Dodaj do ulubionych

byc singlem - tak czy nie?

IP: *.tele2.pl 03.11.01, 15:58
czy zycie w pojedynke bywa czesciej wyborem czy koniecznoscia? Czy ktos tutaj
zyje sam? Dlaczego? Co sie na to zlozylo? Czy brak odpowiedniegio partnera czy
tez ktos woli zyc sam?
Obserwuj wątek
    • Gość: Joasia Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 03.11.01, 16:58
      Gość portalu: kwoka napisał(a):


      > Czy ktos tutaj zyje sam?
      Ja, 42 lata od 6 lat zyje (mieszkam) sama
      > Dlaczego?
      > Co sie na to zlozylo? Czy brak odpowiedniegio partnera czy
      > tez ktos woli zyc sam?
      Z wyboru a nie z braku odpowiedniego partnera po prostu nie mam ochoty na
      codziennosc, kompromisy i zabawe w gospodynie domowa


      • Gość: tuya Re: byc singlem - tak czy nie? IP: 192.168.1.* 05.11.01, 08:48
        Gość portalu: Joasia napisał(a):


        > Z wyboru a nie z braku odpowiedniego partnera po prostu nie mam ochoty na
        > codziennosc, kompromisy i zabawe w gospodynie domowa
        >
        >
        Święte słowa. Ja jeszcze nieszkam z moim eks, ale niedlugo juz sie przeprowadzam.
        Co za ulga!!!

        • Gość: poppa Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.turboline.skynet.be 29.01.02, 12:21
          Gość portalu: tuya napisał(a):

          > Gość portalu: Joasia napisał(a):
          >
          >
          > > Z wyboru a nie z braku odpowiedniego partnera po prostu nie mam ochoty na
          > > codziennosc, kompromisy i zabawe w gospodynie domowa
          > >
          > >
          > Święte słowa. Ja jeszcze nieszkam z moim eks, ale niedlugo juz sie przeprowadza
          > m.
          > Co za ulga!!!
          >


          faktycznie, zycie w pojedynke rozwiazuje wszystkie problemy - precz z
          codziennoscia, sprzataniem, gotowaniem i kompromisami;-)
          Ja nie bylam na tyle szczesliwa bedac singlem - kurcze, zycie codzienne dawalo mi
          sie we znaki nie mniej niz teraz gdy jestem w zwiazku.
      • Gość: yoko Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.talnet.pl 29.01.02, 11:59
        Gość portalu: Joasia napisał(a):

        > Gość portalu: kwoka napisał(a):
        >
        >
        > > Czy ktos tutaj zyje sam?
        > Ja, 42 lata od 6 lat zyje (mieszkam) sama
        > > Dlaczego?
        > > Co sie na to zlozylo? Czy brak odpowiedniegio partnera czy
        > > tez ktos woli zyc sam?
        > Z wyboru a nie z braku odpowiedniego partnera po prostu nie mam ochoty na
        > codziennosc, kompromisy i zabawe w gospodynie domowa
        >
        >
        A ile masz lat" Bo jak ok. 30 nie mamy oczym gadać. Pogadamy, jak przekroczysz
        40tkę.

    • Gość: Melba Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 13:38
      Ja długo żyłam sama, czasem mnie to uwierałao, ale rzadko.Raczej cieszyłam się
      wolnością, swobodą, niezależnością. I byłam wierna swoim marzeniom o Tym
      Jedynym, nie angażowałam się więc w innych. Takie trochę czekanie na księcia.
      Nie wiem, czy polecam innym, moze bywać frustrujące, ja jednak jestem
      szczęśliwa. Bo On sie w końcu pojawił, jest normalnym, przeciętnym człowiekiem -
      dla mnie jednak jedynym i wyjątkowym. Czołgamy się przez życiowe problemy razem
      i to jest najpiękniejsze.Kocham go całego, calutkiego. I wiem, że warto było
      czekać. I gdybym miała powiedzieć coś sobie sprzed paru lat, lub Wam, którzy
      nie wiecie, czy to "normalne", ze jesteście sami, powiedziałabym, że warto być
      wiernym swoim marzeniom, bo choć bywa dokuczliwie, to nagroda nadchodzi. Siły
      życzę i głuchoty na pytania cioć : kiedy do ołtarza?
    • trin Re: byc singlem - tak czy nie? 04.11.01, 16:20
      Gość portalu: kwoka napisał(a):

      > czy zycie w pojedynke bywa czesciej wyborem czy koniecznoscia? Czy ktos tutaj
      > zyje sam? Dlaczego? Co sie na to zlozylo? Czy brak odpowiedniegio partnera czy
      > tez ktos woli zyc sam?

      Mysle, ze wyborem z koniecznosci. Lepiej zyc samemu, niz z kims kto po
      prostu "nie byl zly", kogo wybralo sie by nie byc samemu. Watpie jednak, by wielu
      zdecydowalo sie zyc samotnie mimo mozliwosci bycia z tym "jednym jedynym".
      • acm53 Re: byc singlem - tak czy nie? 04.11.01, 19:02
        popieram przedmowcę. Im bardziej poświęcasz swoje zasady, poglądy etc dla
        kogoś, tym bardziej potem boli, gdy wszystko się rozlatuje. Lepiej jednak
        szukać kogoś wyjątkowego, nawet gdy jest to tylko marzenie. Ja osobiście mam
        już dość kompromisów i późniejszych rozczarowań. Z całą świadomościa ryzyka
        samotności.
      • Gość: Justynka Re: byc singlem - tak czy nie? IP: 212.160.236.* 29.01.02, 11:14
        I ja również popieram przedmówcę!
    • zofia9 Re: byc singlem - tak czy nie? 05.11.01, 01:26
      Do Kwoki.

      Ja mysle ze taka jest okrutna prawda, ze w pewnym wieku nikt kobiety nie chce.
      Nie znam zadnej 40-latki rozchwytywanej przez plec brzydka.
      • Gość: aga Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.toya.net.pl 05.11.01, 14:11
        zofia9 napisał(a):

        > Do Kwoki.
        >
        > Ja mysle ze taka jest okrutna prawda, ze w pewnym wieku nikt kobiety nie chce.
        >
        > Nie znam zadnej 40-latki rozchwytywanej przez plec brzydka.

        Znam takich kilka.
      • Gość: Malwina Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.11.01, 14:14
        rozchwytywana to moze nie, ale propozycje tak . Tylko jakie !!!!
        nie chodzi o ilosc chodzi o jakosc
        a czasy jakosci nie sprzyjaja
        jakosc nie chodzi po moich drogach :-(
        (a ilosc juz za mna ;-)
        co robic, co robic..????

        • bukowski27 malwina co nie chodzi? co nie chodzi? 05.11.01, 14:25
          a ja? to co? powietrze?
          • Gość: Malwina Re: malwina co nie chodzi? co nie chodzi? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.11.01, 15:54
            o nie, o nie, ja tego nie powiedzialam, zadne powietrze ! ty jestes moja etyliczna relacja internetowa !
            idziemy do kina ?
            • bukowski27 ech malwina:))) 05.11.01, 16:00
              rzadko mi sie to zdarza... ale usmiałem sie serdecznie:)))) ech... dziewcze z
              ciebie z polotem... jedną taką znam jeszcze chyba tylko... ale ona cóz... tez
              daleko... chociaz blizej niz ty:)))) dla niej tez pozdrowweienia:))) a tam.
              wogóle wszytskich was (znaczy sie kobiety z polotem...) pozdrawiam...:) ale
              kontynuując watek...: dobra. idziemy... ale na taki co sie mordują? czy
              zabijają? jak mi wyskoczysz z jakim s bergmanem to nie przyjezdzam.
              • Gość: Malwina Re: no tak.... IP: *.abo.wanadoo.fr 06.11.01, 09:41
                jestem rozszyfrowana....
                ale mimo tego ani szepty ani krzyki nie pomoga : nie pojde ogladac "Gladiatora" ! i juz !
                Moge zgodzic sie ewentualnie (bo rozumiesz ze nie przystoi mi zrezygnowac z wlasnych gustow, a
                wiec z wlasnej osobowosci, caly moj wizerunek aktywistki feministycznej runal by w puch !) na jakis
                film z brucem willisem (ktory dziala bezposrednio na moje libido) pod warunkiem ze bedzie to jakas
                historia w rodzaju pulapki krysztalowej a nie zadne pseudo- psychologiczne amerykanskie blubry dla
                gospodyn domowych w stylu : "masz problem ? czy chcesz o tym porozmawiac?"(co za glebia !)
                Moge tez ewentualnie obejrzec hanibala numer dwa
                W zyciu nie namowisz mnie na moulin rouge !
                proponuje ci almodovara
                albo tego starego dobrego wim wendersa

                Malwina z prze tfuuuuu z polotem (na skrzydlach pozadania)
                • bukowski27 malwina 06.11.01, 11:01
                  powiem krótko. AMELIA. bedziesz mi tłumaczyła z francuskiego. oczywiscie
                  szeptem. do uszka... ale fajowo...
                  • Gość: Malwina Re: ze co ??????? IP: *.abo.wanadoo.fr 06.11.01, 11:20
                    le fabuleux destin d'Amelie Poulin ????????????????????????????????????????????????????
                    a skad ty ...........??????????????????????????????????????????????????????????????????
                    • bukowski27 malwina 06.11.01, 11:25
                      poczekaj. poprosze kolezanke zeby mi przetłumaczyła... zaraz przyjde...
                      • Gość: Malwina Re: Poulain, nie Poulin ! IP: *.abo.wanadoo.fr 06.11.01, 11:41
                        osadzona w temacie singlowym, naciskam i naciskam : skad ty ??????????????
                        • bukowski27 kolezAnka jeszcze mi nie przetłumaczyła.... 06.11.01, 11:53
                          a mówiłem zeby dlała mi numer telefonu... to ona ze nie da... ech kobiety...
                          ale przetłumaczy na pewno... tylo ze troche potem... skąd ja? noooo... je suis
                          janusz. j'abite a pologne a gorny slunsk... aujourd'ui je mange jogurt... et je
                          ne parlais pas francais at all... jakos tak... ale z checią zamieszkałbym we
                          francji, ale gdzies niedaleko alp. (no samam wiesz... alpy) albo w normandii...
                          no sama wiesz... normandia)... albo w prowansji... (z takich szczególnych
                          wzgledów)
                          • Gość: Malwina Re: do roboty IP: *.abo.wanadoo.fr 06.11.01, 15:40
                            pozostaje ci tylko znalezc prace we fr (pffff , pestka ! np degustator alkoholow) i potem pojdziemy do
                            ...kina ;-)
                            • bukowski27 ha! 06.11.01, 15:49
                              wiedziałem.. wycofujesz sie... boiss sie tego uczucia które miedzy nami sie
                              rodzi no cóz... no cóż... a ja... ech... jesienia liscie zbieram... taki fajny
                              jestem... a ty sie boisz...
                              • malwinamalwina Re: ha! 06.11.01, 16:11
                                ty mnie nie obrazaj ! - ja sie niczego nie boje (i jak zwykle daje sie sprowokowac...)!!!!!
                                Co do rodzenia sie czegokolwiek to wole ci oddac palme - ja juz swoje zrobilam. Wiec rodz co chcesz,
                                kupie istocie wate cukrowa i zaplote warkoczyki tylko mi nie kaz nic rodzic.;-)
                                A co do slowa "uczucie" to lece zaraaaaaa sprawdzic znaczenie w slowniku bo na pamiec mi padlo ;-)
                              • Gość: gucio Re: ha! - do bukowskiego, malwina nie czytaj IP: 194.181.183.* 06.11.01, 16:21
                                brawo charles,

                                widze, ze wyciagnales wnioski z mojej korespondencji z su. zwolnij troche ale
                                przyj konsekwentnie jak przy porodzie (milosc sie rodzi w bolu, nie?). malwina
                                sprawia wrazenie troche mniejszej gory lodowej niz moja najmilejsza ale niektore
                                z jej postow sa z kolei tak odleciane, ze trzeba by chyba je czytac do gory
                                nogami. nonetheless, trzymam kciuki charles!. guciowi sie w koncu po 4 miesiacach
                                staran udalo znalezc sie z su w tym samym pomieszczeniu. juz nie moze sie
                                doczekac randki 15 czerwca 2004. nadzieja matka ojcow.

                                ciao,
                                gucio
                                bukowski27 napisał(a):

                                > wiedziałem.. wycofujesz sie... boiss sie tego uczucia które miedzy nami sie
                                > rodzi no cóz... no cóż... a ja... ech... jesienia liscie zbieram... taki fajny
                                > jestem... a ty sie boisz...

                                • malwinamalwina Re: ha! - do bukowskiego, malwina nie czytaj 06.11.01, 16:27
                                  ani mi sie sni

                                  sa na tym swiecie ludzie ktorzy czytaja do gory nogami i w poprzek tez.
                                  gatunek na wymarciu


                                  • Gość: gucio Re: ha! - do bukowskiego, malwina nie czytaj IP: 194.181.183.* 06.11.01, 16:31
                                    prosze kolezanki,

                                    kolezanka czyta cudza korespondencje! takie to macie zwyczaje w tej francyi?
                                    niech sie malwinie nie sni nie snic.
                                    iksulac,
                                    g

                                    malwinamalwina napisał(a):

                                    > ani mi sie sni
                                    >
                                    > sa na tym swiecie ludzie ktorzy czytaja do gory nogami i w poprzek tez.
                                    > gatunek na wymarciu
                                    >
                                    >

        • drapieznik Re: byc singlem - tak czy nie? 21.01.02, 19:41
          Malwina - zapisz mnie tez...
        • Gość: anka Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.mad.east.verizon.net 08.08.02, 15:13
          DLACZEGO spolszczono angielski wyraz ? - czy tak trudno napisac "BYC
          SAMOTNYM"
          Nie moge zrozumiec dlaczego polacy zapominaja swoj jezyk . Moze znajdzie sie
          ktos kto mi wytlumaczy?
    • ada08 Re: byc singlem - tak czy nie? 05.11.01, 07:41
      i wybor i koniecznosc... niechec do wiazania sie z kims tylko ze strachu przed
      samotnymi wieczorami i niedzielami, niechec do wyboru mniejszego zla. Z wiekiem
      pewnie tez rosna wymagania wobec ewentualnego partnera... Czlowiek z czasem
      zaczyna sie do swojej samotnosci przyzwyczajac i czasem trudno jest mu zniesc
      obok siebie stala obecnosc tej drugiej osoby.

      Ja nie jestem samotna, ale tygodniami bywam sama i kiedy ten stan zostaje
      przerwany jest mi czasem bardzo trudno; trudno zaakceptowac fakt , ze juz nie
      jestem calkowicie swobodna, tylko caly czas musze sie liczyc z ta druga osoba,
      z jej obecnoscia, potrzebami itd. Samotnosc umacnia w czlowieku egoizm :-)




      • bukowski27 i wybór i koniecznosc. 05.11.01, 10:38
        jak to słusznie zauwazyła ada. WYBÓR, bo nie mam zamiaru wiązac sie z kims do
        kogo tak naprawde nieiwel czuje i mam swiadomosc, ze za pare miesiecy to sie
        skonczy... nie interesuje mnie zwiazek oparty na załozeniu: mam-z-kim-chodzic-
        do-kina-i-do-łózka... po prostu nie interesuje... przynajmniej na razie;
        KONIECZNOSC, bo (tu bede banalny) nie spotkałem jeszcze kobiety z która
        chciałbym chodzic do kina i do łozka do konca zycia... czy jakos tak... ergo:
        sam jestem i z jednej strony jest to fajne bardzo... bo lubie byc niezalezny
        sobie... ale z drugiej strony wiem, ze byc obok kogos to przezciez... hmmm...
        nie nie chciałbym przezyc zycia samotnie...
        • Gość: królik Re: i wybór i koniecznosc. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.11.01, 13:41
          Taaak we wszyskim trzeba zachować odrobinę zdrowego rozsądku. Są kobiety, które
          czekają na jedynego wzorcowego faceta i nie dają sobie szansy na poznanie
          kogokolwiek. Prawda jest taka, że człowieka nie poznaje się w przeciągu jednej
          rozmowy i kiedy z góry sie go skeśla to ten jedyny może właśnie zostać nie
          zauważony. To najkrótsza droga do zostania singlem. Oczywiście z drugiej strony
          zupełnym bezsensem jest bycie z kimś na siłę. To jest droga do
          samounieszczęśliwienia się. Trzeba wytrwale i mądrze szukać.
          • kasiaisak Re: i wybór i koniecznosc. 05.11.01, 13:52
            Gość portalu: królik napisał(a):

            > Taaak we wszyskim trzeba zachować odrobinę zdrowego rozsądku. Są kobiety, które
            >
            > czekają na jedynego wzorcowego faceta i nie dają sobie szansy na poznanie
            > kogokolwiek. Prawda jest taka, że człowieka nie poznaje się w przeciągu jednej
            > rozmowy i kiedy z góry sie go skeśla to ten jedyny może właśnie zostać nie
            > zauważony. To najkrótsza droga do zostania singlem. Oczywiście z drugiej strony
            >
            > zupełnym bezsensem jest bycie z kimś na siłę. To jest droga do
            > samounieszczęśliwienia się. Trzeba wytrwale i mądrze szukać.



            Bardzo madre slowa. Ja mam jedna wskazowke ... jak Wam nie pasuje tylko jedna
            rzecz na samym poczatku to nie warto sobie glowy zawracac .
        • Gość: aga Re: i wybór i koniecznosc. IP: *.toya.net.pl 05.11.01, 14:16
          bukowski27 napisał(a):
          >
          ... nie interesuje mnie zwiazek oparty na załozeniu: mam-z-kim-chodzic-
          > do-kina-i-do-łózka... po prostu nie interesuje...

          Wiekszosc moich znajomych opiera swoje zwiazki (rowniez malzenstwa) wlasnie na
          tym zalozeniu , niestety. A moze po prostu czesc ludzi ma male wymagania i chce
          tylko wygodnie ulozyc sobie zycie a nie BYC z KIMS ?
          • bukowski27 aga 05.11.01, 14:26
            no. ale to juz ich problem. o ile to problem wogóle.
            • donf Ale jak single sobie radza z zyciem seksualnym??? 08.08.02, 16:00
              Rozumiem, ze mozna byc singlem. Ale co z ta sfera zycia?

              Raz na miesiac szybki numerek albo placic? Czy to nie jest degrengolada??

              Masturbacja do konca zycia???
        • kasiulek Re: i wybór i koniecznosc. 12.11.01, 14:55
          bukowski27 napisał(a):

          > jak to słusznie zauwazyła ada. WYBÓR, bo nie mam zamiaru wiązac sie z kims do
          > kogo tak naprawde nieiwel czuje i mam swiadomosc, ze za pare miesiecy to sie
          > skonczy... nie interesuje mnie zwiazek oparty na załozeniu: mam-z-kim-chodzic-
          > do-kina-i-do-łózka... po prostu nie interesuje...

          Hmmmmmmmmmm, no wlasnie, mnie tez... Tylko dlaczego ciagle takich facetow
          spotykam???? Ktorych zwlaszcza to drugie interesuje... A ja chcialabym jeszcze
          pogadac, podzielic sie tym, co dobre i tym co beznadziejne, zrobic cos kompletnie
          niepotrzebnego, przytulic sie...

          A tu cos nie bardzo sie da...

    • aniela_ Re: byc singlem - tak czy nie? 12.11.01, 15:15
      najlepiej i zjeść ciastko i je mieć. i być singlem (formanym,
      niezaobrączkowanym, bez zobowiązań) i miec kogoś kto zaprosi na kolację, bukiet
      polnych nazrywa kwiatów i z kim można pójśc do kina. polecam.
    • Gość: M Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.elbacsb.com.pl 13.11.01, 08:43
    • enancjo Re: byc singlem - tak czy nie? 13.11.01, 09:00
      .. czlowiek to zwierze stadne .. latwo sie przyzwyczaja do jednego
      lub drugiego, a te zaleza od indywidualnego splotu okolicznosci.
      Enancjo
    • Gość: Marta4 Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.elbacsb.com.pl 14.11.01, 12:27
      Mam pewne doświadczenia w życiu w pojedynkę - parę lat mieszkałam sama. Była to
      i konieczność i mój własny wybór. Nie było wówczas nikogo, z kim chciałabym się
      wiązać na poważnie, a nie chciałam innych związków. Swoje życie solo wspominam
      w tej chwili bardzo dobrze: byłam młoda, miałam dużo przyjaciół, dużo
      pracowałam i miałam czas na rozwijanie zainteresowań, podróże, sport, pomoc
      innym. Mogłam wtedy odciąć się od "świata" i być sama ze sobą - to też nie było
      takie złe i myślę, że nauczyłam się i polubiłam być sama. Oczywiście miałam
      tzw. "chwile zwątpienia", w których wydawało mi się, że zawsze będę sama, bo
      nie nadaję się do życia z kimś. W tej chwili moje życie wygląda zupelnie
      inaczej: rodzina i praca. Też fajnie. Nie wiem, czy byłabym zadowolona, gdybym
      do tej pory była sama. Myślę jednak, że lepiej jest być samemu niż być z
      kimś "na siłę", tylko dlatego, aby nie być samemu. Wydaje mi się, że dobrze
      jest mieć w młodości taki czas, kiedy jest się singlem i kiedy trzeba samemu
      radzić sobie z problemami. Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: leslawc Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.uk.neceur.com 20.11.01, 13:22
      Ja mieszkam od 8 lat sam i niedawno poznalem kogos blizej, osoba z ktora
      zamierzam sie "zwiazac".
      Moja "dobrowolna" samotnosc wynikala z faktu rozpadniecia sie rodziny.
      zostalem "rzucony". Potem spotkalem pare kobiet, ktore wyrazaly chec zwiazania
      sie ze mna, ale ja nie bylem do nich przekonany i balem sie ze rozpad
      nastepnego zwiazku moglby mnie psychicznie w sposob nieodwracalny zdolowac.
      Inna rzecz ze wiekszosc mojego czasu poswiecalem i jak do tej pory poswiecam
      dzieciom. Moja parnerka pewnie nie tylko by sic czula ale by tez byla
      zaaniedbywana. Teraz dzieci juz podrosly i zaczynam myslec o sobie. I chociaz w
      tych latach samotnosci nie zylem w celibacie a zdarzalo sie tez ze sie lekko
      zakochiwalem to dopiero dla ostanio spotkanej kobiety jestem gotowy odwrocic
      moje zycie do gory nogami.
      Chce przez ta "spowiedz" powtwierdzic te wczesniejsze, wypowiedzi ktory
      opowiadaly sie raczej ze byciem samotnym i czekaniem, bo czasem czekanie sie
      bardzo oplaca. Nalezy jednak nie oczekiwac ksiecia czy ksieznej z bajki i to
      wyposrodkowanie nazwalbym jedna z madrosci zyciowych ;))

      pozdrawiam wszysktich

      leslawc
    • baszka25 Re: byc singlem - tak czy nie? 21.01.02, 14:45
      Jeśli po przejściach to tak. Nie podejmować po raz drugi powtarzania tych
      samych błędów. Jeśli jesteś młoda ( co to znaczy? między 20 a trzydziesci) ucz
      się życia w pojedynkę, a jak już będziesz umiała to zycie Ci powie co dla
      Ciebie lepsze, a już napewno nic na siłę. Nie warto!
    • nessuna Re: byc singlem - tak czy nie? 21.01.02, 20:06
      Dlugo akceptowalam to, ze jestem sama, naprawde nie uwieralo, ale niestety od
      roku nie moge juz tego zniesc. Wciaz jeszcze nie chce kogokolwiek, czyli byle
      kogo, byle by byl obok, chce wlasciwej osoby, ktora bede szanowac, pragnac,
      kochac. W sumie chce pewnej konkretnej osoby, ktora na chwile tylko pojawila
      sie w moim zyciu. Jej zjawenie sie bylo chyba urodziwnowym prezentem. Pojawila
      sie wprawzdie jakis czas przed urodzinami, zniknela niemal zaraz po, ale to byl
      szczegolny rok, dlatego pozwalam sobie na takie baśniowe myslenie. To
      nieprawda, ale tak wlasnie ostatnio o nim mysle, ze byl prezentem od zycia,
      ktore wiode wciaz sama. Tak, jestem niby wolna, mam swobode dzialania, ale juz
      dawno mi to zbrzydlo. Zasypiam sama, budze sie sama, wszedzie bywam sama. To
      taki nuzace. Wiem, ze nie chce byc dluzej singlem, ale porazka byloby dla mnie
      zdecydowanie sie na bycie z kims tylko dla zabicia pustki. Tak tez nie chce.
      • Gość: bacha_ Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.mpips.gov.pl 05.02.02, 13:16
        Jestem singlem od 8 lat, los tak chciał, najpierw nie miałam czasu wiązac się z
        kims- wychowywałam dziecko, a teraz mam 40 i jest jak w tym powiedzeniu
        "Wieksze jest prawdopodobieństwo, że w kobiete 40 letnia piorun trafi niż
        znajdzie partnera" Najlepsi są po prostu pozajmowani, a szukac się tez nie chce.
        Trzeba znaleźć pozytywne aspekty sprawy. Pocieszające jest, że niektórzy
        zazdroszczą.
    • donf Ale jak single sobie radza z zyciem seksualnym??? 08.08.02, 16:04


      Rozumiem, ze mozna byc singlem. Ale co z ta sfera zycia?

      Raz na miesiac szybki numerek albo placic? Czy to nie jest degrengolada??

      Masturbacja do konca zycia???
      • Gość: mamosz Re: Ale jak single sobie radza z zyciem seksualny IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 09.08.02, 14:56
        Jestem sama od lat,wychowuje dzieci i jest mi z tym bardzo żle.Krag przyjaciół
        gwałtownie zmalał,okazji do tzw wyjść niewiele,dzieci dorosły zaraz pójda w
        swiat i co......Tak ,że zastanówcie sie tzw single z wyboru.Jak już ktoś
        napisał to nie jest problem miedzy 20-30, pózniej- tak.
        Może jeszcze, jeśli jesteś tak lansowana teraz przebojową, niezależna finansowo
        singielka, bardzo zapracowaną, mogąca sobie na wiele rzeczy pozwolic to
        może.Ale nie ma nic smutniejszego niz nawet najpyszniejszy obiad i
        najwspanialszy drink w super lokalu ale we własnym towarzystwie.Co wy na to?
    • Gość: magda Re: byc singlem - tak czy nie? IP: *.zuromin.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 15:33
      To zależy od sytuacji.Jeszcze rok temu uważałam że życie w pojedynke to
      klęska.teraz wiem że to nieprawda.Spotkalam faceta którego do dzisiaj kocham
      ale nie jestesmy razem.Dlaczego?Miałam juz dosyć klamstw i zdrad.Pomimo ze
      dzisiaj jestem sama nie jestem samotna.A ludzie bardzo często myla te dwa
      pojecia.W chwili obecnej uwazam że być singlem to nic złego.nikt nie robi mi
      wymówek z byle powodu..........
    • kasrin Re: byc singlem - tak czy nie? 14.08.02, 15:56
      Samotność jest trudna, bo z natury jesteśmy stworzeni do życia w "stadzie". Nie
      mówię tu o braku partnera, ale w ogóle kogoś bliskiego, czy to rodzina, czy
      przyjaciele. Nie potrafiłabym być tak całkowicie sama, a bez partnera pewnie
      wytrzymałabym też niezbyt długo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka