Dodaj do ulubionych

Boje sie samotnosci i..

IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.02, 16:42
Boje sie samotnosci, dlatego tkwie w zwiazku z mezczyzna, ktory jest
wspanialy, ale ja chyba nie umiem kochac. :-((
Boje sie, ze nie spotkam kogos lepszego, albo rownie wspanialego, wiernego i
oddanego, inteligentnego. Niby jestem z mezczyzna ktory jest moim idealem,
ale jakos nie jestem szczesliwa, czuje sie jakby mi ktos podcial skrzydla. No
i boje sie to skonczyc, bo nie mam oparcia w rodzinie, nie mam przyjaciol ani
nikogo na kogo moglabym tak naprawde liczyc. Oprocz mego faceta...
Czy powinnam walczyc o ten zwiazek, zapomniec o romantyzmie i ukrytych
marzeniach kobiecych a kierowac sie rozsadkiem, kalkulacja i tym, ze jednak
mam przy nim dobrze, bezpiecznie i mam godne oparcie, ze jego nie podniecaja
inne, ze jest dobry, oddany i to na cale zycie.
Nie wiem co robic, i nie wiem czego mi brak w tym zyciu, ze niby wszystko mam
a czuje wewnetrzna pustke, niespelnienie, jakies braki i tesknoty za czyms
nieokreslonym.. :-((
Obserwuj wątek
    • mike_mike Re: Boje sie samotnosci i.. 11.12.02, 16:54
      Proponuję zrobić głosowanie.
      • Gość: dziura w desce Re: Boje sie samotnosci i.. IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 11.12.02, 17:07
        Kto miałby glosować? Kropka i jej facet, czy my,
        postronni? Jesli my - ja glosuję tak; zostan, Kropka, z
        facetem, i ciesz się z tego co masz, bo może być, że to
        najlepsze, co Ci się od zycia dostalo. Siedzieć cicho i
        rozglądać się za drugim raczej nie możesz, bo (sądząc z
        Twojej wypowiedzi) raczej jesteś typ idealistki (jak
        większość z nas). Cierp i siedż. sytuacja jest bez
        wyjścia (ale nie jest najgorsza) -)))
        • Gość: k. Re: Boje sie samotnosci i.. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.12.02, 17:13
          przeczekaj. w ktoras strone sie wyklaruje i nie bedziesz miala wyjscia - albo
          prawo albo lewo. z tego co piszesz na razie nie ma co ryzykowac.

          trzymaj sie

          k.
          • Gość: monia Re: Boje sie samotnosci i.. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.12.02, 17:47
            tez boje sie samotnosci. czuje sie samotna. boje sie jej coraz bardziej.
            ale nie jestem w stanie byc z kims kto mnie kocha a ja jego nie. nie wiem czy
            dokonalam slusznego wyboru. moze ciagle mam naiwne wyobrazenie, ze spotkam
            wreszcie tego wlasciwego? nie wiem. ale wiem ze nie robie nic wbrew sobie, ze
            nie krzywdze tej drugiej osoby udawaniem ze jest ok.
            to smutne, ze czlowiek potrafi byc tak samo samotny w towarzystwie kochajacej
            osoby jak i w pojedynke.
            • Gość: kropka Re: Boje sie samotnosci i.. IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.02, 18:49
              Gość portalu: monia napisał(a):

              > tez boje sie samotnosci. czuje sie samotna. boje sie jej coraz bardziej.
              > ale nie jestem w stanie byc z kims kto mnie kocha a ja jego nie. nie wiem czy
              > dokonalam slusznego wyboru. moze ciagle mam naiwne wyobrazenie, ze spotkam
              > wreszcie tego wlasciwego? nie wiem. ale wiem ze nie robie nic wbrew sobie, ze
              > nie krzywdze tej drugiej osoby udawaniem ze jest ok.
              > to smutne, ze czlowiek potrafi byc tak samo samotny w towarzystwie kochajacej
              > osoby jak i w pojedynke.


              Dzieki Monia, ze chociaz Ty potraktowalas mnie godnie.. Masz racje, po woli
              uswiadamiam sobie, ze samotnosc jest samotnoscia. Jak w slowach tej piosenki "w
              tlumie ludzi lecz sam". I moze faktycznie ja tez jestem idealistka, ktora za
              duzo naczytala sie poezji i romansow nie z tej epoki. A moze po prostu takie
              cos nie istnieje a Romeo i Julia to piekna historia ale do lamusa..? Ehh..
              jeszcze te swieta gorzej mnie dobijaja, bo to czas przemyslen i nostalgii..
              • aankaa Re: Boje sie samotnosci i.. 11.12.02, 19:00
                Gość portalu: kropka napisał(a):

                > I moze faktycznie ja tez jestem idealistka, ktora za duzo naczytala sie
                poezji i romansow nie z tej epoki. A moze po prostu takie cos nie istnieje a
                Romeo i Julia to piekna historia ale do lamusa..? Ehh..
                > jeszcze te swieta gorzej mnie dobijaja, bo to czas przemyslen i nostalgii..

                Nawet jeżeli "takie coś nie istnieje" nie warto tracić marzeń.
                Święta miną szybko a życie masz przed sobą. Zastanów się czy warto żyć jak
                żyjesz. Samotna będziesz tylko wtedy, gdy "zamkniesz" się przed innymi.
        • Gość: kuleczka Kropka, tak nie mozna IP: *.gabo.pl 12.12.02, 19:02
          bedącz tym facetem unieszczęsliwisz Go, jesłi go nie kochasz, chyba dobrze
          wiesz ze beż miłosci nie bedzie nic, nie będzie kołatania serca, miłosnych
          uniesień.
          Powiedz, jak sama bys się czuła gdyby ktoś był z Tobą z takich powodów jak ty
          jestes teraz za swoim chłopakiem, byłabys szęśliwa?Oj, chyba nie,
          W związku chyba najwazniejsza jest miłosc, szacunek i zaufanie,
          Mam taki wierszyk, ktory kończy się."Jeśli chcesz to wróc do mnie, ale tylko z
          miłosci'
          Moze to niezbyt pasuje do Twojej sytuacji by ty jestes ze swoim partnerem ale
          sproboj postawic sie w swojej sytuacji i nie bój się, na świecie jest wiele
          facetów , Jesli będziesz znim nie kochając o unieszcęśliwisz was OBOJE
          no bo chyba wam obojgu nalezy sie bycie kochanym? Iwęc chyba lepiej by bylo
          gdyby On był z dziewczyną ktora go kocha, a Ty z facetem ktorego pokochasz
          zastanow się
          pozdrawiam
          kuleczka
    • Gość: Lena Re: Boje sie samotnosci i.. IP: 213.25.39.* 11.12.02, 21:00
      Może to tylko taka przedświąteczna nostalgia. Każda/każdy z nas w zyciu ma
      takie chwile,że mysli *czy to naprawdę już wszystko*. Związek taki jakiś
      ustablilzowany, nic się nie dzieje. Mamy poczucie że z duszą orła żyjemy jak
      kura. Jeśli nie mija to uczucie, jesli od dawna wiesz,że to nie jest związek
      Twojego zycia to raczej zostaw faceta. Możesz tak na rozdrożu z poczuciem
      niespełnienia przeżyć całe życie. A może to brak słońca i ciepła. Uśmiechnij
      się do swojego chłopaka, jeśli on do Ciebie również się usmiechnie to zobaczysz
      czy na sercu Ci cieplej.
      Ciepłe i słoneczne pozdrowienia.
      • Gość: ... Re: Boje sie samotnosci i.. IP: proxy / *.telepac.pt 11.12.02, 22:09
        wydaje mi sie, ze jestem w podobnej sytuacji, z drugiej strony wiem, ze jestem
        perfekcjonistka, a idealy przeciez nie istnieja.. na szczescie..
    • Gość: KR$ Samotnosc - normalna rzecz - czasami niezbedna IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 12.12.02, 02:07
      Gość portalu: kropka napisał(a):

      > Boje sie samotnosci, dlatego tkwie w zwiazku z mezczyzna, ktory jest
      > wspanialy, ale ja chyba nie umiem kochac. :-((
      > Boje sie, ze nie spotkam kogos lepszego, albo rownie wspanialego, wiernego i
      > oddanego, inteligentnego. Niby jestem z mezczyzna ktory jest moim idealem,
      > ale jakos nie jestem szczesliwa, czuje sie jakby mi ktos podcial skrzydla. No
      > i boje sie to skonczyc, bo nie mam oparcia w rodzinie, nie mam przyjaciol ani
      > nikogo na kogo moglabym tak naprawde liczyc. Oprocz mego faceta...
      > Czy powinnam walczyc o ten zwiazek, zapomniec o romantyzmie i ukrytych
      > marzeniach kobiecych a kierowac sie rozsadkiem, kalkulacja i tym, ze jednak
      > mam przy nim dobrze, bezpiecznie i mam godne oparcie, ze jego nie podniecaja
      > inne, ze jest dobry, oddany i to na cale zycie.
      > Nie wiem co robic, i nie wiem czego mi brak w tym zyciu, ze niby wszystko mam
      > a czuje wewnetrzna pustke, niespelnienie, jakies braki i tesknoty za czyms
      > nieokreslonym.. :-((


      -----> nie martw sie - wiele (o ile nie wiekszosc) kobiet tak ma i z tym zyje.
      A teraz: hahaha - i to Wy twierdzicie, ze mezczyzni Was wykorzystuja gdy sie z
      Wami przespia... Kto tu kogo wykorzystuje?
    • Gość: Zdegustowany Re: Boje sie samotnosci i.. IP: proxy / 10.10.120.* 12.12.02, 09:45
      Czego ty k.. od niego chcesz? Kocha Cie, nie zdradza, możesz na nim
      polegać,jest na każde Twoje skinienie.Czego można chcieć więcej od mężczyzny?
      Wydaje mi się,że gdyby zainteresowała sie nim jakaś "trzecia" to wtedy
      raptem "strasznie" byś go pokochała.Po prostu masz z nim za dobrze i tego nie
      doceniasz.Ile koiet by sie z Toba zamieniło i jeszcze podzieękowało.Ale nie
      martw się.On się wcześniej czy póżniej "kapnie" i Cie zostawi.I wtedy bedziesz
      miała problem z głowy.Będizesz wtedy mogła alej wodzićmaślanymi oczami za
      kumplami z pracy, gwiazdorami z serialu brazylijskiego :)))I tylko nie bój się
      samotności.Tyle w końcu osób dożywa w spokoju i samotności póżnej starości.
      Sorry za sarkazm ale nie lubię takiej postawy niektórych kobiet.A czy wy
      myślicie,że my nie widzimy tych waszych rozmarzonych twarzyczek? Marzycie o
      romantyźmie, kwiatach, namiętności.A gdy przychodzi szara rzeczywistość i walka
      z codziennymi problemami,Wy z nadętą miną obrażonej królewny wodzicie w myślach
      o kolejnym "tym jedynym". Już wam nie wystarcza to co macie.Takze zrywaj z nim
      i nie martw się o nic.
      P.S.Przepraszam za ostry ton. Mojej rady nie bierz dosłownie.Przemyśl.Żyję w
      bardzo szczęśliwym związku i powiem z satysfakcją, że moja żona kocha mnie
      takim jakim jestem, docenia mój wysiłek jaki wkładam rozwiązywanie codziennych
      problemów..A ja dziś zrobię jej za to prezencik i kupię jej coś w "Triumph"-
      ie...A wieczorem jej to dam a potem ściągnę...:)Pozdrawiam !
    • 69maly Re: Boje sie samotnosci i.. 12.12.02, 11:34
      Zwiazek dwojga ludzi zaczyna się od zauroczenia, pożądania,fascynacji,
      odkrywania cech partnera. Z czasem jakby nie patrzeć poznajemy się więcej i
      więcej jakby te namiętności w jakimś stopniu się zmniejszają - jest to
      naturalny proces. Po prostu uczucia te zmniejszają swoją moc i nie są tak
      wyraźnie przez nas odczówane - nie znaczy to jednak że tak naprawdę ich nie
      mamy - są one mniej wyraziste.Nie znaczy to jednak że należy się rozstawać.
      Partner to nie samochód który się sprzedaje w momencie znudzenia i gdy staje
      się awaryjny. To nie przedmiot to człowiek z krwi i kości który zawsze poda
      pomocną dłoń , zaopiekuje się, przytuli i porozmawia- tak naprawdę to on wie
      najwięcej o tobie... Nie poddawaj się tak łatwo i wytrwaj w związku przecież my
      mamy dobre i złe chwile a z romansów zawsze zostaje w głowie tylko ideał...czy
      one istnieją?
      Trzymaj się i tak po prostu czule pocałuj swojego partnera i wytrwaj.
    • imperia Re: Boje sie samotnosci i.. 12.12.02, 11:44
      kropka.wiem doskonale co czujesz!
      wydaje mi sie, ze po prostu musisz to przeczekac a gdzies tam jest dla Ciebie
      ten wlasciwy- ta druga polowka pomaranczy.
      jak go spotkasz to od razu bedziesz wiedziala , ze to ten!
      na razie przeczekaj, badz cierpliwa i ciesz sie tym co masz...postaraj sie tez
      docenic swojego mezczyzne- tak na swieta!!! : )))
      • 69maly Re: Boje sie samotnosci i.. 12.12.02, 11:58
        imperia napisała:

        > kropka.wiem doskonale co czujesz!
        > wydaje mi sie, ze po prostu musisz to przeczekac a gdzies tam jest dla Ciebie
        > ten wlasciwy- ta druga polowka pomaranczy.
        > jak go spotkasz to od razu bedziesz wiedziala , ze to ten!
        > na razie przeczekaj, badz cierpliwa i ciesz sie tym co masz...postaraj sie
        tez
        > docenic swojego mezczyzne- tak na swieta!!! : )))

        i trooooche dalej :))
        trzeba próbować a nie załamywać rąk...
        czy ze wszystkim dajesz za wygraną???-trochę walki ine zaszkodzi.
      • Gość: zdegustowany Re: Boje sie samotnosci i.. IP: proxy / 10.10.120.* 12.12.02, 11:59
        imperia napisała:

        > kropka.wiem doskonale co czujesz!
        > wydaje mi sie, ze po prostu musisz to przeczekac a gdzies tam jest dla Ciebie
        > ten wlasciwy- ta druga polowka pomaranczy.
        > jak go spotkasz to od razu bedziesz wiedziala , ze to ten!
        > na razie przeczekaj, badz cierpliwa i ciesz sie tym co masz...postaraj sie
        tez
        > docenic swojego mezczyzne- tak na swieta!!! : )))
        Co ty jej dziewczyno "makaron na uszy nakręcasz?"Druga połówka pomarańczy" to
        taka samo mądra teoria życiowa jak ta która twierdzi że "po ślubie się dotrą"
        albo pojęcie "krolewicza na złocistym rumaku" który po Ciebie przyjedzie.Zerwij
        z aktualnym facetem, a następny może być przystojniejszy, możesz poczuć przez
        chwilę, że to "ten", że zrobiłaś dobrze. A on - z tym swoim wyuczonym,
        gwiazdorskim uśmieszkiem, który tak pokochałaś - któregoś dnia da Ci
        najzwyczajniej w mordę i powie, że takich jak Ty to może mieć na pęczki... i
        sobie odpłynie w siną dal tak szybko jak się pojawił w Twoim życiu. Sorry za
        dosłowność. Ale moja przedmówczyni to pierdoli takie farmazony, że aż się
        zagotowałe. Przedmówczynię przepraszam za chamski i zbyt bezpośredni
        komentarz...
        • bukowski27 a wiec. 12.12.02, 12:46
          1. przytoczony powyzej prtzyklad historii romea i julii ni e jest historia o
          milosci a o zauroczeniu.

          2. ja to bym odszedl. zdecydowanie odszedlbym w momencie w ktorym pojawilyby
          sie watpliwosci... no... moze jakis miesiac pozniej (o ile watpliowsci enie
          zniknelyby)
        • imperia Re: Boje sie samotnosci i.. 12.12.02, 15:33
          Gość portalu: zdegustowany napisał(a):

          > imperia napisała:
          >
          > > kropka.wiem doskonale co czujesz!
          > > wydaje mi sie, ze po prostu musisz to przeczekac a gdzies tam jest dla Cie
          > bie
          > > ten wlasciwy- ta druga polowka pomaranczy.
          > > jak go spotkasz to od razu bedziesz wiedziala , ze to ten!
          > > na razie przeczekaj, badz cierpliwa i ciesz sie tym co masz...postaraj sie
          >
          > tez
          > > docenic swojego mezczyzne- tak na swieta!!! : )))
          > Co ty jej dziewczyno "makaron na uszy nakręcasz?"Druga połówka pomarańczy" to
          > taka samo mądra teoria życiowa jak ta która twierdzi że "po ślubie się dotrą"
          > albo pojęcie "krolewicza na złocistym rumaku" który po Ciebie
          przyjedzie.Zerwij
          >
          > z aktualnym facetem, a następny może być przystojniejszy, możesz poczuć przez
          > chwilę, że to "ten", że zrobiłaś dobrze. A on - z tym swoim wyuczonym,
          > gwiazdorskim uśmieszkiem, który tak pokochałaś - któregoś dnia da Ci
          > najzwyczajniej w mordę i powie, że takich jak Ty to może mieć na pęczki... i
          > sobie odpłynie w siną dal tak szybko jak się pojawił w Twoim życiu. Sorry za
          > dosłowność. Ale moja przedmówczyni to pierdoli takie farmazony, że aż się
          > zagotowałe. Przedmówczynię przepraszam za chamski i zbyt bezpośredni
          > komentarz...
          nie ma za co bezperacie jeden!!!
          ja mam sqwoja teorie zyciowa i wiem ze jest ta wlasniewa polowka pomaranczy i
          nie bede z toba na ten temat dyskutowac...
          spotkales swoja czy kitosisz sie w zkapcianialym zwiazku z przypadkowa pancia???
          ja swoja spotkalam...i wiem co mowie, bo wczesniejsze zwiazki wygladaly tak jak
          zwiazek kropki!!!!

          te, zdegustowany zyciem...wyluzuj troche!!!!!
          • Gość: zdegustowany Re: Boje sie samotnosci i.. IP: proxy / 10.10.120.* 13.12.02, 11:24
            imperia napisała:

            > Gość portalu: zdegustowany napisał(a):
            >
            > > imperia napisała:
            > >
            > > > kropka.wiem doskonale co czujesz!
            > > > wydaje mi sie, ze po prostu musisz to przeczekac a gdzies tam jest dl
            > a Cie
            > > bie
            > > > ten wlasciwy- ta druga polowka pomaranczy.
            > > > jak go spotkasz to od razu bedziesz wiedziala , ze to ten!
            > > > na razie przeczekaj, badz cierpliwa i ciesz sie tym co masz...postara
            > j sie
            > >
            > > tez
            > > > docenic swojego mezczyzne- tak na swieta!!! : )))
            > > Co ty jej dziewczyno "makaron na uszy nakręcasz?"Druga połówka pomarańczy"
            > to
            > > taka samo mądra teoria życiowa jak ta która twierdzi że "po ślubie się dot
            > rą"
            > > albo pojęcie "krolewicza na złocistym rumaku" który po Ciebie
            > przyjedzie.Zerwij
            > >
            > > z aktualnym facetem, a następny może być przystojniejszy, możesz poczuć pr
            > zez
            > > chwilę, że to "ten", że zrobiłaś dobrze. A on - z tym swoim wyuczonym,
            > > gwiazdorskim uśmieszkiem, który tak pokochałaś - któregoś dnia da Ci
            > > najzwyczajniej w mordę i powie, że takich jak Ty to może mieć na pęczki...
            > i
            > > sobie odpłynie w siną dal tak szybko jak się pojawił w Twoim życiu. Sorry
            > za
            > > dosłowność. Ale moja przedmówczyni to pierdoli takie farmazony, że aż się
            > > zagotowałe. Przedmówczynię przepraszam za chamski i zbyt bezpośredni
            > > komentarz...
            > nie ma za co bezperacie jeden!!!
            > ja mam sqwoja teorie zyciowa i wiem ze jest ta wlasniewa polowka pomaranczy i
            > nie bede z toba na ten temat dyskutowac...
            > spotkales swoja czy kitosisz sie w zkapcianialym zwiazku z przypadkowa
            pancia??
            > ?
            > ja swoja spotkalam...i wiem co mowie, bo wczesniejsze zwiazki wygladaly tak
            jak
            >
            > zwiazek kropki!!!!
            >
            > te, zdegustowany zyciem...wyluzuj troche!!!!!
            JA jestem zdegustowany takimi pańciami jak ty i kropka.Wątpliwości, nikt mnie
            nie kocha,jaka ja biedna jestem, co?Jestem pewien, że twój facet śmieje się w
            duchu z tych twoich "teorii życiowych" ...Przykro mi ale tacy już
            jesteśmy..moze to i dla was lepiej?
    • pajdeczka Re: Boje sie samotnosci i.. 12.12.02, 15:21
      Przyjdzie czas, że zacznie Ci to tak ciążyć, że będziesz musiała coś z tym
      zrobić. Jeśli nie zrobisz nic, zniszczycie się oboje.
      Tak naprawdę to jesteśmy zawsze samotni. W związku, na ulicy, i tu - w sieci.
      • Gość: FORTY Re: Boje sie samotnosci i.. IP: 213.134.136.* 12.12.02, 17:52
        Kropko, trudno o dobrego faceta, Twój,z tego co piszesz jest OK.
        Zazdroszcze CI, nie miałam tego szczęścia i nie mam go dalej. Zawsze chcemy
        czegoś innego; facet spokojny - nudno, brakuje ryzyka,spontaniczności i
        odrobiny szaleństwa, furiat - tęsknimy za spokojem i oparciem to są zwykle
        ludzkie pragnienia. Nie szukałabym po omacku lepszego, po prostu masz czas
        przemyśleń i ocen nie zawsze obiektywnych - to minie.
    • Gość: gosc Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.02, 18:59
      Tym razem anonimowo, aby nie zostac obrzucony blotem przez forumowiczow jak to
      juz mi sie zdarzylo, a juz kilka razy tu pisalem
      I znowu na moje wychodzi..
      Biedna rozmarzona kropeczka..
      A slyszalas cos takiego w zyciu jak zwykla "uczciwosc" ?, ze nie wspomne juz
      o czyms takim jak moralnosc..?
      Byc z kims, ktory jak sama piszez jest w zasadzie prawie idealny i marzyc o kims
      innym to nie tylko dziecinnada - to jest "KUREWSKI CHARAKTER"
      To ja juz zostane przy swoich studentkach i innych panienkach za pieniadze,
      place i zadna ze stron nie ma zludzen, potem moge wziac prysznic i wyciagnac
      sie wygodnie w lozku bez mysli, ze taka jak ty bedzie u mojego boku myslala
      o "tym ksieciu z bajki"
      bez pozdrowien
      kurwiarz


      • Gość: zdegustowany Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. IP: proxy / 10.10.120.* 13.12.02, 11:20
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > Tym razem anonimowo, aby nie zostac obrzucony blotem przez forumowiczow jak
        to
        > juz mi sie zdarzylo, a juz kilka razy tu pisalem
        > I znowu na moje wychodzi..
        > Biedna rozmarzona kropeczka..
        > A slyszalas cos takiego w zyciu jak zwykla "uczciwosc" ?, ze nie wspomne juz
        > o czyms takim jak moralnosc..?
        > Byc z kims, ktory jak sama piszez jest w zasadzie prawie idealny i marzyc o
        kim
        > s
        > innym to nie tylko dziecinnada - to jest "KUREWSKI CHARAKTER"
        > To ja juz zostane przy swoich studentkach i innych panienkach za pieniadze,
        > place i zadna ze stron nie ma zludzen, potem moge wziac prysznic i wyciagnac
        > sie wygodnie w lozku bez mysli, ze taka jak ty bedzie u mojego boku myslala
        > o "tym ksieciu z bajki"
        > bez pozdrowien
        > kurwiarz
        > Ty przynajmniej uczciwie traktujesz panny o "kurewskim charakterze".podzielam
        pogląd.
        >Do Imperii : ty to się naczytałaś Cosomopolitanów dla sfrustrowanych
        panieniek, którym za dobrze się w życiu układa i tak z nudów coś próbują
        zmienić i "ulepszyć"...Co ty wiesz o......... życiu..Połowka
        pomarańczy.phi..hehheheee, dobre..!
        • imperia Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. 13.12.02, 12:09
          Gość portalu: zdegustowany napisał(a):

          > Gość portalu: gosc napisał(a):
          >
          > > Tym razem anonimowo, aby nie zostac obrzucony blotem przez forumowiczow ja
          > k
          > to
          > > juz mi sie zdarzylo, a juz kilka razy tu pisalem
          > > I znowu na moje wychodzi..
          > > Biedna rozmarzona kropeczka..
          > > A slyszalas cos takiego w zyciu jak zwykla "uczciwosc" ?, ze nie wspomne j
          > uz
          > > o czyms takim jak moralnosc..?
          > > Byc z kims, ktory jak sama piszez jest w zasadzie prawie idealny i marzyc
          > o
          > kim
          > > s
          > > innym to nie tylko dziecinnada - to jest "KUREWSKI CHARAKTER"
          > > To ja juz zostane przy swoich studentkach i innych panienkach za pieniadze
          > ,
          > > place i zadna ze stron nie ma zludzen, potem moge wziac prysznic i wyciagn
          > ac
          > > sie wygodnie w lozku bez mysli, ze taka jak ty bedzie u mojego boku myslal
          > a
          > > o "tym ksieciu z bajki"
          > > bez pozdrowien
          > > kurwiarz
          > > Ty przynajmniej uczciwie traktujesz panny o "kurewskim charakterze".podzie
          > lam
          > pogląd.


          > >Do Imperii : ty to się naczytałaś Cosomopolitanów dla sfrustrowanych
          > panieniek, którym za dobrze się w życiu układa i tak z nudów coś próbują
          > zmienić i "ulepszyć"...Co ty wiesz o......... życiu..Połowka
          > pomarańczy.phi..hehheheee, dobre..!

          cosmo nie czytam!

          tak, masz racje, jestem panienka, ktora ma wszystko a chce jeszcze wiecej...
          ale jak sie nie wie czego sie chce -tak jak kropka- to wlasnie zaczyna sie miec
          problemy!

          a w koncu powiedzmy sobie szczerze, dla kazdego z nas najwazniejsze jest jego
          wlasne dobro i szczescie , wiec nie rozumiem tych potepien, ze kropka oszukuje
          swojego faceta-ona ma to gdzies i martwi sie o siebie i dobrze robi!!!

          KROPKA!!!
          nie przejmuj sie gadaniem sflustrowanych nieudacznikow, tylko szukaj i szukaj
          tego wlasciwego!
          a na razie jesli jest spoko z tym to zostan z nim- w koncu jakby sie to nie
          skonczylo i tak nie zrani Cie to za bardzo , bo chyba nie darzysz go
          szczegolnym uczuciem....
          nie przejmuj sie , bierz zycie na razie takim jakie jest i juz!!!!

          • Gość: zdegustowany Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. IP: proxy / 10.10.120.* 13.12.02, 13:25
            imperia napisała:

            > Gość portalu: zdegustowany napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: gosc napisał(a):
            > >
            > > > Tym razem anonimowo, aby nie zostac obrzucony blotem przez forumowicz
            > ow ja
            > > k
            > > to
            > > > juz mi sie zdarzylo, a juz kilka razy tu pisalem
            > > > I znowu na moje wychodzi..
            > > > Biedna rozmarzona kropeczka..
            > > > A slyszalas cos takiego w zyciu jak zwykla "uczciwosc" ?, ze nie wspo
            > mne j
            > > uz
            > > > o czyms takim jak moralnosc..?
            > > > Byc z kims, ktory jak sama piszez jest w zasadzie prawie idealny i ma
            > rzyc
            > > o
            > > kim
            > > > s
            > > > innym to nie tylko dziecinnada - to jest "KUREWSKI CHARAKTER"
            > > > To ja juz zostane przy swoich studentkach i innych panienkach za pien
            > iadze
            > > ,
            > > > place i zadna ze stron nie ma zludzen, potem moge wziac prysznic i wy
            > ciagn
            > > ac
            > > > sie wygodnie w lozku bez mysli, ze taka jak ty bedzie u mojego boku m
            > yslal
            > > a
            > > > o "tym ksieciu z bajki"
            > > > bez pozdrowien
            > > > kurwiarz
            > > > Ty przynajmniej uczciwie traktujesz panny o "kurewskim charakterze".p
            > odzie
            > > lam
            > > pogląd.
            >
            >
            > > >Do Imperii : ty to się naczytałaś Cosomopolitanów dla sfrustrowanych
            > > panieniek, którym za dobrze się w życiu układa i tak z nudów coś próbują
            > > zmienić i "ulepszyć"...Co ty wiesz o......... życiu..Połowka
            > > pomarańczy.phi..hehheheee, dobre..!
            >
            > cosmo nie czytam!
            >
            > tak, masz racje, jestem panienka, ktora ma wszystko a chce jeszcze wiecej...
            > ale jak sie nie wie czego sie chce -tak jak kropka- to wlasnie zaczyna sie
            miec
            >
            > problemy!
            >
            > a w koncu powiedzmy sobie szczerze, dla kazdego z nas najwazniejsze jest jego
            > wlasne dobro i szczescie , wiec nie rozumiem tych potepien, ze kropka
            oszukuje
            > swojego faceta-ona ma to gdzies i martwi sie o siebie i dobrze robi!!!
            >
            > KROPKA!!!
            > nie przejmuj sie gadaniem sflustrowanych nieudacznikow, tylko szukaj i
            szukaj
            > tego wlasciwego!
            > a na razie jesli jest spoko z tym to zostan z nim- w koncu jakby sie to nie
            > skonczylo i tak nie zrani Cie to za bardzo , bo chyba nie darzysz go
            > szczegolnym uczuciem....
            > nie przejmuj sie , bierz zycie na razie takim jakie jest i juz!!!!
            >
            Kropka!Nie słuchaj tych rzesz niedo..... panieniek z dobrego domu, tych co to
            się wydaje że są takie wyzwolone,niezależne i świadome swoich celów
            życiowych!"Bierz życie na razie jakie jest"...- a potem spotkasz się z Imperią
            w klubie złamanych serc albo na wieczorku zapoznawczym, takim jakim pokazywali
            w "Janku Serce"?A gówno jesteście niezależne..hehee.A Tobie Kropka
            radzę :przemyśl sobie jescze rz na spokojnie całokształt waszego związku i nie
            daj się manipulowac tym, które chętnie by wzięły twojego faceta w ramiona w
            charakterze pocieszycielki..;:)Pozdrawaiam
            • imperia Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. 13.12.02, 13:31
              > >
              > Kropka!Nie słuchaj tych rzesz niedo..... panieniek z dobrego domu, tych co to
              > się wydaje że są takie wyzwolone,niezależne i świadome swoich celów
              > życiowych!
              nic nam sie nie wydaje....
              jest tak jak mowie !!!

              "Bierz życie na razie jakie jest"...- a potem spotkasz się z Imperią
              > w klubie złamanych serc albo na wieczorku zapoznawczym, takim jakim
              pokazywali
              > w "Janku Serce"?
              zeby miec serce zlamane, najpierw trzeba miec je wogole hehehe!!!

              A gówno jesteście niezależne..hehee.
              zdziwilbys sie!!!

              A Tobie Kropka
              > radzę :przemyśl sobie jescze rz na spokojnie całokształt waszego związku i
              nie
              > daj się manipulowac tym, które chętnie by wzięły twojego faceta w ramiona w
              > charakterze pocieszycielki..;:)Pozdrawaiam

              tak...zadawalaj sie kropka byle czym..oby tak dalej a zmarnujesz sobie zycie...
              nie sluchaj zlamancow zyciowych!!!


              sam nick tego Pana wskazuje na jego problemy zyciowe!!! : ))
              • Gość: zdegustowany Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. IP: proxy / 10.10.120.* 13.12.02, 13:34
                imperia napisała:

                > > >
                > > Kropka!Nie słuchaj tych rzesz niedo..... panieniek z dobrego domu, tych co
                > to
                > > się wydaje że są takie wyzwolone,niezależne i świadome swoich celów
                > > życiowych!
                > nic nam sie nie wydaje....
                > jest tak jak mowie !!!
                >
                > "Bierz życie na razie jakie jest"...- a potem spotkasz się z Imperią
                > > w klubie złamanych serc albo na wieczorku zapoznawczym, takim jakim
                > pokazywali
                > > w "Janku Serce"?
                > zeby miec serce zlamane, najpierw trzeba miec je wogole hehehe!!!
                >
                > A gówno jesteście niezależne..hehee.
                > zdziwilbys sie!!!
                >
                > A Tobie Kropka
                > > radzę :przemyśl sobie jescze rz na spokojnie całokształt waszego związku i
                >
                > nie
                > > daj się manipulowac tym, które chętnie by wzięły twojego faceta w ramiona
                > w
                > > charakterze pocieszycielki..;:)Pozdrawaiam
                >
                > tak...zadawalaj sie kropka byle czym..oby tak dalej a zmarnujesz sobie
                zycie...
                > nie sluchaj zlamancow zyciowych!!!
                >
                >
                > sam nick tego Pana wskazuje na jego problemy zyciowe!!! : ))
                Wiesz co Imperia!Twoja niedojrzałośc nawet mnie już nie irytuje, ja ją nawet
                polubilem:(
                • imperia Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. 13.12.02, 13:56
                  Gość portalu: zdegustowany napisał(a):

                  > imperia napisała:
                  >
                  > > > >
                  > > > Kropka!Nie słuchaj tych rzesz niedo..... panieniek z dobrego domu, ty
                  > ch co
                  > > to
                  > > > się wydaje że są takie wyzwolone,niezależne i świadome swoich celów
                  > > > życiowych!
                  > > nic nam sie nie wydaje....
                  > > jest tak jak mowie !!!
                  > >
                  > > "Bierz życie na razie jakie jest"...- a potem spotkasz się z Imperią
                  > > > w klubie złamanych serc albo na wieczorku zapoznawczym, takim jakim
                  > > pokazywali
                  > > > w "Janku Serce"?
                  > > zeby miec serce zlamane, najpierw trzeba miec je wogole hehehe!!!
                  > >
                  > > A gówno jesteście niezależne..hehee.
                  > > zdziwilbys sie!!!
                  > >
                  > > A Tobie Kropka
                  > > > radzę :przemyśl sobie jescze rz na spokojnie całokształt waszego zwią
                  > zku i
                  > >
                  > > nie
                  > > > daj się manipulowac tym, które chętnie by wzięły twojego faceta w ram
                  > iona
                  > > w
                  > > > charakterze pocieszycielki..;:)Pozdrawaiam
                  > >
                  > > tak...zadawalaj sie kropka byle czym..oby tak dalej a zmarnujesz sobie
                  > zycie...
                  > > nie sluchaj zlamancow zyciowych!!!
                  > >
                  > >
                  > > sam nick tego Pana wskazuje na jego problemy zyciowe!!! : ))
                  > Wiesz co Imperia!Twoja niedojrzałośc nawet mnie już nie irytuje, ja ją nawet
                  > polubilem:(

                  moja niedojrzalosc.. hihihi
                  fajnie, ze ja polubiles!!!szkoda ze jej nie ma!!!
                  heheheh'

                • Gość: kropka Re: to ja juz zostane przy moich ...ach.. IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.02, 14:08
                  Imperia i inne dziewczyny - wielkie dzieki za Wasze wypowiedzi, czytam kazda po
                  woli i 2-3 razy, staram sie chlonac kazde zdanie by potem je w spokoju
                  przemyslec. Juz wczoraj pol nocy sie nad tym wszystkim rozmyslalam, no ale
                  niestety do zadnych decyzji nie doszlam :-(( Jedynie co, to na razie
                  postanawiam wyprowadzic sie od mojego obecnego, usamodzielnic troche, odzyc
                  jako JA a nie MY, odbudowac znajomosci ktore stracilam i zajac sie troche soba,
                  swoim rozwojem, zeby moc ze spokojem stanac przed lustrem i powiedziec
                  sobie "osiagnelam cos w tym roku". Bo przez ten ostatni rok z nim niczego nie
                  zrobilam, jakbym wogole nie zyla, sama nie wiem jak, ale zycie jakby stracilo
                  jakis smak, a czuje sie jak "stara kura domowa" nie majaca zadnych celow i nie
                  robiaca niczego ciekawego czy pozytecznego w zyciu..

                  Zdegustowany - nie najezdzaj na mnie i na kolezanki. Ty moze jestes szczesliwy
                  bo nie masz zadnych watpliwosci. Ale czy kobieta nie ma prawa oczekiwac kogos z
                  kim kochajac sie i trzymajac za reke, moze smialo sobie powiedziec "tak, to
                  jest ten moj jedyny upragniony na caaale zycie" ?? Nie wiem, moze za duzo
                  oczekuje, ale czy nie istnieje takie cos jak pokrewienstwo dusz, taka
                  wewnetrzna bliskosc, zrozumienie do glebi..? Tymczasem moj partner nie rozumie
                  mnie w wielu kwestiach, a jesli chodzi o lozko, kompletnie nie zaspakaja moich
                  potrzeb. Nawet moja potrzeba bliskosci, dotyku, pocalunkow i przytulania, nie
                  sa zaspokojone. Ja wiem, ze mezczyzni mysla inaczej, ale czy ja tak wiele
                  oczekuje ? Moj partner jest wspanialy pod wieloma wzgledami, to dobry
                  przyjaciel, wartosciowy czlowiek, kocha mnie nad zycie i nie ma dnia aby o mnie
                  nei pomyslal, jestem dla niego najwazniejsza i doskonale to wiem. Dba o mnie i
                  mysli i dba o nasz dom, jest praktyczny, rozsadny, zawsze chce byc blisko mnie.
                  W dodatku nie lasi sie na inne kobiety, nie oglada za innymi, wiem, ze jak bede
                  stara i brzydka, tez bedzie mnie kochal i nie odejdzie do mlodszej. Jest tak
                  stabilny i pod wzgledem zaufania i bezpieczenstwa, nie wyobrazam sobie kogos
                  lepszego, on jest w tym IDEALEM. Jak na razie wiec pomysle, by z nim szczerze
                  porozmawiac, powiedziec, ze potrzebuje by mnie przytulil, by patrzyl w oczy, by
                  mnie dotykal, bysmy choc raz w tygodniu razem usiedli i pograli w chinczyka,
                  badz obejrzeli przytuleni film. My od tak dawna jestesmy razem w domu, ale on
                  oglada tv albo czyta gazete, ja zas siedze w necie itp.. Moje namowki, bysmy
                  razem pojechali chociaz na spacer do lasu, od paru tygodni sa tylko pustym
                  namawianiem. Jemu starcza to, ze jestem obok. A ja mentalnie uzupelniam swoje
                  potrzeby rozmowy i zrozumienia tutaj na forum lub rozmawiajac na gg z innym
                  mezczyzna. No sama juz nie wiem, nie chce Jego stracic, ale nie wiem co zrobic,
                  by bylo harmonijnie i aby On mnie w lozku pociagal, abym czula dreszcze kiedy
                  mnie caluje (ja nie czuje nic i zawsze tak bylo) aby wnosil jakas radosc i
                  swiatlo w moje zycie i aby bylo te nasze pozycie takie radosne, cieple a nie
                  takie nudne, szare. I tu nie chodzi mi, ze kazdy dzien musi byc super hiper
                  odlotowy, ale dlaczego nie czuje sie radosna, kiedy on wraca z pracy, tylko od
                  razu on zamiast mnie pocalowac, przytulic, powiedziec cos milego, marudzi "wez
                  ode mnie te zakupy" i zaraz zabiera sie do innych czynnosci, w miedzyczasie cos
                  tam opowiadajac jak bylo. Nie musze dostawac codziennie kwiatow, ale czasem
                  male niespodzianki upiekszaja zycie. Nie raz mowilam mu o tym, ze tak latwo
                  mozna wywolac usmiech u drugiej osoby. Ja wiem, ze on potrafi, tylko ostatnie
                  miesiace ona ma stres w pracy, ja stoje po jego stronie, staram sie byc jakims
                  oparciem, ale ile mam tak zyc, ja tez potrzebuje choc troche milych slow,
                  przytulenia, jakiegos dowartosciowania. Tymczasem czuje sie jak bezuzyteczny
                  przedmiot, ktory jest dobry, bo jest. No i co ? Co powinnam zrobic ??
                  • imperia Re: do dziela kropka!!!! 13.12.02, 14:33
                    Gość portalu: kropka napisał(a):

                    > Imperia i inne dziewczyny - wielkie dzieki za Wasze wypowiedzi, czytam kazda
                    po
                    >
                    > woli i 2-3 razy, staram sie chlonac kazde zdanie by potem je w spokoju
                    > przemyslec. Juz wczoraj pol nocy sie nad tym wszystkim rozmyslalam, no ale
                    > niestety do zadnych decyzji nie doszlam :-(( Jedynie co, to na razie
                    > postanawiam wyprowadzic sie od mojego obecnego, usamodzielnic troche, odzyc
                    > jako JA a nie MY, odbudowac znajomosci ktore stracilam i zajac sie troche
                    soba,
                    >
                    > swoim rozwojem, zeby moc ze spokojem stanac przed lustrem i powiedziec
                    > sobie "osiagnelam cos w tym roku". Bo przez ten ostatni rok z nim niczego nie
                    > zrobilam, jakbym wogole nie zyla, sama nie wiem jak, ale zycie jakby stracilo
                    > jakis smak, a czuje sie jak "stara kura domowa" nie majaca zadnych celow i
                    nie
                    > robiaca niczego ciekawego czy pozytecznego w zyciu..
                    >
                    masz racje KROPKA!!!
                    zacznij zyc swoim zyciem, postaw sobie nowe cele i realizuj je- idz na studia,
                    na 3 fakultete, naucz sie chinskiego, zapisz na kurs nurkowania, zajmij sie,
                    wypelnij swoje zycie czyms co je wzbogaci, uzupelni!
                    odnajdz siebie w tym szalonym swiecie i odpowiedz sobie na pytanie czego tak
                    naprawde chcesz...przeciez jesli byloby wszystko spoko z twoim facetem to nie
                    pisalabys tutaj. w koncu ludzie sa po to ze soba, zeby sobie pomagac,motywowac
                    i wzbogacac nawzajem.
                    kropka, zycze wytrwalosci, bedzie ciezko ale mam nadzije, ze sie uda.
                    gdybys chciala pogadac to napisz na priv.

                    ja kiedys musialam zamienic (o ile moge tak to nazwac) milosc na sile do
                    zycia...skorzystalam z tego ...osiagnelam bardzo duzo, zaszlam wysoko!

                    trzymam kciuki za ciebie!!!!

                    • Gość: kropka Re: do dziela kropka!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.02, 14:50
                      imperia napisała:

                      > masz racje KROPKA!!!
                      > zacznij zyc swoim zyciem, postaw sobie nowe cele i realizuj je- idz na
                      studia,
                      > na 3 fakultete, naucz sie chinskiego, zapisz na kurs nurkowania, zajmij sie,
                      > wypelnij swoje zycie czyms co je wzbogaci, uzupelni!
                      > odnajdz siebie w tym szalonym swiecie i odpowiedz sobie na pytanie czego tak
                      > naprawde chcesz...przeciez jesli byloby wszystko spoko z twoim facetem to
                      nie
                      > pisalabys tutaj. w koncu ludzie sa po to ze soba, zeby sobie
                      pomagac,motywowac
                      > i wzbogacac nawzajem.
                      > kropka, zycze wytrwalosci, bedzie ciezko ale mam nadzije, ze sie uda.
                      > gdybys chciala pogadac to napisz na priv.
                      >
                      > ja kiedys musialam zamienic (o ile moge tak to nazwac) milosc na sile do
                      > zycia...skorzystalam z tego ...osiagnelam bardzo duzo, zaszlam wysoko!
                      >
                      > trzymam kciuki za ciebie!!!!
                      >


                      Jeszcze raz gorace dzieki. Wlasnie to ostatnie Twoje stwierdzenie jakby mnie
                      okreslalo: mam milosc a ta milosc zabiera mi sile do zycia. Jeej, normalnie
                      dokladnie tak sie czuje. Tyle tylko, ze ja nie jestem taka odwazna i pewna
                      siebie a kiedys bylam. Teraz zmienilam sie, czesciowo pod wplywem tego zwiazku,
                      w cicha nijaka szara mysze, nie majaca zycia w swoich rekach ale tak jakby
                      zycie jakos przechodzilo obok. Mam bezpieczenstwo, wsparcie i czuje sie jak
                      babcia na rencie. I choc nie jestem tak silna i odwazna jak Ty, to jednak
                      podjelam wlasnie dezycje, a Ty mi pomoglas, za co ogromnie dziekuje !!
                      Otoz wyprowadzam sie od niego, znajduje prace, biore sie za nauke i od jesieni
                      pojde na studia, moze zapisze sie na jakis aerobik, badz jakiekolwiek hobby. W
                      sobote pojde z kolezanka na dyskoteke, tak po prostu by byc wsrod ludzi. Jak
                      wynajme juz swoje wlasne M, to kupie sobie dwa chomiczki, i bede o nie dbac, a
                      moze uda mi sie nawiazac jakies nowe znajomosci. Wyplace pieniadze z
                      ksiazeczki, ku oburzeniu mojego Pana, i wykupie tygodniowy urlop pod palemka, w
                      koncu raz sie zyje. Tak, tak zrobie i trzymaj za mnie kciuki, bo boje sie
                      okropnie tej rozmowy, Jego reakcji na moja decyzje i tego, ze mnie wogole
                      rzuci. Tymczasem ja chce byc z nim, ale tak, abym byla jego dziewczyna, a nie
                      zyla jak stara babcia i zona z duzym starzem malzenskim. Moze jak o mnie bedzie
                      musial troche powalczyc, moze mnie bardziej doceni, bardziej zateskni, moze sam
                      przyjdzie i bedzie chcial przytulic ? Moze znow dostrzeze we mnie kobiete i
                      odkryje mnie na nowo ? A jesli nie, to ten zwiazek samoczynnie sie rozwali i
                      bedzie wowczas wiadomo, ze ta dezycja byla jednak sluszna.
                      Uff.. fajnie, ze moge to tu komus napisac, i jednoczesnie jakie to przykre, ze
                      o takich sprawach wyzalam sie w sumie nieznajomym osobom, bo nawet nie mam
                      nikogo z kim moglabym porozmawiac. :-(( To wlasnie dowod, ze z mym zyciem jest
                      cos nie tak..
                      pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje !!
                      • Gość: KR$ TUTAJ MAMY ODPOWIEDZ NA JEDNO Z FORUMOWYCH FAQ!!!! IP: *.riz.pl 16.12.02, 17:19
                        Gość portalu: kropka napisał(a):

                        > imperia napisała:
                        >
                        > > masz racje KROPKA!!!
                        > > zacznij zyc swoim zyciem, postaw sobie nowe cele i realizuj je- idz na
                        > studia,
                        > > na 3 fakultete, naucz sie chinskiego, zapisz na kurs nurkowania, zajmij si
                        > e,
                        > > wypelnij swoje zycie czyms co je wzbogaci, uzupelni!
                        > > odnajdz siebie w tym szalonym swiecie i odpowiedz sobie na pytanie czego t
                        > ak
                        > > naprawde chcesz...przeciez jesli byloby wszystko spoko z twoim facetem to
                        >
                        > nie
                        > > pisalabys tutaj. w koncu ludzie sa po to ze soba, zeby sobie
                        > pomagac,motywowac
                        > > i wzbogacac nawzajem.
                        > > kropka, zycze wytrwalosci, bedzie ciezko ale mam nadzije, ze sie uda.
                        > > gdybys chciala pogadac to napisz na priv.
                        > >
                        > > ja kiedys musialam zamienic (o ile moge tak to nazwac) milosc na sile do
                        > > zycia...skorzystalam z tego ...osiagnelam bardzo duzo, zaszlam wysoko!
                        > >
                        > > trzymam kciuki za ciebie!!!!
                        > >
                        >
                        >
                        > Jeszcze raz gorace dzieki. Wlasnie to ostatnie Twoje stwierdzenie jakby mnie
                        > okreslalo: mam milosc a ta milosc zabiera mi sile do zycia. Jeej, normalnie
                        > dokladnie tak sie czuje. Tyle tylko, ze ja nie jestem taka odwazna i pewna
                        > siebie a kiedys bylam. Teraz zmienilam sie, czesciowo pod wplywem tego
                        zwiazku,
                        >
                        > w cicha nijaka szara mysze, nie majaca zycia w swoich rekach ale tak jakby
                        > zycie jakos przechodzilo obok. Mam bezpieczenstwo, wsparcie i czuje sie jak
                        > babcia na rencie. I choc nie jestem tak silna i odwazna jak Ty, to jednak
                        > podjelam wlasnie dezycje, a Ty mi pomoglas, za co ogromnie dziekuje !!
                        > Otoz wyprowadzam sie od niego, znajduje prace, biore sie za nauke i od
                        jesieni
                        > pojde na studia, moze zapisze sie na jakis aerobik, badz jakiekolwiek hobby.
                        W
                        > sobote pojde z kolezanka na dyskoteke, tak po prostu by byc wsrod ludzi. Jak
                        > wynajme juz swoje wlasne M, to kupie sobie dwa chomiczki, i bede o nie dbac,
                        a
                        > moze uda mi sie nawiazac jakies nowe znajomosci. Wyplace pieniadze z
                        > ksiazeczki, ku oburzeniu mojego Pana, i wykupie tygodniowy urlop pod palemka,
                        w
                        >
                        > koncu raz sie zyje. Tak, tak zrobie i trzymaj za mnie kciuki, bo boje sie
                        > okropnie tej rozmowy, Jego reakcji na moja decyzje i tego, ze mnie wogole
                        > rzuci. Tymczasem ja chce byc z nim, ale tak, abym byla jego dziewczyna, a nie
                        > zyla jak stara babcia i zona z duzym starzem malzenskim. Moze jak o mnie
                        bedzie
                        >
                        > musial troche powalczyc, moze mnie bardziej doceni, bardziej zateskni, moze
                        sam
                        >
                        > przyjdzie i bedzie chcial przytulic ? Moze znow dostrzeze we mnie kobiete i
                        > odkryje mnie na nowo ? A jesli nie, to ten zwiazek samoczynnie sie rozwali i
                        > bedzie wowczas wiadomo, ze ta dezycja byla jednak sluszna.
                        > Uff.. fajnie, ze moge to tu komus napisac, i jednoczesnie jakie to przykre,
                        ze
                        > o takich sprawach wyzalam sie w sumie nieznajomym osobom, bo nawet nie mam
                        > nikogo z kim moglabym porozmawiac. :-(( To wlasnie dowod, ze z mym zyciem
                        jest
                        > cos nie tak..
                        > pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje !!


                        ..... a mianowicie czy konto ma byc wspolne czy osobne. Jak widac na powyzszym
                        przykladzie konta zawsze powinny byc osobne bo nie mozna ufac nawet (a byc moze
                        szczegolnie) osobie, ktora sie bardzo mocno kocha. Niejednokrotnie zyjemy z
                        ludzmi, ktorzy po tym jak minie im uczucie do nas normalnie nas okradaja.
                        Kropka - jesli podpieprzysz pieniadze z ksiazeczki (zakladam, ze sa wspolne bo
                        inaczej nie ma miejsca na oburzenie twojego partnera) to zwykla szmata z
                        ciebie. Rzeczywiscie lepiej zostaw tego faceta - nie zaslugujesz na niego i on
                        nie zasluguje na to bys go tak traktowala. Niech uszczesliwi inna kobiete.

                        A - jeszcze - zycze powodzenia w realizacji twojego naiwnego planu - nie wiem
                        tylko czy zdajesz sobie sprawe z tego, ze obecnie jedynie agencje towarzyskie
                        prowadza stala rekrutacje - z drugiej strony byc moze to wlasnie bedzie dla
                        ciebie najodpowiedniejsze miejsce na poszukiwanie 'dreszczu'...

                        Mam jednoczesnie nadzieje, ze gdy sprobujesz wrocic do tego faceta po paru
                        przygodach to skopie ci tylek i nie wpusci za drzwi a nie przyjmie jak
                        marnotrawnego syna.
                  • alfika Re: ? 13.12.02, 14:33
                    W zasadzie to nie miałam zabierać głosu w tej dyskusji, ale teraz to już mnie
                    kropka zadziwiła: jak ma wyglądać przytulający i czule całujący facet, gdy ma
                    ręce pełne siat z zakupami???
                    Jakoś śmiesznie mi wychodzi, gdy próbuję to sobie wyobrazić.

                    Ale wiem, że temat wątku to naprawdę poważny dylemat.
                    • Gość: ? Re: ? IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 13.12.02, 14:53
                      alfika napisała:

                      > W zasadzie to nie miałam zabierać głosu w tej dyskusji, ale teraz to już mnie
                      > kropka zadziwiła: jak ma wyglądać przytulający i czule całujący facet, gdy ma
                      > ręce pełne siat z zakupami???
                      > Jakoś śmiesznie mi wychodzi, gdy próbuję to sobie wyobrazić.
                      >
                      > Ale wiem, że temat wątku to naprawdę poważny dylemat.

                      Tak dylemat jest poważny - siedzaca w domu i nudząca się i marząca z tych
                      nudów pani - i harujący w tym czasie na nią i dom i noszący zakupy pan...
                    • Gość: kropka Re: ? IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.02, 14:57
                      alfika napisała:

                      > W zasadzie to nie miałam zabierać głosu w tej dyskusji, ale teraz to już mnie
                      > kropka zadziwiła: jak ma wyglądać przytulający i czule całujący facet, gdy ma
                      > ręce pełne siat z zakupami???
                      > Jakoś śmiesznie mi wychodzi, gdy próbuję to sobie wyobrazić.
                      >
                      > Ale wiem, że temat wątku to naprawdę poważny dylemat.


                      Wiesz, moze napisalam troche chaotycznie, ale chodzilo mi glownie o to, ze jak
                      wroci do domu, mozemy razem wypakowac zakupy, i niech potem On mnie choc na
                      minutke czule przytuli, przywita sie, powie cos milego, niech ta jedna minutke
                      stanie bez ruchu i bedzie tylko dla mnie, zanim w pospiechu zajmie sie innymi
                      czynnosciami. Czy nie moglby sie czasem po prostu usmiechnac, zamiast od razu
                      marudzic i narzekac albo robic mi wypominki ? Ja nie jestem idealem, wiem, i
                      wiem, ze moze jestem nudna dla niego kiedy siedze caly dzien w domu a On ciezko
                      pracuje, ale kurcze, ja naprawde potrzebuje dawki czulosci i zrozumienia,
                      zwyklego usmiechu i brania pewnych rzeczy na wesolo, zamiast wymowek i
                      narzekania.
                      • Gość: ? Re: ? IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 13.12.02, 15:29
                        I anioł by się nie powstrzymał przed wymówkami kiedy wracałby po całym dniu
                        harówy z zakupami (bo ona nie ma czasu ich zrobic siedząc cały dzień w domu) i
                        widział ja rozmrzna, dopominającą się czułości kiedy on mysli jedynie o tym by
                        zjeść cos i chwilę wypocząć ...
                        • ha-jo Re: ? 13.12.02, 18:01



                          tak, i oto uderzamy w model faceta pracujacego, swieta krowe, od ktorej nie ma
                          prawa czegos wymygac.ale mniejsza z tym.
                          pomysl z urlopem, czyms nowym jest absolutnie ok.nie dawaj sobie kropka wmowic,
                          ze skoro ktos jest taki czy owaki, to powinnas go kochac, bo on ciebie kocha,
                          ciezko pracuje, i jeszcze robi zakupy.masz absolutnie prawo czuc pustke, miec
                          przeswiadczenie, ze czegos ci brakuje..zreszta to wlasnie pokazuje, ze jeszcze
                          z toba nie jest tak zle, i cos w tobie jeszcze plynie.
                          pobadz troche sama.nie boj sie tego.strach przed samotnoscia to w
                          rzeczywistosci potrzeba bycia kochana, uzaleznienie od kogos.twoje szczescia
                          wciaz uzalezniasz od kogos czy czegos na zewnatrz, i jak dlugo taka droga
                          bedziesz podazac, tak dlugo nie bedzie cie opuszczac rozczarowanie, i mysl, ze
                          to ty nie umiesz kochac..
                          powodzenia
                          • alfika Re: ? 16.12.02, 08:12
                            Nie piszemy o modelu faceta pracującego, który jest świętą krową, ale o
                            normalnym ludzkim zmęczeniu.
                            Jak popracujesz od świtu i po 8. godzinach zrobisz zakupy i w końcu dotrzesz do
                            domu to zobaczysz, o czym się wtedy marzy (dotyczy to także kobiet).
                            Chyba że tylko ja jestem tak mało romantyczna, że po pracy chcę się wykąpać i
                            coś zjeść.
                            Z resztą się zgadzam - nie kochasz, nie zadręczaj siebie i jego i daj szansę
                            odnaleźć się w szczęśliwym związku - i sobie, i jemu.
    • Gość: monia Re: Boje sie samotnosci i.. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.12.02, 19:31
      przypomniala mi sie historia mojej przyjaciolki. w pewnym momencie zaczelo
      meczyc ja, ze facet jest dla niej za dobry jak to okreslila. zdawala sobie
      sprawe ze swojego bezsensownego zachowania, ale wkurzal ja na kazdym kroku az w
      koncu stwierdzila ze dlasze bycie razem nie ma sensu. rozstali sie, minelo pare
      miesiecy, w tym czasie on spotykal sie z kim innym, ona tez ale caly czas
      utrzymywali kontakt. dzis sa od kilku lat wspanailym malzenstwe, maja dziecko.

      po co to pisze? bo w zyciu sa rozne sytuacje, bo ludzie sa rozni, bo roznie to
      moze byc....
      nie wiem co sprawilo ze wrocili do siebie, czego tak naprawde potrzebowala ona,
      czy w miedzyczasie cos zrozumiala czy cos jeszcze innego.
      ale tak to w zyciu bywa, ze miewamy watpliwosci, ze marzymy i potzrebujemy
      czegos co specjalne jest byc moze tylko dla nas, ze szukamy czegos wiecej. coz,
      jedni zadowalaja sie byle czym, inni znajduja od razu to czego pragna, a inni
      szukaja choc tak naprawde moze nie wiedza czego.

      zaczelam czytac wasze posty i po kilku ostrych atakach na kropke odechcialo mi
      sie dalej. dajcie dziewczynie spokoj. czy nie ma prawa miec marzen? chciec
      czegos wiecej od zycia? albo zwyczajnie szukac wlasnej drogi? to ze jest z
      facetem, ktoremu nic nei mozna zarzucic nie znaczy wcale, ze ma byc szzcesliwa
      w 100 %. moze brakuje jej czegos innego? to ze wy tego nie rozumiecie nie ma
      znaczenia akurat.
      niedobrze mi sie robi jak slysze jak moi koledzy zenia sie bo....ano tak
      wyszlo, dziewczyna ok, kocha go no to co bedzie szukal dalej. fakt, ze to nie
      kobieta jakiej by pragnal, ale co tam, tak jest latwiej. no i niech beda
      szczesliwi ale inni beda szukac swojego szczescia nie zadowalajac sie byle czym
      i nikomu nic do tego.
      osobiscie mam nadzieje, ze kropce uda sie wybrac wlasciwa droge - wlasciwa dla
      siebie! wiem, ze jest to trudne. a najtrudniejsze jest to, ze samemu trzeba
      podjac decycje i z nia zyc.
      wkurzaja mnie ci wszyscy panowie, ktorzy mysla ze jak kupia zonie prezent to
      wszystko zalatwia, ktorym sie wydaje ze sa tak wspaniali ze ah, ze ich kobieta
      nie ma zadnych marzen. ze zaplaca za seks i beda sie czuc supermenami.
      kropka ma watpliwosci ale stara sie nie zranic faceta, ale tez i nie zyc wbrew
      sobie. i ja ja za to szanuje.
      zycze ci kropko, zebys czym predzej zrozumiala.....no wlasnie, nie wiem co, ale
      to cos co sprawi ze wybierzesz sluszna droge i skrzydla cie poniosa do gory.
      moze to, ze czujesz sie jakby ktos ci je podcial jest tylko kwestia chwilowego
      nastroju, braku czegos co mozna szybko naprawic? moze to nie ma nic wspolnego z
      twoim facetem? zrob cos co doda ci skrzydel, cos o czym w glebi duszy marzysz.
      moze to po prostu wystarczy? a moze zrobcie razem cos nowego, szalonego? tak
      czy inaczej powodzenia i radosci ci zycze.

    • Gość: gosc Re: glupie dziwki IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.02, 20:23
      czytajac wasze posty litujace sie nad ta biedna kropka moge powiedziec tylko
      tyle: i ona i wy wszystkie tu obecne jestescie w glebi duszy po prostu dziwkami
      co to sa gotowe rozkladac nogi, aby bylo im w domu dobrze (o to zadba wasz
      kochany, taki wspanialy mezulek,ktoremu prawie nic do tego idealu nie brakuje
      jak same twierdzicie)
      Moze wreszcie zrozumiecie, dlaczeko mezczyzni chodza do burdelu?
      Tam przynajmniej nie ma udawania i cacy-cacy, place, wymagam, dostaje co chce
      (albo i wiecej) i wracam do domu gdzie nie musze sie przejmowac zadna niedorosla
      20-40 latka..
      tomasz
      • Gość: monia Re: glupie dziwki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.12.02, 21:28
        pewnie, coz innego ci pozostaje?
        placisz wiec mozesz byc nic nie wart jako facet, kochanek i mezczyzna, ja to i
        tak nie obchodzi. bierze swoje i ma cie gdzies.
        najwyrazniej nie masz nic do zaoferowania oprocz pieniedzy i obelg.
        zenujace, ale coz swiadczy to tylko o kulturze osobistej tego pana i jego
        kompleksach.


        • pseudo_ .. 16.12.02, 17:41
          kropka,czy moglybysmy sie skontaktowac na priv?
          jesli nie chcesz tu podawac swojego @,napisz do mnie na pseudo_@gazeta.pl ...
          pozdrawiam:-)
        • Gość: KR$ Re: glupie dziwki IP: *.riz.pl 16.12.02, 17:47
          Gość portalu: monia napisał(a):

          > pewnie, coz innego ci pozostaje?
          > placisz wiec mozesz byc nic nie wart jako facet, kochanek i mezczyzna, ja to
          i
          > tak nie obchodzi. bierze swoje i ma cie gdzies.
          > najwyrazniej nie masz nic do zaoferowania oprocz pieniedzy i obelg.
          > zenujace, ale coz swiadczy to tylko o kulturze osobistej tego pana i jego
          > kompleksach.
          >
          >



          ------> bredzisz - pojscie do panienki to po prostu kalkulacja ekonomiczna -
          placisz i dostajesz to czego potrzebujesz, bez podchodow, bez klamstw, bez
          sluchania idiotyzmow jakie wiekszosc z was potrafi wyprodukowac, bez
          koniecznosci powstrzymywania wybuchow smiechu, bez koniecznosci powstrzymywania
          sie przed okazaniem pogardy. Bo gdy to wszystko powyzej potrafisz i chcesz
          robic to wiekszosc kobiet jest twoja - i nie ma to nic wspolnego z byciem cos
          wartym jako kochanek, facet, mezczyzna. Zastanow sie dlaczego 'Tulipan' mial
          takie powowdzenie wsrod kobiet - myslisz, ze byl cos wart jako kochanek, facet
          albo mezczyzna? Ja mysle, ze raczej bardzo sprawnie manipulowal kobietami -
          mowil im to co one chca uslyszec, byl czuly wtedy gdy wiedzial ze one
          potrzebuja czulosci. Mezczyzni sa psychicznie inni od kobiet i w zwiazku z tym
          inaczej sie zachowuja - bycie takimi jak tego oczekuja kobiety jest dla
          wiekszosci z nas po prostu niewygodne i nienaturalne - niektorzy zniewiescieli,
          wychowywani bez ojca faceci maja te upragnione przez was cechy, niektorzy z
          pelnych rodzin tez ale wiekszosc uczy sie odpowiednich zachowan tylko po to by
          Was zdobywac - w zwiazku z tym szansa na 'prawdziwa milosc' jest znacznie
          wieksza w przypadku faceta zachowujacego sie jak facet niz u takiego ktory
          odpowiada wydumanemu idealowi gdyz idealow jest raczej malo a te przejawiane
          przez nie zachowania to czesto tylko instrument do zdobycia Was.
          Prowadzi to nas do odwiecznego dylematu - czy lepiej byc kochanym szczerze i
          oddanie ale w sposob nie odpowiadajacy naszym wyobrazeniom o milosci (co budzi
          niedosyt i niezadowolenie) czy lepiej byc oklamywanym a nie kochanym - ten
          dylemat dotyczy obecnie rowniez mnie i lamie sobie nad nim glowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka