Dodaj do ulubionych

facet bez pracy

IP: *.lokalna.net / 192.168.16.* 22.02.03, 19:21
Mój mężczyzna już od półtora roku nie ma pracy. Co gorsza, niemal wcale sie
tym nie przejmuje ( ja troche zarabiam - możemy się utrzymać). Czy juz
powinnam sie wkurzac i byc z tego powodu upierdliwa?
Obserwuj wątek
    • matrek A co między Wami jest najważniejsze ? 22.02.03, 19:30
      Możesz z nim rozmawiać, nawet powinnaś, ale na pewno nie być upierdliwą,
      zgryźliwą, itp. W ten sposób nic nie załatwisz. Wręcz przeciwnie. Już lepiej
      delikatnie, bardzo subtelnie, wjedź mu na ambicje.
    • anahella Re: facet bez pracy 22.02.03, 19:48
      jezeli on wydaje twoje pieniadze, nie robi nic w domu, nie pomaga cie tylko
      liczy na ciebie to juz rok temu powinnas sie z nim rozstac!
      • aankaa Re: facet bez pracy 22.02.03, 19:53
        a może Ona jest typem kobiety, która musi "jakieś portki" koło siebie mieć ?
        • Gość: kasiak Re: facet bez pracy IP: *.lokalna.net / 192.168.16.* 22.02.03, 20:18
          Bez sensu się tłumaczyć - wiem.
          Ale ja nie muszę miec portek obok siebie.
          Wystarczy że napiszę, ze poza TYM absolutnie wszystko między nami jest OK.
          Baaaardzo Go kocham.
          Anka pomysl, co byś napisała, gdybym chciała od niego odejść? Że materialistka
          jestem, ze tylko kasa się liczy...
          • anahella Re: facet bez pracy 22.02.03, 20:25
            Kasiak, tak sie glupio sklada ze swoja godnosc mozna w pewnym sensie zmierzyc
            pieniedzmi. Ja swojego zostawilam, bo pewnego dnia poczulam sie ze on zamienil
            mie na moja pensje. Chcesz tak byc z nim cale zycie? Postaw mu ultimatum: albo
            praca albo spadaj. I nie boj sie oskarzen o materializm, do jasnej anielki wiem
            ze takie padna, bo ile ja sie nasluchalam. A co jego matka na to? Tez swojego
            meza utrzymywala? Czy on ci chociaz pomaga w domu? Jak wracasz z pracy to masz
            goraca zupe na stole? Co czujesz jak on cie prosi o pieniadze na... na
            cokolwiek, papierosy, kino czy nowe skarpetki? Uhhhh ale sie zdenerwowalam, bo
            przypomnialo mi sie to wszystko co mialam 2 lata temu.
            • Gość: kasiak czasy są ciężkie IP: *.lokalna.net / 192.168.16.* 22.02.03, 20:45
              Takie usprawiedliwienie słyszę, kiedy po kolejnym tygodniu sprawdzania
              ogłoszeń nic dla siebie nie znajdzie.
              Tak się składa, że jego matka i ojciec to dobrzy ludzie, którzy nieźle sobie
              radzą w życiu. Nie martwią się o kasę na życie i na przyjemności. Obydwoje nie
              pochwalają tej sytuacji, ale nawet oni nie są w stanie znaleźć mu pracy.

              Prawdę mówiąc mam uraz do rozmów o kasie. Nienawidzę tego. Po prostu
              pierwszego wkładam pieniądze do szuflady, dzielimy ją na każdy tydzień i
              żyjemy. Nie rozliczam go szczegółowo, bo część obowiązków wziął na siebie ( po
              wielogodzinnych - nie ukrywam -dyskusjach i prosbach). Zakupy robimy razem,On
              zajmuje się rachunkami, ja gotuję (bo to uwielbiam) razem sprzątamy, etc.
              • anahella Rozmowy o pieniadzach 22.02.03, 21:03
                Gość portalu: kasiak napisał(a):

                > Prawdę mówiąc mam uraz do rozmów o kasie. Nienawidzę tego.

                Jej, to tak samo jak ja. Zeby ich unikac zalozylismy wspolne konto z
                zaznaczeniem jaka suma od kazdego z nas tam bedzie wplywac. Ja zarabialam
                lepiej niz on. Najpierw suma od niego wplywala, potem coraz mniej i mniej.
                Potem stracil prace i nie szukal nowej, a pieniadze ze wspolnego konta szly na
                rzeczy tylko dla niego (nowy procesor, nowy ram i inne takie). Ktoregos dnia
                zamkneli mi karte kredytowa, potem nastepna. O tym pisalam w watku "rzucila
                mnie przed walentynkami". Teraz wiem jak wazne sa rozmowy o pieniadzach. Nie
                wolno kobiecie utrzymywac faceta, nawet gdy on co nieco ci pomaga. Rozumiem, ze
                mieszkacie w regionie z duzym bezrobociem, ale jezeli on sie nie przejmuje to
                znaczy ze zwala swoje problemy na twoje barki, czy to jest uczciwe? TRZEBA
                rozmawiac o pieniadzach. Czy ktos wie jak to sie robi?
        • anahella Re: facet bez pracy 22.02.03, 20:21
          aankaa napisała:

          > a może Ona jest typem kobiety, która musi "jakieś portki" koło siebie mieć ?

          eeeee portki czy troki od kaleson? bo ja wiem co mowie. tez mialam taki problem
          i w koncu pan dostal wymowienie. bardzo go kochalam ale bez niego bylo mi
          lepiej niz z nim, mimo ze nie bylo mi dobrze.
      • Gość: kasiak Re: facet bez pracy IP: *.lokalna.net / 192.168.16.* 22.02.03, 19:55
        Ale jak można odpowiednio wjechać na tę ambicję?
        • aankaa Re: facet bez pracy 22.02.03, 19:59
          to od tej strony go nie znasz ???
          • Gość: kachnak Re: facet bez pracy IP: *.lokalna.net / 192.168.16.* 22.02.03, 20:10
            Wiesz, mimo że jesteśmy z sobą 4 lata a mieszkamy razem już od 3, nie udało mi
            sie jeszcze odkryć co działa na jego ambicję na tyle, by skłoniło go to, do
            znalezienia pracy.
            Nie pomagają teksty o "prawdziwych meżczyznach", których juz nie ma. NAPRAWDĘ
            NIE WIEM JAK MOZNA WJECHAC NA AMBICJĘ FACETOWI. Gdybym wiedziała, nie
            pisałabym tego
            • aankaa Re: facet bez pracy 22.02.03, 20:26
              a może powiedz mu wprost, że półtora roku na Twoim utrzymaniu to ciut za długo,
              jeśli ma ambicję - pracy poszuka, jeśli go to nie ruszy - pracuj dalej za dwoje
            • Gość: gosia Re: facet bez pracy IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 21:20
              Gość portalu: kachnak napisał(a):

              > Wiesz, mimo że jesteśmy z sobą 4 lata a mieszkamy razem już od 3, nie udało
              mi
              > sie jeszcze odkryć co działa na jego ambicję na tyle, by skłoniło go to, do
              > znalezienia pracy.
              Obawiam sie, ze nic nie pomoze. Tez kiedys mialam faceta, ktory stracil prace.
              Miesiac przed utrata pracy wyskoczyl z oswiadczynami wiec sadzilam, ze fakt
              jakiegos tam slubu w niedalekiej przyszlosci i wizja utrzymania rodziny bedzie
              jakos wplywac na szukanie nowej pracy.
              Powiedzial, ze odpocznie sobie tydzien i zacznie szukac pracy. Wszyscy znajomi
              wyrazili chec pomocy ale jak ktos nie chce to nijak nie mozna mu pomoc. Mi nie
              udalo sie go "zmusic" do znalezienia pracy. Wysylalam jego CV, przegladalam
              nawet za niego ogloszenia ale jakos nic z tego nie wyszlo. Sluchalam tez jego
              gadek na temat tego , ze jestem skapa, bo jak bylam w sklepie to np
              sprawdzalam, ktory produkt jest tanszy itd bo ja musialam sie utrzymac sama ze
              swojej pensji. On mieszkal u starych, mial moze 10-100zl nie wiem skad i zyl
              chyba na wodzie mineralnej i na zapasach z lodowki starych.
              Nie przejmowalabym sie tekstami, ze liczy sie tylko kasa dla Ciebie. Ja
              powiedzialam swojemu lubemu, ze uczucia uczuciami ale w sklepie nie zaplace
              miloscia, niestety.
              Po roku przestalismy byc razem z roznych przyczyn, byc moze jego brak pracy,
              frustracja moja(czy ten gosc traktowal mnie powaznie?) i inne okolicznosci
              dolozyly sie do tego. I wiesz co, mial nastepna laske, w ktorej sie zakochal,
              jezdzil do niej na koniec swiata, robil dla niej wszystko czego nie chcial
              robic wczesniej, po prostu dostal fiola ale i to nie pomoglo mu znalezc pracy
              (wrodzona niechec do jej szukania???). Przez rok mieszkal z nia u jej starych i
              jakos mu nie bylo wstyd , ze jest kolejna gebe do wyzywienia. A dziewczyna nie
              nalezala do najbogatszych. Niedlugo bedzie 3 lata jak jest bezrobotny, jest tez
              sam (tamta laska poznala sie na nim szybciej niz ja) i ciagle pieprzy znajomym
              jak to szuka pracy. Wiem, ze inni jego znajomi tez na poczatku mu troche
              wspolczuli, starali sie jakos pomoc ze znalezieniem pracy itd ale teraz juz sie
              tylko smieja bo to szukanie pracy to jest jakis mit.
              Nie zaluje, ze rozstalam sie z tym gosciem, dowiedzialam sie, ze moze byc
              zupelnie inaczej w zyciu, ze wcale nie bylam skapa kupujac tansze rzeczy (skoro
              nie stac mnie bylo na drozsze) itp. I wiem, ze obecny facet nie mialby problemu
              ze znalezieniem pracy w przypadku jej utraty bo nie pozwolilby na to, zebym ja
              go utrzymywala. Nie wierze, ze nie mozna nie miec zadnej pracy. Moj byly mogl
              zostac ochroniarzem, pracowac w supermakecie , robic doslownie cokolwiek
              szukajac czegos powazniejszego.
              Zastanow sie czy chcesz utrzymywac tego goscia do konca zycia, pomysl czy
              mozesz na niego liczyc w razie jakiegos nieszczescia czy wypadku. Ja
              postanowilam, ze nie zostane bankrutem zyciowym, ze nie powiem sobie za kilka
              lat ze zmarnowala najlepsze lata zycia.

              Pozdrowienia
              Gosia
        • lyche1 Re: Raczej mu nie wejdziesz 22.02.03, 20:09
          Dziewczyny mają rację. Ja pracuję z samymi facetami i często gesto muszę
          odwalać za nich robotę, kiedy chcę by coś było zrobione. Chyba że zrobię im
          karkołomną awanturę, wtedy tulą uszy po sobie i wszyściutko jest zrobione jak
          należy :))))) Proponuję jednak awanturę, tylko bez przesady
          A wiesz jak się fajnie potem godzi? po takiej awanturze ?
          • aankaa Raczej mu nie wejdziesz 22.02.03, 20:56
            bo jej po prostu nie ma
    • melassaa Re: facet bez pracy 22.02.03, 22:02
      Jesli poczułaś potrzebę napisania o tym na forum - to czas karczemnej awantury
      się zbliża.
      Pozwól sobie na wybuch emocji i słów, które chcesz powiedzieć, ale nie chcesz
      go skrzywdzić. Najwyższy czas. Kobieto! Półtora roku?! Mam chociaż nadzieję,
      że jego rodzice Wam pomagają.
    • zalotnica Re: facet bez pracy 22.02.03, 23:38
      Gość portalu: kasiak napisał(a):

      > Mój mężczyzna już od półtora roku nie ma pracy. Co gorsza, niemal wcale sie
      > tym nie przejmuje ( ja troche zarabiam - możemy się utrzymać). Czy juz
      > powinnam sie wkurzac i byc z tego powodu upierdliwa?


      Naprawde "podziwiam" takie kobiety jak TY...
      • Gość: kasiak bez ironi, proszę IP: *.lokalna.net / 192.168.16.* 22.02.03, 23:53
        Dla mnie nie jest to być może sprawa tak łatwa jak dla Ciebie. Tu nie ma
        przeciez prostych rozwiązań.
        Bardzo łatwo byłoby mi sie pokłócić, spakować mu walizki i wywalić za
        drzwi,ale tego nie chcę.
        Przynajmniej teraz tak do końca nie jestem o tym przekonana. Nie jestem pewna,
        czy byłoby to najlepsze wyjście. Zarówno dla niego jak i dla mnie.
        Kurde, kochający się ludzie powinni sobie pomagać....
        Tylko gdzie jest ta magiczna granica???
        "królestwo za odpowiedź"
        • zalotnica Re: samo zycie... 23.02.03, 00:54

          zalotnica napisała:

          > Naprawde "podziwiam" takie kobiety jak TY...


          Gość portalu: kasiak napisał(a):

          > Kurde, kochający się ludzie powinni sobie pomagać....
          > Tylko gdzie jest ta magiczna granica???
          > "królestwo za odpowiedź"

          ***pozwolisz, ze zacytuje co sama napisalas...

          "Mój mężczyzna już od półtora roku nie ma pracy.
          Co gorsza, niemal wcale sie tym nie przejmuje..."

          ...i co , probowalas cos z tym "fantem" zrobic...?
          czy tylko zaakceptowalas...?
        • anahella Re: bez ironi, proszę 23.02.03, 01:06
          Gość portalu: kasiak napisał(a):
          > Tylko gdzie jest ta magiczna granica???
          > "królestwo za odpowiedź"

          Moja magiczna granica bylo zamkniecie przez bank drugiej z kolei karty
          kredytowej. Trzecia zamknelam wczesniej sama, bo nie bylo mnie na nia stac.
    • alfalfa Re: powinnaś 23.02.03, 01:10
      i to już dawno. Jesteście małżeństwe? Jeśli nie to BARDZO DOBRZE (w tym drugim
      przypadku gorzej). Bo może to koleś "wykrzywiony" przez matkę, znaczy źle
      wychowany, na leniucha. Nie wyorażam sobie żeby nie można było znaleśc pracy
      przez tak długi czas. Chcieć to móc. Facet musi pracować i basta! Jak tego nie
      czuje to "na drzewo"! Nie musi mieć super pracy (chociaż powinien się o to
      starać, rozwijać się, szukac okazji) ale siedzieć na d... i nic nie robić? To
      jakieś menelstwo! Facet to pisze i wie co mówi. Jakbym był w takiej sytuacji to
      już dawno na budowie w reichu bym siedział, albo w Londynie na zmywaku. Powiedz
      mu żeby spier... do roboty albo z chaty bo jest śmierdzącym leniem. Przepraszam
      za ostrość ale tak to trzeba załatwiać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka