rmaciej1983
29.11.06, 00:24
Witam!
To pierwszy mój wpis w tym temacie i nie wiem od czego zacząć, bo mam wiele do
"powiedzenia".
To może najpierw zacznę od fotki:
republika.pl/rmaciej1983/images/maskotka.jpg .
Tak wyglądałem kilka lat temu. Nie, nie musicie krytkować mojego image, gdyż
już w temacie "moda" został całkiem zjechany.
Ja tu do Was z czymś innym :P. Mianowicie mam poglądy maskulinistyczne.
Maskulinizm to coś podobnego do feminizmu, tyle że maskulinista usiłuje dążyć
do równości płci wyzwalając mężczyzn.
Facet jest dyskryminowany, bo:
1. Kobiety mogą wyrażać się poprzez ubiór, makijaż dodatki jak tylko chcą,
faceci wyzywani są od pedałów.
2. Kobieta może być silna lub słaba. Słaby facet to, w potoczym rozumieniu, ciota.
3. Facet ma obowiązek odbycia służby wojskowej (pod groźbą więzienia).
4. Wiek emerytalny nie jest taki sam u obu płci.
5. Gwałcone są prawa ojców.
Przyznam się szczerze, że mam pewną niechęć do współczesnych feministek.
Jeszcze do niedawna w ogóle mi nie przeszkadzały. Ba, nawet podobało mi się,
że uważają iż ubranie nie ma płci.
Jednak w odstępie bardzo krótkiego czasu w telewizji usłyszałem dwie
następujące wypowiedzi:
1. "Walczymy o równość płci".
2. "Walczymy o prawa kobiet".
Pytam więc: czy w Waszym mniemaniu likwidowanie asymetrii między płciami
polega tylko i wyłączenie na walczeniu o dodatkowe przywileje dla kobiet, mimo
że mają już ich bardzo dużo?
Oczywiście nie neguję tej Waszej walki. Tylko jak możecie, z czystym
sumieniem, twierdzić, że jest to walka o równość płci?
Czyżby współczesne feministki uważały, że wyszystkim facetom jest dobrze, gdy
narzuca im się stereotypową rolę samca?
Wiem, że chciałybyście, aby mężczyzna zajął się domem w równym stopniu jak
kobieta, więc jest to już taki początek walki z męskim stereotypem, ale to mało.