jest.
              jesli ktos tak nie pisze to jego błąd , bo ludzie uważają mając np
              pre-int , że jest to angielski "dobry"
            • margot452 Re: język angielski 25.11.08, 09:49
              lady.godiva napisała:

              > Ja też jestem na poziomie upper, przed FCE i nigdy nie piszę, że
              jest bardzo dobry.

              Czyli, że moge sobie z czystym sumieniem tę bardzo dobrą zanjomość
              wpisać :) FCE zdałam w wieku lat bodajże 19 a potem mi jakoś zbrakło
              energii (i kasy) żeby zaliczyc wyższy poziom. Tylko jakoś tak mi się
              utrwaliło pojęcie, że "bardzo dobry" to jest np. na poziomie
              proficiency - a w końcu nie chodzi o papierek, a o rzeczywistą
              znajomość języka :)
      • daminikawa Re: język angielski 24.11.08, 15:40
        Ważne czy fachowiec po studiach zna się na rzeczy, ma doświadczenie. Najbardziej
        obciachowe jest to, że jakiejś firmie bardziej zależy na tym aby móc się
        pochwalić słabym inżynierem z komunikatywnym angielskim (choć znajomość języka
        jest na wymaganym stanowisku zbędna ) zamiast zatrudnić fachowca, który ma
        wiedzę, doświadczenie i zna się na budowie mostów. Taki fachowiec z wyższym
        wykształceniem, kształci się przede wszystkim po to, aby wiedzieć jak coś
        skonstruować, obliczyć, zbudować.
        Znajomość języka obcego jest w dzisiejszych czasach często koniecznością, ale
        nie może to być taktowane jako obciach lub brak obciachu, jak kiedyś
        nieznajomość francuskiego.
        • vickydt Re: język angielski 24.11.08, 16:21
          > Znajomość języka obcego jest w dzisiejszych czasach często koniecznością, ale
          > nie może to być taktowane jako obciach lub brak obciachu, jak kiedyś
          > nieznajomość francuskiego.

          Nie zgodzę się. Ukończenie studiów wyższych to przejście szczebli edukacji
          ogólnej, umiejętność znajdowania się w świecie.
          Tym różni się dyplom studiów wyższych od kursów ESKK.

          Jeśli ktoś prześlizgnął się przez studia humanistyczne (akurat angielska
          nomenklatura zalicza ekonomistę do "Master/ Bachelor of Art" nie liznąwszy
          języka obcego, to jest "niepełnowartościowym towarem na rynku". I musi sobie z
          tego zdawać sprawę.

          W firmie międzynarodowej sobie może ktoś śpiewać o swej fachowości. Jeśli nie
          komunikuje się z pracownikami (akurat o komunikacji to z Tobą sie nie dogadam,
          pomna ważkiej kwestii mycia garów w waszej firemce), nie odczyta poleceń, nie
          zrozumie instrukcji obsługi programu, to jego fachowość ...no właśnie - czym jest?
          • annajustyna Re: język angielski 24.11.08, 16:52
            Ale pamietajcie, ze polskiego mgra nie wolno tlumaczyc na M.A. albo B.A. (nota
            bene pracuje na uczelnie wyzszej i tutaj ekonomista jest B.SC., a dcelowo
            uruchamiamy M.Sc. w miejsce dawnego Diplom-Kaufmann - BOlonia sie klania).
            • vickydt Re: język angielski 25.11.08, 11:52
              mo mgr na M.A. wlasnie (uczelnie techniczne na M.Sc.). Tak sie
              wielokrotnie spotykalam. Licencjat na B.A.
              Co Do tego, jak ekonomiste zaliczyc to wlasnie z dwoma szkolami sie
              spotkalam.


              A jakie ty znalazlas tlumaczenia?
              • annajustyna Re: język angielski 26.11.08, 10:53
                Nie wolno tlumaczyc. Przepisy miedzynarodowe jednoznacznie mowia, ze za granica
                polski mgr to mgr (i w zasadzie z PL w nawiasie). Uzywanie M.A. zamiast mgra
                jest naruszeniem prawa. Niemieckiego Dipl.-Ing. tez nie wolno tlumaczyc na
                polskiego mgra inz. Licencjat to nie B.A. (mozesz sobie co najwyzej w CV
                napisac, ze jest to polski odpowiednik B.A. badz tytul przyblizony, ale nie
                wolno Ci tego wpisac przy nazwisku). Jesli nie wierzysz, to zadzwon do Biura
                Uznawalnosci Dyplomow (czy tez nazwa podobna) przy MSZ. Ba, Unia Europejska daje
                swoim tlumaczom wytyczne, aby Prof. nie pisac przy tluamaczeniu mala litera i
                Dr. nie przepisywac na dr...
                  • vickydt Re: język angielski 26.11.08, 12:30
                    no ja czytywalam tlumaczenia przysiegle robione wlasnie dla
                    jasnosci "mgr inż. Anna Kowalska [M.Sc. Eng.]"

                    Ale zaciekawilas mnie, za tydzien pogadam sobie z tlumaczami
                    przysieglymi i poslucham kilku wersji - ciekawam, czy bedą spójne.
                      • annajustyna Re: język angielski 26.11.08, 12:46
                        Dodam jeszcze, ze widzialam tlumaczenia (przysiegle, a jakze), w ktorych GmbH
                        badz Limited byly tlumaczone jako sp. z o.o. Ten sam typ bledu...Jesli jestes b.
                        ciekawa, to odsylam do instytucji unijnych i naszych ministerstw (chocby MEN).
                        Pozdrawiam!
                        • annajustyna Re: język angielski 26.11.08, 14:45
                          Jeszcze jedna ciekawostka: dyrektywa europejska dot. zawodow prawniczych.
                          Zgodnie z nia nie wolno na szyldach , wizytowkach etc. tluamczyc okreslenia
                          adwokat badz radca prawny (np. adwokat polski praktykujacy jako polski prawnik
                          w Berlinie /Paryzu musi uzywac polskiego okreslenia). Niemiecki RA w
                          PL/Francji/Szwecji etc. jest dalej Rechtsanwaltem (chyba ze zostanie
                          dopueszczony przez ktoras z krajowych izb). Nie zmienia to faktu, ze wielu
                          polskich radcow prawnych wypisuje sobie w PL szyldy po niemiecku Fachanwalt für
                          Wirtschaftsrecht (i tym samym daja swiadectwo swojej znajomosci prawa). W
                          Londynie oglasza sie wielu polskich (tzn. zaprzysiezonych w PL) tlumaczy - nie
                          wiedza, ze wywoz pieczeci za granice jest przestepstwem...
          • daminikawa Re: język angielski 25.11.08, 14:55
            Nauka języka na studiach jest po to aby studentów zapoznać ze specjalistycznym
            słownictwem dotyczącym dziedziny będącej przedmiotem studiów. Wykorzystają to
            później albo i nie.
            Ogólna wiedza i umiejętności potrzebne w życiu powinny być przekazywane w szkole
            podstawowej, liceum. To tam głównie powinno się kłaść nacisk na to aby
            obywatele chociaż w podstawowym stopniu nauczyli się mówić w języku obcym.
            Natomiast same studia wymagają przede wszystkim opanowania wiedzy zawodowej i
            między innymi po to się studiuje. To czy ktoś zna lub nie zna języka obcego
            zależy od niego samego, jak również od tego czy taka osoba uzna zasadność
            inwestycji w kursy językowe, albo książki do nauki.
            Może się okazać, że znajomość języka przydała mu się tylko w kinie i do wpisu w
            CV tak jak sobie życzył pracodawca (chociaż właściwe nie wiadomo dlaczego wymaga
            angielskiego, niemieckiego…)

