Dodaj do ulubionych

na krawedzi

21.06.05, 10:21
kocham Jego i meza, podobno nie mozna kochac dwoch-mozna. chcialabym uciec i
wrocic gdy Jego juz nie bedzie. mysle , czuje, snie tylko o nim. chcialabym
by umarl. bo tak by bylo najprosciej. bo nie potrafie odejsc, nie potrafie
zapomniec....zyje na krawedzi oszukuje wszystkich..a on nie daje mi
nic...poza lzami...glupia ja
Obserwuj wątek
    • conveyor Re: na krawedzi 21.06.05, 12:19
      No ale przynajmniej masz bogate zycie wewnetrzne...
    • husasia Re: na krawedzi 21.06.05, 12:22
      nie kochasz zadnego z nich
    • kobieta_na_pasach a moze wreszcie czas dojrzec? 21.06.05, 13:06
      wybrac to, co rozsadek nakazuje i poczucie odpowiedzialnosci.
      • sagis Tak naprawdę w prawdziwej miłości możemy 21.06.05, 13:17
        powiedzieć "nie" swoim uczuciom. Możemy zapanować nad nimi i wybrać te dobre i
        właściwe.
        Jest to trudne, ale możliwe.
        • kobieta_na_pasach Re: Tak naprawdę w prawdziwej miłości możemy 21.06.05, 14:16
          sagis napisała:

          > powiedzieć "nie" swoim uczuciom. Możemy zapanować nad nimi i wybrać te dobre i
          > właściwe.
          > Jest to trudne, ale możliwe.

          ale do tego trzeba wlasnie dojrzec:)
          >
    • sagis Re: na krawedzi 21.06.05, 13:14
      Który nie daje Ci nic poza łzami?
      Można kochać dwóch na raz. Tylko, że zawsze jedna miłość jest dominująca i z
      czasem ta druga wygasa.
      Przede wszystkim musisz być uczciwa wobec Twojego męża.
      Zostaw wszystko czasowi i losowi. Będzie ten, który ma być.
    • krysica Re: Jesteś...przyznam Ci rację..... 21.06.05, 13:20
      a jak stracisz obu to będziesz ryczeć jeszcze więcej....
      • sagis Re: Jesteś...przyznam Ci rację..... 21.06.05, 13:33
        Najgorsze, że zawsze ktoś będzie cierpieć. I nie chodzi mi o nią, bo ona w tym
        jest nieuczciwa.
        Tylko jeden z mężczyzn.
        W końcu każdy z nich jest bardziej lub mniej zaangażowany z nią.
        • krysica Re: Jesteś...przyznam Ci rację..... 21.06.05, 13:34
          przynajmniej jeden z nich....
    • waldorfic na krawedzi 21.06.05, 16:48
      jak miło...ze wszyscy rozumieja..chca pomoc...gdyby to było proste nie
      weszlabym tu.gdybym potrafila znalezc proste rozwiazanie.gdybym nie musiala sie
      tk meczyc.
      • sinsi oj biedactwo 22.06.05, 08:57
        no naprawde.... MUSISZ się męczyć....
        ręce opadają.

        przestań kłamać a zostaniesz cudownie uleczona.
      • waldorfic Re: na krawedzi 22.06.05, 16:48
        zycze sobie rownie nieskomplikowanego zycia jak Wasze..
        • hamlet1111 Re: na krawedzi 22.06.05, 20:02
          Zrób konfrontację dwóch Panów i Ciebie. Porozmawiajcie sobie. Może się okaże że
          jeden z Panów nie będzie chciał z Tobą być, więc sprawa się wyjaśni naturalnie.
          Powodzenia!
    • fastburner Re: na krawedzi 22.06.05, 19:07
      >glupia ja

      Dobrze ze przynajmniej odrobine samokrytycyzmu zachowalas.
    • owca Re: na krawedzi 22.06.05, 20:18

      istotnie trudna sytuacja
      kochasz i oszukujesz ich obydwu, może i... samą siebie
      wierzę w to, że można kochać dwóch mężczyzn, obydwu równie silnie i równie
      prawdziwie
      ale można też dokonać wyboru aby ich nie ranić, abyś sama czuła się ze sobą i ze
      swoją decyzją dobrze
    • ewelinab1 Re: na krawedzi 23.06.05, 00:07
      Mnie nurtuje jedna sprawa: jak mozna kochac dwoch na raz.To chyba w takim razie
      nie kochasz zadnego.
    • ewelinab1 Re: na krawedzi 23.06.05, 00:07
      Mnie nurtuje jedna sprawa: jak mozna kochac dwoch na raz.To chyba w takim razie
      nie kochasz zadnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka