farsa
11.05.03, 12:07
tyle czerwieni, czasem w różnych odcieniach, purpury, rubinu, miedzi i
ciemnego bordowego.
krew miesięczna posłuszna fazom księżyca;
wino, które stało się krwią;
pożądanie rozdrapujące skórę;
wieczorna złość, kiedy brak chęci na zgodę;
wredna, niespełniona, nasycona bladym różem nadzieja;
stringi dobrych kurew;
oprawa pracy doktorskiej mojego kolegi;
oczy po nocy spędzonej przed monitorem;
szatańskie fraczki;
zmierzch nad wydmami;
piersi i łono ewy z obrazu chagalla;
krwista kaskada nici ,,szyjącej” z vermeera;
czerwona, planetarna korespondencja marsa, współistniejąca z koniem, rubinem
i z żelazem;
purpurowy gołąb w alembiku alchemika;
róża paracelsa, która zmartwychwstała z popiołów;
podstawa płomienia niknąca w złocie jego nasady;
alizaryny łączące się z tlenkami metali ciężkich w ociężałe, smrodliwe
purpury;
czerwony październik, kiedy listopad nie chciał nadejść w podwodną
przestrzeń;
instynktowna i gwałtowna kreacja i prokreacja;
story w burdelu niedaleko dworca głównego;
chropowaty i brudny dach kaplicy na skraju świata;
niezaspokojona ambicja;
jedwabna koszulka, której nigdy nie miałam;
henna na palcach dłoni i stóp Szeherezady;
łzy zabijanego Minotaura.