            W firmie międzynarodowej jak najbardziej może się przydać płynna komunikacja w
            jezyku obcym. Taka firma sama w ogłoszeniach podkreśla, że jest zainteresowana
            specjalistą, który zna np. angielski, niemiecki.
            W innych przypadkach jest to niepotrzebne zawracanie kandydatom głowy, zwłaszcza
            że znajomość języka w konkretnej firmie jest zupełnie niepotrzebna i tak
            naprawdę niewykorzystywana. Dlatego nie jest niepełnowartościowym towarem
            ekonomista z kilkunastoletnim stażem, który języka nie zna i od którego tak
            naprawdę tej umiejętności nie wymaga.
            • vickydt Re: język angielski 25.11.08, 21:52
              Powiedz mi jak mozna nauczyc sie specjalistycznego slownictwa nie znajac zasad
              gramatyki danego jezyka? Bo takich cudow, jak porozumiewanie sie samymi
              rzeczownikami czy przymiotnikami jeszcze nie wymyslono.

              Jesli ktos pracuje w firmie polskiej to owszem, nie musi znac jezyka. Jesli zas
              nastepuje w firmie zmiana kapitalu, cy poszerzenie rynkow zbytu czy
              dzialalnosci, to swietny pan inzynier staje sie kula u nogi. Nikt mu tlumacza
              nie zatrudni. Wybiora kogos z mniejszym doswiadczeniem a potrafiacego
              wspolpracowac w miedzynarodowym srodowisku. Ludzi niezastapionych po prostu nie
              ma. (oczywiscie w tym czasie pan inzynier moze sie doksztalcic jezykowo i znow
              bedzie firmowym złotkiem).

              Inna inszosc to wymyslanie wymagan niepotrzebnych na danym stanowisku. Po tym
              mozna miedzy innymi poznac, z jakiego rodzaju firma i jaka polityka kadrowa ma
              sie do czynienia. Opisywana tu niedawno "niezwykle wysoka kultura osobista" czy
              wlasnie wymaganie "jezyka obcego" bez sprecyzowania, o jaki chodzi, jest jak
              naklejka na szyldzie "witamy w firmie krzak".
              • daminikawa Re: język angielski 28.11.08, 13:44
                Wszystko zależy od stopnia zaawansowania. Niektórzy dopiero na studiach
                mają okazję poznać język angielski, dlatego trafiają do grup dla początkujących,
                gdzie przerabia się gramatykę. Na wyższych stopniach raczej czyta się gazety
                branżowe, ogólnie zapoznaje się ze słownictwem specjalistycznym.
                  • vickydt Re: język angielski 28.11.08, 16:53
                    moze gramatyka Esperanto (nie znam wiec gdybam) jest na rok nauki (jezyka na
                    studiach panstwowych, kiedy to wiadomo, ile godzin jest w grafiku). Ale piszac,
                    ze na pierwszym roku tylko poznaje sie gramatyke znow sie osmieszasz.
                    • daminikawa Re: język angielski 28.11.08, 19:12
                      Odpowiedziałam na twoje wątpliwości: jak to możliwe, że ludzie nie znający
                      gramatyki mają się porozumiewać za pomocą przymiotników, czasowników.
                      Odpowiedź: na pierwszym roku uczą od podstaw gramatyki między innym i
                      "na wyższych stopniach RACZEJ czyta się gazety
                      branżowe, ogólnie zapoznaje się ze słownictwem specjalistycznym".

                      • vickydt Re: język angielski 28.11.08, 19:28
                        skoro piszesz "RACZEJ" to sama przyznajesz po raz kolejny, ze piszesz, choc nie
                        wiesz, o czym. Nie trzeba Ci pułapek podstawiać, sama na siebie sidła elegancko
                        zastawiasz.
                        1 rok dajmy 2 x po 2 godz lekcyjne języka i juz po tym gazety czytac. I to
                        specjalistyczne. Ha ha, dobre!
                        • daminikawa Re: język angielski 28.11.08, 21:42
                          To oznacza, że wszystko zależy od stopnia zaawansowania i grupy.
                          Początkujący na pierwszym roku zaczynają od podstawowego słownictwa i gramatyki,
                          dalej wprowadza się materiały i słownictwo z danej dziedziny, przerabiając mniej
                          lub bardziej skomplikowane materiały.
                          Osoby które zostały zakwalifikowane na pierwszym roku do grupy
                          średniozaawansowanej lub zaawansowanej czytają już artykuły.
                              • daminikawa Re: język angielski 29.11.08, 11:37
                                wystarczy sobie nie przeczytać pierwszy prostszy i mniej obszerny tekst i nie
                                wyciągać pochopnych wniosków, a że pierwsze jest zbyt skomplikowane dla rozmówcy
                                to należy mu to obszerniej wyłuścić.
                                • vickydt Re: język angielski 30.11.08, 15:19
                                  z takim powodzeniem, jak wywód o myciu garów? To nie zachęcam. Polska języka
                                  trudna być, Daminika, co? Po polsku pisać nie umiesz, bronisz językowych
                                  abnegatów. Dalej optuję za tym, że jesteś firmową larwą, która prócz gadania
                                  dużo a bezsensownie (no i kopania dołów pod ludzmi) nie umie nic. Kompletnie NIC.
                                  • annajustyna Re: język angielski 30.11.08, 16:34
                                    A moze rohe za ostro ja oceniasz? Moj chlop zna swietnie slownictwo fachowe, ale
                                    gramatyka mu lezy. Mimo to jakos funkcjonuje i po angielsku, i po niemiecku.
                                    Dokumentacje nawet w tych jezykach robi.
                                  • daminikawa Re: język angielski 30.11.08, 17:18
                                    przede wszystkim trzeba rozróżnić obronę językowych abnegatów od zdania , że nie
                                    wszyscy fachowcy bez znajomości języka po studiach to bezwartościowy odpad jak
                                    twierdzisz. No ale żeby zrozumieć pewne rzeczy nie wystarczy znajomość
                                    gramatyki, trzeba jeszcze ruszyć szare komórki.
                                    • vickydt Re: język angielski 30.11.08, 22:11
                                      Twierdze, ze ktos nawet swietny w swej dziedzinie, bez jezyka nie obroni sie
                                      przed konkurencja, bo niezstapionych ludzi nie ma. A z kolei w zawodach
                                      zwazanych z administracja firmy znajomosc jezyka obcego jest najczesniej
                                      konieczoscia. I to sa dwie pary kaloszy. Na "wartosc" asystentki wplywa mocniej
                                      znajomosc jezyka, niz na wartosc na rynku specjalisty z waskiej dziedziny.

                                      Potem zas dyskusja zeszla na to, czego uczy sie na zajecach jezykowych na
                                      studich gdzie obstawanie przy rocznej nauce grmatyki wprowadza i bedzie
                                      wprowadzac mnie w wesolosc.
                                      • daminikawa Re: język angielski 01.12.08, 22:29
                                        vickydt napisała:
                                        > Potem zas dyskusja zeszla na to, czego uczy sie na zajecach jezykowych na
                                        > studich gdzie obstawanie przy rocznej nauce grmatyki wprowadza i bedzie
                                        > wprowadzac mnie w wesolosc.

                                        "moze gramatyka Esperanto (nie znam wiec gdybam) jest na rok nauki (jezyka na
                                        studiach panstwowych, kiedy to wiadomo, ile godzin jest w grafiku)"


                                        „Wszystko zależy od stopnia zaawansowania. Niektórzy dopiero na studiach
                                        mają okazję poznać język angielski, dlatego trafiają do grup dla początkujących,
                                        gdzie przerabia się gramatykę”

                                        „Odpowiedź: na pierwszym roku uczą od podstaw gramatyki między innymi”

                                        Niuans gramatyka nie w rok, ale na pierwszym roku.
                        • daminikawa Re: język angielski 30.11.08, 17:31
                          1 rok dajmy 2 x po 2 godz lekcyjne języka i juz po tym gazety czytac. I to
                          > specjalistyczne. Ha ha, dobre!

                          Dlaczego dziwi cię to, że specjaliści słabo komunikują się w języku obcym na
                          studiach?
                          • vickydt Re: język angielski 30.11.08, 22:12
                            daminikawa napisała:

                            > 1 rok dajmy 2 x po 2 godz lekcyjne języka i juz po tym gazety czytac. I to
                            > > specjalistyczne. Ha ha, dobre!
                            >
                            > Dlaczego dziwi cię to, że specjaliści słabo komunikują się w języku obcym na
                            > studiach?

                            az musialam zacytowac. Dziewczyno, Ty nie umiesz czytac ze zrozumieniem!
                            • daminikawa Re: język angielski 01.12.08, 22:20
                              ickydt napisała:

                              > daminikawa napisała:
                              >
                              > > 1 rok dajmy 2 x po 2 godz lekcyjne języka i juz po tym gazety czytac. I t
                              > o
                              > > > specjalistyczne. Ha ha, dobre!
                              > >
                              > > Dlaczego dziwi cię to, że specjaliści słabo komunikują się w języku obcym
                              > na
                              > > studiach?
                              >
                              > az musialam zacytowac. Dziewczyno, Ty nie umiesz czytac ze zrozumieniem!

                              Twierdzisz, że ludzie po studiach powinni znać płynnie język obcy.
                              2 godziny w tygodniu to mało, aby początkujący po roku nauki mogli przejść na
                              poziom średnio zaawansowany na drugim roku, a nawet na trzecim.
                              Dlaczego więc dziwią cię osoby, które po studiach nie mówią płynnie w żadnym
                              języku obcym, jeżeli jest tak mała liczba godzin języka?
                              • vickydt Re: język angielski 02.12.08, 08:49
                                > Twierdzisz, że ludzie po studiach powinni znać płynnie język obcy.

                                NIGDZIE nie napisalam, ze plynnie, tylko KOMUNIKATYWNIE Odejdz od
                                komputera, bo sie osmieszasz.
                                • annajustyna Re: język angielski 02.12.08, 14:38
                                  Wbrew pozorm nauka jezyka (chocby osiagniecie poziomu komunikatywnosci - swoja
                                  droga tez nie nieskiego) jest dosc zmudnym procesem (ja sama jestem chyba
                                  antytalentem, bo musialam poswiecac pare godzin dziennie).
                                  • vickydt Re: język angielski 02.12.08, 18:28
                                    No ja nie mam złudzen. Sama sie ucze jezyka latami i zawsze sie
                                    jakies slowko znajdzie do nauki. Ja bym chciala zobaczyc kogos, kto
                                    uczyl sie przez rok 2 x 2 godz. w tygodniu i umie choćby o pogodzie
                                    pogadać. Pogadac, a nie wydukać jedno zdanie, pamiętając, na której
                                    stronie w książce było napisane.
    • daminikawa Re: język angielski 24.11.08, 15:39
      Często jest to pic na wodę i nie dotyczy to tylko zawodu asystentek/sekretarek.
      Firma chce się pochwalić, że ona również zatrudnia ludzi ze znajomością języka
      zachodniego, nie może być przecież gorsza od firm konkurencyjnych.
      W takcie pracy okazuje się, że znajomość np. angielskiego, niemieckiego jest
      nic nieznaczącym dodatkiem, w ogóle nie wykorzystywanym na stanowisku.
      • anna_84wwa Re: język angielski 03.12.08, 01:31
        :))) Tyle w Was pasji dziewczyny, że nie idzie sie nie uśmiechnąć.
        Po co ostrzyć na siebie pazurki, szczególnie kiedy temat jest tak błahy? I
        pomyśleć że teoretycznie asystentka ma być właśnie tą poukładaną, spokojną osobą
        która potrafi załagodzić spory w firmie ( i oczywiście sama ich nie generuje).
        Ale rozumiem, rozumiem... W pracy dr Jeckyll, prywatnie Mr Hyde:)))

        A co do języka to pracując w korporacji, angielski wykorzystywałam codziennie
        ponieważ był on "językiem firmowym" a i wiele osób po prostu po polsku nie mówiło.
        Natomiast jestem stanowczą przeciwniczką zwalania na asystentki np. tłumaczeń
        umów lub specyfikacji technicznych, do tego naprawdę powinno najmować się
        tłumaczy(ale cóż...za to trzeba już dodatkowo zapłacić)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka