weron_ika002
17.06.24, 15:08
Jestem z chłopakiem 5 lat. Znamy się już bardzo dobrze, np. on wie kiedy o czymś myślę mimo, że staram się dobrze zagrać ze wszystko ok :p ja widzę kiedy lawiruje, żeby coś osiągnąć ;)
Do rzeczy... 2 lata temu mialam koleżankę która bardzo mu się podobała. Ona sama była nim zainteresowana i radziła mi go pilnować bo super facet. Wymyśliła nawet że wpadnie na imprezkę do nas na chatę (sama jakby ją u nas zorganizowała xd). Dopytywała czy na pewno będzie mój jakby powodzenie spotkania od tego zależało. Na imprezie starała się być w centrum uwagi, chichotała itp a widzialam, że jemu to bardzo imponuje. Usmiechal się od ucha do ucha, przeczesywał czuprynę ;D szorował po ramieniu, zakładał ręce za głowę rozmawiając z nią (normalnie nie ma w nim takich emocji xd). Nie raz mnie dopytywał o nią, odkąd zaprosiła go na fb to prowadziła z nim rozmowy na msgerze. Co prawda nie ukrywał tego i niby o niczym złym nie gadali, ale po pewnym czasie zwróciłam mu uwagę, że to wszystko jest widoczne i że widzę, że mu się podoba. Dostałam wtedy taką jazdę, że jestem nastawiona negatywnie na jego kontakt z kobietami. Że nic zlego nie pisali, że problemy robię jak baba. Skończyło się na tym, że ona napisała do niego wiadomość a on na nią nie odpisał i przestala pisac ani się odzywać- kontaktować, że mną również.
Minęło trochę czasu a teraz jest inna sytuacja. Jeden z jego kolegów ma nową dziewczynę. (Ona 18 lat) (My 32). Opowiadał mi jak to w paczce rozmawiali o niej, o obrazaniach się tej dziewczyny na jej faceta, że ktoś tam stwierdził, że trzeba ją poruchać dobrze, żeby była mniej problematyczna itp itd. Fajnie, że mi opowiada, ja też staram się nie oceniać ich rozmów... no faceci facetami. W pewnej rozmowie wyjasnil mi że przegląda jej profil, co miesiąc jest to i tamto na nim, wyjaśnił jakim autem jezdzi, gdzie pracuje w jakiej drogerii, na jakiej dokładnie ulicy, "nie nie ta to tamta dalej". Pojedziemy może kupić paste bo się kończy. No i dziś pojechaliśmy. Ja bylam na tak, normalnie przeglądałam asortyment. On między półkami latał, wyglądał...szukał. Nie było jej akurat w pracy. Po zapłaceniu za zakupy wiedliśmy do auta i mu mówię, czy przeżyje, że jej nie było (no moglam to ładniej ogarnąć). On, że też chcialam na zakupy tam jechać. Tak. Ale mowie, że całościowo to nie jest zdrowe interesować się dziewczyna kolegi, że aktorka czy ktoś to tak ale no mi to nie pasi. On tak jak sprzed lat wyjechał do mnie z pretensjami, że tworze sobie teorie JAK BABA, NIE NORMALNIE SIĘ ZACHOWUJE, mam wiecznie problemy o kobiety (gdzie nie było sytuacji już te 2 lata), że więcej mi nic nie opowie co myśli, co mówili w pracy bo mam chora głowę i myślał że ze mną można pogadać, ale jestem taka sama jak wszystkie.
Co byście zrobiły? Jak mu wyjaśnić, że to widoczne... może on to widzi ale idzie w zaparte, żeby się obronić, albo on tego nie widzi po sobie i serio ma mnie za wariatkę. Zaznaczam, że nie krzyczałam, nie obrażałam się, tylko zauwazylam i to na mnie jest teraz MEGA FOCH.
HELP "baby" :)