Dodaj do ulubionych

samotność

13.07.06, 00:22
od razu, z góry zastrzegam, że mam się zamiar wyżalić, więc jeśli ktoś nie ma
ochoty na czytanie tych bzdur, to niech sobie odpuści... gryzie mnie
sytuacja, w jakiej się znalazłam - poznałam super faceta, jesteśmy ze sobą
już prawie dwa lata, taki facet na całe życie... jednak z chwilą rozpoczęcia
naszej znajomości dwójka moich przyjaciół (dziewczyna i chłopak) zaczęła się
ode mnie odsuwać... siedem lat znajomości cholera wzięła; nie biorę pod uwagę
kwestii typu, czy byli to prawdziwi przyjaciele, ale strasznie mnie to teraz
dołuje, bo właściwie, poza moim lubym, jestem zupełnie sama... owszem, mam
znajomych, ale to nie są ludzie, z którymi jestem blisko, przy których mogę
się czuć prawdziwą sobą, z którymi mogę normalnie porozmawiać o tym, co mnie
męczy, boli, a co cieszy... pozostaje mi więc to forum; wiem, wiem - żałosna
jestem z tym żaleniem się, ale mój facet tego nie rozumie (od zawsze otoczony
grupą świetnych ludzi)... i pozostaję sama sobie z tym wszystkim; kurczę,
jakie to jest do bani... tak mi brak kogoś, do kogo się można zwrócić w
każdym momencie, kogoś, komu można się wypłakać, kogoś, z kim można iść
gdzieć i szaleć całą noc, kogoś, kto byłby dla mnie oparciem... żenada:( ale
teraz już niewiele mogę chyba zmienić...
Obserwuj wątek
    • bejbe_bejbe20 Re: samotność 13.07.06, 00:58
      wg mnie, gdyby ci Twoi "przyjaciele" byli by prawdziwymi przyjaciółmi, to nie
      odsunęliby się od siebie, lecz cieszyli by się z Twojego szczęścia, to, że masz
      chłopaka, z którym jest Tobie dobrze i wspaniale czujesz się w ich towarzystwie.
      kiedy ja byłam ze swoim chłopakiem (niestety nawaliłam. przeczytaj temat jestem
      poje@#$%, albo wątpliwości, to będziesz w temacie, bo nie chcę się powtarzać),
      to moja przyjaciółka powiedziała, że jest cholernie szczęśliwa widząc mnie, że
      sama doznałam szczęścia. prawidzwy przyjaciel nie odsuwa się w takich momentach,
      tylko cieszy się razem z Tobą!!!
      • masme Re: samotność 13.07.06, 10:18
        masz całkowitą rację... ale fakt faktem - zostałam bez nich i teraz już, oprócz
        Mojego, nie mam nikogo innego:( wiem, że mnóstwo dziewczyn mogłoby mi teraz
        ciosać kołki na głowie za to, że tak mówie, podczas, gdy to one własnie,
        otoczone grupą przyjaciół pozostają singlami... ja mam już tego wymarzonego,
        ale posiadanie przyjaciół jest chyba równie naturalną potrzebą... pozdrawiam!
    • mahadeva Re: samotność 13.07.06, 09:39
      hmmm to chyba Twoj chlopak jest ta osoba...

      > tak mi brak kogoś, do kogo się można zwrócić w
      każdym momencie, kogoś, komu można się wypłakać, kogoś, z kim można iść
      gdzieć i szaleć całą noc, kogoś, kto byłby dla mnie oparciem... żenada:( ale
      teraz już niewiele mogę chyba zmienić...
      • masme Re: samotność 13.07.06, 10:13
        oczywiście, że jest! tylko, że w związkach czasem dzieją się rzeczy, których
        chcielibyśmy unikać (oględnie mówiąc spięcia) i wtedy zostaję sama ze sobą... i
        podczas gdy On ma kogoś, by sobie "wyrównać" ciśnienie, rozmawiając o tym z
        kimś, to ja duszę to w sobie... to takie głupie i babskie, ale nie poradzę nic
        na to, że tak mam, że potrzebowałabym też sobie "wyrównać" ciśnienie, pozwolić,
        by ktoś w takiej sytuacji spojrzał krytycznym okiem na to, co mnie i Lubego w
        danej sytuacji poróżniło... hmm, ale myślę, że chyba znalazłam tutaj dobre
        miejsce na takie rzeczy;) pozdrawiam serdecznie!
        • mahadeva Re: samotność 13.07.06, 10:14
          :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka