Dodaj do ulubionych

Jak często...?

13.09.07, 12:19
Jak często widujecie sie ze swoimi ukochanymi?
Pytanie do tych par które nie mieszkają razem.....
Obserwuj wątek
    • izabellaz1 Re: Jak często...? 13.09.07, 12:20
      limonka234 napisała:

      > Jak często widujecie sie ze swoimi ukochanymi?
      > Pytanie do tych par które nie mieszkają razem.....

      Dlaczego??? Jak się razem mieszka to też można się rzadko widywać ;P
      • limonka234 Re: Jak często...? 13.09.07, 12:27
        > Dlaczego??? Jak się razem mieszka to też można się rzadko
        widywać ;P

        No niby tak,ale pewnie w takim przypadku sa to jednak spotkania
        codzienne, chociażby "w przelocie".
        A co jeśli oboje pracujecie , studiujecie, itp i macie maksymalnie
        zapełniony czas....?Czy taki związek masz szansę przetrwac??
        • his_girl Re: Jak często...? 13.09.07, 12:30

          Przecież każdy związek zaczął się od spotkań, więc raczej głupie
          jest pytanie "czy taki ma szansę przetrwać"? Chyba nie ma pary,
          która zdecydowałaby się na wspólne mieszkanie po 1 randce. ;-)
    • hepatique Re: Jak często...? 13.09.07, 12:21
      W tej chwili w ogóle, bo mój luby wyjechał, ale zazwyczaj
      codziennie, właściwie pomieszkujemy u siebie nawzajem.
    • butterflymk Re: Jak często...? 13.09.07, 12:26
      :D
      dobre pytanie...
      mam nadzieje że kiedykolwiek wkóńcu go ujrzę :p
      • na_forum_na Re: Jak często...? 13.09.07, 12:36
        bo to jest tak: najpierw czlowiek ma duzo czasu. czeka na
        potencjalnego ukochanego a na horyzoncie ani widu ani słychu...
        czeka miesiąc, czeka dwa...i jak juz tak sie wyczeka, wytęskni,
        zastanowi to postanawia, ze czas najwyższy zacząc funkcjonować jak
        kobieta pełna pasji i zainteresowan, aktywna i energiczna, och i ach
        no i wtedy są dwie opcje: wersja pesymistyczna - albo tak się
        zagoni, ze nie zauważy, że książe nadjechał i puka do naszego serca
        albo - wersja optymistyczna - znajdzie adoratora na którego czasu
        nie ma.
        no i wtedy trzeba wybrać: czy ciągnę dalej te 5 kursów czy tez
        rezygnuję z powiedzmy połowy i czas spedzam razem z ukochanym.
        bo jak na dłuzsza mete para widuje sie tylko przelotem, to dla mnei
        nie jest zwiazek.


        butterflymk napisała:

        > :D
        > dobre pytanie...
        > mam nadzieje że kiedykolwiek wkóńcu go ujrzę :p
        • butterflymk Re: Jak często...? 13.09.07, 12:40
          pięknie to ujęłaś...brawo :D
    • sundry Re: Jak często...? 13.09.07, 12:31
      Codziennie,albo prawie codziennie,mieszkamy bardzo blisko siebie.
    • sumire Re: Jak często...? 13.09.07, 12:37
      ostatnimi czasy - raz na 2 miesiące :) zimą pewnie będzie podobnie.
    • iberia.pl Re: Jak często...? 13.09.07, 12:48
      co za durne pytanie.....jest jakas regula?Ze jak odleglosc od miejsc
      zamieszkania wynosi do 10km to sie ludzie widuja 3 razy w tygodniu a
      jak odleglosc jest do 100km to 2 razy?
      • na_forum_na Re: Jak często...? 13.09.07, 12:53
        och pewnie dziewczyna teskni i zastanawia sie czy to ona przesadza
        czy cos jednak jest na rzeczy. takie badania socjologiczne wsród
        forumowiczek

        iberia.pl napisała:

        > co za durne pytanie.....jest jakas regula?Ze jak odleglosc od
        miejsc
        > zamieszkania wynosi do 10km to sie ludzie widuja 3 razy w tygodniu
        a
        > jak odleglosc jest do 100km to 2 razy?
      • ansag Re: Jak często...? 13.09.07, 13:06
        > co za durne pytanie.....jest jakas regula?Ze jak odleglosc od miejsc
        > zamieszkania wynosi do 10km to sie ludzie widuja 3 razy w tygodniu a
        > jak odleglosc jest do 100km to 2 razy?

        Czemu durne?
        Ja też się zastanawiam czy my nie widujemy się np. za rzadko, kiedy spotykamy się 2-3 razy w tygodniu, a mamy do siebie 3 km.
        Moja przyjaciółka spotyka się ze swoim facetem codziennie (nie dlatego, że pracują czy studiują razem), a mieszkają od siebie dużo dalej niż ja ze swoim M.

        Nie chodzi o odległość, tylko poniekąd o zaangażowanie i umiejętne rozplanowanie czasu.
        • limonka234 Re: Jak często...? 13.09.07, 13:34
          Zgadzam sie z ansag "Nie chodzi o odległość, tylko poniekąd o
          zaangażowanie i umiejętne rozplanowanie czasu"

          Jezeli dwoje ludzi ma bardzo napięty harmonogram zajęć to ciężko
          znaleźć czas na częste spotkania.A jeżeli nie widują się często to
          wydaje mi się ze to sie odbije w jakis sposób na związku....tego się
          obawiam a jednocześnie zastanawiam jak zorganizować czas....ale tego
          musi chcieć i dążyc do tego róniez ta druga osoba....

          • namastee Re: Jak często...? 13.09.07, 13:40
            limonka234 napisała:

            > Jezeli dwoje ludzi ma bardzo napięty harmonogram zajęć to ciężko
            > znaleźć czas na częste spotkania.A jeżeli nie widują się często to
            > wydaje mi się ze to sie odbije w jakis sposób na związku....tego
            się
            > obawiam a jednocześnie zastanawiam jak zorganizować czas....ale
            tego
            > musi chcieć i dążyc do tego róniez ta druga osoba....

            mnie sie wydaje nieco inaczej... uwazam, ze jezeli wlasnie para nie
            ma za bardzo czasu sie spotykac, to kiedy im juz sie to naprawde uda-
            spedzic razem czas-w pelni korzystaja z niego i.. z siebie :)
            bardziej to doceniaja i wciaz sa szczesliwi :) chodzi o to, ze to co
            juz masz na stale to nie cieszy tak bardzo, jak to na co mozesz
            tylko popatrzec i chcialabys miec tylko dla siebie :) to tak jak z
            ciuchami ;p widzisz piekna kiecke na wystawie i co jakis czas
            przychodzisz ja obejrzec podniecona :) a kiedy juz ja masz..
            ubierzesz pare razy i odstawiasz wkat :)

            z drugiej jednak strony... to moze przetrwac, jezeli jest silne
            uczucie i jezeli to kwestia czasu..bo jak mialoby bbyc tak cale
            zycie-to wiadomo-bez sensu... no i trzeba sobie ufac :)
          • sumire Re: Jak często...? 13.09.07, 13:51
            hm. wydaje mi się to troszkę za proste - mierzyć zaangażowanie
            częstotliwością widzeń ;) a może to ja mam skrzywione podejście, bo
            chop nieustannie po świecie jeździ...
        • iberia.pl Re: Jak często...? 13.09.07, 14:07
          ansag napisała:

          > Czemu durne?

          durne, bo nie ma zadnej reguly, kazdy zwiazek jest inny wiec jaki
          jest sens porownywac czestotliwosc spotkan?

          > Ja też się zastanawiam czy my nie widujemy się np. za rzadko,
          kiedy spotykamy się 2-3 razy w tygodniu, a mamy do siebie 3 km.
          > Moja przyjaciółka spotyka się ze swoim facetem codziennie (nie
          dlatego, że pracują czy studiują razem), a mieszkają od siebie dużo
          dalej niż ja ze swoim M.
          >
          > Nie chodzi o odległość, tylko poniekąd o zaangażowanie i umiejętne
          rozplanowanie czasu.

          Poza tym od kiedy czestotliwosc spotkan swiadczy o tym, czy zwiazek
          jest udany czy nie? Jesli dwie osoby spotykaja sie raz na tydzien to
          moze im tak pasuje i nikomu nic do tego.
    • namastee Re: Jak często...? 13.09.07, 13:20
      w sumie codziennie... ale ma prace na trzy zmiany, wiec kiedy wypada
      druga, nie widzimy sie caly tydzien.. i wiecie co? fajnie tak
      zatesknic... :)
      poza tym nie mozna sie widywac codziennie.. zacznie wiac rutyna,
      facet potrzebuje sie wyszalec.. my mielismy taki problem :)moj
      chlopak kocha sport,mimo ze widywalismy sie codziennie, wkurzalo
      mnie gdy lecial grac w pilke z kolegami albo na jakis mecz... ale w
      koncu to sobie przemyslalam, do tego przeczytalam swietna
      ksiazke "dlaczego mezczyzni kochaja zolzy" i wszystko zmieniam ;]
      hehe...
      robie sie na 'zolze' ;] moze to pomoze obudzic w moim mezczyznie
      romantyka.. hehe
      ale sie rozpisalam i odbieglam nieco od tematu ;p
      pozdrawiam
      • na_forum_na Re: Jak często...? 13.09.07, 13:22
        och, tez to chce przeczytac! mowisz, ze pomogło? :)
        namastee napisała:

        > w sumie codziennie... ale ma prace na trzy zmiany, wiec kiedy
        wypada
        > druga, nie widzimy sie caly tydzien.. i wiecie co? fajnie tak
        > zatesknic... :)
        > poza tym nie mozna sie widywac codziennie.. zacznie wiac rutyna,
        > facet potrzebuje sie wyszalec.. my mielismy taki problem :)moj
        > chlopak kocha sport,mimo ze widywalismy sie codziennie, wkurzalo
        > mnie gdy lecial grac w pilke z kolegami albo na jakis mecz... ale
        w
        > koncu to sobie przemyslalam, do tego przeczytalam swietna
        > ksiazke "dlaczego mezczyzni kochaja zolzy" i wszystko zmieniam ;]
        > hehe...
        > robie sie na 'zolze' ;] moze to pomoze obudzic w moim mezczyznie
        > romantyka.. hehe
        > ale sie rozpisalam i odbieglam nieco od tematu ;p
        > pozdrawiam
        • namastee Re: Jak często...? 13.09.07, 13:36
          na_forum_na napisała:

          > och, tez to chce przeczytac! mowisz, ze pomogło? :)

          raany! ksiazka rewelacja!! :)czytam ja juz drugi raz-dla utrwalenia
          informacji hehe ;p naprawde konkretnie napisana, w sumie sa w niej
          rzeczy, o ktorych generalnie wiedzialam, ale nie przyjmowalam do
          wiadomosci :) teraz zaczelam dzialac.. hehe :) w sumie tek calkiem
          nie naleze do tzw. w tej ksiazce "milej dziewczyny", ale tez nie
          jestem calkiem 'zolza'
          zaczelam juz nad tym nieco pracowac i wiesz co... cos mi sie wydaje,
          ze moj chlopak zaczyna hmm.. nie wiem jak to nazwac... szalec? :)
          zawsze bylam tak 'za nim', w koncu smiertelnie zakochana, wiec coz..
          on niby tez, ale bez problemu spedzal czas beze mnie... ostatnio
          wyjechal z kolegami na mecz do portugalii, nie widzielismy sie
          tydzien, od kilku ostatnich dnmi przestalam doniego pisac smsy ;p a
          on? jak nigdy... pisal mi co wlasnie robia, gdzie ida.. i w ogole :)
          dzis wrocil i juz chcial przyjsc.. ale jestem twarda-mialam juz
          plany, wiec ich nie zmienilam dla niego, po prostu spotkamy sie
          dopiero wieczorem ;d
          znowu pisze glupoty hehe :)
          no ale mysle, ze kumasz o co chodzi, chcialam to podac jako przyklad
          po przeczytaniu i dzialaniu wg ksiazki ;d
          chodzi o to, ze wczesniej tak sie do "nie rwal" az tak, a tu
          prosze.... :)
          • namastee Re: Jak często...? 13.09.07, 13:36
            aha z tym, ze sie nie rwal.. chodzi o to, ze wiedzial, ze i tak bede
            miala dla niego czas, ze i tak chce sie z nim spotkac, wiec mu sie
            nie spieszylo, bo wiedzial, ze i tak bede czekac.. a tu
            niespodzianka ;p
            • na_forum_na Re: Jak często...? 13.09.07, 13:47
              rozumiem, rozumiem :) i tylko sie zastanawiam kiedy to czytać, żeby
              to bezcenne dzieło mojemu mężczyźnie nie wpadło w ręce ;) ach, sama
              jestem ciekawa jak to bedzie przeobrazić sie w mini zołzę. od razu
              zastrzegam: to dla naszego wspólnego dobra :p

              namastee napisała:

              > aha z tym, ze sie nie rwal.. chodzi o to, ze wiedzial, ze i tak
              bede
              > miala dla niego czas, ze i tak chce sie z nim spotkac, wiec mu sie
              > nie spieszylo, bo wiedzial, ze i tak bede czekac.. a tu
              > niespodzianka ;p
              • namastee Re: Jak często...? 13.09.07, 13:51
                na_forum_na napisała:

                > rozumiem, rozumiem :) i tylko sie zastanawiam kiedy to czytać,
                żeby
                > to bezcenne dzieło mojemu mężczyźnie nie wpadło w ręce ;)


                ja czytalam wieczorami, kiedy juz sie rozchodzilismy, bo nie
                mieszkamy razem :)


                ach, sama
                > jestem ciekawa jak to bedzie przeobrazić sie w mini zołzę. od razu
                > zastrzegam: to dla naszego wspólnego dobra :p

                hehe, ja tez jestem ciekawa jak to bedzie i jak on to odbierze :) a
                wiesz.. ze sam kieedys powiedzial mi, ze chcialby, zebym byla
                bardziej surowa!! sama chcialam, ale jakosnie potrafilam :)
                taksiazka dala mi troche motywacji hehe :) bede twarda i jeszcze ten
                moj mezczyzna zrozumie co naprawde znaczy tesknic ;p hehe i nie bede
                sie juz musiala o kwiatki prosic i romantyczne kolacje ;] hehehe

                • na_forum_na Re: Jak często...? 13.09.07, 13:56
                  namastee napisała:

                  > ja czytalam wieczorami, kiedy juz sie rozchodzilismy, bo nie
                  > mieszkamy razem :)

                  tak, wtedy to jeszcze można jakoś sie bronić ;) potem człowiek wpada
                  jak śliwka w kompot, przeżywa regres :p i nawet nie ma kiedy
                  maseczki nałożyc, zeby ukochany nie widział ;) ale... dla chcącego
                  nic trudnego ;P jakoś trzeba sobie radzić ;)


                  > hehe, ja tez jestem ciekawa jak to bedzie i jak on to odbierze :)
                  a
                  > wiesz.. ze sam kieedys powiedzial mi, ze chcialby, zebym byla
                  > bardziej surowa!! sama chcialam, ale jakosnie potrafilam :)
                  > taksiazka dala mi troche motywacji hehe :) bede twarda i jeszcze
                  ten
                  > moj mezczyzna zrozumie co naprawde znaczy tesknic ;p hehe i nie
                  bede
                  > sie juz musiala o kwiatki prosic i romantyczne kolacje ;] hehehe
                  >
    • kamilla77a Re: Jak często...? 13.09.07, 14:17
      mnie to nie dotyczy:) ale mój młodszy brat spędza ze swoją dziewczyną pół dnia,
      a potem potrafi cały wieczór z nią esemesować i gadać przez telefon, jak gdyby
      nie widzieli się z kilka m-cy:) maniacy!!:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka