rozowakotka
13.12.06, 00:17
Jakie jest Wasze podejscie do szczerosci w zwiazku? Wiadomo, ze problemy
najlatwiej rozwiazac, gdy sie szczerze ze soba o nich porozmawia. Ale w
przypadku codziennych spraw, blahostek – czy ta szczerosc powinna byc
stuprocentowa?
Przykład: zona wraca od fryzjera i pyta meza: - Jak wygladam? On: -
Beznadziejnie, bardzo Ci zle w tych krotkich wlosach, duzo lepiej wygladalas w
dlugich
Albo maz cale popoludnie się staral dla zony upichcic cos pysznego, podaje jej
i pyta: -Smakuje? A ona: - Nie bardzo.
Czy tez: zona pyta meza: - No i co sadzisz o Marcie? On: - Calkiem fajna, a do
tego ten tylek!
Czy w niektorych przypadkach nie lepiej sklamac by komus nie sprawiac
niepotrzebnie przykrosci? Chodzi mi o takie wlasnie blahostki, a nie o sprawy
wiekszego kalibru. Znam osoby, które szczyca się tym, ze mowia zawsze prawde,
twierdza, ze nie sa hipokrytami jak wiekszosc znajomych (powyzsze przyklady sa
z ich zycia wziete). Tyle ze czasem ta ich szczerosc wydaje mi się po prostu
buractwem.