Dodaj do ulubionych

Spotkanie z cieniem

17.10.07, 23:48
To było kilka lat temu, ale jeszcze dziś jak to wspominam to mam
ciarki na całym ciele. Nigdy wcześniej i nigdy później nie
doświadczyłam takiego pierotnego, wszechogarniającego i
obezwładniającego strachu.
Najpierw poczułam, że się budzę... wychodzę z fazy snu i zaraz
zacznę się przebudzac... byłam pewna, że już jest rano... Potem
poczułam, że cała sztywnieję... nie mogę się ruszyc, nie moge nawet
drgnąc... nie moge mrugnąc powieką... chciałam zawołac rodziców,
którzy spali obok w sypialni, bo myślałam, że może to jeden z
moich "ataków - zasłabnięc", ale głos zamarł mi w gardle, nie mogłam
wydusic nawet jęczenia, mruku, nic... wysiłek i cisza... i wtedy
przyszedł... poczułam jak zbliża się, podchodzi i... próbuje we mnie
wejśc... chcial dostac się przez moją klatkę piersiową... chciał
wejśc i się zagościc... zadomowic...
My często się boimy... bezpańskiego psa na ulicy, pijanego w zaułku
ciemną nocą, filmu... To co ja czułam to nie był strach... to był
pierwotny lęk, taki który każe walczyc o życie, o siebie bez względu
na wszystko... jedyne co wtedy przyszło mi do glowy to
modlitwa "Ojcze nasz". Chciałam od razu powiedziec, że nie uważam
się za katoliczkę, a do Kościoła i jego praktyk mialam już
zastrzeżenia w wieku 11lat:) Nie wiem dlaczego akurat ta modlitwa.
Kwesta przyzwyczajenia? Kiedyś słyszałam opinię, że jest to jedna z
silniejszych magicznych inwokacji i może to utkwiło, gdzieś w
podświadomości?
W każdym razie zaczęłam ją odmawiac... a przynajmniej próbowałam...
śliniłam się jak wściekly pies a piana z ust spływała na poduszkę...
gdy doszłam do słów ... BĄDŹ WOLA TWOJA... nie mogłam ich
wypowiedziec... nie mogłam nawet w myślach ich wypowiedziec...
bądź... i nic.... bądź wola... i nic... starałam się tak mocno i gdy
w końcu padły wszystkie trzy "bądź wola Twoja" - wszystko odeszło...
zaczęłam się trząśc, otarłam usta... miałam zawołac rodziców, ale co
im powiedziec? przecież by i tak nie pomogli, poza tym cokolwiek to
było - odeszło... przeleżałam do świtu i dopiero, gdy pierwsze
promienie słońca zaczęły przebijac - zasnęłam.

Do tej pory doświadczenie to mnie prześladuje. Do tej pory nie moge
nabrac dystansu. Co to moglo byc? Spotkanie z moim Demonem? Ciemną
stroną? Moim Cieniem? Czy może atak z zewnątrz? - przynajmniej ja to
tak odczułam wtedy. Rozmawiałam ostatnio z koleżanką. Czyta teraz
Clarisse i gdy przeczytała rozdział o czarnym czlowieku ze snów to
zapytała, czy moje doświadczenie nie mogło byc własnie taką
inicjacją? Ja czytając "Biegnącą" nawet o tym nie pomyślałam, bo
moje doświadczenie nie było we śnie, ono przyszło z zewnętrznego
świata, ale może się mylę?

Napiszcie proszę czy miałyście podobne doświadczenia? Uwagi, pytania
i sugestie mile widziane:)
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 18.10.07, 16:07
      Widzialam kiedys film na Discovery wlasnie o takich przezyciach.
      Okazuje sie, ze ludzie, ktorzy twierdza, ze byli porwani przez
      kosmitow kiedy spali albo ze podczas snu spotkali diabla/demona
      opisuja podobne do twojej historie. Co wiecej, tego typu opowiesci
      (z bogata ikonografia) towarzyszom ludziom od stuleci. Tu jeden z
      obrazow, ktore to potwierdzaja:
      tnij.com/wsCa

      Stwierdzono, ze w takich historiach powtarzaja sie motywy (wszystkie
      naraz lub tylko kilka): paralizu i braku mozliwosci wydobycia glosu,
      wrazenia czyjejs obecnosci (jesli temu wrazeniu towarzyszyl obraz,
      byla to niewyrazna szara postac z wielkimi oczyma), czasami uczucie
      bycia przenoszonym, ucisku w klatce piersiowej, wrazenie chustania,
      podniecenie seksualne, wiercacego bolu glowy i kilka innych.

      Takie same objawy uzyskano w kontrolowanych warunkach
      laboratoryjnych u grupy ochotnikow, kiedy przy pomocy elektrod o
      nieszkodliwym natezeniu pradu w specyficzny sposob (w wybranych
      obszarach) zakolocono elektryczna rownowage w mozgu. Okazuje sie, ze
      wlasnie wskutek takiego spontanicznie wystepujacego zaburzenia mozg
      reaguje wlasnie w taki sposob: tworzac te dziwne wrazenia.
      • konvalilia Re: Spotkanie z cieniem 18.10.07, 17:35
        Czyli mam cos nie tak z glowa? No to wiele tłumaczy;)
        • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 18.10.07, 21:18
          Raczej nie - te zaburzenia nie mialy trwalego charakteru i raczej
          rzadko sie powtarzaly (o ile sobie przypominam). Mysle jednak, ze
          dyskutujac o takich przezyciach trudno przykladac do nich obiektywna
          miarke. Moze twoj demon przylazl do ciebie nie z powodu zaburzen
          rownowagi elektrycznej w twoim mozgu, tylko dlatego, ze po prostu
          tego chcial i akurat mu bylo po drodze.

          Kazdemu przydarzaja sie dziwne i trudne do wytlumaczenia rzeczy,
          chocby to byly jakies zbiegi okolicznosci tylko. Jestem zdania, ze
          takie rzeczy nalezy 'puscic' i po prostu pozwolic im byc we
          wspomnieniach, zamiast przywiazywac do nich jakas straszna wage i
          emocje. Jesli istotnie sa wazne, jesli zapowiadaja zmiany w zyciu,
          to to sie i tak stanie, jesli to jakies spięcia na łączach to nie ma
          sie co ekscytowac przeciez. To tak jak ze snami: mozna
          interpretowac, bawic sie rozszyfrowywaniem kolejnych pieter znaczen,
          a mozna pozwolic im dojrzec i olsnic sie w stosownym czasie i
          stosownym miejscu, kiedy zrozumiemy, ze tamten sen byl wlasnie w
          jakims celu.
          • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 19.10.07, 20:58
            W młodości miałam ciut podobne doświadczenia- ze dwa, trzy
            razy.Budziłam się skamieniała,bez możliwości wykonania ruchu i
            wydobycia głosu.Postaci nie widziałam, ale paniczny lęk był i
            tak.Czas ciągnął się w wieczność.Chodziłam na psychoterapię,
            porządkowałam swoje problemy, dojrzewałam i przeszło.
            • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 19.10.07, 21:30
              Ja też. Taki stan między jawą i snem, czułam już kołdrę, niby widziałam pokój, ale nie mogłam się ruszyć ani krzyknąć i wtedy ktoś się nade mną pochylał albo coś innego się działo, raz wyrosło drzewo w nogach łóżka. W czasie tych snów-nie snów wiem, że śnię, staram się obudzić wykonując gwałtowne ruchy i jęcząc, przywołać kogoś, jeśli ktoś jest w pobliżu, w końcu się jakoś udaje. Po przebudzeniu zawsze czułam silny lęk. Pomagał głęboki oddech. Teraz już mi się to na szczęście bardzo rzadko zdarza i jeśli już to w wersji light.
              Co ciekawe, mój brat miał podobne sny. Uważam, że powodem było silne napięcie emocjonalne. Gdzieś czytałam o tego typu zaburzeniach snu, mają nawet swoją nazwę, ale niestety nie pamiętam jaką.
              • iokepine Re: Spotkanie z cieniem 21.10.07, 13:20
                jagandra napisała:


                > Gdzieś czytałam o tego typu zaburzeniach snu, mają nawet swoją nazw
                > ę, ale niestety nie pamiętam jaką.

                Też o tym czytałam i też nie pamiętam nazwy. Mi się kiedyś jako nastolatce
                zdarzyło coś podobnego - podobny stan bezruchu, niemożności tuszenia
                czymkolwiek. Sniło mi się, ze jestem 50-cioletnim facetem, który wraca w nocy
                przez park i że wampir go dopada. Jak mnie złapał, nie mogłam niczym ruszyć, tak
                jakby mnie zamroził. Obudziłam się ze strachu i nadal nie mogłam niczym ruszyć i
                ten stan trochę trwał. Przerażajace. Coś mi się kojarzy, że Oliver Sacks pisał
                coś o tym stanie w "Mężczyźnie, który pomylił swoja żonę z kapeluszem", sporo
                tam było różnych takich neurologicznych historii.
                • malila Re: Spotkanie z cieniem 23.10.07, 11:16
                  iokepine napisała:
                  > Sniło mi się, ze jestem 50-cioletnim facetem, który wraca w nocy
                  > przez park i że wampir go dopada.

                  Wampir przyśnił mi się właśnie dzisiaj - po przeczytaniu wiodącego
                  postu. Gdybym przeczytała odpowiedzi, to być może by mi się nie
                  przyśnił. A śnił mi sie ten wampir tak dziwnie dosyć, bo ostatecznie
                  okazało się, że wampir zaatakował moją matkę i to moja matka okazała
                  się być wampirem - tyle że jeszcze nieświadomym i nieatakującym, co
                  uratowało mi życie. A ponieważ wszystko działo się pod ziemią -
                  wiadomo, że chodzi o podświadomość. Ogolnie zdarzają mi się tego
                  typu sny czy odczucia - ale coraz rzadziej. Mają związek głównie z
                  religią katolicką bądź z ogólnie przyjętą moralnością, a właściwie z
                  rzeczami, które robię, a które są niezgodne z jej nakazami, zakazami
                  i przekazami.
                  • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 23.10.07, 14:13
                    W moich doświadczeniach skamienienia było co innego.Jedno
                    pamiętam :strasznie chciałam wyjść z łóżka i zaświecić światło , a
                    wtedy wyobraziłam sobie,że wciskam kontakt a śwaitła nie ma.czasem
                    się tak zdarza, jak np prądu brak albo żarówka jest pzrepalona.Ta
                    myśl sparalizowała mnie do reszty, tak dalece,ze nawet już niczego
                    nie mogłam więcej pomyśleć, zostało samo skamieniałe przerażenie.
                    • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 23.10.07, 15:04
                      Kocia Nogo, często nie wybudzałam się z tych moich pół-snów, tylko zapadałam w dalszy sen, nie wiedząc że śpię. Wtedy we śnie szłam zapalić światło, by zmniejszyć lęk - światło nie działało! Ten motyw powtarzał się tak często, że w końcu nauczyłam się po nim rozpoznawać, że śpię.
                      • konvalilia Re: Spotkanie z cieniem 23.10.07, 23:01
                        Czy miałyście kiedyś takie sny, że nie wiedziałyście czy to już
                        rzeczywistośc czy jeszcze nie? Uczucie, że moment obudzenia jest
                        obudzeniem do kolejnego snu a nie do rzeczywistości?
                        • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 10:19
                          Mi się wydawało, że to już rzeczywistość, ale okazywało się, że jednak śnię - wiedziałam, że śnię.
                          • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 10:49
                            jagandra napisała:

                            > Mi się wydawało, że to już rzeczywistość, ale okazywało się, że
                            jednak śnię - w
                            > iedziałam, że śnię.


                            Różnie było; teraz np często mam sen, a potem, cały czas śpiąc jakby
                            się budzę, stwierdzam,że tamto mi się śniło, co więcej, analizuję
                            tamten sen, zapadam w nowy, budzę się śpiąc, analizuję ten nowy i
                            tak nawet kilka razy.
                            W młodości częściej miałam uczucie że budzę się rzeczywiście i
                            wchodze w następny sen. Raz pamiętam ciąg koszmarów po zażyciu LSD.
                            Myślę,że to zaburzona fizjologia snu, i obydwa zjawiska moga miec
                            dość prozaiczxne przyczyny.
                            • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 11:47
                              > Myślę,że to zaburzona fizjologia snu, i obydwa zjawiska moga miec
                              > dość prozaiczxne przyczyny.

                              Jak np. zbyt ciężka kolacja ;)
                        • iokepine Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 13:31
                          Ja nie, ale moja siostra miała taką całą serię jako nastolatka, chyba przez pół
                          roku i chodziła kompletnie wyczerpna. To były sny jak pudełkow pudełku, za
                          każdym razem, jak myslała, ze sie obudziła, okazywałao się potem, że jednak nie.
                          Potem jej przeszło,myslę, ze wiele wspólnego miały z tym zmiana szkoły i srodowiska.
                        • malila Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 14:45
                          Zdarza mi się analizować we śnie poprzedni sen:)
                  • iokepine Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 13:28
                    malila napisała:

                    >
                    > Wampir przyśnił mi się właśnie dzisiaj - po przeczytaniu wiodącego
                    > postu. Gdybym przeczytała odpowiedzi, to być może by mi się nie
                    > przyśnił.

                    A mi z kolei przyśnił się chyba dwa dni po przeczytaniu tego wątku ktoś
                    diaboliczny, kto próbował mnie dopaść Stał przede mną i chciał mnie
                    sparaliżować, ale mu nie wychodziło :P Obudziłam się wiec - ponieważ mam zwyczaj
                    budzić sie z koszmarów, zeby spać spokojnie - i jak to zwykle przy tego rodzaju
                    snach - na zegarze 4 rano, poszłam do łazienki, zapaliłam sobie świeczkę i
                    cokolwiek to było, z najlepszymi życzeniami odesłałam temu ten typ energii, po
                    czym poszłam spać dalej :)))

                    Sen był o tyle dziwny, że pierwszy raz w życiu przyśniło mi się coś
                    diabolicznego. Taka figura w moich snach nigdy sie dotąd nie pojawiła.
                    • konvalilia Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 13:47
                      iokepine napisała:


                      > A mi z kolei przyśnił się chyba dwa dni po przeczytaniu tego
                      wątku ktoś
                      > diaboliczny, kto próbował mnie dopaść Stał przede mną i chciał mnie
                      > sparaliżować, ale mu nie wychodziło :P Obudziłam się wiec -
                      ponieważ mam zwycza
                      > j
                      > budzić sie z koszmarów, zeby spać spokojnie - i jak to zwykle przy
                      tego rodzaju
                      > snach - na zegarze 4 rano, poszłam do łazienki, zapaliłam sobie
                      świeczkę i
                      > cokolwiek to było, z najlepszymi życzeniami odesłałam temu ten typ
                      energii, po
                      > czym poszłam spać dalej :)))
                      >
                      > Sen był o tyle dziwny, że pierwszy raz w życiu przyśniło mi się coś
                      > diabolicznego. Taka figura w moich snach nigdy sie dotąd nie
                      pojawiła.

                      Hmm a ten ktos diaboliczny nie byl ubrany przypadkiem w ciemny
                      garnitur? :P
                      • iokepine Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 14:12
                        konvalilia napisała:

                        >
                        > Hmm a ten ktos diaboliczny nie byl ubrany przypadkiem w ciemny
                        > garnitur? :P
                        >

                        Był, i to też mnei zdziwiło, bo garnitur to nie jest jakiś typ ubrania, który
                        jest dla mnie w jakikolwiek sposób znaczący czy interesujący. Ale nie martw się
                        mała, pogoniłam pana :P Cienias jest :P

                        • konvalilia Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 14:41
                          iokepine napisała:

                          > konvalilia napisała:
                          >
                          > >
                          > > Hmm a ten ktos diaboliczny nie byl ubrany przypadkiem w ciemny
                          > > garnitur? :P
                          > >
                          >
                          > Był, i to też mnei zdziwiło, bo garnitur to nie jest jakiś typ
                          ubrania, który
                          > jest dla mnie w jakikolwiek sposób znaczący czy interesujący. Ale
                          nie martw się
                          > mała, pogoniłam pana :P Cienias jest :P
                          >
                          >
                          >
                          >

                          :D Kurcze moze podskocze do Ciebie i pozycze jakas miotle co by go
                          nastepnym razem zmiesc doszczetnie;)
                    • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 24.10.07, 20:21
                      iokepine napisała:

                      iokepine napisała:
                      > Sen był o tyle dziwny, że pierwszy raz w życiu przyśniło mi się coś
                      > diabolicznego. Taka figura w moich snach nigdy sie dotąd nie
                      pojawiła.

                      Mi sie pare razy snilo cos wyjatkowo paskudnego, ale uznalam, ze to
                      czesc mnie - blotniste dno mojego cienia - przypelzlo sie pokazac.
                      Ta postac mi towarzyszy, gdzies tam za nia wyczuwam wielki smutek i
                      pustke.

                      Skad wiesz, ze Garnitur zostal przyslany do ciebie z zewnatrz, a nie
                      pochodzi z twojego mrocznego zakamarka? Chodzi mi o to, czy gdzies
                      mozna o tym przeczytac.
                      • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 25.10.07, 10:04
                        O mrocznym błotnistym aspekcie przyłażącym do mnie we śnie dużo
                        mogłabym mówić.Wiele pomogła mi koleżanka która się na tym lepiej
                        znała i tłumaczyła mi zasady. Koleś ciemny goniący mnie i
                        prześladujący pod wpływem mojego dojrzewania najpierw rozmienił się
                        na kilka mniej groźnych postaci, a potem pamiętam ten sen (nie był z
                        tego cyklu jedyny, ale najbardziej wyrazisty) śniło mi się że wracam
                        do domu a tam na parterze czekaja na mnie - ze setka róznych
                        postaci, kłócących się ze sobą, głośno gadających, śmiechy,
                        wrzawa.Wszystkie mi znajome, każda z nich uosabiała jakąś wadę.:)))--

                        bardzo, ale to bardzo
                        • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 25.10.07, 13:08
                          No wlasnie, piekny i klasyczy sen z Cieniem opisalas, i to jeszcze z
                          wieku dojrzewania :)

                          Na tyle, na ile udalo mi sie poznac te moja energie (a ona jest w
                          moich snach bardzo malo uchwytna), to jest to cos, co towarzyszy
                          mojej rodzinie od ostatniej wojny i dostalam ja od ojca. Dlatego
                          zdziwil mnie list io, ktora pisze, ze uznala, ze upior zostal jej
                          zlosliwie przez kogos naslany, a potem go wypedzila. Ja roboczo
                          zakladam, ze wszystko, co mi sie sni, jest mna - w takim czy innym
                          sensie 'mną'. Sny z upiorami zawsze byly odswietne, wazne, znaczace,
                          chociaz bardzo bolesne i pelne strachu i trudno bylo mi sie z nich
                          otrzasnac. Dlatego pytalam, czy cos 'spoza' moze sie w ogole snic i
                          ew skoro tak, to jak to rozpoznac, czy ma jedna nozke bardziej czy
                          co. Znalam kiedys uzdrowicielke, ktora twierdzila, ze czasem snia
                          jej sie obce sny (jej pacjentow), ale jej sie potem na glowe
                          wszystko bardzo rzucilo, wiec teraz nie traktuje tych opowiesci
                          powaznie, a to cala wiedza, ktora do tej pory dysponowalam nt obcych
                          postaci w snach.
                          • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 25.10.07, 18:18
                            Nie pamiętam obcych.Pamiętam jeden sen trochę a'propos: groziła mi
                            straszliwa ciemna postać w szynelu wojskowym.Środka snu nie
                            pamiętam, a koniec był taki, że tłumaczyłam swoim dzieciom, że to
                            tylko taki stary płaszcz który straszy naszą rodzinę od lat, bo
                            zobaczyłam to w świetle.
                            No i jeszcze:) kiedyś schodziłam z góry,z lasu wdół, tam była dolina
                            rzeki i ta postać w szynelu.Opowiadałam ten sen koleżance i
                            opisywałam to tak" wiesz, no smierć, taka w płaszczu wojskowym".No i
                            po dojściu bliżej zobaczyłam że to tylko stary pastuch.
                            Te postacie co to sa w naszej rodzinie to mogłyby być te obce.Innych
                            nie pamiętam.
                            • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 25.10.07, 21:56
                              kocia_noga napisała:

                              > Nie pamiętam obcych.Pamiętam jeden sen trochę a'propos: groziła mi
                              > straszliwa ciemna postać w szynelu wojskowym.Środka snu nie
                              > pamiętam, a koniec był taki, że tłumaczyłam swoim dzieciom, że to
                              > tylko taki stary płaszcz który straszy naszą rodzinę od lat, bo
                              > zobaczyłam to w świetle.
                              > No i jeszcze:) kiedyś schodziłam z góry,z lasu wdół, tam była
                              dolina
                              > rzeki i ta postać w szynelu.Opowiadałam ten sen koleżance i
                              > opisywałam to tak" wiesz, no smierć, taka w płaszczu wojskowym".No
                              i
                              > po dojściu bliżej zobaczyłam że to tylko stary pastuch.
                              > Te postacie co to sa w naszej rodzinie to mogłyby być te
                              obce.Innych
                              > nie pamiętam.

                              No wiec jestem zdania, ze to, co mam 'z pola' rodziny jest 'mna'.
                              Nawet, jesli cos jest odziedziczone, to przeciez przez to nie staje
                              sie mniej mną - cechy charakteru, kolor oczu czy czy sklonnosc do
                              niektorych dolegliwosci tez odziedziczylam, ale to nie czyni tych
                              rzeczy obcymi. (Wyrazam sie metnie, ale ufam, ze rozumiesz).

                              Kiedy bylam na swojej terapii juz jakis czas, moj ojciec
                              niespodziewanie sie otworzyl. To bylo bardzo dziwne, bo _nigdy_ nie
                              mowil o sobie, a tymbardziej o tym, co by dla niego bylo bolesne.
                              (Co prawda terapeuta mowil, ze z moimi bliskimi pod wplywem terapii
                              beda sie dzialy dziwne rzeczy). Opowiedzial pewne zdarzenie z czasow
                              wojny, ktore go przesladowalo. Rozne sciezki z mojej terapii zbiegly
                              sie wtedy w jedno.

                              Arcyciekawe, ze jeden z twoich demonow, twoja smierc, ma wojskowy
                              plaszcz. Grzebalas kiedys w historiach rodzinnych? 'Stary plaszcz,
                              ktory straszy _nasza_rodzine_od_lat_' i _tlumaczylas_to_dzieciom_,
                              jakbys nie chciala tego im przekazac, jak tobie przekazano.

                              Z tego, co wiem, to te rzeczy, ktore dzialy sie podczas ostatniej (i
                              nie tylko!) wojny, nadal (szukam odpowiedniego slowa) 'wibrują', one
                              nadal w jakims sensie 'sie dzieją', tak jak dzieja sie w mojej
                              rodzinie i w moich snach.

                              I przezastanawiajace jest to, ze w twoim snie smierc okazuje sie
                              pastuchem, bo generalnie kulturowo pasterz ma bardzo dobre
                              symboliczne skojarzenia.
                              • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 26.10.07, 08:52
                                bene_gesserit napisała:


                                >
                                > Arcyciekawe, ze jeden z twoich demonow, twoja smierc, ma wojskowy
                                > plaszcz. Grzebalas kiedys w historiach rodzinnych? 'Stary plaszcz,
                                > ktory straszy _nasza_rodzine_od_lat_' i _tlumaczylas_to_dzieciom_,
                                > jakbys nie chciala tego im przekazac, jak tobie przekazano.


                                Właśnie dlatego przytoczyłam ten przykład jako "obcy", bo nikt z
                                mojej najbliższej rodziny nie zginął na wojnie. Przodkowie ojca
                                przepadli na zesłaniu albo w wyniku suchot, ze strony matki we
                                własnym łóżku.Może to nie stricte rodzinne symbole ale szersze,
                                otrzymane z kultury? Naoglądałam sie filmów wojennych, jak byłam
                                mała żywa była pamięć wojny, co jakiś czas ludzie wpadali w panikę i
                                wykupowali wszystko ze sklepów bo ktoś posiał plotkę,ze będzie
                                wojna.Długo śniła mi się wojna albo lękałam się jej, fantazjowałam,
                                cobym zrobiła, cobym zrobiła jakby mnie torturowali podcZas
                                przesłuchania,co jakbym była w obozie koncentracyjnym, w walce
                                itp.Jako dziecko marzyłam sobie o bohaterskich wojennych wyczynach.


                                > I przezastanawiajace jest to, ze w twoim snie smierc okazuje sie
                                > pastuchem, bo generalnie kulturowo pasterz ma bardzo dobre
                                > symboliczne skojarzenia.
                                >
                                Wiem.Jakis czas temu pogodziłam się ze śmiercią.
                                • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 26.10.07, 11:23
                                  Przeciez nikt nie musial ginac na wojnie, zeby poczuc strach smierci
                                  w mundurze (opowiesc mojego ojca wlasnie tego sie tyczyla). Jesli
                                  twoja rodzina podczas wojny byla w Polsce albo innych krajach
                                  ogarnietych wojna, to moglo wystarczyc, mysle.

                                  Swoja droga - mi tez jako dziecku i panience snila sie wojna w
                                  najokropniejszym wydaniu, jakims takim jak z Okropnosci wojny Goyi,
                                  a pare razy w zyciu ogarnialo mnie mocne przekonanie, ze umre w
                                  nędzy, z glodu i w samotnosci. Zupelnie irracjonalne, a wiec, jak
                                  wnioskuje - z pola. Pewnie tez wojennego albo wczesniej. Podjrzewam,
                                  ze te fale wykupywania ze sklepow (a ostatnia byla przeciez calkiem
                                  niedawno, przed wejsciem do UE braklo cukru wszedzie), to lęk z
                                  czasow wojny, podgrzany jeszcze doswiadczeniem stanu wojennego i
                                  kartek.

                                  (Ja jako dziecko chcialam zbawic swiat).
                      • iokepine Re: Spotkanie z cieniem 25.10.07, 23:08
                        bene_gesserit napisała:

                        > Skad wiesz, ze Garnitur zostal przyslany do ciebie z zewnatrz, a nie
                        > pochodzi z twojego mrocznego zakamarka?

                        Ponieważ nauczyłąm się odróżniać siebie od nie-siebie. Mój cień manifestuje się
                        inaczej. Nie opisałam wszystkich elementów snu, ai tak wyszło szydło z worka :P

                        >Chodzi mi o to, czy gdzies
                        > mozna o tym przeczytac.

                        Nic o tym nie wiem, tego co na ten temat wiem, nauczyłam się metodą prób i błędów.
                        • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 26.10.07, 11:13
                          A mozesz cos o tej metodzie prob i bledow w pracy ze snami
                          opowiedziec?
                          • iokepine Re: Spotkanie z cieniem 26.10.07, 13:56
                            Hmm, a co chciałabyś wiedzieć?

                            Mam zarówno sny świadome, jak nieświadome (czyli takie, gdzie nie mam
                            swiadomości, że to sen i dopiero po przebudzeniu jest to jasne). Potrafię
                            odróżniać sny symboliczne od spotkań z innymi we śnie. No i potafię czasem
                            zmieniać bieg wydarzeń w śnie - przy minimalnej dawce świadomości mozna.

                            Temat LD jest zywy i wazny w moim życiu, natomiast OOBE kompletnie mnie jakos
                            nie interesuje :)
                            • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 26.10.07, 16:56
                              > Temat LD jest zywy i wazny w moim życiu, natomiast OOBE kompletnie mnie jakos
                              > nie interesuje :)

                              A co to za dziwne skróty? :)
                              • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 26.10.07, 18:29
                                jagandra napisała:

                                > > Temat LD jest zywy i wazny w moim życiu, natomiast OOBE
                                kompletnie mnie j
                                > akos
                                > > nie interesuje :)
                                >
                                > A co to za dziwne skróty? :)


                                pl.wikipedia.org/wiki/OOBE
                              • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 26.10.07, 18:30
                                jagandra napisała:

                                > > Temat LD jest zywy i wazny w moim życiu, natomiast OOBE
                                kompletnie mnie j
                                > akos
                                > > nie interesuje :)
                                >
                                > A co to za dziwne skróty? :)


                                pl.wikipedia.org/wiki/LD
                                • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 27.10.07, 10:45
                                  O, nie wiedziałam, że można też szukać takich skrótów. Dzięki!
                                  W tym artykule są opisane zjawiska paraliżu sennego i fałszywego przebudzenia, czyli to o czym rozmawiamy :)
                                  Tu jest więcej o paraliżu sennym:
                                  pl.wikipedia.org/wiki/Porażenie_przysenne
                                  Wielokrotnie wpadałam w ten stan, ale objawów narkolepsji jako żywo nie mam ;)
                                  • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 27.10.07, 14:48
                                    jagandra napisała:

                                    > W tym artykule są opisane zjawiska paraliżu sennego i fałszywego
                                    przebudzenia,
                                    > czyli to o czym rozmawiamy :)


                                    Moj syn już o tym wiedział i jak mu się takie coś zdarzyło, nie
                                    wpadł w panikę.Ja to wzięłam za objaw nerwicy i (m.in. z tego
                                    pwoodu) zdecydowałam się na psychoterapię, czego z resztą nie żałuję.

                                    A co do tych szacher-macher ze snam, to było tak:
                                    Jak miałam kilka lat, bylismy z rodzicami w teatrze Groteska
                                    na "porwaniu w Tiutiurlistanie".Dzielny Kogut Pypeć oddał w dobre
                                    ręce jajko, potem nastąpił błysk, grzmot, i zapadł się pod ziemię,
                                    kurtyna, koniec aktu I.Nim się ktokolwiek zorientował ja juz
                                    biegłam, wdrapałam się na scenę, i zajrzałam do tej dziury, gdzie
                                    zniknął Pypeć.Patrzę: chodzą sobie jacyś panowie w strojach
                                    roboczych, niosa jakies drabiny, świeca się żarówki; wtedy mnie
                                    ściągnięto ze sceny.Otóż wyobrażam to sobie własnie tak.Zasypiam, a
                                    panowie z drabinami, skrzynkami narzędzi, chodzą i naprawiają
                                    kabelki, sprzątaja itp.Nie czuję konieczności włażenia tam i
                                    dyrygowania, co mają zrobić.Jak jest jakaś większa usterka czy
                                    niedobór, to majstrowie ślą mi wiadomośc, w języku fachowców.Staram
                                    się ją odczytać, nic więcej.
                                    • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 27.10.07, 19:20
                                      "Sen którego nie interpretujemy jest jak list, którego nie otwieramy" :)
                                      Ale czemu tylko odczytywać? Ja się nauczyłam rozpoznawać stan lęku i napięcia, jaki często poprzedzał pojawienie się tego paraliżu sennego, dzięki temu byłam w stanie mu zapobiegać. Nauczyłam się też wybudzać. Warto było.
                                      Ja te sny nadal biorę za objaw nerwicy. Ale jakoś nie przyszło mi do głowy opowiadać o nich w czasie terapii. Może akurat żaden się wtedy nie pojawił. Miałam wtedy mnóstwo marzeń sennych.
                                      • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 27.10.07, 19:47
                                        jagandra napisała:

                                        > "Sen którego nie interpretujemy jest jak list, którego nie
                                        otwieramy" :)
                                        > Ale czemu tylko odczytywać?


                                        Jesli uda mi się list odczytac, to pzrecież jest to dla mnie cenna
                                        wskazówka.
                                        Wtedy, gdy miałam stany lękowe,miałam dość słaby kontakt ze swoim
                                        ciałem i duszą:) Psychoterapia powoli to zmieniała.

                                        Ja się nauczyłam rozpoznawać stan lęku i napięcia,
                                        > jaki często poprzedzał pojawienie się tego paraliżu sennego,
                                        dzięki temu byłam
                                        > w stanie mu zapobiegać. Nauczyłam się też wybudzać. Warto było.

                                        Zazdroszczę ci.Po roku terapii zauważyłam,że nie mam już ataków lęku
                                        i to było chyba najszczęśliwsze odkrycie w życiu:)

                                        > Ja te sny nadal biorę za objaw nerwicy. Ale jakoś nie przyszło mi
                                        do głowy opow
                                        > iadać o nich w czasie terapii. Może akurat żaden się wtedy nie
                                        pojawił. Miałam
                                        > wtedy mnóstwo marzeń sennych.
                                      • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 27.10.07, 19:50
                                        No i jeszcze: pisałam,że nieinteresują mnie takie rzeczy jak
                                        świadome pzreżywanie snu,sterowanie snem itp.Mam pełne zaufanie do
                                        ekipy naprawczej.
                                        • konvalilia Re: Spotkanie z cieniem 27.10.07, 22:32
                                          A może ich też trzeba sprawdzic od czasu do czasu? co by się nie
                                          rozleniwili? A może potrzeba im podrzucic nowych narzędzi?
                                        • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 28.10.07, 08:47
                                          > No i jeszcze: pisałam,że nieinteresują mnie takie rzeczy jak
                                          > świadome pzreżywanie snu,sterowanie snem itp.Mam pełne zaufanie do
                                          > ekipy naprawczej.

                                          Mnie tak naprawdę też nie interesuje. Ale umiejętność budzenia się z koszmaru lub wybudzania z tego paraliżu jest cenna.
                                          A ekipa naprawcza - myślę, że czasem może potrzebować naszej świadomej pomocy, nie w czasie snu ale w czasie jawy.
                                      • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 28.10.07, 01:05
                                        jagandra napisała:

                                        > "Sen którego nie interpretujemy jest jak list, którego nie
                                        otwieramy" :)

                                        Mialam bardzo madrego przyjaciela, ktory sie zawsze podsmiewal z
                                        mojej pasji 'rozumienia' snow. Po paru latach zrozumialam, czemu to
                                        jest smieszne - chocby sie nie wiem jak wylazilo ze skory, sen mozna
                                        zinterpretowac tylko na swoim obecnym poziomie, na tym, do ktorego i
                                        tak nie potrzebuje sie zadnego wytrycha. Znaczenie snu znaczącego
                                        (bo imo sa sny trywialne, ktore zalatiwaja sprawy bardzo doczesne i
                                        te, ktore zajmuja sie sprawami istotniejszymi) przesiaka do jawy
                                        powoli, w tempie, ktore ma byc.

                                        Moje zinterpretowane przez przyjaciol sny zawsze mowia o nich, nie o
                                        mnie - podejrzewam, ze moje interpretacje wlasnych snien sa tak samo
                                        powierzchowne i nie uchwycaja jądra. To zabawa, nic wiecej. Nikt
                                        tego listu nie wysyla, wiec nie trzeba go otwierac.

                                        > Ale czemu tylko odczytywać? Ja się nauczyłam rozpoznawać stan lęku
                                        i napięcia,
                                        > jaki często poprzedzał pojawienie się tego paraliżu sennego,
                                        dzięki temu byłam
                                        > w stanie mu zapobiegać. Nauczyłam się też wybudzać. Warto było.
                                        > Ja te sny nadal biorę za objaw nerwicy. Ale jakoś nie przyszło mi
                                        do głowy opow
                                        > iadać o nich w czasie terapii. Może akurat żaden się wtedy nie
                                        pojawił. Miałam
                                        > wtedy mnóstwo marzeń sennych.

                                        Niesamowite, ale wiele osob w czasie terapii tak ma. Wiele osob tez
                                        po terapii stwierdza, ze ich sny sie zmienily. Mi np definitywnie
                                        skonczyly sie snic lotniska, z ktorych za chiny nie mozna odleciec i
                                        autobusy jadace donikad.
                                        • jagandra Re: Spotkanie z cieniem 28.10.07, 08:54
                                          Wiecie może, skąd pochodzi to zdanie o snach-listach? Kojarzy mi się że z Talmudu, ale nie jestem pewna.
                                          Same do siebie ten list wysyłamy. Po to by móc uczynić jeden mały krok do przodu i zrozumieć tyle, ile jesteśmy w stanie zrozumieć w tej chwili. Nie wszystko dzieje się samo, bez świadomego wysiłku i zaangażowania. Znaczenie wielu snów nie przesiąkło by do jawy, gdybyśmy się o to nie starały. Wiele snów bym zapomniała, gdybym o nich nie myślała na jawie.
                                          Miałam w życiu kilka ważnych snów, które coś mi wyjaśniały.
                                          • kocia_noga Re: Spotkanie z cieniem 28.10.07, 10:44
                                            jagandra napisała:

                                            > Wiecie może, skąd pochodzi to zdanie o snach-listach? Kojarzy mi
                                            się że z Talmu
                                            > du, ale nie jestem pewna.
                                            > Same do siebie ten list wysyłamy. Po to by móc uczynić jeden mały
                                            krok do przod
                                            > u i zrozumieć tyle, ile jesteśmy w stanie zrozumieć w tej chwili.
                                            Nie wszystko
                                            > dzieje się samo, bez świadomego wysiłku i zaangażowania. Znaczenie
                                            wielu snów n
                                            > ie przesiąkło by do jawy, gdybyśmy się o to nie starały. Wiele
                                            snów bym zapomni
                                            > ała, gdybym o nich nie myślała na jawie.
                                            > Miałam w życiu kilka ważnych snów, które coś mi wyjaśniały.

                                            Ja też, więc nie bardzo zgadzam się z bene.Analizując jakis sen mam
                                            większą jasnośc co do własnych spraw,łatwiej mi się żyje z tą
                                            jasnością :)
                                          • bene_gesserit Re: Spotkanie z cieniem 28.10.07, 13:13
                                            jagandra napisała:

                                            > Wiecie może, skąd pochodzi to zdanie o snach-listach? Kojarzy mi
                                            się że z Talmu
                                            > du, ale nie jestem pewna.
                                            > Same do siebie ten list wysyłamy. Po to by móc uczynić jeden mały
                                            krok do przod
                                            > u i zrozumieć tyle, ile jesteśmy w stanie zrozumieć w tej chwili.

                                            Ja bym powiedziala raczej, ze sen jest jak dojrzewajacy ser.
                                            Mozna spokojnie odgryzc kawalek takiego parudniowego sera i cieszyc
                                            sie jego smakiem, mozna natknac sie na niego po latach i rozkoszowac
                                            sie gama smakow i aromatow, w ktora sie przemienil. 'Jak ser, ktory
                                            same dla siebie dojrzewamy'.

                                            Nie wszystko
                                            > dzieje się samo, bez świadomego wysiłku i zaangażowania.

                                            Oczywiscie - mnostwo rzeczy dzieje sie z nieswiadomym wysilkiem i
                                            zaangazowaniem.

                                            Znaczenie wielu snów n
                                            > ie przesiąkło by do jawy, gdybyśmy się o to nie starały. Wiele
                                            snów bym zapomni
                                            > ała, gdybym o nich nie myślała na jawie.

                                            Dlatego ja swoje zapisuje, o ile wydadza mi sie znaczace - a czasem
                                            nawet te nieznaczace, jesli mam czas i ochote. I kiedy odnajduje te
                                            karteczki albo dokumenty w komputerze, ze wzruszeniem widze madrosc
                                            tych snow. Ktorej nie bylam w stanie dostrzec kiedys. Zreszta - na
                                            pewnym poziomie nie ma granicy miedzy snem a jawa - a jesli jest, to
                                            cieniutka jak wlos wiewiorki.

                                            > Miałam w życiu kilka ważnych snów, które coś mi wyjaśniały.

                                            Mi kazdy moj sen cos wyjasnia.

      • blinek182 Re: Spotkanie z cieniem 07.10.08, 19:33
        Cześć
        Też miałem podobne doświadczenia w liceum przez jakiś okres.
        Sparaliżowane ciało w śnie gdy leżysz i nie możesz sie poruszyc chcesz wstać ale
        jest ci za ciężko totalny paraliz no i czujesz obecnośc jakiegos zla ktore jest
        w poblizu nie widzisz co to jest ale czujesz jego obecność ze jest to jaks
        ositota. nawiedzo cie co nocy najczesciej rano gdy sie przebudzisz i probujesz
        zasnac i powoli wchodzisz w ten dziwny stan.
        Wszystko zaczeło sie od snu.
        Pewnej nocy przysnil mi sie czarny kot niedaleko domu. Była noc wpadl do ciemnej
        klatki po czym wybiegl na chodnik przed dom i gdzies zniknal wrocuilem do domu
        (we snie) przechodzac przez dom do swojego pokoju zauwazylem ojca ktory stal w
        swoim pokoju nastepnie gdy weszlem do swojego pokoju on tez tam byl i wtedy
        sposczeglem ze cos jest nie tak ze to chyba sen ze ja snie to nie moze byc
        realne no iod tego zaczelem snic swiadomie czasami budzilem sie we snie
        wstawalem z łozka i budzilem moja rodzine i mowilem ze to tylko sen zebyw
        stawali oni nic nie rozumieli chodzilem samotnie po domu czasami bardzo sie tego
        balem i chcialem za wszelka cene sie obudzic. Pamietam ja rzucalem sie o sciany
        i meble tylko po to by znowu sie obudzic i byc na jawie. Po czasie heh:)
        nauczylem sie wsczymywac oddech by sie obudzic. Za kazdym razem budzilem sie w
        łózku(we snie oczywiscie) i niezaleznie odemnie albo mialem paraliz senny
        (wszechogarniajacy lęk) i nic nie moglem zrobic czasami przebudzalem sie i
        moglem wstac bez wysilku raz nawet lewitowalem w powietrzu (najwspanialsza rzecz
        jaka mnie spotka wazylem w tedy tyle co nic a moje cialo bylo jakby z gabki)
        Sa dwa rodzaje takich przebudzen nie wiem czy sa istone na tle duchwego rozwoju
        ale wiem ze mozna to rozwijac w tej kwesti:
        -LUCID DREAMS czyli siwadome snienie
        -OOBE wychodzenie jakby duszy z ciala
        Jest mnostow informacji n ten temat w internecie i ksizaek
        Ja przezylem to i to.
        Czasami probowalem przezwyciezyc lek ktory mial swoje zrodłow głowie (szumy
        wrzaski) Czasami przychodzilo latwo czasami trudno
        Potem zaczalem wymyslac rozne zadania ( chodzenie po domu obudzonym we snie bylo
        nudne) Zrobilerm pare rzeczy we snie ktore nie mialbym odwagi zrobic na jawie i
        chyba po to jest wlasnie swiadomośc we snie by byc wolnym jakas taka altenatywa.
        Żadna nowoscia jest to ze przynajmniej 1/4 zycia przesypiamy:)
        Ogolnie mam juz 23 lata i nie praktykuje tego powiedzialem dosyc to pochlania za
        duzo energii po zatym mam prace i studia musze wstawac wczesnie rano a to
        zawsze sie dzialo zawsze rano po przebudzeniu i ponownym zasnieciu. Moim zdaniem
        trzeba nie mozna odbiegac za daleko od rzeczywistosci ktora nas otacza co nie
        znaczy ze sny nic nie znacza i nie powinnismy sie za dnia zastanawiac co
        znacvza. Niektore sa istonte nawet bym powiedzial prorocze nie wieze w ufoludki
        ale wieze w drzemiacy w nas potencjal ktory jest wciaz tlumiony przez
        wspolczesne nowoczesne wypchjane roznymi zajeciami zycie
        jest duzo ksiazek a paraliz senny dopada mnie badzo zadko
        Jestem przekonany ze pojawienie sie tych stanow ma zwiazek z silnymi negatywnymi
        emocjami i przezyciami
        Polecam lektore
        Ole Vedfelt dunski psychoterapeuta jak dl mnie swietny : Wymiary snow,Pozimy
        swiadomości
        Życie poza cialem Monroe
        Medytacja
        Buddyzm
        w muzyce takie pojecia jak hemi-sync czyli synchronizacja polkol mozgowych i
        wiele innych ...
        Pozdrawiam jak cos to pisz na blinek182@wp.pl
        Pozdrawioam
        Rafał
    • skrzydlate Re: Spotkanie z cieniem 21.10.07, 00:10
      modlitwa bardzo dziala na podświadomość czy jak to tam nazwiecie, w zasadzie
      podobno każdy z ludzi jest stworzony do pracy nad swoim rozwojem korzystając z
      wrodzonej funkcji wiary w Boga, przydaje się też w nagłych wypadkach... :)
      bardzo pomaga. Mnie kiedyś uratowała życie, serio :)
      • konvalilia Re: Spotkanie z cieniem 21.10.07, 00:41
        Napiszesz wiecej?
        • skrzydlate Re: Spotkanie z cieniem 21.10.07, 13:51
          Nie umiem, może tylko w skrócie - pierwszy raz kiedy rodziłam córkę, to było w
          domu.. oddałam to w ręce wyższch sił, bo inaczej nie mogłam i miałam taki moment
          zagubienia psychicznego, kiedy myślałam o odejściu, modlitwa bardzo mi
          pomogła... drugi raz - dusiłam sie (moja mama zmarła w wyniku ataku astmy
          oskrzelowej) i w jakimś momencie właściwie sobie odpuściłam walkę o życie,
          zaczęłam sie modlić, żeby godnie wejść w inne życie no i nie weszłam.
          Mam wrażenie, ze kiedy odpuszczamy walkę o siebie, i zarazem odpuszczamy sobie i
          całemu światu, wtedy uwalniamy się od strachu, bólu, napięcia, to tak w skrócie,
          mam wrażenie że mechanizm wiary (=> pokory => ufności =>nadziei) jest podobny.
          Niezaleznie od tego czy to zracjonalizujemy, czy nie, obecność niewyjaśnialnego
          cudu w życiu jest potrzebna. Jestem osobą wierzącą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka