Gość: jan.kulczyk
IP: *.brutele.be
14 lat temu
Myślę, że przypadki wyleczenia za pomocą niekonwencjonalnych metod zdarzały
się, ale nie był to skutek bezpośredni terapii tylko efekt placebo. Wiadomo,
że siły i wpływu naszej psychiki na nasz organizm nie można przecenić, a
możliwości mózgu zapewne zbadane są w 0,00001%. Natomiast przykre jest to, że
w takim procederze "dawania nadziei za grubą kasę" uczestniczą też lekarze.
Również moja matka kupowała od lekarki (może oszustki, nie sprawdzałem w
izbie..) "cudowne" chińskie leki ziołowe. Oczywiście leki sobie a rak jajników
sobie... Finał możecie sobie wyobrazić. Dla mnie fakt uczestnictwa lekarzy w
tym jest jeszcze większą patologią niż 20 etatów na raz i "kopertowe", bo
stanowi sprzeniewierzenie się ich powołaniu, a nawet przysiędze Hipokratesa, w
przypadku, gdy zwiedziony fałszywymi obietnicami pacjent opóźnia tradycyjne
leczenie lub z niego rezygnuje. Ohyda. Ci ludzie to dla mnie ludzkie śmieci,
nic więcej.