Dodaj do ulubionych

Skąpy facet czy przesadzam?

05.10.25, 09:50
Hej wszystkim. Pokłóciłam się ostatnio ze swoim facetem o kasę. Jesteśmy razem już ponad rok, nie mieszkamy razem jeszcze, jesteśmy po 30.

Nigdy do tej pory nic mi nie postawił. Nie zapraszał na randkę. Wszystko dzielimy na pół. Gdy mu zarzuciłam, że mógłby od czasu do czasu mnie gdzieś zaprosić, postawić mi nawet głupią pizzę czy kawę stwierdził, że jestem materialistką i on nie będzie mnie finansował i za mnie płacił, czasy się zmieniły i nie ma czegoś takiego, że facet zaprasza kobietę. Wyjątkiem mogą być tylko urodziny, jakieś święto, ale bez okazji to on sobie tego nie wyobraża, żeby musiał za mnie płacić.

Czy mam rację czy on ma rację, bo ja już zgłupiałam. Nie chcę, żeby kupował mi drogie prezenty, nie chcę z drugiej strony rozliczać się z nim do każdej złotówki.

Ostatnio musiałam mu oddać 18 zł za piwo na mieście ...

Facet chce planować ze mną rodzinę, ale po takiej akcji zastanawiam się czy nie zakończyć tego związku. Boję się żeby skąpił na mnie gdy byłabym w ciąży jak i potem na dzieci.

Proszę bardzo o radę.
Obserwuj wątek
    • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 05.10.25, 10:32
      Nie jesteś kobietą dla niego. Więc najlepiej jak się rozejdziecie.

      A z ciekawości zapytam, jak nie jecie na mieście to pewnie jecie w domu , też pół na pół jest wszystko ? Znaczy gotowanie, sprzątanie, pranie ?
    • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 05.10.25, 10:42
      Nie uwazam, ze facet powinien stawiac kobiecie z racji posiadania penisa. Dla mnie to seksistowskie, oblesne podejscie, sprowadzajace kobiete do roli utrzymanki. ALE: skrupulatne rozliczanie sie co do grosza z bliska osoba, osoba wedlug mnie swiadczy o skapstwie i malostkowosci. Podsumowujac: uwazam, ze swoj na swego trafil, czyli materialistka na materialiste ;)
      • stasi1 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 07:40
        Czemu ona materialistka? Że nie chce się rozliczać co do grosza?
        • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 08:36
          Bo mierzy milosc tym, czy facet jej stawia. Dla mnie jakis kosmos, dorosli sa oboje i oboje zarabiaja. Podejscie: "kupuj mi, bo jestem kobieta" jest jakies chore, totalnie.
          • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 09:09
            gyatt napisał(a):

            > Bo mierzy milosc tym, czy facet jej stawia. Dla mnie jakis kosmos, dorosli sa o
            > boje i oboje zarabiaja. Podejscie: "kupuj mi, bo jestem kobieta" jest jakies ch
            > ore, totalnie.

            Dziewczynie nie chodzi przecież o to, że nie czerpie korzyści materialnych z faktu posiadania faceta. Gdyby była materialistką, tak jak sugerujesz, to już dawno by z nim nie była. 🤭

            Tu chodzi o normalność. O to, że dla zdrowego człowieka, nie zależnie jakiej płci, nie jest problemem zakup prezentu na urodziny. Większość ludzi cieszy się, że może sprawić drobną przyjemność partnerowi. Jeśli ktoś w takich gestach doszukuje się wykorzystywania finansowego to coś jest z nim grubo nie tak. Niezależnie od płci.
            • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 09:17
              A ona mu prezent na urodziny kupila? Bo jesli ona mu prezent, a on jej tylko kwiatka, to gosc jest skapym sepiradlem. Ale jesli to tylko on ma dawac... no to pani ma mentalnosc "dej, bo facet to bankomat". Kto mierzy szacunek i milosc prezentami i stawianiem piwa/kolacji na miescie ten jest dla mnie materialista.
              • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 09:37
                gyatt napisał(a):

                > A ona mu prezent na urodziny kupila? Bo jesli ona mu prezent, a on jej tylko kw
                > iatka, to gosc jest skapym sepiradlem. Ale jesli to tylko on ma dawac... no to
                > pani ma mentalnosc "dej, bo facet to bankomat".

                Padłam.

                Laska o takiej mentalności kopnelaby pana w dupkę przy pierwszej sugestii, że powinna się dorzucić do kolacji. I miałaby pretensje nie o to, że pan nie kupił jej prezentu na urodziny ale, że nie placi jej rachunków i nie daje na waciki.

                Kto mierzy szacunek i milosc pr
                > ezentami i stawianiem piwa/kolacji na miescie ten jest dla mnie materialista.

                Autorka nie napisała nic, przez co możnaby wyciągnąć takie wnioski. Zauważyła, że facet dokładnie ja ze wszystkiego rozlicza i zastanawia się jak to rokuje na przyszłość. Też uważam, że takie zachowanie powinno wzbudzać niepokój.
                • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 09:47
                  Niekoniecznie zaraz kopnelaby. Na etapie zakochania i na poczatku relacji, takie rzeczy czesto jeszcze nie wychodza na jaw. Dopiero jak zwiazek chwile trwa i okrzepnie. Poza tym, ja nie mowie, ze ona poluje na pelnowymiarowego sponsora, tylko, ze jest materialistka. Bo przebija z jej postu oczekiwanie fundowania, a nie tylko niesmak z powodu rozliczania sie z kazdej zlotowki.
                  • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 10:12
                    gyatt napisał(a):

                    > Niekoniecznie zaraz kopnelaby. Na etapie zakochania i na poczatku relacji, taki
                    > e rzeczy czesto jeszcze nie wychodza na jaw. Dopiero jak zwiazek chwile trwa i
                    > okrzepnie. Poza tym, ja nie mowie, ze ona poluje na pelnowymiarowego sponsora,
                    > tylko, ze jest materialistka. Bo przebija z jej postu oczekiwanie fundowania, a
                    > nie tylko niesmak z powodu rozliczania sie z kazdej zlotowki.

                    1. Każdy do związku coś wprowadza i każdy ma prawo do swoich oczekiwań. Kobieta ma prawo szukać partnera, który będzie dla niej finansowym oparciem (możesz to nazywać sponsorem, jeśli masz taką potrzebę) tak jak i facet ma prawo szukać np. młodszej, atrakcyjniejszej, dbającej o dom i dzieci, żony.

                    2. Fakt, że kobieta oczekuje większego wkładu finansowego od mężczyzny, z którym chce założyć rodzinę, nie oznacza materializmu. Oznacza rozsądek. Kobieta ponosi większy koszt macierzyństwa na wielu poziomach.

                    3. Pytanie czy pan oszczędny będzie podobnie rozliczał inny poza materialny wkład w związek.
                    Np. jeśli kobieta urodzi dziecko to czy odda jej 50% kasy za "straty", które z tego tytułu poniosła?

                    4. W tym przypadku oczekiwania kobiety są na tyle skromne, ze sugerowanie jej materializmu jest poprostu śmieszne.

                    5. Pan ma prawo być skąpy. Nikt mu tego nie odbiera. Sam powinien wejść w związek z kobietą, której to przeszkadzać nie będzie. Jestem przekonana, że dużo bogatych kobiet, chętnie zwiąże się z kimś, kto tak dokładnie dba o sprawiedliwość finansową w związku. 😉
                    • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 10:18
                      No to w jednym sie zgadzamy- ze z tej maki chleba nie bedzie.
          • stasi1 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 07:26
            Ale ona nie chce aby jej tylko kupować, chce aby nie rozliczać sie co do grosza. Co to za związek co sie tak rozliczasz? oczywiście sensowne jest gdzie te koszty są porównywalne ale aby tak co do grosza?
            • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 09:12
              No i po co tak przeinaczac? Wyraznie napisala, ze chce zeby jej stawial. I ze mu to powiedziala- na co on odparl, ze stawiac moze z jakiejs okazji, a nie dlatego,, ze ona jest kobieta. Bo mamy rownouprawnienie. I ja sie z tym po prostu zgadzam. A jak ty sie zgadzasz z jej podejsciem, to jej narracji nie zmieniaj :P
              • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 09:28
                Dzięki równouprawnieniu kobieta może wybrać z jakim mężczyzną chce być, a także że chce być sama. Przed równouprawnieniem samotna kobieta praktycznie nie miała szans na normalne życie, miała problemy ze znalezieniem dobrze płatnej pracy, w środowisku była traktowana jako ktoś wybrakowany, nikt nie liczył się z jej zdaniem. Dalej w niektórych środowiskach to wstyd - dla mężczyzny, że jego kobieta pracuje, więc jak i tak nie pójdzie do pracy to po co jej szkoła. To jest brak równouprawnienia, to co się dzieje w Iraku , Afganistanie, a nie wtedy jak facet płaci za kobietę, jak chce jej dać wszystko co najlepsze, jak się o nią troszczy.
                • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 09:37
                  Facet placi za kobiete, bo sie o nia troszczy, o mamoooo. Ja tego nawet nie skomentuje ;) Albo skomentuje. Otoz ci panowie ohoczo fundujacy i prezentami zasypujacy, bardzo czesto kobiet nie szanuja i traktuja je nie jak rownorzednego partnera, tylko jak... slaba istota ktora mozna zdominowac.
                  Moja osobista obserwacja. Dlatego kazdej mlodej dziewczynie odradzam "gentelmanow" holdujacych tradycyjnym wartosciom i podzialom rol. I takie drobiazgi jak upieranie sie, ze on placi i nieprzyjmowanie odmowy to wg mnie czerwona flaga.
                  • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 09:44
                    To czy ktoś się da zdominować nie jest zależne od tego czy będzie dostawać prezenty. Autorka tego postu dała się zdominować, choć jej partner nie daje jej prezentów ani za nią nie płaci. Jak również nie ma jej za równorzędnego partnera.

                    Mówią że jak mężczyzna zapłaci za kobietę to ją wtedy szanuje bo go dużo kosztowała - i coś w tym jest.
                    • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 09:46
                      O rany. Kobieta to nie przedmiot, za ktory sie placi i szanuje go, bo byl drogi. Fujjjjjka :/
                      A skad pomysl, ze autorka watku sie dala zdominowac? Jakies bajkopisarstwo.
                      • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:12
                        I z drugiej strony jest tak samo. Kobieta oddaje mężczyźnie prawo do zarabiania, sama często rezygnując z nauki, pracy na czas kiedy dzieci są małe. Dlatego do równouprawnienia jest jeszcze daleko, zanim kobieta zda sobie sprawę że za dziecko nie tylko ona odpowiada i że ojciec dziecka też może wziąć tacierzyński oraz później opiekę na chore dziecko.
                        • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:17
                          A co to ma wlasciwie do przypadku autorki watku? Dwoje trzydziestolatkow, oboje juz nauke maja za soba, pracuja, zarabiaja. I wyszlo, ze maja totalnie inne podejscie do waznych w zwiazku spraw. No wiec, niech sobie moze robienie dzieckow daruja, tylko szukaja kogos innego. Bo czas ucieka ;)
                      • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:14
                        Myśl i tłumacz sobie to jak chcesz.

                        W niektórych krajach jak facet nie ma pieniędzy to nie dostanie żony.

                        Autorka dała się zdominować partnerowi bo nie pasuje jej taki układ a dalej w nim jest.
                        • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:19
                          eagle.eagle napisała:

                          > Myśl i tłumacz sobie to jak chcesz.
                          Dziekuje za pozwolenie :)
                          > W niektórych krajach jak facet nie ma pieniędzy to nie dostanie żony.
                          I to jest ideal, do ktorego powinnismy dazyc. Moze tylko kupowanie zony za wielblady jest lepsze. Dla kobiety, a jakze.
                          > Autorka dała się zdominować partnerowi bo nie pasuje jej taki układ a dalej w nim jest.
                          Oesu. Nie zrywa sie z dnia na dzien. Autorka zdaje sie dopiero dojrzewa do decyzji. Nie rob z niej zdominowanej gaski, bo to smieszne.
                          • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:39
                            > Myśl i tłumacz sobie to jak chcesz.
                            Dziekuje za pozwolenie :)
                            > W niektórych krajach jak facet nie ma pieniędzy to nie dostanie żony.


                            I to jest ideal, do ktorego powinnismy dazyc. Moze tylko kupowanie zony za wielblady jest lepsze. Dla kobiety, a jakze

                            O tak, w Omanie jest super. Małżeństwo to kontrakt, wszystko jest dopracowane przed jego zawarciem. Np. kobieta ma zagwarantowane że będzie utrzymywana przez męża, a ona będzie mogła się szkolić, pracować.

                            • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:43
                              A w Polsce sie nie mozesz ksztalcic i pracowac? Wiesz, ze wedlug prawa rodzice maja obowiazek lozyc na pelnoletnie dziecko do 24 roku zycia- jesli sie uczy? Chyba lepiej, niz przehandlowac sama siebie za wielka laske, jaka jest bycie utrzymanka meza? Hm?
                              • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 12:27
                                gyatt napisał(a):

                                > A w Polsce sie nie mozesz ksztalcic i pracowac? Wiesz, ze wedlug prawa rodzice
                                > maja obowiazek lozyc na pelnoletnie dziecko do 24 roku zycia- jesli sie uczy? C
                                > hyba lepiej, niz przehandlowac sama siebie za wielka laske, jaka jest bycie utr
                                > zymanka meza? Hm?

                                Pomiędzy byciem utrzymanką męża a rozliczaniem każdej złotówki jest duuuużo opcji pośrednich.

                                Pytanie czy facet, który po roku związku rozlicza kilka złotych za paliwo, nie będzie się czuł wykorzystany, gdy przyjdzie mu dorzucać się więcej do budżetu, gdy urodzą się dzieci. Czy będzie chętny wspomóc partnerkę, gdy zwolnią ją z pracy lub poważnie się rozchoruje? Czy będzie oczekiwał 50:50 nawet jeśli to on będzie więcej zarabiał?

                                Ja uważam, że warto to przegadać i podjąć świadomą decyzję. Gdy dziewczynie związek się rozsypie i pan nie będzie chciał płacić alimentów, to wszyscy, którzy tu dziewczynie wypominają materializm, będą jej pisać 'takiego se wybrałaś to się męcz'.
                                • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 12:50
                                  Okruchu- zauwaz dwie rzeczy:
                                  1. Na samym poczatku napisalam, ze rozliczanie sie co do zlotowki z partnerem niehalo wg mnie.
                                  2. Z eagle troche nam zboczyla rozmowa w abstrakcyjne rejony i dlatego dywagacje o utrzymankach. No nie powiesz mi, ze jej teksty o cenieniu kobiety, bo kosztowala, nie pachna klimatami sponsoringu :P
                                  Aha i jeszcze 3: nikt na bogracz nikomu materializmu, czy skapstwa nie wypomina. W kazdym razie- ja nie. To cechy, ktorych osobiscie u ludzi bardzo nie lubie, ale obiektywnie to nie sa wlasciwie wady...
                                  • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 13:03
                                    Ej, sponsoring to płacenie za seks, ja o niczym takim nie napisałam.

                                    Nie widzę nic złego w tym aby jedna osoba w związku korzystała z tego że jej partner zarabia dużo więcej niż ona.
                                    • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 13:11
                                      Nie, sponsoring to nie tylko placenie za seks, ale tez za towarzystwo. Na wypasionych zagranicznych wakacjach na przyklad. Branie kasy/ prezentow za sam seks, to prostytucja raczej...
                                      I napisalas duzo roznych ciekawych rzeczy, bynajmniej nie tylko o korzystaniu z kasy partnera, ktory wiecej zarabia ;)
                                      • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 13:16
                                        A z czego jeszcze można korzystać od partnera który więcej zarabia ?
                                        • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 14:37
                                          A powiedz mi, co z wielka miloscia, kiedy na przyklad (tfu, tfu, odpukac!) opiekunczy (czyli fundujacy) pan zachoruje, zbankrutuje...? I juz nie zarabia nie tylko wiecej niz partnerka, ale chwilowo- wcale. Tak z ciekawosci pytam ;)
                                          • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 14:45
                                            gyatt napisał(a):

                                            > A powiedz mi, co z wielka miloscia, kiedy na przyklad (tfu, tfu, odpukac!) opie
                                            > kunczy (czyli fundujacy) pan zachoruje, zbankrutuje...? I juz nie zarabia nie t
                                            > ylko wiecej niz partnerka, ale chwilowo- wcale.

                                            To w takiej sytuacji partnerka powinna mu pomóc. Skad pomysł, że pomoc ma być tylko w jedną stronę?

                                            Tak z ciekawosci pytam ;)

                                            • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 15:00
                                              Uffff, chociaz tyle ;) No ale partnerka pomaga partnerowi, jak on ma klopoty. Partner ma (?) "pomagac" partnerce, bo... ona jest kobieta? O co kaman? Czy w ogole watkodajka napisala, ze on zarabia wiecej? Bo mi umknelo. Naprawde dziwne jest dla mnie oczekiwanie, ze ktos komus w zwiazku ma fundowac jedzonka i picia na miescie. Z racji plci. Po co tworzyc taka nierownosc na starcie? To takie piekne i romantyczne, zwlaszcza, gdy jest wyproszone? Yyyyghhhh
                                              • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 15:39
                                                gyatt napisał(a):

                                                > Uffff, chociaz tyle ;) No ale partnerka pomaga partnerowi, jak on ma klopoty. P
                                                > artner ma (?) "pomagac" partnerce, bo... ona jest kobieta?

                                                Piszesz teraz konkretnie o rozliczaniu paliwa czy o 18 zł za piwo?

                                                O co kaman? Czy w og
                                                > ole watkodajka napisala, ze on zarabia wiecej? Bo mi umknelo.

                                                A czy ja napisałam, że on zarabia więcej?

                                                Statystycznie jednak mężczyźni więcej zarabiają. Statystycznie częściej to kobiety idą na macierzyński i biorą opiekę nad dziećmi. Tak więc statystycznie jest spora szansa, że to on będzie zarabiał więcej a już na bank poniesie mniejszy koszt rodzicielstwa. Jeśli więc ona urodzi mu dziecko i będą oboje płacić 50:50 i dzielić sie obowiązkami to i tak ona straci bo na nią spadnie większe koszt tej decyzji.

                                                Naprawde dziwne j
                                                > est dla mnie oczekiwanie, ze ktos komus w zwiazku ma fundowac jedzonka i picia
                                                > na miescie.

                                                Zauważ, że koleś kazał jej oddać 18 zł za piwo. Czyli dość skrupulatnie wszystko wylicza. To subtelna acz istotna różnica. To nie są duże kwoty. To świadczy o tym, że ta kwestia finansów, "50:50" jest dla niego mega istotna. Może facet uważa, że każda złotówka powinna być w związku rozliczana. Problem polega na tym, że związek to nie tylko kasa. Czy on oblicza i będzie obliczał poza materialny wkład? Kobieta powinna takie rzeczy rozważyć.

                                                Z racji plci. Po co tworzyc taka nierownosc na starcie? To takie pi
                                                > ekne i romantyczne, zwlaszcza, gdy jest wyproszone? Yyyyghhhh

                                                Oczekiwanie zwrotu 18 zł za piwo jest za to baaaardzo romantyczne.
                                                Dziewczyna mówi mu wprost o swoich potrzebach. Mówi wprost co lubi i co sprawi jej przyjemność. I dobrze, że to robi. Głupie byłoby oczekiwanie, "że on się domyśli". Jej potrzeby nie są trudne do spełnienia, nie są nawet specjalnie drogie. On nie powinien ich negować. Jeśli nie potrafi ich spełnić bo go nie stać to powinien dać jej znać. Jeśli nie chce ich spełnić bo uważa, że zostanie finansowo wykorzystany (płacąc 18zł za piwo) to faktycznie bardzo źle rokuje na przyszłość. On oczywiście ma prawo do swoich potrzeb, jeśli stoją one w sprzeczności z potrzebami kobiety, to słabo budować związek.

                                                Nie możesz jednak zarzucać dziewczynie materializmu. To śmieszne w tej sytuacji.
                                                • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 15:46
                                                  Napisala, ze mu powiedziala, ze chcialaby zeby jej pizze, czy kawe na miescie stawial. A on jej na to, ze mamy rownouprawnienie i nie bedzie jej stawial w zwiazku z tym. Tylko tyle. To jest naprawde proste, nie wiem po co dopisywac elaboraty o tym, ze statystycznie mezczyzni wiecej zarabiaja? On uwaza, ze sprawiedliwie jest pol na pol. Ona nie, bo jako kobieta ma dostawac materialne dowody uczucia.
                                                  Co do dzieci, chyba po to wlasnie wymyslono instytucje malzenstwa i wspolnote majatkowa, zeby nie bylo sytuacji w ktorej panu sie wydaje, ze jak on zarabia to on wydziela. Inna rzecz, ze jesli sie partnera o cos takiego podejrzewa, to nalezy wiac, a nie o robieniu sobie bejbikow rozmawiac. Tylko zwiazek dwojga doroslych, pracujacych ludzi, ktorzy nawet nie mieszkaja razem, to zupelnie co innego, niz malzenstwo z dziecmi.
                                                  • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 16:16
                                                    P.s. Ona ma prawo sie bac, ze trafila na wstretnego dusigrosza-materialiste. On ma prawo sie bac, ze trafil na kobiete "chciales pania, to rob na nia" jak jakas forumka nizej. Generalnie, kazden jeden ma prawo do swoich strachow, jak rowniez do swoich pogladow na temat rownouprawnienia.
                                                    Tylko, ze gdyby podobny watek zalozyl facet, zostalby z cala pewnoscia rozjechany walcem za bycie roszczeniowym pasozytem. Szczerze, gdyby ktorykolwiek z moich lubych na etapie "rok znajomosci i osobne mieszkanie" sobie zazyczyl stawiania kawy na miescie, to bym padla. Bo to nie sa rzeczy, ktorych ktokolwiek "ma swiete prawo" wymagac od partnera. sorry.
                                                  • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 19:12
                                                    gyatt napisał(a):

                                                    > P.s. Ona ma prawo sie bac, ze trafila na wstretnego dusigrosza-materialiste. On
                                                    > ma prawo sie bac, ze trafil na kobiete "chciales pania, to rob na nia" jak jak
                                                    > as forumka nizej.

                                                    Kwestia skali problemu. Gdyby dziewczyna oczekiwala, że będzie jej opłacał rachunki to mógłby się martwić.

                                                    W drugą stronę jest słabo. Pan przez rok znajomości nigdzie jej nie zaprosił, nie dostała żadnego prezentu i jeszcze rozlicza jej paliwo i za każdym razem oczekuje rozliczenia po połowie. Czyli przez rok ANI RAZU NIC jej nie zafundował. Nie wydał złotóweczki.

                                                    Widzisz różnicę?


                                                    Generalnie, kazden jeden ma prawo do swoich strachow, jak row
                                                    > niez do swoich pogladow na temat rownouprawnienia.

                                                    Tak, ale są leki zdrowe i chorobliwe. Jest różnica jeśli boisz się iść na spacer nocą po lesie i jest różnica, jeśli boisz wyjść z domu.Pierwsze może być zrozumiałe, drugie brzmi jakbyś potrzebowała pomocy psychiatry.

                                                    > Tylko, ze gdyby podobny watek zalozyl facet, zostalby z cala pewnoscia rozjecha
                                                    > ny walcem za bycie roszczeniowym pasozytem.

                                                    Zadałbym mu podstawowe pytanie co jest powodem jego zachowania. Czy nie ma kasy, czy czuję się wykorzystany, gdy kobieta dołoży się mniej o kilka złotych do zakupów. I przede wszystkim jak chce rozwiązać kwestię kasy po ślubie i dzieciach.

                                                    Szczerze, gdyby ktorykolwiek z moic
                                                    > h lubych na etapie "rok znajomosci i osobne mieszkanie" sobie zazyczyl stawiani
                                                    > a kawy na miescie, to bym padla. Bo to nie sa rzeczy, ktorych ktokolwiek "ma sw
                                                    > iete prawo" wymagac od partnera. sorry.

                                                    A rozliczałaś ich z każdej złotówki? Nie kupowałaś im prezentów na różne okazje? Bo dla mnie to nie był nigdy problem. Na każdą okazję był jakiś, chociaż drobny, prezent. Potrafiłam zaprosić faceta na pizzę i zapłacić. Nie było problemem kupienie składników i ugotowanie posiłku.
                                                  • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 19:21
                                                    Nie zrozumialysmy sie ;) Facet zostalby rozjechany walcem, gdyby zalozyl watek o tym, ze chce zeby mu partnerka stawiala kawe i pizze na miescie. I ze osmielila sie prosic o zwrot za paliwo. Zaloze sie, ze nikt by mu nie napisal, ze powinien ja rzucic, bo jest skapa i sie o niego nie troszczy i tak dalej...
                                                    Co do rozliczania sie co do grosza, na samym poczatku napisalam, ze to swiadczy wg mnie o skapstwie i malostkowosci. Bo pol na pol spoko, ale skrupulatne pilnowanie, zeby sie rachunek zgadzal co do jednego piwa, to juz kompletnie nie moje klimaty.
                                                  • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 20:06
                                                    gyatt napisał(a):

                                                    > Nie zrozumialysmy sie ;) Facet zostalby rozjechany walcem, gdyby zalozyl watek
                                                    > o tym, ze chce zeby mu partnerka stawiala kawe i pizze na miescie. I ze osmieli
                                                    > la sie prosic o zwrot za paliwo. Zaloze sie, ze nikt by mu nie napisal, ze powi
                                                    > nien ja rzucic, bo jest skapa i sie o niego nie troszczy i tak dalej...


                                                    To zależy. Gdyby był potencjał matrymonialno- rozpłodowy to pomyślałabym, że panu i tak się zwróci, pomimo skąpstwa dziewczyny.

                                                    > Co do rozliczania sie co do grosza, na samym poczatku napisalam, ze to swiadczy
                                                    > wg mnie o skapstwie i malostkowosci. Bo pol na pol spoko, ale skrupulatne piln
                                                    > owanie, zeby sie rachunek zgadzal co do jednego piwa, to juz kompletnie nie moj
                                                    > e klimaty.

                                                    I myślę, że to jest clou sprawy. Nie fakt, że dziewczyna nie jest sponsorowana (bo to żaden sponsoring) ale to, że dla kolesia kilkanaście złotych znaczy więcej niż sprawienie przyjemności dziewczynie. Jest chorobliwie skąpy lub ma ją gdzieś i uważa, że nie warto.
                                                  • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 16:18
                                                    Naprawdę uważasz że można kogoś kochać a przy okazji rozliczać się z nim pół na pół ?
                                                  • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 16:23
                                                    Oczywiscie, ze mozna.
                                                  • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 16:34
                                                    Ja uważam że nie. W miłości nie ma miejsca na kalkulator.
                                                  • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 16:37
                                                    W milosci nie ma miejsca na kalkulator- to dziala w obie strony? Czy tylko, kiedy to kobiecie mezczyzna funduje? ;)
                                                    Swoja droga, tekst jak z romansidla, brrrr
                                                  • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 17:13
                                                    Zawsze wszystko działa w obie strony.
                                                    Z mężem miałam wspólną kasę, z drugim partnerem już nie, czasami on robił zakupy, czasami ja. Na piwo nie wychodziliśmy bo ja nie miałam jak, miałam małe dzieci. Trzeci po tygodniu znajomości dał mi wszystkie hasła do swojego konta. Jeżeli wydawałam z niego pieniądze to tylko wtedy jak robiłam rachunki za jego mieszkanie. Ewentualne wyjścia on płacił, ale niewiele tego było. Wakacje różnie, czasami on płacił, czasami po połowie ale bez kalkulatora.

                                                    W żadnym z moich związków nie było problemu jeżeli chodzi o pieniądze. Może dlatego nie rozumiem tego problemu.
                                                  • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 17:17
                                                    Po polowie, ale "bez kalkulatora", to jest czesty model w zwiazkach. Natomiast w tym watku, pan chce po polowie i z kalkulatorem, a pani- bez kalkulatora i nie po polowie. Bo jednak wyraznie potrzebuje od partnera tego tak zwanego gestu. Ja czarno widze ich wspolna przyszlosc, ale kto wie...
                                                    Moze sie jeszcze watkodajka odezwie i poznamy dalszy ciag historii :)
                                                  • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 17:37
                                                    W tym jednym jesteśmy zgodne. Nic dobrego z tego związku nie będzie.
                                                  • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 17:47
                                                    Ale oczywiście dziewczyna nie może się opierać na zdaniu randomowych osób z internetu i sama musi zadecydować.
                                          • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 15:09
                                            A mało kobiet utrzymuje mężczyzn ? Dodatkowo chodzi koło nich, pierze, gotuje, sprząta ?

                                            Jest coś takiego jak miłość i to ona powoduje że chcemy się dzielić sobą i swoimi dobrami z osobą którą kochamy.
                                            • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 15:15
                                              No i to jest piekne, kiedy oboje chca dawac i brac. Albo, kiedy jedno chce bardziej brac, drugie bardziej dawac, ale- obojgu to pasuje. Tutaj mamy zgola inna sytuacje. I to nie dlatego, ze ktos kogos nie szanuje, wykorzystuje, dominuje. Nie, oni sa po prostu z innych bajek. Tak jak my dwie ;) Dla mnie tekst o tym, ze jak facet wyda kase na kobiete, bedzie ja cenil jest uwlaczajacy, dla ciebie- zyciowy. Nikt nikogo nie przekona i nie musi.
                                              • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 15:19
                                                Ale on wydaje na nią pieniądze bo sam tego chce, to tak jak zapłacić za wspólną kolację. Ty napisałaś że jak facet płaci , daje prezenty to nie szanuję takiej kobiety. Dla mnie to jest całkowicie inaczej.
                                                • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 15:29
                                                  Moze jednak powinnas uwazniej czytac. I co ja napisalam i co napisala watkodajka. To byla tylko taka osobista obserwacja, dowod anegdotyczny: ze panowie "raczki caluje i prezentami obsypuje" to czesto seksistowkie buce. Ale NIE jest to regula bez wyjatku.
                                      • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 13:17
                                        Dla mnie sponsoring to prostytucja.
                              • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 12:29
                                Obowiązek rodzicielski ... Cholera nie płacę alimentów więc całe życie będę chciała pomagać swoim dzieciom.

                                O widzisz, są ludzie którzy nie chcą utrzymywać swoje własne dziecko więc jak oni mogą chcieć zapłacić za obiad czy kino całkiem obcej osoby?

                                > Chyba lepiej, niz przehandlowac sama siebie za wielka laske, jaka jest bycie utrzymanka meza?>

                                Nie bardzo rozumiem, jak być utrzymanką męża? Utrzymanką może być kochanka, ale nie żona.
              • stasi1 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 10.10.25, 08:05
                Więc trzymamy kciuki za nią że jednak znajdzie sobie faceta który będziej jej odpowiadał. Ja swojej kobiecie też mówię żeby coś sobie kupiła na imieniy, za moje, a ona że wolała by abym ja to zrobił
                • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 10.10.25, 08:56
                  > Ja swojej kobiecie też mówię żeby coś sobie kupiła na imieniy, za moje, a ona że wolała by abym ja to zrobił>

                  Jak byłam młoda to dla mnie to było nie dopuszczalne. Pamiętam jak mnie mąż zabrał 8 marca do kwiaciarni abym wybrała sobie kwiatka - aż się rozpłakałam. Wolałam najbiedniejszego chabuzia od niego niż jak miałam sama wybierać.

                  Teraz już jest trochę inaczej. Zrozumiałam że ciężko jest coś komuś kupić, i właśnie łatwiej jest dać pieniądze. Tylko że jak kobieta sama może sobie wszystko kupić to pieniądze też nie załatwiają sprawy.
                  W dorosłym życiu chyba najbardziej wartościowy robi się czas który komuś można poświęcić. Wspólne wyjście na spacer, do kina, na kolację.
                  • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 10.10.25, 09:04
                    Dla mnie, dawanie kasy partnerowi, w ramach prezentu jest creepy. Kase to sie daje w kopercie na wesele. Ewentualnie dziecku, jesli ono na cos zbiera i wiadomo, ze sie z kasy bardziej, niz z prezentu ucieszy. No nie, bez sensu taki gest i w moim odczuciu nieelegancki.
                  • stasi1 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 11.10.25, 07:11
                    Niby masz i rację ale nie każdy potrafi coś wybrać. Nawet ten najgorszy kwiat może uwierać tego darującego że jednak lepszego nie wybrał
                    • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 11.10.25, 08:38
                      Jak kogos w zwiazku nie taki kwiatek uwiera, to chyba tak naprawde co innego go uwiera. Jak sie psa chce uderzyc, kij sie zawsze znajdzie ;)
                      • stasi1 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 12.10.25, 17:54
                        Nie zrozumiałaś. Może darujący chciałby dać coś najlepszego kochanej osobie. Sądzi że nie potrafi tego zrobić więc woli dać pieniądze aby obdarowana osoba to kupiła. Dobra znajoma z jakieś okazji podarowała mi torbę na rower, niby dużo wtedy jeździłem ale po grzyba mi ta torba? Chociaż inna znajoma w tym samym czasie podarowała mi spodenki na rower, i te się przydały, sam bym ich nie kupił
                        • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 12.10.25, 18:12
                          Oesu :D Dorosli ludzie naprawde maja takie problemy? Odlot
                          • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 12.10.25, 18:18
                            To nie ladniej i zreczniej zapytac ukochana, co by chciala dostac, niz jej kase wreczac? Nie osadzam, ale przedziwne macie uklady... Chyba pierwszy raz o czyms takim slysze.
                            • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 12.10.25, 18:39
                              Pytanie : co byś chciała dostać to, dla mnie, jeszcze gorsze niż danie pieniędzy. Nie znoszę tego pytania.
                              Ale rozumiem że nie każdy tak ma.

                              To pytanie zobowiązuje. Jak np powiem że chcę dostać pierścionek to już też pierścionek musi być, a może z tym wyjść różnie. Bo np darujący może miał inny budżet co do prezentu i np za 100 zł to ten pierścionek będzie kiepski.
                              • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 12.10.25, 18:55
                                Bez sensu takie prezenty, ktore sa tylko klopotem dla obu stron. Nie ma obowiazku kultywowania podobnych zwyczajow. Mozna tez nic nie dawac, albo podarowac sobie, jak ktos slusznie napisal wspolna, odswietna aktywnosc, taka, czy inna. No ale to juz niech kazda para robi jak chce.
                                • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 12.10.25, 19:48
                                  Dlatego najbardziej mi pasuje związek taki w jakim jestem teraz. Nie robimy sobie żadnych prezentów, nie świętujemy żadnych rocznic.
                                  • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 12.10.25, 19:51
                                    eagle.eagle napisała:

                                    > Dlatego najbardziej mi pasuje związek taki w jakim jestem teraz. Nie robimy sob
                                    > ie żadnych prezentów, nie świętujemy żadnych rocznic.
                                    Z prezentami cie totalnie rozumiem, chyba pierwszy raz w tej rozmowie ;) Nie lubie, nie przyjmuje.
    • kaza955 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 05.10.25, 10:42
      Nie mieszkamy razem, więc o praniu i sprzątaniu ciężko powiedzieć ... On chce zamieszkać ale po takiej akcji to ja boję się.

      Jak wychodzimy na miasto to albo płacimy osobno albo raz ja raz i on i potem on każe mi, żebyśmy się rozliczyli. Oddajemy sobie tyle kasy aby było po równo ale ja mam już tego dość. Na urodziny nawet prezentu nie dostałam, kwiatka kupił mi raz ... Jak gotujemy, robimy zakupy na posiłek, to też na pół.

      • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 05.10.25, 10:50
        Jak marzysz o takim życiu to bierzcie ślub.
        • obrotowy dobre jest wrogiem lepszego.... 05.10.25, 16:48
          eagle.eagle napisała:
          > Jak marzysz o takim życiu to bierzcie ślub.


          istotnie.

          skapstwo - to tylko parodia cnoty "oszczednosci"...
      • okruchlodu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 08:37
        kaza955 napisał(a):

        > Nie mieszkamy razem, więc o praniu i sprzątaniu ciężko powiedzieć ... On chce z
        > amieszkać ale po takiej akcji to ja boję się.
        >
        > Jak wychodzimy na miasto to albo płacimy osobno albo raz ja raz i on i potem on
        > każe mi, żebyśmy się rozliczyli. Oddajemy sobie tyle kasy aby było po równo al
        > e ja mam już tego dość. Na urodziny nawet prezentu nie dostałam, kwiatka kupił
        > mi raz ... Jak gotujemy, robimy zakupy na posiłek, to też na pół.
        >

        Zanim podejmiesz decyzję o wspólnym życiu z jakimkolwiek mężczyzną warto przeczytać publikację Joanny Przytakiewicz 'Pieniądze szczęście dają'.

        Nikt nie powie Ci czy powinnaś z nim się rozstać czy nie. Finanse i umiejętność dogadania się w tej kwestii to jeden z filarów związku. Szczególnie, że jesteście młodzi i w planach jest założenie rodziny. Jeśli facet już na etapie randkowania rozlicza paliwo i żal mu kasy na prezent dla Ciebie to co będzie później? Uważam, że warto już teraz usiąść i odbyć poważną rozmowę na temat tego jak sobie wyobraża wspólne życie z naciskiem na kwestie finansowe.

        Pamiętaj, że problem intensyfikuje się na etapie zakładania rodziny, kiedy to potrzeba dużo więcej kasy (bo dziecko kosztuje), kobieta z reguły zawiesza karierę (chociażby idąc na macierzyński, chodząc na opiekę na dziecko i takie, takie) i okazuje się, że nie dostaje od partnera poczucia bezpieczeństwa w tym zakresie. A stąd już blisko do kryzysu i rozstania.

        Koleżanka mojej mamy związała się ze skąpcem i bardzo dotkliwie tego doświadczyła. Użeranie się o pieniądze to był jej chleb powszedni. Tłumaczenie co ile kosztuje, że aparat ortodontyczny dla dziecka to nie fanaberia, dyskusje dlaczego to on ma dokładać kase, skoro to ona chce, żeby dziecko nosilo aparat. Uświadamianie męża, że wszystko drożeje, dlaczego nie potrafi zmieścić się w kwocie, która on zaplanował. Nie godził się na wiele ważnych wydatków np. remont wspólnego domu. Dodatkowo pan miał swoje prywatne konta, do których nie miała dostępu, nie wiedziała ile ma oszczędności, w jakiej formie, na co wydaje, gdzie trzyma kasę. Jej cała pensja szła na codzienne wydatki, nie miała oszczędności. Gdyby pan miał wypadek nawet nie wiedziałaby co zrobić. Tak wyglądała jej proza życia... Przy próbach rozmowy słyszała argumenty o materializmie, o tym, że na nim chce żerować, że jej nie można dać kasy do ręki bo wszystko wyda. Typowy gaslighting.

        Tak więc zanim założysz rodzinę upewnij się, że to nie będzie twoja proza życia. Tym bardziej, że bez problemu znajdziesz normalnego faceta, który kupi Ci prezent na urodziny i nie podliczy za benzynę.


        • mav.2000 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 09:22
          Nic dodać, nic ująć.
    • mav.2000 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 06.10.25, 09:58
      Facet jest skąpy. Owszem, nie widzę nic złego w tym, że każdy płaci za siebie, ale w związku to już słabe; co będzie jak zajdziesz w ciążę, jak stracisz pracę i nie będziesz mieć własnych dochodów, a jak będzie z utrzymywaniem dzieci. To ostatnie, żeby nie było mam dwóch synów i wiem jak to jest.
    • vanessa_2003 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 19:25
      Po co ci taki fagas? Co dziecko urodzi ci pół na pół? powiem tak ,,chciałeś panią to rób na nią''. A tak na poważnie bedziesz chciała coś kupić dzieciakowi to wiecznie bedzie ci wyliczał, daruj se. Nie dawaj takiemu dziecka bo się rozczarujesz, ja bym sie z takim nawet nie spotykała, jakby moi rodzice to usłyszeli to by mnie wyśmiali, że się z takim spotykam, ale wiesz jesteś w takim wieku, że wybór kochanie należy do ciebie :)
    • bernadetta-pijaczka Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 20:59
      Podziękuj feministkom. Wywalczyły kobietom równouprawnienie.
      • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 21:04
        bernadetta-pijaczka napisała:

        > Podziękuj feministkom. Wywalczyły kobietom równouprawnienie.

        I dzięki temu równouprawnieniu możemy decydować czy chcemy mieć faceta dusigrosza czy takiego który chce nam kupować prezenty.
        • bernadetta-pijaczka Re: Skąpy facet czy przesadzam? 08.10.25, 22:02
          Meżczyźni nie muszą kupować kobietom prezentów, ani dawac pieniędzy ;)
          • eagle.eagle Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 06:09
            bernadetta-pijaczka napisała:

            > Meżczyźni nie muszą kupować kobietom prezentów, ani dawac pieniędzy ;)

            Wiem.
      • e-zybi Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 09:47
        bernadetta-pijaczka napisała:

        > Podziękuj feministkom. Wywalczyły kobietom równouprawnienie.

        I dzięki temu uprawnieniu facet zaczął zarabiać mniej, a kobiety zyskały "kieszonkowe". Czy taki był zamysł?
        • bernadetta-pijaczka Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:34
          e-zybi napisał:


          > I dzięki temu uprawnieniu facet zaczął zarabiać mniej, a kobiety zyskały "kiesz
          > onkowe". Czy taki był zamysł?
          >



          Niewiem, jaki był zamysł, ale jeśli te dziewki zwane feministkami, wyrządziły ci krzywdę, wyprostuj się, podnies garde i stan do walki!
          Pokaż, że jesteś mężczyzną!!!
          • gyatt Re: Skąpy facet czy przesadzam? 09.10.25, 10:39
            Podoba mi sie, w jaka strone zmierza ten watek ;D
        • vivi86 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 29.11.25, 11:42
          Nope. Kobiety i tak od zawsze zmuszone do pracy bo mężczyzna sam nie zdoła utrzymać rodziny zyskały dostęp do edukacji i lepiej płatnych zawodów. Nie mylmy realiów Polski z USA trwających tam zresztą tylko 2 dekady.
    • l.george.l Re: Skąpy facet czy przesadzam? 18.10.25, 19:30
      W związku nieformalnym można takie współdzielenie wydatków jeszcze zrozumieć. Na przykładzie dwóch kochanek poznałem skrajnie odmienne podejście do kwestii finansowych. Pierwsza, zamożna, na wysokim stanowisku nie oponowała, gdy opłacałem rachunek w restauracji, najwyżej napiwek brała na siebie. Lubiła też przyjmować prezenty i czasami mnie na nie naciągała. Druga, nauczycielka, więc dziewczyna wiążąca ledwie koniec z końcem, nawet jeśli wyraźnie podkreślałem, że ją zapraszam, to i tak później dostawałem połowę rachunku na konto. Tak było i z restauracjami, hotelami, i do benzyny nawet się uparcie dokładała. Nie pozwalała też obsypywać się prezentami, choć w pełni na nie zasługiwała, bo w łóżku nie miała sobie równych. Nie wyobrażam sobie jednak oddzielnych finansów w stałym związku. Rodzinę zakłada się na dobre i na złe. Oczywiste jest, że dochody partnerów mogą być skrajnie różne i dzielenie się kosztami po równo jest po prostu niemożliwe. Symptomy, o których piszesz wskazują, że możesz skazać się na przemoc finansową i jeśli na przykład pójdziesz na macierzyński i będziesz mniej zarabić, to facet będzie Ci wyliczać pieniądze na pampersy czy fryzjera. Uciekaj z tego związku.
    • vivi86 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 26.10.25, 16:32
      Powinien jeszcze do kompletu chcieć żebyś broń Boże nie pracowała, kobieta ma się skupić na domu i dziecku, ale połowa kasy na stół bo on Cię utrzymywać nie będzie i będzie klasyka red pill
    • camel_3d2 Re: Skąpy facet czy przesadzam? 31.10.25, 06:55
      dziwny facet...
    • ktos_z_kosmosu Re: Skąpy facet czy przesadzam? 03.12.25, 15:39
      Prosisz o radę, dostajesz.
      Bezwzględnie kończ z tym facetem. On nie ma pojęcia i raczej nigdy mieć nie będzie, że z dwóch metod opłacalnych finansowych inwestycji, jedną z nich jest kobieta. Inwestowanie pieniędzy w kobietę jest opłacalne bo, stabilizuje związek, przeważnie dożywotnio i co ciekawe, niewiele to kosztuje (dużą kasę inwestuje się w wspomnianą wyżej metodę drugą. Czyli jeśli facet nie ma węża w kieszeni i mądrze zainwestuje w kobietę, zaimponuje jej, to tworzy fundament pod dobry i trwały związek.
      Z moich wielu doświadczeń, trzy przykłady metod na uszczęśliwienie kobiety.
      1 - Na pierwszą randkę (ja płaciłem) , jako, że aura była deszczowa, przymaszerowała z kijem jako tako przypominającym parasolkę. Randka była udana, a ja postanowiłem, że drugą randkę uświęcę prezentem w rodzaju parasolki. Porozglądałem się popytałem i zgodnie z zasadą, nie stać mnie na rzeczy tanie, kupiłem automat niemieckiej firny Knirps.
      a - Poszła z tą parasolką do pracy i wszystkie kobiety z biura nią się zachwycały. Na trzeciej randce dostrzegłem u niej pierwsze oznaki szczęścia.
      b - Przez dekady ta parasolka jej służyła i do dziś nadal służy. Jeśli jakieś można dostrzec ślady zużycia, to są one bardzo minimalne. Tu sprawdza się zasada, nie stać nas na rzeczy tanie, a już z pewnością na oszczędzanie.
      2 - Zakup Letniej sukienki - Moja pani, jak wszystkie fajne kobitki, jest przekorą. Gdy proponuję, że coś ze szmatek jej kupię, mocno się stawia twierdząc zadziornie, że nic nie potrzebuje. No to ja ją sposobem. Po jakimś czasie mówię, że potrzebuję nowych spodni na co ona groźnym tonem - Dobra, wyjeżdżaj z garażu, jedziemy kupić ci spodnie! Pojechaliśmy, kupiliśmy spodnie, a ją po galeriach. Na początku się stawiała, a gdy jej powiedziałem, ze mamy wykupione dwutygodniowe wczasy w Letoianni (tuż o bok Taorminy), to zmiękła, ja donosiłem fatałaszki, ona przymierzała, a ja wybrane odkładałem na blat sprzedawczyń. Tam wynalazłem i kupiliśmy piękną, w dobrym gatunku sukienkę. Leżała na małżonce jakby szyta była na miarę.
      - Lipiec kawiarenka w Taorminie. Zajadamy lody, a z pobliskiego stolika podchodzi niesamowicie przystojna babka typu milion dolarów i po angielsku małżonki mojej pyta, w którym domu mody kupiła tę sukienkę, kto ją szył. Moja jej odpowiedziała, że nie wie kto szył i że kiecka kupiona była w jednej z warszawskich galerii. Tamta się zdziwiła, pomacała materiał i oceniła, że ciuszek jest piękny i w świetnym gatunku. To kolejne, nie stać nas na rzeczy tanie.
      3 - Pierścionek - Kupiłem w antykwariacie jubilerskim pierścionek. 9 diamencików w otoczeniu 22 małych rubinów ( kamyki naturalne) oprawione w misternie wykonane złoto żółte z elementami białego.
      - Żonka o wydarzeniu w swojej pracy - Ona siedzi przy komputerze blisko popijającego kawę dystyngowanego klienta. Ten do niej się zwraca.
      - Przepraszam pani ...... ale czy mogę na chwilę pani przerwać?
      - Proszę bardzo
      - Proszę pani, widziałem w życiu wiele biżuterii, ale patrząc na pani pierścionek muszę przyznać, że tak pięknego pierścionka nigdy nie widziałem.
      - To Peszt, przełom 19/20 wiek
      - Ja wiem co to jest, ale chcę jeszcze tylko zadać pani pytanie, któż to ma taki dobry gust
      - Mój mąż
      - A to gratuluję
      Po co Cię zanudziłem tymi opowiastkami? Po to byś miała oczy otwarte by móc unikać bylejaczków, jak i udających samców alfa farbowanych lisów. Pełno ich teraz, ale normalni też się trafiają i tych się trzymaj.
      Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka