Dodaj do ulubionych

rocznica...

08.02.05, 19:28
Gdy ktos zyje, swietuje sie jego urodziny. A po smierci? Czy w jakis
sposob "obchodzicie" rocznice odejscia kogos, kogo bardzo kochaliscie? A moze
nadal swietujecie urodziny tej osoby? Albo w ogole nic? Napiszcie cos o tym,
jak sobie radzicie. Ja sobie nie radze. Z latami tesknie coraz bardziej i
moje "swietowanie" polega na placzu, albo ciaglym powstrzymywaniu guli w
gardle, wyrzucaniu sobie co moglam zrobic, a nie zrobilam, ilu rzeczy nie
zdazlylam, ile zlekcewazylam, nie potrafie sie nawet modlic, chce zeby tu
byla, zeby przytulila mnie do piersi i powiedziala, ze nic sie nie stalo, ze
w sobote moze zrobimy grilla albo pojedziemy do Krynicy, bo tam jest tak
pieknie i Kiepura spiewal, a Ona kochala sie w Kiepurze, zanim zakochala sie
w Bodziu Kaczynskim. Wszystko umiala obrocic w zart, a teraz ja nie umiem
nawet uwierzyc, ze jes w tym niebie i wygodnie lezy na chmurce popijajac
ajerkoniaczek, tylko ciagle mysle, ze wisi gdzies miedzy niebem a ziemia i
cierpi jak ta dzieweczka z "Dziadow".
Obserwuj wątek
    • lorist Re: rocznica... 08.02.05, 19:58
      Wiesz Renia. Nie wydaje mi sie, aby Twoj watek wzbudzil jakies wieksze
      zaintereswanie. Zobacz co niektore posty typu " Nie wytrzymam, sama spedze
      walentynki!!!", " On mnie kocha czy nie kocha, bo czasami mi sie wydaje, ze tak,
      a czasami nie" , itp. Powazne watki to mniejszosc. Generalnie to tematy lekkie
      i przyjemne. Temat smierci to za ciezki kaliber, niewygodny,przewaznie ludzie
      sie go boja , wola myslec, ze go nie ma.
      A wracajac do meritum sprawy, to mnie taka pierwsza rocznica czeka 14 cerwca.
      Nie wiem jeszcze jak to bedzie. Pewnie pojde na cmentarz. Nie wiem jak to
      bedzie. Czasami mam tak, ze potrafie sobie to wszystko przetlumaczyc" No tak,
      ludzie umieraja, kazdego dnia umieraja, to normalne' .Ale sa takie momenty, ze
      nie potrafie sobie tego przetlumaczyc i jesli jest Niebo to chetnie bym sie tam
      znalazl jesli znajduja sie tam moi bliscy.
      • Gość: Kasica Re: rocznica... IP: *.pool.mediaWays.net 08.02.05, 20:35
        ja ci nie pomoge nie mam doswiadczenia. a humor mam tak wsielczy, o smierci
        bede myslec pozniej.
      • sagis Re: rocznica... 09.02.05, 09:36
        lorist napisał:
        --------

        Jesteś okropny w tym co napisałeś. Czy dlatego, że jako mężczyzna nie masz tyle
        empatii, co kobieta, która jednak lepiej rozumie czyjeś emocje?

        To są najtrudniejsze sprawy, o których pisze Reniatoja i zawsze jest trudno tak
        od razu na nie zareagować.
        Ja zawsze, jak usłyszę od kogoś o czyjeś śmierci, a szczególnie bliskiej osoby,
        mam problem z wyrażeniem jej odpowiednich słów współczucia.
        Ważne jest wtedy, aby dobrze wysłuchać taką osobę. Zadne słowa nie są
        odpowiednie, aby wesprzeć kogoś w żałobie. Szczególnie, jak jeszcze mało czasu
        upłynęło od tej strasznej rzeczy.
        • lorist Re: rocznica... 09.02.05, 11:01
          W czym jestem okropny,w tym , ze napisalem prawde???
          • sagis Re: rocznica... 09.02.05, 11:04
            To jest Twoja prawda.
            Zobacz, jak szybko napisałeś te słowa po pojawieniu się tego postu na forum.
            Był wieczór i nie było wtedy dużo osób. Wszyscy głównie w nocy, albo rano
            urzędują.
            Oceniłeś nieobiektywnie.
            • true_oveja Re: rocznica... 09.02.05, 11:06
              patrząc po tematach postow ktore maja najwieksza popularnosc musze przyznac
              loristowi racje.
    • Gość: charlie_x Re: rocznica... IP: *.tvgawex.pl 08.02.05, 20:46
      ... po śmierci,co roku. - w dniach szczególnie związanych z naszymi
      nieobecnymi pada takie zdanie <<..gdyby żył/a/ obchodził/aby/ dziś../ i tu
      zazwyczaj następuje kawalkada wspomnień różnych wydarzen jakie
      pamiętamy,czasami zabawnych,czasami poważnych z udziałem naszym i zmarłej
      osoby.Potem zapada cisza i przez kilka chwil każde z nas zostaje sam na sam z
      tymi wydarzeniami w swoich myślach.Z zewnątrz to wygląda tak - msza w intencji
      zmarłej/ego/ i wspólny rodzinny obiad z udziałem przyjaciół i znajomych.. z
      czasem jednak lepiej znosimy wspominanie tych smutnych wydarzeń sprzed lat
      ośmiu.Tak zgadzam z Renatą, ta pierwsza rocznica jest najcięższa..
      • wietka Re: rocznica... 08.02.05, 21:06
        rocznica - to moze dzien szczegolny...ale jak zyc miedzy rocznicami, tak na
        codzien? wtedy najbardziej odczuwa sie brak bliskiej, kochanej osoby, ktora
        odeszla. I swiadomosc, ze nie wroci...nigdy, nie pomoze...nie poradzi.
        I bezsilnosc... Codziennosc jest najgorsza...
    • niewinnosc Re: rocznica... 08.02.05, 21:07
      ...czasem mi sie wydaje, że nie potrafie nawet mysleć o tej osobie. Za kazdym
      razem, kiedy probuje poukładać sobie to wszystko mam ochote sie rozplakac..a
      kiedy zaczne - nie potrafie przestac. Zbyt wiele niepozałatwianych spraw, za
      bardzo boli, chociaż minelo juz 6 lat... Chciałabym pamietac o dobrych
      chwilach, wspominac, cieszyc sie z tego co było dane nam przezyc..ale obawiam
      sie, ze to nigdy mi sie nie uda. Moze Tobie pojdzie lepiej, powodzenia
    • true_oveja Re: rocznica... 09.02.05, 09:26
      jadę na cmentarz, zapalam świeczkę, kładę kwiatki, gapię się w granitową płytę,
      wspominam ojca. Jeszcze czasem płaczę, złoszczę się na okoliczności, które
      doprowadziły do jego przedwczesnej śmierci, ale to już prawie 3 lata. 28 lutego
      będą równo 3. I ciągle boję się śmierci - najbliższych, własnej, psa. Przeraża
      mnie koniec, więc staram się o tym nie myśleć, co wcale nie znaczy że nie
      wspominam tych, którzy odeszli.
    • sagis Re: rocznica... 09.02.05, 09:31
      Dawno nie odzywałaś się Reniatojo:-)

      Bo, ciągle to w sobie wspominasz. Przez takie świętowanie nie dajesz odejść tej
      osobie. Trzeba przejść żałobę i zacząć żyć dalej samemu.
      Smierć bliskiej osoby jest najgorszym i najtrudniejszym dla nas przeżyciem.
    • miawalles Re: rocznica... 09.02.05, 09:40
      nie odszedł mi nikt bliski, ale strasznie się boję jak to będzie, kiedy mi ich
      zabraknie. teraz mamy fatalne kontakty, prawie żadne. czas ucieka, a ja nie
      wiem, jak to naprawiać, aby nie było za późno. bo potem pozostanie wielki żal,
      wyrzuty sumienia, że nic nie zrobiłam, że to wszytsko tak poparanie się
      skończyło. i zostanie mi taka wielka żałośc, że to już koniec i teraz już nic
      nie da się zrobić.
      • sagis Re: rocznica... 09.02.05, 09:48
        Może za bardzo boisz się tego, co będzie? Czasami trzeba trochę sobie odpuścić,
        a wszystko samo ułoży się. Jeśli czegoś bardzo chcemy i walczymi o coś, to
        powstaje jakaś blokada i nie możemy tego osiągnąć.
        Daj trochę czasu, a Twoi bliscy sami do Ciebie przybliżą się. Jeśli coś zepsuło
        się, to muszą też opaść złe emocje, aby Twoi bliscy mogli przybliżyć się do
        Ciebie.
    • sagis Re: rocznica... 09.02.05, 09:44
      Wspominam czasami ukochane mi osoby, które odeszły. Te najbliższe są wciąż przy
      mnie, ale moją ukochaną babcię, która odeszła 5 lat temu mam cały czas w sercu.
      W pierwszą rocznicę jej śmierci dokładnie tego dnia, którego ją pochowaliśmy
      przyśniła mi się:-)Nie mogłam być wtedy na jej grobie. Wiem też, że pojawiła mi
      się we snach, bo ją wtedy potrzebowałam.

      Trzeba wspominać, ale nie rozpamiętywać.
      Może powinnaś komuś wypowiedzieć to wszystko. Aby, ktoś wysłuchał Cię. Ktoś,
      kto też pomoże Ci dać sobie radę z tymi uczuciami.
      To jest normalne, że trudno nam po czyjeś śmierci.

      Pozdrawiam Cię i słoneczka Ci życzę.
      • Gość: kalina Re: rocznica... IP: *.lublin.pl / *.perfektpc.lublin.pl 09.02.05, 10:00
        wiesz, ja czuje podswiadomie, czasem namacalnie bliskosc tego, ktorego przy mnie nie ma...i to trzyma mnie przy zyciu,... i gniew, ze jestem sama, ze bezpowrotnie kogos utracilam. Tak jest , ze w kazda rocznice:pierwszego pocalunki, pierwszej wspolnej nocy, jego urodzin, daty slubu, on odchodzi...jest ze mna w kazdym innym dniu, ale wlasnie w najmilszych "dla Nas" rocznicach tone we łzach...nie chce pamietac tych rocznic, nie chce wiecej cierpiec...tylko, ze tego bolu nikt nie slyszy, i nikt nie czuje, nawet On
    • Gość: kasiczka Re: rocznica... IP: *.lublin.pl / *.perfektpc.lublin.pl 09.02.05, 10:47
      smutne to wszystko...o smutkach tak z ranka, wole nie myslec..ale wszystkich teskniacych pozdrawiam cieplo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka