Dodaj do ulubionych

Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym?

02.01.05, 15:23
Nie pytam dlatego,że ja bym sie zajęła,broń Boże... temat ten nie przestaje
mnie prześladować,bo na mojej uczelni zdarzyły sie w ciągu minionego roku dwa
takie przypadki w śród moich znajomych...
Przyp.1.
Facet lat 24,kilka lat chodził z dziewczyna,mieszkali razem,byli razem rok za
granicą. Półtora roku temu wzięli ślub, a obecnie jest po rozwodzie i od roku
ma nową dziewczynę...młodszą o 4 lata.To znaczy że ona zajęła się nimraptem
kilka miesięcy po ślubie,a w dzisiejszych czasach to jest chyba tak,że jak
ktoś bierze slub po latch chodzenia i mieszkania razem to chyba nie po
to,żeby się natychmiast rozwieść.
Przyp.2.
Pięć lat po slubie,oboje bardzo atrakcyjni fizycznie,ona tancerka,zakochana i
wierna,on-lowelas,podrywacz,zupełnie jak nie mąż zachowujący się i nie
noszacy obrączki (detal ale jednak)
Ciągle widujemy go z nowymi dziewczynami,czy ma rozwód tego akurat nie wie
nikt.

Osobiście od wczesnej młodości wyznawałam zasadę,ze jesli facet zajęty bądź
zonaty, TAKI FACET NIE ISTNIEJE DLA MNIE.
I co wy na to?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 15:31
      kameleonia napisała:

      > Osobiście od wczesnej młodości wyznawałam zasadę,ze jesli facet zajęty bądź
      > zonaty, TAKI FACET NIE ISTNIEJE DLA MNIE.

      I bedziesz tak twiedzic, dopoki sie w zonatym nie zakochasz, czego Ci nie
      zycze.
      • Gość: dzingis Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.adsl.hansenet.de 02.01.05, 15:53


        na watku mezczyzna jest watek jednej panienki, ktora rowniez kreci z zonatym.
        dowiedziala sie o tym duzo pozniej, ale zdaje sie jakos nie bardzo tym
        przejmowac. coz, szeroko rozumiane "zasady" po prostu znikaja z tej planety. ja
        rowniez zawsze bylem neutralny dla zajetych panienek. a przez chyba poltora
        roku na studiach krecila do mnie jedna extra laska, obiekt porzadania wielu
        facetow, ktora jednoczesnie widywalem specerujaca za raczke z jakims kolo, i w
        momencie gdy kilka razy na siebie wpadlismy, robila taki nerwowy ruch,
        niezadowolona ze zobaczylem ja z innym. i co ciekawe, ciagle czekala
        primadonna, az do niej zaswiruje, i przejme inicjatywe, tylko ciekawe, dlaczego
        skoro rozgladala sie za innym, jednosczesnie nie potrafila skonczyc z tym
        swoim, ktory na weekend zwykl przyjezdzac do naszego akademika. probowala sie
        zblizyc, szukala kontaktu, ale nie konczyla z tamtym. traktowalem ja jak
        powietrze mimo sporej pokusy cielesnej.
        • Gość: Facet Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.aster.pl 16.01.05, 16:46
          dzingis głupi byłeś strasznie, kiedyś to zrozumiesz
      • zalotnica Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 16:06
        anahella napisała:

        > kameleonia napisała:
        >
        >Osobiście od wczesnej młodości wyznawałam zasadę,ze jesli facet zajęty bądź
        > > zonaty, TAKI FACET NIE ISTNIEJE DLA MNIE.
        >
        > I bedziesz tak twiedzic, dopoki sie w zonatym nie zakochasz, czego Ci nie
        > zycze.

        anahella...a skad Ty o tym wiesz...? ;o
        • anahella Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 21:53
          zalotnica napisała:

          > anahella...a skad Ty o tym wiesz...? ;o

          Miedzy innymi z forum;)
      • kameleonia Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 17:09
        Przykro mi ale to niemożliwe. U mnie działa organiczny automat odzrucający
        zajetych kolesi.
        Naprawdę:)))
        • anahella Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 21:57
          kameleonia napisała:

          > Przykro mi ale to niemożliwe. U mnie działa organiczny automat odzrucający
          > zajetych kolesi.
          > Naprawdę:)))

          Podobno jedyna niemozliwa rzecza na swiecie jest polizanie wlasnego lokcia.
          Poki co, mi na razie to nie wyszlo, wiec wierze, ze nie mozna tego zrobic. W
          kwestii uczuc jestem jednak sceptyczna, wiec po prostu zycze Ci, żebys nigdy
          nie zakochala sie w zajetym facecie, bo zrezygnowanie z niego jest bardzo
          trudne.
          • Gość: mandragora Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: 81.15.254.* 06.01.05, 13:12
            wiesz, masz rację, cholernie trudno jest zrezygnować z takiego faceta,tym
            bardziej jeżeli on jest bliski twemu ideału, ja musiałam, wiem co to
            znaczy,miałam go dla siebie przez 1 rok,ale nie mogłam być samolubna bo jego
            synek go bardziej potrzebował, i nie żałuję ani chwili spędzonej razem z nim!!!
          • ninka25 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 07.01.05, 18:40
            A ja umiem polizać własny łokieć! Podobnie jak umiem dotknąć kciukiem
            przedramienia tuż za nadgarstkiem. Naprawdę !
            O razny, nawet njie wiedziałam, że to takie dziwne... I co teraz? :)

            A tematycznie: pytanie do kolesia post czy dwa wyżej: skąd wiesz, że ona
            szukała kontaktu? Nie za wysoko się cenisz? Nie zdażyło mi się być z kolesiem,
            kiedy chciałam być z innym. Może jak ją widziałeś, zrobiła nerwowy ruch, bo coś
            jej wpadło do oka. Albo co innego. W każdym razie: gdyby szukała kotaktu, to by
            go znalazła. Jeszcze się taki nie urodził, co by babę z łóżka wyrzucił.I nie
            gadaj, że jesteś inny, bo po prostu nie uwierzę.

            Jeśli chodzi o mnie: odkąd jestem w stałym związku, mój świat zaludniają trzy
            rodzaje: żeński, którym się nie interesuję w ogóle, męski, w postaci mojego od
            niedawna męża (sześć lat mieszkania razem - mnałżeństwa nie mają takiego
            stażu), oraz nijaki, w postaci wszystkich innych mężczyzn na świecie, który
            jest dla mnie pozbawiony wszelkich cech płciowych.

            Natomiast zanim nie byłam w stałym związku, analogicznie istniały trzy gatunki:
            żeński, męski w postaci mężczyzn wolnych, i nijaki w postaci zajętych.

            Zakochiwanie się? A tak, niejednokrotnie zdarzyło mi się zakochać w mężczyźnie,
            raz był to mężczyzna zajęty. Ale nie wiedziałam o tym, że jest zajęty. Jak się
            dowiedziałam, zajęło mi jeden wieczór wykreślenie go ze swojego życiorysu.
            pozdrawiam :)
            • Gość: doswiadczony Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.crowley.pl 10.01.05, 14:03
              Pewność wszystkiego to rodzaj pychy za którą słono się płaci. Znam z autopsji
              analogiczną sytuację: 6 lat mieszkania, ślub, wielka miłość, żadnych wątpliwości
              i niewyobrażalność zdrady. I doszło do niej zaraz po ślubie po stronie kobiety,
              która zawsze się bała że to mężczyźni są słabi w tym względzie, która bardzo
              krytycznie oceniała wszelkie odstępstwa od zasad i twierdziła, że sama nie
              spojrzałaby sobie po tym w twarz. Ten którego znalazła też miał żonę. Nie trzeba
              przestać kochać, żeby uwikłać się w zdradę, wręcz zdrada możne wynikać z tego
              jak mocno kogoś się kocha i na próżno szukać w tym prostej logiki i oczekiwać od
              ludzi zachowywania się jak komputer. Życie rodzi różne sytuacje: różnych ludzi
              spotyka się w różnych sytuacjach w różnych momentach swojego życia, czasami
              właśnie wtedy kiedy myśli się, że kogoś takiego właśnie najbardziej się potrzebuje.
              Ludzie mają skłonność do unieszczęśliwiania samych siebie i komplikowania sobie
              życia, nie słyszałem o człowieku który stwierdziłby że jest szczęśliwy w 100%,
              bo wtedy pozostałoby mu już tylko umrzeć - chociażby ze strachu, że to się zmieni.
              Ludzie są słabi, mylą się i popełniają błędy, nie rozumieją często swoich uczuć,
              mają gorsze dni, ulegają seksualności innych ludzi. Jeżeli nie jest to poprzez
              brak miłości czy skrzywienie psychiczne to warto wierzyć w siłę miłości i można
              kochać osobę, która zdradziła - nawet bardziej po takim doświadczeniu, chociaż
              jest to ciężkie z pozycji pokrzywdzonego. Jeżeli można stwierdzić, że miłość
              była i jest ciągle wzajemna to da się to zrozumieć. Prawdziwa miłość to to co
              chcemy dawać innym, jacy przez to jesteśmy, wspólna podróż przez życie pełne
              wspaniałych chwil ale i problemów, zwątpienia i słabości co do których zazwyczaj
              oszukujemy siebie i innych przez co spotkanie z rzeczywistością tak boli.
              Wszyscy robimy rzeczy których sami przed sobą potrafimy się później wstydzić i
              nie rozumieć, w miłości trzeba podchodzić tak samo.
              I w tym wypadku tak właśnie było. Pomimo zdrady obie strony tego związku, który
              przetrwał, uważają niezmiennie, że to co mają jest tą ich prawdziwą jedyną
              idealną miłością życia.
              ... czego pewnie nie zrozumią ludzie, którzy albo nie wiedzą, że zostali
              zdradzeni (w jakimkolwiek sensie, bo jak mąż tylko marzy o innych to może mu po
              prostu brak okazji lub odwagi) albo zadowalają się związkiem trzymającym się
              tylko dzięki przywiązaniu do zasad.
        • ozpol Ile lat jestes mezatka? 05.01.05, 23:12
          Pogadamy po 20-latach malzenstwa, gdzie "uczucie" odeszlo, dzieci dorosly i nie
          masz nic wspolnego z facetem obok ciebie w lozku.
          Nagle zjawia sie Pan Janek, szrmacki, weoly, pelen zycia, oczytany itp itp i
          nagle blysk ...i jestes w sieci ...pozyjesz zrozumiesz.
          Doswiadczony i trafiony
        • Gość: Małgoś Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.kv.net.pl 07.01.05, 08:52
          U mnie jest tak samo, jakaś automatyczna blokada się włącza :-)
        • Gość: Bedaca z zonatym Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 17:41
          A ja sie zajelam zonatym .... przez przypadek.A ze byl zonaty dowiedzialam se
          juz jak bylam zakochana.I tez wyznawalam zasade ze zonaty dla mnie nie
          istnieje.I gdybym wiedziala ze byl zonaty to nie zainteresowalabym sie Nim.
        • sagis Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 11.01.05, 16:39
          kameleonia napisała:

          > Przykro mi ale to niemożliwe. U mnie działa organiczny automat odzrucający
          > zajetych kolesi.
          > Naprawdę:)))

          Ja też tak mam:-)
          Nawet moją miłość przez czyjąś pomyłkę odrzuciłam na jakiś czas, aż sam nie
          udowodnił mi, że jest inaczej.
      • Gość: Sławek Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.rutki.sdi.tpnet.pl 06.01.05, 13:16
        Człowiek, to nieobliczalny mechanizm. Dziewczyny, ale faceci naprawdę mogą
        kochać i to szczerze wiele kobiet.
        Pozdrawiam~ Sławek
        Zapraszam na moją stronę-saweczek.republika.pl
        • sagis Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 11.01.05, 16:44
          Gość portalu: Sławek napisał(a):

          > Człowiek, to nieobliczalny mechanizm. Dziewczyny, ale faceci naprawdę mogą
          > kochać i to szczerze wiele kobiet.
          > Pozdrawiam~ Sławek
          > Zapraszam na moją stronę-saweczek.republika.pl

          Smieszne. To poszukaj sobie takiej, która Ciebie zechce. Taką o niskim poczuciu
          wartości. Inna nie zgodzi się na to.
          Mężczyźni podlegają mechanizmom, a kobiety mogą je kontrolować i wybrać, co
          jest najlepsze dla nich. Jakby były wyżej rozwinięte. Nie chcę być jakaś
          zarozumiała, ale to tak wychodzi.
      • Gość: jola Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:05
        tez facet ale to jest ciezka milosc
      • sagis Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 11.01.05, 16:37
        anahella napisała:

        > kameleonia napisała:
        >
        > > Osobiście od wczesnej młodości wyznawałam zasadę,ze jesli facet zajęty bą
        > dź
        > > zonaty, TAKI FACET NIE ISTNIEJE DLA MNIE.
        >
        > I bedziesz tak twiedzic, dopoki sie w zonatym nie zakochasz, czego Ci nie
        > zycze.

        Miłość można zniszczyć w sobie. Przy okazji dużo innych rzeczy, ale w końcu
        zawsze można odbudować się.
        Jeśli ktoś ma takie zasady, to nie podda się tej miłości.
        Jeśli taki odejdzie przez nową miłość od żony, to też może odejść podobnie od
        następnej kobiety.
    • caprice83 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 15:48
      jeśli bym się zakochała to owszem, zajęłabym się.
      • a-cha Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 15:57
        caprice83 napisała:

        > jeśli bym się zakochała to owszem, zajęłabym się.

        Odpowiedz przynajmniej szczera :-)
        A powiedz-tez szczerze, czy wzięłabyś na siebie odpowiedzialnosc za rozbicie
        jego małżeństwa, szczegolnie w sytuacji, gdyby miał juz dzieci?
        Czym innym jest poflirtowac, a czym innym doprowadzac do rozwodu ...
        • caprice83 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 16:58
          Jeśli by miał dzieci to prawdopodobnie bym sie nim nie zajęła. Ja nie chcę mieć
          dzieci i chyba przeszkadzało by mi to że partner ma i raczej na 99% chce sie z
          dzieckiem widywać.
          Co do rozbicia małżeństwa bez dzieci to wiesz, to jego wola, ja oświadczyłabym
          mu jedynie, jestem zakochana, chciałabym być z nim, ale to on zdecydowałby czy
          woli zostać z zoną czy być ze mną.
          • a-cha Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 03.01.05, 08:52
            Sądząc po liczbie przy nicku masz dopiero 21 lat, wiec za wczesnie na
            jednoznaczne deklaracje w sprawie dzieci - chyba ze ze wzgledow zdrowotnych, to
            inna historia. Sczegolnie ze na decyzje masz jeszcze ladnych kilkanascie lat.
            Oczywiscie nie potepiam kobiet ktore zdecydowaly sie na zycie bez dzieci a sa
            chwile ze zazdroszcze im swietegospokoju :-) ... Chociaz jako matka dwojki
            lobuzow uwazam, ze per saldo warto.
        • Gość: mandragora Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: 81.15.254.* 06.01.05, 13:15
          a-cha masz absolutną rację,ja nie miałabym serca zabierać ojca dziecku:(,
          dlatego z bólem rozstałam się z moim "żonatym"
      • fruttini Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 02.01.05, 18:56
        jedyna szczera odpowiedź!!!
        nikt kto tego nie doświadczył nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie...
        mnie tez odrzucali zajęci mężczyźni i co??? wszystko do czasu, życie nas
        zaskakuje!
    • Gość: wiruska Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 02.01.05, 16:04
      NIE! Nie i jeszcze raz nie.
      A jeśli nawet nigdy nie miałabym pożniej do niego zaufania.
    • Gość: luna Życie bywa zaskakujące IP: *.eranet.pl 02.01.05, 18:51
      Słuchajcie, wyznawałam zasadę, że z żonatymi się nie zadaję. Ale okazało się,
      że żonaty kolega jest miłością mego życia. I co teraz?
      • akusia Re: Życie bywa zaskakujące 02.01.05, 19:24
        Wydaje mi sie ,ze jesli facet ktory jest np. dlugi czas z dziewczyna i uwaza ze
        ten zwiazek mu odpowiada i nagle z dna na dzien daje sie poderwac pierwszej
        lepszej to ja bym takiemu nie zaufala nawet jako ta "pierwsza lepsza";p
        Jak ktos raz zdradzil to zdradzi jeszcze nie raz ;]
        • Gość: mandragora Re: Życie bywa zaskakujące IP: 81.15.254.* 06.01.05, 13:20
          wiesz masz rację,bo facet który(mój przypadek)zostawia jedna żonę dla drugiej,a
          potem jest ze mną, to wiadomo że mnie też kiedys zostawi, prawda?
        • kraxa a jesli dotad nie zdradzil to juz tego nie zrobi. 17.01.05, 11:19
          To tak niedziala. ryzyko zdrady jet takie samo w przypadku kiedy ktos to juz
          zrobil, lub jeszcze nie. Zbytnia pewnosc siebie bywa zgubna. Nie tylko dla
          malzenstw ale takze dlugoletnich zwiazków nieformalnych. Ja sie nie zapieram-
          bo jak wychodzilam za maz, to myslalam, ze na zawsze, ze klamka zapadla. a sama
          po 4 miesiacach zlozylam pozew o rozwód. bylam bardzo pewna i niepotrzebnie. A
          prawdziwa milosc spotkalam dopiero kilka miesiecy po rozwodzie. I dopiero
          zaczelam sie zastanawiac co ja dotad bralam za milosc i na jkich podstawach
          zdecydowalam sie na malzenstwo. Teraz tez nie wiem co jeszcze mnie czeka
          dlatego sie nie zapieram. Bo zycie gra nam na nosie
      • Gość: marlena Re: Życie bywa zaskakujące IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.05, 20:57
        tez tak mam. jest w separacji od 1,5 roku, ale ciagle żonaty.. zycie pisze
        dziwne scenariusze. pozdrowienia
        • Gość: grarza Re: Życie bywa zaskakujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 17:08
          Gość portalu: marlena napisał(a):

          > tez tak mam. jest w separacji od 1,5 roku, ale ciagle żonaty.. zycie pisze
          > dziwne scenariusze. pozdrowienia

          eeeeeeeeee tam, od razu zycie!... to nie zycie pisze te scenariusze, tylko my.
          nie bede sie rozpisywac nt. moich przypadlosci, bo zdarzaly sie rozne. nawet
          ostanio zycie mnie "zaskoczylo", mozna by zec wrecz ironicznie... sama z siebie
          sie smieje... zachowalam sie jakby nie bylo calkiem nierozsadnie, chociaz
          zalowac nie zamierzam, wrecz przeciwnie, szczesliwa jestem ze cos takiego
          przezylam :)... sek w tym, ze pozniej boli. jesli chodzi o temat watku, to wiem
          jedno, nie powinno sie zawracac w glowie sobie i zonatym facetom. nawet
          flirtowanie uznalabym za niedozwolone, bo dzis ludziom granice szybko sie
          zacieraja i flirt zbyt szybko przeradza sie w romans. czasem niewinny, czasem
          nie... jednak ktos zawsze cierpi. wszystkie dziewczyny angazujace sie w
          jakikolwiek sposob w zwiazek z "zajetym" popelniaja blad uwazajac, ze sa w
          jakis sposob lepsze od tej zony czy dziewczyny. staraja sie przerzucic
          odpowiedzialnosc na tego "zajetego": ja sie zakochalam a ty decyduj co z tym
          zrobisz... niestety, tak sie nie da. niestety, nasze spoleczenstwo pelne jest
          osob zakompleksionych i nieodpowiedzialnych. stad te nieporozumienia, tragedie,
          zawiedzione milostki i nieszczesliwe milosci. niestety. a moze stety, bo czasem
          uda nam sie przezyc cos nieziemsko bajkowego i przez chwile jestesmy
          szczesliwe :))))....
          any way, milostkom z zajetymi mowie stanowczo NIE!

    • malazuzia Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 03.01.05, 00:39
      A czy wy dziewczyny, mające w końcu tego upragnionego partnera ( z potomstwem
      lub bez ) chciałabyście zostać zdradzone????? Opuszczane dla innej.

      Zastanówcie się! Właśnie jestem na tym etapie z moim mężem i żadnej z was tego
      nie życzę. Ja swojego męża ubustwiam i zrobię wszystko, aby nic się więcej
      strasznego między nami nie stało. WSZYSTKO!!!!!!!
      I żadne wredne babsko nie stanie pomiędzy nami. ŻADNE
      • zalotnica Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 03.01.05, 02:18
        malazuzia napisała:
        >Ja swojego męża ubustwiam i zrobię wszystko, aby nic się więcej
        > strasznego między nami nie stało. WSZYSTKO!!!!!!!
        > I żadne wredne babsko nie stanie pomiędzy nami. ŻADNE

        ciekawa jestem co takiego zrobisz, zatrzymasz go na sile ? a po co ?
        • tessg Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 06.01.05, 04:24
          zalotnica napisała:

          > malazuzia napisała:
          > >Ja swojego męża ubustwiam i zrobię wszystko, aby nic się więcej
          > > strasznego między nami nie stało. WSZYSTKO!!!!!!!
          > > I żadne wredne babsko nie stanie pomiędzy nami. ŻADNE
          >
          > ciekawa jestem co takiego zrobisz, zatrzymasz go na sile ? a po co ?
          Nic nie zrobisz ja też ubóstwiałam i rozpieszczałam znajomi zazdrościli mu
          takiej żony bo ?nie chwaląc sie mam to coś / i poszedł do dziwy w wieku własnej
          córki i żałuje , ale ja juz go nie chcę przeżyłam przez 5 lat te miłość.
      • amelia1 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 03.01.05, 02:54
        > A czy wy dziewczyny, mające w końcu tego upragnionego partnera ( z potomstwem
        > lub bez ) chciałabyście zostać zdradzone????? Opuszczane dla innej.
        >
        > Zastanówcie się! Właśnie jestem na tym etapie z moim mężem i żadnej z was
        tego
        > nie życzę. Ja swojego męża ubustwiam i zrobię wszystko, aby nic się więcej
        > strasznego między nami nie stało. WSZYSTKO!!!!!!!
        > I żadne wredne babsko nie stanie pomiędzy nami. ŻADNE




        Lojalnosci oczekiwalabym raczej od wlasnego meza, a nie od obcych kobiet.
        • tessg Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 06.01.05, 04:26
          SUKA NIE DA PIES NIE WEŹMIE.
          • Gość: ewa Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 14:16
            bardzo ostra jesteś, nie bądź pewna, że kiedyś tą suką nie zostaniesz...
            też kiedyś byłam pewna
            teraz nie mówię już: "zawsze" i "nigdy"
          • Gość: monika Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.. / *.e-plan.pl 07.01.05, 18:52
            czyste zachowanie kobiety zdradzonej i zostawionej tak reagują wszystkie
            kobiety do momentu az same nie wplacza sie w trojka i staja sie sukami chociaz
            starasznei sie zarzekaly
        • sagis Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 11.01.05, 16:52
          amelia1 napisała:

          >Lojalnosci oczekiwalabym raczej od wlasnego meza, a nie od obcych kobiet.
          -------
          Jeśli on nie będzie chciał, to nic nie będzie.
          A, facet w swojej obronie przed żoną zawsze zwali winę na kobietę.
          Kto przyzna się sam do winy zdrady? Zawsze łatwiej na kogoś zrzucić winę.
      • Gość: facet brawo małazuziu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.05, 14:16
        tak trzymaj i sie nie daj
    • amelia1 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 03.01.05, 02:50
      Raczej nie.
      Po pierwsze dlatego, zeby nie komplikowac sobie zycia i nie marnowac czasu na
      cos, co statystycznie daje bardzo niewielkie szanse na trwaly normalny zwiazek
      w przyszlosci.
      Drugi powod jest taki, ze nie mam najlepszego zdania o mezczyznach
      zdradzajacych swoje zony/partnerki i raczej nie darzylabym kogos takiego
      szacunkiem.
      I wreszcie trzeci powod: gdyby nawet zostawil dla mnie zone, balabym sie, ze w
      przyszlosci sytuacja sie powtorzy i zostane zastapiona nowszym modelem.
      • Gość: fafik Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: 193.151.96.* 04.01.05, 18:13
        to się tak dobrze mówi, dopóki nie spotkasz tego jednego jedynego, który okaże
        się zonaty.
        od 5 m-cy walcze ze sobą, próbujac wmówić, że on jest żonaty, ma dwóch niewiele
        młodszych do tego ode mnie synów i jego żona jest miła, przeciętną żoną z 18
        stażem małżeństwa. Poza tym on jest za dobry, żeby ją zostawić. Powiedzmy sobie
        szczerze ona nie poradziłaby sobie bez niego.wiec on też walczy.
        Co z tej naszej walki wyniknie-trudno powiedziec, w każdym razie staramy się
        nie przebywać sami, żeby nie powiedziec czegos wiecej, albo gorzej- czegoś nie
        zrobic.
        • lune za dobry jest ? ;) 06.01.05, 15:32
          Gość portalu: fafik napisał(a):

          jego żona jest miła, przeciętną żoną z 18
          > stażem małżeństwa. Poza tym on jest za dobry, żeby ją zostawić.

          Kobieto, otrzezwiej .... jest ZA DOBRY zeby ja zostawic ??? Dlaczego zakochane
          kobiety wierza w takie bzdury ???
          To sa typowe usprawiedliwienia facetow ktorzy maja problem z podjeciem decyzji
          o rozwodzie /a to zona bezradna, a to dzieci beda tesknic .../ - i tak to
          trwa .... latami. Niezly uklad ;) zakochana kobieta przy ktorej facet 'sie
          spelnia' i troskliwa choc czasem nie do zniesienia - zona w domu /ale przeciez
          mozna od czasu do czasu odpoczac od niej u kochanki - wiec w czym problem ?/

          Fatalnie o facecie swiadczy ..... fatalnie :( oszukuje zone, ciebie tez bo nie
          przyznaje uczciwie ze NIE MA ODWAGI podjac decyzji, ze po prostu SIE WAHA ...

          Jestes pewnie bardzo mloda osoba :) ale prosze - nie pozwol na to by tak Cie
          traktowal ... Wiem ze kazda zakochana kobieta gotowa jest tlumaczyc wszystko na
          korzysc mezczyzny ktorego kocha - ale spojrz na ta sytuacje 'chlodnym okiem'.
          Sprobuj. To naprawde dla twojego dobra. Jesli facet naprawde Cie kocha -
          powinien podjac decyzje, jesli Cie zwodzi - to jest nie w porzadku wobec Ciebie
          i swojej rodziny - tez.

          pozdrawiam, lune

    • rachela180 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 04.01.05, 18:22
      To dobrze że nie istnieje. Dla mnie też nie. No chyba że mój.
    • kameleonia Niech ktoś prosze skomentuje sytuacje nr 1 04.01.05, 18:59
      Bo wiecie,piszecie tu o 18-letnich stażach itede itepe,a ja się pytam: po jaką
      cholerę facet po kilku latach związku żenił się po to,żeby niecałe pół roku
      potem zdradzić? Bo moim zdaniem nie powinien był się żenić. Rozstanie dwojga
      ludzi w wolnym związku nigdy nie jest tak szokujące jak rozwód i to pół roku po
      slubie.
      • Gość: jackyl Re: Niech ktoś prosze skomentuje sytuacje nr 1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 19:22
        z głupoty i bezmyślności, bo tak trzeba było, bo wszyscy tak robią. A potem
        okazało się że to wielka pomyłka.
        Bo to są faceci - dzieci, bez chęci wzięcia odpowiedzialności za cokolwiek, są
        młodzi i mają powodzenie to po co siężenić jak można się bawić lub udawać że
        się będa realizować.
      • Gość: mandragora Re: Niech ktoś prosze skomentuje sytuacje nr 1 IP: 81.15.254.* 06.01.05, 13:27
        wiesz powiem ci tak:ja jestem żoną od 7 miesięcy, a niedawno u mojego męża na
        bilingach odkryłam że za moimi plecami wysyłał smsy,dzwonił i spotykał się ze
        swoją byłą.Też sie zastanawiam po co się ze mną żenił skoro ciągle ma coś do
        tamtej. Chociaż on tłumaczy że to tylko koleżanka,ale wiadomo czym dla faceta
        jest koleżanka...Najgorsze jest to że ona mieszka w bloku obok :(
        • Gość: bmyn Re: i najlepsze jest to,ze te niby koleżanki IP: *.warynski.net / *.warynski.net 06.01.05, 21:56
          potem stają sie bratnimi duszami ........ dobrze,ze masz nad swoim mezem
          kontrolę, ja kiedys byłam idealistka ale .....juz sie skonczyło
        • Gość: monika Re: Niech ktoś prosze skomentuje sytuacje nr 1 IP: *.. / *.e-plan.pl 07.01.05, 18:56
          nie wirrze w kolezenstwo czy przyjazn miedzy kobieta i facetem
          • fittney nie istnieje koleżeństwo damsko-meskie 07.01.05, 21:24
            szczerze mówiąc nie istnieje tak naprawdę koleżeństwo,chociaż sama miałam wielu
            kolegów, z tym że ja ich tak traktowałam, a oni czekali na coś więcej... ale się
            nie doczekali :P

            Zreszta dowodem na to jest mój mąż...byliśmy kumplami a nawet nie wiem kiedy
            staliśmy się parą, a teraz małżeństwem
        • Gość: student Re: Niech ktoś prosze skomentuje sytuacje nr 1 IP: *.crowley.pl 07.01.05, 21:57
          widac nie wiesz czym dla faceta jest kolezanka... od siedmiu lat widuje sie z
          atrakcyjna dziewczyna (poznalismy sie w liceum), ktora tak naprawde owija sobie
          wokol palca cale tabuny facetow. a dla mnie to jest po prostu kolezanka - na
          zasadzie "ja pomagam tobie, ty pomagasz mi, idziemy na kawe/piwo i koniec". i
          tez z poczatku myslalem ze niewiele jest takich relacji - dopiero jak polazlem
          na studia to zobaczylem ze takie znajomosci z "dziada pradziada" sa bardzo
          powszechne. ZWLASZCZA wsrod bylyych par. moze wiec troche dystansu nalezaloby nabrac
    • Gość: janke Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.klc.vectranet.pl 04.01.05, 21:21
      mądra dziewczynka. powiedzilam twoje zdanie. brawo! oby wiecej takich kobiet
      • kameleonia ale także mężczyzn:) 05.01.05, 14:38
        Oby więcej mężczyzn którzy są odpowiedzialni za małżeństwo i nie zachowują się
        jak flirciarze po slubie lub będą c kawalerami nie próbują podrywać mężatek.
        Jak coś jest nie tak w związku to trzeba nad tym pracować a nie poddawać sie i
        szukać zamiennika.
    • Gość: niezalogowany Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 22:06
      Wielu młodych, nieodpowiedzialnych ludzi żeni się zbyt wcześnie, bo:
      1) chcą "zaklepać" pannę (o naiwności!);
      2) kolega się hajtnął, więc nie można być gorszym;
      3) tatuś kazał się śpieszyć z ożenkiem, bo zostanie "towar przebrany";
      4) Itd., itp.
      Rozumiem, kolesi, którzy są sami z wyboru. Rozumiem kolesi, którzy chodzą do
      burdelu (pod warunkiem, że nikogo {dziewczyny/narzeczonej/żony} nie mają!). Nie
      rozumiem jednak kolesi, którzy hajtają się po to, żeby zaraz po ślubie dalej
      rozglądać się za dziewczynami i/albo się rozwodzić. A i panienka, która za
      takiego wyszła, do najroztropniejszych chyba nie należy.
      • carmell Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 04.01.05, 22:55
        Witam Was dziewczęta...
        Dość późna pora, więc w internecie o tej porze buszują kobiety samotne, bądź
        te, których partnerzy leżą w tej chwili u boku swoich żon...Powiem tylko "nie
        znacie dnia, ani godziny" i mówię tu o miłości, nie o romansie, czy skoku w
        bok. I jeszcze jedno: rzaden normalny facet nie zdradzi swojej żony, jeśli jest
        w związku wszystko O.K. A taki, co po kilku miesiącach małżeństwa ogląda się za
        innymi to lowelas, na którego szkoda czasu na łamach forum.
        Pozdrawiam Joanna
        • Gość: monika Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.. / *.e-plan.pl 07.01.05, 18:59
          zgadzam sie zawsze jest jakis powod zdrady jak facet czy kobieta jest
          szczesliwa i niczego mu nie brakuje sex,milosc,dom itp to bedzie ok
          • Gość: sytuacji... Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.crowley.pl 07.01.05, 20:30
            zawsze jest jakis powod zdrady jak facet czy kobieta jest
            > szczesliwa i niczego mu nie brakuje sex,milosc,dom itp to bedzie ok
            Tyle, że w przypadku faceta ten powód to najczęściej chęć odmiany, nuda,
            poczucie, że mu wolno, "bo jest facetem" etc.
            Poza tym oni zdają sobie sprawę, że dużo częściej niż kobiety moga sobie na to
            pozwolić (rzadziej kobieta rozwiedzie się w takim przypadku zwłaszcza, jeśli to
            facet jest głównym żywicielem rodziny - a tak jest najczęściej; także społeczne
            przyzwolenie gra rolę).
            • Gość: monika Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.. / *.e-plan.pl 08.01.05, 10:56
              Zgadzam się ale nuda nie bierze sie z niczego można być w związku wiele lat i
              nie wkradnie się nuda.Kwestia czy tak naprawde kochamy swojego partnera czy nam
              jeszcze na nim zależy czy nie,czy potrafimy jeszcze zrobić dla niego coś czasem
              szalonego nawet w kwesti seksu (oczywiście obydwie strony muszą spełnić te same
              warunki-jedna strona nie da rady).Związek to ciągła praca.staranie
              się ,wyrzeczenia.
    • zefirka20 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 04.01.05, 22:34
      NIGDY W ZYCIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Jesli zaczelabym cos do niego czuc,to ucieklabym,gdzie pieprz rosnie,udawalabym
      gore lodowa w jego obecnosci,dowiedzialabym sie co go zniecheca do dziewczyn i
      robilabym wlasnie takie rzeczy,pogardzalabym takim czlowiekiem,bo jesli ktos
      juz sie hajta to musi wiedziec dlaczego to robi i musza to byc glebsze powody
      niz znudzenie stanem kawalerskim.Zreszta nie rob drugiemu co tobie jest
      niemile,a rozbic czyjs zwiazek to jest szczyt chamstwa i egoizmu w zlym
      wydaniu.CO do zonatych nie istnieja dla mnie jako jednostki uczuc,co do
      zajetych tutaj zalezy,jesli chlopak i tak zamierzal sie rozstac z dziewczyna z
      innych powodow niz z mojego,i ja wiem ze nie mialam zadnej ingerencji to
      zastanowilabym sie nad takim czyms.Ale zeby rozbijac zwiazki?NIE!!!!W zyciu!!!
      PO CO???zeby zaspokoic wlasne pragnienie niszczac szczescie innych????na
      swiecie jest tylu wolnych ludzi,po cholere komus macic jego zycie.a
      wiernosc,uczciwosc, to raczej te cechy ktore sprawiaja ze czlowiek sie nie gubi
      w swoich czynach i tych cech nalezy sie trzymac.to sie nie tyczy tylko
      dziewczyn,bo na zaocznych jest mnostwo dziadkow co chca przezyc druga mlodosc
      ida na tzw.studia i szukaja naiwnej dupy,dla nich to jest chwilowe urozmaicenie
      i potwierdzenie ze jeszcze do czegos sie nadaja a tak naprawde ida po prostej
      lini oporu bo taka mloda naiwna latwo zbajjerowac,mowiac ze porzuci zoneitp.a
      tak naprawde tego ne zrobi bo boi sie ze i tak w koncu zostanie sam ,zona go
      opusci,nie przebaczy,dzieci sie odwroca,a mloda przejrzy na oczy,wtedy on
      bedzie dobiegal poznych lat starosci szukajac przytulkow dla ludzi starych i
      opuszczonych.i tak powinni konczyc bo sa to ludzie bez zasad,a ja takich nie
      szanuje!
      • tessg Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 06.01.05, 04:31
        zefirka20 napisała:

        > NIGDY W ZYCIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        > Jesli zaczelabym cos do niego czuc,to ucieklabym,gdzie pieprz
        rosnie,udawalabym
        >
        > gore lodowa w jego obecnosci,dowiedzialabym sie co go zniecheca do dziewczyn
        i
        > robilabym wlasnie takie rzeczy,pogardzalabym takim czlowiekiem,bo jesli ktos
        > juz sie hajta to musi wiedziec dlaczego to robi i musza to byc glebsze powody
        > niz znudzenie stanem kawalerskim.Zreszta nie rob drugiemu co tobie jest
        > niemile,a rozbic czyjs zwiazek to jest szczyt chamstwa i egoizmu w zlym
        > wydaniu.CO do zonatych nie istnieja dla mnie jako jednostki uczuc,co do
        > zajetych tutaj zalezy,jesli chlopak i tak zamierzal sie rozstac z dziewczyna
        z
        > innych powodow niz z mojego,i ja wiem ze nie mialam zadnej ingerencji to
        > zastanowilabym sie nad takim czyms.Ale zeby rozbijac zwiazki?NIE!!!!W zyciu!!!
        > PO CO???zeby zaspokoic wlasne pragnienie niszczac szczescie innych????na
        > swiecie jest tylu wolnych ludzi,po cholere komus macic jego zycie.a
        > wiernosc,uczciwosc, to raczej te cechy ktore sprawiaja ze czlowiek sie nie
        gubi
        >
        > w swoich czynach i tych cech nalezy sie trzymac.to sie nie tyczy tylko
        > dziewczyn,bo na zaocznych jest mnostwo dziadkow co chca przezyc druga mlodosc
        > ida na tzw.studia i szukaja naiwnej dupy,dla nich to jest chwilowe
        urozmaicenie
        >
        > i potwierdzenie ze jeszcze do czegos sie nadaja a tak naprawde ida po prostej
        > lini oporu bo taka mloda naiwna latwo zbajjerowac,mowiac ze porzuci zoneitp.a
        > tak naprawde tego ne zrobi bo boi sie ze i tak w koncu zostanie sam ,zona go
        > opusci,nie przebaczy,dzieci sie odwroca,a mloda przejrzy na oczy,wtedy on
        > bedzie dobiegal poznych lat starosci szukajac przytulkow dla ludzi starych i
        > opuszczonych.i tak powinni konczyc bo sa to ludzie bez zasad,a ja takich nie
        > szanujeŚWIĘTA PRAWDA -MOST NIE PRZYTUŁEK
    • ania_53 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 05.01.05, 09:32
      I tak powinno być, ale życie pokazuje co innego.
      • Gość: marchewka Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.gorzow.mm.pl 05.01.05, 14:42
        póki cie to nie "trafi i powali" to możesz tak gadać. Pożyjemy , zobaczymy. Też
        byłam taka mądra a teraz serducho mi krwawi.
        • kameleonia Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 05.01.05, 14:51
          Wolę zranić sama siebie.Nie jestem złodziejem.Jesli jestem głodna ,nie wybijam
          szyby w sklepie spozywczym.Jesli żonaty kolega jest atrakcyjny,nie zabieram się
          za niego tylko po to by zaspokoić własne pragnienia.Trzeba umiec panować nad
          sobą i walczyć a nie tylko ulegac własnym słabościom,to dowodzi jedynie słabego
          charakteru.
    • jsolt Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 05.01.05, 15:19
      serce nie sługa

      ad1: skoro od roku ma nową dziewczynę, to znaczy że jest z tą dziewczyną, kocha
      ją prawdopodobnie, nie tylko ona się nim zajęła ale i on nią chyba...

      ad2: no niestety, lowelas mówisz - cóż, widziały gały co brały.

      generalnie wydaje mi się, że jak ludzie nie chcą być ze sobą - to nie są, a w
      sytuacji partnera wcześniej 'zajętego' ciężar decyzji rozstania i związania się
      z kimś innym ponosi chyba bardziej ten zajęty partner a nie ten 'nowy'.
    • Gość: anais Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.ok.ae.wroc.pl 05.01.05, 16:25
      też mówiłam NA PEWNO NIE... mówiłam...
      • Gość: Aaaa Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 17:53
        Ja tez...a teraz siedze cicho choc zadowolona nie jestem bo inaczej sobie to
        wszystko wyobrazalam... Choc Jego malzenstwo juz bylo rozsypane jak sie
        pojawilam to nigdy sie nie dowiem co by bylo gdybysmy sie nie spotkali... I na
        dodatek On na dwoje dzieci... Jest mi cholernie przykro ze tak jest...ze nie
        poznalismy sie iles tam lat wczesniej.
        • fittney Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 10.01.05, 19:26
          ja też żałuję że nie miałam odwagi dłużej spojrzeć w oczy mojemu żonatemu,bo
          gdybym miała to on dzisiaj nie byłby żonaty...
          • Gość: malutka Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 00:00
            No i do tego sluchać jego uwag na temat dzieci (panna prosila o pokazanie zdjec
            dzieci to jej powiedzial, że nie, bo "jeszcze imk krzywde zrobisz" - palant i
            tyle. Spać z kimś i mieć do tego kogoś taki stosunek).


            Ale wiecie co? Takiej dziewczynie to mozna mowić co sie myśli o nim i o
            sytuacji i to nic nie daje. Kurdupel ryży, mały, żonaty, zezowaty, na krzywych
            nogach, jeszcze jej utrudnil lepsze zatrudnienie, bo ją z nim skojarzyli - pół
            roku trwało zanim przejrzala na oczy i wtedy uslyszala, że w razie jak bedzie w
            ciazy to on to ma w d.. etc. Podobno o analogicznym stanowisku co on zone
            wprowadzil nawet nie chca z nią rozmawiac.
    • Gość: anais Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.ok.ae.wroc.pl 05.01.05, 16:29
      ciągnąc temat - nie ma się jak z tego wyspowiadać... czy ONA powinna się o tym
      dowiedzieć? dla niego nie był to pierwszy raz... ja kolejny miesiąc budzę się z
      kacem moralnym i nie wiem, co zrobić. Czasu już nie cofnę, ale mam jeszcze
      trochę odwagi...
    • Gość: GRAZYNA Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: 217.113.224.* 05.01.05, 17:41
      WITAJ pytasz jaka róznica to ci powiem na temat polaka mieszkajacego w ALCALI
      pochodzacego z MIELCA i majacego na i mie MARIAN poznał dziewczyne z polski i
      rozkochał ja w sobie przyjechał do niej było im dobrze ze soba potem ona
      pojechała do niego potraktował ja okropnie nie zwierzała sie z tego jak tam
      było tylko ciagle płakała az odebrała sobie zycie zostawiajac córke sama .Mysle
      ze hiszpanie tacy nie sa nie dopuscili by do takiej tragedii tak tylko polak
      porafi. Po drugie ten facet niby jest bardzo dobry bo pomaga ludziom w Alkali
      naduzywajacych alkoholu znany jest w AA ale to tylko pozory bo jest okrutny
      msciwy i podły bo doprowadził moja kolezanke do skrajnosci a znałam ja była
      bardzo dobra osoba i wspaniała i szanowana to co pzezyła musiało byc
      straszne.uwazaj jak bedziesz w hiszpanii z daleka od takich typów jak Marian i
      od niego bo cie zniszcza. Mysle ze poznasz hiszpana i bedziesz szczesliwa
      [pzdrawiam
      • Gość: SYLWIA Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: 217.113.224.* 05.01.05, 17:55
        znam tego Mariana z ALCALI mnie tez oszukał mówił ze wolny nieszczesliwy i
        samotny i ze sam wychowuje 2 córki a siedział z LUCYNA K . kawał drania i
        oszusta najorsze ze taki wierzacy ciagle widze jego biały łeb w kosciele
        polskim w ALCALI a córki zona wychowała nie on on zajmował sie kantami i
        takimi kobietami z marginesu udusic takiego drania
    • daimona nie, taki nie istnieje w sferze mych zainteresowań 05.01.05, 18:01
      zgadzam sie z autorką watku - taki facet nie istnieje.
      Zacznie istnieć, jak zostanie sam tzn. rozstaną się, nie z mego powodu!
      • Gość: robak Re: nie, taki nie istnieje w sferze mych zaintere IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:14
        aja
        jak czlowieka trafia nie ma zmiluj, nie ma co sobie robic zobowiazan, zostalem
        tak trafiony z wzajemnoscia, wygraly dzieci jej i moje, ale spelnily sie NASZE
        marzenia, nie zalujemy
        tylko ze juz nie kochalismy naszych partnerow
        kochac kochac kochac
        kochane kobiety nauczylem sie kochac za nic
        nie widze nie slysze nie dotykam a jednak kocham
        bez nadziei planow na przyszlosc w ciszy
        to jest prawdziwa milosc (chyba!)
        Zycze wam wszystkim szczescia, ale nie podejmujcie za nich decyzji,
        oni musza sami wybrac
        • Gość: alina1 Re: nie, taki nie istnieje w sferze mych zaintere IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:58
          Szczerze mówiąc to nie bardzo rozumiem zdania, że nigdy nie mów nigdy itd.
          W jaki sposób mam spotkać kogoś/zdradzić męża jeśli nie szukam i co najważniejsze nie umawiam się z nikim. Co piorun mnie strzeli pod sklepem?
          Nie wierzę w takie coś.
          Zdecydowałam się być z tym człowiekiem i jestem. Romanse to szukanie nowych wrażeń, to chęć przeżycia tych wrażeń.
          Z tym, że żal mi jedynie tej zdradzanej osoby, bo ci dwoje na szacunek nie zasługują.
          • Gość: robak Re: nie, taki nie istnieje w sferze mych zaintere IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 19:44
            aja
            oj strzelaja te pioruny, bedac w pracy poznalem kobiete która kocham w ciagu
            pieciu lat widzialem ja zaledwie 32 godziny
            generalnie raz w roku podczas wakacji
            magia magia magia
            pa
            nie mow nigdy nigdy
            • Gość: m Re: nie, taki nie istnieje w sferze mych zaintere IP: *.. / *.e-plan.pl 07.01.05, 19:08
              wylej sobie kubel zimnej wody i nie zyj zludzeniami na co wlasciwie czekasz
          • Gość: Sławek Re: nie, taki nie istnieje w sferze mych zaintere IP: *.rutki.sdi.tpnet.pl 06.01.05, 14:01
            Masz rację Alinko. Tylko skąd te wszystkie przypadki na forum. Człowiek, to
            narawdę słaby mechanizm.
            Pozdrawiam~ Sławek
            Zapraszam na moją stronę-saweczek.republika.pl
    • e_r_i_n Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 05.01.05, 19:02
      Gdy poznałam mojego męża, był jeszcze formalnie żonaty.
      Gdyby był nie tylko formalnie, na pewno bym się z nim nie związała, tylko
      czekała, aż sprawę rozwiąze (w jedną, albo drugą stronę).
      • bez.loginu4 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 06.01.05, 15:59
        > Gdy poznałam mojego męża, był jeszcze formalnie żonaty.
        > Gdyby był nie tylko formalnie

        ???
        "formalnie zonaty"? to mozna byc zonatym nieformalnie?
        myslalam, ze malzenstwo to zawsze formalny zwiazek dwojga ludzi
        • krakowianka30 [...] 06.01.05, 16:14
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: kati Re: do erin i bez.loginu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 17:13
            czekajta..człowiek słaba maszyna? czy mamy aby cos z silna wolą?albo mozg
            ponizej pasa?wiem to ..,ze jesli sie chce budowac zwiazek(a jest to coezka
            praca) to powinno sie to wykonywac codziennie.Jak sie cos burzy przy klotni to
            nastepnego dnia brac sie za naprawe a nie za fochy i pretensje do 2polowki..a
            tak wogole to bardzo łatwo zawrocic w głowie facetowi kolo40..łatwiej nawet niz
            nastolatkowi,,jednak pomyslalam wtedy jak ja bym sie czula gdybym byla na
            miejscu jego zony..wiadomo,ze po20 latach małzenstwa juz rutyna rzadzi i facet
            chce poczuc podmuch swiezości, ale jesli sobie uswiadomi ze głupieje w tym
            wieku to moze go to zahamuje przed błędnymi krokami...chce w to wierzyc..
            pozdrawiam
        • Gość: monika Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.. / *.e-plan.pl 07.01.05, 19:10
          no właśnie znam małżeństwa tylko formalne a tak propo każdy facet poznając nowa
          laske mówi że żona be i że mu się nie układa, małżeństwo w rozsypce takie ble
          ble
          • Gość: grarza Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 17:25
            Gość portalu: monika napisał(a):

            > no właśnie znam małżeństwa tylko formalne a tak propo każdy facet poznając
            nowa
            >
            > laske mówi że żona be i że mu się nie układa, małżeństwo w rozsypce takie ble
            > ble

            a no wlasnie, dodalabym jeszcze, z wlasnych obserwacji, ze faceci tak ok. 38
            roku zycia, generalnie srednia 40, zaczynaja swirowac, porzucaja te swoje nudne
            zony na rzecz mlodych naiwnych ale jakze swierzych, rozmilowanych i wierzacych,
            jeszcze, w te wszystkie bzdury, ktore oni nam serwuja..... nie ma zmiluj, to
            regula, a nieliczne wyjatki tylko potwierdzaja regule.... sama tesknie za
            powiewem swierzosci :).... w jakis sposob jestem w stanie to zrozumiec,
            pozostaje jeszcze pytanie co sie stalo z zasadami? gdzie sie podziala
            odpowiedzialnosc i rozsadek? !!! ???? sama nie wiem ???? ....

        • e_r_i_n Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 07.01.05, 20:30
          bez.loginu4 napisała:


          > "formalnie zonaty"? to mozna byc zonatym nieformalnie?
          > myslalam, ze malzenstwo to zawsze formalny zwiazek dwojga ludzi

          Owszem. Natomiast można mieć jeszcze papierek, nic wiecej. I tu tak własnie
          było.
          • bez.loginu4 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 07.01.05, 21:10
            > Owszem. Natomiast można mieć jeszcze papierek, nic wiecej. I tu tak własnie
            > było.

            laluniu, malzenswto to wlasnie tylko papierek, zaczyna sie od dnia slubu a
            konczy w dniu rozwodu lub smierci jednego z malzonkow
            ono jest zawsze formalne i tylko formalne
            wiec twoj maz byl zonaty i tyle, czyli zajelas sie zonatym bo byl jeszcze ten
            papierek
            wiec nie chrzan
          • Gość: monika Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.. / *.e-plan.pl 08.01.05, 11:00
            A to inna sprawa trzeba być świadom od początku co się robi.Nie ma związków na
            siłe.Powszechny błąd to zawieranie małżeństw z powodu ciąży i wtedy często jest
            to tylko papierek (pomijam tu kwestie religii to już inny temat woda).
    • michulka Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 05.01.05, 19:43
      Nie, nie zajelabym sie ani zonatym ani zajetym.
      • monhann2 Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 05.01.05, 21:52
        Zapewne wszystkie te osoby, ktore pisza, ze 'NIGDY' nie wiedza jakie zycie
        potrafi pisac scenariusze. Takie, na ktore nie mamy wplywu, bo sa wlasnie
        jak 'grom z jasnego nieba', nagle i bez zadnych wczesniejszych zwiastunow.
        Mezczyzny nie trzeba szukac aby go poznac. Pary nie poznaja sie przeciez
        jedynie w barach, dyskotekach, czy na urodzinach u znajomych!

        Nie potepialabym takze kobiet, ktore to rzekomo 'rozbijaja' malzenstwa.
        Przeciez mezczyzni to nie male dzieci, ktore prowadzi sie za raczke. Maja swoj
        rozum, swoje sumienie. Jesli zapominaja sie, daja sie wciagnac w chocby maly
        flircik lub romansik, to znaczy, ze w malzenstwie nie dzieje sie dobrze. A i
        kobiety nie wskakuje im sila do lozka! Wina lezy moim zdaniem po obu stronach.
        • daimona oczywiście, że po obu stronach, ale... 06.01.05, 15:39
          nawet gdybym się zakochała w jakimś bubku, co by nie przyznał się, ze ma żonę,
          to w momencie, jak by to wyszło - nie zobaczyłby mnie juz nigdy.
          Wiem, jak bardzo by to bolałao, ale tak własnie bym zrobiła - tak zresztą juz
          raz zrobiłam. Facet został od razu przekreślony i wszyscy tacy idioci, co
          chcieliby sobie "na boczku", prócz legala, mogą spadać na drzewo :D
      • Gość: kk Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 00:00
        mam kolezanke ktora uwaza, ze jak facet zdradza to jest to wina tylko i
        wylacznie jego nie tej z ktora ją zdradził.ja jednak jestem zdania ,że kobiety
        też maja instynkt łowcy i im trudniejszy obiekt do zdobycia tym smaczniejsza
        uczta gdy juz sie tego dokona,nikt nie ma prawa budowac szczescia na czyims
        nieszczesciu..zwłaszcza ,że wiadomo wszem i wobec ,że zło wraca ..nie uwazam by
        zdrademozna było tłumaczyc zakochaniem w innej osobie.jesli sa problemy w
        zwiazku to nikt jeśli nie może pomoc nie powinien sie w to mieszac,, wręcz nie
        ma prawa.nie jestesmy zwierzetami by ulegac popędom i nie baczyć na rodzine,
        czy osobe z ktora sie jest.mamy takie czasy ,że zdradzie ulegaja i mezczyżni i
        kobieyu po rowno,,czasy ,że sie facetow tłumaczylo ich natura dawno minely
        pytanie tylko jak zaradzic popadaniu w uroki innych osób..?jeszcze jeden dowód
        na to,ze w zwiazku zaufanie jest podstawa ale trzeb aczasem od czasu do czasu
        sprawdzac wspołtowarzysza
        pozdrawka wszystkim
    • Gość: malenstwo Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.zin.lublin.pl 05.01.05, 22:41
      Nie zrobilabym tego.... gdybym wiedziala, ze jest zonaty... ale nie wiedzialam.
      Kiedy powiedzial, bylo juz troche za pozno..
      juz 4 rok jak ucze sie go zapominac... i nadal nie umiem tego zrobic jak
      trzeba..
    • tessg Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? 06.01.05, 04:13
      Popieram CIĘ .Nie zajęłabym sie żonatym mężczyzną nawet gdyby klejnoty w
      spodniach miał platynowe.Taka była moja zasada.Kochałam męza.Pracowałam na
      stanowisku w duzej firmie jestem atrakcyjna kobieta zawsze miałam wiele
      propozycji i nigdy nie skorzystałam Byłam dobrą żona i matką.Mam 53 lata a od
      pieciu lat po rozwodzie bo mój kochany poszedł do dziwy w wieku naszej córki
      ja mam jeszcze syna 19 letniego niepełnosprawnego.On juz był 2 razy porzucony
      ale nadal sa on nie ma wyjscia ja go nie chce .Spłaciłam z połowy majatku ale
      on bez grosza , sarenka go oskubała nie zameldowała teraz przyjeżdza do syna
      w odwiedziny pokorny jak baranek goły i wesoły .A ja przez 3 lata płakałam
      upokarzali mnie opluwali .A teraz los sie odwrócił jestem zakochana prawdziwa
      dojrzałą miłością los mi wynagrodził .Mój kochany jest wolny to samo mu zona
      zrobiła ale 9 lat temu.Dzieci nas kochaja i szanują.Nie mieszkamy wspólnie ,
      ale codzien jesteśmy ze soba na kamerkach a jesteśmy razem od soboty do
      niedzieli .Dzieli nas tylko 70 km.Opatrzność czuwa. Ale gdybym jeszcze raz była
      młoda nie wiem czy warto być w porządku.Należy mieć rąbek tajemnicy wtedy
      mniej boli.
    • Gość: madchina Nie można i nie warto IP: *.mos.gov.pl 06.01.05, 10:55
      Byłam z facetem 4 lata starszym,którego żona jest ode mnie 14 lat starsza. Mimo
      wszystkich pięknych słów okazało się, że chodzi mu tylko o jedno (żalił się na
      żonę, a okazało się, że to ona miała więcej powodów do żalu). Byłam
      niewiarygodnie głupia, wierząc mu, ale przede wszystkim dotarło do mnie, że to
      nie w porządku wobec drugiej kobiety. O tym, jak bardzo cierpiałam, kiedy mnie
      zostawił (bo zaczęłam mieć wymagania-więcej wspólnego czasu)nie warto wspominać.
      • dlugi_22 Re: Nigdy nie wiadomo... 06.01.05, 11:34
        Pozwólcie na glos meski drogie panie...(po 11 latach malzenstwa)
        Wina jest przewaznie po obu stronach. A to dlatego, ze rzadko ktos ma 100%
        odpornosc na atrakcyjnosc plci przeciwnej. Kazdy przypadek jest szczegolny,
        zwykle o bardzo skomplikowanych przyczynach. Dlaczego mezczyzni szukaja
        partnerki poza wlasnym malzenstwem ? Oto krotka lista (shortlista :-))
        przyczyn, dla ktorych wielu moich kolegow poznalo inne - i na nieszczescie -
        zostawilo rodziny - dla innej - czesto rzeczywiscie mlodszej (ale nie jest to
        regula):
        - seks (wiadomo, podstawa dla wiekszosci mezczyzn, cokolwiek bysmy nie pisali).
        Niedopasowanie sie pod tym wzgledem (zona na stanowisku, on tez, ale zona miala
        wiecej stresow - z seksu nici, tydzien, dwa, miesiac, w koncu jak z laski
        kochala sie z nim, pozostawal kac moralny i przygnebienie), ona nie chce, on
        chce i odwrotnie.
        - brak poczucia, ze jestem kochany (moj dobry kumpel twierdzi, ze tyle ciepla
        ile mu dala nowa partnerka nigdy nie otrzymal od swojej zony) - case nr 1 to
        moj wlasny ojciec, ktory stal sie innym, lepszym czlowiekiem po tym, jak
        zamieszkal ze swoja obecna zona
        - brak szacunku dla zony (kolega zostawil swoja zone i dziecko 4 lata, pomimo,
        ze dostawal kawaleczki pomaranczy wprost do buzki, teraz ma kobiete, ktora
        wymaga od niego wiele i tego mu do szczescia brakowalo, a seks i uczucie mial
        poprzednio w nadmiarze)
        To tylko trzy przyczyny, sposrod wielu - mam nadzieje, ze troche to tlumaczy
        pozycje mezczyzn w ukladzie opisywanym powyzej.

        Jak we wszystkim, nie jestesmy doskonali, tak jak nie jest doskonaly swiat.
        Musimy zadac sobie pytanie: Czy - calkiem hipotetycznie - gdybym pewnego dnia
        spotkala/spotkal ideal (kobiety /mezczyzny - tylko zakladajac - uroda, intelekt
        itp. w ulubionym typie) bez wzgledu na stan - i dalaby/dalby mi do zrozumienia,
        ze zakochala/zakochal sie we mnie - czy bym byla/byl w stanie sie oprzec ?
        Ja sam szczerze powiem, ze nie jestem pewien, czy bylbym w stanie odpowiedziec
        NIE. Niestety, pomimo tego , ze kocham moja zone, ze roznie miedzy nami jest,
        nie jestem na 100% powiedziec, ze bym sie oparl. Wydaje mi sie, ze jest ten 1%
        mozliwosci, ze chociaz chcialbym sie spotkac, poznac, choc troche pogadac.
        Wiem, czym to pachnie, potem sa lzy, kac moralny (mezczyzni, przynajmniej
        niektorzy tez maja sumienie). Ale czasem stawia sie wiele na jedna karte, by...
        przegrac.
        Zdradzilem moja zone dwa razy (jeden romans zajal mi 3 lata), jestesmy nadal
        razem, wiem, ze jestem swinia, wyciagnalem wnioski, jestem bardziej dojrzaly i
        kilka razy lepszy dla mojej zony, ktora mi nigdy nie wybaczy... Moze tak mialo
        byc. Ja sam nie wiem, czy ona kogos miala i najchetniej nie chcialbym tego
        wiedziec. Z drugiej strony niczego - o dziwo - nie zaluje. Mam wrazenie, ze to
        wszystko bylo potrzebne.

        Moja niektorych Pan: W chaosie, jakim jest nasze zycie, czesto los na plata
        brzydkie psikusy. Osoby kategoryczne, z zasadami - nawet one moga pewnego dnia
        zostac zlamane. Nie potepiajcie innych, bo same pewnego dnia mozecie sie
        znalezc w dziwnej sytuacji.
        Nikt nie jest doskonaly i rzadko w zyciu uklada sie tak, jakbysmy chcieli.
        • Gość: mandragora Re: Nigdy nie wiadomo... IP: 81.15.254.* 06.01.05, 13:08
          Wiesz masz rację, nigdy nic nie wiadomo, co może nam przynieść kolejny dzień. Ja
          również wyznawałam zasadę:żonaty?to nie dla mnie. Aż w końcu się zakochałam...
          Wiedziałam że robię źle, tym bardziej że on był powtórnie żonaty. Bo z pierwszą
          żoną miał(córkę)wszystko, pochodziła z bardzo bogatej rodziny, ale kolega poznał
          go z młodszą 10 lat panną,która tak wszystko sobie ułożyła, że po krótkim czasie
          zaszła w ciążę,on rozwiódł się z pierwszą żeby ożenić się z drugą, zostawiając
          wygodne i dostatnie życie. Druga urodziła mu syna. On był instruktorem na
          siłowni i tak się poznaliśmy. Wiedziałam że jest żonaty, a mimo to pozwoliłam na
          dalszy rozwój wypadków. Wiem że mogłabym zrobić to samo co jego 2 żona, ale
          zdawałam sobie sprawę,że ja mu też kiedyś przestanę wystarczać.Tym bardziej że
          on byłby w stanie odejść od niej. Wiem że to dziwnie brzmi. Ale ja nie
          chciałam,żeby zostawiał swojego synka. Odeszłam, chociaż byliśmy razem jeden
          cudowny rok. Tak jest lepiej dla wszystkich, chociaż kiedy teraz czasem kiedy go
          widzę, serducho znowu zaczyna mi szybciej bić.
          Dlatego chciałabym przyznać ci rację, bo gdyby parę lat wstecz ktoś mnie
          zapytał:czy spotykałabyś się z żonatym facetem?Moja odpowiedź brzmiałaby NIE!
      • Gość: monika Re: Nie można i nie warto IP: *.. / *.e-plan.pl 08.01.05, 11:03
        Powino to być nauczką dla dziewczyn pakujących się w trójkąty.NAjczęściej taki
        jest koniec a facet miał poprostun za darmo seks.
        • kraxa za darmo seks, poprostu 17.01.05, 11:46
          A facetka nic z tego nie miala? Wkurza mnie takie jarmarczne podejscie do seksu-
          ze kobieta "sprzedaje" sie za malzenstwo i obietnice "opieki". A jak sie nie
          ozenil to znaczy wykorzystal i "nie zaplacil za seks". Co za podejscie-
          ku..rewskie dosc.
    • Gość: samarilla Żonaty ...? IP: 193.59.172.* 06.01.05, 13:20
      Zajęłam się takim wiedząc, że jest żonaty i ma dziecko. Z żoną nie układa mu
      się już od 2 lat (a przez ostatni rok mieszkał na innym kontynencie) i myśli o
      rozwodzie. Ale powiedział,że nie może się zaangazować dopóki nie ułoży sobie
      stosunków z dzieckiem.
    • Gość: trzy_mce Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.aster.pl 06.01.05, 13:43
      Z meskiego punku widzenia.

      Mam kolegę (nie przyjaciela)
      Trzy mce temu byl SLUB
      Teraz separacja
      Byli ze sobą ok 5 lat.


      ================
      Gwoli komentarza:
      Samiec inaczej postrzega rzeczywistość, a na dodatek: Każdy inaczej
      • Gość: 3miesiące Re: Czy zajęłabyś się żonatym lub zajetym? IP: *.crowley.pl 11.01.05, 11:11
        Znam identyczny przypadek, razem 6 lat związku, 3 miesiące temu ślub, okazało
        się że ONA wpakowała się w romans praktycznie zaraz po ślubie, z żonatym facetem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka