matyldan
25.04.07, 15:01
Mam 24 lata, a mój chłopak 29. Niedawno jego rodzice kupili dom na obrzeżach
miasta. Do tej pory mieszkali w niewielkim mieszkaniu w centrum. Myślałam, że
mieszkanie "odziedziczy" chłopak (nie ma rodzeństwa), ale jego rodzice
postanowili je sprzedać.
Ale dziwi mnie zachowanie mojego chłopaka - on teraz wziął się za urządzenia
swojego pokoju w nowym domu rodziców. Odbiło mu do tego stopnia, że instaluje
tam nawet klimatyzację, zupełnie jakby chciał tam zamieszkać na parę ładnych
lat. Dopieszcza ten pokój, jakby nie miał zamiaru nigdy się z niego wynieść.
Nie chodzi o to, że chcę z nim juz teraz mieszkać, bo sama robię co mogę i
odkładam ile mogę, żeby nie przechodzić "z domu rodziców do domu męża", tylko
mieć jak najszybciej coś swojego i trochę pożyć na własn rachunek we własnym
mieszkanku. Również wynajem uważam za zły pomysł, bo płacić komuś niezłą kasę
i nic z tego nie mieć to nie jest najmądrzejsze...
Rozmawiałam z nim o tym i powiedział, że nic w tym dziwnego czy złego, że
mieszka z rodzicami. Jasne, ale pytanie ile to będzie trwało? Do 40 roku
życia? Powiedział, że jak przyjdzie czas, to się wyprowadzi. Tylko że jego
urządzanie pokoju wygląda tak, jakby chciał tam mieszkać na zawsze.
Pracuje, zarabia ok. 2,5tys na rękę, nie odkłada nic, bo mówi, że nie ma na
co odkładać. Dodam, że nie dokłada się do rachunków w swoim domu, nie kupuje
jedzenia ani nic z tych rzeczy - ja zarabiając 1500zł na rękę (opłacam też
sobie studia), dokładam się do wydatków w moim domu. Czyżbym spotykała się z
chłopczykiem, który nigdy nie przetnie pępowiny? (ostatnio kupił walkie-
talkie za 800zł, "żeby mama wołając mnie na obiad nie musiała wchodzić na
ostatnie piętro"). Co o nim sądzicie?