Gość: verte
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.10.04, 15:17
Sytuacja wyglądała tak,jechałem autem,wracałem ze szpitala,bardzo mi się
śpieszyło.Skręcam na światłach na skrzyżowaniu a tu przede mną ładuje
sie na pasy babsztyl co za chwile zaliczy kopa.No i ładuje sie ten babsztyl
czerwone ma ale lezie ja hamuje w ostatniej chwili,pedał wciśnięty w podłoge,
pisk opon.Za mną kierowcy to samo.No to uchylam okno i sie pytam w miarę
kulturalnie jak na zaistniałą sytuacje:gdzie ku.. leziesz krowo,ślepa jesteś?
A baba na to nic i stoi dalej na środku ulicy wąskiej że nie można jej wyminąć
i stoi i nic nie robi.No to dalej krzycze,trąbie za mną kierowcy to samo a ona
nic stoi i patrzy się na mnie bezczelnie i się uśmiecha.Tak z 20 sekund już
to trwa albo dłużej.Babka jest wyjątkowo złośliwa robi to specjalnie za kare
że ją opieprzyłem i zatrąbiłem.Ona dalej nic udaje że nie wie o co chodzi
i jeszcze otwiera sobie torebką i niby że coś tam sobie szuka stojąc na
środku przejścia na czerwonym świetle nie słysząc klaksonów i krzyków
kierowców.No to nie wytrzymałem w końcu,wysiadłem z auta,chwyciłem ją za
kurtke pchnąłem do przodu z przejśćia a potem dałem takiego kopa w dupe,ale
takiego naprawde kopa porządnego z całej siły i w złości.Poleciała do przodu
i się wywaliła,zakupy jej się rozsypały,z torebki wyleciała zawartość i w ryk
ale to już mnie gó.. obchodziło bo ja tylko przejechać chciałem a przejście
było nareszcie wolne bo to chodziło w tym wszystkim.I powiedzcie dobrze
zrobiłem?Kop w dupe wiem,może nie był to Dzień Dżentelmena ale spotakłyście
się kiedyś z taką czystą bezinteresowną złośliwością jak ja z jej strony?