Dodaj do ulubionych

czy któraś kiedyś odmówiła

11.11.07, 23:40
bycia świadkiem na ślubie, chrzestną? i to z powodów innych niż
religijne?
Obserwuj wątek
    • trypel Re: czy któraś kiedyś odmówiła 12.11.07, 07:29
      :) nie jestem "którąś" ale odmówiłem bycia chrzestnym (mimo że nie przeszkadzało
      rodzicom dziecka że jestem niewierzący :) ) uzyłem zgodnego z prawdą argumentu
      że skoro nie utrzymuje kontaktu z nimi to nie bede i z dzieckiem a po co komu
      taki chrzestny :)
    • anahella Re: czy któraś kiedyś odmówiła 12.11.07, 08:13
      facecja napisała:

      > bycia świadkiem na ślubie, chrzestną? i to z powodów innych niż
      > religijne?

      Z powodow swiatopogladowych. Z religia nie ma to nic wspolnego. Powiedzialam, ze
      nie bede brac udzialu w szopce urzadzanej dla dziadkow i pradziadkow dziecka.
      Rodzice dziecka na co dzien jezdza po KK, ksiezy nazywaja "czarna zaraza", a jak
      babcia powiedziala ze przepisze na nich mieszkanie gdy ochrzcza dziecko, to
      pobiegli do proboszcza ustalic termin chrzcin.
    • modliszka24 Re: czy któraś kiedyś odmówiła 12.11.07, 09:36
      świadkiem na ślubie to nie ale podać dziecko do chrztu to tak jest to
      odpowiedzialność czułam że nie powinnam
      • alpinab12 Mam ten sam problem i.. 12.11.07, 09:52
        własnie, i co mnie wkurza to to,że ja jeszcze oficjalnie nie wiem a
        już cała rodzina(oprócz rodziców dziecka) mówi o tym i oczywiscie
        argument "bo dziecku sie nie odmawia"- i nie pomaga ,że mówię że
        dziecko mnie nie prosi:D Nie chce ze wzgledu na po1.
        odpowiedzialność, po2. wybór akurat mnie kierowany jest z czysto
        materialnych powodów- "ciocia nie ma swoich a kasę ma to będzie
        dziecku dobrze". Dziewczyny!jak sie nie poddać presji?bo wiem że
        będę be , baardzo be...wg rodzinki:/
        • sabriel Re: Mam ten sam problem i.. 12.11.07, 11:19
          Ja jestem z tych co nie przyjmują do wiadomości argumentu "dziecku
          się nie odmawia".Można odmówić, zwłaszcza, że jak piszesz chodzi
          głównie o kasę.Przyznaje jednak, że czasami trzeba mieć mocne nerwy
          i nielada odwagę, żeby wbrew całej rodzinie odmówić.Niestey przesądy
          i stereotypy sa u nas mocno zakorzenione.Ale warto się temu
          przeciwstawiać i postawić na swoim. Rodzinka chwile sobie bogata a
          później zapomni.
    • aserath Re: czy któraś kiedyś odmówiła 12.11.07, 11:53
      czy ja wiem, ze potrzeba odwagi, zeby odmówić... co to w ogóle za schizy z tym
      nieodmawianiem? Nie chesz być chrzestną to nie bądź, a nie, najpierw zgodzisz
      się z przymusu, i tyle cie potem dziecko będzie widziało....
      bez sensu, jak ja czegoś nie chce to mówię NIE i mam w dupie co o tym sądzą inny
      - gdybym sie zgodziła wbrew sobie to sobie bym zrobila krzywde na najbliższych x
      lat!
      Troche asertywości kobieto!!
      • aserath Re: czy któraś kiedyś odmówiła 12.11.07, 11:54
        oczywiscie to bylo do alpinab12
    • sybilla777 Re: czy któraś kiedyś odmówiła 12.11.07, 12:32
      Ja też odmówiłam. Moja przyjaciółka z rodzinnego miasta, która ma 4
      siostry, gdy była w ciąży zasugerowała mi, żebym została chrzestną
      jej pierwszego dziecka.Było to nieoficjalnie, więc od razu
      powiedziałam jej, żeby wzięła kogoś z rodziny, ja już tam nie
      mieszkam, rzadko przyjeżdżam i to bez sensu.Potem gdy urodziło się
      dziecko poprosiła mnie oficjalnie, żebym trzymała dziecko do chrztu,
      a ja jej odpowiedziałam,że jak się nie zgodzi nikt z jej rodziny to
      będę trzymała i sprawa się urwała.Myślę, że powodem, dla którego
      zostałam wybrana też były sprawy finansowe, bo ja nie mam rodziny,
      więc idealna kandydatka.Cieszę się, że wybrnęłam z tego obowiązku.
      Powodzenia i pozdrowiam.
      • alpinab12 nom, 12.11.07, 12:39
        Asertywność i tak dalej,ale ja już mówiłam mojej babci zeby
        zasugerowała mojejmu bratu, że nie chce- powody religijne tez sa
        wazne,ale oczywiscie "Jak możesz, dziecku się nie odmawia", a mnie
        wiecie wkurza to,że ja zachrzaniam sama, a brat i jego "żona" ciągną
        kasę od moich rodziców którzy praktycznie ich utrzymują, ona nie
        pracuje- ZAWÓD MATKA, on-u ojca w firmie, bo gdyby nir to to by
        zginął.Teraz trzeba kogoś żeby na dziecko dawał, i szczerze wam
        powiem że ma to w d....e, mama nadzieję,że uda mi sie przeciwstawić
        presji.
        Dzieki za rady:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka