Dodaj do ulubionych

kalectwo emocjonalne

26.05.07, 14:03
zainwestowałybyście w znajomość z kimś kto twierdzi, że nie był nigdy
zakochany? facet ma 35 lat i mówi, ze nigdy ani się nie zakochał ani nie
zauroczył, nie przeżył żadnych głębszych uczuć w związku z kobietą (taki
rodzaj szaleństwa jaki towarzyszy miłości, cos irracjonalnego aczkowiek
przyjemnego)
nie to, że ja go kocham, jest między nami wzajemny szacunek i głęboka sympatia
(tylko sympatia), porozumienie intelektualne i seksualne na najwyzszym
poziomie, ale czasem zastanawiam się co z nim jest nie tak, dla mnie to jest
kalectwo emocjonalne, nigdy nie "umrzeć z miłości"...
Obserwuj wątek
    • wredna.suka Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 14:08
      Albo to wyrachowanie, albo dostal kiedyś takiego kopa że teraz mówi NIE!!
      • burykrow Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 14:13
        Prowokacja!!!!!
        :)
        • pusta_kobieta Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 14:21
          no wiesz co? że to niby prowokacja? to bardzo poważny problem nad którym warto
          się zastanowić gdy za oknem słońce i wysokie temperatury ;)
          a na serio to nie wiem czemu akurat teraz mnie wzięło żeby to roztrząsać...
          • simply_z Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 14:24
            Kto wie ,moze jest z gatunku tych ,ktorzy jesli sie zakochaja to raz i bardzo
            mocno
            • burykrow Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 14:34
              A właśnie że taki jestem, naprawdę!
    • avital84 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 14:41
      Z jednej strony to fajnie być z taką osobą, która jest jak Tabula Rasa.:)
      Ja kiedyś poznałam podobnego faceta do tego, o którym piszesz. Tyle, że był
      pięć lat młodszy. Naprawdę świetny, rewelacyjny.Nadal mogę to stwierdzić.
      No i rozumiałam jego podejście. Dlatego chyba się do siebie zbliżyliśmy.Ja
      również miałam i chyba nadal mam takie obawy, tyle że u niego były one bardziej
      nasilone.No i właśnie...co się stało...:))). Kiedy zbliżyliśmy się do siebie
      chyba za bardzo i zbyt dobrze już siebie rozumieliśmy. Kiedy było
      najfajniej...on postanowił uciec na koniec świata. Z tym końcem świata piszę
      dosłownie.:)Sprawił sobie nieoktreśloną w czasie wycieczkę w poszukiwaniu swego
      miejsca w życiu.Wycieczka nadal trwa i trwa. Czasem się odzywa pisząc co u niego
      i tyle pozostało mi po tej znajomości.:)Co jest charakterystyczne on mówił, że
      chciałby się zakochać, ale się boi i boi się zaryzykować. Ten lęk przybierał
      bardzo dziwne rozmiary i wymiary:). Wolał nie ryzykować wcale niż się sparzyć.
      Z drugiej strony poważnie marzyły mu się dom i dzieci. To stało się ostatnio
      celem jego życia, ale mimo wszystko woli szukać swojej legendy na pustyni niż
      próbować szukać wśród ludzi. Tak wygląda historia mojego przyjsciela. Może Twój
      boi się mniej.Może nie ucieknie aż tak daleko. Kiedyś napisałabym coś innego,
      ale teraz sobie myślę, że zaangażowanie sie emocjonalne z taką osobą to
      faktcycznie ryzyko. Po prostu bawić się z taką osobą też nie można jeżeli już
      znasz jego stan emocjonalny. No i łateo kogoś takiego zranić. Trzeba bardzo
      uważać, bo i tak już ma bardzo wyraźny pogląd na ten temat.

      • avital84 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 15:01
        O i ten mój znajomy wierzył w to, że zakochać się
        można tylko raz i jest tylko jedna miłość.
        Może i Twój tak sądzi i dlatego tak jest.
        W sumie to jest fajne podejście. Mi się całkiem
        podoba. Problem w tym, że aby odczuć fajność tego
        trzeba być kobietą, w której właśnie taki facet się
        zakocha.
        • simply_z Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 15:07
          no wlaśnie ,wydaje mi się ,ze jest wspaniale jesli trafią na siebie dwie
          osoby ,ktore tak wlasnie myslą ale w praktyce bywa różnie ,pytanie
          brzmi :ryzykowac czy nie?szczerze mowiac ciezko chyba jest byc w zwiazku z
          osoba ,ktora w przezlosci kazdy zwiazek traktowala jak wielką ,jedyna
          milosc...ale moze tylko ja tak mysle
          • avital84 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 15:11
            Ja myślę podobnie. Wolałabym aby ktoś tylko
            o mnie tak myślał;) dlatego właśnie coś fajnego
            jest w panach z takich podejściem. Uważam, że ryzykować
            zawsze warto, kiedy czuje się, że jest po co .
            To czy taki facet zaryzykuje to już inna sprawa.
            Ale wydaje mi się, że kiedyś w końcu musi.
            I tak w ogóle tak już na podstawie mojego znajomego
            mogę wysunąć wniosek, że takie osoby są tak naprawdę najbardziej
            wrażliwe i jak już je dopadnie to musi to być wspaniałe.
            Mało jest w tych czasach romantyków. Oni zawsze nieco
            się unieszczęśliwiali na własne życzenie.
            • simply_z Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 15:15
              fajnie gdby dopadlo rowniez tą drugą osobę ,bo jesli nie to jest to jednak
              dramat dla romantyka;).
              • avital84 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 15:21
                No tak. ;)
                Ale jak tu autorka napisała, że to tylko
                sympatia, nie to żeby mi za bardzo zależało i tekie
                tam;) to podejrzewam, że taki facet właśnie nie będzie
                chciał zaryzykować w taki przypadku. Znam trochę analizowany
                przypadek i wydaje mi się, że to musi być skok na głęboką wodę
                odrazu. Nobo jeśli to i nie ma tych wszystkich ochów i achów,
                fajerwerków i dźwięku harf to dla takiego romantyka zwyczajnie
                nie jest to. No i nie są to przypadki romantyków zakochującyh
                się w nieznajomej lub zakochujących się jak Ofelia w Hamlecie, ale
                raczej przypadki romantyków sceptyków. Znających się na statystykach,
                wykresach, robiących analizy SWOT i prognozujących i robiących symulacje. :)
                • simply_z Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 15:29
                  oh musialas wspomniec o tej analizie;PPwydaje mi sie ,ze tacy ludzie sa
                  bardziej pragmatyczni albo cyniczni wrecz niż romantyczni.Jesli temu facetowi
                  faktycznie nie zalezy na tej kobiecie to faktycznie nic z tego nie bedzie.Choc
                  moze rzeczywiscie analizowanie wszystkiego za i przeciw jest jakims tam
                  zabeczpieczeniem ,tylko czy to ma cos wspolnego z romantyzmem jeszcze?
                  • avital84 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 15:33
                    Można wierzyć w miłość, ale się jej bać i chcieć
                    się przed nią ustrzec chroniąc się przed cierpieniem.
                    Trudno powiedzieć jak to nazwać. Na pewno więcej w tym
                    romantyzmu niż u tych, którzy wierzą tylko w przelotność
                    znajomości i hedonistyczną zabawę. Myślę, że to są jakieś
                    kolejne etapy dochodzenia do tego czym jest miłość. Czym
                    dłużej ktoś nie spotka swojej miłości tym więcej takich etrapów
                    musi przejść i z wiary może pozostać nawet tylko zgorzknienie
                    i cynizm. To jednak chyba taki instynk obronny.
                    • pusta_kobieta Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 21:15
                      dzięki kobietki za odpowiedzi, to mi dało trochę do myślenia, ale pomyślałam
                      sobie, że jeżeli to jest strach przed miłością, romantyzm, jak to nazwałyście,
                      czyli czekanie na tą jedyną osobę, to czy w mojej sytuacji ... tzn, czy ja
                      mogłabym pozwolić sobie na zakochanie (jestem w stanie :)) i na "zainwestowanie"
                      w uczucie do tego człowieka ma jakikolwiek sens?
                      miłość nie jest mi obca, ale czy warto się "rzucać na głęboką wodę" z
                      deklaracjami i sugerowaniem takiej osobie, która się miłosci boi i jej nie zna,
                      że można by spróbować, bo w sumie nie ma nic do stracenia? tak jak powiedziała
                      jedna z was, on może uciec na koniec świata, ja nie chcę żeby uciekał, za bardzo
                      go lubie...
                      • avital84 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 21:26
                        Wiesz, ten mój znajomy może uciekł, bo
                        ja nic nie mówiłam. Nawet o większej sympatii.
                        Tylko o lubieniu i o przyjaźni.
                        Wydaje mi się, że o uczuciach nie trzeba nikogo
                        specjalnie zapewniać. Kochana osoba powinna doskonale
                        sobie zdawać z nich sprawę. Jeżeli się uczuc boi
                        to deklaracje mogą ją tylko jeszcze bardziej przestraszyć.
                        Nie sugeruj się moim znajomym. I nie traktuj uczuc jak
                        inwestycji. To zawsze jest taka mała gra na giełdzie.
                        Bardzo pewne akcje również mogą niespodziewanie spaść.
                        Uważam, że jeżeli Ci zależy to powinnaś o to walczyć
                        i postarać się aby on przestał się bać i otworzył się przed
                        Tobą. Może już tak jest. Ja bym się na Twoim miejscu cieszyła,
                        że to ktoś kto traktuje uczucia poważnie. Jeżeli kiedykolwiek
                        usłyszysz od niego magiczne słowa będziesz wiedziała, że to
                        prawda i że to bardzo dużo znaczy.
                        A nawet jeżeli ucieknie na koniec świata to jeżeli będzie
                        mu zależało to przemyśli sobie wszystko i wróci.
                        Stawiaj przede wszystkim na to co czujesz.
    • vandikia Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 21:18
      a co to znaczy "zainwestowac w znajomosc"?
      moze i kalectwo emocjonalne, ale nie są to uciete nogi, ktore nie odrosną..
      moze wczesniej nie spotkal kobiety, dla ktorej by umieral z milosci?
      jak sie zakocha, to poczuje..nic na sile, a moze przyjsc w kazdym wieku..
      i przychodzi zwykle gdy sie wlasnie nie szuka
    • anahella Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 21:28
      a moze wlansie przezywal, bardzo gleboko, ale jest tak zamkniety, ze woli na
      wszelki wypadek udawac zimnego? Znam takiego goscia. Z szalenstwa milosnego do
      kobiety robil mnostwo dziwnych rzeczy, a oficjalnie twierdzil, ze tylko ja lubi.
      Jak mu sie kiedys w nos zasmialam, to zmiekl i poprosil mnie abym sie nie
      dzielia wsrod znajomych swoimi obserwacjami. Dzielic sie nie musialam - kazdy to
      widzial:P
      • butelka.mineralnej Re: kalectwo emocjonalne wiekszosci narodu? 26.05.07, 21:55
        jestem gleboko przekonana, ze wiekszosc i mezczyzn, i kobiet przezywa cale
        zycie bez jakichkolwiek sercowych uniesien.
        Trudno jest oddzielic czyste pozadanie od uczucia. Zwlaszcza mlodym ludziom.
        Potem, kiedy czasem przychodzi rozpad zwiazku, tez nie wiemy, czy cierpimy z
        powodu utraty milosci czy przywilejow dzielenia zycia z drugim czlowiekiem.

        • avital84 Re: kalectwo emocjonalne wiekszosci narodu? 26.05.07, 22:10
          > Potem, kiedy czasem przychodzi rozpad zwiazku, tez nie wiemy, czy cierpimy z
          > powodu utraty milosci czy przywilejow dzielenia zycia z drugim czlowiekiem.

          Przywileje dzielenia życia z drugim człowiekiem?
          To duże uogólnienie. Często jedynym "przywilejem" jest właśnie
          ta MIŁOŚĆ, a mimo to i tak kochamy. Są różne związki, różne miłości.
          Nie każde są usłane różami i "przywilejami". Często są konieczne
          wyrzeczenia, trudne decyzje, rezygnacja z innych przywilejów.
          Kiedy to nie jest miłość po prostu po jakimś czasie przestaje się tęsknić.
          Jeżeli to jest TO, to chyba pamięta się o takiej osobie zawsze. Nawet,
          kiedy nie można z nią być. Poza tym do miłości nie zawsze potrzebny jest
          związek. No i wreszcie są sposoby aby móc odróżnić pożądanie od uczucia.
          Miłość została trafnie opisana kiedyś w pewnym Hymnie. :) I doskonale
          jest tam ujęte to na czym polega. A pożądanie jest miłym dodatkiem i również
          jest ważne. Poza tym kiedy się kocha nie sposób także nie pożądać.
          • kochany_dzieciak Re: kalectwo emocjonalne wiekszosci narodu? 26.05.07, 22:13
            jestes jeszcze??

            zaraz dostaniesz maila

            chce pogadac prywatnie;]

            czekaj z niecierpliwoscia
            • avital84 Re: kalectwo emocjonalne wiekszosci narodu? 26.05.07, 22:13
              Jeżeli o mnie chodzi to jestem. :)
              • kochany_dzieciak Re: kalectwo emocjonalne wiekszosci narodu? 26.05.07, 22:16
                juz poszlo
                • avital84 Re: kalectwo emocjonalne wiekszosci narodu? 26.05.07, 22:36
                  Właśnie idzie do Ciebie poczta. :)
    • kotkaaaa Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 21:51
      porozumienie intelektualne i seksualne... ales wymyslila
      sorry, ale bede szczera do bolu: facet ma niezobowiazujaca znajomosc z fajna
      dziewczyna i wlasnie ten niezobowiazujacy charakter mu sie podoba, bla-bla-nie
      o kalectwie emocjonalnym jest niezla zaslona dymna, jak widac mozna sie na to
      zlapac
      • pusta_kobieta Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 22:15
        no pewnie sobie wymyśliłam, ale skoro toczą się rozmowy o ślubie i dzieciach
        (taki drobny detal), to po prostu chciałabym wiedzieć czy warto w przypadku
        człowieka który nie był zaangażowany emocjonalnie w żaden związek z kobietą
        ryzykować, angażować się, powiedzieć, że ja jestem w stanie zakochać się, nawet
        w przypadku małżeństwa "z rozsądku"
        • kontik_71 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 22:17
          Jest jescze cos takiego jak strach przed PRZYZNANIEM SIE do uczuc...Istnieja
          faceci, ktorzy pokazanie uczuc uznaja za slabosc i odkrycie swojego miekkiego
          kawalka...
        • avital84 Re: kalectwo emocjonalne 26.05.07, 22:38
          A wolałabyś żeby był rozwodnikiem z dwojką dzieci, który
          bardzo kochał i się sparzył?
          Nie szukaj problemu tam gdzie gonie ma. Zawsze możesz być tą pierwszą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka