krysica
02.06.05, 07:24
....atak padaczki chłopak miał na dworcu.....ludzie w około stali a gdy
rzuciło go to jakby trochę się odsunęli.....bałam się okropnie bo nie miałam
pojęcia co się robi by pomóc w takim przypadku.....podtzrymałam głowę....ktoś
podszedł i z trudem otworzyła mu usta....mówił coś o języku, zeby się nim nie
udusił.....ktoś zadzonił po pogotowie......gdy go zabierali ten o otwierał mu
usta powiedział, ze dobrze, ze podtrzymałam głowe bo mógłby ją sobie
uszkodzić......dotarło do mnie , ze nie potrafiłabym udzielić pierwszej
pomocy......