Dodaj do ulubionych

Dlaczego faceci nie chcą się żenić?

31.05.07, 13:18
Załóżmy, że związek trwa 2,5 roku, wszystko jest ok., facet twierdzi, że chce
być z tą dziewczyną ale nie chce się żenić! Mówi, że taki układ mu odpowiada!
Co o tym sądzić?
Obserwuj wątek
    • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:20
      A w jakim oni sa wieku???
    • qw994 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:24
      Że taki układ mu odpowiada. Jakie korzyści miałby z małżeństwa? Zwłaszcza jesli
      ze soba mieszkają? Żadne.
      • monika.ello Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:32
        Chyba boją się utraty wolności. A jeśli mieszkają razem to przecież żyją jak po
        ślubie no i zawsze można się rozstać.
    • an_kama Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:25
      ja w tej kwestii zgadzam się z facetami,
      mnie też się nie śpieszy do ślubu.
    • ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:26
      Ja jestem tyle w zwiazku i mój facet ciągle mówi o ślubie tym bardziej że wie,
      że ja o nim marzę.
      W tym roku zaręczyny , Slub w 2010 roku... Wszystko zaplanowane... budowa
      domu, limuzyna...goście ...dzieci...
      Może twój facet nie czuje potrzeby założenia rodziny... Wiesz młodzi faceci to
      tylko samochody ...i o niczym wiecej nie myślą.
      Powiec mu ze nie zamierzasz być stara panna do cholery>>
      • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:27
        Macie zaplanowane zaręczyny???
        To chyba wymysł naszych czasów...
        • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:28
          Tez mi sie wydawało że to tak troszkę bardziej spontaniczne powinno być... a
          jesli zaplanowane to tylko przez jedną stronę :D
          • ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:30
            źle to ujęłam...
            Nie wiem jak On zamierza mi sie oświadczyć...
            Zaplanowaliśmy co będzie po naszych zaręczynach... Przyjęcie i podzielenie się
            nowina z rodziną...
            • listekklonu Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:26
              Hihih, moja koleżanka nawet pierścionek sobie sama w sklepie wybierała.
              Co się porobiło z zaręczynami...
              • m_agilla Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 21:00
                Teraz to normalne. Znam przynajmniej 5 par, gdzie dziewczyna sama wybierała
                sobie pierścionek ;)
        • ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:28
          poprostu chcemy zeby było jak najpiekniej...To coś złego?
          • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:30
            Nie, no nic złego.
            Ale dla mnie najpiękniej było jak o tym nic nie wiedziałam.
            Nie ja planowałam - i było super.
          • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:30
            nic złego, bardzo fajnie...
            nakważniejsze że nie wymuszone przez nikogo
            tylko wynikające z prawdziej miłości i chęci...
            gdzie pozanałas swojego faceta, to sie tam przejdę :p
            • ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:32
              Sam mnie znalazł...
              Otwórz oczy Może na Ciebie też juz czeka ten odpowiedni
      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:12
        ana9942 napisała:

        > Powiec mu ze nie zamierzasz być stara panna do cholery>>

        Moja A. Tak mi powiedziała. Zobaczyła, jak w tym momenmcie zamykają sięza mną
        drzwi. Od tej pory nie używa tego argumentu :)
        • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:38
          To biedna ta Twoja A.
          I co - dalej trwa wasz zwiazek?
          • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 07:42
            ewik_75 napisała:

            > To biedna ta Twoja A.
            EEE tam. Ona nie narzeka. W każdym razie nie ponad miarę :)
            > I co - dalej trwa wasz zwiazek?
            W najlepsze :)
            • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 08:55
              lupus76 napisał:


              > > To biedna ta Twoja A.
              > EEE tam. Ona nie narzeka. W każdym razie nie ponad miarę :)


              Tiaaaa....
              No to tym bardziej biedna - nawet ponarzekać nie może... ;)

              > > I co - dalej trwa wasz zwiazek?
              > W najlepsze :)

              Pogratulować.
              Tobie.
              • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 10:43
                ewik_75 napisała:

                > lupus76 napisał:
                >
                >
                > Tiaaaa....
                > No to tym bardziej biedna - nawet ponarzekać nie może... ;)
                >
                Może. Z tym, że ma świadomość, że to nic nie da.

                > > W najlepsze :)
                >
                > Pogratulować.
                > Tobie.
                Dziękuję. Ale wstrzymaj się z gratulacjami, dopóki nie stworzę haremu.
                • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:20
                  lupus76 napisał:


                  > Może. Z tym, że ma świadomość, że to nic nie da.

                  To tym bardziej biedna...
                  Co ona w Tobie widzi?

                  > Dziękuję. Ale wstrzymaj się z gratulacjami, dopóki nie stworzę haremu.

                  Daj znać, jak już osiągniesz swój cel.
                  Ale bądź gotów na atak moherowej Służby Obrony Moralności Narodu ;))
                  jak nic wkrótce powstanie, a sąsiedzi zawistni są...

                  I skończysz jak King z piosenki T-Love ;)
                  • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:31
                    ewik_75 napisała:

                    >>
                    > To tym bardziej biedna...
                    > Co ona w Tobie widzi?
                    >
                    Pewnie to, czego Ty nie jesteś w stanie dostrzec :)


                    > > Dziękuję. Ale wstrzymaj się z gratulacjami, dopóki nie stworzę haremu.
                    >
                    > Daj znać, jak już osiągniesz swój cel.
                    > Ale bądź gotów na atak moherowej Służby Obrony Moralności Narodu ;))
                    > jak nic wkrótce powstanie, a sąsiedzi zawistni są...

                    Zamieszkam wśród Talibów. U nich to norma :)
                    >
                    > I skończysz jak King z piosenki T-Love ;)
                    Nie, z papieżem całować się nie będę :)
                    Raczej, jak jeden z 2 000 000 z piosenki El dópy...
                    • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:30
                      lupus76 napisał:

                      > Pewnie to, czego Ty nie jesteś w stanie dostrzec :)

                      To, ze ja tego nie dostrzegam, to nie znaczy, ze jest co dostrzegac...
                      Może się bidna łudzi... ;)
                      Mogę też się - rzecz jasna - mylić..
                      Co nie zmienia faktu, że jej współczuję...

                      >
                      > Zamieszkam wśród Talibów. U nich to norma :)

                      Oooo - to będziesz potrzebować dżo szczęscia.


                      > Nie, z papieżem całować się nie będę :)

                      Tu Ci rozumiem - nie jest też w moim typie...
                      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 08:04
                        ewik_75 napisała:

                        >> To, ze ja tego nie dostrzegam,

                        Znaczy tyle, że nie dostrzegasz. I nic więcej. Moja A. jest po prostu bardziej
                        sposrzegawcza :P
                        > Może się bidna łudzi... ;)

                        Pozbawiłem ją wszelkich złudzeń. I wydaje mi się, że to już do niej dotarło.
                        Choćpewności oczywiście nie mam...

                        > Mogę też się - rzecz jasna - mylić..

                        Na to wygląda.
                        > Co nie zmienia faktu, że jej współczuję...

                        Nie trzeba. Doprawdy nie jest tak czarno, jak Ci się wydaje, że jest.
                        >
                        > >
                        > > Zamieszkam wśród Talibów. U nich to norma :)
                        >
                        > Oooo - to będziesz potrzebować dżo szczęscia.
                        >
                        Noooo - urodziłem się w niedzielę :)
      • pink.girl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:48
        Reety, jacy jesteście poukładani!.
    • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:33
      mamy po 30 lat i to mnie martwi, że nie mysli przyszlościowo :( mówi, że
      narazie nie chce zakładać rodziny i mieć dzieci a ja uważam, że to najwyższy
      czas.
      • ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:34
        To przykre>
      • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:35
        aha i mieszkamy razem :)boi się utroty wolności tylko nie przyznaje sie do
        tego. Lubi sobie poimprezować a rodzina na pewno by to zmieniła.
        • ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:37
          Skoro mieszkacie razem to ON juz ma to co by chciał... Sex...obiadki ...poranne
          budzenie się przy tobie...
          Może postaw jakieś ukltimatum i powiedz otwarcie czego pragniesz
      • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43
        Chcemy dobrze a potem zbieramy konsekwencje tego.
        Nasze matki i babki nie chcialy czy nie miały możliwości mieszkania przed
        ślubem i nie było problemu ze zwlekaniem.
        A teraz, można mieszkać, nie mieszkać, jest seks, nie ma seksu. Pełna dowolność
        i im się nie spieszy.
        Przykre to.
      • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43
        zobaczymy co powie jak Cię straci?
        będzie kwiczał...
    • gosiaialex Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:36
      ponieważ to zwyczajni tchórze!
      tak wygodniej i bez zobowiązań, zawsze można odejść bez żadnych konsekwencji,
      no nie?
      po co ma się żenić, jeśli mieszka z dziewczyną i żyje jakby byli małżeństwem?
      to jest po części wina kobiet, że za wczasu obnażają się (w przenośni i
      dosłownie) przed partnerami, tak że stają się dla nich mało interesujące, żeby
      nie powiedzieć nudne, więc idą dalej i szukają następnych wrażeń. oczywiście
      nie usprawiedliwiam ich postępowania, też mieszkałam z moim mężem 3 miesiące
      pod jednym dachem, zanim się pobraliśmy, ale mam akurat faceta, który jest
      osobą poważnie traktującą życie i szanującą mnie. moim zdaniem, mężczyzna,
      który korzysta ze wszystkich przywilejów życia razem, a nie jest w stanie
      przejąć odpowiedzialności za tą kobietę, to poprostu facet bez charakteru i bez
      przysłowiowych j...j w spodniach.

      pozdrawiam
      • toska26 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:42
        Ja jestem z moim N. pol roku. Slub zaplanowany za kolejne 5 miesiecy :). Ja sie
        waham czy nie poczekac jeszcze kolejnych paru, moj N. chce teraz :). Nie
        odpowiem Ci na to pytanie - moj jest tego przeciwienstwem :).
    • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:39
      jeszcze za sobą mieszkamy, ale oficjalnie nie jesteśmy ze sobą kazałam mu się
      wyprowadzić i żyć sobie jak mu wygodnie, ale to bardzo przykre :( on ciągle się
      zastanawia ale jakoś nie może biedak podjąć decyzji, może jak się wyprowadzi i
      zacznie samodzielnie żyć to sobie uświadomi - pożyjemy zobaczymy, szkoda, fajny
      facet z niego
    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:39
      Pokaż mi korzyści, które mężczyzna odnosi z zawarcia małżeństwa, a potem spytaj
      jeszcze raz :)
      • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:41
        jesteście egiostami!!! chyba naturalne jest to, że się zakłada rodzinę!!! i nie
        trzeba szukać korzyści!!! ale Wy wolicie wygodę.....
        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:47
          atat54 napisała:

          > jesteście egiostami!!! chyba naturalne jest to, że się zakłada rodzinę!!! i
          nie
          >
          > trzeba szukać korzyści!!! ale Wy wolicie wygodę.....
          Piłeczkę można odbić - jesteście egoistkami, bo szukacie stabilizacji naszym
          kosztem...
          Ja tylko pytam, jakie korzyści odniosę zawierając związek małżeński?
          • eeela Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:34
            > Ja tylko pytam, jakie korzyści odniosę zawierając związek małżeński?
            >

            A to nie ty kiedys na forum Mezczyzna wypisales cala litanie korzysci i
            przywilejow wynikajacych z zawarcia malzenstwa? :-)
            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 07:34
              eeela napisała:

              >> A to nie ty kiedys na forum Mezczyzna wypisales cala litanie korzysci i
              > przywilejow wynikajacych z zawarcia malzenstwa? :-)
              >
              >
              Jeśli były to korzyści, które odnoszą kobiety - to całkiem możliwe. Jeśli było
              tam coś napisane, że mężczyźni odnoszą korzyści - to musiał być jakiśinny
              lupus :)
              • eeela Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 11:47
                To bylo o korzysciach dla mezczyzn.

                Moze to ktos inny rzeczywiscie byl, raczej jakis zonaty facet. Ze tez nie moge
                sobie przypomniec, calkiem ladna ta litania byla :-)
        • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 08:47
          > jesteście egiostami!!!

          Ty za to chcesz małżeństwa nie z egoistycznych pobudek...

          >chyba naturalne jest to, że się zakłada rodzinę!!!

          Nie.

          >i nie trzeba szukać korzyści!!!

          Skoro korzyści brak to po co to robić ?

          >ale Wy wolicie wygodę.....

          A ty chcesz małżeństwa bo tak będzie ci niewygodnie ??
          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:36
            silic napisał:

            > Skoro korzyści brak to po co to robić ?

            ????

            Korzyści ???

            Korzyści to z inwestycji można mieć.
            Albo zmiany pracy.

            Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie W
            CELU. Jeśli facet pyta "a co z tego będę miał" to zasługuje tylko a to, żeby
            pokazać mu drzwi....
            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 07:46
              ewik_75 napisała:

              >
              > Korzyści to z inwestycji można mieć.
              > Albo zmiany pracy.
              >
              > Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych,
              Czy nie można mówić o korzyściach w sensie emocji i uczucia???

              Z POWODU a nie W CELU.
              Socjologowie rodziny dziwni jacyś są. I ustawodawcy też... Twierdzą, że jednak
              w celu.

              Jeśli facet pyta "a co z tego będę miał" to zasługuje tylko a to, żeby
              pokazać mu drzwi....

              Jeśli kobieta myśląc o korzyściach widzi tylko dobra materialne - dla owego
              faceta jest to najlepsze z możliwych wyjść :)
              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 08:56
                lupus76 napisał:


                > Czy nie można mówić o korzyściach w sensie emocji i uczucia???

                Można.
                Tylko czemu o tym nie wspominacie?
                Mówicie w kontekscie małżeństwa tylko o kasie, rozwodzie, podziale majątku.


                > Socjologowie rodziny dziwni jacyś są. I ustawodawcy też... Twierdzą, że
                jednak
                > w celu.

                Ważne, co Wy twierdzicie, nie socjologowie czy ustawodawcy.
                To Wy podejmujecie decyzję - pobrać sie czy nie - nie osoby trzecie.


                > Jeśli kobieta myśląc o korzyściach widzi tylko dobra materialne - dla owego
                > faceta jest to najlepsze z możliwych wyjść :)

                A skąd założenie, że tylko takie widzi?
                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 10:53
                  ewik_75 napisała:

                  > lupus76 napisał:
                  >
                  >
                  > Można.
                  > Tylko czemu o tym nie wspominacie?
                  My nie wspominamy??? Cały czas mówimy przede wszystkim właśnie otakich
                  korzyściach. Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej
                  materialistycznie do życia :)
                  >
                  >
                  > Ważne, co Wy twierdzicie, nie socjologowie czy ustawodawcy.
                  > To Wy podejmujecie decyzję - pobrać sie czy nie - nie osoby trzecie.

                  My jesteśmy socjologiem i siłą rzeczy potwierdzamy opinię innych,
                  eybitniejszych od nas socjologów. A z ustawodawcą dyskutować nie sposób. Co
                  najwyżej raz na 4 lata przy urnie.
                  >
                  >
                  > > Jeśli kobieta myśląc o korzyściach widzi tylko dobra materialne - dla owe
                  > go
                  > > faceta jest to najlepsze z możliwych wyjść :)
                  >
                  > A skąd założenie, że tylko takie widzi?

                  Bo tylko o takich mówi...
                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:25
                    lupus76 napisał:


                    > My nie wspominamy??? Cały czas mówimy przede wszystkim właśnie otakich
                    > korzyściach.

                    Cały czas mówicie tylko o:
                    1/ utrudnionym rozstaniu
                    2/ podziale majątku
                    3/ kasie
                    4/ obawach, że was kobieta oskubie.

                    nie zauważyłam nic o uczuciach.

                    Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej
                    > materialistycznie do życia :)

                    nie sądzę.
                    To Wy się boice wejść we wspólnotę majątkową, nie kobiety ;)



                    > My jesteśmy socjologiem i siłą rzeczy potwierdzamy opinię innych,
                    > eybitniejszych od nas socjologów.

                    A nie możecie mieć opinii swojej, jako lupus, a nie jako socjolog?

                    A z ustawodawcą dyskutować nie sposób. Co
                    > najwyżej raz na 4 lata przy urnie.

                    No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;)


                    > > A skąd założenie, że tylko takie widzi?
                    >
                    > Bo tylko o takich mówi...

                    A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające?
                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:37
                      ewik_75 napisała:

                      > lupus76 napisał:
                      >
                      >
                      > > My nie wspominamy??? Cały czas mówimy przede wszystkim właśnie otakich
                      > > korzyściach.
                      >
                      > Cały czas mówicie tylko o:
                      > 1/ utrudnionym rozstaniu

                      To są właśnie nerwy, czyli koszty emocjonalne...

                      > 2/ podziale majątku
                      > 3/ kasie
                      > 4/ obawach, że was kobieta oskubie.

                      To mnie wisi. Ale jak każde pracuje na siebie - to jest uczciwy układ :)
                      >
                      > nie zauważyłam nic o uczuciach.
                      >
                      Spróbuj sięb ardziej wczytać, może się uda :)


                      > Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej
                      > > materialistycznie do życia :)
                      >
                      > nie sądzę.

                      A ja tak. I takie nasze zbójeckie prawo, żeby mieć odmienne poglądy.

                      > To Wy się boice wejść we wspólnotę majątkową, nie kobiety ;)

                      Kobiety też. Nawet z tego forum. Tylko muszą mieć więcej. Wtedy momentalnie
                      pojawia się wątek "Intercyza - tak, czy nie?"
                      >
                      >
                      > > My jesteśmy socjologiem i siłą rzeczy potwierdzamy opinię innych,
                      > > eybitniejszych od nas socjologów.
                      >
                      > A nie możecie mieć opinii swojej, jako lupus, a nie jako socjolog?

                      Mamy. tylko, że ona jest spójna z socjologiem. TTak się złożyło, że nie
                      wybierałem tych studiów pod wpływem panującej mody, tylko żeby zgłębić swoje
                      zainteresowania :)
                      >
                      > A z ustawodawcą dyskutować nie sposób. Co
                      > > najwyżej raz na 4 lata przy urnie.
                      >
                      > No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;)
                      >
                      Obecny - nic :)




                      >
                      > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające?
                      Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kiedyś
                      przerabialiśmy, pamiętasz?
                      • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:51
                        lupus76 napisał:


                        >
                        > To są właśnie nerwy, czyli koszty emocjonalne...

                        Nie ma korzyści - o których sam wspominałeś, ze są ważne - bez kosztów.


                        > To mnie wisi. Ale jak każde pracuje na siebie - to jest uczciwy układ :)

                        a jak oboje pracują na wydatki wspólne, a resztę wydają na siłe wg własnego
                        widzi misię ?


                        > Spróbuj sięb ardziej wczytać, może się uda :)

                        Jeśli nawet, to zapewne wspominka na ten temat utonie w powodzi agrumentów o
                        charakterze materialnym...

                        >
                        > > Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej
                        > > > materialistycznie do życia :)
                        > >
                        > > nie sądzę.
                        >
                        > A ja tak. I takie nasze zbójeckie prawo, żeby mieć odmienne poglądy.

                        Pewnie, tak jak moje - nie zgadzać się. Skoro jednak istnieje rozbieżnosc, to
                        pozbyłam się tego "nie ma co się oszukiwać", które ma za zadania podkreślenie
                        nieomylności i pewności Twojego stwierdzenia...

                        >
                        > Kobiety też. Nawet z tego forum. Tylko muszą mieć więcej. Wtedy momentalnie
                        > pojawia się wątek "Intercyza - tak, czy nie?"

                        To w czym problem?
                        Wy sie boicie, kobiety tez - [podpisujecie inetrcyze i już. nie ma tgeo
                        argumentu.

                        > Mamy. tylko, że ona jest spójna z socjologiem.


                        I w kwestii tak intymnej jak małżenstwo powołujesz się na innych socjologów? w
                        jakim celu?


                        > >
                        > > No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;)
                        > >
                        > Obecny - nic :)

                        nie pytałam o obecnego...
                        Pytałam ogólnie o ustawodowcę jako ciało prawne bez względu na skład, które to
                        ciało wydało z siebie prawo rodzinne i cywilne, które w obecnym kształcie
                        stanowi ramy prawne dla związku małżeńskiego.

                        > > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające?
                        > Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kiedyś
                        > przerabialiśmy, pamiętasz?

                        pamiętam, że dystkutowaliśmy.
                        ale na potrzeby tej dyskusji mógłbyś przypomnieć i odpowiedzieć również na
                        drugi człon tego pytania - czemu te "korzyści" nie są dla Ciebie wystarczające.

                        >
                        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:21
                          ewik_75 napisała:

                          > lupus76 napisał:
                          >
                          >
                          > Nie ma korzyści - o których sam wspominałeś, ze są ważne - bez kosztów.
                          >
                          Yyyyy Możesz trochę jaśniej?

                          To mnie wisi. Ale jak każde pracuje na siebie - to jest uczciwy układ :)
                          >
                          > a jak oboje pracują na wydatki wspólne,

                          To jest oczywiste...

                          a resztę wydają na siłe wg własnego widzi misię ?

                          No ale po co wydawać cokolwiek na siłę???
                          >
                          > > Spróbuj sięb ardziej wczytać, może się uda :)
                          >
                          > Jeśli nawet, to zapewne wspominka na ten temat utonie w powodzi agrumentów o
                          > charakterze materialnym...
                          >
                          Nie tracąc nadziei ponawiam prośbę.

                          > > > Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej
                          > > > > materialistycznie do życia :)
                          > > >
                          > > > nie sądzę.
                          > >
                          > > A ja tak. I takie nasze zbójeckie prawo, żeby mieć odmienne poglądy.
                          >
                          > Pewnie, tak jak moje - nie zgadzać się. Skoro jednak istnieje rozbieżnosc, to
                          > pozbyłam się tego "nie ma co się oszukiwać", które ma za zadania podkreślenie
                          > nieomylności i pewności Twojego stwierdzenia...
                          >
                          Żadne z moich twierdzeń nie jest nieomylne. Taką cechę uzurpuje sobie (z tego
                          co pamiętam) jedynie papież.

                          > > Kobiety też. Nawet z tego forum. Tylko muszą mieć więcej. Wtedy momentaln
                          > ie
                          > > pojawia się wątek "Intercyza - tak, czy nie?"
                          >
                          > To w czym problem?
                          Nie problem - argument.

                          > Wy sie boicie, kobiety tez - [podpisujecie inetrcyze i już. nie ma tgeo
                          > argumentu.

                          Nie boimy się (a przynajmniej ja) Po prostu straty nijak nie potrafią mi się
                          zbilansować z korzyściami...
                          >
                          >
                          > I w kwestii tak intymnej jak małżenstwo powołujesz się na innych socjologów?
                          w
                          > jakim celu?

                          Ja w małżeństwie nie widzę nic intymnego. Uwarunkowana kulturowa umowa cywilno -
                          prawna. Cóż w tym intymnego? Intymne jest bycie ze sobą. Małżeństwo nie ma tu
                          nic do rzeczy.
                          > > >
                          > > > No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;)
                          > > >
                          > > Obecny - nic :)
                          >
                          > nie pytałam o obecnego...
                          > Pytałam ogólnie o ustawodowcę jako ciało prawne bez względu na skład, które
                          to
                          > ciało wydało z siebie prawo rodzinne i cywilne, które w obecnym kształcie
                          > stanowi ramy prawne dla związku małżeńskiego.


                          >
                          > > > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające?
                          > > Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kiedyś
                          > > przerabialiśmy, pamiętasz?
                          >
                          > pamiętam, że dystkutowaliśmy.
                          > ale na potrzeby tej dyskusji mógłbyś przypomnieć i odpowiedzieć również na
                          > drugi człon tego pytania - czemu te "korzyści" nie są dla Ciebie
                          wystarczające.
                          >
                          > >
                          • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:27
                            > > nie pytałam o obecnego...
                            > > Pytałam ogólnie o ustawodowcę jako ciało prawne bez względu na skład, któ
                            > re
                            > to
                            > > ciało wydało z siebie prawo rodzinne i cywilne, które w obecnym kształcie
                            >
                            > > stanowi ramy prawne dla związku małżeńskiego.

                            No właśnie o to mi chodzi, że to prawo ma taki, a nie inny kształt. Widzisz
                            KRiO powstał w czasach zamierzchłych, zeby bronić interesów słabszych
                            jednopstek w społeczeństwie, tzn kobiet i dzieci. Teraz po wyemancypowaniu
                            kobiet - KRiO rodzi niejako naduprawnioną pozycję kobiety w małżeństwie, czyli
                            naruszona jest zasada homeostazy. I dlatego nie ma sensu wikłać się w
                            niekorzystne dla siebie umowy.
                            >
                            >
                            > >
                            > > > > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające
                            > ?
                            > > > Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kie
                            > dyś
                            > > > przerabialiśmy, pamiętasz?
                            > >
                            > > pamiętam, że dystkutowaliśmy.
                            > > ale na potrzeby tej dyskusji mógłbyś przypomnieć i odpowiedzieć również n
                            > a
                            > > drugi człon tego pytania - czemu te "korzyści" nie są dla Ciebie
                            > wystarczające.

                            Ja w zawarciu związku małżeńskie nie widzę dla siebie żadnych korzyści.
                            >
                            >
                            • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:23
                              lupus76 napisał:

                              > Ja w zawarciu związku małżeńskie nie widzę dla siebie żadnych korzyści.

                              To już ustaliliśmy.
                              To po prostu jeszcze nie to... ;)
                              • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:52
                                ewik_75 napisała:

                                >
                                >
                                > To już ustaliliśmy.
                                > To po prostu jeszcze nie to... ;)
                                Nie "jeszcze". Na pewno :)
                                • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:41
                                  lupus76 napisał:

                                  > > To już ustaliliśmy.
                                  > > To po prostu jeszcze nie to... ;)
                                  > Nie "jeszcze". Na pewno :)


                                  Tym bardziej.
                                  Skoro to "na pewno nie to" to tym bardziej "jeszcze nie to", nie sądzisz?
                                  • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:24
                                    ewik_75 napisała:

                                    > lupus76 napisał:
                                    >
                                    >> > Nie "jeszcze". Na pewno :)
                                    >
                                    >
                                    > Tym bardziej.
                                    > Skoro to "na pewno nie to" to tym bardziej "jeszcze nie to", nie sądzisz?

                                    Nie sądzę. "Jeszcze" zakłada, że "kiedyś tam, być może". "Na pewno" taką
                                    ewentualność odrzuca :)
                                    • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:30
                                      lupus76 napisał:


                                      > > Tym bardziej.
                                      > > Skoro to "na pewno nie to" to tym bardziej "jeszcze nie to", nie sądzisz?
                                      >
                                      > Nie sądzę. "Jeszcze" zakłada, że "kiedyś tam, być może". "Na pewno" taką
                                      > ewentualność odrzuca :)


                                      To zależy.
                                      Jeśli na moje "to jeszcze nie ta" odpowiadasz "na pewno nie", to znaczy to
                                      tyle, co: "TO NA PEWNO NIE TA".

                                      Jeżeli chciałeś ująć coś innego, to źle skonstruowałeś odpowiedz ;)


                                      A poza tym - jedyna pewna rzecz na tym najpiękniejszym z poznanych obecnie
                                      swiatów to to, że kiedyś umrzemy....

                                      >
                                      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:41
                                        ewik_75 napisała:

                                        > lupus76 napisał:
                                        >

                                        >
                                        >
                                        > To zależy.
                                        > Jeśli na moje "to jeszcze nie ta"

                                        Odpowiadam na "to jeszcze nie to" A to zasadnicza różnica.

                                        odpowiadasz "na pewno nie", to znaczy to
                                        > tyle, co: "TO NA PEWNO NIE TA".
                                        >
                                        > Jeżeli chciałeś ująć coś innego, to źle skonstruowałeś odpowiedz ;)
                                        >
                                        j.w.
                                        > A poza tym - jedyna pewna rzecz na tym najpiękniejszym z poznanych obecnie
                                        > swiatów to to, że kiedyś umrzemy....
                                        i zdecydowanie najoptymistyczniejsza, wbrew pozorom :)
                                        >
                                        > >
                          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:31
                            lupus76 napisał:

                            > Yyyyy Możesz trochę jaśniej?

                            Mogę.
                            Korzyści generują koszty.
                            nie ma korzysci bez kosztów tudzież ryzyk.
                            Korzyści emocjonalne oznaczają koszty emocjonalne.


                            > a resztę wydają na siłe wg własnego widzi misię ?
                            >
                            > No ale po co wydawać cokolwiek na siłę???

                            Błąd - nie wiem, dlaczgeo mi się tam "na siłę" zaplątało...
                            Oboje wydają całą resztę jak chcą, that's the point.


                            > Żadne z moich twierdzeń nie jest nieomylne.

                            Suuuper ;) Wcześniejsze zdanie jednak, zaczynajace się od "Nie ma co się
                            oszukiwac, że….." mogłoby być tak odebrane. Może dopisuj przypisy a propos
                            możliwej omyslności ;))))


                            > Nie problem - argument.

                            Żaden.
                            Już to wyjasniliśmy - inetrcyza i już.
                            Wspólne wydatki - razem, reszta - wg uznania...
                            Więc co to za argument?


                            >
                            > Nie boimy się (a przynajmniej ja) Po prostu straty nijak nie potrafią mi się
                            > zbilansować z korzyściami...


                            Obyś kiedyś nie bilnasował - to nie biznes plan - tylko po prostu chciał... ;)


                            > Ja w małżeństwie nie widzę nic intymnego.

                            I to jest wg mnie co najmniej dziwne... Najbliższy możliwy związek dwojga
                            ludzi, na tyle nierozerwalny, an ile to dziś możłiwe.. Cholernie intymna
                            sprawa. !

                            Uwarunkowana kulturowa umowa cywilno
                            > -
                            > prawna. Cóż w tym intymnego?

                            Umowa jest nad tym wszystkim, jest narzędziem do zawarcia związku małżeńskiego.
                            Małżeństwo nie równa się umowa.
                            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 13:03
                              ewik_75 napisała:

                              > lupus76 napisał:
                              >
                              > > Yyyyy Możesz trochę jaśniej?
                              >
                              > Mogę.
                              > Korzyści generują koszty.
                              > nie ma korzysci bez kosztów tudzież ryzyk.
                              > Korzyści emocjonalne oznaczają koszty emocjonalne.
                              >
                              No to ja właśnie o tym. Widzę spore koszty emocjonalne bez żadnycxh korzyści.

                              > > No ale po co wydawać cokolwiek na siłę???
                              >
                              > Błąd - nie wiem, dlaczgeo mi się tam "na siłę" zaplątało...
                              > Oboje wydają całą resztę jak chcą, that's the point.
                              No dokładnie. I agree.
                              >
                              > > Żadne z moich twierdzeń nie jest nieomylne.
                              >
                              > Suuuper ;) Wcześniejsze zdanie jednak, zaczynajace się od "Nie ma co się
                              > oszukiwac, że….." mogłoby być tak odebrane. Może dopisuj przypisy a propo
                              > s
                              > możliwej omyslności ;))))
                              "Nie bedę się oszukiwał, że" jeśli wolisz.
                              >
                              > > Nie problem - argument.
                              >
                              > Żaden.
                              > Już to wyjasniliśmy - inetrcyza i już.
                              > Wspólne wydatki - razem, reszta - wg uznania...
                              > Więc co to za argument?
                              Argument pojawia sięw miejscu, w którym kobieta ma wyższy status materialny,
                              niż mężczyzna (dodajmy wyraźnie wyższy) z całą pewności bedzie chciała
                              intercyzy. W przeciwnym przypadku - mozna z dużym prawdopodobieństwem założyć,
                              że znajdzie się tu wątek - "On mnie nie kocha - chce intercyzy". Albo podobny.
                              Co dowodzi komercjalnego podejścia kobiet do tej kwestii.
                              >
                              > >
                              > > Nie boimy się (a przynajmniej ja) Po prostu straty nijak nie potrafią mi
                              > się
                              > > zbilansować z korzyściami...
                              >
                              >
                              > Obyś kiedyś nie bilnasował - to nie biznes plan - tylko po prostu chciał... ;)

                              No niestety u mnie nie działa zasada "mądrzejszy głupszemu ustępuje" i serce
                              zawsze musi uznać rację mózgu.
                              >
                              >
                              > > Ja w małżeństwie nie widzę nic intymnego.
                              >
                              > I to jest wg mnie co najmniej dziwne... Najbliższy możliwy związek dwojga
                              > ludzi, na tyle nierozerwalny, an ile to dziś możłiwe.. Cholernie intymna
                              > sprawa. !
                              W tym miejscu "polecę Silicem": małżeństwo, to tylko umowa. Związek dwojga
                              ludzi jest intymny, ale małżeństwo nijak ma siędo tego.

                              > Uwarunkowana kulturowa umowa cywilno
                              > > -
                              > > prawna. Cóż w tym intymnego?
                              >
                              > Umowa jest nad tym wszystkim, jest narzędziem do zawarcia związku
                              małżeńskiego.
                              Narzedziem jest pióro. Umowa tworzy ramy...
                              >
                              > Małżeństwo nie równa się umowa.
                              Konkubinat nie równa sięumowa (w sensie prawnym) Małżeństwo się równa :)
                              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:47
                                lupus76 napisał:


                                > No to ja właśnie o tym. Widzę spore koszty emocjonalne bez żadnycxh korzyści.
                                >

                                To już potwierdziliśmy.
                                To prostu na pewno nie to ;)

                                > Argument pojawia sięw miejscu, w którym kobieta ma wyższy status materialny,
                                > niż mężczyzna (dodajmy wyraźnie wyższy)


                                Uogólniasz.
                                Nieprawda, kobiety coraz częsciej rozumieją, ze intercyza nie równa się brak
                                uczucia...

                                >
                                > No niestety u mnie nie działa zasada "mądrzejszy głupszemu ustępuje" i serce
                                > zawsze musi uznać rację mózgu.


                                Tylko widać, ten mózg nie zawsze madzrejszy jest...
                                Tak z boku patrząc ;)


                                > W tym miejscu "polecę Silicem": małżeństwo, to tylko umowa. Związek dwojga
                                > ludzi jest intymny, ale małżeństwo nijak ma się do tego.

                                nie, umowę podpisuje się po to, zeby zawrzec ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. Jest to związek
                                dwojga małżonków, potwierdzony prawnie.

                                > Narzedziem jest pióro. Umowa tworzy ramy...

                                A nie. Pióro jest narzędziem do sporządzenia umowy, tudzież jej podpisania.
                                Umowa sama w sobie jest narzędziem do zawarcia AKTU małżeństwa


                                > Konkubinat nie równa sięumowa (w sensie prawnym) Małżeństwo się równa :)

                                Już to wyjaśniłam wyżej.
                                ;)
                                Inteligentna z Ciebie bestia, więć powinieneś zrozumieć.

                                >
                                >
                                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:32
                                  ewik_75 napisała:

                                  > lupus76 napisał:
                                  >
                                  >
                                  >>
                                  > To już potwierdziliśmy.
                                  > To prostu na pewno nie to ;)
                                  Cieszę się, że mamy harmonię spojrzeń na tąsprawę :)

                                  > > Argument pojawia sięw miejscu, w którym kobieta ma wyższy status material
                                  > ny,
                                  > > niż mężczyzna (dodajmy wyraźnie wyższy)
                                  >
                                  >
                                  > Uogólniasz.
                                  > Nieprawda, kobiety coraz częsciej rozumieją, ze intercyza nie równa się brak
                                  > uczucia...

                                  Coraz częściej, ale ciągle rzadko...

                                  > > No niestety u mnie nie działa zasada "mądrzejszy głupszemu ustępuje" i se
                                  > rce
                                  > > zawsze musi uznać rację mózgu.
                                  >
                                  >
                                  > Tylko widać, ten mózg nie zawsze madzrejszy jest...
                                  > Tak z boku patrząc ;)

                                  On może nie jest mądry. Ale od serca zawsze mądrzejszy :)

                                  > > W tym miejscu "polecę Silicem": małżeństwo, to tylko umowa. Związek dwojg
                                  > a
                                  > > ludzi jest intymny, ale małżeństwo nijak ma się do tego.


                                  > nie, umowę podpisuje się po to, zeby zawrzec ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. Jest to
                                  związek
                                  >
                                  > dwojga małżonków, potwierdzony prawnie.

                                  Małżeństwo, to również stan w którym 2 strony tkwią, bo tak im wygodnie, bądź
                                  majątaki inters. Nawet gdy dawno już przestało byćzwiązkiem ex definitione. Ten
                                  stan trzym się tylko na mocy prawa...

                                  > > Narzedziem jest pióro. Umowa tworzy ramy...
                                  >
                                  > A nie. Pióro jest narzędziem do sporządzenia umowy, tudzież jej podpisania.
                                  > Umowa sama w sobie jest narzędziem do zawarcia AKTU małżeństwa

                                  A niech Ci będzie. Nie będę kruszył kopii

                                  > > Konkubinat nie równa sięumowa (w sensie prawnym) Małżeństwo się równa :)
                                  >
                                  > Już to wyjaśniłam wyżej.
                                  > ;)
                                  > Inteligentna z Ciebie bestia, więć powinieneś zrozumieć.
                                  Myślę, ze powyzej uwidoczniłem Ci tą różnicę. W małżeństwo wbrew pozorom nie
                                  musi oznaczać związku - konkubinat tak :). Natomiast immanentną cechą młżeństwa
                                  jest właśnie zawarcie umowy na gruncie prawa cywilnego.
                                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 15:31
                                    lupus76 napisał:



                                    > Małżeństwo, to również stan w którym 2 strony tkwią, bo tak im wygodnie, bądź
                                    > majątaki inters.


                                    Skoro jest im tak wygodniej, albo mają interes, to widać istnieje coś, co ich
                                    łaczy. To mogą byc dzieci, wspólne mieszkanie, kredyt do spłacenia, albo to ze
                                    ona swietnie gotuje i oon nie chce z tego zrezygnowac. Czyli istnieje JAKIŚ
                                    zwiazek, choc niekoniecznie jest to zwiazek oparty na uczuciu....

                                    Gbyby tego zwiazku nie bylo, to byc razem nie byloby im wygodniej ani nie mieli
                                    by w tym interesu....

                                    Tak więc małzeństwo jakimś zwiazkiem jest.


                                    > Myślę, ze powyzej uwidoczniłem Ci tą różnicę. W małżeństwo wbrew pozorom nie
                                    > musi oznaczać związku - konkubinat tak :).


                                    Myślę, ze wyzej uwidoczniłam, ze małżeństwo ZAWSZE oznacza zwiazek ;) Jakis,...
                                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 13:08
                                      ewik_75 napisała:

                                      > lupus76 napisał:
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > Skoro jest im tak wygodniej, albo mają interes, to widać istnieje coś, co ich
                                      > łaczy. To mogą byc dzieci, wspólne mieszkanie, kredyt do spłacenia, albo to
                                      ze
                                      > ona swietnie gotuje i oon nie chce z tego zrezygnowac. Czyli istnieje JAKIŚ
                                      > zwiazek,

                                      Żaden związek. Jest presja rodziny, albo brak drugiego mieszkania, żeby można
                                      się było wyprowadzić. Tak jak w poprzednim pości napisałem - interes. I to ten
                                      najgorszy - ekonomiczny. Ot - taka społka oparta na przepsach prawa cywilnego.
                                      A spółka nie oznacza związku, prawda?
                                      >
                                      >
                                      > > Myślę, ze powyzej uwidoczniłem Ci tą różnicę. W małżeństwo wbrew pozorom
                                      > nie
                                      > > musi oznaczać związku - konkubinat tak :).
                                      >
                                      >
                                      > Myślę, ze wyzej uwidoczniłam, ze małżeństwo ZAWSZE oznacza zwiazek ;)
                                      Jakis,...
                                      No własnie nie zawsze. Nie zawsze nawet na początku - impulsem do zawarcia
                                      małżeństwa może być bowiem tylko interes ekonomiczny jednej ze stron :)
                                      • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 11:29
                                        lupus76 napisał:

                                        >
                                        > Żaden związek. Jest presja rodziny, albo brak drugiego mieszkania, żeby można
                                        > się było wyprowadzić. Tak jak w poprzednim pości napisałem - interes.

                                        To też zwiazek.
                                        \Interes łączy. Taki związek jest po prostu oparty na innych podstawach, ale
                                        tam istnieje często silna relacja między dwiema osobami,ą więc istnieje związek.


                                        > A spółka nie oznacza związku, prawda?

                                        Oznacza.


                                        > No własnie nie zawsze. Nie zawsze nawet na początku - impulsem do zawarcia
                                        > małżeństwa może być bowiem tylko interes ekonomiczny jednej ze stron :)


                                        To też zwiazek. Tylko podstawy ma inne. Nie takie, jaich chciałaby większośc
                                        osób, ale to też zwiazek.


                                        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 06:53
                                          ewik_75 napisała:

                                          > lupus76 napisał:
                                          >
                                          > >
                                          >> To też zwiazek.
                                          > \Interes łączy. Taki związek jest po prostu oparty na innych podstawach, ale
                                          > tam istnieje często silna relacja między dwiema osobami,ą więc istnieje
                                          związek
                                          > .
                                          > Absolutna atrofia interakcji międzyludzkich, to nie związek. Przy takim
                                          podejściu każdą firmęmożnaby mazwaćzwiązkiem. Choć też nie do końca, bo w
                                          firmie ludziew sięprzynajmniej do siebie odzywają.
                                          >
                                          > > A spółka nie oznacza związku, prawda?
                                          >
                                          > Oznacza.
                                          >
                                          No to mamy odmienne wizje związku :)


                                          > > No własnie nie zawsze. Nie zawsze nawet na początku - impulsem do zawarci
                                          > a małżeństwa może być bowiem tylko interes ekonomiczny jednej ze stron :)
                                          >
                                          >
                                          > To też zwiazek. Tylko podstawy ma inne. Nie takie, jaich chciałaby większośc
                                          > osób, ale to też zwiazek.

                                          EEE tam związek - przychodzi swat i pokazuje zasoby majątkowe przyszłego
                                          małżonka, potem podpis w urzędzie i z powrotem do swoich domów. Nawet słowa nie
                                          zamieniają :)
                                          >
                                          >
                                          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 09:10
                                            lupus76 napisał:

                                            > No to mamy odmienne wizje związku :)


                                            Żeby było jasne - to nie jest moja wzija zwiazku - raczej definicja warunku
                                            koniecznego, choć absoultnie - dla mnie - niewystarczającego.
                                            Od paru postów rozmawiamy w zasadzie na temat przypadku skrajnego….
            • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 10:46
              > Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie W
              > CELU.

              Poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Inne akty prawne także.

              Jakież to pobudki emocjonalne mogą przyczynić się do zawarcia aktu małżeństwa ??
              Kocham cię więc podpisz ze mną umowę ? :)))
              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:22
                silic napisał:


                >
                > Poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Inne akty prawne także.

                W jakim celu?

                >
                > Jakież to pobudki emocjonalne mogą przyczynić się do zawarcia aktu
                małżeństwa ?
                > ?
                > Kocham cię więc podpisz ze mną umowę ? :)))

                Tak!
                "Podpisz umowę, że będziesz walczyć o to uczucie i nie pozwolisz mu zgasnąć ot -
                tak. Podpisz i przysięgnij.
                Chcę Cię zdjąć z rynku związkowo-matrymonialnego, zgadzasz się ?"

                O!
                I to są te "korzyści" właśnie.
                jedyne, jakie widzę...

                • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:28
                  > W jakim celu?

                  Bo tam jest o prawach i obowiązkach małżonków.

                  > "Podpisz umowę, że będziesz walczyć o to uczucie i nie pozwolisz mu zgasnąć ot
                  > tak. Podpisz i przysięgnij.
                  > Chcę Cię zdjąć z rynku związkowo-matrymonialnego, zgadzasz się ?"

                  Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś (uczucia,
                  walki, rynku). To wszystko można (raczej należy) obiecać sobie prywatnie, bez
                  uruchamiania aparatu państwowego.
                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:39
                    silic napisał:


                    > Bo tam jest o prawach i obowiązkach małżonków.

                    Prawa i obowiązki wyznaczamy sobie sami.
                    Bo to nasze życie, a nie ustawodawcy.


                    > Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś (uczucia,
                    > walki, rynku).

                    ;) Pocieszny jesteś


                    > To wszystko można (raczej należy) obiecać sobie prywatnie, bez
                    > uruchamiania aparatu państwowego.


                    My to sobie obiecaliśmy prywatnie. Wielokrotnie. A później także w obecności
                    rodziny i przyjaciół. Bo tak chcieliśmy. Machinę też chcieliśmy zaprząc,
                    właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku.
                    Bo choć to nie jest jawnie napisane w tejże umowie, ani w wypowiadanej
                    przysiędze, to takie wywołuje skutki.
                    Ot co.

                    Jeśli facet broni się przed tym rękami i nogami to jest godzien tego, żeby
                    zostawić go i niech szuka dalej, najwidoczniej to nie było to.
                    I należy życzyć mu powodzenia.
                    • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:16
                      > Prawa i obowiązki wyznaczamy sobie sami.

                      Bzdura. Obowiązki i prawa małżonków określa prawo. Możesz sobie zrezygnować z
                      praw, możesz dołożyć obowiazków, ale z obowiazków prawnych nie możesz się wykręcić.

                      >Machinę też chcieliśmy zaprząc,
                      > właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku.

                      Z "rynku" zdejmuje się samemu. Mówisz sobie - nie chcę innego/innej i już. Jeśli
                      potrzebujesz do tego aparatu państwowego, obietnic przed znajomymi, rodziną -
                      to współczuję siły uczuć i zdolności do samodzielnego dotrzymywania zobowiazań.
                      • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:05
                        silic napisał:


                        > Bzdura. Obowiązki i prawa małżonków określa prawo. Możesz sobie zrezygnować z
                        > praw, możesz dołożyć obowiazków, ale z obowiazków prawnych nie możesz się
                        wykrę
                        > cić.

                        I nie zamierzam.
                        Ale prawo między mnie i mojego M wkroczy dopiero wtedy, ktedy wystąpi konflikt
                        wymagajacy takowej interwencji. A taka sytuacja - jestem pewna - nie
                        zaistnieje. Miałam na myśli "obowiązki" jakie mamy wobec siebie w życiu
                        codziennym, bo to jest w moim związku na porządku dziennym w przeciwieństwie do
                        interwencji prawa ;)

                        P.S. Nie unoś się ;)


                        >
                        > Z "rynku" zdejmuje się samemu. Mówisz sobie - nie chcę innego/innej i już.

                        Błąd.
                        Z "rynku" jesteś zdjęty dopiero przez akt małżeński.
                        Tak ten "rynek" działa.

                        Jeśl
                        > i
                        > potrzebujesz do tego aparatu państwowego, obietnic przed znajomymi, rodziną -
                        > to współczuję siły uczuć i zdolności do samodzielnego dotrzymywania
                        zobowiazań.


                        Nie ma powodu.
                        Moja siła uczuć ma się wyśmienicie.
                        Z dotrzymywaniem zobowiązań nie mam problemów.
                        Ani z podejmowaniem......

                        A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ?
                        • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:10
                          >Miałam na myśli "obowiązki" jakie mamy wobec siebie w życiu
                          > codziennym, bo to jest w moim związku na porządku dziennym w przeciwieństwie do
                          > interwencji prawa ;)

                          Nie wiem co miałaś na myśi, wiem co napisałaś. Pokazałem ci , że praw i
                          obowiazków nie wyznaczasz sobie sama i tych wymienionych w KRiO i innych
                          ustawach jesteś zobowiązana przestrzegać. Na tym polega małżeństwo.

                          > Z "rynku" jesteś zdjęty dopiero przez akt małżeński.
                          > Tak ten "rynek" działa.

                          Z rynku zdejmuję się swoją decyzją. Nikt mnie do małżeństwa nie przymusi ani
                          nikt mnie przed nowym związkiem nie zatrzyma.

                          > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ?

                          Oczywiście.

                          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:18
                            silic napisał:


                            > Pokazałem ci , że praw i
                            > obowiazków nie wyznaczasz sobie sama i tych wymienionych w KRiO i innych
                            > ustawach jesteś zobowiązana przestrzegać. Na tym polega małżeństwo.

                            Widzisz, silic, nieprawda.
                            Małżeństwo zupełnie nie na tym polega.
                            Ale masz prawo o tym nie wiedzieć.
                            Jeśli kiedyś się ożenisz, wtedy będziesz się mógł na temat tego, na czym polega
                            małżeństwo, wypowiedzieć z sensem.
                            Teraz tylko teoretyzujesz.


                            > Z rynku zdejmuję się swoją decyzją.

                            Nieprawda.

                            > Nikt mnie do małżeństwa nie przymusi ani
                            > nikt mnie przed nowym związkiem nie zatrzyma.

                            Co nie zmienia powyższego.
                            "Rynek" ma swoje zasady, którymi się kieruje.
                            Nie Ty je ustalasz. Powstały w wyniku wielowiekowej tradycji.


                            > > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ?
                            >
                            > Oczywiście.


                            Taaaaaak?
                            Czyli zobowiązałeś się do małżeństwa? Zaręczyłeś się?
                            Skoro nie masz z tym problemu?

                            Gratulacje !

                            • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:45
                              > Widzisz, silic, nieprawda.
                              > Małżeństwo zupełnie nie na tym polega.

                              Ja się powtórzę - poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Masz poważne braki i
                              wypisujesz głupoty. Polecam ci zwłaszcza:
                              Art. 1. [Zawarcie małżeństwa] § 1. Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i
                              kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego
                              oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński.

                              oraz

                              § 3. Kierownik urzędu stanu cywilnego wyjaśnia osobom zamierzającym zawrzeć
                              małżeństwo doniosłość związku małżeńskiego, przepisy regulujące prawa i
                              obowiązki małżonków oraz przepisy o nazwisku małżonków i o nazwisku ich dzieci.

                              Chyba wiesz co zrobiłaś składając podpisy pod aktem małżeństwa. Jeśli nie -
                              najwyższy czas się dowiedzieć. Na przyszłość - czytaj umowy przed podpisaniem.

                              > Jeśli kiedyś się ożenisz, wtedy będziesz się mógł na temat tego, na czym
                              >polega małżeństwo, wypowiedzieć z sensem.
                              > Teraz tylko teoretyzujesz.

                              Jak widzisz to raczej ty wypowiadasz się na temat czegoś o czym nie masz
                              pojęcia. To , co tobie chodzi po głowie to zapewne związek dwoja ludzi. Taki
                              zwiazek jednak różni się zasadniczo do małżeństwa. Małżeństwo jest instytucją,
                              umową cywilno-prawną, zbiorem zasasd, praw i obowiązków , sankcjonowanych mocą
                              prawa danego państwa. Małżeństwo nie potrzebuje miłości, dodatkowych obowiązków itd.

                              > "Rynek" ma swoje zasady, którymi się kieruje.
                              > Nie Ty je ustalasz. Powstały w wyniku wielowiekowej tradycji.

                              Rynek to ja. Nie można mnie "sprzedać " bez mojej woli, nie można mnie
                              "zatrzymać" wbrew mi. Tak samo jak ja nie mogę zmusić kogoś. Chyba nie jesteś na
                              tyle naiwna by sądzić że zawarcie małżeństwa zabezpiecza w jakikolwiek sposób
                              przed zaangażowaniem jednej ze stron w inny zwiazek....

                              > Czyli zobowiązałeś się do małżeństwa? Zaręczyłeś się?
                              > Skoro nie masz z tym problemu?

                              Musze przypomnieć ci to, co sama napisałś "Z dotrzymywaniem zobowiązań nie mam
                              problemów.Ani z podejmowaniem......".
                              Gdzie widzisz tam słowo o małżeństwie , zaręczaniu ? Moja odpowiedź był odnośnie
                              dotrzymywania zobowiazań bądź ich podejmowania. Małżeństwo,zaręczyny mnie nie
                              pociągają. Nie mają dla mnie żadnej wartości.
                              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:37
                                silic napisał:


                                > Chyba wiesz co zrobiłaś składając podpisy pod aktem małżeństwa.

                                ;) Nawet na pewno.

                                >Jeśli nie -
                                > najwyższy czas się dowiedzieć. Na przyszłość - czytaj umowy przed podpisaniem.


                                Schowaj swoje przemądrzalstwo do kiesseni ;)
                                Nie sprawaisz na tym forum - tonem swoich wypowiedzi - wrażenie osoby
                                zadowolnej z życia, więc nie skorzystam z Twoich rad ;)

                                > To , co tobie chodzi po głowie to zapewne związek dwoja ludzi.


                                Małżeństwo jest ZWIĄŻKIEM dwojga MAŁŻONKÓW, a więc związkiem dwojga ludzi.

                                >Taki
                                > zwiazek jednak różni się zasadniczo do małżeństwa.

                                Nieprawda. Może istnieć zwiazek bez małżeństwa, ale małżeństwo=związek.
                                Ujmę to tak: zbiór "małżeństwo" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki
                                międzyludzkie", ale nie jest z nim tożsamy. Jest jego podzbiorem.

                                Małżeństwo jest instytucją,
                                > umową cywilno-prawną, zbiorem zasasd, praw i obowiązków , sankcjonowanych mocą
                                > prawa danego państwa.


                                Małżeńśtwo jest instytucją, która powstaje w wyniku podpisania umowy.
                                Niemniej nie równa się umowie.
                                Umowa jest tylko narzędziem.

                                Małżeństwo nie potrzebuje miłości, dodatkowych obowiązków
                                > itd.


                                ;)))
                                Potrzebuje, aby trwać.


                                >
                                > Rynek to ja.


                                Nie. Rynek to cała masa ludzi, spełniają określone kryteria. Ty jesteś tylko
                                jednym znich. Podzbiorem, i to małym.

                                Nie można mnie "sprzedać " bez mojej woli, nie można mnie
                                > "zatrzymać" wbrew mi.

                                Fakt.

                                > Tak samo jak ja nie mogę zmusić kogoś.

                                Co nie zmienia zasad "rynku"


                                > Chyba nie jesteś n
                                > a
                                > tyle naiwna by sądzić że zawarcie małżeństwa zabezpiecza w jakikolwiek sposób
                                > przed zaangażowaniem jednej ze stron w inny zwiazek....


                                1/ tak, jestem.
                                2/ zabezpiecza. Zauważ, że wiele osób nie zaangażuje się w zwiazek z
                                żonatym/mężatką. Zauważ też, ze wielu małżonków wraca do swoich
                                małżeńskich "gniazd"... Bez zwględu na to, co o tym myślę, bo to inna kwestia.


                                > Musze przypomnieć ci to, co sama napisałś "Z dotrzymywaniem zobowiązań nie mam
                                > problemów.Ani z podejmowaniem......".
                                > Gdzie widzisz tam słowo o małżeństwie , zaręczaniu ? Moja odpowiedź był
                                odnośnidotrzymywania zobowiazań bądź ich podejmowania.

                                PODEJMOWANIE ZOBOWIĄZAŃ = podejmowanie ich w ogóle.
                                Zobowiązanie wynikające z małżeństwa jest elementem zbioru "zobowiązania"

                                Nie zamierzasz nigdy podjąć zobowiązania małzeńskiego, a więc zbiór zobowiązań,
                                jakie możesz / zamierzasz podjąć / podejmiesz nie jest w Twoim wypadku
                                kompletny.

                                Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań w
                                ogołe. Twój zbiór jest niekompletny nie dlatego, ze np. nie spotkałeś
                                odpowiedniej osoby etc., ale dlatego ZE NIE CHCESZ.

                                • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 07.06.07, 14:32
                                  > ;) Nawet na pewno.

                                  A nie wiedać, skoro musze ci przypominać podstawowe definicje.

                                  > Schowaj swoje przemądrzalstwo do kiesseni ;)
                                  Ja tylko odpowiadam w twoim jezyku.

                                  > Nie sprawaisz na tym forum - tonem swoich wypowiedzi - wrażenie osoby
                                  > zadowolnej z życia, więc nie skorzystam z Twoich rad ;)

                                  Argument godny "a u was biją murzynów..". Moje zadowolenie z życia jest nie
                                  twoją sprawą i do dyskusji nic nie wnosi. Możesz sobie podarować osobiste
                                  wycieczki, mam nadzieję że stać cię na argumenty. Poza tym - 2+2=4 bez względu
                                  na to jak bardzo będziesz tupać nóżką...

                                  > Nieprawda. Może istnieć zwiazek bez małżeństwa, ale małżeństwo=związek.
                                  > Ujmę to tak: zbiór "małżeństwo" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki
                                  > międzyludzkie", ale nie jest z nim tożsamy. Jest jego podzbiorem.

                                  Brniesz w argumentację której nie jesteś w stanie obronić. Po raz kolejny,
                                  zresztą. Małżeństwo i zwiazek stanowią 2 zbiory posiadające część wspolną,
                                  jednak nie zawierają się w sobie (przy założeniu , że jako związek określimy
                                  połączenie emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi).
                                  Małżeństwo spokojnie może działać bez uczucia, bez przebywania ze sobą, można
                                  mieszkać osobno, można mieszkać razem - ale obok siebie (przypomnij sobie
                                  "papierowe małżeństwo", małżeństwa rodowe, itd). Do małżeństwa nie potrzeba
                                  uczucia, nie potrzeba niczego poza złożeniem podpisu w USC. To tylko umowa - nic
                                  więcej.

                                  > Potrzebuje, aby trwać.

                                  Do trwania małżeństwo potrzebuje jedynie chęci, niechęci do rozwodu lub
                                  przyzwyczajenia. Reszta jest opcjonalna.

                                  > 2/ zabezpiecza. Zauważ, że wiele osób nie zaangażuje się w zwiazek z
                                  > żonatym/mężatką. Zauważ też, ze wielu małżonków wraca do swoich
                                  > małżeńskich "gniazd"... Bez zwględu na to, co o tym myślę, bo to inna kwestia.

                                  Natomiast część się angażuje, część małżonków nie wraca, mamy rozwody. Jak widać
                                  jesteś naiwna. Małżeństwo nie zabezpiecza przed niczym.

                                  > PODEJMOWANIE ZOBOWIĄZAŃ = podejmowanie ich w ogóle.
                                  > Zobowiązanie wynikające z małżeństwa jest elementem zbioru "zobowiązania"
                                  > Nie zamierzasz nigdy podjąć zobowiązania małzeńskiego, a więc zbiór
                                  >zobowiązań, jakie możesz / zamierzasz podjąć / podejmiesz nie jest w Twoim
                                  >wypadku kompletny.

                                  Brniesz w tych zbiorach dalej, dalej bezsensownie. Pytałaś się o podejmowanie
                                  zobowiązań wiec odpowiedziałem ci że podejmuję. Nie mna czegoś takiego jak
                                  "kompletność" podjętych zobowiazań albowiem część elementów (z definicji) jest
                                  ze sobą sprzecznych. Dla przykładu : "zobowiazuję się do wyjścia za mąż" oraz
                                  "zobowiazuję się do nie wyjścia za mąż" należą do zbioru ale się wykluczają.
                                  Poducz się o zbiorach, logice i KRiO. Przyda ci się w życiu.

                                  > Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań w
                                  > ogołe. Twój zbiór jest niekompletny nie dlatego, ze np. nie spotkałeś
                                  > odpowiedniej osoby etc., ale dlatego ZE NIE CHCESZ.

                                  Mogę. Pokazałem ci to wyżej. Używając twojej pokrętnej (jak zawsze) argumentacji
                                  mógłbym powiedzieć, że nie podejmiesz zobowiazania polegajacego na zdradzeniu
                                  męża 5 razy jednego dnia. Twój zbiór zobowiazań nie będzie "kompletny" więc
                                  twoje twierdzenie o łatwości podejmowania i dotrzymywania zobowiązań nie jest
                                  warte funta kłaków...
                                  Widzisz już "logikę" swojej argumentacji ?
                                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 11:08
                                    silic napisał:

                                    > A nie widać, skoro musze ci przypominać podstawowe definicje.

                                    Nie musisz... ;)
                                    Ale widać chcesz - a na to już nic nie poradzę ;)


                                    > Argument godny "a u was biją murzynów..". Moje zadowolenie z życia jest nie
                                    > twoją sprawą i do dyskusji nic nie wnosi.


                                    Pewnie.
                                    Ale może sugerowac, że nie należy korzystać z rad osoby radzącej, bo można być
                                    równie "szczęśliwym" ;))


                                    > Brniesz w argumentację której nie jesteś w stanie obronić.


                                    Mój drogi, Tobie się po prostu linia obrony/argumentacji nie podoba, co nie
                                    znaczy, ze jej nie ma ;)))

                                    > Małżeństwo i zwiazek stanowią 2 zbiory posiadające część wspolną,
                                    > jednak nie zawierają się w sobie (przy założeniu , że jako związek określimy
                                    > połączenie emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi).


                                    Błąd.
                                    Istnieje sporo związków niezalegalizowanych, opartych na:
                                    1/ rozpędzie
                                    2/ dzieciach
                                    3/ wspólnym majątku, który trudno byłoby podzielić
                                    4/ wspólnie zaciągniętych kredytach.
                                    5/ itp..

                                    Dlatego też zbiór "małżeństwo" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki
                                    międzyludzkie"


                                    > Małżeństwo spokojnie może działać bez uczucia, bez przebywania ze sobą, można
                                    > mieszkać osobno, można mieszkać razem - ale obok siebie (

                                    Podobnie, jak konkubinaty i inne związki


                                    > Natomiast część się angażuje, część małżonków nie wraca, mamy rozwody. Jak
                                    widać
                                    > jesteś naiwna. Małżeństwo nie zabezpiecza przed niczym.


                                    Żadnych pewnych reguł nie ma.
                                    To oczywiste.
                                    Zdziowny? Bo ja wcale.
                                    Ale ja nie potrzebuję gwarancji przywiązania.
                                    A skoro nic nie jest takie pewne w małżeństwie, to czemuż to mężczyźni tak się
                                    go boją?


                                    > Brniesz w tych zbiorach dalej, dalej bezsensownie.

                                    Kolega silic chyba się lekko zdenerwował.
                                    Spokojnie, mamy pięny dzień, wyluzuj ;)

                                    > zobowiązań wiec odpowiedziałem ci że podejmuję. Nie mna czegoś takiego jak
                                    > "kompletność" podjętych zobowiazań albowiem część elementów (z definicji) jest
                                    > ze sobą sprzecznych.


                                    No - to ttu Ci muszę przyznac rację ;)
                                    Podejmujesz wszystkie zobowiązania, w tym te, które zobowiązują do
                                    niepodejmowania zobowiązań ;)
                                    Na przykład małżeńskich.

                                    Cudowne! ;)


                                    >
                                    > Mogę. Pokazałem ci to wyżej. Używając twojej pokrętnej (jak zawsze)
                                    argumentacji

                                    Dzieki, to dla mnie komplement ;)


                                    > mógłbym powiedzieć, że nie podejmiesz zobowiazania polegajacego na zdradzeniu
                                    > męża 5 razy jednego dnia.

                                    I nigdzie tego nie twierdzę ;)


                                    >Twój zbiór zobowiazań nie będzie "kompletny" więc
                                    > twoje twierdzenie o łatwości podejmowania i dotrzymywania zobowiązań nie jest
                                    > warte funta kłaków...

                                    Spokój, silic, spokój...
                                    Valeriany? ;))
                                    Wyjdz na dwor, odetchnij świeżym powietrzem...
                                    To pomaga ;)





                                    • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 12:27
                                      > Ale widać chcesz - a na to już nic nie poradzę ;)

                                      O ile dobrze pamietam to ty pisałaś coś o tym na czym to nibny małżeńśtwo nie
                                      polega. Tylko pokazałem ci że nie masz racji.

                                      > Ale może sugerowac, że nie należy korzystać z rad osoby radzącej, bo można być
                                      > równie "szczęśliwym" ;))

                                      Nie mam pojęcia skąd bierzesz przekonanie o mojej "szczęśliwości". Jeśli zaś
                                      uważasz , że prawdziwość rady o czytaniu umów przed podpisaniem zależy od stanu
                                      radzącego to życzę dużo powodzenia w życiu. Przyda ci sie.

                                      > Mój drogi, Tobie się po prostu linia obrony/argumentacji nie podoba, co nie
                                      > znaczy, ze jej nie ma ;)))

                                      Ja nie mówię , że jej nie ma. Napisałem, że jest do bani.

                                      > Błąd.
                                      > Istnieje sporo związków niezalegalizowanych, opartych na:
                                      > 1/ rozpędzie
                                      > 2/ dzieciach
                                      > 3/ wspólnym majątku, który trudno byłoby podzielić
                                      > 4/ wspólnie zaciągniętych kredytach.
                                      > 5/ itp..
                                      >
                                      > Dlatego też zbiór "małżeństwo" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki
                                      > międzyludzkie"

                                      Napisałem wyraźnie "przy założeniu , że jako związek określimy połączenie
                                      emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi". Więc punkty o
                                      majątku, kredytach nie mają tu zastosowania. Wydawało mi się , że rozmawiamy o
                                      zwiazkach emocjonalnych. Jeśli jednak chcesz jako związek, zamiast typowego
                                      znaczenia używać tego na oznaczenie sytuacji, gdy 2 (lub) wiecej osób jest
                                      powiązancych dowolną sytuacją (przebywaniem na wyspie, posiadanie tych samych
                                      zainteresowań, prawem do tego samego majatku, podobną koszulką itd. ) to tak,
                                      wtedy małżeństwo zawiera sie w zbiorze związki.
                                      Natomiast nie zawiera się w zbiorze "zwiazki emocjonalne". I o tym pisałem.

                                      > Podobnie, jak konkubinaty i inne związki

                                      Ale nie zwiazki uczuciowe.

                                      > A skoro nic nie jest takie pewne w małżeństwie, to czemuż to mężczyźni tak się
                                      > go boją?

                                      Bo po co pakować się na niepewny most skoro po drugiej stronie nie ma niczego
                                      ciekawego ?...
                                      Poza tym - nie boją się tylko nie mają ochoty. To zasadnicza różnica.

                                      > Kolega silic chyba się lekko zdenerwował.

                                      Niepotrzebnie bierzesz się za analizę moich stanów emocjonalnych. Brak ci
                                      jakichkolwiek przesłanek. Stąd i wnioski wątpliwej jakości.

                                      > Podejmujesz wszystkie zobowiązania, w tym te, które zobowiązują do
                                      > niepodejmowania zobowiązań ;)
                                      > Na przykład małżeńskich.
                                      >
                                      > Cudowne! ;)

                                      Dokładnie o to chodzi. Dla ciebie zobowiązanie małżeńskie jest jakoś wyróżnione,
                                      dla mnie to to samo co wszystko inne. Zobowiązanie którego się podjęło.

                                      > Spokój, silic, spokój...
                                      > Valeriany? ;))

                                      Jakaż cudowna odpowiedź na moją argumentację...Wręcz ścina z nóg...Ale
                                      spokojnie, moje jedyne emocje wiążą się ze zdumieniem jak można pisać takie
                                      rzeczy jak ty i nie widzeć jak to się nie trzyma kupy...
                                      • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 12:49
                                        silic napisał:

                                        > O ile dobrze pamietam to ty pisałaś coś o tym na czym to nibny małżeńśtwo nie
                                        > polega. Tylko pokazałem ci że nie masz racji.

                                        A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ????

                                        > Nie mam pojęcia skąd bierzesz przekonanie o mojej "szczęśliwości".

                                        Z narastajacego w Twoich wypowiedziach poziomu poirytowania w temacie
                                        małżeństwa.... Zauważ - lupus76 też w tym temacie dyskutuje, ale znacznie
                                        spokojniej... nie zastanawia Cię to?

                                        Może masz nieprzyjemne doswiadczenia małżeńskie i stąd te emocje?

                                        >Jeśli zaś
                                        > uważasz , że prawdziwość rady o czytaniu umów przed podpisaniem zależy od
                                        stanu
                                        > radzącego to życzę dużo powodzenia w życiu. Przyda ci sie.

                                        Już mam powodzenie w życiu.. I to w różnych dziedzinach ! ;)


                                        > Ja nie mówię , że jej nie ma. Napisałem, że jest do bani.

                                        Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                        Podobnie jak pozywający... ;)


                                        > Napisałem wyraźnie "przy założeniu , że jako związek określimy połączenie
                                        > emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi".

                                        Założenie jest błędne.


                                        > Wydawało mi się , że rozmawiamy o
                                        > zwiazkach emocjonalnych.

                                        Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być związkiem,
                                        nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM.


                                        > Jeśli jednak chcesz jako związek, zamiast typowego
                                        > znaczenia używać tego na oznaczenie sytuacji, gdy 2 (lub) wiecej osób jest
                                        > powiązancych dowolną sytuacją (...) to tak,
                                        > wtedy małżeństwo zawiera sie w zbiorze związki.

                                        O widzisz ! Małżeńtwo zawsze jest jakimś zwiazkiem. Czy udanym, to inna
                                        kwestia...

                                        > Natomiast nie zawiera się w zbiorze "zwiazki emocjonalne". I o tym pisałem.

                                        Ma część wspólną.
                                        Emocje mogą być pozytywne - miłość, zaufanie, szacunek lub negatywne - niechęć,
                                        nienawiść, rozczarowanie....
                                        Niemniej to wciąż EMOCJE...
                                        Nawet, jeśli małżeństwo pozostaje razem na stopie ekonomicznej to jakieś emocje
                                        zawsze tam są, bo człowiek nie jest kamieniem - np. niechęć z tytułu
                                        pozostawania w tymże związku. A więc wciaż - jest to zwiazek emocjonalny...


                                        > Bo po co pakować się na niepewny most skoro po drugiej stronie nie ma niczego
                                        > ciekawego ?...

                                        Tego nie będziesz wiedział, dopóki nie przejdziesz przez most i nie udasz się w
                                        podróż po tej nowej części. To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia
                                        nie jest bardziej żyzna i że za pół roku nie wyrosną tam
                                        truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam
                                        lubisz...

                                        > Niepotrzebnie bierzesz się za analizę moich stanów emocjonalnych. Brak ci
                                        > jakichkolwiek przesłanek. Stąd i wnioski wątpliwej jakości.

                                        Wiesz, przypominasz mimojego wuja.
                                        On też tak dosykutował.. Najpierw wysuwał jakiś tam garnitur argumentów. W
                                        miare ich zbijania / dyskusji ewidentnie się irytował, aż w końcu na sugestię
                                        dyskutanta "Witku, spokojnie" walił pięścią w stół i krzyczał "Ale ja wcale,
                                        ku.....wa nie jestem zdenerwowany !"...
                                        Nie dotczyło to sytuacji, w której miał przewagę ;)

                                        >
                                        > Dokładnie o to chodzi. Dla ciebie zobowiązanie małżeńskie jest jakoś
                                        wyróżnione
                                        > dla mnie to to samo co wszystko inne. Zobowiązanie którego się podjęło.

                                        pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii..


                                        > Jakaż cudowna odpowiedź na moją argumentację...Wręcz ścina z nóg...

                                        jak wyżej ;)

                                        > Ale
                                        > spokojnie, moje jedyne emocje wiążą się ze zdumieniem jak można pisać takie
                                        > rzeczy jak ty i nie widzeć jak to się nie trzyma kupy...

                                        A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadzając
                                        małżenstwo do umowy? Mówiąc "po drugiej stronie nie ma nic ciekawego" i biorąc
                                        to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa...
                                        I moim zdaniem trzyma się kupy jedynie w świecie czarno-białym, zero-
                                        jedynkowym, sprowadzającym go do strony jedynie racjonalnych decyzji i z mocno
                                        ograniczoną stroną emocjonalną...

                                        No, ale to Twój świat.
                                        Nie mój.
                                        • gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 13:13
                                          ewik_75 napisała:



                                          >
                                          > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ????

                                          Szkoda czasu na wyliczanie...




                                          >
                                          > Z narastajacego w Twoich wypowiedziach poziomu poirytowania w temacie
                                          > małżeństwa.... Zauważ - lupus76 też w tym temacie dyskutuje, ale znacznie
                                          > spokojniej... nie zastanawia Cię to?

                                          Najmniej spokojnie dyskutujesz ty... a biorąc to pod uwagę... najmniej
                                          racjonalnie możesz ocenić stopień poirytowania drugich...



                                          >
                                          > Może masz nieprzyjemne doswiadczenia małżeńskie i stąd te emocje?

                                          Zero podejścia emocjonalnego, rzeczywiście...
                                          Idealna wykładnia schematu:
                                          Wątkodawca:

                                          "Baby, jakie jesteście durne, tylko do p**********a się nadajecie"

                                          Odpowiedź "nie"emocjonalna:
                                          "O.. ciekawe ile razy dostałeś w d! biedny:))) Mamusi też tak mówisz?"




                                          >

                                          >
                                          > Już mam powodzenie w życiu.. I to w różnych dziedzinach ! ;)

                                          Pierwszy krok do ruiny, to przekonanie o stabilności wzniesionych przez siebie
                                          gmachów...



                                          >
                                          >
                                          > > Ja nie mówię , że jej nie ma. Napisałem, że jest do bani.
                                          >
                                          > Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                          > Podobnie jak pozywający... ;)


                                          Nie widzę tu ani pozwanych, ani pozywających... chyba, że się nagnę do...
                                          EMOCJONALNEGO PODEJŚCIA... ale, skoro użyłaś tego.. hm... argumentu, to
                                          pozostawmy go w puli "do użytku"...




                                          >
                                          > Założenie jest błędne.

                                          No to polećmy powyższym KLASYKIEM...


                                          ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                          > Podobnie jak pozywający... ;)""



                                          > Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być
                                          związkiem,
                                          >
                                          > nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM.

                                          Nie musiał. Twoje podejście od początku wskazuje na to, ze małżeństwo, to
                                          ZWIĄZEK EMOCJONALNY - a do Ciebie to pisał przecież...





                                          >
                                          > > Natomiast nie zawiera się w zbiorze "zwiazki emocjonalne". I o tym pisałe
                                          > m.
                                          >
                                          > Ma część wspólną.
                                          > Emocje mogą być pozytywne - miłość, zaufanie, szacunek lub negatywne -
                                          niechęć,
                                          >
                                          > nienawiść, rozczarowanie....
                                          > Niemniej to wciąż EMOCJE...
                                          > Nawet, jeśli małżeństwo pozostaje razem na stopie ekonomicznej to jakieś
                                          emocje
                                          >
                                          > zawsze tam są, bo człowiek nie jest kamieniem - np. niechęć z tytułu
                                          > pozostawania w tymże związku. A więc wciaż - jest to zwiazek emocjonalny...


                                          To już totalna BZDURA.

                                          Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma
                                          najmniejszej.




                                          >
                                          >
                                          > > Bo po co pakować się na niepewny most skoro po drugiej stronie nie ma nic
                                          > zego
                                          > > ciekawego ?...
                                          >
                                          > Tego nie będziesz wiedział, dopóki nie przejdziesz przez most i nie udasz się
                                          w
                                          >
                                          > podróż po tej nowej części. To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia
                                          > nie jest bardziej żyzna i że za pół roku nie wyrosną tam
                                          > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam
                                          > lubisz...



                                          To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia...
                                          JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam
                                          truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam
                                          lubisz...
                                          Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły... Jeśli wejdzie i
                                          nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział przed
                                          wejściem... niezbyt mądra wędrówka.





                                          >

                                          >
                                          > Wiesz, przypominasz mimojego wuja.
                                          > On też tak dosykutował.. Najpierw wysuwał jakiś tam garnitur argumentów. W
                                          > miare ich zbijania / dyskusji ewidentnie się irytował, aż w końcu na sugestię
                                          > dyskutanta "Witku, spokojnie" walił pięścią w stół i krzyczał "Ale ja wcale,
                                          > ku.....wa nie jestem zdenerwowany !"...
                                          > Nie dotczyło to sytuacji, w której miał przewagę ;)

                                          Znów klasykim muszę... nie da rady inaczej...

                                          ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                          > Podobnie jak pozywający... ;)""

                                          ...a przewód dowodowy, powyżej, kompletnie nie dotyczy tej "sprawy".





                                          >
                                          > pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii..

                                          I po raz trzeci...


                                          ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                          > Podobnie jak pozywający... ;)""




                                          >
                                          > jak wyżej ;)

                                          j.w.



                                          >
                                          > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadzając
                                          > małżenstwo do umowy?

                                          To JEST umowa cywilno - prawna. Silic w tym przypadku odkrycia nie poczynił...
                                          chyba, że dla ciebie...




                                          Mówiąc "po drugiej stronie nie ma nic ciekawego" i biorąc
                                          > to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa...

                                          Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowania na
                                          Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i
                                          nurkując?? Czy... nie robisz nic w kierunku weryfikacji przekonania? Jedynie,
                                          jeśli jedziesz i sprawdzasz - powyższy "zarzut" jest "prawomocny". Jeśli nie -
                                          NICZYM SIĘ NIE RÓŻNISZ W PODEJŚCIU.




                                          > I moim zdaniem trzyma się kupy jedynie w świecie czarno-białym, zero-
                                          > jedynkowym, sprowadzającym go do strony jedynie racjonalnych decyzji i z
                                          mocno
                                          > ograniczoną stroną emocjonalną...

                                          Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest OGRANICZONY
                                          na tym polu...




                                          >
                                          > No, ale to Twój świat.
                                          > Nie mój.

                                          No właśnie... ciekawe więc, czemu tak mocno w niego wnikasz, szukając
                                          motywacji, powodów postrzegania czegoś inaczej, przykładów, ect. Twój świat
                                          jest tak mocno ograniczony, czy nudny?
                                          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 13:33
                                            gipsygirl napisała:


                                            > > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ????
                                            >
                                            > Szkoda czasu na wyliczanie...

                                            Szkoda czasu, albo byłoby to trudne... ;)
                                            Niemniej - oczywiście - obowiązku nie ma. ;)

                                            > Najmniej spokojnie dyskutujesz ty... a biorąc to pod uwagę... najmniej
                                            > racjonalnie możesz ocenić stopień poirytowania drugich...

                                            Być moze.
                                            Pisałam jednakowoż o swoich odczuciach, którz więc lepiej niż ja sama może je
                                            ocenić?


                                            > > Może masz nieprzyjemne doswiadczenia małżeńskie i stąd te emocje?
                                            >
                                            > Zero podejścia emocjonalnego, rzeczywiście...

                                            Ależ ja tylko pytam!

                                            > > Już mam powodzenie w życiu.. I to w różnych dziedzinach ! ;)
                                            >
                                            > Pierwszy krok do ruiny, to przekonanie o stabilności wzniesionych przez
                                            siebie
                                            > gmachów...

                                            Z drugiej strony pesymistyczne podejście do zycia i zaiżanie swoich
                                            osiągnieć/możliwości/szczęścia w zyciu itp. raczej do tego szczęście nie
                                            przybliża...


                                            > > Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                            > > Podobnie jak pozywający... ;)
                                            >
                                            >
                                            > Nie widzę tu ani pozwanych, ani pozywających...

                                            Ha! nie widzisz, a później się na ten cytat powłujesz... Czemuż więc ? ;)


                                            > > Założenie jest błędne.
                                            >
                                            > No to polećmy powyższym KLASYKIEM...
                                            >
                                            >
                                            > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                            > > Podobnie jak pozywający... ;)""

                                            Błędne użycie. Widać nie przeczytałaś uważnie wcześniejszych postów.

                                            > > Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być
                                            > związkiem,
                                            > >
                                            > > nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM.
                                            >
                                            > Nie musiał. Twoje podejście od początku wskazuje na to, ze małżeństwo, to
                                            > ZWIĄZEK EMOCJONALNY - a do Ciebie to pisał przecież...

                                            W powyższym podwątku odnosiliśmy się oboje do definicji uzytej przez silica,
                                            jakoby "małżeństwo nie było związkiem". Do jego, nie mojej, definicji.


                                            > > Ma część wspólną.

                                            > To już totalna BZDURA.

                                            Wyjaśnij.

                                            >
                                            > Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma
                                            > najmniejszej.

                                            Mówimy o ZWIĄZKACH - wszystkich, nie o pojedynczym zwiazku.
                                            Dlatego też wyżej napisałam, ze jeśli mowa o związkach emocjonalnych, to
                                            istnieje częśc wspólna zbiorów "małżeństwa" i "zwiazki emocjonalne", a nie że
                                            pierwsze zawiera się w drugim.
                                            Natomiast zbiór "małżeństwa" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki
                                            międzyludzkie".


                                            > To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia...
                                            > JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam
                                            > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam
                                            > lubisz...

                                            pewnie.

                                            > Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły...

                                            Lub będzie myślał "ciekawe, co bym tam wyrosło. Może warto było?"

                                            Jeśli wejdzie i
                                            > nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział przed
                                            > wejściem... niezbyt mądra wędrówka.


                                            Jest jeszcze jedna opcja - jeśli wejdzie i wyrosną...

                                            >
                                            > Znów klasykim muszę... nie da rady inaczej...
                                            >
                                            > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                            > > Podobnie jak pozywający... ;)""

                                            A jak się ma ocenianie do niewinnej anegdotki ? ;)
                                            Chyba mam prawo do skojarzeń, co?
                                            Czy nie mam ? ;))


                                            > > pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii..
                                            >
                                            > I po raz trzeci...
                                            >
                                            >
                                            > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                            > > Podobnie jak pozywający... ;)""

                                            Wyjaśnij proszę, co miałaś na myśli ;)

                                            > > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadz
                                            > ając
                                            > > małżenstwo do umowy?
                                            >
                                            > To JEST umowa cywilno - prawna.

                                            Niezupełnie.
                                            Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie jest
                                            tymże aktem? NIe.
                                            Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania.

                                            kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupiona nie
                                            jest umową. Widzisz analogię?


                                            > Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowania na
                                            > Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i
                                            > nurkując??

                                            Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać.

                                            > Czy... nie robisz nic w kierunku weryfikacji przekonania? Jedynie,
                                            > jeśli jedziesz i sprawdzasz - powyższy "zarzut" jest "prawomocny".

                                            Jasne, ze tak. I tak zamierzam.

                                            > Jeśli nie -
                                            > NICZYM SIĘ NIE RÓŻNISZ W PODEJŚCIU.


                                            Jak widzisz - różnię się ;)

                                            > Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest OGRANICZONY
                                            > na tym polu...

                                            Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić sobie
                                            to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod
                                            żądnym pozorem...
                                            Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi.
                                            Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic.

                                            A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona
                                            zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę.


                                            >
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > >
                                            > > No, ale to Twój świat.
                                            > > Nie mój.
                                            >
                                            > No właśnie... ciekawe więc, czemu tak mocno w niego wnikasz, szukając
                                            > motywacji, powodów postrzegania czegoś inaczej, przykładów, ect. Twój świat
                                            > jest tak mocno ograniczony, czy nudny?
                                            • gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 14:09
                                              ewik_75 napisała:


                                              >
                                              > Szkoda czasu, albo byłoby to trudne... ;)
                                              > Niemniej - oczywiście - obowiązku nie ma. ;)

                                              Bynajmniej. Byłoby to niezmiernie łatwe.




                                              >
                                              > Być moze.
                                              > Pisałam jednakowoż o swoich odczuciach, którz więc lepiej niż ja sama może je
                                              > ocenić?

                                              Podobno NIE PODCHODZISZ EMOCJONALNIE... nie możesz się, widzę, zdecydować na
                                              jedną wersję...

                                              Dyskusja NA TEMAT, to dyskusja IN VITRO. Ten temat, to nie "podejście do
                                              związku małżeńskiego ewik_75" - pragnę zauważyć. Więc to nie TY i nie TWOJE
                                              SPOJRZENIE, ODCZUCIA, są owym IN VITRO. Silica też nie. Dlatego On pisze o
                                              ZAŁOŻENIACH - będącym elementem dyskusji właśnie (bez takich panuje chaos,
                                              wykluczający porządek, nazwany dyskusją), a Ty o ODCZUCIACH - z dyskusją nie
                                              mających nic wspólnego.





                                              >
                                              > Ależ ja tylko pytam!

                                              Pytajnik na końcu nie czyni z czytelnego założenia pobudek czyichś słów -
                                              pytania.
                                              Usiłujesz zagrać nieświadomą w tym względzie, czy kogoś masz za głupiego?




                                              >
                                              > Z drugiej strony pesymistyczne podejście do zycia i zaiżanie swoich
                                              > osiągnieć/możliwości/szczęścia w zyciu itp. raczej do tego szczęście nie
                                              > przybliża...

                                              Jedno i drugie prowadzi do ruiny, będąc skrajnością... Ani totalny haj, ani
                                              patologia dołu, nie są drogą do budowania świadomie życia. Jest jeszcze
                                              RACJONALIZM i planowe działanie, bez zachwytów nad tym, co już się ma. Można
                                              niechcący utkwić w przeszłości i nie zauważyć, że teraźniejszość właśnie bierze
                                              się za rozwalanie przyszłości...






                                              >
                                              > Ha! nie widzisz, a później się na ten cytat powłujesz... Czemuż więc ? ;)

                                              Napisałam Ci powyżej, dlaczego. Nie chce mi się powtarzać. Wpadłaś w jawnie
                                              zastawione sidła, nawet nie zakryte trawą - zanegowałaś sens własnych słów...
                                              nie po raz pierwszy zresztą.



                                              >

                                              >
                                              > Błędne użycie. Widać nie przeczytałaś uważnie wcześniejszych postów.

                                              Nawet bardzo uważnie przeczytałam.
                                              Jak zauważyłaś (pozostaję przy TWOICH założeniach - nie mam potrzeby zbijania
                                              ich swoimi, by wykazać, że sama sobie przeczysz co chwilę), nie pozwanemu i
                                              pozywającemu dana jest weryfikacja słuszności założeń... a teraz nazywasz
                                              jakieś założenie błędnym? Konsekwencji szczyptę chociaż, skoro już o sens
                                              trudno...




                                              > W powyższym podwątku odnosiliśmy się oboje do definicji uzytej przez silica,
                                              > jakoby "małżeństwo nie było związkiem". Do jego, nie mojej, definicji.

                                              Będące jedynie elementem ciągu dyskusyjnego, w którym znacznie wcześniej TY
                                              określiłaś powyższe, jako ZWIĄZEK EMOCJONALNY. Więc powtarzam: nie musiał. Było
                                              to zbędne, raz wypowiedziane (właściwie nie raz, bo się powtarzasz).




                                              >
                                              > > To już totalna BZDURA.
                                              >
                                              > Wyjaśnij.

                                              Wyjaśniłam:



                                              Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma
                                              najmniejszej.

                                              W odpowiedzi na Twoje założenie, że ZAWSZE są jakieś emocje w związkach -
                                              pozytywne, bądź negatywne. jeśli jest OBOJĘTNOŚĆ w części związków - teza
                                              ZAWSZE jest błędna - proste. Czyli... BZDURA.


                                              >
                                              > Mówimy o ZWIĄZKACH - wszystkich, nie o pojedynczym zwiazku.

                                              No właśnie. Nie tylko o części, której dotyczą EMOCJE.


                                              > Dlatego też wyżej napisałam, ze jeśli mowa o związkach emocjonalnych, to
                                              > istnieje częśc wspólna zbiorów "małżeństwa" i "zwiazki emocjonalne", a nie że
                                              > pierwsze zawiera się w drugim.
                                              > Natomiast zbiór "małżeństwa" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki
                                              > międzyludzkie".
                                              >
                                              Nie, nie to napisałaś. Przeczytaj raz jeszcze, bo szybko zapominasz, co
                                              piszesz, widocznie...
                                              >
                                              > > To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia...
                                              > > JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam
                                              > > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co ta
                                              > m
                                              > > lubisz...
                                              >
                                              > pewnie.
                                              >
                                              > > Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły...
                                              >
                                              > Lub będzie myślał "ciekawe, co bym tam wyrosło. Może warto było?"
                                              >
                                              > Jeśli wejdzie i
                                              > > nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział prze
                                              > d
                                              > > wejściem... niezbyt mądra wędrówka.
                                              >
                                              >
                                              > Jest jeszcze jedna opcja - jeśli wejdzie i wyrosną...
                                              >
                                              > >
                                              > > Znów klasykim muszę... nie da rady inaczej...
                                              > >
                                              > > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                              > > > Podobnie jak pozywający... ;)""
                                              >
                                              > A jak się ma ocenianie do niewinnej anegdotki ? ;)
                                              > Chyba mam prawo do skojarzeń, co?
                                              > Czy nie mam ? ;))
                                              >
                                              >
                                              > > > pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii..
                                              > >
                                              > > I po raz trzeci...
                                              > >
                                              > >
                                              > > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?
                                              > > > Podobnie jak pozywający... ;)""
                                              >
                                              > Wyjaśnij proszę, co miałaś na myśli ;)
                                              >
                                              > > > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sp
                                              > rowadz
                                              > > ając
                                              > > > małżenstwo do umowy?
                                              > >
                                              > > To JEST umowa cywilno - prawna.
                                              >
                                              > Niezupełnie.
                                              > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie jest
                                              > tymże aktem? NIe.
                                              > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania.
                                              >
                                              > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupiona
                                              nie
                                              >
                                              > jest umową. Widzisz analogię?
                                              >
                                              >
                                              > > Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowani
                                              > a na
                                              > > Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i
                                              >
                                              > > nurkując??
                                              >
                                              > Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać.
                                              >
                                              > > Czy... nie robisz nic w kierunku weryfikacji przekonania? Jedynie,
                                              > > jeśli jedziesz i sprawdzasz - powyższy "zarzut" jest "prawomocny".
                                              >
                                              > Jasne, ze tak. I tak zamierzam.
                                              >
                                              > > Jeśli nie -
                                              > > NICZYM SIĘ NIE RÓŻNISZ W PODEJŚCIU.
                                              >
                                              >
                                              > Jak widzisz - różnię się ;)
                                              >
                                              > > Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest OGRANIC
                                              > ZONY
                                              > > na tym polu...
                                              >
                                              > Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić
                                              sobie
                                              > to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod
                                              > żądnym pozorem...
                                              > Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi.
                                              > Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic.
                                              >
                                              > A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona
                                              > zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę.
                                              >
                                              >
                                              > >
                                              > >
                                              > >
                                              > >
                                              > > >
                                              > > > No, ale to Twój świat.
                                              > > > Nie mój.
                                              > >
                                              > > No właśnie... ciekawe więc, czemu tak mocno w niego wnikasz, szukając
                                              > > motywacji, powodów postrzegania czegoś inaczej, przykładów, ect. Twój świ
                                              > at
                                              > > jest tak mocno ograniczony, czy nudny?
                                              • gipsygirl c.d. 09.06.07, 14:28
                                                > > To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia...
                                                > > JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam
                                                > > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co ta
                                                > m
                                                > > lubisz...
                                                >
                                                > pewnie.
                                                >
                                                > > Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły...
                                                >
                                                > Lub będzie myślał "ciekawe, co bym tam wyrosło. Może warto było?"
                                                >
                                                > Jeśli wejdzie i
                                                > > nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział prze
                                                > d
                                                > > wejściem... niezbyt mądra wędrówka.
                                                >
                                                >
                                                > Jest jeszcze jedna opcja - jeśli wejdzie i wyrosną...


                                                Przykład o nurkowaniu. Mogłabyś się w nim zakochać... to cię zmotywuje do
                                                podjęcia kroków ku przekonaniu się?






                                                >
                                                > A jak się ma ocenianie do niewinnej anegdotki ? ;)
                                                > Chyba mam prawo do skojarzeń, co?
                                                > Czy nie mam ? ;))

                                                Ponowiłabym pytanie, czy masz kogoś za głupiego, ale... wydaje się być zbędne.






                                                > Wyjaśnij proszę, co miałaś na myśli ;)

                                                Oceniłaś coś, jako POKRĘTNE, bo ci się nie zgodziło z twoimi założeniami,
                                                więc... A podobno nie pozwanemu i nie pozywającemu... itd., jak pisał KLASYK.






                                                > >
                                                > > To JEST umowa cywilno - prawna.
                                                >
                                                > Niezupełnie.

                                                Zupełnie.



                                                > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie jest
                                                > tymże aktem? NIe.
                                                > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania.
                                                >
                                                > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupiona
                                                nie
                                                >
                                                > jest umową. Widzisz analogię?

                                                Nie widzę. Podpisuję umowe KUPNA - SPRZEDAŻY (mieszkania - czyli za nie
                                                ODPOWIADAM PRAWNIE - nie muszę go kochać). Podpisuję umowę WZIĘCIA NA SIEBIE
                                                OBOWIĄZKÓW PŁYNĄCYCH Z ZAŁOŻENIA MAŁŻEŃSTWA I PRZYJĘCIA PRAW Z ZAŁOŻENIEM
                                                TAKOWEGO ZWIĄZANYCH. To jest ANALOGIA tych dwu umów.





                                                >
                                                > Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać.

                                                Czyli sprawdziłaś już wszystko, na co ochoty nie masz?? Ciekawe...




                                                >
                                                > Jasne, ze tak. I tak zamierzam.

                                                To kiedy byłas na Karaibach, by się przekonać, czy nurkowanie cię wkręci?





                                                >
                                                >
                                                > Jak widzisz - różnię się ;)

                                                Jeśli byłaś - nie różnisz. Jeszcze mi podaj datę skoczenia z wieżowca, by się
                                                przekonać, że na pewno skończy się to zgonem (zapewne piszesz z zaświatów) i
                                                dokumentację zdrady, by się upewnić, że jesteś zwolenniczką wierności. Jeśli
                                                podasz - przyznam rację.





                                                > Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić
                                                sobie
                                                > to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod
                                                > żądnym pozorem...
                                                > Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi.
                                                > Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic.
                                                >
                                                > A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona
                                                > zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę.

                                                Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi,
                                                na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji.
                                                Dalej analizujesz pezpodstawnie coś, o czym nie masz pojęcia. Zamiast skupiać
                                                się na ARGUMENTACH, szukasz MOTYWÓW. Nie muszą mieć żadnych - nie przyszło Ci
                                                to do głowy? Tutaj nie znajdziesz np. mojego zdania, bo nie muszę go
                                                prezentować. Mogę prezentować KAŻDE, jakie sobie zażyczę w danej chwili.
                                                Zobacz, jak w takim przypadku zapędziłabyś się w BYT, KTÓRY... NIE ISTNIEJE. Po
                                                co? A raczej, dlaczego? Bo.. sama podchodzisz emocjonalnie, odkrywając tu
                                                siebie? Nie wnikam... jedynie zwracam Ci uwagę na bezsens zakładania, ze ktoś
                                                tutaj rzeczywiście prezentuje siebie i jego słowa mają korzenie w przeszłych
                                                przeżyciach...







                                                >
                                                • ewik_75 Re: c.d. 09.06.07, 19:06
                                                  gipsygirl napisała:


                                                  > Przykład o nurkowaniu. Mogłabyś się w nim zakochać...

                                                  Zakochać się w przykłądzie o nurkowaniu ?


                                                  > > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie je
                                                  > st
                                                  > > tymże aktem? NIe.
                                                  > > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania.
                                                  > >
                                                  > > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupio
                                                  > na
                                                  > nie
                                                  > >
                                                  > > jest umową. Widzisz analogię?
                                                  >
                                                  > Nie widzę. Podpisuję umowe KUPNA - SPRZEDAŻY (mieszkania - czyli za nie
                                                  > ODPOWIADAM PRAWNIE - nie muszę go kochać). Podpisuję umowę WZIĘCIA NA SIEBIE
                                                  > OBOWIĄZKÓW PŁYNĄCYCH Z ZAŁOŻENIA MAŁŻEŃSTWA I PRZYJĘCIA PRAW Z ZAŁOŻENIEM
                                                  > TAKOWEGO ZWIĄZANYCH. To jest ANALOGIA tych dwu umów.

                                                  Może nie chcesz tego zauwazyc...

                                                  POnawiam więc: czy akt notarialny jest lokalem, któego właśność poprzez kupno
                                                  zostało stwierdzone w akcie?
                                                  Czy samochód, którego kupno zostało przypieczętowane umową jest umową czy
                                                  samochodem?

                                                  >
                                                  > Czyli sprawdziłaś już wszystko, na co ochoty nie masz?? Ciekawe...

                                                  Wszystkiego oczywiście nie.
                                                  Ale lista jest i jest długa.
                                                  Mam nadzieję jeszcze wiele z tych rzeczy sprawdzić ;)
                                                  Również te Karaiby warz z nurkowaniem, surfingiem, pływaniem z delfinami i tym
                                                  podobne...

                                                  >
                                                  > To kiedy byłas na Karaibach, by się przekonać, czy nurkowanie cię wkręci?

                                                  Wiesz, powoli, gdybym już wszystko sprawdziła, cóż by mi jeszcze fajnego
                                                  zostało?
                                                  Powiadomię Cię, jak wrócę ;)


                                                  > Jeśli byłaś - nie różnisz. Jeszcze mi podaj datę skoczenia z wieżowca, by się
                                                  > przekonać, że na pewno skończy się to zgonem

                                                  To mam na końcu listy ;)


                                                  (zapewne piszesz z zaświatów) i
                                                  > dokumentację zdrady, by się upewnić, że jesteś zwolenniczką wierności.


                                                  wiesz, jeśli się kiedyś zdecyduję, to rACZEJ NIE będę tego dokumentować ;)
                                                  A już na pewno nie będę się tym dzielić z obcymi osobami.


                                                  > Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi,
                                                  > na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji.

                                                  nie zgadzam się.
                                                  MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie,
                                                  można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się
                                                  spotkania w realu....
                                                  Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że
                                                  nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do
                                                  luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej
                                                  sfery emocji."

                                                  Jedno drugiego nie wyklucza.


                                                  > Nie muszą mieć żadnych - nie przyszło Ci
                                                  > to do głowy?

                                                  Nie muszą, ale mogą.

                                                  > Mogę prezentować KAŻDE, jakie sobie zażyczę w danej chwili.

                                                  To ciekawe, naprawde...


                                                  > A raczej, dlaczego? Bo.. sama podchodzisz emocjonalnie, odkrywając tu
                                                  > siebie? Nie wnikam... jedynie zwracam Ci uwagę na bezsens zakładania, ze ktoś
                                                  > tutaj rzeczywiście prezentuje siebie i jego słowa mają korzenie w przeszłych
                                                  > przeżyciach...

                                                  Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam.
                                                  Poza tym - może masz rację, że za głeboko wnikam w tę dyskusję.
                                                  Zastanowię się nad tym...
                                                  • gipsygirl Re: c.d. 09.06.07, 19:33
                                                    ewik_75 napisała:


                                                    >
                                                    > Zakochać się w przykłądzie o nurkowaniu ?

                                                    Że Tobie się chce dwa razy to samo czytać... Ale proszę: nie, nie w
                                                    przykładzie.. w nurkowniu..



                                                    >
                                                    >

                                                    >
                                                    > Może nie chcesz tego zauwazyc...


                                                    Może nie ma czego zauważać? Jedni widzą plamę niedotartego płynu do szyb w
                                                    oknie, inni... objawienie Matki Boskiej w tejże plamie... Na siłę można
                                                    ZAUWAŻYĆ WSZYSTKO W NICZYM... tylko, po co?



                                                    >
                                                    > POnawiam więc: czy akt notarialny jest lokalem, któego właśność poprzez kupno
                                                    > zostało stwierdzone w akcie?
                                                    > Czy samochód, którego kupno zostało przypieczętowane umową jest umową czy
                                                    > samochodem?

                                                    Poprzez akt małżeństwa zobowiązujesz się do WZIĘCIA NA SIEBIE PAKIETU PRAW I
                                                    OBOWIĄZKÓW, REGULOWANYCH PRZEPISAMI KODEKSU RODZINNEGO. TO jest przedmiotem
                                                    transakcji - SAMOCHODEM, MIESZKANIEM, ect. - nie ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI.
                                                    Więc powtarzam: TAK, małżeństwo jest tylko umową - AKT MAŁŻEŃSTWA jej SPISANĄ
                                                    FORMĄ. Nic poza.




                                                    >
                                                    > Wszystkiego oczywiście nie.

                                                    W związku z czym ciąg dalszy jest nieistotny.
                                                    silic zapewne też sprawdził jakąś swoją listę i lista ta jest może nawet
                                                    dłuższa... nie zawiera konkretnie tych samych punktów, co twoja - co nie
                                                    znaczy, że którekolwiek z Was jest bardziej doświadczone, a jego lista
                                                    jest "lepsza".



                                                    .
                                                    >
                                                    > nie zgadzam się.
                                                    > MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie,
                                                    > można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się
                                                    > spotkania w realu....
                                                    > Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że
                                                    > nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do
                                                    > luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej
                                                    > sfery emocji."

                                                    Przeczytaj to, co napisałaś i znajdź w tym:

                                                    a. sens
                                                    b. korelację z tym, na co w zamierzeniu miało być odpowiedzią...



                                                    >
                                                    > Jedno drugiego nie wyklucza.

                                                    A nawet nie ma nic wspólnego i jest nieadekwatne do tego, o czym pisałam.




                                                    >
                                                    > Nie muszą, ale mogą.

                                                    Skoro jedynie MOGĄ, to założenia i usiłowanie znalezienia motywów jest... co
                                                    najmniej stratą czasu. Że o pokryciu w rzeczywistości, a co za tym idzie
                                                    przełożeniu na przyszłe próby, nie wspomnę...

                                                    PRZEDE WSZYSTJKIM NIE MAJĄ KOMPLETNIE NIC WSPÓLNEGO Z TEMATEM I ZACIEMNIAJĄ
                                                    OBRAZ DYSKUSJI - BĘDĄC JEDYNIE PRÓBĄ PERSONALNYCH WYCIECZEK, NIE WIADOMO KOMU I
                                                    DO CZEGO POTRZEBNYCH.




                                                    >
                                                    > To ciekawe, naprawde...

                                                    Całkiem normalne. To się nazywa ELASTYCZNOŚĆ. Umiejętność nabyta jeszcze w
                                                    Liceum - gdzie żadna lektura nie była omawiana "tradycyjnie", a w formie
                                                    Obrona/Oskarżenie. Trzeba było umieć wydobyć z bohatera wszystko... a co się
                                                    nie dało - dorysować tak, żeby było wiarygosne i niepodważalne. Niezwykle
                                                    przydatne w życiu - pozwala wczuć się w każdego, nie patrząc emocjonalnie
                                                    przez "ja", ale jednocześnie.. do każdego się zdystansować na tyle, że "ja" nie
                                                    dotknie.




                                                    > Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam.

                                                    Wydźwięk twoich "zastanawiań" przyjmuje formę coraz śmielszych i pewniejszych
                                                    założeń wraz z rosnącym zaangażowaniem emocjonalnym w temat. Jasne, że samemu
                                                    ciężko to zauważyć...




                                                    > Poza tym - może masz rację, że za głeboko wnikam w tę dyskusję.
                                                    > Zastanowię się nad tym...

                                                    Słusznie.
                                                    Czasami warto pamiętać, że... LEPIEJ NIE ZASTANAWIAĆ SIĘ, KTO MA RACJĘ...
                                                    LEPIEJ SIĘ ZASTANOWIĆ, CO JEST SŁUSZNE. Racje bywają równoległe, a wtedy
                                                    przekonywanie nawzajem do swoich jest... bezcelowe. Przykład? Żona, która
                                                    spełnia się zawodowo i rodzinnie może być tak samo dobrą matką i żoną jak ta,
                                                    która poświęca się tylko domowi. Jeśli rodzina jednej i drugiej jest szczęśliwa
                                                    i nie cierpi na wyborze podjętym przez daną żonę, a ona sama czuje się "na
                                                    swoim miejscu", to... znaczy, że jedna i druga obrała SŁUSZNĄ DROGĘ I MA RACJĘ.
                                                    Choć przecież, paradoksalnie, ICH RACJE SIĘ WYKLUCZAJĄ.
                                                  • ewik_75 Re: c.d. 09.06.07, 20:53
                                                    gipsygirl napisała:


                                                    > Że Tobie się chce dwa razy to samo czytać... Ale proszę: nie, nie w
                                                    > przykładzie.. w nurkowniu..

                                                    Gdybym zakochała się w nurkowaniu, to zapewne chciałabym sprawdzić, jak się
                                                    nurkuje na Karaibach.

                                                    > Może nie ma czego zauważać? Jedni widzą plamę niedotartego płynu do szyb w
                                                    > oknie, inni... objawienie Matki Boskiej w tejże plamie...

                                                    gipsygirl,

                                                    jeśli nie chcesz dostrzec, to dyskutant chce Ci pokazać to po co taka dyskusja?


                                                    > Poprzez akt małżeństwa zobowiązujesz się do WZIĘCIA NA SIEBIE PAKIETU PRAW I
                                                    > OBOWIĄZKÓW, REGULOWANYCH PRZEPISAMI KODEKSU RODZINNEGO.

                                                    Tak jak poprzez kupno mieszkania bierzesz na sibie obowiązki i zobowiązania
                                                    wynikającego z jego posiadania. Co nie znaczy, że mieszkanie = umowa. Nie
                                                    należy tego utożsamiać.

                                                    > TO jest przedmiotem
                                                    > transakcji - SAMOCHODEM, MIESZKANIEM, ect. - nie ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI.
                                                    > Więc powtarzam: TAK, małżeństwo jest tylko umową - AKT MAŁŻEŃSTWA jej SPISANĄ
                                                    > FORMĄ. Nic poza.


                                                    Akt małżeństwa jest formą.
                                                    Akt małżeństwa podpisuje się, aby zawrzeć związek małżeński.
                                                    Akt nie jest związkiem.

                                                    > silic zapewne też sprawdził jakąś swoją listę i lista ta jest może nawet
                                                    > dłuższa...

                                                    zapewne.
                                                    Tyle, ze przyjmuje za pewnik cos, czego nie sprawdzil.
                                                    sa tacy, ktorzy tego za pewne nie przyjma, jezeli nie sprawdza (w tym moja
                                                    skromna osoba). to roznica.


                                                    > nie zawiera konkretnie tych samych punktów, co twoja - co nie
                                                    > znaczy, że którekolwiek z Was jest bardziej doświadczone, a jego lista
                                                    > jest "lepsza".

                                                    nie znaczy. ale roznica jest zasadnicza - napisalam o tym wyzej.
                                                    sa rozne podejscia i szanuje to.
                                                    niemniej wydaje mi sie, ze twierdzenie "na pewno rzecz/doswiadczenie X mi się
                                                    nie spodoba/nie uda" nie jest uprawnione, dopoki sie tego nie sprawdzi. moze
                                                    byc jedynie przypuszczeniem.

                                                    > Przeczytaj to, co napisałaś i znajdź w tym:
                                                    >
                                                    > a. sens
                                                    > b. korelację z tym, na co w zamierzeniu miało być odpowiedzią...

                                                    Prześledźmy.
                                                    Moja hipoteza: "A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole
                                                    widzenia sprowadzając małżenstwo do umowy? Mówiąc "po drugiej stronie nie ma
                                                    nic ciekawego" i biorąc to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa...
                                                    I moim zdaniem trzyma się kupy jedynie w świecie czarno-białym, zero-
                                                    jedynkowym, sprowadzającym go do strony jedynie racjonalnych decyzji i z mocno
                                                    ograniczoną stroną emocjonalną..."
                                                    zawarta w poście, będącym odpowiedzią na post silica. Link:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63891183
                                                    Twoja odpowiedź:
                                                    "Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowania na
                                                    Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i
                                                    nurkując?? "
                                                    Link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63891964

                                                    Moja odpowiedź na powyższe:

                                                    "Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać."
                                                    I dalej:

                                                    "> Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest
                                                    OGRANICZONY na tym polu...

                                                    Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić sobie
                                                    to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod
                                                    żądnym pozorem...
                                                    Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi.
                                                    Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic.

                                                    A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona
                                                    zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę. "

                                                    Twoja reakcja:
                                                    "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi,
                                                    na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji."
                                                    Link: "forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63894538"

                                                    moja reakcja: "nie zgadzam się.
                                                    MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie,
                                                    można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się
                                                    spotkania w realu....
                                                    Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że
                                                    nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do
                                                    luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej
                                                    sfery emocji."

                                                    Jedno drugiego nie wyklucza."
                                                    Link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63903453

                                                    Do czego dochodzimy?

                                                    Tylko do tego, że fakt dyskutowania na forum nie może byc wyznacznikiem poziomu
                                                    czyjejś emocjonalności. A skoro tak to moje pytanie o to, czy takie
                                                    postrzeganie świata i małżeństwa nie jest wynikiem jakiegoś zawężenia sobie
                                                    pola widzenia pozostaje otwate...


                                                    > > Nie muszą, ale mogą.
                                                    >
                                                    > Skoro jedynie MOGĄ, to założenia i usiłowanie znalezienia motywów jest... co
                                                    > najmniej stratą czasu.

                                                    Być może.
                                                    A jeśli robię to ja, to jest to strata mojego czasu.
                                                    A swoim czasem mogę zarządzać sama.

                                                    > Całkiem normalne. To się nazywa ELASTYCZNOŚĆ.

                                                    Ciekawa definicja.
                                                    Ja nazywam to inaczej. Bynajmniej nie elastycznością.
                                                    Ale to niewiele ma wspólnego z tematem dyskusji.


                                                    > > Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam.
                                                    >
                                                    > Wydźwięk twoich "zastanawiań" przyjmuje formę coraz śmielszych i pewniejszych
                                                    > założeń wraz z rosnącym zaangażowaniem emocjonalnym w temat.

                                                    Na pewno nikogo nie miałam zamiaru dotknąć. jeśli tak się stało, to przepraszam.

                                                    > LEPIEJ SIĘ ZASTANOWIĆ, CO JEST SŁUSZNE.

                                                    To się niestety często ze soba kkrzyżuje.

                                                    > Racje bywają równoległe, a wtedy
                                                    > przekonywanie nawzajem do swoich jest... bezcelowe.

                                                    Nawet jeśli nie są równoległe, to takie przekonywanie może być bezcelowe....
                                                    Z czym się zgadzam.
                                                    Ale my tu dyskutujemy całkowicie teoretycznie.
                                                    Do swoich racji to mogłaby chcieć przekonać takiego niechętnego małżeństwu pana
                                                    jego partnerka, gdyby tego małżeństwa z nim pragnęła, ale to zdecydowanie nie
                                                    ten przypadek...
                                                  • gipsygirl Re: c.d. 10.06.07, 13:30
                                                    ewik_75 napisała:


                                                    >
                                                    > Gdybym zakochała się w nurkowaniu, to zapewne chciałabym sprawdzić, jak się
                                                    > nurkuje na Karaibach.

                                                    Mogłabyś być nieco bardziej uważna...
                                                    Powiedziałam, ze gdybyś spróbowała nurkowania - mogłabyś się w nim
                                                    zakochać...Tak, jak ty twierdzisz, ze gdyby silic spróbował małżeństwa, mogłoby
                                                    mu się spodobać...
                                                    Czemu nie próbujesz nurkowania na Karaibach? Bo... nie masz na to ochoty? To
                                                    tak, jak silic, jeśli idzie o mariaż:) Nie doszukuj się innych powodów, bo...
                                                    ich NIE MA.





                                                    >
                                                    > gipsygirl,
                                                    >
                                                    > jeśli nie chcesz dostrzec, to dyskutant chce Ci pokazać to po co taka
                                                    dyskusja?

                                                    Nie. Zupełnie nie tak:) To, ze widzę, o czym piszesz - nie znaczy, ze się z tym
                                                    zgadzam. A jeśli się nie zgadzam, to... NIE ZAUWAŻAM W TYM SENSU I LOGIKI -
                                                    proste.



                                                    >
                                                    > Tak jak poprzez kupno mieszkania bierzesz na sibie obowiązki i zobowiązania
                                                    > wynikającego z jego posiadania. Co nie znaczy, że mieszkanie = umowa. Nie
                                                    > należy tego utożsamiać.

                                                    Utożsamiłam?? Wręcz przeciwnie. Ty ZAŁOŻYŁAŚ, że utożsamiłam i ciągniesz to od
                                                    trzech komentów. Papierek to...



                                                    >AKT MAŁŻEŃSTWA(jak napisałam), [który jest tylko] jej SPISANĄ FORMĄ. Nic poza.
                                                    >
                                                    >


                                                    > Akt małżeństwa jest formą.

                                                    Chyba to napisałam powyżej??


                                                    > Akt małżeństwa podpisuje się, aby zawrzeć związek małżeński.

                                                    No właśnie:) I o tym od początku mowa:)



                                                    > Akt nie jest związkiem.

                                                    Nigdzie tak nie powiedziałam... powiedziałam, że jest tylko pisemnym
                                                    dopełnieniem, warunkiem ważności, zawarcia owej umowy. Nie twórz.



                                                    > zapewne.
                                                    > Tyle, ze przyjmuje za pewnik cos, czego nie sprawdzil.

                                                    Ty również. Nie skakałaś z wieżowca, by być PEWNĄ, ze się zabijesz. Nie
                                                    zdradzałaś, by być PEWNĄ, że chcesz być wierna... ileż można się w kółeczko
                                                    kręcić?:)



                                                    > sa tacy, ktorzy tego za pewne nie przyjma, jezeli nie sprawdza (w tym moja
                                                    > skromna osoba). to roznica.

                                                    Czyli jednak... zmartwychwstałaś po skoku z wieżowca... imponujące:)




                                                    > nie znaczy. ale roznica jest zasadnicza - napisalam o tym wyzej.
                                                    > sa rozne podejscia i szanuje to.

                                                    Różnica jest żadna. Powyżej napisałam, że... nie napisałaś NIC tak naprawdę. ON
                                                    czegoś nie zamierza sprawdzać i TY też. Po prostu innych rzeczy nie zamierzacie
                                                    sprawdzać.

                                                    Szanujesz... nie widać, wybacz:)
                                                    Widać, że co chwila pokazujesz silicowi swoją wyższość i jego małostkowość,
                                                    bo... przecież tchórze, którzy boją się spróbować czegoś, w co ty z odwagą
                                                    weszłaś, SĄ gorsi... Myślisz, że jeżeli nie piszesz tego wprost, jak ja w
                                                    poprzednim zdaniu, to... nie piszesz w ogóle? hm...








                                                    >
                                                    > Prześledźmy.
                                                    > Moja hipoteza: ...

                                                    Powyżej jest WSZYSTKO NA TEMAT:)



                                                    > Do czego dochodzimy?
                                                    >
                                                    > Tylko do tego, że fakt dyskutowania na forum nie może byc wyznacznikiem
                                                    poziomu
                                                    >
                                                    > czyjejś emocjonalności. A skoro tak to moje pytanie o to, czy takie
                                                    > postrzeganie świata i małżeństwa nie jest wynikiem jakiegoś zawężenia sobie
                                                    > pola widzenia pozostaje otwate...

                                                    ...jak i, czy niepróbowanie nurkowania na Karaibach - w celu przekonania się,
                                                    czy ci się spodoba, czy nie:)
                                                    Jak i.. wszystko, czego w życiu nie spróbujemy, ale
                                                    - JAKO ROZUMNI LUDZIE, KTÓRZY POTRAFIĄ POPOSŁUGIWAĆ SIĘ LOGIKĄ W NAJPROSTSZEJ
                                                    POSTACI: PRZYCZYNA/SKUTEK; AKCJA/REAKCJA;... INNYMI SŁOWY - ZNAJĄC SIEBIE NA
                                                    TYLE, BY MÓC WYCIĄGAĆ WNIOSKI DLA SIEBIE Z PODJĘCIA POTENCJALNYCH KROKÓW I ICH
                                                    NASTĘPSTW -
                                                    ...jesteśmy w stanie ocenić, czy CHCEMY, czy NIE, czegoś próbować... proste:)
                                                    To pozwala nie tracić czasu na podejmowanie prób w kwestiach, które nas... nie
                                                    interesują i do szczęścia nam potrzebne nie są:)

                                                    Można sprawdzić, czy rzeczywiście ręka włożona w ogień się przypali, ale... po
                                                    co? Skoro można pomyśleć, że na pewno tak będzie?



                                                    >
                                                    > Być może.
                                                    > A jeśli robię to ja, to jest to strata mojego czasu.

                                                    Owszem. Ale... skoro robisz to tu, publicznie, to... każdy ma prawo to zauważyć
                                                    i skomentować.



                                                    > A swoim czasem mogę zarządzać sama.

                                                    Nie zaprzeczam... sensu tylko w tym brak:) Coś... "na złość mamie odmrożę sobie
                                                    uszy":) Bo normalne i logiczne jest, iż tracenie czasu nie jest ani mądre, ani
                                                    pożyteczne:) Zaprzeczysz?? Jeśli tak... będziesz jedynie brnąć w
                                                    bezsens "nieważne jaka głupota, na moje wyjść musi!":)






                                                    >
                                                    > Ciekawa definicja.

                                                    Zwyczajna:) Nazwanie rzeczy po imieniu. Skoro to nie SKOSTNIAŁA konieczność
                                                    trwania w dialogu przy jednej argumentacji, to... przeciwieństwem tego jest
                                                    ELASTYCZNOŚĆ, wybacz:)




                                                    > Ja nazywam to inaczej. Bynajmniej nie elastycznością.
                                                    > Ale to niewiele ma wspólnego z tematem dyskusji.

                                                    Owszem:) Poza tym... skoro tego nie prezentujesz i nie potrafisz... może nie
                                                    definiuj jednak? Nie wiesz, czym jest w istocie, jeśli z ciebie nie wypływa:)



                                                    >
                                                    > Na pewno nikogo nie miałam zamiaru dotknąć. jeśli tak się stało, to
                                                    przepraszam.

                                                    Jak zauważyłaś pewnie - dotknęłaś. Jasne, ze nie mnie. Mnie... byłoby ci
                                                    koszmarnie trudno:) jest jedna droga ku temu, ale daleko ci do niej:)




                                                    >
                                                    > To się niestety często ze soba kkrzyżuje.

                                                    W żadnym wypadku.

                                                    KTO MA RACJĘ dotyczy OSOBY., Jeśli jest jakaś kwestia sporna, to nie patrzysz
                                                    na opinię, a na to, że KTOŚ TAK MÓWI. Zapominasz o odpersonalizowaniu kwestii.
                                                    Nie tylko ty. Każdy. Tak jest skonstruowany człowiek.

                                                    CO JEST SŁUSZNE dotyczy tylko i wyłącznie POSTAWY, bez narzutu tego, KTO JĄ
                                                    PREZENTUJE, jak i tego, że JEST OPOZYCYJNA DO MOJEJ.




                                                    > Nawet jeśli nie są równoległe, to takie przekonywanie może być bezcelowe....
                                                    > Z czym się zgadzam.
                                                    > Ale my tu dyskutujemy całkowicie teoretycznie.

                                                    Ale wplatasz emocje wypływające ze swoich doświadczeń... Przecież w przeciwnym
                                                    razie ten temat dawno byłby... wspomnieniem forumowym. Trudno więc przyznać
                                                    choć cień racji twojemu "my tu dyskutujemy CAŁKOWICIE teoretycznie".




                                                    > Do swoich racji to mogłaby chcieć przekonać takiego niechętnego małżeństwu
                                                    pana
                                                    >
                                                    > jego partnerka, gdyby tego małżeństwa z nim pragnęła, ale to zdecydowanie nie
                                                    > ten przypadek...

                                                    Chyba... narzucić?:)
                                                  • ewik_75 Re: c.d. 10.06.07, 16:02
                                                    gipsygirl napisała:
                                                    nurkuje na Karaibach.
                                                    >
                                                    > Mogłabyś być nieco bardziej uważna...

                                                    gipsygirl, mogłabyś być nieco bardziej precyzyjna w wypowiedziach.

                                                    > Powiedziałam, ze gdybyś spróbowała nurkowania - mogłabyś się w nim
                                                    > zakochać...Tak, jak ty twierdzisz, ze gdyby silic spróbował małżeństwa,
                                                    mogłoby
                                                    >
                                                    > mu się spodobać...

                                                    Zgadza się

                                                    > Czemu nie próbujesz nurkowania na Karaibach?

                                                    Spróbuję!


                                                    > > jeśli nie chcesz dostrzec, to dyskutant chce Ci pokazać to po co taka
                                                    > dyskusja?
                                                    >
                                                    > Nie. Zupełnie nie tak:) To, ze widzę, o czym piszesz - nie znaczy, ze się z
                                                    tym
                                                    >
                                                    > zgadzam. A jeśli się nie zgadzam, to... NIE ZAUWAŻAM W TYM SENSU I LOGIKI -
                                                    > proste.

                                                    A ja sądziałam, ze powinno być odwrotnie - nie zauważam w czymś sensu i logiki,
                                                    a więc sie z tym nie zgadzam...
                                                    To, ze nie zgadzam się z tym, co robią Kaczyńscy w kwestii np. lustracji nie
                                                    znaczy, ze jest to pozbawione logiki. To ma swoją logikę tyle, że mnie ona nie
                                                    odpowiada.



                                                    > Utożsamiłam?? Wręcz przeciwnie. T

                                                    To Ty napisałaś małżeństwo = umowa.
                                                    nie ja.

                                                    > > Akt małżeństwa jest formą.
                                                    >
                                                    > Chyba to napisałam powyżej??

                                                    A jeszcze wcześniej napisałaś, ze małzeństwo to jedynie umowa.
                                                    A nie, że umowa to jedynie foma.
                                                    To róznica.


                                                    > No właśnie:) I o tym od początku mowa:)

                                                    Cieszę się, ze się rozumiemy.

                                                    > Nigdzie tak nie powiedziałam... powiedziałam, że jest tylko pisemnym
                                                    > dopełnieniem, warunkiem ważności, zawarcia owej umowy. Nie twórz.


                                                    Ok, możesz nie pamiętać.

                                                    > Ty również. Nie skakałaś z wieżowca, by być PEWNĄ, ze się zabijesz.

                                                    A czy ja gdzieś napisałam, że przyjmuję to za pewnik?
                                                    Nie przypominam sobie.

                                                    Nie
                                                    > zdradzałaś, by być PEWNĄ, że chcesz być wierna... ileż można się w kółeczko
                                                    > kręcić?:)

                                                    Nigdzie też nie napisałam, że bedę wierna bezwzględnie i wiecznie.

                                                    >
                                                    > Czyli jednak... zmartwychwstałaś po skoku z wieżowca... imponujące:)

                                                    jak wyżej.

                                                    > czegoś nie zamierza sprawdzać i TY też.

                                                    Pokaż mi, w którym miejscu napisałam, ze nie zamierzam czegoś sprawdzać.
                                                    Jeśli czegoś nie sprawdzę, że nie bedę wydawać bezwzględnych ocen typu "na
                                                    pewno"

                                                    > Szanujesz... nie widać, wybacz:)


                                                    Przykro mi.

                                                    > Widać, że co chwila pokazujesz silicowi swoją wyższość i jego małostkowość,
                                                    > bo... przecież tchórze, którzy boją się spróbować czegoś, w co ty z odwagą
                                                    > weszłaś, SĄ gorsi...

                                                    Pokaż mi, gdzie to napisałam.

                                                    > Myślisz, że jeżeli nie piszesz tego wprost, jak ja w
                                                    > poprzednim zdaniu, to... nie piszesz w ogóle? hm...

                                                    Jeśli czegoś nie piszę, to przypisywanie mi tego jest manipulacją


                                                    > ...jak i, czy niepróbowanie nurkowania na Karaibach - w celu przekonania się,
                                                    > czy ci się spodoba, czy nie:)

                                                    dobry przykłąd.
                                                    Spróbuję nurkowania na Karaibach.

                                                    > ...jesteśmy w stanie ocenić, czy CHCEMY, czy NIE, czegoś próbować... proste:)

                                                    Widzę ze dalej forsusjesz swoje zdanie i przypisujesz mnie również mnie -
                                                    niesłusznie.


                                                    > To pozwala nie tracić czasu na podejmowanie prób w kwestiach, które nas...
                                                    nie
                                                    > interesują i do szczęścia nam potrzebne nie są:)

                                                    Bardzo lubię w ten sposób "tracić" czas.

                                                    >
                                                    > Można sprawdzić, czy rzeczywiście ręka włożona w ogień się przypali, ale...
                                                    po
                                                    > co? Skoro można pomyśleć, że na pewno tak będzie?

                                                    Mozna, ale to co innego.
                                                    Ja już wkładałam - jako berbec.
                                                    Wiem, że się przypali, i dlatego więcej tego nie zrobie.
                                                    Byłam bardzo chętnie "eksperymentującym" dzieckiem.

                                                    > Owszem. Ale... skoro robisz to tu, publicznie, to... każdy ma prawo to
                                                    zauważyć
                                                    >
                                                    > i skomentować.

                                                    Jak najbardziej.

                                                    > Nie zaprzeczam... sensu tylko w tym brak:)

                                                    To Twoja ocena.
                                                    Moge się z nią nie zgadzać.

                                                    > Coś... "na złość mamie odmrożę sobie
                                                    >
                                                    > uszy":) Bo normalne i logiczne jest, iż tracenie czasu nie jest ani mądre,
                                                    ani
                                                    > pożyteczne:) Zaprzeczysz?? Jeśli tak... będziesz jedynie brnąć w
                                                    > bezsens "nieważne jaka głupota, na moje wyjść musi!":)

                                                    Jeśli spełnione jest założenie, że dana czynnośc jest traceniem czasu.
                                                    Moim zdaniem nie jest. Lubię to, to taki rodzaj rozrywki ;)


                                                    > Owszem:) Poza tym... skoro tego nie prezentujesz i nie potrafisz... może nie
                                                    > definiuj jednak? Nie wiesz, czym jest w istocie, jeśli z ciebie nie wypływa:)

                                                    Wiesz, w jdnym się zgadzam - nie ma to żadnego wpływu na główny temat tej
                                                    dyskusji.


                                                    > Jak zauważyłaś pewnie - dotknęłaś. Jasne, ze nie mnie. Mnie... byłoby ci
                                                    > koszmarnie trudno:) jest jedna droga ku temu, ale daleko ci do niej:)

                                                    To super, naprawdę.
                                                    Będzie łatwiej dyskutować.
                                                    Jeśli zehcesz kontynuować, oczywiście.


                                                    >
                                                    > CO JEST SŁUSZNE dotyczy tylko i wyłącznie POSTAWY, bez narzutu tego, KTO JĄ
                                                    > PREZENTUJE, jak i tego, że JEST OPOZYCYJNA DO MOJEJ.

                                                    tak, niemniej to, co jest słuszne jest postawą przez kogoś reprezentowaną. A
                                                    więc jeśli postawa A jest słuszna, o rację ma osoba X która ją preznetuje, tak?


                                                    > Ale wplatasz emocje wypływające ze swoich doświadczeń... Przecież w
                                                    przeciwnym
                                                    > razie ten temat dawno byłby... wspomnieniem forumowym. Trudno więc przyznać
                                                    > choć cień racji twojemu "my tu dyskutujemy CAŁKOWICIE teoretycznie".

                                                    Wiesz, argumenty w dużej cześci wypływają z doświadczeń, to całkowicie
                                                    naturalne. I jest to - jak sądze - bogate xródło argumentacji niezależnie od
                                                    tematu dyskucji.
                                                  • lupus76 Re: c.d. 11.06.07, 13:55
                                                    ewik_75 napisała:

                                                    >> Tak jak poprzez kupno mieszkania bierzesz na sibie obowiązki i zobowiązania
                                                    > wynikającego z jego posiadania. Co nie znaczy, że mieszkanie = umowa. Nie
                                                    > należy tego utożsamiać.
                                                    >
                                                    > > TO jest przedmiotem
                                                    > > transakcji - SAMOCHODEM, MIESZKANIEM, ect. - nie ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI.
                                                    > > Więc powtarzam: TAK, małżeństwo jest tylko umową - AKT MAŁŻEŃSTWA jej SPI
                                                    > SANĄ
                                                    > > FORMĄ. Nic poza.


                                                    Widzisz, tu trafiłaś w sedno. Bez umowy samochód pozostaje samochodem... A
                                                    umowa zmienia formę własności. Z małżeństwem jest tak samo.

                                                    >
                                                • ewik_75 Re: c.d. 09.06.07, 19:06
                                                  gipsygirl napisała:


                                                  > Przykład o nurkowaniu. Mogłabyś się w nim zakochać...

                                                  Zakochać się w przykłądzie o nurkowaniu ?


                                                  > > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie je
                                                  > st
                                                  > > tymże aktem? NIe.
                                                  > > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania.
                                                  > >
                                                  > > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupio
                                                  > na
                                                  > nie
                                                  > >
                                                  > > jest umową. Widzisz analogię?
                                                  >
                                                  > Nie widzę. Podpisuję umowe KUPNA - SPRZEDAŻY (mieszkania - czyli za nie
                                                  > ODPOWIADAM PRAWNIE - nie muszę go kochać). Podpisuję umowę WZIĘCIA NA SIEBIE
                                                  > OBOWIĄZKÓW PŁYNĄCYCH Z ZAŁOŻENIA MAŁŻEŃSTWA I PRZYJĘCIA PRAW Z ZAŁOŻENIEM
                                                  > TAKOWEGO ZWIĄZANYCH. To jest ANALOGIA tych dwu umów.

                                                  Może nie chcesz tego zauwazyc...

                                                  POnawiam więc: czy akt notarialny jest lokalem, któego właśność poprzez kupno
                                                  zostało stwierdzone w akcie?
                                                  Czy samochód, którego kupno zostało przypieczętowane umową jest umową czy
                                                  samochodem?

                                                  >
                                                  > Czyli sprawdziłaś już wszystko, na co ochoty nie masz?? Ciekawe...

                                                  Wszystkiego oczywiście nie.
                                                  Ale lista jest i jest długa.
                                                  Mam nadzieję jeszcze wiele z tych rzeczy sprawdzić ;)
                                                  Również te Karaiby warz z nurkowaniem, surfingiem, pływaniem z delfinami i tym
                                                  podobne...

                                                  >
                                                  > To kiedy byłas na Karaibach, by się przekonać, czy nurkowanie cię wkręci?

                                                  Wiesz, powoli, gdybym już wszystko sprawdziła, cóż by mi jeszcze fajnego
                                                  zostało?
                                                  Powiadomię Cię, jak wrócę ;)


                                                  > Jeśli byłaś - nie różnisz. Jeszcze mi podaj datę skoczenia z wieżowca, by się
                                                  > przekonać, że na pewno skończy się to zgonem

                                                  To mam na końcu listy ;)


                                                  (zapewne piszesz z zaświatów) i
                                                  > dokumentację zdrady, by się upewnić, że jesteś zwolenniczką wierności.


                                                  wiesz, jeśli się kiedyś zdecyduję, to rACZEJ NIE będę tego dokumentować ;)
                                                  A już na pewno nie będę się tym dzielić z obcymi osobami.


                                                  > Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi,
                                                  > na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji.

                                                  nie zgadzam się.
                                                  MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie,
                                                  można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się
                                                  spotkania w realu....
                                                  Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że
                                                  nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do
                                                  luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej
                                                  sfery emocji."

                                                  Jedno drugiego nie wyklucza.


                                                  > Nie muszą mieć żadnych - nie przyszło Ci
                                                  > to do głowy?

                                                  Nie muszą, ale mogą.

                                                  > Mogę prezentować KAŻDE, jakie sobie zażyczę w danej chwili.

                                                  To ciekawe, naprawde...


                                                  > A raczej, dlaczego? Bo.. sama podchodzisz emocjonalnie, odkrywając tu
                                                  > siebie? Nie wnikam... jedynie zwracam Ci uwagę na bezsens zakładania, ze ktoś
                                                  > tutaj rzeczywiście prezentuje siebie i jego słowa mają korzenie w przeszłych
                                                  > przeżyciach...

                                                  Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam.
                                                  Poza tym - może masz rację, że za głeboko wnikam w tę dyskusję.
                                                  Zastanowię się nad tym...
                                              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 19:28
                                                gipsygirl napisała:

                                                >
                                                > Bynajmniej. Byłoby to niezmiernie łatwe.

                                                Więc zrób to, proszę.


                                                > Podobno NIE PODCHODZISZ EMOCJONALNIE... nie możesz się, widzę, zdecydować na
                                                > jedną wersję...

                                                ależ w tym nie było emocji. Raczej - moje wrażenie co do tonu dyskusji itp.

                                                >
                                                > Ten temat, to nie "podejście do
                                                > związku małżeńskiego ewik_75" - pragnę zauważyć.

                                                I zgodzę się z Tobą.

                                                > Więc to nie TY i nie TWOJE
                                                > SPOJRZENIE, ODCZUCIA, są owym IN VITRO. Silica też nie.

                                                Zgoda.

                                                > Dlatego On pisze o
                                                > ZAŁOŻENIACH - będącym elementem dyskusji właśnie (bez takich panuje chaos,
                                                > wykluczający porządek, nazwany dyskusją), a Ty o ODCZUCIACH - z dyskusją nie
                                                > mających nic wspólnego.

                                                Nie do końca masz racje i trochę mylisz jedno z drugim.
                                                Owszem, silic tez pisze o odczuciach.
                                                Oboje tez piszemy na temat główny - tyle, ze powstało sporo "podwątków",
                                                pojedynczych, dość drobnych argumentów i podargumentów...

                                                > > Ależ ja tylko pytam!
                                                >
                                                > Pytajnik na końcu nie czyni z czytelnego założenia pobudek czyichś słów -
                                                > pytania.

                                                A cóż je czyni w takim razie?


                                                > Jedno i drugie prowadzi do ruiny, będąc skrajnością...

                                                BĘDAC SKRAJNOŚCIĄ. Moje zadowolenie z życia nie jest skrajne. Na tyle, na ile
                                                potrafią to ocenić moi bliscy i znajomi...

                                                > Jest jeszcze
                                                > RACJONALIZM i planowe działanie.

                                                Jedno i drugie cenię i stosuję w życiu codziennym.


                                                > > Błędne użycie. Widać nie przeczytałaś uważnie wcześniejszych postów.
                                                >
                                                > Nawet bardzo uważnie przeczytałam.
                                                > Jak zauważyłaś (pozostaję przy TWOICH założeniach - nie mam potrzeby zbijania
                                                > ich swoimi, by wykazać, że sama sobie przeczysz co chwilę), nie pozwanemu i
                                                > pozywającemu dana jest weryfikacja słuszności założeń... a teraz nazywasz
                                                > jakieś założenie błędnym? Konsekwencji szczyptę chociaż, skoro już o sens
                                                > trudno...

                                                gipsygirl,
                                                nie pozwanemu ani nie pozywającemu dane jest wydawanie wyroków i to właśnie
                                                napisałam wcześniej$. WYROKÓW.
                                                Jednak w każdej sprawie sądowej to pozwany i pozywający nawzajem argumentują
                                                zazwyczaj przeciw sobie, czyż nie?
                                                To oni ich obrońcy zbijają nawzajem argumenty i wszelkie założenia, czyż nie?


                                                > Będące jedynie elementem ciągu dyskusyjnego, w którym znacznie wcześniej TY
                                                > określiłaś powyższe, jako ZWIĄZEK EMOCJONALNY. Więc powtarzam: nie musiał.

                                                Ja - tak.
                                                A później silic napisał "małzeńśtwo nie musi być związkiem" - i to do tego się
                                                odnosiłam i o tym rozmawialiśmy.
                                                Nie do swojego określenia - bo jak sama zauważyłaś - nie rozmawiamy o moim
                                                zdaniu....

                                                > Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma
                                                > najmniejszej.

                                                jeszcze raz.
                                                Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych na różnych fundamentach.
                                                jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie.
                                                Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" zawiera
                                                się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zawiera
                                                się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związki
                                                oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden nie
                                                zawiera się całkowicie w drugim..


                                                > >
                                                > > Mówimy o ZWIĄZKACH - wszystkich, nie o pojedynczym zwiazku.
                                                >
                                                > No właśnie. Nie tylko o części, której dotyczą EMOCJE.

                                                zgadza sie, patrz wyżej.


                                                > Nie, nie to napisałaś. Przeczytaj raz jeszcze, bo szybko zapominasz, co
                                                > piszesz, widocznie...

                                                jw
                                                • gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 19:49
                                                  ewik_75 napisała:


                                                  >
                                                  > Więc zrób to, proszę.

                                                  Możesz mi nie wierzyć, ale... jestem za dużym leniem. Ale nie zabrałabym głosu,
                                                  gdyby tak nie było.



                                                  >
                                                  > ależ w tym nie było emocji. Raczej - moje wrażenie co do tonu dyskusji itp.

                                                  :) Teraz zobacz... jak tożsamo pisze silic, to... WMAWIASZ MU, ŻE PODCHODZI
                                                  EMOCJONALNIE:)




                                                  > Nie do końca masz racje i trochę mylisz jedno z drugim.
                                                  > Owszem, silic tez pisze o odczuciach.

                                                  Pisze jedynie, gdy mu pisanie o takowych zarzucasz....




                                                  > Oboje tez piszemy na temat główny - tyle, ze powstało sporo "podwątków",
                                                  > pojedynczych, dość drobnych argumentów i podargumentów...


                                                  Niepotrzebnie. W niektórych miejscach możecie mówić o tym samym, ale patrząc z
                                                  naprzeciwległych chodników - on widzi zardzewiałe lewe drzwiczki bmki, ty
                                                  lśniące, bo świeżo wymienione, prawe. Chociaż, paradoksalnie, patrzycie na ten
                                                  sam samochód...

                                                  A z drugiej strony, idąc dwoma chodnikami dalej, ty skręcisz w prawo, on w
                                                  lewo... a myślicie, że trafiliście do tego samego przejścia między budynkami i
                                                  każde mówi o czymś innym - myśląc, że druga osoba opisuje to samo... "więc
                                                  czemu?? u licha!! się nie zgadza z tym, co widzę ja??!!";)




                                                  >
                                                  > A cóż je czyni w takim razie?

                                                  Ton wypowiedzi. Kontekst. Znaczki ";)", którymi okraszasz NIBY-PYTANIE...
                                                  Intencje nie zawsze pokrywają się z odbiorem - wypada o tym pamiętać. Wtedy
                                                  można zrobić coś, co nada wypowiedzi bardziej stonowany wydźwięk - prosty i
                                                  niepodrasowany emocją.




                                                  >
                                                  > BĘDAC SKRAJNOŚCIĄ. Moje zadowolenie z życia nie jest skrajne.


                                                  ZADOWOLENIE - nie. Tam padło POWODZENIE. Znów kusisz się na lekkie
                                                  przeinaczenie słowa, żeby zmienić "niezauważalnie" znaczenie...




                                                  > Jedno i drugie cenię i stosuję w życiu codziennym.

                                                  Czyli macie wspólną cechę... Z SILICIEM - nie wiem, czy ta wiadomość ma na
                                                  ciebie jakiś wpływ:)



                                                  > gipsygirl,
                                                  > nie pozwanemu ani nie pozywającemu dane jest wydawanie wyroków i to właśnie
                                                  > napisałam wcześniej$. WYROKÓW.
                                                  > Jednak w każdej sprawie sądowej to pozwany i pozywający nawzajem argumentują
                                                  > zazwyczaj przeciw sobie, czyż nie?

                                                  NIE


                                                  > To oni ich obrońcy zbijają nawzajem argumenty i wszelkie założenia, czyż nie?

                                                  ICH OBROŃCY/PROKURATOR - TAK.

                                                  Widzisz różnicę?



                                                  .
                                                  >
                                                  > Ja - tak.
                                                  > A później silic napisał "małzeńśtwo nie musi być związkiem" - i to do tego
                                                  się
                                                  > odnosiłam i o tym rozmawialiśmy.
                                                  > Nie do swojego określenia - bo jak sama zauważyłaś - nie rozmawiamy o moim
                                                  > zdaniu....

                                                  To już wyjaśnił silic... nie będę powielać, ani ubierać w inne słowa...
                                                  zwłaszcza, że myśl była jego, nie moja.


                                                  >
                                                  > > Nie, nie to napisałaś. Przeczytaj raz jeszcze, bo szybko zapominasz, co
                                                  > > piszesz, widocznie...
                                                  >
                                                  > jw

                                                  No niestety... j.w.:) Bo nie tak napisałaś najpierw:)
                                                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 21:10
                                                    gipsygirl napisała:

                                                    > :) Teraz zobacz... jak tożsamo pisze silic, to... WMAWIASZ MU, ŻE PODCHODZI
                                                    > EMOCJONALNIE:)

                                                    Może masz rację. Może nie, trudno. Nie zweryfikuję tego, więc dajmy temu spokój.


                                                    > Niepotrzebnie. W niektórych miejscach możecie mówić o tym samym, ale patrząc
                                                    z
                                                    > naprzeciwległych chodników - on widzi zardzewiałe lewe drzwiczki bmki, ty
                                                    > lśniące, bo świeżo wymienione, prawe.

                                                    Dokładnie tak. I oboje pokazujemy sobie drugą stronę i póbujemy nakłaniamy się
                                                    nawzajem do wyciągnięcia z tego wniosków.

                                                    > A z drugiej strony, idąc dwoma chodnikami dalej, ty skręcisz w prawo, on w
                                                    > lewo... a myślicie, że trafiliście do tego samego przejścia między budynkami
                                                    i
                                                    > każde mówi o czymś innym - myśląc, że druga osoba opisuje to samo... "więc
                                                    > czemu?? u licha!! się nie zgadza z tym, co widzę ja??!!";)

                                                    Nie, my wiemy, ze idziemy innymi stronami chodnika. Tyle, że jedno przeszło
                                                    przez duże skrzyżowanie, a drugie nie. I ja się dziwię, czemu on tak bardzo
                                                    tego się obawia...

                                                    > >
                                                    > > A cóż je czyni w takim razie?
                                                    >
                                                    > Ton wypowiedzi. Kontekst. Znaczki ";)", którymi okraszasz NIBY-PYTANIE...

                                                    To dalej jest pytanie. tyle, że z uśmieszkiem. Ale wciąż pytanie.

                                                    > ZADOWOLENIE - nie. Tam padło POWODZENIE. Znów kusisz się na lekkie
                                                    > przeinaczenie słowa, żeby zmienić "niezauważalnie" znaczenie...

                                                    Powodzenie jest źródłem zadowolenia. Nie ma tu żadnego przeinaczenia.

                                                    > Czyli macie wspólną cechę... Z SILICIEM - nie wiem, czy ta wiadomość ma na
                                                    > ciebie jakiś wpływ:)

                                                    ;) Nie, nie ma.
                                                    zauważyłam to już wcześniej.


                                                    > > gipsygirl,
                                                    > > nie pozwanemu ani nie pozywającemu dane jest wydawanie wyroków i to właśn
                                                    > ie
                                                    > > napisałam wcześniej$. WYROKÓW.
                                                    > > Jednak w każdej sprawie sądowej to pozwany i pozywający nawzajem argument
                                                    > ują
                                                    > > zazwyczaj przeciw sobie, czyż nie?
                                                    >
                                                    > NIE

                                                    nie?


                                                    > > To oni ich obrońcy zbijają nawzajem argumenty i wszelkie założenia, czyż
                                                    > nie?
                                                    >
                                                    > ICH OBROŃCY/PROKURATOR - TAK.

                                                    Owszem, niemniej nie zawsze pozwany/pozywający posiadają obrońcę. Bywa, ze sami
                                                    występują w tej roli i to oni przejmują wtedy powyższe zadania. Zresztą
                                                    obońca/prokurat bez pozwanego/pozywającego wiele by nie wskórali. I to ci
                                                    drudzy są motorem działań i źródłem argumentów.

                                                    > No niestety... j.w.:) Bo nie tak napisałaś najpierw:)

                                                    To, co napisałam najpierw dotyczyło innego kontekstu.
                                                  • gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 12:57
                                                    > Nie, my wiemy, ze idziemy innymi stronami chodnika. Tyle, że jedno przeszło
                                                    > przez duże skrzyżowanie, a drugie nie. I ja się dziwię, czemu on tak bardzo
                                                    > tego się obawia...
                                                    >
                                                    Się zagalopowałaś...

                                                    On przeszedł inne skrzyżowania. Tego, które przeszłaś ty - nie boi się przejść.
                                                    NIE CHCE po prostu.
                                                    Twoje zdziwienie jest co najmniej... dziwne. Jakoś personalnie dotyka cię fakt,
                                                    że ktoś może zwyczajnie nie chcieć? MUSZĄ być ku temu powody w postaci strachu,
                                                    czy zawodu? Skąd to wytrzasnęłaś?:)

                                                    Interesuje Cię seks z dwoma mężczyznami i dwiema kobietami jednocześnie? Nie?
                                                    BOISZ się, czy ZAWIODŁAŚ SIĘ, bo kiedyś już przeszłaś grę wstępną w takim
                                                    układzie i się nie udało?? A może zwyczajnie... WIESZ, ŻE NIE MASZ NA TO OCHOTY?



                                                    >To dalej jest pytanie. tyle, że z uśmieszkiem. Ale wciąż pytanie.

                                                    Bzdurka. I podobnie zakwestionowałas TON wypowiedzi u silica - bo to TON
                                                    wypowiedzi, nie pytajnik, jest istotny. Znaczki w wypowiedziach twoich jeszcze
                                                    przeważają szalę.


                                                    > Powodzenie jest źródłem zadowolenia. Nie ma tu żadnego przeinaczenia

                                                    TU nie ma. POWODZENIE jest tożsame z ZADOWOLENIE - TU jest. A skoro
                                                    użyłaś "zadowolenie" zamiast wcześniejszego "powodzenie", to zrównałaś je
                                                    znaczeniowo, nie powiedziałaś, że jedno z drugiego wypływa.



                                                    > nie?
                                                    >
                                                    NIE... a jeśli utrudniają bieg sprawy, wtrącaniem swoich komentzrzy i
                                                    wzajemnym dialogiem (będącym nawet obrazą Sądu, podlegającą określonym
                                                    sankcjom), mogą zostać usunięci z sali na czas procesu.



                                                    Owszem, niemniej nie zawsze pozwany/pozywający posiadają obrońcę. Bywa, ze sami
                                                    >
                                                    > występują w tej roli i to oni przejmują wtedy powyższe zadania.

                                                    Owszem... ale skądś wzięło się powiedzenie, że "najgorzej być adwokatem samego
                                                    siebie" - to zazwyczaj kończy się porażką, bo...


                                                    Zresztą
                                                    > obońca/prokurat bez pozwanego/pozywającego wiele by nie wskórali. I to ci
                                                    > drudzy są motorem działań i źródłem argumentów.

                                                    ...które adwokaci piorą z emocji i nadinterpretacji podejścia roszczeniowego,
                                                    poczucia krzywdy, żalu, pretensji, chęci narzucenia czegoś, ect. Samemu nie
                                                    jest się w stanie nawet zbliżyć do obiektywnego spojrzenia na jakość
                                                    argumentów, dowodów, założeń...


                                                    > To, co napisałam najpierw dotyczyło innego kontekstu.

                                                    .. który podsumowałam:)

                                                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 15:46
                                                    gipsygirl napisała:


                                                    > NIE CHCE po prostu.
                                                    > Twoje zdziwienie jest co najmniej... dziwne. Jakoś personalnie dotyka cię
                                                    fakt, że ktoś może zwyczajnie nie chcieć?

                                                    Personalnie wcale mnie to nie dotyka, bo niby dlaczego by miało.

                                                    > MUSZĄ być ku temu powody w postaci strachu,
                                                    > czy zawodu? Skąd to wytrzasnęłaś?:)

                                                    Spotkałam się z podobną argumentacją u osób z engatywnymi doświadczeniami w tej
                                                    materii, po prostu.

                                                    >
                                                    > Interesuje Cię seks z dwoma mężczyznami i dwiema kobietami jednocześnie? Nie?
                                                    > BOISZ się, czy ZAWIODŁAŚ SIĘ, bo kiedyś już przeszłaś grę wstępną w takim
                                                    > układzie i się nie udało?? A może zwyczajnie... WIESZ, ŻE NIE MASZ NA TO
                                                    OCHOTY
                                                    > ?

                                                    Albo obiecałam małżonkowi,że nie będę w ten sposób eksperymentować - na
                                                    przykład.. Nawet, jeśli chciałabym to kiedyś zweryfikować. Priorytety.


                                                    > Bzdurka. I podobnie zakwestionowałas TON wypowiedzi u silica - bo to TON
                                                    > wypowiedzi, nie pytajnik, jest istotny.

                                                    Jedno drugie jest istotne.
                                                    Ja nie zakwestionowałam tonu wypowiedzi silica. Ja z niego wyciągałam pewne
                                                    wnioski, być może błedne.


                                                    > NIE... a jeśli utrudniają bieg sprawy, wtrącaniem swoich komentzrzy i
                                                    > wzajemnym dialogiem (będącym nawet obrazą Sądu, podlegającą określonym
                                                    > sankcjom), mogą zostać usunięci z sali na czas procesu.

                                                    JEŚLI. Czyli jedynie warunkowo.


                                                    > Owszem... ale skądś wzięło się powiedzenie, że "najgorzej być adwokatem
                                                    samego
                                                    > siebie" - to zazwyczaj kończy się porażką, bo...


                                                    Co nie zmienia faktu, że to oni są źródłem informacji i argumentów.
                                                    A więc - ocen sytuacji.


                                                    > ...które adwokaci piorą z emocji i nadinterpretacji podejścia roszczeniowego,
                                                    > poczucia krzywdy, żalu, pretensji, chęci narzucenia czegoś, ect.

                                                    Piorą. Ale jednak - podają dalej w procesie.
                                                    Te informacje i argumenty. W profesjonalnej formie, ale wciąż te właśnie
                                                    informacje i argumenty.

                                                    > Samemu nie
                                                    > jest się w stanie nawet zbliżyć do obiektywnego spojrzenia na jakość
                                                    > argumentów, dowodów, założeń...

                                                    jak wyzej.
                                        • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 14:00
                                          > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ????
                                          Tutaj
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63681287
                                          > Z narastajacego w Twoich wypowiedziach poziomu poirytowania w temacie
                                          > małżeństwa.... Zauważ - lupus76 też w tym temacie dyskutuje, ale znacznie
                                          > spokojniej... nie zastanawia Cię to?

                                          Zastanawia mnie skad bierzesz informacje o moim poirytowaniu. Lupus pewnie
                                          dlatego dyskutuje spokojniej , że twoje złośliwe i personalne uwagi olewa.

                                          > Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ?

                                          Nie jestem pozwanym.

                                          > Założenie jest błędne.

                                          Co proszę ?? Jak założenie " że jako związek określimy połączenie
                                          emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi" może być błędne
                                          ?????? Jeśli zakładam, że określenia zwiazek będę używał w stosunku do przypadku
                                          gdzie istnieje więź emocjonalna to tak jest i koniec. Nie ma wartościowania
                                          takiego założenia. Ono jest i już.

                                          > Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być
                                          >związkiem, nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM.

                                          Rozmawialiśmy o tym, że moim zdaniem małżeństwo nie potrzebuje podbudowy
                                          emocjonalnej. W końcu sama napiałaś : "Małżenstwo zawiera się z pobudek
                                          emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie WCELU. " I to z tobą polemizowałem.

                                          >Nawet, jeśli małżeństwo pozostaje razem na stopie ekonomicznej to jakieś emocje
                                          > zawsze tam są, bo człowiek nie jest kamieniem - np. niechęć z tytułu
                                          > pozostawania w tymże związku. A więc wciaż - jest to zwiazek emocjonalny...

                                          Jeśli pozostają razem na stopie ekonomicznej to tylko to ich wiążę. Oczywiście,
                                          że nie są pozbawieni emocji, ale te emocje NIE SĄ POWODEM TRWANIA ZWIĄZKU. To
                                          zasadnicza różnica, taki zwiazek nie jest zwiazkiem emocjonalnym.


                                          >Tego nie będziesz wiedział, dopóki nie przejdziesz przez most i nie udasz się w
                                          > podróż po tej nowej części. To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia
                                          > nie jest bardziej żyzna i że za pół roku nie wyrosną tam
                                          > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam
                                          > lubisz...

                                          Po mojej stronie są bardzo fajne owoce. Wchodzić na most bo tam BYĆ MOŻE jest
                                          lepiej ? Nie , dzięuję.

                                          > Wiesz, przypominasz mimojego wuja...

                                          Jednak zbijania moich argumentów nie dostrzega, walenia pięścią sobie nie
                                          przypominam. Przypisujesz mi zachowanie jakiego nie prezentuję. Lupus olewa taki
                                          e manipulacje a ja nie.

                                          > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadzając
                                          > małżenstwo do umowy? Mówiąc "po drugiej stronie nie ma nic ciekawego" i biorąc
                                          > to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa...

                                          Małżeństwo to tylko umowa. Podpisuje się to w USC i koniec. Można żyć ze sobą
                                          bez małżeństwa, można obok siebie w małżeństwie. Jeśli kogoś nie łączyły emocje
                                          to poślubie się raczej nie pojawią, jeśli zaś czujeś emocje bez ślubu wygasają
                                          to znaczy , że nie były prawdziwe. Skoro po twojej stronie mostu było jałowo to
                                          się nie dziwię, że przeszłaś. Mnie tam nic nie ciągnie.
                                          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 19:44
                                            silic napisał:

                                            > > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ????
                                            > Tutaj
                                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63681287

                                            silic, to nie jest żąden dowód, to poczatek dyskusji.
                                            potem byla dluga dyskusja podczas ktorej nie sadze, aby udalo Ci się dowiesc,
                                            że małżeństwo nie musi byc zwiazkiem.
                                            Bo to, ze nie musi byc zwiazkiem opartym na emocjach, to ustalilismy.
                                            Ale nie taka byla postawiona przez Ciebie hipoteza.


                                            > Zastanawia mnie skad bierzesz informacje o moim poirytowaniu.

                                            z tonu wypowiedzi.

                                            > Lupus pewnie
                                            > dlatego dyskutuje spokojniej , że twoje złośliwe i personalne uwagi olewa.

                                            przepraszam, jesli poczules się dotknięty.
                                            Nie było to moim celem.

                                            > Nie jestem pozwanym.

                                            To była metafora...


                                            > Co proszę ?? Jak założenie " że jako związek określimy połączenie
                                            > emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi" może być błędne
                                            > ??????


                                            Może. Związek - relacja, zależność.
                                            Emocjonalna również, ale niekoniecznie.
                                            pisałam już o tym.
                                            Posiadanie wspólnej ziemi to tez jakaś relacja.
                                            Wątła i słaba jeśli mowa o dwóch obcych rodzinach (na przykład)
                                            lub silna, gdy mowa o małzonkach, ktorzy się nie rozwodzą, chocby chcieli, bo
                                            nie moga sie dogadac co do przsyzłego jej podziału itp...

                                            Jeśli zakładam, że określenia zwiazek będę używał w stosunku do przypadk
                                            > u
                                            > gdzie istnieje więź emocjonalna to tak jest i koniec.

                                            a, chyba ze piszesz wprost,
                                            ze przyjmujesz niniejszym taki skrót i na tym będziesz bazował.
                                            Wtedy tak.


                                            > Rozmawialiśmy o tym, że moim zdaniem małżeństwo nie potrzebuje podbudowy
                                            > emocjonalnej. W końcu sama napiałaś : "Małżenstwo zawiera się z pobudek
                                            > emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie WCELU. " I to z tobą
                                            polemizowałem.

                                            widać się rozminęliśmy w dyskusji.
                                            szkoda, ale trudno.

                                            >
                                            > Jeśli pozostają razem na stopie ekonomicznej to tylko to ich wiążę.
                                            Oczywiście,
                                            > że nie są pozbawieni emocji, ale te emocje NIE SĄ POWODEM TRWANIA ZWIĄZKU. To
                                            > zasadnicza różnica, taki zwiazek nie jest zwiazkiem emocjonalnym.

                                            OK.
                                            zgadzam się.
                                            Pozwalę sobie przytoczyć: "Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych
                                            na różnych fundamentach.
                                            jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie.
                                            Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" zawiera
                                            się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zawiera
                                            się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związki
                                            oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden nie
                                            zawiera się całkowicie w drugim.."
                                            > > Wiesz, przypominasz mimojego wuja...



                                            > jeśli zaś czujeś emocje bez ślubu wygasają
                                            > to znaczy , że nie były prawdziwe.

                                            Tu upraszaczasz.
                                            Wiele kobiet - bez względu na pobudki - często po takim odtrąceniu odchodzi i
                                            tłumi sobie to uczucie do mężczyzny, który nie chciał zawrzeć związku
                                            małżeńskiego. Mimo głębokich do niego uczuć. Czują się skrzywdzone,
                                            nierozumiane, czasem nieszanowane. Na pewno znasz to choćby z tutejszych
                                            wątków.
                                            Czy nie były to uczucia "prawdziwe"? Bywa różnie.
                                            Wszak nie kochamy "prawdziwie" tylko raz.

                                            > Skoro po twojej stronie mostu było jałowo to
                                            > się nie dziwię, że przeszłaś. Mnie tam nic nie ciągnie.

                                            Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;)
                                            • gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 20:04

                                              >
                                              > > Zastanawia mnie skad bierzesz informacje o moim poirytowaniu.
                                              >
                                              > z tonu wypowiedzi.

                                              No nie mogłam się powstrzymać... NO WŁAŚNIE... NIE PYTAJNIK, A... TON
                                              WYPOWIEDZI. Używając jakiegoś argumentu wobec kogoś - użyj go i wobec siebie,
                                              nie będzie zbędnych pytań...



                                              > Tu upraszaczasz.
                                              > Wiele kobiet - bez względu na pobudki - często po takim odtrąceniu odchodzi i
                                              > tłumi sobie to uczucie do mężczyzny, który nie chciał zawrzeć związku
                                              > małżeńskiego.

                                              ?????????

                                              Po jakim odtrąceniu?

                                              Nazywajmy rzeczy po imieniu: po NIEUDANEJ PRÓBIE NARZUCENIA SWOJEGO PLANU NA
                                              ŻYCIE I ZWIĄZEK MĘŻCZYŹNIE.


                                              > Mimo głębokich do niego uczuć.

                                              uczucia nie mają nic wspólnego z legalizacją związku.



                                              > Czują się skrzywdzone,
                                              > nierozumiane, czasem nieszanowane.

                                              Ale to jest ICH problem. To, że ktoś nie daje sobą dyrygować nie znaczy, że nie
                                              szanuje, nie kocha, krzywdzi... to znaczy, że jest odrębnym bytem i ma prawo do
                                              swojego podejścia do każdej przestrzeni życiowej. Jeśli druga strona tego nie
                                              rozumie, to... krzywdzi siebie sama, kocha głównie siebie, nie widzi związku, a
                                              jedynie już potrzebę jego legalizacji, nie szanuje tego, co mają wspólnie i
                                              tego, że... on - mimo, ze jest w związku z nią - jest też odrębnym bytem,
                                              którym nie można rządzić.



                                              >Na pewno znasz to choćby z tutejszych
                                              > wątków.
                                              > Czy nie były to uczucia "prawdziwe"? Bywa różnie.
                                              > Wszak nie kochamy "prawdziwie" tylko raz.

                                              Pytanie... kto tak NAPRAWDĘ SPAPRAŁ SPRAWY w tych "przypadkach".



                                              > Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;)

                                              A dlaczego nie zostałaś po tamtej stronie? Bo... CHCIAŁAŚ przejść. Ktoś inny ma
                                              prawo CHCIEĆ ZOSTAĆ. Któryś wybór jest lepszy? Nie sądzę...
                                              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 21:33
                                                gipsygirl napisała:


                                                > ?????????
                                                > Po jakim odtrąceniu?


                                                odniosłam się do sytuacji, opisanej przez autorkę wątku.
                                                Ona pyta - co dalej i "co o tym sądzić". Silic twiedzi, że jeśli kobieta
                                                rozważa rozstanie - wskutek jego niechęci do związku małżeńskiego i wobec jej
                                                pragnienia zostania żoną, to jej uczucie widać nie było prawdziwe.
                                                On pozwala jej odejść, bo "widać jej uczucie nie było pawdziwe"

                                                > Nazywajmy rzeczy po imieniu: po NIEUDANEJ PRÓBIE NARZUCENIA SWOJEGO PLANU NA
                                                > ŻYCIE I ZWIĄZEK MĘŻCZYŹNIE.

                                                ok, można i tak.


                                                > > Mimo głębokich do niego uczuć.
                                                >
                                                > uczucia nie mają nic wspólnego z legalizacją związku.

                                                Czy nie sądzisz, że dziś większosć kobiet nie wyjdzie za mąż za mężczyznę, z
                                                którym nie jest związana emocjonalnie?
                                                Bo ja tak sądzę. I w związku z tym wydaje mi się, ze nie można powiedzieć, że
                                                uczucia nie mają nic wspólnego z małżeństwem. Na początku są to na pewno ciepłe
                                                uczucia. POtem - bywa różnie.

                                                > > Czują się skrzywdzone,
                                                > > nierozumiane, czasem nieszanowane.
                                                >
                                                > Ale to jest ICH problem.

                                                To na pewno. Ale czy tylko ich? w sytuacji, kiedy są kochającą się parą
                                                rozbieżność poglądów w tk istotnej kwestii wydaje mi się problemem ich obojga...

                                                > To, że ktoś nie daje sobą dyrygować nie znaczy, że nie
                                                > szanuje, nie kocha, krzywdzi...

                                                Ależ to jedno drugiego nie wyklucza.

                                                > to znaczy, że jest odrębnym bytem i ma prawo do swojego podejścia do każdej
                                                > przestrzeni życiowej.

                                                Oczywiście, że ma prawo. Tyle, że ta rozbieżność podejść i nieumiejętność
                                                znalezienia rozwiązania satysfakcjonującego obie strony prowadzić może do
                                                rozstania - co przy założeniu istniejącego między tymi ludźmi uczucia jest
                                                przykre. A kobiety mogą czuć się skrzywdzone - nawet jeśli po "rozebraniu" tego
                                                na cześci pierwsze wydaje się to nieracjonalne i nielogiczne. Uczucia nie są
                                                logiczne, po prostu.

                                                > Jeśli druga strona tego nie rozumie, to... krzywdzi siebie sama, kocha
                                                > głównie siebie, nie widzi związku,

                                                Nie zgodzę się. To, że ma taką potrzebę, nie znaczy, że nie widzi związku. Ona
                                                ma taką potrzebę W ZWIĄZKU... A kocha siebie - to oczywiste, jak i partnera.
                                                Aby kochać kogoś innego musi najpierw kochać siebie. A nie chciałaby przecież
                                                małżeństwa z obcym człowiekiem.


                                                > Pytanie... kto tak NAPRAWDĘ SPAPRAŁ SPRAWY w tych "przypadkach".

                                                Nie wiem, czy istnieje odpowiedź na tak postawione pytanie.
                                                Bo co to znaczy "spaprać sprawy" ? Na jakim etapie? itp itd...

                                                > A dlaczego nie zostałaś po tamtej stronie? Bo... CHCIAŁAŚ przejść. Ktoś inny ?
                                                > ma prawo CHCIEĆ ZOSTAĆ.

                                                Jasne, że tak. Nie neguję tego. Tu się jednak pojawia sporo argumentów które
                                                wydawały mi się zasługującymi na kontrargument...

                                                > Któryś wybór jest lepszy? Nie sądzę...

                                                Zależy od sytuacji. Nie ma jasnych reguł. Świat nie jest zmienną zero-jedynkową.
                                                • gipsygirl Trochę to przytnę, jeśli pozwolisz...:) 10.06.07, 13:39
                                                  Parę pytań:)

                                                  Jeśli mamy związek dwojga osób - szczęśliwych w tym, w czym są, to...

                                                  Kiedy ona stawia ultimatum:

                                                  * ON chce zmian,. czy ONA?
                                                  * Skoro ONA chce zmian, to JEMU jest nagle źle w tym, co mają, czy JEJ?
                                                  * Jeśli JEMU jest dobrze i czuje się szczęśliwy, spełniony, to dlaczego miałby
                                                  chcieć to zmieniać??
                                                  * Jeśli ONA chce to zmieniać, to... nagle stała się nieszczęsliwa i
                                                  niespełniona? Na pewno kocha w takim razie, jeżeli dalsze spełnienie uzależnia
                                                  od wprowadzenia zmian w tym, w czym jej podobno tak dobrze?
                                                  * Skoro to ONA chce zmian, a ON chce pozostać w tym, co się sprawdza, to... Kto
                                                  tu JĄ krzywdzi? ON? Na pewno? ON pokazuje, że to, co mają, przestaje
                                                  wystarczać? ON chce więcej? ON coś narzuca i w dodatku alternatywą do
                                                  nieprzyjęcia tego, co narzucone będzie "skrzywdził mnie, zmarnował tyle lat,
                                                  nie uszanował mojej potrzeby, nie chciał mnie..." z JEGO strony, czy z JEJ??
                                                  * Czyli... w tym przypadku albo podporządkuje się i przyjmie diktum, albo..
                                                  okaże się chamem, niekochającym samcem i tym, który porzucił biedną, kochającą
                                                  go kobietę?

                                                  No pięknie:))
                                                  • ewik_75 Re: Trochę to przytnę, jeśli pozwolisz...:) 10.06.07, 16:56
                                                    gipsygirl napisała:


                                                    gipsygirl,

                                                    woelokrtonie przerabialiśmy poniższe na forum.
                                                    Ja też się wypowiadałam na tym forum i nie chce mi się powtarzać.
                                                    Ja bym postawiła z kolei inne pytanie:

                                                    jeżeli zarówno On i Ona są szcześliwi w zwiazku,chcą być ze sobą, są trwałym
                                                    związkiem i nie chcą tego zmieniać, myślą o potomstwie, to czemu On nie chce
                                                    małżeństwa i boi się tego osławionego papierka jako ognia?

                                                    > Parę pytań:)
                                                    >
                                                    > Jeśli mamy związek dwojga osób - szczęśliwych w tym, w czym są, to...
                                                    >
                                                    > Kiedy ona stawia ultimatum:
                                                    >
                                                    > * ON chce zmian,. czy ONA?
                                                    > * Skoro ONA chce zmian, to JEMU jest nagle źle w tym, co mają, czy JEJ?
                                                    > * Jeśli JEMU jest dobrze i czuje się szczęśliwy, spełniony, to dlaczego
                                                    miałby
                                                    > chcieć to zmieniać??
                                                    > * Jeśli ONA chce to zmieniać, to... nagle stała się nieszczęsliwa i
                                                    > niespełniona? Na pewno kocha w takim razie, jeżeli dalsze spełnienie
                                                    uzależnia
                                                    > od wprowadzenia zmian w tym, w czym jej podobno tak dobrze?
                                                    > * Skoro to ONA chce zmian, a ON chce pozostać w tym, co się sprawdza, to...
                                                    Kto
                                                    >
                                                    > tu JĄ krzywdzi? ON? Na pewno? ON pokazuje, że to, co mają, przestaje
                                                    > wystarczać? ON chce więcej? ON coś narzuca i w dodatku alternatywą do
                                                    > nieprzyjęcia tego, co narzucone będzie "skrzywdził mnie, zmarnował tyle lat,
                                                    > nie uszanował mojej potrzeby, nie chciał mnie..." z JEGO strony, czy z JEJ??
                                                    > * Czyli... w tym przypadku albo podporządkuje się i przyjmie diktum, albo..
                                                    > okaże się chamem, niekochającym samcem i tym, który porzucił biedną,
                                                    kochającą
                                                    > go kobietę?
                                                    >
                                                    > No pięknie:))
                                            • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 21:38
                                              ewik_75 napisała:


                                              > silic, to nie jest żąden dowód, to poczatek dyskusji.

                                              Jak to nie jest dowód ? Powiedziałaś tu
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63679472
                                              że małżeństwo nie polega na przestrzeganiu KRiO. Napisałem ci wyciagi z prawa
                                              obowiązujacego w RP, które to definiuje małżeństwo i sposób jego zawierania.
                                              Jakiego innego dowodu chcesz ?? Te zapisy w sposób wystarczajacy opisują
                                              instytucję małżeństwa udzielanego w USC. Jeśli twoje małżeństwo nie podlega tym
                                              prawom to chętnie posłucham na jakiej zasadzie.

                                              > potem byla dluga dyskusja podczas ktorej nie sadze, aby udalo Ci się dowiesc,
                                              > że małżeństwo nie musi byc zwiazkiem.
                                              > Bo to, ze nie musi byc zwiazkiem opartym na emocjach, to ustalilismy.

                                              Od samego początku pisałem, że małżeństwo nie musi być zwiazkiem opartym na
                                              emocjach. Żeby dodatkowo uściślić dyskusję zrobiłem założenie o tym , że związki
                                              traktuję jako zwiazki emocjonalne, bo sama napisałaś ( co już raz zacytowałe) ,
                                              że do tego potrzeba podbudowy emocjonalnej. Gdybym chciał dyskutować o związkach
                                              opartych na kolorze butów bądź podobieństwie fryzur to przeniósłbym się na forum
                                              "Moda" bądź " Uroda".

                                              > Ale nie taka byla postawiona przez Ciebie hipoteza.

                                              Ja tylko napisałem, że małżeństwo różni się od związku zasadniczo. Do małżeństwa
                                              wystarczy podpisanie dokumentów w USC i NIC WIĘCEJ. Można się już nigdy w życiu
                                              nie spotkać ( w skrajnym przypadku). Dla tego miedzy innymi nie ma znaczenia czy
                                              byłem, jestem czy będę w małżeństwie. Wiem na czym to polega bo potrafię
                                              przeczytać ustawy, a w nich jest wszystko opisane. Nie potrzebuję zabijać kogoś
                                              żeby się dowiedzieć jaka kara mi grozi - to jest w KK.

                                              > z tonu wypowiedzi.

                                              Schowaj swoje przemądrzalstwo do kieszeni.

                                              > To była metafora...

                                              Bez specjalnego zwiazku z rozmową.

                                              > > Co proszę ?? Jak założenie " że jako związek określimy połączenie
                                              > > emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi" może być bł
                                              > ędne
                                              > > ??????

                                              > Może.

                                              Nie może.


                                              > a, chyba ze piszesz wprost,
                                              > ze przyjmujesz niniejszym taki skrót i na tym będziesz bazował.
                                              > Wtedy tak.

                                              A jak miałem napisać ? W bok ? Gubi cię doszukiwanie się tego czego nie piszę
                                              zamiast czytania tego co napisałem. Napisałem wyraźne założenie które nie
                                              podlega dyskusji.


                                              > widać się rozminęliśmy w dyskusji.
                                              > szkoda, ale trudno.

                                              Nie rozminęliśmy się, wystarczy że będziesz pamietać co napisałaś wcześniej i co
                                              jest tematem. Cały czas piszę o tym, że małżeństwo nie potrzebuje emocji do
                                              istnienia.


                                              > "Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych
                                              > na różnych fundamentach.
                                              > jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie.
                                              > Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" zawiera
                                              >
                                              > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zawiera
                                              > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związki
                                              > oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden nie
                                              > zawiera się całkowicie w drugim.."

                                              Skoro więc "małżeństwa" i "związki oparte na emocjach" mają części należące
                                              tylko do jednego z tych zbiorów to tym sposobem w końcu zaprzeczyłaś swojej
                                              tezie początkowej "Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych,
                                              Z POWODU a nie WCELU. "
                                              z postu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63486610
                                              Bardzo miło mi to słyszeć.

                                              > Tu upraszaczasz.
                                              > Wiele kobiet - bez względu na pobudki - często po takim odtrąceniu odchodzi i
                                              > tłumi sobie to uczucie do mężczyzny, który nie chciał zawrzeć związku
                                              > małżeńskiego. Mimo głębokich do niego uczuć. Czują się skrzywdzone,
                                              > nierozumiane, czasem nieszanowane. Na pewno znasz to choćby z tutejszych
                                              > wątków.

                                              Skoro owo "odtrącenie" (celowo w cudzysłowie)spowodował rozczarowanie silniejsze
                                              niż uczucia to ja dziękuję za takie uczucia. Dziewczynka nie dostała zabawki i
                                              się obraziła ?... Zresztą - gipsygirl ładnie to ujęła.

                                              > Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;)

                                              A ja tam nie widze potrzeby. Tylko dlaczego uważasz mnie za gorszego z tego
                                              powodu ?
                                              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 22:39
                                                silic napisał:

                                                > Jak to nie jest dowód ? Powiedziałaś tu
                                                > że małżeństwo nie polega na przestrzeganiu KRiO. Napisałem ci wyciagi z prawa
                                                > obowiązujacego w RP, które to definiuje małżeństwoi sposób jego zawierania.
                                                > Jakiego innego dowodu chcesz ??

                                                Silic, moim skromnym zdaniem obowiazki zawarte w KRiO to absolutna podstawa -
                                                takie warunki konieczne do istnienia małżeństwa, ale do szczęśliwego
                                                małżeństwa - niestety niewystarczające.
                                                Wciąż utożsamiasz małżeństwo z instytucją. I nie widzisz - lub nie chcesz - nic
                                                innego. Bo tak jest napisane w ustawie. No i co z tego? To za mało. To, ze tak
                                                jest napisane niczego nie dowodzi.

                                                Może istnieć para osób, związana aktem małżeńkim i przestrzegająca tych zasad -
                                                i zapewne istnieje - niejedna. I to wciąż jest małżeństwo.

                                                Ale moim zdaniem - nie na tym to powinno polegać...
                                                To program minimum..


                                                > Ja tylko napisałem, że małżeństwo różni się od związku zasadniczo.

                                                a ja przedstawiłam Ci przykłady i argumenty pokazujące, że nie jest to prawda.

                                                Do małżeństw
                                                > a
                                                > wystarczy podpisanie dokumentów w USC i NIC WIĘCEJ. Można się już nigdy w
                                                życiu
                                                > nie spotkać ( w skrajnym przypadku).

                                                No właśnie - w skrajnym przypadku.
                                                Czy chcemy dystkutować o skrajnościach? chyba nie..


                                                > > a, chyba ze piszesz wprost,
                                                > > ze przyjmujesz niniejszym taki skrót i na tym będziesz bazował.
                                                > > Wtedy tak.
                                                >
                                                > A jak miałem napisać ? W bok ?

                                                ;) Italic - iem ;)))

                                                Gubi cię doszukiwanie się tego czego nie piszę
                                                > zamiast czytania tego co napisałem. Napisałem wyraźne założenie które nie
                                                > podlega dyskusji.

                                                Wszystko podlega dyskusji...


                                                > jest tematem. Cały czas piszę o tym, że małżeństwo nie potrzebuje emocji do
                                                > istnienia.

                                                Na pewno potrzebuje ich do ZAISTNIENIA. POmijając przypadki skrajne,
                                                oczywiście. POtem - bywa niestety róznie. Bywa i tak, ze małżeństwa trwają w
                                                > > "Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych
                                                > > na różnych fundamentach.
                                                > > jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie.
                                                > > Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" z
                                                > awiera
                                                > >
                                                > > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zaw
                                                > iera
                                                > > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związ
                                                > ki
                                                > > oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden
                                                > nie
                                                > > zawiera się całkowicie w drugim.."
                                                >
                                                > Skoro więc "małżeństwa" i "związki oparte na emocjach" mają części należące
                                                > tylko do jednego z tych zbiorów to tym sposobem w końcu zaprzeczyłaś swojej
                                                > tezie początkowej "Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych,
                                                uczuciowych,
                                                > Z POWODU a nie WCELU. "
                                                > z postu

                                                nie zrozumiałeś.
                                                Czuję, ze chyba muszę to narysować... ;)
                                                Jeszcze raz: < zbiory "związki oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają
                                                częsc wspólną, choć żaden nie zawiera się całkowicie w drugim.." >
                                                POSIADAJĄ CZĘŚĆ WSPÓLNĄ - moim zdaniem, bardzo dużą...

                                                Jest jeszcze jeden aspekt, który pominęliśmy, dość istotny.
                                                Zawarcie małżeństwa a małżeństwa, które już trwają, zwłaszcza te z dużym
                                                stażem. Małżeństwo zawiera sie z powodu, a nie w celu - moim zdaniem, of
                                                course. Stąd swieże związki m. co do zasady całkowicie zawieraja się
                                                w "zwiazkach opartych na emocjach". i zawierane są z głęboką wiarą w to
                                                uczucie, które ludźmi kieruje. przynaję jednak, ze z biegiem lat te emocje mogą
                                                się zmieniać...

                                                >
                                                > > Tu upraszaczasz.

                                                > Skoro owo "odtrącenie" (celowo w cudzysłowie)spowodował rozczarowanie
                                                silniejsze
                                                > niż uczucia to ja dziękuję za takie uczucia. Dziewczynka nie dostała zabawki i
                                                > się obraziła ?... Zresztą - gipsygirl ładnie to ujęła.

                                                Już o tym pisałam, nie chcę się powtarzać.

                                                >
                                                > > Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;)
                                                >
                                                > A ja tam nie widze potrzeby. Tylko dlaczego uważasz mnie za gorszego z tego
                                                > powodu ?

                                                Gorszego?
                                                Skąd to wziąłeś?
                                                gdzie ja to napisałam?

                                                >
                                                >
                                                • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 11:44
                                                  ewik_75 napisała:


                                                  > Silic, moim skromnym zdaniem obowiazki zawarte w KRiO to absolutna podstawa -
                                                  > takie warunki konieczne do istnienia małżeństwa, ale do szczęśliwego
                                                  > małżeństwa - niestety niewystarczające.
                                                  > Wciąż utożsamiasz małżeństwo z instytucją. I nie widzisz - lub nie chcesz -nic
                                                  > innego. Bo tak jest napisane w ustawie. No i co z tego? To za mało. To, ze tak
                                                  > jest napisane niczego nie dowodzi.

                                                  Dalej mieszasz dwa pojęcia. Cały czas (nie tylko w tej rozmowie) piszę o tym, że
                                                  do wpólnego życia pary ludzi małżeństwo jest zupełnie zbędne. To, co ty
                                                  utożsamiasz z małżeństwem (czyli owe warunki potrzebne do szczęścia) tak samo
                                                  może istnieć bez podpisywania papierka w USC. Można się kochać, realizować
                                                  wspólne cele, marzenia, mieszkać czy co tak się komu chce bez zawierania
                                                  małżeństwa. Małżeństwo to nie jest związek (rozumiany potocznie, jako
                                                  damsko-męski zwiazek), to jest zbiór praw i obowiązków otrzymywany w USC po
                                                  złożeniu podpisu. Uczestniczą w tym zazwyczaj ludzie połączeni WCZEŚNIEJ więzią
                                                  emocjonalną, ale samo małżeństwo temu nie służy. Zawierając tę umowę zyskujesz
                                                  status męża/żony i to wszystko.
                                                  To co jest napisane w ustawie dowodzi wszystkiego. Nie możesz w RP zawrzeć
                                                  małżeństwa innego niż to opisane w tej ustawie. To jest definicja skończona i
                                                  wystarczająca. Piałem ci już kiedyś, że przysięgi miedzy ludźmi najlepiej
                                                  składać w 4 oczy, w ogrodzie bądź innym miłym miejscu. To jest najważniejsza
                                                  postać i najbardziej wiążąca. Przed urzędnikiem podejmuje się czegoś innego.
                                                  Status małżeństwa oznacza dokładnie to, co jest w ustawie i tym właśnie jest
                                                  małżeństwo. Dla tej instytucji istnienie czy rodzaj więzi między małżonkami ma
                                                  drugorzędne znaczenie. Ważne jest by przestrzegali praw zapisanych w ustawach.
                                                  To wszystko. Nie myl małżeństwa ze związkiem kochających się ludzi. To są
                                                  niezależne od siebie rzeczy.


                                                  > Może istnieć para osób, związana aktem małżeńkim i przestrzegająca tych zasad
                                                  - > i zapewne istnieje - niejedna. I to wciąż jest małżeństwo.

                                                  To jest dokładnie to co ma być. Tak jak członkiem partii nie staje się wtedy gdy
                                                  się ją wiernie popiera ale gdy się podpisze papierek.

                                                  > Ale moim zdaniem - nie na tym to powinno polegać...
                                                  > To program minimum..


                                                  To jest program minimum w międzyludzkim zwiazku emocjonalnym . W małżeństwie to
                                                  wyczerpuje pulę.
                                                  Pomyśl - gdyby nie było instytucji małżeństwa to ludzie nie kochaliby się ? nie
                                                  tworzyli para ? nie mieli dzieci ? nie żyli by ze sobą ? To wszystko działoby
                                                  się, małżeństwo to dodatek, często zupełnie zbędny, będący wynikiem chęci
                                                  uregulwoania tego prawnie i zadbania o interes państwa. To wszytsko.

                                                  > No właśnie - w skrajnym przypadku.
                                                  > Czy chcemy dystkutować o skrajnościach? chyba nie..

                                                  Skrajny przypadek pokazuje istotę rzeczy.

                                                  > Wszystko podlega dyskusji...

                                                  NIE. Jeśli robię założenie , o tym jak będę coś nazywał to to nie podlega dyskusji.


                                                  > Na pewno potrzebuje ich do ZAISTNIENIA.

                                                  Nie, po raz kolejny nie. Małżeństwo do zaistnienia potrzebuje chęci złożenia
                                                  podpisów u USC. Nic więcej nie jest potrzebne. Urzędnik nie pyta z jakiego
                                                  powodu to robisz.


                                                  > nie zrozumiałeś.
                                                  > Czuję, ze chyba muszę to narysować... ;)
                                                  > Jeszcze raz: < zbiory "związki oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiad
                                                  > ają
                                                  > częsc wspólną, choć żaden nie zawiera się całkowicie w drugim.." >
                                                  > POSIADAJĄ CZĘŚĆ WSPÓLNĄ - moim zdaniem, bardzo dużą...

                                                  Zrozumiałem bardzo dobrze. Nie jest istotne jak dużą część wspólną mają "związki
                                                  oparte na emocjach" oraz "małżeństwa". Ważne jest to, że mają części nie
                                                  należące do drugiego zbioru. Nie można więc napisać, że dla każdego małżeństwa
                                                  prawdziwe jest, że jest to zwiazek oparty na emocjach. Jedyne co można napisać
                                                  to to, że istnieją takie małżeństwa , które są także zwiazkiem emocjonalnym.
                                                  Logika się kłania. To wystarcza żeby obalić twoje twierdzenie o którym pisałem.


                                                  > Jest jeszcze jeden aspekt, który pominęliśmy, dość istotny.
                                                  > Zawarcie małżeństwa a małżeństwa, które już trwają, zwłaszcza te z dużym
                                                  > stażem. Małżeństwo zawiera sie z powodu, a nie w celu - moim zdaniem, of
                                                  > course.

                                                  Ja jednak trzymam się że w celu. Gdyby zlikwidować wszystkie prawa przysługujące
                                                  małżonkom, zostawić czystą przysięgę to zdaje się mało kto by sobie tym głowę
                                                  zawracał.

                                                  >Stąd swieże związki m. co do zasady całkowicie zawieraja się
                                                  > w "zwiazkach opartych na emocjach". i zawierane są z głęboką wiarą w to
                                                  > uczucie, które ludźmi kieruje.

                                                  Nie nie nie. Nie zawierają się całkowicie.

                                                  > Gorszego?
                                                  > Skąd to wziąłeś?
                                                  > gdzie ja to napisałam?

                                                  Choćby tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63749272
                                                  "Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań w
                                                  ogołe. " Z jakiegoś powodu fakt nie podjęcia przeze mnie zobowiązań małżeńskich
                                                  stawia mnie w gorszej pozycji niż ciebie, która je podjęła.
                                                  > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ?

                                                  Jeśli nie potraktowałaś mnie jako gorszego to jako kogo ?
                                                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 15:41
                                                    silic napisał:


                                                    > > Silic, moim skromnym zdaniem obowiazki zawarte w KRiO to absolutna podsta
                                                    >
                                                    > Dalej mieszasz dwa pojęcia. Cały czas (nie tylko w tej rozmowie) piszę o tym,
                                                    ż
                                                    > e
                                                    > do wpólnego życia pary ludzi małżeństwo jest zupełnie zbędne.

                                                    To zależy od ich potrzeb, dążeń, oczekiwań.
                                                    Z lektury wielu wątków na tym forum można wywnioskować, ze na pewnym etapie
                                                    wspólnego życia małżeństwo wydaje się kobiecie być coraz bardziej potrzebne.
                                                    Tym bardziej, im bardziej on mówi "nie".

                                                    > To, co ty
                                                    > utożsamiasz z małżeństwem (czyli owe warunki potrzebne do szczęścia) tak samo
                                                    > może istnieć bez podpisywania papierka w USC.

                                                    Czy w powyższym przykładzie również? Czy gdyby tak było, byłoby tyle wątków "ja
                                                    już dłużej nie wytrzymam, on nie chce się ze mną ożenić ! "

                                                    > Małżeństwo to nie jest związek (rozumiany potocznie, jako
                                                    > damsko-męski zwiazek), to jest zbiór praw i obowiązków otrzymywany w USC po
                                                    > złożeniu podpisu.

                                                    Małżeństwo to związek małżeński, a więc związek. Z nim oczywiście wiążą sę
                                                    obowiązki, tak jak z każdym trwałym związkiem.

                                                    > Piałem ci już kiedyś, że przysięgi miedzy ludźmi najlepiej
                                                    > składać w 4 oczy, w ogrodzie bądź innym miłym miejscu. To jest najważniejsza
                                                    > postać i najbardziej wiążąca.

                                                    Pod warunkiem, że jest ona "najważniejsza i najbardziej wiążąca" dla obu stron,
                                                    w tym także dla pragnącej ślubu kobiety. A tak często nie jest.

                                                    > Nie myl małżeństwa ze związkiem kochających się ludzi. To są
                                                    > niezależne od siebie rzeczy.

                                                    Widzisz, tu się nie zgadzamy i już chyba nie zgodzimy.
                                                    Poza tym - sam napisałeś wyżej, ze zazwyczaj jednak małżeństwo ma miejsce
                                                    między ludźmi połaczonymi silną więzią emocjonalną, czyż nie?


                                                    > > Może istnieć para osób, związana aktem małżeńkim i przestrzegająca tych z
                                                    > asad
                                                    > - > i zapewne istnieje - niejedna. I to wciąż jest małżeństwo.
                                                    >
                                                    > To jest dokładnie to co ma być.

                                                    To co ma być? dla kogo, w jakim celu? Co ma znaczyć "to co ma być" ?

                                                    > > Ale moim zdaniem - nie na tym to powinno polegać...
                                                    > > To program minimum..
                                                    >
                                                    >
                                                    > To jest program minimum w międzyludzkim zwiazku emocjonalnym . W małżeństwie
                                                    to
                                                    > wyczerpuje pulę.

                                                    Tu znów się nie zgadzamy, ale to ma swoją przyczynę w powyższej, wcześniej
                                                    rozbieżności postzegania małzeństwa jako takiego...

                                                    > Pomyśl - gdyby nie było instytucji małżeństwa to ludzie nie kochaliby się ?
                                                    nie
                                                    > tworzyli para ? nie mieli dzieci ? nie żyli by ze sobą ?

                                                    Prawdopodobnie by było tak, jak piszesz. Niemniej to obecnie abstrakcja, ślub
                                                    jest głęboko zakorzenioną w naszej kulturze tradycją i nie wymażesz tego ot
                                                    tak...


                                                    > Skrajny przypadek pokazuje istotę rzeczy.

                                                    Bynajmniej.

                                                    >
                                                    > > Wszystko podlega dyskusji...
                                                    >
                                                    > NIE. Jeśli robię założenie , o tym jak będę coś nazywał to to nie podlega
                                                    dysku
                                                    > sji.

                                                    Nie zgadzam się. Mozesz zrobić np. założenie, że czarne jest białe - i co, mmy
                                                    na tej podstawie dyskutować?
                                                    Słusznosc założeń i ich akceptacja przez wszystkich dysktantó jest bardzo ważna
                                                    dla przebiegu i owoców dyskusji.


                                                    > Nie, po raz kolejny nie. Małżeństwo do zaistnienia potrzebuje chęci złożenia
                                                    > podpisów u USC. Nic więcej nie jest potrzebne.

                                                    POkaż mi takich, którzy tak po prostu je złożyli. Bez tej wspomnianej więzi
                                                    emocjonalnej.


                                                    > Zrozumiałem bardzo dobrze. Nie jest istotne jak dużą część wspólną
                                                    mają "związki
                                                    > oparte na emocjach" oraz "małżeństwa".

                                                    wręczprzeciwnie, jest bardzo istotne.


                                                    > Nie można więc napisać, że dla każdego małżeństwa
                                                    > prawdziwe jest, że jest to zwiazek oparty na emocjach.

                                                    Napisałam to kilka postów wcześniej.

                                                    Jedyne co można napisać
                                                    > to to, że istnieją takie małżeństwa , które są także zwiazkiem emocjonalnym.
                                                    > Logika się kłania. To wystarcza żeby obalić twoje twierdzenie o którym
                                                    pisałem.

                                                    Ależ nic nie obaliłeś. POtwierdziłeś ;)


                                                    > > Jest jeszcze jeden aspekt, który pominęliśmy, dość istotny.
                                                    > > Zawarcie małżeństwa a małżeństwa, które już trwają, zwłaszcza te z dużym
                                                    > > stażem. Małżeństwo zawiera sie z powodu, a nie w celu - moim zdaniem, of
                                                    > > course.
                                                    >
                                                    > Ja jednak trzymam się że w celu. Gdyby zlikwidować wszystkie prawa
                                                    przysługując
                                                    > e
                                                    > małżonkom, zostawić czystą przysięgę to zdaje się mało kto by sobie tym głowę
                                                    > zawracał.

                                                    A ja sądzę, że zawracałoby sobie tym głowę znacznie wiecej osób niż robi to
                                                    teraz.



                                                    > Choćby tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63749272
                                                    > "Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań
                                                    w
                                                    > ogołe. " Z jakiegoś powodu fakt nie podjęcia przeze mnie zobowiązań
                                                    małżeńskich
                                                    > stawia mnie w gorszej pozycji niż ciebie, która je podjęła.

                                                    Po pierwsze: dlaczego w gorszej? Z czego to wnioskujesz?
                                                    PO drugie: nawet jeśli powiedzieć "Zenek dostał 4 na koniec roku a nie 5, więc
                                                    będzie miał gorszą średnią średnią niż Zosia" nie oznacza, ze Zenek jest gorszy.

                                                    I ja nigdzie nie napisałam, ze jesteś ode mnie gorszy.

                                                    Gorąco niniejszym protestuję przeciwko takiej - opacznej - interpretacji moich
                                                    wypowiedzi.

                                                    > > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ?
                                                    >
                                                    > Jeśli nie potraktowałaś mnie jako gorszego to jako kogo ?
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                    • by_heart Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 15:21
                      ewik_75 napisała:

                      >
                      > Prawa i obowiązki wyznaczamy sobie sami.
                      > Bo to nasze życie, a nie ustawodawcy.

                      Żyjemy w państwie bezprawia?
                      Ustalamy na poziomie prywatnego życia. Przy okazji - jedno z drugim ma niewiele
                      wspólnego, o ile nie koliduje z ustaleniami ustawodawcy. Wtedy może się
                      okazać,że jednak 'bo to nasze życie' nie sprawdzi się jako zaklęcie w obliczu
                      sankcji.


                      >
                      >
                      > > Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś (uczuci
                      > a,
                      > > walki, rynku).
                      >
                      > ;) Pocieszny jesteś

                      A zawiera? Rzuciłam okiem na akt małżeństwa - też nie widzę takich pozycji we
                      wspomnianej umowie..



                      > My to sobie obiecaliśmy prywatnie.

                      Słusznie.

                      >Wielokrotnie.

                      Macie sklerozę, czy musicie to sobie jakoś regularnie przypominać w ramach 'co
                      to ja obiecywałem?'??

                      > A później także w obecności
                      > rodziny i przyjaciół.

                      Zabezpieczenie na wypadek, gdyby któreś nie dotrzymało powyższego? Takie
                      towarzyskie OC? <lol>


                      > Bo tak chcieliśmy.

                      Świetny argument:-)


                      >Machinę też chcieliśmy zaprząc,
                      > właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku.

                      Jedynie do czasu, w jakim któreś chciałoby wrócić na rynek. To 'zdjęcie' nie ma
                      charakteru nieodwołalności..czyli, poza OC, doszedł.. III filar? <lol2>



                      > Bo choć to nie jest jawnie napisane w tejże umowie, ani w wypowiadanej
                      > przysiędze, to takie wywołuje skutki.

                      Odlot:-)
                      Sędzia: na jakiej podstawie powódka wnosi pozew o rozwód z winy pozwanego?
                      Powódka: między słowami było napisane, że zdjął się z rynku, a działa na nim
                      prężnie z rudą spod 20. <lol3>



                      > Ot co.

                      No właśnie, co? Bo nadal nie wiadomo..


                      >
                      > Jeśli facet broni się przed tym rękami i nogami to jest godzien tego, żeby
                      > zostawić go i niech szuka dalej, najwidoczniej to nie było to.
                      > I należy życzyć mu powodzenia.

                      Naprawdę jesteś w stanie obronić go przed ewentualnym szaleństwem poprzez
                      niepozostanie z nim w imię 'może jeszcze kiedyś zmieni zdanie'? Tyle dobrego..
                      • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:16
                        by_heart napisała:

                        > Żyjemy w państwie bezprawia?

                        Nie zauważyłeś ? ;) Ziobro rulez.

                        > Ustalamy na poziomie prywatnego życia. Przy okazji - jedno z drugim ma
                        niewiele
                        >
                        > wspólnego, o ile nie koliduje z ustaleniami ustawodawcy.


                        nie koliduje.
                        Już się zresztą do tego ustosunkowałam, pozwól że nie będę się powtarzać.


                        > > > Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś (
                        > uczuci
                        > > a,
                        > > > walki, rynku).
                        > >
                        > > ;) Pocieszny jesteś
                        >
                        > A zawiera? Rzuciłam okiem na akt małżeństwa - też nie widzę takich pozycji we
                        > wspomnianej umowie..

                        Ta umowa - jak każda - WYWIERA SKUTEK - również prawny.
                        Zastanów się, przeanalizuj...
                        Poczytaj wcześniejsze posty. znajdziesz tam moje wypowiedzi na powyższy temat.


                        > Macie sklerozę, czy musicie to sobie jakoś regularnie przypominać w
                        ramach 'co
                        > to ja obiecywałem?'??

                        Mamy sklerozę, przypominamy sobie codziennie i czynimy to z rozkoszą - po kilka
                        razy dziennie ;))))
                        Tobie zapewne wystarcza jednorazowa deklaracja? ;)


                        > Zabezpieczenie na wypadek, gdyby któreś nie dotrzymało powyższego? Takie
                        > towarzyskie OC? <lol>

                        raczej oświadczenie publiczne.


                        > >Machinę też chcieliśmy zaprząc,
                        > > właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku.
                        >
                        > Jedynie do czasu, w jakim któreś chciałoby wrócić na rynek. To 'zdjęcie' nie
                        ma
                        >
                        > charakteru nieodwołalności..czyli, poza OC, doszedł.. III filar? <lol2>


                        Mój drogi - na tym świecie nie ma nic na zawsze.
                        I dobrze - nie chciałabym świata, w którym nie ma takiej furtki, mimo, że ja
                        jej akurat nie potrzebuję, ale to tak off-topic.
                        Jesteś z branży ubezpieczeniowej, czy to takie zboczenie?



                        > Odlot:-)
                        > Sędzia: na jakiej podstawie powódka wnosi pozew o rozwód z winy pozwanego?
                        > Powódka: między słowami było napisane, że zdjął się z rynku, a działa na nim
                        > prężnie z rudą spod 20. <lol3>

                        Manipulacja.
                        Czyżbyś podważał niniejszym, że zdrada małżeńska jest wciaż dominującą
                        przyczyną rozwodów?
                        Bo jest ....?


                        > No właśnie, co? Bo nadal nie wiadomo..

                        Polecam kurs czytania ze zrozumieniem.
                        Dowiedz się w najbliższym Urzędzie Pracy.

                        > Naprawdę jesteś w stanie obronić go przed ewentualnym szaleństwem poprzez
                        > niepozostanie z nim w imię 'może jeszcze kiedyś zmieni zdanie'? Tyle dobrego..


                        raczej w imię tego, że zarówno on jak i ja znajdziemy kogoś, kto bardziej do
                        każdego nas pasuje i bardziej jest w stanie zaufać.
      • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:42
        jak szukasz korzyści w małżeństwie to lepiej zostań kawalerem...
        Nie wierzysz w miłość?
        • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43
          korzyścią jest chyba to, że masz kogoś bliskiego - masz dla kogo żyć?
        • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:50
          butterflymk napisała:

          > jak szukasz korzyści w małżeństwie to lepiej zostań kawalerem...
          > Nie wierzysz w miłość?

          A co ma wspólnego miłość z małżeństwem?? Mozna kochac bez małżeństwa :)
          • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:56
            trypel napisał:

            > butterflymk napisała:
            >
            > > jak szukasz korzyści w małżeństwie to lepiej zostań kawalerem...
            > > Nie wierzysz w miłość?
            >
            > A co ma wspólnego miłość z małżeństwem?? Mozna kochac bez małżeństwa :)

            Widać są tacy dla których te dwa terminy to synonim i to w przyrodzie występując
            musi być w silnej koherencji;)
        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:50
          butterflymk napisała:

          > jak szukasz korzyści w małżeństwie

          Nie tylko w małżeństwie. W każdym działaniu, które rodzi trwałe skutki prawne.

          to lepiej zostań kawalerem...

          Taki mam zamiar.

          > Nie wierzysz w miłość?

          To nie jest kwestia wiary. Ja miłość daję i mam. Tylko małżeństwo nie jest mi
          do tego potrzebne.
          • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:53
            No to dobrze bo przynajmniej wasze kobiety maja wolna rękę i mogą sobie robić
            co chcą skoro nie są w małżeństwie...
            Ja traktuję małżeństwo jak symbol że jestesmy dla siebie wyjętkowi i specjalni
            i tylko dla siebie..
            ale skoro sie boicie że żonki Was ogołoca to zawsze intercyzę można podpisać :p
            • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:55
              a popatrz z drugiej strony - ile jest tematów że w małżeństwie facet przestaje
              sie starać, dbac o siebie, pielegnowac miłość :) bo ma babe i już :D
              a tak niczego nie jest pewnien - obie strony muszą pielegnować związek, dbac o
              siebie itd... a miłość której sie nie pielęgnuje bardzo szybko więdnie
              • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:57
                Jak mój kwietek na parapecie...



                Idę go podlać.
                • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:00
                  mala_mee napisała:

                  > Jak mój kwietek na parapecie...
                  >
                  >
                  >
                  > Idę go podlać.

                  Postaw go obok kompa. Od razu lepiej będzie rósł:D:D:D

                  Sprawdzone:)
                  • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:01
                    izabellaz1 napisała:


                    > Postaw go obok kompa. Od razu lepiej będzie rósł:D:D:D
                    >
                    > Sprawdzone:)
                    >
                    A co, masz LCD z wodotryskiem i zrszaczem? ;)
                    • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02
                      lupus76 napisał:

                      > izabellaz1 napisała:
                      >
                      >
                      > > Postaw go obok kompa. Od razu lepiej będzie rósł:D:D:D
                      > >
                      > > Sprawdzone:)
                      > >
                      > A co, masz LCD z wodotryskiem i zrszaczem? ;)

                      Moje kwiatki widać Waszą energią się żywią;PPP
                      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:05
                        izabellaz1 napisała:


                        >
                        > Moje kwiatki widać Waszą energią się żywią;PPP
                        >
                        >
                        No bo ona (ta enrgia znaczy się) płynie w Twoją stronęwyłącznie pozytywna.
                        Nawet, jaeśli czasem wygląda inaczej :)
                        • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:07
                          lupus76 napisał:

                          > No bo ona (ta enrgia znaczy się) płynie w Twoją stronęwyłącznie pozytywna.
                          > Nawet, jaeśli czasem wygląda inaczej :)

                          A kiedy wygląda inaczej ja się uprzejnie zapytowywuję;>?
                          • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:08
                            izabellaz1 napisała:

                            > > Nawet, jaeśli czasem wygląda inaczej :)
                            >
                            > A kiedy wygląda inaczej ja się uprzejnie zapytowywuję;>?
                            >
                            No nie pomnę, ale tak na wsiakij słuciaj...
                  • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:03
                    biorąc pod uwage co się wala po moim biurku, bylo by to nieco ryzykowne...
                • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:00
                  Dokładnie tak samo jak Twój kwiatek.
                  I wolałabys miec zasuszonego badyla??
                  :)
                  • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02
                    Powiem Ci, że ten badyl zasuszony czeka na akt łaski od jakiegos roku.
                    • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:03
                      Lepiej powiedz kto wygrał ??
                      • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:04
                        Ja ofkors!!!
                    • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:05
                      mala_mee napisała:

                      > Powiem Ci, że ten badyl zasuszony czeka na akt łaski od jakiegos roku.

                      Jak możesz?! Lecę po telefon do Ligi Ochrony Przyrody i Towarzystwa Opieki Nad
                      Roślinnością;PPP
                      • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:06
                        Już podlałam!!!!!!
                        • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:08
                          mala_mee napisała:

                          > Już podlałam!!!!!!

                          To rozumiem;PPP
              • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:59
                ja bym zwiędła jeśli mój ukochany nie chciałby się ze mną ożenić :(
                bym go zabiła ;p
                • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:00
                  butterflymk napisała:

                  > ja bym zwiędła jeśli mój ukochany nie chciałby się ze mną ożenić :(
                  > bym go zabiła ;p

                  No cóż...smutne to...współczujemy Twojemu wybrankowi z całego serca...
                  • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02
                    ja też mu współczuję :)
                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02
                  butterflymk napisała:

                  > ja bym zwiędła jeśli mój ukochany nie chciałby się ze mną ożenić :(
                  > bym go zabiła ;p

                  No to kwestię małżeństwa oboje mielibyści z grzywki...
            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:56
              butterflymk napisała:

              > No to dobrze bo przynajmniej wasze kobiety maja wolna rękę i mogą sobie robić
              > co chcą skoro nie są w małżeństwie...

              Oczywiści. W granicach tego, co oboje uzgodniliśmy - rzecz jasna.

              > Ja traktuję małżeństwo jak symbol że jestesmy dla siebie wyjętkowi i specjalni
              > i tylko dla siebie..

              I masz takie prawo :)

              > ale skoro sie boicie że żonki Was ogołoca to zawsze intercyzę można
              podpisać :p

              To nie kweesti ogołocenia - po prostu jak moja A. zrobiłaby coś, czego nie
              byłbym w stanie zaakceptować- mówimy sobie "do widzenia" i tyle :)
            • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:59
              butterflymk napisała:

              > Ja traktuję małżeństwo jak symbol że jestesmy dla siebie wyjętkowi i specjalni
              > i tylko dla siebie..

              No właśnie. To Twoja definicja i Twój pogląd. Każdy może wypracować sobie inny.
              Poza tym nie widzę korelacji między jednym i drugim. Czy nie można być dla
              siebie wyjątkowym i specjalnym tylko dla siebie bez ślubu???
              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:45
                > Czy nie można być dla
                > siebie wyjątkowym i specjalnym tylko dla siebie bez ślubu???

                Można.
                Można i ze ślubem.

                Kobieta czuje się wtedy na maxa wyjątkowa...
                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 13:05
                  ewik_75 napisała:

                  > > Można.
                  > Można i ze ślubem.
                  >
                  > Kobieta czuje się wtedy na maxa wyjątkowa...
                  A mężczyzna czuje się stłamszony. To jeden z tych kosztów emocjonalnych...
                  • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:48
                    lupus76 napisał:


                    > A mężczyzna czuje się stłamszony. To jeden z tych kosztów emocjonalnych...

                    Niekoniecznie.
                    Jeśli czuje się stłamszony, to widać źle dobrał małżonkę...
                    >
                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:35
                      ewik_75 napisała:

                      > lupus76 napisał:
                      >
                      >
                      > > A mężczyzna czuje się stłamszony. To jeden z tych kosztów emocjonalnych..
                      > .
                      >
                      > Niekoniecznie.
                      > Jeśli czuje się stłamszony, to widać źle dobrał małżonkę...
                      > >
                      Nie znam takiego, który nie byłby stłamszony po 2 dekadach trwania. Co wbrew
                      pozorom jest zgodne z początkami małżeństwa - "na całe życie" oznaczało dla xvi-
                      wiecznego Polaka (mężczyzny) jakieś 15-20 lat. Istotną zmianę przyniósł tu
                      dopiero wiek XIX od tego czasu datuje siębowiem znaczny wzrost długości życia
                      ludzkiego
                      • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 15:25
                        lupus76 napisał:


                        > Nie znam takiego, który nie byłby stłamszony po 2 dekadach trwania.

                        lupus, po pierwsze: to, ze takiego nie znasz, nie znaczy, ze wszyscy tak mają.
                        Poza tym - nie wiadomo, czy oni bay nie są stłamszeni życiem samym w sobie i
                        swoimi problemami, a nie akurat zwiazkiem małżeńskim....
                        Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą..

                        >Co wbrew
                        > pozorom jest zgodne z początkami małżeństwa - "na całe życie" oznaczało dla
                        xvi
                        > -
                        > wiecznego Polaka (mężczyzny) jakieś 15-20 lat.


                        dlatego mamy rozwody.
                        Nigdzie nie jest powiedziany, ze musisz trwać w zwiazku, jesli jest ci zle. to
                        Twoja decyzja. Of course, pobieranie sie z ta mysla jest bez sensu, ale tez nie
                        ma pwodu, zeby traktowac małzeństwo jak wiecznie trwające okowy...
                        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 08:01
                          ewik_75 napisała:

                          > lupus76 napisał:
                          >
                          >
                          > > Nie znam takiego, który nie byłby stłamszony po 2 dekadach trwania.
                          >
                          > lupus, po pierwsze: to, ze takiego nie znasz, nie znaczy, ze wszyscy tak mają.

                          No fakt, nie jest to próbka rerezentatywna, ale fakt, że nie ma tam ani jednego
                          przypadku "na tak" mocno pobudza moją wyobraźnię.

                          > Poza tym - nie wiadomo, czy oni bay nie są stłamszeni życiem samym w sobie i
                          > swoimi problemami, a nie akurat zwiazkiem małżeńskim....

                          Związkiem małżeńskim. Piszę o pewnych przypadkach potwierdzonych parokrotnymi
                          rozmowami.

                          Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą..
                          Niektórzy sięrozwodzą. I przeżywająpiekło. Inni ciągną siłą rozpędu.

                          Co wbrew
                          > > pozorom jest zgodne z początkami małżeństwa - "na całe życie" oznaczało d
                          > la
                          > xvi
                          > > -
                          > > wiecznego Polaka (mężczyzny) jakieś 15-20 lat.
                          >
                          >
                          > dlatego mamy rozwody.

                          Po co siężenić z założeniem rozwodu. Lepiej nie legalizować związku, żeby sobie
                          w późniejszym czasie nie robić kłopotów.

                          Nigdzie nie jest powiedziany, ze musisz trwać w zwiazku, jesli jest ci zle.

                          I właśnie dlatego nie chcę się żenić


                          to Twoja decyzja. Of course, pobieranie sie z ta mysla jest bez sensu, ale tez
                          nie ma pwodu, zeby traktowac małzeństwo jak wiecznie trwające okowy...

                          I też go tak nie traktuję. Ale wybiegając w przyszłość - widzę, ile czasu i
                          nerwów można sobie zaoszczędzić :)
                          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 11:23

                            lupus76 napisał:



                            > Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą..
                            > Niektórzy sięrozwodzą. I przeżywająpiekło. Inni ciągną siłą rozpędu.

                            Wyrazy współczucia.
                            Dla równowagi mogę Ci powiedzieć, ze mam sporo pozytywnych przykładów w swoim
                            otoczeniu.
                            Moi rodzice, moi teściowie...
                            Wciąż trzymają się za rękę i widac błysk w ich oczach..


                            > > dlatego mamy rozwody.
                            >
                            > Po co siężenić z założeniem rozwodu.


                            Nie Z ZAŁOŻENIEM.
                            Ale z poczuciem, że w przypadkach skrajnych - np.. On zacznie bić, choć był
                            przez lata łagodnym człowiekiem itp.. - można odejść...
                            Zakładać tego nie ma sensu.

                            >Lepiej nie legalizować związku, żeby sobie
                            > w późniejszym czasie nie robić kłopotów.

                            No comments...


                            > I właśnie dlatego nie chcę się żenić


                            Daj te posty do poczytania swojej A...


                            > I też go tak nie traktuję. Ale wybiegając w przyszłość - widzę, ile czasu i
                            > nerwów można sobie zaoszczędzić :)

                            A nie widzisz, ile możesz stracić?
                            Czy potencjalna utrata Twojej A. nie jest dla Ciebie za wysoką ceną?
                            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 13:23
                              ewik_75 napisała:

                              >
                              > lupus76 napisał:
                              >
                              >
                              >
                              > > Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą..
                              > > Niektórzy sięrozwodzą. I przeżywająpiekło. Inni ciągną siłą rozpędu.
                              >
                              > Wyrazy współczucia.

                              Teżim przekazuję. A oni przeklinają dzień, w którym podpisali papier...
                              > Dla równowagi mogę Ci powiedzieć, ze mam sporo pozytywnych przykładów w swoim
                              > otoczeniu.

                              W moim też taie są. Ale mało...

                              > Moi rodzice, moi teściowie...

                              Widzisz mój tata jest doskonałym przykładem. Przykładny mąż i ojciec. I
                              twierdzi nawet, że jest szczęśliwy. I nawet uwierzyłbym mu, gdyby nie to, że i
                              na studiach i wcześniej w szkole policealnej miałem dość sporo zajęćz
                              komunikacji pozawerbalnej :)
                              >
                              >
                              > > > dlatego mamy rozwody.
                              > >
                              > > Po co siężenić z założeniem rozwodu.
                              >
                              >
                              > Nie Z ZAŁOŻENIEM.
                              > Ale z poczuciem, że w przypadkach skrajnych - np.. On zacznie bić, choć był
                              > przez lata łagodnym człowiekiem itp.. - można odejść...
                              > Zakładać tego nie ma sensu.
                              >
                              Ryzyko wynosi mniej więcej 33% w skali 2 lat. Należy więc założyć
                              takąewentualność. A ja nie lubię komplikować sobie życia.


                              >
                              > > I właśnie dlatego nie chcę się żenić
                              >
                              >
                              > Daj te posty do poczytania swojej A...
                              >
                              Ale moja A. te wszystkie argumenty słyszy za każdym razem, kiedy porusza temat
                              małżeństwa...
                              >
                              > > I też go tak nie traktuję. Ale wybiegając w przyszłość - widzę, ile czasu
                              > i
                              > > nerwów można sobie zaoszczędzić :)
                              >
                              > A nie widzisz, ile możesz stracić?
                              > Czy potencjalna utrata Twojej A. nie jest dla Ciebie za wysoką ceną?

                              Jeśli małżeństwo miałoby być jedynym powodem, dla którego A. miałaby być ze
                              mną - to taka strata byłaby dość łatwa do strawienia. Na szczęście tak nie
                              jest. I jest nam ze sobą dobrze :)
                              • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 11:34
                                lupus76 napisał:


                                > W moim też taie są. Ale mało...

                                OK, być może.


                                > Ryzyko wynosi mniej więcej 33% w skali 2 lat. Należy więc założyć
                                > takąewentualność. A ja nie lubię komplikować sobie życia.

                                Ok, po prostu nie ufasz sobie. Ani potencjalnej połowicy...


                                > Ale moja A. te wszystkie argumenty słyszy za każdym razem, kiedy porusza
                                temat
                                > małżeństwa...

                                To co innego - usłyszeć a mieć napisane przed nosem...
                                A skoro mówisz, ze "za każdym razem", to rozumiem, ze ona o tym myśli...
                                Szkoda dziewczyny, no - ale to Wasz zwiazek.


                                > Jeśli małżeństwo miałoby być jedynym powodem, dla którego A. miałaby być ze
                                > mną - to taka strata byłaby dość łatwa do strawienia. Na szczęście tak nie
                                > jest. I jest nam ze sobą dobrze :)


                                ;) Wykrecasz kota ogonem.
                                Myślę, ze ona podchodzi do tego deko inaczej - zresztą można to wywnioskować z
                                postów dziewczyn na forum typu "czemu on nie chce sie zenic"..

                                Ciekawe, gdyby taki facet - np. TY - powiedział swojej dziewczynie "nie ożenię
                                się, poroniony pomysł, a jak Ci się nie podoba, to do widzenia. Nie będę
                                żałował", to czy ten związek zyskałby na trwałości i sile uczucia...
                                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 12:46
                                  ewik_75 napisała:

                                  >
                                  >
                                  >
                                  > Ok, po prostu nie ufasz sobie. Ani potencjalnej połowicy...
                                  Ufam. Co nie znaczy, ze nie należy sobie zostawić wentyla bezpieczeństwa.
                                  >
                                  >
                                  > > Ale moja A. te wszystkie argumenty słyszy za każdym razem, kiedy porusza
                                  > temat
                                  > > małżeństwa...
                                  >
                                  > To co innego - usłyszeć a mieć napisane przed nosem...
                                  W sensie, że na forum?

                                  > A skoro mówisz, ze "za każdym razem", to rozumiem, ze ona o tym myśli...

                                  Był taki krótki czzas, kiedy myślała, że to moja fanaberia. Teraz już wie, że
                                  to część mnie...

                                  > Szkoda dziewczyny, no - ale to Wasz zwiazek.

                                  Wiesz, ona nie wygląda na nieszcześliwą. Ale pożałować zawsze możesz :P
                                  >
                                  > > Jeśli małżeństwo miałoby być jedynym powodem, dla którego A. miałaby być
                                  > ze
                                  > > mną - to taka strata byłaby dość łatwa do strawienia. Na szczęście tak ni
                                  > e
                                  > > jest. I jest nam ze sobą dobrze :)
                                  >
                                  >
                                  > ;) Wykrecasz kota ogonem.
                                  > Myślę, ze ona podchodzi do tego deko inaczej - zresztą można to wywnioskować
                                  z
                                  > postów dziewczyn na forum typu "czemu on nie chce sie zenic"..

                                  Duża część tych postów zaczyna się od słów "Moje koleżanki mają już mężów a ja
                                  jeszcze nie". Jak to rozumieć???
                                  >
                                  > Ciekawe, gdyby taki facet - np. TY - powiedział swojej dziewczynie "nie
                                  ożenię
                                  > się, poroniony pomysł, a jak Ci się nie podoba, to do widzenia.

                                  Tak właśnie powiedziałem :)
                                  Nie będę
                                  > żałował",

                                  To byłoby kłamstwo, bo bym żałował.

                                  to czy ten związek zyskałby na trwałości i sile uczucia...
                                  Zyskać może nie zyskał, ale też nie stracił :)
    • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43
      Bo faceci to dzieci...
    • toska26 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:45
      Ja jestem z moim N. pol roku. Slub zaplanowany za kolejne 5 miesiecy :). Ja sie
      waham czy nie poczekac jeszcze kolejnych paru, moj N. chce teraz - bardzo
      mocno :). Nie
      odpowiem Ci na to pytanie - moj jest tego przeciwienstwem :).
    • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:56
      atat54 napisała:

      > Załóżmy, że związek trwa 2,5 roku, wszystko jest ok., facet twierdzi, że chce
      > być z tą dziewczyną ale nie chce się żenić! Mówi, że taki układ mu odpowiada!
      > Co o tym sądzić?

      Chyba tyle, że taki układ mu odpowiada.
    • yummy_mummy2 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02
      Po prostu nie jest gotowy. Ale ja tam nie mialam takiego problemu- bo po roku
      zwiazku moj facet mi sie oswiadczyl, i wzielismy slub:)
    • monika_04 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02
      A po co się ma żenić jeśli: mieszka się razem ,prowadzi wspólne gospodarstwo i
      jest wspólne łoże. Kobieta ma obowiązki żony bez jej praw. Jemu dobrze i
      wygodnie, a czy hipotetyczna "ona" zadowolona?
      • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:10
        monika_04 napisała:

        > A po co się ma żenić jeśli: mieszka się razem ,prowadzi wspólne gospodarstwo i
        > jest wspólne łoże. Kobieta ma obowiązki żony bez jej praw. Jemu dobrze i
        > wygodnie, a czy hipotetyczna "ona" zadowolona?

        Jakie są "obowiązki żony" bo to ciekawe sie robi...?????
        • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:11
          Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte.
          • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:12
            mala_mee napisała:

            > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte.

            Ty weeeeeeź bo się jeszcze chłopak autorce oświadczy;PPP
            • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:13
              Ale z tego co wyczytałam to autorka juz zajęta.
              • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:15
                mala_mee napisała:

                > Ale z tego co wyczytałam to autorka juz zajęta.

                No ale facet nie chce sie żenić:DDD
          • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:13
            mala_mee napisała:

            > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte.

            To to są obowiązki?? ja myślałem że te co tak robią to to lubia po prostu... nie
            wiedziałem że to jest obowiązkowe...
            • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:14
              na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał
              nie oddałabym Ci nerki jakbyś potrzebował.. :p
              • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:17
                butterflymk napisała:

                > na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał

                Nie będzie miał bo już miał;P

                > nie oddałabym Ci nerki jakbyś potrzebował.. :p

                Kupi sobie;PPP
                • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:21
                  izabellaz1 napisała:

                  > butterflymk napisała:
                  >
                  > > na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał
                  >
                  > Nie będzie miał bo już miał;P


                  Ja Ciebie bardzo Iza przepraszam. To że akurat nie jestem w nastroju
                  małżeńsko-zakochaniowym nie znaczy że nigdy... :D nie rób mi tu czarnego PRa
                  Za tydzień mija mi rok od rozwodu wiec można założyć że przerwa techniczna
                  kiedyś sie skończy :D

                  • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25
                    trypel napisał:

                    > izabellaz1 napisała:
                    >
                    > > butterflymk napisała:
                    > >
                    > > > na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał
                    > >
                    > > Nie będzie miał bo już miał;P
                    >
                    >
                    > Ja Ciebie bardzo Iza przepraszam. To że akurat nie jestem w nastroju
                    > małżeńsko-zakochaniowym nie znaczy że nigdy... :D nie rób mi tu czarnego PRa
                    > Za tydzień mija mi rok od rozwodu wiec można założyć że przerwa techniczna
                    > kiedyś sie skończy :D

                    W takim razie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!;PPPPPPP
                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:26
                      izabellaz1 napisała:

                      > W takim razie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!;PPPPPPP
                      >
                      >

                      Typowa Kobieta! Ze skrajności w skrajność :D
                      • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:28
                        lupus76 napisał:

                        > izabellaz1 napisała:
                        >
                        > > W takim razie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!;PPPPPPP
                        > >
                        > >
                        >
                        > Typowa Kobieta! Ze skrajności w skrajność :D

                        Na dole radzisz mi żebym udała sie do endokrynologa;PPP
                        Typowy Facet! Echhh to niezdecydowanie;PPPPPPP
                        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:32
                          izabellaz1 napisała:

                          > Na dole radzisz mi żebym udała sie do endokrynologa;PPP

                          To Ty niby ta żona jesteś????

                          > Typowy Facet!
                          Dzięki po raz drugi :P
                          >
                          • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:33
                            To już po szubienniczce było widać...
                          • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:33
                            lupus76 napisał:

                            > izabellaz1 napisała:
                            >
                            > > Na dole radzisz mi żebym udała sie do endokrynologa;PPP
                            >
                            > To Ty niby ta żona jesteś????

                            A niby co??? Łaj not???
                            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:35
                              izabellaz1 napisała:

                              > A niby co??? Łaj not???
                              >
                              No bo pytanie było tak bezosobowo zadane :)
                              • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:37
                                lupus76 napisał:

                                > izabellaz1 napisała:
                                >
                                > > A niby co??? Łaj not???
                                > >
                                > No bo pytanie było tak bezosobowo zadane :)

                                Teraz to już jestem bezosobowa buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                                Ani kobieta ani mężczyzna...jakaś chybryda...chlip
                                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:40
                                  izabellaz1 napisała:

                                  >
                                  > Ani kobieta ani mężczyzna...jakaś chybryda...chlip
                                  >
                                  >
                                  Hybryda chyba lepsza, niż hetera, nie?
                • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:46
                  izabellaz1 napisała:

                  > > nie oddałabym Ci nerki jakbyś potrzebował.. :p
                  >
                  > Kupi sobie;PPP


                  Albo wygra w reality show ;)))
                  • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 07:47
                    ewik_75 napisała:

                    >>
                    > Albo wygra w reality show ;)))

                    No chyba, że Ziobro zwoła konferencjęprasową. Wtedy będzie całkowity brak nerek
                    do przeszczepów ;)
                    • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 08:57
                      lupus76 napisał:


                      > No chyba, że Ziobro zwoła konferencjęprasową. Wtedy będzie całkowity brak
                      nerek
                      >
                      > do przeszczepów ;)

                      Jedną już zwołał, niestety...
                      Niech go ktoś, cholera, w imię dobra wyższego trwale zaknebluje....

                      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 11:04
                        ewik_75 napisała:


                        >
                        > Jedną już zwołał, niestety...
                        > Niech go ktoś, cholera, w imię dobra wyższego trwale zaknebluje....
                        >

                        Nie da się. Okazał się być słabym prawnikiem, więc chce na siłę być showmanem
                        doskonałym. Tylko mu nosek na czerwono pomalować, założyć duże buciory i
                        kapelusik...
                        • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:26
                          lupus76 napisał:


                          >
                          > Nie da się. Okazał się być słabym prawnikiem, więc chce na siłę być showmanem
                          > doskonałym. Tylko mu nosek na czerwono pomalować, założyć duże buciory i
                          > kapelusik...

                          I trójkącik na głowę, fioletowy kombinezonik i damską torebkę.

                          I niech śpiewa "Ja jestem pedałem, właśnie się dowiedziałem " ;)))

                          Kariera murowana.
                          • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:39
                            ewik_75 napisała:

                            > lupus76 napisał:
                            >
                            >
                            > > I trójkącik na głowę, fioletowy kombinezonik i damską torebkę.
                            >
                            > I niech śpiewa "Ja jestem pedałem, właśnie się dowiedziałem " ;)))
                            >
                            > Kariera murowana.

                            Myślę, że do niego bardziej pasue Lady Pank "Mniej, niż zero"
                            • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:51
                              lupus76 napisał:


                              >
                              > Myślę, że do niego bardziej pasue Lady Pank "Mniej, niż zero"

                              To byłby hit youtube ;)))
            • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:15
              A ja myslałam, że Ty wiesz już wszystko.
              • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:17
                ja nic nie wiem ale tu się wciąż dowiaduje ciekawych rzeczy - kurcze nigdy nie
                znałem żadnej żony co by tak gotowała, prała i pod nos podtykała... wiec czytam
                jak literaturę s-f... ;P
                • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:18
                  trypel napisał:

                  > nigdy nie
                  > znałem żadnej żony co by tak gotowała, prała i pod nos podtykała

                  Ale co? Pranie czy gotowanie podtykała???
                • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:19
                  bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy.
                  • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:20
                    mala_mee napisała:

                    > bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy.
                    Mala_mee, co Ty chcesz, coby Trypel nam się zajechał na amen???
                    Za co Ty go tak nie lubisz???
                    • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23
                      No co Ty, ja go bardzo lubię :) :)
                  • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:22
                    mala_mee napisała:

                    > bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy.

                    Myślisz, że się skusi na taki horror po raz drugi...nie mówię już o piątym!:DDD
                    • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25
                      izabellaz1 napisała:

                      > mala_mee napisała:
                      >
                      > > bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy.
                      >
                      > Myślisz, że się skusi na taki horror po raz drugi...nie mówię już o piątym!:DDD
                      >
                      Do trzech razy sztuka. Moze kiedys trafie na taką co potrafi coś ugotować i sam
                      przynajmniej sobie coś wypierze :D
                      • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:27
                        trypel napisał:

                        > Do trzech razy sztuka. Moze kiedys trafie na taką co potrafi coś ugotować i sam
                        > przynajmniej sobie coś wypierze :D

                        No Kochanieńki wtedy wpadniesz po uszy;PPP
                        • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34
                          izabellaz1 napisała:


                          > No Kochanieńki wtedy wpadniesz po uszy;PPP
                          >
                          >
                          A kto mówi że to bedzie złe? To że na razie nie chce nie znaczy że tak bedzie
                          zawsze :) na razie małżeństwo wywołuje we mnie odruch wymiotny, dreszcze,
                          podnosi temperaturę ciała i sprawia że zaczynam sie jąkać. Ale z czasem pewnie
                          zacznie mi brakować budzenia sie rano obok kochanej kobiety i wspólnych sniadań
                          na tarasie :)
                          w
                          • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39
                            trypel napisał:

                            > na razie małżeństwo wywołuje we mnie odruch wymiotny, dreszcze,
                            > podnosi temperaturę ciała i sprawia że zaczynam sie jąkać.

                            No gdyby nie ten odruch wymiotny to byłyby całkiem atrakcyjne odruchy;PPP
            • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:16
              trypel napisał:

              > mala_mee napisała:
              >
              > > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte.
              >
              > To to są obowiązki?? ja myślałem że te co tak robią to to lubia po prostu... ni
              > e
              > wiedziałem że to jest obowiązkowe...

              Widzisz jak Ty mało o świecie jeszcze wiesz dzieciaku;PPP?
          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:43
            mala_mee napisała:

            > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte.

            Co takiego ???

            Autorka nie napisała nic takiego!

            A jeśli tak jest, to - droga autorko wątku - serdecznie Cię namawiam do
            podziału obowiązków.

            Bo jeśli tak by to miało wyglądać to robisz z siebie robota wieloczynnościowego
            zamiast atrakcyjnej kobiety.

            Żona czy nie-żona - partnerski związek to podstawa...

        • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:12
          trypel napisał:

          > monika_04 napisała:
          >
          > > A po co się ma żenić jeśli: mieszka się razem ,prowadzi wspólne gospodars
          > two i
          > > jest wspólne łoże. Kobieta ma obowiązki żony bez jej praw. Jemu dobrze i
          > > wygodnie, a czy hipotetyczna "ona" zadowolona?
          >
          > Jakie są "obowiązki żony" bo to ciekawe sie robi...?????

          Głowa Jej nie może boleć częściej jak raz w tygodniu:PPP
        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:14
          No jak to jakie?
          Wydawaćzarobione przez męża pieniążki, chodzić do solarium, planować remont w
          taki sposób, żeby męża szlag trafił, chwalićsięprzed kolezankami kłapouchym
          mężem i najcudowniejszym pod słońcem potomstwem, chodzić na fitness,
          plotkować... uff sporo tego. Ja bym chyba nie podołał :)
          • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:16
            .. w przerwie na lunch pomiędzy solarium
            i zakupami bym przybiegała do męzulka do pracy zrobić mu lodzika :)
            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:18
              butterflymk napisała:

              > .. w przerwie na lunch pomiędzy solarium
              > i zakupami bym przybiegała do męzulka do pracy zrobić mu lodzika :)
              Do tego nie trzeba małżeństwa ;)
              • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:20
                No własnie, teraz nie trzeba. Kiedys było to nie do pomyślenia!!!!!
                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:22
                  mala_mee napisała:

                  Kiedys było to nie do pomyślenia!!!!!
                  A teraz to ludzie się tak bardzo niepoprawne poiltycznie porobiły, że nie tylko
                  myślą, ale na tym myśleniu nie poprzestają :P
                • trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23
                  mala_mee napisała:

                  > No własnie, teraz nie trzeba. Kiedys było to nie do pomyślenia!!!!!

                  Robienie lodzika czy solarium??
                  • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25
                    Ponieważ solarium nie było to odpowiedz sama się nasuwa...
              • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23
                a co to ? obcemu facetowi nie będe nic robić
                że się uważa za mojego faceta ub narzeczonego czy tym podobne
                tylko mojemu mężowi :)
                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25
                  butterflymk napisała:

                  > a co to ? obcemu facetowi nie będe nic robić
                  > że się uważa za mojego faceta ub narzeczonego czy tym podobne
                  > tylko mojemu mężowi :)

                  Alez Motylku - ja nie jestem do końca przekonany, żebym chciał, żebyś Ty... ;P
                  • butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:27
                    żebym ja co....? bo nie rozumiem :p
                    p.s. nie wiesz co dobre :PPP
                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:29
                      butterflymk napisała:

                      > p.s. nie wiesz co dobre :PPP

                      Oj wiem :D!!!
          • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:20
            lupus76 napisał:

            > No jak to jakie?
            > Wydawaćzarobione przez męża pieniążki, chodzić do solarium, planować remont w
            > taki sposób, żeby męża szlag trafił, chwalićsięprzed kolezankami kłapouchym
            > mężem i najcudowniejszym pod słońcem potomstwem, chodzić na fitness,
            > plotkować... uff sporo tego. Ja bym chyba nie podołał :)

            Ty to wredny wilk jesteś;P
            A co w przypadku kiedy:
            - żona wydaje zarobione przez siebie pieniądze;
            - nie chodzi do solarium
            - nie chwali się kłapouchym ani potomstwem
            - nie chodzi na fitness
            - nie plotkuje;PPP?
            • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:22
              Jest facetem????
              • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23
                mala_mee napisała:

                > Jest facetem????

                buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu chli chlip

                <idzie wiązać sznurek pod szubieniczkę>
            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23
              izabellaz1 napisała:

              >> Ty to wredny wilk jesteś;P

              Dziękuję, dawno już nikt nie sprawił mi tak urokliwego komplementu :)

              > A co w przypadku kiedy:
              > - żona wydaje zarobione przez siebie pieniądze;
              > - nie chodzi do solarium
              > - nie chwali się kłapouchym ani potomstwem
              > - nie chodzi na fitness
              > - nie plotkuje;PPP?
              >
              To znaczy, że musi się udać do endokrynologa, bo powoli staje się mężem :)
              • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:26
                lupus76 napisał:

                > izabellaz1 napisała:
                >
                > >> Ty to wredny wilk jesteś;P
                >
                > Dziękuję, dawno już nikt nie sprawił mi tak urokliwego komplementu :)

                Siem cieszem jak cholera;PPP

                > > A co w przypadku kiedy:
                > > - żona wydaje zarobione przez siebie pieniądze;
                > > - nie chodzi do solarium
                > > - nie chwali się kłapouchym ani potomstwem
                > > - nie chodzi na fitness
                > > - nie plotkuje;PPP?
                > >
                > To znaczy, że musi się udać do endokrynologa, bo powoli staje się mężem :)

                buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu chlip chlip

                <skręca dalej sznurek pod szubieniczkę>
                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:28
                  izabellaz1 napisała:

                  > <skręca dalej sznurek pod szubieniczkę>
                  >
                  No co Ty??? Nie wieszaj mnie tak od razu!!! Pamiętaj - pozytywna energia :))
                  • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:29
                    lupus76 napisał:

                    > izabellaz1 napisała:
                    >
                    > > <skręca dalej sznurek pod szubieniczkę>
                    > >
                    > No co Ty??? Nie wieszaj mnie tak od razu!!! Pamiętaj - pozytywna energia :))

                    buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu chlip chlip
                    Ta szubieniczka to dla mnie jest buuuuuuuuuuuuuuuuu
                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:30
                      izabellaz1 napisała:


                      > Ta szubieniczka to dla mnie jest buuuuuuuuuuuuuuuuu
                      >
                      Ale czemu?
                      • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:31
                        lupus76 napisał:

                        > izabellaz1 napisała:
                        >
                        >
                        > > Ta szubieniczka to dla mnie jest buuuuuuuuuuuuuuuuu
                        > >
                        > Ale czemu?

                        Bo powyższa lista to był mój opis buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

                        Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować...
                        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:33
                          izabellaz1 napisała:

                          > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować...
                          Ja też. Prać i prasować też. I co z tego???
                          >
                          >
                          • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34
                            lupus76 napisał:

                            > izabellaz1 napisała:
                            >
                            > > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować...
                            > Ja też. Prać i prasować też. I co z tego???

                            No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z
                            przyjaciółmi...chlip chlip
                            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:38
                              izabellaz1 napisała:

                              > lupus76 napisał:
                              >
                              > > izabellaz1 napisała:
                              > >
                              > > > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować...
                              > > Ja też. Prać i prasować też. I co z tego???
                              >
                              > No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z
                              > przyjaciółmi...chlip chlip
                              >
                              >
                              Yyyyy może wpadniesz z koszyczkiem, a ja coś dobrego upichcę :)
                              • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:41
                                lupus76 napisał:

                                > izabellaz1 napisała:
                                >
                                > > lupus76 napisał:
                                > >
                                > > > izabellaz1 napisała:
                                > > >
                                > > > > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować...
                                > > > Ja też. Prać i prasować też. I co z tego???
                                > >
                                > > No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z
                                > > przyjaciółmi...chlip chlip
                                > >
                                > >
                                > Yyyyy może wpadniesz z koszyczkiem, a ja coś dobrego upichcę :)

                                Chyba nie zdążę...stoję pod szybieniczką...chlip
                                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:43
                                  izabellaz1 napisała:

                                  > > >
                                  > > > No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z
                                  > > > przyjaciółmi...chlip chlip
                                  > > >
                                  > > >
                                  > > Yyyyy może wpadniesz z koszyczkiem, a ja coś dobrego upichcę :)
                                  >
                                  > Chyba nie zdążę...stoję pod szybieniczką...chlip
                                  >
                                  >
                                  Leżysz i krwawisz. Wilk przegryzł Ci ścięgna. A Teletubisie mówią pa-pa
                                  • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:44
                                    lupus76 napisał:

                                    > Leżysz i krwawisz. Wilk przegryzł Ci ścięgna.

                                    Gdyby to był prawdziwy wilk to jeszcze zlizałby krew z kostek;PPP

                                    > A Teletubisie mówią pa-pa

                                    Papa Tinky Winky;PPP
              • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:27
                Cóż za jednomyślnośc!!!!
                • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:30
                  mala_mee napisała:

                  > Cóż za jednomyślnośc!!!!

                  Jednomyślna diagnoza od dwojga lekarzy uprawdopodabnia wstępne rozpoznanie :P
                  • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:32
                    lupus76 napisał:

                    > mala_mee napisała:
                    >
                    > > Cóż za jednomyślnośc!!!!
                    >
                    > Jednomyślna diagnoza od dwojga lekarzy uprawdopodabnia wstępne rozpoznanie :P


                    <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubieniczce>
                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34
                      izabellaz1 napisała:

                      >>
                      > <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubieniczce>
                      >
                      >
                      <wilk poobgryzał jej kostki, kiedy była tuż-tuż przy szafocie. Teraz nie da
                      rady się powiesić> :P
                      • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:36
                        lupus76 napisał:

                        > izabellaz1 napisała:
                        >
                        > >>
                        > > <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubieniczce>
                        > ;
                        > >
                        > >
                        > <wilk poobgryzał jej kostki, kiedy była tuż-tuż przy szafocie. Teraz nie da
                        >
                        > rady się powiesić> :P

                        No właśnie da;(;(;( Ten wilk tylko przyśpieczył smętny krok i zrobił się galop.
                        A tak chciałam wolno do tej szybieniczki iść...a nóż bym się rozmysliła...teraz
                        już nie ma odwrotu...chlip chlip
                        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39
                          izabellaz1 napisała:

                          > lupus76 napisał:
                          >
                          > > izabellaz1 napisała:
                          > >
                          > > >>
                          > > > <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubienicz
                          > ce>
                          > > ;
                          > > >
                          > > >
                          > > <wilk poobgryzał jej kostki, kiedy była tuż-tuż przy szafocie. Teraz
                          > nie da
                          > >
                          > > rady się powiesić> :P
                          >
                          > No właśnie da;(;(;( Ten wilk tylko przyśpieczył smętny krok i zrobił się
                          galop.
                          > A tak chciałam wolno do tej szybieniczki iść...a nóż bym się
                          rozmysliła...teraz
                          > już nie ma odwrotu...chlip chlip
                          >
                          Jak wilk gryzie po ścięgnach przy kostkach, to się szybciej wykrwawisz, niż
                          powiesisz :) No chyba, że windows wytnie Ci numer i jednak będziesz wisieć :)
                          • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:42
                            lupus76 napisał:

                            > Jak wilk gryzie po ścięgnach przy kostkach, to się szybciej wykrwawisz, niż
                            > powiesisz :)

                            Ja tam zdolna chwilami bywam...chlip chlip
                  • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34
                    Mam nadzieję, że nie jesteś lekarzem bo jak jesteś to zakocham się od razu...
                    • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:37
                      mala_mee napisała:

                      > Mam nadzieję, że nie jesteś lekarzem bo jak jesteś to zakocham się od razu...
                      Yyyyy nie nie jestem /ostatni zdobyty "zawód" - socjolog/. Ale pracuję w
                      służbie zdrowia :)
                      • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39
                        No to dobrze, już się bałam.
                        • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39
                          mala_mee napisała:

                          > No to dobrze, już się bałam.
                          Mnie???????
                          • mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:40
                            Nie, Ciebie nie ale nie potrzebne mi teraz nieszczęsliwa miłość. A ponieważ Ty
                            zajęty, to byłaby nieszczęśliwa.
                            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:42
                              mala_mee napisała:

                              > Nie, Ciebie nie ale nie potrzebne mi teraz nieszczęsliwa miłość. A ponieważ
                              Ty
                              > zajęty, to byłaby nieszczęśliwa.
                              Aaaaaaaa
                              No koniec na dziś. Teletubisie mówią pa-pa :)
                              • izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:43
                                lupus76 napisał:

                                > mala_mee napisała:
                                >
                                > > Nie, Ciebie nie ale nie potrzebne mi teraz nieszczęsliwa miłość. A poniew
                                > aż
                                > Ty
                                > > zajęty, to byłaby nieszczęśliwa.
                                > Aaaaaaaa
                                > No koniec na dziś. Teletubisie mówią pa-pa :)

                                Pa Tinky;PPP
    • zwroclawianka Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:12
      Faceci nie chcą się żenić, bo wtedy stają się Żonatymi. I wtedy potencjalnie
      tracą na atrakcyjności (cytaty z forum K- "ja bym nigdy nie mogła z
      żonatym", "jak widzę żonatego to wiem, że to nie ma sensu" itp.).
      :-)
    • eluch_a Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:18
      Jeden, którego znam i który nie chce się żenić powiedział, że musi mieć furtkę.
      • tracer81 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:56
        To,że faceci nie chcą się zenić, to wina kobiet głównie. Naukowo udowodnione, iż po ślubie większości kobiet znacznie spada libido, natomoast męskie przeważnie pozostaje takie same. Więc mężczyzna nie dość, że ze ślubu nie ma żadnych korzyści, to ceremonia owa generuje dla niego tylko straty:P
        • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 19:47
          ot MĄDRALA się znalazł :) i to na pewno kawaler :)
    • iberia.pl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 20:04
      czy jak chcesz zjesc czekolade to kupujesz cala fabryke?
    • owca Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 20:32

      bo małżeństwo to 'produkt' dla kobiet
      daje im poczucie bezpieczeństwa
      złudne zresztą...
      • aveler Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 21:11
        A powiedział Ci konkretnie,dlaczego nie chce wziążć ślubu? Ja po roku jego
        uciekania przed tym tematem i różnych dziwnych odpowiedzi dowiedziałam się że
        on się boi tego całego zamieszania wokół i to wszystko.Jak się okazało że ja
        tego też nie potrzebuje to teraz nic nie stoi na przeszkodzie by ślub wziążć.
        • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 09:15
          on twierdzi, że dobrze jest tak jak jest, narazie nie chce się żenić i nie wie
          czy kiedykolwiek będzie chciał. Dwa tygodnie temu kazał mu sie wyprowadzić i
          mam nadzieję, że jutro to zrobi. Taki sprawa ciągnie się już 4 miesiące,
          myślała, że może przemyśli sprawę, ale jednak nic sie nie zmieniło. Dwa
          tygodnie temu kazał mu sie wyprowadzić i mam nadzieję, że jutro to zrobi. Niech
          sobie życie układa jak chce! Nie mam już na to siły
          • autenty1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 10:17

            '''po co ma się żenić, jeśli mieszka z dziewczyną i żyje jakby byli małżeństwem?
            to jest po części wina kobiet, że za wczasu obnażają się (w przenośni i
            dosłownie) przed partnerami, tak że stają się dla nich mało interesujące, żeby
            nie powiedzieć nudne, więc idą dalej i szukają następnych wrażeń.'''

            ja-zyje jak w malzenstwie- uwazam ze trafilas w 10000000! Mma juz wszystko-
            faceta w lozku, codziennie sie widujemy, sypiamy itepitepe (jemy,
            klocimy0opiekujemy dzieckiem, chodzimy na sacery, mamy wspolny pokoj..) i mi
            sie do slubu nie spieszy-bo slub dla nas to juz tylko formalnosc, paierek-my
            mamy jzu swoj slub codziennie
            • atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 10:23
              zgadzam się z Tobą, że ślub to tylko papier, Ty masz rodzinę bez ślubu ja też
              chcę ją mieć - ale ten mój chłop nie chce dzieci !!!przynajmniej narazie a mamy
              już po 30 lat !!!! na co mam czekać???? a później to może być już za późno
              • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 10:29
                atat54 napisała:

                ale ten mój chłop nie chce dzieci !!!przynajmniej narazie a mamy
                >
                > już po 30 lat !!!! na co mam czekać???? a później to może być już za późno

                Zmień chłopa, bo jak nie chce - to na siłe nie można go zmusić :)
    • wzr1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 03.06.07, 22:19
      Pewnie dostaje dupy bez ślubu co co się bedzie wiązał
    • obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:33
      też jestem ciekawa dlaczego nie chcą..
      jeśli chce sie z kimś spędzić resztę życia to myśl o ślubie powinna pojawić się dość szybko..

      rozumiem niechęć do ślubu kościelnego (nie każdy jest wierzący) czy do wesela (koszty, niekoniecznie lubiani krewni) ale to szczegóły, które można podpasować pod siebie i zorganizować wszystko tak, żeby było miło

      może ślub nie jest niezbędny..ale jest to w końcu urocza deklaracja i czasem przydaje się w codzinneym życiu (choćby dla komfortu dzieci)

      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:43
        obca1 napisała:

        > też jestem ciekawa dlaczego nie chcą..
        > jeśli chce sie z kimś spędzić resztę życia to myśl o ślubie powinna pojawić
        się
        > dość szybko..

        Skąd założenie, że chce się spędzić resztę życia? Dlaczego miłość należy
        rozumieć tylko jako coś, co istnieje po grób, a nie tylko czas jakiś?

        >
        > może ślub nie jest niezbędny..

        Ja zaryzykowałbym twierdzenie, że jest zbędny.

        ale jest to w końcu urocza deklaracja

        Zależy, jak dla kogo.

        i czasem przydaje się w codzinneym życiu (choćby dla komfortu dzieci)
        Lepiej nie dawać tego komfortu kobiecie. Żeby po x latach nie okazało się, że
        komfortowo wzrastające dzieci nie są owocem miłości małżeńskiej....
        >
        • obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:03
          jak kochać to po grób :)

          a związek to zarówno przyjemność jak i pewna odpowiedzialność..zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem

          wszystko zależy oczywiście od priorytetów..
          ale miłość bez żadnej przyszłosci, bez przekonania, że chce się z kimś spędzić jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm..trochę mi to pachnie zwykłym strachem i asekuracją :)
          • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:09
            obca1 napisała:

            > jak kochać to po grób :)

            Jak kochać - to tu i teraz. Beż żadnych fochów :)
            >
            > a związek to zarówno przyjemność jak i pewna odpowiedzialność..

            Nie pewna - duża :)

            zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem

            A jak nie chcą???
            >
            > wszystko zależy oczywiście od priorytetów..

            Właśnie


            > ale miłość bez żadnej przyszłosci,

            Ilu ludzi - tyle wizji przyszłości.

            bez przekonania, że chce się z kimś spędzić
            > jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm..

            Z żadną kobietą nie mioałem tej pewności. I do teraz nie mam.

            trochę mi to pachnie zwykłym strachem
            > i asekuracją :)
            A czegóż siętu bać. A asekuracja jest jak najbardziej na miejscu. Świadczy o
            inteligencji :)
            • obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:26
              > Jak kochać - to tu i teraz. Beż żadnych fochów :)

              jakich fochów? miłość to pewność, że bycie z tą osobą jest spełnieniem Twoich najpiękniejszych snów :) i pewność, że to "tu i teraz" ma trwać do końca świata :)

              > > a związek to zarówno przyjemność jak i pewna odpowiedzialność..
              >
              > Nie pewna - duża :)

              małżeństwo jednoznacznie pokazuje, że mężczyzna nie boi się tej odpowiedzialności :)

              > zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem
              >
              > A jak nie chcą???

              to nie mają ..chyba, że wpadną ;)

              > bez przekonania, że chce się z kimś spędzić
              > > jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm..
              >
              > Z żadną kobietą nie mioałem tej pewności. I do teraz nie mam.

              może to wyjasnia skąd te wszystkie pytania ;)

              • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 11:03
                obca1 napisała:

                > > Jak kochać - to tu i teraz. Beż żadnych fochów :)
                >
                > jakich fochów?

                Normalnych (albo i nie). Takich, jak to babeczki potrafią strzelać :)

                miłość to pewność, że bycie z tą osobą jest spełnieniem Twoich n
                ajpiękniejszych snów :)

                Ja niestety nie pamiętam snów :(
                i pewność, że to "tu i teraz" ma trwać do końca świata

                No właśnie, to jest bardzo kobiecy punkt widzenia. I dlatego mężczyźni nie chcą
                się żenić.

                >> małżeństwo jednoznacznie pokazuje, że mężczyzna nie boi się tej
                odpowiedzialności :)

                A kto tu mówi o strachu. Po prostu myślący facet po przeanalizowaniu
                potencjalnych zysków i strat daje sobie siana...
                >
                > > zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem
                > >
                > > A jak nie chcą???
                >
                > to nie mają ..chyba, że wpadną ;)

                Wpadka nie oznacza wspólnej przyszłości. Często oznacza wręcz wojnę.

                > > Z żadną kobietą nie mioałem tej pewności. I do teraz nie mam.
                >
                > może to wyjasnia skąd te wszystkie pytania ;)

                Kobiety same cięzko pracują, zeby takie pytania stawiać :)
                >
                • obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 14:00
                  > Ja niestety nie pamiętam snów :(
                  > i pewność, że to "tu i teraz" ma trwać do końca świata
                  >
                  > No właśnie, to jest bardzo kobiecy punkt widzenia. I dlatego mężczyźni nie chcą się żenić.

                  dlatego, że są dla swojej kobiety wspaniali..niemal doskonali? :)
                  no nie żartuj

                  > Wpadka nie oznacza wspólnej przyszłości. Często oznacza wręcz wojnę.

                  ja nic o tym nie pisałam :) jeśli ludzie są w nieoficjalnym związku, kochają się i wpadną to raczej nie będzie wielka tragedia..no chyba, że darzą wszystkie dzieci paskudną nienawiścią
                  ale, że się nie ucieszą w to nie wątpię.. może z czasem zobaczą, że jednak są jakieś plusy

                  > Kobiety same cięzko pracują, zeby takie pytania stawiać :)

                  dlatego, że inaczej patrzą na tą kwestię? i powinny zaakceptować, że ślubu nie będzie chociaż by chciały? :)
                  • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 13:26
                    obca1 napisała:

                    > > No właśnie, to jest bardzo kobiecy punkt widzenia. I dlatego mężczyźni ni
                    > e chcą się żenić.
                    >
                    > dlatego, że są dla swojej kobiety wspaniali..niemal doskonali? :)
                    > no nie żartuj

                    No nie żartuję. I w tym miejscu - nie kumam :(
                    >
                    > > Wpadka nie oznacza wspólnej przyszłości. Często oznacza wręcz wojnę.
                    >
                    > ja nic o tym nie pisałam :) jeśli ludzie są w nieoficjalnym związku, kochają
                    si
                    > ę i wpadną to raczej nie będzie wielka tragedia..no chyba, że darzą wszystkie
                    d
                    > zieci paskudną nienawiścią
                    > ale, że się nie ucieszą w to nie wątpię.. może z czasem zobaczą, że jednak są
                    j
                    > akieś plusy

                    Jakieś plusy są na pewno. Tyle, ze - w mojej ocenie więcej jest minusów...
                    >
                    > > Kobiety same cięzko pracują, zeby takie pytania stawiać :)
                    >
                    > dlatego, że inaczej patrzą na tą kwestię?

                    Inaczej i chyba ciut bardziej agresywnie.

                    i powinny zaakceptować, że ślubu nie
                    > będzie chociaż by chciały? :)
                    No przecież nie akceptują:)
          • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:00
            obca1 napisała:

            > ale miłość bez żadnej przyszłosci, bez przekonania, że chce się z kimś
            spędzić
            > jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm..trochę mi to pachnie zwykłym
            strachem
            > i asekuracją :)

            a mnie niezdecydowaniem - co zresztą lupus wyzej potwierdził - i wygodnictwem...
            • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:44
              ewik_75 napisała:

              >>
              > a mnie niezdecydowaniem - co zresztą lupus wyzej potwierdził

              Brak pewności nie jest równoznaczny niezdecydowaniu :)
        • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:58
          lupus76 napisał:

          >
          > Skąd założenie, że chce się spędzić resztę życia? Dlaczego miłość należy
          > rozumieć tylko jako coś, co istnieje po grób, a nie tylko czas jakiś?

          ;) Cudowne
          Rozumiesz, jak chcesz - Twoje życie.

          To, jak rozumiesz dany związek determinuje jednak dalsze plany.
          I tu doszliśmy do sedna - teoretyk z Ciebie, lupus.

          jeśli kiedyś poznasz kobietę / mężczyznę, z którą/-ym będziesz chciał spędzić
          resztę swoich nocy i dni, to wtedy wrócimy do tej dyskusji.

          A teraz sobie kochaj i się nie żeń.


          a tak w temacie całego postu - w wielowątkowej i wielomiesięcznej dyskusji - w
          tym często z lupusem właśnie - doszliśmy do tego punktu.

          I stad wniosek dla was, kobietki - jeśli facet zawziecie mówi "nie" to myśli
          jak lupus powyżej - definiuje związek jako coś niekoniecznie trwałego, co -
          jeśli się skończy - nie będzie dla niego stanowić tragedii.

          Wnioski wyciągać należy samodzielnie ;)


          > ale jest to w końcu urocza deklaracja
          >
          > Zależy, jak dla kogo.

          Patrz wyżej.
          Bardzo się cieszę, ze wreszczie dotarliśmy do sedna ;)


          > Lepiej nie dawać tego komfortu kobiecie. Żeby po x latach nie okazało się, że
          > komfortowo wzrastające dzieci nie są owocem miłości małżeńskiej....

          I raz jeszcze ;)

          Życzę Ci lupus, zebyś doświadczył kiedyś tego absolutnie nieracjonalnego,
          abstracyjnego, niewytłumaczalnego uczucia, kiedy się kocha bezwarunkowo, nie
          zadaje pytań "a co ja z tego będę miał", nie robi zestawienia zysków i strat i
          ufa... A kochanej w ten sposób kobiecie / mężczyźnie pragnie się dać każdy
          możliwy komfort, jaki można dać...



          > >
          >
          >
          • silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:17
            > Życzę Ci lupus, zebyś doświadczył kiedyś tego absolutnie nieracjonalnego,
            > abstracyjnego, niewytłumaczalnego uczucia, kiedy się kocha bezwarunkowo, nie
            > zadaje pytań "a co ja z tego będę miał", nie robi zestawienia zysków i strat i
            > ufa... A kochanej w ten sposób kobiecie / mężczyźnie pragnie się dać każdy
            > możliwy komfort, jaki można dać...

            A ja życzę tobie tego co życzysz lupusowi. Żebyś doświadczyła tego uczucia o
            którym piszesz, bezwarunkowo ufała drugiej osobie, bez podpisów, obietnic
            składanych przed obcymi osobami, wielokrotnych potwierdzeń słownych, formalizmu.
            Po prostu zaufania
            • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:21
              silic napisał:

              > A ja życzę tobie tego co życzysz lupusowi. (...) Po prostu zaufania

              Dziękuję, już mam.
              bez zaufania nie wyszłabym za mąż.
          • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:56
            ewik_75 napisała:

            ?
            >
            > ;) Cudowne
            > Rozumiesz, jak chcesz - Twoje życie.
            >
            > To, jak rozumiesz dany związek determinuje jednak dalsze plany.
            > I tu doszliśmy do sedna - teoretyk z Ciebie, lupus.
            >
            > jeśli kiedyś poznasz kobietę / mężczyznę, z którą/-ym będziesz chciał spędzić
            > resztę swoich nocy i dni, to wtedy wrócimy do tej dyskusji.
            >
            > A teraz sobie kochaj i się nie żeń.
            >
            >
            > a tak w temacie całego postu - w wielowątkowej i wielomiesięcznej dyskusji -
            w
            > tym często z lupusem właśnie - doszliśmy do tego punktu.
            >
            > I stad wniosek dla was, kobietki - jeśli facet zawziecie mówi "nie" to myśli
            > jak lupus powyżej - definiuje związek jako coś niekoniecznie trwałego, co -
            > jeśli się skończy - nie będzie dla niego stanowić tragedii.
            >
            > Wnioski wyciągać należy samodzielnie ;)
            >
            No! Hip-hip hurra!!!
            > > ale jest to w końcu urocza deklaracja
            > >
            > > Zależy, jak dla kogo.
            >
            > Patrz wyżej.
            > Bardzo się cieszę, ze wreszczie dotarliśmy do sedna ;)
            >
            Ja też :)
            > > Lepiej nie dawać tego komfortu kobiecie. Żeby po x latach nie okazało się
            > , że
            > > komfortowo wzrastające dzieci nie są owocem miłości małżeńskiej....
            >
            > I raz jeszcze ;)
            >
            > Życzę Ci lupus, zebyś doświadczył kiedyś tego absolutnie nieracjonalnego,

            Dlaczego źle mi życzysz? Ja nie chcę być w żadnym momemencie swojego życia
            nieracjonalny...

            nie robi zestawienia zysków i strat
            Ja jednak pozwolę sobie ze szkiełkiem i okiem wybierać to, co dla mnie dobre.

            > ufa... A kochanej w ten sposób kobiecie / mężczyźnie pragnie się dać każdy
            > możliwy komfort, jaki można dać...
            Mojej A. I tak chce dać możliwie najwyższy komfort. Co nie znaczy, że mam
            ochotę sankcjonować cokolwiek by law...
            >
            >
            >
            > > >
            > >
            > >
            • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:21
              lupus76 napisał:


              > Dlaczego źle mi życzysz?

              Wręcz przeciwnie...


              > Mojej A. I tak chce dać możliwie najwyższy komfort.

              Zdaje się, ze jednak NIE. Coś wyzej pisałeś o trzaskaniu drzwiami w temacie
              małżeństwa...
              Tak więc NIE CHCESZ dać jej całego możliwego komfortu.
              Widać - to jeszcze nie to..

              • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 13:11
                ewik_75 napisała:

                > lupus76 napisał:
                >
                >
                > > Dlaczego źle mi życzysz?
                >
                > Wręcz przeciwnie...

                Pozwolę sobie utrzymać moje zdanie. Źle mi życzysz.
                >
                >
                > > Mojej A. I tak chce dać możliwie najwyższy komfort.
                >
                > Zdaje się, ze jednak NIE. Coś wyzej pisałeś o trzaskaniu drzwiami w temacie
                > małżeństwa...
                > Tak więc NIE CHCESZ dać jej całego możliwego komfortu.
                > Widać - to jeszcze nie to..
                >
                Powtarzam - chcę dać najwyższy możliwy komfort. Małżeństwo jest wbrew mmie -
                więc jest oczywistym, ze nie wchodzi w grę.
                • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:53
                  lupus76 napisał:


                  > Powtarzam - chcę dać najwyższy możliwy komfort.

                  Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego.

                  >Małżeństwo jest wbrew mmie -
                  > więc jest oczywistym, ze nie wchodzi w grę.


                  A więc chcesz jej dać to, co Tobie pasuje ;)
                  To racjonalne, trzeba przyznać.....
                  I wygodne - dla Ciebie ;)
                  • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:37
                    ewik_75 napisała:

                    > lupus76 napisał:
                    >
                    >
                    >>
                    > Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego.

                    Nie dam tego, czego dać nie mogę:)
                    >
                    >
                    > A więc chcesz jej dać to, co Tobie pasuje ;)
                    Chce jej daćnajwięcej, ile mogę :)

                    > To racjonalne, trzeba przyznać.....

                    mówiłem, ze serce z mózgiem u mnie zawsze weźmie w skórę :)
                    > I wygodne - dla Ciebie ;)

                    Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem...
                    • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 15:26
                      lupus76 napisał:


                      > > Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego.
                      >
                      > Nie dam tego, czego dać nie mogę:)


                      Możesz, ale nie chcesz.
                      Słowem - nieprawdą jest, ze "chcesz jej dać najwyzszy mozliwy komfort"


                      > mówiłem, ze serce z mózgiem u mnie zawsze weźmie w skórę :)
                      > > I wygodne - dla Ciebie ;)
                      >
                      > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem...

                      ;) naciągane...

                      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 08:03
                        ewik_75 napisała:

                        > lupus76 napisał:
                        >
                        >
                        > > > Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego.
                        > >
                        > > Nie dam tego, czego dać nie mogę:)
                        >
                        >
                        > Możesz, ale nie chcesz.
                        > Słowem - nieprawdą jest, ze "chcesz jej dać najwyzszy mozliwy komfort"

                        Nie mogę. To jest silniejsze ode mnie :)
                        >
                        > > mówiłem, ze serce z mózgiem u mnie zawsze weźmie w skórę :)
                        > > > I wygodne - dla Ciebie ;)
                        > >
                        > > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem...
                        >
                        > ;) naciągane...
                        >
                        Realne ;)
                        • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 11:17
                          lupus76 napisał:

                          > > Możesz, ale nie chcesz.
                          > > Słowem - nieprawdą jest, ze "chcesz jej dać najwyzszy mozliwy komfort"
                          >
                          > Nie mogę. To jest silniejsze ode mnie :)

                          Ahaa... ;)
                          Akurat... ;)


                          > > > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem...
                          > >
                          > > ;) naciągane...
                          > >
                          > Realne ;)

                          Tym bardziej smutne...
                          No, ale to Wasz wybór...

                          A tak BTW - nie zadajesz sobie czasem pytania, "czy kiedyś nie będę tego
                          żałował?"
                          Bo jeśli chodzi np.. o dzieci - to w obliczu rozkoszy i możliwości oferowanych
                          przez komsumpcyjny świat i tryb życia nie ma w zasadzie żadnych racjonalnych
                          przesłanek do rozmnażania.

                          Ale czy nie boisz się sytuacji w której kiedyś , w wieku lat 60+, 70+, będąc
                          samotnym człowiekiem nie będziesz zazdrościł znajomym, odwiedzanym przez
                          dzieci? Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli. Tego, że ma ich
                          kto w szpistalu odwiedzić i że mają wnuki, które dają im jakąś abstrakcyjną
                          radość?

                          Tej radości, jaka ponoć towarzyszy pierwszemu wypowiadanemu przez
                          dziecko "tata"?
                          Satysfakcji płynącej z wyjaśniania mu, skąd się bierze tęcza i dlaczego lata
                          samolot?

                          Wiesz, kobiety myślą o tym często w tych właśnie kategoriach.
                          Istnieje powązne ryzyko, że jako samiec niechętny do rozpłodu zostaniesz w
                          końcu sam...
                          • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 13:36
                            ewik_75 napisała:

                            >> > Nie mogę. To jest silniejsze ode mnie :)
                            >
                            > Ahaa... ;)
                            > Akurat... ;)
                            >
                            No widzisz! Zrozumiałaś ;P
                            > > > > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekie
                            > m...
                            > > >
                            > > > ;) naciągane...
                            > > >
                            > > Realne ;)
                            >
                            > Tym bardziej smutne...

                            Mnie to nie smuci. Ciebie wobec powyższego też nie powinno.
                            > No, ale to Wasz wybór...

                            Dokładnie.
                            >
                            > A tak BTW - nie zadajesz sobie czasem pytania, "czy kiedyś nie będę tego
                            > żałował?"

                            Zadaję sobie pytanie i odpowiedź brzmi: "Nie nie bedę"
                            > Bo jeśli chodzi np.. o dzieci - to w obliczu rozkoszy i możliwości
                            oferowanych
                            > przez komsumpcyjny świat i tryb życia nie ma w zasadzie żadnych racjonalnych
                            > przesłanek do rozmnażania.

                            Widzisz tu jest jeszcze aspekt wolicjonalny. Nie ma możliwości zapytania tego
                            małego człowieczka, czy chciałby się znaleźć na tym świecie.
                            Co do konsumpcjonizmu - to tu akurat funkcjonuje zasada - im więcej dzieci, tym
                            więcej konsumentów. Już od początku na niemowlakach biznes robią firmy
                            farmaceutyczne (szczepionki), zabawkarskie, producenci wózków, fotelików,
                            kosmetyków, bajek i tp. Bez dzieci nie ma konsumpcyjnego społeczeństwa - to
                            chyba oczywiste.

                            > Ale czy nie boisz się sytuacji w której kiedyś , w wieku lat 60+, 70+, będąc
                            > samotnym człowiekiem nie będziesz zazdrościł znajomym, odwiedzanym przez
                            > dzieci?

                            Po pierwsze: mam nadzieję, że nie dożyję 70-tki. Świat się do tego czasu
                            drastycznie pozmienia, a ja nie lubię być zagubiony w rzeczywistości. Co do
                            odwiedzin - wystarczy, że bedę miał kilku znajomych przyjaciół. To mi w
                            zupełności wystarczy.

                            Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli.

                            Jeśli masz na myśli Boże Narodzenie - to w tym czasie najchętniej zaszyłbym się
                            w jakiejś samotni :) Nienawidzę tej krzątaniny.

                            Tego, że ma ich
                            > kto w szpistalu odwiedzić

                            Nie lubię odwiedzin w szpitalu. Są krępujące. Znacznie lepiej sprawdza się
                            książka.
                            i że mają wnuki, które dają im jakąś abstrakcyjną radość?

                            Tego się nie dowiem. Ale braku nie odczuwam. Ani dyskomfortu tym spowodowanego.
                            To może przez dzieciaki ze świetlicy :)
                            >
                            > Tej radości, jaka ponoć towarzyszy pierwszemu wypowiadanemu przez
                            > dziecko "tata"?

                            Ja w tym nie widzę radości. Raczej oczywistość :)

                            Satysfakcji płynącej z wyjaśniania mu, skąd się bierze tęcza i dlaczego lata
                            > samolot?

                            Niekoniecznie m,usze to tłum aczyćswojemu dziecku. Choć przyznać muszę, że jak
                            komukolwiek uda mi się wytłumaczyć cokolwiek - sprawia mi to radość :)
                            >
                            > Wiesz, kobiety myślą o tym często w tych właśnie kategoriach.
                            > Istnieje powązne ryzyko, że jako samiec niechętny do rozpłodu zostaniesz w
                            > końcu sam...

                            Nie obawiam się tego :) Ale póki ktoś moze miećze mnie pożytek - niech
                            korzysta :)
                            • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 11:46
                              lupus76 napisał:


                              > Widzisz tu jest jeszcze aspekt wolicjonalny. Nie ma możliwości zapytania tego
                              > małego człowieczka, czy chciałby się znaleźć na tym świecie.

                              Jak już się pojawia zarodek, to przejawia sporą determinację do przterwania,
                              nawet kosztem organizmu matki... Potrafi "oprzeć się" niekidy nawet srodkom
                              poronnym czy ingerencjom mechanicznym...
                              Pytanie też z goła głupie - odpowiedzieć na tkie pytanie może dopiero ktoś, kto
                              ten swiąt trochę pozna i się o nim dowie, a więc ma te kilkanaście lat...


                              > Co do konsumpcjonizmu - to tu akurat funkcjonuje zasada - im więcej dzieci,
                              tym
                              >
                              > więcej konsumentów.

                              Ja mówię o stronie konsumenta, nie producentów...
                              Dziecko to ograniczenia w sposobie spędzania czasu, podrózach itp., zresztą
                              wszyscy wiemy, o co chodzi..

                              Już od początku na niemowlakach biznes robią firmy
                              > farmaceutyczne (szczepionki), zabawkarskie, producenci wózków, fotelików,
                              > kosmetyków, bajek i tp. Bez dzieci nie ma konsumpcyjnego społeczeństwa - to
                              > chyba oczywiste.

                              Ja o jednostce - takim np. lupusie76, nie o społeczeństwie.
                              Ktoś, kto nie chce być rodzicem myśłi głównie o sobie, nie o społeczeństwie ;)

                              >
                              > Po pierwsze: mam nadzieję, że nie dożyję 70-tki. Świat się do tego czasu
                              > drastycznie pozmienia, a ja nie lubię być zagubiony w rzeczywistości.

                              ;) Można coś tam na to poradzić; ;)
                              Zmiany mogą być ciekawe iinspirujące.
                              A takie odczucia, jak opisałam wyzej, mogą pojawić się juz wcześniej...

                              Co do
                              > odwiedzin - wystarczy, że bedę miał kilku znajomych przyjaciół. To mi w
                              > zupełności wystarczy.

                              Przyjaciele będą zajęci swoimi rodzinami i swoimi dziećmi..
                              Albo sami bedą chorzy (np.) i będą wtedy odwiedzani przez swoje dzieci..

                              >
                              > Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli.
                              >
                              > Jeśli masz na myśli Boże Narodzenie - to w tym czasie najchętniej zaszyłbym
                              > się w jakiejś samotni :) Nienawidzę tej krzątaniny.

                              TERAZ. A za 20,30,4 lat może to wyglądać zupełnie inaczej...
                              Przyjaciele zaproszą Cię do siebie na Wigilię, ale resztę spędzą z rodziną....


                              > Nie lubię odwiedzin w szpitalu. Są krępujące.

                              DZIŚ nie lubisz.
                              A za 20, 30, 40 lat - ludzie sie zmieniają, podobnie jak ich potrzeby.
                              Obserwacja ludzi wokół prowadzi do wniosku, ze t zmiany potrafią być czasem
                              zaskakujące...


                              > i że mają wnuki, które dają im jakąś abstrakcyjną radość?
                              >
                              > Tego się nie dowiem. Ale braku nie odczuwam. Ani dyskomfortu tym
                              spowodowanego.


                              Ja też nie ;)
                              Ale myślę, ze moge zacząć odczuwać za czas jakiś...

                              Tak, jak dziś nie odczuwam dyskomfrortu z tytułu tego, ze nie założyłam jeszcze
                              funduszu z myślą o przyszłej emeryturze, ale myślę, że jeśli tego szybko nie
                              zrobię, to za lat 30,40 mogę tego gorzko żałować...


                              > Ja w tym nie widzę radości. Raczej oczywistość :)

                              Jedno drugiemu nie przeszkadza.


                              > Niekoniecznie m,usze to tłum aczyćswojemu dziecku.

                              A kto miałby to robić, jeśli nie rodzice?
                              Szkoła tego dobrze nie zrobi..

                              > Choć przyznać muszę, że jak
                              > komukolwiek uda mi się wytłumaczyć cokolwiek - sprawia mi to radość :)


                              A widzisz !

                              > Nie obawiam się tego :) Ale póki ktoś moze miećze mnie pożytek - niech
                              > korzysta :)

                              Cóż za pewnośc siebie...

                              Ano - niech korzysta...
                              Póki będziesz atrakcyjn - i obyś był jak najdłużej, jednak bez krzywdzenia
                              kolejnych partnerek, czego Ci życzę ..


                              >
                              • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 12:37
                                ewik_75 napisała:

                                > lupus76 napisał:
                                >
                                >
                                >
                                > Jak już się pojawia zarodek,

                                Właśnie, JAK się pojawi. Ja nie próbuję negować biologii :)

                                > Pytanie też z goła głupie - odpowiedzieć na tkie pytanie może dopiero ktoś,
                                kto
                                >
                                > ten swiąt trochę pozna i się o nim dowie, a więc ma te kilkanaście lat...

                                To wynika z konstrukcji ludzkiego umysłu :) To co ja proponuję - należy
                                rozpatrywaćraczej w kategorii abstraktu myślowego, nie realnego bytu
                                biologicznego
                                >
                                >
                                > > Co do konsumpcjonizmu - to tu akurat funkcjonuje zasada - im więcej dziec
                                > i,
                                > tym
                                > >
                                > > więcej konsumentów.
                                >
                                > Ja mówię o stronie konsumenta, nie producentów...
                                > Dziecko to ograniczenia w sposobie spędzania czasu, podrózach itp., zresztą
                                > wszyscy wiemy, o co chodzi..

                                Można harować na dzieciaka. To też konsumcjonizm :) Wszak naczelną zasadą jest
                                korzystanie z możliwie największej ilości dóbr, nie jest nigdzie napisane jakie
                                to mają być dobra.
                                >
                                > Już od początku na niemowlakach biznes robią firmy
                                > > farmaceutyczne (szczepionki), zabawkarskie, producenci wózków, fotelików,
                                >
                                > > kosmetyków, bajek i tp. Bez dzieci nie ma konsumpcyjnego społeczeństwa -
                                > to
                                > > chyba oczywiste.
                                >
                                > Ja o jednostce - takim np. lupusie76, nie o społeczeństwie.
                                > Ktoś, kto nie chce być rodzicem myśłi głównie o sobie, nie o społeczeństwie ;)

                                No widzisz, a ze mnie taki altruista, że myślę o społeczeństwie, nie o sobie ;P
                                >

                                >
                                > Co do
                                > > odwiedzin - wystarczy, że bedę miał kilku znajomych przyjaciół. To mi w
                                > > zupełności wystarczy.
                                >
                                > Przyjaciele będą zajęci swoimi rodzinami i swoimi dziećmi..
                                > Albo sami bedą chorzy (np.) i będą wtedy odwiedzani przez swoje dzieci..

                                A któż powiedział, ze nie mogęmieć młodszych przyjaciół???
                                >
                                > >
                                > > Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli.
                                > >
                                > > Jeśli masz na myśli Boże Narodzenie - to w tym czasie najchętniej zaszyłb
                                > ym
                                > > się w jakiejś samotni :) Nienawidzę tej krzątaniny.
                                >
                                > TERAZ. A za 20,30,4 lat może to wyglądać zupełnie inaczej...

                                Nie cierpię Bożego Narodzenia. Z każdym rokiem bardziej :)

                                > Przyjaciele zaproszą Cię do siebie na Wigilię, ale resztę spędzą z rodziną...

                                Otóż marzę o wigilii spędzonej w samotności :)
                                >
                                >
                                > > Nie lubię odwiedzin w szpitalu. Są krępujące.
                                >
                                > DZIŚ nie lubisz.
                                > A za 20, 30, 40 lat - ludzie sie zmieniają, podobnie jak ich potrzeby.
                                > Obserwacja ludzi wokół prowadzi do wniosku, ze t zmiany potrafią być czasem
                                > zaskakujące...
                                >
                                Ale ja sam siebie jeszcze nie zaskoczyłem :)
                                >>
                                > funduszu z myślą o przyszłej emeryturze, ale myślę, że jeśli tego szybko nie
                                > zrobię, to za lat 30,40 mogę tego gorzko żałować...

                                Ja założyłem. i na dodatek kupuję obligacje :)
                                >
                                > > Ja w tym nie widzę radości. Raczej oczywistość :)
                                >
                                > Jedno drugiemu nie przeszkadza.

                                Ale niekoniecznie musi tu zachodzić związek logiczny
                                >
                                >
                                > > Niekoniecznie m,usze to tłum aczyćswojemu dziecku.
                                >
                                > A kto miałby to robić, jeśli nie rodzice?
                                > Szkoła tego dobrze nie zrobi..
                                >
                                Chodziło mi o to, że dziecko niekoniecznie musi być moje. I niekoniecznie musi
                                to być dziecko :)

                                > > Choć przyznać muszę, że jak
                                > > komukolwiek uda mi się wytłumaczyć cokolwiek - sprawia mi to radość :)
                                >
                                >
                                > A widzisz !
                                >
                                A widzę :)
                                >
                                > Cóż za pewnośc siebie...
                                >
                                > Ano - niech korzysta...

                                To chyba dobrze, prawda?

                                > Póki będziesz atrakcyjn - i obyś był jak najdłużej, jednak bez krzywdzenia
                                > kolejnych partnerek, czego Ci życzę ..
                                Widzisz - primo: nie traktuję się w kategoriach atrakcyjny-nieatrakcyjny,
                                secundo: żadna przeze mnie nie cierpiała. I moja w tym broszka, żeby tak się to
                                dalej toczyło:)
                                >
                                >
                                > >
    • rav107 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:30
      Tutaj znajdziesz odpowiedź:
      serwisy.gazeta.pl/cafe/1,57004,1229406.html
      Kilka kwestii nieco przejaskrawionych, ale poza tym - cała bolesna prawda na
      talerzu.
      • lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 10:51
        O właśnie! Sam bym lepiej tego nie ujął :)
    • julia0001 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:48
      Skad takie myslenie ze nie chca sie zenic...? mezczyzni wszyscy z calego
      swiata?...
    • krystkaoj Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 19:57
      Jak czytam takie posty to mi od razu krew zalewa. Pewnie to pisza jakies
      bzdziagwy które szukaja królewicza z bajki a pózniej płacza bo sa same a czas
      ucieka i narastaja obawy przed staropanieństwem.
      Mam brata ktory ma 38 lat i "jest starym kawalerem" ale ja za niego z
      zamknietymi oczami wyszlabym za mąz. Bo jest fajnym facetem i wiem, że byłby
      super materiałem na męża ale tez wiem, że facet nie ma szczęścia w zyciu bo na
      swojej drodze zyciowej spotyka same blachary bądz takie cipy ktore leca w
      pierwwszej kolejnosci na kase. Nie wiedzą, ze kasa może sie szybko skonczyc.
      Szkoda słow!!!
      • ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:54
        krystkaoj napisała:

        > facet nie ma szczęścia w zyciu bo na
        > swojej drodze zyciowej spotyka same blachary bądz takie cipy ktore leca w
        > pierwwszej kolejnosci na kase. Nie wiedzą, ze kasa może sie szybko skonczyc.
        > Szkoda słow!!!


        Wiesz co,
        to z kim się wiążemy dużo mówi o nas samych.....
        tak By the way...
    • gardenia_nowak Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:28
      jak zwykle w wątku dominują frazesy i stereotypy.
      Małżeństwo też może być fajne i dla kobiety i dla faceta.
      Ja z moim obecnym mężem mieszkałam najpierw 2 lata, decyzja o ślubie jakoś tak
      naturalnie wynikła z wcześniejszego związku. Ani ja, ani mój mąż nie czujemy
      się w pętach i okowach, jest tak samo fajnie jak wcześniej. I drodzy chłopcy
      wątkowi - bywają faceci zadowoleni z małżeństwa.
      Jesteśmy partnerami, razem zarabiamy, często pracujemy nad wspólnymi
      projektami, sprzątamy realizując program minimum, gotowanie to frajda więc tego
      nie liczę. I jest super.
      A jak ktoś nie chce się żenić? No cóż, najwyraźniej coś mu w podjęciu takiej
      decyzji przeszkadza.
    • napoleo Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 16:03
      z twórczości ludowej:

      nie będę się żenił
      nie będę się spieszył
      będę się zalecał
      i dziewczęta cieszył

      nie będę się żenił
      choć mi sto lat minie
      aż mi się fujarka
      w obwarzanek zwinie


      :D
      • napoleo Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 16:08
        i jeszcze:

        leci pies przez owies
        ogonem wywija
        pewnie nieżonaty
        wesoła bestyja

        ;)
        • wielo-kropek Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 22:40
          Dlatego nie chca bo rozwody sa kosztowne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka