IP: *.citibank.com 18.10.04, 16:05
Aniu,

Piszę... bo tęsknię za Tobą. Tęsknię za Twoim głosem, za Twoim uśmiechem...
za Twoim spojrzeniem...
Zastanawialem się czy napisać. Czuję jednak, że po prostu muszę to zrobić.
Minęło już kilka miesięcy od kiedy przestaliśmy się spotykać. Myślałem,
że "przejdziesz" mi całkowicie. Chciałem o Tobie zapomnieć. I tak się stało.
Pewnego dnia, gdzieś w połowie sierpnia zapomniałem. "Wczorajsze" zboże
zostało już skoszone. Ja - skasowałem zdjęcia z Tobą. Moje uczucia wygasły i
uleciały jak pierwsze babie lato. Wspomnienia stopniały. W moim umyśle
została tylko pustka i wiatr...
Kilka dni póżniej zdarzyło mi się spotkać pewną dziewczynę. Zapowiadało się
ciekawie. Nawiązaliśmy kontakt. Kilka razy spotkaliśmy się. To było wszystko.
Powierzchowne rozmowy o wszystkim i o niczym. Brak jakiejkolwiek relacji.
Kontakt urwał się... Potem spotkałem kogoś innego. Też kilka razy spotkaliśmy
się. Mogło coś z tego być. Wspólne zainteresowania. Film. Zdjęcia. Ciekawe
rozmowy. Zbliżone poczucie humoru...
Zupełnie przypadkowo w tym samym czasie poznałem inną dziewczynę. Bardzo
szybko zadeklarowała się ze swoim zainteresowaniem mną. Mnie też się
wydawało, że coś we mnie zaiskrzyło. Że serducho zaczęło bić szybciej.
Pozornie sytuacja wyglądała obiecująco. Myślałem sobie "Hmmm... Taaakie
studia skończyła i kontynuuje naukę w doprawdy imponującym kierunku, więc
chyba w parze z wiedzą idzie również inteligencja?! Powinna mieć poukładane w
głowie. Wiedzieć, czego chce. Atrakcyjna też jest... Rokowania co do
ciekawego związku są naprawdę duże(?!)"
Im częściej jednak zaczałem się z nią spotykać, tym bardziej zaczęły odżywać
w mojej głowie wspomnienia związane z Tobą. Wtedy również dostrzegłem, czym
to było spowodowane. Wszystkie właściwie te trzy znajomości były kompletnie
nijakie w odniesieniu do związku z Tobą...
Z tą ostatnią dziewczyną spotykam się nadal. Po czasie okazało się, że
kompletnie nie rozumiemy się w wielu zasadniczych kwestiach. Ona nie jest w
stanie zaakceptować mojego myślenia, a ja jej. Zbyt wiele musielibyśmy
zmienić. Siebie. Swój światopogląd. Jesteśmy kompletnie niedopasowani
charakterem. Mimo szczerych chęci nie potrafię z nią rozmawiać. Nie potrafi
też ona ze mną. Poza... Poza rozmowami na temat seksu. Łączy nas tylko czysta
chemia, przy czym ona sobie tego nie uświadamia (jeszcze?), że to jedyne
łączące ogniwo pomiędzy nami. Wiem, że jej się tylko wydaje, że coś do mnie
czuje. Mówi, że nie czuje się we mnie zakochana. Ja też jej mówię, że nie
jestem w niej zakochany. Nigdy nie będę. Czy to normalne?! Czuję się
świnią... I czuję się źle... Nawet w sferze seksu zaczynam dostrzegać, jak
bardzo ten związek jest daleki od tego czego doświadczyłem z Tobą... Totalny
egoizm z jej strony. Wczoraj pokazałem całowałem ją w szyję i ramiona. Była
nieprzytomna prawie od moich pocałunków. Chyba nie wie jaką można czerpać
przyjemmność z takich wysublimowanych peszczot. Zamiast oczekiwanej od
kobiety delikatności epatuje wulgarnością, egozimem i mechanicznym,
zwierzęcym seksem. Dzikość seksu jest fajna, jeśli w parze z nią idą ludzkie
odruchy, a tych u niej brak. Brak mi Twoich delikatnych pocałunków... Do
cholery!! Brak mi Ciebie! Tak bardzo... Tak bardzo tęsknię za Tobą...
Doświadczyłem z Toba najpiękniejszych chwil jakie mogłem przeżyć jako
mężczyzna z kobietą.
Pamiętasz jak zabrałaś mnie na uroczysko na górce? Staliśmy obydwoje
wpatrzeni w wynurzający się raz po raz zza chmur srebrzysty księżyc. Czułem
bicie Twoje serca. Moje szalało z radości.
A ten dzień kiedy nuciłem Ci po raz pierwszy do ucha "Strangers in the night"
Franka Sinatry. Było nieźle po północy. Tańczyliśmy chwilę potem na pustym
rynku? Ta melodia stała się Twoją ulubioną.
A kilka tygodni potem gdy siedzieliśmy naprzeciwko siebie w winiarni?
Usłyszałaś tę właśnie melodię. Poprosiłem niepostrzeżenie pianistę zagrał ja
dla Ciebie... Twoje łzy szczęścia i wzruszenia w oczach. Dałbym wszystko aby
jeszcze raz ujrzeć... Nigdy tego nie zapomnę... Nie chcę... Tańczyliśmy
wtedy, gdy wszyscy dookoła siedzieli i coś jedli?
A kiedy obok brzozy w parku powiedziałaś, że brzozy potrafią uspokajać
rozkołatane nerwy i wyciągnąć od nas zmartwienia? Przytuliłaś się do niej.
Wyglądałaś tak uroczo...
A jak prosto z głośnego klubu zabrałem Ciebie na wzgórze? Zobaczyłaś pierwszy
raz w życiu pojawiające się daleko daleko na widnokręgu ognisto-czerwone
promyki wschodzącego Słońca... Była 5 rano... Za naszymi plecami przejeżdżały
samochody. Nie istniały dla nas...
Wczoraj podjechałem wieczorem pod Twój blok. Wyszedłem z samochodu i
patrzyłem w Twoje okno na VII piętrze z nadzieją, że zobaczę chociaż
przemykający Twój cień. Sam już nie wiedziałem czy to tylko krople deszczu
spływają po mojej twarzy, czy to moje łzy...
Dlaczego odeszłaś...
Anno, kocham Cię.
Obserwuj wątek
    • Gość: kohol Do jasnej cholery, gdzie moje chusteczki? n/t IP: *.crowley.pl 18.10.04, 16:09
      • miawalles Ty się, kohol nie ciesz z cudzego nieszczęścia, 18.10.04, 16:13
        nie przezywałaś nigdy czegoś takiego, to lepiej z nikogo nie kpij .
        • Gość: kohol Re: Ty się, kohol nie ciesz z cudzego nieszczęści IP: *.crowley.pl 18.10.04, 16:20
          Nie cieszę się z cudzego nieszczęścia, nie w tym rzecz :)
          Nie widzę tylko sensu.
          Dla mnie to ekshibicjonizm.
          A czy nie przeżywałam? :D
          Ciekawe...
          • miawalles Re: Ty się, kohol nie ciesz z cudzego nieszczęści 18.10.04, 16:22
            może mu się lepiej zrobiło, jak napisał, wyrzucił to z siebie. i tak jest
            anonimowy, więc co to za ekshibicjonizm. zresztą czego ma się wstydzić, że
            został skrzywdzony?
            ja sensu tez nie widze, ale nie kpię.
            • Gość: kohol Mia IP: *.crowley.pl 18.10.04, 16:40
              Mia, przepraszam Cię, jeżeli wyciągam błędne wnioski, ale wydaje mi się, że
              albo masz coś do mnie, albo miałaś tego typu doświadczenie. Bo innym nie
              zwracasz uwagi, jeśli z kogoś się śmieją w innych wątkach. Mam do Ciebie
              szacunek, bo znam Cię - niejako - z forum, i po prostu nie wiem.
              Swoje przeżyłam, wiem, co to jest, jak boli, teraz umiem się z tego śmiać.
              Czego i Autorowi życzę :D
              Ps. Facet, który się przede mną kiedyś obnażył w parku, też nie miał tabliczki
              z imieniem i nazwiskiem na szyi.
              • miawalles Kohol, 18.10.04, 16:49
                nie, do Ciebie absolutnie nic nie mam. A ten post przypomina listy, które słał
                do mnie mój mąż - jeszcze boli cały czas, chociaż to on był pokrzywdzony. To
                było dawno, ale wraca. Dlatego jestem w stanie zrozumieć takich , jak autor
                wątku. Sama nigdy nie przezyłam czegos podobnego i daj mi boże, obym nigdy nie
                przezyła.
                Przepraszam, za gwałtownie na Ciebie "wjechałam".
                • Gość: kohol Mia, IP: *.crowley.pl 18.10.04, 16:56
                  Okej :)
                  Naprawdę się wzruszyłam. I zaraz zganiłam za ckliwość :D. Stąd mój komentarz
                  (normalnie nawet bym nie doczytała do końca). Ale - niestety - Twój zarzut tak
                  na mnie podziałał, że stanęłam okoniem. Ten typ tak ma :P
                  • miawalles Re: Mia, 18.10.04, 16:58
                    Mnie to normalnie pewnie tez by nie wzruszyło, gdybym nie znała z autopsji, jak
                    to jest.
                    ps. Ja też reaguję atakiem na atak:)Podobno zdrowa reakcja:)
              • miawalles Re: Mia 18.10.04, 16:57
                Mi serce pęka, jak to czytam!!! Nie potrafię się z tego śmiać.
            • Gość: Kot Re: Ty się, kohol nie ciesz z cudzego nieszczęści IP: *.citibank.com 19.10.04, 10:04
              Tak, zrobiło mi się lepiej, jak to co tułało się po mojej głowie spróbowałem
              skleić w całość pisząc to co napisałem. Poza tym może liczyłem na to, że kiedyś
              Anna to przeczyta... Nie dziś i nie jutro... Kiedyś...
              Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Troszkę mi lżej.
              • miawalles Kot, trzymaj się 19.10.04, 10:19
                Wiem, że Ci ciężko, ale nie łam się - będzie lepiej, napewno będzie lepiej.
                ps. A Ania wie, o tym wszystkim, co tu napisałeś. Nawet jesli tego nie
                przeczyta.
                • Gość: Kot Re: Kot, trzymaj się IP: *.citibank.com 19.10.04, 11:29
                  Dzięki Mia. Mam pytanie. Dlaczego myślisz, że wie?
                  • miawalles Re: Kot, trzymaj się 19.10.04, 11:38
                    Bo takie rzeczy to się po prostu wie. Tylko czasem wygodniej jest udawać, że
                    nic nie widzisz, nie słyszysz i nie myślisz. Są wtedy mniejsze wyrzuty
                    sumienia, że komuś zrobiło się krzywdę.
                    Ja wiedziałam, co czuje mój mąż, wiedziałam jakie wspomnienia nie dają mu spać,
                    wiedziałam, że spotyka wciąż nie te kobiety. Wydawało mi się nawet, że wiem,
                    kiedy nie może spać. To jest wtedy, jak jesteście blisko związani. My byliśmy
                    związani bardzo.
                    • Gość: Kot Re: Kot, trzymaj się IP: *.citibank.com 19.10.04, 12:27
                      Kiedyś rankiem przed pracą przejechałem celowo obok jej drogi na przystanek
                      autobusowy. Akurat trafiłem. Szła. Jej twarz wyrażała obojętność. Jakby w jej
                      życiu nie działo się nic ciekawego. Jakby w jej zyciu nie było radości, celu
                      ani lepszych widoków na przyszłość.
                      Po prostu przesuwające się pod nogami szare płyty chodnika...
                      Chyba wiem o czym piszesz, bo mnie musiało wystarczyć jedno spojrzenie zza
                      kierownicy, a jednak tyle dostrzegłem rzeczy. Niespieszny krok, jakby od
                      niechcenia i twarz, której wyraz tyle mi powiedział wówczas...
                      • miawalles Re: Kot, trzymaj się 19.10.04, 12:46
                        Kot, może Ty widziałeś co chciałeś widzieć.
                        A rozmawiałeś z nią od waszego rozstania? Może przyjdź do niej, moze ona czeka.
      • rezzz Re: Do jasnej cholery, gdzie moje chusteczki? n/t 18.10.04, 16:32
        Kazdy chyba przezyl takie 'magiczne' momenty, gdy swiat staje, wszystko znika i
        zostajesz tylko ty i partner/ka. Gdy sie tak kogos naprawde kocha, takie rzeczy
        bardzo gleboko zapadaja w pamieci. Po rozstaniu takie wspomnienia bola jak
        diabli, przezyjesz kohol to kiedys to sie przekonasz.
        • Gość: kohol Re: Do jasnej cholery, gdzie moje chusteczki? n/t IP: *.crowley.pl 18.10.04, 16:42
          rezzz napisał:

          > Po rozstaniu takie wspomnienia bola jak
          > diabli, przezyjesz kohol to kiedys to sie przekonasz.

          Co za mądra rada :)
          Tym się różnimy, że ja czegoś takiego, wyobraź sobie, nikomu nie życzę, zeby
          się przekonał. I mam nadzieję, że mnie to jednak czekac już nie będzie.
    • an-na-an Re: Wyznanie 18.10.04, 16:17
      pomyliłeś piętra i Sinatra się nie zgadza ale poza tym wszystko.
      buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
      • Gość: KY Re: Wyznanie IP: *.aster.pl 18.10.04, 16:54
        Kocie, a gdyby ta ostania calowala delkatnie, to nie przypomnialbys sobie o
        Annie, mam racje?
        • sokuta Re: Wyznanie 19.10.04, 12:01
          Gość portalu: KY napisał(a):

          > Kocie, a gdyby ta ostania calowala delkatnie, to nie przypomnialbys sobie o
          > Annie, mam racje?


          Dobre pytanie :)))
          Odpowiedz Kocie..
      • Gość: Kot Re: Wyznanie IP: *.citibank.com 19.10.04, 09:51
        An-na-an... napisałaś tak jakbyś to była Ty...
        • an-na-an Re: Wyznanie 19.10.04, 13:49
          Gość portalu: Kot napisał(a):

          > An-na-an... napisałaś tak jakbyś to była Ty...


          u mnie wtedy nie padało. a Ten,o którym pamięć ciągle mnie boli porozmawiałby
          ze mną w cztery oczy... gdyby miał mi cokolwiek jeszcze do powiedzenia... ale
          nie ma.
          • Gość: Kot Re: Wyznanie IP: *.citibank.com 19.10.04, 14:43
            Skąd wiesz. Może ON ma jednak chęci i odwagę lecz po tym co zaszło jest
            przekonany, że nie chcesz go widzieć, a tym bardziej porozmawiać. Może nie chce
            się narzucać sobą. Może przez cały ten czas czekał tylko na drobny znak "między
            wierszami", że zależy Ci jeszcze na nim...
            • an-na-an Re: Wyznanie 23.10.04, 18:15
              czekalam przez te kilka dni na Niego. wiec widzisz.. . :( to jednak nie byles
              ty. nikt do mnie nie przyszedl. szkoda... powrocily tylko smutne wspomnienia i
              lzy. ale nie moja Milosc.;((((((((((
              • Gość: głupi kot Re: Wyznanie IP: *.man.bydgoszcz.pl 23.10.04, 20:43
                Dla mnie jest tylko jedna Anna - "sysunia"... :(
    • Gość: inna anna Re: Wyznanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 17:20
      Szkoda ze to wyznanie nie dotyczy mnie, pocieszę Cię że nie tylko Ty masz takie
      przeżycia, ja również i choć odeszłam, chciałabym żeby ktoś też mnie tak szukał!
      Niestety w moim życiu są inni faceci ale żaden nie jest NIM nie jest nawet
      namiastką jego...
      Cierpie tylko znacznie dłużej , jakies dwa lata...mam nadzieję że jednak to
      kiedyś minie
      pozdrawiam Cie i życze samozaparcia
      p.s. A może powinieneś spróbować nawiązać kontakt, może ona też czeka,tak jak
      ja.
      • Gość: rk Re: Wyznanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 03:16
        naprawde jestem zszokowany jak to przeczytalem i nie ukrywam, ze lezka
        zakrecila mi sie w oku. Kurde szkoda mi Ciebie, ze zostales rzucony to
        strasznie nieprzyjemne wiem, mnie bolalo chwilowe rozstanie, glupia kawa
        wszystko przypominala. Wiem, ze latwo mowic niz robic ale sprobuj sie otrzasnac
        i powiem Ci cos co powiedzialem jednemu z moich najlepszych kumpli ktory byl
        rzucony: szybciej znajdziesz kobiete nim sie spodziewasz, tak sie w jego
        przypadku stalo. Nie wstydz sie swoich uczuc, kiedy Ci nerwy strasznie puszczaj
        wyrzucaj z siebie co czujesz to napewno pomoze. Trzymaj sie!!!
    • joanni Re: Wyznanie 19.10.04, 10:00
      A już miałam nadzieję, że to mój Kot...
    • Gość: margie Re: Wyznanie IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 19.10.04, 12:14
      Ty sie lepiej do roboty wez w tym Citibanku, bo cie wypieprza i sie skonczy:))
      Poza tym, praca pomaga:))
      A tak na powaznie, coz czasami exhibicjonizm pomaga, tez tak kiedys zrobilam,
      wyrzygalam cala nienawisc do czlowieka ktorego kochalam nad zycie i ktory
      odszedl i paradoksalnie wlasnie nie te wspolczujace listy, tylko te ironiczne,
      uragliwe i w sumie wredne pomogly mi najbardziej.. Moze spowodowaly ze
      stwardnialam w sercu?
    • sokuta Re: Wyznanie 19.10.04, 12:28
      Bardzo się wzruszyłam tym tekstem. Jeśli ćwiczysz pióro to masz człowieku
      prawdziwy talent!
      Ale jeśli o rzeczywistości piszesz to wybacz ale widze to tak: gdybyś ty tę
      Anne naprawde kochał to z tym listem byś do niej poszedł a nie na forum,
      poruszyłbyś niebo i ziemie, żeby być z nią. A jeśli by naprawdę nie chciała to
      odszedłbyś bo przecież ją kochasz i chcesz by była szczęsliwa nawet bez ciebie.
      Czy ty wolisz kochać słowem tylko, w rzeczywistości wam to nie wychodzi? Wiesz
      przynajmniej gdzie robisz błąd? Czy tego też nie dopuszczasz do swojej
      świadomości. Wystarcza Ci epatowanie się tym uczuciem, Człowieku- żadna kobieta
      nie chce namiastkami żyć.
      A poza tym to daruj sobie te opowieści o kolejnych kobietach których "przecież
      nie kochasz bo kochasz Annę". Czym się to różni od zdrady męza który jest z
      żoną bo dobrze żeby jakieś ciepłe ciałko leżało obok, a uczuciami i myślami
      czeka tylko na sygnał od kochanki? Chyba nie myślisz, że ją wzruszysz i mile
      połaskoczesz tym, że traktujesz te kolejne kobiety tak przedmiotowo, może ją
      tez tak traktowałes. Jako kobieta nie chciałabym być na miejscu żadnej z
      nich.
      ]



      > Dlaczego odeszłaś...

      Chyba odważyłeś się porozmawiać z nią o powodach? Ale może się mylę,
      może to zupełnie inna historia .

      Przepraszam jeśli uraziłam cię. Pozdrawiam.
    • niedzwiedzica_sousie Re: Wyznanie 19.10.04, 15:02
      ja bardzo przepraszam, ale annie sie nie dziwię
      z takim dziamdziakiem nie wytrzymałabym ani chwili
      • Gość: Kot Re: Wyznanie IP: *.citibank.com 19.10.04, 15:33
        Droga nieźdzwiedzico. Mogę się założyć, że chciałabyś aby jakiś facet
        specjalnie dla Ciebie zamówił piosnekę u pianisty i nie bacząc na siedzących
        ludzi, jak również na to, że nie jest to miejsce do tańczenia poprosił Cię
        mimio wszystko do tańca. Wątpię jednak aby Twoja "niedźwiedzia" skóra była na
        tyle wrażliwa aby to docenić. Ania była i tym się różni od Ciebie.
        Pozdrawiam
        • anka2413 Re: Wyznanie 19.10.04, 15:45
          Gość portalu: Kot napisał(a):

          >Wątpię jednak aby Twoja "niedźwiedzia" skóra była na
          > tyle wrażliwa aby to docenić. Ania była i tym się różni od Ciebie.
          > Pozdrawiam
        • sokuta Re: Wyznanie 19.10.04, 15:46
          Boszzzzzzz... Ja tez się juz tej biednej dziewczynie nie dziwie, że miała cię
          dosyć... Ty jestes zdrowo stuknięty,oszołom- narcyz pełną gębą. A teraz jeszcze
          ją prześladujesz wystawaniem pod oknami, ckliwymi tekstami, rozdzieraniem szat
          SWOJEGO cierpienia. Musiałeś jej nieźle dać w kość bo być z takim
          pseudoromantykiem(??) to kierat nie życie.
          Wybacz.
          • Gość: KOT Re: Wyznanie IP: *.citibank.com 20.10.04, 12:02
            Aby zadośćuczynić niektórym osobom chciałbym napisać, że w liście sam siebie
            okresliłem "świnią" i sam siebie zapytałem "czy to normalne?" poddając
            wątpliwości stan swojego umysłu, wszystko jedno już czy nazwać ten
            stan "narcyzmem", czy "oszołomstwem" czy w jakikolwiek negatywny sposób. Jeśli
            ktoś uważnie przeczytał to zrozumie, iż krytykuję samego siebie, a więc mam
            dystans do tego o czym piszę. Idąc zaś za Sokratesem, głupi nie jest ten kto
            jest głupi i wie o tym lecz ten kto jest głupi, a udaje mądrego. Ja nikogo nie
            udaję lecz opisałem chaos który opanował mój umysł. Czuję, że gdzieś się
            pogubiłem ale czy nikt z Was nigdy w zyciu się nie pogubił. Jeśli ktoś z Was
            jest bez winy niech pierwszy rzuci we mnie kamień. Chciałbym poznać własne
            błędy, ktore popełniłem w przeszłości. Chcę doszukac się istoty tego, co robię
            źle lub co powinienem w sobie zmienić. Nie ulega zaś wątpliwości, że jakieś
            błędy popełniłem będąc z Anną i być może to właśnie one zaważyły na tym co się
            stało. Poza tym czy facet nie może mieć skomplikowanego życia uczuciowego?
            Dlaczego mi tego odmawiacie? Czy my mężczyźni w każdym przypadku jesteśmy dla
            Was tylko tępym workiem mięśni, którego mózgowie znajduje się poniżej pępka i
            który służy do sprawiania przyjemności wtedy kiedy na to macie ochotę?
            Jeśli w imię haseł zdrowego równouprawnienia płci, kobieta ma takie same prawa
            do tego co mężczyzna (tak powinno być jednakże z wykorzystaniem zasady zdrowego
            rozsądku) to mężczyzna powinien miec prawo także do uczuć w takim zakresie w
            jakim sie to tyczy Was - Kobiet. Chyba że mężczyzna posiadający rozterki natury
            uczuciowej jest dla niektórych osób na forum kimś nieznanym?!

            Teraz zaś parę słów o mojej obecnej sytuacji. Jeśli kobieta jest z jednym
            mężczyzną, a kocha drugiego, to zwyczajowo taka systuacja jest postrzegana jako
            wielka niespełniona miłość. Przyjaciólki pocieszają ja mówiąc wóczas "Boże, jak
            Ty jesteś nieszczęsliwa" itp. Jesli zaś to facet znajduje się w takiej
            sytuacji, zaraz czyni się na niego nagonkę w tle której brzmi złowrogie
            feministyczne pomrukiwanie. Nie oczekuję współczucia (Miło jest jednak dostać
            od kogoś kilka słów zrozumienia). Póki co daję sobie w życiu całkiem nieźle
            radę, na polu zawodowym, sportowym, koleżeńskim i w wielu innych dziedzinach.
            Życie targnęło jednak moim losem w ten sposób, a nie inaczej. Szukając jedynej
            rzeczy której mi brakuje - uczucia, znalazłem się za zakrętem tym, a nie innym.
            Nie wiem co wydarzy się dalej. Generalnie jednak z kobietami żyję całkiem
            nieźle. Mam kilka wspaniałych koleżanek z którymi doskonale się rozumiem. Nie
            mam więc również problemów natury psychicznej, ani też nie jestem zapatrzony w
            siebie. Potrafię dostrzec swoje wady i rozmawiac o nich bez mrugnięcia okiem.

            Wasze posty dają dużo do myślenia ale prawda jest taka, że najłatwiej jest Wam
            oceniać negatywnie, a im mniej macie ku temu podstaw i im mniej znacie
            sytuację, tym Wam łatwiej. List do A. jest tylko pewnym wycinkiem
            rzeczywistości, zapisem uczuć jakie targają moim umysłem ale już na podstawie
            tego dajecie sobie prawo do pełnego sądu. Tylko nie odpowiadajcie na ten zarzut
            burzą agresywnych odpowiedzi, bo nie mam na celu wszczynania wojny z Wami. Po
            prostu nie chce mi się. To bez sensu. Z natury nie jestem agresywnym typem i
            testosteron nie odwala mi do łba jak niektórym "prawdziwym" mężczyznom. Swoich
            negatywnych emocji nie wyzwalam na co dzień w życiu ale nie oznacza to, że nie
            mam swojego zdania, co już chyba zdążyłem udowodnić.
            Ciekawe, że wśród kobiet zdania są podzielone i niektóre z Was odpisały całkiem
            mile inne zaś od samego początku uniosły się i zjechały mnie od stóp do głów.
            Być może działa tu stare przysłowie "Uderz w stół, a nożyce się odezwą". Warto
            nad tym się także zastanowić... Nie będę już pisał dalej co mam na myśli, bo
            chyba się łatwo się domyslić. Nie chcę już dalej też drażnić ale podkreślam, że
            nie boję się krytyki.
            Mimo wszystko też wezmę sobie wszystkie uwagi do serca, nie tylko te dobre lecz
            również te złe, a może przede wszystkim te złe. Dzięki.

            PS. Przydałaby się definicja dziamdziania, bo dla mnie "dziamdziuła" to facet
            niezaradny, który potyka się o własne nogi i nie potrafi zmienić koła w
            samochodzie w 5 minut albo naprawić kranu ale nie na pewno ten który potrafi
            rozmawiać o uczuciach.
            PS2. Mógłbym pisać krótko i prostym jęzkiem ale wówczas nikogo mój list by nie
            zainteresował. Nigdy nie podejmowałem próby literackiej. Cieszę się, że mój
            język komuś odpowiada.
            PS3. Powyższe piszę dziś wieczorkiem w mieszkaniu, zresztą jak cały list do A.
            Z chwilowego braku internetu wysyłam go jednak z pracy, gdzie nie mam czasu na
            pisanie taaakich "wypracowań" więć prosze być spokojnym.
            PS4. Pocałunek był tylko kropką nad i.
            • sokuta Re: Wyznanie 20.10.04, 12:29
              Przeczytałam. Zdania nie zmieniłam. Dzimdziułą emocjonalnym może się być nawet
              umiejąc zmieniać koło w samochodzie.

              > Nie ulega zaś wątpliwości, że jakieś
              > błędy popełniłem będąc z Anną i być może to właśnie one zaważyły na tym co
              >się > stało. Poza tym czy facet nie może mieć skomplikowanego życia
              >uczuciowego?

              Bardzo wygodne wytłumaczenie.

              > Nie wiem co wydarzy się dalej. Generalnie jednak z kobietami żyję całkiem
              > nieźle. Mam kilka wspaniałych koleżanek z którymi doskonale się rozumiem.

              Ja wiem!:)) NIC się nie wydarzy. Przynajmniej w temacie Anny. Bo jesteś
              dziamdziułą :)) Poprzestaniesz na koleżankach,koleżaneczkach, szczegól\nie
              tych "dzikich" co całują nie tak jak Anna.


              > Z chwilowego braku internetu wysyłam go jednak z pracy, gdzie nie mam czasu
              na > pisanie taaakich "wypracowań" więć prosze być spokojnym.

              Człowieku, gdybys ty tę energie na ŻYCIE przeznaczał a nie na wzdychania,
              teorie, rozczulanie się nad sobą i czczą pisanine. To może nawet Anna by nie
              odeszła.

              Niniejszym pozdrawiam Annę. :) Omijaj dziamdziaków co nigdy nie wiedzą czego
              naprawdę chcą, a jak już ich oswieci to są "zbyt wrażliwi" by powalczyc o to.
              • Gość: KOT Re: Wyznanie IP: *.citibank.com 20.10.04, 12:37
                ;)
              • zemsta_batmana sokuta 20.10.04, 12:58
                jesteś głupia jak but
                tyle powiem

                do kota - zrób tyle ile możesz,
                żeby nie mieć do siebie pretensji, żalu
                że mogłeś coś zrobić i tego nie zrobiłeś
                • sokuta Re: sokuta 20.10.04, 13:02
                  zemsta_batmana napisała:

                  > jesteś głupia jak but
                  > tyle powiem

                  Nudzisz batman, a gadaj sobie co chcesz.


                  > do kota - zrób tyle ile możesz,
                  > żeby nie mieć do siebie pretensji, żalu
                  > że mogłeś coś zrobić i tego nie zrobiłeś

                  Przecież już zrobił WSZYSTKO na co go stać. NAPISAŁ na FORUM. Ulżyło mu, a
                  teraz umówi się na wieczór z ta co zbyt dziko całuje. Założymy się?
                  • Gość: KOT Re: sokuta IP: *.citibank.com 20.10.04, 13:33
                    Sokuta, chciałaś ekshibicjonizmu to masz.
                    Wszystko co mozna było zrobić, zrobiłem kilka miesięcy temu jak rozstaliśmy
                    się. Po rozstaniu dzwoniłem, próbowałem spotkać się, porozmawiać, wysyłałem
                    smsy, napisałem wreszcie też list. Pierwszy był w zasadzie dumnym "typowo
                    męskim" listem w którym nie widziałem w sobie zarzutów. Podarłem go i napisałem
                    nowy bo spróbowałem zobaczyć wszystko z jej strony. Doszedłem do wniosku, że
                    naprawdę mogłem być temu wszystkiemu winny. Próbowąłem doszukać się czegoś co
                    mogło spowodować to rozstanie, a byłem wtedy akurat w trudnej i dość
                    stresującej sytuacji. Miałem do napisania pracę. Przede mną był egzamin końcowy
                    z podyplomowoych studiów. Goniły mnie bezlitośnie nadchodzące terminy. Więc za
                    rozstanie winiłem siebie, że może za mało czasu jej poświęcałem, za mało
                    uśmiechu było, że może byłem zbyt egosityczny. A im bliżej było egzaminu tym
                    bardziej moje myśli coraz koncentrowały się na zakończaniu pomyslnym studiów.
                    Anna tak naprawdę nigdy nie powiedziała mi dlaczego ode mnie odeszła. I to mnie
                    boli. Boli również to, że na kilka dni przed rozstaniem pojechalismy do Sopotu
                    na jeden dzień. Już wtedy coś było nie tak. Próbowałem dowiedzieć się co się
                    dzieje, wielokrotnie zaczynałem rozmowę na ten temat jednak bez zaangażowania z
                    jej strony. Po przyjeździe nie odezwała się przez kilka dni. Odezwała się potem
                    raz po to aby się ze mną umówić na spotkanie na którym powiedziała, że
                    odchodzi. Może dlatego mnie tak boli nawet po takim czasie, bo nie wiem
                    kompletnie co się stało i dlaczego tak się zachowała. A że bardzo mi na niej
                    zależy czuła i wiedziała już przed rozstaniem. Dałem jej bardzo dużo
                    (wystarczająco dużo) razy odczuć, że jest dla mnie kimś wyjątkowym.
                    Zadowolona...?!!!
                    Wiem, że i tak napiszesz swoje o tym dziamdzianiu. No cóż, ja swoje Ty swoje...
                    Pozdrawiam
                    Kot

                    PS. To, że napisałem na forum nie jest więc jedyną rzeczą na którą mnie było
                    stać ale po tym wszystkim co zrobiłem kilka miesięcy temu uważałem, że skoro
                    próbowałem ale mimo to nie chciała porozmawiać to nie można się tak narzucać w
                    nieskończoność.

                    • sokuta Re: sokuta 20.10.04, 14:01
                      Człowieku!! Gdzie ty wyczytałeś tę zachętę ode mnie do ekshibicjonizmu????
                      Chcesz się tu użalać nad soba to rób to. Ale nie zwalaj na innych
                      odpowiedzialności, nie usprawiedliwiaj się, że to ich wina(albo egzaminu,albo
                      trzęsienia ziemi w Japonii), że o tym piszesz!

                      Poza tym:

                      > Dałem jej bardzo dużo
                      > (wystarczająco dużo) razy odczuć, że jest dla mnie kimś wyjątkowym.

                      > po tym wszystkim co zrobiłem kilka miesięcy temu uważałem, że skoro
                      > próbowałem ale mimo to nie chciała porozmawiać to nie można się tak narzucać
                      w > nieskończoność.


                      Acha. Więc nie zamierzasz zrobić już nic więcej bo uważasz,że wystarczajaco
                      dużo zrobiłeś. Twój wybór. Tylko po co te jęki? (patrz- wypowiedź KY poniżej)

                      • Gość: Kot Re: sokuta IP: *.citibank.com 20.10.04, 14:11
                        Sokuta, z poczatku myślałem, że z Ciebie równa gościówa do dyskusji ale widzę
                        teraz, że niedokładnie czytasz. Pozdrawiam i żegnam.

                        PS. Gdybym napisał że do dzisiaj dzwonię do niej przez ostatnich kilka miesięcy
                        napisałabyś zapewne, że jestem pscyholem i powinieniem dać jej spokój. Zresztą
                        ktoś juz tak o mnie napisał, przy okazji komentarza do mojego zapatrzenia się w
                        jej okno, skąd mogła mnie widzieć najwyżej nie większego niż paznokieć.
                        Tak czy siak nigdy nie dogodzisz.
                        • sokuta Re: sokuta 20.10.04, 14:21
                          A o czym tu dyskutować??? O tym czy ona jeszcze chce być z tobą? Ja mam ci to
                          powiedzieć??
                          Czy o tym czy ty masz się odważyć z nią jeszcze raz porozmawiać?? A może ktoś
                          inny za ciebie ma się odważyć?? Może zadzwonić za ciebie?zapytać jej??
                          A najlepiej, to żeby to ona wróciła sama. Wtedy zaczniesz się zastanawiać czy z
                          tej dzikiej zrezygnować czy nie, bo może jednak dzika nie była taka zła.

                          >> Tak czy siak nigdy nie dogodzisz.

                          Właśnie:))) Dobrze się podsumowałeś.

                          • Gość: Kot Re: sokuta IP: *.citibank.com 20.10.04, 14:26
                            Właśnie na to liczyłem, że zadzwonisz za mnie. Czekałem aż się zadeklarujesz. :)
                            • sokuta Re: sokuta 20.10.04, 14:35
                              Bo dziamdziaki to tak mają.

                              Uświadom sobie coś: od ciebie zależy co robisz ze swoim życiem/. Boli cię, że
                              nie wiesz czemu odeszła, więc idź poproś ją o rozmowe i wytłumaczenie. Ale nie
                              mękol jej o powrocie, tylko porozmawiaj o tym co było. Na tyle cię chyba stać?
                              Czy się mylę? Czy wolisz tu pisać ckliwe harlekiny, krygując się przy
                              okazji: "ach,jaka ze mnie świnia bo śpie z tą a kocham tamtą".

                              Druga wersja: pojęcz jeszcze z rok. Potem ci minie.

                              Wybór należy do ciebie.
                              • Gość: Kot Re: sokuta IP: *.citibank.com 20.10.04, 14:51
                                Ok. :) Ale jak ustosunkujesz się do tego, że wielokrotnie próbowałem to zrobić
                                i nie chciała, ani tuż przed rozstaniem, ani po... Jesli nie chciała to nie
                                chciała. Miałem kilka okazji aby się o tym dobitnie przekonać. Czy zatem jest
                                sens wracać do tego? Czy mam nie dawać za wygraną jak piszesz, czy mam ją
                                zadręczać telefonami i prośbą o spotkanie. Chyba powinienem uszanować jej wolę?
                                Czy nie i przypomnieć o sobie. A może jeśli mówiła nie to znaczyło tak?
                                Wszystko można podłożyć po dtę sytuację. Jesteś kobietą więc poradź mi jak
                                prawdziwa kobieta. Proszę spróbuj odpowiedzieć na moje pytania, a nie tylko
                                dawać głupiomądre rady. Oczekuję konkretnej odpowiedzi, bez ironi i sarkazmu.
                                Mój list nie był skargą, ani jękiem, bólem z którym chciałem się epatować na
                                forum. Do tego czasu nosiłem go w sobie i spokojnie wytrzymałbym z nim ale dość
                                przypadkowo wrócił i ponownie w mojej głowie zaczęły pulsować wspomnienia i
                                znaki zapytania. Forum jest po to aby przeczytać opinie innych i taka była tez
                                moja intencja po części, oczywiście w pewnym stopniu prowokująca. O innych
                                pisałem już także więc nie będę się powtarzał.
                                Czekam na odpowiedź.

                                • sokuta Re: sokuta 20.10.04, 15:09
                                  Dlaczego? Bo zapewne cię zapewne miała dosyć, z jakichś tam powodów. Bo się
                                  chciała odciąć i zapomnieć. Mówisz, że minęło kilka miesięcy więc część uczuć
                                  już "oklapła" . Może będzie chciała z tobą porozmawiać a może nie. Ale to tobie
                                  podobno zależy.

                                  > Czy zatem jest
                                  > sens wracać do tego?

                                  Ty sobie na to odpowiedz. Bo ty będziesz się z tym borykał dalej cokolwiek się
                                  wydarzy bądź niewydarzy.
                                  Opowiadałes coś o "miłości". Ale jak stawiasz takie pytania to jakoś wątpię w
                                  tę miłość.
                                  Jeśli zacząłeś o niej myśleć bo nic innego-lepszego ci się nie trafiło to daruj
                                  sobie. Rok przeleci szybko, pocieszysz sie czymś następnym.


                                  >Czy mam nie dawać za wygraną jak piszesz, czy mam ją
                                  > zadręczać telefonami i prośbą o spotkanie. Chyba powinienem uszanować jej
                                  >wolę?

                                  Jakie zadręczać???? Czy to twój sposób na życie czy co???
                                  Potrzebujesz rozmowy z nią i spokojnego podsumowania waszego związku,
                                  zrozumienia co poszło nie tak, jest to dla ciebie ważne - poproś ją o to. A
                                  jeśli uważasz, że zrobiłeś już dość to daruj sobie spotkanie i pisz harlekiny
                                  będziesz bogaty :)).
                                • Gość: evana Re: sokuta IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.10.04, 00:14
                                  Sluchaj Kocie a moze ona jest w ciazy i nie chce cie w to mieszac. Mowie
                                  powaznie.
                                  • Gość: rk Re: sokuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 00:47
                                    Kocie tak czytam sobie te posty juz od dwoch dni, coz dyskusja rozgorzala na
                                    dobre i to dobrze, ale po tym co napisalees to wydaje mi sie, ze powinienes dac
                                    sobie siana. Zrobiles juz az nadto rozmawiales probowales pisac sms'owac i nic
                                    z tego, widziales ja i tez nic z tego to powinienes chyba jednak dac sobie
                                    spokoj. Wiem to trudne bolesne ale tego kwiatu to pol swiatu wiec pewnie
                                    znajdziesz jakas kobiete, ktora pozwoli Ci zapomnic o Ani to tego stopnia, ze z
                                    ta kolejna ukochana bedziesz w stanie wiesc szczesliwe zycie. Rany w sercu
                                    niestety nie znikaja, tylko sie zablizniaja, ale od nas zalezy na ile. Poki co
                                    to spotykaj sie z roznymi ludzmi, zajmuj sobie czas roznymi rzeczami i probuj
                                    zapomniec. Gratulacje ze mimo tego stresu udalo Ci sie skonczyc studia!!! trzym
                                    sie!
              • Gość: Magdalena Re: Wyznanie IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 19:50
                Jesteś wstrętna. Wstrętna, wredna i podla. Brak slów !!!!!!
                • sokuta Re: Wyznanie 28.10.04, 09:32
                  Gość portalu: Magdalena napisał(a):

                  > Jesteś wstrętna. Wstrętna, wredna i podla. Brak slów !!!!!!


                  Madziu, ale o co Ci chodzi?
                  Nie wstydz sie, powiedz.
            • niedzwiedzica_sousie zbędna polemika... 20.10.04, 13:05

              • niedzwiedzica_sousie Re: zbędna polemika... 20.10.04, 13:23
                sorry, wysłało mi się puste
                po pierwsze - każde odmienne zdanie zawarte w tym wątku traktujesz jak
                agrestywny atak na swoją osobę. nie jesteś w stanie pojąć odmienności gustów i
                potrzeb. wkurzają mnie insytuacje, że nigdy w życiu nie przytrafiło mi się nic
                romantycznego i w szale zazdrości wylewam na ciebie-bezbronnego, uczuciowego,
                prawego, romantycznego rycerza jad cynizmu, frustracji i nienawiści.
                dla mnie wschody słońca i pianista w winiarni są po prostu tanimi chwytami
                starymi jak świat, które są stałym elementem romantycznych komedii mejd in
                holiłud i po prostu mnie nie kręcą. ponad wszystko cenię sobie indywidualizm.
                dla pocieszenia dodam, że wiele (może nawet większość) kobiet lubi takie ruchy
                i w związku z tym nie powinieneś się tak bardzo moim zdaniem przejmować.
                nie napisałeś żadnych konkretów o waszym związku. dlaczego ona odeszła.
                opisałeś jedynie "piękne chwile" - zrozumiałam, że to było clue waszej
                znajomości. dla mnie to mdłe.
                "świnia" piszesz o sobie jedynie w kontekście obecnej znajomości. ja z kolei
                uważam, że spotykanie się z kimś dla seksu (tym bardziej, że obie strony to
                jawnie deklarują i wiedzą na czym stoją) jest rzeczą zupełnie zwykłą i
                zrozumiałą i nie pojmuję, jak z takiego powodu można czuć się świnią - dlatego
                też to kajanie się wydaje mi się sztuczne.
                romantyzm...
                no tak, to chyba mi najbardziej kością w gardle stanęło. pozwól, że cie
                zacytuję:
                "Hmm... Taaakie studia skónczyła i kontunuuje naukę w doprawdy imponującym
                kierunku, więc chyba w parze z wiedzą idzie inteligencja?! Powienna mieć
                poukładane w głowie. Wiedzieć, czego chce. Atrakcyjna też jest... Rokowania co
                do ciekawego związku są naprawde duże(?!)"
                wiesz co zachwyca romantyka w dziewczynie? gwiadki w oczach, zmysłowe usta,
                tembr głosu, czar spojrzeń, pąsów, westchnień, zamiłowanie do poezji itd.
                a ty chłodno kalkulujesz na podstawie ukończonych studiów, że dana dziewczyna
                jest dobrą kandydatką na partnerkę. W ogóle sam fakt oceniania kogoś na
                postawie wykształcenia to cecha, która jest dla mnie równoważna z obłudą,
                krótkowzrocznością, zakłamaniem, brakiem tolerancji i małostkowością.
                to tyle, co mi przychodzi do głowy, niestety nie mam czasu na produkcję domową,
                piszę "na kolanie" w pracy
                baj
                • niedzwiedzica_sousie ZATKAŁO CIĘ KOCIE??????????? 21.10.04, 08:13

                  • Gość: Magdalena Re: ZATKAŁO CIĘ KOCIE??????????? IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 19:54
                    Lubimy sobie pochlebiać, co ?
                    • niedzwiedzica_sousie Re: ZATKAŁO CIĘ KOCIE??????????? 28.10.04, 11:52
                      a mogłabyś precyzyjniej sformułować ten swój atak a najlepiej podać jeszcze
                      jego motywy????
            • zemsta_batmana jeszcze jedno 20.10.04, 13:31
              > Jeśli kobieta jest z jednym
              > mężczyzną, a kocha drugiego, to zwyczajowo taka systuacja jest postrzegana
              jako
              >
              > wielka niespełniona miłość. Przyjaciólki pocieszają ja mówiąc wóczas "Boże,
              jak
              >
              > Ty jesteś nieszczęsliwa" itp. Jesli zaś to facet znajduje się w takiej
              > sytuacji, zaraz czyni się na niego nagonkę w tle której brzmi złowrogie
              > feministyczne pomrukiwanie.

              jesli kobieta kocha kogoś a jest z kimś innym, to jest zwyczajną szmatą, albo
              jej "uczucie" o piramida próżnych niezaspokojonych wymagań

              I mówię to jako kobieta.
              Feministki mogą mnie pocałować w d..ę
              są to obrzydliwe babo-chłopy.
              W tym galopie cywilizacji zaraz przestaniemy odróżniać jedną płeć od drugiej
              słowo daję.

              • niedzwiedzica_sousie Re: jeszcze jedno 20.10.04, 13:34
                > W tym galopie cywilizacji zaraz przestaniemy odróżniać jedną płeć od drugiej
                > słowo daję.

                jak nam faceci zdziamdzieją do końca, to niewątpliwie :))))))))))))))
            • Gość: Magdalena Re: Wyznanie IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 19:45
              Przykro mi, że Cię tak infantylnie zjechaly. Dla mnie tylko uczuciowy mężczyzna
              jest "prawdziwy". Trzymaj się i nie przejmuj tymi bzdurami, które wypisują malo
              wrażliwe osoby. Nic nie radzę, bo nie ma tu chyba jakiegoś konkretnego wyjścia
              z sytuacji. Szkoda, że tak wyszlo, po prostu...
        • niedzwiedzica_sousie Re: Wyznanie 19.10.04, 15:46
          drogi kocie!
          jak to dobrze że na świecie jest różnorodność. gusta różne, upodobania i
          potrzeby.
          gdyby jakiś facet narobił mi tak skrajnego obciachu, jaki opisujesz, to
          zapewniam, że nie odezwałabym sie do niego nigdy w życiu. co ja jestem? jakaś
          gościówa z casablanki żeby takie solowe balety wywalać na środku normalnej
          knajpy??? dla mnie romantyzm przejawia sie zupełnie inaczej, a w facecie cenię
          sobie cały szereg innych cech. co nie znaczy przy okazji, że nie jestem bardzo
          wrażliwa! owszem jestem, ale nie na tandetę (wg moich standardów)
          życzę ci, byś odnalazł to, czego szukasz!
          • Gość: rezzzz Re: Wyznanie IP: *.eracent.pl / 212.180.147.* 19.10.04, 17:30
            Tylko pogratulowac. Warto chyba czasem przeczytaj wlasny post kilka linni wyzej
            zanim sie cos zacznie pisac. Piszesz ze rozne sa gusta, fajnie, zaakceptuj to
            tez w druga strone. Wolno chyba ludziom tanczyc sobie i zamawiac piosenki,
            nieprawdaz? Nie znaczy to od razu ze autor tego watku jest dziamdziakiem a jego
            kobieta byla jakas gosciowa z casablanci.
            • niedzwiedzica_sousie ło matko 20.10.04, 09:02
              a dlaczego myślisz że ja akcetptuję tylko w jedną stronę (czyli moją?)
              właśnie dlatego to napisałam, że uznaję istnienie osób kompletnie ode mnie
              odmiennych. dla podkreślenia tej odmienności opisałam MÓJ PUNKT WIDZENIA na
              sprawę. świetnie rozumiem, że ktoś ma innych, choć nie rozmumiem tego innego
              myślenia.
              mam prawo wyrazić swoją opinię jak każdy inny, czemu się nie czepiasz
              wypowiedzi proautorskich? czyżby u ciebie było kiepsko z tolerancją o którą tak
              walczysz??
              • rezzz Re: ło matko 20.10.04, 09:49
                Chodzi tylko i wylacznie o brak konsekwencji. Masz prawo wypisywac co tylko
                chcesz. Szmieszne po prostu jest troche, gdy uzywasz slowa 'tolerancja' broniac
                sie, jednoczesnie wczesniej piszesz dosc nietolerancyjny post.

                Ahh i o co chodzi z tym TWOIM PUNKTEM WIDZENIA? Czemu on taki duzy? To byl
                jakies kluczowy element Twojej wypowiedzi?
                • niedzwiedzica_sousie Re: ło matko 20.10.04, 09:52
                  dokładnie! to był kluczowy element mojej wypowiedzi :)
                  tolerancja nie polega na posiadaniu takiego samego zdania ale na akceptowaniu
                  istnienia zdań odmiennych.
                  w moim odczuciu facet z serii "kot" to dziamdziak i tyle, co nie znaczy, że wg
                  mnie nie ma prawa do życia i szczęścia.
                  jak wg ciebie mogłabym zachować swoje zdanie i pozostać tolerancyjną? to jest
                  dla mnie zagadka
                  • rezzz Re: ło matko 20.10.04, 10:07
                    Jedno z drugim nie ma nic wspolnego, tolerancja chyba polega na nieobrazaniu
                    innych z powodu ich odmiennego zdania.

                    Moze powinnas tutaj zerknac:
                    portalwiedzy.onet.pl/64683,haslo.html
                    • niedzwiedzica_sousie Re: ło matko 20.10.04, 10:17
                      kurcze, zerknęłam i nie zauważyłam znaczących rozbieżności z tym co pisałam
                      wyżej
                      o obrażaniu z kolei nic tam nie ma :))
                      dobraa, nie chce mi sie więcej dyskutować, uważasz że jestem be to i tak cię do
                      siebie nie przekonam. nie wszyscy muszą mnie lubić :))
                      baj :)
                      • rezzz Re: ło matko 20.10.04, 11:52
                        Spokojnie, wcale nie uwazam, ze jestes be;)
                        baj:)
    • anka2413 Re: Wyznanie 19.10.04, 15:22
      niedzwiedzico rozumiem cie, mie ten tekst nie wzruszył tylko zirytował ;( nie
      wiem, uczuć nie mam czy co?
    • Gość: Prezes Sobótka Re: Wyznanie IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 19.10.04, 15:24
      > Ty sie lepiej do roboty wez w tym Citibanku, bo cie wypieprza i sie
      > skonczy:)) [...]

      Tak!!!
      Tylko popatrz:

      free.art.pl/galeria_rusz/maszyny2.jpg

      • Gość: KY Re: Wyznanie IP: *.aster.pl 19.10.04, 15:54
        No i Kot nie odpowiedział na moje pytanie.
        Jest to zatem typowe, nomen omen, miauczenie faceta, który u jednej nie dostał
        (chociaż miała nadzieję, i pewnie dlatego odszedł od Anny) i wtedy zreflektował
        się, że jednak "kocha" tamtą.
        Ten post nigdy by nie powstał, gdyby ta ostatnia taka dzika nie była.
        • sokuta Re: Wyznanie 20.10.04, 08:26
          Trafiłaś w sedno!
    • hajola Re: Wyznanie 19.10.04, 17:51
      ładnie piszesz...
      • katja Re: Wyznanie 20.10.04, 12:58
        Rozumiem ciebie; przezylam i przezywam cos podobnego. Mam nowego mezczyzne ,
        przystojnego, milego, kulturalnego bla bla bla ...ale nic sie nie dzieje i
        dlugo nic sie nie zaiskrzy. Chyba lepiej bylo byc sama, wowczas nic mi jego nie
        przypominalo a tak? Nieswiadomie porownania na niekorzysc.
        Przezylam taka scene jaka ty opisujesz; tanczylismy w kawiarni w Swinoujsciu na
        deptaku a on zamowil nasza piosenke u muzyka. Dokladnie wiem co czujesz. Nie
        wiedzialam ,ze mezczyzni sa zdolni do takich uczuc, obudzilaes we mnie nadzieje
        na lepsze jutro. Jest mozliwosc spotkania uczuciowego faceta.
        • Gość: women podsumowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 22:02
          Hej Kocie
          przeczytałam co opisałeś i mam kilka sugestii.
          Jeśli zostawiła Cie tak bez słowa to według mnie znaczy:
          a) znalazła innego
          b) coś jej dolega
          c)przestała Cie kochac lub ngdy nie kochała
          watpie abyś Ty popełnił tu jakis błąd, gdyby miała zarzuty to zakładając że jej
          na Tobie zależało raczej podjęłaby przynajmniej próbe rozmowy na trapiący ją
          problem.
          Co możesz lub powinienes zrobić?
          Według mojej skromnej wiedzy 36-letniej kobiety, to jesteśmy tak na gorąco
          raczej uparte w swoich postanowieniach, trzeba odczekać jakiś czas aby coś
          mogło sie zmienić.
          Jeśli próbowałeś zaraz po rozstaniu to zarówno w przypadku a, b i c nie mogłes
          uzyskać pozytywnego rozwiązania.
          Ja sama kiedyś zerwałam bo myślałam że już nie kocham, potzrebowałam półroku
          aby zrozumieć że tamten to był jednak TEN!
          Spróbuj jeszcze raz, może ona jednak czeka, może coś się zmieniło, uwierz ze
          czesto bardzo trudno jest nawiązać ponowny kontakt.
          Myślę że przynajmniej należy Ci sie wyjaśnienie jakie by ono miało nie być. I
          własnie do tego spróbuj ja przekonać ze własnie tego oczekujesz i niczego
          więcej.
          Może miałeś dobry kontakt z matką i możesz ją "zbajerować" troszkę, moze jest
          śmiertelnie chora etc!
          Walcz bo o miłość trzeba walczyć i nie ma tu wstydu ani fałszywego honoru
          pozdrawiam
          • sokuta Re: podsumowanie 21.10.04, 08:47
            Dobrze piszesz, ale czytając Kota dochodzę do wniosku, że ona nie odeszła bez
            słowa. Kot ma potworne problemy z komunikacją i rozumieniem tego co się do
            niego pisze, przyjmuje do wiadomości tylko to co mu odpowiada, krytykę odrzuca,
            nie wyciąga wniosków..
            Zapewne tamta dziewczyna sygnalizowała mu wiele, lecz on nie przyjmował tego do
            wiadomości bo wiedział swoje, może skoncentrowany na robieniu romantycznego
            nastroju uznał, że to wystarczy i odpuścił sobie problemy w ich związku .:))
            Nie wierzę, żeby dziewczyna odeszła tak po prostu nic nie mówiąc- chyba że do
            innego mężczyzny. Kot jej musiał nieźle dać w kość, może zranił, może
            skrzywdził, może tylko nie słuchał; aż miała dość. A teraz Kot roni krokodyle
            łzy w biuście "dzikiej" (z którą co prawda nie zakochali się w sobie, ale jak
            Kot napisał wyżej :"która jeszcze nie wie o tym,że ich łączy tylko seks i która
            myśli,że to jest uczucie"....- znamienne?to manipulacja kolejną dziewczyną).
            Tak się nie traktuje osoby z którą się jest. To brak szacunku do niej. O
            związek należy dbać gdy on jest, nie traktować go jako "wyjście awaryjne" do
            którego zawsze można wrócić jesli nic lepszego się nie trafi lub znudzą się
            przygody z innymi.
            • zemsta_batmana coś mi to przypomina 21.10.04, 09:57

              bleee!

              i tu zgodzę się Tobą, koleżanko
              niestety

              panie, obudź się pan
              może wreszcie
              jednak...
              • Gość: ... Re: coś mi to przypomina IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 21.10.04, 16:28
                coś Ci to przypomina? Mnie też;)))))))))))))))
                • Gość: marzena Re: coś mi to przypomina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 19:24
                  jest nas więcej ;))))))))))))))))))
    • Gość: Artur Re: Wyznanie IP: *.ss.shawcable.net 20.10.04, 23:21
      Masz ten sam problem co niejaki Tabor
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=16793748
      I tak pewnie nie uwierzysz
    • Gość: kathia Re: Wyznanie IP: 82.160.57.* 21.10.04, 00:20
      ej Kocie:) mam pytanko:czy ona kogoś teraz ma? i dlaczego się rozstaliście??
      może byla/jest szansa na powrót...może nie wszystko jest stracone-jeśli
      naprawde ją kochasz to idź do niej i jej to powiedz-walcz o miłość :)
      p.s wzruszyło mnie to wyznania:( pomyślałam sobie,że mój chłopak,gdy zerwiemy
      zrobic coś podobnego (nie mam do ciebie tutaj żadnej aluzji bo nie wiem jak
      wasz związek się skończył,ale chodzi mi o jedną rzecz...), tzn ja bardzo kocham
      swojego chłopaka-gdybyśmy zerwali i on od razu poszedł szukać
      pocieszenia,zamiast w jakiś sposób pogadać,albo chociaż "pocierpieć" to
      doszłabym do wniosku,że on wcale mnie nie kochał i że mu nie zależało:( było by
      mi bardzo przykro:( ale to juz tak ode mnie:) 3maj się
    • ania.anna4 Re: Wyznanie 21.10.04, 15:06
      Ukochany,

      Jednak napiszę do Ciebie.
      Mimo rozstania czekałam na Ciebie, tęskniłam rozpaczliwie. Czekałam na Ciebie
      długie dnie, tygodnie i miesiące, długie wieczory, i długie przepłakane noce, i
      co wieczór stałam w oknie VII piętra łudząc się, że...że coś
      zrozumiałeś....i że przyjdziesz, że wrócisz, że powiesz....
      To ja odeszłam... a Ty odszedłeś ode mnie dużo wcześniej... mimo, że niby
      byliśmy razem, pamiętasz? Przypominasz sobie jak było? Ile łez, ile słów padło
      nadaremnie... z którymi nie zrobiłeś nic, które nie znalazły w Tobie żadnego
      oddźwięku... Zostawiając mnie samą z całym bólem...
      Czy to można było nazwać byciem razem? Dzisiaj już wątpię,... nie tak chcę
      żyć. Wydawało się, że Ty byłeś dla mnie, stworzony, mogliśmy razem góry
      przenosić...mogliśmy.
      Pamiętasz ostatnią wycieczkę do Gdańska? Pamiętasz czerwone muszelki na
      straganie? Pamiętasz co Ci wtedy powiedziałam....?

      Ale życie, uczucia... to nie ścinanie włosów które maja niekończąca zdolność
      odrastania.
      Dałeś mi wiele, zabrałeś dużo.... Czasem myślę, że to szczęście, że kiedyś
      spotkaliśmy się.... czasem myślę, że to złe fatum skrzyżowało nasze ścieżki...
      Czy więcej w tym było piękna czy bólu.... Byłam z Tobą ogromnie szczęśliwa i
      potwornie nieszczęśliwa zarazem bo..(...)

      Mam Ci teraz opisać czy i z kim się spotykam? Czy nam dobrze w łóżku? Czy
      pieści mnie tak samo jak Ty czy inaczej? Ile mam orgazmów?... Wybacz... nie
      dla Twoich to uszu.
      Kiedy moje serce będzie gotowe bić na nowo dla miłości –zabije...Przygotowuję
      je do tego... Nie rozdaję przygodnym znajomym. Miłość mam w sobie i ktoś ją
      otrzyma, kto potrafi ją w pełni odwzajemnić, bez kłamstw, bez wykorzystywania
      sytuacji, bez odgrywania się, bez podłości..... Komuś, kto nie będzie się bał,
      kto będzie chciał być ze mną...nie pobyć...
      To, jak mnie potraktowałeś na koniec, Twoja reakcja....to było podłe.... podłe
      i okrutne. Mnie....i kogoś jeszcze.

      Słowa...słowa...słowa...słowa.... nie czekam już. Nie czekam na kolejne puste
      słowa. Na kolejny kaprys wiecznego chłopca...

      We mnie został ból. On też kiedyś przeminie.

      Wczorajsze zboże zostało już skoszone.
      Czasu było aż nadto...był on nasz.
      Przyszłość mogła być nasza.
      Lecz teraz czas przeminął, jak wiosenny wiatr, jak babie lato, jak jesienne
      liście.
      Czasu było dość...

      Anna
      • zemsta_batmana to też mi coś przypomina 21.10.04, 15:33
        • sokuta Re: to też mi coś przypomina 21.10.04, 15:44
          Mówisz o sobie?
          To forum Batmanie :)). Tu wszystko sie kreci wokół jednego. Ale jak kto ładnie
          pisze to się miło czyta.
          A zresztą ludzie od pokoleń z zamiłowaniem popełniają takie same błędy i
          przeżywają podobne cierpienia, w kóło to samo, a gdzie mądrość poprzedników:)).
          (Chyba, że swojej historii się dopatrzyłaś? Ta nienawiść z psychologii...)
          Pozdrowka.
          • zemsta_batmana no popatrz i to również mi coś przypomina 21.10.04, 15:51
            serdecznie pozdrawiam
            serdeczności mam jeszcze nieco w uczuć magazynie
            nienawiść zostawiłam na chwilę na innym forum:)
            • sokuta Re: no popatrz i to również mi coś przypomina 21.10.04, 16:09

              To się cieszę:)) zostaw ją tam na zawsze. Ale wyluzuj z tym "przypominaniem",
              świat jest zbyt piękny by się do wspomnień ograniczać.
              W końcu dojdzie do tego,że spojrzysz lustro i stwierdzisz "hmmmm...ta osoba
              chyba mi kogoś przypomina! z tym, że nie na pewno" :))
              • zemsta_batmana miedzy prawdą a Bogiem 21.10.04, 16:11
                to wspomnienia są ostatnią rzeczą na którą mam ochotę
                pozdrawiam koleżankę

                - nieco już uspokojona zemsta;)
    • Gość: sabna Re: Wyznanie IP: *.range81-156.btcentralplus.com 21.10.04, 17:57
      A dla mnie kiepska grafomania na poziomie "Naj" itp.
      Poza tym jakbym była tą Anią i poczytała sobie w wyznaniu mojego ukochanego o
      dzikim seksie z obecna dziewczyna, która w łożku jest nieokielznana i dostaje
      spazmów jak on całuje jej szyje to bym chyba jednak poczuła sie zniesmaczona.
      A te krople deszczu zamieniające sie w łzy na policzku ...............
      • Gość: marzena Re: Wyznanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 19:41
        nie oszukujmy się
        tu nie chodzi o miłość ale o to żeby było gdzie włożyć..................
        smutne ale prawdziwe
    • anniutka Re: Wyznanie 21.10.04, 20:26
      Kotku !

      Kochałam Cię. Chciałam być z Tobą na zawsze. Ale zrobiłeś bardzo dużo zeby nam
      się to nie udało. Przebolałam, wyłam z bólu ale przebolałam. Bądź szczęśliwy
      beze mnie jeśli nie stać Cię było na rozwijanie związku ze mną.
      Zawsze miałeś naturę podrywacza. Nie musisz tego potwierdzać kolejnymi
      szczegółami Twojego intymnego pożycia ! Nagraj to na kasetę i przyślij mi film
      do obejrzenia jeśli tak bardzo Ci zależy, żebym znała te szczegóły !
      Wiem, że mnie też szybko przestałbyś być wierny. Haha. Kobieca intuicja.:(
      Pozdrawiam Twoje kolejne materace. Ja się wypisuję z szeregu.
      I nie waż się mnie więcej dotknąć.
      Twoja Stokrotka Anniutka.

    • twoja_ania Re: Wyznanie 22.10.04, 08:32
      Ja jeszcze ciagle czekam na Ciebie..
      Nigdy nie przestane Cie kochac..
      • Gość: kot Re: Wyznanie IP: *.citibank.com 22.10.04, 09:42
        Bardzo chciałbym aby tak było... Nikt nie wyobraża sobie nawet jak bardzo...
        Skąd jednak mieć pewność, że te słowa napisała "moja" Ania...?
        • sokuta Re: Wyznanie 22.10.04, 12:26
          Boszzzz...Idź do wróżki. Tylo ona prawdę ci powie.
        • jeszcze.jedna Re: Wyznanie 22.10.04, 13:54
          Nie Ania,to moje drugie imie,ale mojemu M.bardzo sie
          podobalo i tak mnie czasem nazywal,ja tez je polubilam.Sledze ten watek od
          jakiegos czasu,to nie jest o mnie ani do mnie,ale mozliwe,ze moj byly M.tak by
          pisal jakty Kocie.Ciekawi mnie jedno,odpowiedz prosze.Dlaczego zareagowales
          tylko na wypowiedz Ani ktora czeka na ciebie,a zignorowales wypowiedzi
          pozostalych An,tych ktore juz nie czekaja ale wciaz maja wyrazny zal do bylego
          M.Zakladajac,ze to moze byc ktoras z nich,moze nalezy im sie przynajmniej slowo
          przepraszam.Bo twoje wyznania teraz wygladaja tak-jesli mnie jeszcze kochasz to
          cudownie,ale jesli nie,to spierd...glu...kro...
          Odpowiesz?
      • platfus1 Re: Wyznanie 25.10.04, 08:49
        nie bądz głupia, po co ci taki żul?
    • platfus1 urzekła mnie twoja historia 25.10.04, 08:48
      szczególnie to, że po południu urządziłeś sobie orgietke z jedną panienką a
      wieczorem już wzdychałeś pod oknami następnej (zdążyłeś się choć opłukać po tej
      pierwszej, albo zmienić bieliznę?)
      to powalający z nóg argument dla ukochanej Anny, żeby natychmiast do ciebie
      wróciła :DDDDDDDDDDD
    • Gość: lili Re: Wyznanie IP: *.bg.pwr.wroc.pl 25.10.04, 17:22
      Kurde facet....walcz o nią do cholery! MILOSC to najważniejsza rzecz na ziemi!!!
    • jeszcze.jedna Re: Wyznanie 27.10.04, 11:54
      Widze Kocie,ze sie nie doczekam na odpowiedz od ciebie.Zgadne,ze ta ktora
      podobno kochasz tez sie na nic nie doczeka?Ten list stworzyles,zeby zrzucic z
      siebie ciezar(takze ciezar podjecia decyzji).Jesli ona tu zaglada to podstepnie
      zrzuciles to na nia.Nie tak sie postepuje wobec osob ktore sie kocha.A jesli tu
      wymieniles jej imie,to nalezaloby tez podac swoja.Brak kultury czy tchorzostwo?
      Kotku,baw sie dobrze.
    • wanilia1 Re: Wyznanie 28.10.04, 12:03
      A może trzeba po prostu spojrzeć prawdzie w oczy:
      ONA CIĘ NIE KOCHA I NIE CHCE Z TOBĄ BYĆ.
      Nie można w życiu mieć wszystkiego.
      • sokuta Re: Wyznanie 28.10.04, 12:16
        A może trzeba po prostu spojrzeć prawdzie w oczy:
        ON JEJ NIE KOCHA I TAK NAPRAWDE TO NIE CHCE Z NIĄ BYĆ.
        Nie można w życiu mieć wszystkiego, a Kot chce Anne tylko "mieć"-to wszystko.
        • wanilia1 Re: Wyznanie 28.10.04, 12:26
          Hehe, to też jest możliwe. W profilu psychologicznym Kota, jaki ujrzałam przed
          oczyma duszy mojej po przeczytaniu jego postu oraz całej dyskusji (choć
          pobieżnie) dominuje egoizm (tuż obok stwierdzonego dziamdziactwa).
          • zemsta_batmana ponadto ze smutkiem stwierdzam, 28.10.04, 12:47

            że jest prawdopodobnie zakochany w sobie i "niczego w sobie nie będzie
            zmieniał".
            Akceptacja siebie i wysoka samoocena są wskazane, ale narcyzm jest niezdrowy i
            niehumanitarny.
            Zwyczajnie.
            NIEKTÓRZY uważają niestety, że im się wszystko należy.
            Takie pięciolatki. Wskażą ręką księżyc i "ja chcem tamto" i tamto ma spaść z
            nieba najlepiej w skali 1:1...
            Takie "branie z życia pełnymi garściami", bez względu na to, czy wchodzi się na
            czyjś teren czy nie.
            Bez przepraszam, bez dziękuję.
            Bez ukłonu.
            Bez pokory.
            Smutne, ale jakie powszechne:)

            A najciekawsze jest to, że oni często myślą, że są tacy niepowtarzalni...
            • sokuta Re: ponadto ze smutkiem stwierdzam, 28.10.04, 15:19
              > A najciekawsze jest to, że oni często myślą, że są tacy niepowtarzalni...


              Sadząc po tym temacie są bardzo powtarzalni...:) troche takich osobnikow jest.
              Mówiłam żeby omijać z daleka,.. a bron Boże się zakochać w takim~!!
              • jeszcze.jedna Re: ponadto ze smutkiem stwierdzam, 28.10.04, 16:19
                Szkoda,ze Autor nie ma nic nam do powiedzenia.Czy porzucil ten watek,czy czyta
                myslac co za idiotki sie wypowiadaja,nic nie rozumieja JEGO milosci.;-)
    • Gość: Ludowy mądrala Złota myśl IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 08.11.04, 15:16
      Nie ma nic gorszego dla kobiety, niz zakochany w niej facet!
    • Gość: mimi Re: Wyznanie IP: *.um.pabianice.pl / *.um.pabianice.pl 09.11.04, 14:03
      Drogi Kocie , to co napisałeś jest bardzo piękne. Jedyne co teraz mogłabym do
      ciebie napisać to to, że mogłabym tylko pozazdorścić ani twojej miłości, tk
      głębokiej i wiernej. w dzisiejszych czasach taka prawdziwa miłość nie zdarza
      się, albo....poprostu ja jej jeszcze nie doświadczyłam. Życzę ci znalezienia
      drugiej połówki jak najszybciej i rychłego wyleczenia ran po nieszczęśliwej
      miłości. Na to właśnie zasługujesz.Powodzenia
      • sokuta Re: Wyznanie 10.11.04, 10:28
        >pozazdorścić ani twojej miłości, tk
        > głębokiej i wiernej.

        Co rozumiesz przez slowo "wiernosc"?

        I na ilu jeszcze "przejsciowych" kobietach musi testowac swoje "leczenie ran po
        nieszczesliwej milosci"? Ile dziewczyn bedzie sie leczyc po nim- gdy
        uswiadomia sobie, ze facet z ktorym niby są, w ktorego sie zaangazowaly, mysli
        i wzdycha ciagle do poprzedniej dziewczyny ?

        Ludzie, badzcież odpowiedzialni za slowa, czyny i decyzje...
    • Gość: a to pech A już myślałam, że to o mnie ale... IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 09.11.04, 14:55
      Nikogo po za tym nie zabrałam mnie na uroczysko na górce i nie gapiłam się w
      księżyc.
      Nikt mi nie nucił do ucha "Strangers in the night" Franka Sinatry i to wcale
      nie moja ulubiona melodia.
      Nie tańczyłam nigdy na rynku o północy.
      Żaden pianista nie grał dla mnie w winiarni.
      Nie tuliłam się również do drzewa.
      A promyki wschodzącego Słońca widziałam wiele razy i to nie ze wzgórza tylko ze
      swojego okna.
      Na dodatek mieszkam na 6 piętrze a nie na 7...

      Cholera, jak nie urok to sraczka :)))))
    • an-na-an i jak sie maja sprawy w nowym roku? 05.01.05, 12:47
      robiac noworoczne podsumowania przypomnialam sobie o tym watku.
      Kocie, czy spotkales sie z Ania? moze znowu jestescie razem?
      tyle czasu minelo wiec juz na pewno wszystko sobie wyjasniliscie.
      pozdrowienia!
      • Gość: obserwatorka Re: i jak sie maja sprawy w nowym roku? IP: 82.195.102.* 05.01.05, 13:07
        No wlasnie, kocie!! Napisz jak sie sprawy ulozyly!!!!!!!!

        ps. mam nadzieje, ze wszystko po Twojej mysli:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka