mmagda6
19.02.06, 23:29
Wlal mi wiadro wody do lozka i poszedl spac. Jak niewiniatko.
Siedzialam w kuchni caly wieczor. W pewnym momencie przyszdl i powiedzial, ze
ten wielki balon (ponad polmetrowa kula), co go wypelnil woda, to mu pekl,
jak podrzucil. Powiedzialam, ze nie chce wchodzic do pokoju, poki nie
sprzatnie. Wycieral, wycieral. Zajrzalam, wszystko wygladalo ok. Na kanapie
lezal koc... I myslalam, ze to polecialo na podloge i ze przesadzal z
iloscia. Znaczy, ze tej wody nie bylo duzo. Poszedl myc sie i juz spi.
Taaak.....
Poradzcie mi co mam robic? Obudzic go? Kazac mu spac na mojej kanapie. Jestem
niepedgogiczna, bo zamiast sie rozzloscic dostalam ataku smiechu...