riki_i
30.09.26, 13:58
Ostatnio jeden kumpel powiedział mi, że już z ponad połową swoich kolegów 55+ nie jest w stanie porozmawiać, bo:
- bez żadnego powodu ignorują telefony, a przy ponawianych próbach blokują numer
- wprost oznajmiają w sposób mniej lub bardziej obraźliwy, że "nie chce mi się z Tobą gadać" (copyright by Boguś Linda)
- w trakcie rozmowy prezentują skrajnie szurskie poglądy (nie tylko pisowsko-konfederackie, jeden dostał wysokopłatną robotę z poręki Czarzastego i z pełną powagą wyraża teraz głupio-lewackie poglądy, z których sam latami sobie dworował)
- zamienili się w brudnych meneli-abnegatów, do tego agresywnych do otoczenia
- po prostu zieją bezinteresowną nienawiścią do każdego interlokutora
- chleją non stop do lustra i są niedostępni, albo prezentują vibe niedopitego czepliwego alkoholika , a przy tym sępią na każdym kroku (typu 'kup mi kawę')
Uprzedzając teksty hejterek, że mój kolega zna samych upadłych mentalnie i fizycznie gości, śpieszę donieść, że Ci jego kumple 55+ , którzy są jeszcze czynni zawodowo na średnio-wysokim / wysokim poziomie dochodów:
- przy każdej próbie rozmowy wietrzą podstęp typu "na pewno chce pożyczyć ode mnie pieniądze albo żebym mu załatwił robotę"
- w ogóle nie mają ochoty na small talk (do czasu, bo jak noga się powinie -nie tylko zawodowo, ale na przykład ze zdrowiem- to wtedy sami wydzwaniają
Wasze uwagi i spostrzeżenia?