ginestra Re: ja nie umiem odej 19.09.07, 09:44 Łucjo, nie musisz na razie wcale odchodzić. Nie musisz robić nic wbrew sobie. Ale proszę, poszukaj pomocy najpierw dla siebie - w poradni rodzinnej lub psychologicznej, na stronie www.niebieskalinia.pl, poszukaj tego wszystkiego, co pomoże Ci zobaczyć siebie prawdziwą i Twoją sytuację. Im więcej wzmocnisz swoją wartość, im więcej poszukasz wsparcia dla siebie, tym lepsze rzeczy będą się dokonywać. Może być lepiej, uwierz! Tak samo wszystkie dziewczyny, które są w trudnych związkach. Trzeba zacząć od siebie samej, na chwilę przestać skupiać się na nim, tylko na sobie, pójść do psychologa, opowiedzieć o swoich uczuciach i sytuacji. Często tak bywa, że kiedy kobieta poszuka wsparcia dla siebie i kiedy zacznie się wzmacniać, wówczas i mężczyzna jest zmuszony coś zrobić ze swojej strony. I może się zdarzyć, że i on zechce pracować nad sobą. Żeby związek był dobry, to oboje muszą chcieć trochę nad nim pracować, a nie tylko jedna osoba. Ale mąż zechce dopiero wtedy jak __coś się zmieni__, a nie wtedy kiedy trwa to co jest. Kiedy zobaczy, że kobieta odzyskuje swoją godność, to zauważy, że gdzieś zniknął jego ulubiony worek do bicia (dosłownie lub w przenośni) i będzie musiał się skonfrontować z tym faktem. Zauważy, że oto jest z kobietą, która ma wartość i ją zna. I może się zdarzyć (50% / 50%) szansy, że ZECHCE i on popracować nad sobą i nauczyć się jak żyć z kobietą, która ma godność. Ale jak będzie trwało to co jest, to jest takiej szansy 0%. Póki jest życie, póty jest nadzieja i ta nadzieja może zachęcić Was do tego, żeby zrobić ten jeden ___milimetrowy___ krok, potem drugi milimetrowy krok, potem trzeci i kolejny. Tylko coś się musi naprawdę "wydarzać", nie może trwać to co jest, bo jak będzie trwało to co jest, to będzie tylko gorzej. Wierzę w Was dziewczyny! Nie chcę za bardzo mówić o sobie, ale powiem tylko, że __wiem o czym piszę__. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszg2 Re: ja nie umiem odej 21.05.13, 20:26 ginestra napisała: > pomoże Ci zobaczyć siebie prawdziwą i Twoją sytuację. Im więcej wzmocnisz swoją > wartość, im więcej poszukasz wsparcia dla siebie, tym lepsze rzeczy będą się > dokonywać. Może być lepiej, uwierz! > Tak samo wszystkie dziewczyny, które są w trudnych związkach. Trzeba zacząć od > siebie samej, na chwilę przestać skupiać się na nim, tylko na sobie, pójść do > psychologa, opowiedzieć o swoich uczuciach i sytuacji. może by tak dziewczyny w trudnych związkach przestały się skupiać na sobie i się zainteresowały nim wrescie...a nie tylko, seks, sprzątanie, gotowanie, pranie i dzieci.... Często tak bywa, że kied > y > kobieta poszuka wsparcia dla siebie i kiedy zacznie się wzmacniać, wówczas i > mężczyzna jest zmuszony coś zrobić ze swojej strony. goopie baby.... mądra kobiet nigdy ale to przenigdy nie zmusza mężczyzn.... wie, ze to samounicestwienie....kobiet która chce zmusic mężczyzn do czegokolwiek nie ma instynktu samozachowawczego ani innego i się do związku po prostu nie nadaje...lepiej dla niej jak się powiesi....i biada facetowi co taką weźmie... I może się zdarzyć, że i o > n > zechce pracować nad sobą. Żeby związek był dobry, to oboje muszą chcieć trochę > nad nim pracować, a nie tylko jedna osoba. Ale mąż zechce dopiero wtedy jak > __coś się zmieni__, a nie wtedy kiedy trwa to co jest. Kiedy zobaczy, że kobiet > a > odzyskuje swoją godność, to zauważy, że gdzieś zniknął jego ulubiony worek do > bicia (dosłownie lub w przenośni) i będzie musiał się skonfrontować z tym > faktem. Zauważy, że oto jest z kobietą, która ma wartość i ją zna. I może się > zdarzyć (50% / 50%) szansy, że ZECHCE i on popracować nad sobą i nauczyć się ja > k > żyć z kobietą, która ma godność. Ale jak będzie trwało to co jest, to jest > takiej szansy 0%. oj bidulki udręczone i męczennice cierpiące... > Póki jest życie, póty jest nadzieja i ta nadzieja może zachęcić Was do tego, > żeby zrobić ten jeden ___milimetrowy___ krok, potem drugi milimetrowy krok, > potem trzeci i kolejny. Tylko coś się musi naprawdę "wydarzać", nie może trwać > to co jest, bo jak będzie trwało to co jest, to będzie tylko gorzej. > Wierzę w Was dziewczyny! Nie chcę za bardzo mówić o sobie, ale powiem tylko, że > __wiem o czym piszę__. no tak....i jeszcze mów facetowi o milimetrach.....sukces murowany! > Pozdrawiam! > ja też Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka43 Re: ja nie umiem odej 27.10.13, 00:41 Nie odchodz jak nie umiesz.Na to zawsze jest czas.Jest taka seria poradników Evy Marii Zurchost pt."Kochaj siebie a .....".Polecam.Podobnie jak The work Katie Byron.To metoda odwracania myśli które dołują i niszczą.Mnie pomogło.Chodze też na terapię.A było ze mną bardzo kiepsko.Dobrze jest tez sobie uświadomić,że Twoje zycie i Twoje dobre samopoczucie zalezy tylko od Ciebie.Nikt i nic nie ma na to wpływu.O tym pisze też de Mello w swoim "Przebudzeniu."Kryzys najczęściej jest nam dany po COŚ.Żeby się czegoś nauczyc o sobie i partnerze,czasem przeciąć przysłowiowy wrzód,czasem zrozumieć,że trzeba odejsc czasem zrozumieć,że nie da się odejśc.Kryzys jest lepszy niż trwanie w marażmie.Wiem jakie to cięzkie i szczerze mówiąc dziekuje Bogu,że jestem już na tym etapie.To nie tak,ze jest sielanka,ale powoli odżywam po tym co się stało.I wiem,że potrafię zyć bez niego,że dam sobie radę....życzę Ci siły i dobrych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś