Dodaj do ulubionych

Nie będę udawać głupszej

12.04.07, 09:32
<TO sa Prawdziwe Kobiety...!!!!!!!!!!
I az dziw bierze,ze nikt sie nie wypowiada...czylöi stara prawda...
ze kobiety lubia byc zonami....na sile i matkami tez....!!!!!!!!!!!
Glupie baby a nie kobiety....bo kobieta dba rowniez o siebie i swoj
wizerunek....a nie jak nakazuje tradycja...coz...popieram Feministki...!
Obserwuj wątek
    • cezary1451 Nie będę udawał głupszego 12.04.07, 09:33
      Nie będę udawał głupszego

      Związek? Tak, ale nie za wszelką cenę. Pogoń za partnerem? To uwłacza.
      Kobiety? Są leniwe, słabe, bez ambicji. Singiel? Brzmi lepiej niż "stary kawaler"
      • poszeklu A teraz z natury 12.04.07, 15:50
        Kogut goni kury w wiadomym celu.
        Jedna z uciekajach mowi do drugiej:
        - Nie pedz tak szybko, on juz nie jest taki mlody.


        • kochanica-francuza Ale kury nie muszą 15.01.09, 20:59
          się pindrzyć, chodzić na szpilkach, śmiać się perliście i udawać głupszych.
    • ylemai Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 09:37
      historia pokaże, na ile ten model się sprawdzi, w obliczu konkurencji
      demograficznej ze strony Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki.

      ot tyle.
      z drugiej strony, większość kobiet w artykule przedstawionych jest
      bezużyteczna jako materiał na żony... czy nawet kochanki.
      • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 09:44
        Uzyteczna to moze być pralka albo samochód. Człowieka się kocha, albo nie,
        jest z nim , albo nie. A ponieważ w Polsce ciągle jeszcze kobietę traktuje się
        jak robot kuchenno-sprzątajacy ze szpara po srodku, a faceta jak robot
        pracująco-zarabiający z piwem codziennie - to mamy tutaj tyle nieszczesliwych
        zwiazków, w których ludzie cierpią, ale sa ze sobą , choc sie już po prostu
        nienawidzą, a dzieci neinawidzą nieustannych kłótni i pozorów.
        Co wiecej jeden przewala winę na drugiego , fundując coraz bardziej
        sarkastyczne i obrzydliwe uwagi - to samo zreszta na kazdym forum , jakby to
        była polska specjalnosc.

        Jak to mówią - lepeij szczęsliwym samemu niż nieszcześliwym samemu w związku.

        • akami21 Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 12:29
          Z tym mam nadzieję zgodzą sie nawet feministki. Kiedy wyłączymy z naszego
          rozumowania abberacje homoseksualne, jako nienaturalne w przyrodzie, to
          pozostaje nam tylko partner przeciwnej płci.
          Bohaterki artykułu z jakichś powodów (pech?) nie stworzyły udanych związków.
          Obecnie dorabiają do tego filozofię. Taka jest prawda. I pieprzenie, że kobiety
          w normalnych rodzinach się degenerują intelektualnie to tylko zawistny skowyt.
          Może to dotyczy patologii. W normalnych rodzinach jest super. Wiem to po sobie.
          Trzeba tylko trafic na swoją drugą połówkę. Widocznie bohaterkom los nie dał
          tego szczęścia. Muszą nauczyć się go znaleźć. Niekoniecznie z parnerem, byleby
          tylko szukały prawdy, bo jeśli tam gdzieś w głowie czai się tęsknota i żal, to
          nic z tego. Muszą znaleźć sobie męża. A jest wielu mężczyzn w podobnej
          sytuacji.
          Najgorsze co może spotkać człowieka to samotność, szczrególnie na stare lata,
          dla braku tej samotności, czasem warto pójść na jakieś życiowe ustępstwa.
          Tymczasem problemem wielu kobiet są zbyt wygórowane oczekiwania od partnerów,
          oraz za wysokie mniemanie co do własnej wartości, które jest
          wynikiem "grocholizacji" i innych emancypacji. Kobieta jest kobietą, kiedy jest
          matką. To po pierwsze, w przeciwnym razie traci sens jej kobiecości.
          Odpowiednio mężczyzna- ojcem i oparciem rodziny. Takie są nasze role. Jeśli
          kobiety się z tym nie mogą pogodzić, to niech przynajmniej nie żalą się na cały
          świat.
          • iluminacja256 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 13:03
            Kobieta jest kobietą, kiedy jest
            >
            > matką. To po pierwsze, w przeciwnym razie traci sens jej kobiecości.

            Super, wypadałoby tylko przeczytać, ze te kobiety:
            a) maja dzieci
            b) jesli cały sens bycia kobietą to tylko TYLKO matką, to w takim razie od razu
            zastzrelmy kobiety bezpłodne , bo to jakiś podgatunek, jak żydzi za Hitlera-
            pomysl człoweiku co ty w ogóle piszesz...
            • echtom Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 13:25
              Akurat kobiety bezpłodne najlepiej rozumieją, że macierzyństwo jest sensem
              życia i kobiecości, i jeśli nie udaje im się tego spełnić bezpośrednio,
              realizują instynkt macierzyński w innej formie.
              A singielka z dziećmi to bardzo ryzykowny model życia. Przez wiele lat mi to
              nie przeszkadzało, dopóki córki nie zaczęły dorastać i chodzić z chłopakami.
              Zdążyłam już usłyszeć: "Nie chcę cię obwiniać, ale jak mam się nauczyć
              budowania trwałego związku, skoro nigdy nie widziałam, jak to się robi." To
              było po jakimś nieporozumieniu z chłopakiem, którego rodzice są szczęśliwym
              małżeństwem i który umiejętność budowania związku z dziewczyną ma jak na swój
              młody wiek opanowaną znakomicie.
              • iluminacja256 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 13:40
                a powiedz mi - czymże sie rózni singielka z dziecmi , od rozwódki z dziećmi,
                albo kobiety po prostu zostawionej przez faceta w ciązy, czy zaraz po urodzeniu
                dziecka? Przecież to to samo! I jeszcze coś - maja ojca i matkę , nei ma sie
                niestety zawsze pokazanej dobrej relacji międzyludzkiej - ale to już zupełnei
                inna sprawa - potem np. okazuje sie, ze wszystkie problemy rozwiazuje sie
                awanturą, bo tak to robili rodzice...Obawiam sie, ze to nie jest takie proste,
                jakby się wydawało.
                • echtom Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 13:48
                  Ale większość wypowiedzi w tym wątku sugeruje, że sztuką i życiowym sukcesem
                  jest właśnie stworzenie d o b r e g o związku, a gloryfikacja singlowania jest
                  tylko maskowaniem porażki - i z tym akurat się zgadzam.
                  • iluminacja256 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 13:54
                    Ok. Tylko chyba te kobiety były w jakichś zwiazakch, nei wyszło im, to chyba
                    lepeij , zeby patzryły optymistycznie na to co mają, niż jakby rozpaczały . a w
                    ogóle ten artykuł jest bez sensu, to sprawa dotyczy w równej mierze mezczyzn.
                    • aldon Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 13:59
                      Pytanie czy im nie wyszło bo ci męzowie byli tacy źli czy one po prostu nie sa
                      zdolne do zycia w związkach. Jedna znich przeciez przyznała z rozbrajająca
                      szczerością, że jej męzczyzna był kochany ale po kilku latach odkryła że dla
                      niej za głupi. Podejrzewam, że on raczej nie był za głupi tylko ona miała za
                      wysokie wymagania i nie potrafiła pójśc na żaden kompromis.
                      • iluminacja256 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 14:14
                        Nigdy i nigdzie nie jest tak, ze winna jest TYLKO jedna strona. Żeby isc na
                        kompromis dwie strony muszą tego chcieć - moaj znajoma tak póltora roku szła na
                        kompromis, z gosciem, który nic tylko chciał mieć dziecko. Wreszcie sie z nim
                        rozwiodła. Teraz jest z innym facetem - mają 10 miesięczna córkę . Trzeba by
                        wiedziec kiedy to jeszcze kopromis, a kiedy to już tracenie siebie krok po
                        kroku.
                        • aldon Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 14:30
                          Nie bądź taka pewna że nigdy nie jest winna tylko jedna strona. Bywaja takie
                          sytuacje. Na przykład mąż zdradza żone albo odwrotnie. Tylko nie pisz prosze że
                          zdradzają bo druga strona jest winna. Czasem oczywiście tak jest ale nie
                          zawsze. Ostrożnie więc z tymi kategorycznymi ocenami. Natomiast na pewno sie
                          zgodze, że kompromis to podstawa ale nie kompromis za wszelka cenę. Tyle tylko,
                          że jeżeli te panie twierdzą że męzczyźni sa nieodpowiedzialni albo że na pięć
                          sensownych kobiet przypada jeden sensowny męzczyzna to wybacz ale z takim
                          negatywnym podejściem do męzczyzn nigdy nie stworzą udanego związku. To tak
                          jakby facet twierdził że wszystkie baby to dziwki albo tylko jedna na pięć nie
                          daje na boku. Nie mam nic do singli i nikogo nie mam zamiaru do niczego
                          przekonywać. Niech każdy żyje jak mu sie wydaje najlepiej i niech szuka
                          szczęscia. Jednak co do tych pań z artykułu to ewidentnie nie nadaja się do
                          związków i wyglądaja mi na zgorzkniałe.
                          • zbychowiec Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 14.04.07, 11:00
                            aldon napitał:
                            (...) albo tylko jedna na pięć nie daje na boku

                            jako odbiorca - potwierdzam
              • senim80 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 14:01
                Co ty chrzanisz czlowieku. Akurat jestem plodna ale dzieci miec nie zamierzamy.
                Wspolnie z partnerem wybralismy podroze, rozwoj i relizowanie sie w pracy. Nie
                mam pociagow macierzynskich i sensem mojego zycia nie sa bynajmniej dzieci.
                A artykul uwazam za swietny. Polscy faceci wypadaja naprawde blado na tle
                polskich kobiet. Polki staja na glowie, naprawde podziwiam. A faceci to czesto
                rozmemlane nieudaczniki, marudne i malowymagajace. :)
                • lunatyk82 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 14:04
                  > Wspolnie z partnerem wybralismy podroze, rozwoj i relizowanie sie w pracy.

                  A wytlomacz mi dlaczego jedno wyklucza drugie?
                  • figgin1 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 04.09.09, 07:32
                    A dlaczego ma ci się z czegoś tłumaczyć?
                • cezary1451 Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 14:08
                  to chyba twoj partner taki jest. bo ja tak moge powiedziec o kobietach, lenie,
                  tchorze i ksiezniczki.
                  odezwala sie "intelygentna", pewnie jakis szmatlawiec typu elle czy cosmopolitan
                  kazal ci sie uwazac za intelygentna... ale inczej.
                  a ja podziwiam polskich mezczyzn co musza wytrzymac z takimi stojacymi na
                  glowie, tylko po co?
                  • dziubek Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 15:02
                    cezary1451 napisał:

                    > a ja podziwiam polskich mezczyzn co musza wytrzymac z takimi stojacymi na
                    > glowie, tylko po co?

                    Brawo cezary! :-DDD

                    Właśnie, jak tu żyć z kobietą, która stoi na głowie????
                    • zbychowiec Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 14.04.07, 11:02
                      taka baba toby mi dogodzila
          • martiii Re: Każdy chce kochać i być kochanym... 12.04.07, 15:06
            >> Kobieta jest kobietą, kiedy jest
            matką. To po pierwsze, w przeciwnym razie traci sens jej kobiecości. <<
            ja jestem osiem lat z facetem, od 5 lat jest moim mężem, mamy dwuletnią córke
            i.. niestety wcale nie czuje sie bardzije kobietą przez to ze jestem matką :( .
            Chcialam dziecko, ale jeszcze nie teraz ( tzn wtedy gdy sie zdarzyło) i moze to,
            ze nie bylam na nie gotowa spowodowało ze nie potrafie zaakceptowac tego faktu,
            nie potrafie sie cieszyc z tego ze jestem mamą, choc ABSURDALNIE podobno
            swietnie sobie radzę i otaczają mnie osoby ktore wprost mowia ze chca brac ze
            mnie przykład, chca byc takie dla swoich maleństw jaka ja jestem dla swojego i
            aby ich dzieci byly tak mądre jak moje.. Nic nie rozumiem z tego życia :( ......
            Pozdro ..
          • fcvg Re: do akami21 11.10.07, 19:41
            Twoja opinia to sprowadzanie człowieka do poziomu fizjologii zwierzat.
            Rozrodczość to jedyna funkcja człowieka. Jest to, wbrew pozorom, postawa wysoce
            MATERIALISTYCZNA. Zakładasz, ze wartość/rola człowieka jest TYLKO funkcją
            fizjologiczną? Wykluczasz myślenie? czucie? kulturę? Biedaku/biedaczko,
            spełniaj te rolę ale nie kaz nam, muslącym< iść twoja ściezka ROBOTA. Pozdrawiam
        • raskolnikov1 Re: Biedne kobiety 12.04.07, 14:08
          Biedne, zgorzkniałe, samooszukujące się kobiety.
      • wt82 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 09:59
        wydaje mi się,że te podstarzałe ,,singielki" zachowuja się tak ,a nie inaczej z
        powodów ideologicznych.normalna sprawa,że niektórzy nie chca np miec dzieci-
        sami byli jedynakami itp.z drugiej strony jesli np zenić sie/wychodzićza mąż to
        tylko za osoba,którą sie kocha,która nas pociagą itp.Inaczej moze wyjśc
        tragedia-jednak te kobiety z założenia szufladkuja męzczyzn,chcą rostawiac po
        kontach,kształtowac człowieka poprzez pryzmat feministycznych bzdur i tak
        dalej.Szczerze to nie trawię takich kobiet -jak i większośc facetów.Po co komu
        rozwydrzona feministka,jak mozna sobie znalesc normalną dziwczynę-i jasne,że
        facet przede wszystkim powinien zając sie utrzymaniem rodziny,a kobieta dopiero
        w dalszej kolejności-w końcu matka ma inne obowiązki niz ojciec.Ale wariatkom
        się nie przetłumaczy,że to nie dyskryminacja a normalny porządek rzeczy.zreztą
        podstwa każdego związku to szacunek dla drugiej osoby-ja tego szacunku w tych
        wypowiedziach nie widzę,jakies traktowanie każdego faceta jak potencjalnego
        pijaka czy idioty albo tyrana jest dopiero żałosne.Całą nadzieja w tym ,że
        przetrwaja konserwatywne rodziny majace dzieci,a nawiedzone feministki wymra
        śmiercia naturalną-bo większośc z nich nie chce miec dzieci.
        • neptus Re: Nie będę udawać głupszej 13.04.07, 09:47
          Biednyś, bos głupi.
          W kilka lat po rozwodzie moja co powiedziała: "nie dziwie Ci sie, ze rzuciłaś
          ojca. Dziwie sie, ze tak pozno."
          Kompromis tak, ale nie kompromis na zasadzie, ze kobieta godzi sie byc
          niewolnica. Jestem poza zwiazkiem od 20 lat. Wychowalam corke sama. Ciezko bylo
          ale corka jest normalna. Dzis ma wlasna rodzine ale nie w Polsce. Polscy
          mezczyzni sa glupi, zaborczy, wychowani na panow i wladcow a nie na partnerow.
          Pogardzaja kobietami twierdzac ze je kochaja i usiluja je zepchnac do roli
          kuchty. To taka "milosc" pana do psa lancuchowego.
          Seks nie jest problemem. Tego "towaru" jest pod dostatkiem. Przyjaciol, pewnych
          i bezinteresownych, tez łatwiej znalezc wsrod singli, bo to sa ludzie, ktorzy
          nie sa pijawkami, nie probuja cie uzalezniac.
          Warto w chodzic w zwiazek tylko na zasadzie pelnego partnerstwa. Facet, ktory
          uwaza, ze kobieta = matka i kuchta, niech spada na palme. On zasluguje na
          samotnosc, poki nie zrozumie, ze kobieta to czlowiek i to zwykle znacznie
          madrzejszy od pawiana z piwem i pilotem w reku.
          No to wez sobie w reke tego pilota, bo nigdy nie zrozumiesz, co to jest rownosc
          i partnerstwo.
        • fcvg Re: Nie będę udawać głupszej 11.10.07, 20:05
          wt82 napisał:
          Cyt:"że to nie dyskryminacja a normalny porządek rzeczy"
          -
    • wuetend Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 09:43
      coraz szerszy jest rozkrok, w ktorym stoja tzw nowoczesne kobiety.
      co najciekawsze tym mniej wiedza czego chca od zycia im wyzszy poziom
      wyksztalcenia..
      • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:02
        Mój kolega powiedział kiedyś bardzo mądre zdanie - wykształcenie psuje kobietę,
        wypacza ją. No i ma rację. Jak kobieta ma skończoną jakąś zawodówkę czy liceum
        albo jakieś technikum to da się z nią dogadać. Jak kobieta ma studia to już
        zaczynają się problemy bo wydaje jej się że już wszystkie rozumy pozjadała,
        jaka to ona genialna, zdolna ile to może osiągnąć i taka księżniczka z byle kim
        zadawać się nie będzie.
        • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:16
          Ależ oczywiscie :) Ja np. uważam, z e nauka pisania psuje kobietę i wypacza ją -
          niepiśmienna, niepopsuta i niewypaczona kobieta niewatpliwie uwazałaby, ze
          twój kolega to inkarnacja boga, a on wreszcie przestałby wygłaszać pełene
          frustracji teksty, po tym jak nie dostał sie na studia i zadna po studiach nie
          chce na neigo spojrzeć:)
          • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:36
            Kolega nie skończył nawet zawodówki. Handlował na Stadionie X lecia, potem
            otworzył budę z kebabami, zapiekankami i innymi truciznami, teraz ma takich bud
            kilkanaście i z każdej ma w sezonie po 15-30 tysięcy na miesiąc. Jeśli dla
            kobiety mgr przed nazwiskiem faceta jest warunkiem do tego żeby go pokochać to
            pozostaje takiej kobiecie tylko współczuć.
            • echtom Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:39
              A dlaczego powodem do pokochania faceta ma być 15-30 tys. na miesiąc?
              • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:50
                > A dlaczego powodem do pokochania faceta ma być 15-30 tys. na miesiąc?

                Na miesiąc to on ma koło 400 tysięcy z samych bud. Nie licząc tego co ma z
                inwestycji. Ale nie o to chodzi. Nie chodziło też o to że kobiety na niego nie
                lecą bo lecą i to bardzo. Tylko nie wszystkie nadają się do bycia żonami i
                rodzenia dzieci (na kucharkę i gosposię go stać). Wśród tych co się nie nadają
                prawie każda ma skończone studia.
                • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:09
                  No to po co zadaje sie z tymi, które sie nie nadaja, skoro lecą na niego tabuny
                  innych, które nie maja tych studiów. Twój znajomek to chyba jakiś masochista
                  jest - zadaje sie z babam, których nie chce znać i które nie nadaja sie do
                  niczego, gdy wokół ma tabuny, niezmanierowanych, które lecą na niego jak muchy
                  do miodu. Chyba by mu się pomoc psychiatry przydała, jak ma takei problemy.
                • mis22 Byt określa świadomość 12.04.07, 12:12
                  acorns napisał:
                  > Mój kolega powiedział kiedyś bardzo mądre zdanie - wykształcenie psuje
                  > kobietę, wypacza ją

                  To nie wykształcenie psuje kobietę, tylko zarobki. Gdy mąż ją utrzymuje i żona
                  wie, że bez męża nie będzie miała co jeść, to słucha męża i małżeństwo jest
                  trwałe. Gdy sama może się utrzymać to przychodzą jej różne pomysły do głowy i
                  czasem realizuje te pomysły.

                  Zdarzają się również odwrotne przypadki - zaradna żona utrzymuje rodzinę
                  włącznie z mężem. Zwykle się tym nie chwalą ale też takie małżeństwo jest
                  trwałe. Mam dobrą znajomą, tzw. herod-baba. Kiedyś radziła się mnie co ma
                  zrobić aby nie być samotna. Poradziłem jej aby sobie znalazła niezaradnego
                  faceta. Znalazła sobie takiego, wprowadził się do niej i są w miarę szczęśliwi.
                • monnap Do Arcons 12.10.07, 21:44
                  A wiesz dlaczego te kobiety sie dla niego nie nadaja? Bo istnieje
                  miedzy nimi wielka przepasc intelektualna. Same postawienie bud z
                  zarciem czy inym towarem o niczym nie swiadczy. Jak dla mnie
                  logiczne jest ze kobieta po studiach nie bedzie mila nic wspolnego z
                  facetem po zawodowce.
            • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:50
              > Kolega nie skończył nawet zawodówki. Handlował na Stadionie X lecia, potem
              > otworzył budę z kebabami, zapiekankami i innymi truciznami, teraz ma takich
              bud
              >
              > kilkanaście i z każdej ma w sezonie po 15-30 tysięcy na miesiąc.

              No i co z tego wynika? Jesli dla męzczyzny 15-30 tys na miesiąc to
              wystarczające by go pokochać, to nalezy mu tylko wspólczuć.To logiczne, ze
              panienki po zawodówce z chęcią polecą na jego kasę, natomiast kobieta po
              studiach zarabia sama i oczekuje od mężczyzny o wiele wiecej niż kasy, pzrede
              wszystkim w dziedzinie inteligencji i obycia - a tego widać twój kolega nei
              posiada.
              • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:58
                > No i co z tego wynika? Jesli dla męzczyzny 15-30 tys na miesiąc to
                > wystarczające by go pokochać, to nalezy mu tylko wspólczuć

                15-30 tysięcy to ma z jednej budy. A bud ma chyba 16 albo 17.

                > To logiczne, ze
                > panienki po zawodówce z chęcią polecą na jego kasę, natomiast kobieta po
                > studiach zarabia sama i oczekuje od mężczyzny o wiele wiecej niż kasy

                Nie o kasę chodzi tylko właśnie o to "o wiele więcej". To najczęściej jest zbyt
                wiele i nawet one same nie wiedzą czego tak naprawdę oczekują. Logiczne jest że
                facet nie będzie się chciał użerać z taką zmanierowaną panienką skoro może mieć
                jakąś "lekko strawną". I to jest cała prawda w temacie "skąd się biorą single".

                > pzrede wszystkim w dziedzinie inteligencji i obycia - a tego widać twój
                > kolega nei posiada.

                Skąd wiesz ze nie posiada? Może i nie jest wykształcony, może ma tylko 10%
                wiedzy absolwenta uczelni. Ale za to nawet z tych 10% potrafi zrobić użytek i
                te 10% przekłada się na kasę a nie na papierek zwany dyplomem. Bo przecież
                studia się kończy po to żeby dostać dobrą robotę a dobrą robotę to po to żeby
                zarabiać kasę.
                • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:07
                  Może Twoi znajomi, skończyli studia po to, zeby dostać papierek, moi - nie.

                  >Logiczne jest że
                  >
                  > facet nie będzie się chciał użerać z taką zmanierowaną panienką skoro może
                  mieć lekko strawną

                  No i o co chodzi? Przecież to one go nie chcą i nie chcą sie z nim zadawać,
                  wiec to twój przyjaciel ma jakiś problem. Skoro moze mieć tyle tych po
                  zawodówkach, z którymi mozna porozmawiać i nadają sie na zonę, to po co zadaje
                  sie z tymi po studiach, skoro juz ustalił, z e nie nadaja sie na zonę? Jak sie
                  nei nadaja , to neich zajmie się spokojnie tymi po zawodówce i będzie wreszcie
                  zadowolony.
                  Coś nielogiczny ten twój znajomy - nie wiem, moze jakąś misję ma - szukania
                  kobiet, które są nienormalne pzrez studia i do niczego sie nie nadaja, skoro
                  lata za nim tabun po technnikum i nadaja się na zonę od razu.


                  • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:18
                    Nie o to chodzi. On wie że może mieć dlatego wyrywa sobie szesnastki,
                    osiemnastki, dwudziestki na dyskotekach i jak chce zamoczyć to odpala drugą
                    komórkę z numerem jak to określa "qrewskim" i tylko szuka po liście z którą się
                    ustawić. Stwierdziła że do czterdziestki zostalo mu jeszcze sześć lat więc
                    przez te sześć lat pobawi się trochę i dorobi jeszcze potem odsprzeda udziały i
                    będzie żył z odsetek i wtedy znajdzie sobie żonę. W sumie nie dziwię mu się.
                    • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:32
                      Oczywiscie, z e moze mieć tabuny 16 latek, bo one lecą na rzecz konkretną -
                      jego kasę. A kolega przekonał sie, ze niestety kobieta po studiach nie jest tak
                      prosta w obsłudze jak 16 latka, zatem im dłuzej pozostanie na poziomie seksu
                      na jedna noc, tym lepeij dla osoby, która będzie miała nieszczęscie zostać jego
                      zoną . Tylko niech nei zapommi w 40 urodziny zrobić sobie pewnego testu-
                      warto:)))
                      • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:52
                        > tym lepeij dla osoby, która będzie miała nieszczęscie zostać jego zoną

                        Znów oceniasz człowieka nie znając go. Skąd wiesz jakim byłby mężem i ojcem? Że
                        nie ma ochoty na użeranie się z księżniczką i znoszenia jej fochów to od razu
                        musi być złym mężem? Szesnastolatka jest rzeczywiście prosta w obsłudze i
                        niewiele jej potrzeba żeby być szczęśliwą i dlatego szesnastolatki znacznie
                        częściej bywają szczęśliwe niż trzydziestolatki. Przede wszystkim dlatego że
                        nie mają wymagań niewspółmiernych do tego co same mogą zaoferować. To tak samo
                        jakbym chciał nowego Maybacha, a miał do zaoferowania wzamian tylko 50 tysięcy.
                        Mógłbym mieć setki innych samochodów do wyboru za taką kasę, ale byłbym całe
                        życie nieszczęśliwy tłocząc się w autobusie i czekając na kogoś kto mi opchnie
                        nowego Maybacha za 50 tysięcy.
                        • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 13:08
                          wiesz, mnei wystarczy usłyszeć, ze 34 letni facet jak to ładnie piszesz " jak
                          chce umoczyć" to umacza w 16 latce, czyli dziewczynce, która mogłaby być jego
                          córką i co tydzień w nowej - dziewczynce, która tak naprawdę jest dzieckeim i
                          trudno ja porównywać do 30 latki z tego prostego powodu, ze nic nei wie o
                          zyciu, łacznei z tym, jak ja ktoś wykorzystuje wpisując w telefon jej imie z
                          dopiskiem "ku..ki" . O ile jeszcze w wypadku 20 latka mogłabym to wrzuci na
                          karb młodego wieku i głupoty, o tyle - takiego człwoeika doskonała większość
                          kobiet skresla na starcie, bo będzie ZŁYM ojcem i ZŁym męzem, a do tego - z
                          duzym prawdopodobieństwem w wyniku swoich zabaw trwajacych x lat [po
                          dyskotekach, zarazi swoją partnerkę Hivem.

                          I nic do tego nie mają zadne pieniądze.
                          • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 13:35
                            > wiesz, mnei wystarczy usłyszeć, ze 34 letni facet jak to ładnie piszesz " jak
                            > chce umoczyć" to umacza w 16 latce, czyli dziewczynce, która mogłaby być jego
                            > córką i co tydzień w nowej

                            To ma swoje uzasadnienie - czysto praktyczne i ekonomiczne. Trzydziestoletnia
                            blachara musiałaby dostać samochód żeby być szczęśliwa. Szesnastoletnia
                            blachara dostanie rolki albo rower i bedzie szczała po nogach ze szczęścia.
                            Trzydziestolatkę trzeba by zabrać do dobrej knajpy na kolację, z dobrym winem.
                            Szesnastolatce wystarczy McDonald albo KFC i jakiś browar na wieczór i już jest
                            szczęśliwa.

                            Jak założy rodzinę a chce założyć, to przestanie się spotykać z nastolatkami.
                            • iluminacja256 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 13:51
                              Ok, to niech sobie załozy tę rodzinę z blacharą, ktokolwiek to jest i będzie
                              swięty spokój, najlepiej z twoja córką, bo ona ma wyjsc za mąż najpózniej w
                              eiku 18 lat. Narazie.
                            • echtom Acorns, 12.04.07, 13:55
                              przestań pie... Facet o takim podejściu do kobiet jest po prostu moralnym dnem,
                              ale jeśli jego przyszłej wybrance to nie przeszkadza, nic mi do tego. Tyle w
                              temacie.
                              • echtom jeszcze coś dodam 12.04.07, 14:00
                                Tak się składa, że mam atrakcyjną 16-letnią córkę i byłabym cholernie
                                szczęśliwa, gdyby co tydzień jakiś biznesmen odciążał mnie finansowo, kupując
                                jej drogi prezent w zamian za rżnięcie.
                              • aldon Re: Acorns, 12.04.07, 14:08
                                echtom napisała:

                                > przestań pie... Facet o takim podejściu do kobiet jest po prostu moralnym
                                dnem,
                                >
                                > ale jeśli jego przyszłej wybrance to nie przeszkadza, nic mi do tego. Tyle w
                                > temacie.
                                Może i tak być. Jest tu na forum pan Krzysiu który ma żone prostytutkę i jemu
                                to nie przeszkadza. Nawet nie uwaza tego za zdradę. Jak widac sa rózne recepty
                                na szczęsliwy związek :)
                            • aldon Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 14:03
                              Naprawde myślisz że wieloletni dziwkarz ot tak sobie po czterdziestce się
                              ustatkuje i zostanie przykładnym mężem i ojcem:) Raczej w to wątpię. Mozliwe,
                              że się ożeni ale nadal będzie chodzic na dziwki i w końcu ten związek się
                              rozpadnie. Tak jak te kobiety z artykułu nie nadaja sie do związków tak twój
                              znajomy tez sie nie nadaje. Juz lepiej niech nie zawraca głowy jakiejśc
                              dziewczynie tylko dalej niech uzywa życia. Przynajniej nikogo nie skrzywdzi.
                              Zreszta tym paniom radze uczynic tak samo.
              • dem0kryt Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 14:33
                "No i co z tego wynika? Jesli dla męzczyzny 15-30 tys na miesiąc to
                wystarczające by go pokochać, to nalezy mu tylko wspólczuć."

                Problem polega na tym, że dla mężczyzny to może nie być wystarczające. Ale dla
                kobiety często jest. Psychologowie dowodzą, że POZYCJA SPOŁECZNA mężczyzny
                (liczona także zarobkami) należy do najsilniejszych afrodyzjaków, działających
                na kobiety... M. in. dlatego faceci często gotowi są na wiele, by taką pozycję
                zyskać. Automatycznie poszerza im to liczbę dostępnych dla nich kobiet...

                C'est la vie... :-)
            • fcvg Re: Nie będę udawać głupszej 11.10.07, 20:18
              acorns napisał:
              Jeśli dla kobiety mgr przed nazwiskiem faceta jest warunkiem do tego żeby go
              pokochać to pozostaje takiej kobiecie tylko współczuć.
              A mężczyźni mówia, że kobiety lecą na pieniądzę. Ty temu zaprzeczyłeś. Mądre
              chcą mądrych. Nie pogada się z portfelem i sexu też nie da sie z nim uprawiać.
              Niech Twój kolega szuka wśród równych sobie(czytaj:równie głupich a
              forsiastych), myślał, że sobie kupi Panią Magister?
          • w_wasowicz Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 13:05
            Nie tak szybko droba Pani ..

            Wykształcone kobiety to zarozumialstwo któremu wydaje sie że nabyte ambicje
            daja usprawiedliwienie, nadają prawo zająć sie *w*pierwszej*kolejności*
            karierą/pracą/etc - i stawiać ją na pierwszym miejcu przed tym co powinno byc
            najważniejsze - rodziną. I rodzina traci kosztem pracy naukowej/kariery
            zawodowej/zainteresowań historycznyc/etc itd. Z kolei faceci zazwyczaj jak
            pracują to nie po to aby się 'spełnić zawodowo' ale aby zarobić kase ..
            najczęściej na utrzymanie rodziny.

            Zauważ ile kobiet idzie do pracy nie po to aby utrzymac rodzinę ale po to
            aby 'być między ludzmi', 'spełnić się zarodowo', 'zrealizować
            się', 'zrealizowac swoje ambicje' .. ogólnie mogę to określic jako brak
            poczucia własnej wartości w całym naszym pokoleniu [kobiet] ..

            I aby było śmieszniej to najczęsciej kobiety same nadaja sobie 'prawo' do
            takiego traktowania pracy - jednocześnie tłamsząc swoich facetów w
            stylu 'natychmiast po robocie do domu'.

            Jednym zdaniem: zakłamane zarozumialstwo ..

            I to naprawdę nie jest materiał na żonę .. tak jak pijak to
            nie materiał na męża. Praca dla niej ważniejsza tak jak dla
            pijaka alkohol.

            Uzależnienie od ambicji 'nie będę kura domową' ..


        • wuetend Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:44
          nie do konca w tym rzecz- obiektywnie rzecz biorac trzeba sie cenic.
          Problem tylko w tym ze wyzsze wyksztalcenie sprawia ze widzi sie coraz to nowe
          role spoleczne kobiety, ktorym na sile chce sprostac .. a Z drugiej strony i
          tak w tle odzywa sie warstwa naturalna.
        • fcvg Re: Do akorns 11.10.07, 20:11
          acorns napisał:

          > Mój kolega powiedział kiedyś bardzo mądre zdanie - wykształcenie psuje
          kobietę,wypacza ją. No i ma rację. Jak kobieta ma skończoną jakąś zawodówkę czy
          liceum albo jakieś technikum to da się z nią dogadać. Jak kobieta ma studia to
          już zaczynają się problemy bo wydaje jej się że już wszystkie rozumy
          pozjadała,jaka to ona genialna, zdolna ile to może osiągnąć i taka księżniczka z
          byle kim zadawać się nie będzie.
          Twój kolega miał rację!!!! Kobieta mądra z głupolami nie chce się zadawać.
          Dorośnijcie do niej i wtedy będziecie mieć szanse. A najlepiej, żeby ludzie
          dobierali się poziomem intelektualnym. Cyt.: lepiej z madrym zgubić niz z głupim
          znalęźć - swiete słowa.
    • tsuranni byłem kiedyś z taką 12.04.07, 09:45
      związek totalna porażka - przez cały czas trwania próbowała mnie uformować do
      stworzonego przez siebie wizerunku idealnego partnera. Ona już z góry wiedziała
      jaki mam być, co mam robić, jak się zachowywać. Nie potrafiła i nawet nie
      próbowała pokochać człowieka takim jakim jest - i nie potrafi tego dziś -
      nadal jest tzw. singlem.
      Ta kobieta była i jest mentalnie niezdolna do bycia z kimś. Nie zna słowa
      kompromis, nie potrafi i nie chce się przystosować - a tego niestety wymagają
      związki. Pod etykietą singli najczęściej ukrywają się osoby niedorozwinięte
      emocjonalnie - b. często jedynaki lub dzieci mające rozwiedzionych rodziców.
      Moja była partnerka jest sztandarowym tego przykładem. "Singielstwo" powinno
      się leczyć u psychologów, a nie robić z niego sposób na życie, promowany
      zresztą przez nowomodną prasę (głównie kobiecą) pisaną zresztą głównie przez
      singielki - wolne ptaki XXI w., którym oczy otworzą się dopiero na starość.
      • get_out Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 09:56
        Zgadzam się z Tobą prawie całkowicie - no, może poza tym, że Singli powinno się
        leczyć.
        Też uważam się za wolnego ptaka, a mimo wszystko lubie to "docieranie się" w
        związku. I to wcale nie znaczy, że rezygnuję z siebie.

        Któraś z tych kobiet powiedziała: "Jak mam ochote to biorę dzieci, pakuję
        walizki i jadę do Honolulu" Ciekawe ile razy pojechała...
      • rennee12 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:05
        "Pod etykietą singli najczęściej ukrywają się osoby niedorozwinięte
        > emocjonalnie - b. często jedynaki lub dzieci mające rozwiedzionych rodziców"

        Wypraszam sobie to zdanie. Fakt, że ja na przykład jestem jedynaczką, kobietą z
        silnym charakterem, dziecko wspaniałych silnych rodziców, którzy od 30 lat
        tworzą najbardziej udany związek jaki kiedykolwiek widziałam a jestem singlem,
        nie upowaznia Ciebie bubku do takich opinii. Mogłam juz byc nieszczesliwa
        mezatką albo i po rozwodzie z dzieckiem faceta którego nie kocham, na szczescie
        uniknęłam tego, bo mam rozsadek i jestem emocjonalnie dojrzała.
        Na drugi raz zamknij paszcze, zanim napiszesz podobne baliwernie
        • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:13
          Cóż, potwierdzasz, że single to często jedynaki, i czemu od razu wyzywasz?
          A może mogłabyś być szczęśliwą mężatką, w związku z mężczyzną, którego kochasz,
          z dziećmi tego właśnie faceta? To, że nie potrafisz wyobrazić sobie tego
          scenariusza i zakładasz, że w związku można być tylko nieszczęsliwym, świadczy
          właśnie do niedojrzałości emocjonalnej.
          • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:21
            A ona gdzies napisała, z e nei będzie? może męzczyzan na którego trafiła był po
            prostu palantem, wiec cieszy sie, ze zrezygnowała z takiego zwiazku - ot wsio.
            Ja tu widzę raczej pełnię dojrzałosci. Zycie nei ejst czarno-białe- kształtują
            człowieka doświadczenia.
        • acorns Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:05
          > kobietą z silnym charakterem

          No i ten silny charakter sprawi że na starość bedizesz leżeć we własnym goownie
          i szczynach i nie będzie nikogo kto poda choćby szklankę herbaty. Fakt twojej
          śmierci nikogonie ruszy a sąsiedzi zorientują się że zmarłaś dopiero jak
          zacznie śmierdzieć i robale z mieszkania wyłazić. Fajnie, co?
          • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:18
            to zupełnie jak z Toba :) Bo Twój charakter, zaprezentowany w większości postów
            w tym watku, niewątpliwe sprawi podobnie:)
            • acorns Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:41
              Zapominasz o tym że ja jestem facetem, a facet to powinien mieć charakter
              silny, niezależny no i facet powinien być trochę chamski i agresywny.
              Zauważyłem w ciągu swojego 31 letniego życia że laski zajebiście na to lecą :)
              A teraz widzę to po mojej córci kochanej.
              • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:54
                Nie, ty jesteś po prostu agresywnym chamem, a nie chamskim, agresywnym
                facetem.

                Poza tym dobrze napisałeś - owszem, jesteś facetem, a to nie ma nic wspólnego z
                byciem mężczyzną i dlatego lecą na ciebie laski, a nie kobiety. Po prostu
                wyczuwacie nawzajem swój poziom.
                • acorns Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 12:03
                  > Nie, ty jesteś po prostu agresywnym chamem, a nie chamskim, agresywnym
                  > facetem.

                  Znamy się osobiście że to wiesz? Przecież nawet mmnie nie znasz a już takie
                  wnioski.
                  • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 12:14
                    Takie wnioski wynikają z twoich wypowiedzi - tylko cham i prostak napisze
                    komuś, ze bedzie lezał w gó..e i szczynach oraz, że ma zryty beret. Nie tzreba
                    znac kogoś osobiscie, zeby odróznić grzeczność od czystego chamstwa

                    • acorns Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 12:21
                      Po prostu lubię nazywać rzeczy po imieniu a nie tak jak Jan Maryja Zawsze
                      Dziewica z PO - wyważa, słowka dobiera, rżnie inteligencika a dostaje po dupie
                      w starciu z Lepperem, który mówi wprost i prostymi słowami.
                      • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 12:36
                        Zatem nazywaj rzeczy po imieniu skoro nie chcesz "rżnąć inteligencika", co ci
                        zresztą nie grozi, ale nie miej potem pretensji, ze inni uwazają cie za chama i
                        prostaka.
                        • cezary1451 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 12:43
                          to ze jestes "intelygentna" to tylko twoje zdanie, czasem ktos o dobrym sercu
                          powie ci to z litosci. tak naprawde single sa widziani jako ulomni ludzie, sa
                          wysmiewani, i dobrze. inteligencja to nie tylko szkola i praca, ale moze
                          znalezienie rownowagi w zyciu? umiejetnosc odnalezienia sie w zwiazku gdzie
                          partner i dzieci wchodza na glowe.

                          Dlaczego wszystkie stare panny twierdza ze sa samotne, bo w znalezieniu partnera
                          przeszkadza im ich zbyt wysoka "intelygencja"? czy one nie widza ze po prostu sa
                          tepe i nie nadaja sie do zycia w spoleczenstwie?
                          • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 13:13
                            A gdzież to wyczytałes, ze jestem singlem i ktoś z litości ma mi mówic, ze
                            jestem inteligentna? :))))))))) Fascynująca sztuka czytanie nie napisanych
                            tekstów to dopiero coś - nie martw się, ulzyj sobie jeszcze trochę jadać po
                            wyimaginowanej postaci z twojej wyobrazni:)
                            • cezary1451 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 13:34
                              nie musze sobie ulzyc. jestem bardzo szczesliwy, wrecz rozbawiony tymi postami
                              broniacymi starych panien.
                              kazdego rozklada na lopatki argument ze singielki za zbyt "intelygentne" aby
                              znalesc sobie fajnego partnera. dobre tez jest to ze "ja mam wymagania i partner
                              musi im sprostac". juz szczytem singletowatej intelygencji jest wypowiedz
                              jakiejs tam panny ze chciala by miec latynosa bruneta o niebieskich
                              oczach...obiekt w przyrodzie niewystepujacy.
                              smiejemy sie z nich i w meskim gronie i w mieszanym i wsrod tych zajetych i
                              wsrod tych co chca byc zajeci
                              • codein Re: byłem kiedyś z taką 04.09.09, 03:28
                                Ach, zbytek szczęścia i Waszmość posikasz się w pory. Chyba nie jestem "każdym",
                                bo mnie argument na łopatki nie rozkłada, boś go sobie wydumał w tej
                                nieobiecującej czaszy (to taki zabieg psychologiczny, co? Żeby poczuć się
                                lepiej, przywołujemy armię niewidzialnych "każdych", którzy poprą nasz w
                                ostatniej chwili do-urojony punkt widzenia. To tak żenująco tendencyjne, że aż
                                wymaga zaznaczenia). Waszmość winien zauważyć, że już XXI wiek mamy. I winien
                                przypomnieć sobie na czym polega ewolucja. Dinozaury Waszeci pokroju wyprzedzają
                                jeno o mały kroczek goryli odzianych w połać skóry i wymachujących maczugą w
                                stylu "facetowskim" czyli chamsko... ups: dobitnie i agresywnie. Rzeczywistość
                                oznajmia wszem wobec, że odchodzicie do lamusa. Możesz stękać, prychać,
                                rechotać, ale zmian nie zatrzymasz, choćbyś się zesrutał czerwienią. Będzie
                                coraz więcej samotnych kobiet. Żadna rozsądna nie zwiąże się z jaskiniowcem.
                                Zwłaszcza jeśli ten projektuje na inne osoby, jakieś dziwne wizje postaci,
                                którymi tamte nie są.
                                PS: ktoś Ci już mówił, że "zajęty" bardziej pasuje do linii telefonicznej,
                                przedziału pociągowego lub kibla? Gdybym chciała znieważyć mojego chłopa,
                                powiedziałabym, że jest już "zajęty" - jak wychodek.
                      • poledwica1 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 15:21
                        o ile dobrze pamietam, rokita zdeptal leppera w szary papier, podtarl nim sobie
                        tylek, a nastepnie spuscil po tym czyms wode, bylo to w trakcie pewnego
                        radiowego spotkania. z calym szacunkiem dla prostych ludzi, ty nie zaslugujesz
                        na to miano, bo nie odrozniasz slowa prostak od prosty.
        • mis22 Statystyki 12.04.07, 12:24
          rennee12 napisała:
          > Mogłam juz byc nieszczesliwa mezatką albo i po rozwodzie
          > z dzieckiem faceta którego nie kocham

          Kiedyś widziałem statystyki jak małżeństwo lub jego brak wpływa na szczęście
          człowieka. Średnie poczucie zadowolenia z życia kształtowało się jak poniżej:

          1. Żonaty mężczyzna - najszczęśliwszy
          2. Samotna kobieta
          3. Samotny mężczyzna
          4. Mężatka - średnio najmniej szczęśliwa

          Dlatego na tym forum mężczyźni są najczęściej zwolennikami małżeństwa, a
          kobiety bronią statusu singla (czy nie ma akceptowanego polskiego słowa?).
          Każdy broni tego co jest dla niego lub dla niej najkorzystniejsze.
          • mal111 Re: Statystyki 12.04.07, 12:48
            Dokładnie.
            Dodajmy do tego to, że żonaci mężczyźni żyją dłużej niż samotni - a kobiety w
            związkach żyją krócej niż samotne.

            Panowie,
            po prostu fajnie jest zyć z kobietą, a nie w związku. Z facetami nie jest tak
            fajnie. Kobiety są po prostu lepszymi ludźmi.
            Statystycznie, oczywiście. To nie znaczy, że fajnych mężczyzn nie ma.
            Ale np. to smutne nieszczęście z budami na bazarze (a o którym pisze acorns),
            co to "wyrywa laski", a po 40 ustawi się na żonę... co za żenada. Jego
            rzeczywiście żadna przytomna kobieta chcieć nie może. Co w nim atrakcyjnego?
            • agoraj Re: Statystyki 12.04.07, 15:46
              Błąd. Małżeństwo lub jego brak nie wpływa na długość zycia kobiety, natomiast
              istotą tych statystyk, które widziałeś, jest to, że żonaty mężczyzna żyje
              znacznie dłużej od samotnego.
      • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:10
        Masz absolutną rację. Samotne kobiety, gdy przestaną mówić językiem Elle czy
        Twojego Stylu, wyznają, że czują się nieszczęśliwe. I nie dlatego, że
        społeczeńśtwo krzywo patrzy na singli, bo wcale krzywo nie patrzy, a dlatego,
        że smutno jest być samemu. Zresztą, siglem jest się za młodu, na starość
        człowieka dopada samotność absolutna. Modnym słowem "singiel" tłumaczy się
        problemy psychiczne, czyli niezdolność do kochania, do poświęcenia, do szacunku
        dla drugiego człowieka. Śmiać mi się chce, gdy czytam afirmacje singli - nie
        muszę nikogo pytać o zdanie ani znosić czyjejś obecności w domu. Jeśli dla
        kogoś ważniejsza jest możliwość wyjechania tam, gdzie się chce i kiedy się
        chce, niż branie pod uwagę potrzeb ukochanej osoby, to z tym kimś jest coś nie
        tak.
        Poza tym, u mnie w pracy szef, przydzielając urlopy, najpierw uwzględnia urlopy
        uzasadnione względami rodzinnymi, a na końcu te wynikające z własnego
        widzimisię. I bardzo dobrze. Osoby posiadające rodziny, dzieci w wieku szkolnym
        nie mają wyboru, muszą brać urlop w wakacje. Single mają wybór, który tak
        kochają.
        Moda na singlostwo jest demograficznie bardzo niebezpieczna. Wizja Polski za 30
        lat - większość samotnych 60-70-latków, mało dzieci i młodzieży. Grono
        imigrantów z Bangladeszu, Pakistanu, Kamerunu. Smutne.
        Moja koleżanka z pracy (a pracuję za granicą, gdzie singli znacznie więcej i to
        nie tylko w wieku dorosłym) zaprzyjaźniła się z pewną samotną kobietą -
        singielką - w wieku tuż przed emeryturą. Mieszka tylko z niedołężną matką
        staruszką. Przyjaciele, ten niegdysiejszy substytut rodziny, porozjeżdżali się
        albo już poumierali. Jest jedynaczką wychowywaną przez matkę samotnie. Tej
        singielce samotność doskwiera do bólu. Nauczyła się z tym żyć, praca, dom,
        hobby, ale gdy moja koleżanka dała jej upominek na Boże Narodzenie, rozpłakała
        się: "juz od kilkunastu lat nie dostałam od nikogo prezentu".
        Tutaj jest mnóstwo takich samotnych ludzi, którzy, gdy minie młodość czy nawet
        wiek dorosły, popadają w skrajną samotność. Miasto organizuje dla nich imprezy,
        wyjazdy itd. Ale zdarzają się samobójstwa z samotności. U nas w pracy ostatnio
        rzucił się ktoś z okna i zostawił list, że nie może już znieść samotności.
        Pięknie to singlostwo wygląda, ale tylko w kolorowych czasopismach i w warstwie
        słownej - swoboda, niezależność, seks bez zobowiązań, brak obowiązków domowych,
        dużo własnych pieniędzy. Ale człowiek jest stworzeniem tęskniącym za innymi
        ludżmi, za ciepłem drugiego człowieka, i nie da się tej potrzeby łatwo oszukać.
        • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:19
          A jak myslisz - czy nei mozna być potwornie samotnym w związku? Bo ja mysle, ze
          mozna być bardziej samotnym niż bedąc samemu.

          >Osoby posiadające rodziny, dzieci w wieku szkolnym
          >
          > nie mają wyboru, muszą brać urlop w wakacje

          A niby to dlaczego muszą? Wakacje dzieci trwaja dwa meisiące - normalny urlop
          mniej wiecej dwa tygodnie - tak wiec nijak nie widze zwiazku. Równei dobrze
          mogą wziąć sobie ten urlop w ferie zimowe dzieci -, które trwaja akurat dwa
          tygodnie, albo wiosną i pzredłuzyć dzieciakowi święta. Jakoś kompletnie nei
          widze zwiazku między urlopem latem, bo sa dzieci - o pilnowanie tez nie
          chodzi , bo przecież to dwa miesiace , a tyle urlopu to nawet nauczyciele nie
          mają. Możesz mi wyjasnić o co ci z tym chodzi?

          • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:29
            Już wyjaśniam.
            Urlopu jest 26 dni zdaje się. Tak czy siak, wychodzi miesiąc. Jeśli ma się małe
            dzieci, tzn. nie nastolatki, to warto je dopilnować w wakacje albo gdzieś z
            nimi pojechać. Więc o pilnowanie chodzi, bo jeśli dzieci mają spędzić w
            świetlicy miesiąc lub dwa miesiace, to jest to spora różnica.
            Urlop przedłużający Święta, poza tym, że bardzo atrakcyjny też dla singli, ma
            zasadniczą wadę - nieobecność w szkole. Parę dni nie gra roli, ale już dwa
            tygodnie tak.
            Twój post jest super, bo świetnie ilustruje kompletne lekceważenie przez ludzi
            nieposiadających rodzin potrzeb tych, którzy rodziny mają. Zaczynam zauważać,
            że trzydziestoparolatki z rodziną stają się mniejszością, bardzo narażoną na
            dyskryminację - no bo niby dlaczego nie wezmą sobie urlopu w ferie zimowe, żeby
            porządne single mogły pojechać w lecie na Honolulu?

            W związku można być samotnym, tak jak można być niesamotnym będąc samemu.
            Trzeba jednak odróżnić wyjątek od zasady.
            • hella_79 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:34
              no cóz, akurat ta kobieta co mówiła o honolulu ma dwójkę dzieci :P a singlem jest prawie, ze "wzorocwym". bycie singlem nie znaczy, ze nie można mieć dzieci i nie można planowac urlopu w wakacje.
            • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:43
              Słcuchaj odpusć sobie ironie i wtręty osobiste, bo nie masz zielonego pojęcia o
              tym, jak zyję, wiec nie zyczę sobie domniemywań jak zyję, kim jestem i co
              robię. Lekcewazenei wywnioskowałes na podstawie mojej biografii, ktorą sam
              sobvie stowrzyłes - gratuluję , ze wiesz to lepeij ode mnei.

              Po drugie - nikt nigdy nei bierze ciagiem urlopu 26 dniowego, bo praktycznie w
              zadnej firmie nie dadzą ci ponad dwóch tygodni od ręki ciągiem - czyli nie mów
              mi, ze to bedzie miesiąc, bo nie bedzie.

              Po trzecie - jakos dziwnei ominałeś ferie zimowe, które trwaja dokładnie DWA
              TYGODNIE, a mamy z nimi do czynienia zimą i nie powodują braków w nauce(a
              dzieciak moze chce jezdzić na nartach i zobaczyć góry) udało ci sie tez ominać
              1-3 maja, który niejednokrotnie rozkłada sie przy dobrym ustawieniu tak, ze
              dzieciak nie ejst w szkole 10 dni i niczego nie traci, bo dawno odrobili
              pzrerwę , tak, z e wypada im czasem po tydzień wolnego.. Niczego nei traci też
              we wrzesniu na poczatku roku szkolnego, bo trudno te pierwsze dwa tygodnie
              nazwać nauką - i nie serwuj mi teraz wypowiedzi co ja o tym wiem, bo akurat
              wiem. Tak wiec sorry, ale nadal nie widze uzasadnienia pakowania ludziom z
              dziecmu urlopów przez cały lipiec i sierpie, przy pakowaniu urlopów tzw.
              singlom lub osobom wolnych zwiazkach w lutym i tak rok w rok, aż twoje dziecko
              dorośnie do 18-stki.
              • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:59
                Świetnie, ale upust wściekłości. Nie omijam więc ferii zimowych - po prostu nie
                są dla mnie atrakcyjne, wolę lato. Singiel też może sobie wziąć wtedy wolne,
                jeśli szusuje na nartach.
                Dyskusja o tym, kto kiedy może sobie wziąć urlop i analizowanie całego roku,
                żeby udowodnić, że nie matki i ojcowie mogą sobie popracować w wakacje, by
                dzieci posiedziały dwa miesiące w świetlicy, uważam za absurdalną. Chodzi mi o
                jedno - jeśli rodzic argumentuje przełożonemu, że chce wziąć urlop w lipcu, bo
                chce pojechać z dziećmi i mężem/żoną na wakacje, a w tym samym czasie pragnie
                wziąć urlop człowiek samotny, bo tak mu akurat pasuje, to pracodawca powinien
                udzielić urlopu temu pierwszemu. Nie przeczę, że są rodziny, które wolą
                pojechać sobie gdzieś w zimie, w maju czy we wrześniu. Ale za niedopuszczalne
                uznałabym, gdyby pracodawca odmówił urlopu takiej osobie, argumentując, że może
                sobie pojechać w lutym, bo akurat koleżanka singielka zamarzyła sobie w tym
                samym czasie Honolulu. Społeczeństwo to zobowiązania wzajemne, najpierw
                obowiązki, potem przyjemności, a pomnażanie kapitalu ludzkiego (czyli
                wychowywanie dzieci) to obowiązek.
                A jeśli masz pecha i pracujesz w firmie, w której nie można wziąć np. trzech
                tygodni urlopu - zmnień firmę. Podobno teraz pracodawcy rozchwytują
                pracowników. A jeśli chcesz porozmawiać na temat indywidualnego planwoania
                urlopów, to te 26 dni można podzielić tak, by wziąć trochę na początku, trochę
                na końcu wakacji i oszczędzić dzieciom nudzenia się (zważywszy na kiepską
                ofertę opiekuńczo-rozrywkową w wakacje). Ja o tym nic nie wiem, bo nie mam
                dzieci w wieku szkolnym, ale jestem w stanie sobie to wyobrazić.
                Kosztem bycia "bezrodzinnym" są wakacje poza lipcem i sierpniem. Ale przecież
                można przedlużyć weekend majowy, pojechać w ferie zimowe lub też na początku
                września, przecież to atrakcyjne terminy, że skopiuję Twój sarkazm.
                • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:22
                  > Kosztem bycia "bezrodzinnym" są wakacje poza lipcem i sierpniem.

                  Na szczęscie - w Twojej firmie i w Twoim zyciu:)))) A co do sarkazmu, cóz nie
                  zacytuję twojego wdzięku, w którymopowiadasz o czyjejś smierci w gównei i
                  szczynach...Nie mów - hop, bo neiraz mrą tak ludzie z 3 dzieci.

                  • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:25
                    To nie ja o tym pisałam....
                    • iluminacja256 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:46
                      A czyj to jest post?

                      agoraj 12.04.07, 10:10 + odpowiedz


                      "Poza tym, u mnie w pracy szef, przydzielając urlopy, najpierw uwzględnia
                      urlopy
                      uzasadnione względami rodzinnymi, a na końcu te wynikające z własnego
                      widzimisię. I bardzo dobrze. Osoby posiadające rodziny, dzieci w wieku szkolnym
                      nie mają wyboru, muszą brać urlop w wakacje. Single mają wybór, który tak
                      kochają. "


                      • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 11:53
                        Ale nie ja pisałam o śmierci w szczynach i gównach, a do tego się odniosłaś.
                        • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 15:51
                          No i zapalczywie walcząca iluminacja, zarzucająca ludziom ironię, wtręty
                          osobiste, wyzywająca od chamów itd. nie jest w stanie się przyzać, że pomyliła
                          posty i niesłusznie przypisała mi słowa o umieraniu w szczynach i gó..e.
                          Iluminacjo droga, mniej zawiści i niechęci do ludzi, szczególnie żonatych i
                          zamężnych, a więcej odwagi w przyznawaniu się do błędów!
              • monica28 Problem szkolnych urlopów 12.04.07, 11:24
                Wyobraź sobie ,że w mojej firmie nie bierze się urlopów krótszych niż miesiąc (
                mamy je nieco dłuższe niż inni) bo taka jest zasada.W zespole jest nas tylko 6
                osób w tym większość z dziećmi i ułożenie urlopów to prawdziwa łamigłówka. Ja
                nie mam dzieci, rozumiem potrzeby matek z dziećmi ale też chcę mieć czasem
                urlop w lipcu lub sierpniu. Czekam spokojnie na swoją kolej, znajdując w
                wyjazdach czerwcowych i wrześniowych urok mniejszego tłoku i niższych cen.
                Wcale nie wybrałam sobie takiego stylu życia , nie uważam ,że nie jestem zdolna
                do miłości ,kompromisów,nie jestem jedynaczką ,apodyktyczną,miałam normalnych
                rodziców.Po prostu nie miałam szczęścia,nie spotkałam tego kogoś ,kto chciałby
                być ze mną na dłużej. Zatem żyję sama i staram się nie zgorzknieć , nie
                dorabiać ideologii do faktów, cieszyć się z różnych codziennych radości i
                pielęgnować przyjaźnie.
                • agoraj Re: Problem szkolnych urlopów 12.04.07, 11:27
                  Pozdrawiam więc serdecznie i trzymam kciuki!!!
      • fikus28 Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:34
        Piszesz o sztuce kompromisu ale jakoś opisujesz swój związek jednostronnie. To
        ona miała się dostosować, to ona miała chodzić na kompromis i tak dalej. Przez
        pryzmat tego co piszesz wyłania się mały, bezradny niedojżały facecik jakich
        niestety w naszym społeczeństwie jest zbyt wielu. Nie dociera do was
        facecikowie, że kobiety poprostu wolą żyć same bez was niż mieć na karku was i
        wasze frustracje. A co do jedynaków, to powiem Ci że jestem jedynaczką i jestem
        normalną kobietą, nie jestem singlem, natomiast mój eks-mąż ma jeszcze dwie
        siostry i jest kompletnie niedojżały emocjonalnie i nieprzystosowany do
        stworzenia rodziny. Więc nie generalizuj bo sie mylisz. Proponuję przyjżeć się
        sobie i popracować na sobą. To napewno pomoże.
        • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 10:40
          Może czas zastanowić się nad sobą? Ty też oskarżasz swojego eks-męża o
          niedojrzałość, ale o sobie nic nie piszesz, Ty jesteś doskonała.
          Rzecz bowiem w tym, że każdy człowiek, czy kobieta, czy mężczyzna, jest ułomny,
          ma swoje frustracje, kompleksy, lepsze i gorsze dni. Wspólne życie polega na
          pełnym miłości i zrozumienia dzieleniu tego ciężaru, co jest wynagradzane
          wspólnymi radościami. Miłość, związek, małżeństwo to nie supermarket; jeśli
          ktoś nastawia się tylko na to, że wiele z niego weźmie, to jest w błędzie.
          Trzeba najpierw dać, by móc brać. Współczesna kultura wmawia nam, że "mamy
          prawo do", ale nie mówi, jakie mamy obowiązki jak szanować to, że drugi
          człowiek też "ma prawo do".
          • katmoso Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 12:03
            napisała przecież, że teraz jest z kims innym, więc widocznie potrafi pójść na
            kompromis. eks-mąż musiał faktycznie być niedojrzały skoro z nim nie wyszło.
            dlaczego zwykle kobietom przypisuje się w pierwszej kolejności winę za rozpad
            związku? - bo mało sie starała, bo go nie rozumiała, bo go rozstawiała po
            kątach etc...
            wspólczesne wykształcone, świadome siebie kobiety szukają odpowiedzialnych
            PARTNERÓW, a nie frajerów, którzy powiedzą 'tak' przed ołtarzem, a potem udadzą
            sie do swoich spraw.
            • agoraj Re: byłem kiedyś z taką 12.04.07, 12:09
              Ależ drogi/droga katmoso, nie piszę nic o tym, że to ona ponosi całą winę.
              Zazwyczaj wina jest po obu stronach i protestowałam przeciwko zrzucaniu całej
              winy na eks-meża. To dobrze, że znalazła kogoś innego, z kim potrafi się
              dogadać.
              Ludzie są różni, są faceci, jak piszesz, frajerzy, są też - i to w większości -
              wspaniali mężczyźni. To samo dotyczy kobiet. Twierdzenie, że wszyscy faceci to
              frajerzy i dlatego lepiej nawet nie próbować, to asekuracja lub (częściej)
              próba tuszowania własnych niepowodzeń w układaniu sobie życia.
    • gelimer Takie kobiety zawsze uważają, że zasługują na... 12.04.07, 09:55
      ...kogos lepszego niż mają.
      • echtom Re: Takie kobiety zawsze uważają, że zasługują na 12.04.07, 11:05
        Mnie zastanowiło jedno zdanie: "W końcu musiałam stanąć twarzą w twarz z
        faktem, że to był kochany człowiek, dobry, ale głupszy ode mnie." Co
        znaczy "głupszy" - mniej wykształcony, oczytany, czy bardziej szczery i
        prostolinijny?
      • codein Re: Takie kobiety zawsze uważają, że zasługują na 04.09.09, 03:38
        gelimer napisał:

        > ...kogos lepszego niż mają.

        Nie widzę w tym nic złego... No, może poza słowem "zawsze". (choć "zawsze" brzmi
        totalnie, Ty dzięki temu NIE brzmisz mądrzej). "Takie kobiety" mogą uważać, co
        im się żywnie podoba. Czasami (w polskich realiach: najczęściej)nie jest to
        bezpodstawne uważanie.
    • qawsedrftg bardzo słaby artykuł 12.04.07, 10:03
      prześlizguje się tylko nad istotą sprawy. Ale to norma ostatnio. Może to skutki
      ogłaszania na forach że dziennikarzyna coś będzie pisać? Zgłaszają się wtedy
      jakieś dziwne osobniki, i gdzieś się gubią przypadki najprostsze, najbardziej
      naturalne. Na przykład nie brak u nas singli i pośród katolików - są nawet tacy
      co ślubują singlostwo :) Albo i podsumowanie rodzin "tradycyjnych" - jakby nie
      było takich w których dzieje się bardzo dobrze.
    • avital84 Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 10:08
      Znów stereotypy, stereotypy, stereotypy...
    • mojski Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 10:12
      Strasznie jesteśmy durni Panowie i bardzo prości "w obsłudze" wg. cytowanych
      Pań.
      A może by tak mniej przedmiotowego traktowania w obie strony.
    • yorgi17 Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 10:15
      Feministki zwyrodnina forma emancypantek a do tego z tak duzym ego ze
      przytłacza je same a w niektórych momentach staje sie bariera która blokuje
      prawdziwy rozwój , przesłania prawdziwe wartosci tego swiata Prawdopodobnie 90%
      z was nigdy nie byla szczesliwa Maskujecie sie przed społeczeństwem pod skorupa
      twardych i niezalerznych az do bulu feministek a tak naprawde zadna z was nie
      jest koieta 100% zadna nie odczuła w swoim zyciu spełnienia pod kazdym wzgledem
      i tak naprawde zal mi was ale dobrze ze jestescie bo mozna sie przynajmniej z
      kogos posmiac :)
      • nessska Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:29
        z niedouczonych ortograficznie osobników też można
    • claratrueba Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 10:18
      Nie jestem singlem. Spotkałam dawno temu wartościowego faceta, który chce mieć
      żonę a nie garkotłuka. Niestety - to rzadkość. Większość panów, których znam to
      wykształceni durnie, z którymi gadać nie ma o czym. Powtarzanie banałów i i
      organizowanie życia ("dobra żona powinna", "każda kobieta powinna") często
      mądrzejszym i lepiej wykształconym partnerkom. Zastępowanie myślenia
      stereotypem, wygłaszanie sloganów tonem arbitra bo przecież to mężczyzna - jakby
      mądrość mieszkała w majtkach a nie w głowie. Brak własnych zainteresowań i pasji
      i zero zrozumienia, że żona może je mieć (no chyba, że kulinarne). Rozumiem
      singielki, spędzenie życia z kimś takim to tortura i nuda. Totalne więzienie i
      szybka starość.
    • miauka Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 10:19
      O rany, ludzie - czy tylko durnymi stereotypami umiecie się podniecać?
      Są różni ludzie single i nie-single. Czasami singielstwo jest efektem
      niemożności znalezienia partnera (potwierdzam tezę, że trudno w PL znaleźć
      faceta, który nie ucieka przed silną kobietą, to także mój przypadek), ale
      czasem po prostu jest z wyboru. Ale i tak to lepsze niż trwanie w byle jakich
      związkach na siłę, a takich jest wokół (mnie) mnóstwo.
      Oczywiście najfajniej, jak spotka się dwoje dojrzałych emocjonalnie ludzi -
      niestety, rzadko się to zdarza.
    • kasiazmarca Świat jest niesprawiedliwy 12.04.07, 10:25
      Ale jest taki jaki jest. Możemy udawać, że faceci są inni niż są i być same, lub
      próbować ich na siłę zmieniać i być same, lub akceptować ich jakimi są i starać
      się być z nimi partnerami wiedząc, że to dla nich ciężki los.
    • ewelyn4 "Szczęliwy "związek 12.04.07, 10:27
      Poznałam chlopaka, który uważał, że obowiązkiem kobiety jest gotowanie,
      pranie , sprzątanie i inne zajęcia domowe. Na moje pytanie, czy może kobieta
      jest mu potrzebna jako służąca, odpowiedział nie tylko, mając na myśli
      oczywiście łóżko.Zerwałam czym prędzej te chorą znajomość. Naga prawda o tego
      typu mężczyznach hołdujących patriarchalizmowi to po prostu jest dla nich
      wygodne. W dodatku w sytuacji, gdy kobieta chodzi do pracy i zarabia .
      Wolę być sama!!!
      • agoraj Re: "Szczęliwy "związek 12.04.07, 10:35
        To, że spotkałaś takiego jednego, jeszcze nie oznacza, że wszyscy są tacy!!!!
        Trochę nadziei!
        Ja spotkałam w życiu wielu mężczyzn, oj bardzo wielu. Żaden nie był taki. I
        nadal spotykam, mimo, że nie jestem stanu wolnego i nie jestem zainteresowana
        nawiązywaniem nowych znajomości, mnóstwo fajnych kandydatów na wspaniałych
        mężów - otwartych, życzliwych, serdecznych, wykształconych, oczytanych,
        chętnych do dyskusji o ostatniej książce ulubionego autora, tłumaczących poezję
        do szuflady! Lubiących gotować, niekrzywiących się na sprzątanie, lub
        przynajmniej nieoczekujacych tego od swojej żony. Dziewczyny, gdzie Wy
        spotykacie tych oszołomów, w LPR????
      • wt82 Re: "Szczęliwy "związek 12.04.07, 15:58
        Powiem ci coś, model patriachalny którego tak nie nawidzisz od zawsze dominuje w
        świecie i b edzie dominował, bo taka jest naturalna kolej rzeczy-kobieta jak ma
        problem to zaraz płacze i wpada w depresję,facet niekoniecznie.Generalnie to
        faceci zawsze walczyli o zapewnienie bytu dla swojej rodziny.I żaden
        feministyczny bełkot i próby dokonywania społecznej rewolucji tego nie
        zmienią.Jak napisałem wcześniej żonie/mężowi należy się szacunek,ale prawda jest
        taka,że kobieta i mężczyzna maja nieco inne funkcje do spełnienia.Co to znaczy
        np ,,nie będę mu gotowała"?Dzieci tez będziesz karmić tylko telepizzą?Kobieta
        ,która nie potrafi zrobić mężowi czy dzieciom obiadu jest kaleką.Mnie np nigdy
        nie ciągnęło do motoryzacji zbyt mocno,ale zrobiłem niedawno prawo jazdy-właśnie
        dlatego,że facet ma nieco inne zobowiązania,nie wyobrażam sobie bym np po
        założeniu rodziny mógł spojrzeć swojej wybrance w oczy i stwierdzić,ze nie umiem
        jeździć samochodem.Chyba rozumiesz o co chodzi prawda?

        Rolą kobiety jest zapewnienie potomstwa i opieka nad nim-tak jest, czy to się
        feministkom podoba czy nie.Wykształcenie może być najwyżej dodatkiem do tej
        samorealizacji w rodzinie.A przemądrzałych i zadufanych w sobie kobiet,żaden
        facet nie strawi.Zauwazcie,że tzw ,,staryrzy kawalerowie" to często alkoholicy
        nienadający sie do związku,natomiast stare panny są często wykształcone-własnie
        dlatego ,że stawiają innym za duże wymagania-moga miec ,,zwykłych" Heńków czy
        Tomków,a chcą Banderasów i zostają same na stare lata.A najgorsze w ich wypadku
        jest to,że facet może ożenić się w wieku nawet 50 lat i miec dzieci-a kobieta
        nie.A facet zawsze wybierze szybciej taką która może mu dac potomstwo niz taka
        która juz nie może.
        • pani_rosomak Re: "Szczęliwy "związek 12.04.07, 22:07
          Co do funkcji w rodzinie, to chyba lekka przesada: cóż, mój facet nie ma wprawdzie prawa jazdy ( i całe szczęście bo ja uwielbiam prowadzić, nie potrzebuję więc konkurencji), ale za to robi najlepszy makowiec na świecie i potrafi przewracać naleśniki w powietrzu. Wszyscy:rodzina, znajomi, ciosali mi kołki na głowie że przez bardzo długi czas go utrzymywałam. Prawda, robiłam to, ale z własnej i nieprzymuszonej woli, bo odpowiadało mi że jak wrócę z roboty to będzie czekał na mnie w domu kochający mężczyzna. Może to mało feministyczne, ale singielką sie już "nabyłam" i miałam ochotę na związek w którym wprawdzie jestem stroną dominującą, ale przynajmniej nikt mnie nie tłamsi i nie zdradza, a poza tym taki związek wymaga ode mnie stosunkowo niewielkiego kompromisu. Jak mam ochotę jechać w góry to jadę, jeszcze dostanę ciasteczka na drogę. Napewno w którymś momencie warto zrezygnować z Banderasa, ale nie dlatego że jest nieosiągalny , tylko dlatego że życie z Banderasem jest cholernie uciążliwe. Z egoistycznego punktu widzenia dużo lepiej żyje się z Heniem czy Zdzisiem, pod warunkiem że mają pewien poziom wrażliwości i wrodzonej kultury, niekoniecznie tożsamej z formalnym wykształceniem. Niestety profesor uniwersytetu też może być zwykłym chamem. Jakaś madra starsza pani powiedziała mi że w udanym związku zawsze mężczyzna powinien kochać bardziej. 100% racji! W takim związku to on ma więcej do stracenia- NAS konkretnie- więc też będzie się bardziej starał. Oczywiście nad takim mężczyzną trzeba troche popracować, a wielu wyemancypowanym paniom poprostu się nie chce. A warto, bo potem na starość taki kochający facet to istny skarb. Warto więc zainwestować czas i energię w taki związek, za to czymprędzej ewakuować się ze związków chorych. Najlepszym doradcą powinien być tu zdrowo pojęty egoizm i miłość własna: kobieta która kocha siebie i dba o siebie łatwiej znajdzie kogoś kto także ją pokocha i o nią zadba. Oczywiście nie przyniesie satysfakcji taki związek bez miłości, trzeba tego Zdzisia pokochać, ale to przychodzi stosunkowo łatwo i jest wdzięcznym zajęciem. Każda zdrowa kobieta posiada pewien potencjał czułości który wymaga zainwestowania, inaczej się zmarnuje i kobieta zwiędnie. Niektóre realizują swój potencjał czułości w relacji z dzieckiem- często dla faceta już nie starcza, czuje się odtrącony i odchodzi. Ale jeśli zainwestujemy czułość w taki związe kto efekt jest murowany. Może nawet zakończyć się całkiem satysfakcjonującym małżeństwem albo przyjemnym związkiem partnerskim- czego sobie i wam życzę.
          ps. Kobieta jest ZAWSZE stroną mądrzejszą w związku, zwłaszcza wtedy kiedy udaje jej się to zakamuflować. Tylko niedowartościowane kobiety mają potrzebę manifestowania swojej wyższości.
          • echtom Re: "Szczęliwy "związek 12.04.07, 22:25
            Święte słowa. Ja mam przechlapane, ale w tym wieku jestem już dość mądra, żeby
            przynajmniej pomóc swoim córkom w budowaniu udanych związków. Najstarsza leczy
            właśnie traumę półrocznego związku z młodocianym Banderasem - z chłopakiem,
            który nie jest specjalnie przystojny i trochę od niej "głupszy", ale w ładny
            sposób okazuje jej uczucie i dowartościowuje jako dziewczynę. Koleżanki
            zazdroszczą jej po cichu takiego kochającego i oddanego faceta. Oboje są bardzo
            młodzi i prawdopodobieństwo zbudowania trwałego związku wynosi w ich przypadku
            ok. 1 %, ale myślę, że po tym doświadczeniu będzie już wiedziała, czego należy
            szukać w relacjach z mężczyznami, a z jakimi złudzeniami lepiej od razu dać
            sobie spokój.
        • ewelyn4 Re: "Szczęliwy "związek 13.04.07, 09:16
          Od czasu ukończenia studiów mieszkam i utrzymuję się sama(blisko 10 lat)
          Świetnie gotuję.Wcele nie uważam, że tylko(!!!)obowiązkiem kobiety jest
          gotowanie, zajmowanie się dziećmi,sprzątanie to również zadanie dla
          mężczyzny.Jezeli tworzymy związek, to dzielimy się obowiązkami, a nie że ja
          jestem Murzynem, czy niewolnikem a mój partner żyje w tym samym czasie jakby
          był kawalerem!!
    • debsynt Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 10:32
      Taaaaaak, zwlaszcza ta wypowiedz na koncu, jak dla nie swietna puenta artykulu
      (jak dla mnie ironiczna - niekoniecznie w zamysle autora). Malgorzate i
      przyjaciolke czeka piekna przyjazn - ach jakie to budujace planowac "razem"
      przyslosc. Zobaczymy jak szybko Malgorzata sie ocknie kiedy przyjaciolka
      znajdzie faceta, z ktorym bedzie chciala dzielic zycie ;)
    • mietowe_loczki Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:00
      Singiel - jedno z brzydszych słów w języku polskim. Już
      wolę starą pannę.
    • skaflok jaasne ;] 12.04.07, 11:03
      "Świat bez miłości jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek, zmęczony, błaga o twarz jakiejś istoty i serce olśnione czułością."

      sie singlujcie ;] jak wasza taka wola, bo wolnosc wyboru macie. gorzej jak sie obejrzycie, ze jestescie starzy a towarzystwo mozecie kupic za $ ;)
      inaczej bedzie z waszym sasiadem abdulem, ktory bedzie mial 6-ke rodzenstwa i 5ke dzieci ;]

      i jak cytatami zaczalem to i skoncze :)
      "Miłość nie jest całkowicie ślepa, ale cierpi na daltonizm."
    • zgryzlak Single - niedostosowani 12.04.07, 11:21
      Najpierw się przedstawię - 18 lat w związku, 11 lat po ślubie, 2 dzieci i
      zaj...sty feeling, bo z żoną rozumiemy się na "dwa słowa", a sprawy załatwiane
      wymagają tylko 1-2 zdań.
      Może wyrządzam krzywdę "singlom", ale dla mnie to ludzie, którzy nie potrafią
      wykazać odrobiny dobrej woli, zrozumienia innej osoby, kompromisu, a nad ciężką
      pracę nad "dotarciem związku" przedkładają własna przyjemność z lekkiego życia.
      Argumenty o dziecinnieniu, nieróbstwie itp mężczyzn wkładam między bajki (sam
      sprzątam, zmywam i prasuję w miarę potrzeb). Zresztą, każdy ma partnera, na
      jakiego zasłużył lub jakiego wybrał- vide "widziały gały co brały".
      Wniosek:
      1. Pomyłka przy wyborze partnera
      2. Lenistwo w kształtowaniu relacji międzyludzkich

      skutkuje gloryfikowaniem postaw "singlowych".

      PS Przypomina to jako żywo wszystkie dys... w szkole(dysleksja, dysgrafia,
      dysortografia, dyskalkulia).
      • agoraj Re: Single - niedostosowani 12.04.07, 11:25
        Pięknie to ująłeś!!!!
        Koleżanki-singielki wybrzydzają - ten za gruby, ten za chudy, ten
        obcokrajowiec, tamten łysy, inny głupio się śmieje, a "przecież nie będę iść na
        kompromisy z własnymi wymaganiami".
        Człowiek to nie towar!
      • tsuranni zgadzam się z Tobą w 100% 12.04.07, 11:29
        jw
      • ewelyn4 Re: Single - niedostosowani 12.04.07, 11:32
        Zgryzlaku, jeżeli ktoś (facet)został tak wychowany i przyzwyczajony,że mama
        sprząta mu pokój, mama pierze, mama czeka z obiadem, a on nie ma żadnych
        domowych obowiązków to trzeba cudu, by się zmienił. Po prostu jest to
        wygodniejsze powiedzieć ja jestem facetem, niech baba koło mnie skacze do tego
        jest stworzona!!!
        • zgryzlak A kto cię zmusi do bycia z nim? 12.04.07, 11:55
          Nikt nikogo nie zmusza - wiesz co bierzesz. Tylko w pełnej świadomości, żeby
          potem nie było, że " Facet to świnia".
          Twój wybór - twoja dola...
      • a_figa Single- niezdolne/i do bycia w trwałych związkach 12.04.07, 11:38
        Zbudowanie udanego związku na lata wymaga wiekszej pracy niż odbycie kolejnych
        kursów szkoleniowych w drodze do awansu zawodowego ..... Niestety nie każdemu
        jest dana ta szczególna siła, aby takiemu wyzwaniu sprostać.
      • stara_dominikowa dyszwiązkowia? 12.04.07, 12:08
        coś w tym jest. ale kompromis, tolerancję i wyrozumiałość zawsze łatwiej
        stosować do anonimowych grup uciśnionych - geje, mniejszości narodowe niż do
        kogoś z kim dzieli sie łóżko i łazienkę, dzień w dzień, 24/7. to cicha, mozolna
        orka bez publiki, laurów i orderów. ale cóż, no pain, no game.
        • agoraj Re: dyszwiązkowia? 12.04.07, 12:12
          a najlepiej stosować kompromis, tolerancję i wyrozumiałość do własnego kota -
          to częsty atrybut singielek. Jedna z moich koleżanek mówiła do swojej
          kotki "moja córunia" i jeździła po Warszawie w poszukiwaniu najdelikatniejszego
          mięska dla swojej "córuni". Taką córunię łatwo mieć, to niewymagające.
          • iluminacja256 Re: dyszwiązkowia? 12.04.07, 12:22
            A singli nie ? Tylko singielki sa na swiecie, tak? A pewien premier mieszkajacy
            z matka i kotem nie istnieje:P
            • agoraj Re: dyszwiązkowia? 12.04.07, 15:52
              Częsty atrybut singielek, mniej częsty singli.
    • acorns Zryte berety i tyle 12.04.07, 11:25
      Prawda jest taka że te kobiety mają już tak zryte berety że po prostu nie
      nadają się do niczego innego oprócz jednorazowego zestawu kino - seks. A i do
      tego niedługo przestaną się nadawać bo starość się zbliża. Ale oczywiście
      chciałyby czegoś więcej niż tylko jednorazowego seksu. Mają duże wymaganie co
      do partnera. Zapominają tylko o tym że nic nie mają do zaoferowania takiemu
      wymarzonemu. Który normalny facet będzie się użerał z "silnym" charakterem
      jakiejś porypanej czteredziestolatki która zaczyna się sypać? Na wsi nie
      brakuje młodych, ładnych, a przede wszystkim NORMALNIE myślących dziewczyn. Ja
      już jedną taką mam i jest nam bardzo dobrze. Starym pannom, oops, przepraszam -
      singielkom pozostaje tylko życzyć miłej starości w towarzystwie kota albo
      ratlerka. Tylko ratlerek ani kot szklanki herbaty nie poda ani po pogotowie nie
      zadzwoni jak coś się będzie działo.
    • tsp Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:26
      Mam parę koleżanek, które twierdzą, że nie mogą znaleźć sobie partnera bo nie godzą sie na udawanie, że są głupiutkimi dziewczynkami.

      Moja ocena tej sytuacji jest jednak rażąco inna, mężczyzni jak najbardziej doceniają intelignecję i nie znam nikogo kto by twierdzil, ze przeszkadza mu to, ze jego kobieta jest inteligentna, wprost przeciwnie! Wielu sie tym szczyci a inni dali kosza wielu kobietom bo nie mogli juz zniesc idiotyzmow i kompromitujacych tekstow w towarzystwie.

      Te kolezanki natomiast maja jedna dziwna ceche wspolna. One gdy pojawiaja sie w towarzystwie od razu rozposcieraja taka silna projekcje wlasnej osoby jako najmadrzejszej, najsilniejszej i wogole ho ho. Oczekuja uznania ale sorry kazdy na to patrzy jako jakis akt desperacji, irytujace zachowanie, zamkniecie na inne osoby i koncentrowanie sie tylko na sobie. Ludzie (tak, tak, kobiety tez) nie chca sie w cos takiego pakowac, uciekaja. A one potem chodza i narzekaja, ze nikt nie docenia ich blysku i inteligencji a fececi to tchorze i boja sie miec inteligentnej babki... Na siebie nigdy nie spojrza i nie zastanowia sie czy cos jest z nimi nie tak, to zawsze ci inni-glupi sa be i nie sa w stanie ich docenic, boja sie ich.
    • oakpark Te stworzenia sa bardzo.... biedne 12.04.07, 11:46
      Po pierwsze - rzadko wiedza, czego chca
      po drugie - bywaja ofiarami roznych "personal disorders" z narcystycznym na
      czele
      po trzecie - spoleczenstwo ich nie trawi - czyli pokonuja wieksze opory w
      zyciu, te fale, ktora same wytwarzaja.
      po czwarte - lapia sie na facetow do seksu a ci czasem o tym opowiedza i to
      poczynajac od 11 litery alfabetu. Znam przypadek przesladowania po latach z
      pomoca niespecjalnie ubranych fotek dziewczyny, ktora takiego "macho" postawila
      kiedys tam do kata... o malo co nie sypnelo jej sie wszystko - i zawodowo i
      osobiscie.
      po piate - musza udowadniac, ze "nie wierbliud", ze same skonczyly studia, same
      napisaly doktorat czy publikacje. Sa bardzo latwym celem zawisci
      rozmaitego "polactwa". Bo im sie "udalo".
      po szoste - czas je niszczy szybciej, niz kobiety w zwiazkach - te lojalniejsze
      i bardziej sklonne wypracowac pozytywny kompromis, to te drugie sa w
      perspektywie prawdziwymi zwyciezczyniami zycia.
      A my - faceci? Coz - albo dajemy sie takim singlom wykorzystywac albo sami je
      wykorzystujemy, czesto taka dziewczyna wspierajac stoi za facetem majacym
      rodzine i najpierw to czeka na milosc, potem jak sie doczeka - na rozwod...
      potem czeka NA COS... a na koniec to juz tylko czeka.
      A co ja czeka jak z tego "singielstwa" nie wyjdzie?
      Po 35-40 roku zycia kompletny brak sensu w zyciu i pustka. Czlowiek - KAZDY -
      jest BYTEM "DLA". I jak nie ma dla kogo zyc - no to NIE ZYJE, po prostu.
      Moze przypadek ale te, ktore spotykalem to "camusopodobne" egzystencjalistki z
      poczuciem, ze zycie w ogole a ich zycie w szczegolnosci - jest czyms
      absurdalnym. Uczucia nie szukaja bo nie wierza w jego istnienie. W ogole malo
      komu i w malo co wierza.

      Produkt naszych czasow, eheu!






      • 1europejczyk Smutne jest to, ze tym kobietom nie jest smutno 12.04.07, 12:25
        nie dlatego, ze sa same, tylko dlatego, ze sa z tego niejako dumne.
        Czuja sie, i stad te wypowiedzi, "wyroznione", "wyzwolone", "lepsze".
        Bycie samemu ma swoje uroki ale na pewno nie jest sposobem na cale zycie.
        Sa w duzej czesci ofiarami polskiego rownouprawnienia, ktore w swojej istocie
        bylo bardziej dyskryminacja mezczyzn i o ktore polskie kobiety nigdy nie walczyly.
        Dostaly je w prezencie od "komunistow" szukajacych po wojnie w polskim
        spoleczenstwie poparcia. Kobiety byly latwiejsze do "przekonania", bardziej
        "elastyczne". Stanowily element potrzebnej stabilizacji opartej glownie na
        potrzebach rodziny.
        W drugim i trzecim pokoleniu powstal mit "rownouprawnienia", za ktorym ukrywaja
        wlasna zyciowa porazke bo zarowno dla mezczyzny jak i kobiety bycie i zycie
        samemu jest w sumie smutna porazka.
        • ewelyn4 do europejczyka 12.04.07, 12:52
          Rówouprawnienie polega na tym,że jezeli kobieta i mężczyzna pracują zawodowo,
          to w miarę równo dzielą się obowiązkami domowymi. Raz jedno zrobi zakupy, raz
          drugie possprząta I to nie żaden mit!!!
          Naprawdę smutne to nie jest singielstwo, czy samotność tylko samotność w
          związku, albo twanie w nim ze względu na względy ekonomiczne czy dzieci!!!
          • echtom Re: do europejczyka 12.04.07, 13:02
            A ja myślę, że w obu przypadkach jest to tak samo smutne - po prostu różne
            formy życiowej porażki.
    • cwalineczka1 Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 11:48
      Smutny artykuł ale prawdziwy.
      Nie doszukałem się w nim słowa "miłość".

      Byłem singlem przez kilka ładnych lat. Dobra ciekawa praca w zgodzie z zainteresowaniami, pieniądze - może nie bardzo duże ale w sam raz na moje zachcianki. Do tego rodzina, przyjaciele i....

      czasami szlak mnie trafiał w zimowe wieczory...
    • dzimbim Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:01
      To samodzielnośc z wyboru a nie konieczności.Przynajmniej ja ,tak to, pojmuję>
    • bitch.with.a.brain Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:11
      Pewnie nie każdy jest stworzony do bycia w związku.Lepiej samotnie niż z
      nieodpowiednim partnerem.Ale to nieprawda,ze nie da się tego połaczyć.Można być
      w związku i glupszej nie udawać, miec czas dla siebie, rozwijac się, miec swoją
      sferę prywatności i wolności.
      • agoraj Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:13
        Ależ oczywiście, że trzeba udawać głupszej i można pozostać sobą. Trzeba tylko
        chcieć i umieć. A jak ktoś nie chce lub nie umie, podpisuje manifesty
        singielskie.
    • princessa75 Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:15
      także jestem "singielką"
      nikogo na siłę nie szukam, nie czekam - ot,biorę życie jakie jest
      Nigdy nie byłam żoną, ale w związku (kiedyś)który mnie bardzo niszczył psychicznie,
      do dzisiaj mam problem w kontaktach z mężczyznami- niestety wszystkich mierze
      jedną miarą...może ja już nie potrafię inaczej myśleć.
      Jedno wiem, nie dać się zwariować i że żaden facet nie zasługuje żeby po nim
      rozpaczać.
      Czasem- są chwilę że chciałabym w kogoś się wtulić - cóż nie wszystko można mieć.
      Kobiety trzymajmy się razem!
      • acorns Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 12:26
        Ja córce silnie sugeruję żeby hajtała się jak tylko skończy osiemnastkę bo to
        nie ma na co czekać. Bo jeśli kobieta nie znajdzie męża przed trzydziestką to
        potem już nie znajdzie bo wszystko będzie ją "niszczyć psychicznie" i żaden
        facet "nie będzie jej wart". A im wcześniej tym lepiej. Dlatego im wcześniej
        tym lepiej. Jak młoda, to sie przyzwyczai.
        • ppo Re: Nie będę udawać głupszej 12.04.07, 15:13
          > Ja córce silnie sugeruję żeby hajtała się jak tylko skończy osiemnastkę bo to
          > nie ma na co czekać.

          A kiedy kończy? Bo szukam żony. Mam kupę kasy i nie jestem jeszcze bardzo
          stary. Nie mam co prawda sieci budek z kebabem, ale za to nie interesują mnie
          16-letnie "qurewki". Aha i nie lubię lasek z maturą, bo są przemądrzałe.
          Myślisz, że nadawałbym się na twojego zięcia? ;D
      • oakpark Kapitalny przyklad tu mamy.... 12.04.07, 12:52
        ...tzw. "lagodnej rezygnacji" bo ani to lagodna ani rezygnacja. Jasne, ze nie
        wszystko mozesz miec - ale trzeba probowac! Jak Ci sie trafi TEN facet to
        bedziesz ryczec do oporu.... jak sie chce byc z kims dla oparcia,
        dla "wtulenia" to moze nalezaloby sobie kupic fotel...i pluszowego misia?
        Czlowiek to cos wiecej.

        Kobiety trzymajmy sie razem bo za cholere nie da sie tych facetow zrozumiec?
        Alez jestesmy do bolu nieskomplikowani i byle siksa sobie radzi z ustawieniem
        faceta do pionu, z jego nakierowaniem na zaspakajanie jej potrzeb.
        A "yntelektualystka" - NIE, bo tzw. "kobiece sposoby" sa ponizej jej
        godnosci...

        Rzadziej sobie puszczaj symfonie Beethovena z motywem losu a czesciej uwerture
        do Spiewakow Norymberskich Wagnera, gdzie ten motyw jest ODWROCONY.
        Antyprzeznaczenie polega na stalym zadawaniu pytan naturze i sobie samemu...
        czasem fajne rzeczy sie uslyszy.

        Faceci to nie "inny gatunek" tylko Wasze dopelnienie. Sprobuj SZANOWAC faceta i
        BYC LOJALNA. Oplaci Ci sie - z moich obserwacji wynika, ze wlasnie te dwa bledy
        singielki robia najczesciej - nie szanuja i kombinuja na wielu frontach. W
        efekcie nie maja szacunku ani ludzi ani siebie same nie szanuja - i nie
        potrafia polubic. A taka osoba ma z definicji problemy w zwiazku.

        Ja juz wytrzymuje 22 rok w malzenstwie, fakt - czasem korzystajac z drugiego
        mieszkania albo wyjezdzajac na dluzej z Polski.... 8^)... ale grunt to by sie
        ze soba nie nudzic. Z tego punktu widzenia silna wyksztalcona kobieta jest
        ciekawsza niz Barbie do kuchni i lozeczka...ten mebel jest dzis solidnie
        przereklamowany w roznych Elle czy Cosmo....

        Taka singielke to latwo jest utulic, pocieszyc... fajnie jest iles czasu tylko -
        CO Z NIA POTEM ZROBIC? Nie zawsze znajdzie sie chetny na "przejecie" takiego
        second...hand'a.

        Ergo - racje mial Emerson piszac, ze "nic nie da Ci spokoju tylko zwyciestwo
        zasad". Jako chemik moge przytoczyc dwa paradoksy:
        1. Reologicznie trudno wyjasnic, ze te o najbardziej oplywowych ksztaltach
        stawiacie najwiekszy opor
        2.Te co macie najwiecej zasad rodzicie potem najwiecej kwasow...

        Jak facet ma w zyciu pare to lepiej go wspierajcie i korzystajcie z tego, ze
        ktos inny zbiera opor na czele peletonu ulatwiajac Wam dojechanie do celu. Jak
        nie ma - dajcie sobie spokoj.

        TZW STANOWCZOSC kobiet po przejsciach to czesto niezdolnosc do innej niz
        dwupolozeniowa regulacji.... 8^)








Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka