aleks95
16.06.06, 17:44
Hej Dziewczyny,
nie wiem co mam robić...
Mój ślub zbliża się wielkimi krokami, a jak coraz bardziej nie jestem pewna,
czy chcę za niego wyjść. Jesteśmy ze sobą kupę lat i ślub miał umocnić nasz
związek i stanowić podłoże do założenia rodziny. Ale ostatnio coraz więcej
się kłócimy i wyciągamy brudy z przeszłości. W kłótniach często sobie
ubliżamy, że aż boli... Moim zdaniem oddaliliśmy sie od siebie i nie wiem czy
da sie to naprawić.
Mamy też inne problemy. Min. Seks. Mojemu chłopakowi już się nie chce.
Kochamy się średnio 1-2 razy w miesiącu i to przez ok 10 min, czyli o
rozkoszy z mojej strony mogę tylko pomarzyć. A jak próbuję o tym porozmawiać
to zbawa mnie jakimiś wymówkami.
A najzabawniejsze jest to, że to on nalega na załozenie rodziny???? chce mieć
dzieci i być ojcem.... przy kochaniu się raz na miesiąc prawdopodobieństwo
zajścia w ciąże nie jest największe.....
Najbardziej jednak wkurza mnie to, że ciągle chce mieć rację. Na każdym kroku
chce dominować i tylko on ma prawo podejmować decyzje, bądż wspólnie a jak ja
sama o czymś zadecyduję to z reguły coś mu nie odpowiada. Wszystko mam być
tak, jak on to sobie wyobraża, a jak się sprzeciwiam to podnosi głos i mówi,
że nic nie wiem i że jestem głupia. Wszystki rozkazuje i nad każdym chce
dominować.
A do głupiej to mi raczej daleko, gdyż nie tylko skończłam jedną z lepszych
uczelni z wyróżnieniem, mówie płynnie dwoma obymi językami to mam świetną
pracę.
Nie wiem co robić, oprócz tych wad ma facet też pare zalet: odpowiedzialny,
śmieszny, wysportowany,rodzinny. Wolny czas spędzamy aktywnie, spotykamy się
ze znajomymi i ogólnie jest fajnie...
sama nie wiem.
W poniedziałek pokłóciliśmy się i od tej pory ze sobą nie rozmawiamy, chociaż
3 razy go zagadywałam. Pozostał niewzruszony. Oczywiście jest typowym mocho i
chce, abym go przepraszała, ale ja mam też swoja dumę. Najgorsze, że czas
nagli i nie możemy sobie milczeć w nieskończoność, gdyż ślub tuż, tuż...
Może lepiej go odwołać, niż stać przed ołtarzem i zastanawiać się, czy nie
popełniam błędu życia...
A może lepiej się pobrać i poczekać, może wszystko się ułoży. Może to tylko
przedślubny stres... a rozód zawsze bedzie można wziąć...