Gość: ToeToe IP: *.world-net.co.nz 19.06.02, 11:12 No wlasnie... Ile czasu zajelo Wam zaklimatyzowanie sie w nowym srodowisku? A tak w ogole... Warto bylo ryzykowac? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
poison1 Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... 19.06.02, 11:13 Ok. m-ca. Warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renata Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 19.06.02, 11:21 poison1 napisał(a): > Ok. m-ca. Warto. Poison to dokad ty wyjechalas? Do Bardejowa na Slowacji, czy co? u mnie bylo dluzej, wlasciwie uwazam ze nigdy sie do konca nie zaaklimatyzuje i do dzisiaj nie wiem czy bylo warto. Nie mam zielonego pojecia. Jest to jedno z tych pytan, ktore zostana bez odpowiedzi, czuje. Uwazam, ze ktos kto wyjechal ze swojego kraju (oczywiscie nie na dwa tygodnie wczasow) nigdy juz nie bedzie u siebie. Nigdzie. Jade do Polski i tam jestem greczynka (co za idiotyzm tak mnie i moaja rodzine nazywac - jestesmy polakami w grecji, a nie Grekami to kolosalna roznica) tutaj ZAWSZE brdziemy KSENOI, czyli obcy. Tak juz bedzie, opuszczenie swojego kraju ma dobre i zle strony, wazne, zeby przynajmniej sie to rownowazylo, albo jeszcze lepiej, zeby przewazaly te dobre. A nie zawsze tak jest i mimo to ludzie nie wracaja, ale to juz zupelnie inna bajka.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vika Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... IP: *.ewave.at 19.06.02, 11:30 Gość portalu: renata napisał(a): > poison1 napisał(a): > > > Ok. m-ca. Warto. > > Poison to dokad ty wyjechalas? Do Bardejowa na Slowacji, czy co? u mnie bylo > dluzej, wlasciwie uwazam ze nigdy sie do konca nie zaaklimatyzuje i do dzisiaj > nie wiem czy bylo warto. Nie mam zielonego pojecia. Jest to jedno z tych pytan, > > ktore zostana bez odpowiedzi, czuje. Uwazam, ze ktos kto wyjechal ze swojego > kraju (oczywiscie nie na dwa tygodnie wczasow) nigdy juz nie bedzie u siebie. > Nigdzie. Jade do Polski i tam jestem greczynka (co za idiotyzm tak mnie i moaja > > rodzine nazywac - jestesmy polakami w grecji, a nie Grekami to kolosalna roznic > a) > tutaj ZAWSZE brdziemy KSENOI, czyli obcy. Tak juz bedzie, opuszczenie swojego > kraju ma dobre i zle strony, wazne, zeby przynajmniej sie to rownowazylo, albo > jeszcze lepiej, zeby przewazaly te dobre. A nie zawsze tak jest i mimo to ludzi > e > nie wracaja, ale to juz zupelnie inna bajka.... Masz racje Reniu.Prawda jest ,ze chcialabym wrocic do kraju.Jest jednak cos takiego w nas Polakach o czym pisali Mickiewicz czy Slowacki-to nie do konca romantyka.A mimo to nie wiem czy umialabym jeszcze tam zyc...To smutne.Tym bardziej,ze tak naprawde do konca zaaklimatyzowac sie jest chyba niemozliwe:(( Ten temat poruszyl we mnie jakas smutna strune.Rabne sobie chyba patriotycznie drinka czystej wyborowej z cola i wezme sie do roboty... Odpowiedz Link Zgłoś
agniecha27 Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... 19.06.02, 11:30 Ja chciałabym wyjechać, głównie chodzi mi o lepszą pracę (tzn. lepiej płatną), ale to też jest często ułudą... Zresztą, to chyba nie tak prosto się wykorzenić? Rodzina, przyjaciele, znajome, bezpieczne miejsca - to wszystko zostałoby w Polsce, ale coraz częściej rozmawiamy o wyjeździe z mężem... Pozdrowionka :))) Odpowiedz Link Zgłoś
poison1 Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... 19.06.02, 11:37 Gość portalu: renata napisał(a): > poison1 napisał(a): > > > Ok. m-ca. Warto. > > Poison to dokad ty wyjechalas? Do Bardejowa na Slowacji, czy co? u mnie bylo > dluzej, wlasciwie uwazam ze nigdy sie do konca nie zaaklimatyzuje i do dzisiaj > nie wiem czy bylo warto. Nie mam zielonego pojecia. Jest to jedno z tych pytan, > > ktore zostana bez odpowiedzi, czuje. Uwazam, ze ktos kto wyjechal ze swojego > kraju (oczywiscie nie na dwa tygodnie wczasow) nigdy juz nie bedzie u siebie. > Nigdzie. Jade do Polski i tam jestem greczynka (co za idiotyzm tak mnie i moaja > > rodzine nazywac - jestesmy polakami w grecji, a nie Grekami to kolosalna roznic > a) > tutaj ZAWSZE brdziemy KSENOI, czyli obcy. Tak juz bedzie, opuszczenie swojego > kraju ma dobre i zle strony, wazne, zeby przynajmniej sie to rownowazylo, albo > jeszcze lepiej, zeby przewazaly te dobre. A nie zawsze tak jest i mimo to ludzi > e > nie wracaja, ale to juz zupelnie inna bajka.... Malezja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renata poison IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 19.06.02, 12:17 poison, to mozesz mi powiedziec jak to zrobile/as ze aklikatyzacja w malezji zajela ci ok, m - ca? dla mnie to absurd, niemozliwe i nie wierze, a jesli tak faktycznie bylo to podziwiam na kolana padam Odpowiedz Link Zgłoś
majka14 Re: Toe,Toe 19.06.02, 11:33 Opowiedz o sobie, o swoich przezyciach w NZ, prosze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... IP: *.proxy.aol.com 19.06.02, 13:17 Hej!! Wyjechalam do Monachium(z rodzina)1,5 roku temu.Ucze sie jezyka i jakos sobie radze.Maz ma b.dobra prace pod kazdym wzgledem.Zyje sie tez tu wygodniej,bezpieczniej.O powrocie do POlski nie myslimy,ale w Niemczech chyba tez nie zostaniemy na zawsze.Niemcy to dziwwny narod. Jesli kogos interesuja szczegoly,chetnie cos dodam.Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anja Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... IP: 145.92.44.* 19.06.02, 13:24 ja mieszkam w holandii. jeszcze przed przyjazdem tutaj znalam dobrze ten kraj, wiec zaaklimatyzowalam sie bez problemu. nie tesknie za krajem,w ktorym sie urodzilam, nie zaluje. warto bylo wyjechac, do polski nigdy nie wroce. Odpowiedz Link Zgłoś
goga.74 Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... 19.06.02, 13:28 Gość portalu: anja napisał(a): > ja mieszkam w holandii. jeszcze przed przyjazdem tutaj znalam dobrze ten kraj, > wiec zaaklimatyzowalam sie bez problemu. nie tesknie za krajem,w ktorym sie > urodzilam, nie zaluje. warto bylo wyjechac, do polski nigdy nie wroce. A wiatr i deszcz lubisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agattta Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... IP: 193.0.73.* 19.06.02, 13:35 witam. ja 10 lipca lece do Londynu. Mam nadziej, ze na dlugo i ze nie bede miala klopotow z alkimatyzacja. Oczywiscie, idac na studia i zostajac magistrem nie przestawalam marzyc o myciu garow gdziekolwiek:))) ale to i tak lepsze niz ta beznadzieja tutaj. Jeszcze rok temu odradzalam wyjazd mojej serdecznej kumpeli. Potem sie okazalo, ze ja tu siedze i narzekam, a ona z napiwkow z jednego wieczoru w kl\naj[pie kupila sobie torebke od Prady:))) A w autobusie ZKM dobiegly mnie ostatnio slowa: Odwage trzeba miec, zeby tu zostac, a nie zeby wyjechac. Buziaczki. Odpowiedz Link Zgłoś
liloom Re: Do tych kobiet, ktore wyjechaly z kraju... 19.06.02, 14:11 Mnie tez zainteresowala aklimatyzacja w Malezji w ciagu miesiaca. Czy aby nie masz na mysli aklimatyzacji w sensie klimatycznym? Sorry, ale ja tez nie umiem sobie tego wyobrazic. Jak tam znajomi, kontakty, mentalnosc? Ile czasu tam jestes i GDZIE? Wiesz, ja wybieram sie wlasnie do Kuala Lumpur, lece w przyszlym tygodniu i myslelismy, zeby przeniesc sie do Singapuru (nie jest to nierealne, ze wzgledow zawodowych), wiec ten watek jest dla mnie szczegolnie ciekawy. W Austrii niespecjalnie sie czuje, mentalnosc mi nie bardzo odpowiada. Jako dziecko spedzilam wiele czasu poza granicami Polski, wiec mialam straszna ochote wyjechac, ale nie mialam pojecia, ze aklimatyzacja nie jest wcale lekka, latwa i przyjemna (dziecko przeciez nie jest w stanie ocenic sytuacji). Pisalam prace magisterska bedac juz tutaj, "bronilam sie" wyjezdzajac do Polski, potem nauczylam sie na szczescie stosunkowo szybko jezyka, udalo mi sie zalatwic wciagniecie mnie w program integracyjny dla cudzoziemcow, dzieki czemu znalazlam bardzo ciekawa prace i mialam mozliwosci rozwoju itd itd. Brzmi to byc moze przyjemnie, ale na emigracji czesto nie jest latwo mimo, ze obok jest ta druga polowa, ktora non stop podtrzymuje mnie na duchu. Brakowalo mi najbardziej kultury Polskiej i towarzystwa, poznawalismy tutaj wprawdzie duzo roznych ludzi, ale ten dobor w obcym kraju jest czesto bardzo przypadkowy, niejednokrotnie znajomosci sie nie sprawdzaja i czegos ciagle brak. Zmienilo sie to gdy urodzila sie moja corka, zaczelam poznawac ludzi z dziecmi, zarowno Polakow i Austriakow, i dopiero teraz moge powiedziec, ze zapuscilam korzenie. Jednak musze przyznac, ze kraje niemiecko-jezyczne to nie jest to co tygrysy lubia najbardziej. Mysle, ze lepiej czulabym sie gdzie indziej (mysle konkretnie o Francji), ale moze “wszedzie lepiej gdzie nas nie ma“? Ja w kazdym razie jestem chyba typem, ktory ciagle musi pedzic dalej i nie zastanawia sie czy warto. Dla mnie zawsze warto. Nie zaluje. Odpowiedz Link Zgłoś