ewik-78
04.05.05, 18:19
Witam. Proszę o opinie!
W grudniu mąż wyjechał do Anglii. Nie układało nam się najlepiej, często
kłóciliśmy się, szarpaliśmy.... Raczej oddalaliśmy się od siebie! Po ślubie
jesteśmy od prawie 5 lat, a ze sobą jesteśmy już ponad 8 lat. Mamy 4,5 letnie
dziecko.
Ostatnio mąż napisał mi list (który niestety nie dotarł - niech żyje Poczta
Polska) w którym "wyjawił całą prawdę". Wiedziałam, że ma być list, ale nie
przychodził, więc powiedziałam mu, żeby się nie bawił w ceregiele, tylko
zadzwonił i powiedział, bo wolę najgorszą prawdę od tej niepewności!
No i jak grom z jasnego nieba spadła na mnie ta wiadomość.
28 lipca ma się urodzić jego dziecko z inną kobietą. Czyli już za 3 m-ce.
Myślałam, że to może chodzić o zdradę, ale nawet najgorszemu wrogowi nie
życzyłabym tego co ja teraz przeżywam. W koszmarach nie wyśniłabym sobie
tego....
Dziecko prawdopodobnie ma wadę serca, ale niewielką, do wyleczenia....
Najgorsze jest to, że on o wszystkim dowiedział się 5 dni przed wyjazdem do
Anglii i nic nie powiedział. To była przelotna znajomość, 4-5 razy się
przespali. Dziewczyna jest panną, od początku wiedziała, że on jest żonaty,
amimo to ciągnęła tę znajomość. :(
Jak już się "oswoiłam" ze wszystkim, to podjęłam taką decyzję.
Chcę spróbować, bo jeżeli tego nie zrobię, to nigdy nie przekonam się czy
było nam pisane być razem!
A więc jeżeli chce być z nami (mną i naszym dzieckiem) , a tak twierdzi, bo
choć nie wierzył, że mu wybaczę, to kocha nas najbardziej na świecie i nie
wyobraża sobie życia bez nas, to kazałam mu wrócić do Polski, bo na
odległość, to nie ma co próbować. Ma 3 tygodnie na powrót.
Poza tym jak tylko dziecko się urodzi, to chcę by zrobił test na ojcostwo,
wiem, że pewnie to łapanie się brzytwy, jak tonący, ale chcę mieć to na
papierze!
Później musi dogadać się z nią o wysokości alimentów, ale najpierw chcę
przeprowadzić rozdzielność majątkową, żeby w razie jak ona pójdzie do sądu
(bo jej np. będzie za mało) nie brali pod uwagę mojej pensji i przez to moje
dziecko nie traciło na tym!
Musi się zmienić, musi okazywać, że nas kocha i starać się na każdym kroku,
nie wywoływać niepotrzebnych kłótni, nie unosić się, spędzać jak najwięcej
czasu z nami...
Nigdy tamto dziecko nie może wyjść przede mnie i naszego synka. My zawsze
musimy być priorytetem. To ja ustalę jak często będzie się widywał z tym
dzieckiem, a już na pewno nie będzie go przyprowadzał do nas do domu!
Ze swojej strony mogę przysiąc, że jak już się dowiem wszystkiego co chcę i
potrzebuję wiedzieć o niej i tamtej sytuacji, to nie będę wypominać mu tego.
Bo to nie miałoby sensu.
Mam jeszcze parę innych mnie i bardziej istotnych....
Czas daję nam do końca roku. Jeżeli po tym czasie stwierdzę, że się męczę, że
nie daję rady psychicznie, że ja i moje dziecko tylko tracimy na byciu z nim
to odejdę. Wtedy już się nie zawaham. Jeżeli przez ten czas podniesie na mnie
rękę, wyzwie mnie, syn zejdzie na drugi plan, kosztem czasu spędzanego z
naszym dzieckiem, będzie chodził tam do nich lub gdziekolwiek indziej w
nieważnych sprawach - odejdę....
Nie oczekuję, że napiszecie, że dobrze robię lub źle...
chcę tylko luźnych opinii, postawcie się w swoich sytuacjach, ze swoimi
partnerami, z Waszą miłością i napiszcie jak Wy to widzicie.... czy to ma
szansę? Czy to tylko strata czasu!?
Dzięki!