atat54 31.05.07, 13:18 Załóżmy, że związek trwa 2,5 roku, wszystko jest ok., facet twierdzi, że chce być z tą dziewczyną ale nie chce się żenić! Mówi, że taki układ mu odpowiada! Co o tym sądzić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:20 A w jakim oni sa wieku??? Odpowiedz Link Zgłoś
qw994 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:24 Że taki układ mu odpowiada. Jakie korzyści miałby z małżeństwa? Zwłaszcza jesli ze soba mieszkają? Żadne. Odpowiedz Link Zgłoś
monika.ello Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:32 Chyba boją się utraty wolności. A jeśli mieszkają razem to przecież żyją jak po ślubie no i zawsze można się rozstać. Odpowiedz Link Zgłoś
an_kama Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:25 ja w tej kwestii zgadzam się z facetami, mnie też się nie śpieszy do ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:26 Ja jestem tyle w zwiazku i mój facet ciągle mówi o ślubie tym bardziej że wie, że ja o nim marzę. W tym roku zaręczyny , Slub w 2010 roku... Wszystko zaplanowane... budowa domu, limuzyna...goście ...dzieci... Może twój facet nie czuje potrzeby założenia rodziny... Wiesz młodzi faceci to tylko samochody ...i o niczym wiecej nie myślą. Powiec mu ze nie zamierzasz być stara panna do cholery>> Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:27 Macie zaplanowane zaręczyny??? To chyba wymysł naszych czasów... Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:28 Tez mi sie wydawało że to tak troszkę bardziej spontaniczne powinno być... a jesli zaplanowane to tylko przez jedną stronę :D Odpowiedz Link Zgłoś
ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:30 źle to ujęłam... Nie wiem jak On zamierza mi sie oświadczyć... Zaplanowaliśmy co będzie po naszych zaręczynach... Przyjęcie i podzielenie się nowina z rodziną... Odpowiedz Link Zgłoś
listekklonu Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:26 Hihih, moja koleżanka nawet pierścionek sobie sama w sklepie wybierała. Co się porobiło z zaręczynami... Odpowiedz Link Zgłoś
m_agilla Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 21:00 Teraz to normalne. Znam przynajmniej 5 par, gdzie dziewczyna sama wybierała sobie pierścionek ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:28 poprostu chcemy zeby było jak najpiekniej...To coś złego? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:30 Nie, no nic złego. Ale dla mnie najpiękniej było jak o tym nic nie wiedziałam. Nie ja planowałam - i było super. Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:30 nic złego, bardzo fajnie... nakważniejsze że nie wymuszone przez nikogo tylko wynikające z prawdziej miłości i chęci... gdzie pozanałas swojego faceta, to sie tam przejdę :p Odpowiedz Link Zgłoś
ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:32 Sam mnie znalazł... Otwórz oczy Może na Ciebie też juz czeka ten odpowiedni Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:12 ana9942 napisała: > Powiec mu ze nie zamierzasz być stara panna do cholery>> Moja A. Tak mi powiedziała. Zobaczyła, jak w tym momenmcie zamykają sięza mną drzwi. Od tej pory nie używa tego argumentu :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:38 To biedna ta Twoja A. I co - dalej trwa wasz zwiazek? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 07:42 ewik_75 napisała: > To biedna ta Twoja A. EEE tam. Ona nie narzeka. W każdym razie nie ponad miarę :) > I co - dalej trwa wasz zwiazek? W najlepsze :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 08:55 lupus76 napisał: > > To biedna ta Twoja A. > EEE tam. Ona nie narzeka. W każdym razie nie ponad miarę :) Tiaaaa.... No to tym bardziej biedna - nawet ponarzekać nie może... ;) > > I co - dalej trwa wasz zwiazek? > W najlepsze :) Pogratulować. Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 10:43 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > Tiaaaa.... > No to tym bardziej biedna - nawet ponarzekać nie może... ;) > Może. Z tym, że ma świadomość, że to nic nie da. > > W najlepsze :) > > Pogratulować. > Tobie. Dziękuję. Ale wstrzymaj się z gratulacjami, dopóki nie stworzę haremu. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:20 lupus76 napisał: > Może. Z tym, że ma świadomość, że to nic nie da. To tym bardziej biedna... Co ona w Tobie widzi? > Dziękuję. Ale wstrzymaj się z gratulacjami, dopóki nie stworzę haremu. Daj znać, jak już osiągniesz swój cel. Ale bądź gotów na atak moherowej Służby Obrony Moralności Narodu ;)) jak nic wkrótce powstanie, a sąsiedzi zawistni są... I skończysz jak King z piosenki T-Love ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:31 ewik_75 napisała: >> > To tym bardziej biedna... > Co ona w Tobie widzi? > Pewnie to, czego Ty nie jesteś w stanie dostrzec :) > > Dziękuję. Ale wstrzymaj się z gratulacjami, dopóki nie stworzę haremu. > > Daj znać, jak już osiągniesz swój cel. > Ale bądź gotów na atak moherowej Służby Obrony Moralności Narodu ;)) > jak nic wkrótce powstanie, a sąsiedzi zawistni są... Zamieszkam wśród Talibów. U nich to norma :) > > I skończysz jak King z piosenki T-Love ;) Nie, z papieżem całować się nie będę :) Raczej, jak jeden z 2 000 000 z piosenki El dópy... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:30 lupus76 napisał: > Pewnie to, czego Ty nie jesteś w stanie dostrzec :) To, ze ja tego nie dostrzegam, to nie znaczy, ze jest co dostrzegac... Może się bidna łudzi... ;) Mogę też się - rzecz jasna - mylić.. Co nie zmienia faktu, że jej współczuję... > > Zamieszkam wśród Talibów. U nich to norma :) Oooo - to będziesz potrzebować dżo szczęscia. > Nie, z papieżem całować się nie będę :) Tu Ci rozumiem - nie jest też w moim typie... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 08:04 ewik_75 napisała: >> To, ze ja tego nie dostrzegam, Znaczy tyle, że nie dostrzegasz. I nic więcej. Moja A. jest po prostu bardziej sposrzegawcza :P > Może się bidna łudzi... ;) Pozbawiłem ją wszelkich złudzeń. I wydaje mi się, że to już do niej dotarło. Choćpewności oczywiście nie mam... > Mogę też się - rzecz jasna - mylić.. Na to wygląda. > Co nie zmienia faktu, że jej współczuję... Nie trzeba. Doprawdy nie jest tak czarno, jak Ci się wydaje, że jest. > > > > > Zamieszkam wśród Talibów. U nich to norma :) > > Oooo - to będziesz potrzebować dżo szczęscia. > Noooo - urodziłem się w niedzielę :) Odpowiedz Link Zgłoś
pink.girl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:48 Reety, jacy jesteście poukładani!. Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:33 mamy po 30 lat i to mnie martwi, że nie mysli przyszlościowo :( mówi, że narazie nie chce zakładać rodziny i mieć dzieci a ja uważam, że to najwyższy czas. Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:35 aha i mieszkamy razem :)boi się utroty wolności tylko nie przyznaje sie do tego. Lubi sobie poimprezować a rodzina na pewno by to zmieniła. Odpowiedz Link Zgłoś
ana9942 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:37 Skoro mieszkacie razem to ON juz ma to co by chciał... Sex...obiadki ...poranne budzenie się przy tobie... Może postaw jakieś ukltimatum i powiedz otwarcie czego pragniesz Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43 Chcemy dobrze a potem zbieramy konsekwencje tego. Nasze matki i babki nie chcialy czy nie miały możliwości mieszkania przed ślubem i nie było problemu ze zwlekaniem. A teraz, można mieszkać, nie mieszkać, jest seks, nie ma seksu. Pełna dowolność i im się nie spieszy. Przykre to. Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43 zobaczymy co powie jak Cię straci? będzie kwiczał... Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaialex Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:36 ponieważ to zwyczajni tchórze! tak wygodniej i bez zobowiązań, zawsze można odejść bez żadnych konsekwencji, no nie? po co ma się żenić, jeśli mieszka z dziewczyną i żyje jakby byli małżeństwem? to jest po części wina kobiet, że za wczasu obnażają się (w przenośni i dosłownie) przed partnerami, tak że stają się dla nich mało interesujące, żeby nie powiedzieć nudne, więc idą dalej i szukają następnych wrażeń. oczywiście nie usprawiedliwiam ich postępowania, też mieszkałam z moim mężem 3 miesiące pod jednym dachem, zanim się pobraliśmy, ale mam akurat faceta, który jest osobą poważnie traktującą życie i szanującą mnie. moim zdaniem, mężczyzna, który korzysta ze wszystkich przywilejów życia razem, a nie jest w stanie przejąć odpowiedzialności za tą kobietę, to poprostu facet bez charakteru i bez przysłowiowych j...j w spodniach. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
toska26 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:42 Ja jestem z moim N. pol roku. Slub zaplanowany za kolejne 5 miesiecy :). Ja sie waham czy nie poczekac jeszcze kolejnych paru, moj N. chce teraz :). Nie odpowiem Ci na to pytanie - moj jest tego przeciwienstwem :). Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:39 jeszcze za sobą mieszkamy, ale oficjalnie nie jesteśmy ze sobą kazałam mu się wyprowadzić i żyć sobie jak mu wygodnie, ale to bardzo przykre :( on ciągle się zastanawia ale jakoś nie może biedak podjąć decyzji, może jak się wyprowadzi i zacznie samodzielnie żyć to sobie uświadomi - pożyjemy zobaczymy, szkoda, fajny facet z niego Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:39 Pokaż mi korzyści, które mężczyzna odnosi z zawarcia małżeństwa, a potem spytaj jeszcze raz :) Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:41 jesteście egiostami!!! chyba naturalne jest to, że się zakłada rodzinę!!! i nie trzeba szukać korzyści!!! ale Wy wolicie wygodę..... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:47 atat54 napisała: > jesteście egiostami!!! chyba naturalne jest to, że się zakłada rodzinę!!! i nie > > trzeba szukać korzyści!!! ale Wy wolicie wygodę..... Piłeczkę można odbić - jesteście egoistkami, bo szukacie stabilizacji naszym kosztem... Ja tylko pytam, jakie korzyści odniosę zawierając związek małżeński? Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:34 > Ja tylko pytam, jakie korzyści odniosę zawierając związek małżeński? > A to nie ty kiedys na forum Mezczyzna wypisales cala litanie korzysci i przywilejow wynikajacych z zawarcia malzenstwa? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 07:34 eeela napisała: >> A to nie ty kiedys na forum Mezczyzna wypisales cala litanie korzysci i > przywilejow wynikajacych z zawarcia malzenstwa? :-) > > Jeśli były to korzyści, które odnoszą kobiety - to całkiem możliwe. Jeśli było tam coś napisane, że mężczyźni odnoszą korzyści - to musiał być jakiśinny lupus :) Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 11:47 To bylo o korzysciach dla mezczyzn. Moze to ktos inny rzeczywiscie byl, raczej jakis zonaty facet. Ze tez nie moge sobie przypomniec, calkiem ladna ta litania byla :-) Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 08:47 > jesteście egiostami!!! Ty za to chcesz małżeństwa nie z egoistycznych pobudek... >chyba naturalne jest to, że się zakłada rodzinę!!! Nie. >i nie trzeba szukać korzyści!!! Skoro korzyści brak to po co to robić ? >ale Wy wolicie wygodę..... A ty chcesz małżeństwa bo tak będzie ci niewygodnie ?? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:36 silic napisał: > Skoro korzyści brak to po co to robić ? ???? Korzyści ??? Korzyści to z inwestycji można mieć. Albo zmiany pracy. Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie W CELU. Jeśli facet pyta "a co z tego będę miał" to zasługuje tylko a to, żeby pokazać mu drzwi.... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 07:46 ewik_75 napisała: > > Korzyści to z inwestycji można mieć. > Albo zmiany pracy. > > Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, Czy nie można mówić o korzyściach w sensie emocji i uczucia??? Z POWODU a nie W CELU. Socjologowie rodziny dziwni jacyś są. I ustawodawcy też... Twierdzą, że jednak w celu. Jeśli facet pyta "a co z tego będę miał" to zasługuje tylko a to, żeby pokazać mu drzwi.... Jeśli kobieta myśląc o korzyściach widzi tylko dobra materialne - dla owego faceta jest to najlepsze z możliwych wyjść :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 08:56 lupus76 napisał: > Czy nie można mówić o korzyściach w sensie emocji i uczucia??? Można. Tylko czemu o tym nie wspominacie? Mówicie w kontekscie małżeństwa tylko o kasie, rozwodzie, podziale majątku. > Socjologowie rodziny dziwni jacyś są. I ustawodawcy też... Twierdzą, że jednak > w celu. Ważne, co Wy twierdzicie, nie socjologowie czy ustawodawcy. To Wy podejmujecie decyzję - pobrać sie czy nie - nie osoby trzecie. > Jeśli kobieta myśląc o korzyściach widzi tylko dobra materialne - dla owego > faceta jest to najlepsze z możliwych wyjść :) A skąd założenie, że tylko takie widzi? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 10:53 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > Można. > Tylko czemu o tym nie wspominacie? My nie wspominamy??? Cały czas mówimy przede wszystkim właśnie otakich korzyściach. Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej materialistycznie do życia :) > > > Ważne, co Wy twierdzicie, nie socjologowie czy ustawodawcy. > To Wy podejmujecie decyzję - pobrać sie czy nie - nie osoby trzecie. My jesteśmy socjologiem i siłą rzeczy potwierdzamy opinię innych, eybitniejszych od nas socjologów. A z ustawodawcą dyskutować nie sposób. Co najwyżej raz na 4 lata przy urnie. > > > > Jeśli kobieta myśląc o korzyściach widzi tylko dobra materialne - dla owe > go > > faceta jest to najlepsze z możliwych wyjść :) > > A skąd założenie, że tylko takie widzi? Bo tylko o takich mówi... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:25 lupus76 napisał: > My nie wspominamy??? Cały czas mówimy przede wszystkim właśnie otakich > korzyściach. Cały czas mówicie tylko o: 1/ utrudnionym rozstaniu 2/ podziale majątku 3/ kasie 4/ obawach, że was kobieta oskubie. nie zauważyłam nic o uczuciach. Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej > materialistycznie do życia :) nie sądzę. To Wy się boice wejść we wspólnotę majątkową, nie kobiety ;) > My jesteśmy socjologiem i siłą rzeczy potwierdzamy opinię innych, > eybitniejszych od nas socjologów. A nie możecie mieć opinii swojej, jako lupus, a nie jako socjolog? A z ustawodawcą dyskutować nie sposób. Co > najwyżej raz na 4 lata przy urnie. No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;) > > A skąd założenie, że tylko takie widzi? > > Bo tylko o takich mówi... A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:37 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > My nie wspominamy??? Cały czas mówimy przede wszystkim właśnie otakich > > korzyściach. > > Cały czas mówicie tylko o: > 1/ utrudnionym rozstaniu To są właśnie nerwy, czyli koszty emocjonalne... > 2/ podziale majątku > 3/ kasie > 4/ obawach, że was kobieta oskubie. To mnie wisi. Ale jak każde pracuje na siebie - to jest uczciwy układ :) > > nie zauważyłam nic o uczuciach. > Spróbuj sięb ardziej wczytać, może się uda :) > Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej > > materialistycznie do życia :) > > nie sądzę. A ja tak. I takie nasze zbójeckie prawo, żeby mieć odmienne poglądy. > To Wy się boice wejść we wspólnotę majątkową, nie kobiety ;) Kobiety też. Nawet z tego forum. Tylko muszą mieć więcej. Wtedy momentalnie pojawia się wątek "Intercyza - tak, czy nie?" > > > > My jesteśmy socjologiem i siłą rzeczy potwierdzamy opinię innych, > > eybitniejszych od nas socjologów. > > A nie możecie mieć opinii swojej, jako lupus, a nie jako socjolog? Mamy. tylko, że ona jest spójna z socjologiem. TTak się złożyło, że nie wybierałem tych studiów pod wpływem panującej mody, tylko żeby zgłębić swoje zainteresowania :) > > A z ustawodawcą dyskutować nie sposób. Co > > najwyżej raz na 4 lata przy urnie. > > No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;) > Obecny - nic :) > > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające? Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kiedyś przerabialiśmy, pamiętasz? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:51 lupus76 napisał: > > To są właśnie nerwy, czyli koszty emocjonalne... Nie ma korzyści - o których sam wspominałeś, ze są ważne - bez kosztów. > To mnie wisi. Ale jak każde pracuje na siebie - to jest uczciwy układ :) a jak oboje pracują na wydatki wspólne, a resztę wydają na siłe wg własnego widzi misię ? > Spróbuj sięb ardziej wczytać, może się uda :) Jeśli nawet, to zapewne wspominka na ten temat utonie w powodzi agrumentów o charakterze materialnym... > > > Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej > > > materialistycznie do życia :) > > > > nie sądzę. > > A ja tak. I takie nasze zbójeckie prawo, żeby mieć odmienne poglądy. Pewnie, tak jak moje - nie zgadzać się. Skoro jednak istnieje rozbieżnosc, to pozbyłam się tego "nie ma co się oszukiwać", które ma za zadania podkreślenie nieomylności i pewności Twojego stwierdzenia... > > Kobiety też. Nawet z tego forum. Tylko muszą mieć więcej. Wtedy momentalnie > pojawia się wątek "Intercyza - tak, czy nie?" To w czym problem? Wy sie boicie, kobiety tez - [podpisujecie inetrcyze i już. nie ma tgeo argumentu. > Mamy. tylko, że ona jest spójna z socjologiem. I w kwestii tak intymnej jak małżenstwo powołujesz się na innych socjologów? w jakim celu? > > > > No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;) > > > Obecny - nic :) nie pytałam o obecnego... Pytałam ogólnie o ustawodowcę jako ciało prawne bez względu na skład, które to ciało wydało z siebie prawo rodzinne i cywilne, które w obecnym kształcie stanowi ramy prawne dla związku małżeńskiego. > > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające? > Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kiedyś > przerabialiśmy, pamiętasz? pamiętam, że dystkutowaliśmy. ale na potrzeby tej dyskusji mógłbyś przypomnieć i odpowiedzieć również na drugi człon tego pytania - czemu te "korzyści" nie są dla Ciebie wystarczające. > Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:21 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > Nie ma korzyści - o których sam wspominałeś, ze są ważne - bez kosztów. > Yyyyy Możesz trochę jaśniej? To mnie wisi. Ale jak każde pracuje na siebie - to jest uczciwy układ :) > > a jak oboje pracują na wydatki wspólne, To jest oczywiste... a resztę wydają na siłe wg własnego widzi misię ? No ale po co wydawać cokolwiek na siłę??? > > > Spróbuj sięb ardziej wczytać, może się uda :) > > Jeśli nawet, to zapewne wspominka na ten temat utonie w powodzi agrumentów o > charakterze materialnym... > Nie tracąc nadziei ponawiam prośbę. > > > Nie ma sięco oszukiwać - to kobiety są nastawione bardziej > > > > materialistycznie do życia :) > > > > > > nie sądzę. > > > > A ja tak. I takie nasze zbójeckie prawo, żeby mieć odmienne poglądy. > > Pewnie, tak jak moje - nie zgadzać się. Skoro jednak istnieje rozbieżnosc, to > pozbyłam się tego "nie ma co się oszukiwać", które ma za zadania podkreślenie > nieomylności i pewności Twojego stwierdzenia... > Żadne z moich twierdzeń nie jest nieomylne. Taką cechę uzurpuje sobie (z tego co pamiętam) jedynie papież. > > Kobiety też. Nawet z tego forum. Tylko muszą mieć więcej. Wtedy momentaln > ie > > pojawia się wątek "Intercyza - tak, czy nie?" > > To w czym problem? Nie problem - argument. > Wy sie boicie, kobiety tez - [podpisujecie inetrcyze i już. nie ma tgeo > argumentu. Nie boimy się (a przynajmniej ja) Po prostu straty nijak nie potrafią mi się zbilansować z korzyściami... > > > I w kwestii tak intymnej jak małżenstwo powołujesz się na innych socjologów? w > jakim celu? Ja w małżeństwie nie widzę nic intymnego. Uwarunkowana kulturowa umowa cywilno - prawna. Cóż w tym intymnego? Intymne jest bycie ze sobą. Małżeństwo nie ma tu nic do rzeczy. > > > > > > No i po kiego? Co Ci ustawodawca w tej kwestii zawinił? ;) > > > > > Obecny - nic :) > > nie pytałam o obecnego... > Pytałam ogólnie o ustawodowcę jako ciało prawne bez względu na skład, które to > ciało wydało z siebie prawo rodzinne i cywilne, które w obecnym kształcie > stanowi ramy prawne dla związku małżeńskiego. > > > > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające? > > Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kiedyś > > przerabialiśmy, pamiętasz? > > pamiętam, że dystkutowaliśmy. > ale na potrzeby tej dyskusji mógłbyś przypomnieć i odpowiedzieć również na > drugi człon tego pytania - czemu te "korzyści" nie są dla Ciebie wystarczające. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:27 > > nie pytałam o obecnego... > > Pytałam ogólnie o ustawodowcę jako ciało prawne bez względu na skład, któ > re > to > > ciało wydało z siebie prawo rodzinne i cywilne, które w obecnym kształcie > > > stanowi ramy prawne dla związku małżeńskiego. No właśnie o to mi chodzi, że to prawo ma taki, a nie inny kształt. Widzisz KRiO powstał w czasach zamierzchłych, zeby bronić interesów słabszych jednopstek w społeczeństwie, tzn kobiet i dzieci. Teraz po wyemancypowaniu kobiet - KRiO rodzi niejako naduprawnioną pozycję kobiety w małżeństwie, czyli naruszona jest zasada homeostazy. I dlatego nie ma sensu wikłać się w niekorzystne dla siebie umowy. > > > > > > > > A o jakich Ty mówisz? I czemu nie są dla Ciebie wsytarczające > ? > > > Przede wszystkim emocjonalnych. No i biologicznych - to już też kie > dyś > > > przerabialiśmy, pamiętasz? > > > > pamiętam, że dystkutowaliśmy. > > ale na potrzeby tej dyskusji mógłbyś przypomnieć i odpowiedzieć również n > a > > drugi człon tego pytania - czemu te "korzyści" nie są dla Ciebie > wystarczające. Ja w zawarciu związku małżeńskie nie widzę dla siebie żadnych korzyści. > > Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:23 lupus76 napisał: > Ja w zawarciu związku małżeńskie nie widzę dla siebie żadnych korzyści. To już ustaliliśmy. To po prostu jeszcze nie to... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:52 ewik_75 napisała: > > > To już ustaliliśmy. > To po prostu jeszcze nie to... ;) Nie "jeszcze". Na pewno :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:41 lupus76 napisał: > > To już ustaliliśmy. > > To po prostu jeszcze nie to... ;) > Nie "jeszcze". Na pewno :) Tym bardziej. Skoro to "na pewno nie to" to tym bardziej "jeszcze nie to", nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:24 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > >> > Nie "jeszcze". Na pewno :) > > > Tym bardziej. > Skoro to "na pewno nie to" to tym bardziej "jeszcze nie to", nie sądzisz? Nie sądzę. "Jeszcze" zakłada, że "kiedyś tam, być może". "Na pewno" taką ewentualność odrzuca :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:30 lupus76 napisał: > > Tym bardziej. > > Skoro to "na pewno nie to" to tym bardziej "jeszcze nie to", nie sądzisz? > > Nie sądzę. "Jeszcze" zakłada, że "kiedyś tam, być może". "Na pewno" taką > ewentualność odrzuca :) To zależy. Jeśli na moje "to jeszcze nie ta" odpowiadasz "na pewno nie", to znaczy to tyle, co: "TO NA PEWNO NIE TA". Jeżeli chciałeś ująć coś innego, to źle skonstruowałeś odpowiedz ;) A poza tym - jedyna pewna rzecz na tym najpiękniejszym z poznanych obecnie swiatów to to, że kiedyś umrzemy.... > Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:41 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > To zależy. > Jeśli na moje "to jeszcze nie ta" Odpowiadam na "to jeszcze nie to" A to zasadnicza różnica. odpowiadasz "na pewno nie", to znaczy to > tyle, co: "TO NA PEWNO NIE TA". > > Jeżeli chciałeś ująć coś innego, to źle skonstruowałeś odpowiedz ;) > j.w. > A poza tym - jedyna pewna rzecz na tym najpiękniejszym z poznanych obecnie > swiatów to to, że kiedyś umrzemy.... i zdecydowanie najoptymistyczniejsza, wbrew pozorom :) > > > Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:31 lupus76 napisał: > Yyyyy Możesz trochę jaśniej? Mogę. Korzyści generują koszty. nie ma korzysci bez kosztów tudzież ryzyk. Korzyści emocjonalne oznaczają koszty emocjonalne. > a resztę wydają na siłe wg własnego widzi misię ? > > No ale po co wydawać cokolwiek na siłę??? Błąd - nie wiem, dlaczgeo mi się tam "na siłę" zaplątało... Oboje wydają całą resztę jak chcą, that's the point. > Żadne z moich twierdzeń nie jest nieomylne. Suuuper ;) Wcześniejsze zdanie jednak, zaczynajace się od "Nie ma co się oszukiwac, że….." mogłoby być tak odebrane. Może dopisuj przypisy a propos możliwej omyslności ;)))) > Nie problem - argument. Żaden. Już to wyjasniliśmy - inetrcyza i już. Wspólne wydatki - razem, reszta - wg uznania... Więc co to za argument? > > Nie boimy się (a przynajmniej ja) Po prostu straty nijak nie potrafią mi się > zbilansować z korzyściami... Obyś kiedyś nie bilnasował - to nie biznes plan - tylko po prostu chciał... ;) > Ja w małżeństwie nie widzę nic intymnego. I to jest wg mnie co najmniej dziwne... Najbliższy możliwy związek dwojga ludzi, na tyle nierozerwalny, an ile to dziś możłiwe.. Cholernie intymna sprawa. ! Uwarunkowana kulturowa umowa cywilno > - > prawna. Cóż w tym intymnego? Umowa jest nad tym wszystkim, jest narzędziem do zawarcia związku małżeńskiego. Małżeństwo nie równa się umowa. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 13:03 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > Yyyyy Możesz trochę jaśniej? > > Mogę. > Korzyści generują koszty. > nie ma korzysci bez kosztów tudzież ryzyk. > Korzyści emocjonalne oznaczają koszty emocjonalne. > No to ja właśnie o tym. Widzę spore koszty emocjonalne bez żadnycxh korzyści. > > No ale po co wydawać cokolwiek na siłę??? > > Błąd - nie wiem, dlaczgeo mi się tam "na siłę" zaplątało... > Oboje wydają całą resztę jak chcą, that's the point. No dokładnie. I agree. > > > Żadne z moich twierdzeń nie jest nieomylne. > > Suuuper ;) Wcześniejsze zdanie jednak, zaczynajace się od "Nie ma co się > oszukiwac, że….." mogłoby być tak odebrane. Może dopisuj przypisy a propo > s > możliwej omyslności ;)))) "Nie bedę się oszukiwał, że" jeśli wolisz. > > > Nie problem - argument. > > Żaden. > Już to wyjasniliśmy - inetrcyza i już. > Wspólne wydatki - razem, reszta - wg uznania... > Więc co to za argument? Argument pojawia sięw miejscu, w którym kobieta ma wyższy status materialny, niż mężczyzna (dodajmy wyraźnie wyższy) z całą pewności bedzie chciała intercyzy. W przeciwnym przypadku - mozna z dużym prawdopodobieństwem założyć, że znajdzie się tu wątek - "On mnie nie kocha - chce intercyzy". Albo podobny. Co dowodzi komercjalnego podejścia kobiet do tej kwestii. > > > > > Nie boimy się (a przynajmniej ja) Po prostu straty nijak nie potrafią mi > się > > zbilansować z korzyściami... > > > Obyś kiedyś nie bilnasował - to nie biznes plan - tylko po prostu chciał... ;) No niestety u mnie nie działa zasada "mądrzejszy głupszemu ustępuje" i serce zawsze musi uznać rację mózgu. > > > > Ja w małżeństwie nie widzę nic intymnego. > > I to jest wg mnie co najmniej dziwne... Najbliższy możliwy związek dwojga > ludzi, na tyle nierozerwalny, an ile to dziś możłiwe.. Cholernie intymna > sprawa. ! W tym miejscu "polecę Silicem": małżeństwo, to tylko umowa. Związek dwojga ludzi jest intymny, ale małżeństwo nijak ma siędo tego. > Uwarunkowana kulturowa umowa cywilno > > - > > prawna. Cóż w tym intymnego? > > Umowa jest nad tym wszystkim, jest narzędziem do zawarcia związku małżeńskiego. Narzedziem jest pióro. Umowa tworzy ramy... > > Małżeństwo nie równa się umowa. Konkubinat nie równa sięumowa (w sensie prawnym) Małżeństwo się równa :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:47 lupus76 napisał: > No to ja właśnie o tym. Widzę spore koszty emocjonalne bez żadnycxh korzyści. > To już potwierdziliśmy. To prostu na pewno nie to ;) > Argument pojawia sięw miejscu, w którym kobieta ma wyższy status materialny, > niż mężczyzna (dodajmy wyraźnie wyższy) Uogólniasz. Nieprawda, kobiety coraz częsciej rozumieją, ze intercyza nie równa się brak uczucia... > > No niestety u mnie nie działa zasada "mądrzejszy głupszemu ustępuje" i serce > zawsze musi uznać rację mózgu. Tylko widać, ten mózg nie zawsze madzrejszy jest... Tak z boku patrząc ;) > W tym miejscu "polecę Silicem": małżeństwo, to tylko umowa. Związek dwojga > ludzi jest intymny, ale małżeństwo nijak ma się do tego. nie, umowę podpisuje się po to, zeby zawrzec ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. Jest to związek dwojga małżonków, potwierdzony prawnie. > Narzedziem jest pióro. Umowa tworzy ramy... A nie. Pióro jest narzędziem do sporządzenia umowy, tudzież jej podpisania. Umowa sama w sobie jest narzędziem do zawarcia AKTU małżeństwa > Konkubinat nie równa sięumowa (w sensie prawnym) Małżeństwo się równa :) Już to wyjaśniłam wyżej. ;) Inteligentna z Ciebie bestia, więć powinieneś zrozumieć. > > Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:32 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > >> > To już potwierdziliśmy. > To prostu na pewno nie to ;) Cieszę się, że mamy harmonię spojrzeń na tąsprawę :) > > Argument pojawia sięw miejscu, w którym kobieta ma wyższy status material > ny, > > niż mężczyzna (dodajmy wyraźnie wyższy) > > > Uogólniasz. > Nieprawda, kobiety coraz częsciej rozumieją, ze intercyza nie równa się brak > uczucia... Coraz częściej, ale ciągle rzadko... > > No niestety u mnie nie działa zasada "mądrzejszy głupszemu ustępuje" i se > rce > > zawsze musi uznać rację mózgu. > > > Tylko widać, ten mózg nie zawsze madzrejszy jest... > Tak z boku patrząc ;) On może nie jest mądry. Ale od serca zawsze mądrzejszy :) > > W tym miejscu "polecę Silicem": małżeństwo, to tylko umowa. Związek dwojg > a > > ludzi jest intymny, ale małżeństwo nijak ma się do tego. > nie, umowę podpisuje się po to, zeby zawrzec ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. Jest to związek > > dwojga małżonków, potwierdzony prawnie. Małżeństwo, to również stan w którym 2 strony tkwią, bo tak im wygodnie, bądź majątaki inters. Nawet gdy dawno już przestało byćzwiązkiem ex definitione. Ten stan trzym się tylko na mocy prawa... > > Narzedziem jest pióro. Umowa tworzy ramy... > > A nie. Pióro jest narzędziem do sporządzenia umowy, tudzież jej podpisania. > Umowa sama w sobie jest narzędziem do zawarcia AKTU małżeństwa A niech Ci będzie. Nie będę kruszył kopii > > Konkubinat nie równa sięumowa (w sensie prawnym) Małżeństwo się równa :) > > Już to wyjaśniłam wyżej. > ;) > Inteligentna z Ciebie bestia, więć powinieneś zrozumieć. Myślę, ze powyzej uwidoczniłem Ci tą różnicę. W małżeństwo wbrew pozorom nie musi oznaczać związku - konkubinat tak :). Natomiast immanentną cechą młżeństwa jest właśnie zawarcie umowy na gruncie prawa cywilnego. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 15:31 lupus76 napisał: > Małżeństwo, to również stan w którym 2 strony tkwią, bo tak im wygodnie, bądź > majątaki inters. Skoro jest im tak wygodniej, albo mają interes, to widać istnieje coś, co ich łaczy. To mogą byc dzieci, wspólne mieszkanie, kredyt do spłacenia, albo to ze ona swietnie gotuje i oon nie chce z tego zrezygnowac. Czyli istnieje JAKIŚ zwiazek, choc niekoniecznie jest to zwiazek oparty na uczuciu.... Gbyby tego zwiazku nie bylo, to byc razem nie byloby im wygodniej ani nie mieli by w tym interesu.... Tak więc małzeństwo jakimś zwiazkiem jest. > Myślę, ze powyzej uwidoczniłem Ci tą różnicę. W małżeństwo wbrew pozorom nie > musi oznaczać związku - konkubinat tak :). Myślę, ze wyzej uwidoczniłam, ze małżeństwo ZAWSZE oznacza zwiazek ;) Jakis,... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 13:08 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > > Skoro jest im tak wygodniej, albo mają interes, to widać istnieje coś, co ich > łaczy. To mogą byc dzieci, wspólne mieszkanie, kredyt do spłacenia, albo to ze > ona swietnie gotuje i oon nie chce z tego zrezygnowac. Czyli istnieje JAKIŚ > zwiazek, Żaden związek. Jest presja rodziny, albo brak drugiego mieszkania, żeby można się było wyprowadzić. Tak jak w poprzednim pości napisałem - interes. I to ten najgorszy - ekonomiczny. Ot - taka społka oparta na przepsach prawa cywilnego. A spółka nie oznacza związku, prawda? > > > > Myślę, ze powyzej uwidoczniłem Ci tą różnicę. W małżeństwo wbrew pozorom > nie > > musi oznaczać związku - konkubinat tak :). > > > Myślę, ze wyzej uwidoczniłam, ze małżeństwo ZAWSZE oznacza zwiazek ;) Jakis,... No własnie nie zawsze. Nie zawsze nawet na początku - impulsem do zawarcia małżeństwa może być bowiem tylko interes ekonomiczny jednej ze stron :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 11:29 lupus76 napisał: > > Żaden związek. Jest presja rodziny, albo brak drugiego mieszkania, żeby można > się było wyprowadzić. Tak jak w poprzednim pości napisałem - interes. To też zwiazek. \Interes łączy. Taki związek jest po prostu oparty na innych podstawach, ale tam istnieje często silna relacja między dwiema osobami,ą więc istnieje związek. > A spółka nie oznacza związku, prawda? Oznacza. > No własnie nie zawsze. Nie zawsze nawet na początku - impulsem do zawarcia > małżeństwa może być bowiem tylko interes ekonomiczny jednej ze stron :) To też zwiazek. Tylko podstawy ma inne. Nie takie, jaich chciałaby większośc osób, ale to też zwiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 06:53 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > >> To też zwiazek. > \Interes łączy. Taki związek jest po prostu oparty na innych podstawach, ale > tam istnieje często silna relacja między dwiema osobami,ą więc istnieje związek > . > Absolutna atrofia interakcji międzyludzkich, to nie związek. Przy takim podejściu każdą firmęmożnaby mazwaćzwiązkiem. Choć też nie do końca, bo w firmie ludziew sięprzynajmniej do siebie odzywają. > > > A spółka nie oznacza związku, prawda? > > Oznacza. > No to mamy odmienne wizje związku :) > > No własnie nie zawsze. Nie zawsze nawet na początku - impulsem do zawarci > a małżeństwa może być bowiem tylko interes ekonomiczny jednej ze stron :) > > > To też zwiazek. Tylko podstawy ma inne. Nie takie, jaich chciałaby większośc > osób, ale to też zwiazek. EEE tam związek - przychodzi swat i pokazuje zasoby majątkowe przyszłego małżonka, potem podpis w urzędzie i z powrotem do swoich domów. Nawet słowa nie zamieniają :) > > Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 09:10 lupus76 napisał: > No to mamy odmienne wizje związku :) Żeby było jasne - to nie jest moja wzija zwiazku - raczej definicja warunku koniecznego, choć absoultnie - dla mnie - niewystarczającego. Od paru postów rozmawiamy w zasadzie na temat przypadku skrajnego…. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 10:46 > Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie W > CELU. Poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Inne akty prawne także. Jakież to pobudki emocjonalne mogą przyczynić się do zawarcia aktu małżeństwa ?? Kocham cię więc podpisz ze mną umowę ? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:22 silic napisał: > > Poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Inne akty prawne także. W jakim celu? > > Jakież to pobudki emocjonalne mogą przyczynić się do zawarcia aktu małżeństwa ? > ? > Kocham cię więc podpisz ze mną umowę ? :))) Tak! "Podpisz umowę, że będziesz walczyć o to uczucie i nie pozwolisz mu zgasnąć ot - tak. Podpisz i przysięgnij. Chcę Cię zdjąć z rynku związkowo-matrymonialnego, zgadzasz się ?" O! I to są te "korzyści" właśnie. jedyne, jakie widzę... Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:28 > W jakim celu? Bo tam jest o prawach i obowiązkach małżonków. > "Podpisz umowę, że będziesz walczyć o to uczucie i nie pozwolisz mu zgasnąć ot > tak. Podpisz i przysięgnij. > Chcę Cię zdjąć z rynku związkowo-matrymonialnego, zgadzasz się ?" Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś (uczucia, walki, rynku). To wszystko można (raczej należy) obiecać sobie prywatnie, bez uruchamiania aparatu państwowego. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:39 silic napisał: > Bo tam jest o prawach i obowiązkach małżonków. Prawa i obowiązki wyznaczamy sobie sami. Bo to nasze życie, a nie ustawodawcy. > Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś (uczucia, > walki, rynku). ;) Pocieszny jesteś > To wszystko można (raczej należy) obiecać sobie prywatnie, bez > uruchamiania aparatu państwowego. My to sobie obiecaliśmy prywatnie. Wielokrotnie. A później także w obecności rodziny i przyjaciół. Bo tak chcieliśmy. Machinę też chcieliśmy zaprząc, właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku. Bo choć to nie jest jawnie napisane w tejże umowie, ani w wypowiadanej przysiędze, to takie wywołuje skutki. Ot co. Jeśli facet broni się przed tym rękami i nogami to jest godzien tego, żeby zostawić go i niech szuka dalej, najwidoczniej to nie było to. I należy życzyć mu powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:16 > Prawa i obowiązki wyznaczamy sobie sami. Bzdura. Obowiązki i prawa małżonków określa prawo. Możesz sobie zrezygnować z praw, możesz dołożyć obowiazków, ale z obowiazków prawnych nie możesz się wykręcić. >Machinę też chcieliśmy zaprząc, > właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku. Z "rynku" zdejmuje się samemu. Mówisz sobie - nie chcę innego/innej i już. Jeśli potrzebujesz do tego aparatu państwowego, obietnic przed znajomymi, rodziną - to współczuję siły uczuć i zdolności do samodzielnego dotrzymywania zobowiazań. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:05 silic napisał: > Bzdura. Obowiązki i prawa małżonków określa prawo. Możesz sobie zrezygnować z > praw, możesz dołożyć obowiazków, ale z obowiazków prawnych nie możesz się wykrę > cić. I nie zamierzam. Ale prawo między mnie i mojego M wkroczy dopiero wtedy, ktedy wystąpi konflikt wymagajacy takowej interwencji. A taka sytuacja - jestem pewna - nie zaistnieje. Miałam na myśli "obowiązki" jakie mamy wobec siebie w życiu codziennym, bo to jest w moim związku na porządku dziennym w przeciwieństwie do interwencji prawa ;) P.S. Nie unoś się ;) > > Z "rynku" zdejmuje się samemu. Mówisz sobie - nie chcę innego/innej i już. Błąd. Z "rynku" jesteś zdjęty dopiero przez akt małżeński. Tak ten "rynek" działa. Jeśl > i > potrzebujesz do tego aparatu państwowego, obietnic przed znajomymi, rodziną - > to współczuję siły uczuć i zdolności do samodzielnego dotrzymywania zobowiazań. Nie ma powodu. Moja siła uczuć ma się wyśmienicie. Z dotrzymywaniem zobowiązań nie mam problemów. Ani z podejmowaniem...... A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ? Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:10 >Miałam na myśli "obowiązki" jakie mamy wobec siebie w życiu > codziennym, bo to jest w moim związku na porządku dziennym w przeciwieństwie do > interwencji prawa ;) Nie wiem co miałaś na myśi, wiem co napisałaś. Pokazałem ci , że praw i obowiazków nie wyznaczasz sobie sama i tych wymienionych w KRiO i innych ustawach jesteś zobowiązana przestrzegać. Na tym polega małżeństwo. > Z "rynku" jesteś zdjęty dopiero przez akt małżeński. > Tak ten "rynek" działa. Z rynku zdejmuję się swoją decyzją. Nikt mnie do małżeństwa nie przymusi ani nikt mnie przed nowym związkiem nie zatrzyma. > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ? Oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:18 silic napisał: > Pokazałem ci , że praw i > obowiazków nie wyznaczasz sobie sama i tych wymienionych w KRiO i innych > ustawach jesteś zobowiązana przestrzegać. Na tym polega małżeństwo. Widzisz, silic, nieprawda. Małżeństwo zupełnie nie na tym polega. Ale masz prawo o tym nie wiedzieć. Jeśli kiedyś się ożenisz, wtedy będziesz się mógł na temat tego, na czym polega małżeństwo, wypowiedzieć z sensem. Teraz tylko teoretyzujesz. > Z rynku zdejmuję się swoją decyzją. Nieprawda. > Nikt mnie do małżeństwa nie przymusi ani > nikt mnie przed nowym związkiem nie zatrzyma. Co nie zmienia powyższego. "Rynek" ma swoje zasady, którymi się kieruje. Nie Ty je ustalasz. Powstały w wyniku wielowiekowej tradycji. > > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ? > > Oczywiście. Taaaaaak? Czyli zobowiązałeś się do małżeństwa? Zaręczyłeś się? Skoro nie masz z tym problemu? Gratulacje ! Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:45 > Widzisz, silic, nieprawda. > Małżeństwo zupełnie nie na tym polega. Ja się powtórzę - poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Masz poważne braki i wypisujesz głupoty. Polecam ci zwłaszcza: Art. 1. [Zawarcie małżeństwa] § 1. Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński. oraz § 3. Kierownik urzędu stanu cywilnego wyjaśnia osobom zamierzającym zawrzeć małżeństwo doniosłość związku małżeńskiego, przepisy regulujące prawa i obowiązki małżonków oraz przepisy o nazwisku małżonków i o nazwisku ich dzieci. Chyba wiesz co zrobiłaś składając podpisy pod aktem małżeństwa. Jeśli nie - najwyższy czas się dowiedzieć. Na przyszłość - czytaj umowy przed podpisaniem. > Jeśli kiedyś się ożenisz, wtedy będziesz się mógł na temat tego, na czym >polega małżeństwo, wypowiedzieć z sensem. > Teraz tylko teoretyzujesz. Jak widzisz to raczej ty wypowiadasz się na temat czegoś o czym nie masz pojęcia. To , co tobie chodzi po głowie to zapewne związek dwoja ludzi. Taki zwiazek jednak różni się zasadniczo do małżeństwa. Małżeństwo jest instytucją, umową cywilno-prawną, zbiorem zasasd, praw i obowiązków , sankcjonowanych mocą prawa danego państwa. Małżeństwo nie potrzebuje miłości, dodatkowych obowiązków itd. > "Rynek" ma swoje zasady, którymi się kieruje. > Nie Ty je ustalasz. Powstały w wyniku wielowiekowej tradycji. Rynek to ja. Nie można mnie "sprzedać " bez mojej woli, nie można mnie "zatrzymać" wbrew mi. Tak samo jak ja nie mogę zmusić kogoś. Chyba nie jesteś na tyle naiwna by sądzić że zawarcie małżeństwa zabezpiecza w jakikolwiek sposób przed zaangażowaniem jednej ze stron w inny zwiazek.... > Czyli zobowiązałeś się do małżeństwa? Zaręczyłeś się? > Skoro nie masz z tym problemu? Musze przypomnieć ci to, co sama napisałś "Z dotrzymywaniem zobowiązań nie mam problemów.Ani z podejmowaniem......". Gdzie widzisz tam słowo o małżeństwie , zaręczaniu ? Moja odpowiedź był odnośnie dotrzymywania zobowiazań bądź ich podejmowania. Małżeństwo,zaręczyny mnie nie pociągają. Nie mają dla mnie żadnej wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:37 silic napisał: > Chyba wiesz co zrobiłaś składając podpisy pod aktem małżeństwa. ;) Nawet na pewno. >Jeśli nie - > najwyższy czas się dowiedzieć. Na przyszłość - czytaj umowy przed podpisaniem. Schowaj swoje przemądrzalstwo do kiesseni ;) Nie sprawaisz na tym forum - tonem swoich wypowiedzi - wrażenie osoby zadowolnej z życia, więc nie skorzystam z Twoich rad ;) > To , co tobie chodzi po głowie to zapewne związek dwoja ludzi. Małżeństwo jest ZWIĄŻKIEM dwojga MAŁŻONKÓW, a więc związkiem dwojga ludzi. >Taki > zwiazek jednak różni się zasadniczo do małżeństwa. Nieprawda. Może istnieć zwiazek bez małżeństwa, ale małżeństwo=związek. Ujmę to tak: zbiór "małżeństwo" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki międzyludzkie", ale nie jest z nim tożsamy. Jest jego podzbiorem. Małżeństwo jest instytucją, > umową cywilno-prawną, zbiorem zasasd, praw i obowiązków , sankcjonowanych mocą > prawa danego państwa. Małżeńśtwo jest instytucją, która powstaje w wyniku podpisania umowy. Niemniej nie równa się umowie. Umowa jest tylko narzędziem. Małżeństwo nie potrzebuje miłości, dodatkowych obowiązków > itd. ;))) Potrzebuje, aby trwać. > > Rynek to ja. Nie. Rynek to cała masa ludzi, spełniają określone kryteria. Ty jesteś tylko jednym znich. Podzbiorem, i to małym. Nie można mnie "sprzedać " bez mojej woli, nie można mnie > "zatrzymać" wbrew mi. Fakt. > Tak samo jak ja nie mogę zmusić kogoś. Co nie zmienia zasad "rynku" > Chyba nie jesteś n > a > tyle naiwna by sądzić że zawarcie małżeństwa zabezpiecza w jakikolwiek sposób > przed zaangażowaniem jednej ze stron w inny zwiazek.... 1/ tak, jestem. 2/ zabezpiecza. Zauważ, że wiele osób nie zaangażuje się w zwiazek z żonatym/mężatką. Zauważ też, ze wielu małżonków wraca do swoich małżeńskich "gniazd"... Bez zwględu na to, co o tym myślę, bo to inna kwestia. > Musze przypomnieć ci to, co sama napisałś "Z dotrzymywaniem zobowiązań nie mam > problemów.Ani z podejmowaniem......". > Gdzie widzisz tam słowo o małżeństwie , zaręczaniu ? Moja odpowiedź był odnośnidotrzymywania zobowiazań bądź ich podejmowania. PODEJMOWANIE ZOBOWIĄZAŃ = podejmowanie ich w ogóle. Zobowiązanie wynikające z małżeństwa jest elementem zbioru "zobowiązania" Nie zamierzasz nigdy podjąć zobowiązania małzeńskiego, a więc zbiór zobowiązań, jakie możesz / zamierzasz podjąć / podejmiesz nie jest w Twoim wypadku kompletny. Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań w ogołe. Twój zbiór jest niekompletny nie dlatego, ze np. nie spotkałeś odpowiedniej osoby etc., ale dlatego ZE NIE CHCESZ. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 07.06.07, 14:32 > ;) Nawet na pewno. A nie wiedać, skoro musze ci przypominać podstawowe definicje. > Schowaj swoje przemądrzalstwo do kiesseni ;) Ja tylko odpowiadam w twoim jezyku. > Nie sprawaisz na tym forum - tonem swoich wypowiedzi - wrażenie osoby > zadowolnej z życia, więc nie skorzystam z Twoich rad ;) Argument godny "a u was biją murzynów..". Moje zadowolenie z życia jest nie twoją sprawą i do dyskusji nic nie wnosi. Możesz sobie podarować osobiste wycieczki, mam nadzieję że stać cię na argumenty. Poza tym - 2+2=4 bez względu na to jak bardzo będziesz tupać nóżką... > Nieprawda. Może istnieć zwiazek bez małżeństwa, ale małżeństwo=związek. > Ujmę to tak: zbiór "małżeństwo" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki > międzyludzkie", ale nie jest z nim tożsamy. Jest jego podzbiorem. Brniesz w argumentację której nie jesteś w stanie obronić. Po raz kolejny, zresztą. Małżeństwo i zwiazek stanowią 2 zbiory posiadające część wspolną, jednak nie zawierają się w sobie (przy założeniu , że jako związek określimy połączenie emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi). Małżeństwo spokojnie może działać bez uczucia, bez przebywania ze sobą, można mieszkać osobno, można mieszkać razem - ale obok siebie (przypomnij sobie "papierowe małżeństwo", małżeństwa rodowe, itd). Do małżeństwa nie potrzeba uczucia, nie potrzeba niczego poza złożeniem podpisu w USC. To tylko umowa - nic więcej. > Potrzebuje, aby trwać. Do trwania małżeństwo potrzebuje jedynie chęci, niechęci do rozwodu lub przyzwyczajenia. Reszta jest opcjonalna. > 2/ zabezpiecza. Zauważ, że wiele osób nie zaangażuje się w zwiazek z > żonatym/mężatką. Zauważ też, ze wielu małżonków wraca do swoich > małżeńskich "gniazd"... Bez zwględu na to, co o tym myślę, bo to inna kwestia. Natomiast część się angażuje, część małżonków nie wraca, mamy rozwody. Jak widać jesteś naiwna. Małżeństwo nie zabezpiecza przed niczym. > PODEJMOWANIE ZOBOWIĄZAŃ = podejmowanie ich w ogóle. > Zobowiązanie wynikające z małżeństwa jest elementem zbioru "zobowiązania" > Nie zamierzasz nigdy podjąć zobowiązania małzeńskiego, a więc zbiór >zobowiązań, jakie możesz / zamierzasz podjąć / podejmiesz nie jest w Twoim >wypadku kompletny. Brniesz w tych zbiorach dalej, dalej bezsensownie. Pytałaś się o podejmowanie zobowiązań wiec odpowiedziałem ci że podejmuję. Nie mna czegoś takiego jak "kompletność" podjętych zobowiazań albowiem część elementów (z definicji) jest ze sobą sprzecznych. Dla przykładu : "zobowiazuję się do wyjścia za mąż" oraz "zobowiazuję się do nie wyjścia za mąż" należą do zbioru ale się wykluczają. Poducz się o zbiorach, logice i KRiO. Przyda ci się w życiu. > Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań w > ogołe. Twój zbiór jest niekompletny nie dlatego, ze np. nie spotkałeś > odpowiedniej osoby etc., ale dlatego ZE NIE CHCESZ. Mogę. Pokazałem ci to wyżej. Używając twojej pokrętnej (jak zawsze) argumentacji mógłbym powiedzieć, że nie podejmiesz zobowiazania polegajacego na zdradzeniu męża 5 razy jednego dnia. Twój zbiór zobowiazań nie będzie "kompletny" więc twoje twierdzenie o łatwości podejmowania i dotrzymywania zobowiązań nie jest warte funta kłaków... Widzisz już "logikę" swojej argumentacji ? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 11:08 silic napisał: > A nie widać, skoro musze ci przypominać podstawowe definicje. Nie musisz... ;) Ale widać chcesz - a na to już nic nie poradzę ;) > Argument godny "a u was biją murzynów..". Moje zadowolenie z życia jest nie > twoją sprawą i do dyskusji nic nie wnosi. Pewnie. Ale może sugerowac, że nie należy korzystać z rad osoby radzącej, bo można być równie "szczęśliwym" ;)) > Brniesz w argumentację której nie jesteś w stanie obronić. Mój drogi, Tobie się po prostu linia obrony/argumentacji nie podoba, co nie znaczy, ze jej nie ma ;))) > Małżeństwo i zwiazek stanowią 2 zbiory posiadające część wspolną, > jednak nie zawierają się w sobie (przy założeniu , że jako związek określimy > połączenie emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi). Błąd. Istnieje sporo związków niezalegalizowanych, opartych na: 1/ rozpędzie 2/ dzieciach 3/ wspólnym majątku, który trudno byłoby podzielić 4/ wspólnie zaciągniętych kredytach. 5/ itp.. Dlatego też zbiór "małżeństwo" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki międzyludzkie" > Małżeństwo spokojnie może działać bez uczucia, bez przebywania ze sobą, można > mieszkać osobno, można mieszkać razem - ale obok siebie ( Podobnie, jak konkubinaty i inne związki > Natomiast część się angażuje, część małżonków nie wraca, mamy rozwody. Jak widać > jesteś naiwna. Małżeństwo nie zabezpiecza przed niczym. Żadnych pewnych reguł nie ma. To oczywiste. Zdziowny? Bo ja wcale. Ale ja nie potrzebuję gwarancji przywiązania. A skoro nic nie jest takie pewne w małżeństwie, to czemuż to mężczyźni tak się go boją? > Brniesz w tych zbiorach dalej, dalej bezsensownie. Kolega silic chyba się lekko zdenerwował. Spokojnie, mamy pięny dzień, wyluzuj ;) > zobowiązań wiec odpowiedziałem ci że podejmuję. Nie mna czegoś takiego jak > "kompletność" podjętych zobowiazań albowiem część elementów (z definicji) jest > ze sobą sprzecznych. No - to ttu Ci muszę przyznac rację ;) Podejmujesz wszystkie zobowiązania, w tym te, które zobowiązują do niepodejmowania zobowiązań ;) Na przykład małżeńskich. Cudowne! ;) > > Mogę. Pokazałem ci to wyżej. Używając twojej pokrętnej (jak zawsze) argumentacji Dzieki, to dla mnie komplement ;) > mógłbym powiedzieć, że nie podejmiesz zobowiazania polegajacego na zdradzeniu > męża 5 razy jednego dnia. I nigdzie tego nie twierdzę ;) >Twój zbiór zobowiazań nie będzie "kompletny" więc > twoje twierdzenie o łatwości podejmowania i dotrzymywania zobowiązań nie jest > warte funta kłaków... Spokój, silic, spokój... Valeriany? ;)) Wyjdz na dwor, odetchnij świeżym powietrzem... To pomaga ;) Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 12:27 > Ale widać chcesz - a na to już nic nie poradzę ;) O ile dobrze pamietam to ty pisałaś coś o tym na czym to nibny małżeńśtwo nie polega. Tylko pokazałem ci że nie masz racji. > Ale może sugerowac, że nie należy korzystać z rad osoby radzącej, bo można być > równie "szczęśliwym" ;)) Nie mam pojęcia skąd bierzesz przekonanie o mojej "szczęśliwości". Jeśli zaś uważasz , że prawdziwość rady o czytaniu umów przed podpisaniem zależy od stanu radzącego to życzę dużo powodzenia w życiu. Przyda ci sie. > Mój drogi, Tobie się po prostu linia obrony/argumentacji nie podoba, co nie > znaczy, ze jej nie ma ;))) Ja nie mówię , że jej nie ma. Napisałem, że jest do bani. > Błąd. > Istnieje sporo związków niezalegalizowanych, opartych na: > 1/ rozpędzie > 2/ dzieciach > 3/ wspólnym majątku, który trudno byłoby podzielić > 4/ wspólnie zaciągniętych kredytach. > 5/ itp.. > > Dlatego też zbiór "małżeństwo" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki > międzyludzkie" Napisałem wyraźnie "przy założeniu , że jako związek określimy połączenie emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi". Więc punkty o majątku, kredytach nie mają tu zastosowania. Wydawało mi się , że rozmawiamy o zwiazkach emocjonalnych. Jeśli jednak chcesz jako związek, zamiast typowego znaczenia używać tego na oznaczenie sytuacji, gdy 2 (lub) wiecej osób jest powiązancych dowolną sytuacją (przebywaniem na wyspie, posiadanie tych samych zainteresowań, prawem do tego samego majatku, podobną koszulką itd. ) to tak, wtedy małżeństwo zawiera sie w zbiorze związki. Natomiast nie zawiera się w zbiorze "zwiazki emocjonalne". I o tym pisałem. > Podobnie, jak konkubinaty i inne związki Ale nie zwiazki uczuciowe. > A skoro nic nie jest takie pewne w małżeństwie, to czemuż to mężczyźni tak się > go boją? Bo po co pakować się na niepewny most skoro po drugiej stronie nie ma niczego ciekawego ?... Poza tym - nie boją się tylko nie mają ochoty. To zasadnicza różnica. > Kolega silic chyba się lekko zdenerwował. Niepotrzebnie bierzesz się za analizę moich stanów emocjonalnych. Brak ci jakichkolwiek przesłanek. Stąd i wnioski wątpliwej jakości. > Podejmujesz wszystkie zobowiązania, w tym te, które zobowiązują do > niepodejmowania zobowiązań ;) > Na przykład małżeńskich. > > Cudowne! ;) Dokładnie o to chodzi. Dla ciebie zobowiązanie małżeńskie jest jakoś wyróżnione, dla mnie to to samo co wszystko inne. Zobowiązanie którego się podjęło. > Spokój, silic, spokój... > Valeriany? ;)) Jakaż cudowna odpowiedź na moją argumentację...Wręcz ścina z nóg...Ale spokojnie, moje jedyne emocje wiążą się ze zdumieniem jak można pisać takie rzeczy jak ty i nie widzeć jak to się nie trzyma kupy... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 12:49 silic napisał: > O ile dobrze pamietam to ty pisałaś coś o tym na czym to nibny małżeńśtwo nie > polega. Tylko pokazałem ci że nie masz racji. A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ???? > Nie mam pojęcia skąd bierzesz przekonanie o mojej "szczęśliwości". Z narastajacego w Twoich wypowiedziach poziomu poirytowania w temacie małżeństwa.... Zauważ - lupus76 też w tym temacie dyskutuje, ale znacznie spokojniej... nie zastanawia Cię to? Może masz nieprzyjemne doswiadczenia małżeńskie i stąd te emocje? >Jeśli zaś > uważasz , że prawdziwość rady o czytaniu umów przed podpisaniem zależy od stanu > radzącego to życzę dużo powodzenia w życiu. Przyda ci sie. Już mam powodzenie w życiu.. I to w różnych dziedzinach ! ;) > Ja nie mówię , że jej nie ma. Napisałem, że jest do bani. Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? Podobnie jak pozywający... ;) > Napisałem wyraźnie "przy założeniu , że jako związek określimy połączenie > emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi". Założenie jest błędne. > Wydawało mi się , że rozmawiamy o > zwiazkach emocjonalnych. Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być związkiem, nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM. > Jeśli jednak chcesz jako związek, zamiast typowego > znaczenia używać tego na oznaczenie sytuacji, gdy 2 (lub) wiecej osób jest > powiązancych dowolną sytuacją (...) to tak, > wtedy małżeństwo zawiera sie w zbiorze związki. O widzisz ! Małżeńtwo zawsze jest jakimś zwiazkiem. Czy udanym, to inna kwestia... > Natomiast nie zawiera się w zbiorze "zwiazki emocjonalne". I o tym pisałem. Ma część wspólną. Emocje mogą być pozytywne - miłość, zaufanie, szacunek lub negatywne - niechęć, nienawiść, rozczarowanie.... Niemniej to wciąż EMOCJE... Nawet, jeśli małżeństwo pozostaje razem na stopie ekonomicznej to jakieś emocje zawsze tam są, bo człowiek nie jest kamieniem - np. niechęć z tytułu pozostawania w tymże związku. A więc wciaż - jest to zwiazek emocjonalny... > Bo po co pakować się na niepewny most skoro po drugiej stronie nie ma niczego > ciekawego ?... Tego nie będziesz wiedział, dopóki nie przejdziesz przez most i nie udasz się w podróż po tej nowej części. To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia nie jest bardziej żyzna i że za pół roku nie wyrosną tam truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam lubisz... > Niepotrzebnie bierzesz się za analizę moich stanów emocjonalnych. Brak ci > jakichkolwiek przesłanek. Stąd i wnioski wątpliwej jakości. Wiesz, przypominasz mimojego wuja. On też tak dosykutował.. Najpierw wysuwał jakiś tam garnitur argumentów. W miare ich zbijania / dyskusji ewidentnie się irytował, aż w końcu na sugestię dyskutanta "Witku, spokojnie" walił pięścią w stół i krzyczał "Ale ja wcale, ku.....wa nie jestem zdenerwowany !"... Nie dotczyło to sytuacji, w której miał przewagę ;) > > Dokładnie o to chodzi. Dla ciebie zobowiązanie małżeńskie jest jakoś wyróżnione > dla mnie to to samo co wszystko inne. Zobowiązanie którego się podjęło. pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii.. > Jakaż cudowna odpowiedź na moją argumentację...Wręcz ścina z nóg... jak wyżej ;) > Ale > spokojnie, moje jedyne emocje wiążą się ze zdumieniem jak można pisać takie > rzeczy jak ty i nie widzeć jak to się nie trzyma kupy... A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadzając małżenstwo do umowy? Mówiąc "po drugiej stronie nie ma nic ciekawego" i biorąc to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa... I moim zdaniem trzyma się kupy jedynie w świecie czarno-białym, zero- jedynkowym, sprowadzającym go do strony jedynie racjonalnych decyzji i z mocno ograniczoną stroną emocjonalną... No, ale to Twój świat. Nie mój. Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 13:13 ewik_75 napisała: > > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ???? Szkoda czasu na wyliczanie... > > Z narastajacego w Twoich wypowiedziach poziomu poirytowania w temacie > małżeństwa.... Zauważ - lupus76 też w tym temacie dyskutuje, ale znacznie > spokojniej... nie zastanawia Cię to? Najmniej spokojnie dyskutujesz ty... a biorąc to pod uwagę... najmniej racjonalnie możesz ocenić stopień poirytowania drugich... > > Może masz nieprzyjemne doswiadczenia małżeńskie i stąd te emocje? Zero podejścia emocjonalnego, rzeczywiście... Idealna wykładnia schematu: Wątkodawca: "Baby, jakie jesteście durne, tylko do p**********a się nadajecie" Odpowiedź "nie"emocjonalna: "O.. ciekawe ile razy dostałeś w d! biedny:))) Mamusi też tak mówisz?" > > > Już mam powodzenie w życiu.. I to w różnych dziedzinach ! ;) Pierwszy krok do ruiny, to przekonanie o stabilności wzniesionych przez siebie gmachów... > > > > Ja nie mówię , że jej nie ma. Napisałem, że jest do bani. > > Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > Podobnie jak pozywający... ;) Nie widzę tu ani pozwanych, ani pozywających... chyba, że się nagnę do... EMOCJONALNEGO PODEJŚCIA... ale, skoro użyłaś tego.. hm... argumentu, to pozostawmy go w puli "do użytku"... > > Założenie jest błędne. No to polećmy powyższym KLASYKIEM... ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > Podobnie jak pozywający... ;)"" > Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być związkiem, > > nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM. Nie musiał. Twoje podejście od początku wskazuje na to, ze małżeństwo, to ZWIĄZEK EMOCJONALNY - a do Ciebie to pisał przecież... > > > Natomiast nie zawiera się w zbiorze "zwiazki emocjonalne". I o tym pisałe > m. > > Ma część wspólną. > Emocje mogą być pozytywne - miłość, zaufanie, szacunek lub negatywne - niechęć, > > nienawiść, rozczarowanie.... > Niemniej to wciąż EMOCJE... > Nawet, jeśli małżeństwo pozostaje razem na stopie ekonomicznej to jakieś emocje > > zawsze tam są, bo człowiek nie jest kamieniem - np. niechęć z tytułu > pozostawania w tymże związku. A więc wciaż - jest to zwiazek emocjonalny... To już totalna BZDURA. Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma najmniejszej. > > > > Bo po co pakować się na niepewny most skoro po drugiej stronie nie ma nic > zego > > ciekawego ?... > > Tego nie będziesz wiedział, dopóki nie przejdziesz przez most i nie udasz się w > > podróż po tej nowej części. To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia > nie jest bardziej żyzna i że za pół roku nie wyrosną tam > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam > lubisz... To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia... JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam lubisz... Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły... Jeśli wejdzie i nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział przed wejściem... niezbyt mądra wędrówka. > > > Wiesz, przypominasz mimojego wuja. > On też tak dosykutował.. Najpierw wysuwał jakiś tam garnitur argumentów. W > miare ich zbijania / dyskusji ewidentnie się irytował, aż w końcu na sugestię > dyskutanta "Witku, spokojnie" walił pięścią w stół i krzyczał "Ale ja wcale, > ku.....wa nie jestem zdenerwowany !"... > Nie dotczyło to sytuacji, w której miał przewagę ;) Znów klasykim muszę... nie da rady inaczej... ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > Podobnie jak pozywający... ;)"" ...a przewód dowodowy, powyżej, kompletnie nie dotyczy tej "sprawy". > > pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii.. I po raz trzeci... ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > Podobnie jak pozywający... ;)"" > > jak wyżej ;) j.w. > > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadzając > małżenstwo do umowy? To JEST umowa cywilno - prawna. Silic w tym przypadku odkrycia nie poczynił... chyba, że dla ciebie... Mówiąc "po drugiej stronie nie ma nic ciekawego" i biorąc > to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa... Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowania na Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i nurkując?? Czy... nie robisz nic w kierunku weryfikacji przekonania? Jedynie, jeśli jedziesz i sprawdzasz - powyższy "zarzut" jest "prawomocny". Jeśli nie - NICZYM SIĘ NIE RÓŻNISZ W PODEJŚCIU. > I moim zdaniem trzyma się kupy jedynie w świecie czarno-białym, zero- > jedynkowym, sprowadzającym go do strony jedynie racjonalnych decyzji i z mocno > ograniczoną stroną emocjonalną... Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest OGRANICZONY na tym polu... > > No, ale to Twój świat. > Nie mój. No właśnie... ciekawe więc, czemu tak mocno w niego wnikasz, szukając motywacji, powodów postrzegania czegoś inaczej, przykładów, ect. Twój świat jest tak mocno ograniczony, czy nudny? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 13:33 gipsygirl napisała: > > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ???? > > Szkoda czasu na wyliczanie... Szkoda czasu, albo byłoby to trudne... ;) Niemniej - oczywiście - obowiązku nie ma. ;) > Najmniej spokojnie dyskutujesz ty... a biorąc to pod uwagę... najmniej > racjonalnie możesz ocenić stopień poirytowania drugich... Być moze. Pisałam jednakowoż o swoich odczuciach, którz więc lepiej niż ja sama może je ocenić? > > Może masz nieprzyjemne doswiadczenia małżeńskie i stąd te emocje? > > Zero podejścia emocjonalnego, rzeczywiście... Ależ ja tylko pytam! > > Już mam powodzenie w życiu.. I to w różnych dziedzinach ! ;) > > Pierwszy krok do ruiny, to przekonanie o stabilności wzniesionych przez siebie > gmachów... Z drugiej strony pesymistyczne podejście do zycia i zaiżanie swoich osiągnieć/możliwości/szczęścia w zyciu itp. raczej do tego szczęście nie przybliża... > > Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > > Podobnie jak pozywający... ;) > > > Nie widzę tu ani pozwanych, ani pozywających... Ha! nie widzisz, a później się na ten cytat powłujesz... Czemuż więc ? ;) > > Założenie jest błędne. > > No to polećmy powyższym KLASYKIEM... > > > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > > Podobnie jak pozywający... ;)"" Błędne użycie. Widać nie przeczytałaś uważnie wcześniejszych postów. > > Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być > związkiem, > > > > nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM. > > Nie musiał. Twoje podejście od początku wskazuje na to, ze małżeństwo, to > ZWIĄZEK EMOCJONALNY - a do Ciebie to pisał przecież... W powyższym podwątku odnosiliśmy się oboje do definicji uzytej przez silica, jakoby "małżeństwo nie było związkiem". Do jego, nie mojej, definicji. > > Ma część wspólną. > To już totalna BZDURA. Wyjaśnij. > > Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma > najmniejszej. Mówimy o ZWIĄZKACH - wszystkich, nie o pojedynczym zwiazku. Dlatego też wyżej napisałam, ze jeśli mowa o związkach emocjonalnych, to istnieje częśc wspólna zbiorów "małżeństwa" i "zwiazki emocjonalne", a nie że pierwsze zawiera się w drugim. Natomiast zbiór "małżeństwa" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki międzyludzkie". > To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia... > JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam > lubisz... pewnie. > Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły... Lub będzie myślał "ciekawe, co bym tam wyrosło. Może warto było?" Jeśli wejdzie i > nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział przed > wejściem... niezbyt mądra wędrówka. Jest jeszcze jedna opcja - jeśli wejdzie i wyrosną... > > Znów klasykim muszę... nie da rady inaczej... > > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > > Podobnie jak pozywający... ;)"" A jak się ma ocenianie do niewinnej anegdotki ? ;) Chyba mam prawo do skojarzeń, co? Czy nie mam ? ;)) > > pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii.. > > I po raz trzeci... > > > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > > Podobnie jak pozywający... ;)"" Wyjaśnij proszę, co miałaś na myśli ;) > > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadz > ając > > małżenstwo do umowy? > > To JEST umowa cywilno - prawna. Niezupełnie. Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie jest tymże aktem? NIe. Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania. kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupiona nie jest umową. Widzisz analogię? > Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowania na > Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i > nurkując?? Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać. > Czy... nie robisz nic w kierunku weryfikacji przekonania? Jedynie, > jeśli jedziesz i sprawdzasz - powyższy "zarzut" jest "prawomocny". Jasne, ze tak. I tak zamierzam. > Jeśli nie - > NICZYM SIĘ NIE RÓŻNISZ W PODEJŚCIU. Jak widzisz - różnię się ;) > Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest OGRANICZONY > na tym polu... Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić sobie to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod żądnym pozorem... Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi. Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic. A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę. > > > > > > > > No, ale to Twój świat. > > Nie mój. > > No właśnie... ciekawe więc, czemu tak mocno w niego wnikasz, szukając > motywacji, powodów postrzegania czegoś inaczej, przykładów, ect. Twój świat > jest tak mocno ograniczony, czy nudny? Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 14:09 ewik_75 napisała: > > Szkoda czasu, albo byłoby to trudne... ;) > Niemniej - oczywiście - obowiązku nie ma. ;) Bynajmniej. Byłoby to niezmiernie łatwe. > > Być moze. > Pisałam jednakowoż o swoich odczuciach, którz więc lepiej niż ja sama może je > ocenić? Podobno NIE PODCHODZISZ EMOCJONALNIE... nie możesz się, widzę, zdecydować na jedną wersję... Dyskusja NA TEMAT, to dyskusja IN VITRO. Ten temat, to nie "podejście do związku małżeńskiego ewik_75" - pragnę zauważyć. Więc to nie TY i nie TWOJE SPOJRZENIE, ODCZUCIA, są owym IN VITRO. Silica też nie. Dlatego On pisze o ZAŁOŻENIACH - będącym elementem dyskusji właśnie (bez takich panuje chaos, wykluczający porządek, nazwany dyskusją), a Ty o ODCZUCIACH - z dyskusją nie mających nic wspólnego. > > Ależ ja tylko pytam! Pytajnik na końcu nie czyni z czytelnego założenia pobudek czyichś słów - pytania. Usiłujesz zagrać nieświadomą w tym względzie, czy kogoś masz za głupiego? > > Z drugiej strony pesymistyczne podejście do zycia i zaiżanie swoich > osiągnieć/możliwości/szczęścia w zyciu itp. raczej do tego szczęście nie > przybliża... Jedno i drugie prowadzi do ruiny, będąc skrajnością... Ani totalny haj, ani patologia dołu, nie są drogą do budowania świadomie życia. Jest jeszcze RACJONALIZM i planowe działanie, bez zachwytów nad tym, co już się ma. Można niechcący utkwić w przeszłości i nie zauważyć, że teraźniejszość właśnie bierze się za rozwalanie przyszłości... > > Ha! nie widzisz, a później się na ten cytat powłujesz... Czemuż więc ? ;) Napisałam Ci powyżej, dlaczego. Nie chce mi się powtarzać. Wpadłaś w jawnie zastawione sidła, nawet nie zakryte trawą - zanegowałaś sens własnych słów... nie po raz pierwszy zresztą. > > > Błędne użycie. Widać nie przeczytałaś uważnie wcześniejszych postów. Nawet bardzo uważnie przeczytałam. Jak zauważyłaś (pozostaję przy TWOICH założeniach - nie mam potrzeby zbijania ich swoimi, by wykazać, że sama sobie przeczysz co chwilę), nie pozwanemu i pozywającemu dana jest weryfikacja słuszności założeń... a teraz nazywasz jakieś założenie błędnym? Konsekwencji szczyptę chociaż, skoro już o sens trudno... > W powyższym podwątku odnosiliśmy się oboje do definicji uzytej przez silica, > jakoby "małżeństwo nie było związkiem". Do jego, nie mojej, definicji. Będące jedynie elementem ciągu dyskusyjnego, w którym znacznie wcześniej TY określiłaś powyższe, jako ZWIĄZEK EMOCJONALNY. Więc powtarzam: nie musiał. Było to zbędne, raz wypowiedziane (właściwie nie raz, bo się powtarzasz). > > > To już totalna BZDURA. > > Wyjaśnij. Wyjaśniłam: Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma najmniejszej. W odpowiedzi na Twoje założenie, że ZAWSZE są jakieś emocje w związkach - pozytywne, bądź negatywne. jeśli jest OBOJĘTNOŚĆ w części związków - teza ZAWSZE jest błędna - proste. Czyli... BZDURA. > > Mówimy o ZWIĄZKACH - wszystkich, nie o pojedynczym zwiazku. No właśnie. Nie tylko o części, której dotyczą EMOCJE. > Dlatego też wyżej napisałam, ze jeśli mowa o związkach emocjonalnych, to > istnieje częśc wspólna zbiorów "małżeństwa" i "zwiazki emocjonalne", a nie że > pierwsze zawiera się w drugim. > Natomiast zbiór "małżeństwa" całkowicie zawiera się w zbiorze "związki > międzyludzkie". > Nie, nie to napisałaś. Przeczytaj raz jeszcze, bo szybko zapominasz, co piszesz, widocznie... > > > To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia... > > JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam > > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co ta > m > > lubisz... > > pewnie. > > > Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły... > > Lub będzie myślał "ciekawe, co bym tam wyrosło. Może warto było?" > > Jeśli wejdzie i > > nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział prze > d > > wejściem... niezbyt mądra wędrówka. > > > Jest jeszcze jedna opcja - jeśli wejdzie i wyrosną... > > > > > Znów klasykim muszę... nie da rady inaczej... > > > > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > > > Podobnie jak pozywający... ;)"" > > A jak się ma ocenianie do niewinnej anegdotki ? ;) > Chyba mam prawo do skojarzeń, co? > Czy nie mam ? ;)) > > > > > pokrętne, ale cóż - masz prawo do takiego podejścia do kwestii.. > > > > I po raz trzeci... > > > > > > ""> Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? > > > Podobnie jak pozywający... ;)"" > > Wyjaśnij proszę, co miałaś na myśli ;) > > > > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sp > rowadz > > ając > > > małżenstwo do umowy? > > > > To JEST umowa cywilno - prawna. > > Niezupełnie. > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie jest > tymże aktem? NIe. > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania. > > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupiona nie > > jest umową. Widzisz analogię? > > > > Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowani > a na > > Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i > > > nurkując?? > > Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać. > > > Czy... nie robisz nic w kierunku weryfikacji przekonania? Jedynie, > > jeśli jedziesz i sprawdzasz - powyższy "zarzut" jest "prawomocny". > > Jasne, ze tak. I tak zamierzam. > > > Jeśli nie - > > NICZYM SIĘ NIE RÓŻNISZ W PODEJŚCIU. > > > Jak widzisz - różnię się ;) > > > Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest OGRANIC > ZONY > > na tym polu... > > Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić sobie > to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod > żądnym pozorem... > Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi. > Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic. > > A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona > zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę. > > > > > > > > > > > > > > > > No, ale to Twój świat. > > > Nie mój. > > > > No właśnie... ciekawe więc, czemu tak mocno w niego wnikasz, szukając > > motywacji, powodów postrzegania czegoś inaczej, przykładów, ect. Twój świ > at > > jest tak mocno ograniczony, czy nudny? Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl c.d. 09.06.07, 14:28 > > To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia... > > JEST bardziej żyzna i że za pół roku WYROSNĄ tam > > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co ta > m > > lubisz... > > pewnie. > > > Jeśli nie wejdzie, nie będzie zawiedziony, ze nie wyrosły... > > Lub będzie myślał "ciekawe, co bym tam wyrosło. Może warto było?" > > Jeśli wejdzie i > > nie wyrosną - straci czas na przekonanie się o czymś, co przewidział prze > d > > wejściem... niezbyt mądra wędrówka. > > > Jest jeszcze jedna opcja - jeśli wejdzie i wyrosną... Przykład o nurkowaniu. Mogłabyś się w nim zakochać... to cię zmotywuje do podjęcia kroków ku przekonaniu się? > > A jak się ma ocenianie do niewinnej anegdotki ? ;) > Chyba mam prawo do skojarzeń, co? > Czy nie mam ? ;)) Ponowiłabym pytanie, czy masz kogoś za głupiego, ale... wydaje się być zbędne. > Wyjaśnij proszę, co miałaś na myśli ;) Oceniłaś coś, jako POKRĘTNE, bo ci się nie zgodziło z twoimi założeniami, więc... A podobno nie pozwanemu i nie pozywającemu... itd., jak pisał KLASYK. > > > > To JEST umowa cywilno - prawna. > > Niezupełnie. Zupełnie. > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie jest > tymże aktem? NIe. > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania. > > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupiona nie > > jest umową. Widzisz analogię? Nie widzę. Podpisuję umowe KUPNA - SPRZEDAŻY (mieszkania - czyli za nie ODPOWIADAM PRAWNIE - nie muszę go kochać). Podpisuję umowę WZIĘCIA NA SIEBIE OBOWIĄZKÓW PŁYNĄCYCH Z ZAŁOŻENIA MAŁŻEŃSTWA I PRZYJĘCIA PRAW Z ZAŁOŻENIEM TAKOWEGO ZWIĄZANYCH. To jest ANALOGIA tych dwu umów. > > Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać. Czyli sprawdziłaś już wszystko, na co ochoty nie masz?? Ciekawe... > > Jasne, ze tak. I tak zamierzam. To kiedy byłas na Karaibach, by się przekonać, czy nurkowanie cię wkręci? > > > Jak widzisz - różnię się ;) Jeśli byłaś - nie różnisz. Jeszcze mi podaj datę skoczenia z wieżowca, by się przekonać, że na pewno skończy się to zgonem (zapewne piszesz z zaświatów) i dokumentację zdrady, by się upewnić, że jesteś zwolenniczką wierności. Jeśli podasz - przyznam rację. > Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić sobie > to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod > żądnym pozorem... > Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi. > Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic. > > A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona > zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę. Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji. Dalej analizujesz pezpodstawnie coś, o czym nie masz pojęcia. Zamiast skupiać się na ARGUMENTACH, szukasz MOTYWÓW. Nie muszą mieć żadnych - nie przyszło Ci to do głowy? Tutaj nie znajdziesz np. mojego zdania, bo nie muszę go prezentować. Mogę prezentować KAŻDE, jakie sobie zażyczę w danej chwili. Zobacz, jak w takim przypadku zapędziłabyś się w BYT, KTÓRY... NIE ISTNIEJE. Po co? A raczej, dlaczego? Bo.. sama podchodzisz emocjonalnie, odkrywając tu siebie? Nie wnikam... jedynie zwracam Ci uwagę na bezsens zakładania, ze ktoś tutaj rzeczywiście prezentuje siebie i jego słowa mają korzenie w przeszłych przeżyciach... > Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: c.d. 09.06.07, 19:06 gipsygirl napisała: > Przykład o nurkowaniu. Mogłabyś się w nim zakochać... Zakochać się w przykłądzie o nurkowaniu ? > > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie je > st > > tymże aktem? NIe. > > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania. > > > > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupio > na > nie > > > > jest umową. Widzisz analogię? > > Nie widzę. Podpisuję umowe KUPNA - SPRZEDAŻY (mieszkania - czyli za nie > ODPOWIADAM PRAWNIE - nie muszę go kochać). Podpisuję umowę WZIĘCIA NA SIEBIE > OBOWIĄZKÓW PŁYNĄCYCH Z ZAŁOŻENIA MAŁŻEŃSTWA I PRZYJĘCIA PRAW Z ZAŁOŻENIEM > TAKOWEGO ZWIĄZANYCH. To jest ANALOGIA tych dwu umów. Może nie chcesz tego zauwazyc... POnawiam więc: czy akt notarialny jest lokalem, któego właśność poprzez kupno zostało stwierdzone w akcie? Czy samochód, którego kupno zostało przypieczętowane umową jest umową czy samochodem? > > Czyli sprawdziłaś już wszystko, na co ochoty nie masz?? Ciekawe... Wszystkiego oczywiście nie. Ale lista jest i jest długa. Mam nadzieję jeszcze wiele z tych rzeczy sprawdzić ;) Również te Karaiby warz z nurkowaniem, surfingiem, pływaniem z delfinami i tym podobne... > > To kiedy byłas na Karaibach, by się przekonać, czy nurkowanie cię wkręci? Wiesz, powoli, gdybym już wszystko sprawdziła, cóż by mi jeszcze fajnego zostało? Powiadomię Cię, jak wrócę ;) > Jeśli byłaś - nie różnisz. Jeszcze mi podaj datę skoczenia z wieżowca, by się > przekonać, że na pewno skończy się to zgonem To mam na końcu listy ;) (zapewne piszesz z zaświatów) i > dokumentację zdrady, by się upewnić, że jesteś zwolenniczką wierności. wiesz, jeśli się kiedyś zdecyduję, to rACZEJ NIE będę tego dokumentować ;) A już na pewno nie będę się tym dzielić z obcymi osobami. > Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, > na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji. nie zgadzam się. MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie, można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się spotkania w realu.... Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji." Jedno drugiego nie wyklucza. > Nie muszą mieć żadnych - nie przyszło Ci > to do głowy? Nie muszą, ale mogą. > Mogę prezentować KAŻDE, jakie sobie zażyczę w danej chwili. To ciekawe, naprawde... > A raczej, dlaczego? Bo.. sama podchodzisz emocjonalnie, odkrywając tu > siebie? Nie wnikam... jedynie zwracam Ci uwagę na bezsens zakładania, ze ktoś > tutaj rzeczywiście prezentuje siebie i jego słowa mają korzenie w przeszłych > przeżyciach... Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam. Poza tym - może masz rację, że za głeboko wnikam w tę dyskusję. Zastanowię się nad tym... Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Re: c.d. 09.06.07, 19:33 ewik_75 napisała: > > Zakochać się w przykłądzie o nurkowaniu ? Że Tobie się chce dwa razy to samo czytać... Ale proszę: nie, nie w przykładzie.. w nurkowniu.. > > > > Może nie chcesz tego zauwazyc... Może nie ma czego zauważać? Jedni widzą plamę niedotartego płynu do szyb w oknie, inni... objawienie Matki Boskiej w tejże plamie... Na siłę można ZAUWAŻYĆ WSZYSTKO W NICZYM... tylko, po co? > > POnawiam więc: czy akt notarialny jest lokalem, któego właśność poprzez kupno > zostało stwierdzone w akcie? > Czy samochód, którego kupno zostało przypieczętowane umową jest umową czy > samochodem? Poprzez akt małżeństwa zobowiązujesz się do WZIĘCIA NA SIEBIE PAKIETU PRAW I OBOWIĄZKÓW, REGULOWANYCH PRZEPISAMI KODEKSU RODZINNEGO. TO jest przedmiotem transakcji - SAMOCHODEM, MIESZKANIEM, ect. - nie ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. Więc powtarzam: TAK, małżeństwo jest tylko umową - AKT MAŁŻEŃSTWA jej SPISANĄ FORMĄ. Nic poza. > > Wszystkiego oczywiście nie. W związku z czym ciąg dalszy jest nieistotny. silic zapewne też sprawdził jakąś swoją listę i lista ta jest może nawet dłuższa... nie zawiera konkretnie tych samych punktów, co twoja - co nie znaczy, że którekolwiek z Was jest bardziej doświadczone, a jego lista jest "lepsza". . > > nie zgadzam się. > MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie, > można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się > spotkania w realu.... > Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że > nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do > luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej > sfery emocji." Przeczytaj to, co napisałaś i znajdź w tym: a. sens b. korelację z tym, na co w zamierzeniu miało być odpowiedzią... > > Jedno drugiego nie wyklucza. A nawet nie ma nic wspólnego i jest nieadekwatne do tego, o czym pisałam. > > Nie muszą, ale mogą. Skoro jedynie MOGĄ, to założenia i usiłowanie znalezienia motywów jest... co najmniej stratą czasu. Że o pokryciu w rzeczywistości, a co za tym idzie przełożeniu na przyszłe próby, nie wspomnę... PRZEDE WSZYSTJKIM NIE MAJĄ KOMPLETNIE NIC WSPÓLNEGO Z TEMATEM I ZACIEMNIAJĄ OBRAZ DYSKUSJI - BĘDĄC JEDYNIE PRÓBĄ PERSONALNYCH WYCIECZEK, NIE WIADOMO KOMU I DO CZEGO POTRZEBNYCH. > > To ciekawe, naprawde... Całkiem normalne. To się nazywa ELASTYCZNOŚĆ. Umiejętność nabyta jeszcze w Liceum - gdzie żadna lektura nie była omawiana "tradycyjnie", a w formie Obrona/Oskarżenie. Trzeba było umieć wydobyć z bohatera wszystko... a co się nie dało - dorysować tak, żeby było wiarygosne i niepodważalne. Niezwykle przydatne w życiu - pozwala wczuć się w każdego, nie patrząc emocjonalnie przez "ja", ale jednocześnie.. do każdego się zdystansować na tyle, że "ja" nie dotknie. > Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam. Wydźwięk twoich "zastanawiań" przyjmuje formę coraz śmielszych i pewniejszych założeń wraz z rosnącym zaangażowaniem emocjonalnym w temat. Jasne, że samemu ciężko to zauważyć... > Poza tym - może masz rację, że za głeboko wnikam w tę dyskusję. > Zastanowię się nad tym... Słusznie. Czasami warto pamiętać, że... LEPIEJ NIE ZASTANAWIAĆ SIĘ, KTO MA RACJĘ... LEPIEJ SIĘ ZASTANOWIĆ, CO JEST SŁUSZNE. Racje bywają równoległe, a wtedy przekonywanie nawzajem do swoich jest... bezcelowe. Przykład? Żona, która spełnia się zawodowo i rodzinnie może być tak samo dobrą matką i żoną jak ta, która poświęca się tylko domowi. Jeśli rodzina jednej i drugiej jest szczęśliwa i nie cierpi na wyborze podjętym przez daną żonę, a ona sama czuje się "na swoim miejscu", to... znaczy, że jedna i druga obrała SŁUSZNĄ DROGĘ I MA RACJĘ. Choć przecież, paradoksalnie, ICH RACJE SIĘ WYKLUCZAJĄ. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: c.d. 09.06.07, 20:53 gipsygirl napisała: > Że Tobie się chce dwa razy to samo czytać... Ale proszę: nie, nie w > przykładzie.. w nurkowniu.. Gdybym zakochała się w nurkowaniu, to zapewne chciałabym sprawdzić, jak się nurkuje na Karaibach. > Może nie ma czego zauważać? Jedni widzą plamę niedotartego płynu do szyb w > oknie, inni... objawienie Matki Boskiej w tejże plamie... gipsygirl, jeśli nie chcesz dostrzec, to dyskutant chce Ci pokazać to po co taka dyskusja? > Poprzez akt małżeństwa zobowiązujesz się do WZIĘCIA NA SIEBIE PAKIETU PRAW I > OBOWIĄZKÓW, REGULOWANYCH PRZEPISAMI KODEKSU RODZINNEGO. Tak jak poprzez kupno mieszkania bierzesz na sibie obowiązki i zobowiązania wynikającego z jego posiadania. Co nie znaczy, że mieszkanie = umowa. Nie należy tego utożsamiać. > TO jest przedmiotem > transakcji - SAMOCHODEM, MIESZKANIEM, ect. - nie ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. > Więc powtarzam: TAK, małżeństwo jest tylko umową - AKT MAŁŻEŃSTWA jej SPISANĄ > FORMĄ. Nic poza. Akt małżeństwa jest formą. Akt małżeństwa podpisuje się, aby zawrzeć związek małżeński. Akt nie jest związkiem. > silic zapewne też sprawdził jakąś swoją listę i lista ta jest może nawet > dłuższa... zapewne. Tyle, ze przyjmuje za pewnik cos, czego nie sprawdzil. sa tacy, ktorzy tego za pewne nie przyjma, jezeli nie sprawdza (w tym moja skromna osoba). to roznica. > nie zawiera konkretnie tych samych punktów, co twoja - co nie > znaczy, że którekolwiek z Was jest bardziej doświadczone, a jego lista > jest "lepsza". nie znaczy. ale roznica jest zasadnicza - napisalam o tym wyzej. sa rozne podejscia i szanuje to. niemniej wydaje mi sie, ze twierdzenie "na pewno rzecz/doswiadczenie X mi się nie spodoba/nie uda" nie jest uprawnione, dopoki sie tego nie sprawdzi. moze byc jedynie przypuszczeniem. > Przeczytaj to, co napisałaś i znajdź w tym: > > a. sens > b. korelację z tym, na co w zamierzeniu miało być odpowiedzią... Prześledźmy. Moja hipoteza: "A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadzając małżenstwo do umowy? Mówiąc "po drugiej stronie nie ma nic ciekawego" i biorąc to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa... I moim zdaniem trzyma się kupy jedynie w świecie czarno-białym, zero- jedynkowym, sprowadzającym go do strony jedynie racjonalnych decyzji i z mocno ograniczoną stroną emocjonalną..." zawarta w poście, będącym odpowiedzią na post silica. Link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63891183 Twoja odpowiedź: "Nie wiem, co w tym zdumiewającego. Jeśli nie uważasz za ciekawe nurkowania na Karaibach - przekonujesz się o racji tego założenia, jadąc, robiąc kurs i nurkując?? " Link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63891964 Moja odpowiedź na powyższe: "Of course ! Inaczej moge tylko przypuszczać." I dalej: "> Ty się zdecyduj... albo silic MA podejście EMOCJONALNE, albo jest OGRANICZONY na tym polu... Wydaje mi się, że pod wpływem jakichś wcześniejszych emocji mógł zawęzić sobie to pole widzenia do tego "ograniczonego" i teraz nie chce tego zmieniać pod żądnym pozorem... Jedno może wynikać z drugiego, choć oczywiście nie musi. Stąd moze wynikać podejscie emocjonalne, choć - oczywiście - moge sie mylic. A to, że osoba X ma ograniczoną stronę emocjonalną nie oznacza, ze jest ona zerowa... i ja nic takiego nie twierdzę. " Twoja reakcja: "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji." Link: "forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63894538" moja reakcja: "nie zgadzam się. MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie, można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się spotkania w realu.... Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji." Jedno drugiego nie wyklucza." Link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63903453 Do czego dochodzimy? Tylko do tego, że fakt dyskutowania na forum nie może byc wyznacznikiem poziomu czyjejś emocjonalności. A skoro tak to moje pytanie o to, czy takie postrzeganie świata i małżeństwa nie jest wynikiem jakiegoś zawężenia sobie pola widzenia pozostaje otwate... > > Nie muszą, ale mogą. > > Skoro jedynie MOGĄ, to założenia i usiłowanie znalezienia motywów jest... co > najmniej stratą czasu. Być może. A jeśli robię to ja, to jest to strata mojego czasu. A swoim czasem mogę zarządzać sama. > Całkiem normalne. To się nazywa ELASTYCZNOŚĆ. Ciekawa definicja. Ja nazywam to inaczej. Bynajmniej nie elastycznością. Ale to niewiele ma wspólnego z tematem dyskusji. > > Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam. > > Wydźwięk twoich "zastanawiań" przyjmuje formę coraz śmielszych i pewniejszych > założeń wraz z rosnącym zaangażowaniem emocjonalnym w temat. Na pewno nikogo nie miałam zamiaru dotknąć. jeśli tak się stało, to przepraszam. > LEPIEJ SIĘ ZASTANOWIĆ, CO JEST SŁUSZNE. To się niestety często ze soba kkrzyżuje. > Racje bywają równoległe, a wtedy > przekonywanie nawzajem do swoich jest... bezcelowe. Nawet jeśli nie są równoległe, to takie przekonywanie może być bezcelowe.... Z czym się zgadzam. Ale my tu dyskutujemy całkowicie teoretycznie. Do swoich racji to mogłaby chcieć przekonać takiego niechętnego małżeństwu pana jego partnerka, gdyby tego małżeństwa z nim pragnęła, ale to zdecydowanie nie ten przypadek... Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Re: c.d. 10.06.07, 13:30 ewik_75 napisała: > > Gdybym zakochała się w nurkowaniu, to zapewne chciałabym sprawdzić, jak się > nurkuje na Karaibach. Mogłabyś być nieco bardziej uważna... Powiedziałam, ze gdybyś spróbowała nurkowania - mogłabyś się w nim zakochać...Tak, jak ty twierdzisz, ze gdyby silic spróbował małżeństwa, mogłoby mu się spodobać... Czemu nie próbujesz nurkowania na Karaibach? Bo... nie masz na to ochoty? To tak, jak silic, jeśli idzie o mariaż:) Nie doszukuj się innych powodów, bo... ich NIE MA. > > gipsygirl, > > jeśli nie chcesz dostrzec, to dyskutant chce Ci pokazać to po co taka dyskusja? Nie. Zupełnie nie tak:) To, ze widzę, o czym piszesz - nie znaczy, ze się z tym zgadzam. A jeśli się nie zgadzam, to... NIE ZAUWAŻAM W TYM SENSU I LOGIKI - proste. > > Tak jak poprzez kupno mieszkania bierzesz na sibie obowiązki i zobowiązania > wynikającego z jego posiadania. Co nie znaczy, że mieszkanie = umowa. Nie > należy tego utożsamiać. Utożsamiłam?? Wręcz przeciwnie. Ty ZAŁOŻYŁAŚ, że utożsamiłam i ciągniesz to od trzech komentów. Papierek to... >AKT MAŁŻEŃSTWA(jak napisałam), [który jest tylko] jej SPISANĄ FORMĄ. Nic poza. > > > Akt małżeństwa jest formą. Chyba to napisałam powyżej?? > Akt małżeństwa podpisuje się, aby zawrzeć związek małżeński. No właśnie:) I o tym od początku mowa:) > Akt nie jest związkiem. Nigdzie tak nie powiedziałam... powiedziałam, że jest tylko pisemnym dopełnieniem, warunkiem ważności, zawarcia owej umowy. Nie twórz. > zapewne. > Tyle, ze przyjmuje za pewnik cos, czego nie sprawdzil. Ty również. Nie skakałaś z wieżowca, by być PEWNĄ, ze się zabijesz. Nie zdradzałaś, by być PEWNĄ, że chcesz być wierna... ileż można się w kółeczko kręcić?:) > sa tacy, ktorzy tego za pewne nie przyjma, jezeli nie sprawdza (w tym moja > skromna osoba). to roznica. Czyli jednak... zmartwychwstałaś po skoku z wieżowca... imponujące:) > nie znaczy. ale roznica jest zasadnicza - napisalam o tym wyzej. > sa rozne podejscia i szanuje to. Różnica jest żadna. Powyżej napisałam, że... nie napisałaś NIC tak naprawdę. ON czegoś nie zamierza sprawdzać i TY też. Po prostu innych rzeczy nie zamierzacie sprawdzać. Szanujesz... nie widać, wybacz:) Widać, że co chwila pokazujesz silicowi swoją wyższość i jego małostkowość, bo... przecież tchórze, którzy boją się spróbować czegoś, w co ty z odwagą weszłaś, SĄ gorsi... Myślisz, że jeżeli nie piszesz tego wprost, jak ja w poprzednim zdaniu, to... nie piszesz w ogóle? hm... > > Prześledźmy. > Moja hipoteza: ... Powyżej jest WSZYSTKO NA TEMAT:) > Do czego dochodzimy? > > Tylko do tego, że fakt dyskutowania na forum nie może byc wyznacznikiem poziomu > > czyjejś emocjonalności. A skoro tak to moje pytanie o to, czy takie > postrzeganie świata i małżeństwa nie jest wynikiem jakiegoś zawężenia sobie > pola widzenia pozostaje otwate... ...jak i, czy niepróbowanie nurkowania na Karaibach - w celu przekonania się, czy ci się spodoba, czy nie:) Jak i.. wszystko, czego w życiu nie spróbujemy, ale - JAKO ROZUMNI LUDZIE, KTÓRZY POTRAFIĄ POPOSŁUGIWAĆ SIĘ LOGIKĄ W NAJPROSTSZEJ POSTACI: PRZYCZYNA/SKUTEK; AKCJA/REAKCJA;... INNYMI SŁOWY - ZNAJĄC SIEBIE NA TYLE, BY MÓC WYCIĄGAĆ WNIOSKI DLA SIEBIE Z PODJĘCIA POTENCJALNYCH KROKÓW I ICH NASTĘPSTW - ...jesteśmy w stanie ocenić, czy CHCEMY, czy NIE, czegoś próbować... proste:) To pozwala nie tracić czasu na podejmowanie prób w kwestiach, które nas... nie interesują i do szczęścia nam potrzebne nie są:) Można sprawdzić, czy rzeczywiście ręka włożona w ogień się przypali, ale... po co? Skoro można pomyśleć, że na pewno tak będzie? > > Być może. > A jeśli robię to ja, to jest to strata mojego czasu. Owszem. Ale... skoro robisz to tu, publicznie, to... każdy ma prawo to zauważyć i skomentować. > A swoim czasem mogę zarządzać sama. Nie zaprzeczam... sensu tylko w tym brak:) Coś... "na złość mamie odmrożę sobie uszy":) Bo normalne i logiczne jest, iż tracenie czasu nie jest ani mądre, ani pożyteczne:) Zaprzeczysz?? Jeśli tak... będziesz jedynie brnąć w bezsens "nieważne jaka głupota, na moje wyjść musi!":) > > Ciekawa definicja. Zwyczajna:) Nazwanie rzeczy po imieniu. Skoro to nie SKOSTNIAŁA konieczność trwania w dialogu przy jednej argumentacji, to... przeciwieństwem tego jest ELASTYCZNOŚĆ, wybacz:) > Ja nazywam to inaczej. Bynajmniej nie elastycznością. > Ale to niewiele ma wspólnego z tematem dyskusji. Owszem:) Poza tym... skoro tego nie prezentujesz i nie potrafisz... może nie definiuj jednak? Nie wiesz, czym jest w istocie, jeśli z ciebie nie wypływa:) > > Na pewno nikogo nie miałam zamiaru dotknąć. jeśli tak się stało, to przepraszam. Jak zauważyłaś pewnie - dotknęłaś. Jasne, ze nie mnie. Mnie... byłoby ci koszmarnie trudno:) jest jedna droga ku temu, ale daleko ci do niej:) > > To się niestety często ze soba kkrzyżuje. W żadnym wypadku. KTO MA RACJĘ dotyczy OSOBY., Jeśli jest jakaś kwestia sporna, to nie patrzysz na opinię, a na to, że KTOŚ TAK MÓWI. Zapominasz o odpersonalizowaniu kwestii. Nie tylko ty. Każdy. Tak jest skonstruowany człowiek. CO JEST SŁUSZNE dotyczy tylko i wyłącznie POSTAWY, bez narzutu tego, KTO JĄ PREZENTUJE, jak i tego, że JEST OPOZYCYJNA DO MOJEJ. > Nawet jeśli nie są równoległe, to takie przekonywanie może być bezcelowe.... > Z czym się zgadzam. > Ale my tu dyskutujemy całkowicie teoretycznie. Ale wplatasz emocje wypływające ze swoich doświadczeń... Przecież w przeciwnym razie ten temat dawno byłby... wspomnieniem forumowym. Trudno więc przyznać choć cień racji twojemu "my tu dyskutujemy CAŁKOWICIE teoretycznie". > Do swoich racji to mogłaby chcieć przekonać takiego niechętnego małżeństwu pana > > jego partnerka, gdyby tego małżeństwa z nim pragnęła, ale to zdecydowanie nie > ten przypadek... Chyba... narzucić?:) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: c.d. 10.06.07, 16:02 gipsygirl napisała: nurkuje na Karaibach. > > Mogłabyś być nieco bardziej uważna... gipsygirl, mogłabyś być nieco bardziej precyzyjna w wypowiedziach. > Powiedziałam, ze gdybyś spróbowała nurkowania - mogłabyś się w nim > zakochać...Tak, jak ty twierdzisz, ze gdyby silic spróbował małżeństwa, mogłoby > > mu się spodobać... Zgadza się > Czemu nie próbujesz nurkowania na Karaibach? Spróbuję! > > jeśli nie chcesz dostrzec, to dyskutant chce Ci pokazać to po co taka > dyskusja? > > Nie. Zupełnie nie tak:) To, ze widzę, o czym piszesz - nie znaczy, ze się z tym > > zgadzam. A jeśli się nie zgadzam, to... NIE ZAUWAŻAM W TYM SENSU I LOGIKI - > proste. A ja sądziałam, ze powinno być odwrotnie - nie zauważam w czymś sensu i logiki, a więc sie z tym nie zgadzam... To, ze nie zgadzam się z tym, co robią Kaczyńscy w kwestii np. lustracji nie znaczy, ze jest to pozbawione logiki. To ma swoją logikę tyle, że mnie ona nie odpowiada. > Utożsamiłam?? Wręcz przeciwnie. T To Ty napisałaś małżeństwo = umowa. nie ja. > > Akt małżeństwa jest formą. > > Chyba to napisałam powyżej?? A jeszcze wcześniej napisałaś, ze małzeństwo to jedynie umowa. A nie, że umowa to jedynie foma. To róznica. > No właśnie:) I o tym od początku mowa:) Cieszę się, ze się rozumiemy. > Nigdzie tak nie powiedziałam... powiedziałam, że jest tylko pisemnym > dopełnieniem, warunkiem ważności, zawarcia owej umowy. Nie twórz. Ok, możesz nie pamiętać. > Ty również. Nie skakałaś z wieżowca, by być PEWNĄ, ze się zabijesz. A czy ja gdzieś napisałam, że przyjmuję to za pewnik? Nie przypominam sobie. Nie > zdradzałaś, by być PEWNĄ, że chcesz być wierna... ileż można się w kółeczko > kręcić?:) Nigdzie też nie napisałam, że bedę wierna bezwzględnie i wiecznie. > > Czyli jednak... zmartwychwstałaś po skoku z wieżowca... imponujące:) jak wyżej. > czegoś nie zamierza sprawdzać i TY też. Pokaż mi, w którym miejscu napisałam, ze nie zamierzam czegoś sprawdzać. Jeśli czegoś nie sprawdzę, że nie bedę wydawać bezwzględnych ocen typu "na pewno" > Szanujesz... nie widać, wybacz:) Przykro mi. > Widać, że co chwila pokazujesz silicowi swoją wyższość i jego małostkowość, > bo... przecież tchórze, którzy boją się spróbować czegoś, w co ty z odwagą > weszłaś, SĄ gorsi... Pokaż mi, gdzie to napisałam. > Myślisz, że jeżeli nie piszesz tego wprost, jak ja w > poprzednim zdaniu, to... nie piszesz w ogóle? hm... Jeśli czegoś nie piszę, to przypisywanie mi tego jest manipulacją > ...jak i, czy niepróbowanie nurkowania na Karaibach - w celu przekonania się, > czy ci się spodoba, czy nie:) dobry przykłąd. Spróbuję nurkowania na Karaibach. > ...jesteśmy w stanie ocenić, czy CHCEMY, czy NIE, czegoś próbować... proste:) Widzę ze dalej forsusjesz swoje zdanie i przypisujesz mnie również mnie - niesłusznie. > To pozwala nie tracić czasu na podejmowanie prób w kwestiach, które nas... nie > interesują i do szczęścia nam potrzebne nie są:) Bardzo lubię w ten sposób "tracić" czas. > > Można sprawdzić, czy rzeczywiście ręka włożona w ogień się przypali, ale... po > co? Skoro można pomyśleć, że na pewno tak będzie? Mozna, ale to co innego. Ja już wkładałam - jako berbec. Wiem, że się przypali, i dlatego więcej tego nie zrobie. Byłam bardzo chętnie "eksperymentującym" dzieckiem. > Owszem. Ale... skoro robisz to tu, publicznie, to... każdy ma prawo to zauważyć > > i skomentować. Jak najbardziej. > Nie zaprzeczam... sensu tylko w tym brak:) To Twoja ocena. Moge się z nią nie zgadzać. > Coś... "na złość mamie odmrożę sobie > > uszy":) Bo normalne i logiczne jest, iż tracenie czasu nie jest ani mądre, ani > pożyteczne:) Zaprzeczysz?? Jeśli tak... będziesz jedynie brnąć w > bezsens "nieważne jaka głupota, na moje wyjść musi!":) Jeśli spełnione jest założenie, że dana czynnośc jest traceniem czasu. Moim zdaniem nie jest. Lubię to, to taki rodzaj rozrywki ;) > Owszem:) Poza tym... skoro tego nie prezentujesz i nie potrafisz... może nie > definiuj jednak? Nie wiesz, czym jest w istocie, jeśli z ciebie nie wypływa:) Wiesz, w jdnym się zgadzam - nie ma to żadnego wpływu na główny temat tej dyskusji. > Jak zauważyłaś pewnie - dotknęłaś. Jasne, ze nie mnie. Mnie... byłoby ci > koszmarnie trudno:) jest jedna droga ku temu, ale daleko ci do niej:) To super, naprawdę. Będzie łatwiej dyskutować. Jeśli zehcesz kontynuować, oczywiście. > > CO JEST SŁUSZNE dotyczy tylko i wyłącznie POSTAWY, bez narzutu tego, KTO JĄ > PREZENTUJE, jak i tego, że JEST OPOZYCYJNA DO MOJEJ. tak, niemniej to, co jest słuszne jest postawą przez kogoś reprezentowaną. A więc jeśli postawa A jest słuszna, o rację ma osoba X która ją preznetuje, tak? > Ale wplatasz emocje wypływające ze swoich doświadczeń... Przecież w przeciwnym > razie ten temat dawno byłby... wspomnieniem forumowym. Trudno więc przyznać > choć cień racji twojemu "my tu dyskutujemy CAŁKOWICIE teoretycznie". Wiesz, argumenty w dużej cześci wypływają z doświadczeń, to całkowicie naturalne. I jest to - jak sądze - bogate xródło argumentacji niezależnie od tematu dyskucji. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: c.d. 11.06.07, 13:55 ewik_75 napisała: >> Tak jak poprzez kupno mieszkania bierzesz na sibie obowiązki i zobowiązania > wynikającego z jego posiadania. Co nie znaczy, że mieszkanie = umowa. Nie > należy tego utożsamiać. > > > TO jest przedmiotem > > transakcji - SAMOCHODEM, MIESZKANIEM, ect. - nie ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. > > Więc powtarzam: TAK, małżeństwo jest tylko umową - AKT MAŁŻEŃSTWA jej SPI > SANĄ > > FORMĄ. Nic poza. Widzisz, tu trafiłaś w sedno. Bez umowy samochód pozostaje samochodem... A umowa zmienia formę własności. Z małżeństwem jest tak samo. > Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: c.d. 09.06.07, 19:06 gipsygirl napisała: > Przykład o nurkowaniu. Mogłabyś się w nim zakochać... Zakochać się w przykłądzie o nurkowaniu ? > > Jeśli kupując mieszkanie podpisujesz akt notarialny, to czy mieszkanie je > st > > tymże aktem? NIe. > > Mieszkanie jest lokalem, a akt to tylko prawna podstawa jego posiadania. > > > > kiedy dokonujesz aktu zakupu i podpisujesz umowę zakupu, to rzecz zakupio > na > nie > > > > jest umową. Widzisz analogię? > > Nie widzę. Podpisuję umowe KUPNA - SPRZEDAŻY (mieszkania - czyli za nie > ODPOWIADAM PRAWNIE - nie muszę go kochać). Podpisuję umowę WZIĘCIA NA SIEBIE > OBOWIĄZKÓW PŁYNĄCYCH Z ZAŁOŻENIA MAŁŻEŃSTWA I PRZYJĘCIA PRAW Z ZAŁOŻENIEM > TAKOWEGO ZWIĄZANYCH. To jest ANALOGIA tych dwu umów. Może nie chcesz tego zauwazyc... POnawiam więc: czy akt notarialny jest lokalem, któego właśność poprzez kupno zostało stwierdzone w akcie? Czy samochód, którego kupno zostało przypieczętowane umową jest umową czy samochodem? > > Czyli sprawdziłaś już wszystko, na co ochoty nie masz?? Ciekawe... Wszystkiego oczywiście nie. Ale lista jest i jest długa. Mam nadzieję jeszcze wiele z tych rzeczy sprawdzić ;) Również te Karaiby warz z nurkowaniem, surfingiem, pływaniem z delfinami i tym podobne... > > To kiedy byłas na Karaibach, by się przekonać, czy nurkowanie cię wkręci? Wiesz, powoli, gdybym już wszystko sprawdziła, cóż by mi jeszcze fajnego zostało? Powiadomię Cię, jak wrócę ;) > Jeśli byłaś - nie różnisz. Jeszcze mi podaj datę skoczenia z wieżowca, by się > przekonać, że na pewno skończy się to zgonem To mam na końcu listy ;) (zapewne piszesz z zaświatów) i > dokumentację zdrady, by się upewnić, że jesteś zwolenniczką wierności. wiesz, jeśli się kiedyś zdecyduję, to rACZEJ NIE będę tego dokumentować ;) A już na pewno nie będę się tym dzielić z obcymi osobami. > Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, > na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji. nie zgadzam się. MOżna do jakiegoś tematu podchodzić emocjonalnie, można nawet nawiązywać bliskie kontakty z ludźmi przez Internet a bać się spotkania w realu.... Co nie znaczy, że dotyvczy to któregoś z forumowiczów, ale może pokazywać, że nie możemy tak po prostu stwierdzić, że "Jeśli podchodziłaby emocjonalnie do luźnej dysputy na forum, z obcymi ludźmi, na pewno nie miałaby ograniczonej sfery emocji." Jedno drugiego nie wyklucza. > Nie muszą mieć żadnych - nie przyszło Ci > to do głowy? Nie muszą, ale mogą. > Mogę prezentować KAŻDE, jakie sobie zażyczę w danej chwili. To ciekawe, naprawde... > A raczej, dlaczego? Bo.. sama podchodzisz emocjonalnie, odkrywając tu > siebie? Nie wnikam... jedynie zwracam Ci uwagę na bezsens zakładania, ze ktoś > tutaj rzeczywiście prezentuje siebie i jego słowa mają korzenie w przeszłych > przeżyciach... Ja nie zakładam, ja się tylko zastanawiam. Poza tym - może masz rację, że za głeboko wnikam w tę dyskusję. Zastanowię się nad tym... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 19:28 gipsygirl napisała: > > Bynajmniej. Byłoby to niezmiernie łatwe. Więc zrób to, proszę. > Podobno NIE PODCHODZISZ EMOCJONALNIE... nie możesz się, widzę, zdecydować na > jedną wersję... ależ w tym nie było emocji. Raczej - moje wrażenie co do tonu dyskusji itp. > > Ten temat, to nie "podejście do > związku małżeńskiego ewik_75" - pragnę zauważyć. I zgodzę się z Tobą. > Więc to nie TY i nie TWOJE > SPOJRZENIE, ODCZUCIA, są owym IN VITRO. Silica też nie. Zgoda. > Dlatego On pisze o > ZAŁOŻENIACH - będącym elementem dyskusji właśnie (bez takich panuje chaos, > wykluczający porządek, nazwany dyskusją), a Ty o ODCZUCIACH - z dyskusją nie > mających nic wspólnego. Nie do końca masz racje i trochę mylisz jedno z drugim. Owszem, silic tez pisze o odczuciach. Oboje tez piszemy na temat główny - tyle, ze powstało sporo "podwątków", pojedynczych, dość drobnych argumentów i podargumentów... > > Ależ ja tylko pytam! > > Pytajnik na końcu nie czyni z czytelnego założenia pobudek czyichś słów - > pytania. A cóż je czyni w takim razie? > Jedno i drugie prowadzi do ruiny, będąc skrajnością... BĘDAC SKRAJNOŚCIĄ. Moje zadowolenie z życia nie jest skrajne. Na tyle, na ile potrafią to ocenić moi bliscy i znajomi... > Jest jeszcze > RACJONALIZM i planowe działanie. Jedno i drugie cenię i stosuję w życiu codziennym. > > Błędne użycie. Widać nie przeczytałaś uważnie wcześniejszych postów. > > Nawet bardzo uważnie przeczytałam. > Jak zauważyłaś (pozostaję przy TWOICH założeniach - nie mam potrzeby zbijania > ich swoimi, by wykazać, że sama sobie przeczysz co chwilę), nie pozwanemu i > pozywającemu dana jest weryfikacja słuszności założeń... a teraz nazywasz > jakieś założenie błędnym? Konsekwencji szczyptę chociaż, skoro już o sens > trudno... gipsygirl, nie pozwanemu ani nie pozywającemu dane jest wydawanie wyroków i to właśnie napisałam wcześniej$. WYROKÓW. Jednak w każdej sprawie sądowej to pozwany i pozywający nawzajem argumentują zazwyczaj przeciw sobie, czyż nie? To oni ich obrońcy zbijają nawzajem argumenty i wszelkie założenia, czyż nie? > Będące jedynie elementem ciągu dyskusyjnego, w którym znacznie wcześniej TY > określiłaś powyższe, jako ZWIĄZEK EMOCJONALNY. Więc powtarzam: nie musiał. Ja - tak. A później silic napisał "małzeńśtwo nie musi być związkiem" - i to do tego się odnosiłam i o tym rozmawialiśmy. Nie do swojego określenia - bo jak sama zauważyłaś - nie rozmawiamy o moim zdaniu.... > Obojętność... NIE JEST EMOCJĄ. W tym przypadku części wspólnej nie ma > najmniejszej. jeszcze raz. Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych na różnych fundamentach. jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie. Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związki oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden nie zawiera się całkowicie w drugim.. > > > > Mówimy o ZWIĄZKACH - wszystkich, nie o pojedynczym zwiazku. > > No właśnie. Nie tylko o części, której dotyczą EMOCJE. zgadza sie, patrz wyżej. > Nie, nie to napisałaś. Przeczytaj raz jeszcze, bo szybko zapominasz, co > piszesz, widocznie... jw Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 19:49 ewik_75 napisała: > > Więc zrób to, proszę. Możesz mi nie wierzyć, ale... jestem za dużym leniem. Ale nie zabrałabym głosu, gdyby tak nie było. > > ależ w tym nie było emocji. Raczej - moje wrażenie co do tonu dyskusji itp. :) Teraz zobacz... jak tożsamo pisze silic, to... WMAWIASZ MU, ŻE PODCHODZI EMOCJONALNIE:) > Nie do końca masz racje i trochę mylisz jedno z drugim. > Owszem, silic tez pisze o odczuciach. Pisze jedynie, gdy mu pisanie o takowych zarzucasz.... > Oboje tez piszemy na temat główny - tyle, ze powstało sporo "podwątków", > pojedynczych, dość drobnych argumentów i podargumentów... Niepotrzebnie. W niektórych miejscach możecie mówić o tym samym, ale patrząc z naprzeciwległych chodników - on widzi zardzewiałe lewe drzwiczki bmki, ty lśniące, bo świeżo wymienione, prawe. Chociaż, paradoksalnie, patrzycie na ten sam samochód... A z drugiej strony, idąc dwoma chodnikami dalej, ty skręcisz w prawo, on w lewo... a myślicie, że trafiliście do tego samego przejścia między budynkami i każde mówi o czymś innym - myśląc, że druga osoba opisuje to samo... "więc czemu?? u licha!! się nie zgadza z tym, co widzę ja??!!";) > > A cóż je czyni w takim razie? Ton wypowiedzi. Kontekst. Znaczki ";)", którymi okraszasz NIBY-PYTANIE... Intencje nie zawsze pokrywają się z odbiorem - wypada o tym pamiętać. Wtedy można zrobić coś, co nada wypowiedzi bardziej stonowany wydźwięk - prosty i niepodrasowany emocją. > > BĘDAC SKRAJNOŚCIĄ. Moje zadowolenie z życia nie jest skrajne. ZADOWOLENIE - nie. Tam padło POWODZENIE. Znów kusisz się na lekkie przeinaczenie słowa, żeby zmienić "niezauważalnie" znaczenie... > Jedno i drugie cenię i stosuję w życiu codziennym. Czyli macie wspólną cechę... Z SILICIEM - nie wiem, czy ta wiadomość ma na ciebie jakiś wpływ:) > gipsygirl, > nie pozwanemu ani nie pozywającemu dane jest wydawanie wyroków i to właśnie > napisałam wcześniej$. WYROKÓW. > Jednak w każdej sprawie sądowej to pozwany i pozywający nawzajem argumentują > zazwyczaj przeciw sobie, czyż nie? NIE > To oni ich obrońcy zbijają nawzajem argumenty i wszelkie założenia, czyż nie? ICH OBROŃCY/PROKURATOR - TAK. Widzisz różnicę? . > > Ja - tak. > A później silic napisał "małzeńśtwo nie musi być związkiem" - i to do tego się > odnosiłam i o tym rozmawialiśmy. > Nie do swojego określenia - bo jak sama zauważyłaś - nie rozmawiamy o moim > zdaniu.... To już wyjaśnił silic... nie będę powielać, ani ubierać w inne słowa... zwłaszcza, że myśl była jego, nie moja. > > > Nie, nie to napisałaś. Przeczytaj raz jeszcze, bo szybko zapominasz, co > > piszesz, widocznie... > > jw No niestety... j.w.:) Bo nie tak napisałaś najpierw:) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 21:10 gipsygirl napisała: > :) Teraz zobacz... jak tożsamo pisze silic, to... WMAWIASZ MU, ŻE PODCHODZI > EMOCJONALNIE:) Może masz rację. Może nie, trudno. Nie zweryfikuję tego, więc dajmy temu spokój. > Niepotrzebnie. W niektórych miejscach możecie mówić o tym samym, ale patrząc z > naprzeciwległych chodników - on widzi zardzewiałe lewe drzwiczki bmki, ty > lśniące, bo świeżo wymienione, prawe. Dokładnie tak. I oboje pokazujemy sobie drugą stronę i póbujemy nakłaniamy się nawzajem do wyciągnięcia z tego wniosków. > A z drugiej strony, idąc dwoma chodnikami dalej, ty skręcisz w prawo, on w > lewo... a myślicie, że trafiliście do tego samego przejścia między budynkami i > każde mówi o czymś innym - myśląc, że druga osoba opisuje to samo... "więc > czemu?? u licha!! się nie zgadza z tym, co widzę ja??!!";) Nie, my wiemy, ze idziemy innymi stronami chodnika. Tyle, że jedno przeszło przez duże skrzyżowanie, a drugie nie. I ja się dziwię, czemu on tak bardzo tego się obawia... > > > > A cóż je czyni w takim razie? > > Ton wypowiedzi. Kontekst. Znaczki ";)", którymi okraszasz NIBY-PYTANIE... To dalej jest pytanie. tyle, że z uśmieszkiem. Ale wciąż pytanie. > ZADOWOLENIE - nie. Tam padło POWODZENIE. Znów kusisz się na lekkie > przeinaczenie słowa, żeby zmienić "niezauważalnie" znaczenie... Powodzenie jest źródłem zadowolenia. Nie ma tu żadnego przeinaczenia. > Czyli macie wspólną cechę... Z SILICIEM - nie wiem, czy ta wiadomość ma na > ciebie jakiś wpływ:) ;) Nie, nie ma. zauważyłam to już wcześniej. > > gipsygirl, > > nie pozwanemu ani nie pozywającemu dane jest wydawanie wyroków i to właśn > ie > > napisałam wcześniej$. WYROKÓW. > > Jednak w każdej sprawie sądowej to pozwany i pozywający nawzajem argument > ują > > zazwyczaj przeciw sobie, czyż nie? > > NIE nie? > > To oni ich obrońcy zbijają nawzajem argumenty i wszelkie założenia, czyż > nie? > > ICH OBROŃCY/PROKURATOR - TAK. Owszem, niemniej nie zawsze pozwany/pozywający posiadają obrońcę. Bywa, ze sami występują w tej roli i to oni przejmują wtedy powyższe zadania. Zresztą obońca/prokurat bez pozwanego/pozywającego wiele by nie wskórali. I to ci drudzy są motorem działań i źródłem argumentów. > No niestety... j.w.:) Bo nie tak napisałaś najpierw:) To, co napisałam najpierw dotyczyło innego kontekstu. Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 12:57 > Nie, my wiemy, ze idziemy innymi stronami chodnika. Tyle, że jedno przeszło > przez duże skrzyżowanie, a drugie nie. I ja się dziwię, czemu on tak bardzo > tego się obawia... > Się zagalopowałaś... On przeszedł inne skrzyżowania. Tego, które przeszłaś ty - nie boi się przejść. NIE CHCE po prostu. Twoje zdziwienie jest co najmniej... dziwne. Jakoś personalnie dotyka cię fakt, że ktoś może zwyczajnie nie chcieć? MUSZĄ być ku temu powody w postaci strachu, czy zawodu? Skąd to wytrzasnęłaś?:) Interesuje Cię seks z dwoma mężczyznami i dwiema kobietami jednocześnie? Nie? BOISZ się, czy ZAWIODŁAŚ SIĘ, bo kiedyś już przeszłaś grę wstępną w takim układzie i się nie udało?? A może zwyczajnie... WIESZ, ŻE NIE MASZ NA TO OCHOTY? >To dalej jest pytanie. tyle, że z uśmieszkiem. Ale wciąż pytanie. Bzdurka. I podobnie zakwestionowałas TON wypowiedzi u silica - bo to TON wypowiedzi, nie pytajnik, jest istotny. Znaczki w wypowiedziach twoich jeszcze przeważają szalę. > Powodzenie jest źródłem zadowolenia. Nie ma tu żadnego przeinaczenia TU nie ma. POWODZENIE jest tożsame z ZADOWOLENIE - TU jest. A skoro użyłaś "zadowolenie" zamiast wcześniejszego "powodzenie", to zrównałaś je znaczeniowo, nie powiedziałaś, że jedno z drugiego wypływa. > nie? > NIE... a jeśli utrudniają bieg sprawy, wtrącaniem swoich komentzrzy i wzajemnym dialogiem (będącym nawet obrazą Sądu, podlegającą określonym sankcjom), mogą zostać usunięci z sali na czas procesu. Owszem, niemniej nie zawsze pozwany/pozywający posiadają obrońcę. Bywa, ze sami > > występują w tej roli i to oni przejmują wtedy powyższe zadania. Owszem... ale skądś wzięło się powiedzenie, że "najgorzej być adwokatem samego siebie" - to zazwyczaj kończy się porażką, bo... Zresztą > obońca/prokurat bez pozwanego/pozywającego wiele by nie wskórali. I to ci > drudzy są motorem działań i źródłem argumentów. ...które adwokaci piorą z emocji i nadinterpretacji podejścia roszczeniowego, poczucia krzywdy, żalu, pretensji, chęci narzucenia czegoś, ect. Samemu nie jest się w stanie nawet zbliżyć do obiektywnego spojrzenia na jakość argumentów, dowodów, założeń... > To, co napisałam najpierw dotyczyło innego kontekstu. .. który podsumowałam:) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 15:46 gipsygirl napisała: > NIE CHCE po prostu. > Twoje zdziwienie jest co najmniej... dziwne. Jakoś personalnie dotyka cię fakt, że ktoś może zwyczajnie nie chcieć? Personalnie wcale mnie to nie dotyka, bo niby dlaczego by miało. > MUSZĄ być ku temu powody w postaci strachu, > czy zawodu? Skąd to wytrzasnęłaś?:) Spotkałam się z podobną argumentacją u osób z engatywnymi doświadczeniami w tej materii, po prostu. > > Interesuje Cię seks z dwoma mężczyznami i dwiema kobietami jednocześnie? Nie? > BOISZ się, czy ZAWIODŁAŚ SIĘ, bo kiedyś już przeszłaś grę wstępną w takim > układzie i się nie udało?? A może zwyczajnie... WIESZ, ŻE NIE MASZ NA TO OCHOTY > ? Albo obiecałam małżonkowi,że nie będę w ten sposób eksperymentować - na przykład.. Nawet, jeśli chciałabym to kiedyś zweryfikować. Priorytety. > Bzdurka. I podobnie zakwestionowałas TON wypowiedzi u silica - bo to TON > wypowiedzi, nie pytajnik, jest istotny. Jedno drugie jest istotne. Ja nie zakwestionowałam tonu wypowiedzi silica. Ja z niego wyciągałam pewne wnioski, być może błedne. > NIE... a jeśli utrudniają bieg sprawy, wtrącaniem swoich komentzrzy i > wzajemnym dialogiem (będącym nawet obrazą Sądu, podlegającą określonym > sankcjom), mogą zostać usunięci z sali na czas procesu. JEŚLI. Czyli jedynie warunkowo. > Owszem... ale skądś wzięło się powiedzenie, że "najgorzej być adwokatem samego > siebie" - to zazwyczaj kończy się porażką, bo... Co nie zmienia faktu, że to oni są źródłem informacji i argumentów. A więc - ocen sytuacji. > ...które adwokaci piorą z emocji i nadinterpretacji podejścia roszczeniowego, > poczucia krzywdy, żalu, pretensji, chęci narzucenia czegoś, ect. Piorą. Ale jednak - podają dalej w procesie. Te informacje i argumenty. W profesjonalnej formie, ale wciąż te właśnie informacje i argumenty. > Samemu nie > jest się w stanie nawet zbliżyć do obiektywnego spojrzenia na jakość > argumentów, dowodów, założeń... jak wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 14:00 > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ???? Tutaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63681287 > Z narastajacego w Twoich wypowiedziach poziomu poirytowania w temacie > małżeństwa.... Zauważ - lupus76 też w tym temacie dyskutuje, ale znacznie > spokojniej... nie zastanawia Cię to? Zastanawia mnie skad bierzesz informacje o moim poirytowaniu. Lupus pewnie dlatego dyskutuje spokojniej , że twoje złośliwe i personalne uwagi olewa. > Pozwany w sprawie nie moze być jednocześnie sędzią, wiesz ? Nie jestem pozwanym. > Założenie jest błędne. Co proszę ?? Jak założenie " że jako związek określimy połączenie emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi" może być błędne ?????? Jeśli zakładam, że określenia zwiazek będę używał w stosunku do przypadku gdzie istnieje więź emocjonalna to tak jest i koniec. Nie ma wartościowania takiego założenia. Ono jest i już. > Rozmawialiśmy o ZWIĄZKACH. Sam napisałeś, ze małżenśtwo nie musi być >związkiem, nie zaś, że nie musi być związkiem EMOCJONALNYM. Rozmawialiśmy o tym, że moim zdaniem małżeństwo nie potrzebuje podbudowy emocjonalnej. W końcu sama napiałaś : "Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie WCELU. " I to z tobą polemizowałem. >Nawet, jeśli małżeństwo pozostaje razem na stopie ekonomicznej to jakieś emocje > zawsze tam są, bo człowiek nie jest kamieniem - np. niechęć z tytułu > pozostawania w tymże związku. A więc wciaż - jest to zwiazek emocjonalny... Jeśli pozostają razem na stopie ekonomicznej to tylko to ich wiążę. Oczywiście, że nie są pozbawieni emocji, ale te emocje NIE SĄ POWODEM TRWANIA ZWIĄZKU. To zasadnicza różnica, taki zwiazek nie jest zwiazkiem emocjonalnym. >Tego nie będziesz wiedział, dopóki nie przejdziesz przez most i nie udasz się w > podróż po tej nowej części. To, że tam widać tylko pole nie znaczy, że ziemia > nie jest bardziej żyzna i że za pół roku nie wyrosną tam > truskawki/pomarańcze/ziemniaki/pomidory/tytoń/konopie indyjskie czy co tam > lubisz... Po mojej stronie są bardzo fajne owoce. Wchodzić na most bo tam BYĆ MOŻE jest lepiej ? Nie , dzięuję. > Wiesz, przypominasz mimojego wuja... Jednak zbijania moich argumentów nie dostrzega, walenia pięścią sobie nie przypominam. Przypisujesz mi zachowanie jakiego nie prezentuję. Lupus olewa taki e manipulacje a ja nie. > A czy Ty nie zauważasz, jak bardzo zawęziłeś sobie pole widzenia sprowadzając > małżenstwo do umowy? Mówiąc "po drugiej stronie nie ma nic ciekawego" i biorąc > to za pewnik? To mnie z kolei zdumiewa... Małżeństwo to tylko umowa. Podpisuje się to w USC i koniec. Można żyć ze sobą bez małżeństwa, można obok siebie w małżeństwie. Jeśli kogoś nie łączyły emocje to poślubie się raczej nie pojawią, jeśli zaś czujeś emocje bez ślubu wygasają to znaczy , że nie były prawdziwe. Skoro po twojej stronie mostu było jałowo to się nie dziwię, że przeszłaś. Mnie tam nic nie ciągnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 19:44 silic napisał: > > A w którymż to niby miejscu mi to pokazałeś ???? > Tutaj > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63681287 silic, to nie jest żąden dowód, to poczatek dyskusji. potem byla dluga dyskusja podczas ktorej nie sadze, aby udalo Ci się dowiesc, że małżeństwo nie musi byc zwiazkiem. Bo to, ze nie musi byc zwiazkiem opartym na emocjach, to ustalilismy. Ale nie taka byla postawiona przez Ciebie hipoteza. > Zastanawia mnie skad bierzesz informacje o moim poirytowaniu. z tonu wypowiedzi. > Lupus pewnie > dlatego dyskutuje spokojniej , że twoje złośliwe i personalne uwagi olewa. przepraszam, jesli poczules się dotknięty. Nie było to moim celem. > Nie jestem pozwanym. To była metafora... > Co proszę ?? Jak założenie " że jako związek określimy połączenie > emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi" może być błędne > ?????? Może. Związek - relacja, zależność. Emocjonalna również, ale niekoniecznie. pisałam już o tym. Posiadanie wspólnej ziemi to tez jakaś relacja. Wątła i słaba jeśli mowa o dwóch obcych rodzinach (na przykład) lub silna, gdy mowa o małzonkach, ktorzy się nie rozwodzą, chocby chcieli, bo nie moga sie dogadac co do przsyzłego jej podziału itp... Jeśli zakładam, że określenia zwiazek będę używał w stosunku do przypadk > u > gdzie istnieje więź emocjonalna to tak jest i koniec. a, chyba ze piszesz wprost, ze przyjmujesz niniejszym taki skrót i na tym będziesz bazował. Wtedy tak. > Rozmawialiśmy o tym, że moim zdaniem małżeństwo nie potrzebuje podbudowy > emocjonalnej. W końcu sama napiałaś : "Małżenstwo zawiera się z pobudek > emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie WCELU. " I to z tobą polemizowałem. widać się rozminęliśmy w dyskusji. szkoda, ale trudno. > > Jeśli pozostają razem na stopie ekonomicznej to tylko to ich wiążę. Oczywiście, > że nie są pozbawieni emocji, ale te emocje NIE SĄ POWODEM TRWANIA ZWIĄZKU. To > zasadnicza różnica, taki zwiazek nie jest zwiazkiem emocjonalnym. OK. zgadzam się. Pozwalę sobie przytoczyć: "Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych na różnych fundamentach. jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie. Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zawiera się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związki oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden nie zawiera się całkowicie w drugim.." > > Wiesz, przypominasz mimojego wuja... > jeśli zaś czujeś emocje bez ślubu wygasają > to znaczy , że nie były prawdziwe. Tu upraszaczasz. Wiele kobiet - bez względu na pobudki - często po takim odtrąceniu odchodzi i tłumi sobie to uczucie do mężczyzny, który nie chciał zawrzeć związku małżeńskiego. Mimo głębokich do niego uczuć. Czują się skrzywdzone, nierozumiane, czasem nieszanowane. Na pewno znasz to choćby z tutejszych wątków. Czy nie były to uczucia "prawdziwe"? Bywa różnie. Wszak nie kochamy "prawdziwie" tylko raz. > Skoro po twojej stronie mostu było jałowo to > się nie dziwię, że przeszłaś. Mnie tam nic nie ciągnie. Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 20:04 > > > Zastanawia mnie skad bierzesz informacje o moim poirytowaniu. > > z tonu wypowiedzi. No nie mogłam się powstrzymać... NO WŁAŚNIE... NIE PYTAJNIK, A... TON WYPOWIEDZI. Używając jakiegoś argumentu wobec kogoś - użyj go i wobec siebie, nie będzie zbędnych pytań... > Tu upraszaczasz. > Wiele kobiet - bez względu na pobudki - często po takim odtrąceniu odchodzi i > tłumi sobie to uczucie do mężczyzny, który nie chciał zawrzeć związku > małżeńskiego. ????????? Po jakim odtrąceniu? Nazywajmy rzeczy po imieniu: po NIEUDANEJ PRÓBIE NARZUCENIA SWOJEGO PLANU NA ŻYCIE I ZWIĄZEK MĘŻCZYŹNIE. > Mimo głębokich do niego uczuć. uczucia nie mają nic wspólnego z legalizacją związku. > Czują się skrzywdzone, > nierozumiane, czasem nieszanowane. Ale to jest ICH problem. To, że ktoś nie daje sobą dyrygować nie znaczy, że nie szanuje, nie kocha, krzywdzi... to znaczy, że jest odrębnym bytem i ma prawo do swojego podejścia do każdej przestrzeni życiowej. Jeśli druga strona tego nie rozumie, to... krzywdzi siebie sama, kocha głównie siebie, nie widzi związku, a jedynie już potrzebę jego legalizacji, nie szanuje tego, co mają wspólnie i tego, że... on - mimo, ze jest w związku z nią - jest też odrębnym bytem, którym nie można rządzić. >Na pewno znasz to choćby z tutejszych > wątków. > Czy nie były to uczucia "prawdziwe"? Bywa różnie. > Wszak nie kochamy "prawdziwie" tylko raz. Pytanie... kto tak NAPRAWDĘ SPAPRAŁ SPRAWY w tych "przypadkach". > Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;) A dlaczego nie zostałaś po tamtej stronie? Bo... CHCIAŁAŚ przejść. Ktoś inny ma prawo CHCIEĆ ZOSTAĆ. Któryś wybór jest lepszy? Nie sądzę... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 21:33 gipsygirl napisała: > ????????? > Po jakim odtrąceniu? odniosłam się do sytuacji, opisanej przez autorkę wątku. Ona pyta - co dalej i "co o tym sądzić". Silic twiedzi, że jeśli kobieta rozważa rozstanie - wskutek jego niechęci do związku małżeńskiego i wobec jej pragnienia zostania żoną, to jej uczucie widać nie było prawdziwe. On pozwala jej odejść, bo "widać jej uczucie nie było pawdziwe" > Nazywajmy rzeczy po imieniu: po NIEUDANEJ PRÓBIE NARZUCENIA SWOJEGO PLANU NA > ŻYCIE I ZWIĄZEK MĘŻCZYŹNIE. ok, można i tak. > > Mimo głębokich do niego uczuć. > > uczucia nie mają nic wspólnego z legalizacją związku. Czy nie sądzisz, że dziś większosć kobiet nie wyjdzie za mąż za mężczyznę, z którym nie jest związana emocjonalnie? Bo ja tak sądzę. I w związku z tym wydaje mi się, ze nie można powiedzieć, że uczucia nie mają nic wspólnego z małżeństwem. Na początku są to na pewno ciepłe uczucia. POtem - bywa różnie. > > Czują się skrzywdzone, > > nierozumiane, czasem nieszanowane. > > Ale to jest ICH problem. To na pewno. Ale czy tylko ich? w sytuacji, kiedy są kochającą się parą rozbieżność poglądów w tk istotnej kwestii wydaje mi się problemem ich obojga... > To, że ktoś nie daje sobą dyrygować nie znaczy, że nie > szanuje, nie kocha, krzywdzi... Ależ to jedno drugiego nie wyklucza. > to znaczy, że jest odrębnym bytem i ma prawo do swojego podejścia do każdej > przestrzeni życiowej. Oczywiście, że ma prawo. Tyle, że ta rozbieżność podejść i nieumiejętność znalezienia rozwiązania satysfakcjonującego obie strony prowadzić może do rozstania - co przy założeniu istniejącego między tymi ludźmi uczucia jest przykre. A kobiety mogą czuć się skrzywdzone - nawet jeśli po "rozebraniu" tego na cześci pierwsze wydaje się to nieracjonalne i nielogiczne. Uczucia nie są logiczne, po prostu. > Jeśli druga strona tego nie rozumie, to... krzywdzi siebie sama, kocha > głównie siebie, nie widzi związku, Nie zgodzę się. To, że ma taką potrzebę, nie znaczy, że nie widzi związku. Ona ma taką potrzebę W ZWIĄZKU... A kocha siebie - to oczywiste, jak i partnera. Aby kochać kogoś innego musi najpierw kochać siebie. A nie chciałaby przecież małżeństwa z obcym człowiekiem. > Pytanie... kto tak NAPRAWDĘ SPAPRAŁ SPRAWY w tych "przypadkach". Nie wiem, czy istnieje odpowiedź na tak postawione pytanie. Bo co to znaczy "spaprać sprawy" ? Na jakim etapie? itp itd... > A dlaczego nie zostałaś po tamtej stronie? Bo... CHCIAŁAŚ przejść. Ktoś inny ? > ma prawo CHCIEĆ ZOSTAĆ. Jasne, że tak. Nie neguję tego. Tu się jednak pojawia sporo argumentów które wydawały mi się zasługującymi na kontrargument... > Któryś wybór jest lepszy? Nie sądzę... Zależy od sytuacji. Nie ma jasnych reguł. Świat nie jest zmienną zero-jedynkową. Odpowiedz Link Zgłoś
gipsygirl Trochę to przytnę, jeśli pozwolisz...:) 10.06.07, 13:39 Parę pytań:) Jeśli mamy związek dwojga osób - szczęśliwych w tym, w czym są, to... Kiedy ona stawia ultimatum: * ON chce zmian,. czy ONA? * Skoro ONA chce zmian, to JEMU jest nagle źle w tym, co mają, czy JEJ? * Jeśli JEMU jest dobrze i czuje się szczęśliwy, spełniony, to dlaczego miałby chcieć to zmieniać?? * Jeśli ONA chce to zmieniać, to... nagle stała się nieszczęsliwa i niespełniona? Na pewno kocha w takim razie, jeżeli dalsze spełnienie uzależnia od wprowadzenia zmian w tym, w czym jej podobno tak dobrze? * Skoro to ONA chce zmian, a ON chce pozostać w tym, co się sprawdza, to... Kto tu JĄ krzywdzi? ON? Na pewno? ON pokazuje, że to, co mają, przestaje wystarczać? ON chce więcej? ON coś narzuca i w dodatku alternatywą do nieprzyjęcia tego, co narzucone będzie "skrzywdził mnie, zmarnował tyle lat, nie uszanował mojej potrzeby, nie chciał mnie..." z JEGO strony, czy z JEJ?? * Czyli... w tym przypadku albo podporządkuje się i przyjmie diktum, albo.. okaże się chamem, niekochającym samcem i tym, który porzucił biedną, kochającą go kobietę? No pięknie:)) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Trochę to przytnę, jeśli pozwolisz...:) 10.06.07, 16:56 gipsygirl napisała: gipsygirl, woelokrtonie przerabialiśmy poniższe na forum. Ja też się wypowiadałam na tym forum i nie chce mi się powtarzać. Ja bym postawiła z kolei inne pytanie: jeżeli zarówno On i Ona są szcześliwi w zwiazku,chcą być ze sobą, są trwałym związkiem i nie chcą tego zmieniać, myślą o potomstwie, to czemu On nie chce małżeństwa i boi się tego osławionego papierka jako ognia? > Parę pytań:) > > Jeśli mamy związek dwojga osób - szczęśliwych w tym, w czym są, to... > > Kiedy ona stawia ultimatum: > > * ON chce zmian,. czy ONA? > * Skoro ONA chce zmian, to JEMU jest nagle źle w tym, co mają, czy JEJ? > * Jeśli JEMU jest dobrze i czuje się szczęśliwy, spełniony, to dlaczego miałby > chcieć to zmieniać?? > * Jeśli ONA chce to zmieniać, to... nagle stała się nieszczęsliwa i > niespełniona? Na pewno kocha w takim razie, jeżeli dalsze spełnienie uzależnia > od wprowadzenia zmian w tym, w czym jej podobno tak dobrze? > * Skoro to ONA chce zmian, a ON chce pozostać w tym, co się sprawdza, to... Kto > > tu JĄ krzywdzi? ON? Na pewno? ON pokazuje, że to, co mają, przestaje > wystarczać? ON chce więcej? ON coś narzuca i w dodatku alternatywą do > nieprzyjęcia tego, co narzucone będzie "skrzywdził mnie, zmarnował tyle lat, > nie uszanował mojej potrzeby, nie chciał mnie..." z JEGO strony, czy z JEJ?? > * Czyli... w tym przypadku albo podporządkuje się i przyjmie diktum, albo.. > okaże się chamem, niekochającym samcem i tym, który porzucił biedną, kochającą > go kobietę? > > No pięknie:)) Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 21:38 ewik_75 napisała: > silic, to nie jest żąden dowód, to poczatek dyskusji. Jak to nie jest dowód ? Powiedziałaś tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63679472 że małżeństwo nie polega na przestrzeganiu KRiO. Napisałem ci wyciagi z prawa obowiązujacego w RP, które to definiuje małżeństwo i sposób jego zawierania. Jakiego innego dowodu chcesz ?? Te zapisy w sposób wystarczajacy opisują instytucję małżeństwa udzielanego w USC. Jeśli twoje małżeństwo nie podlega tym prawom to chętnie posłucham na jakiej zasadzie. > potem byla dluga dyskusja podczas ktorej nie sadze, aby udalo Ci się dowiesc, > że małżeństwo nie musi byc zwiazkiem. > Bo to, ze nie musi byc zwiazkiem opartym na emocjach, to ustalilismy. Od samego początku pisałem, że małżeństwo nie musi być zwiazkiem opartym na emocjach. Żeby dodatkowo uściślić dyskusję zrobiłem założenie o tym , że związki traktuję jako zwiazki emocjonalne, bo sama napisałaś ( co już raz zacytowałe) , że do tego potrzeba podbudowy emocjonalnej. Gdybym chciał dyskutować o związkach opartych na kolorze butów bądź podobieństwie fryzur to przeniósłbym się na forum "Moda" bądź " Uroda". > Ale nie taka byla postawiona przez Ciebie hipoteza. Ja tylko napisałem, że małżeństwo różni się od związku zasadniczo. Do małżeństwa wystarczy podpisanie dokumentów w USC i NIC WIĘCEJ. Można się już nigdy w życiu nie spotkać ( w skrajnym przypadku). Dla tego miedzy innymi nie ma znaczenia czy byłem, jestem czy będę w małżeństwie. Wiem na czym to polega bo potrafię przeczytać ustawy, a w nich jest wszystko opisane. Nie potrzebuję zabijać kogoś żeby się dowiedzieć jaka kara mi grozi - to jest w KK. > z tonu wypowiedzi. Schowaj swoje przemądrzalstwo do kieszeni. > To była metafora... Bez specjalnego zwiazku z rozmową. > > Co proszę ?? Jak założenie " że jako związek określimy połączenie > > emocjonalne, bo łączyć może choćby posiadanie wpólnej ziemi" może być bł > ędne > > ?????? > Może. Nie może. > a, chyba ze piszesz wprost, > ze przyjmujesz niniejszym taki skrót i na tym będziesz bazował. > Wtedy tak. A jak miałem napisać ? W bok ? Gubi cię doszukiwanie się tego czego nie piszę zamiast czytania tego co napisałem. Napisałem wyraźne założenie które nie podlega dyskusji. > widać się rozminęliśmy w dyskusji. > szkoda, ale trudno. Nie rozminęliśmy się, wystarczy że będziesz pamietać co napisałaś wcześniej i co jest tematem. Cały czas piszę o tym, że małżeństwo nie potrzebuje emocji do istnienia. > "Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych > na różnych fundamentach. > jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie. > Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" zawiera > > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zawiera > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związki > oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden nie > zawiera się całkowicie w drugim.." Skoro więc "małżeństwa" i "związki oparte na emocjach" mają części należące tylko do jednego z tych zbiorów to tym sposobem w końcu zaprzeczyłaś swojej tezie początkowej "Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, Z POWODU a nie WCELU. " z postu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63486610 Bardzo miło mi to słyszeć. > Tu upraszaczasz. > Wiele kobiet - bez względu na pobudki - często po takim odtrąceniu odchodzi i > tłumi sobie to uczucie do mężczyzny, który nie chciał zawrzeć związku > małżeńskiego. Mimo głębokich do niego uczuć. Czują się skrzywdzone, > nierozumiane, czasem nieszanowane. Na pewno znasz to choćby z tutejszych > wątków. Skoro owo "odtrącenie" (celowo w cudzysłowie)spowodował rozczarowanie silniejsze niż uczucia to ja dziękuję za takie uczucia. Dziewczynka nie dostała zabawki i się obraziła ?... Zresztą - gipsygirl ładnie to ujęła. > Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;) A ja tam nie widze potrzeby. Tylko dlaczego uważasz mnie za gorszego z tego powodu ? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 22:39 silic napisał: > Jak to nie jest dowód ? Powiedziałaś tu > że małżeństwo nie polega na przestrzeganiu KRiO. Napisałem ci wyciagi z prawa > obowiązujacego w RP, które to definiuje małżeństwoi sposób jego zawierania. > Jakiego innego dowodu chcesz ?? Silic, moim skromnym zdaniem obowiazki zawarte w KRiO to absolutna podstawa - takie warunki konieczne do istnienia małżeństwa, ale do szczęśliwego małżeństwa - niestety niewystarczające. Wciąż utożsamiasz małżeństwo z instytucją. I nie widzisz - lub nie chcesz - nic innego. Bo tak jest napisane w ustawie. No i co z tego? To za mało. To, ze tak jest napisane niczego nie dowodzi. Może istnieć para osób, związana aktem małżeńkim i przestrzegająca tych zasad - i zapewne istnieje - niejedna. I to wciąż jest małżeństwo. Ale moim zdaniem - nie na tym to powinno polegać... To program minimum.. > Ja tylko napisałem, że małżeństwo różni się od związku zasadniczo. a ja przedstawiłam Ci przykłady i argumenty pokazujące, że nie jest to prawda. Do małżeństw > a > wystarczy podpisanie dokumentów w USC i NIC WIĘCEJ. Można się już nigdy w życiu > nie spotkać ( w skrajnym przypadku). No właśnie - w skrajnym przypadku. Czy chcemy dystkutować o skrajnościach? chyba nie.. > > a, chyba ze piszesz wprost, > > ze przyjmujesz niniejszym taki skrót i na tym będziesz bazował. > > Wtedy tak. > > A jak miałem napisać ? W bok ? ;) Italic - iem ;))) Gubi cię doszukiwanie się tego czego nie piszę > zamiast czytania tego co napisałem. Napisałem wyraźne założenie które nie > podlega dyskusji. Wszystko podlega dyskusji... > jest tematem. Cały czas piszę o tym, że małżeństwo nie potrzebuje emocji do > istnienia. Na pewno potrzebuje ich do ZAISTNIENIA. POmijając przypadki skrajne, oczywiście. POtem - bywa niestety róznie. Bywa i tak, ze małżeństwa trwają w > > "Mamy x związków międzyludzkich na Świecie. Opartych > > na różnych fundamentach. > > jakiś procent - dajmy na to n% jest wobec siebie obojetnych. Całkowicie. > > Żadnych innych emocji. W takim razie zbiór "związki oparte na emocjach" z > awiera > > > > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie" , zbiór "małżeństwa" zaw > iera > > się całkowicie w zbiorze "związki miedzyludzkie", a ponadto zbiory "związ > ki > > oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden > nie > > zawiera się całkowicie w drugim.." > > Skoro więc "małżeństwa" i "związki oparte na emocjach" mają części należące > tylko do jednego z tych zbiorów to tym sposobem w końcu zaprzeczyłaś swojej > tezie początkowej "Małżenstwo zawiera się z pobudek emocjonalnych, uczuciowych, > Z POWODU a nie WCELU. " > z postu nie zrozumiałeś. Czuję, ze chyba muszę to narysować... ;) Jeszcze raz: < zbiory "związki oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiadają częsc wspólną, choć żaden nie zawiera się całkowicie w drugim.." > POSIADAJĄ CZĘŚĆ WSPÓLNĄ - moim zdaniem, bardzo dużą... Jest jeszcze jeden aspekt, który pominęliśmy, dość istotny. Zawarcie małżeństwa a małżeństwa, które już trwają, zwłaszcza te z dużym stażem. Małżeństwo zawiera sie z powodu, a nie w celu - moim zdaniem, of course. Stąd swieże związki m. co do zasady całkowicie zawieraja się w "zwiazkach opartych na emocjach". i zawierane są z głęboką wiarą w to uczucie, które ludźmi kieruje. przynaję jednak, ze z biegiem lat te emocje mogą się zmieniać... > > > Tu upraszaczasz. > Skoro owo "odtrącenie" (celowo w cudzysłowie)spowodował rozczarowanie silniejsze > niż uczucia to ja dziękuję za takie uczucia. Dziewczynka nie dostała zabawki i > się obraziła ?... Zresztą - gipsygirl ładnie to ujęła. Już o tym pisałam, nie chcę się powtarzać. > > > Nie było jałowo, a jednak przeszłam ;) > > A ja tam nie widze potrzeby. Tylko dlaczego uważasz mnie za gorszego z tego > powodu ? Gorszego? Skąd to wziąłeś? gdzie ja to napisałam? > > Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 11:44 ewik_75 napisała: > Silic, moim skromnym zdaniem obowiazki zawarte w KRiO to absolutna podstawa - > takie warunki konieczne do istnienia małżeństwa, ale do szczęśliwego > małżeństwa - niestety niewystarczające. > Wciąż utożsamiasz małżeństwo z instytucją. I nie widzisz - lub nie chcesz -nic > innego. Bo tak jest napisane w ustawie. No i co z tego? To za mało. To, ze tak > jest napisane niczego nie dowodzi. Dalej mieszasz dwa pojęcia. Cały czas (nie tylko w tej rozmowie) piszę o tym, że do wpólnego życia pary ludzi małżeństwo jest zupełnie zbędne. To, co ty utożsamiasz z małżeństwem (czyli owe warunki potrzebne do szczęścia) tak samo może istnieć bez podpisywania papierka w USC. Można się kochać, realizować wspólne cele, marzenia, mieszkać czy co tak się komu chce bez zawierania małżeństwa. Małżeństwo to nie jest związek (rozumiany potocznie, jako damsko-męski zwiazek), to jest zbiór praw i obowiązków otrzymywany w USC po złożeniu podpisu. Uczestniczą w tym zazwyczaj ludzie połączeni WCZEŚNIEJ więzią emocjonalną, ale samo małżeństwo temu nie służy. Zawierając tę umowę zyskujesz status męża/żony i to wszystko. To co jest napisane w ustawie dowodzi wszystkiego. Nie możesz w RP zawrzeć małżeństwa innego niż to opisane w tej ustawie. To jest definicja skończona i wystarczająca. Piałem ci już kiedyś, że przysięgi miedzy ludźmi najlepiej składać w 4 oczy, w ogrodzie bądź innym miłym miejscu. To jest najważniejsza postać i najbardziej wiążąca. Przed urzędnikiem podejmuje się czegoś innego. Status małżeństwa oznacza dokładnie to, co jest w ustawie i tym właśnie jest małżeństwo. Dla tej instytucji istnienie czy rodzaj więzi między małżonkami ma drugorzędne znaczenie. Ważne jest by przestrzegali praw zapisanych w ustawach. To wszystko. Nie myl małżeństwa ze związkiem kochających się ludzi. To są niezależne od siebie rzeczy. > Może istnieć para osób, związana aktem małżeńkim i przestrzegająca tych zasad - > i zapewne istnieje - niejedna. I to wciąż jest małżeństwo. To jest dokładnie to co ma być. Tak jak członkiem partii nie staje się wtedy gdy się ją wiernie popiera ale gdy się podpisze papierek. > Ale moim zdaniem - nie na tym to powinno polegać... > To program minimum.. To jest program minimum w międzyludzkim zwiazku emocjonalnym . W małżeństwie to wyczerpuje pulę. Pomyśl - gdyby nie było instytucji małżeństwa to ludzie nie kochaliby się ? nie tworzyli para ? nie mieli dzieci ? nie żyli by ze sobą ? To wszystko działoby się, małżeństwo to dodatek, często zupełnie zbędny, będący wynikiem chęci uregulwoania tego prawnie i zadbania o interes państwa. To wszytsko. > No właśnie - w skrajnym przypadku. > Czy chcemy dystkutować o skrajnościach? chyba nie.. Skrajny przypadek pokazuje istotę rzeczy. > Wszystko podlega dyskusji... NIE. Jeśli robię założenie , o tym jak będę coś nazywał to to nie podlega dyskusji. > Na pewno potrzebuje ich do ZAISTNIENIA. Nie, po raz kolejny nie. Małżeństwo do zaistnienia potrzebuje chęci złożenia podpisów u USC. Nic więcej nie jest potrzebne. Urzędnik nie pyta z jakiego powodu to robisz. > nie zrozumiałeś. > Czuję, ze chyba muszę to narysować... ;) > Jeszcze raz: < zbiory "związki oparte na emocjach" oraz "małżeństwa" posiad > ają > częsc wspólną, choć żaden nie zawiera się całkowicie w drugim.." > > POSIADAJĄ CZĘŚĆ WSPÓLNĄ - moim zdaniem, bardzo dużą... Zrozumiałem bardzo dobrze. Nie jest istotne jak dużą część wspólną mają "związki oparte na emocjach" oraz "małżeństwa". Ważne jest to, że mają części nie należące do drugiego zbioru. Nie można więc napisać, że dla każdego małżeństwa prawdziwe jest, że jest to zwiazek oparty na emocjach. Jedyne co można napisać to to, że istnieją takie małżeństwa , które są także zwiazkiem emocjonalnym. Logika się kłania. To wystarcza żeby obalić twoje twierdzenie o którym pisałem. > Jest jeszcze jeden aspekt, który pominęliśmy, dość istotny. > Zawarcie małżeństwa a małżeństwa, które już trwają, zwłaszcza te z dużym > stażem. Małżeństwo zawiera sie z powodu, a nie w celu - moim zdaniem, of > course. Ja jednak trzymam się że w celu. Gdyby zlikwidować wszystkie prawa przysługujące małżonkom, zostawić czystą przysięgę to zdaje się mało kto by sobie tym głowę zawracał. >Stąd swieże związki m. co do zasady całkowicie zawieraja się > w "zwiazkach opartych na emocjach". i zawierane są z głęboką wiarą w to > uczucie, które ludźmi kieruje. Nie nie nie. Nie zawierają się całkowicie. > Gorszego? > Skąd to wziąłeś? > gdzie ja to napisałam? Choćby tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63749272 "Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań w ogołe. " Z jakiegoś powodu fakt nie podjęcia przeze mnie zobowiązań małżeńskich stawia mnie w gorszej pozycji niż ciebie, która je podjęła. > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ? Jeśli nie potraktowałaś mnie jako gorszego to jako kogo ? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 10.06.07, 15:41 silic napisał: > > Silic, moim skromnym zdaniem obowiazki zawarte w KRiO to absolutna podsta > > Dalej mieszasz dwa pojęcia. Cały czas (nie tylko w tej rozmowie) piszę o tym, ż > e > do wpólnego życia pary ludzi małżeństwo jest zupełnie zbędne. To zależy od ich potrzeb, dążeń, oczekiwań. Z lektury wielu wątków na tym forum można wywnioskować, ze na pewnym etapie wspólnego życia małżeństwo wydaje się kobiecie być coraz bardziej potrzebne. Tym bardziej, im bardziej on mówi "nie". > To, co ty > utożsamiasz z małżeństwem (czyli owe warunki potrzebne do szczęścia) tak samo > może istnieć bez podpisywania papierka w USC. Czy w powyższym przykładzie również? Czy gdyby tak było, byłoby tyle wątków "ja już dłużej nie wytrzymam, on nie chce się ze mną ożenić ! " > Małżeństwo to nie jest związek (rozumiany potocznie, jako > damsko-męski zwiazek), to jest zbiór praw i obowiązków otrzymywany w USC po > złożeniu podpisu. Małżeństwo to związek małżeński, a więc związek. Z nim oczywiście wiążą sę obowiązki, tak jak z każdym trwałym związkiem. > Piałem ci już kiedyś, że przysięgi miedzy ludźmi najlepiej > składać w 4 oczy, w ogrodzie bądź innym miłym miejscu. To jest najważniejsza > postać i najbardziej wiążąca. Pod warunkiem, że jest ona "najważniejsza i najbardziej wiążąca" dla obu stron, w tym także dla pragnącej ślubu kobiety. A tak często nie jest. > Nie myl małżeństwa ze związkiem kochających się ludzi. To są > niezależne od siebie rzeczy. Widzisz, tu się nie zgadzamy i już chyba nie zgodzimy. Poza tym - sam napisałeś wyżej, ze zazwyczaj jednak małżeństwo ma miejsce między ludźmi połaczonymi silną więzią emocjonalną, czyż nie? > > Może istnieć para osób, związana aktem małżeńkim i przestrzegająca tych z > asad > - > i zapewne istnieje - niejedna. I to wciąż jest małżeństwo. > > To jest dokładnie to co ma być. To co ma być? dla kogo, w jakim celu? Co ma znaczyć "to co ma być" ? > > Ale moim zdaniem - nie na tym to powinno polegać... > > To program minimum.. > > > To jest program minimum w międzyludzkim zwiazku emocjonalnym . W małżeństwie to > wyczerpuje pulę. Tu znów się nie zgadzamy, ale to ma swoją przyczynę w powyższej, wcześniej rozbieżności postzegania małzeństwa jako takiego... > Pomyśl - gdyby nie było instytucji małżeństwa to ludzie nie kochaliby się ? nie > tworzyli para ? nie mieli dzieci ? nie żyli by ze sobą ? Prawdopodobnie by było tak, jak piszesz. Niemniej to obecnie abstrakcja, ślub jest głęboko zakorzenioną w naszej kulturze tradycją i nie wymażesz tego ot tak... > Skrajny przypadek pokazuje istotę rzeczy. Bynajmniej. > > > Wszystko podlega dyskusji... > > NIE. Jeśli robię założenie , o tym jak będę coś nazywał to to nie podlega dysku > sji. Nie zgadzam się. Mozesz zrobić np. założenie, że czarne jest białe - i co, mmy na tej podstawie dyskutować? Słusznosc założeń i ich akceptacja przez wszystkich dysktantó jest bardzo ważna dla przebiegu i owoców dyskusji. > Nie, po raz kolejny nie. Małżeństwo do zaistnienia potrzebuje chęci złożenia > podpisów u USC. Nic więcej nie jest potrzebne. POkaż mi takich, którzy tak po prostu je złożyli. Bez tej wspomnianej więzi emocjonalnej. > Zrozumiałem bardzo dobrze. Nie jest istotne jak dużą część wspólną mają "związki > oparte na emocjach" oraz "małżeństwa". wręczprzeciwnie, jest bardzo istotne. > Nie można więc napisać, że dla każdego małżeństwa > prawdziwe jest, że jest to zwiazek oparty na emocjach. Napisałam to kilka postów wcześniej. Jedyne co można napisać > to to, że istnieją takie małżeństwa , które są także zwiazkiem emocjonalnym. > Logika się kłania. To wystarcza żeby obalić twoje twierdzenie o którym pisałem. Ależ nic nie obaliłeś. POtwierdziłeś ;) > > Jest jeszcze jeden aspekt, który pominęliśmy, dość istotny. > > Zawarcie małżeństwa a małżeństwa, które już trwają, zwłaszcza te z dużym > > stażem. Małżeństwo zawiera sie z powodu, a nie w celu - moim zdaniem, of > > course. > > Ja jednak trzymam się że w celu. Gdyby zlikwidować wszystkie prawa przysługując > e > małżonkom, zostawić czystą przysięgę to zdaje się mało kto by sobie tym głowę > zawracał. A ja sądzę, że zawracałoby sobie tym głowę znacznie wiecej osób niż robi to teraz. > Choćby tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63400879&a=63749272 > "Nie możesz więc powiedzieć, że nie masz problemów z podejmowaniem zobowiązań w > ogołe. " Z jakiegoś powodu fakt nie podjęcia przeze mnie zobowiązań małżeńskich > stawia mnie w gorszej pozycji niż ciebie, która je podjęła. Po pierwsze: dlaczego w gorszej? Z czego to wnioskujesz? PO drugie: nawet jeśli powiedzieć "Zenek dostał 4 na koniec roku a nie 5, więc będzie miał gorszą średnią średnią niż Zosia" nie oznacza, ze Zenek jest gorszy. I ja nigdzie nie napisałam, ze jesteś ode mnie gorszy. Gorąco niniejszym protestuję przeciwko takiej - opacznej - interpretacji moich wypowiedzi. > > A Ty - możesz to samo o sobie powiedzieć ? > > Jeśli nie potraktowałaś mnie jako gorszego to jako kogo ? > > > Odpowiedz Link Zgłoś
by_heart Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 15:21 ewik_75 napisała: > > Prawa i obowiązki wyznaczamy sobie sami. > Bo to nasze życie, a nie ustawodawcy. Żyjemy w państwie bezprawia? Ustalamy na poziomie prywatnego życia. Przy okazji - jedno z drugim ma niewiele wspólnego, o ile nie koliduje z ustaleniami ustawodawcy. Wtedy może się okazać,że jednak 'bo to nasze życie' nie sprawdzi się jako zaklęcie w obliczu sankcji. > > > > Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś (uczuci > a, > > walki, rynku). > > ;) Pocieszny jesteś A zawiera? Rzuciłam okiem na akt małżeństwa - też nie widzę takich pozycji we wspomnianej umowie.. > My to sobie obiecaliśmy prywatnie. Słusznie. >Wielokrotnie. Macie sklerozę, czy musicie to sobie jakoś regularnie przypominać w ramach 'co to ja obiecywałem?'?? > A później także w obecności > rodziny i przyjaciół. Zabezpieczenie na wypadek, gdyby któreś nie dotrzymało powyższego? Takie towarzyskie OC? <lol> > Bo tak chcieliśmy. Świetny argument:-) >Machinę też chcieliśmy zaprząc, > właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku. Jedynie do czasu, w jakim któreś chciałoby wrócić na rynek. To 'zdjęcie' nie ma charakteru nieodwołalności..czyli, poza OC, doszedł.. III filar? <lol2> > Bo choć to nie jest jawnie napisane w tejże umowie, ani w wypowiadanej > przysiędze, to takie wywołuje skutki. Odlot:-) Sędzia: na jakiej podstawie powódka wnosi pozew o rozwód z winy pozwanego? Powódka: między słowami było napisane, że zdjął się z rynku, a działa na nim prężnie z rudą spod 20. <lol3> > Ot co. No właśnie, co? Bo nadal nie wiadomo.. > > Jeśli facet broni się przed tym rękami i nogami to jest godzien tego, żeby > zostawić go i niech szuka dalej, najwidoczniej to nie było to. > I należy życzyć mu powodzenia. Naprawdę jesteś w stanie obronić go przed ewentualnym szaleństwem poprzez niepozostanie z nim w imię 'może jeszcze kiedyś zmieni zdanie'? Tyle dobrego.. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:16 by_heart napisała: > Żyjemy w państwie bezprawia? Nie zauważyłeś ? ;) Ziobro rulez. > Ustalamy na poziomie prywatnego życia. Przy okazji - jedno z drugim ma niewiele > > wspólnego, o ile nie koliduje z ustaleniami ustawodawcy. nie koliduje. Już się zresztą do tego ustosunkowałam, pozwól że nie będę się powtarzać. > > > Umowa nazywana "małżeństwem" nie zawiera niczego o czym napisałaś ( > uczuci > > a, > > > walki, rynku). > > > > ;) Pocieszny jesteś > > A zawiera? Rzuciłam okiem na akt małżeństwa - też nie widzę takich pozycji we > wspomnianej umowie.. Ta umowa - jak każda - WYWIERA SKUTEK - również prawny. Zastanów się, przeanalizuj... Poczytaj wcześniejsze posty. znajdziesz tam moje wypowiedzi na powyższy temat. > Macie sklerozę, czy musicie to sobie jakoś regularnie przypominać w ramach 'co > to ja obiecywałem?'?? Mamy sklerozę, przypominamy sobie codziennie i czynimy to z rozkoszą - po kilka razy dziennie ;)))) Tobie zapewne wystarcza jednorazowa deklaracja? ;) > Zabezpieczenie na wypadek, gdyby któreś nie dotrzymało powyższego? Takie > towarzyskie OC? <lol> raczej oświadczenie publiczne. > >Machinę też chcieliśmy zaprząc, > > właśnie po to, zeby nawzajem "zdjąć się" z tego rynku. > > Jedynie do czasu, w jakim któreś chciałoby wrócić na rynek. To 'zdjęcie' nie ma > > charakteru nieodwołalności..czyli, poza OC, doszedł.. III filar? <lol2> Mój drogi - na tym świecie nie ma nic na zawsze. I dobrze - nie chciałabym świata, w którym nie ma takiej furtki, mimo, że ja jej akurat nie potrzebuję, ale to tak off-topic. Jesteś z branży ubezpieczeniowej, czy to takie zboczenie? > Odlot:-) > Sędzia: na jakiej podstawie powódka wnosi pozew o rozwód z winy pozwanego? > Powódka: między słowami było napisane, że zdjął się z rynku, a działa na nim > prężnie z rudą spod 20. <lol3> Manipulacja. Czyżbyś podważał niniejszym, że zdrada małżeńska jest wciaż dominującą przyczyną rozwodów? Bo jest ....? > No właśnie, co? Bo nadal nie wiadomo.. Polecam kurs czytania ze zrozumieniem. Dowiedz się w najbliższym Urzędzie Pracy. > Naprawdę jesteś w stanie obronić go przed ewentualnym szaleństwem poprzez > niepozostanie z nim w imię 'może jeszcze kiedyś zmieni zdanie'? Tyle dobrego.. raczej w imię tego, że zarówno on jak i ja znajdziemy kogoś, kto bardziej do każdego nas pasuje i bardziej jest w stanie zaufać. Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:42 jak szukasz korzyści w małżeństwie to lepiej zostań kawalerem... Nie wierzysz w miłość? Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43 korzyścią jest chyba to, że masz kogoś bliskiego - masz dla kogo żyć? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:50 butterflymk napisała: > jak szukasz korzyści w małżeństwie to lepiej zostań kawalerem... > Nie wierzysz w miłość? A co ma wspólnego miłość z małżeństwem?? Mozna kochac bez małżeństwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:56 trypel napisał: > butterflymk napisała: > > > jak szukasz korzyści w małżeństwie to lepiej zostań kawalerem... > > Nie wierzysz w miłość? > > A co ma wspólnego miłość z małżeństwem?? Mozna kochac bez małżeństwa :) Widać są tacy dla których te dwa terminy to synonim i to w przyrodzie występując musi być w silnej koherencji;) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:50 butterflymk napisała: > jak szukasz korzyści w małżeństwie Nie tylko w małżeństwie. W każdym działaniu, które rodzi trwałe skutki prawne. to lepiej zostań kawalerem... Taki mam zamiar. > Nie wierzysz w miłość? To nie jest kwestia wiary. Ja miłość daję i mam. Tylko małżeństwo nie jest mi do tego potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:53 No to dobrze bo przynajmniej wasze kobiety maja wolna rękę i mogą sobie robić co chcą skoro nie są w małżeństwie... Ja traktuję małżeństwo jak symbol że jestesmy dla siebie wyjętkowi i specjalni i tylko dla siebie.. ale skoro sie boicie że żonki Was ogołoca to zawsze intercyzę można podpisać :p Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:55 a popatrz z drugiej strony - ile jest tematów że w małżeństwie facet przestaje sie starać, dbac o siebie, pielegnowac miłość :) bo ma babe i już :D a tak niczego nie jest pewnien - obie strony muszą pielegnować związek, dbac o siebie itd... a miłość której sie nie pielęgnuje bardzo szybko więdnie Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:57 Jak mój kwietek na parapecie... Idę go podlać. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:00 mala_mee napisała: > Jak mój kwietek na parapecie... > > > > Idę go podlać. Postaw go obok kompa. Od razu lepiej będzie rósł:D:D:D Sprawdzone:) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:01 izabellaz1 napisała: > Postaw go obok kompa. Od razu lepiej będzie rósł:D:D:D > > Sprawdzone:) > A co, masz LCD z wodotryskiem i zrszaczem? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > > Postaw go obok kompa. Od razu lepiej będzie rósł:D:D:D > > > > Sprawdzone:) > > > A co, masz LCD z wodotryskiem i zrszaczem? ;) Moje kwiatki widać Waszą energią się żywią;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:05 izabellaz1 napisała: > > Moje kwiatki widać Waszą energią się żywią;PPP > > No bo ona (ta enrgia znaczy się) płynie w Twoją stronęwyłącznie pozytywna. Nawet, jaeśli czasem wygląda inaczej :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:07 lupus76 napisał: > No bo ona (ta enrgia znaczy się) płynie w Twoją stronęwyłącznie pozytywna. > Nawet, jaeśli czasem wygląda inaczej :) A kiedy wygląda inaczej ja się uprzejnie zapytowywuję;>? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:08 izabellaz1 napisała: > > Nawet, jaeśli czasem wygląda inaczej :) > > A kiedy wygląda inaczej ja się uprzejnie zapytowywuję;>? > No nie pomnę, ale tak na wsiakij słuciaj... Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:03 biorąc pod uwage co się wala po moim biurku, bylo by to nieco ryzykowne... Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:00 Dokładnie tak samo jak Twój kwiatek. I wolałabys miec zasuszonego badyla?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02 Powiem Ci, że ten badyl zasuszony czeka na akt łaski od jakiegos roku. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:03 Lepiej powiedz kto wygrał ?? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:05 mala_mee napisała: > Powiem Ci, że ten badyl zasuszony czeka na akt łaski od jakiegos roku. Jak możesz?! Lecę po telefon do Ligi Ochrony Przyrody i Towarzystwa Opieki Nad Roślinnością;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:06 Już podlałam!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:08 mala_mee napisała: > Już podlałam!!!!!! To rozumiem;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:59 ja bym zwiędła jeśli mój ukochany nie chciałby się ze mną ożenić :( bym go zabiła ;p Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:00 butterflymk napisała: > ja bym zwiędła jeśli mój ukochany nie chciałby się ze mną ożenić :( > bym go zabiła ;p No cóż...smutne to...współczujemy Twojemu wybrankowi z całego serca... Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02 ja też mu współczuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02 butterflymk napisała: > ja bym zwiędła jeśli mój ukochany nie chciałby się ze mną ożenić :( > bym go zabiła ;p No to kwestię małżeństwa oboje mielibyści z grzywki... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:56 butterflymk napisała: > No to dobrze bo przynajmniej wasze kobiety maja wolna rękę i mogą sobie robić > co chcą skoro nie są w małżeństwie... Oczywiści. W granicach tego, co oboje uzgodniliśmy - rzecz jasna. > Ja traktuję małżeństwo jak symbol że jestesmy dla siebie wyjętkowi i specjalni > i tylko dla siebie.. I masz takie prawo :) > ale skoro sie boicie że żonki Was ogołoca to zawsze intercyzę można podpisać :p To nie kweesti ogołocenia - po prostu jak moja A. zrobiłaby coś, czego nie byłbym w stanie zaakceptować- mówimy sobie "do widzenia" i tyle :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:59 butterflymk napisała: > Ja traktuję małżeństwo jak symbol że jestesmy dla siebie wyjętkowi i specjalni > i tylko dla siebie.. No właśnie. To Twoja definicja i Twój pogląd. Każdy może wypracować sobie inny. Poza tym nie widzę korelacji między jednym i drugim. Czy nie można być dla siebie wyjątkowym i specjalnym tylko dla siebie bez ślubu??? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:45 > Czy nie można być dla > siebie wyjątkowym i specjalnym tylko dla siebie bez ślubu??? Można. Można i ze ślubem. Kobieta czuje się wtedy na maxa wyjątkowa... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 13:05 ewik_75 napisała: > > Można. > Można i ze ślubem. > > Kobieta czuje się wtedy na maxa wyjątkowa... A mężczyzna czuje się stłamszony. To jeden z tych kosztów emocjonalnych... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:48 lupus76 napisał: > A mężczyzna czuje się stłamszony. To jeden z tych kosztów emocjonalnych... Niekoniecznie. Jeśli czuje się stłamszony, to widać źle dobrał małżonkę... > Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:35 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > A mężczyzna czuje się stłamszony. To jeden z tych kosztów emocjonalnych.. > . > > Niekoniecznie. > Jeśli czuje się stłamszony, to widać źle dobrał małżonkę... > > Nie znam takiego, który nie byłby stłamszony po 2 dekadach trwania. Co wbrew pozorom jest zgodne z początkami małżeństwa - "na całe życie" oznaczało dla xvi- wiecznego Polaka (mężczyzny) jakieś 15-20 lat. Istotną zmianę przyniósł tu dopiero wiek XIX od tego czasu datuje siębowiem znaczny wzrost długości życia ludzkiego Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 15:25 lupus76 napisał: > Nie znam takiego, który nie byłby stłamszony po 2 dekadach trwania. lupus, po pierwsze: to, ze takiego nie znasz, nie znaczy, ze wszyscy tak mają. Poza tym - nie wiadomo, czy oni bay nie są stłamszeni życiem samym w sobie i swoimi problemami, a nie akurat zwiazkiem małżeńskim.... Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą.. >Co wbrew > pozorom jest zgodne z początkami małżeństwa - "na całe życie" oznaczało dla xvi > - > wiecznego Polaka (mężczyzny) jakieś 15-20 lat. dlatego mamy rozwody. Nigdzie nie jest powiedziany, ze musisz trwać w zwiazku, jesli jest ci zle. to Twoja decyzja. Of course, pobieranie sie z ta mysla jest bez sensu, ale tez nie ma pwodu, zeby traktowac małzeństwo jak wiecznie trwające okowy... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 08:01 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > Nie znam takiego, który nie byłby stłamszony po 2 dekadach trwania. > > lupus, po pierwsze: to, ze takiego nie znasz, nie znaczy, ze wszyscy tak mają. No fakt, nie jest to próbka rerezentatywna, ale fakt, że nie ma tam ani jednego przypadku "na tak" mocno pobudza moją wyobraźnię. > Poza tym - nie wiadomo, czy oni bay nie są stłamszeni życiem samym w sobie i > swoimi problemami, a nie akurat zwiazkiem małżeńskim.... Związkiem małżeńskim. Piszę o pewnych przypadkach potwierdzonych parokrotnymi rozmowami. Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą.. Niektórzy sięrozwodzą. I przeżywająpiekło. Inni ciągną siłą rozpędu. Co wbrew > > pozorom jest zgodne z początkami małżeństwa - "na całe życie" oznaczało d > la > xvi > > - > > wiecznego Polaka (mężczyzny) jakieś 15-20 lat. > > > dlatego mamy rozwody. Po co siężenić z założeniem rozwodu. Lepiej nie legalizować związku, żeby sobie w późniejszym czasie nie robić kłopotów. Nigdzie nie jest powiedziany, ze musisz trwać w zwiazku, jesli jest ci zle. I właśnie dlatego nie chcę się żenić to Twoja decyzja. Of course, pobieranie sie z ta mysla jest bez sensu, ale tez nie ma pwodu, zeby traktowac małzeństwo jak wiecznie trwające okowy... I też go tak nie traktuję. Ale wybiegając w przyszłość - widzę, ile czasu i nerwów można sobie zaoszczędzić :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 11:23 lupus76 napisał: > Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą.. > Niektórzy sięrozwodzą. I przeżywająpiekło. Inni ciągną siłą rozpędu. Wyrazy współczucia. Dla równowagi mogę Ci powiedzieć, ze mam sporo pozytywnych przykładów w swoim otoczeniu. Moi rodzice, moi teściowie... Wciąż trzymają się za rękę i widac błysk w ich oczach.. > > dlatego mamy rozwody. > > Po co siężenić z założeniem rozwodu. Nie Z ZAŁOŻENIEM. Ale z poczuciem, że w przypadkach skrajnych - np.. On zacznie bić, choć był przez lata łagodnym człowiekiem itp.. - można odejść... Zakładać tego nie ma sensu. >Lepiej nie legalizować związku, żeby sobie > w późniejszym czasie nie robić kłopotów. No comments... > I właśnie dlatego nie chcę się żenić Daj te posty do poczytania swojej A... > I też go tak nie traktuję. Ale wybiegając w przyszłość - widzę, ile czasu i > nerwów można sobie zaoszczędzić :) A nie widzisz, ile możesz stracić? Czy potencjalna utrata Twojej A. nie jest dla Ciebie za wysoką ceną? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 13:23 ewik_75 napisała: > > lupus76 napisał: > > > > > Poza tym - skoro tacy stłamszeni - niech się rozwiodą.. > > Niektórzy sięrozwodzą. I przeżywająpiekło. Inni ciągną siłą rozpędu. > > Wyrazy współczucia. Teżim przekazuję. A oni przeklinają dzień, w którym podpisali papier... > Dla równowagi mogę Ci powiedzieć, ze mam sporo pozytywnych przykładów w swoim > otoczeniu. W moim też taie są. Ale mało... > Moi rodzice, moi teściowie... Widzisz mój tata jest doskonałym przykładem. Przykładny mąż i ojciec. I twierdzi nawet, że jest szczęśliwy. I nawet uwierzyłbym mu, gdyby nie to, że i na studiach i wcześniej w szkole policealnej miałem dość sporo zajęćz komunikacji pozawerbalnej :) > > > > > dlatego mamy rozwody. > > > > Po co siężenić z założeniem rozwodu. > > > Nie Z ZAŁOŻENIEM. > Ale z poczuciem, że w przypadkach skrajnych - np.. On zacznie bić, choć był > przez lata łagodnym człowiekiem itp.. - można odejść... > Zakładać tego nie ma sensu. > Ryzyko wynosi mniej więcej 33% w skali 2 lat. Należy więc założyć takąewentualność. A ja nie lubię komplikować sobie życia. > > > I właśnie dlatego nie chcę się żenić > > > Daj te posty do poczytania swojej A... > Ale moja A. te wszystkie argumenty słyszy za każdym razem, kiedy porusza temat małżeństwa... > > > I też go tak nie traktuję. Ale wybiegając w przyszłość - widzę, ile czasu > i > > nerwów można sobie zaoszczędzić :) > > A nie widzisz, ile możesz stracić? > Czy potencjalna utrata Twojej A. nie jest dla Ciebie za wysoką ceną? Jeśli małżeństwo miałoby być jedynym powodem, dla którego A. miałaby być ze mną - to taka strata byłaby dość łatwa do strawienia. Na szczęście tak nie jest. I jest nam ze sobą dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 11:34 lupus76 napisał: > W moim też taie są. Ale mało... OK, być może. > Ryzyko wynosi mniej więcej 33% w skali 2 lat. Należy więc założyć > takąewentualność. A ja nie lubię komplikować sobie życia. Ok, po prostu nie ufasz sobie. Ani potencjalnej połowicy... > Ale moja A. te wszystkie argumenty słyszy za każdym razem, kiedy porusza temat > małżeństwa... To co innego - usłyszeć a mieć napisane przed nosem... A skoro mówisz, ze "za każdym razem", to rozumiem, ze ona o tym myśli... Szkoda dziewczyny, no - ale to Wasz zwiazek. > Jeśli małżeństwo miałoby być jedynym powodem, dla którego A. miałaby być ze > mną - to taka strata byłaby dość łatwa do strawienia. Na szczęście tak nie > jest. I jest nam ze sobą dobrze :) ;) Wykrecasz kota ogonem. Myślę, ze ona podchodzi do tego deko inaczej - zresztą można to wywnioskować z postów dziewczyn na forum typu "czemu on nie chce sie zenic".. Ciekawe, gdyby taki facet - np. TY - powiedział swojej dziewczynie "nie ożenię się, poroniony pomysł, a jak Ci się nie podoba, to do widzenia. Nie będę żałował", to czy ten związek zyskałby na trwałości i sile uczucia... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 12:46 ewik_75 napisała: > > > > Ok, po prostu nie ufasz sobie. Ani potencjalnej połowicy... Ufam. Co nie znaczy, ze nie należy sobie zostawić wentyla bezpieczeństwa. > > > > Ale moja A. te wszystkie argumenty słyszy za każdym razem, kiedy porusza > temat > > małżeństwa... > > To co innego - usłyszeć a mieć napisane przed nosem... W sensie, że na forum? > A skoro mówisz, ze "za każdym razem", to rozumiem, ze ona o tym myśli... Był taki krótki czzas, kiedy myślała, że to moja fanaberia. Teraz już wie, że to część mnie... > Szkoda dziewczyny, no - ale to Wasz zwiazek. Wiesz, ona nie wygląda na nieszcześliwą. Ale pożałować zawsze możesz :P > > > Jeśli małżeństwo miałoby być jedynym powodem, dla którego A. miałaby być > ze > > mną - to taka strata byłaby dość łatwa do strawienia. Na szczęście tak ni > e > > jest. I jest nam ze sobą dobrze :) > > > ;) Wykrecasz kota ogonem. > Myślę, ze ona podchodzi do tego deko inaczej - zresztą można to wywnioskować z > postów dziewczyn na forum typu "czemu on nie chce sie zenic".. Duża część tych postów zaczyna się od słów "Moje koleżanki mają już mężów a ja jeszcze nie". Jak to rozumieć??? > > Ciekawe, gdyby taki facet - np. TY - powiedział swojej dziewczynie "nie ożenię > się, poroniony pomysł, a jak Ci się nie podoba, to do widzenia. Tak właśnie powiedziałem :) Nie będę > żałował", To byłoby kłamstwo, bo bym żałował. to czy ten związek zyskałby na trwałości i sile uczucia... Zyskać może nie zyskał, ale też nie stracił :) Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:43 Bo faceci to dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
toska26 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:45 Ja jestem z moim N. pol roku. Slub zaplanowany za kolejne 5 miesiecy :). Ja sie waham czy nie poczekac jeszcze kolejnych paru, moj N. chce teraz - bardzo mocno :). Nie odpowiem Ci na to pytanie - moj jest tego przeciwienstwem :). Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 13:56 atat54 napisała: > Załóżmy, że związek trwa 2,5 roku, wszystko jest ok., facet twierdzi, że chce > być z tą dziewczyną ale nie chce się żenić! Mówi, że taki układ mu odpowiada! > Co o tym sądzić? Chyba tyle, że taki układ mu odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
yummy_mummy2 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02 Po prostu nie jest gotowy. Ale ja tam nie mialam takiego problemu- bo po roku zwiazku moj facet mi sie oswiadczyl, i wzielismy slub:) Odpowiedz Link Zgłoś
monika_04 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:02 A po co się ma żenić jeśli: mieszka się razem ,prowadzi wspólne gospodarstwo i jest wspólne łoże. Kobieta ma obowiązki żony bez jej praw. Jemu dobrze i wygodnie, a czy hipotetyczna "ona" zadowolona? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:10 monika_04 napisała: > A po co się ma żenić jeśli: mieszka się razem ,prowadzi wspólne gospodarstwo i > jest wspólne łoże. Kobieta ma obowiązki żony bez jej praw. Jemu dobrze i > wygodnie, a czy hipotetyczna "ona" zadowolona? Jakie są "obowiązki żony" bo to ciekawe sie robi...????? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:11 Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:12 mala_mee napisała: > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte. Ty weeeeeeź bo się jeszcze chłopak autorce oświadczy;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:13 Ale z tego co wyczytałam to autorka juz zajęta. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:15 mala_mee napisała: > Ale z tego co wyczytałam to autorka juz zajęta. No ale facet nie chce sie żenić:DDD Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:13 mala_mee napisała: > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte. To to są obowiązki?? ja myślałem że te co tak robią to to lubia po prostu... nie wiedziałem że to jest obowiązkowe... Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:14 na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał nie oddałabym Ci nerki jakbyś potrzebował.. :p Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:17 butterflymk napisała: > na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał Nie będzie miał bo już miał;P > nie oddałabym Ci nerki jakbyś potrzebował.. :p Kupi sobie;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:21 izabellaz1 napisała: > butterflymk napisała: > > > na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał > > Nie będzie miał bo już miał;P Ja Ciebie bardzo Iza przepraszam. To że akurat nie jestem w nastroju małżeńsko-zakochaniowym nie znaczy że nigdy... :D nie rób mi tu czarnego PRa Za tydzień mija mi rok od rozwodu wiec można założyć że przerwa techniczna kiedyś sie skończy :D Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25 trypel napisał: > izabellaz1 napisała: > > > butterflymk napisała: > > > > > na miejscu twojej żony której nigdzy nie będziesz miał > > > > Nie będzie miał bo już miał;P > > > Ja Ciebie bardzo Iza przepraszam. To że akurat nie jestem w nastroju > małżeńsko-zakochaniowym nie znaczy że nigdy... :D nie rób mi tu czarnego PRa > Za tydzień mija mi rok od rozwodu wiec można założyć że przerwa techniczna > kiedyś sie skończy :D W takim razie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!;PPPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:26 izabellaz1 napisała: > W takim razie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!;PPPPPPP > > Typowa Kobieta! Ze skrajności w skrajność :D Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:28 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > W takim razie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!;PPPPPPP > > > > > > Typowa Kobieta! Ze skrajności w skrajność :D Na dole radzisz mi żebym udała sie do endokrynologa;PPP Typowy Facet! Echhh to niezdecydowanie;PPPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:32 izabellaz1 napisała: > Na dole radzisz mi żebym udała sie do endokrynologa;PPP To Ty niby ta żona jesteś???? > Typowy Facet! Dzięki po raz drugi :P > Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:33 To już po szubienniczce było widać... Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:33 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > Na dole radzisz mi żebym udała sie do endokrynologa;PPP > > To Ty niby ta żona jesteś???? A niby co??? Łaj not??? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:35 izabellaz1 napisała: > A niby co??? Łaj not??? > No bo pytanie było tak bezosobowo zadane :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:37 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > A niby co??? Łaj not??? > > > No bo pytanie było tak bezosobowo zadane :) Teraz to już jestem bezosobowa buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu Ani kobieta ani mężczyzna...jakaś chybryda...chlip Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:40 izabellaz1 napisała: > > Ani kobieta ani mężczyzna...jakaś chybryda...chlip > > Hybryda chyba lepsza, niż hetera, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:46 izabellaz1 napisała: > > nie oddałabym Ci nerki jakbyś potrzebował.. :p > > Kupi sobie;PPP Albo wygra w reality show ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 07:47 ewik_75 napisała: >> > Albo wygra w reality show ;))) No chyba, że Ziobro zwoła konferencjęprasową. Wtedy będzie całkowity brak nerek do przeszczepów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 08:57 lupus76 napisał: > No chyba, że Ziobro zwoła konferencjęprasową. Wtedy będzie całkowity brak nerek > > do przeszczepów ;) Jedną już zwołał, niestety... Niech go ktoś, cholera, w imię dobra wyższego trwale zaknebluje.... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 11:04 ewik_75 napisała: > > Jedną już zwołał, niestety... > Niech go ktoś, cholera, w imię dobra wyższego trwale zaknebluje.... > Nie da się. Okazał się być słabym prawnikiem, więc chce na siłę być showmanem doskonałym. Tylko mu nosek na czerwono pomalować, założyć duże buciory i kapelusik... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:26 lupus76 napisał: > > Nie da się. Okazał się być słabym prawnikiem, więc chce na siłę być showmanem > doskonałym. Tylko mu nosek na czerwono pomalować, założyć duże buciory i > kapelusik... I trójkącik na głowę, fioletowy kombinezonik i damską torebkę. I niech śpiewa "Ja jestem pedałem, właśnie się dowiedziałem " ;))) Kariera murowana. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:39 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > I trójkącik na głowę, fioletowy kombinezonik i damską torebkę. > > I niech śpiewa "Ja jestem pedałem, właśnie się dowiedziałem " ;))) > > Kariera murowana. Myślę, że do niego bardziej pasue Lady Pank "Mniej, niż zero" Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:51 lupus76 napisał: > > Myślę, że do niego bardziej pasue Lady Pank "Mniej, niż zero" To byłby hit youtube ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:15 A ja myslałam, że Ty wiesz już wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:17 ja nic nie wiem ale tu się wciąż dowiaduje ciekawych rzeczy - kurcze nigdy nie znałem żadnej żony co by tak gotowała, prała i pod nos podtykała... wiec czytam jak literaturę s-f... ;P Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:18 trypel napisał: > nigdy nie > znałem żadnej żony co by tak gotowała, prała i pod nos podtykała Ale co? Pranie czy gotowanie podtykała??? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:19 bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:20 mala_mee napisała: > bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy. Mala_mee, co Ty chcesz, coby Trypel nam się zajechał na amen??? Za co Ty go tak nie lubisz??? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23 No co Ty, ja go bardzo lubię :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:22 mala_mee napisała: > bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy. Myślisz, że się skusi na taki horror po raz drugi...nie mówię już o piątym!:DDD Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25 izabellaz1 napisała: > mala_mee napisała: > > > bo miałeś dopiero jedną. Jak już będziesz miał piatą to pogadamy. > > Myślisz, że się skusi na taki horror po raz drugi...nie mówię już o piątym!:DDD > Do trzech razy sztuka. Moze kiedys trafie na taką co potrafi coś ugotować i sam przynajmniej sobie coś wypierze :D Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:27 trypel napisał: > Do trzech razy sztuka. Moze kiedys trafie na taką co potrafi coś ugotować i sam > przynajmniej sobie coś wypierze :D No Kochanieńki wtedy wpadniesz po uszy;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34 izabellaz1 napisała: > No Kochanieńki wtedy wpadniesz po uszy;PPP > > A kto mówi że to bedzie złe? To że na razie nie chce nie znaczy że tak bedzie zawsze :) na razie małżeństwo wywołuje we mnie odruch wymiotny, dreszcze, podnosi temperaturę ciała i sprawia że zaczynam sie jąkać. Ale z czasem pewnie zacznie mi brakować budzenia sie rano obok kochanej kobiety i wspólnych sniadań na tarasie :) w Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39 trypel napisał: > na razie małżeństwo wywołuje we mnie odruch wymiotny, dreszcze, > podnosi temperaturę ciała i sprawia że zaczynam sie jąkać. No gdyby nie ten odruch wymiotny to byłyby całkiem atrakcyjne odruchy;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:16 trypel napisał: > mala_mee napisała: > > > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte. > > To to są obowiązki?? ja myślałem że te co tak robią to to lubia po prostu... ni > e > wiedziałem że to jest obowiązkowe... Widzisz jak Ty mało o świecie jeszcze wiesz dzieciaku;PPP? Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 19:43 mala_mee napisała: > Posprzatane, poprane, pogotowane i jeszcze wszystko pod nos podetnknięte. Co takiego ??? Autorka nie napisała nic takiego! A jeśli tak jest, to - droga autorko wątku - serdecznie Cię namawiam do podziału obowiązków. Bo jeśli tak by to miało wyglądać to robisz z siebie robota wieloczynnościowego zamiast atrakcyjnej kobiety. Żona czy nie-żona - partnerski związek to podstawa... Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:12 trypel napisał: > monika_04 napisała: > > > A po co się ma żenić jeśli: mieszka się razem ,prowadzi wspólne gospodars > two i > > jest wspólne łoże. Kobieta ma obowiązki żony bez jej praw. Jemu dobrze i > > wygodnie, a czy hipotetyczna "ona" zadowolona? > > Jakie są "obowiązki żony" bo to ciekawe sie robi...????? Głowa Jej nie może boleć częściej jak raz w tygodniu:PPP Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:14 No jak to jakie? Wydawaćzarobione przez męża pieniążki, chodzić do solarium, planować remont w taki sposób, żeby męża szlag trafił, chwalićsięprzed kolezankami kłapouchym mężem i najcudowniejszym pod słońcem potomstwem, chodzić na fitness, plotkować... uff sporo tego. Ja bym chyba nie podołał :) Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:16 .. w przerwie na lunch pomiędzy solarium i zakupami bym przybiegała do męzulka do pracy zrobić mu lodzika :) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:18 butterflymk napisała: > .. w przerwie na lunch pomiędzy solarium > i zakupami bym przybiegała do męzulka do pracy zrobić mu lodzika :) Do tego nie trzeba małżeństwa ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:20 No własnie, teraz nie trzeba. Kiedys było to nie do pomyślenia!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:22 mala_mee napisała: Kiedys było to nie do pomyślenia!!!!! A teraz to ludzie się tak bardzo niepoprawne poiltycznie porobiły, że nie tylko myślą, ale na tym myśleniu nie poprzestają :P Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23 mala_mee napisała: > No własnie, teraz nie trzeba. Kiedys było to nie do pomyślenia!!!!! Robienie lodzika czy solarium?? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25 Ponieważ solarium nie było to odpowiedz sama się nasuwa... Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23 a co to ? obcemu facetowi nie będe nic robić że się uważa za mojego faceta ub narzeczonego czy tym podobne tylko mojemu mężowi :) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:25 butterflymk napisała: > a co to ? obcemu facetowi nie będe nic robić > że się uważa za mojego faceta ub narzeczonego czy tym podobne > tylko mojemu mężowi :) Alez Motylku - ja nie jestem do końca przekonany, żebym chciał, żebyś Ty... ;P Odpowiedz Link Zgłoś
butterflymk Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:27 żebym ja co....? bo nie rozumiem :p p.s. nie wiesz co dobre :PPP Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:29 butterflymk napisała: > p.s. nie wiesz co dobre :PPP Oj wiem :D!!! Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:20 lupus76 napisał: > No jak to jakie? > Wydawaćzarobione przez męża pieniążki, chodzić do solarium, planować remont w > taki sposób, żeby męża szlag trafił, chwalićsięprzed kolezankami kłapouchym > mężem i najcudowniejszym pod słońcem potomstwem, chodzić na fitness, > plotkować... uff sporo tego. Ja bym chyba nie podołał :) Ty to wredny wilk jesteś;P A co w przypadku kiedy: - żona wydaje zarobione przez siebie pieniądze; - nie chodzi do solarium - nie chwali się kłapouchym ani potomstwem - nie chodzi na fitness - nie plotkuje;PPP? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:22 Jest facetem???? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23 mala_mee napisała: > Jest facetem???? buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu chli chlip <idzie wiązać sznurek pod szubieniczkę> Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:23 izabellaz1 napisała: >> Ty to wredny wilk jesteś;P Dziękuję, dawno już nikt nie sprawił mi tak urokliwego komplementu :) > A co w przypadku kiedy: > - żona wydaje zarobione przez siebie pieniądze; > - nie chodzi do solarium > - nie chwali się kłapouchym ani potomstwem > - nie chodzi na fitness > - nie plotkuje;PPP? > To znaczy, że musi się udać do endokrynologa, bo powoli staje się mężem :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:26 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > >> Ty to wredny wilk jesteś;P > > Dziękuję, dawno już nikt nie sprawił mi tak urokliwego komplementu :) Siem cieszem jak cholera;PPP > > A co w przypadku kiedy: > > - żona wydaje zarobione przez siebie pieniądze; > > - nie chodzi do solarium > > - nie chwali się kłapouchym ani potomstwem > > - nie chodzi na fitness > > - nie plotkuje;PPP? > > > To znaczy, że musi się udać do endokrynologa, bo powoli staje się mężem :) buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu chlip chlip <skręca dalej sznurek pod szubieniczkę> Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:28 izabellaz1 napisała: > <skręca dalej sznurek pod szubieniczkę> > No co Ty??? Nie wieszaj mnie tak od razu!!! Pamiętaj - pozytywna energia :)) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:29 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > <skręca dalej sznurek pod szubieniczkę> > > > No co Ty??? Nie wieszaj mnie tak od razu!!! Pamiętaj - pozytywna energia :)) buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu chlip chlip Ta szubieniczka to dla mnie jest buuuuuuuuuuuuuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:30 izabellaz1 napisała: > Ta szubieniczka to dla mnie jest buuuuuuuuuuuuuuuuu > Ale czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:31 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > > Ta szubieniczka to dla mnie jest buuuuuuuuuuuuuuuuu > > > Ale czemu? Bo powyższa lista to był mój opis buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:33 izabellaz1 napisała: > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować... Ja też. Prać i prasować też. I co z tego??? > > Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować... > Ja też. Prać i prasować też. I co z tego??? No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z przyjaciółmi...chlip chlip Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:38 izabellaz1 napisała: > lupus76 napisał: > > > izabellaz1 napisała: > > > > > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować... > > Ja też. Prać i prasować też. I co z tego??? > > No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z > przyjaciółmi...chlip chlip > > Yyyyy może wpadniesz z koszyczkiem, a ja coś dobrego upichcę :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:41 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > > lupus76 napisał: > > > > > izabellaz1 napisała: > > > > > > > Dla pocieszenia powiem tylko, że umiem gotować... > > > Ja też. Prać i prasować też. I co z tego??? > > > > No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z > > przyjaciółmi...chlip chlip > > > > > Yyyyy może wpadniesz z koszyczkiem, a ja coś dobrego upichcę :) Chyba nie zdążę...stoję pod szybieniczką...chlip Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:43 izabellaz1 napisała: > > > > > > No to już nic mi nie pomoże...biedny mój los. Czas pożegnać się z > > > przyjaciółmi...chlip chlip > > > > > > > > Yyyyy może wpadniesz z koszyczkiem, a ja coś dobrego upichcę :) > > Chyba nie zdążę...stoję pod szybieniczką...chlip > > Leżysz i krwawisz. Wilk przegryzł Ci ścięgna. A Teletubisie mówią pa-pa Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:44 lupus76 napisał: > Leżysz i krwawisz. Wilk przegryzł Ci ścięgna. Gdyby to był prawdziwy wilk to jeszcze zlizałby krew z kostek;PPP > A Teletubisie mówią pa-pa Papa Tinky Winky;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:27 Cóż za jednomyślnośc!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:30 mala_mee napisała: > Cóż za jednomyślnośc!!!! Jednomyślna diagnoza od dwojga lekarzy uprawdopodabnia wstępne rozpoznanie :P Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:32 lupus76 napisał: > mala_mee napisała: > > > Cóż za jednomyślnośc!!!! > > Jednomyślna diagnoza od dwojga lekarzy uprawdopodabnia wstępne rozpoznanie :P <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubieniczce> Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34 izabellaz1 napisała: >> > <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubieniczce> > > <wilk poobgryzał jej kostki, kiedy była tuż-tuż przy szafocie. Teraz nie da rady się powiesić> :P Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:36 lupus76 napisał: > izabellaz1 napisała: > > >> > > <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubieniczce> > ; > > > > > <wilk poobgryzał jej kostki, kiedy była tuż-tuż przy szafocie. Teraz nie da > > rady się powiesić> :P No właśnie da;(;(;( Ten wilk tylko przyśpieczył smętny krok i zrobił się galop. A tak chciałam wolno do tej szybieniczki iść...a nóż bym się rozmysliła...teraz już nie ma odwrotu...chlip chlip Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39 izabellaz1 napisała: > lupus76 napisał: > > > izabellaz1 napisała: > > > > >> > > > <idzie smętnym krokiem zawiesić sznurek z pętelką na szubienicz > ce> > > ; > > > > > > > > <wilk poobgryzał jej kostki, kiedy była tuż-tuż przy szafocie. Teraz > nie da > > > > rady się powiesić> :P > > No właśnie da;(;(;( Ten wilk tylko przyśpieczył smętny krok i zrobił się galop. > A tak chciałam wolno do tej szybieniczki iść...a nóż bym się rozmysliła...teraz > już nie ma odwrotu...chlip chlip > Jak wilk gryzie po ścięgnach przy kostkach, to się szybciej wykrwawisz, niż powiesisz :) No chyba, że windows wytnie Ci numer i jednak będziesz wisieć :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:42 lupus76 napisał: > Jak wilk gryzie po ścięgnach przy kostkach, to się szybciej wykrwawisz, niż > powiesisz :) Ja tam zdolna chwilami bywam...chlip chlip Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:34 Mam nadzieję, że nie jesteś lekarzem bo jak jesteś to zakocham się od razu... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:37 mala_mee napisała: > Mam nadzieję, że nie jesteś lekarzem bo jak jesteś to zakocham się od razu... Yyyyy nie nie jestem /ostatni zdobyty "zawód" - socjolog/. Ale pracuję w służbie zdrowia :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39 No to dobrze, już się bałam. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:39 mala_mee napisała: > No to dobrze, już się bałam. Mnie??????? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:40 Nie, Ciebie nie ale nie potrzebne mi teraz nieszczęsliwa miłość. A ponieważ Ty zajęty, to byłaby nieszczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:42 mala_mee napisała: > Nie, Ciebie nie ale nie potrzebne mi teraz nieszczęsliwa miłość. A ponieważ Ty > zajęty, to byłaby nieszczęśliwa. Aaaaaaaa No koniec na dziś. Teletubisie mówią pa-pa :) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 14:43 lupus76 napisał: > mala_mee napisała: > > > Nie, Ciebie nie ale nie potrzebne mi teraz nieszczęsliwa miłość. A poniew > aż > Ty > > zajęty, to byłaby nieszczęśliwa. > Aaaaaaaa > No koniec na dziś. Teletubisie mówią pa-pa :) Pa Tinky;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:12 Faceci nie chcą się żenić, bo wtedy stają się Żonatymi. I wtedy potencjalnie tracą na atrakcyjności (cytaty z forum K- "ja bym nigdy nie mogła z żonatym", "jak widzę żonatego to wiem, że to nie ma sensu" itp.). :-) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:18 Jeden, którego znam i który nie chce się żenić powiedział, że musi mieć furtkę. Odpowiedz Link Zgłoś
tracer81 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 15:56 To,że faceci nie chcą się zenić, to wina kobiet głównie. Naukowo udowodnione, iż po ślubie większości kobiet znacznie spada libido, natomoast męskie przeważnie pozostaje takie same. Więc mężczyzna nie dość, że ze ślubu nie ma żadnych korzyści, to ceremonia owa generuje dla niego tylko straty:P Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 19:47 ot MĄDRALA się znalazł :) i to na pewno kawaler :) Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 20:04 czy jak chcesz zjesc czekolade to kupujesz cala fabryke? Odpowiedz Link Zgłoś
owca Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 20:32 bo małżeństwo to 'produkt' dla kobiet daje im poczucie bezpieczeństwa złudne zresztą... Odpowiedz Link Zgłoś
aveler Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 31.05.07, 21:11 A powiedział Ci konkretnie,dlaczego nie chce wziążć ślubu? Ja po roku jego uciekania przed tym tematem i różnych dziwnych odpowiedzi dowiedziałam się że on się boi tego całego zamieszania wokół i to wszystko.Jak się okazało że ja tego też nie potrzebuje to teraz nic nie stoi na przeszkodzie by ślub wziążć. Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 09:15 on twierdzi, że dobrze jest tak jak jest, narazie nie chce się żenić i nie wie czy kiedykolwiek będzie chciał. Dwa tygodnie temu kazał mu sie wyprowadzić i mam nadzieję, że jutro to zrobi. Taki sprawa ciągnie się już 4 miesiące, myślała, że może przemyśli sprawę, ale jednak nic sie nie zmieniło. Dwa tygodnie temu kazał mu sie wyprowadzić i mam nadzieję, że jutro to zrobi. Niech sobie życie układa jak chce! Nie mam już na to siły Odpowiedz Link Zgłoś
autenty1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 10:17 '''po co ma się żenić, jeśli mieszka z dziewczyną i żyje jakby byli małżeństwem? to jest po części wina kobiet, że za wczasu obnażają się (w przenośni i dosłownie) przed partnerami, tak że stają się dla nich mało interesujące, żeby nie powiedzieć nudne, więc idą dalej i szukają następnych wrażeń.''' ja-zyje jak w malzenstwie- uwazam ze trafilas w 10000000! Mma juz wszystko- faceta w lozku, codziennie sie widujemy, sypiamy itepitepe (jemy, klocimy0opiekujemy dzieckiem, chodzimy na sacery, mamy wspolny pokoj..) i mi sie do slubu nie spieszy-bo slub dla nas to juz tylko formalnosc, paierek-my mamy jzu swoj slub codziennie Odpowiedz Link Zgłoś
atat54 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 10:23 zgadzam się z Tobą, że ślub to tylko papier, Ty masz rodzinę bez ślubu ja też chcę ją mieć - ale ten mój chłop nie chce dzieci !!!przynajmniej narazie a mamy już po 30 lat !!!! na co mam czekać???? a później to może być już za późno Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 01.06.07, 10:29 atat54 napisała: ale ten mój chłop nie chce dzieci !!!przynajmniej narazie a mamy > > już po 30 lat !!!! na co mam czekać???? a później to może być już za późno Zmień chłopa, bo jak nie chce - to na siłe nie można go zmusić :) Odpowiedz Link Zgłoś
wzr1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 03.06.07, 22:19 Pewnie dostaje dupy bez ślubu co co się bedzie wiązał Odpowiedz Link Zgłoś
obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:33 też jestem ciekawa dlaczego nie chcą.. jeśli chce sie z kimś spędzić resztę życia to myśl o ślubie powinna pojawić się dość szybko.. rozumiem niechęć do ślubu kościelnego (nie każdy jest wierzący) czy do wesela (koszty, niekoniecznie lubiani krewni) ale to szczegóły, które można podpasować pod siebie i zorganizować wszystko tak, żeby było miło może ślub nie jest niezbędny..ale jest to w końcu urocza deklaracja i czasem przydaje się w codzinneym życiu (choćby dla komfortu dzieci) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 13:43 obca1 napisała: > też jestem ciekawa dlaczego nie chcą.. > jeśli chce sie z kimś spędzić resztę życia to myśl o ślubie powinna pojawić się > dość szybko.. Skąd założenie, że chce się spędzić resztę życia? Dlaczego miłość należy rozumieć tylko jako coś, co istnieje po grób, a nie tylko czas jakiś? > > może ślub nie jest niezbędny.. Ja zaryzykowałbym twierdzenie, że jest zbędny. ale jest to w końcu urocza deklaracja Zależy, jak dla kogo. i czasem przydaje się w codzinneym życiu (choćby dla komfortu dzieci) Lepiej nie dawać tego komfortu kobiecie. Żeby po x latach nie okazało się, że komfortowo wzrastające dzieci nie są owocem miłości małżeńskiej.... > Odpowiedz Link Zgłoś
obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:03 jak kochać to po grób :) a związek to zarówno przyjemność jak i pewna odpowiedzialność..zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem wszystko zależy oczywiście od priorytetów.. ale miłość bez żadnej przyszłosci, bez przekonania, że chce się z kimś spędzić jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm..trochę mi to pachnie zwykłym strachem i asekuracją :) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:09 obca1 napisała: > jak kochać to po grób :) Jak kochać - to tu i teraz. Beż żadnych fochów :) > > a związek to zarówno przyjemność jak i pewna odpowiedzialność.. Nie pewna - duża :) zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem A jak nie chcą??? > > wszystko zależy oczywiście od priorytetów.. Właśnie > ale miłość bez żadnej przyszłosci, Ilu ludzi - tyle wizji przyszłości. bez przekonania, że chce się z kimś spędzić > jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm.. Z żadną kobietą nie mioałem tej pewności. I do teraz nie mam. trochę mi to pachnie zwykłym strachem > i asekuracją :) A czegóż siętu bać. A asekuracja jest jak najbardziej na miejscu. Świadczy o inteligencji :) Odpowiedz Link Zgłoś
obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 14:26 > Jak kochać - to tu i teraz. Beż żadnych fochów :) jakich fochów? miłość to pewność, że bycie z tą osobą jest spełnieniem Twoich najpiękniejszych snów :) i pewność, że to "tu i teraz" ma trwać do końca świata :) > > a związek to zarówno przyjemność jak i pewna odpowiedzialność.. > > Nie pewna - duża :) małżeństwo jednoznacznie pokazuje, że mężczyzna nie boi się tej odpowiedzialności :) > zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem > > A jak nie chcą??? to nie mają ..chyba, że wpadną ;) > bez przekonania, że chce się z kimś spędzić > > jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm.. > > Z żadną kobietą nie mioałem tej pewności. I do teraz nie mam. może to wyjasnia skąd te wszystkie pytania ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 11:03 obca1 napisała: > > Jak kochać - to tu i teraz. Beż żadnych fochów :) > > jakich fochów? Normalnych (albo i nie). Takich, jak to babeczki potrafią strzelać :) miłość to pewność, że bycie z tą osobą jest spełnieniem Twoich n ajpiękniejszych snów :) Ja niestety nie pamiętam snów :( i pewność, że to "tu i teraz" ma trwać do końca świata No właśnie, to jest bardzo kobiecy punkt widzenia. I dlatego mężczyźni nie chcą się żenić. >> małżeństwo jednoznacznie pokazuje, że mężczyzna nie boi się tej odpowiedzialności :) A kto tu mówi o strachu. Po prostu myślący facet po przeanalizowaniu potencjalnych zysków i strat daje sobie siana... > > > zwłaszcza gdy ludzie chcą mieć też rodzinę, dzieci, układać życie razem > > > > A jak nie chcą??? > > to nie mają ..chyba, że wpadną ;) Wpadka nie oznacza wspólnej przyszłości. Często oznacza wręcz wojnę. > > Z żadną kobietą nie mioałem tej pewności. I do teraz nie mam. > > może to wyjasnia skąd te wszystkie pytania ;) Kobiety same cięzko pracują, zeby takie pytania stawiać :) > Odpowiedz Link Zgłoś
obca1 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 14:00 > Ja niestety nie pamiętam snów :( > i pewność, że to "tu i teraz" ma trwać do końca świata > > No właśnie, to jest bardzo kobiecy punkt widzenia. I dlatego mężczyźni nie chcą się żenić. dlatego, że są dla swojej kobiety wspaniali..niemal doskonali? :) no nie żartuj > Wpadka nie oznacza wspólnej przyszłości. Często oznacza wręcz wojnę. ja nic o tym nie pisałam :) jeśli ludzie są w nieoficjalnym związku, kochają się i wpadną to raczej nie będzie wielka tragedia..no chyba, że darzą wszystkie dzieci paskudną nienawiścią ale, że się nie ucieszą w to nie wątpię.. może z czasem zobaczą, że jednak są jakieś plusy > Kobiety same cięzko pracują, zeby takie pytania stawiać :) dlatego, że inaczej patrzą na tą kwestię? i powinny zaakceptować, że ślubu nie będzie chociaż by chciały? :) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 13:26 obca1 napisała: > > No właśnie, to jest bardzo kobiecy punkt widzenia. I dlatego mężczyźni ni > e chcą się żenić. > > dlatego, że są dla swojej kobiety wspaniali..niemal doskonali? :) > no nie żartuj No nie żartuję. I w tym miejscu - nie kumam :( > > > Wpadka nie oznacza wspólnej przyszłości. Często oznacza wręcz wojnę. > > ja nic o tym nie pisałam :) jeśli ludzie są w nieoficjalnym związku, kochają si > ę i wpadną to raczej nie będzie wielka tragedia..no chyba, że darzą wszystkie d > zieci paskudną nienawiścią > ale, że się nie ucieszą w to nie wątpię.. może z czasem zobaczą, że jednak są j > akieś plusy Jakieś plusy są na pewno. Tyle, ze - w mojej ocenie więcej jest minusów... > > > Kobiety same cięzko pracują, zeby takie pytania stawiać :) > > dlatego, że inaczej patrzą na tą kwestię? Inaczej i chyba ciut bardziej agresywnie. i powinny zaakceptować, że ślubu nie > będzie chociaż by chciały? :) No przecież nie akceptują:) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:00 obca1 napisała: > ale miłość bez żadnej przyszłosci, bez przekonania, że chce się z kimś spędzić > jeszcze tysiące cudownych dni i nocy mhm..trochę mi to pachnie zwykłym strachem > i asekuracją :) a mnie niezdecydowaniem - co zresztą lupus wyzej potwierdził - i wygodnictwem... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:44 ewik_75 napisała: >> > a mnie niezdecydowaniem - co zresztą lupus wyzej potwierdził Brak pewności nie jest równoznaczny niezdecydowaniu :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:58 lupus76 napisał: > > Skąd założenie, że chce się spędzić resztę życia? Dlaczego miłość należy > rozumieć tylko jako coś, co istnieje po grób, a nie tylko czas jakiś? ;) Cudowne Rozumiesz, jak chcesz - Twoje życie. To, jak rozumiesz dany związek determinuje jednak dalsze plany. I tu doszliśmy do sedna - teoretyk z Ciebie, lupus. jeśli kiedyś poznasz kobietę / mężczyznę, z którą/-ym będziesz chciał spędzić resztę swoich nocy i dni, to wtedy wrócimy do tej dyskusji. A teraz sobie kochaj i się nie żeń. a tak w temacie całego postu - w wielowątkowej i wielomiesięcznej dyskusji - w tym często z lupusem właśnie - doszliśmy do tego punktu. I stad wniosek dla was, kobietki - jeśli facet zawziecie mówi "nie" to myśli jak lupus powyżej - definiuje związek jako coś niekoniecznie trwałego, co - jeśli się skończy - nie będzie dla niego stanowić tragedii. Wnioski wyciągać należy samodzielnie ;) > ale jest to w końcu urocza deklaracja > > Zależy, jak dla kogo. Patrz wyżej. Bardzo się cieszę, ze wreszczie dotarliśmy do sedna ;) > Lepiej nie dawać tego komfortu kobiecie. Żeby po x latach nie okazało się, że > komfortowo wzrastające dzieci nie są owocem miłości małżeńskiej.... I raz jeszcze ;) Życzę Ci lupus, zebyś doświadczył kiedyś tego absolutnie nieracjonalnego, abstracyjnego, niewytłumaczalnego uczucia, kiedy się kocha bezwarunkowo, nie zadaje pytań "a co ja z tego będę miał", nie robi zestawienia zysków i strat i ufa... A kochanej w ten sposób kobiecie / mężczyźnie pragnie się dać każdy możliwy komfort, jaki można dać... > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:17 > Życzę Ci lupus, zebyś doświadczył kiedyś tego absolutnie nieracjonalnego, > abstracyjnego, niewytłumaczalnego uczucia, kiedy się kocha bezwarunkowo, nie > zadaje pytań "a co ja z tego będę miał", nie robi zestawienia zysków i strat i > ufa... A kochanej w ten sposób kobiecie / mężczyźnie pragnie się dać każdy > możliwy komfort, jaki można dać... A ja życzę tobie tego co życzysz lupusowi. Żebyś doświadczyła tego uczucia o którym piszesz, bezwarunkowo ufała drugiej osobie, bez podpisów, obietnic składanych przed obcymi osobami, wielokrotnych potwierdzeń słownych, formalizmu. Po prostu zaufania Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:21 silic napisał: > A ja życzę tobie tego co życzysz lupusowi. (...) Po prostu zaufania Dziękuję, już mam. bez zaufania nie wyszłabym za mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 09:56 ewik_75 napisała: ? > > ;) Cudowne > Rozumiesz, jak chcesz - Twoje życie. > > To, jak rozumiesz dany związek determinuje jednak dalsze plany. > I tu doszliśmy do sedna - teoretyk z Ciebie, lupus. > > jeśli kiedyś poznasz kobietę / mężczyznę, z którą/-ym będziesz chciał spędzić > resztę swoich nocy i dni, to wtedy wrócimy do tej dyskusji. > > A teraz sobie kochaj i się nie żeń. > > > a tak w temacie całego postu - w wielowątkowej i wielomiesięcznej dyskusji - w > tym często z lupusem właśnie - doszliśmy do tego punktu. > > I stad wniosek dla was, kobietki - jeśli facet zawziecie mówi "nie" to myśli > jak lupus powyżej - definiuje związek jako coś niekoniecznie trwałego, co - > jeśli się skończy - nie będzie dla niego stanowić tragedii. > > Wnioski wyciągać należy samodzielnie ;) > No! Hip-hip hurra!!! > > ale jest to w końcu urocza deklaracja > > > > Zależy, jak dla kogo. > > Patrz wyżej. > Bardzo się cieszę, ze wreszczie dotarliśmy do sedna ;) > Ja też :) > > Lepiej nie dawać tego komfortu kobiecie. Żeby po x latach nie okazało się > , że > > komfortowo wzrastające dzieci nie są owocem miłości małżeńskiej.... > > I raz jeszcze ;) > > Życzę Ci lupus, zebyś doświadczył kiedyś tego absolutnie nieracjonalnego, Dlaczego źle mi życzysz? Ja nie chcę być w żadnym momemencie swojego życia nieracjonalny... nie robi zestawienia zysków i strat Ja jednak pozwolę sobie ze szkiełkiem i okiem wybierać to, co dla mnie dobre. > ufa... A kochanej w ten sposób kobiecie / mężczyźnie pragnie się dać każdy > możliwy komfort, jaki można dać... Mojej A. I tak chce dać możliwie najwyższy komfort. Co nie znaczy, że mam ochotę sankcjonować cokolwiek by law... > > > > > > > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 12:21 lupus76 napisał: > Dlaczego źle mi życzysz? Wręcz przeciwnie... > Mojej A. I tak chce dać możliwie najwyższy komfort. Zdaje się, ze jednak NIE. Coś wyzej pisałeś o trzaskaniu drzwiami w temacie małżeństwa... Tak więc NIE CHCESZ dać jej całego możliwego komfortu. Widać - to jeszcze nie to.. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 13:11 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > Dlaczego źle mi życzysz? > > Wręcz przeciwnie... Pozwolę sobie utrzymać moje zdanie. Źle mi życzysz. > > > > Mojej A. I tak chce dać możliwie najwyższy komfort. > > Zdaje się, ze jednak NIE. Coś wyzej pisałeś o trzaskaniu drzwiami w temacie > małżeństwa... > Tak więc NIE CHCESZ dać jej całego możliwego komfortu. > Widać - to jeszcze nie to.. > Powtarzam - chcę dać najwyższy możliwy komfort. Małżeństwo jest wbrew mmie - więc jest oczywistym, ze nie wchodzi w grę. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:53 lupus76 napisał: > Powtarzam - chcę dać najwyższy możliwy komfort. Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego. >Małżeństwo jest wbrew mmie - > więc jest oczywistym, ze nie wchodzi w grę. A więc chcesz jej dać to, co Tobie pasuje ;) To racjonalne, trzeba przyznać..... I wygodne - dla Ciebie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:37 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > >> > Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego. Nie dam tego, czego dać nie mogę:) > > > A więc chcesz jej dać to, co Tobie pasuje ;) Chce jej daćnajwięcej, ile mogę :) > To racjonalne, trzeba przyznać..... mówiłem, ze serce z mózgiem u mnie zawsze weźmie w skórę :) > I wygodne - dla Ciebie ;) Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 15:26 lupus76 napisał: > > Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego. > > Nie dam tego, czego dać nie mogę:) Możesz, ale nie chcesz. Słowem - nieprawdą jest, ze "chcesz jej dać najwyzszy mozliwy komfort" > mówiłem, ze serce z mózgiem u mnie zawsze weźmie w skórę :) > > I wygodne - dla Ciebie ;) > > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem... ;) naciągane... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 08:03 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > > Ha! Dla niej najwyższy możliwy to małżeństwo. Nie dasz jej tego. > > > > Nie dam tego, czego dać nie mogę:) > > > Możesz, ale nie chcesz. > Słowem - nieprawdą jest, ze "chcesz jej dać najwyzszy mozliwy komfort" Nie mogę. To jest silniejsze ode mnie :) > > > mówiłem, ze serce z mózgiem u mnie zawsze weźmie w skórę :) > > > I wygodne - dla Ciebie ;) > > > > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem... > > ;) naciągane... > Realne ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 11:17 lupus76 napisał: > > Możesz, ale nie chcesz. > > Słowem - nieprawdą jest, ze "chcesz jej dać najwyzszy mozliwy komfort" > > Nie mogę. To jest silniejsze ode mnie :) Ahaa... ;) Akurat... ;) > > > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekiem... > > > > ;) naciągane... > > > Realne ;) Tym bardziej smutne... No, ale to Wasz wybór... A tak BTW - nie zadajesz sobie czasem pytania, "czy kiedyś nie będę tego żałował?" Bo jeśli chodzi np.. o dzieci - to w obliczu rozkoszy i możliwości oferowanych przez komsumpcyjny świat i tryb życia nie ma w zasadzie żadnych racjonalnych przesłanek do rozmnażania. Ale czy nie boisz się sytuacji w której kiedyś , w wieku lat 60+, 70+, będąc samotnym człowiekiem nie będziesz zazdrościł znajomym, odwiedzanym przez dzieci? Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli. Tego, że ma ich kto w szpistalu odwiedzić i że mają wnuki, które dają im jakąś abstrakcyjną radość? Tej radości, jaka ponoć towarzyszy pierwszemu wypowiadanemu przez dziecko "tata"? Satysfakcji płynącej z wyjaśniania mu, skąd się bierze tęcza i dlaczego lata samolot? Wiesz, kobiety myślą o tym często w tych właśnie kategoriach. Istnieje powązne ryzyko, że jako samiec niechętny do rozpłodu zostaniesz w końcu sam... Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 08.06.07, 13:36 ewik_75 napisała: >> > Nie mogę. To jest silniejsze ode mnie :) > > Ahaa... ;) > Akurat... ;) > No widzisz! Zrozumiałaś ;P > > > > Dla obojga. Miałaby zatrute życie z nieszczęśliwym człowiekie > m... > > > > > > ;) naciągane... > > > > > Realne ;) > > Tym bardziej smutne... Mnie to nie smuci. Ciebie wobec powyższego też nie powinno. > No, ale to Wasz wybór... Dokładnie. > > A tak BTW - nie zadajesz sobie czasem pytania, "czy kiedyś nie będę tego > żałował?" Zadaję sobie pytanie i odpowiedź brzmi: "Nie nie bedę" > Bo jeśli chodzi np.. o dzieci - to w obliczu rozkoszy i możliwości oferowanych > przez komsumpcyjny świat i tryb życia nie ma w zasadzie żadnych racjonalnych > przesłanek do rozmnażania. Widzisz tu jest jeszcze aspekt wolicjonalny. Nie ma możliwości zapytania tego małego człowieczka, czy chciałby się znaleźć na tym świecie. Co do konsumpcjonizmu - to tu akurat funkcjonuje zasada - im więcej dzieci, tym więcej konsumentów. Już od początku na niemowlakach biznes robią firmy farmaceutyczne (szczepionki), zabawkarskie, producenci wózków, fotelików, kosmetyków, bajek i tp. Bez dzieci nie ma konsumpcyjnego społeczeństwa - to chyba oczywiste. > Ale czy nie boisz się sytuacji w której kiedyś , w wieku lat 60+, 70+, będąc > samotnym człowiekiem nie będziesz zazdrościł znajomym, odwiedzanym przez > dzieci? Po pierwsze: mam nadzieję, że nie dożyję 70-tki. Świat się do tego czasu drastycznie pozmienia, a ja nie lubię być zagubiony w rzeczywistości. Co do odwiedzin - wystarczy, że bedę miał kilku znajomych przyjaciół. To mi w zupełności wystarczy. Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli. Jeśli masz na myśli Boże Narodzenie - to w tym czasie najchętniej zaszyłbym się w jakiejś samotni :) Nienawidzę tej krzątaniny. Tego, że ma ich > kto w szpistalu odwiedzić Nie lubię odwiedzin w szpitalu. Są krępujące. Znacznie lepiej sprawdza się książka. i że mają wnuki, które dają im jakąś abstrakcyjną radość? Tego się nie dowiem. Ale braku nie odczuwam. Ani dyskomfortu tym spowodowanego. To może przez dzieciaki ze świetlicy :) > > Tej radości, jaka ponoć towarzyszy pierwszemu wypowiadanemu przez > dziecko "tata"? Ja w tym nie widzę radości. Raczej oczywistość :) Satysfakcji płynącej z wyjaśniania mu, skąd się bierze tęcza i dlaczego lata > samolot? Niekoniecznie m,usze to tłum aczyćswojemu dziecku. Choć przyznać muszę, że jak komukolwiek uda mi się wytłumaczyć cokolwiek - sprawia mi to radość :) > > Wiesz, kobiety myślą o tym często w tych właśnie kategoriach. > Istnieje powązne ryzyko, że jako samiec niechętny do rozpłodu zostaniesz w > końcu sam... Nie obawiam się tego :) Ale póki ktoś moze miećze mnie pożytek - niech korzysta :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 11:46 lupus76 napisał: > Widzisz tu jest jeszcze aspekt wolicjonalny. Nie ma możliwości zapytania tego > małego człowieczka, czy chciałby się znaleźć na tym świecie. Jak już się pojawia zarodek, to przejawia sporą determinację do przterwania, nawet kosztem organizmu matki... Potrafi "oprzeć się" niekidy nawet srodkom poronnym czy ingerencjom mechanicznym... Pytanie też z goła głupie - odpowiedzieć na tkie pytanie może dopiero ktoś, kto ten swiąt trochę pozna i się o nim dowie, a więc ma te kilkanaście lat... > Co do konsumpcjonizmu - to tu akurat funkcjonuje zasada - im więcej dzieci, tym > > więcej konsumentów. Ja mówię o stronie konsumenta, nie producentów... Dziecko to ograniczenia w sposobie spędzania czasu, podrózach itp., zresztą wszyscy wiemy, o co chodzi.. Już od początku na niemowlakach biznes robią firmy > farmaceutyczne (szczepionki), zabawkarskie, producenci wózków, fotelików, > kosmetyków, bajek i tp. Bez dzieci nie ma konsumpcyjnego społeczeństwa - to > chyba oczywiste. Ja o jednostce - takim np. lupusie76, nie o społeczeństwie. Ktoś, kto nie chce być rodzicem myśłi głównie o sobie, nie o społeczeństwie ;) > > Po pierwsze: mam nadzieję, że nie dożyję 70-tki. Świat się do tego czasu > drastycznie pozmienia, a ja nie lubię być zagubiony w rzeczywistości. ;) Można coś tam na to poradzić; ;) Zmiany mogą być ciekawe iinspirujące. A takie odczucia, jak opisałam wyzej, mogą pojawić się juz wcześniej... Co do > odwiedzin - wystarczy, że bedę miał kilku znajomych przyjaciół. To mi w > zupełności wystarczy. Przyjaciele będą zajęci swoimi rodzinami i swoimi dziećmi.. Albo sami bedą chorzy (np.) i będą wtedy odwiedzani przez swoje dzieci.. > > Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli. > > Jeśli masz na myśli Boże Narodzenie - to w tym czasie najchętniej zaszyłbym > się w jakiejś samotni :) Nienawidzę tej krzątaniny. TERAZ. A za 20,30,4 lat może to wyglądać zupełnie inaczej... Przyjaciele zaproszą Cię do siebie na Wigilię, ale resztę spędzą z rodziną.... > Nie lubię odwiedzin w szpitalu. Są krępujące. DZIŚ nie lubisz. A za 20, 30, 40 lat - ludzie sie zmieniają, podobnie jak ich potrzeby. Obserwacja ludzi wokół prowadzi do wniosku, ze t zmiany potrafią być czasem zaskakujące... > i że mają wnuki, które dają im jakąś abstrakcyjną radość? > > Tego się nie dowiem. Ale braku nie odczuwam. Ani dyskomfortu tym spowodowanego. Ja też nie ;) Ale myślę, ze moge zacząć odczuwać za czas jakiś... Tak, jak dziś nie odczuwam dyskomfrortu z tytułu tego, ze nie założyłam jeszcze funduszu z myślą o przyszłej emeryturze, ale myślę, że jeśli tego szybko nie zrobię, to za lat 30,40 mogę tego gorzko żałować... > Ja w tym nie widzę radości. Raczej oczywistość :) Jedno drugiemu nie przeszkadza. > Niekoniecznie m,usze to tłum aczyćswojemu dziecku. A kto miałby to robić, jeśli nie rodzice? Szkoła tego dobrze nie zrobi.. > Choć przyznać muszę, że jak > komukolwiek uda mi się wytłumaczyć cokolwiek - sprawia mi to radość :) A widzisz ! > Nie obawiam się tego :) Ale póki ktoś moze miećze mnie pożytek - niech > korzysta :) Cóż za pewnośc siebie... Ano - niech korzysta... Póki będziesz atrakcyjn - i obyś był jak najdłużej, jednak bez krzywdzenia kolejnych partnerek, czego Ci życzę .. > Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 11.06.07, 12:37 ewik_75 napisała: > lupus76 napisał: > > > > Jak już się pojawia zarodek, Właśnie, JAK się pojawi. Ja nie próbuję negować biologii :) > Pytanie też z goła głupie - odpowiedzieć na tkie pytanie może dopiero ktoś, kto > > ten swiąt trochę pozna i się o nim dowie, a więc ma te kilkanaście lat... To wynika z konstrukcji ludzkiego umysłu :) To co ja proponuję - należy rozpatrywaćraczej w kategorii abstraktu myślowego, nie realnego bytu biologicznego > > > > Co do konsumpcjonizmu - to tu akurat funkcjonuje zasada - im więcej dziec > i, > tym > > > > więcej konsumentów. > > Ja mówię o stronie konsumenta, nie producentów... > Dziecko to ograniczenia w sposobie spędzania czasu, podrózach itp., zresztą > wszyscy wiemy, o co chodzi.. Można harować na dzieciaka. To też konsumcjonizm :) Wszak naczelną zasadą jest korzystanie z możliwie największej ilości dóbr, nie jest nigdzie napisane jakie to mają być dobra. > > Już od początku na niemowlakach biznes robią firmy > > farmaceutyczne (szczepionki), zabawkarskie, producenci wózków, fotelików, > > > kosmetyków, bajek i tp. Bez dzieci nie ma konsumpcyjnego społeczeństwa - > to > > chyba oczywiste. > > Ja o jednostce - takim np. lupusie76, nie o społeczeństwie. > Ktoś, kto nie chce być rodzicem myśłi głównie o sobie, nie o społeczeństwie ;) No widzisz, a ze mnie taki altruista, że myślę o społeczeństwie, nie o sobie ;P > > > Co do > > odwiedzin - wystarczy, że bedę miał kilku znajomych przyjaciół. To mi w > > zupełności wystarczy. > > Przyjaciele będą zajęci swoimi rodzinami i swoimi dziećmi.. > Albo sami bedą chorzy (np.) i będą wtedy odwiedzani przez swoje dzieci.. A któż powiedział, ze nie mogęmieć młodszych przyjaciół??? > > > > > Świąt spędzanych razem - choćby i pokłócić się mieli. > > > > Jeśli masz na myśli Boże Narodzenie - to w tym czasie najchętniej zaszyłb > ym > > się w jakiejś samotni :) Nienawidzę tej krzątaniny. > > TERAZ. A za 20,30,4 lat może to wyglądać zupełnie inaczej... Nie cierpię Bożego Narodzenia. Z każdym rokiem bardziej :) > Przyjaciele zaproszą Cię do siebie na Wigilię, ale resztę spędzą z rodziną... Otóż marzę o wigilii spędzonej w samotności :) > > > > Nie lubię odwiedzin w szpitalu. Są krępujące. > > DZIŚ nie lubisz. > A za 20, 30, 40 lat - ludzie sie zmieniają, podobnie jak ich potrzeby. > Obserwacja ludzi wokół prowadzi do wniosku, ze t zmiany potrafią być czasem > zaskakujące... > Ale ja sam siebie jeszcze nie zaskoczyłem :) >> > funduszu z myślą o przyszłej emeryturze, ale myślę, że jeśli tego szybko nie > zrobię, to za lat 30,40 mogę tego gorzko żałować... Ja założyłem. i na dodatek kupuję obligacje :) > > > Ja w tym nie widzę radości. Raczej oczywistość :) > > Jedno drugiemu nie przeszkadza. Ale niekoniecznie musi tu zachodzić związek logiczny > > > > Niekoniecznie m,usze to tłum aczyćswojemu dziecku. > > A kto miałby to robić, jeśli nie rodzice? > Szkoła tego dobrze nie zrobi.. > Chodziło mi o to, że dziecko niekoniecznie musi być moje. I niekoniecznie musi to być dziecko :) > > Choć przyznać muszę, że jak > > komukolwiek uda mi się wytłumaczyć cokolwiek - sprawia mi to radość :) > > > A widzisz ! > A widzę :) > > Cóż za pewnośc siebie... > > Ano - niech korzysta... To chyba dobrze, prawda? > Póki będziesz atrakcyjn - i obyś był jak najdłużej, jednak bez krzywdzenia > kolejnych partnerek, czego Ci życzę .. Widzisz - primo: nie traktuję się w kategoriach atrakcyjny-nieatrakcyjny, secundo: żadna przeze mnie nie cierpiała. I moja w tym broszka, żeby tak się to dalej toczyło:) > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
rav107 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 19:30 Tutaj znajdziesz odpowiedź: serwisy.gazeta.pl/cafe/1,57004,1229406.html Kilka kwestii nieco przejaskrawionych, ale poza tym - cała bolesna prawda na talerzu. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 10:51 O właśnie! Sam bym lepiej tego nie ujął :) Odpowiedz Link Zgłoś
julia0001 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 04.06.07, 20:48 Skad takie myslenie ze nie chca sie zenic...? mezczyzni wszyscy z calego swiata?... Odpowiedz Link Zgłoś
krystkaoj Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 05.06.07, 19:57 Jak czytam takie posty to mi od razu krew zalewa. Pewnie to pisza jakies bzdziagwy które szukaja królewicza z bajki a pózniej płacza bo sa same a czas ucieka i narastaja obawy przed staropanieństwem. Mam brata ktory ma 38 lat i "jest starym kawalerem" ale ja za niego z zamknietymi oczami wyszlabym za mąz. Bo jest fajnym facetem i wiem, że byłby super materiałem na męża ale tez wiem, że facet nie ma szczęścia w zyciu bo na swojej drodze zyciowej spotyka same blachary bądz takie cipy ktore leca w pierwwszej kolejnosci na kase. Nie wiedzą, ze kasa może sie szybko skonczyc. Szkoda słow!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 13:54 krystkaoj napisała: > facet nie ma szczęścia w zyciu bo na > swojej drodze zyciowej spotyka same blachary bądz takie cipy ktore leca w > pierwwszej kolejnosci na kase. Nie wiedzą, ze kasa może sie szybko skonczyc. > Szkoda słow!!! Wiesz co, to z kim się wiążemy dużo mówi o nas samych..... tak By the way... Odpowiedz Link Zgłoś
gardenia_nowak Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 14:28 jak zwykle w wątku dominują frazesy i stereotypy. Małżeństwo też może być fajne i dla kobiety i dla faceta. Ja z moim obecnym mężem mieszkałam najpierw 2 lata, decyzja o ślubie jakoś tak naturalnie wynikła z wcześniejszego związku. Ani ja, ani mój mąż nie czujemy się w pętach i okowach, jest tak samo fajnie jak wcześniej. I drodzy chłopcy wątkowi - bywają faceci zadowoleni z małżeństwa. Jesteśmy partnerami, razem zarabiamy, często pracujemy nad wspólnymi projektami, sprzątamy realizując program minimum, gotowanie to frajda więc tego nie liczę. I jest super. A jak ktoś nie chce się żenić? No cóż, najwyraźniej coś mu w podjęciu takiej decyzji przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
napoleo Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 16:03 z twórczości ludowej: nie będę się żenił nie będę się spieszył będę się zalecał i dziewczęta cieszył nie będę się żenił choć mi sto lat minie aż mi się fujarka w obwarzanek zwinie :D Odpowiedz Link Zgłoś
napoleo Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 06.06.07, 16:08 i jeszcze: leci pies przez owies ogonem wywija pewnie nieżonaty wesoła bestyja ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Dlaczego faceci nie chcą się żenić? 09.06.07, 22:40 Dlatego nie chca bo rozwody sa kosztowne. Odpowiedz Link Zgłoś