Dodaj do ulubionych

seks z przyjacielem

27.11.06, 21:50
przespalam sie z przyjacielem. znamy sie z 10 lat. on robil jakies podchody
wczesniej - ja nie chcialam - nie pociagal mnie. cos sie zmienilo i
wyladowalismy w lozku.
a teraz klasyka - najpierw tydzien czy 2 nieustannego dzwonienia smsow itp
teraz on milczy lub traktuje mnie dosc zimno gdy zadzwonilam. troche sie w
tym zgubilam - nie wiem co zrobic.
odpuscic? na poczatku jeszcze dosc latwo? po jakims czasie pojdzie w lekkie
zapomnienie i jest szansa normalnei pojsc na piwo.
dazyc do kontaktu - nie chce byc kolejna nachalna babka w jego zyciu, o ktorym
dosc duzo wiem.
czekac?? nienawidze!!! ale nie wiem czy mam wybor?
jesli sytuacja sie powtorzy lub jesli on niespodziewanie znow zacznie sie
odzywac cieplo milo i przyjaznie to na bank sie zakocham - o ile juz to sie
nie stalo:)

ech... a przeciez to stara prawda nie sypaiac z przyjaciolmi.
pomozcie - co dalej?
Obserwuj wątek
    • zdzichu-nr1 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 21:52
      Odbyć rozmowę na żywo pt. "co dalej". Bez ściemniania. Jak będzie się wił i
      odpowiadał monosylabami, no to masz z głowy i swoją miłość i 10letnią przyjaźń
      niestety też
      • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 21:55
        a jak dzwonie i mnie splawia to tez mam z glowy?
        pytalam go po "akcji" co dalej - czy cos sie zmieni. odp - nic. tylko ze nagle
        potem stal sie bardzo wylewny po czym zamilkl.

        nie spedza mi to snu z powiek ale nie ukrywam ze o tym mysle. wrrrr
        • zdzichu-nr1 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:00
          Chyba poznał kogoś innego, albo odnowił coś z jakąś Panią. Skoro przez jakiś
          czas był wylewny, to znaczy, że mu się podobało i seks go nie rozczarował. No,
          ale coś się zmieniło na niekorzyść.

          Chyba będzie do dupy.
          • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:02
            no to bedzie - nie powiesze sie. tylko szkoda strasznie.

            cisnac na ta rozmowe czy poczekac na okazje i jakies bardziej naturalne
            spotkanie? normalnie widuje go raz na mc powiedzmy - inne miasta.
            • zdzichu-nr1 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:13
              no nie, słuchaj jak Ty się z nim jak gdyby nigdy nic spotkasz za miesiąc to on
              Cię będzie chciał "po przyjacielsku" posunąć i tyle! A potem znów sobie zniknie
              i będzie sobie myślał, jak to fajnie mieć urobiony podręczny materacyk

              jak bedzie cisza, to Ty potem bądź zimna i oschła
              • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:20
                swietnie,k...., swietnie. nienawidze gierek.
                i wg Ciebie mam przez ten zalozmy miesiac nie odzywac sie pierwsza ani nic
                takiego? juz sie raz odezwalam w czasie tego jego wycofania - z drugiej strony
                byl chlod dystans kolezenstwo i chyba obawa ze zaraz mu slub zaproponuje. na
                takie trafial przewaznie:)

                mow!!! jestes moim guru na dzis:)
                • zdzichu-nr1 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:35
                  Gierki to on stosuje, w dodatku nie bardzo poważne...

                  Jeśli naprawdę Ci zależy, spróbuj jeszcze dwa razy zadzwonić, ale to maks. Nie
                  można robić z siebie wycierucha z podłogi bez cienia godności. Jeśli tak długo
                  się znacie, no to chyba wie, że nie będziesz mu ślubu proponować?!

                  Tylko jedno mnie tutaj trochę dziwi, mianowicie, że przez pewien czas po tym
                  wszystkim się jednak angażował. Normalny dupek ucieka i milknie natychmiast po.
                  Więc tu jest niestandardowo, ale wg mnie może to znaczyć, że się przeorientował,
                  bo ma kogoś innego na oku, albo coś się z kimś odnowiło. Nie ma innego wyjścia,
                  no chyba, że przy piwie jakiś wspólny kumpel coś mu na Twój temat naopowiadał;)
                  • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:47
                    no wlasnie z powodu tego "wycierucha" nie dzwonie:)

                    raczej nie ma kogos na oku, a w miejscu jego zamieszkania obecnego nikt mnie nie
                    zna. zazartowalam z jakiejstam sytuacji ktora on sie denerwowal i od tego
                    momentu sie ucielo.
                    ok - rozumiem - obraza boska. ale zeby az tak!!!??? tak sobie mysle ze jezeli on
                    tak szybko jest w stanie sie smiertelnie obrazic o glupote to i tak nie warto bo
                    szkoda nerwow i lepiej wrocic do poziomu piwka raz na miesiac.

                    lubie twoj zdrowy meski punkt widzenia:)

                    • zdzichu-nr1 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 23:21
                      dzięki:-)

                      ten facet chyba nie był jeszcze nigdy w stałym związku i nie mieszkał z kobietą

                      spytaj go wprost czy się obraził o to coś?! i dlaczego zmienia humory jak
                      panienka na wydaniu...chociaż próba poważnego potraktowania może go spłoszyć,bo
                      pomyśli, że szukasz męża;-) oj cienki to gościu, cienki jak barszcz...

                      może się z czasem wyrobi, nie zrywaj kontaktu, ale o ile nie będzie TRWAŁEJ
                      poprawy, broń Boże nie chodź z nim już do łóżka. Pzdr. dobranoc
                      • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 28.11.06, 11:15
                        oczywiscie ze nie byl!!! nie mowiac o mieszkaniu.

                        jak taki cienki to ja chyba nie chce. niepotrzebny mi gowniarz bez cienia
                        empatii, ktorego wychowywac by trzeba - za stara na to jestem.

                        oto historia pt. jak sie ekspresowo odkochac dzieki forum:)
                        • zdzichu-nr1 Re: seks z przyjacielem 28.11.06, 16:39
                          Zawsze twierdziłem, że równolatek się do niczego nie nadaje.

                          Przyjaźń i miłość to jak stojący staw i wzburzone morze. Po pierwsze, nie mogą
                          ze sobą koegzystować, bo jedno wyklucza drugie. A po drugie, proces
                          transformacji z jednej formy w drugą przypomina cud alchemika, żeby się udało.

                          Jako partnera miłosnego, mimo tych 10 lat znajomości, to Ty go nie znasz w
                          ogóle. Więc to się wszystko dzieje tak, jakbys go poznała tydzień temu, wtedy
                          kiedy poszliście do łóżka.

                          I już widać, że jest do dupy. Tylko przyjaźni szkoda...
    • limka18 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 21:53
      Ja wprawdzie nie spałam, ale byłam z przyjacielem. I teraz tego załuje, bo
      czasem tesknie za nim jak za przyjacielem
      • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 21:56
        a jak sie skonczylo? czy moze sie nie skonczylo a ty tesknisz za przyjacielem?
        • jolamala Spanie z przyjacielem. 27.11.06, 22:00
          Jezeli nie rozwinie sie to w inne uczucie
          to spieprzylas zupelnie dobra przyjazn meska :).
          Przyjazn meska trzeba pielegnowac. Seks ja psuje.
          • paracetam.ol Re: Spanie z przyjacielem. 27.11.06, 22:06
            wiem wiem:)
            a masz pomysl jak zreperowac?
            narazie sie solidarnie nie odzywam - zastyglam w postawie "twoj ruch mistrzu"
            tylko ze mysle o tym zbyt duzo.
          • cojestdoktorku Re: Spanie z przyjacielem. 28.11.06, 12:33
            > Jezeli nie rozwinie sie to w inne uczucie
            > to spieprzylas zupelnie dobra przyjazn meska :).
            > Przyjazn meska trzeba pielegnowac. Seks ja psuje.

            ta historia dowodzi że nie ma przyjazni męsko-damskiej
            po prostu jedno musi miec ochotę na drugie
            póki drugie nie ma ochoty taka zznajomość nazywa się przyjaźnią
            jeśli jednak w koncu wyladuja w łożku jest po sprawie



            • paaaaat Re: Spanie z przyjacielem. 28.11.06, 13:50
              jak to mawiał docent Wolański - przyjaźń między kobietą i mężczyzną oczywiście
              jest możliwa, ale tylko erotyczna
          • cojestdoktorku Re: Spanie z przyjacielem. 28.11.06, 12:35
            > Jezeli nie rozwinie sie to w inne uczucie
            > to spieprzylas zupelnie dobra przyjazn meska :).
            > Przyjazn meska trzeba pielegnowac. Seks ja psuje.

            ta historia dowodzi że nie ma przyjazni męsko-damskiej
            po prostu aby ta "nibyprzyjaźn" istniała jedno musi miec ochotę na drugie
            póki drugie nie ma ochoty taka znajomość nazywa się przyjaźnią
            jeśli jednak w koncu wyladuja w łożku jest po sprawie




            • paracetam.ol Re: Spanie z przyjacielem. 28.11.06, 15:40
              mi sie raczej wydaje ze to bylo takie testowanie czy uda nam sie stworzyc cos
              wiecej. prawdopodobnie wycofanie i milczenie to moment refleksji ze sie nie uda
              i co teraz z tym zrobic.
              nie przesadzajmy - przeciez z powodu jednego numerku nie oleje faceta którego
              znam taki szmat czasu i pod wieloma wzgledami uwielbiam.
        • limka18 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:01
          No to był fajny facet, rozstawalismy sie i schodzilismy i tak pare razy.
          Znalismy sie za dobrze. Czasem sobie mysle ze lepiej by było tego nie zaczynac
      • angella13 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 21:58
        najgorsi sa wlasnie tacy mescy przyjaciele:) niby nic a jednak zawsze gdzies
        spostrzegaja w nas kobiete,jesli potrafia nad tym zapanowac to ok,jesli do
        czegos dojdzie to juz po przyjazni,niestety:((
        Moj przyjaciel (znalismy sie 5 lat) chcial skorzystac z okazji gdy rozstalam
        sie z narzeczonym...niestety nie byl jednak moim przyjacielem.
        • cala_w_kwiatkach Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:01
          zapewne on nie chce z toba byc, bo boi sie ze przespisz sie z kolejnym swoim
          przyjacielem, skoro ulegasz namietnosci i w pewnym sensie nie szanujesz i nie
          doceniasz znaczenia przyjazni
          moze ma kaca moralnego i zaluje tego co sie stalo,bo stwierdzil, ze jednak
          szkoda przyjazni i ona jest wazniejsza?

          • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:04
            to nie moze tego w jakis ludzki sposob wyartykuowac tylko milczec albo nie
            milczec. glupieje przez niego.
            • cala_w_kwiatkach Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:06
              jemu pewnie jest ciezko rownie jak tobie, pewnie waha sie czy dac szanse
              zwiazkowi czy da sie ocalic tylko stosunki przyjacielskie - ale prawda jest
              taka, ze juz nigdy nie bedzie tak jak wczesniej, bo ciagle miedzy wami bedzie
              zatarta ta granica intymnosci cielesnej jaka jest miedzy przyjaciolmi
              • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:08
                wiem cholera:(
                czy zaluje? chyba nie, niezaleznie od jego decyzji. kwestia tego ze straszenie
                mnie wykancza czekanie i zastanawiam sie czy tego milczenie nie zinterpretowac
                juz jako jego decyzji ze nic z tego nie bedzie.
                • cala_w_kwiatkach Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:11
                  paracetam.ol napisała:

                  i zastanawiam sie czy tego milczenie nie zinterpretowa
                  > c
                  > juz jako jego decyzji ze nic z tego nie bedzie.


                  raczej nie, daj mu troche czasu, niech ochlonie;) na pewno sie odezwie
                  • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:12
                    a ile to jest troche wg Ciebie?
                    • cala_w_kwiatkach Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:15
                      nie wiem, nie znam go, a mysle, ze nawet fakt, ze ty go znasz na wylot nie
                      oznacza, ze ty to powinnas wiedziec, bo to wyjatkowa sytuacja i trudno
                      przewidywac jak ktos zareaguje;)
                      cierpliwosci...
          • karmapa5 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:05
            Nie zgadzam się. Nie zakładam że przyjaciółka, z którą wyląduję w wyrku, od
            razu zrobi to samo z resztą swoich męskich znajomych. Ale po łóżku przyjaźń się
            zmienia - jedna ze stron (celowo nie piszę stereotypowo która) zazwyczaj się
            angazuje i chce więcej.
            • cala_w_kwiatkach Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:07
              karmapa5 ale ja nie pisze, ze od razu ze wszystkimi meskimi znajomymi, tylko z
              innym najlpeszym przyjaciele, poniewaz z nim tez moze byc tak bardzo blisko i
              ulec namietnosci....prawdopodobienstwo jest wedlug mnie duze;)
              • karmapa5 Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:08
                cala_w_kwiatkach napisała:

                Najlepszy przyjaciel jest z definicji tylko jeden. Poza tym nie wierzę w
                nieerotyczną przyjaźń kobiety i mężczyzny w podobnym wieku.
                • cala_w_kwiatkach Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:09
                  ja tez nie wierze, stad moje smiale przypuszczenia
              • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 27.11.06, 22:10
                nie sadze. to sie ciagnelo przez cale 10 lat i on doskonale wie ze jestem
                obrzydliwie wierna gdy sie z kims zwiaze.
                • jolamala Proby utrzymania przyjazni :). 27.11.06, 22:47
                  Bedzie ciezko :). Faceci zle reaguja na odstawienie od seksu.
                  Gdybyscie najpierw spali a pozniej byli przyjaciolmi byloby
                  latwiej. Z tego konca jest cholernie trudno. Sprobuj moze
                  zaprosic jego na piwo i powiedziec jak bardzo cenisz sobie
                  jego przyjazn i jak bardzo chcialabys ja utrzymac.
                  Ale jak pisze, trudno moze byc... Seks psuje przyjazn :).
                  Podnosi sluze...
                  • paracetam.ol Re: Proby utrzymania przyjazni :). 27.11.06, 22:50
                    w sumie to ja moge przypuszczac jak to sie skonczy: umowimy sie na to piwo i po
                    2-3 mi lekko puszcza hamulce i mu wygarne:)

                    no bez rozmowy sie nie obejdzie. boje sie tylko ze uslysze cos w stylu: ale o co
                    ci chodzi? przeciez nic sie nie stalo?
                    strace do niego szacunek poprostu.
                    • jolamala Re: Proby utrzymania przyjazni :). 27.11.06, 23:13
                      Spokojnie. Bez wygarniania. Czyj to byl pomysl aby wyladowac
                      w lozku? Jezeli jego to podkreslisz cene przyjazni "przedlozkowej".
                      I chec powrotu do tego stanu. Jezeli Twoj to juz sie skomplikowalo.
                      Albo rozwoj uczucia albo strata przyjaciela :(. Nie da sie byc
                      troche w ciazy :).
                      • paracetam.ol Re: Proby utrzymania przyjazni :). 27.11.06, 23:42
                        pomysl za pierwszym razem jego, potem moj.
                        takie "co by bylo gdyby" to bardzo czasochlonna i wykanczajaca emocjonalnie
                        rozrywka:)
                    • ginestra Re: Proby utrzymania przyjazni :). 27.11.06, 23:19
                      Chyba jednak zawsze lepsza nawet najgorsza prawda od iluzji.:(
                      Mysle, ze choc troche straszno zaryzykowac te utrate szacunku do niego - po
                      tylu latach przyjazni (czy byla to przyjazn, tez sie dowiesz), to trzeba jednak
                      to ryzyko podjac i wlasnie tak zrobic jak piszesz - wygarnac/ porozmawiac/
                      dowiedziec sie. Badz przede wszystkim bliska SIEBIE samej i wierna SOBIE. Pytaj
                      siebie co czujesz i w zgodzie ze soba wybieraj: co mu powiedziec, co bys
                      chciala, jakiego dokonac wyboru w kazdych okolicznosciach, ktore sie stopniowo
                      beda pojawiac. Albo zatem powie, ze niczego Ci nie obiecywal i stracisz do
                      niego szacunek albo powie, ze czuje to czy tamto, ze chcialby to czy tamto, i
                      wowczas wlasnie pytajac siebie bedziesz wiedziala, czy to i dla Ciebie jest OK,
                      czy z TWOJEJ strony mozliwa jest przyjazn/ zwiazek przy takich danych jakich on
                      Ci dostarczy. Jesli bedziesz patrzyla bardziej na siebie, to nic Cie nie
                      upokorzy, bo nawet gdybys miala przyznac, ze na tamta chwile kiedy byliscie
                      blisko myslalas w okreslony sposob, to zawsze mozesz powiedziec, ze teraz juz
                      tak nie myslisz. Zawsze wolno Ci zmienic zdanie majac nowe dane. Zawsze z
                      takiej rozmowy mozesz wyjsc z honorem, nawet jesliby mialy Ci puscic nerwy, do
                      czego tez masz pelne prawo. Cale szczescie, ze mieszkacie daleko, to przy tym
                      negatywnym scenariuszu mozesz po prostu sie odsunac i nie bedzie widzial co
                      przezywasz. Natomiast jesli on wciaz Cie lubi, ceni, szanuje itp., to bedzie na
                      pewno chcial, honorowo i po mesku, zaopiekowac sie Toba w sytuacji jezeli nie
                      bedzie mogl sie zaangazowac, zrobi wszystko abys nie czula sie tym upokorzona
                      itp. Bedzie chcial stworzyc jakies dobre nowe zasady Waszej relacji po tym
                      zdarzeniu, chronic Ciebie, zebys miala do siebie samej i do niego szacunek,
                      pokaze Ci, ze zalezy mu na Twojej przyjazni. W wariancie 3 jesli bedzie chcial
                      zwiazku, to tez to jakos okaze. A zatem wg. mnie rozmowa jest raczej
                      nieunikniona. Nie wiem czy lepiej poczekac troche, pewnie tak, ale tak czy owak
                      te rozmowe odbyc, bo ona to rozjasni, oczysci i pokaze Ci kierunek. Ja
                      zapamietalam takie zdanie przeczytane kiedys: "Musisz miec plan. Jesli nie masz
                      wlasnego planu, staniesz sie nieuchronnie czescia planu kogos innego". Moim
                      zdaniem jesli sama nie zdecydujesz co dla Ciebie jest w danej sytuacji dobre,
                      co bys chciala itp., to pozostanie Ci zlozyc to w jego rece, czekac na jego
                      ruch i jego rozwiazanie tej sytuacji, w czasie dla niego dogodnym, a nie Twoim
                      i nie wiadomo czy w sposob dogodny dla Ciebie. Dlatego ja bym proponowala,
                      zebys umowila sie ze soba sama ile bylabys w stanie, w miare komfortowo sie
                      czujac, poczekac na jego ruch, a jesli po tym czasie nie nastapi, to zebys
                      wziela sprawy we wlasne rece i przedstawila mu co Ty myslisz o tej sytuacji i
                      co Ty chcialabys w zwiazku z tym wiedziec itp. Stawiajac to caly czas we
                      wlasnej perspektywie. Na pewno otrzymasz jakas wiedze i serce podpowie Ci jak
                      sie z tym czujesz i co ma byc dalej.
                      Trzymaj sie cieplo, pozdrawiam!
                      • paracetam.ol Re: Proby utrzymania przyjazni :). 27.11.06, 23:38
                        zgadzam sie ze lepsza prawda od iluzji. jak rowniez z tym ze tu chodzi w tym
                        momencie o to zebym JA sie w miare dobrze z tym czula.
                        nie strace sacunku jezeli powie ze nic nie obiecywal itd, ani w zadnym z
                        innych wariantow. strace jezeli bedzie udawal ze nic sie nie stalo, nie
                        zmienilo i ogolnie nie ma potrzeby rozmawiac.

                        sadze ze dalsza przyjazn jest mozliwa - po uwzglednieniu jakiegos czasu na
                        ochoniecie. mieszkamy daleko od siebie wiec nie ma kontaktu non-stop co ulatwia
                        wyciszanie emocji.

                        narazie poczekam. glownie dlatego ze chce zeby jego milczenie bylo ewidentne
                        zeby nie mogl go zbagatelizowac.
                        • ewelinkowska Re: Proby utrzymania przyjazni :). 28.11.06, 14:06
                          wydaje mi sie, ze powinnas z nim jak najszybciej porozmawiac..Musicie wyjasnic
                          zaistniala sytuacje bo inaczej bedzie zle...Moze on boi sie teraz spojrzec Ci w
                          oczy..Moze jest mu przykro, ze tak wyszlo...albo tez jest zakochany i wlasnie
                          sobie to uswiadomil ale boi Ci sie to powiedzic.. Zrob pierwszy krok. Przeciez
                          to Twoj przyjaciel.. Nie dzwon, nie pisz..poprostu idz do niego i w cztery oczy
                          pogadajcie o tym...powodzenia..
                          ps.napisz pozniej jak Ci poszlo;)
                          • paracetam.ol Re: Proby utrzymania przyjazni :). 28.11.06, 15:36
                            idz do niego?? toz to 350 km - nie tak prosto.
                            wlasnie z nim rozmawialam. luzno - jak przed ta cala historia i jakos mi lepiej.
                            powazne rozmowy odkladam na moment kiedy sie spotkamy i jednak wlejemy w siebie
                            po te 2 piwa dla rozluznienia:)
    • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 02.12.06, 10:42
      ten typek odezwal sie do mnie po 2 tyg i powiedzial ze mial zepsuty tel!!!!!!!!!
      no nie wytrzymam normalnie. jakas bzdura kompletna!!
      zasadniczo nie wierze, ale z drugiej strony on mnie przez te 10 lat nigdy nie
      oklamal.
      skolowana jestem mocno:(
      • mahadeva Re: seks z przyjacielem 02.12.06, 14:50
        skoro to Twoj stary kumpel to razcej nie klamie... zreszta znasz go lepiej...
        a jesli sie tak dobrze nie znacie, to chyba on chce powtorki, teraz go naszla
        ochota
        niektorzy moga to zle oceniac, ale mi wbrew powszechnym opiniom sie wydaje, ze
        to normalne u facetow, tacy sa
        ja bym na Twoim miejscu sprobowala sie z nim zwiazac ;)
        • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 02.12.06, 15:13
          a co to znaczy "sprobowala sie z nim zwiazac"? mam sie do neigo przykuc
          kajdankami i profilaktycznie zgubic kluczyk?
          ma sie pojawic u mnie w tym tyg - chyba to sporo wyjasni ale nic nie bede
          probowac jak druga strona jasno nie wyrazi checi. potem tylko boli niepotrzebnie.
          • mahadeva Re: seks z przyjacielem 02.12.06, 15:21
            nie wiedzialam, jak to jest z jego checia :)
            ale z tego co zaobserwowalam i doswiadczylam na facetem trzeba pracowac :)
            przynajmniej ja wole gonic kroliczka :) i byc zakochana :)
            • paracetam.ol Re: seks z przyjacielem 02.12.06, 18:48
              ooo to ja odpadam... stracilabym szacunek dla samej siebie gdybym stosujac
              jakies gierki triki i prowokacje sprawila ze facet na mnie poleci.
              ale powodzenia:)
              • mahadeva Re: seks z przyjacielem 02.12.06, 22:13
                ja nie stosuje trikow
                mowie, ze kocham i oczekuje tego samego
                natychmiast! :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka