humming
05.12.06, 09:50
Czy jest usprawiedliwienie dla zwrócenia się do podobno ukochanej osoby,
najdroższej itd. (mężczyzna do kobiety, oboje wyższe wykształcenie, wolne
zawody) "wypie.... stąd ( z domu)"
Tło:
dzień wcześniej ona usłyszała (mieszkają razem), że on nie ma czasu żeby
samemu znaleźć i kupić jej drobiazg na Mikołaja (zamiast kolejnego razu gdy
to ona wskazuje co chce dostać)- przy czy nie było to powiedziane delikatnie
i spokojnie tylko z oburzeniem. Przy czym nie jest tak żeby nie znalazł
godziny wolnej na znalezienie czegoś "od siebie". A to własnie on cały czas
mówi o "małych rzeczach" które pokazują że się kogoś kocha, że komuś na tobie
zależy itp.
Ona rano powiedziała (delikatnie), że jeżeli faktycznie się kogoś się "tak"
kocha i na kimś aż tak ci zależy to nie powinno się mu mówić ( z oburzeniem),
że po prostu nie ma się czasu na kupienie mu prezentu "od siebie" a
nie "wskazanego"
Na co usłyszała, że jak się jej nie podoba to może wypie.... .
Po kilku następnych wymianach usłyszała, że zrobiła aferę itd. itp.
Teraz już nie wie czy faktycznie coś zrobiła źle czy po prostu jej facet robi
z niej idiotkę i ja po prostu upokarza wykorzystując okazję.
Dzięki za szczere obiektywne opinie również mężczyzn!